8.8/10. Od lat zgłębiam historię czarnoskórych obywateli USA i historię ich systemowego ucisku. Richard Wright zarysowuje to całe tło społeczne, rasizm, brak perspektyw, wyobcowanie. A jednak główny bohater Bigger dostaje jakąś szansę od systemu i postanawia wkroczyć na ścieżkę mordu. Co nim kierowało? Czy w ogóle miał motywy? Dostałem bardzo dobrą psychologię, brak poprawności politycznej i anatomię zła. Przypominało mi trochę "Z zimną krwią" Capote`a. Było wciągające od początku do końca. Warto przenieść się na mroczne ulice Chicago i poznać tę makabryczną historię.
8.8/10. Od lat zgłębiam historię czarnoskórych obywateli USA i historię ich systemowego ucisku. Richard Wright zarysowuje to całe tło społeczne, rasizm, brak perspektyw, wyobcowanie. A jednak główny bohater Bigger dostaje jakąś szansę od systemu i postanawia wkroczyć na ścieżkę mordu. Co nim kierowało? Czy w ogóle miał motywy? Dostałem bardzo dobrą psychologię, brak...
Książka moim zdaniem fenomenalna przez co bardzo wysoko ją oceniłem. Czyta się ją z zapartym tchem,z narastającym napięciem, a jednocześnie ma się wrażenie, że autor bezlitośnie zagląda bohaterowi do głowy. Wright znakomicie konstruuje postać — krok po kroku pokazuje, jak strach, gniew, upokorzenie i bezradność zaczynają rządzić człowiekiem. Nic tu nie jest przypadkowe ani wydumane.
Największą siłą tej książki jest opis stanów emocjonalnych. Są surowe, gęste, momentami duszne, ale absolutnie wiarygodne. Czytelnik nie musi się z bohaterem zgadzać — wystarczy, że go rozumie. A Wright robi wszystko, żeby to zrozumienie przyszło samo, bez moralizowania i łatwych ocen.
Do tego dochodzi wartka, nerwowa akcja. To nie jest literatura, która się snuje — tu napięcie rośnie, wydarzenia się zazębiają, a każdy kolejny krok bohatera wydaje się jednocześnie nieunikniony i tragiczny. Konstrukcja powieści jest przemyślana, zwarta, bez zbędnych dłużyzn.
„Syn swego kraju” to książka ciężka tematycznie, ale czytelniczo fascynująca. Brutalnie szczera, psychologicznie mocna i emocjonalnie wyczerpująca w najlepszym sensie. Dla kogoś, kto ceni literaturę pokazującą człowieka w sytuacji granicznej — rzecz fenomenalna i długo zostająca w głowie. Szkoda , że powieść ta nie jest tak bardzo znana na polskim rynku czytelniczym ale dziękuję za to , że dane mi było poznać jej treść. Dla mnie osobiście to jedna z perełek, dotycząca niewolnictwa,brudnego kapitalizmu i wyzysku mas.
Książka moim zdaniem fenomenalna przez co bardzo wysoko ją oceniłem. Czyta się ją z zapartym tchem,z narastającym napięciem, a jednocześnie ma się wrażenie, że autor bezlitośnie zagląda bohaterowi do głowy. Wright znakomicie konstruuje postać — krok po kroku pokazuje, jak strach, gniew, upokorzenie i bezradność zaczynają rządzić człowiekiem. Nic tu nie jest przypadkowe ani...
Powieść która odciska w człowieku swoje piętno i zostaje z nim na długie lata po przeczytaniu. Historia chwytająca za serce , ale pokazująca też odwieczny konflikt i rozłam społeczny dotyczący rasizmu w usa
Powieść która odciska w człowieku swoje piętno i zostaje z nim na długie lata po przeczytaniu. Historia chwytająca za serce , ale pokazująca też odwieczny konflikt i rozłam społeczny dotyczący rasizmu w usa
Książka z tzw. " czarnej serii " PIW - go, ukazującej się od 1968 r.
Była jedną z najpopularniejszych serii w Polsce prezentujących współczesną literaturę piękną.
Kupowałem ją odkąd pamiętam, pierwszą książką, którą kupiłem ( zaraz po wysprzedaniu całej mojej biblioteczki młodzieżowej, czego do dzisiaj żałuję )była dwutomowa "Rozmowa w katedrze " M. Llosy.
Takie rzeczy się pamięta !!!
Dorobiłem się ponad dwóch półek, podwójnych rzędów tych książek.
Od 2015 r. PIW wydaje ją pod nazwą 'Proza Światowa ".
Książka jest opisana.
Klasyk literatury, osiągnął statut powieści kultowej.
Są dzieła literackie, które wypada i trzeba przeczytać.
To jest jednym z nich.
Gusty są różne.
Po przeczytaniu możesz oceniać, albo i nie.
Z czystym sumieniem
POLECAM !!!
Książka z tzw. " czarnej serii " PIW - go, ukazującej się od 1968 r.
Była jedną z najpopularniejszych serii w Polsce prezentujących współczesną literaturę piękną.
Kupowałem ją odkąd pamiętam, pierwszą książką, którą kupiłem ( zaraz po wysprzedaniu całej mojej biblioteczki młodzieżowej, czego do dzisiaj żałuję )była dwutomowa "Rozmowa w katedrze " M. Llosy.
Takie rzeczy się...
Historia o tym, jak antykwariusz polecił mi „Syna” mówiąc, że to jedna z lepszych powieści o segregacji rasowej i Ameryce. Mimo, że nie wierzę w takie „polecajki”, a z panem antykwariuszem dopiero się książkowo „docieramy”, wziąłem, otworzyłem… i przepadłem.
Bo nie dość, że opowieść o losach młodego Biggera to wciągający, mroczny kryminał i historia o zbrodni, to jeszcze w naddatku dostajemy społeczno-kulturowe powiązania oraz amerykańską komunistyczną partię, która chciała poprawić losy tych o ciemniejszym niż biały kolorze skóry (to też nie dziwi, że książka ukazała się w Polsce w 1969 roku). Skojarzenia z „Zabić drozda” jak najbardziej słuszne, tyle że tu akcja dzieje się w Chicago, zaś Bigger, wchodzący w dorosłość początkujący rzezimieszek i złodziej, dostaje od życia szansę i wisienkę na torcie w jednym – milioner zatrudnia go jako szofera. To doskonały start w dorosłość, możliwość wybicia się z getta i obskurnego mieszkania, szczurów wielkości kotów i wszechobecnej biedy.
Kłopot tkwi w tym, że biali żałują Biggera – w ich spojrzeniach widzi historię zniewolenia, ujarzmienie i upokarzające go współczucie. Czuje się osaczony i bezwolny, a praca – skądinąd łatwa, dobrze opłacana i odpowiadająca jego zdolnościom, staje się piekłem. Bigger czuje się upodlony i im więcej czas spędza z prześliczną blondyneczką, córką milionera oraz jej chłopakiem, który ma ciągoty komunistyczne, rośnie w nim nienawiść do białych, jako wyłącznych sprawców nieszczęścia czarnych.
Namawiany do wspólnego biesiadowania z przedstawicielami białej elity, do wykazania się zaufaniem, zadzierzgnięcia przyjaźni, zmuszany do działania wbrew utartym zwyczajom i segregacyjnym prawom, Bigger przemienia się w bestię. Zdołałby pohamować swoją wściekłość, gdyby nie przypadek, zbieg pozornie nieznaczących okoliczności. Chwila zadecyduje o życiu kilku osób, a stąd niedaleko już do narastająco pędu przemocy i kłamstwa. Przelana krew wyzwoli w Biggerze człowieka – poczuje się wreszcie równy białym. I jakże łatwo będzie mu za morderstwo obwinić świat, który biali urządzili czarnym.
