Ouran High School Host Club t.7

Okładka książki Ouran High School Host Club t.7
Bisco Hatori Wydawnictwo: J.P. Fantastica Cykl: Ouran High School Host Club (tom 7) komiksy
184 str. 3 godz. 4 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Ouran High School Host Club (tom 7)
Tytuł oryginału:
Ouran High School Host Club
Data wydania:
2011-02-01
Data 1. wyd. pol.:
2011-02-01
Liczba stron:
184
Czas czytania
3 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374711586
Tłumacz:
Paweł Dybała
Średnia ocen

                7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ouran High School Host Club t.7 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Ouran High School Host Club t.7

Średnia ocen
7,6 / 10
206 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
406
86

Na półkach: ,

Nie przesadzam z oceną. Cała seria to chyba najzabawniejsza z najzabawniejszych komedii, jakie miałam okazję czytać/oglądać. Bohaterowie przecudni, kreska przepiękna - daleka od oldschoolu, estetyczna, pozwalająca rysować postaci zróżnicowanym stylem. Fabuła prosta jak budowa cepa i co z tego? Akcję z kilku pierwszych tomów znam na pamięć, a choćbym nie wiem ile razy wracała zawsze i tak płaczę ze śmiechu. Niebanalny harem.

Nie przesadzam z oceną. Cała seria to chyba najzabawniejsza z najzabawniejszych komedii, jakie miałam okazję czytać/oglądać. Bohaterowie przecudni, kreska przepiękna - daleka od oldschoolu, estetyczna, pozwalająca rysować postaci zróżnicowanym stylem. Fabuła prosta jak budowa cepa i co z tego? Akcję z kilku pierwszych tomów znam na pamięć, a choćbym nie wiem ile razy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

417 użytkowników ma tytuł Ouran High School Host Club t.7 na półkach głównych
  • 362
  • 55
294 użytkowników ma tytuł Ouran High School Host Club t.7 na półkach dodatkowych
  • 146
  • 74
  • 33
  • 21
  • 6
  • 5
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Ouran High School Host Club t.7

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Vampire Knight tom 2 Hino Matsuri
Vampire Knight tom 2
Hino Matsuri
Yuki próbuje poradzić sobie z nową sytuacją. Wie, że to co było kiedyś nie wróci. Zero został wampirem, istotą której się brzydzi, a ona nie wie co mogła by dla niego zrobić. Jednak pomimo tego przeistoczenia, chłopak nadal jest sobą. Przynajmniej się stara. Tylko, że niektóre wampirze cechy nie dają mu tego zrealizować. W tomie drugim wyjrzymy na chwilkę poza mury szkoły. Yuki wraz z Zero wybierają się do pobliskiego miasteczka z zadaniami od dyrcia. Poprzez następujące zdarzenia strażnicy rozdzielają się, co sprowadza na Yuki niebezpieczeństwo. Atakuje ją wampir klasy E – oszalała z pragnienia bestia, dla której krew jest całym światem. Dzieczyna byłaby martwa gdyby nie pomoc Zero (który nagle wyrasta z ziemi jak grzyb po deszczu), lecz i on po chwili staje się bezbronny. Z opresji wybawiają ich koledzy z nocnej klasy ( którzy nielegalnie wykradli się ze szkoły). Nocna klasa wydaje przyjęcie urodzinowe dla ucznia z Wampirzej Arystokracji, Ichijo Takumy ( jeden z wybawców). Zaproszenie otrzymali również strażnicy, którzy zostają odeskortowani do jubilata. Tam Yuki próbuje dowiedzieć się czym było „to coś” co na nich napadło w mieście. Przedstawiają Yuki taką oto piramidkę: Na przyjęciu pojawia się Kaname, a wraz z nim sytuacja zaczyna się stopniowo napinać. Poza tym jego relacje z Zero nie są zbyt przyjazne, co tu ukrywać strażnik by go najchętniej zgładził. W historii pojawia się kolejna nowa postać – Toga Mroczny Kosiarz, Łowca Wampirów. Jest on mistrzem i byłym opiekunem Zero. Przez chwilę zostaje zatrudniony w szkole jako nauczyciel etyki dla klas nocnych, ale jego prawdziwym celem jest Kiriyu. W tym tomiku również nie zawiodłam się na talencie pani Matsuri. Ukazuje swoje postaci w bardzo dynamicznych, ciężkich do narysowania sytuacjach. Znów pojawiają się bez tekstowe strony, za które należy się wielki ukłon. Co tu więcej pisać, to trzeba samemu sprawdzić by poczuć. Chociaż czytam ten tomik po raz kolejny to postać Toga (oraz wiele innych) wywołuje u mnie dreszcze. Czy uśmierci swojego byłego ucznia? Co wydarzy się pomiędzy Yuki, a Zero? Zachęcam do przeczytania tomiku drugiego! Ocena ogólna: 10/10 http://manga-no-tsuki.blogspot.com/2013/08/02-vampire-knight-matsuri-hino-tomik.html
