Literacka uczta dla wytrawnych smakoszy - opowieść, jaka wymyka się wszelkim ramom gatunkowym. Pozornie można by stwierdzić, iż Agnieszka Płonka stworzyła fantastyczną narrację, jednak wnikliwi już po kilku stronach lektury “Starego przyjaciela” zaczną dostrzegać, że oryginalnie wyglądające przystawki to w istocie historia skomponowana z niezliczonej ilości metafor w wielu aromatach. Choć jej fabułę należy określić mianem skomplikowanej - zapewniam, że jeśli się w niej rozsmakujesz, będziesz nad nią rozmyślał przez kolejne dni i zapragniesz skosztować jej ponownie. Pisarka, zupełnie niczym opatrzony gwiazdką Michelin artysta, włada piórem w sposób dojrzały i pewny, zabierając w czytelnika w podróż tak niewtórną, jak tylko da się to wyobrazić. Z pogranicza jawy oraz snu, mrzonek i koszmarów, przeszłości oraz teraźniejszości - a wszystko to okolone wręcz poetycką warstwą językową. Jej głębię, wbrew pozorom, sugeruje już sama okładka. Prosta, a jednak po poznaniu tej niezwykłej gawędy, nabierająca tak wiele znaczeń. To historia o tym, że połączenie krwistej czerwieni, nieodłącznie kojarzącej się z obmierzłością kom*unizmu, z nieskalaną niewinnością błękitu daje odcień fioletu. Ten zaś przybiera postać siniaka, co to zbyt długo pozostaje na skórze. Opowieść o niedostrzeżonym nietoperzu, nadającym na niesłyszalnych falach. Stającym w płomieniach Feniksie, jaki chroni własne tajemnice i rzadko daje się dostrzec ludziom. Lwie uwięzionym w klatce, którego nie da się uciszyć. Tak jak najsilniejszych spośród odmiennie myślących, jakich propagandziści nieustannie deprecjonują, próbując zamknąć im usta. Nieosądzonych zbrodniach. Dla mnie jednak “Stary przyjaciel” jest przede wszystkim świadectwem niezłomności pewnej kobiety z Fioletowego Podwórka. Kasandry, jaka mimo wielkich możliwości w razie przemiany i autozdrady, pozostała wierna swoim przekonaniom. To zaś zawsze pozostaje najwyższą wartością... pod niebem, które nigdy nie przestaje błękitnieć. Jeśli tylko patrzy się na nie z dobrej strony.
“I tu znów mam problem z historią. Czas. (...) dodaje tylko zmarszczek, jeśli nic się z nim nie robi. Dlatego dawno temu jest dawno tylko wtedy, kiedy wszystkie koszmary zostały wyśnione do końca, wszystko zostało wykrzyczane, wyrażone, kiedy nikt nie został z bólem sam (...).”
Czerwone jest niebo nad Republiką Krwi. A może szkarłatem spływają jej ziemie. Gdzieś na dalekim południu, choć kto powiedział, że dół świata jest akurat tutaj - i czy to na pewno jest południe, przecież jesteś dziewczynką? - jest jeszcze niebieskie. Czy to nie zachód, zachłystujący się po raz pierwszy od dawna oddechem wolności, feerią barw, zapachów, faktur i bogactwa? Wszystko to przed Tobą dopiero. Teraz wirujesz na trawie ostatnie okrążenie i wypatrujesz znajomego koloru. Na skrawku wielkiej połaci nad Tobą pokazują się już zalążki fioletu. Nie mogło być inaczej; nigdy nie jest. Błękit i purpura, przemieszane, tworzą coś, co wygląda tylko niepokojąco, a jednak nieuniknione było, by się pojawiło. Nie ma bieli ani czerni. A Ty już jako kilkulatka naznaczona przeszłością pokoleń patrzysz tylko w niebo i milczysz. Jest tak wiele rzeczy, o których się nie mówi - bo mówić nie wolno. Nierozliczonych, zamiecionych w hałdy kilometrów, zapomnianych, choć pamiętanych przez nielicznych. Zastanawiasz się, czy boją się zabrać głos - czy nie mogą? Jaka będziesz, kiedy dorośniesz? Kim się staniesz, wiesz, może z przymusu lub przeznaczenia astrologiczne dziedziny nauki pasjonowały Cię od najmłodszych lat. Czy dosięgniesz przestrzeni kosmicznej? Pozbędziesz się z niej tego zatrważającego fioletu albo sprawisz, że gorejąca czerwień zniknie? Szkoła, później szansa. Studia, praca, badania, odkrycia, gorączka nowości, znajomości i doznań. Tylko dlaczego czujesz, że nie pasujesz nigdzie ni do nikogo? I jest jeszcze ta opowieść z książki podarowanej przez chłopca imieniem Rigel, o której nie potrafisz zapomnieć, choć kiedy codzienność przykrywa Ci nowa rzeczywistość, nie umiesz już ustalić, dlaczego była dla Ciebie tak ważna. A przecież miałaś znaleźć tamtą kawiarnię, bo jesteś przekonana, że istniała. I może kiedyś udać się w dalekie góry, by odnaleźć każdy fragment, o jakim czytałaś. Najpierw jednak astrofizyka, wszak śni Ci się doktorat.
“(...) w zbiorowisku kukieł, popatrzyła na mnie prawdziwym, żywym wzrokiem. Żebyśmy nie musieli być sami. (...) Stary Przyjaciel nie wybrał miejsca, w którym został wrzucony w świat. (...) Niesamowite, co dziewczynkom przychodzi na myśl, kiedy nakładają drogą czerwoną szminkę po drodze na bal, o którym miały nie wiedzieć. Bale niebezpiecznie działają na marzenia.”
To nie jest Twoje towarzystwo; to towarzystwo jest ślepe i zaślepione. Porzuciłaś doczesny świat, aby do nich dołączyć - do śmietanki, elity naukowców, odkrywców. Tymczasem myślisz coraz częściej, że Twoi współpracownicy, ci, z jakimi nauczasz innych studentów, światli akademicy... są najbardziej ograniczonymi ludźmi, z którymi przyszło Ci koegzystować. Rzekomo wolni, wystrojeni w modne kroje, wybierający podczas zakupów ze sklepowych półek uginających się od kolorowych towarów, co to pracują dla przełomowych ustaleń w nauce. W rzeczywistości da się wypatrzeć wystające z ich biurek ulotki z hasłami rodem z przeszłych, nie tak dawnych lat. I ten symbol - coś, od którego wszystkie drobinki w Twojej krwi wciąż zamierają, choć... to przecież opowieści. Skrzyżowane polana. Niczym sierp i młot. Do tego to jedno zdanie, jakie sprawia, że nie potrafisz zaczerpnąć do płuc powietrza. Kiedy widząc propagandówkę po raz wtóry uciekasz w siebie jeszcze silniej i bardziej barykadujesz się wewnątrz, zostajesz przemianowana na dziwaka. Trupiogłówkę, jak pogardliwie szepczą o Tobie za plecami. A Tobie i główki, i trupy zakłócają coraz mniej spokojne chwile na sen. Słyszysz w nich naglące krzyki skrawków dziadka, który nigdy nie przestał domagać się sprawiedliwości, jakiej nie zaznał. Pochówku, co nie był możliwy. Chyba że zacietrzewieni we własnej bańce akademicy mają rację - i w istocie oszalałaś. Na każdej drodze - tak bardzo sama. Niezrozumiana, bo kto nie chwaliłby popularnych poglądów, gdy przed oczyma majaczą już przyszłe apanaże. Wykluczona, jako że ta, co zmierza wprost pod prąd. Kariera nie jest dłużej ważna. Misją staje się siebie nie potracić, wierną swoim przekonaniom pozostać. I jeszcze... spotkać raz ostatni Starego Przyjaciela. Porozmawiać z tym jedynym, który chyba był i równie chyba nie zniknął w świecie Dalekiej Północy, Płaskowyżu, Republiki Krwi, Zakazanych Gór, Wielkiego Oceanu, Górskiego Miasta... tam. Może czeka na Fioletowym Podwórku?
“Dopiero później zrozumiałam, że myśl jest zbyt prosta i że sama klatka potrafi zbliżyć człowieka do piekła. Złamać jego wolę tak, że nawet mając wybór, wybierze śmierć.”
Myślę, że napisany przez Agnieszkę Płonkę “Stary Przyjaciel” to wzniosły i trwożnie rozpaczliwy odcień literatury pięknej o cierpieniu bez daty oraz smutku tak wielkim, że mógłby przysłonić połać wszechświata. Jej charakter jest tragicznie liryczny, co tworzy wręcz obezwładniające uczucie. W mojej opinii narracja Autorki jest taką, w której każdy odbiorca odnajdzie własne sensy. Odmienne będzie również zrozumienie metafor, jakimi Pisarka naszpikowała historię. To cecha poezji, nie prozy - zauważę więc, że treść nasiąknięta jest magią na onirycznym poziomie. Pewne kwestie pozostają natomiast nienaruszalne. Nie sposób nie domyślić się podczas lektury, jakie nierozliczone zbrodnie historii majaczą wciąż na obrzeżach, którym w istocie landem jest Republika Krwi czy co symbolizują skrzyżowane polana lub do jakiej ideologii da się przyrównać stwierdzenie, że wszystko jest dobrem wspólnym i danym - niczego nie ma zaś na własność. Opowieść obrazuje także znane powiedzenie, które głosi, iż złota klatka wciąż pozostaje klatką - i to jej najgorszym rodzajem. Od siły jednostki zależy, czy ta, nawet znalazłszy się w niej przypadkowo i z zupełnie innych pobudek, zdoła się z niej wydostać, zachowując człowieczeństwo. Zastrzeżenia mam li do fragmentów dotyczących badań i nauk astrofizycznych. To dziedzina całkowicie mi obca, czarna magia, przez co okazały się one dla mnie zbędnie skomplikowane. Ta niewielka niesnaska nie zmienia jednak oczywistości: wykreowawszy tę narrację, Płonka stworzyła przenikliwie oryginalny, naznaczony melancholijną magią krajobraz nie z tego świata - i to mistrzowską warstwą językową. Podarowuję “... Przyjacielowi” mocne 8/10. I to ostatnie spojrzenie, ostatnie słowa, ostatnie spotkanie, na które wciąż, zawsze się czeka...
“I nawet kiedy lodowiec zniknie, długo nie znika wrażenie, że musisz milczeć, że opowiadania są bez sensu. Nikt nie posłucha gorszej osoby (...), która od lat była bezradna. (...) Jesteś pełen historii, ale usta masz zamknięte, więc zjada Cię od środka, aż nie możesz oddychać. Gdybyś się odezwał, wielu by Ci uwierzyło. Ale nie masz siły.”
instagram.com/thrillerly
Literacka uczta dla wytrawnych smakoszy - opowieść, jaka wymyka się wszelkim ramom gatunkowym. Pozornie można by stwierdzić, iż Agnieszka Płonka stworzyła fantastyczną narrację, jednak wnikliwi już po kilku stronach lektury “Starego przyjaciela” zaczną dostrzegać, że oryginalnie wyglądające przystawki to w istocie historia skomponowana z niezliczonej ilości metafor w wielu...
„Jednak zanim poznałam Starego Przyjaciela i zanim po przygodach w obcym kraju wpadłam do studni, i zanim historia uderzyła mnie po żebrach… byłam po prostu Kasandrą z Fioletowego Podwórka. Chodziłam po górach, jeździłam konno i chciałam studiować przyrodę. Ratowałam koty i nudziłam się na lekcjach o społeczeństwie.”
