Drugi tom cyklu powiela zalety (stosunkowo nieliczne) oraz wady (o wiele liczniejsze) części pierwszej. Ot, kolejna opowieść oparta na motywach arturiańskich, wyróżniająca się może konsekwentnym utrzymywaniem przez Autora stylistyki średniowiecznego romansu rycerskiego. Nie tyle może na gruncie archaizacji językowych, co klimatu, sposobu prezentowania postaci oraz doznawanych przez nie uczuć (koturnowych i w oczach współczesnego czytelnika sztucznych), braku szerszego tła czy wreszcie zawikłań i niekonsekwencji fabuły, która wyraźnie „rozłazi się w szwach” (zwłaszcza poprzez prowadzenie kilku praktycznie niepowiązanych linii fabularnych – dzieje Percewala, zakazana miłość Lancelota i Ginewry, bunt Mordreta). Dodać należy, iż do klasycznych wątków legendy arturiańskiej Ch. de Montella podchodzi w sposób dość swobodny. Tego rodzaju pomieszanie fabularne oraz brak szacunku dla literackich pierwowzorów także były zresztą typowe dla oryginalnych, średniowiecznych romansów rycerskich i być może Autor wprowadził te elementy celowo. Ogólnie, jeśli przyjąć, iż zamiarem Ch. de Montelli było stworzenie lekko uwspółcześnionej wersji średniowiecznego romansu rycerskiego osnutego na motywach arturiańskich, to wykonał to zadanie poprawnie. Inna sprawa, iż w obecnych czasach nie służy to opowieści jako takiej. Czyta się ją z pewnym trudem, niekiedy nuży, często zadziwia czy wręcz irytuje postępowaniem bohaterów, uwypukla epizody mniej istotne, skrótowo i pobieżnie przedstawiając potencjalne punkty kulminacyjne. Powiew świeżości wnosi początkowo sam Percewal, ukazany jako naiwny, nieokrzesany prostaczek, zarazem jednak podchodzący do ideałów rycerskości (które chce poznać i wyznawać) w sposób bezpośredni, zdroworozsądkowy, pozbawiony koturnów. Z czasem jego postać schodzi na drugi plan, na pierwszy powracają Lancelot, Ginewra i Artur, z całą sztucznością ich wzajemnych uczuć i relacji.
Drugi tom cyklu powiela zalety (stosunkowo nieliczne) oraz wady (o wiele liczniejsze) części pierwszej. Ot, kolejna opowieść oparta na motywach arturiańskich, wyróżniająca się może konsekwentnym utrzymywaniem przez Autora stylistyki średniowiecznego romansu rycerskiego. Nie tyle może na gruncie archaizacji językowych, co klimatu, sposobu prezentowania postaci oraz...
Przyjemna opowieść, utrzymana w klimatach legend arturiańskich. Wiele kwestii zostało w niej przerysowanych, wiele potraktowano stereotypowo, ale wpisuje się to w klimat eposu rycerskiego.
Polecam, chociaż raczej tylko fanom historii o królu Arturze, Morganie, Merlinie i Rycerzach Okrągłego Stołu.
Przyjemna opowieść, utrzymana w klimatach legend arturiańskich. Wiele kwestii zostało w niej przerysowanych, wiele potraktowano stereotypowo, ale wpisuje się to w klimat eposu rycerskiego.
Polecam, chociaż raczej tylko fanom historii o królu Arturze, Morganie, Merlinie i Rycerzach Okrągłego Stołu.
Kolejne arturiańskie czytadełko...
W drugim tomie cyklu de Montella odchodzi od średniowiecznych tekstów źródłowych i zdecydowanie nie wychodzi mu to na zdrowie. Autor oddala się od terenów sympatycznej przygodówki, na których w "Bezimiennym rycerzu" w miarę sobie radził, i zamiast tego zapuszcza się na Ziemie Jałowe epickości, wątków miłosnych i tandetnego psychologizowania. Najgorsze jednak jest to, że wątek wojny Artura z Mordretem i wątek Percewala nijak się ze sobą nie łączą, a wręcz sobie nawzajem przeszkadzają, tak że żaden nie może się należycie rozwinąć. Sam Percewal też rozczarowuje, bo zamiast być sympatycznym prostaczkiem, jest bufoniastym debilem. A jeszcze na domiar złego mamy trochę nie przypiął, ni przyłatał kontynuację wątku Lancelota.
