Tu jest masa fantastycznych pomysłów, ale chciałbym żeby ktoś przepisał to na lepsze opowiadania – takie z angażującą historią i pogłębionymi bohaterami. Po skończeniu „Dzienników gwiazdowych” mogę powiedzieć, że bardziej je doceniam, niż że czerpałem przyjemność z lektury. Na wiele błyskotliwych rozterek filozoficzno-religijno-etyczno-futurologicznych Lem znalazł tu miejsce, ale zabrakło obudowania ich w ciekawe historie. A niektóre z tych opowiadań mają świetne punkty wyjścia i naprawdę mogłyby posłużyć jako baza dobrego serialu czy filmu, gdyby ktoś lepiej skomponował całość dbając o tempo, zaangażowanie odbiorcy w los bohatera oraz satysfakcjonującą puentę.
Tu jest masa fantastycznych pomysłów, ale chciałbym żeby ktoś przepisał to na lepsze opowiadania – takie z angażującą historią i pogłębionymi bohaterami. Po skończeniu „Dzienników gwiazdowych” mogę powiedzieć, że bardziej je doceniam, niż że czerpałem przyjemność z lektury. Na wiele błyskotliwych rozterek filozoficzno-religijno-etyczno-futurologicznych Lem znalazł tu...
Kolejna pozycja Stanisława Lema, którą przeczytałem, ale tym razem mam mocno mieszane uczucia. Nadal to błyskotliwe pomysły na opowiadania „nie z tej Ziemi”, przedziwne światy i ich mieszkańcy, wszystko okraszone specyficznym poczuciem humoru Lema. Natomiast często brakowało mi w tych opowieściach pointy, a za to w nadmiarze było filozofii.
Kolejna pozycja Stanisława Lema, którą przeczytałem, ale tym razem mam mocno mieszane uczucia. Nadal to błyskotliwe pomysły na opowiadania „nie z tej Ziemi”, przedziwne światy i ich mieszkańcy, wszystko okraszone specyficznym poczuciem humoru Lema. Natomiast często brakowało mi w tych opowieściach pointy, a za to w nadmiarze było filozofii.
Zbiór opowiadań połączonych raczej luźno - nie kontynuacja, nie wykorzystywanie wcześniej zdobytych umiejętności i artefaktów, tylko z rzadka powtarzające się postacie drugoplanowe. Niepowtarzalny humor, genialne światotwórstwo, z historią i polityką planety wciśniętą w ramy opowiadania. I to ciekawie, bez przynudzania. A nazwy własne (na przykład na planecie Indiotów) - rewelacyjne. W tle wisi do końca niewyjaśniona tajemnica sepulek.
Zbiór opowiadań połączonych raczej luźno - nie kontynuacja, nie wykorzystywanie wcześniej zdobytych umiejętności i artefaktów, tylko z rzadka powtarzające się postacie drugoplanowe. Niepowtarzalny humor, genialne światotwórstwo, z historią i polityką planety wciśniętą w ramy opowiadania. I to ciekawie, bez przynudzania. A nazwy własne (na przykład na planecie Indiotów) -...
To nie jest zwykłe sci-fi o laserach i kosmitach. To genialna satyra, w której autor wykorzystuje podróże międzygalaktyczne Iona Tichego, by bezlitośnie obnażyć absurdy ludzkiej natury, religii, polityki i nauki. Świetna lektura, świetna przygoda.
To nie jest zwykłe sci-fi o laserach i kosmitach. To genialna satyra, w której autor wykorzystuje podróże międzygalaktyczne Iona Tichego, by bezlitośnie obnażyć absurdy ludzkiej natury, religii, polityki i nauki. Świetna lektura, świetna przygoda.
Humor zawarty w tych opowiadaniach jakoś do mnie nie trafia, tak samo ilość uproszczeń i absurdów typu pieszego spaceru na orbitę. Jedynie co ratowało to rozważania na tematy filozoficzne i religijne, która jak zawsze u Lema na bardzo wysokim poziomie. Idąc za teorią Lem to tak naprawdę kilku pisarzy to ja wolę tego od Solaris i Niezwyciężonego.
Humor zawarty w tych opowiadaniach jakoś do mnie nie trafia, tak samo ilość uproszczeń i absurdów typu pieszego spaceru na orbitę. Jedynie co ratowało to rozważania na tematy filozoficzne i religijne, która jak zawsze u Lema na bardzo wysokim poziomie. Idąc za teorią Lem to tak naprawdę kilku pisarzy to ja wolę tego od Solaris i Niezwyciężonego.
Najbardziej zaskoczyła mnie różnorodność opowiadań. Podziwiam Lema za tak fantastyczną wyobraźnie. Dodając do tego techniczne zacięcie powstały opowiadania które mógłbym porównać np. do ciekawszych odcinków Star Trek. Oczywiście to moje odczucie ale te opowiadania są tak inspirujące, że mogą się przyczynić do powstania niejednego scenariusza... może jakiś mini serial łączący wszystkie odcinki postacią Ijona Tichyego.
Szczerze polecam.
Najbardziej zaskoczyła mnie różnorodność opowiadań. Podziwiam Lema za tak fantastyczną wyobraźnie. Dodając do tego techniczne zacięcie powstały opowiadania które mógłbym porównać np. do ciekawszych odcinków Star Trek. Oczywiście to moje odczucie ale te opowiadania są tak inspirujące, że mogą się przyczynić do powstania niejednego scenariusza... może jakiś mini serial...
Niesamowicie wręcz angażująca książka w swojej prostocie, ot wyprawy w czasie i przestrzeni jednak kunszt nazewnictwa, poruszanie trudnych aspektów życia w alegoryczny sposób i dynamika wieloczasu nie pozwala oderwać się od lektury.
Niesamowicie wręcz angażująca książka w swojej prostocie, ot wyprawy w czasie i przestrzeni jednak kunszt nazewnictwa, poruszanie trudnych aspektów życia w alegoryczny sposób i dynamika wieloczasu nie pozwala oderwać się od lektury.