Zapraszam Cię do świata Kasandry, jesteś gotowy na tę przygodę?
Sięgając po tę książkę, zupełnie nie wiedziałam czego mogę się po niej spodziewać. Mogę śmiało powiedzieć, że wzięłam ją w stu procentach w ciemno. Nieznana autorka, okładka, która nic nie sugeruje i tajemniczy opis. Co może z tego wyjść?
Na samym początku w ogóle nie mogłam się wciągnąć w ten tytuł. To jedna z tych pozycji, przy których trzeba się skupić, wyciszyć i czytać powoli, bez pośpiechu, bez żadnych rozpraszaczy, pełna rozmyślań. Poznajemy tu Kasandrę, która żyje w świecie fantastycznym, który od samego początku możemy sobie dokładnie wyobrazić. „Moja planeta obraca się dookoła dwóch gwiazd, z których jednak jest niebieska, a druga czerwona. Może to prawda. Może nie. Może mieszkam na Ziemi, a podwójną gwiazdę wymyśliłam w tym momencie, żeby chronić Starego Przyjaciela.” Powiem Wam, że to mnie zaintrygowało, lubię takie opowieści! Ale mimo wszystko ciężko było mi przebrnąć przez tęn początek, szczególnie przez pierwszy rozdział. Na szczęście z każdą kolejną stroną bawiłam się coraz lepiej, a moja wyobraźnia działała na najwyższych obrotach. Lubię ten dystopijny klimat opowieści. Autorka nie przedstawia nam historii, która pędzi na łeb, na szyję. Wręcz przeciwnie, powoli odsłania przed nami karty, pokazuje swój własny, nieidealny świat. Jesteście gotowi, żeby do niego wejść i poznać wszystko oczyma Kasandry? Ostrzegam, to nie będzie łatwa wyprawa, ale warta poznania.
@awalonia ciekawie wykreowała swój wyimaginowany świat, który z jednej strony wygląda jak nasz, który dobrze znany, a z drugiej jest fikcyjny. „Stary przyjaciel” to bez wątpienia książka, która na długo pozostaje w pamięci, a kim jest owy tytułowy przyjaciel? Sprawdźcie sami!
„Jednak zanim poznałam Starego Przyjaciela i zanim po przygodach w obcym kraju wpadłam do studni, i zanim historia uderzyła mnie po żebrach… byłam po prostu Kasandrą z Fioletowego Podwórka. Chodziłam po górach, jeździłam konno i chciałam studiować przyrodę. Ratowałam koty i nudziłam się na lekcjach o społeczeństwie.”
Zapraszam Cię do świata Kasandry, jesteś gotowy na tę...
„Stary przyjaciel” to książka, która poruszy najskrytsze struny ludzkiej duszy…
Autorka już na starcie sprawiła, że czytelnik nie bardzo wie, czego po tej historii może się spodziewać. Opis daje do myślenia, jednak nie sugeruje tak naprawdę niczego konkretnego. Nasuwa się tylko myśl, że będzie to powieść refleksyjna, ale czy na pewno?
„Moja planeta obraca się dookoła dwóch gwiazd, z których jednak jest niebieska, a druga czerwona. Może to prawda. Może nie. Może mieszkam na Ziemi, a podwójną gwiazdę wymyśliłam w tym momencie, żeby chronić Starego Przyjaciela. Nawet jeśli mnie o to podejrzewasz, proszę cię, abyś nie szukał mnie, ani jego. We Wszechświecie jest wielu starych ludzi, którzy po życiu pewnym turbulencji, o których nigdy ci nie powiedzą, po latach utrzymywania twarzy nienaruszonej łzami, uśmiechem ani poczuciem winy - choć zawsze były gdzieś pod powierzchnią - zasługuje na spokój w wysokich górach.”
Tym oto fragmentem rozpoczyna się ta historia, którą człowiek długo będzie pamiętał. Autorka stworzyła powieść dystopijną, w której przeplata się realizm. Na niespełna dwustu stronach znajduje się całą gamą negatywnych emocji, które rozrywają serce odbiorcy… ta książka boli, a jednocześnie bardzo daje do myślenia.
Główną bohaterką „Starego przyjaciela” jest Kasandra. Śledzimy okresy jej dorastania, widzimy, jak z małej dziewczynki staje się kobietą. Z biegiem lat dziewczyna dostrzega również, że świat nie jest dobry, a ludzie nie zawsze są pomocni. W dorosłym życiu będzie musiała stawić czoła nieprzychylnym ludziom, którzy z pozorów mieli być wsparciem.
Tej książki nie da się po prostu przeczytać. Jej trzeba poświęcić maksymalną uwagę, odciąć się od tego, co jest dookoła. Wyciszyć się i zatopić w dystopijnym świecie, który nawet w najmniejszym stopniu nie jest łatwy.
Całość poprowadzona jest narracją pierwszoosobową, coś w stylu pamiętnika głównej bohaterki. Przez pierwsze dwa rozdziały poznajemy zarys świata, w którym żyje Kasandra. To taki przedsmak tego, co znajdziemy dalej… „Stary przyjaciel” podzielony jest na kilka długich rozdziałów, które podszyte są smutkiem i warto być na to przygotowanym.
Jedno jest pewne - przy tej książce nie wolno bujać głową w chmurach i czytać jednocześnie, bo niczego nie zrozumiemy. Ona wręcz prosi się o uwagę i skupieniu tylko na niej. Pozwólmy być jej tą jedną, jedyną, która przysłoni nam na te kilka chwil cały świat. I właśnie wtedy zrozumiemy sedno tej historii.
Nie jest to łatwa książka. Nie będę ukrywała, że mój początek z nią nie należał do przyjemnych i najprostszych. Potrzebowałam czasu, aby dostrzec to, co Autorka ukryła między wersami. I po tym wszystkim mogę Wam jak najbardziej ją polecić!
„Stary przyjaciel” to książka, która poruszy najskrytsze struny ludzkiej duszy…
Autorka już na starcie sprawiła, że czytelnik nie bardzo wie, czego po tej historii może się spodziewać. Opis daje do myślenia, jednak nie sugeruje tak naprawdę niczego konkretnego. Nasuwa się tylko myśl, że będzie to powieść refleksyjna, ale czy na pewno?
"Moja planeta obraca się dookoła dwóch gwiazd, z których jedna jest niebieska, a druga czerwona. Może to prawda. Może nie. Może mieszkam na Ziemi, a podwójną gwiazdę wymyśliłam w tym momencie, żeby chronić Starego Przyjaciela."
"Stary przyjaciel"
Dzisiaj zapraszam Was na recenzję bardzo wartościowej i zdecydowanie innej powieści niż czytam na co dzień.
Gdyż przedstawiony świat może przypominać nasz, ale... rzeczywistość codzienna miesza się fantazją, wspomnienia przeplatane są z teraźniejszością, a przeszłość... jak to przeszłość, pozostaje w nas mimo wszystko.
Krótko mówiąc, przed Wami historia, w której autorka opowiada o świecie, w którym rzeczywistość łączy z elementami fantastycznymi.
Zanim sięgnięcie po tę książkę wiedzcie, że musicie sobie zarezerwować więcej wolnego czasu dla niej, pomimo, że ma niespełna 200 stron. To nie jest lektura na jeden wieczór.
Lektura, która wymaga uwagi, pełnego skupienia, zmusi ona nas do refleksji, i nie, to nie będzie stracony czas.
Opowiada ona o Kasandrze, wybierającej się w podróż w celu odnalezienia sensu swojego dzieciństwa, swojej tożsamości, nie spodziewając się, że pomoże jej w tym Stary Przyjaciel.
"A ja żyłam w bezpiecznym świecie strasznych historii. Nie mogłam wiedzieć, że niedługo obudzę się bez nikogo wśród przerażających sztucznych uśmiechów wykrzywiających usta, które nigdy nie przyznają, że może być źle. Że samotność wśród ludzi skraca oddech jak zatkane płuca, tak, że tlen przestaje krążyć w ciele. I że pomoże mi Stary Przyjaciel."
Zdecydowanie warta uwagi, nieoczywista, pełna metafor, emocjonalna powieść poetycka. ❤️
"Moja planeta obraca się dookoła dwóch gwiazd, z których jedna jest niebieska, a druga czerwona. Może to prawda. Może nie. Może mieszkam na Ziemi, a podwójną gwiazdę wymyśliłam w tym momencie, żeby chronić Starego Przyjaciela."
"Stary przyjaciel"
Dzisiaj zapraszam Was na recenzję bardzo wartościowej i zdecydowanie innej powieści niż czytam na co dzień.
Gdyż przedstawiony...
"Moja planeta obraca się dookoła dwóch gwiazd, z których jedna jest niebieska a druga czerwona. Może to prawda. Może nie". Czy mieszkam na Ziemi? Czy kolory nazywają się tutaj tak samo jak tam? Umówmy się, że tak właśnie jest. Trawa jest u mnie zielona tak samo jak u was. Z kolorami nie będziemy mieć więc już problemu, wszystko mamy ustalone. Za to mam problem z czasoprzestrzenią. Jak opisać wam mój czas gdy znacie tylko ten swój, ziemski? Czy będziecie w stanie mnie zrozumieć? Postaram zatem odnosić się do waszego czasu jednak może to być dość kłopotliwe. Jestem Kasandra, pochodzę z Fioletowego Podwórka. Opowiem wam nieco o sobie. Pozwolę poznać bliżej moją rodzinę, która została brutalnie doświadczona przez Gang podczas wojny. Opowiem wam o mojej podróży. Opowiem o Starym Przyjacielu. Uprzedzam jednak, to niełatwa historia...
"Stary przyjaciel" to kolejna książka, która wyszła spod pióra Agnieszki Płonki. Jednak to pierwsza jej książka, którą miałam okazję przeczytać. Jak przeczytałam z tyłu książki notatkę "o autorce" to przeżyłam niemały szok, ile jedna osoba jest w stanie zrobić i jak wszechstronną można być. Naprawdę, tutaj wielki ukłon w stronę autorki! Zaś po przeczytaniu opisu książki nadal nie wiedziałam czego się po niej spodziewać. Jest on bardzo tajemniczy i zdradza niewiele. Mieszanka realizmu i dystopii, historia przeplatająca się z teraźniejszością - no musicie przyznać brzmi tajemniczo ale i ciekawie. Zabrałam się za lekturę i jakaż ona mi się na początku wydała mocno nawiązująca do "Małego księcia". Nie wiem czy wiecie ale ja nie przepadam za "Małym księciem" i w "Starego przyjaciela" również nie mogłam się początkowo wgryźć, nie wiem czy było to spowodowane tym porównaniem, które się pojawiło w mojej głowie ale być może. Jednak czytałam dalej i moje odczucia co do tej książki uległy dużej zmianie. Wręcz nie wiem, jak to jest to w ogóle możliwe ale od nastawienia "jestem na nie", przeszłam do stwierdzenia "ta książka jest świetna". Odkrywając kolejne strony coraz bardziej zatapiałam się w tym fikcyjnym świecie stworzonym przez Agnieszkę a ten realny przestawał powoli istnieć. Naprawdę czytając macie takie wrażenie, bo ta historia jest tak surrealistyczna, oderwana, emocjonalna, pochłaniająca. Kolorowa. Tak te określenie cały czas miałam z tyłu głowy czytając tę historię. Autorka porusza w niej wiele problemów, z którymi mierzą się bohaterowie, problemów z którymi mierzymy się my sami każdego dnia. Mamy okazję utożsamić się z bohaterami, poczuć na własnej skórze ich emocje i uczucia. Książka jest mocno refleksyjna i dająca do myślenia, a nawet można zaryzykować stwierdzeniem, że zmiana myślenie na pewne tematy, otwiera oczy czytelnikowi. Trzeba ją z pewnością czytać bardzo uważnie bo nie jest to lektura lekka, przez którą się płynie. Wręcz przeciwnie. Minusem książki jest dla mnie okładka - mało zachęcająca do sięgnięcia po książkę i niezbyt wpasowująca się w mój okładkowy gust. Czy polecam? Zdecydowanie tak. Jednak jeśli macie ochotę na odmóżdzającą historię to nie jest dobry moment by sięgnąć po "Starego przyjaciela".