Wiele jest w książce scen, które powinny być doniosłe i uderzające, a wypadają płasko, jeśli nie śmiesznie (śmierć Morgany, pożegnanie Percewala z Blancheflor wraz z szokującą informacją o ich relacji, psychomachia [?] Lancelota z jego sobowtórem). Swoją rolę odgrywa w tym m.in. skrótowy i dosyć bezbarwny styl Montelli. Odnoszę wrażenie, że fabuła, w pierwszym tomie zwarta i skupiona na Lancelocie, tutaj po prostu rozpełzła mu się na wszystkie strony jak stado dżdżownic.
Sytuację trochę ratuje perfekcyjny, bardzo chretienowski Gowen i dosyć odważne zakończenie, jak na to, że potem mają być jeszcze dwa tomy.
Kolejne arturiańskie czytadełko...
W drugim tomie cyklu de Montella odchodzi od średniowiecznych tekstów źródłowych i zdecydowanie nie wychodzi mu to na zdrowie. Autor oddala się od terenów sympatycznej przygodówki, na których w "Bezimiennym rycerzu" w miarę sobie radził, i zamiast tego zapuszcza się na Ziemie Jałowe epickości, wątków miłosnych i tandetnego...
Czytając, już od pierwszych stron właściwie, zaczęłam się zastanawiać, czy te wszystkie błędy stylistyczne i rzeczowe są winą tłumacza, były już w oryginale (w co powątpiewam), czy też Wydawnictwa Śląskiego nie stać na opłacenie człowieka, który po przetłumaczeniu zadbałby o korektę... Ta książka naprawdę gruba nie jest, więc nie wiem, czy to sprawiałoby aż tak wielki problem, by przeczytać ją w poszukiwaniu błędów i niedociągnięć? Przyznam, rozbawiło mnie jak po raz pierwszy narrator "włączył się" do rozmowy, ale kolejne niedociągnięcia, takie jak wprowadzające w błąd złe użycie imion bohaterów - zmywały mi uśmiech z twarzy.
To do redakcji.
Od razu ostrzegam, że jak ktoś ma fioła na punkcie poprawności stylistycznej, itp. to radziłabym nie sięgać po książkę, by nie psuć sobie niepotrzebnie nerwów ;) Poza tym książka fabularnie jest całkiem ciekawa, chociaż nie porywająca.
Nie dokończyłam jej, bo miałam dosyć potykania się o błędy, co utrudniało płynność czytania. Mam nadzieję przeczytać ją, gdy tylko zobaczę wydanie poprawione.
Czytając, już od pierwszych stron właściwie, zaczęłam się zastanawiać, czy te wszystkie błędy stylistyczne i rzeczowe są winą tłumacza, były już w oryginale (w co powątpiewam), czy też Wydawnictwa Śląskiego nie stać na opłacenie człowieka, który po przetłumaczeniu zadbałby o korektę... Ta książka naprawdę gruba nie jest, więc nie wiem, czy to sprawiałoby aż tak wielki...
Fabuła tej książki, jest lekko mówiąc mocno naciągana, naiwna, bardzo prosta i przewidywalna, główny bohater elokwencją również nie grzeszy (wręcz szokuje jej brakiem, przez co wiele razy bezsilnie załamywałem ręce w trakcie czytania tej książki). Mogę polecić jedynie osobom, które lubią poczytać bardzo lekkie i niezobowiązujące bajki do poduchy przed snem.
Fabuła tej książki, jest lekko mówiąc mocno naciągana, naiwna, bardzo prosta i przewidywalna, główny bohater elokwencją również nie grzeszy (wręcz szokuje jej brakiem, przez co wiele razy bezsilnie załamywałem ręce w trakcie czytania tej książki). Mogę polecić jedynie osobom, które lubią poczytać bardzo lekkie i niezobowiązujące bajki do poduchy przed snem.
