Czytałem ją strasznie długo, jednak po przeczytaniu jestem w stanie stwierdzić, że to jedno z najlepszych dzieł Kinga. Historia z pomysłem, wszystkie wątki na swoim miejscu :) można trochę się zgubić w momentach, gdy trzeba użyć więcej wyobraźni, ale łatwo się z tego odplątać dzięki jasnym opisom.
Czytałem ją strasznie długo, jednak po przeczytaniu jestem w stanie stwierdzić, że to jedno z najlepszych dzieł Kinga. Historia z pomysłem, wszystkie wątki na swoim miejscu :) można trochę się zgubić w momentach, gdy trzeba użyć więcej wyobraźni, ale łatwo się z tego odplątać dzięki jasnym opisom.
Jako wielka fanka twórczości Stephen King, muszę przyznać, że „Ręka mistrza” ponownie mnie zachwyciła. Już od pierwszych stron czułam napięcie i niepokój, które King buduje w sposób absolutnie mistrzowski. Styl autora jest tak sugestywny, że niemal czułam, jak historia wciąga mnie bez reszty, a emocje bohaterów stają się moimi własnymi.
Podobało mi się, że książka łączy w sobie głęboką refleksję nad ludzką naturą z nieustannym poczuciem tajemnicy. Język jest precyzyjny i pełen niuansów, a sposób prowadzenia narracji sprawia, że każda strona wciąga coraz bardziej. Czytając, czułam prawdziwą intensywność – momentami serce biło mi szybciej, a momenty ciszy po prostu pozwalały w pełni poczuć klimat opowieści.
Dla mnie „Ręka mistrza” to przede wszystkim emocjonalne doświadczenie. King pokazuje, że nawet bez opowiadania konkretnych wydarzeń, można stworzyć świat pełen napięcia, refleksji i wciągających emocji. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że czyta się ją jednym tchem.
Jako wielka fanka twórczości Stephen King, muszę przyznać, że „Ręka mistrza” ponownie mnie zachwyciła. Już od pierwszych stron czułam napięcie i niepokój, które King buduje w sposób absolutnie mistrzowski. Styl autora jest tak sugestywny, że niemal czułam, jak historia wciąga mnie bez reszty, a emocje bohaterów stają się moimi własnymi.
Thriller mrożący krew w żyłach. Taki, który z każdym kolejnym rozdziałem coraz mocniej wciąga i sprawia, że coraz głębiej zanurzamy się w jego świecie.
Edgar uległ strasznemu wypadkowi. Samochód, którym się poruszał, został staranowany przez koparkę. Mężczyzna ledwo uszedł z życiem. Lecz życie to już nie wyglądało tak jak dotychczas. Stracił rękę i pamięć. Uszkodzone biodro wciąż mu dokuczało, a napady agresji doprowadziły do rozwodu.
Pamięć wracała, lecz powoli i fragmentami. Postanowił zmienić środowisko. Nowy początek, nowy rozdział w życiu, z którym wcześniej rozważał się rozstać na własną rękę - tą lewą.
Duma Key - piękna, odludna wyspa. Cisza, spokój i szum fal pozytywnie wpływają na jego stan umysłu.
Tam poznał Jacka i Wiremana. Wówczas nieznajomi, z czasem stali się jego najbliższymi przyjaciółmi. A do tego tajemniczą, lecz niezwykle ciepłą Elizabeth.
Edgar postanowił wrócić do tego, czym interesował się w młodości - do rysowania. Jak się okazało, nowe miejsce bardzo dobrze wpływało na jego talent artystyczny. Tylko czy to kwestia jego ukrytego talentu, który właśnie się obudził, czy jednak coś nienaturalnego i niebezpiecznego maczało w tym swoje macki?
To powieść grozy, ale i bólu. Los bywa okrutny. Dziś możesz być biznesmenem, zarabiać miliony u boku kochającej i wspierającej cię rodziny, a jutro… jutro wszystko to może się skończyć, zamieniając twoje życie w koszmar.
Jak to bywa u Kinga, powieść jest wielowątkowa. Poznajemy tu wielu bohaterów, ich historie, a także przeszłość samego miejsca wydarzeń.
Narracja świetnie buduje napięcie. Mimo że te najważniejsze wydarzenia dzieją się dopiero pod koniec powieści, cała historia prowadzona jest w bardzo ciekawy i wciągający sposób. Chce się czytać dalej, by jak najszybciej poznać finał tych zdarzeń.
Thriller mrożący krew w żyłach. Taki, który z każdym kolejnym rozdziałem coraz mocniej wciąga i sprawia, że coraz głębiej zanurzamy się w jego świecie.
Edgar uległ strasznemu wypadkowi. Samochód, którym się poruszał, został staranowany przez koparkę. Mężczyzna ledwo uszedł z życiem. Lecz życie to już nie wyglądało tak jak dotychczas. Stracił rękę i pamięć. Uszkodzone biodro...
Liczyłem na kolejną, nudną lekturę o sztuce, ale okazała się to być bardzo ciekawa książka, nawet dla takiego 'Art Ignoranta' jak ja, a tajemnicza historia Edgara Freemantle'a wciągnęła mnie bez końca. Polecam, nawet dla jskiniowców!
Liczyłem na kolejną, nudną lekturę o sztuce, ale okazała się to być bardzo ciekawa książka, nawet dla takiego 'Art Ignoranta' jak ja, a tajemnicza historia Edgara Freemantle'a wciągnęła mnie bez końca. Polecam, nawet dla jskiniowców!
Koleżka Znany z Ciulowych Zakończeń przedstawia:
całkiem fajny pomysł na książkę, który rozbił się o negatywne przywary autora, czyli:
- połowę tekstu można by spokojnie wywalić
- dać więcej elementów paranormalnych
Za to zakończenie napisał w sumie nawet fajne. Jak nie on.
Koleżka Znany z Ciulowych Zakończeń przedstawia:
całkiem fajny pomysł na książkę, który rozbił się o negatywne przywary autora, czyli:
- połowę tekstu można by spokojnie wywalić
- dać więcej elementów paranormalnych
Za to zakończenie napisał w sumie nawet fajne. Jak nie on.
Aż wstyd mówić, jak długo ta książka przeleżała u mnie na półce czekając na swoją kolej. Cieszę się jednak, że w końcu znalazłam na nią czas.
Ręka mistrza to King w tym wydaniu, które uwielbiam. Puszczający wodze fantazji, wciągający nas w swój pokręcony, mroczny świat.
Owszem, jest to książka długa, może ciut ciut chwilami przegadana, ale patrząc na nią z perspektywy zakończenia wszystko tam jest potrzebne. No i jest to King, a jak wszyscy wiedzą, Król czasem lubi się rozpisać.
Są momenty, w których nie dzieje się wiele, ale służą one budowaniu atmosfery. Są też takie, w których trzeba wstrzymywać oddech, bo akcja tak mocno się zagęszcza.