Aypa - awatar Aypa
oceniła na 10 11 lat temu
Drug-On 1 Misaki Saitō
Drug-On 1
Misaki Saitō
TAJEMNICZA WYSPA Temat kryjącej w sobie wiele tajemnic wyspy nie jest żadnym novum. Posługiwał się nim już Juliusz Verne, największą sławę zdobył jednak chyba przy okazji serialu „Lost – Zagubieni”, a w komiksach doczekał się między innymi ciekawej interpretacji Marka Millara w „Jupiter’s Legacy”, a także bardziej klasycznych przygodach Tintina czy rodzimych Kajtka i Koka. Na japońską interpretację liczyłem więc bardzo, bo i temat dobry, i twórcy z tego kraju udowodnili już nieraz jak można wykorzystać podobne schematy. „Drug-on” może nie sprostał wszystkim pokładanym w nim oczekiwaniom, jednak to wciąż naprawdę dobra i ciekawa manga, łącząca w sobie miejskie legendy, gotycki horror i elementy znane z klasycznych baśni. Dragon’s Beak to wyspa, o której krąży wiele legend. Nikt nie może się na nią dostać, a jedyna droga prowadząca na nią, most, nie dość, że odgrodzona jest zamkniętą bramą, to jeszcze przejścia strzegą ciągłe warty policjantów. Młodzi ludzie z okolicy chcą się tam jednak dostać, bo podobno marzenie tego, kto dotrze do znajdującego się na wyspie źródła, zostanie spełnione niezależnie od tego, jak by ono nie brzmiało. Sława, miłość, pieniądze, władza… Trójce nastolatków udaje się tam to zrobić, jednak to, co spotykają na miejscu nie jest wcale tym, na co liczyli. „Czym do licha jest ta wyspa?”, tylko takie pytanie ciśnie im się na usta. Dziwne stworzenia, jeszcze dziwniejsi „ludzie” - Takerzy, którzy z nimi walczą… Z wyspy powraca tylko jeden z nastolatków. Dziesięć lat później wciąż jednak nie może zapomnieć o tym, co przeżył na Dragon’s Beak. Pracując jako reporter chętnie przyjrzałby się tajemniczemu miejscu z bliska, jednak nikt nie chce mu na to pozwolić. Spotkanie Takerów po latach niewiele może tu zmienić. A może jednak? Kim oni właściwie są i czym tak naprawdę jest wyspa? Chociaż to, co napisałem powyżej o treści tomiku brzmi w miarę spójnie, jego fabuła już aż tak spójna nie jest. Wątek przewodni i główni bohaterowie zmieniają się płynnie, tajemnica częściowo zostaje wyjaśniona dość szybko, zaraz potem pojawiają się kolejne pytania i postacie, jednak autorka nie do końca nad wszystkim panuje. Oczywiście czyta się to lekko i przyjemnie, ale nic poza tym. Najciekawszym elementem „Drug-on” (tytuł kojarzący się z narkotykami nie jest przypadkowy, jednak wątek ten jest tutaj niemal nieobecny) pozostaje początek i klimat legendy miejskiej. Kiedy akcja przenosi się na wyspę akcja zaczyna przypominać horror w realiach superhero, a przynajmniej fantasy. Takerzy władają mocą, właściwie konkretnymi żywiołami, walczą z pewnymi istotami (kim one są zdradzi Wam już sama manga) i to właściwie tyle. Czasem zdarzają się smaczki, bardzo miłe detale (baśniowe, wiktoriańskie), więcej jest jednak walk i dynamicznego tasowania bohaterami. Znakomicie wypadają natomiast rysunki. Niby lekkie, ale niestroniące od czerni, trochę jakby inspirowane „X” grupy Clamp, kadry z ciągniętym przez konie powozem przypomniały mi natomiast oglądane w dzieciństwie anime (niestety nie pamiętam już co to było). Jako całość „Drug-on” wypada przyjemnie, choć nie jest to do końca spełniona manga. Recenzja opublikowana na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2017/04/07/drug-on-1-misaki-saito/