Zostałem zassany przez powieść Wrighta. Nie drażniły lewicowe, segregacyjne wtręty. Złożona postać Biggera to jedna z lepszych literackich kreacji, jakie miałem przyjemność poznać. Chłopak odrzuca nas od siebie, jest odpychającym zbrodniarzem, a jednocześnie żałujemy go, rozumiemy, potępiamy i chcemy, aby jego historia skończyła się jak najlepiej.
I łapiemy się nagle, że myślimy o nim tak samo jak pan Dalton, milioner, jego żona i córka. A to niespodzianka!
Historia o tym, jak antykwariusz polecił mi „Syna” mówiąc, że to jedna z lepszych powieści o segregacji rasowej i Ameryce. Mimo, że nie wierzę w takie „polecajki”, a z panem antykwariuszem dopiero się książkowo „docieramy”, wziąłem, otworzyłem… i przepadłem.
Bo nie dość, że opowieść o losach młodego Biggera to wciągający, mroczny kryminał i historia o zbrodni, to jeszcze w...
Książka porusza problem odpowiedzialności za czyny. Jak dalece zdeterminowane są przez świat i warunki, w których przyszło nam żyć? Czy murzyńskiego chłopca można uczciwie pociągnąć do odpowiedzialności za dokonanie mordów, jeżeli nie weźmie się pod uwagę kilkusetletniego zniewolenia, wyzysku, nienawiści i segregacji rasowej? Czy nienawiść chłopca bez perspektyw i zepchniętego wraz z najbliższymi na margines społeczny może usprawiedliwić skrajną agresję? Richard Wright uważa, że tak. W swej książce włożył w usta adwokata obszerną argumentację, która jak dla mnie była zbyt zawiła i trącała poetycko-symbolicznymi odniesieniami trudnymi do przyjęcia. Koncepcja winy i kary była arcyciekawa, ale niestety logika argumentów szwankowała wobec rzeczywistych czynów "biednego" chłopca mordercy.
Książka porusza problem odpowiedzialności za czyny. Jak dalece zdeterminowane są przez świat i warunki, w których przyszło nam żyć? Czy murzyńskiego chłopca można uczciwie pociągnąć do odpowiedzialności za dokonanie mordów, jeżeli nie weźmie się pod uwagę kilkusetletniego zniewolenia, wyzysku, nienawiści i segregacji rasowej? Czy nienawiść chłopca bez perspektyw i...
Przed tą książką przeczytałem najnowsze czytadło Kena Folletta - mniejsza o tytuł, i tak już go nie pamiętam - które to czytadło bardzo mi się podobało. Czasem zdarza się, że potrzebujemy czegoś prostego, co nie obciąża umysłu: rozwiązać krzyżówkę, albo przeczytać jakiegoś Folletta. Teraz przeczytałem Wrighta i pierwsze co mnie uderzyło, nie jest związane z tą książką bezpośrednio, natomiast dotyczy Folletta. Jakim cudem do cholery tamta książka mi się podobała? Mam wrażenie, że zachwycałem się drewnianym pieńkiem, stojąc w pokoju wypełnionym gdańskimi szafami. Ten kontrast powala. Wright to była dla mnie w pierwszej kolejności przyjemność obcowania z pięknym językiem. W drugiej możliwość wejścia do głowy Murzyna w USA w latach 30. Trochę lepiej zrozumiałem, jak oni się czuli, co to byli za ludzie, jak myśleli i jak postrzegali białych. Bałem się cukierkowego zakończenia - niepotrzebnie. Nie piszę więcej, bo późno i myśli mi się plączą, a i tak te recenzje nie mają wielkiej wartości. Ale to już inny temat...
Przed tą książką przeczytałem najnowsze czytadło Kena Folletta - mniejsza o tytuł, i tak już go nie pamiętam - które to czytadło bardzo mi się podobało. Czasem zdarza się, że potrzebujemy czegoś prostego, co nie obciąża umysłu: rozwiązać krzyżówkę, albo przeczytać jakiegoś Folletta. Teraz przeczytałem Wrighta i pierwsze co mnie uderzyło, nie jest związane z tą książką...
"Syn swego kraju" to powieść tyleż polityczna, co psychologiczna. Wright nie ogranicza się do ponurego portretu czarnego getta, ale i zajmuje się relacjami czarnych z przychylnymi im - przynajmniej z pozoru - białymi, poczynając od komunistów, na dwulicowych filantropach kończąc. Subtelne spostrzeżenia natury psychologicznej (jak we wszystkich scenach, w których Bigger spotyka Mary, a później Maxa) przeplatają się tutaj z bardzo bezpośrednim przesłaniem politycznym (skrawek życia Biggera na początku, trzy długie monologi pod koniec) i aż nazbyt oczywistą symboliką (biały kot, ślepota pani Dalton). "Syn swego kraju" jest wprawdzie nieco bałaganiarski, ale to literatura wielopoziomowa i zwyczajnie diabelnie interesująca.
"Syn swego kraju" to powieść tyleż polityczna, co psychologiczna. Wright nie ogranicza się do ponurego portretu czarnego getta, ale i zajmuje się relacjami czarnych z przychylnymi im - przynajmniej z pozoru - białymi, poczynając od komunistów, na dwulicowych filantropach kończąc. Subtelne spostrzeżenia natury psychologicznej (jak we wszystkich scenach, w których Bigger...
Krótko o „Synu swego kraju”, ponieważ świetną recenzję tej książki już popełnił pan Ambrose, więc nie ma co w ogóle stawać w szranki :).
Książka Wrighta jest bardzo brutalna – zupełnie jak jej tytułowy bohater. Krótkie zdania, szybka narracja, bardzo trudna tematyka, momentami wulgarne słownictwo, wszechobecny, brutalny rasizm. Kłopot w tym, że mam wrażenie, że w swoim skądinąd słusznym gniewie Richard Wright trochę się pogubił, chociaż może rzeczywiście o taki wydźwięk powieści mu chodziło, nie wiem.
Bigger to morderca, bez dwóch zdań. Mimo wszystko stosując jakąś upiorną, pokręconą logikę, można jakoś wytłumaczyć zbrodnię popełnioną na Mary Dalton – kwestie rasowe, Bigger spanikował, być może nie chciał tak naprawdę zabić; w kontekście losów bohatera i realnej historii całej czarnej społeczności w USA mogą to być jakieś argumenty. Co jednak w takim razie z dalszym postępowaniem Biggera, na przykład w związku ze swoją dziewczyną? Co z zachowaniem Biggera z początku książki – brutalnym i zupełnie pozbawionym refleksji? Czy wszystko można zrzucić na okoliczności lub warunki, w jakich dorastał Bigger? Bardzo łatwo mi sobie wyobrazić amerykańskiego czytelnika, nawet dość liberalnego i niezbyt przeciwnego polityce równości rasowej, który kilkadziesiąt lat temu, po przeczytaniu powieści stwierdził, że:
- Czarnych to jednak należy izolować;
- Kara śmierci jest dobra;
- Tak się kończy odwrócenie od prawdziwych amerykańskich wartości, w tym religii;
- Dajmy czarnym prawa, a natychmiast pojawią się komuchy (tak, w powieści wątki komunistyczne są obecne dość mocno – a wiadomo, co myśleli i myślą Amerykanie o komunistach).