Drugi tom cyklu powiela zalety (stosunkowo nieliczne) oraz wady (o wiele liczniejsze) części pierwszej. Ot, kolejna opowieść oparta na motywach arturiańskich, wyróżniająca się może konsekwentnym utrzymywaniem przez Autora stylistyki średniowiecznego romansu rycerskiego. Nie tyle może na gruncie archaizacji językowych, co klimatu, sposobu prezentowania postaci oraz doznawanych przez nie uczuć (koturnowych i w oczach współczesnego czytelnika sztucznych), braku szerszego tła czy wreszcie zawikłań i niekonsekwencji fabuły, która wyraźnie „rozłazi się w szwach” (zwłaszcza poprzez prowadzenie kilku praktycznie niepowiązanych linii fabularnych – dzieje Percewala, zakazana miłość Lancelota i Ginewry, bunt Mordreta). Dodać należy, iż do klasycznych wątków legendy arturiańskiej Ch. de Montella podchodzi w sposób dość swobodny. Tego rodzaju pomieszanie fabularne oraz brak szacunku dla literackich pierwowzorów także były zresztą typowe dla oryginalnych, średniowiecznych romansów rycerskich i być może Autor wprowadził te elementy celowo. Ogólnie, jeśli przyjąć, iż zamiarem Ch. de Montelli było stworzenie lekko uwspółcześnionej wersji średniowiecznego romansu rycerskiego osnutego na motywach arturiańskich, to wykonał to zadanie poprawnie. Inna sprawa, iż w obecnych czasach nie służy to opowieści jako takiej. Czyta się ją z pewnym trudem, niekiedy nuży, często zadziwia czy wręcz irytuje postępowaniem bohaterów, uwypukla epizody mniej istotne, skrótowo i pobieżnie przedstawiając potencjalne punkty kulminacyjne. Powiew świeżości wnosi początkowo sam Percewal, ukazany jako naiwny, nieokrzesany prostaczek, zarazem jednak podchodzący do ideałów rycerskości (które chce poznać i wyznawać) w sposób bezpośredni, zdroworozsądkowy, pozbawiony koturnów. Z czasem jego postać schodzi na drugi plan, na pierwszy powracają Lancelot, Ginewra i Artur, z całą sztucznością ich wzajemnych uczuć i relacji.
Drugi tom cyklu powiela zalety (stosunkowo nieliczne) oraz wady (o wiele liczniejsze) części pierwszej. Ot, kolejna opowieść oparta na motywach arturiańskich, wyróżniająca się może konsekwentnym utrzymywaniem przez Autora stylistyki średniowiecznego romansu rycerskiego. Nie tyle może na gruncie archaizacji językowych, co klimatu, sposobu prezentowania postaci oraz...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLekka, przyjemna historia, lecz im bliżej końca staje się zbyt chaotyczna.
Lekka, przyjemna historia, lecz im bliżej końca staje się zbyt chaotyczna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyjemna opowieść, utrzymana w klimatach legend arturiańskich. Wiele kwestii zostało w niej przerysowanych, wiele potraktowano stereotypowo, ale wpisuje się to w klimat eposu rycerskiego.
Polecam, chociaż raczej tylko fanom historii o królu Arturze, Morganie, Merlinie i Rycerzach Okrągłego Stołu.
Przyjemna opowieść, utrzymana w klimatach legend arturiańskich. Wiele kwestii zostało w niej przerysowanych, wiele potraktowano stereotypowo, ale wpisuje się to w klimat eposu rycerskiego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam, chociaż raczej tylko fanom historii o królu Arturze, Morganie, Merlinie i Rycerzach Okrągłego Stołu.
Kolejne arturiańskie czytadełko...
W drugim tomie cyklu de Montella odchodzi od średniowiecznych tekstów źródłowych i zdecydowanie nie wychodzi mu to na zdrowie. Autor oddala się od terenów sympatycznej przygodówki, na których w "Bezimiennym rycerzu" w miarę sobie radził, i zamiast tego zapuszcza się na Ziemie Jałowe epickości, wątków miłosnych i tandetnego psychologizowania. Najgorsze jednak jest to, że wątek wojny Artura z Mordretem i wątek Percewala nijak się ze sobą nie łączą, a wręcz sobie nawzajem przeszkadzają, tak że żaden nie może się należycie rozwinąć. Sam Percewal też rozczarowuje, bo zamiast być sympatycznym prostaczkiem, jest bufoniastym debilem. A jeszcze na domiar złego mamy trochę nie przypiął, ni przyłatał kontynuację wątku Lancelota.