Wkp - awatar Wkp
ocenił na 6 9 lat temu
The Innocent Avi Arad
The Innocent
Avi Arad Junichi Fujisaku Ko Yasung
Historii na temat duszy ludzkiej w szeroko pojętej popkulturze jest całe mnóstwo, od książek, filmów na mangach kończąc. Nie jeden tytuł skupiał się na bohaterach, którzy zginęli tragiczną śmiercią, a ich bezcielesny byt pozostawał na ziemi, nie mogąc zaznać odkupienia, do momentu aż osoby odpowiedzialne za ich cierpienia nie dosięgnie ręka sprawiedliwości. Właśnie tego rodzaju fabularna treść znajduje się w mandze The Innocent pozycji, która ma już swoje lata na karku, ale nadal jest warta przeczytania. Głównym bohaterem tytułu jest prywatny detektyw Ash, który zajął się sprawą, którą nikt nie powinien się interesować. Szybko został on oskarżony, o której zbrodnię nie popełnił, a błyskawiczny proces kończy się wyrokiem skazującym go na śmierć. Jego dusza skalana wieloma grzechami nie mogła odrodzić się ponownie, dostał on jednak szansę od Rady Aniołów na odkupienie swoich win. Miał on powrócić na ziemię i stać się opiekunem ludzi podobnych do siebie. Zadanie które otrzymał, jednak niespecjalnie go interesuje, jedynym jego celem jest zemsta na osobach, które doprowadziły do jego śmierci. Nie ma co ukrywać, że pod względem fabularnym mamy tutaj do czynienia z dziełem dobrym, ale dość mało odtwórczym (tytuł powiela wiele sprawdzonych schematów). Próba pokazania głębszej treści w postaci poruszenia tematyki grzechu i odkupienia duszy jest tutaj dość mocno przytłoczona przez główny sensacyjny wątek. Zdecydowanie nie jest to wada tytułu, wręcz przeciwnie skonstruowanie stosunkowo prostej i zamkniętej jednotomowej historii, w której istotną rolę odgrywa akcja, a wszystkie wątki są należycie wyjaśnione sprawia, że całość czyta się naprawdę przyjemnie. Jeśli szuka ktoś postaci złożonych, których enigmatyczność nadaje całemu tytułowi należytego klimatu, będzie mocno zawiedziony. Twórcy w swoich założeniach postawili na pewną prostotę i akcyjny charakter tytułu. Od samego początku mamy wyraźny podział na dobrą i złą stronę. Postacie zaliczająca się do tych „mrocznych” to pod wieloma względami schematyczne „czarne charaktery”, które mają nadać tytułowi odrobiny tajemniczości i klimatu thrillera (z różnym skutkiem). Sam Ash również nie należy do bohaterów, o których można byłoby napisać, że są innowacyjni. Mamy tutaj do czynienia z połączeniem Constantina i Punishera, czyli postacią, która nie zważa na nic na swojej drodze i jest gotowa do poświęcenia wszystkiego, aby tylko dokonać zemsty. Trudno nie odnieść wrażenia, że postacie ociekają tutaj dość „amerykańskim” klimatem. Z drugiej strony nie ma się jednak temu, co dziwić skoro w pomysł stworzenia tytułu był zaangażowany Aviego Arad - założyciela amerykańskiego Marvel Studios. Cała recenzja na: https://www.popkulturowykociolek.pl/2020/02/the-innocent-recenzja-mangi.html
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 6 6 lat temu
D.N.Angel tom 1 Yukiru Sugisaki
D.N.Angel tom 1
Yukiru Sugisaki
Pozory mylą! To lekcja którą każdy z nas na pewnym etapie naszego życia przeszedł. Ma to zastosowanie zarówno do drugiej osoby jak i do filmów, seriali oraz innych zainteresowań. Jeśli czegoś nie znasz, to nie jest to dobry powód aby coś krytykować, np. manga może wydawać się kolejną komedią romantyczną z elementami fantastyki, ale jeśli postanowisz jej doświadczyć, to twoje spojrzenie może się zmienić. Tak właśnie jest z „D. N. Angel”. Zaczyna się banalnie. Chłopak zakochuje się w dziewczynie. Postanawia oświadczyć jej swoją miłość. Zostaje odrzucony i w pewnym stopniu upokorzony. Typowy początek dla romantycznej historii. Jest jednak pewien haczyk, o którym dowiadujemy się, gdy chłopak