Przez te ponad 600 stron jest czas, żeby przyzwyczaić się do bohaterów, poznać ich, polubić i zadomowić się w Wielkim Koralu i na Dumie Key.
Uwielbiam humor i sarkazm Edgara; relacja z Wiremanem jest cudowna, sama chciałabym mieć takiego przyjaciela; Elizabeth jest ujmująca, a sposób, w jaki autor przedstawił jej postępującą chorobę łamie serce...
King mistrzowsko buduje napięcie, klimat, a końcówka wciąga tak, że nie da się tej książki odłożyć. Są momenty, gdzie można aż podskoczyć ze strachu, a wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach. Bliźniaczki dają czadu.
Wiele jest elementów w Ręce mistrza, które przypominają mi Lśnienie, czyli moją ulubioną książkę Kinga. Niepokojące miejsce, w którym mieszka Edgar. Postać artysty, który zatraca się w swojej sztuce. Wizje, szał twórczy, paranormalne zjawiska.
Ręka mistrza to rozrywka w najczystszej postaci. Było mi szkoda kończyć tę książkę, choć nie ukrywam, że przebrnięcie przez tą cegiełkę dało mi niemało satysfakcji.
IG: slowa_na_czytniku
Aż wstyd mówić, jak długo ta książka przeleżała u mnie na półce czekając na swoją kolej. Cieszę się jednak, że w końcu znalazłam na nią czas.
Ręka mistrza to King w tym wydaniu, które uwielbiam. Puszczający wodze fantazji, wciągający nas w swój pokręcony, mroczny świat.
Owszem, jest to książka długa, może ciut ciut chwilami przegadana, ale patrząc na nią z perspektywy...
Ręka Mistrza to jedna z tych lektur, przy których czekasz i czekasz i czekasz, aż zacznie się w końcu oczekiwane, tak zwane mięsko.
Mięsko przychodzi, mniej więcej w połowie. Ukazuje się zupełnie nagle, kiedy już prawie straciłeś wiarę, że się pojawi.
I teraz pytanie, czy mięsko w Ręce Mistrza jest na tyle interesujące i angażujące, ażeby wybaczyć ten przydługi czas oczekiwania?
Jak dla mnie, jest to takie.. kapkę rozciągnięte mięsko. Mięsko z nadprzyrodzonymi zjawami, sztuką, traumą po wypadku i nawiedzoną wyspą.
I to nie jest tak, że przez połowę lektury zupełnie się nudziłem. To po prostu przydługi, naprawdę przydługi wstęp przed owym mięskiem, w którym dzieje się wiele i... niewiele jednocześnie.
Ot - poznajemy bohaterów, mamy masę czasu aby ich polubić albo nie. Ja Edgara polubiłem. Jego rodzinę w zasadzie też. A najbardziej Wiremana. Pół książki za nami.
Ręka Mistrza ma klimat. Wszystko za sprawą Duma Key - wyspy na którą przenosi się po wypadku główny bohater. Lokacja, w której dzieją się rzeczy to jest +100 do fajności powieści.
Dla mnie jednak, to nie-horror. Nie widzę tutaj zbyt wiele elementów grozy. Może deczko na koniec, ale to za mało ażeby z pełną piersią zakrzyknąć "co?!Chcesz horrorka pyknąć?! No to Rękę Mistrza weź!"
Czy to minus czy to plus - kto co woli. Kingo lubi budować świat i napięcie poprzez charakterystyczny, powolny (POWOLNY!) i nastrojowy sposób. Na tego typu lektury po prostu trzeba mieć fazę. Mi się czasem podobają, a czasem lekce-sobie-ważę takowe i wolę to wspomniane mięsko.
Rękę Mistrza napisana ręką mistrza horroru - jak to zwykło Kinga się nazywać - skończyłem w audiobooku. Czy skończyłbym ją, gdybym czytał manualnie, oczami? Szczerze mówiąc, wydaje mi się, że porzuciłbym w połowie, zostawiając na jakiś inny, lepszy(gorszy) moment.
Więcej na IG @znakiem_tego
Ręka Mistrza to jedna z tych lektur, przy których czekasz i czekasz i czekasz, aż zacznie się w końcu oczekiwane, tak zwane mięsko.
Mięsko przychodzi, mniej więcej w połowie. Ukazuje się zupełnie nagle, kiedy już prawie straciłeś wiarę, że się pojawi.
I teraz pytanie, czy mięsko w Ręce Mistrza jest na tyle interesujące i angażujące, ażeby wybaczyć ten przydługi czas...
🎨🌊 Ręka mistrza autorstwa Stephena Kinga to opowieść o bólu, odrodzeniu i tajemniczej sile tworzenia, która potrafi dawać życie – i je odbierać. King, znany ze swojego mistrzostwa w łączeniu realizmu psychologicznego z elementami grozy, tym razem zabiera czytelnika na Duma Key – miejsce równie piękne, co złowrogie. W centrum tej historii znajduje się Edgar Freemantle, mężczyzna, który po tragicznym wypadku musi złożyć swoje życie na nowo. Utrata ręki i zaburzenia pamięci to dopiero początek jego przemiany – prawdziwy dramat rozgrywa się w jego umyśle, na granicy między rzeczywistością a koszmarem.
🎨🌊 King z niezwykłą empatią kreśli portret człowieka, który został zredukowany do bólu i gniewu. Edgar, niegdyś odnoszący sukcesy przedsiębiorca, po wypadku traci wszystko – zdrowie, rodzinę, poczucie sensu. Kiedy jego psycholog radzi mu zmienić otoczenie i zająć się sztuką, Freemantle trafia na Duma Key, tropikalną wyspę o niemal hipnotycznej atmosferze. W nowym domu, otoczony szumem morza i bielą piasku, zaczyna malować. To, co początkowo wydaje się formą terapii, szybko przybiera mroczny obrót. Obrazy Edgara nie tylko ożywają – zaczynają wpływać na rzeczywistość, ujawniając sekrety, które powinny pozostać ukryte.
🎨🌊 Duma Key to miejsce, które tchnie własnym życiem. King, mistrz nastroju i detalu, kreśli ją z poetycką precyzją – błękit oceanu miesza się tu z cieniem nieuchwytnej grozy. Wyspa staje się metaforą umysłu Edgara – piękna i niebezpieczna zarazem. Wraz z rozwojem akcji poznajemy także Elizabeth Eastlake, starą kobietę o pogmatwanej przeszłości, w której czai się źródło zła. To właśnie dzięki niej historia nabiera wymiaru mitu – starożytnej opowieści o sztuce, pamięci i cenie, jaką płacimy za talent. King wykorzystuje ten motyw z imponującą głębią, budując narrację, w której każda linia rysunku staje się nicią łączącą świat żywych z tym, co dawno zapomniane.