Mam wrażenie, że gdy chociaż jeden z tych poglądów powstanie w głowie czytelnika, cały trud Wrighta idzie na marne. Tak się nie walczy o czyjekolwiek prawa. Zbrodnia zawsze będzie zbrodnią – nieważna jest rasa oprawcy i ofiary. To, że przez setki lat czarni Amerykanie byli wieszani z byle powodu albo i bez niego, nie oznacza, że nagle morderstwo białej dziewczyny nabierze sensu albo będzie mogło zostać uznane za odkupienie czyichkolwiek win. Trudno mi uwierzyć, że jakikolwiek myślący, czarnoskóry czytelnik po przeczytaniu „Syna swego kraju” pomyślał o Mary Dalton: dobrze jej tak! Go Bigger! Bo jednocześnie musiałby usprawiedliwić wszystko, co zrobił bohater Wrighta.
Dla porównania – postać Meursaulta z „Obcego” Camusa jest w pewnym stopniu podobna do Biggera, ale jakże o wiele lepiej Camus ją przemyślał! Mersault też zabija, ale nawet nie próbuje dorobić ideologii do swojego czynu. Za Biggera dorabiają ideologię wszyscy – i tak już od kilkudziesięciu lat.
Myślę, że o tej książce będzie jeszcze głośno. Nie oceniam jej zbyt wysoko jako powieści, ale „Syn swego kraju” jest tak ważnym tekstem kultury, że mimo wszystko warto go znać.
Krótko o „Synu swego kraju”, ponieważ świetną recenzję tej książki już popełnił pan Ambrose, więc nie ma co w ogóle stawać w szranki :).
Książka Wrighta jest bardzo brutalna – zupełnie jak jej tytułowy bohater. Krótkie zdania, szybka narracja, bardzo trudna tematyka, momentami wulgarne słownictwo, wszechobecny, brutalny rasizm. Kłopot w tym, że mam wrażenie, że w swoim...
To straszne, kiedy uświadomimy sobie, że można być w takim punkcie, w którym dopiero morderstwo pozwala na określenie samego siebie. W którym przyjmujemy, że o popełnionej przez nas zbrodni dawno już zadecydowano. Że nasze życie nigdzie nie zmierza i tylko tak radykalny czyn może nadać mu jakikolwiek sens. Książka jest miejscami dość brutalna, więc nie polecam wrażliwym osobom, które liczą na lekką lekturę. Jednak ciężko jest się od tej powieści oderwać, bo naładowana jest wydarzeniami - cały czas coś się w niej dzieje. Warto przebrnąć przez dość długą przedmowę "How Bigger Was Born", która bardzo pomaga spojrzeć na tę historię pod innym kątem i zrozumieć intencje autora. Wtedy ta powieść już z pewnością na długo pozostanie w pamięci czytelnika.
To straszne, kiedy uświadomimy sobie, że można być w takim punkcie, w którym dopiero morderstwo pozwala na określenie samego siebie. W którym przyjmujemy, że o popełnionej przez nas zbrodni dawno już zadecydowano. Że nasze życie nigdzie nie zmierza i tylko tak radykalny czyn może nadać mu jakikolwiek sens. Książka jest miejscami dość brutalna, więc nie polecam wrażliwym...
Richard Wright, urodzony w 1908 roku w Roxie, zmarły w 1960 roku w Paryżu, to amerykański pisarz, czołowy przedstawiciel prozy murzyńskiej. Wright przyszedł na świat w stanie Missisipi, na Południu Stanów Zjednoczonych, w samym centrum najbardziej reakcyjnego oraz skrajnie rasistowskiego środowiska. Jako młody chłopiec stracił rodziców, dzieciństwo spędził wychowywany przez ubogich krewnych oraz w sierocińcu. W roku 1940 Wright napisał powieść, która zapewniła mu miejsce w panteonie najwybitniejszych twórców literatury amerykańskiej. "Syn swego kraju" ("Native Son") uchodzi za czołowe osiągnięcie Richarda Wrighta, który na koncie posiada kilka innych powieść. Jednak w mniemaniu krytyki, żadne inne dzieło nie było już w stanie osiągnąć pułapu, na który pisarz wspiął się w "Synu swego kraju".
Książka wywołała ogromne poruszenie, bowiem bardzo wyraźnie obnażała obłudę amerykańskiego państwa. Fizyczne łańcuchy, które krępowały Murzynów zostały zrzucone, jednak w sercach wielu białych pozostała nienawiść. Czarni obywatele otrzymali wolność, ale była to wolność złudna, bowiem przyszło im egzystować w nędzy, ubóstwie oraz przy powszechnej niechęci. Murzyni skazani byli na mieszkania w swoistych gettach, ściśle wyznaczonych rewirach, gdzie nie zapuszczali się porządni biali obywatele. Czarni mogli oczekiwać jedynie najlichszych, najsłabiej opłacanych i najbardziej poniżających prac. Kazano zadowalać się im ochłapami, przekonując ich, że niższa pozycja społeczna wynika z naturalnych uwarunkowań o podłożu rasowym. Antymurzyńska propaganda głośno i gorliwie podkreślała, że Czarny to niemal zwierzę, niewiele różniące się od małpy, którego potrzeby redukują się do przyjmowania posiłków oraz zaspokajania seksualnych zachcianek. Starano się wręcz przekonać, że Murzynom obce są wytwory białej cywilizacji, że zanadto skomplikowane urządzenia wywołują u nich dyskomfort oraz poczucie zagubienia. Powieść Wrighta to odruchowa odpowiedź na bezduszne traktowanie murzyńskiej mniejszości oraz na ucisk na nią wywierany.
"Syn swego kraju", to luźno oparta na faktach historia biednego, młodego Murzyna Biggera Thomasa, który dopuszcza się przypadkowej zbrodni na bogatej, białej panience. Bigger to mieszkaniec Chicago, całe życie upływa mu w niewidzialnych murach getta czarnej społeczności. Bigger wraz ze swoim rodzeństwem oraz matką zajmuje jeden z ciasnych pokoi kamienicy czynszowej, która należy do przedsiębiorstwa chicagowskiego milionera, Pana Daltona. Młody Thomas to typowy rozrabiaka. Impulsywny oraz zawzięty, często razem z kolegami dokonuje drobnych kradzieży, które stanowią dla niego źródło gotówki. Bigger, najstarszy z rodzeństwa, mimo zaledwie dwudziestu lat, jest głównym żywicielem rodziny, do której nie żywi jednak zbyt ciepłych uczuć. Widzi on wyraźnie hańbiące warunki, w których przyszło egzystować jego bliskim, ale ponieważ nie jest w stanie tego zmienić, odgradza się od nich wysokim murem chłodnej obojętności, tak by nie dostrzegać ich krzywdy. Propozycja pracy na stanowisku szofera u pana Daltona, w mniemaniu pani Thomas to prawdziwa łaska, która spłynęła na Biggera. To życiowa okazja dla najstarszej latorośli jak i całej rodziny, by wreszcie godnie żyć. Jednak Bigger, pomimo namolnych próśb matki, bardzo niechętnie decyduje się na podjęcie proponowanej pracy. Młody człowiek, który cechuje się wyostrzonym zmysłem obserwacji, zdaje sobie sprawę, że człowiek postawiony w jego sytuacji jest człowiekiem bez alternatyw, bez żadnego innego wyjścia. Musi przyjąć propozycję, gdyż w przeciwnym razie on, jak i cała rodzina zdechną z głodu. Bigger intuicyjnie czuje, że za taki stan rzeczy odpowiedzialni są biali. Biali, do których należy cały świat, biali, których wieżowce zdają się dotykać chmur, biali, którzy swoimi samolotami potrafią wznieść się w przestworza, biali, którzy tak starannie izolują od siebie czarną społeczność. To właśnie przez nich Bigger egzystuje w ciasnym mieszkanku, w którym tłoczy się ze swoimi bliskimi, gdzie toczy regularne wojny z zuchwałymi szczurami. Czarni pozostają stłamszeni, ujarzmieni, bezwolni, mając tylko tyle swobody, na ile pozwoli im biały człowiek. Świat poza murem, świat białych, jawi się jako świat kompletny, pełny – to równocześnie zamknięta i niedostępna enklawa luksusu, którą czarni mogą jedynie zazdrośnie obserwować, będąc przy tym świadomym, że jest to miejsce dla nich nieosiągalne. Piętno czarnej skóry, nawet w przypadku przekroczenia murów, okazałoby się zbyt palące i wyraźne, by móc w pełni zasymilować się i żyć szczęśliwie w tym lepszym świecie.