"Moja planeta obraca się dookoła dwóch gwiazd, z których jedna jest niebieska a druga czerwona. Może to prawda. Może nie". Czy mieszkam na Ziemi? Czy kolory nazywają się tutaj tak samo jak tam? Umówmy się, że tak właśnie jest. Trawa jest u mnie zielona tak samo jak u was. Z kolorami nie będziemy mieć więc już problemu, wszystko mamy ustalone. Za to mam problem z...
Dlaczego jedni szanują historię i pielęgnują pamięć o niej, a inni zapamiętują tylko to, co wygodne?
Uwielbiam momenty, kiedy niepozorne na pierwszy rzut oka książki uderzają prosto w serce. Zupełnie nie spodziewałam się, że ta historia poruszy mnie aż tak głęboko — a jeśli mam dać się zaskakiwać, to właśnie w taki sposób.
Dwudziestoletnia Kasandra pochodzi z Fioletowego Podwórka, które dopiero zaczyna budzić się do życia po okresie zlodowacenia. Jej rodzina doświadczyła ogromu cierpienia z rąk brutalnego Gangu, siejącego postrach na całej Północy. Gdy dziewczyna otrzymuje posadę w Instytucie Badawczym w Porywowym Mieście, wydaje jej się, że to szansa na coś nowego, lepszego. Trafia jednak do miejsca, w którym samotność, gniew i poczucie niesprawiedliwości mieszają się w duszący, przytłaczający ciężar.
Co to była za książka! Dawno nie zatraciłam się tak bardzo w żadnej historii — świat zewnętrzny przestał istnieć, dźwięki otoczenia jakby wyparowały, a ja chłonęłam tę opowieść każdą myślą i emocją. Autorka stworzyła fikcyjny świat, który jednak bolesną ostrością odbija realność. Ponadczasowy motyw władzy systemu nad jednostką i wszechobecne poczucie bezradności dotyczą znacznie większej liczby osób, niż chcielibyśmy przyznać. I myli się ten, kto uważa, że nas to nie dotyczy — pozorna wolność i demokracja z każdym krokiem przesuwają się ku mroczniejszym rejonom, a jednostki myślące inaczej często zostają osamotnione, wypchnięte na margines.
Samotność wręcz wyzierała z kart tej powieści. Miałam ochotę objąć Kasandrę mocno, powiedzieć jej — choćby szeptem — że nie jest sama. Płonka znakomicie wykreowała obraz jednostki mierzącej się ze światem: czy to w postaci Sokoła, Starego Przyjaciela, czy przede wszystkim samej Kasandry, która cierpi z powodu wykluczenia, bo jako jedyna pamięta, ma własne zdanie i odważnie głosi prawdę. Za tę niezłomność płaci wysoką cenę — niezrozumieniem i wykluczeniem z grupy. A mimo to nie zmienia zdania i staje się symbolem odwagi.
Ta dystopijna powieść pełna jest symboli i metafor odbijających zarówno przeszłość, jak i teraźniejszość. Niesie ze sobą gorzkie, pesymistyczne przesłanie o zacieraniu prawdy, o niepamięci i obojętności. A jednocześnie — poprzez postać Kasandry — pokazuje światło: buntowniczkę, samotną wyspę, która z podniesioną głową przeciwstawia się manipulacji, zakłamaniu i zapomnieniu. Uwielbiam takie bohaterki!
Przed oczami mam od razu romantycznych bohaterów — samotne jednostki gotowe poświęcić wiele dla idei, ludzi, przyszłości. Kasandra wpisuje się w ten archetyp w każdym calu: wrażliwa, uczuciowa, inteligentna, a przy tym wyobcowana, niezrozumiana i boleśnie samotna. W jej determinacji pobrzmiewa także nuta patriotyzmu — pamięć o losach bliskich jest w niej żywa, gorąca i prowadzi ją przez mrok.
Najmocniej uderzyły mnie sceny z balu — tak dobitnie pokazujące, że od wieków człowiek potrzebuje „chleba i igrzysk”, im bardziej spektakularnych, tym lepiej, a reszta… przestaje mieć znaczenie. Równie wstrząsające są fragmenty z psychoterapii Kasandry — słowa terapeutów wywoływały we mnie czystą furie.
To nie jest lekka historia, ale wciąga bez reszty. Nie tylko się ją czyta — ją się przeżywa. Od smutku, przez gniew, aż po wzruszenie.
Płonka to kolejna autorka, która zachwyciła mnie językiem, stylem literackim i ogromną wrażliwością na świat. Mam szczerą nadzieję, że wróci z kolejną powieścią, równie mocną i pozwalającą przewartościować sposób myślenia.
Pozwolę sobie zakończyć jednym z najpiękniejszych cytatów z tej książki — bo mimo wszystko chcę skupić się na nadziei:
„Poczułam się, jakbym znalazła kryształ, o którym w dzieciństwie czytałam legendy. Ludzi, których naprawdę interesuje życie.”
Oby takich ludzi było jak najwięcej.
Serdecznie dziękuję za możliwość współpracy.
Dlaczego jedni szanują historię i pielęgnują pamięć o niej, a inni zapamiętują tylko to, co wygodne?
Uwielbiam momenty, kiedy niepozorne na pierwszy rzut oka książki uderzają prosto w serce. Zupełnie nie spodziewałam się, że ta historia poruszy mnie aż tak głęboko — a jeśli mam dać się zaskakiwać, to właśnie w taki sposób.
Dwudziestoletnia Kasandra pochodzi z Fioletowego...
„Stary przyjaciel” trochę burzy to przekonanie. Z pozoru spokojna historia, a jednak czuć w niej coś niepokojącego. Taki klimat, który wciąga powoli, ale zostaje z czytelnikiem na długo. Podobało mi się, że autorka nie daje wszystkiego na tacy. Trzeba się chwilami zatrzymać, pomyśleć, poskładać sobie to wszystko w głowie.
To książka, która ma w sobie emocje, ciszę i sporo ukrytego napięcia. Idealna dla tych, którzy lubią, gdy historia rozwija się powoli, ale wciąga coraz mocniej z każdą stroną.
Czy można naprawdę poznać drugiego człowieka?
„Stary przyjaciel” trochę burzy to przekonanie. Z pozoru spokojna historia, a jednak czuć w niej coś niepokojącego. Taki klimat, który wciąga powoli, ale zostaje z czytelnikiem na długo. Podobało mi się, że autorka nie daje wszystkiego na tacy. Trzeba się chwilami zatrzymać, pomyśleć, poskładać sobie to wszystko w głowie.
Moje sympatie względem ładnej literatury są dość dziwne. Czyta mi się to ciężko, przewlekle i po prostu nie mogę się skupić. Mam tak z Le Guin, Peterem S. Beaglem, a także Ishiguro. Czytając „Starego Przyjaciela”, przypomniał mi się zwłaszcza ten ostatni, bowiem „Klara i Słońce” ma pewne elementy wspólne.
Agnieszka Płonka napisała w gruncie rzeczy dystopie z silnymi wątkami obyczajowymi, więc wpisuje się w gatunek ogólnopojętej fantastyki. Jest to jednak powieść bardzo zbliżona współczesności, posiadająca bez wątpienia wątki autobiograficzne, czym w mojej opinii zyskuje na realizmie. Autorka przedstawiła liczne patologie oraz hipokryzje rządzące światem polityki i nauki. Mnie było nieco łatwiej się z bohaterką utożsamić, bo sam miałem nieprzyjemność zmagać się z doktoryzowaniem, ale jeżeli nie mieliście takiej okazji, a chcecie dowiedzieć się jak to może wyglądać - enjoy.
Bohaterką powieści jest Kasandra. Młoda dziewczyna z Fioletowego Podwórka. Kraj ten położony jest pomiędzy Republiką Krwi na Północy, a państwa Południa. Cóż mówić, od samego początku bardzo wyraźne są aluzje i inspiracje. My odkrywamy ten świat początkowo z ciekawskim dzieckiem, pilną uczennicą, wyalienowaną doktorantką, a finalnie idealistką. Widzimy, jak Kasandra dorasta, jak zmieniają się jej relacje z ludźmi oraz zaczynają pierwsze zgrzyty. Młoda kobieta wychowana została niejako w obawie przed terrorem, bo choć osobiście go nie doświadczyła, to wypielęgnowana pamięć oraz fascynacja światem zakorzeniły w niej instynkt samozachowawczy. Kiedy wyjeżdża na Południe, aby spełnić marzenia o karierze naukowej, liczy na zrozumienie. W końcu tam nie doświadczyli okrucieństwa Republiki. Finalnie oświecone grono naukowe okazuje się być całkiem ciemniackie, a bohaterka musi się zmagać z problemami za każdym razem, kiedy wypowie głośno swoją opinię.
Książka jest pełna motywów. Doskonale widać Zachód z intelektualnymi elitami, które zachłysnęły się socjalistycznymi/komunistycznymi ideami (Mnie się tutaj jawił w wyobraźni George Bernard Shaw. Polecam film „Herbatka u Stalina”). Niekiedy symbolika będzie walić po oczach oczywistością, a innym razem po prostu sobie jest i pozostanie niedostrzeżona. Warto więc pozostać skupionym podczas lektury, aczkolwiek styl Agnieszki niekiedy może w tym przeszkodzić, bo autorka potrafi pisać wręcz onirycznie. Zdania złożone z taką prostotą, oczywistą niekiedy naiwnością, a niosące cały tonaż sensu i filozofii. Wiecie… budził się we mnie taki zachwyt. Trochę tak, jakbym siedział się z dzieckiem, a ono nagle w tej swojej dziecinności potrafiło wypowiedzieć sentencję tak mądrą i oczywistą, iż dorosły czuje się idiotą. Dlatego zalecam zachować czujność, ale jeżeli dacie się porwać z nurtem, to nie pożałujecie.
Właśnie przez to miałem również skojarzenia ze wspomnianą książką Ishiguro. Bohaterki dzieli pewna nieznajomość paskudnych konwenansów, którymi rządzi się świat. Tutaj jednak mamy żywego człowieka, zmagającego się z niezrozumieniem. Wyizolowanego tylko dlatego, że… ma racje. Brzmi to komicznie, ale niestety - zdarza się. Każdy biegnie przed siebie, a prawda należy do tego, kto jest wyżej. Jednostki myślące inaczej nie są zabijane, och nie! Są ignorowane, wyśmiewane, oddzielane od reszty stada. Autorce udało się przedstawić bardzo obrazowo ten proces. Miejscami miałem podobne odczucia, kiedy czytałem „Kwiaty dla Algernona”. Tutaj oczywiście w mniejszej skali, ale gdzieś ta struna niesprawiedliwości względem człowieka została poruszona.
