Co to q... było!??? Przecież to jakiś bezsensowny zlepek zdań, połączony z brakiem jakiejkolwiek treści i logiki.
To nawet nie jest chaos... Bo synonim, 'chaos' jest zarezerwowany dla innych powieści, dla takich, które posiadają jakąś tam fabułę... Ale w tej książce takowa w ogóle nawet nie występuje.
Nie potrafię znaleźć pozytywnych myśli, dla tej dziwacznej i głupkowatej powieści. Może jedynie tyle, że jest podobna do twórczości Marianne de Pierres o przygodach Parrish Plessis, (zwłaszcza jej drugi tom; Czarny kodeks) który jest niemal identyczny w prowadzeniu narracji. Ale tam przynajmniej jest jakaś fabuła...
Nie doczytałem "Głupców" ...wywaliło mi bezpiecznik zdrowego rozsądku, gdzieś tak w 1/3 tego literackiego arcydzieła.
Nie wiem, o czym jest ta książka, i nie wiem o co chodziło autorce. Pozostaje jedynie sugerować się tytułem....
Co to q... było!??? Przecież to jakiś bezsensowny zlepek zdań, połączony z brakiem jakiejkolwiek treści i logiki.
To nawet nie jest chaos... Bo synonim, 'chaos' jest zarezerwowany dla innych powieści, dla takich, które posiadają jakąś tam fabułę... Ale w tej książce takowa w ogóle nawet nie występuje.
Nie potrafię znaleźć pozytywnych myśli, dla tej dziwacznej i...
Dżizas, zatem to jedna z TYCH książek. Nie, po 100 stronach się poddałem. Dlaczego jak cyber punk to pisany w tak zmanierowany sposób, że niemal nie da się tego czytać? Jeszcze Gibsona dawało radę a jak pamięć się zatarła i odfiltrowała autorskie środki wyrazu to historia była wystrzałowa. Tutaj... wczoraj czytałem a dzisiaj nie potrafię powiedzieć o czym książka jest 9te 100 stron). Rozumiem, że ćpanie i bohaterka jest na haju ale... no bez przesady. 98% treści to są myśli i spostrzeżenia bohaterki 2% pozostała akcja czy interakcja. Myśli bohaterki skupiają się na niej samej a świat (no chciałoby się poznać tego cyber punka) to tylko bardzo nikłe tło. Bardzo bardzo. Wiće to głównie monologi czy strumienie myśli. Tego nie da się czytać. Może też trzeba się do tego "natrzaskać"? A miało być tak pięknie "seks, drugs and rock'n'roll" jak zapowiadała okładka... a było tylko "drugs and memory loss" :/ Świata mi podobieństwo do gry "Remember me" ale odpuściłem sobie eksplorację tej książki. Nie ma się co męczyć. Może coś przez to tracę... no ale ktoś może mi powiedzieć: przez to, że nie ćpam mefedronu czy captagonu też COŚ tracę. Dziękuję, postoję. Mam w bibliotece jeszcze kilka pozycji tej autorki, dam jej szansę... no.
Dżizas, zatem to jedna z TYCH książek. Nie, po 100 stronach się poddałem. Dlaczego jak cyber punk to pisany w tak zmanierowany sposób, że niemal nie da się tego czytać? Jeszcze Gibsona dawało radę a jak pamięć się zatarła i odfiltrowała autorskie środki wyrazu to historia była wystrzałowa. Tutaj... wczoraj czytałem a dzisiaj nie potrafię powiedzieć o czym książka jest 9te...
Wyborna gimnastyka dla umysłu, wypchana po brzegi nieszablonowo krojonymi zdaniami (brawa dla tłumacza) i rozświecana co pewien czas wrednym humorem oraz ciętymi słownymi przepychankami. To jedna z tych książek, które kreują na tyle zwariowany świat i proponują tak pokrętną intrygę, że zaraz po dobrnięciu do końca ma się ochotę przeczytać całość jeszcze raz, żeby wyłowić przeoczone pierwotnie detale i dokładniej zrozumieć autorski zamysł.
