Kto by pomyślał, że taka niepozorna książeczka z heroiczną i obowiązkowo "od czapy' Okładką, będzie taką perełką? Bo to raptem siedem opowiadań ale w ich doborze widać pewien zamysł redaktorów. Teksty otwierający i kończący zbiorek, zdecydowanie "odstają" od reszty. Pierwszy i ostatni sprawiają wrażenie i z nim pozostawiają. Pozornie lekkie opowiastki zawierają głębszy sens skłaniający do refleksji. Napisane z przekora maja ten "ukryty pazur". Nieźle :) Pozostałe teksty są świetnie humorystyczne i ironiczne. W dowcipny sposób wyśmiewają amerykańskie społeczeństwo i mieszczańskie postawy. Ale nie jest to zwykła szydera. Tekst jest jak najbardziej fantastyczny (za zawsze "naukowo fantastyczny") i inteligentnie naigrywa się z rodaków Tenna. Tak też czytelniku, będziesz bawił się dobrze, zarechoczesz, westchniesz a jeśliś nie kiep - zadumasz. Czy trzeba chcieć więcej od opowiadań z połowy XX wieku?
Kto by pomyślał, że taka niepozorna książeczka z heroiczną i obowiązkowo "od czapy' Okładką, będzie taką perełką? Bo to raptem siedem opowiadań ale w ich doborze widać pewien zamysł redaktorów. Teksty otwierający i kończący zbiorek, zdecydowanie "odstają" od reszty. Pierwszy i ostatni sprawiają wrażenie i z nim pozostawiają. Pozornie lekkie opowiastki zawierają głębszy sens...
Dawno nieistniejącemu wydawnictwu Phantom Press zawdzięczamy cały plik, chciałoby się rzec, tomów opowiadań Tenna, jednego z najwspanialszych nowelistów złotej ery science-fiction. Także i w tym zbiorze nie znajduję słabszej pozycji, każdy tekst jest małym, pelnym znaczeń dziełkiem. Choćby pierwsze opowiadanie, pod płaszczykiem kosmicznej wojny pokazuje rozprawę białych kolonizatorów z zamorskimi koloniami, którym rzeczeni biali nieśli "rozwój" i "kulturę", wskutek czego tubylcy tracili swój naturalny ekosystem, swój świat materialny i duchowy. A "Flirgelflip" długo żongluje stereotypami, aż pokaże, że są drogi wyjścia z tej pułapki.
To zdecydowanie zbyt mało doceniana literatura.
Dawno nieistniejącemu wydawnictwu Phantom Press zawdzięczamy cały plik, chciałoby się rzec, tomów opowiadań Tenna, jednego z najwspanialszych nowelistów złotej ery science-fiction. Także i w tym zbiorze nie znajduję słabszej pozycji, każdy tekst jest małym, pelnym znaczeń dziełkiem. Choćby pierwsze opowiadanie, pod płaszczykiem kosmicznej wojny pokazuje rozprawę białych...
Klasyka amerykańskiego science fiction, mistrzostwo pióra i niebywały humor. To wszystko mieści się w tym jednym niepozornym zbiorze.
Na Williama Tenna natrafiłem w jednym z tomów Rakietowych Szlaków (bodajże opowiadanie Faust) i od razu namierzyłem na allegro archiwalne już 5 tomików jego opowiadań wydanych w Polsce w latach 90.
Przyjemna lektura, w której mimo dużej dawki humoru znajdzie się także miejsce na odrobinę refleksji.
Klasyka amerykańskiego science fiction, mistrzostwo pióra i niebywały humor. To wszystko mieści się w tym jednym niepozornym zbiorze.
Na Williama Tenna natrafiłem w jednym z tomów Rakietowych Szlaków (bodajże opowiadanie Faust) i od razu namierzyłem na allegro archiwalne już 5 tomików jego opowiadań wydanych w Polsce w latach 90.
Jak to ze zbiorami opowiadań bywa, tak i tu nie wszystkie są na jednakowym poziomie. W tym zbiorku są takie, które czyta się z przyjemnością, zaskakują i bawią. Ale jest i takie jak FLIRGELFLIP, dla mnie zdecydowanie niestrawne, przeładowane słowotwórstwem i po prostu niezrozumiałe. No bo jak można nie zmęczyć się przy zdaniach typu: " Gurkheyser ogłosił, że nie może to być dolik, ponieważ brak mu formy flirgowej. Nie może być także spindfar z powodu minutowych ilości flirgu. Dlatego jest to świadomie stworzony paradoks i wobec tego należy go sklasyfikować jako punforga. Ale punforg z definicji nie mógł istnieć w Thumtse"... Gdyby nie to jedno opowiadanie, oceniłabym zbiór wyżej.
Jak to ze zbiorami opowiadań bywa, tak i tu nie wszystkie są na jednakowym poziomie. W tym zbiorku są takie, które czyta się z przyjemnością, zaskakują i bawią. Ale jest i takie jak FLIRGELFLIP, dla mnie zdecydowanie niestrawne, przeładowane słowotwórstwem i po prostu niezrozumiałe. No bo jak można nie zmęczyć się przy zdaniach typu: " Gurkheyser ogłosił, że nie może to być...
Bardzo dobry zbiór!