Ostatecznie przyznaję, iże debiut ów Agnieszce wyszedł bardzo zgrabnie, choć na takiego typowego naturszczyka nie trafiło! Autorka coś tam poetkuje i widać to w stylistyce, co wychodzi jej na plus. To powieść bardzo świadoma, pełna wrażliwości oraz poszukiwań właściwej drogi. Ja jej znajduję ocenę 7/10 (Prywatny plus za krótką formę i oddanie realiów, ale tego w ocenie nie uwzględniam
Zapomniałem dodać tutaj!
Moje sympatie względem ładnej literatury są dość dziwne. Czyta mi się to ciężko, przewlekle i po prostu nie mogę się skupić. Mam tak z Le Guin, Peterem S. Beaglem, a także Ishiguro. Czytając „Starego Przyjaciela”, przypomniał mi się zwłaszcza ten ostatni, bowiem „Klara i Słońce” ma pewne elementy wspólne.
👣 Czy można być samotnym pośród innych ludzi? - recenzja „Stary przyjaciel” Agnieszki Płonka
Ocena końcowa: ★★★★★ (10/10)
Współpraca barterowa: Agnieszka Płonka
,,Nie mogłam wiedzieć, że niedługo obudzę się bez nikogo wśród przerażających sztucznych uśmiechów wykrzywiających usta, które nigdy nie przyznają, że może być źle. Że samotność wśród ludzi skraca oddech jak zatkane płuca, tak, że tlen przestaje krążyć w ciele. I że pomoże mi Stary Przyjaciel.”
👣 R e c e n z j a
Przejmująca powieść o samotności, niezrozumieniu i poszukiwaniu prawdy.
Świat w którym górują dwie gwiazdy: czerwona i niebieska. Kasandra z fioletowego podwórka postanawia wyruszyć w podróż. Jej celem jest Portowe Miasto i Projekt Syzyf. Niestety szybko okazuje się, że wszystko, co planowała, okazuje się zupełnie inne. Nikt nie widzi niepokojących rzeczy, niemiłych zachowań i...prawdy. Wygląda na to, że dostrzega je tylko Kasandra i jej tajemniczy Stary Przyjaciel.
Powieść można powiedzieć filozoficzna, ujęta w liczne metafory, cierpiąca wątkami z historii, po części dystopijna. Rozdziały są długie, ujęte z punktu widzenia wchodzącej w dorosłość, Kasandry, która swoją drogą bardzo dobrze opowiada swoją historię.
👣 ,,Stary przyjaciel” to książka o której na pewno długo nie zapomnę. Jak sam tytuł mówi, zostanie moim starym przyjacielem 💙
,,Ludzi uciekają ludzie przebrani w instytucje i pistolety. Podobnie trzęsienie ziemi - kiedy zabija, nie patrzy na wykształcenie i zawód. Człowiek jest dokładniejszy. Wie, do kogo strzelić. I choć geologiczne analogie przydadzą się do opisu tej nowej energii, tego otrząsania się, ulgi i mozolnego pięcia się ku górze - kończą się, kiedy opowieść dochodzi do czyjejś woli, potrzeby kontroli, czyjegoś strachu. A w opowieści Starego Przyjaciela kontroli i strachu jest chyba najwięcej.”
👣 Czy można być samotnym pośród innych ludzi? - recenzja „Stary przyjaciel” Agnieszki Płonka
Ocena końcowa: ★★★★★ (10/10)
Współpraca barterowa: Agnieszka Płonka
,,Nie mogłam wiedzieć, że niedługo obudzę się bez nikogo wśród przerażających sztucznych uśmiechów wykrzywiających usta, które nigdy nie przyznają, że może być źle. Że samotność wśród ludzi skraca oddech jak...
Lubicie książki, którym ciężko jest przyporządkować jeden konkretny gatunek literacki? Jeśli tak, to dzisiaj mam dla Was recenzję właśnie takiego mixu, w którym można spotkać dystopię, realizm oraz elementy realizmu magicznego. Tą książką jest „Stary przyjaciel” Agnieszki Płonki. Zobaczmy zatem, o czym jest ta historia i jakie wywarła na mnie wrażenie!
Są dwie gwiazdy: niebieska i czerwona, a wokół nich krąży odległa planeta, na której mieszka Kasandra. Pewnego dnia wyrusza ona w podróż, aby spełnić swoje marzenie z dzieciństwa. Niestety rzeczywistość okazuje się inna... Dziewczyna mierzy się z samotnością i niezrozumieniem. Jednak, czy uda jej się spełnić marzenie z dzieciństwa? Kto będzie świadkiem jej samotności? Czy ten dramat psychologiczny dzieje się naprawdę, czy tylko w jej głowie?
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie. Dzieli się na kilka długich rozdziałów i ogólnie jest napisana z punktu widzenia Kasandry, która wkracza w dorosłe życie i jednocześnie doświadcza ważnych zmian, zdobywa nową wiedzę i doświadczenie. Jednak wszystko okazuje się inne, niż myślała. Tak więc książka ta dokładnie opisuje nie tylko podróż coming-of-age, ale także przemoc w miejscu pracy. Mówi ona również o tym, że nikt nie chce być sam, a każdy symbol ma swoje znaczenie. Książka ta ma małą objętość, jednak według mnie nie należy ona do łatwych ani lekkich. Na początku ciężko było mi się w nią wkręcić ze względu na specyficzną formę i fabułę, jednak z czasem potrafiła mnie zaciekawić. Musiałam tylko podczas czytania mocno się skupić, aby zrozumieć fabułę i wczuć się w losy głównej bohaterki, której czasami było mi szkoda ze względu na jej samotność i niezrozumienie. Po przeczytaniu tej książki stwierdzam, że dzięki niej poznałam bardzo oryginalną i urozmaiconą gatunkowo historię. Czasami czułam się tak, jakbym czytała literaturę fantastyczno-naukową, czasami science-fiction, a czasami jak zwykłą powieść z elementami filozofii.
„Stary przyjaciel” jest według mnie ciekawą, ale i też wymagającą skupienia książką, która nie należy do łatwych. Jest ona mieszanką realizmu i dystopii, tak więc, jeśli lubicie takie klimaty, to może Was zainteresować ta książka. Myślę, że spędzony z nią czas nie będzie stracony!
Lubicie książki, którym ciężko jest przyporządkować jeden konkretny gatunek literacki? Jeśli tak, to dzisiaj mam dla Was recenzję właśnie takiego mixu, w którym można spotkać dystopię, realizm oraz elementy realizmu magicznego. Tą książką jest „Stary przyjaciel” Agnieszki Płonki. Zobaczmy zatem, o czym jest ta historia i jakie wywarła na mnie wrażenie!
„Moja planeta obraca się dookoła dwóch gwiazd, z których jedna jest niebieska, a druga czerwona. Może to prawda. Może nie. Może mieszkam na Ziemi, a podwójną gwiazdę wymyśliłam w tym momencie, żeby chronić Starego Przyjaciela. Nawet jeśli mnie o to podejrzewasz, proszę cię, abyś nie szukał ani mnie, ani jego”.
Takimi słowami otwiera się powieść „Stary Przyjaciel” Agnieszki Płonki — i nieprzypadkowo właśnie ten cytat przywołuję na początku. To zapowiedź nie tylko historii, ale i nastroju, w którym będzie ona opowiedziana. Pozornie jesteśmy w świecie science fiction: odległa planeta, dwa słońca, aura dystopii. I rzeczywiście, znajdziemy tu echa fantastyki naukowej. Ale z czasem staje się jasne, że to tylko część prawdy.
Autorka serwuje nam bowiem rzeczywistość podszytą symbolami, w której zderzają się echa nauki, mitologii i filozofii. Nazwy takie jak Fioletowe Podwórko, Daleka Północ, Embla Biała czy Górskie Miasto nadają tej historii raczej charakter onirycznej przypowieści, zbliżając ją klimatem do fantasy. A jednocześnie – co ciekawe – techniczno-cywilizacyjny krajobraz bardzo przypomina naszą współczesność. Miejscami niemal do złudzenia. W rezultacie otrzymujemy narrację zakorzenioną w realiach, ale odklejoną od nich wystarczająco, by zachować aurę tajemnicy. To stwarza unikalny klimat, który trudno z czymkolwiek porównać.
Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, z perspektywy Kasandry – głównej bohaterki. Styl przypomina pamiętnik lub długi list pisany po latach od opisywanych. Wymaga to od czytelnika skupienia i cierpliwości, tym bardziej że dwa pierwsze rozdziały są niemal całkowicie pozbawione dialogów. Płonka wykorzystuje je, by zbudować świat, osadzić wątki i przygotować nas na to, co dalej – ale tempo jest spokojne, miejscami wręcz kontemplacyjne.
Nie znajdziemy tu bowiem wartkiej akcji. Fabuła posuwa się naprzód, owszem, ale powoli – raczej jako pretekst do rozważań filozoficznych, analiz emocji i prób zrozumienia samej siebie przez główną bohaterkę. To powieść o wolności, samotności i prawdzie, która często potrafi być trudna do udźwignięcia. Nietrudno odnieść wrażenia, że głos Kasandry jest mocno przesiąknięty osobowością samej autorki.
Wiele mówi o tym poniższy fragment:
„Nie jest łatwo znaleźć ptaka, który wyleciałby z otwartej klatki. Większość jest straszna i nie poleci nigdy. Nie z braku wyboru. Z braku wolnej woli. Z wychowania pod jednym zimnym niebem, wytresowania maszyny, tak że nie da się już wskazać granic ich dusz. Ci, którzy znali tylko gang, wierzyli gangowi, dumni z jedynej dostępnej dla nich przynależności. Jeśli w świerkowym lesie spotkasz zamkniętego ptaka, nie rób tego co ja. Nie przytulaj go. A jeśli wskaże ci pociąg, nie wsiadaj. Schowaj się w mchu”.
Tego typu metaforycznych fragmentów jest w książce sporo. Mnie kupiły. Nie każdemu przypadną do gustu, ale jeśli tylko lubisz refleksyjną literaturę — lub jesteś gotów dać jej szansę — możesz znaleźć tu coś wartościowego.
Styl Płonki oceniam jako dojrzały i przemyślany. Owszem, są momenty słabsze, pewne zdania można by skrócić lub podzielić, ale w ogólnym rozrachunku warsztat autorki broni się bardzo dobrze. Zdarza się, że język nabiera poetyckiego oddechu (autorka wydała dwa tomy wierszy), ale nie popada w pretensjonalność. I to się ceni.
„Stary Przyjaciel” to powieść, która wymaga od czytelnika cierpliwości, uważności i gotowości na filozoficzną wędrówkę. Nie jest to książka, którą „łyka się na raz”. Raczej coś, co warto dawkować – jak dobre wino, które wymaga chwili, by wydobyć swój aromat.
Jeśli lubisz nietypowe formy narracji i opowieści, w których odpowiedzi otwierają jeszcze więcej pytań – sięgnij po tę książkę. A jeśli jeszcze nie wiesz, czy to Twój klimat – może właśnie ta historia pomoże Ci to odkryć.
„Moja planeta obraca się dookoła dwóch gwiazd, z których jedna jest niebieska, a druga czerwona. Może to prawda. Może nie. Może mieszkam na Ziemi, a podwójną gwiazdę wymyśliłam w tym momencie, żeby chronić Starego Przyjaciela. Nawet jeśli mnie o to podejrzewasz, proszę cię, abyś nie szukał ani mnie, ani jego”.
Takimi słowami otwiera się powieść „Stary Przyjaciel” Agnieszki...
