Nie do końca łatwa w odbiorze ze względu na kwiecisty styl (w takim samym stopniu zachwycający dla jednych, jak zniechęcający dla innych), liczne dygresje, przemyślenia i rozważania narratorki. Fabułę bez wątpienia ożywia głos lektorki dobrze nagranego audiobooka! Wtedy też i tło (okoliczności historyczne: uprzemysłowienie, niezadowolenie robotników i przez to wybuchające co pewien czas konflikty); opisy postaci (a tu każdy zdaje się być postacią wielowymiarową, ze swoimi zaletami i słabościami); opisy odczuć (ich różnorodna gama opisana jest z niezwykła żywiołowością, iskrą charakterystyczną dla autorki) stają się interesujące. Z pewnością wiernie oddane jest tu życie rodzinne ... salonowe , towarzyskie ... pewien konwenans ... Za sprawą słów Charlotty Bronte przenosimy się do zupełnie oddmiennej rzeczywistości ... trudnej, ale i wielu aspektach ujmującej ... Autorka w ciekawy sposób kreśli portrety kobiece (dużo uwagi poświęca planom zamążpojścia ... a znaczna ilość stron na ten temat wzbudza sugestię, iż był to w owym czasie ważny temat).Widoczny jest tu też rys emancypacji kobiet, pewna próba wyjścia poza ustalone normy. Całość treści zaś została tu zgrabnie ujęta i w sposób niezwykle emocjonalny przekazana odbiorcy. Ciekawe doświaczenie czytelnicze!
Nie do końca łatwa w odbiorze ze względu na kwiecisty styl (w takim samym stopniu zachwycający dla jednych, jak zniechęcający dla innych), liczne dygresje, przemyślenia i rozważania narratorki. Fabułę bez wątpienia ożywia głos lektorki dobrze nagranego audiobooka! Wtedy też i tło (okoliczności historyczne: uprzemysłowienie, niezadowolenie robotników i przez to wybuchające...
Klasyka w najlepszym wydaniu. Rewelacja. Losy dwóch bohaterek Shirley i Caroline na tle wrzosowisk północnej Anglii. Barwne postaci, konflikt społeczny, bieda i bogactwo, motyw wojny płci. A wszystko napisane w lekkim, dobrym stylu.
Klasyka w najlepszym wydaniu. Rewelacja. Losy dwóch bohaterek Shirley i Caroline na tle wrzosowisk północnej Anglii. Barwne postaci, konflikt społeczny, bieda i bogactwo, motyw wojny płci. A wszystko napisane w lekkim, dobrym stylu.
O tym, jaka jest najlepsza motywacja do zawarcia związku małżeńskiego.
Książka podejmuje kilka tematów. Z początku koncentruje się na rewolucji przemysłowej i problemach występujących po obu stronach - robotników (bo rozwój mechanizacji odbierał im pracę) i przedsiębiorców (bo w związku z wojnami napoleońskimi zamknęły się zagraniczne rynki zbytu). Później przez chwilę prześlizguje się po temacie emancypacji kobiet, wskazując na niesprawiedliwą pogardę jaką darzone były stare panny. Końcówka to już właściwie romans pełną gębą, w którym najbardziej palącym problemem jest to, kto za kogo wyjdzie za mąż - w tej części najwyraźniej przebija specyficzne poczucie humoru Charlotte Bronte, budzące skojarzenia z "Dziwnymi losami Jane Eyre".
Niestety, nie będzie to moje ulubione dzieło sióstr Bronte. Tym, co mi najbardziej doskwierało było pewne przegadanie, zwłaszcza w środkowej części książki. Są tutaj całe wątki, których obecność jest dla mnie kompletnie niezrozumiała i wydaje mi się niepotrzebna - przytaczane jest np. stare wypracowanie tytułowej bohaterki (które moim zdaniem ma zupełnie znikome znaczenie w kontekście całości książki, o ile jakiekolwiek ma), całkiem zbędny był też wątek pogryzienia przez potencjalnie wściekłego psa. Trochę brakowało mi też bardziej wyrazistego głównego wątku. Z początku wydaje się, że takim będą próby młodego przedsiębiorcy, aby wydostać się z długów i odbudować podupadłą fabrykę - ale ten wątek rozmywa się stosunkowo szybko i moim zdaniem nie zostaje zastąpiony niczym szczególnie ciekawym.
Przeszkadzała mi też skandaliczna jakość wydania. Liczne literówki, błędy interpunkcyjne, połknięte słowa itp. - doprawdy nie godzi się, żeby klasykę wydawać w tak niechlujny sposób.
O tym, jaka jest najlepsza motywacja do zawarcia związku małżeńskiego.
Książka podejmuje kilka tematów. Z początku koncentruje się na rewolucji przemysłowej i problemach występujących po obu stronach - robotników (bo rozwój mechanizacji odbierał im pracę) i przedsiębiorców (bo w związku z wojnami napoleońskimi zamknęły się zagraniczne rynki zbytu). Później przez chwilę...
Książka ta przypomina mi "Północ i Południe", "Żony i córki" Elizabeth Gaskell. Posiada ten sam klimat, więc jeśli spodobała ci się ta książka to spokojnie możesz sięgnąć po Elizabeth Gaskell.