Richard Wright wykorzystuje Biggera, który przyjmuje posadę szofera u pana Daltona, aby zaprezentować czytelnikowi środowisko białych milionerów. Wright bezpardonowo zrywa kurtynę, którą stanowi działalność charytatywna, aby w pełni ukazać hipokryzję i zakłamanie rasy białych panów. Z jednej strony pan Dalton w powszechnym mniemaniu uchodzi za liberalnego filantropa, łoży ogromne sumy na społeczność murzyńską, przyjmuje na służbę młodych czarnych ludzi, którym daje szansę odebrania solidnego wykształcenia. Z drugiej strony Dalton to właściciel obskurnych kamienic czynszowych w Czarnym Pasie, które wynajmowane są Murzynom po sztucznie zawyżonych cenach. Co gorsza Dalton postępuje nie do końca świadomie, tj. bezrefleksyjnie – oferując mieszkania jedynie w murzyńskim getcie, windując ceny wynajmu, ten społecznik działa zgodnie z utartą tradycją, z niepisanym prawem, o którym wie każdy szanujący się biały przedsiębiorca, kompletnie nie biorąc pod uwagę faktu, że te zwyczaje można by zmienić. Jakim dobroczyńcą jest człowiek, oddający drobny ułamek swojego majątku, zdobytego dzięki krzywdzie czarnych, na kształcenie młodych Murzynów, których nigdy nie zdecyduje się zatrudnić w swoich "poważnych" przedsiębiorstwach? Wright dobitnie pokazuje, że północnoamerykański przedsiębiorca w niczym nie jest lepszy od południowoamerykańskiego ciemiężyciela. Łańcuchy fizyczne zostały zastąpione pętami niewoli ekonomicznej oraz politycznej.
Bigger Thomas, morderca, domniemany gwałciciel, a przede wszystkim "czarnuch", w prozie Wrighta staje się archetypem ofiary. Bigger jest bezwolny od początku swojej egzystencji. Wright buduje akcję utworu w ten sposób, by wyraźnie uzmysłowić czytelnikowi, że całe postępowanie Thomasa jest uwarunkowane przez nakazy, zakazy oraz przesądy białej społeczności. Bigger stawiany jest w kolejnych położeniach, w których możliwa jest wyłącznie jedna droga postępowania. W ten sposób, punkt po punkcie, robiąc to, do czego zmusza go sytuacja, Bigger zbliża się do zbrodni, którą w końcu popełnia. Jednak odpowiedzialność za ten straszny czyn nie ponosi on, a ludzie, którzy kształtując jego rzeczywistość, warunki jego egzystencji, doprowadzili go do takiego postępowania. Co gorsza, Bigger, po dokonaniu zbrodni, po raz pierwszy w życiu zaczyna czuć się pełnoprawnym człowiekiem. Morderstwo jawi się akt, umożliwiający zrównanie się z białymi, których głęboko zakorzeniony rasizm odmawiał czarnym prawa do bardziej wyrafinowanych zbrodni. Bigger-morderca staje się równorzędnym graczem w brutalnej grze, jaką jest życie, który potrafi odegrać się za doznane krzywdy. Zrzucona zostaje peleryna niewidka, którą nosi choćby bohater "Niewidzialnego człowieka", Ralpha Ellisona. Ale skarykaturowana wolna wola ogranicza się jedynie do zmierzenia się z następstwami swoich czynów, które w obliczu zaistniałych okoliczności ("brudny czarnuch" naskakujący na cześć "białej panienki") mogą być tylko jedne.
Wright, świetnie operujący słowem, znakomicie ukazuje niepokoje społeczne, które wywołało popełnione przestępstwo. Czytelnik jest świadkiem wrzenia białej masy, pełnej zwierzęcej nienawiści, podświadomie czującej ogrom swoich przewinień. Wright zdaje się sugerować, że wyrzuty sumienia oraz lęk przed możliwością zemsty, nakazują białym żądać najwyższego wymiaru kary dla Biggera Thomasa. Biała społeczność przedstawiona jest jako nieokiełznany motłoch, potężna siła, lękająca się świata czarnych, którego nie zna, nie rozumie i zrozumieć nie zamierza – pragnie jedynie w dalszym ciągu sprawować nad nim kontrolę. Tym samym młody Bigger staje się reprezentantem interesu wszystkich Murzynów, zamieszkujących USA. Proces sądowy nie jest wyłącznie sprawą Biggera Thomasa – to spór o kształt dalszych stosunków pomiędzy białymi a czarnymi, to walka o przyszłą formę amerykańskiej społeczności.
Reasumując, "Syn swego kraju", to książka niezwykła. Nawet dzisiaj wywołuje ogromne poruszenie oraz zmusza do intensywnego myślenia. Richard Wright napisał obszerny manifest, w którym wyłuszczył wszelkie racje uciskanej mniejszości. Sama filozofia pisarza jest jednak w mojej opinii nieco kulawa. Obraz Biggera Thomasa wyłaniający się na podstawie książki, każe patrzeć na bohatera tylko i wyłącznie jako na ofiarę. Dewaluowana jest sama zbrodnia, która jawi się jako słuszny akt buntu, umożliwiający wyrównanie rachunku krzywd. Mord staje się sprawą drugorzędną, odbiera mu się całą jego ohydę i bezsens, a winę za jego popełnienie zrzuca się wyłącznie na środowisko i warunki, w jakich wyrósł morderca. Ponadto wspólna egzystencja czarnych i białych przedstawiona jest głównie jako rywalizacja, zaciekła walka – jest ona niczym huśtawka, tj. jedna rasa zawsze musi dominować nad drugą. Tak jakby pokojowe współżycie było z góry wykluczony, ze względu na potężny bagaż przeszłości. Właśnie z tego powodu bardziej dojrzałym twórcom wydaje mi się James Baldwin, który potrafił dostrzec problem wtórnego rasizmu. Mimo to, ciekaw jestem ogromnie pozostałych książek Richarda Wrighta – interesujące, czy autorowi udało się dostrzec luki w swojej ideologii.
Richard Wright, urodzony w 1908 roku w Roxie, zmarły w 1960 roku w Paryżu, to amerykański pisarz, czołowy przedstawiciel prozy murzyńskiej. Wright przyszedł na świat w stanie Missisipi, na Południu Stanów Zjednoczonych, w samym centrum najbardziej reakcyjnego oraz skrajnie rasistowskiego środowiska. Jako młody chłopiec stracił rodziców, dzieciństwo spędził wychowywany przez...
Wspaniała książka. Pokazuje problemy społeczne i rasowe. Autor naprawdę dobrze opisuje uczucia głównego bohatera, jego myśli a także w części procesowej odkrywa stereotypy, nienawiść do czarnoskórych mieszkańców ameryki.
Wspaniała książka. Pokazuje problemy społeczne i rasowe. Autor naprawdę dobrze opisuje uczucia głównego bohatera, jego myśli a także w części procesowej odkrywa stereotypy, nienawiść do czarnoskórych mieszkańców ameryki.
