Wróć na stronę książki

Oceny książki Bohdan Chmielnicki

Średnia ocen
6,5 / 10
53 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
95
70

Na półkach:

To jest jedna z tych książek które dobrze się czyta, mimo tego że jest to praca naukowa. Jak wiadomo w pracach historycznych zawsze jest wiele szczegółów, co utrudnienia czytanie, ale tutaj czytanie jest bardzo płynne. Autor J. Kaczmarczyk nie zagłębiał się zanadto w opisy bitew i zajął się aspektem politycznych dążeń Bohdana Chmielnickiego. Nie znajdziecie tutaj odpowiedzi czy hetman kozacki był zdrajca. Musicie sobie odpowiedzieć na to pytanie samodzielnie. Autor raczej doceniał słuszne posunięcia hetmana, ale jasno też opisywał złe decyzje. Właściwie to brak w tej pracy takiego jasnego podejścia do postaci hetmana Chmielnickiego czy był zdrajcą czy też nie, czy jego racje były słuszne, czy zawiniła tu Rzeczpospolita i ustrój w niej panujący, jakie mogłyby być zagrożenia dla RP, gdyby zgodzono się na oczekiwania Kozaków jeszcze przed 1648 rokiem. Tak czy siak pozycja godna uwagi.

To jest jedna z tych książek które dobrze się czyta, mimo tego że jest to praca naukowa. Jak wiadomo w pracach historycznych zawsze jest wiele szczegółów, co utrudnienia czytanie, ale tutaj czytanie jest bardzo płynne. Autor J. Kaczmarczyk nie zagłębiał się zanadto w opisy bitew i zajął się aspektem politycznych dążeń Bohdana Chmielnickiego. Nie znajdziecie tutaj...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
22
11

Na półkach:

Praca nie jest nowa, pierwsze wydanie pochodzi z roku 1988r., czyli zanim jeszcze pojawiłem się na tym świecie. Myślę jednak, że ze względu na jej bohatera, który odegrał w naszej historii (i nie tylko w naszej) ważną, choć tragiczną rolę, będzie cieszyła się długo jeszcze pewną popularnością.
Książka powinna mieć podtytuł "biografia polityczna", bo nią jest w istocie. Autor wnikliwie bada kolejne ruchy Chmielnickiego i to jak zmieniały się jego koncepcje polityczne, z reguły realnie dostosowane do aktualnych możliwości Kozaczyzny. Wywód jest przedstawiony dobrym w odbiorze i zrozumiałym językiem, co nie jest łatwe przy wszystkich zawiłościach i powiązaniach każdej ze stron (od tych oczywistych, po bardziej odległe, jak choćby Wenecja) zainteresowanych wydarzeniami na południowym wschodzie Rzeczypospolitej.
Do ugody w Perejasławiu jest to wnikliwa analiza, ostatni okres życia hetmana kozackiego potraktowany już po macoszemu.
Janusz Kaczmarczyk uwielbia żmudnie analizować kolejne żądania, umowy z Kozakami, czy wreszcie listy, czasem przytaczając ich dłuższe fragmenty. Jest to paradoksalnie interesujące, bywa jednak męczące na dłuższą metę, co jednak nie jest wygórowaną cenę za tak dużą dawkę informacji.
Z ciekawych kwestii; autor dosyć pozytywnie ocenia postać Ossolińskiego (choć wypomina mu też łamanie prawa RON, kiedy było mu to potrzebne do zrealizowania swoich zamierzeń), częściej chyba spotykałem się z opiniami zabarwionymi bardziej negatywnym odbiorem tej postaci i polityki, którą prowadził.

Czego natomiast w książce brakuje? Moim zdaniem Bohdana Chmielnickiego człowieka. Oczywiście pewne cechy charakteru są uchwytne w jego działalności politycznej (spryt a nawet przebiegłość, inteligencja, dosyć długo realizm polityczny), niemniej nie wierzę, że przy tak bogatej i zachowanej korespondencji nie dałoby się napisać jednego rozdziału o jego życiu prywatnym. Gdzieś tam pojawia się jego tragedia rodzinna, zresztą będąca jedną z przyczyn dołączenia do powstania, półgębkiem wspomniano o nieszczęśliwej miłości, jak się zakończyła i późniejszym coraz częstszym sięganiu do kieliszka oraz fascynacji wróżbitami. O synach coś tam się dowiadujemy, bo na szczęście odgrywali pewną rolę w planach ojca. Jest tego jednak bardzo mało, na marginesie doniosłych wydarzeń.
Kiedy pod koniec pojawia się wreszcie nadzieja, że autor naszkicuje portret fizyczny hetmana, ten tylko wspomina, że wkładki zdjęciowe przedstawiają wszystkie jego znane podobizny (ale która jest najbliższa prawdy, bo jednak się od siebie różnią, tego się nie dowiemy) oraz przytacza opis z "Ogniem i Mieczem", kwitując, że żaden historyk nie ma szans przebić się z wizją zgodną z prawdą. Może gdyby chociaż spróbował, jakaś część czytelników taką by poznała. Widocznie jednak Kaczmarczyka podejmowanie tego trudu nie zainteresowało.