🎨🌊 Ręka mistrza to jednak nie tylko horror. To także opowieść o ludzkiej kruchości, o próbach pogodzenia się ze stratą i o sile tworzenia jako formie przetrwania. Edgar uczy się żyć bez ręki, ale też bez dawnego życia – a jego sztuka, choć początkowo uzdrawiająca, z czasem zaczyna go pożerać od środka. King balansuje między psychologiczną wiwisekcją a metafizycznym dramatem, ukazując, że granica między geniuszem a szaleństwem bywa cienka jak kreska pędzla na płótnie.
ㅤ
🎨🌊 W warstwie emocjonalnej powieść Kinga uderza z niezwykłą siłą. To historia o człowieku, który chce odzyskać siebie, a w zamian odkrywa, że talent może być przekleństwem. Relacje Edgara z córkami, jego niepewna przyjaźń z Wiremanem i powoli rodzące się zrozumienie między nim a Elizabeth tworzą sieć więzi, która nadaje grozie wymiar ludzki. King po raz kolejny udowadnia, że strach najlepiej działa wtedy, gdy wyrasta z miłości, utraty i tęsknoty.
ㅤ
🎨🌊 Ręka mistrza to jedna z najbardziej dojrzałych i introspektywnych powieści w dorobku Stephena Kinga. Łączy w sobie elementy horroru, powieści obyczajowej i metafizycznego thrillera, tworząc opowieść o twórczości, która wymyka się spod kontroli. To książka, która porusza i przeraża zarazem, a jej refleksyjny ton sprawia, że zostaje w czytelniku na długo po ostatniej stronie. Duma Key nie jest tylko miejscem – to stan umysłu, w którym piękno i groza splatają się w nierozerwalny węzeł. King po raz kolejny udowadnia, że w świecie literatury nie ma drugiego takiego mistrza, który potrafiłby tak subtelnie połączyć realizm z koszmarem.
🎨🌊 Ręka mistrza autorstwa Stephena Kinga to opowieść o bólu, odrodzeniu i tajemniczej sile tworzenia, która potrafi dawać życie – i je odbierać. King, znany ze swojego mistrzostwa w łączeniu realizmu psychologicznego z elementami grozy, tym razem zabiera czytelnika na Duma Key – miejsce równie piękne, co złowrogie. W centrum tej historii znajduje się Edgar Freemantle,...
Książka opowiada o Edgarze Freemantle'u, który ulega poważnemu wypadkowi samochodowemu, w wyniku którego traci rękę, a także zaczynają nękać go niekontrolowane wybuchy wściekłości. Za namową przyjaciela wyjeżdża na małą wyspę Duma Key, gdzie odkrywa duży pociąg do rysowania i talent malarski. Z czasem przestaje mieć kontrolę nad swoją pasją, równocześnie dowiadując się, że nie są to tylko zwykłe obrazy - ukazują one mroczną przeszłość tej wyspy, a ich moc objawia swe coraz bardziej przerażające i niszczycielskie możliwości.
Nie jest to pierwsza książka Kinga, którą przeczytałam, miałam ich za sobą kilka, a jeszcze więcej później przeczytałam, jednak jest ona moją ulubioną, dlatego też postanowiłam opublikować jej recenzję jako pierwszą. Największą fanką autora nie jestem ze względu na sporą schematyczność w większości jego książek.
Ten tytuł od początku wywoływał we mnie duży niepokój, niewyjaśnione zachowania głównego bohatera i jego brak kontroli nad nimi sprawia, że nie da się przewidzieć co się wydarzy. Także tajemnicza, mroczna wyspa wyzwalająca jakieś nadnaturalne moce, prorocze sny oraz ekscentryczna właścicielka, wszystko to bardzo mocno wciąga, i mimo swojej grubości, książkę przeczytałam bardzo szybko.
Początkowo, o ile ilość rozpoczętych wątków może przytłaczać i wydawać się zbyt duża, tak szybko się przekonałam, jak wszystko się ze sobą łączy i przeplata, a ja to uwielbiam w książkach. Opisy problemów z jakimi po wypadku mierzy się główny bohater są bardzo realistycznie napisane i szybko można się z nim utożsamić.
W taką porę roku polecam wszystkim spróbować tej książki i zanurzyć się w tajemniczy świat pełen melancholii.
Książka opowiada o Edgarze Freemantle'u, który ulega poważnemu wypadkowi samochodowemu, w wyniku którego traci rękę, a także zaczynają nękać go niekontrolowane wybuchy wściekłości. Za namową przyjaciela wyjeżdża na małą wyspę Duma Key, gdzie odkrywa duży pociąg do rysowania i talent malarski. Z czasem przestaje mieć kontrolę nad swoją pasją, równocześnie dowiadując się, że...
Nie należę do klubu Kinga. Może dlatego tak słaba ocena. Początkowo historia zapowiadała się ciekawie. Tzw. finał niestety trąci przygodami dla wczesnej młodzieży. Czasami ciekawa, czasami nudna i wydumana.
Nie należę do klubu Kinga. Może dlatego tak słaba ocena. Początkowo historia zapowiadała się ciekawie. Tzw. finał niestety trąci przygodami dla wczesnej młodzieży. Czasami ciekawa, czasami nudna i wydumana.
Macie ochotę na historię, która zaczyna się jak thriller, a kończy jak prawdziwy koszmar?
Edgar Freemantle w ciężkim wypadku na budowie stracił rękę. Za namową przyjaciela wyjeżdża na odludną wyspę, gdzie odkrywa u siebie talent malarski. Szybko uświadamia sobie, że zaczyna tworzyć obrazy przedstawiające wydarzenia z przeszłości, które miały miejsce na wyspie.
Bardzo lubię powieści pisane w pierwszoosobowej narracji. Czytając „Rękę mistrza”, miałem wrażenie, że mój dobry kolega opowiada mi swoją historię. Długą i przerażającą historię.
King przyzwyczaił mnie do rozbudowanej fabuły i zdarza mi się na ten fakt narzekać. Tym razem mam wrażenie, że każde zdanie w książce jest niezbędne. Podobnie jest z bohaterami – nieliczni, jak na standardy autora, ale mający swoje role do odegrania. To bardzo dobrze wykreowane postacie, które zapadają w pamięć.
Pomysł na książkę jest świetny! Tajemnicza wyspa kryjąca wiele sekretów i popadający w obłęd mężczyzna, który zaczyna malować. Pojawiają się dziwne i prorocze sny, zamieniające się w obrazy. Ekscentryczna właścicielka wyspy będzie miała kilka rad dla malarza amatora. W tle zaginięcie sprzed lat, statek–widmo i upiory, które nawiedzają dom nie tylko we snach.
Liczba wątków może wydawać się zbyt duża, ale to mylne spostrzeżenie. Wszystko ze sobą idealnie współgra, ani przez chwilę nie czułem się przytłoczony czy zagubiony w fabule.
Powieść jest pełna napięcia i niepokoju. Momentami czuć dreszczyk grozy i czyta się z zapartym tchem. King skupia się też mocno na stracie i tęsknocie. Emocje są wyczuwalne, a warstwa psychologiczna dodaje książce głębi.