wraca do domu. By do niego wejść musi bowiem sprostać wielu pułapkom i zabezpieczeniom i w tym momencie już wiemy, że to nie jest zwyczajna historia. „D. N. Angel” to manga autorstwa Yukiru Sugisaki, która w Polsce ukazała się nakładem wydawnictwa J. P. F. Pierwszy tom liczy sobie niecałe 180 stron i składają się na niego trzy rozdziały i specjalny dodatek, opowiadanie „B jak bezczelna”, ale o nim nieco później. Główny bohater to Daisuke Niwa, spokojny, zakochany 14-latek, nie wyróżniający się niczym specjalnym, ale do czasu. Wraz z jego 14. urodzinami objawia się jego drugie wcielenie, a to wszystko związane jest z jego pierwszą miłością. Jakby tego było mało, jest on potomkiem wielkiego rodu złodziei! Jego alter-ego to Dark Mousy, przystojny, sprytny i doświadczony złodziej, przeciwieństwo Daisuke. Ale o co tu właściwie chodzi? – spytacie. Daisuke nie ma najmniejszej ochoty być złodziejem i zrobi wszystko żeby odwrócić proces przemiany w Darka. Problem polega na tym, że zmiana będzie następowała tak długo jak będzie zakochany w swojej pierwszej miłości, Risie Haradzie. To jednak nie wszystko. Dark z kolei jest zakochany w jej siostrze bliźniaczce, Riku. Transformacja następuje w momencie gdy jeden lub drugi zacznie zbyt intensywnie myśleć o swojej lubej lub znajdzie się z nią w dwuznacznej sytuacji, itp. Tylko odwzajemniona miłość pozwoli zakończyć to szaleństwo. Niezwykła moc Daisuke prowadzi do wielu przezabawnych, a dla niego krępujących sytuacji w szkole, gdy tylko znajdzie się w pobliżu Risy. Hormony buzują i ciężko je powstrzymać. Oprócz Daisuke i Darka, w mandze występują wspomniane już przeze mnie bliźniaczki Harada. One także stanowią swoje przeciwieństwo. Risa jest bardziej infantylna i zwraca uwagę na takie aspekty drugiej osoby jak wygląd – wzrost, kolor włosów, itd., z kolei Riku, to bardziej odpowiedzialna z sióstr, trzeźwo myśląca i nastawiona w opozycji do upodobań Risy. Między rodzeństwo wkrada się niemała zazdrość. Oprócz tego, poznajemy także matkę i dziadka Daisuke, Saeharę, kolegę z klasy który pasjonuje się dziennikarstwem i chce sam poznać tajemnicę Darka oraz Satoshi Hiwatari, kolejny ze znajomych głównego bohatera, inteligentny i przystojny, pomaga policji w schwytaniu złodzieja i sam zdaje się skrywać jakąś tajemnicę. Od strony graficznej „D. N. Angel” doskonale potrafi równoważyć sceny akcji, sceny mające miejsce w szkole lub w domu oraz natężenie bohaterów na stronie. Autorka zadbała o najmniejsze szczegóły i chyba nie ma żadnego ujęcia na którym widzielibyśmy wykrzywioną twarz lub bez konkretnych emocji. Nocne eskapady Darka, które są spowite dużą ilością mroku świetnie kontrastują ze szkolnym, pogodnym i jasnym życiem Daisuke. Pierwszy tom mangi ma również do zaoferowania opowiadanie „B jak bezczelna” o zupełnie innej, jednorazowej historii. Tu także dzieją się jednak fantastyczne rzeczy. Przedstawia historię Kokoro i Kodamy Nagahara, rodzeństwa które potrafi przywoływać demony. Starszy brat zmuszony był wychować swoją siostrę w obliczu braku rodziców. Kokoro nie jest jednak w stanie kontrolować swojej umiejętności, a gdy w końcu udaje się jej kogoś przyzwać prowadzi to do pogodzenia się bohaterki z własnym przeznaczeniem. Choć opowiadanie liczy tylko 30 stron nie odbiega ono poziomem od rozdziałów mangi, a stanowi nawet miłe urozmaicenie. „D. N. Angel” to perełka w morzu komedii romantycznych. Manga pokazuje, że połączenie wątku miłosnego i fantastycznego może świetnie współgrać i być doskonałą pozycją dla każdego czytelnika, nie tylko miłośników japońskich komiksów. Historia Daisuke dopiero się zaczyna, ale już na samym początku nie sposób mu nie kibicować w jego dążeniu do pozbycia się Darka oraz spełnienia swojej miłości. A przecież miłość spotyka każdego z nas, prawda?