Literacka uczta dla wytrawnych smakoszy - opowieść, jaka wymyka się wszelkim ramom gatunkowym. Pozornie można by stwierdzić, iż Agnieszka Płonka stworzyła fantastyczną narrację, jednak wnikliwi już po kilku stronach lektury “Starego przyjaciela” zaczną dostrzegać, że oryginalnie wyglądające przystawki to w istocie historia skomponowana z niezliczonej ilości metafor w wielu aromatach. Choć jej fabułę należy określić mianem skomplikowanej - zapewniam, że jeśli się w niej rozsmakujesz, będziesz nad nią rozmyślał przez kolejne dni i zapragniesz skosztować jej ponownie. Pisarka, zupełnie niczym opatrzony gwiazdką Michelin artysta, włada piórem w sposób dojrzały i pewny, zabierając w czytelnika w podróż tak niewtórną, jak tylko da się to wyobrazić. Z pogranicza jawy oraz snu, mrzonek i koszmarów, przeszłości oraz teraźniejszości - a wszystko to okolone wręcz poetycką warstwą językową. Jej głębię, wbrew pozorom, sugeruje już sama okładka. Prosta, a jednak po poznaniu tej niezwykłej gawędy, nabierająca tak wiele znaczeń. To historia o tym, że połączenie krwistej czerwieni, nieodłącznie kojarzącej się z obmierzłością kom*unizmu, z nieskalaną niewinnością błękitu daje odcień fioletu. Ten zaś przybiera postać siniaka, co to zbyt długo pozostaje na skórze. Opowieść o niedostrzeżonym nietoperzu, nadającym na niesłyszalnych falach. Stającym w płomieniach Feniksie, jaki chroni własne tajemnice i rzadko daje się dostrzec ludziom. Lwie uwięzionym w klatce, którego nie da się uciszyć. Tak jak najsilniejszych spośród odmiennie myślących, jakich propagandziści nieustannie deprecjonują, próbując zamknąć im usta. Nieosądzonych zbrodniach. Dla mnie jednak “Stary przyjaciel” jest przede wszystkim świadectwem niezłomności pewnej kobiety z Fioletowego Podwórka. Kasandry, jaka mimo wielkich możliwości w razie przemiany i autozdrady, pozostała wierna swoim przekonaniom. To zaś zawsze pozostaje najwyższą wartością... pod niebem, które nigdy nie przestaje błękitnieć. Jeśli tylko patrzy się na nie z dobrej strony.
“I tu znów mam problem z historią. Czas. (...) dodaje tylko zmarszczek, jeśli nic się z nim nie robi. Dlatego dawno temu jest dawno tylko wtedy, kiedy wszystkie koszmary zostały wyśnione do końca, wszystko zostało wykrzyczane, wyrażone, kiedy nikt nie został z bólem sam (...).”
Czerwone jest niebo nad Republiką Krwi. A może szkarłatem spływają jej ziemie. Gdzieś na dalekim południu, choć kto powiedział, że dół świata jest akurat tutaj - i czy to na pewno jest południe, przecież jesteś dziewczynką? - jest jeszcze niebieskie. Czy to nie zachód, zachłystujący się po raz pierwszy od dawna oddechem wolności, feerią barw, zapachów, faktur i bogactwa? Wszystko to przed Tobą dopiero. Teraz wirujesz na trawie ostatnie okrążenie i wypatrujesz znajomego koloru. Na skrawku wielkiej połaci nad Tobą pokazują się już zalążki fioletu. Nie mogło być inaczej; nigdy nie jest. Błękit i purpura, przemieszane, tworzą coś, co wygląda tylko niepokojąco, a jednak nieuniknione było, by się pojawiło. Nie ma bieli ani czerni. A Ty już jako kilkulatka naznaczona przeszłością pokoleń patrzysz tylko w niebo i milczysz. Jest tak wiele rzeczy, o których się nie mówi - bo mówić nie wolno. Nierozliczonych, zamiecionych w hałdy kilometrów, zapomnianych, choć pamiętanych przez nielicznych. Zastanawiasz się, czy boją się zabrać głos - czy nie mogą? Jaka będziesz, kiedy dorośniesz? Kim się staniesz, wiesz, może z przymusu lub przeznaczenia astrologiczne dziedziny nauki pasjonowały Cię od najmłodszych lat. Czy dosięgniesz przestrzeni kosmicznej? Pozbędziesz się z niej tego zatrważającego fioletu albo sprawisz, że gorejąca czerwień zniknie? Szkoła, później szansa. Studia, praca, badania, odkrycia, gorączka nowości, znajomości i doznań. Tylko dlaczego czujesz, że nie pasujesz nigdzie ni do nikogo? I jest jeszcze ta opowieść z książki podarowanej przez chłopca imieniem Rigel, o której nie potrafisz zapomnieć, choć kiedy codzienność przykrywa Ci nowa rzeczywistość, nie umiesz już ustalić, dlaczego była dla Ciebie tak ważna. A przecież miałaś znaleźć tamtą kawiarnię, bo jesteś przekonana, że istniała. I może kiedyś udać się w dalekie góry, by odnaleźć każdy fragment, o jakim czytałaś. Najpierw jednak astrofizyka, wszak śni Ci się doktorat.
“(...) w zbiorowisku kukieł, popatrzyła na mnie prawdziwym, żywym wzrokiem. Żebyśmy nie musieli być sami. (...) Stary Przyjaciel nie wybrał miejsca, w którym został wrzucony w świat. (...) Niesamowite, co dziewczynkom przychodzi na myśl, kiedy nakładają drogą czerwoną szminkę po drodze na bal, o którym miały nie wiedzieć. Bale niebezpiecznie działają na marzenia.”
To nie jest Twoje towarzystwo; to towarzystwo jest ślepe i zaślepione. Porzuciłaś doczesny świat, aby do nich dołączyć - do śmietanki, elity naukowców, odkrywców. Tymczasem myślisz coraz częściej, że Twoi współpracownicy, ci, z jakimi nauczasz innych studentów, światli akademicy... są najbardziej ograniczonymi ludźmi, z którymi przyszło Ci koegzystować. Rzekomo wolni, wystrojeni w modne kroje, wybierający podczas zakupów ze sklepowych półek uginających się od kolorowych towarów, co to pracują dla przełomowych ustaleń w nauce. W rzeczywistości da się wypatrzeć wystające z ich biurek ulotki z hasłami rodem z przeszłych, nie tak dawnych lat. I ten symbol - coś, od którego wszystkie drobinki w Twojej krwi wciąż zamierają, choć... to przecież opowieści. Skrzyżowane polana. Niczym sierp i młot. Do tego to jedno zdanie, jakie sprawia, że nie potrafisz zaczerpnąć do płuc powietrza. Kiedy widząc propagandówkę po raz wtóry uciekasz w siebie jeszcze silniej i bardziej barykadujesz się wewnątrz, zostajesz przemianowana na dziwaka. Trupiogłówkę, jak pogardliwie szepczą o Tobie za plecami. A Tobie i główki, i trupy zakłócają coraz mniej spokojne chwile na sen. Słyszysz w nich naglące krzyki skrawków dziadka, który nigdy nie przestał domagać się sprawiedliwości, jakiej nie zaznał. Pochówku, co nie był możliwy. Chyba że zacietrzewieni we własnej bańce akademicy mają rację - i w istocie oszalałaś. Na każdej drodze - tak bardzo sama. Niezrozumiana, bo kto nie chwaliłby popularnych poglądów, gdy przed oczyma majaczą już przyszłe apanaże. Wykluczona, jako że ta, co zmierza wprost pod prąd. Kariera nie jest dłużej ważna. Misją staje się siebie nie potracić, wierną swoim przekonaniom pozostać. I jeszcze... spotkać raz ostatni Starego Przyjaciela. Porozmawiać z tym jedynym, który chyba był i równie chyba nie zniknął w świecie Dalekiej Północy, Płaskowyżu, Republiki Krwi, Zakazanych Gór, Wielkiego Oceanu, Górskiego Miasta... tam. Może czeka na Fioletowym Podwórku?
“Dopiero później zrozumiałam, że myśl jest zbyt prosta i że sama klatka potrafi zbliżyć człowieka do piekła. Złamać jego wolę tak, że nawet mając wybór, wybierze śmierć.”
Myślę, że napisany przez Agnieszkę Płonkę “Stary Przyjaciel” to wzniosły i trwożnie rozpaczliwy odcień literatury pięknej o cierpieniu bez daty oraz smutku tak wielkim, że mógłby przysłonić połać wszechświata. Jej charakter jest tragicznie liryczny, co tworzy wręcz obezwładniające uczucie. W mojej opinii narracja Autorki jest taką, w której każdy odbiorca odnajdzie własne sensy. Odmienne będzie również zrozumienie metafor, jakimi Pisarka naszpikowała historię. To cecha poezji, nie prozy - zauważę więc, że treść nasiąknięta jest magią na onirycznym poziomie. Pewne kwestie pozostają natomiast nienaruszalne. Nie sposób nie domyślić się podczas lektury, jakie nierozliczone zbrodnie historii majaczą wciąż na obrzeżach, którym w istocie landem jest Republika Krwi czy co symbolizują skrzyżowane polana lub do jakiej ideologii da się przyrównać stwierdzenie, że wszystko jest dobrem wspólnym i danym - niczego nie ma zaś na własność. Opowieść obrazuje także znane powiedzenie, które głosi, iż złota klatka wciąż pozostaje klatką - i to jej najgorszym rodzajem. Od siły jednostki zależy, czy ta, nawet znalazłszy się w niej przypadkowo i z zupełnie innych pobudek, zdoła się z niej wydostać, zachowując człowieczeństwo. Zastrzeżenia mam li do fragmentów dotyczących badań i nauk astrofizycznych. To dziedzina całkowicie mi obca, czarna magia, przez co okazały się one dla mnie zbędnie skomplikowane. Ta niewielka niesnaska nie zmienia jednak oczywistości: wykreowawszy tę narrację, Płonka stworzyła przenikliwie oryginalny, naznaczony melancholijną magią krajobraz nie z tego świata - i to mistrzowską warstwą językową. Podarowuję “... Przyjacielowi” mocne 8/10. I to ostatnie spojrzenie, ostatnie słowa, ostatnie spotkanie, na które wciąż, zawsze się czeka...
“I nawet kiedy lodowiec zniknie, długo nie znika wrażenie, że musisz milczeć, że opowiadania są bez sensu. Nikt nie posłucha gorszej osoby (...), która od lat była bezradna. (...) Jesteś pełen historii, ale usta masz zamknięte, więc zjada Cię od środka, aż nie możesz oddychać. Gdybyś się odezwał, wielu by Ci uwierzyło. Ale nie masz siły.”
instagram.com/thrillerly
Literacka uczta dla wytrawnych smakoszy - opowieść, jaka wymyka się wszelkim ramom gatunkowym. Pozornie można by stwierdzić, iż Agnieszka Płonka stworzyła fantastyczną narrację, jednak wnikliwi już po kilku stronach lektury “Starego przyjaciela” zaczną dostrzegać, że oryginalnie wyglądające przystawki to w istocie historia skomponowana z niezliczonej ilości metafor w wielu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Jednak zanim poznałam Starego Przyjaciela i zanim po przygodach w obcym kraju wpadłam do studni, i zanim historia uderzyła mnie po żebrach… byłam po prostu Kasandrą z Fioletowego Podwórka. Chodziłam po górach, jeździłam konno i chciałam studiować przyrodę. Ratowałam koty i nudziłam się na lekcjach o społeczeństwie.”
Zapraszam Cię do świata Kasandry, jesteś gotowy na tę przygodę?