A przecież na pierwszy rzut oka wszystko wygląda niewinnie - w świecie przyszłości, gdzie kwitnie handel pozyskanymi legalnie lub (rzadziej) kradzionymi wspomnieniami i wręcz całymi osobowościami, pewna wspomnieniowa ćpunka z podmieścia orientuje się nagle, że ma tygodniową lukę w pamięci. Świadoma, że zawaliła jakąś robotę dla lokalnego rekina przestępczego światka i cała sprawa może się dla niej skończyć tragicznie, próbuje zorientować się, co wspólnego z jej zniknięciem miała pewna wschodząca gwiazdka teatru, której osobowość najwyraźniej siedzi gdzieś w głowie ćpunki.
Nic tutaj nie jest podane na tacy, część elementów jest wręcz świadomie zostawiona bez dopowiedzenia, a niektóre wnioski trzeba własnoręcznie wyrywać z narracji i składać sobie w głowie w wirtualne puzzle. Książka wymaga więc odbiorcy skłonnego do rozpoczęcia z autorką swego rodzaju gry logicznej. Odbiorcy potrafiącego się skupić na zadaniu, inaczej bowiem skończy jak jedna z bohaterek, dla której "Myślenie jest jak sprint w powidłach ze śliwek." Przy spełnieniu podanych wyżej warunków "Głupcy" będą w stanie zaoferować dużo frajdy, szczególnie że Cadigan zadbała o to, by wszystko w finale się logicznie zazębiło, a także by każda z przewijających się na kartach powieści postaci miała swój indywidualny rys charakteru.
Wyborna gimnastyka dla umysłu, wypchana po brzegi nieszablonowo krojonymi zdaniami (brawa dla tłumacza) i rozświecana co pewien czas wrednym humorem oraz ciętymi słownymi przepychankami. To jedna z tych książek, które kreują na tyle zwariowany świat i proponują tak pokrętną intrygę, że zaraz po dobrnięciu do końca ma się ochotę przeczytać całość jeszcze raz, żeby wyłowić...
Przyznam, że kiedy dostałam do ręki tę książkę, nie byłam zachwycona. Cyberpunk jakoś nie podbił mojego serca, dlatego też długo marudziłam, zanim zdecydowałam się zajrzeć do środka. I chociaż mój stosunek do tego nurtu nie uległ znaczącej poprawie, niemniej oddam sprawiedliwość autorce - zmusiła mnie do myślenia. "Głupcy" nie są bowiem lekturą, przy której można pozwolić sobie na brak skupienia - choćby nawet chwilowy.
Pstryk. Marva. Aktorka metodyczna, pracuje w „Teatrzyku sir Larry'ego”. Po długim wcielaniu się w rolę miewa przecieki i chwilowe amnezje. Pstryk. Marceline. Wspomnieniowa ćpunka. Gonią mnie faceci w białych garniturach. Pstryk. Agentka psychopolicji. Pstryk. Jestem Marva. Pstryk. Nie! To ona jest Marva! Pstryk...
Świat „Głupców” to zaawansowana technologicznie kreacja, w której nic nie jest tym, na co wygląda. Ludzie nauczyli się latać, łączyć umysły przy pomocy kabla i powielać swoje osobowości niczym dyskietki. Jak w każdej wielkiej metropolii, znajdziemy tu całą gamę złych charakterów – hackerów, podwójnych agentów i piratów, chcących zawładnąć rynkiem.
Główna bohaterka (bohaterki?) obraca się w kręgach show-biznesu, którym kierują Pewni Bardzo Fajni Ludzie. To świat pełen pulchnych menedżerów, holokontraktów i grubej kasy, przez którą można popaść w nie lada tarapaty. Pewnego dnia Marva odkrywa przeciek w swojej osobowości. Postać zaczyna przejmować jej życie. Z taniego, masowego odbicia, przeistacza się w realną, nie do końca poprawną politycznie istotę.