Philip K. Dick uważał, że Lem to nie jest jeden człowiek, tylko cały komitet twórców SF. Czytając Dzienniki, trudno oprzeć się temu wrażeniu, bo Mistrz pokazuje, że nie tylko potrafi stawiać celne futurologiczne pytania, z których jest znany chociażby z "Solaris" czy "Powrotu z gwiazd", lecz także ma genialne poczucie humoru, którego najlepszym przykładem jest Ijon Tichy - kosmiczny podróżnik, awanturnik, zagubiony geniusz kreujący historię gatunku ludzkiego, szpieg i intrygant, ...
Jak zwykle, historie napisane przez Mistrza, cieszą, bawią, budzą refleksje, nawet serwowane w tak luźnej formie.
Philip K. Dick uważał, że Lem to nie jest jeden człowiek, tylko cały komitet twórców SF. Czytając Dzienniki, trudno oprzeć się temu wrażeniu, bo Mistrz pokazuje, że nie tylko potrafi stawiać celne futurologiczne pytania, z których jest znany chociażby z "Solaris" czy "Powrotu z gwiazd", lecz także ma genialne poczucie humoru, którego najlepszym przykładem jest Ijon Tichy -...
O Lemie słyszałam od lat, jak każdy, kto choć trochę interesuje się science-fiction. Jednak wśród książek wybierałam zawsze autorów bardziej współczesnych, a najchętniej tych, którzy mają na koncie bestsellerowe sagi. Po Dzienniki sięgnęłam niejako przypadkiem, a zakochałam się od pierwszych stron. Daję aż 10 gwiazdek, bo czegoś podobnego w literaturze jeszcze nie spotkałam, choć momentami przypominały mi się Wyspy Nonsensu z "Tytusa, Romka i a'Tomka". Wspaniały humor, słowotwórcze zabawy, a t wszystko tworzące nie komedię, a zbiór opowiadań filozoficznych. Dziś, gdy stoimy na progu kolejnej technologicznej rewolucji, wiele z nich zyskuje nowe znaczenie.
O Lemie słyszałam od lat, jak każdy, kto choć trochę interesuje się science-fiction. Jednak wśród książek wybierałam zawsze autorów bardziej współczesnych, a najchętniej tych, którzy mają na koncie bestsellerowe sagi. Po Dzienniki sięgnęłam niejako przypadkiem, a zakochałam się od pierwszych stron. Daję aż 10 gwiazdek, bo czegoś podobnego w literaturze jeszcze nie...
Wiem, że zaraz rzucą się na mnie psychofani Lema, ale naprawdę dawno nie czytałem takiego bełkotu. Jeśli ktoś szuka powieści w stylu Solaris czy Niezwyciężonego to omijać szerokim łukiem. A nawet jeśli już zaczniesz przygodę z dziennikami, to jeśli Cię nie porwą na początku, to im dalej w las tym gorzej.
Wiem, że zaraz rzucą się na mnie psychofani Lema, ale naprawdę dawno nie czytałem takiego bełkotu. Jeśli ktoś szuka powieści w stylu Solaris czy Niezwyciężonego to omijać szerokim łukiem. A nawet jeśli już zaczniesz przygodę z dziennikami, to jeśli Cię nie porwą na początku, to im dalej w las tym gorzej.
Autor odznacza się niezwykłą inteligencją, zdawałoby się, niewyczerpaną kreatywnością oraz lingwistycznym wyczuciem. Pan Adamczyk czyta wybornie. Nierzadko mamy do czynienia z ciekawym humorem. Jednakże to wszystko pozbawione jest ładu i składu, prowadzi donikąd, co w rezultacie męczy i zniechęca.
Autor odznacza się niezwykłą inteligencją, zdawałoby się, niewyczerpaną kreatywnością oraz lingwistycznym wyczuciem. Pan Adamczyk czyta wybornie. Nierzadko mamy do czynienia z ciekawym humorem. Jednakże to wszystko pozbawione jest ładu i składu, prowadzi donikąd, co w rezultacie męczy i zniechęca.
To jest bardzo dobra książka, ale nie dla mnie. I proszę nie zrozumieć mnie źle ... Stanisław Lem opisuje tutaj podróże po kosmosie Ijona Tichy. Umie tak celnie opisać ten świat, że w swojej filozoficznej naturze zapewne nikt inny by tego nie umiał. "Bóg jeden wie, jakie jeszcze plotki rozpowszechniano na mój temat - ale tacy już są ludzie: dają chętniej wiarę najbardziej nieprawdopodobnym bzdurom aniżeli autentycznym faktom, które pozwoliłem sobie tu przedstawić". Czyż ten cytat nie jest świetny?. I takich niuansów jest w tej książce mnóstwo! Chcę tylko dodać, że jako całość mnie nie porwała ta książka. Co jako paradoks czyta się ją bardzo dobrze!
To jest bardzo dobra książka, ale nie dla mnie. I proszę nie zrozumieć mnie źle ... Stanisław Lem opisuje tutaj podróże po kosmosie Ijona Tichy. Umie tak celnie opisać ten świat, że w swojej filozoficznej naturze zapewne nikt inny by tego nie umiał. "Bóg jeden wie, jakie jeszcze plotki rozpowszechniano na mój temat - ale tacy już są ludzie: dają chętniej wiarę najbardziej...
Zbiór podróży/opowiadań więc wiadome że jedne będą się bardziej podobać, inne mniej. Typowy Lem, czyli humor, filozofie, przygody, futurologie znane w innych Jego książkach na wysokim poziomie. Książki nie czytałem ale słuchałem z Audioteki z Adamczykiem jako Tichym - znakomite słuchowisko, nie bez kozery nazwane superprodukcją. Polecam!
Zbiór podróży/opowiadań więc wiadome że jedne będą się bardziej podobać, inne mniej. Typowy Lem, czyli humor, filozofie, przygody, futurologie znane w innych Jego książkach na wysokim poziomie. Książki nie czytałem ale słuchałem z Audioteki z Adamczykiem jako Tichym - znakomite słuchowisko, nie bez kozery nazwane superprodukcją. Polecam!