Sięgając po tę książkę, zupełnie nie wiedziałam czego mogę się po niej spodziewać. Mogę śmiało powiedzieć, że wzięłam ją w stu procentach w ciemno. Nieznana autorka, okładka, która nic nie sugeruje i tajemniczy opis. Co może z tego wyjść?
Na samym początku w ogóle nie mogłam się wciągnąć w ten tytuł. To jedna z tych pozycji, przy których trzeba się skupić, wyciszyć i czytać powoli, bez pośpiechu, bez żadnych rozpraszaczy, pełna rozmyślań. Poznajemy tu Kasandrę, która żyje w świecie fantastycznym, który od samego początku możemy sobie dokładnie wyobrazić. „Moja planeta obraca się dookoła dwóch gwiazd, z których jednak jest niebieska, a druga czerwona. Może to prawda. Może nie. Może mieszkam na Ziemi, a podwójną gwiazdę wymyśliłam w tym momencie, żeby chronić Starego Przyjaciela.” Powiem Wam, że to mnie zaintrygowało, lubię takie opowieści! Ale mimo wszystko ciężko było mi przebrnąć przez tęn początek, szczególnie przez pierwszy rozdział. Na szczęście z każdą kolejną stroną bawiłam się coraz lepiej, a moja wyobraźnia działała na najwyższych obrotach. Lubię ten dystopijny klimat opowieści. Autorka nie przedstawia nam historii, która pędzi na łeb, na szyję. Wręcz przeciwnie, powoli odsłania przed nami karty, pokazuje swój własny, nieidealny świat. Jesteście gotowi, żeby do niego wejść i poznać wszystko oczyma Kasandry? Ostrzegam, to nie będzie łatwa wyprawa, ale warta poznania.
@awalonia ciekawie wykreowała swój wyimaginowany świat, który z jednej strony wygląda jak nasz, który dobrze znany, a z drugiej jest fikcyjny. „Stary przyjaciel” to bez wątpienia książka, która na długo pozostaje w pamięci, a kim jest owy tytułowy przyjaciel? Sprawdźcie sami!
„Jednak zanim poznałam Starego Przyjaciela i zanim po przygodach w obcym kraju wpadłam do studni, i zanim historia uderzyła mnie po żebrach… byłam po prostu Kasandrą z Fioletowego Podwórka. Chodziłam po górach, jeździłam konno i chciałam studiować przyrodę. Ratowałam koty i nudziłam się na lekcjach o społeczeństwie.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZapraszam Cię do świata Kasandry, jesteś gotowy na tę...
„Stary przyjaciel” to książka, która poruszy najskrytsze struny ludzkiej duszy…
Autorka już na starcie sprawiła, że czytelnik nie bardzo wie, czego po tej historii może się spodziewać. Opis daje do myślenia, jednak nie sugeruje tak naprawdę niczego konkretnego. Nasuwa się tylko myśl, że będzie to powieść refleksyjna, ale czy na pewno?
„Moja planeta obraca się dookoła dwóch gwiazd, z których jednak jest niebieska, a druga czerwona. Może to prawda. Może nie. Może mieszkam na Ziemi, a podwójną gwiazdę wymyśliłam w tym momencie, żeby chronić Starego Przyjaciela. Nawet jeśli mnie o to podejrzewasz, proszę cię, abyś nie szukał mnie, ani jego. We Wszechświecie jest wielu starych ludzi, którzy po życiu pewnym turbulencji, o których nigdy ci nie powiedzą, po latach utrzymywania twarzy nienaruszonej łzami, uśmiechem ani poczuciem winy - choć zawsze były gdzieś pod powierzchnią - zasługuje na spokój w wysokich górach.”
Tym oto fragmentem rozpoczyna się ta historia, którą człowiek długo będzie pamiętał. Autorka stworzyła powieść dystopijną, w której przeplata się realizm. Na niespełna dwustu stronach znajduje się całą gamą negatywnych emocji, które rozrywają serce odbiorcy… ta książka boli, a jednocześnie bardzo daje do myślenia.
Główną bohaterką „Starego przyjaciela” jest Kasandra. Śledzimy okresy jej dorastania, widzimy, jak z małej dziewczynki staje się kobietą. Z biegiem lat dziewczyna dostrzega również, że świat nie jest dobry, a ludzie nie zawsze są pomocni. W dorosłym życiu będzie musiała stawić czoła nieprzychylnym ludziom, którzy z pozorów mieli być wsparciem.
Tej książki nie da się po prostu przeczytać. Jej trzeba poświęcić maksymalną uwagę, odciąć się od tego, co jest dookoła. Wyciszyć się i zatopić w dystopijnym świecie, który nawet w najmniejszym stopniu nie jest łatwy.
Całość poprowadzona jest narracją pierwszoosobową, coś w stylu pamiętnika głównej bohaterki. Przez pierwsze dwa rozdziały poznajemy zarys świata, w którym żyje Kasandra. To taki przedsmak tego, co znajdziemy dalej… „Stary przyjaciel” podzielony jest na kilka długich rozdziałów, które podszyte są smutkiem i warto być na to przygotowanym.
Jedno jest pewne - przy tej książce nie wolno bujać głową w chmurach i czytać jednocześnie, bo niczego nie zrozumiemy. Ona wręcz prosi się o uwagę i skupieniu tylko na niej. Pozwólmy być jej tą jedną, jedyną, która przysłoni nam na te kilka chwil cały świat. I właśnie wtedy zrozumiemy sedno tej historii.
Nie jest to łatwa książka. Nie będę ukrywała, że mój początek z nią nie należał do przyjemnych i najprostszych. Potrzebowałam czasu, aby dostrzec to, co Autorka ukryła między wersami. I po tym wszystkim mogę Wam jak najbardziej ją polecić!
„Stary przyjaciel” to książka, która poruszy najskrytsze struny ludzkiej duszy…
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka już na starcie sprawiła, że czytelnik nie bardzo wie, czego po tej historii może się spodziewać. Opis daje do myślenia, jednak nie sugeruje tak naprawdę niczego konkretnego. Nasuwa się tylko myśl, że będzie to powieść refleksyjna, ale czy na pewno?
„Moja planeta obraca się dookoła...
"Moja planeta obraca się dookoła dwóch gwiazd, z których jedna jest niebieska, a druga czerwona. Może to prawda. Może nie. Może mieszkam na Ziemi, a podwójną gwiazdę wymyśliłam w tym momencie, żeby chronić Starego Przyjaciela."
"Stary przyjaciel"
Dzisiaj zapraszam Was na recenzję bardzo wartościowej i zdecydowanie innej powieści niż czytam na co dzień.
Gdyż przedstawiony świat może przypominać nasz, ale... rzeczywistość codzienna miesza się fantazją, wspomnienia przeplatane są z teraźniejszością, a przeszłość... jak to przeszłość, pozostaje w nas mimo wszystko.
Krótko mówiąc, przed Wami historia, w której autorka opowiada o świecie, w którym rzeczywistość łączy z elementami fantastycznymi.
Zanim sięgnięcie po tę książkę wiedzcie, że musicie sobie zarezerwować więcej wolnego czasu dla niej, pomimo, że ma niespełna 200 stron. To nie jest lektura na jeden wieczór.
Lektura, która wymaga uwagi, pełnego skupienia, zmusi ona nas do refleksji, i nie, to nie będzie stracony czas.
Opowiada ona o Kasandrze, wybierającej się w podróż w celu odnalezienia sensu swojego dzieciństwa, swojej tożsamości, nie spodziewając się, że pomoże jej w tym Stary Przyjaciel.
"A ja żyłam w bezpiecznym świecie strasznych historii. Nie mogłam wiedzieć, że niedługo obudzę się bez nikogo wśród przerażających sztucznych uśmiechów wykrzywiających usta, które nigdy nie przyznają, że może być źle. Że samotność wśród ludzi skraca oddech jak zatkane płuca, tak, że tlen przestaje krążyć w ciele. I że pomoże mi Stary Przyjaciel."
Zdecydowanie warta uwagi, nieoczywista, pełna metafor, emocjonalna powieść poetycka. ❤️
"Moja planeta obraca się dookoła dwóch gwiazd, z których jedna jest niebieska, a druga czerwona. Może to prawda. Może nie. Może mieszkam na Ziemi, a podwójną gwiazdę wymyśliłam w tym momencie, żeby chronić Starego Przyjaciela."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Stary przyjaciel"
Dzisiaj zapraszam Was na recenzję bardzo wartościowej i zdecydowanie innej powieści niż czytam na co dzień.
Gdyż przedstawiony...
"Moja planeta obraca się dookoła dwóch gwiazd, z których jedna jest niebieska a druga czerwona. Może to prawda. Może nie". Czy mieszkam na Ziemi? Czy kolory nazywają się tutaj tak samo jak tam? Umówmy się, że tak właśnie jest. Trawa jest u mnie zielona tak samo jak u was. Z kolorami nie będziemy mieć więc już problemu, wszystko mamy ustalone. Za to mam problem z czasoprzestrzenią. Jak opisać wam mój czas gdy znacie tylko ten swój, ziemski? Czy będziecie w stanie mnie zrozumieć? Postaram zatem odnosić się do waszego czasu jednak może to być dość kłopotliwe. Jestem Kasandra, pochodzę z Fioletowego Podwórka. Opowiem wam nieco o sobie. Pozwolę poznać bliżej moją rodzinę, która została brutalnie doświadczona przez Gang podczas wojny. Opowiem wam o mojej podróży. Opowiem o Starym Przyjacielu. Uprzedzam jednak, to niełatwa historia...
"Stary przyjaciel" to kolejna książka, która wyszła spod pióra Agnieszki Płonki. Jednak to pierwsza jej książka, którą miałam okazję przeczytać. Jak przeczytałam z tyłu książki notatkę "o autorce" to przeżyłam niemały szok, ile jedna osoba jest w stanie zrobić i jak wszechstronną można być. Naprawdę, tutaj wielki ukłon w stronę autorki! Zaś po przeczytaniu opisu książki nadal nie wiedziałam czego się po niej spodziewać. Jest on bardzo tajemniczy i zdradza niewiele. Mieszanka realizmu i dystopii, historia przeplatająca się z teraźniejszością - no musicie przyznać brzmi tajemniczo ale i ciekawie. Zabrałam się za lekturę i jakaż ona mi się na początku wydała mocno nawiązująca do "Małego księcia". Nie wiem czy wiecie ale ja nie przepadam za "Małym księciem" i w "Starego przyjaciela" również nie mogłam się początkowo wgryźć, nie wiem czy było to spowodowane tym porównaniem, które się pojawiło w mojej głowie ale być może. Jednak czytałam dalej i moje odczucia co do tej książki uległy dużej zmianie. Wręcz nie wiem, jak to jest to w ogóle możliwe ale od nastawienia "jestem na nie", przeszłam do stwierdzenia "ta książka jest świetna". Odkrywając kolejne strony coraz bardziej zatapiałam się w tym fikcyjnym świecie stworzonym przez Agnieszkę a ten realny przestawał powoli istnieć. Naprawdę czytając macie takie wrażenie, bo ta historia jest tak surrealistyczna, oderwana, emocjonalna, pochłaniająca. Kolorowa. Tak te określenie cały czas miałam z tyłu głowy czytając tę historię. Autorka porusza w niej wiele problemów, z którymi mierzą się bohaterowie, problemów z którymi mierzymy się my sami każdego dnia. Mamy okazję utożsamić się z bohaterami, poczuć na własnej skórze ich emocje i uczucia. Książka jest mocno refleksyjna i dająca do myślenia, a nawet można zaryzykować stwierdzeniem, że zmiana myślenie na pewne tematy, otwiera oczy czytelnikowi. Trzeba ją z pewnością czytać bardzo uważnie bo nie jest to lektura lekka, przez którą się płynie. Wręcz przeciwnie. Minusem książki jest dla mnie okładka - mało zachęcająca do sięgnięcia po książkę i niezbyt wpasowująca się w mój okładkowy gust. Czy polecam? Zdecydowanie tak. Jednak jeśli macie ochotę na odmóżdzającą historię to nie jest dobry moment by sięgnąć po "Starego przyjaciela".