Marceline jest eskortantką. I nie chodzi tu bynajmniej o subtelne określenie Córy Koryntu, chociaż szef potrafi obić jej gębę niczym rasowy alfons. W zamian za darmowe wizyty w węźle wspomnień, przeprowadza ludzi na „drugą stronę”.
Książka zaskakuje. Już sam fakt określenia głównej postaci sprawia problem. Każda jest zadziorna i przekonana o swoim pierwszeństwie. Każda chce zagarnąć życie dla siebie. Obie jednak zadarły z niewłaściwymi ludźmi, za co przyjdzie im słono zapłacić.
Na uwagę zasługuje styl powieści - jest tam cięty, giętki język i brak owijania w bawełnę. W świecie wykreowanym przez autorkę nie ma miejsca na subtelności. Bossowie z mafijnego półświatka bywają okrutni. Jeśli trzeba – puszczą serię z karabinu, innym razem wystarczy złamany nos i względnie łagodne pertraktacje. Przerzucanie kolejnych kartek przypomina oglądanie dobrego kina akcji z Bruce'm Willisem – odwróć na chwilę uwagę i już nie wiesz co się dzieje. Wyszedłeś do kuchni po popcorn, a tu karambol, dookoła sterty szkła i pogiętej blachy, a gdzieniegdzie ktoś gasi przypadkowo wzniecony pożar wodą z rozwalonego hydrantu.
Zastrzeżenia może budzić forma powieści. Nie ma tu wyszczególnionych rozdziałów, a o przejściu od jednej narracji do drugiej świadczy zmiana czcionki. Pomysł sam w sobie ciekawy, ale nieprzyzwyczajony czytelnik zmuszony jest co i rusz przewracać kartki, żeby przypomnieć sobie kto, z kim i jakim charakterem pisma. Dekoncentruje również mnogość osobowości samej bohaterki – zarówno tych głównych, jak i pobocznych. Wszechobecny zamęt może zniechęcić, dlatego polecam czytanie pozycji „na jeden raz”, zamiast rozkładania przyjemności w czasie.
Jedno można stwierdzić bez zastrzeżeń - „Głupcy” to nie książka, to dynamit w pigułce. Akcja nie rozwija się, a wręcz wybucha zdanie po zdaniu. Nieustanne pościgi, odwalanie ciemni czy spotkania psycha w psychę – wciągną w cybernetyczny chaos nawet najbardziej opornego czytelnika. To pozycja dla osób, które nie tracą orientacji, gdy rozgrywa się wiele wątków na raz. Mniej wnikliwy obserwator w mig zagubi się gdzieś w mrocznych zakątkach podmieścia.
Recenzję zamieściłam na Bestiariusz.pl
Przyznam, że kiedy dostałam do ręki tę książkę, nie byłam zachwycona. Cyberpunk jakoś nie podbił mojego serca, dlatego też długo marudziłam, zanim zdecydowałam się zajrzeć do środka. I chociaż mój stosunek do tego nurtu nie uległ znaczącej poprawie, niemniej oddam sprawiedliwość autorce - zmusiła mnie do myślenia. "Głupcy" nie są bowiem lekturą, przy której można pozwolić...
Lubię to uczucie, gdy pisarz wrzuca mnie nieświadomą i nieprzygotowaną w wykreowany świat, a potem ten świat powolutku tłumaczy się sam. Nie czuję popłochu, gdy nie śledzę mozołu procesu twórczego, nie od razu wiem co, dlaczego, ani tym bardziej kto. Pat Cadigan traktuje mnie i siebie serio; mnie bo wierzy, że skoro stworzyła spójną i logiczną całość to dam radę się w niej połapać, siebie bo wierzy, że dopracowała, to co stworzyła . Zresztą może zwyczajnie lubię dostawać gotowe: cała scenografia przede mną, mogę się obrócić w każdą stronę i nie będzie luk i makiet.