8.8/10. Od lat zgłębiam historię czarnoskórych obywateli USA i historię ich systemowego ucisku. Richard Wright zarysowuje to całe tło społeczne, rasizm, brak perspektyw, wyobcowanie. A jednak główny bohater Bigger dostaje jakąś szansę od systemu i postanawia wkroczyć na ścieżkę mordu. Co nim kierowało? Czy w ogóle miał motywy? Dostałem bardzo dobrą psychologię, brak poprawności politycznej i anatomię zła. Przypominało mi trochę "Z zimną krwią" Capote`a. Było wciągające od początku do końca. Warto przenieść się na mroczne ulice Chicago i poznać tę makabryczną historię.
8.8/10. Od lat zgłębiam historię czarnoskórych obywateli USA i historię ich systemowego ucisku. Richard Wright zarysowuje to całe tło społeczne, rasizm, brak perspektyw, wyobcowanie. A jednak główny bohater Bigger dostaje jakąś szansę od systemu i postanawia wkroczyć na ścieżkę mordu. Co nim kierowało? Czy w ogóle miał motywy? Dostałem bardzo dobrą psychologię, brak...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka moim zdaniem fenomenalna przez co bardzo wysoko ją oceniłem. Czyta się ją z zapartym tchem,z narastającym napięciem, a jednocześnie ma się wrażenie, że autor bezlitośnie zagląda bohaterowi do głowy. Wright znakomicie konstruuje postać — krok po kroku pokazuje, jak strach, gniew, upokorzenie i bezradność zaczynają rządzić człowiekiem. Nic tu nie jest przypadkowe ani wydumane.
Największą siłą tej książki jest opis stanów emocjonalnych. Są surowe, gęste, momentami duszne, ale absolutnie wiarygodne. Czytelnik nie musi się z bohaterem zgadzać — wystarczy, że go rozumie. A Wright robi wszystko, żeby to zrozumienie przyszło samo, bez moralizowania i łatwych ocen.
Do tego dochodzi wartka, nerwowa akcja. To nie jest literatura, która się snuje — tu napięcie rośnie, wydarzenia się zazębiają, a każdy kolejny krok bohatera wydaje się jednocześnie nieunikniony i tragiczny. Konstrukcja powieści jest przemyślana, zwarta, bez zbędnych dłużyzn.
„Syn swego kraju” to książka ciężka tematycznie, ale czytelniczo fascynująca. Brutalnie szczera, psychologicznie mocna i emocjonalnie wyczerpująca w najlepszym sensie. Dla kogoś, kto ceni literaturę pokazującą człowieka w sytuacji granicznej — rzecz fenomenalna i długo zostająca w głowie. Szkoda , że powieść ta nie jest tak bardzo znana na polskim rynku czytelniczym ale dziękuję za to , że dane mi było poznać jej treść. Dla mnie osobiście to jedna z perełek, dotycząca niewolnictwa,brudnego kapitalizmu i wyzysku mas.
Książka moim zdaniem fenomenalna przez co bardzo wysoko ją oceniłem. Czyta się ją z zapartym tchem,z narastającym napięciem, a jednocześnie ma się wrażenie, że autor bezlitośnie zagląda bohaterowi do głowy. Wright znakomicie konstruuje postać — krok po kroku pokazuje, jak strach, gniew, upokorzenie i bezradność zaczynają rządzić człowiekiem. Nic tu nie jest przypadkowe ani...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść która odciska w człowieku swoje piętno i zostaje z nim na długie lata po przeczytaniu. Historia chwytająca za serce , ale pokazująca też odwieczny konflikt i rozłam społeczny dotyczący rasizmu w usa
Powieść która odciska w człowieku swoje piętno i zostaje z nim na długie lata po przeczytaniu. Historia chwytająca za serce , ale pokazująca też odwieczny konflikt i rozłam społeczny dotyczący rasizmu w usa
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka z tzw. " czarnej serii " PIW - go, ukazującej się od 1968 r.
Była jedną z najpopularniejszych serii w Polsce prezentujących współczesną literaturę piękną.
Kupowałem ją odkąd pamiętam, pierwszą książką, którą kupiłem ( zaraz po wysprzedaniu całej mojej biblioteczki młodzieżowej, czego do dzisiaj żałuję )była dwutomowa "Rozmowa w katedrze " M. Llosy.
Takie rzeczy się pamięta !!!
Dorobiłem się ponad dwóch półek, podwójnych rzędów tych książek.
Od 2015 r. PIW wydaje ją pod nazwą 'Proza Światowa ".
Książka jest opisana.
Klasyk literatury, osiągnął statut powieści kultowej.
Są dzieła literackie, które wypada i trzeba przeczytać.
To jest jednym z nich.
Gusty są różne.
Po przeczytaniu możesz oceniać, albo i nie.
Z czystym sumieniem
POLECAM !!!
Książka z tzw. " czarnej serii " PIW - go, ukazującej się od 1968 r.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toByła jedną z najpopularniejszych serii w Polsce prezentujących współczesną literaturę piękną.
Kupowałem ją odkąd pamiętam, pierwszą książką, którą kupiłem ( zaraz po wysprzedaniu całej mojej biblioteczki młodzieżowej, czego do dzisiaj żałuję )była dwutomowa "Rozmowa w katedrze " M. Llosy.
Takie rzeczy się...
Historia o tym, jak antykwariusz polecił mi „Syna” mówiąc, że to jedna z lepszych powieści o segregacji rasowej i Ameryce. Mimo, że nie wierzę w takie „polecajki”, a z panem antykwariuszem dopiero się książkowo „docieramy”, wziąłem, otworzyłem… i przepadłem.
Bo nie dość, że opowieść o losach młodego Biggera to wciągający, mroczny kryminał i historia o zbrodni, to jeszcze w naddatku dostajemy społeczno-kulturowe powiązania oraz amerykańską komunistyczną partię, która chciała poprawić losy tych o ciemniejszym niż biały kolorze skóry (to też nie dziwi, że książka ukazała się w Polsce w 1969 roku). Skojarzenia z „Zabić drozda” jak najbardziej słuszne, tyle że tu akcja dzieje się w Chicago, zaś Bigger, wchodzący w dorosłość początkujący rzezimieszek i złodziej, dostaje od życia szansę i wisienkę na torcie w jednym – milioner zatrudnia go jako szofera. To doskonały start w dorosłość, możliwość wybicia się z getta i obskurnego mieszkania, szczurów wielkości kotów i wszechobecnej biedy.
Kłopot tkwi w tym, że biali żałują Biggera – w ich spojrzeniach widzi historię zniewolenia, ujarzmienie i upokarzające go współczucie. Czuje się osaczony i bezwolny, a praca – skądinąd łatwa, dobrze opłacana i odpowiadająca jego zdolnościom, staje się piekłem. Bigger czuje się upodlony i im więcej czas spędza z prześliczną blondyneczką, córką milionera oraz jej chłopakiem, który ma ciągoty komunistyczne, rośnie w nim nienawiść do białych, jako wyłącznych sprawców nieszczęścia czarnych.
Namawiany do wspólnego biesiadowania z przedstawicielami białej elity, do wykazania się zaufaniem, zadzierzgnięcia przyjaźni, zmuszany do działania wbrew utartym zwyczajom i segregacyjnym prawom, Bigger przemienia się w bestię. Zdołałby pohamować swoją wściekłość, gdyby nie przypadek, zbieg pozornie nieznaczących okoliczności. Chwila zadecyduje o życiu kilku osób, a stąd niedaleko już do narastająco pędu przemocy i kłamstwa. Przelana krew wyzwoli w Biggerze człowieka – poczuje się wreszcie równy białym. I jakże łatwo będzie mu za morderstwo obwinić świat, który biali urządzili czarnym.