Marek Wasiński - awatar Marek Wasiński
ocenił na 6 4 lata temu
Wampirzyca Karin #3 Yuna Kagesaki
Wampirzyca Karin #3
Yuna Kagesaki
Wampirzyca Karin - wampir tłoczący kłania się Niektóre tytuły na dzień dobry chcemy zaszufladkować do danej kategorii. Zamknąć w ramach danego gatunku, pewni iż nie mają nic więcej do zaoferowania, ponad utarte i przyjęte przez twórców schematy. Nie zawsze jest to jednak wskazane i możemy zostać mocno zaskoczeni. Tak jest w przypadku mangi autorstwa Yuny Kagesaki - "Wampirzycy Karin". Bo czy widząc nieśmiałą, uroczą bohaterkę, nowego ucznia, który powoli staje się jej bliski, to nawet gdy dodamy do tego wampirzy wątek, nie mamy ochoty krzyknąć: romansidło dla dziewczyn? Pani Kagesaki serwuje czytelnikowi jednak o wiele więcej ponad miłosne wzloty i upadki. Będzie zabawnie, będzie wzruszająco, ale również bardzo mrocznie, tajemniczo i niekiedy brutalnie. W końcu z wampirami nie ma żartów. Serdecznie zapraszam byście poznali czarną owcę wampirzej rodziny młodą wampirzycę Karin. Życie wampira nie jest łatwe. Ludzie od wieków polują na jego gatunek i z tego powodu zmuszony jest ukrywać swoje istnienie. Na szczęście posiada szereg umiejętności, które pozwalają mu pozostać w strefie bajek dla większości śmiertelników. Przywoływanie nietoperzy, wymazywanie pamięci, to tylko kilka z nich. Co jednak gdy w wampirzej rodzinie pojawi się osoba pozbawiona tych mocy. Co więcej będzie to wampir, który zamiast wysysać krew, raz w miesiącu musi się pozbyć jej nadmiaru? Takim właśnie beznadziejnym przypadkiem jest Maaka Karin. Wamiprzyca, która raz w miesiącu musi swojej ofierze wstrzyknąć nadmiar wyprodukowanego płynu, w innym przypadku skończy się to nad wyraz efektownym krwotokiem z nosa, którego w żaden sposób nie da rady wytłumaczyć swoim przyjaciołom ze szkoły. Jednak Karin, z pomocą rodziny, która tuszuje jej fuszerki, jakoś udaje się żyć samotnie w świetle dnia, które dla dorosłych wampirów jest zabójcze. Wszystko zmienia się w chwili gdy do szkoły dziewczyny trafia nowy uczeń - Kenta Usui, przy którym krew wzbiera w Maace ze zdwojoną siłą. Jedno jest pewne - od tej chwili życie wamiprzycy stanie na głowie. Fabuła, choć mogłoby się wydawać iż skupi się wyłącznie na wamiprzej ułomności głównej bohaterki i jej relacjach z Usuim, ma czytelnikowi do zaoferowania dużo więcej. Bo choć i jedno i drugie stanowi ważny element cyklu, to jednak nie obracamy się wyłącznie wokół tych dwóch biegunów. Bardzo dużą uwagę poświęcono rodzinie głównej bohaterki, co już samo w sobie jest elementem rzadko spotykanym. Zazwyczaj bohaterowie żyją samotni, a rodzina gdzieś tam sobie istnieje, niezależnie, jakby w innym świecie. Karin zaś jest otoczona troskliwą opieką swojej matki, ojca, starszego brata i młodszej siostry, która jako jedyna, poza naszą czarną owcą może jeszcze przebywać w dzień na słońcu. W późniejszych tomach pojawi się też babcia Karin, która jest co najmniej wybuchowym charakterem, a za sprawą powolnego starzenia się wampirów stanowi nieomal kopię swojej wnuczki. Nietrudno się domyślić iż będzie to powodem kilku naprawdę ciekawych sytuacji. Autorka naprawdę sporo uwagi poświęca sposobowi życia i relacjom w wampirzej rodzinie. Starsze pokolenie prześladuje wciąż wspomnienie polowań na ich gatunek i nieufność do ludzi, młodsze kieruje się swoimi własnymi prawami. Wszyscy jednak troszczą się o siebie nawzajem i to jest naprawdę piękne. Rodzina głównego bohatera nie jest równie liczna i chłopak mieszka wyłącznie ze swoją matką, ojca nie zna, a babka udaje iż on nie istnieje. Ten wątek również jest niezwykle mocną stroną serii. Dużo poważniejszy, miejscami nawet