Czyli wśród plusów tej książki wymieniałbym: spójną, wyrazistą wizję przyszłości, plejadę pięknie popapranych charakterów, wciągającą historię z policją w tle i … słodko-gorzkie wątki romantyczne. Na deser cała góra wybornych pomysłów. Urzekają zwłaszcza te drobne: pompa, cebulopały, aktorstwo metodyczne, fanka głodu.
Minusy, no cóż: jest trochę zagmatwane. Ale to przecież też plus.
A tak serio i całkowicie subiektywnie, to wolałabym mniej epickie zakończenie.
Lubię to uczucie, gdy pisarz wrzuca mnie nieświadomą i nieprzygotowaną w wykreowany świat, a potem ten świat powolutku tłumaczy się sam. Nie czuję popłochu, gdy nie śledzę mozołu procesu twórczego, nie od razu wiem co, dlaczego, ani tym bardziej kto. Pat Cadigan traktuje mnie i siebie serio; mnie bo wierzy, że skoro stworzyła spójną i logiczną całość to dam radę się w niej...
Strasznie pogmatwane - myslę, że tylko autorka mogłaby rozeznać sie w tej książce i fabule. Czytając za pierwszym razem większość czytelników chyba nie będzie w stanie połapać się. Ja sama zaczęlam kojarzyc dopiero na końcówce i w niektórych fragmentach w środku. Chwilami ciekawa (gdy orientowalam o co chodzi), chwilami nudna. Na pewno nie nadaje się na lekkie czytadło na wieczór...
Strasznie pogmatwane - myslę, że tylko autorka mogłaby rozeznać sie w tej książce i fabule. Czytając za pierwszym razem większość czytelników chyba nie będzie w stanie połapać się. Ja sama zaczęlam kojarzyc dopiero na końcówce i w niektórych fragmentach w środku. Chwilami ciekawa (gdy orientowalam o co chodzi), chwilami nudna. Na pewno nie nadaje się na lekkie czytadło na...
W zasadzie nie 'przeczytana', a 'niedoczytana'. Niby zachwalana, ale momentami nudna, a momentami tak zgmatwana, że niezrozumiała. Po 100 stronach dałem sobie spokój.
W zasadzie nie 'przeczytana', a 'niedoczytana'. Niby zachwalana, ale momentami nudna, a momentami tak zgmatwana, że niezrozumiała. Po 100 stronach dałem sobie spokój.
Książka zgodnie z opisem całkowicie porąbana. Książka jest dzielona na 3 części. Pierwsza jest strasznie poplątana można się pogubić w akcji, druga i trzecia część jest natomiast już bardziej przejrzysta i lepiej się czyta. Napisana językiem przystępnym dobrze się czyta jeżeli już dojdzie się co do czego. Było to moje pierwsze zetknięcie z cyberpunkiem i obyło się bez większych bólów aczkolwiek bez zbytniej przyjemności również.
Książka zgodnie z opisem całkowicie porąbana. Książka jest dzielona na 3 części. Pierwsza jest strasznie poplątana można się pogubić w akcji, druga i trzecia część jest natomiast już bardziej przejrzysta i lepiej się czyta. Napisana językiem przystępnym dobrze się czyta jeżeli już dojdzie się co do czego. Było to moje pierwsze zetknięcie z cyberpunkiem i obyło się bez...
Co to q... było!??? Przecież to jakiś bezsensowny zlepek zdań, połączony z brakiem jakiejkolwiek treści i logiki.
To nawet nie jest chaos... Bo synonim, 'chaos' jest zarezerwowany dla innych powieści, dla takich, które posiadają jakąś tam fabułę... Ale w tej książce takowa w ogóle nawet nie występuje.
Nie potrafię znaleźć pozytywnych myśli, dla tej dziwacznej i głupkowatej powieści. Może jedynie tyle, że jest podobna do twórczości Marianne de Pierres o przygodach Parrish Plessis, (zwłaszcza jej drugi tom; Czarny kodeks) który jest niemal identyczny w prowadzeniu narracji. Ale tam przynajmniej jest jakaś fabuła...
Nie doczytałem "Głupców" ...wywaliło mi bezpiecznik zdrowego rozsądku, gdzieś tak w 1/3 tego literackiego arcydzieła.