Trochę rozczarowało mnie zakończenie – jest zbyt optymistyczne. W książce są ofiary, nie brakuje mroku i cierpienia. Finałowa scena do pewnego momentu też trzyma wysoki poziom. Niestety później wszystko idzie zbyt łatwo.
„Ręka mistrza” pozytywnie mnie zaskoczyła. Gdyby nie samo zakończenie, byłoby znacznie lepiej. Dla mnie 8/10. Książka z pewnością spodoba się fanom autora oraz czytelnikom lubiącym rozbudowaną fabułę z elementami grozy.
Macie ochotę na historię, która zaczyna się jak thriller, a kończy jak prawdziwy koszmar?
Edgar Freemantle w ciężkim wypadku na budowie stracił rękę. Za namową przyjaciela wyjeżdża na odludną wyspę, gdzie odkrywa u siebie talent malarski. Szybko uświadamia sobie, że zaczyna tworzyć obrazy przedstawiające wydarzenia z przeszłości, które miały miejsce na wyspie.
Stephen King jak pisze książki, to po prostu od pierwszych stron wciąga swoim piórem...Podobnie jest w tej pozycji. Opisy i dramaty głównego bohatera są niezwykle precyzyjne i prawdziwe. Człowiek cholernie szybko utożsamia się z Edgarem i życzy mu jak najlepiej. Aż zazdrości się tak fajnej przyjaźni z Wiremanem, która opisana jest w lekki nie przesadny ani wazeliniarski sposób. Brawo dla autora.
Stephen King jak pisze książki, to po prostu od pierwszych stron wciąga swoim piórem...Podobnie jest w tej pozycji. Opisy i dramaty głównego bohatera są niezwykle precyzyjne i prawdziwe. Człowiek cholernie szybko utożsamia się z Edgarem i życzy mu jak najlepiej. Aż zazdrości się tak fajnej przyjaźni z Wiremanem, która opisana jest w lekki nie przesadny ani wazeliniarski...
W specyficzny, melancholijny sposób. Wszystko dzieje się powoli, dzień po dniu, jakby przez mgłę refleksji.
Widziane oczami, wylewane potokiem myśli przebodźcowanego bohatera, którego fantastyczne wizje po tragicznym wypadku tkają cały pejzaż tej tajemniczej opowieści.
Stephen King ma pióro mocne, bajkowe — psychologicznie kręte, niepoprawnie ironiczne, a przy tym nienużąco gadatliwe.
Pisze dużo, mówi długo — ale mówi dobrze. A ja to lubię.
Dla mnie to spadkobierca Lovecrafta — ale jednocześnie ktoś, kto potrafi połączyć nienazwaną grozę z dickensowską, lekko gderliwą zwyczajnością i wellsowską fantazją.
Bardziej ludzki, bardziej gadatliwy i, paradoksalnie, bardziej codzienny.
Jedyny w swoim rodzaju. Aż popkulturowy.
A co właściwie pisze?
W gruncie rzeczy — bajki. Choć wcale nie bajki.
Uważam go za bajarza: nie za kaznodzieję, nie za moralistę.
Opowiada historie, w których nie ma morału — jest emocja.
Dziwna, podszyta grozą, czasem ciepła, czasem absurdalna.
Same fantasmagorie, tyle że pisane po mistrzowsku.
Powieści Kinga działają na mnie jak anty-stresor.
Dla poprawy humoru, dla umyślnego rozmarzenia się samego w sobie, dla tej dziwnej próby powrotu do dzieciństwa.
Tak je traktuję: nie jako wielką literaturę, nie jako objawienie, ale jako przyjemne, nostalgiczne wypady z przymrużeniem oka.
I dobrze mieć takie „coś”.
„Ręka Mistrza” to narracyjne cudo, nastrojowa melodia słowa — kunsztownie poprowadzona opowieść z rytmem, z psychologią, z melancholią i klimatem.
I nic poza tym.
Ale jakie to „nic”!
W specyficzny, melancholijny sposób. Wszystko dzieje się powoli, dzień po dniu, jakby przez mgłę refleksji.
Widziane oczami, wylewane potokiem myśli przebodźcowanego bohatera, którego fantastyczne wizje po tragicznym wypadku tkają cały pejzaż tej tajemniczej opowieści.
Stephen King ma pióro mocne, bajkowe — psychologicznie kręte, niepoprawnie ironiczne, a przy tym...
Według mnie jeden z topowych "kingów" z XXI wieku. Fajny klimat wyspy i skupienie na psychice głównego bohatera. Aż chciałoby się, by mu się powiodło. No ale niestety... Fajność utrzymuje się do momentu wyjścia z cienia potwora. Dla mnie cała jego koncepcja jest jakoś nadmiernie wydumana i abstrakcyjna.
Według mnie jeden z topowych "kingów" z XXI wieku. Fajny klimat wyspy i skupienie na psychice głównego bohatera. Aż chciałoby się, by mu się powiodło. No ale niestety... Fajność utrzymuje się do momentu wyjścia z cienia potwora. Dla mnie cała jego koncepcja jest jakoś nadmiernie wydumana i abstrakcyjna.
Jak to u Kinga, niby nic się nie dzieje, a człowiek nie potrafi się oderwać. Mistrz budowania napięcia.
Jak to u Kinga, niby nic się nie dzieje, a człowiek nie potrafi się oderwać. Mistrz budowania napięcia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałem ją strasznie długo, jednak po przeczytaniu jestem w stanie stwierdzić, że to jedno z najlepszych dzieł Kinga. Historia z pomysłem, wszystkie wątki na swoim miejscu :) można trochę się zgubić w momentach, gdy trzeba użyć więcej wyobraźni, ale łatwo się z tego odplątać dzięki jasnym opisom.
Czytałem ją strasznie długo, jednak po przeczytaniu jestem w stanie stwierdzić, że to jedno z najlepszych dzieł Kinga. Historia z pomysłem, wszystkie wątki na swoim miejscu :) można trochę się zgubić w momentach, gdy trzeba użyć więcej wyobraźni, ale łatwo się z tego odplątać dzięki jasnym opisom.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako wielka fanka twórczości Stephen King, muszę przyznać, że „Ręka mistrza” ponownie mnie zachwyciła. Już od pierwszych stron czułam napięcie i niepokój, które King buduje w sposób absolutnie mistrzowski. Styl autora jest tak sugestywny, że niemal czułam, jak historia wciąga mnie bez reszty, a emocje bohaterów stają się moimi własnymi.
Podobało mi się, że książka łączy w sobie głęboką refleksję nad ludzką naturą z nieustannym poczuciem tajemnicy. Język jest precyzyjny i pełen niuansów, a sposób prowadzenia narracji sprawia, że każda strona wciąga coraz bardziej. Czytając, czułam prawdziwą intensywność – momentami serce biło mi szybciej, a momenty ciszy po prostu pozwalały w pełni poczuć klimat opowieści.