Paradoks goni paradoks, opowieści nieprawdopodobne, słowotwórstwo olbrzymie, nawet ewolucja ziemniaka sie tu znajdzie. Świetna. Jednak jako że to zbiór opowiadań, to zawsze trafi się jedno czy dwa gorsze. Cały Lem.
Paradoks goni paradoks, opowieści nieprawdopodobne, słowotwórstwo olbrzymie, nawet ewolucja ziemniaka sie tu znajdzie. Świetna. Jednak jako że to zbiór opowiadań, to zawsze trafi się jedno czy dwa gorsze. Cały Lem.
Na początku jej czytania wystawiłbym wyższą ocenę, niestety im dalej w las tym było mi ciężej brnąć przez historie bohatera. Lekka, żartobliwa, humorystyczna i pełna ironicznych pomysłów zamieniała się w historię bez morału, z ciężkimi zmyślonymi nazwami i przerastającą groteską. Opowiadania powstawały wiele lat i nawiązywały do ichniejszych czasów, więc kontekst niektórych historii może nie wpadać teraz dobrze w głowę. Za zabawę słowem i pomysłowość duży plus, ale jednak Solaris czy Niezwyciężony jest bardziej zbitą historią niosącą ciekawe przekazy.
Na początku jej czytania wystawiłbym wyższą ocenę, niestety im dalej w las tym było mi ciężej brnąć przez historie bohatera. Lekka, żartobliwa, humorystyczna i pełna ironicznych pomysłów zamieniała się w historię bez morału, z ciężkimi zmyślonymi nazwami i przerastającą groteską. Opowiadania powstawały wiele lat i nawiązywały do ichniejszych czasów, więc kontekst niektórych...
Zbiór opowiadań przemycający w lekkiej oprawie głębokie refleksje o społeczeństwie. Dużo frajdy dała mi pomysłowość autora w kreowaniu światów (nawet jeśli nieszczególnie bawiło mnie słowotwórstwo). Niektóre fragmenty okazały się ciekawsze niż inne, ale duże zróżnicowanie form pozwoliło uniknąć znużenia. Mniej interesujące były dla mnie opowiadania z dość oczywistymi aluzjami do współczesnych autorowi systemów politycznych, chociaż odrzucając ten klucz interpretacyjny i w nich dało się znaleźć wartościowe przemyślenia. Osobiste wyróżnienia to z kolei: otwierające opowiadanie z imponującą konstrukcją czasu, absurdalna podróż czternasta, rozważania na temat dogmatów wiary w podróży dwudziestej pierwszej i duet Corcoran-Diagoras. Niektóre fragmenty - w szczególności zamykający tekst - zaskakująco aktualne w epoce ekonomii uwagi i internetu niszczonego przez AI slop.
Zbiór opowiadań przemycający w lekkiej oprawie głębokie refleksje o społeczeństwie. Dużo frajdy dała mi pomysłowość autora w kreowaniu światów (nawet jeśli nieszczególnie bawiło mnie słowotwórstwo). Niektóre fragmenty okazały się ciekawsze niż inne, ale duże zróżnicowanie form pozwoliło uniknąć znużenia. Mniej interesujące były dla mnie opowiadania z dość oczywistymi...
Po psychologicznym ,,Solarisie" i przygodowym ,,Niezwyciężonym" sięgnąłem po ,,Dzienniki..." aby postawić kropkę nad ,,i" w kwestii przyjęcia Lema w poczet moich ulubionych autorów... Zdecydowanie za szybko.
Jestem w szoku jak inna to książka od wcześniej wymienionych. Na siłę z jakimś dziwnym humorem, który kompletnie do mnie nie trafia. Czułem się jakbym czytał Joannę Chmielewską albo Kornela Makuszyńskiego. Komicznie udziwnione nazwy. To są jakieś irracjonalne bajki, tylko nie wiadomo dla kogo.
Naprawdę starałem się doczytać, przepełniony lekturą pozytywnych ocen, ale męczyło mnie to strasznie, a twarz krzywiła się od humorystycznego stylu. W końcu poddałem się i stwierdziłem, że nie ma sensu się męczyć.
Teraz rozumiem, co miał na myśli Phillip K. Dick, twierdząc, że Lem to, jego zdaniem, szyld pod którym tworzą różni pisarze.
Plus za pomysły do niektórych opowiadań, w szczególności zakończeń, ale to jednak zdecydowanie za mało.
Po psychologicznym ,,Solarisie" i przygodowym ,,Niezwyciężonym" sięgnąłem po ,,Dzienniki..." aby postawić kropkę nad ,,i" w kwestii przyjęcia Lema w poczet moich ulubionych autorów... Zdecydowanie za szybko.
Jestem w szoku jak inna to książka od wcześniej wymienionych. Na siłę z jakimś dziwnym humorem, który kompletnie do mnie nie trafia. Czułem się jakbym czytał Joannę...
Chyba rozminęłam się z oczekiwaniami. Jako science-fiction oczekiwałabym większego poparcia w nauce o kosmosie, jako (anty)utopię czy nawet fantasy większej spójności w stworzeniu wykreowanego świata. Zapomniałam, że sporo tu aluzji do czasów słusznie minionych i trzeba je też odczytywać w tym kontekście. Sporo tu jest śmiesznostek i jednozdaniowych mądrości, ale jednak zbyt dużo było tu Lema w Lemie, czyli ani kosmos, ani fikcja, tylko zawoalowana polityka w konwencji by przeszło przez cenzurę. Gdybym to wiedziała, odłożyłabym to na inną porę roku, i podeszłabym z innym nastawieniem. Dla jasności, nie żałuję lektury, bardziej żałuję że nie dałam lepszej oceny. Wystarczy przejrzeć cytaty, żeby zobaczyć jakie tam są perełki. Tylko całość była zbyt przyciężkawa.
Chyba rozminęłam się z oczekiwaniami. Jako science-fiction oczekiwałabym większego poparcia w nauce o kosmosie, jako (anty)utopię czy nawet fantasy większej spójności w stworzeniu wykreowanego świata. Zapomniałam, że sporo tu aluzji do czasów słusznie minionych i trzeba je też odczytywać w tym kontekście. Sporo tu jest śmiesznostek i jednozdaniowych mądrości, ale jednak...