Nie wiem, o czym jest ta książka, i nie wiem o co chodziło autorce. Pozostaje jedynie sugerować się tytułem....
Co to q... było!??? Przecież to jakiś bezsensowny zlepek zdań, połączony z brakiem jakiejkolwiek treści i logiki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo nawet nie jest chaos... Bo synonim, 'chaos' jest zarezerwowany dla innych powieści, dla takich, które posiadają jakąś tam fabułę... Ale w tej książce takowa w ogóle nawet nie występuje.
Nie potrafię znaleźć pozytywnych myśli, dla tej dziwacznej i...
nie dałem rady
nie dałem rady
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDżizas, zatem to jedna z TYCH książek. Nie, po 100 stronach się poddałem. Dlaczego jak cyber punk to pisany w tak zmanierowany sposób, że niemal nie da się tego czytać? Jeszcze Gibsona dawało radę a jak pamięć się zatarła i odfiltrowała autorskie środki wyrazu to historia była wystrzałowa. Tutaj... wczoraj czytałem a dzisiaj nie potrafię powiedzieć o czym książka jest 9te 100 stron). Rozumiem, że ćpanie i bohaterka jest na haju ale... no bez przesady. 98% treści to są myśli i spostrzeżenia bohaterki 2% pozostała akcja czy interakcja. Myśli bohaterki skupiają się na niej samej a świat (no chciałoby się poznać tego cyber punka) to tylko bardzo nikłe tło. Bardzo bardzo. Wiće to głównie monologi czy strumienie myśli. Tego nie da się czytać. Może też trzeba się do tego "natrzaskać"? A miało być tak pięknie "seks, drugs and rock'n'roll" jak zapowiadała okładka... a było tylko "drugs and memory loss" :/ Świata mi podobieństwo do gry "Remember me" ale odpuściłem sobie eksplorację tej książki. Nie ma się co męczyć. Może coś przez to tracę... no ale ktoś może mi powiedzieć: przez to, że nie ćpam mefedronu czy captagonu też COŚ tracę. Dziękuję, postoję. Mam w bibliotece jeszcze kilka pozycji tej autorki, dam jej szansę... no.
Dżizas, zatem to jedna z TYCH książek. Nie, po 100 stronach się poddałem. Dlaczego jak cyber punk to pisany w tak zmanierowany sposób, że niemal nie da się tego czytać? Jeszcze Gibsona dawało radę a jak pamięć się zatarła i odfiltrowała autorskie środki wyrazu to historia była wystrzałowa. Tutaj... wczoraj czytałem a dzisiaj nie potrafię powiedzieć o czym książka jest 9te...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMasakra, jak to jest napisane. Nie byłem w stanie skumać o co chodzi! Po 50 stronach się poddałem :o
Masakra, jak to jest napisane. Nie byłem w stanie skumać o co chodzi! Po 50 stronach się poddałem :o
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to6/10
6/10
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo byla moja pierwsza ksiazka z tego gatunku i nie powiem, trzeba sie bylo bardzo skupic na tym co sie czyta ale tego nie zaluje. Goraco polecam!
To byla moja pierwsza ksiazka z tego gatunku i nie powiem, trzeba sie bylo bardzo skupic na tym co sie czyta ale tego nie zaluje. Goraco polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWyborna gimnastyka dla umysłu, wypchana po brzegi nieszablonowo krojonymi zdaniami (brawa dla tłumacza) i rozświecana co pewien czas wrednym humorem oraz ciętymi słownymi przepychankami. To jedna z tych książek, które kreują na tyle zwariowany świat i proponują tak pokrętną intrygę, że zaraz po dobrnięciu do końca ma się ochotę przeczytać całość jeszcze raz, żeby wyłowić przeoczone pierwotnie detale i dokładniej zrozumieć autorski zamysł.