Trochę pomarudziłem, ale muszę przyznać, że książka jest dobra, szczególnie w meandrach politycznych, to interesowało autora, widać też, iż te zagadnienia były jego przedmiotem badawczym. Jednak nie mogę tej biografii uznać za pełną, choć piszącego te słowa interesują głównie zagadnienia polityczne i militarne, uważa jednak, że ten typ prac powinien uwzględniać wszystkie aspekty życia danego bohatera (o ile pozwalają na to źródła), ewentualnie mocniejsze akcenty położyć na kwestie, w uznaniu badacza ważniejsze, raczej jednak tych mniej istotnych nie pomijać zupełnie.

Praca nie jest nowa, pierwsze wydanie pochodzi z roku 1988r., czyli zanim jeszcze pojawiłem się na tym świecie. Myślę jednak, że ze względu na jej bohatera, który odegrał w naszej historii (i nie tylko w naszej) ważną, choć tragiczną rolę, będzie cieszyła się długo jeszcze pewną popularnością.
Książka powinna mieć podtytuł "biografia polityczna", bo nią jest w istocie....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
405
405

Na półkach: , ,

Utarło się mniemanie (z polskiego punktu widzenia), że Bohdan Chmielnicki to zdrajca, buntownik i ostatnia oczajdusza. A jak to wyglądało naprawdę? Przede wszystkim w czasach jego życia i działalności? Z pewnością nie był to polityk małego formatu. Potrafił tworzyć plany z wielkim rozmachem, organizować olbrzymie środki, a nadto mobilizować szerokie masy dla realizacji powyższych. Jeśli uznamy przywódcę największego z ukraińskich powstań zdrajcą, to co dopiero mamy sądzić o kanclerzu Ossolińskim i, ba, królu Władysławie IV, których polityki narzędziem późniejszy hetman zaporoski był w (nielegalnych) planach wojny z Turcją? Historia, jak zwykle, i w tym przypadku chodziła bardzo krętymi i niejednoznacznymi szlakami. Szablonowe, czarno-białe na nią patrzenie, nie ma żadnego sensu w tym i w wielu (większości) przypadkach. Inna sprawa jest taka, że z pozoru błaha prywatna animozja dwóch sobiepanów: Czaplińskiego i Chmielnickiego, doprowadziła do lawiny najtragiczniejszych dla Rzeczpospolitej następstw. To przykład, co się zowie, na wpływ jednostkowych wydarzeń na bieg historii. Kolejna rzecz, że panowie polscy, traktując Ukraińców i ziemie na których siedzieli w sposób skandaliczny, sami sobie zapracowali na późniejsze wydarzenia. Tak też symptomatyczna jest odpowiedź Chmielnickiego, jakiej udzielił Markowi Sobieskiemu (bratu późniejszego króla) na pytanie o to, czemu swej krzywdy inaczej nie starał się dochodzić: „Wielkie pudło suplikaty nazbierałbym, któreśmy w naszych krzywdach panom różnym oddawali. Ale wy pp. Polacy, króla nie słuchacie i na niego nie dbacie, każdy się swoją głową rządząc, nic nie czynicie. Zaczym, gdyśmy się częstokroć królowi j.m. krzywd naszych uskarżali, tak nam powiedział: <<Ponieważ inaczej nie możecie, przez szable waszych wolności dochodźcie, mówiąc formalitater po rusku Czeres szablu waszych wolnosti odystajte>>”. I dochodzili. Jak to się skończyło dla państwa polskiego, to nawet mało zorientowani w historii XVII wieku wiedzą. Powstanie Chmielnickiego to gwóźdź do trumny Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Co do tego nie ma wątpliwości. Jeszcze z jednego względu historia ta jest bardzo pouczająca i w obecnych czasach aktualna: polityka Moskwy wobec powstańców i wobec Polski. Już wtedy maczanie rosyjskich paluchów w kwestii ukraińskiej przyniosło same nieszczęścia, a państwo Carów podniosło na szczyty (próżności? megalomanii?), z których ich watażka do dzisiaj nie potrafi zejść.
Książka Janusza Kaczmarczyka to kolejna z bardzo dobrych pozycji z serii Ossolineum. Dla miłośników historii XVII wieku rzecz raczej obowiązkowa. Tym bardziej, że napisana z dużym obiektywizmem, bez żadnych ksenofobicznych, czy też szowinistycznych naleciałości (od których dawniejsza historiografia w tym temacie nie była często wolna).

Utarło się mniemanie (z polskiego punktu widzenia), że Bohdan Chmielnicki to zdrajca, buntownik i ostatnia oczajdusza. A jak to wyglądało naprawdę? Przede wszystkim w czasach jego życia i działalności? Z pewnością nie był to polityk małego formatu. Potrafił tworzyć plany z wielkim rozmachem, organizować olbrzymie środki, a nadto mobilizować szerokie masy dla realizacji...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to