Zostałem zassany przez powieść Wrighta. Nie drażniły lewicowe, segregacyjne wtręty. Złożona postać Biggera to jedna z lepszych literackich kreacji, jakie miałem przyjemność poznać. Chłopak odrzuca nas od siebie, jest odpychającym zbrodniarzem, a jednocześnie żałujemy go, rozumiemy, potępiamy i chcemy, aby jego historia skończyła się jak najlepiej.
I łapiemy się nagle, że myślimy o nim tak samo jak pan Dalton, milioner, jego żona i córka. A to niespodzianka!
Historia o tym, jak antykwariusz polecił mi „Syna” mówiąc, że to jedna z lepszych powieści o segregacji rasowej i Ameryce. Mimo, że nie wierzę w takie „polecajki”, a z panem antykwariuszem dopiero się książkowo „docieramy”, wziąłem, otworzyłem… i przepadłem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBo nie dość, że opowieść o losach młodego Biggera to wciągający, mroczny kryminał i historia o zbrodni, to jeszcze w...
Książka porusza problem odpowiedzialności za czyny. Jak dalece zdeterminowane są przez świat i warunki, w których przyszło nam żyć? Czy murzyńskiego chłopca można uczciwie pociągnąć do odpowiedzialności za dokonanie mordów, jeżeli nie weźmie się pod uwagę kilkusetletniego zniewolenia, wyzysku, nienawiści i segregacji rasowej? Czy nienawiść chłopca bez perspektyw i zepchniętego wraz z najbliższymi na margines społeczny może usprawiedliwić skrajną agresję? Richard Wright uważa, że tak. W swej książce włożył w usta adwokata obszerną argumentację, która jak dla mnie była zbyt zawiła i trącała poetycko-symbolicznymi odniesieniami trudnymi do przyjęcia. Koncepcja winy i kary była arcyciekawa, ale niestety logika argumentów szwankowała wobec rzeczywistych czynów "biednego" chłopca mordercy.
Książka porusza problem odpowiedzialności za czyny. Jak dalece zdeterminowane są przez świat i warunki, w których przyszło nam żyć? Czy murzyńskiego chłopca można uczciwie pociągnąć do odpowiedzialności za dokonanie mordów, jeżeli nie weźmie się pod uwagę kilkusetletniego zniewolenia, wyzysku, nienawiści i segregacji rasowej? Czy nienawiść chłopca bez perspektyw i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzed tą książką przeczytałem najnowsze czytadło Kena Folletta - mniejsza o tytuł, i tak już go nie pamiętam - które to czytadło bardzo mi się podobało. Czasem zdarza się, że potrzebujemy czegoś prostego, co nie obciąża umysłu: rozwiązać krzyżówkę, albo przeczytać jakiegoś Folletta. Teraz przeczytałem Wrighta i pierwsze co mnie uderzyło, nie jest związane z tą książką bezpośrednio, natomiast dotyczy Folletta. Jakim cudem do cholery tamta książka mi się podobała? Mam wrażenie, że zachwycałem się drewnianym pieńkiem, stojąc w pokoju wypełnionym gdańskimi szafami. Ten kontrast powala. Wright to była dla mnie w pierwszej kolejności przyjemność obcowania z pięknym językiem. W drugiej możliwość wejścia do głowy Murzyna w USA w latach 30. Trochę lepiej zrozumiałem, jak oni się czuli, co to byli za ludzie, jak myśleli i jak postrzegali białych. Bałem się cukierkowego zakończenia - niepotrzebnie. Nie piszę więcej, bo późno i myśli mi się plączą, a i tak te recenzje nie mają wielkiej wartości. Ale to już inny temat...
Przed tą książką przeczytałem najnowsze czytadło Kena Folletta - mniejsza o tytuł, i tak już go nie pamiętam - które to czytadło bardzo mi się podobało. Czasem zdarza się, że potrzebujemy czegoś prostego, co nie obciąża umysłu: rozwiązać krzyżówkę, albo przeczytać jakiegoś Folletta. Teraz przeczytałem Wrighta i pierwsze co mnie uderzyło, nie jest związane z tą książką...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Syn swego kraju" to powieść tyleż polityczna, co psychologiczna. Wright nie ogranicza się do ponurego portretu czarnego getta, ale i zajmuje się relacjami czarnych z przychylnymi im - przynajmniej z pozoru - białymi, poczynając od komunistów, na dwulicowych filantropach kończąc. Subtelne spostrzeżenia natury psychologicznej (jak we wszystkich scenach, w których Bigger spotyka Mary, a później Maxa) przeplatają się tutaj z bardzo bezpośrednim przesłaniem politycznym (skrawek życia Biggera na początku, trzy długie monologi pod koniec) i aż nazbyt oczywistą symboliką (biały kot, ślepota pani Dalton). "Syn swego kraju" jest wprawdzie nieco bałaganiarski, ale to literatura wielopoziomowa i zwyczajnie diabelnie interesująca.
"Syn swego kraju" to powieść tyleż polityczna, co psychologiczna. Wright nie ogranicza się do ponurego portretu czarnego getta, ale i zajmuje się relacjami czarnych z przychylnymi im - przynajmniej z pozoru - białymi, poczynając od komunistów, na dwulicowych filantropach kończąc. Subtelne spostrzeżenia natury psychologicznej (jak we wszystkich scenach, w których Bigger...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrótko o „Synu swego kraju”, ponieważ świetną recenzję tej książki już popełnił pan Ambrose, więc nie ma co w ogóle stawać w szranki :).
Książka Wrighta jest bardzo brutalna – zupełnie jak jej tytułowy bohater. Krótkie zdania, szybka narracja, bardzo trudna tematyka, momentami wulgarne słownictwo, wszechobecny, brutalny rasizm. Kłopot w tym, że mam wrażenie, że w swoim skądinąd słusznym gniewie Richard Wright trochę się pogubił, chociaż może rzeczywiście o taki wydźwięk powieści mu chodziło, nie wiem.
Bigger to morderca, bez dwóch zdań. Mimo wszystko stosując jakąś upiorną, pokręconą logikę, można jakoś wytłumaczyć zbrodnię popełnioną na Mary Dalton – kwestie rasowe, Bigger spanikował, być może nie chciał tak naprawdę zabić; w kontekście losów bohatera i realnej historii całej czarnej społeczności w USA mogą to być jakieś argumenty. Co jednak w takim razie z dalszym postępowaniem Biggera, na przykład w związku ze swoją dziewczyną? Co z zachowaniem Biggera z początku książki – brutalnym i zupełnie pozbawionym refleksji? Czy wszystko można zrzucić na okoliczności lub warunki, w jakich dorastał Bigger? Bardzo łatwo mi sobie wyobrazić amerykańskiego czytelnika, nawet dość liberalnego i niezbyt przeciwnego polityce równości rasowej, który kilkadziesiąt lat temu, po przeczytaniu powieści stwierdził, że:
- Czarnych to jednak należy izolować;
- Kara śmierci jest dobra;
- Tak się kończy odwrócenie od prawdziwych amerykańskich wartości, w tym religii;
- Dajmy czarnym prawa, a natychmiast pojawią się komuchy (tak, w powieści wątki komunistyczne są obecne dość mocno – a wiadomo, co myśleli i myślą Amerykanie o komunistach).