Dla mnie „Ręka mistrza” to przede wszystkim emocjonalne doświadczenie. King pokazuje, że nawet bez opowiadania konkretnych wydarzeń, można stworzyć świat pełen napięcia, refleksji i wciągających emocji. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że czyta się ją jednym tchem.
Jako wielka fanka twórczości Stephen King, muszę przyznać, że „Ręka mistrza” ponownie mnie zachwyciła. Już od pierwszych stron czułam napięcie i niepokój, które King buduje w sposób absolutnie mistrzowski. Styl autora jest tak sugestywny, że niemal czułam, jak historia wciąga mnie bez reszty, a emocje bohaterów stają się moimi własnymi.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodobało mi się, że książka łączy w...
Strasznie słaba książka. Mocno przegadana, mało straszna i strasznie męczące jest to, że jedna postać cały czas powtarza swoje durne powiedzonka.
Strasznie słaba książka. Mocno przegadana, mało straszna i strasznie męczące jest to, że jedna postać cały czas powtarza swoje durne powiedzonka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toThriller mrożący krew w żyłach. Taki, który z każdym kolejnym rozdziałem coraz mocniej wciąga i sprawia, że coraz głębiej zanurzamy się w jego świecie.
Edgar uległ strasznemu wypadkowi. Samochód, którym się poruszał, został staranowany przez koparkę. Mężczyzna ledwo uszedł z życiem. Lecz życie to już nie wyglądało tak jak dotychczas. Stracił rękę i pamięć. Uszkodzone biodro wciąż mu dokuczało, a napady agresji doprowadziły do rozwodu.
Pamięć wracała, lecz powoli i fragmentami. Postanowił zmienić środowisko. Nowy początek, nowy rozdział w życiu, z którym wcześniej rozważał się rozstać na własną rękę - tą lewą.
Duma Key - piękna, odludna wyspa. Cisza, spokój i szum fal pozytywnie wpływają na jego stan umysłu.
Tam poznał Jacka i Wiremana. Wówczas nieznajomi, z czasem stali się jego najbliższymi przyjaciółmi. A do tego tajemniczą, lecz niezwykle ciepłą Elizabeth.
Edgar postanowił wrócić do tego, czym interesował się w młodości - do rysowania. Jak się okazało, nowe miejsce bardzo dobrze wpływało na jego talent artystyczny. Tylko czy to kwestia jego ukrytego talentu, który właśnie się obudził, czy jednak coś nienaturalnego i niebezpiecznego maczało w tym swoje macki?
To powieść grozy, ale i bólu. Los bywa okrutny. Dziś możesz być biznesmenem, zarabiać miliony u boku kochającej i wspierającej cię rodziny, a jutro… jutro wszystko to może się skończyć, zamieniając twoje życie w koszmar.
Jak to bywa u Kinga, powieść jest wielowątkowa. Poznajemy tu wielu bohaterów, ich historie, a także przeszłość samego miejsca wydarzeń.
Narracja świetnie buduje napięcie. Mimo że te najważniejsze wydarzenia dzieją się dopiero pod koniec powieści, cała historia prowadzona jest w bardzo ciekawy i wciągający sposób. Chce się czytać dalej, by jak najszybciej poznać finał tych zdarzeń.
Thriller mrożący krew w żyłach. Taki, który z każdym kolejnym rozdziałem coraz mocniej wciąga i sprawia, że coraz głębiej zanurzamy się w jego świecie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEdgar uległ strasznemu wypadkowi. Samochód, którym się poruszał, został staranowany przez koparkę. Mężczyzna ledwo uszedł z życiem. Lecz życie to już nie wyglądało tak jak dotychczas. Stracił rękę i pamięć. Uszkodzone biodro...
Trzyma w napięciu!
Trzyma w napięciu!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRozwleczona jak każda książka Kinga. Przypomina mroczna baśń dla dorosłych. Nic specjalnego.
Rozwleczona jak każda książka Kinga. Przypomina mroczna baśń dla dorosłych. Nic specjalnego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLiczyłem na kolejną, nudną lekturę o sztuce, ale okazała się to być bardzo ciekawa książka, nawet dla takiego 'Art Ignoranta' jak ja, a tajemnicza historia Edgara Freemantle'a wciągnęła mnie bez końca. Polecam, nawet dla jskiniowców!
Liczyłem na kolejną, nudną lekturę o sztuce, ale okazała się to być bardzo ciekawa książka, nawet dla takiego 'Art Ignoranta' jak ja, a tajemnicza historia Edgara Freemantle'a wciągnęła mnie bez końca. Polecam, nawet dla jskiniowców!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę czyta się bardzo przyjemnie, choć jak dla mnie mogłaby być nieco krótsza. No i zakończenie — jak to u Kinga bywa — nie do końca mi siedzi ;)
Książkę czyta się bardzo przyjemnie, choć jak dla mnie mogłaby być nieco krótsza. No i zakończenie — jak to u Kinga bywa — nie do końca mi siedzi ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiby pomysł dobry, ale wykonanie nieciekawe, nawet odrobinę nudne. Nie wciągnęła mnie ta historia.
Niby pomysł dobry, ale wykonanie nieciekawe, nawet odrobinę nudne. Nie wciągnęła mnie ta historia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKoleżka Znany z Ciulowych Zakończeń przedstawia:
całkiem fajny pomysł na książkę, który rozbił się o negatywne przywary autora, czyli:
- połowę tekstu można by spokojnie wywalić
- dać więcej elementów paranormalnych
Za to zakończenie napisał w sumie nawet fajne. Jak nie on.
Koleżka Znany z Ciulowych Zakończeń przedstawia:
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tocałkiem fajny pomysł na książkę, który rozbił się o negatywne przywary autora, czyli:
- połowę tekstu można by spokojnie wywalić
- dać więcej elementów paranormalnych
Za to zakończenie napisał w sumie nawet fajne. Jak nie on.
Typowy King, który nie sili się na subtelności.
Typowy King, który nie sili się na subtelności.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCieszy mnie zawsze hołd dla Lovecrafta.
Cieszy mnie zawsze hołd dla Lovecrafta.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z najlepszych książek Kinga jaką przeczytałem. Ma wysokie miejsce w moim rankingu top 10 ulubionych książek Stephena Kinga
Jedna z najlepszych książek Kinga jaką przeczytałem. Ma wysokie miejsce w moim rankingu top 10 ulubionych książek Stephena Kinga
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAż wstyd mówić, jak długo ta książka przeleżała u mnie na półce czekając na swoją kolej. Cieszę się jednak, że w końcu znalazłam na nią czas.
Ręka mistrza to King w tym wydaniu, które uwielbiam. Puszczający wodze fantazji, wciągający nas w swój pokręcony, mroczny świat.