Bardzo dobry zbiór!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKto by pomyślał, że taka niepozorna książeczka z heroiczną i obowiązkowo "od czapy' Okładką, będzie taką perełką? Bo to raptem siedem opowiadań ale w ich doborze widać pewien zamysł redaktorów. Teksty otwierający i kończący zbiorek, zdecydowanie "odstają" od reszty. Pierwszy i ostatni sprawiają wrażenie i z nim pozostawiają. Pozornie lekkie opowiastki zawierają głębszy sens skłaniający do refleksji. Napisane z przekora maja ten "ukryty pazur". Nieźle :) Pozostałe teksty są świetnie humorystyczne i ironiczne. W dowcipny sposób wyśmiewają amerykańskie społeczeństwo i mieszczańskie postawy. Ale nie jest to zwykła szydera. Tekst jest jak najbardziej fantastyczny (za zawsze "naukowo fantastyczny") i inteligentnie naigrywa się z rodaków Tenna. Tak też czytelniku, będziesz bawił się dobrze, zarechoczesz, westchniesz a jeśliś nie kiep - zadumasz. Czy trzeba chcieć więcej od opowiadań z połowy XX wieku?
Kto by pomyślał, że taka niepozorna książeczka z heroiczną i obowiązkowo "od czapy' Okładką, będzie taką perełką? Bo to raptem siedem opowiadań ale w ich doborze widać pewien zamysł redaktorów. Teksty otwierający i kończący zbiorek, zdecydowanie "odstają" od reszty. Pierwszy i ostatni sprawiają wrażenie i z nim pozostawiają. Pozornie lekkie opowiastki zawierają głębszy sens...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzy opowiadania fajne. Reszty opowiadań z tego zbioru nikt by dziś nie zaakceptował do publikacji. Tytułowe opowiadanie słabizna.
Trzy opowiadania fajne. Reszty opowiadań z tego zbioru nikt by dziś nie zaakceptował do publikacji. Tytułowe opowiadanie słabizna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDawno nieistniejącemu wydawnictwu Phantom Press zawdzięczamy cały plik, chciałoby się rzec, tomów opowiadań Tenna, jednego z najwspanialszych nowelistów złotej ery science-fiction. Także i w tym zbiorze nie znajduję słabszej pozycji, każdy tekst jest małym, pelnym znaczeń dziełkiem. Choćby pierwsze opowiadanie, pod płaszczykiem kosmicznej wojny pokazuje rozprawę białych kolonizatorów z zamorskimi koloniami, którym rzeczeni biali nieśli "rozwój" i "kulturę", wskutek czego tubylcy tracili swój naturalny ekosystem, swój świat materialny i duchowy. A "Flirgelflip" długo żongluje stereotypami, aż pokaże, że są drogi wyjścia z tej pułapki.
To zdecydowanie zbyt mało doceniana literatura.
Dawno nieistniejącemu wydawnictwu Phantom Press zawdzięczamy cały plik, chciałoby się rzec, tomów opowiadań Tenna, jednego z najwspanialszych nowelistów złotej ery science-fiction. Także i w tym zbiorze nie znajduję słabszej pozycji, każdy tekst jest małym, pelnym znaczeń dziełkiem. Choćby pierwsze opowiadanie, pod płaszczykiem kosmicznej wojny pokazuje rozprawę białych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toklasyka sf. bardzo dobre opowiadania.
klasyka sf. bardzo dobre opowiadania.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKlasyka amerykańskiego science fiction, mistrzostwo pióra i niebywały humor. To wszystko mieści się w tym jednym niepozornym zbiorze.
Na Williama Tenna natrafiłem w jednym z tomów Rakietowych Szlaków (bodajże opowiadanie Faust) i od razu namierzyłem na allegro archiwalne już 5 tomików jego opowiadań wydanych w Polsce w latach 90.
Przyjemna lektura, w której mimo dużej dawki humoru znajdzie się także miejsce na odrobinę refleksji.
Klasyka amerykańskiego science fiction, mistrzostwo pióra i niebywały humor. To wszystko mieści się w tym jednym niepozornym zbiorze.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa Williama Tenna natrafiłem w jednym z tomów Rakietowych Szlaków (bodajże opowiadanie Faust) i od razu namierzyłem na allegro archiwalne już 5 tomików jego opowiadań wydanych w Polsce w latach 90.
Przyjemna lektura, w której mimo dużej...
Jak to ze zbiorami opowiadań bywa, tak i tu nie wszystkie są na jednakowym poziomie. W tym zbiorku są takie, które czyta się z przyjemnością, zaskakują i bawią. Ale jest i takie jak FLIRGELFLIP, dla mnie zdecydowanie niestrawne, przeładowane słowotwórstwem i po prostu niezrozumiałe. No bo jak można nie zmęczyć się przy zdaniach typu: " Gurkheyser ogłosił, że nie może to być dolik, ponieważ brak mu formy flirgowej. Nie może być także spindfar z powodu minutowych ilości flirgu. Dlatego jest to świadomie stworzony paradoks i wobec tego należy go sklasyfikować jako punforga. Ale punforg z definicji nie mógł istnieć w Thumtse"... Gdyby nie to jedno opowiadanie, oceniłabym zbiór wyżej.
Jak to ze zbiorami opowiadań bywa, tak i tu nie wszystkie są na jednakowym poziomie. W tym zbiorku są takie, które czyta się z przyjemnością, zaskakują i bawią. Ale jest i takie jak FLIRGELFLIP, dla mnie zdecydowanie niestrawne, przeładowane słowotwórstwem i po prostu niezrozumiałe. No bo jak można nie zmęczyć się przy zdaniach typu: " Gurkheyser ogłosił, że nie może to być...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie podoba mi się ta książka i tyle. Nie polecam.
Nie podoba mi się ta książka i tyle. Nie polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to