Mam wrażenie, że gdy chociaż jeden z tych poglądów powstanie w głowie czytelnika, cały trud Wrighta idzie na marne. Tak się nie walczy o czyjekolwiek prawa. Zbrodnia zawsze będzie zbrodnią – nieważna jest rasa oprawcy i ofiary. To, że przez setki lat czarni Amerykanie byli wieszani z byle powodu albo i bez niego, nie oznacza, że nagle morderstwo białej dziewczyny nabierze sensu albo będzie mogło zostać uznane za odkupienie czyichkolwiek win. Trudno mi uwierzyć, że jakikolwiek myślący, czarnoskóry czytelnik po przeczytaniu „Syna swego kraju” pomyślał o Mary Dalton: dobrze jej tak! Go Bigger! Bo jednocześnie musiałby usprawiedliwić wszystko, co zrobił bohater Wrighta.
Dla porównania – postać Meursaulta z „Obcego” Camusa jest w pewnym stopniu podobna do Biggera, ale jakże o wiele lepiej Camus ją przemyślał! Mersault też zabija, ale nawet nie próbuje dorobić ideologii do swojego czynu. Za Biggera dorabiają ideologię wszyscy – i tak już od kilkudziesięciu lat.
Myślę, że o tej książce będzie jeszcze głośno. Nie oceniam jej zbyt wysoko jako powieści, ale „Syn swego kraju” jest tak ważnym tekstem kultury, że mimo wszystko warto go znać.
Krótko o „Synu swego kraju”, ponieważ świetną recenzję tej książki już popełnił pan Ambrose, więc nie ma co w ogóle stawać w szranki :).
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka Wrighta jest bardzo brutalna – zupełnie jak jej tytułowy bohater. Krótkie zdania, szybka narracja, bardzo trudna tematyka, momentami wulgarne słownictwo, wszechobecny, brutalny rasizm. Kłopot w tym, że mam wrażenie, że w swoim...
To straszne, kiedy uświadomimy sobie, że można być w takim punkcie, w którym dopiero morderstwo pozwala na określenie samego siebie. W którym przyjmujemy, że o popełnionej przez nas zbrodni dawno już zadecydowano. Że nasze życie nigdzie nie zmierza i tylko tak radykalny czyn może nadać mu jakikolwiek sens. Książka jest miejscami dość brutalna, więc nie polecam wrażliwym osobom, które liczą na lekką lekturę. Jednak ciężko jest się od tej powieści oderwać, bo naładowana jest wydarzeniami - cały czas coś się w niej dzieje. Warto przebrnąć przez dość długą przedmowę "How Bigger Was Born", która bardzo pomaga spojrzeć na tę historię pod innym kątem i zrozumieć intencje autora. Wtedy ta powieść już z pewnością na długo pozostanie w pamięci czytelnika.
To straszne, kiedy uświadomimy sobie, że można być w takim punkcie, w którym dopiero morderstwo pozwala na określenie samego siebie. W którym przyjmujemy, że o popełnionej przez nas zbrodni dawno już zadecydowano. Że nasze życie nigdzie nie zmierza i tylko tak radykalny czyn może nadać mu jakikolwiek sens. Książka jest miejscami dość brutalna, więc nie polecam wrażliwym...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRichard Wright, urodzony w 1908 roku w Roxie, zmarły w 1960 roku w Paryżu, to amerykański pisarz, czołowy przedstawiciel prozy murzyńskiej. Wright przyszedł na świat w stanie Missisipi, na Południu Stanów Zjednoczonych, w samym centrum najbardziej reakcyjnego oraz skrajnie rasistowskiego środowiska. Jako młody chłopiec stracił rodziców, dzieciństwo spędził wychowywany przez ubogich krewnych oraz w sierocińcu. W roku 1940 Wright napisał powieść, która zapewniła mu miejsce w panteonie najwybitniejszych twórców literatury amerykańskiej. "Syn swego kraju" ("Native Son") uchodzi za czołowe osiągnięcie Richarda Wrighta, który na koncie posiada kilka innych powieść. Jednak w mniemaniu krytyki, żadne inne dzieło nie było już w stanie osiągnąć pułapu, na który pisarz wspiął się w "Synu swego kraju".
Książka wywołała ogromne poruszenie, bowiem bardzo wyraźnie obnażała obłudę amerykańskiego państwa. Fizyczne łańcuchy, które krępowały Murzynów zostały zrzucone, jednak w sercach wielu białych pozostała nienawiść. Czarni obywatele otrzymali wolność, ale była to wolność złudna, bowiem przyszło im egzystować w nędzy, ubóstwie oraz przy powszechnej niechęci. Murzyni skazani byli na mieszkania w swoistych gettach, ściśle wyznaczonych rewirach, gdzie nie zapuszczali się porządni biali obywatele. Czarni mogli oczekiwać jedynie najlichszych, najsłabiej opłacanych i najbardziej poniżających prac. Kazano zadowalać się im ochłapami, przekonując ich, że niższa pozycja społeczna wynika z naturalnych uwarunkowań o podłożu rasowym. Antymurzyńska propaganda głośno i gorliwie podkreślała, że Czarny to niemal zwierzę, niewiele różniące się od małpy, którego potrzeby redukują się do przyjmowania posiłków oraz zaspokajania seksualnych zachcianek. Starano się wręcz przekonać, że Murzynom obce są wytwory białej cywilizacji, że zanadto skomplikowane urządzenia wywołują u nich dyskomfort oraz poczucie zagubienia. Powieść Wrighta to odruchowa odpowiedź na bezduszne traktowanie murzyńskiej mniejszości oraz na ucisk na nią wywierany.
"Syn swego kraju", to luźno oparta na faktach historia biednego, młodego Murzyna Biggera Thomasa, który dopuszcza się przypadkowej zbrodni na bogatej, białej panience. Bigger to mieszkaniec Chicago, całe życie upływa mu w niewidzialnych murach getta czarnej społeczności. Bigger wraz ze swoim rodzeństwem oraz matką zajmuje jeden z ciasnych pokoi kamienicy czynszowej, która należy do przedsiębiorstwa chicagowskiego milionera, Pana Daltona. Młody Thomas to typowy rozrabiaka. Impulsywny oraz zawzięty, często razem z kolegami dokonuje drobnych kradzieży, które stanowią dla niego źródło gotówki. Bigger, najstarszy z rodzeństwa, mimo zaledwie dwudziestu lat, jest głównym żywicielem rodziny, do której nie żywi jednak zbyt ciepłych uczuć. Widzi on wyraźnie hańbiące warunki, w których przyszło egzystować jego bliskim, ale ponieważ nie jest w stanie tego zmienić, odgradza się od nich wysokim murem chłodnej obojętności, tak by nie dostrzegać ich krzywdy. Propozycja pracy na stanowisku szofera u pana Daltona, w mniemaniu pani Thomas to prawdziwa łaska, która spłynęła na Biggera. To życiowa okazja dla najstarszej latorośli jak i całej rodziny, by wreszcie godnie żyć. Jednak Bigger, pomimo namolnych próśb matki, bardzo niechętnie decyduje się na podjęcie proponowanej pracy. Młody człowiek, który cechuje się wyostrzonym zmysłem obserwacji, zdaje sobie sprawę, że człowiek postawiony w jego sytuacji jest człowiekiem bez alternatyw, bez żadnego innego wyjścia. Musi przyjąć propozycję, gdyż w przeciwnym razie on, jak i cała rodzina zdechną z głodu. Bigger intuicyjnie czuje, że za taki stan rzeczy odpowiedzialni są biali. Biali, do których należy cały świat, biali, których wieżowce zdają się dotykać chmur, biali, którzy swoimi samolotami potrafią wznieść się w przestworza, biali, którzy tak starannie izolują od siebie czarną społeczność. To właśnie przez nich Bigger egzystuje w ciasnym mieszkanku, w którym tłoczy się ze swoimi bliskimi, gdzie toczy regularne wojny z zuchwałymi szczurami. Czarni pozostają stłamszeni, ujarzmieni, bezwolni, mając tylko tyle swobody, na ile pozwoli im biały człowiek. Świat poza murem, świat białych, jawi się jako świat kompletny, pełny – to równocześnie zamknięta i niedostępna enklawa luksusu, którą czarni mogą jedynie zazdrośnie obserwować, będąc przy tym świadomym, że jest to miejsce dla nich nieosiągalne. Piętno czarnej skóry, nawet w przypadku przekroczenia murów, okazałoby się zbyt palące i wyraźne, by móc w pełni zasymilować się i żyć szczęśliwie w tym lepszym świecie.