Zachęcony historią Iona Tichego, uznałem, że warto podróżować po kosmosie. 21 podróży bardzo poszerza perspektywę i otwiera na inne kultury. Niektóre przygody to istne delulum, więc dla amatorów ayahuaski i innych substancji psychoaktywnych niektóre planety okażą się rajem, a inne zaawansowane technologicznie inspiracją.
Zajrzenie na planetę z podróży 27 pozwala zobaczyć jak złożone mogą być relacje romantyczne, my dobieramy się w pary, czasem otwarte i poliamoryczne, jednak na owej planecie "By założyć rodzinę, by dać życie potomstwu muszą połączyć się Dada Gaga Mama Fafa i Haha" czyli 5 płci, jeśli zabraknie jednej to mamy tzw. "dramat czwórni, zwany nieszczęśliwą miłością" a ludzie na naszej rodzimej planecie ledwie ogarniają miłość monogamiczną nie mówiąc już o jej bardziej złożonych formach.
Ciekawi też są przodkowie Iona TIchego, jeden z nich zawodowo pracował jako "dorabiacz zakończeń arcydzieł literackich" co i ja czasem czynię amatorsko jak nie podoba mi się zakończenie historii jakiegoś arcydzieła literackiego czy filmowego. Inny przodek był wynalazcą, wymyślił między innymi "ekskomunitator i aparat do rzucania klątw" co ewidentnie pomogłoby masowemu szamanizmowi jakim są religie, ponadto wymyślił "zelektryfikowany buddyjski młynek modlitewny, obracający się z prędkością 18 tysięcy pacierzy na minutę, sam idąc tym kreatywnym tokiem myślenia, zastanawiam się czy mój nożowy młynek do kawy można by użyć do tego samego celu - ponieważ nie odmawiam pacierza, tylko zastanawiam się czy zanieść młynek do grawernika, czy wystarczy sama intencja kiedy mielę kawę na codzienne poranne espresso. Przepraszam wszystkich kawowych fanatyków za profanację kawy, ale na żarnowy mnie nie stać, i może połączenie go z funkcją modlitewnika, pozwoliłoby zmniejszyć mój grzech względem kawy... Jak widać książka jest pełna inspiracji i pozwala na rozwinięcie własnej kreatywności, rozszerza perspektywę, zgodnie z zasadą, że podróże kształcą, a te międzygwiezdne szczególnie.
Gorąco polecam lekturę.
Zachęcony historią Iona Tichego, uznałem, że warto podróżować po kosmosie. 21 podróży bardzo poszerza perspektywę i otwiera na inne kultury. Niektóre przygody to istne delulum, więc dla amatorów ayahuaski i innych substancji psychoaktywnych niektóre planety okażą się rajem, a inne zaawansowane technologicznie inspiracją.
Zajrzenie na planetę z podróży 27 pozwala zobaczyć...
Dzienniki Gwiazdowe Stanisława Lema dla mnie jest interesującą pozycją gdzie nie spodziewałem się czegoś wielkiego, a na pewno będącą ciężką i wymagającą lekturą.
Świat wykreowany przez Lema w nie, których momentach przyjemny, intrygujący i dwuznaczny w swym przekazie. Główna postać Tichego mnie jakoś nie porwała za zbyt jest ok i nic po za tym, gdzie same przygody czy wszelakie gatunki istot pozaziemskich jest wszelako różny lecz podzielają cechy wszak ludzkie. Pomysły filozoficzne czy potencjalna przyszłość ludzi w wiekach następnych może się ziśćić. Jedną niewątpliwie na plus rzeczy dla mnie jest to iż sam autor trafnie umie swym piórem operować w zakresie filozofii czy wszelako postępowaniu istot przy okazji wyśmiewaniu niektórych postepowań czy ustrojów politycznych pokazane w wersji między wierszami.
Pozycja jak dla mnie dobra lecz ciężka nie warta do przeczytania na początek z tym autorem.
Dzienniki Gwiazdowe Stanisława Lema dla mnie jest interesującą pozycją gdzie nie spodziewałem się czegoś wielkiego, a na pewno będącą ciężką i wymagającą lekturą.
Świat wykreowany przez Lema w nie, których momentach przyjemny, intrygujący i dwuznaczny w swym przekazie. Główna postać Tichego mnie jakoś nie porwała za zbyt jest ok i nic po za tym, gdzie same przygody czy...
Nie spodziewałam się, że książka Lema może mnie aż tak śmieszyć. Polecam każdemu, kogo znudziły inne pozycje tego autora, jednak chciał dać mu jeszcze szansę.
Nie spodziewałam się, że książka Lema może mnie aż tak śmieszyć. Polecam każdemu, kogo znudziły inne pozycje tego autora, jednak chciał dać mu jeszcze szansę.
Tu jest masa fantastycznych pomysłów, ale chciałbym żeby ktoś przepisał to na lepsze opowiadania – takie z angażującą historią i pogłębionymi bohaterami. Po skończeniu „Dzienników gwiazdowych” mogę powiedzieć, że bardziej je doceniam, niż że czerpałem przyjemność z lektury. Na wiele błyskotliwych rozterek filozoficzno-religijno-etyczno-futurologicznych Lem znalazł tu miejsce, ale zabrakło obudowania ich w ciekawe historie. A niektóre z tych opowiadań mają świetne punkty wyjścia i naprawdę mogłyby posłużyć jako baza dobrego serialu czy filmu, gdyby ktoś lepiej skomponował całość dbając o tempo, zaangażowanie odbiorcy w los bohatera oraz satysfakcjonującą puentę.