"Moja planeta obraca się dookoła dwóch gwiazd, z których jedna jest niebieska a druga czerwona. Może to prawda. Może nie". Czy mieszkam na Ziemi? Czy kolory nazywają się tutaj tak samo jak tam? Umówmy się, że tak właśnie jest. Trawa jest u mnie zielona tak samo jak u was. Z kolorami nie będziemy mieć więc już problemu, wszystko mamy ustalone. Za to mam problem z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDlaczego jedni szanują historię i pielęgnują pamięć o niej, a inni zapamiętują tylko to, co wygodne?
Uwielbiam momenty, kiedy niepozorne na pierwszy rzut oka książki uderzają prosto w serce. Zupełnie nie spodziewałam się, że ta historia poruszy mnie aż tak głęboko — a jeśli mam dać się zaskakiwać, to właśnie w taki sposób.
Dwudziestoletnia Kasandra pochodzi z Fioletowego Podwórka, które dopiero zaczyna budzić się do życia po okresie zlodowacenia. Jej rodzina doświadczyła ogromu cierpienia z rąk brutalnego Gangu, siejącego postrach na całej Północy. Gdy dziewczyna otrzymuje posadę w Instytucie Badawczym w Porywowym Mieście, wydaje jej się, że to szansa na coś nowego, lepszego. Trafia jednak do miejsca, w którym samotność, gniew i poczucie niesprawiedliwości mieszają się w duszący, przytłaczający ciężar.
Co to była za książka! Dawno nie zatraciłam się tak bardzo w żadnej historii — świat zewnętrzny przestał istnieć, dźwięki otoczenia jakby wyparowały, a ja chłonęłam tę opowieść każdą myślą i emocją. Autorka stworzyła fikcyjny świat, który jednak bolesną ostrością odbija realność. Ponadczasowy motyw władzy systemu nad jednostką i wszechobecne poczucie bezradności dotyczą znacznie większej liczby osób, niż chcielibyśmy przyznać. I myli się ten, kto uważa, że nas to nie dotyczy — pozorna wolność i demokracja z każdym krokiem przesuwają się ku mroczniejszym rejonom, a jednostki myślące inaczej często zostają osamotnione, wypchnięte na margines.
Samotność wręcz wyzierała z kart tej powieści. Miałam ochotę objąć Kasandrę mocno, powiedzieć jej — choćby szeptem — że nie jest sama. Płonka znakomicie wykreowała obraz jednostki mierzącej się ze światem: czy to w postaci Sokoła, Starego Przyjaciela, czy przede wszystkim samej Kasandry, która cierpi z powodu wykluczenia, bo jako jedyna pamięta, ma własne zdanie i odważnie głosi prawdę. Za tę niezłomność płaci wysoką cenę — niezrozumieniem i wykluczeniem z grupy. A mimo to nie zmienia zdania i staje się symbolem odwagi.
Ta dystopijna powieść pełna jest symboli i metafor odbijających zarówno przeszłość, jak i teraźniejszość. Niesie ze sobą gorzkie, pesymistyczne przesłanie o zacieraniu prawdy, o niepamięci i obojętności. A jednocześnie — poprzez postać Kasandry — pokazuje światło: buntowniczkę, samotną wyspę, która z podniesioną głową przeciwstawia się manipulacji, zakłamaniu i zapomnieniu. Uwielbiam takie bohaterki!
Przed oczami mam od razu romantycznych bohaterów — samotne jednostki gotowe poświęcić wiele dla idei, ludzi, przyszłości. Kasandra wpisuje się w ten archetyp w każdym calu: wrażliwa, uczuciowa, inteligentna, a przy tym wyobcowana, niezrozumiana i boleśnie samotna. W jej determinacji pobrzmiewa także nuta patriotyzmu — pamięć o losach bliskich jest w niej żywa, gorąca i prowadzi ją przez mrok.
Najmocniej uderzyły mnie sceny z balu — tak dobitnie pokazujące, że od wieków człowiek potrzebuje „chleba i igrzysk”, im bardziej spektakularnych, tym lepiej, a reszta… przestaje mieć znaczenie. Równie wstrząsające są fragmenty z psychoterapii Kasandry — słowa terapeutów wywoływały we mnie czystą furie.
To nie jest lekka historia, ale wciąga bez reszty. Nie tylko się ją czyta — ją się przeżywa. Od smutku, przez gniew, aż po wzruszenie.
Płonka to kolejna autorka, która zachwyciła mnie językiem, stylem literackim i ogromną wrażliwością na świat. Mam szczerą nadzieję, że wróci z kolejną powieścią, równie mocną i pozwalającą przewartościować sposób myślenia.
Pozwolę sobie zakończyć jednym z najpiękniejszych cytatów z tej książki — bo mimo wszystko chcę skupić się na nadziei:
„Poczułam się, jakbym znalazła kryształ, o którym w dzieciństwie czytałam legendy. Ludzi, których naprawdę interesuje życie.”
Oby takich ludzi było jak najwięcej.
Serdecznie dziękuję za możliwość współpracy.
Dlaczego jedni szanują historię i pielęgnują pamięć o niej, a inni zapamiętują tylko to, co wygodne?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam momenty, kiedy niepozorne na pierwszy rzut oka książki uderzają prosto w serce. Zupełnie nie spodziewałam się, że ta historia poruszy mnie aż tak głęboko — a jeśli mam dać się zaskakiwać, to właśnie w taki sposób.
Dwudziestoletnia Kasandra pochodzi z Fioletowego...
Czy można naprawdę poznać drugiego człowieka?
„Stary przyjaciel” trochę burzy to przekonanie. Z pozoru spokojna historia, a jednak czuć w niej coś niepokojącego. Taki klimat, który wciąga powoli, ale zostaje z czytelnikiem na długo. Podobało mi się, że autorka nie daje wszystkiego na tacy. Trzeba się chwilami zatrzymać, pomyśleć, poskładać sobie to wszystko w głowie.
To książka, która ma w sobie emocje, ciszę i sporo ukrytego napięcia. Idealna dla tych, którzy lubią, gdy historia rozwija się powoli, ale wciąga coraz mocniej z każdą stroną.
Czy można naprawdę poznać drugiego człowieka?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Stary przyjaciel” trochę burzy to przekonanie. Z pozoru spokojna historia, a jednak czuć w niej coś niepokojącego. Taki klimat, który wciąga powoli, ale zostaje z czytelnikiem na długo. Podobało mi się, że autorka nie daje wszystkiego na tacy. Trzeba się chwilami zatrzymać, pomyśleć, poskładać sobie to wszystko w głowie.
To...
Zapomniałem dodać tutaj!
Moje sympatie względem ładnej literatury są dość dziwne. Czyta mi się to ciężko, przewlekle i po prostu nie mogę się skupić. Mam tak z Le Guin, Peterem S. Beaglem, a także Ishiguro. Czytając „Starego Przyjaciela”, przypomniał mi się zwłaszcza ten ostatni, bowiem „Klara i Słońce” ma pewne elementy wspólne.
Agnieszka Płonka napisała w gruncie rzeczy dystopie z silnymi wątkami obyczajowymi, więc wpisuje się w gatunek ogólnopojętej fantastyki. Jest to jednak powieść bardzo zbliżona współczesności, posiadająca bez wątpienia wątki autobiograficzne, czym w mojej opinii zyskuje na realizmie. Autorka przedstawiła liczne patologie oraz hipokryzje rządzące światem polityki i nauki. Mnie było nieco łatwiej się z bohaterką utożsamić, bo sam miałem nieprzyjemność zmagać się z doktoryzowaniem, ale jeżeli nie mieliście takiej okazji, a chcecie dowiedzieć się jak to może wyglądać - enjoy.
Bohaterką powieści jest Kasandra. Młoda dziewczyna z Fioletowego Podwórka. Kraj ten położony jest pomiędzy Republiką Krwi na Północy, a państwa Południa. Cóż mówić, od samego początku bardzo wyraźne są aluzje i inspiracje. My odkrywamy ten świat początkowo z ciekawskim dzieckiem, pilną uczennicą, wyalienowaną doktorantką, a finalnie idealistką. Widzimy, jak Kasandra dorasta, jak zmieniają się jej relacje z ludźmi oraz zaczynają pierwsze zgrzyty. Młoda kobieta wychowana została niejako w obawie przed terrorem, bo choć osobiście go nie doświadczyła, to wypielęgnowana pamięć oraz fascynacja światem zakorzeniły w niej instynkt samozachowawczy. Kiedy wyjeżdża na Południe, aby spełnić marzenia o karierze naukowej, liczy na zrozumienie. W końcu tam nie doświadczyli okrucieństwa Republiki. Finalnie oświecone grono naukowe okazuje się być całkiem ciemniackie, a bohaterka musi się zmagać z problemami za każdym razem, kiedy wypowie głośno swoją opinię.
Książka jest pełna motywów. Doskonale widać Zachód z intelektualnymi elitami, które zachłysnęły się socjalistycznymi/komunistycznymi ideami (Mnie się tutaj jawił w wyobraźni George Bernard Shaw. Polecam film „Herbatka u Stalina”). Niekiedy symbolika będzie walić po oczach oczywistością, a innym razem po prostu sobie jest i pozostanie niedostrzeżona. Warto więc pozostać skupionym podczas lektury, aczkolwiek styl Agnieszki niekiedy może w tym przeszkodzić, bo autorka potrafi pisać wręcz onirycznie. Zdania złożone z taką prostotą, oczywistą niekiedy naiwnością, a niosące cały tonaż sensu i filozofii. Wiecie… budził się we mnie taki zachwyt. Trochę tak, jakbym siedział się z dzieckiem, a ono nagle w tej swojej dziecinności potrafiło wypowiedzieć sentencję tak mądrą i oczywistą, iż dorosły czuje się idiotą. Dlatego zalecam zachować czujność, ale jeżeli dacie się porwać z nurtem, to nie pożałujecie.
Właśnie przez to miałem również skojarzenia ze wspomnianą książką Ishiguro. Bohaterki dzieli pewna nieznajomość paskudnych konwenansów, którymi rządzi się świat. Tutaj jednak mamy żywego człowieka, zmagającego się z niezrozumieniem. Wyizolowanego tylko dlatego, że… ma racje. Brzmi to komicznie, ale niestety - zdarza się. Każdy biegnie przed siebie, a prawda należy do tego, kto jest wyżej. Jednostki myślące inaczej nie są zabijane, och nie! Są ignorowane, wyśmiewane, oddzielane od reszty stada. Autorce udało się przedstawić bardzo obrazowo ten proces. Miejscami miałem podobne odczucia, kiedy czytałem „Kwiaty dla Algernona”. Tutaj oczywiście w mniejszej skali, ale gdzieś ta struna niesprawiedliwości względem człowieka została poruszona.