przytłaczający sprawia, że Karin sprawnie przechodzi z komedii w dramat. Z resztą nie tylko za jego zasługą. Autorka pod tym względem posiada niezwykły talent, zachowując spójność i klimat opowiadanej historii potrafi obracać nastrojem czytelnika o 360o z gracją i wdziękiem. A gdy weźmiemy pod uwagę, że poza główną osią fabularną otrzymujemy całą masę wątków pobocznych to widzimy, że ma do takich zagrań szerokie pole do popisu. Główna bohaterka wydaje się bardzo schematyczna, nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę iż jest bardzo nietypową wampirzycą. Na szczęście pozory mylą również w tym przypadku i choć Karin jest wampirkiem o bardzo małym rozumku, to ma wielkie serce i nie sposób jej nie kochać. I choć z wiadomych powodów musi polegać na swoich bliskich, to nie jest wyłącznie damą w opresji, czekającą na swych wybawicieli, ale sama również potrafi o siebie zadbać i walczyć o siebie. Pozostali bohaterowie są bardzo różnorodni i jak przystało na dłuższe serie jest ich całkiem sporo. Jedni są bardziej inni mniej schematyczni, najważniejsze jednak, ze wszyscy doskonale odnajdują się w swoich rolach. W przeciwieństwie do Karin pozostali bohaterowie nie raz zaskoczą czytelnika, są mniej przewidywalni, a w dodatku posiadają równie interesujące historie do opowiedzenia. Elementem, który najsłabiej wypada w mandze jest jej kreska. Postacie nie są szczególnie urodziwe i nawet nie chodzi o to, że nie otrzymujemy pięknej jak z obrazka głównej bohaterki czy równie urodziwego młodzieńca w postaci bliskiego jej sercu przyjaciela, ale o fakt iż autorka zaserwowała nam armię klonów. Rodzinne podobieństwo to jedno, ale nie zmienia to faktu iż postacie są schematyczne, wydają się różnić jedynie ubiorem, wzrostem i niekiedy kształtem oczu. Co więcej często mają zachwiane proporcje, a tłom nie poświęca się zbyt wiele uwagi. Nie oznacza to jednak, ze rysunki są niestaranne. Po prostu taki jest styl autorki i trzeba do niego przywyknąć. Za plus za to można uznać mocną, pewną kreskę. Wyraźne kontury bardzo przypadły mi do gustu i wyróżniają się na tle innych mang, które z pozoru chciałoby się zaszufladkować do gatunku shoujo, gdzie kreska jest lekka, jakby szkicowana ołówkiem. Samo wydanie również prezentuje się bardzo dobrze. Ogromnym plusem jest dla mnie wydanie pozycji nie w czternastu tomach, jak miało to miejsce w oryginale, ale wydanie zbiorcze po dwa tomy w jednym tomiku, dzięki czemu całość zamyka się w siedmiu grubych tomach. W ich środku znajdziemy po kilka kolorowych stron, a każdy tomik kończy się dodatkowymi historiami, oraz przesłanymi przez fanów rysunkami. Warto także zajrzeć pod obwoluty. Kukiełkowe przedstawienie głównych bohaterów na pewno wywoła na Waszych twarzach szeroki uśmiech. Manga "Wampirzyca Karin" była dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Z pozoru naiwna historia, z równie banalną licealistką szybko zrzuciła kurtynę prostoty i wyłamała się ze schematy z naiwnej pozycji skierowanej dla dziewczyn przechodząc w serię, która ma szansę podbić serce każdego fana japońskich komiksów. Jest śmiesznie, jest ciekawie, miejscami brutalnie i poważnie. Historia jest naprawdę intrygująca, wampirzej rodziny nie sposób nie polubić, a z tomu na tom jest coraz lepiej. Jedynym grzechem jaki można zarzucić tej pozycji to kreska, ale zarówno dla bohaterów jak i przedstawionej historii warto przymknąć na nią oko i cieszyć się przygodami niezwykłej wampirzycy. Ocena: 9/10 Sara Glanc Po więcej recenzji zapraszamy na blog KZTK: http://koszztk.blogspot.com/
Kosz_z_Książkami - awatar Kosz_z_Książkami
ocenił na 9 9 lat temu
Wampirzyca Karin #4 Yuna Kagesaki