Richard Wright wykorzystuje Biggera, który przyjmuje posadę szofera u pana Daltona, aby zaprezentować czytelnikowi środowisko białych milionerów. Wright bezpardonowo zrywa kurtynę, którą stanowi działalność charytatywna, aby w pełni ukazać hipokryzję i zakłamanie rasy białych panów. Z jednej strony pan Dalton w powszechnym mniemaniu uchodzi za liberalnego filantropa, łoży ogromne sumy na społeczność murzyńską, przyjmuje na służbę młodych czarnych ludzi, którym daje szansę odebrania solidnego wykształcenia. Z drugiej strony Dalton to właściciel obskurnych kamienic czynszowych w Czarnym Pasie, które wynajmowane są Murzynom po sztucznie zawyżonych cenach. Co gorsza Dalton postępuje nie do końca świadomie, tj. bezrefleksyjnie – oferując mieszkania jedynie w murzyńskim getcie, windując ceny wynajmu, ten społecznik działa zgodnie z utartą tradycją, z niepisanym prawem, o którym wie każdy szanujący się biały przedsiębiorca, kompletnie nie biorąc pod uwagę faktu, że te zwyczaje można by zmienić. Jakim dobroczyńcą jest człowiek, oddający drobny ułamek swojego majątku, zdobytego dzięki krzywdzie czarnych, na kształcenie młodych Murzynów, których nigdy nie zdecyduje się zatrudnić w swoich "poważnych" przedsiębiorstwach? Wright dobitnie pokazuje, że północnoamerykański przedsiębiorca w niczym nie jest lepszy od południowoamerykańskiego ciemiężyciela. Łańcuchy fizyczne zostały zastąpione pętami niewoli ekonomicznej oraz politycznej.
Bigger Thomas, morderca, domniemany gwałciciel, a przede wszystkim "czarnuch", w prozie Wrighta staje się archetypem ofiary. Bigger jest bezwolny od początku swojej egzystencji. Wright buduje akcję utworu w ten sposób, by wyraźnie uzmysłowić czytelnikowi, że całe postępowanie Thomasa jest uwarunkowane przez nakazy, zakazy oraz przesądy białej społeczności. Bigger stawiany jest w kolejnych położeniach, w których możliwa jest wyłącznie jedna droga postępowania. W ten sposób, punkt po punkcie, robiąc to, do czego zmusza go sytuacja, Bigger zbliża się do zbrodni, którą w końcu popełnia. Jednak odpowiedzialność za ten straszny czyn nie ponosi on, a ludzie, którzy kształtując jego rzeczywistość, warunki jego egzystencji, doprowadzili go do takiego postępowania. Co gorsza, Bigger, po dokonaniu zbrodni, po raz pierwszy w życiu zaczyna czuć się pełnoprawnym człowiekiem. Morderstwo jawi się akt, umożliwiający zrównanie się z białymi, których głęboko zakorzeniony rasizm odmawiał czarnym prawa do bardziej wyrafinowanych zbrodni. Bigger-morderca staje się równorzędnym graczem w brutalnej grze, jaką jest życie, który potrafi odegrać się za doznane krzywdy. Zrzucona zostaje peleryna niewidka, którą nosi choćby bohater "Niewidzialnego człowieka", Ralpha Ellisona. Ale skarykaturowana wolna wola ogranicza się jedynie do zmierzenia się z następstwami swoich czynów, które w obliczu zaistniałych okoliczności ("brudny czarnuch" naskakujący na cześć "białej panienki") mogą być tylko jedne.
Wright, świetnie operujący słowem, znakomicie ukazuje niepokoje społeczne, które wywołało popełnione przestępstwo. Czytelnik jest świadkiem wrzenia białej masy, pełnej zwierzęcej nienawiści, podświadomie czującej ogrom swoich przewinień. Wright zdaje się sugerować, że wyrzuty sumienia oraz lęk przed możliwością zemsty, nakazują białym żądać najwyższego wymiaru kary dla Biggera Thomasa. Biała społeczność przedstawiona jest jako nieokiełznany motłoch, potężna siła, lękająca się świata czarnych, którego nie zna, nie rozumie i zrozumieć nie zamierza – pragnie jedynie w dalszym ciągu sprawować nad nim kontrolę. Tym samym młody Bigger staje się reprezentantem interesu wszystkich Murzynów, zamieszkujących USA. Proces sądowy nie jest wyłącznie sprawą Biggera Thomasa – to spór o kształt dalszych stosunków pomiędzy białymi a czarnymi, to walka o przyszłą formę amerykańskiej społeczności.
Reasumując, "Syn swego kraju", to książka niezwykła. Nawet dzisiaj wywołuje ogromne poruszenie oraz zmusza do intensywnego myślenia. Richard Wright napisał obszerny manifest, w którym wyłuszczył wszelkie racje uciskanej mniejszości. Sama filozofia pisarza jest jednak w mojej opinii nieco kulawa. Obraz Biggera Thomasa wyłaniający się na podstawie książki, każe patrzeć na bohatera tylko i wyłącznie jako na ofiarę. Dewaluowana jest sama zbrodnia, która jawi się jako słuszny akt buntu, umożliwiający wyrównanie rachunku krzywd. Mord staje się sprawą drugorzędną, odbiera mu się całą jego ohydę i bezsens, a winę za jego popełnienie zrzuca się wyłącznie na środowisko i warunki, w jakich wyrósł morderca. Ponadto wspólna egzystencja czarnych i białych przedstawiona jest głównie jako rywalizacja, zaciekła walka – jest ona niczym huśtawka, tj. jedna rasa zawsze musi dominować nad drugą. Tak jakby pokojowe współżycie było z góry wykluczony, ze względu na potężny bagaż przeszłości. Właśnie z tego powodu bardziej dojrzałym twórcom wydaje mi się James Baldwin, który potrafił dostrzec problem wtórnego rasizmu. Mimo to, ciekaw jestem ogromnie pozostałych książek Richarda Wrighta – interesujące, czy autorowi udało się dostrzec luki w swojej ideologii.
Richard Wright, urodzony w 1908 roku w Roxie, zmarły w 1960 roku w Paryżu, to amerykański pisarz, czołowy przedstawiciel prozy murzyńskiej. Wright przyszedł na świat w stanie Missisipi, na Południu Stanów Zjednoczonych, w samym centrum najbardziej reakcyjnego oraz skrajnie rasistowskiego środowiska. Jako młody chłopiec stracił rodziców, dzieciństwo spędził wychowywany przez...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspaniała książka. Pokazuje problemy społeczne i rasowe. Autor naprawdę dobrze opisuje uczucia głównego bohatera, jego myśli a także w części procesowej odkrywa stereotypy, nienawiść do czarnoskórych mieszkańców ameryki.
Wspaniała książka. Pokazuje problemy społeczne i rasowe. Autor naprawdę dobrze opisuje uczucia głównego bohatera, jego myśli a także w części procesowej odkrywa stereotypy, nienawiść do czarnoskórych mieszkańców ameryki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to