Owszem, jest to książka długa, może ciut ciut chwilami przegadana, ale patrząc na nią z perspektywy zakończenia wszystko tam jest potrzebne. No i jest to King, a jak wszyscy wiedzą, Król czasem lubi się rozpisać.
Są momenty, w których nie dzieje się wiele, ale służą one budowaniu atmosfery. Są też takie, w których trzeba wstrzymywać oddech, bo akcja tak mocno się zagęszcza.
Przez te ponad 600 stron jest czas, żeby przyzwyczaić się do bohaterów, poznać ich, polubić i zadomowić się w Wielkim Koralu i na Dumie Key.
Uwielbiam humor i sarkazm Edgara; relacja z Wiremanem jest cudowna, sama chciałabym mieć takiego przyjaciela; Elizabeth jest ujmująca, a sposób, w jaki autor przedstawił jej postępującą chorobę łamie serce...
King mistrzowsko buduje napięcie, klimat, a końcówka wciąga tak, że nie da się tej książki odłożyć. Są momenty, gdzie można aż podskoczyć ze strachu, a wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach. Bliźniaczki dają czadu.
Wiele jest elementów w Ręce mistrza, które przypominają mi Lśnienie, czyli moją ulubioną książkę Kinga. Niepokojące miejsce, w którym mieszka Edgar. Postać artysty, który zatraca się w swojej sztuce. Wizje, szał twórczy, paranormalne zjawiska.
Ręka mistrza to rozrywka w najczystszej postaci. Było mi szkoda kończyć tę książkę, choć nie ukrywam, że przebrnięcie przez tą cegiełkę dało mi niemało satysfakcji.
IG: slowa_na_czytniku
Aż wstyd mówić, jak długo ta książka przeleżała u mnie na półce czekając na swoją kolej. Cieszę się jednak, że w końcu znalazłam na nią czas.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRęka mistrza to King w tym wydaniu, które uwielbiam. Puszczający wodze fantazji, wciągający nas w swój pokręcony, mroczny świat.
Owszem, jest to książka długa, może ciut ciut chwilami przegadana, ale patrząc na nią z perspektywy...
Chyba najlepsza książka Kinga jaką przeczytałem! Niesamowita opowieść o tworzeniu i jego konsekwencjach
Chyba najlepsza książka Kinga jaką przeczytałem! Niesamowita opowieść o tworzeniu i jego konsekwencjach
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRęka Mistrza to jedna z tych lektur, przy których czekasz i czekasz i czekasz, aż zacznie się w końcu oczekiwane, tak zwane mięsko.
Mięsko przychodzi, mniej więcej w połowie. Ukazuje się zupełnie nagle, kiedy już prawie straciłeś wiarę, że się pojawi.
I teraz pytanie, czy mięsko w Ręce Mistrza jest na tyle interesujące i angażujące, ażeby wybaczyć ten przydługi czas oczekiwania?
Jak dla mnie, jest to takie.. kapkę rozciągnięte mięsko. Mięsko z nadprzyrodzonymi zjawami, sztuką, traumą po wypadku i nawiedzoną wyspą.
I to nie jest tak, że przez połowę lektury zupełnie się nudziłem. To po prostu przydługi, naprawdę przydługi wstęp przed owym mięskiem, w którym dzieje się wiele i... niewiele jednocześnie.
Ot - poznajemy bohaterów, mamy masę czasu aby ich polubić albo nie. Ja Edgara polubiłem. Jego rodzinę w zasadzie też. A najbardziej Wiremana. Pół książki za nami.
Ręka Mistrza ma klimat. Wszystko za sprawą Duma Key - wyspy na którą przenosi się po wypadku główny bohater. Lokacja, w której dzieją się rzeczy to jest +100 do fajności powieści.
Dla mnie jednak, to nie-horror. Nie widzę tutaj zbyt wiele elementów grozy. Może deczko na koniec, ale to za mało ażeby z pełną piersią zakrzyknąć "co?!Chcesz horrorka pyknąć?! No to Rękę Mistrza weź!"
Czy to minus czy to plus - kto co woli. Kingo lubi budować świat i napięcie poprzez charakterystyczny, powolny (POWOLNY!) i nastrojowy sposób. Na tego typu lektury po prostu trzeba mieć fazę. Mi się czasem podobają, a czasem lekce-sobie-ważę takowe i wolę to wspomniane mięsko.
Rękę Mistrza napisana ręką mistrza horroru - jak to zwykło Kinga się nazywać - skończyłem w audiobooku. Czy skończyłbym ją, gdybym czytał manualnie, oczami? Szczerze mówiąc, wydaje mi się, że porzuciłbym w połowie, zostawiając na jakiś inny, lepszy(gorszy) moment.
Więcej na IG @znakiem_tego
Ręka Mistrza to jedna z tych lektur, przy których czekasz i czekasz i czekasz, aż zacznie się w końcu oczekiwane, tak zwane mięsko.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMięsko przychodzi, mniej więcej w połowie. Ukazuje się zupełnie nagle, kiedy już prawie straciłeś wiarę, że się pojawi.
I teraz pytanie, czy mięsko w Ręce Mistrza jest na tyle interesujące i angażujące, ażeby wybaczyć ten przydługi czas...
🎨🌊 Ręka mistrza autorstwa Stephena Kinga to opowieść o bólu, odrodzeniu i tajemniczej sile tworzenia, która potrafi dawać życie – i je odbierać. King, znany ze swojego mistrzostwa w łączeniu realizmu psychologicznego z elementami grozy, tym razem zabiera czytelnika na Duma Key – miejsce równie piękne, co złowrogie. W centrum tej historii znajduje się Edgar Freemantle, mężczyzna, który po tragicznym wypadku musi złożyć swoje życie na nowo. Utrata ręki i zaburzenia pamięci to dopiero początek jego przemiany – prawdziwy dramat rozgrywa się w jego umyśle, na granicy między rzeczywistością a koszmarem.
🎨🌊 King z niezwykłą empatią kreśli portret człowieka, który został zredukowany do bólu i gniewu. Edgar, niegdyś odnoszący sukcesy przedsiębiorca, po wypadku traci wszystko – zdrowie, rodzinę, poczucie sensu. Kiedy jego psycholog radzi mu zmienić otoczenie i zająć się sztuką, Freemantle trafia na Duma Key, tropikalną wyspę o niemal hipnotycznej atmosferze. W nowym domu, otoczony szumem morza i bielą piasku, zaczyna malować. To, co początkowo wydaje się formą terapii, szybko przybiera mroczny obrót. Obrazy Edgara nie tylko ożywają – zaczynają wpływać na rzeczywistość, ujawniając sekrety, które powinny pozostać ukryte.