Wampirzyca Karin #4
Yuna Kagesaki
Wampirzyca Karin - wampir tłoczący kłania się Niektóre tytuły na dzień dobry chcemy zaszufladkować do danej kategorii. Zamknąć w ramach danego gatunku, pewni iż nie mają nic więcej do zaoferowania, ponad utarte i przyjęte przez twórców schematy. Nie zawsze jest to jednak wskazane i możemy zostać mocno zaskoczeni. Tak jest w przypadku mangi autorstwa Yuny Kagesaki - "Wampirzycy Karin". Bo czy widząc nieśmiałą, uroczą bohaterkę, nowego ucznia, który powoli staje się jej bliski, to nawet gdy dodamy do tego wampirzy wątek, nie mamy ochoty krzyknąć: romansidło dla dziewczyn? Pani Kagesaki serwuje czytelnikowi jednak o wiele więcej ponad miłosne wzloty i upadki. Będzie zabawnie, będzie wzruszająco, ale również bardzo mrocznie, tajemniczo i niekiedy brutalnie. W końcu z wampirami nie ma żartów. Serdecznie zapraszam byście poznali czarną owcę wampirzej rodziny młodą wampirzycę Karin. Życie wampira nie jest łatwe. Ludzie od wieków polują na jego gatunek i z tego powodu zmuszony jest ukrywać swoje istnienie. Na szczęście posiada szereg umiejętności, które pozwalają mu pozostać w strefie bajek dla większości śmiertelników. Przywoływanie nietoperzy, wymazywanie pamięci, to tylko kilka z nich. Co jednak gdy w wampirzej rodzinie pojawi się osoba pozbawiona tych mocy. Co więcej będzie to wampir, który zamiast wysysać krew, raz w miesiącu musi się pozbyć jej nadmiaru? Takim właśnie beznadziejnym przypadkiem jest Maaka Karin. Wamiprzyca, która raz w miesiącu musi swojej ofierze wstrzyknąć nadmiar wyprodukowanego płynu, w innym przypadku skończy się to nad wyraz efektownym krwotokiem z nosa, którego w żaden sposób nie da rady wytłumaczyć swoim przyjaciołom ze szkoły. Jednak Karin, z pomocą rodziny, która tuszuje jej fuszerki, jakoś udaje się żyć samotnie w świetle dnia, które dla dorosłych wampirów jest zabójcze. Wszystko zmienia się w chwili gdy do szkoły dziewczyny trafia nowy uczeń - Kenta Usui, przy którym krew wzbiera w Maace ze zdwojoną siłą. Jedno jest pewne - od tej chwili życie wamiprzycy stanie na głowie. Fabuła, choć mogłoby się wydawać iż skupi się wyłącznie na wamiprzej ułomności głównej bohaterki i jej relacjach z Usuim, ma czytelnikowi do zaoferowania dużo więcej. Bo choć i jedno i drugie stanowi ważny element cyklu, to jednak nie obracamy się wyłącznie wokół tych dwóch biegunów. Bardzo dużą uwagę poświęcono rodzinie głównej bohaterki, co już samo w sobie jest elementem rzadko spotykanym. Zazwyczaj bohaterowie żyją samotni, a rodzina gdzieś tam sobie istnieje, niezależnie, jakby w innym świecie. Karin zaś jest otoczona troskliwą opieką swojej matki, ojca, starszego brata i młodszej siostry, która jako jedyna, poza naszą czarną owcą może jeszcze przebywać w dzień na słońcu. W późniejszych tomach pojawi się też babcia Karin, która jest co najmniej wybuchowym charakterem, a za sprawą powolnego starzenia się wampirów stanowi nieomal kopię swojej wnuczki. Nietrudno się domyślić iż będzie to powodem kilku naprawdę ciekawych sytuacji. Autorka naprawdę sporo uwagi poświęca sposobowi życia i relacjom w wampirzej rodzinie. Starsze pokolenie prześladuje wciąż wspomnienie polowań na ich gatunek i nieufność do ludzi, młodsze kieruje się swoimi własnymi prawami. Wszyscy jednak troszczą się o siebie nawzajem i to jest naprawdę piękne. Rodzina głównego bohatera nie jest równie liczna i chłopak mieszka wyłącznie ze swoją matką, ojca nie zna, a babka udaje iż on nie istnieje. Ten wątek również jest niezwykle mocną stroną serii. Dużo poważniejszy, miejscami nawet przytłaczający sprawia, że Karin sprawnie przechodzi z komedii w dramat. Z resztą nie tylko za jego