Tu jest masa fantastycznych pomysłów, ale chciałbym żeby ktoś przepisał to na lepsze opowiadania – takie z angażującą historią i pogłębionymi bohaterami. Po skończeniu „Dzienników gwiazdowych” mogę powiedzieć, że bardziej je doceniam, niż że czerpałem przyjemność z lektury. Na wiele błyskotliwych rozterek filozoficzno-religijno-etyczno-futurologicznych Lem znalazł tu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttps://www.vintory.pl/2026/03/dzienniki-gwiazdowe.html
https://www.vintory.pl/2026/03/dzienniki-gwiazdowe.html
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna pozycja Stanisława Lema, którą przeczytałem, ale tym razem mam mocno mieszane uczucia. Nadal to błyskotliwe pomysły na opowiadania „nie z tej Ziemi”, przedziwne światy i ich mieszkańcy, wszystko okraszone specyficznym poczuciem humoru Lema. Natomiast często brakowało mi w tych opowieściach pointy, a za to w nadmiarze było filozofii.
Kolejna pozycja Stanisława Lema, którą przeczytałem, ale tym razem mam mocno mieszane uczucia. Nadal to błyskotliwe pomysły na opowiadania „nie z tej Ziemi”, przedziwne światy i ich mieszkańcy, wszystko okraszone specyficznym poczuciem humoru Lema. Natomiast często brakowało mi w tych opowieściach pointy, a za to w nadmiarze było filozofii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZbiór opowiadań połączonych raczej luźno - nie kontynuacja, nie wykorzystywanie wcześniej zdobytych umiejętności i artefaktów, tylko z rzadka powtarzające się postacie drugoplanowe. Niepowtarzalny humor, genialne światotwórstwo, z historią i polityką planety wciśniętą w ramy opowiadania. I to ciekawie, bez przynudzania. A nazwy własne (na przykład na planecie Indiotów) - rewelacyjne. W tle wisi do końca niewyjaśniona tajemnica sepulek.
Zbiór opowiadań połączonych raczej luźno - nie kontynuacja, nie wykorzystywanie wcześniej zdobytych umiejętności i artefaktów, tylko z rzadka powtarzające się postacie drugoplanowe. Niepowtarzalny humor, genialne światotwórstwo, z historią i polityką planety wciśniętą w ramy opowiadania. I to ciekawie, bez przynudzania. A nazwy własne (na przykład na planecie Indiotów) -...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo nie jest zwykłe sci-fi o laserach i kosmitach. To genialna satyra, w której autor wykorzystuje podróże międzygalaktyczne Iona Tichego, by bezlitośnie obnażyć absurdy ludzkiej natury, religii, polityki i nauki. Świetna lektura, świetna przygoda.
To nie jest zwykłe sci-fi o laserach i kosmitach. To genialna satyra, w której autor wykorzystuje podróże międzygalaktyczne Iona Tichego, by bezlitośnie obnażyć absurdy ludzkiej natury, religii, polityki i nauki. Świetna lektura, świetna przygoda.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam. Zabawna, napisana bardzo przyjemnym językiem.
Polecam. Zabawna, napisana bardzo przyjemnym językiem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHumor zawarty w tych opowiadaniach jakoś do mnie nie trafia, tak samo ilość uproszczeń i absurdów typu pieszego spaceru na orbitę. Jedynie co ratowało to rozważania na tematy filozoficzne i religijne, która jak zawsze u Lema na bardzo wysokim poziomie. Idąc za teorią Lem to tak naprawdę kilku pisarzy to ja wolę tego od Solaris i Niezwyciężonego.
Humor zawarty w tych opowiadaniach jakoś do mnie nie trafia, tak samo ilość uproszczeń i absurdów typu pieszego spaceru na orbitę. Jedynie co ratowało to rozważania na tematy filozoficzne i religijne, która jak zawsze u Lema na bardzo wysokim poziomie. Idąc za teorią Lem to tak naprawdę kilku pisarzy to ja wolę tego od Solaris i Niezwyciężonego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDawno temu zostałam dzięki tej książce wegetarianką :)
To nie jest moja ulubiona książka Lema, ale warto. Trochę Guliwer :)
Dawno temu zostałam dzięki tej książce wegetarianką :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo nie jest moja ulubiona książka Lema, ale warto. Trochę Guliwer :)
od pierwszego opowiadania (o spotykaniu siebie samego z innych chwil czasu), bezkompromisowa satyra na kondycję ludzką, polską, otumanioną...
od pierwszego opowiadania (o spotykaniu siebie samego z innych chwil czasu), bezkompromisowa satyra na kondycję ludzką, polską, otumanioną...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajbardziej zaskoczyła mnie różnorodność opowiadań. Podziwiam Lema za tak fantastyczną wyobraźnie. Dodając do tego techniczne zacięcie powstały opowiadania które mógłbym porównać np. do ciekawszych odcinków Star Trek. Oczywiście to moje odczucie ale te opowiadania są tak inspirujące, że mogą się przyczynić do powstania niejednego scenariusza... może jakiś mini serial łączący wszystkie odcinki postacią Ijona Tichyego.
Szczerze polecam.
Najbardziej zaskoczyła mnie różnorodność opowiadań. Podziwiam Lema za tak fantastyczną wyobraźnie. Dodając do tego techniczne zacięcie powstały opowiadania które mógłbym porównać np. do ciekawszych odcinków Star Trek. Oczywiście to moje odczucie ale te opowiadania są tak inspirujące, że mogą się przyczynić do powstania niejednego scenariusza... może jakiś mini serial...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiesamowicie wręcz angażująca książka w swojej prostocie, ot wyprawy w czasie i przestrzeni jednak kunszt nazewnictwa, poruszanie trudnych aspektów życia w alegoryczny sposób i dynamika wieloczasu nie pozwala oderwać się od lektury.
Niesamowicie wręcz angażująca książka w swojej prostocie, ot wyprawy w czasie i przestrzeni jednak kunszt nazewnictwa, poruszanie trudnych aspektów życia w alegoryczny sposób i dynamika wieloczasu nie pozwala oderwać się od lektury.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPhilip K. Dick uważał, że Lem to nie jest jeden człowiek, tylko cały komitet twórców SF. Czytając Dzienniki, trudno oprzeć się temu wrażeniu, bo Mistrz pokazuje, że nie tylko potrafi stawiać celne futurologiczne pytania, z których jest znany chociażby z "Solaris" czy "Powrotu z gwiazd", lecz także ma genialne poczucie humoru, którego najlepszym przykładem jest Ijon Tichy - kosmiczny podróżnik, awanturnik, zagubiony geniusz kreujący historię gatunku ludzkiego, szpieg i intrygant, ...