🎨🌊 Duma Key to miejsce, które tchnie własnym życiem. King, mistrz nastroju i detalu, kreśli ją z poetycką precyzją – błękit oceanu miesza się tu z cieniem nieuchwytnej grozy. Wyspa staje się metaforą umysłu Edgara – piękna i niebezpieczna zarazem. Wraz z rozwojem akcji poznajemy także Elizabeth Eastlake, starą kobietę o pogmatwanej przeszłości, w której czai się źródło zła. To właśnie dzięki niej historia nabiera wymiaru mitu – starożytnej opowieści o sztuce, pamięci i cenie, jaką płacimy za talent. King wykorzystuje ten motyw z imponującą głębią, budując narrację, w której każda linia rysunku staje się nicią łączącą świat żywych z tym, co dawno zapomniane.
🎨🌊 Ręka mistrza to jednak nie tylko horror. To także opowieść o ludzkiej kruchości, o próbach pogodzenia się ze stratą i o sile tworzenia jako formie przetrwania. Edgar uczy się żyć bez ręki, ale też bez dawnego życia – a jego sztuka, choć początkowo uzdrawiająca, z czasem zaczyna go pożerać od środka. King balansuje między psychologiczną wiwisekcją a metafizycznym dramatem, ukazując, że granica między geniuszem a szaleństwem bywa cienka jak kreska pędzla na płótnie.
ㅤ
🎨🌊 W warstwie emocjonalnej powieść Kinga uderza z niezwykłą siłą. To historia o człowieku, który chce odzyskać siebie, a w zamian odkrywa, że talent może być przekleństwem. Relacje Edgara z córkami, jego niepewna przyjaźń z Wiremanem i powoli rodzące się zrozumienie między nim a Elizabeth tworzą sieć więzi, która nadaje grozie wymiar ludzki. King po raz kolejny udowadnia, że strach najlepiej działa wtedy, gdy wyrasta z miłości, utraty i tęsknoty.
ㅤ
🎨🌊 Ręka mistrza to jedna z najbardziej dojrzałych i introspektywnych powieści w dorobku Stephena Kinga. Łączy w sobie elementy horroru, powieści obyczajowej i metafizycznego thrillera, tworząc opowieść o twórczości, która wymyka się spod kontroli. To książka, która porusza i przeraża zarazem, a jej refleksyjny ton sprawia, że zostaje w czytelniku na długo po ostatniej stronie. Duma Key nie jest tylko miejscem – to stan umysłu, w którym piękno i groza splatają się w nierozerwalny węzeł. King po raz kolejny udowadnia, że w świecie literatury nie ma drugiego takiego mistrza, który potrafiłby tak subtelnie połączyć realizm z koszmarem.
🎨🌊 Ręka mistrza autorstwa Stephena Kinga to opowieść o bólu, odrodzeniu i tajemniczej sile tworzenia, która potrafi dawać życie – i je odbierać. King, znany ze swojego mistrzostwa w łączeniu realizmu psychologicznego z elementami grozy, tym razem zabiera czytelnika na Duma Key – miejsce równie piękne, co złowrogie. W centrum tej historii znajduje się Edgar Freemantle,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka opowiada o Edgarze Freemantle'u, który ulega poważnemu wypadkowi samochodowemu, w wyniku którego traci rękę, a także zaczynają nękać go niekontrolowane wybuchy wściekłości. Za namową przyjaciela wyjeżdża na małą wyspę Duma Key, gdzie odkrywa duży pociąg do rysowania i talent malarski. Z czasem przestaje mieć kontrolę nad swoją pasją, równocześnie dowiadując się, że nie są to tylko zwykłe obrazy - ukazują one mroczną przeszłość tej wyspy, a ich moc objawia swe coraz bardziej przerażające i niszczycielskie możliwości.
Nie jest to pierwsza książka Kinga, którą przeczytałam, miałam ich za sobą kilka, a jeszcze więcej później przeczytałam, jednak jest ona moją ulubioną, dlatego też postanowiłam opublikować jej recenzję jako pierwszą. Największą fanką autora nie jestem ze względu na sporą schematyczność w większości jego książek.
Ten tytuł od początku wywoływał we mnie duży niepokój, niewyjaśnione zachowania głównego bohatera i jego brak kontroli nad nimi sprawia, że nie da się przewidzieć co się wydarzy. Także tajemnicza, mroczna wyspa wyzwalająca jakieś nadnaturalne moce, prorocze sny oraz ekscentryczna właścicielka, wszystko to bardzo mocno wciąga, i mimo swojej grubości, książkę przeczytałam bardzo szybko.
Początkowo, o ile ilość rozpoczętych wątków może przytłaczać i wydawać się zbyt duża, tak szybko się przekonałam, jak wszystko się ze sobą łączy i przeplata, a ja to uwielbiam w książkach. Opisy problemów z jakimi po wypadku mierzy się główny bohater są bardzo realistycznie napisane i szybko można się z nim utożsamić.
W taką porę roku polecam wszystkim spróbować tej książki i zanurzyć się w tajemniczy świat pełen melancholii.
Książka opowiada o Edgarze Freemantle'u, który ulega poważnemu wypadkowi samochodowemu, w wyniku którego traci rękę, a także zaczynają nękać go niekontrolowane wybuchy wściekłości. Za namową przyjaciela wyjeżdża na małą wyspę Duma Key, gdzie odkrywa duży pociąg do rysowania i talent malarski. Z czasem przestaje mieć kontrolę nad swoją pasją, równocześnie dowiadując się, że...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZostaje w pamięci jeszcze długo po odłożeniu książki.
Zostaje w pamięci jeszcze długo po odłożeniu książki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo nie jest tylko horror — to historia o pasji, obsesji i o tym, jak kruche bywa to, co uważamy za własne.
To nie jest tylko horror — to historia o pasji, obsesji i o tym, jak kruche bywa to, co uważamy za własne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie należę do klubu Kinga. Może dlatego tak słaba ocena. Początkowo historia zapowiadała się ciekawie. Tzw. finał niestety trąci przygodami dla wczesnej młodzieży. Czasami ciekawa, czasami nudna i wydumana.
Nie należę do klubu Kinga. Może dlatego tak słaba ocena. Początkowo historia zapowiadała się ciekawie. Tzw. finał niestety trąci przygodami dla wczesnej młodzieży. Czasami ciekawa, czasami nudna i wydumana.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMacie ochotę na historię, która zaczyna się jak thriller, a kończy jak prawdziwy koszmar?
Edgar Freemantle w ciężkim wypadku na budowie stracił rękę. Za namową przyjaciela wyjeżdża na odludną wyspę, gdzie odkrywa u siebie talent malarski. Szybko uświadamia sobie, że zaczyna tworzyć obrazy przedstawiające wydarzenia z przeszłości, które miały miejsce na wyspie.
Bardzo lubię powieści pisane w pierwszoosobowej narracji. Czytając „Rękę mistrza”, miałem wrażenie, że mój dobry kolega opowiada mi swoją historię. Długą i przerażającą historię.
King przyzwyczaił mnie do rozbudowanej fabuły i zdarza mi się na ten fakt narzekać. Tym razem mam wrażenie, że każde zdanie w książce jest niezbędne. Podobnie jest z bohaterami – nieliczni, jak na standardy autora, ale mający swoje role do odegrania. To bardzo dobrze wykreowane postacie, które zapadają w pamięć.