zasługą. Autorka pod tym względem posiada niezwykły talent, zachowując spójność i klimat opowiadanej historii potrafi obracać nastrojem czytelnika o 360o z gracją i wdziękiem. A gdy weźmiemy pod uwagę, że poza główną osią fabularną otrzymujemy całą masę wątków pobocznych to widzimy, że ma do takich zagrań szerokie pole do popisu. Główna bohaterka wydaje się bardzo schematyczna, nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę iż jest bardzo nietypową wampirzycą. Na szczęście pozory mylą również w tym przypadku i choć Karin jest wampirkiem o bardzo małym rozumku, to ma wielkie serce i nie sposób jej nie kochać. I choć z wiadomych powodów musi polegać na swoich bliskich, to nie jest wyłącznie damą w opresji, czekającą na swych wybawicieli, ale sama również potrafi o siebie zadbać i walczyć o siebie. Pozostali bohaterowie są bardzo różnorodni i jak przystało na dłuższe serie jest ich całkiem sporo. Jedni są bardziej inni mniej schematyczni, najważniejsze jednak, ze wszyscy doskonale odnajdują się w swoich rolach. W przeciwieństwie do Karin pozostali bohaterowie nie raz zaskoczą czytelnika, są mniej przewidywalni, a w dodatku posiadają równie interesujące historie do opowiedzenia. Elementem, który najsłabiej wypada w mandze jest jej kreska. Postacie nie są szczególnie urodziwe i nawet nie chodzi o to, że nie otrzymujemy pięknej jak z obrazka głównej bohaterki czy równie urodziwego młodzieńca w postaci bliskiego jej sercu przyjaciela, ale o fakt iż autorka zaserwowała nam armię klonów. Rodzinne podobieństwo to jedno, ale nie zmienia to faktu iż postacie są schematyczne, wydają się różnić jedynie ubiorem, wzrostem i niekiedy kształtem oczu. Co więcej często mają zachwiane proporcje, a tłom nie poświęca się zbyt wiele uwagi. Nie oznacza to jednak, ze rysunki są niestaranne. Po prostu taki jest styl autorki i trzeba do niego przywyknąć. Za plus za to można uznać mocną, pewną kreskę. Wyraźne kontury bardzo przypadły mi do gustu i wyróżniają się na tle innych mang, które z pozoru chciałoby się zaszufladkować do gatunku shoujo, gdzie kreska jest lekka, jakby szkicowana ołówkiem. Samo wydanie również prezentuje się bardzo dobrze. Ogromnym plusem jest dla mnie wydanie pozycji nie w czternastu tomach, jak miało to miejsce w oryginale, ale wydanie zbiorcze po dwa tomy w jednym tomiku, dzięki czemu całość zamyka się w siedmiu grubych tomach. W ich środku znajdziemy po kilka kolorowych stron, a każdy tomik kończy się dodatkowymi historiami, oraz przesłanymi przez fanów rysunkami. Warto także zajrzeć pod obwoluty. Kukiełkowe przedstawienie głównych bohaterów na pewno wywoła na Waszych twarzach szeroki uśmiech. Manga "Wampirzyca Karin" była dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Z pozoru naiwna historia, z równie banalną licealistką szybko zrzuciła kurtynę prostoty i wyłamała się ze schematy z naiwnej pozycji skierowanej dla dziewczyn przechodząc w serię, która ma szansę podbić serce każdego fana japońskich komiksów. Jest śmiesznie, jest ciekawie, miejscami brutalnie i poważnie. Historia jest naprawdę intrygująca, wampirzej rodziny nie sposób nie polubić, a z tomu na tom jest coraz lepiej. Jedynym grzechem jaki można zarzucić tej pozycji to kreska, ale zarówno dla bohaterów jak i przedstawionej historii warto przymknąć na nią oko i cieszyć się przygodami niezwykłej wampirzycy. Ocena: 9/10 Sara Glanc Po więcej recenzji zapraszamy na blog KZTK: http://koszztk.blogspot.com/
Kosz_z_Książkami - awatar Kosz_z_Książkami
ocenił na 9 9 lat temu

Cytaty z książki Ouran High School Host Club t.7

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ouran High School Host Club t.7