A przecież na pierwszy rzut oka wszystko wygląda niewinnie - w świecie przyszłości, gdzie kwitnie handel pozyskanymi legalnie lub (rzadziej) kradzionymi wspomnieniami i wręcz całymi osobowościami, pewna wspomnieniowa ćpunka z podmieścia orientuje się nagle, że ma tygodniową lukę w pamięci. Świadoma, że zawaliła jakąś robotę dla lokalnego rekina przestępczego światka i cała sprawa może się dla niej skończyć tragicznie, próbuje zorientować się, co wspólnego z jej zniknięciem miała pewna wschodząca gwiazdka teatru, której osobowość najwyraźniej siedzi gdzieś w głowie ćpunki.
Nic tutaj nie jest podane na tacy, część elementów jest wręcz świadomie zostawiona bez dopowiedzenia, a niektóre wnioski trzeba własnoręcznie wyrywać z narracji i składać sobie w głowie w wirtualne puzzle. Książka wymaga więc odbiorcy skłonnego do rozpoczęcia z autorką swego rodzaju gry logicznej. Odbiorcy potrafiącego się skupić na zadaniu, inaczej bowiem skończy jak jedna z bohaterek, dla której "Myślenie jest jak sprint w powidłach ze śliwek." Przy spełnieniu podanych wyżej warunków "Głupcy" będą w stanie zaoferować dużo frajdy, szczególnie że Cadigan zadbała o to, by wszystko w finale się logicznie zazębiło, a także by każda z przewijających się na kartach powieści postaci miała swój indywidualny rys charakteru.
Wyborna gimnastyka dla umysłu, wypchana po brzegi nieszablonowo krojonymi zdaniami (brawa dla tłumacza) i rozświecana co pewien czas wrednym humorem oraz ciętymi słownymi przepychankami. To jedna z tych książek, które kreują na tyle zwariowany świat i proponują tak pokrętną intrygę, że zaraz po dobrnięciu do końca ma się ochotę przeczytać całość jeszcze raz, żeby wyłowić...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyznam, że kiedy dostałam do ręki tę książkę, nie byłam zachwycona. Cyberpunk jakoś nie podbił mojego serca, dlatego też długo marudziłam, zanim zdecydowałam się zajrzeć do środka. I chociaż mój stosunek do tego nurtu nie uległ znaczącej poprawie, niemniej oddam sprawiedliwość autorce - zmusiła mnie do myślenia. "Głupcy" nie są bowiem lekturą, przy której można pozwolić sobie na brak skupienia - choćby nawet chwilowy.
Pstryk. Marva. Aktorka metodyczna, pracuje w „Teatrzyku sir Larry'ego”. Po długim wcielaniu się w rolę miewa przecieki i chwilowe amnezje. Pstryk. Marceline. Wspomnieniowa ćpunka. Gonią mnie faceci w białych garniturach. Pstryk. Agentka psychopolicji. Pstryk. Jestem Marva. Pstryk. Nie! To ona jest Marva! Pstryk...
Świat „Głupców” to zaawansowana technologicznie kreacja, w której nic nie jest tym, na co wygląda. Ludzie nauczyli się latać, łączyć umysły przy pomocy kabla i powielać swoje osobowości niczym dyskietki. Jak w każdej wielkiej metropolii, znajdziemy tu całą gamę złych charakterów – hackerów, podwójnych agentów i piratów, chcących zawładnąć rynkiem.
Główna bohaterka (bohaterki?) obraca się w kręgach show-biznesu, którym kierują Pewni Bardzo Fajni Ludzie. To świat pełen pulchnych menedżerów, holokontraktów i grubej kasy, przez którą można popaść w nie lada tarapaty. Pewnego dnia Marva odkrywa przeciek w swojej osobowości. Postać zaczyna przejmować jej życie. Z taniego, masowego odbicia, przeistacza się w realną, nie do końca poprawną politycznie istotę.
Marceline jest eskortantką. I nie chodzi tu bynajmniej o subtelne określenie Córy Koryntu, chociaż szef potrafi obić jej gębę niczym rasowy alfons. W zamian za darmowe wizyty w węźle wspomnień, przeprowadza ludzi na „drugą stronę”.