Pomysł na książkę jest świetny! Tajemnicza wyspa kryjąca wiele sekretów i popadający w obłęd mężczyzna, który zaczyna malować. Pojawiają się dziwne i prorocze sny, zamieniające się w obrazy. Ekscentryczna właścicielka wyspy będzie miała kilka rad dla malarza amatora. W tle zaginięcie sprzed lat, statek–widmo i upiory, które nawiedzają dom nie tylko we snach.
Liczba wątków może wydawać się zbyt duża, ale to mylne spostrzeżenie. Wszystko ze sobą idealnie współgra, ani przez chwilę nie czułem się przytłoczony czy zagubiony w fabule.
Powieść jest pełna napięcia i niepokoju. Momentami czuć dreszczyk grozy i czyta się z zapartym tchem. King skupia się też mocno na stracie i tęsknocie. Emocje są wyczuwalne, a warstwa psychologiczna dodaje książce głębi.
Trochę rozczarowało mnie zakończenie – jest zbyt optymistyczne. W książce są ofiary, nie brakuje mroku i cierpienia. Finałowa scena do pewnego momentu też trzyma wysoki poziom. Niestety później wszystko idzie zbyt łatwo.
„Ręka mistrza” pozytywnie mnie zaskoczyła. Gdyby nie samo zakończenie, byłoby znacznie lepiej. Dla mnie 8/10. Książka z pewnością spodoba się fanom autora oraz czytelnikom lubiącym rozbudowaną fabułę z elementami grozy.
Macie ochotę na historię, która zaczyna się jak thriller, a kończy jak prawdziwy koszmar?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEdgar Freemantle w ciężkim wypadku na budowie stracił rękę. Za namową przyjaciela wyjeżdża na odludną wyspę, gdzie odkrywa u siebie talent malarski. Szybko uświadamia sobie, że zaczyna tworzyć obrazy przedstawiające wydarzenia z przeszłości, które miały miejsce na wyspie.
Bardzo...
Jedna z najlepszych powieści Kinga.
Jedna z najlepszych powieści Kinga.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStephen King jak pisze książki, to po prostu od pierwszych stron wciąga swoim piórem...Podobnie jest w tej pozycji. Opisy i dramaty głównego bohatera są niezwykle precyzyjne i prawdziwe. Człowiek cholernie szybko utożsamia się z Edgarem i życzy mu jak najlepiej. Aż zazdrości się tak fajnej przyjaźni z Wiremanem, która opisana jest w lekki nie przesadny ani wazeliniarski sposób. Brawo dla autora.
Stephen King jak pisze książki, to po prostu od pierwszych stron wciąga swoim piórem...Podobnie jest w tej pozycji. Opisy i dramaty głównego bohatera są niezwykle precyzyjne i prawdziwe. Człowiek cholernie szybko utożsamia się z Edgarem i życzy mu jak najlepiej. Aż zazdrości się tak fajnej przyjaźni z Wiremanem, która opisana jest w lekki nie przesadny ani wazeliniarski...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW specyficzny, melancholijny sposób. Wszystko dzieje się powoli, dzień po dniu, jakby przez mgłę refleksji.
Widziane oczami, wylewane potokiem myśli przebodźcowanego bohatera, którego fantastyczne wizje po tragicznym wypadku tkają cały pejzaż tej tajemniczej opowieści.
Stephen King ma pióro mocne, bajkowe — psychologicznie kręte, niepoprawnie ironiczne, a przy tym nienużąco gadatliwe.
Pisze dużo, mówi długo — ale mówi dobrze. A ja to lubię.
Dla mnie to spadkobierca Lovecrafta — ale jednocześnie ktoś, kto potrafi połączyć nienazwaną grozę z dickensowską, lekko gderliwą zwyczajnością i wellsowską fantazją.
Bardziej ludzki, bardziej gadatliwy i, paradoksalnie, bardziej codzienny.
Jedyny w swoim rodzaju. Aż popkulturowy.
A co właściwie pisze?
W gruncie rzeczy — bajki. Choć wcale nie bajki.
Uważam go za bajarza: nie za kaznodzieję, nie za moralistę.
Opowiada historie, w których nie ma morału — jest emocja.
Dziwna, podszyta grozą, czasem ciepła, czasem absurdalna.
Same fantasmagorie, tyle że pisane po mistrzowsku.
Powieści Kinga działają na mnie jak anty-stresor.
Dla poprawy humoru, dla umyślnego rozmarzenia się samego w sobie, dla tej dziwnej próby powrotu do dzieciństwa.
Tak je traktuję: nie jako wielką literaturę, nie jako objawienie, ale jako przyjemne, nostalgiczne wypady z przymrużeniem oka.
I dobrze mieć takie „coś”.
„Ręka Mistrza” to narracyjne cudo, nastrojowa melodia słowa — kunsztownie poprowadzona opowieść z rytmem, z psychologią, z melancholią i klimatem.
I nic poza tym.
Ale jakie to „nic”!
W specyficzny, melancholijny sposób. Wszystko dzieje się powoli, dzień po dniu, jakby przez mgłę refleksji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWidziane oczami, wylewane potokiem myśli przebodźcowanego bohatera, którego fantastyczne wizje po tragicznym wypadku tkają cały pejzaż tej tajemniczej opowieści.
Stephen King ma pióro mocne, bajkowe — psychologicznie kręte, niepoprawnie ironiczne, a przy tym...
Lubię sięgać po różną tematykę w książkach ,od romansów po grozę i ta książka jest jedną z lepszych jakie czytałam w tematyce klątw.
Lubię sięgać po różną tematykę w książkach ,od romansów po grozę i ta książka jest jedną z lepszych jakie czytałam w tematyce klątw.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTempo bywa spokojne, ale klimat i emocje bohatera rekompensują powolniejsze momenty. Mocna, wciągająca i inspirująca !
Tempo bywa spokojne, ale klimat i emocje bohatera rekompensują powolniejsze momenty. Mocna, wciągająca i inspirująca !
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna książka. Polecam.
Świetna książka. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWedług mnie jeden z topowych "kingów" z XXI wieku. Fajny klimat wyspy i skupienie na psychice głównego bohatera. Aż chciałoby się, by mu się powiodło. No ale niestety... Fajność utrzymuje się do momentu wyjścia z cienia potwora. Dla mnie cała jego koncepcja jest jakoś nadmiernie wydumana i abstrakcyjna.
Według mnie jeden z topowych "kingów" z XXI wieku. Fajny klimat wyspy i skupienie na psychice głównego bohatera. Aż chciałoby się, by mu się powiodło. No ale niestety... Fajność utrzymuje się do momentu wyjścia z cienia potwora. Dla mnie cała jego koncepcja jest jakoś nadmiernie wydumana i abstrakcyjna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to