Jak zwykle, historie napisane przez Mistrza, cieszą, bawią, budzą refleksje, nawet serwowane w tak luźnej formie.
Philip K. Dick uważał, że Lem to nie jest jeden człowiek, tylko cały komitet twórców SF. Czytając Dzienniki, trudno oprzeć się temu wrażeniu, bo Mistrz pokazuje, że nie tylko potrafi stawiać celne futurologiczne pytania, z których jest znany chociażby z "Solaris" czy "Powrotu z gwiazd", lecz także ma genialne poczucie humoru, którego najlepszym przykładem jest Ijon Tichy -...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWOLAŁEM CYBERIADE ALE GENERALNIE VIBE PODOBNY DURZO KMIN RELIGIJNYCH I OGULNIE MONDRYCY JAK TO LEM IMO GLUWNY BOHATER TO NIEZLY BALLER
WOLAŁEM CYBERIADE ALE GENERALNIE VIBE PODOBNY DURZO KMIN RELIGIJNYCH I OGULNIE MONDRYCY JAK TO LEM IMO GLUWNY BOHATER TO NIEZLY BALLER
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFantastyczna pozycja w formie słuchowiska. Piotr Adamczyk wcielił się fenomenalnie w rolę. Ciekawa, wciągająca, zabawna i dająca do myślenia.
Fantastyczna pozycja w formie słuchowiska. Piotr Adamczyk wcielił się fenomenalnie w rolę. Ciekawa, wciągająca, zabawna i dająca do myślenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajlepszy roast na ludzkość wykonaniu najwiekszego szydercy ludzkości
Bardzo zacny audiobook
Najlepszy roast na ludzkość wykonaniu najwiekszego szydercy ludzkości
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo zacny audiobook
O Lemie słyszałam od lat, jak każdy, kto choć trochę interesuje się science-fiction. Jednak wśród książek wybierałam zawsze autorów bardziej współczesnych, a najchętniej tych, którzy mają na koncie bestsellerowe sagi. Po Dzienniki sięgnęłam niejako przypadkiem, a zakochałam się od pierwszych stron. Daję aż 10 gwiazdek, bo czegoś podobnego w literaturze jeszcze nie spotkałam, choć momentami przypominały mi się Wyspy Nonsensu z "Tytusa, Romka i a'Tomka". Wspaniały humor, słowotwórcze zabawy, a t wszystko tworzące nie komedię, a zbiór opowiadań filozoficznych. Dziś, gdy stoimy na progu kolejnej technologicznej rewolucji, wiele z nich zyskuje nowe znaczenie.
O Lemie słyszałam od lat, jak każdy, kto choć trochę interesuje się science-fiction. Jednak wśród książek wybierałam zawsze autorów bardziej współczesnych, a najchętniej tych, którzy mają na koncie bestsellerowe sagi. Po Dzienniki sięgnęłam niejako przypadkiem, a zakochałam się od pierwszych stron. Daję aż 10 gwiazdek, bo czegoś podobnego w literaturze jeszcze nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiem, że zaraz rzucą się na mnie psychofani Lema, ale naprawdę dawno nie czytałem takiego bełkotu. Jeśli ktoś szuka powieści w stylu Solaris czy Niezwyciężonego to omijać szerokim łukiem. A nawet jeśli już zaczniesz przygodę z dziennikami, to jeśli Cię nie porwą na początku, to im dalej w las tym gorzej.
Wiem, że zaraz rzucą się na mnie psychofani Lema, ale naprawdę dawno nie czytałem takiego bełkotu. Jeśli ktoś szuka powieści w stylu Solaris czy Niezwyciężonego to omijać szerokim łukiem. A nawet jeśli już zaczniesz przygodę z dziennikami, to jeśli Cię nie porwą na początku, to im dalej w las tym gorzej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor odznacza się niezwykłą inteligencją, zdawałoby się, niewyczerpaną kreatywnością oraz lingwistycznym wyczuciem. Pan Adamczyk czyta wybornie. Nierzadko mamy do czynienia z ciekawym humorem. Jednakże to wszystko pozbawione jest ładu i składu, prowadzi donikąd, co w rezultacie męczy i zniechęca.
Autor odznacza się niezwykłą inteligencją, zdawałoby się, niewyczerpaną kreatywnością oraz lingwistycznym wyczuciem. Pan Adamczyk czyta wybornie. Nierzadko mamy do czynienia z ciekawym humorem. Jednakże to wszystko pozbawione jest ładu i składu, prowadzi donikąd, co w rezultacie męczy i zniechęca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo jest bardzo dobra książka, ale nie dla mnie. I proszę nie zrozumieć mnie źle ... Stanisław Lem opisuje tutaj podróże po kosmosie Ijona Tichy. Umie tak celnie opisać ten świat, że w swojej filozoficznej naturze zapewne nikt inny by tego nie umiał. "Bóg jeden wie, jakie jeszcze plotki rozpowszechniano na mój temat - ale tacy już są ludzie: dają chętniej wiarę najbardziej nieprawdopodobnym bzdurom aniżeli autentycznym faktom, które pozwoliłem sobie tu przedstawić". Czyż ten cytat nie jest świetny?. I takich niuansów jest w tej książce mnóstwo! Chcę tylko dodać, że jako całość mnie nie porwała ta książka. Co jako paradoks czyta się ją bardzo dobrze!