Książka zaskakuje. Już sam fakt określenia głównej postaci sprawia problem. Każda jest zadziorna i przekonana o swoim pierwszeństwie. Każda chce zagarnąć życie dla siebie. Obie jednak zadarły z niewłaściwymi ludźmi, za co przyjdzie im słono zapłacić.
Na uwagę zasługuje styl powieści - jest tam cięty, giętki język i brak owijania w bawełnę. W świecie wykreowanym przez autorkę nie ma miejsca na subtelności. Bossowie z mafijnego półświatka bywają okrutni. Jeśli trzeba – puszczą serię z karabinu, innym razem wystarczy złamany nos i względnie łagodne pertraktacje. Przerzucanie kolejnych kartek przypomina oglądanie dobrego kina akcji z Bruce'm Willisem – odwróć na chwilę uwagę i już nie wiesz co się dzieje. Wyszedłeś do kuchni po popcorn, a tu karambol, dookoła sterty szkła i pogiętej blachy, a gdzieniegdzie ktoś gasi przypadkowo wzniecony pożar wodą z rozwalonego hydrantu.
Zastrzeżenia może budzić forma powieści. Nie ma tu wyszczególnionych rozdziałów, a o przejściu od jednej narracji do drugiej świadczy zmiana czcionki. Pomysł sam w sobie ciekawy, ale nieprzyzwyczajony czytelnik zmuszony jest co i rusz przewracać kartki, żeby przypomnieć sobie kto, z kim i jakim charakterem pisma. Dekoncentruje również mnogość osobowości samej bohaterki – zarówno tych głównych, jak i pobocznych. Wszechobecny zamęt może zniechęcić, dlatego polecam czytanie pozycji „na jeden raz”, zamiast rozkładania przyjemności w czasie.
Jedno można stwierdzić bez zastrzeżeń - „Głupcy” to nie książka, to dynamit w pigułce. Akcja nie rozwija się, a wręcz wybucha zdanie po zdaniu. Nieustanne pościgi, odwalanie ciemni czy spotkania psycha w psychę – wciągną w cybernetyczny chaos nawet najbardziej opornego czytelnika. To pozycja dla osób, które nie tracą orientacji, gdy rozgrywa się wiele wątków na raz. Mniej wnikliwy obserwator w mig zagubi się gdzieś w mrocznych zakątkach podmieścia.
Recenzję zamieściłam na Bestiariusz.pl
Przyznam, że kiedy dostałam do ręki tę książkę, nie byłam zachwycona. Cyberpunk jakoś nie podbił mojego serca, dlatego też długo marudziłam, zanim zdecydowałam się zajrzeć do środka. I chociaż mój stosunek do tego nurtu nie uległ znaczącej poprawie, niemniej oddam sprawiedliwość autorce - zmusiła mnie do myślenia. "Głupcy" nie są bowiem lekturą, przy której można pozwolić...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię to uczucie, gdy pisarz wrzuca mnie nieświadomą i nieprzygotowaną w wykreowany świat, a potem ten świat powolutku tłumaczy się sam. Nie czuję popłochu, gdy nie śledzę mozołu procesu twórczego, nie od razu wiem co, dlaczego, ani tym bardziej kto. Pat Cadigan traktuje mnie i siebie serio; mnie bo wierzy, że skoro stworzyła spójną i logiczną całość to dam radę się w niej połapać, siebie bo wierzy, że dopracowała, to co stworzyła . Zresztą może zwyczajnie lubię dostawać gotowe: cała scenografia przede mną, mogę się obrócić w każdą stronę i nie będzie luk i makiet.
Czyli wśród plusów tej książki wymieniałbym: spójną, wyrazistą wizję przyszłości, plejadę pięknie popapranych charakterów, wciągającą historię z policją w tle i … słodko-gorzkie wątki romantyczne. Na deser cała góra wybornych pomysłów. Urzekają zwłaszcza te drobne: pompa, cebulopały, aktorstwo metodyczne, fanka głodu.