Wiele jest w książce scen, które powinny być doniosłe i uderzające, a wypadają płasko, jeśli nie śmiesznie (śmierć Morgany, pożegnanie Percewala z Blancheflor wraz z szokującą informacją o ich relacji, psychomachia [?] Lancelota z jego sobowtórem). Swoją rolę odgrywa w tym m.in. skrótowy i dosyć bezbarwny styl Montelli. Odnoszę wrażenie, że fabuła, w pierwszym tomie zwarta i skupiona na Lancelocie, tutaj po prostu rozpełzła mu się na wszystkie strony jak stado dżdżownic.
Sytuację trochę ratuje perfekcyjny, bardzo chretienowski Gowen i dosyć odważne zakończenie, jak na to, że potem mają być jeszcze dwa tomy.
Kolejne arturiańskie czytadełko...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW drugim tomie cyklu de Montella odchodzi od średniowiecznych tekstów źródłowych i zdecydowanie nie wychodzi mu to na zdrowie. Autor oddala się od terenów sympatycznej przygodówki, na których w "Bezimiennym rycerzu" w miarę sobie radził, i zamiast tego zapuszcza się na Ziemie Jałowe epickości, wątków miłosnych i tandetnego...
Książka lekka i przyjemna . Dość dużo wątku miłosnego.
Książka lekka i przyjemna . Dość dużo wątku miłosnego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytając, już od pierwszych stron właściwie, zaczęłam się zastanawiać, czy te wszystkie błędy stylistyczne i rzeczowe są winą tłumacza, były już w oryginale (w co powątpiewam), czy też Wydawnictwa Śląskiego nie stać na opłacenie człowieka, który po przetłumaczeniu zadbałby o korektę... Ta książka naprawdę gruba nie jest, więc nie wiem, czy to sprawiałoby aż tak wielki problem, by przeczytać ją w poszukiwaniu błędów i niedociągnięć? Przyznam, rozbawiło mnie jak po raz pierwszy narrator "włączył się" do rozmowy, ale kolejne niedociągnięcia, takie jak wprowadzające w błąd złe użycie imion bohaterów - zmywały mi uśmiech z twarzy.
To do redakcji.
Od razu ostrzegam, że jak ktoś ma fioła na punkcie poprawności stylistycznej, itp. to radziłabym nie sięgać po książkę, by nie psuć sobie niepotrzebnie nerwów ;) Poza tym książka fabularnie jest całkiem ciekawa, chociaż nie porywająca.
Nie dokończyłam jej, bo miałam dosyć potykania się o błędy, co utrudniało płynność czytania. Mam nadzieję przeczytać ją, gdy tylko zobaczę wydanie poprawione.
Czytając, już od pierwszych stron właściwie, zaczęłam się zastanawiać, czy te wszystkie błędy stylistyczne i rzeczowe są winą tłumacza, były już w oryginale (w co powątpiewam), czy też Wydawnictwa Śląskiego nie stać na opłacenie człowieka, który po przetłumaczeniu zadbałby o korektę... Ta książka naprawdę gruba nie jest, więc nie wiem, czy to sprawiałoby aż tak wielki...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabuła tej książki, jest lekko mówiąc mocno naciągana, naiwna, bardzo prosta i przewidywalna, główny bohater elokwencją również nie grzeszy (wręcz szokuje jej brakiem, przez co wiele razy bezsilnie załamywałem ręce w trakcie czytania tej książki). Mogę polecić jedynie osobom, które lubią poczytać bardzo lekkie i niezobowiązujące bajki do poduchy przed snem.
Fabuła tej książki, jest lekko mówiąc mocno naciągana, naiwna, bardzo prosta i przewidywalna, główny bohater elokwencją również nie grzeszy (wręcz szokuje jej brakiem, przez co wiele razy bezsilnie załamywałem ręce w trakcie czytania tej książki). Mogę polecić jedynie osobom, które lubią poczytać bardzo lekkie i niezobowiązujące bajki do poduchy przed snem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPorównanie:
Lech Poznań
Porównanie:
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLech Poznań
Książka podobnie jak tom pierwszy dobra i przyjemna.
Książka podobnie jak tom pierwszy dobra i przyjemna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to