To jest bardzo dobra książka, ale nie dla mnie. I proszę nie zrozumieć mnie źle ... Stanisław Lem opisuje tutaj podróże po kosmosie Ijona Tichy. Umie tak celnie opisać ten świat, że w swojej filozoficznej naturze zapewne nikt inny by tego nie umiał. "Bóg jeden wie, jakie jeszcze plotki rozpowszechniano na mój temat - ale tacy już są ludzie: dają chętniej wiarę najbardziej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZbiór podróży/opowiadań więc wiadome że jedne będą się bardziej podobać, inne mniej. Typowy Lem, czyli humor, filozofie, przygody, futurologie znane w innych Jego książkach na wysokim poziomie. Książki nie czytałem ale słuchałem z Audioteki z Adamczykiem jako Tichym - znakomite słuchowisko, nie bez kozery nazwane superprodukcją. Polecam!
Zbiór podróży/opowiadań więc wiadome że jedne będą się bardziej podobać, inne mniej. Typowy Lem, czyli humor, filozofie, przygody, futurologie znane w innych Jego książkach na wysokim poziomie. Książki nie czytałem ale słuchałem z Audioteki z Adamczykiem jako Tichym - znakomite słuchowisko, nie bez kozery nazwane superprodukcją. Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPasjonująca
Pasjonująca
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toParadoks goni paradoks, opowieści nieprawdopodobne, słowotwórstwo olbrzymie, nawet ewolucja ziemniaka sie tu znajdzie. Świetna. Jednak jako że to zbiór opowiadań, to zawsze trafi się jedno czy dwa gorsze. Cały Lem.
Paradoks goni paradoks, opowieści nieprawdopodobne, słowotwórstwo olbrzymie, nawet ewolucja ziemniaka sie tu znajdzie. Świetna. Jednak jako że to zbiór opowiadań, to zawsze trafi się jedno czy dwa gorsze. Cały Lem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa początku jej czytania wystawiłbym wyższą ocenę, niestety im dalej w las tym było mi ciężej brnąć przez historie bohatera. Lekka, żartobliwa, humorystyczna i pełna ironicznych pomysłów zamieniała się w historię bez morału, z ciężkimi zmyślonymi nazwami i przerastającą groteską. Opowiadania powstawały wiele lat i nawiązywały do ichniejszych czasów, więc kontekst niektórych historii może nie wpadać teraz dobrze w głowę. Za zabawę słowem i pomysłowość duży plus, ale jednak Solaris czy Niezwyciężony jest bardziej zbitą historią niosącą ciekawe przekazy.
Na początku jej czytania wystawiłbym wyższą ocenę, niestety im dalej w las tym było mi ciężej brnąć przez historie bohatera. Lekka, żartobliwa, humorystyczna i pełna ironicznych pomysłów zamieniała się w historię bez morału, z ciężkimi zmyślonymi nazwami i przerastającą groteską. Opowiadania powstawały wiele lat i nawiązywały do ichniejszych czasów, więc kontekst niektórych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO matko jakie to śmieszne. Wspaniale czytane i dodoatkowo błyskotliwy humor Lema. Samo dobre
O matko jakie to śmieszne. Wspaniale czytane i dodoatkowo błyskotliwy humor Lema. Samo dobre
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZbiór opowiadań przemycający w lekkiej oprawie głębokie refleksje o społeczeństwie. Dużo frajdy dała mi pomysłowość autora w kreowaniu światów (nawet jeśli nieszczególnie bawiło mnie słowotwórstwo). Niektóre fragmenty okazały się ciekawsze niż inne, ale duże zróżnicowanie form pozwoliło uniknąć znużenia. Mniej interesujące były dla mnie opowiadania z dość oczywistymi aluzjami do współczesnych autorowi systemów politycznych, chociaż odrzucając ten klucz interpretacyjny i w nich dało się znaleźć wartościowe przemyślenia. Osobiste wyróżnienia to z kolei: otwierające opowiadanie z imponującą konstrukcją czasu, absurdalna podróż czternasta, rozważania na temat dogmatów wiary w podróży dwudziestej pierwszej i duet Corcoran-Diagoras. Niektóre fragmenty - w szczególności zamykający tekst - zaskakująco aktualne w epoce ekonomii uwagi i internetu niszczonego przez AI slop.
Zbiór opowiadań przemycający w lekkiej oprawie głębokie refleksje o społeczeństwie. Dużo frajdy dała mi pomysłowość autora w kreowaniu światów (nawet jeśli nieszczególnie bawiło mnie słowotwórstwo). Niektóre fragmenty okazały się ciekawsze niż inne, ale duże zróżnicowanie form pozwoliło uniknąć znużenia. Mniej interesujące były dla mnie opowiadania z dość oczywistymi...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo psychologicznym ,,Solarisie" i przygodowym ,,Niezwyciężonym" sięgnąłem po ,,Dzienniki..." aby postawić kropkę nad ,,i" w kwestii przyjęcia Lema w poczet moich ulubionych autorów... Zdecydowanie za szybko.
Jestem w szoku jak inna to książka od wcześniej wymienionych. Na siłę z jakimś dziwnym humorem, który kompletnie do mnie nie trafia. Czułem się jakbym czytał Joannę Chmielewską albo Kornela Makuszyńskiego. Komicznie udziwnione nazwy. To są jakieś irracjonalne bajki, tylko nie wiadomo dla kogo.
Naprawdę starałem się doczytać, przepełniony lekturą pozytywnych ocen, ale męczyło mnie to strasznie, a twarz krzywiła się od humorystycznego stylu. W końcu poddałem się i stwierdziłem, że nie ma sensu się męczyć.
Teraz rozumiem, co miał na myśli Phillip K. Dick, twierdząc, że Lem to, jego zdaniem, szyld pod którym tworzą różni pisarze.
Plus za pomysły do niektórych opowiadań, w szczególności zakończeń, ale to jednak zdecydowanie za mało.
Po psychologicznym ,,Solarisie" i przygodowym ,,Niezwyciężonym" sięgnąłem po ,,Dzienniki..." aby postawić kropkę nad ,,i" w kwestii przyjęcia Lema w poczet moich ulubionych autorów... Zdecydowanie za szybko.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJestem w szoku jak inna to książka od wcześniej wymienionych. Na siłę z jakimś dziwnym humorem, który kompletnie do mnie nie trafia. Czułem się jakbym czytał Joannę...