Ostatecznie przyznaję, iże debiut ów Agnieszce wyszedł bardzo zgrabnie, choć na takiego typowego naturszczyka nie trafiło! Autorka coś tam poetkuje i widać to w stylistyce, co wychodzi jej na plus. To powieść bardzo świadoma, pełna wrażliwości oraz poszukiwań właściwej drogi. Ja jej znajduję ocenę 7/10 (Prywatny plus za krótką formę i oddanie realiów, ale tego w ocenie nie uwzględniam
Zapomniałem dodać tutaj!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoje sympatie względem ładnej literatury są dość dziwne. Czyta mi się to ciężko, przewlekle i po prostu nie mogę się skupić. Mam tak z Le Guin, Peterem S. Beaglem, a także Ishiguro. Czytając „Starego Przyjaciela”, przypomniał mi się zwłaszcza ten ostatni, bowiem „Klara i Słońce” ma pewne elementy wspólne.
Agnieszka Płonka napisała w gruncie rzeczy...
👣 Czy można być samotnym pośród innych ludzi? - recenzja „Stary przyjaciel” Agnieszki Płonka
Ocena końcowa: ★★★★★ (10/10)
Współpraca barterowa: Agnieszka Płonka
,,Nie mogłam wiedzieć, że niedługo obudzę się bez nikogo wśród przerażających sztucznych uśmiechów wykrzywiających usta, które nigdy nie przyznają, że może być źle. Że samotność wśród ludzi skraca oddech jak zatkane płuca, tak, że tlen przestaje krążyć w ciele. I że pomoże mi Stary Przyjaciel.”
👣 R e c e n z j a
Przejmująca powieść o samotności, niezrozumieniu i poszukiwaniu prawdy.
Świat w którym górują dwie gwiazdy: czerwona i niebieska. Kasandra z fioletowego podwórka postanawia wyruszyć w podróż. Jej celem jest Portowe Miasto i Projekt Syzyf. Niestety szybko okazuje się, że wszystko, co planowała, okazuje się zupełnie inne. Nikt nie widzi niepokojących rzeczy, niemiłych zachowań i...prawdy. Wygląda na to, że dostrzega je tylko Kasandra i jej tajemniczy Stary Przyjaciel.
Powieść można powiedzieć filozoficzna, ujęta w liczne metafory, cierpiąca wątkami z historii, po części dystopijna. Rozdziały są długie, ujęte z punktu widzenia wchodzącej w dorosłość, Kasandry, która swoją drogą bardzo dobrze opowiada swoją historię.
👣 ,,Stary przyjaciel” to książka o której na pewno długo nie zapomnę. Jak sam tytuł mówi, zostanie moim starym przyjacielem 💙
,,Ludzi uciekają ludzie przebrani w instytucje i pistolety. Podobnie trzęsienie ziemi - kiedy zabija, nie patrzy na wykształcenie i zawód. Człowiek jest dokładniejszy. Wie, do kogo strzelić. I choć geologiczne analogie przydadzą się do opisu tej nowej energii, tego otrząsania się, ulgi i mozolnego pięcia się ku górze - kończą się, kiedy opowieść dochodzi do czyjejś woli, potrzeby kontroli, czyjegoś strachu. A w opowieści Starego Przyjaciela kontroli i strachu jest chyba najwięcej.”
👣 Czy można być samotnym pośród innych ludzi? - recenzja „Stary przyjaciel” Agnieszki Płonka
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOcena końcowa: ★★★★★ (10/10)
Współpraca barterowa: Agnieszka Płonka
,,Nie mogłam wiedzieć, że niedługo obudzę się bez nikogo wśród przerażających sztucznych uśmiechów wykrzywiających usta, które nigdy nie przyznają, że może być źle. Że samotność wśród ludzi skraca oddech jak...
Lubicie książki, którym ciężko jest przyporządkować jeden konkretny gatunek literacki? Jeśli tak, to dzisiaj mam dla Was recenzję właśnie takiego mixu, w którym można spotkać dystopię, realizm oraz elementy realizmu magicznego. Tą książką jest „Stary przyjaciel” Agnieszki Płonki. Zobaczmy zatem, o czym jest ta historia i jakie wywarła na mnie wrażenie!
Są dwie gwiazdy: niebieska i czerwona, a wokół nich krąży odległa planeta, na której mieszka Kasandra. Pewnego dnia wyrusza ona w podróż, aby spełnić swoje marzenie z dzieciństwa. Niestety rzeczywistość okazuje się inna... Dziewczyna mierzy się z samotnością i niezrozumieniem. Jednak, czy uda jej się spełnić marzenie z dzieciństwa? Kto będzie świadkiem jej samotności? Czy ten dramat psychologiczny dzieje się naprawdę, czy tylko w jej głowie?
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie. Dzieli się na kilka długich rozdziałów i ogólnie jest napisana z punktu widzenia Kasandry, która wkracza w dorosłe życie i jednocześnie doświadcza ważnych zmian, zdobywa nową wiedzę i doświadczenie. Jednak wszystko okazuje się inne, niż myślała. Tak więc książka ta dokładnie opisuje nie tylko podróż coming-of-age, ale także przemoc w miejscu pracy. Mówi ona również o tym, że nikt nie chce być sam, a każdy symbol ma swoje znaczenie. Książka ta ma małą objętość, jednak według mnie nie należy ona do łatwych ani lekkich. Na początku ciężko było mi się w nią wkręcić ze względu na specyficzną formę i fabułę, jednak z czasem potrafiła mnie zaciekawić. Musiałam tylko podczas czytania mocno się skupić, aby zrozumieć fabułę i wczuć się w losy głównej bohaterki, której czasami było mi szkoda ze względu na jej samotność i niezrozumienie. Po przeczytaniu tej książki stwierdzam, że dzięki niej poznałam bardzo oryginalną i urozmaiconą gatunkowo historię. Czasami czułam się tak, jakbym czytała literaturę fantastyczno-naukową, czasami science-fiction, a czasami jak zwykłą powieść z elementami filozofii.
„Stary przyjaciel” jest według mnie ciekawą, ale i też wymagającą skupienia książką, która nie należy do łatwych. Jest ona mieszanką realizmu i dystopii, tak więc, jeśli lubicie takie klimaty, to może Was zainteresować ta książka. Myślę, że spędzony z nią czas nie będzie stracony!
Lubicie książki, którym ciężko jest przyporządkować jeden konkretny gatunek literacki? Jeśli tak, to dzisiaj mam dla Was recenzję właśnie takiego mixu, w którym można spotkać dystopię, realizm oraz elementy realizmu magicznego. Tą książką jest „Stary przyjaciel” Agnieszki Płonki. Zobaczmy zatem, o czym jest ta historia i jakie wywarła na mnie wrażenie!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSą dwie gwiazdy:...
„Moja planeta obraca się dookoła dwóch gwiazd, z których jedna jest niebieska, a druga czerwona. Może to prawda. Może nie. Może mieszkam na Ziemi, a podwójną gwiazdę wymyśliłam w tym momencie, żeby chronić Starego Przyjaciela. Nawet jeśli mnie o to podejrzewasz, proszę cię, abyś nie szukał ani mnie, ani jego”.
Takimi słowami otwiera się powieść „Stary Przyjaciel” Agnieszki Płonki — i nieprzypadkowo właśnie ten cytat przywołuję na początku. To zapowiedź nie tylko historii, ale i nastroju, w którym będzie ona opowiedziana. Pozornie jesteśmy w świecie science fiction: odległa planeta, dwa słońca, aura dystopii. I rzeczywiście, znajdziemy tu echa fantastyki naukowej. Ale z czasem staje się jasne, że to tylko część prawdy.
Autorka serwuje nam bowiem rzeczywistość podszytą symbolami, w której zderzają się echa nauki, mitologii i filozofii. Nazwy takie jak Fioletowe Podwórko, Daleka Północ, Embla Biała czy Górskie Miasto nadają tej historii raczej charakter onirycznej przypowieści, zbliżając ją klimatem do fantasy. A jednocześnie – co ciekawe – techniczno-cywilizacyjny krajobraz bardzo przypomina naszą współczesność. Miejscami niemal do złudzenia. W rezultacie otrzymujemy narrację zakorzenioną w realiach, ale odklejoną od nich wystarczająco, by zachować aurę tajemnicy. To stwarza unikalny klimat, który trudno z czymkolwiek porównać.
Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, z perspektywy Kasandry – głównej bohaterki. Styl przypomina pamiętnik lub długi list pisany po latach od opisywanych. Wymaga to od czytelnika skupienia i cierpliwości, tym bardziej że dwa pierwsze rozdziały są niemal całkowicie pozbawione dialogów. Płonka wykorzystuje je, by zbudować świat, osadzić wątki i przygotować nas na to, co dalej – ale tempo jest spokojne, miejscami wręcz kontemplacyjne.
Nie znajdziemy tu bowiem wartkiej akcji. Fabuła posuwa się naprzód, owszem, ale powoli – raczej jako pretekst do rozważań filozoficznych, analiz emocji i prób zrozumienia samej siebie przez główną bohaterkę. To powieść o wolności, samotności i prawdzie, która często potrafi być trudna do udźwignięcia. Nietrudno odnieść wrażenia, że głos Kasandry jest mocno przesiąknięty osobowością samej autorki.
Wiele mówi o tym poniższy fragment:
„Nie jest łatwo znaleźć ptaka, który wyleciałby z otwartej klatki. Większość jest straszna i nie poleci nigdy. Nie z braku wyboru. Z braku wolnej woli. Z wychowania pod jednym zimnym niebem, wytresowania maszyny, tak że nie da się już wskazać granic ich dusz. Ci, którzy znali tylko gang, wierzyli gangowi, dumni z jedynej dostępnej dla nich przynależności. Jeśli w świerkowym lesie spotkasz zamkniętego ptaka, nie rób tego co ja. Nie przytulaj go. A jeśli wskaże ci pociąg, nie wsiadaj. Schowaj się w mchu”.
Tego typu metaforycznych fragmentów jest w książce sporo. Mnie kupiły. Nie każdemu przypadną do gustu, ale jeśli tylko lubisz refleksyjną literaturę — lub jesteś gotów dać jej szansę — możesz znaleźć tu coś wartościowego.
Styl Płonki oceniam jako dojrzały i przemyślany. Owszem, są momenty słabsze, pewne zdania można by skrócić lub podzielić, ale w ogólnym rozrachunku warsztat autorki broni się bardzo dobrze. Zdarza się, że język nabiera poetyckiego oddechu (autorka wydała dwa tomy wierszy), ale nie popada w pretensjonalność. I to się ceni.
„Stary Przyjaciel” to powieść, która wymaga od czytelnika cierpliwości, uważności i gotowości na filozoficzną wędrówkę. Nie jest to książka, którą „łyka się na raz”. Raczej coś, co warto dawkować – jak dobre wino, które wymaga chwili, by wydobyć swój aromat.
Jeśli lubisz nietypowe formy narracji i opowieści, w których odpowiedzi otwierają jeszcze więcej pytań – sięgnij po tę książkę. A jeśli jeszcze nie wiesz, czy to Twój klimat – może właśnie ta historia pomoże Ci to odkryć.
„Moja planeta obraca się dookoła dwóch gwiazd, z których jedna jest niebieska, a druga czerwona. Może to prawda. Może nie. Może mieszkam na Ziemi, a podwójną gwiazdę wymyśliłam w tym momencie, żeby chronić Starego Przyjaciela. Nawet jeśli mnie o to podejrzewasz, proszę cię, abyś nie szukał ani mnie, ani jego”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTakimi słowami otwiera się powieść „Stary Przyjaciel” Agnieszki...