Minusy, no cóż: jest trochę zagmatwane. Ale to przecież też plus.
A tak serio i całkowicie subiektywnie, to wolałabym mniej epickie zakończenie.
Lubię to uczucie, gdy pisarz wrzuca mnie nieświadomą i nieprzygotowaną w wykreowany świat, a potem ten świat powolutku tłumaczy się sam. Nie czuję popłochu, gdy nie śledzę mozołu procesu twórczego, nie od razu wiem co, dlaczego, ani tym bardziej kto. Pat Cadigan traktuje mnie i siebie serio; mnie bo wierzy, że skoro stworzyła spójną i logiczną całość to dam radę się w niej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo fajna i wymagająca. Trzeba się skupić by zrozumieć o czym się czyta.
Bardzo fajna i wymagająca. Trzeba się skupić by zrozumieć o czym się czyta.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZbyt poplątana, nieprzyjemnie sie czyta
Zbyt poplątana, nieprzyjemnie sie czyta
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStrasznie pogmatwane - myslę, że tylko autorka mogłaby rozeznać sie w tej książce i fabule. Czytając za pierwszym razem większość czytelników chyba nie będzie w stanie połapać się. Ja sama zaczęlam kojarzyc dopiero na końcówce i w niektórych fragmentach w środku. Chwilami ciekawa (gdy orientowalam o co chodzi), chwilami nudna. Na pewno nie nadaje się na lekkie czytadło na wieczór...
Strasznie pogmatwane - myslę, że tylko autorka mogłaby rozeznać sie w tej książce i fabule. Czytając za pierwszym razem większość czytelników chyba nie będzie w stanie połapać się. Ja sama zaczęlam kojarzyc dopiero na końcówce i w niektórych fragmentach w środku. Chwilami ciekawa (gdy orientowalam o co chodzi), chwilami nudna. Na pewno nie nadaje się na lekkie czytadło na...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW zasadzie nie 'przeczytana', a 'niedoczytana'. Niby zachwalana, ale momentami nudna, a momentami tak zgmatwana, że niezrozumiała. Po 100 stronach dałem sobie spokój.
W zasadzie nie 'przeczytana', a 'niedoczytana'. Niby zachwalana, ale momentami nudna, a momentami tak zgmatwana, że niezrozumiała. Po 100 stronach dałem sobie spokój.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajbardziej bezsensowna książka jaką czytałam. Nadal nie wiem o czym jest. Jeśli ktoś jest chętny z oddam ją bez żalu.
Najbardziej bezsensowna książka jaką czytałam. Nadal nie wiem o czym jest. Jeśli ktoś jest chętny z oddam ją bez żalu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka trudna, ale bdb. Niepogubienie się w niej wymaga miejscami wytężenia nieco szarych komórek.
Książka trudna, ale bdb. Niepogubienie się w niej wymaga miejscami wytężenia nieco szarych komórek.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka zgodnie z opisem całkowicie porąbana. Książka jest dzielona na 3 części. Pierwsza jest strasznie poplątana można się pogubić w akcji, druga i trzecia część jest natomiast już bardziej przejrzysta i lepiej się czyta. Napisana językiem przystępnym dobrze się czyta jeżeli już dojdzie się co do czego. Było to moje pierwsze zetknięcie z cyberpunkiem i obyło się bez większych bólów aczkolwiek bez zbytniej przyjemności również.
Książka zgodnie z opisem całkowicie porąbana. Książka jest dzielona na 3 części. Pierwsza jest strasznie poplątana można się pogubić w akcji, druga i trzecia część jest natomiast już bardziej przejrzysta i lepiej się czyta. Napisana językiem przystępnym dobrze się czyta jeżeli już dojdzie się co do czego. Było to moje pierwsze zetknięcie z cyberpunkiem i obyło się bez...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tołatwo się w niej pogubić, ale trochę skupienia i czyta się z szczęką na podłodze.
łatwo się w niej pogubić, ale trochę skupienia i czyta się z szczęką na podłodze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to