Chyba rozminęłam się z oczekiwaniami. Jako science-fiction oczekiwałabym większego poparcia w nauce o kosmosie, jako (anty)utopię czy nawet fantasy większej spójności w stworzeniu wykreowanego świata. Zapomniałam, że sporo tu aluzji do czasów słusznie minionych i trzeba je też odczytywać w tym kontekście. Sporo tu jest śmiesznostek i jednozdaniowych mądrości, ale jednak zbyt dużo było tu Lema w Lemie, czyli ani kosmos, ani fikcja, tylko zawoalowana polityka w konwencji by przeszło przez cenzurę. Gdybym to wiedziała, odłożyłabym to na inną porę roku, i podeszłabym z innym nastawieniem. Dla jasności, nie żałuję lektury, bardziej żałuję że nie dałam lepszej oceny. Wystarczy przejrzeć cytaty, żeby zobaczyć jakie tam są perełki. Tylko całość była zbyt przyciężkawa.
Chyba rozminęłam się z oczekiwaniami. Jako science-fiction oczekiwałabym większego poparcia w nauce o kosmosie, jako (anty)utopię czy nawet fantasy większej spójności w stworzeniu wykreowanego świata. Zapomniałam, że sporo tu aluzji do czasów słusznie minionych i trzeba je też odczytywać w tym kontekście. Sporo tu jest śmiesznostek i jednozdaniowych mądrości, ale jednak...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZachęcony historią Iona Tichego, uznałem, że warto podróżować po kosmosie. 21 podróży bardzo poszerza perspektywę i otwiera na inne kultury. Niektóre przygody to istne delulum, więc dla amatorów ayahuaski i innych substancji psychoaktywnych niektóre planety okażą się rajem, a inne zaawansowane technologicznie inspiracją.
Zajrzenie na planetę z podróży 27 pozwala zobaczyć jak złożone mogą być relacje romantyczne, my dobieramy się w pary, czasem otwarte i poliamoryczne, jednak na owej planecie "By założyć rodzinę, by dać życie potomstwu muszą połączyć się Dada Gaga Mama Fafa i Haha" czyli 5 płci, jeśli zabraknie jednej to mamy tzw. "dramat czwórni, zwany nieszczęśliwą miłością" a ludzie na naszej rodzimej planecie ledwie ogarniają miłość monogamiczną nie mówiąc już o jej bardziej złożonych formach.
Ciekawi też są przodkowie Iona TIchego, jeden z nich zawodowo pracował jako "dorabiacz zakończeń arcydzieł literackich" co i ja czasem czynię amatorsko jak nie podoba mi się zakończenie historii jakiegoś arcydzieła literackiego czy filmowego. Inny przodek był wynalazcą, wymyślił między innymi "ekskomunitator i aparat do rzucania klątw" co ewidentnie pomogłoby masowemu szamanizmowi jakim są religie, ponadto wymyślił "zelektryfikowany buddyjski młynek modlitewny, obracający się z prędkością 18 tysięcy pacierzy na minutę, sam idąc tym kreatywnym tokiem myślenia, zastanawiam się czy mój nożowy młynek do kawy można by użyć do tego samego celu - ponieważ nie odmawiam pacierza, tylko zastanawiam się czy zanieść młynek do grawernika, czy wystarczy sama intencja kiedy mielę kawę na codzienne poranne espresso. Przepraszam wszystkich kawowych fanatyków za profanację kawy, ale na żarnowy mnie nie stać, i może połączenie go z funkcją modlitewnika, pozwoliłoby zmniejszyć mój grzech względem kawy... Jak widać książka jest pełna inspiracji i pozwala na rozwinięcie własnej kreatywności, rozszerza perspektywę, zgodnie z zasadą, że podróże kształcą, a te międzygwiezdne szczególnie.
Gorąco polecam lekturę.
Zachęcony historią Iona Tichego, uznałem, że warto podróżować po kosmosie. 21 podróży bardzo poszerza perspektywę i otwiera na inne kultury. Niektóre przygody to istne delulum, więc dla amatorów ayahuaski i innych substancji psychoaktywnych niektóre planety okażą się rajem, a inne zaawansowane technologicznie inspiracją.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZajrzenie na planetę z podróży 27 pozwala zobaczyć...
Dzienniki Gwiazdowe Stanisława Lema dla mnie jest interesującą pozycją gdzie nie spodziewałem się czegoś wielkiego, a na pewno będącą ciężką i wymagającą lekturą.
Świat wykreowany przez Lema w nie, których momentach przyjemny, intrygujący i dwuznaczny w swym przekazie. Główna postać Tichego mnie jakoś nie porwała za zbyt jest ok i nic po za tym, gdzie same przygody czy wszelakie gatunki istot pozaziemskich jest wszelako różny lecz podzielają cechy wszak ludzkie. Pomysły filozoficzne czy potencjalna przyszłość ludzi w wiekach następnych może się ziśćić. Jedną niewątpliwie na plus rzeczy dla mnie jest to iż sam autor trafnie umie swym piórem operować w zakresie filozofii czy wszelako postępowaniu istot przy okazji wyśmiewaniu niektórych postepowań czy ustrojów politycznych pokazane w wersji między wierszami.
Pozycja jak dla mnie dobra lecz ciężka nie warta do przeczytania na początek z tym autorem.
Dzienniki Gwiazdowe Stanisława Lema dla mnie jest interesującą pozycją gdzie nie spodziewałem się czegoś wielkiego, a na pewno będącą ciężką i wymagającą lekturą.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwiat wykreowany przez Lema w nie, których momentach przyjemny, intrygujący i dwuznaczny w swym przekazie. Główna postać Tichego mnie jakoś nie porwała za zbyt jest ok i nic po za tym, gdzie same przygody czy...
Nie spodziewałam się, że książka Lema może mnie aż tak śmieszyć. Polecam każdemu, kogo znudziły inne pozycje tego autora, jednak chciał dać mu jeszcze szansę.
Nie spodziewałam się, że książka Lema może mnie aż tak śmieszyć. Polecam każdemu, kogo znudziły inne pozycje tego autora, jednak chciał dać mu jeszcze szansę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to