"Shirley" opowiada o Caroline Helstone i o tytułowej Shirley Keeldar. Ta pierwsza jest biedną siostrzenicą plebana, którą porzuciła matka, jednak ją odzyskuje. Ta druga to bogata dziedziczka, której wuj chce wybrać męża, ale ona się na to nie zgadza.
Świetnie nakreślone są przez autorkę różnicę społeczne. Robert stojący na skraju bankructwa rozważa poślubienie bogatej dziedziczki. Wybranką jego brata jest kobieta, która stoi wyżej w drabinie społecznej niż on sam. To powoduje komplikacje, bo obaj bracia pomimo swoich uczuć, wiedzą, że muszą kierować się rozsądkiem, a nie uczuciami. To pokazuje jak bardzo ludzie przywiązywali wagę do pozycji, które zajmowali. Prostym przykładem jest fakt, że jeśli facet/kobieta posiadali pieniądze to wniosek ludzi był taki, że ślub był brany dla pieniędzy a nie miłości. Jest to tylko jeden z nielicznych przykładów, ale ludzie i społeczeństwo nie zmieniło się od tamtego czasu.
Teraz sięgnę po "Profesora", bo to jest jedyna książka, której nie czytałam.
Książka ta przypomina mi "Północ i Południe", "Żony i córki" Elizabeth Gaskell. Posiada ten sam klimat, więc jeśli spodobała ci się ta książka to spokojnie możesz sięgnąć po Elizabeth Gaskell.
"Shirley" opowiada o Caroline Helstone i o tytułowej Shirley Keeldar. Ta pierwsza jest biedną siostrzenicą plebana, którą porzuciła matka, jednak ją odzyskuje. Ta druga to bogata...
Akcja powieści rozgrywa się w Yorkshire, tłem powieści jest kryzys przemysłowy będący skutkiem wojen napoleońskich. Dwie główne bohaterki to Caroline Helstone i Shirley Keeldar.
Ta książka znacznie różni się od innych książek autorki, to powieść, w której wątek społeczny odgrywa znacznie większą rolę niż w innych dziełach Charlotte, niekiedy przyćmiewa wątek romansowy. To, co łączy tę książkę z całą inną twórczością autorki to niepowtarzalny klimat i refleksja.
Piękny język i narracja prowadzona w sposób stonowany, cudowne opisy, wszystko to spowodowało, że nie mogłam oderwać się od czytania. Charakterystyka bohaterów to po prostu rewelacja.
Moje kolejne udane spotkanie z prozą Charlotte Brontë.
Akcja powieści rozgrywa się w Yorkshire, tłem powieści jest kryzys przemysłowy będący skutkiem wojen napoleońskich. Dwie główne bohaterki to Caroline Helstone i Shirley Keeldar.
Ta książka znacznie różni się od innych książek autorki, to powieść, w której wątek społeczny odgrywa znacznie większą rolę niż w innych dziełach Charlotte, niekiedy przyćmiewa wątek romansowy. To,...
Problemy społeczne, rola kobiet, ich sytuacja w męskim świecie i wiele innych spostrzeżeń autorki, a w tle historia dwóch miłości, które intrygują znacznie mniej niż poglądy Charlotte Brontë.
Problemy społeczne, rola kobiet, ich sytuacja w męskim świecie i wiele innych spostrzeżeń autorki, a w tle historia dwóch miłości, które intrygują znacznie mniej niż poglądy Charlotte Brontë.
Genialnie napisana powieść. Na uwagę zasługują psychologiczne rysy bohaterów. Autorka była bystrą (i krytyczną!) obserwatorką obyczajowości swoich czasów czyli początków XIX w.
Genialnie napisana powieść. Na uwagę zasługują psychologiczne rysy bohaterów. Autorka była bystrą (i krytyczną!) obserwatorką obyczajowości swoich czasów czyli początków XIX w.
Moja ulubiona powieść ze wszystkich przeczytanych do tej pory Brontë i Austen. Uwielbiam Caroline Helstone i Shirley Keeldar zarówno jako osobne postacie, jak i jako duet, dzięki nim nie miałam problemu do czytania 600 stron, które zapewne można byłoby skrócić. Caroline przemówiła do mojego serca swoimi rozterkami i problemami, a Shirley - do mojej głowy, bo bardzo spodobał mi się realistyczny na ówczesne czasy portret silnej, niezależnej bohaterki.
Ale choć się starałam to sobie wyobrazić, to wciąż nie potrafię w pełni pojąć myślenia ludzi tamtych czasów. To właśnie to przedstawienie wikarych wywołało oburzenie krytyków? Co takiego strasznego zrobił jeden z nich, że autorka pomijaj to milczeniem dla dobra czytelnika?
I jeszcze cytat z jednej recenzji, który bardzo mi się spodobał: "To, że Currer Bell nosi spódnicę, jest równie oczywiste jak to, że Shirley Keeldar nosi spodnie".
Ogólnie ciekawie mi się czytało tę książkę z biograficznym kontekstem - wiedząc o podobieństwie głównych bohaterek do sióstr autorki, wiedząc, że Charlotte Brontë była wielką fanką księcia Wellingtona i wiedząc, że z rodzeństwem tworzyła alternatywny świat. Bo czy Shirley Keeldar nie brzmi jak imię dla postaci, którą tworzy się na główną bohaterkę swojego fanfika na Wattpadzie? Imię, które miała nosić, gdyby była chłopcem, nazwisko, jakiego nie nosi nikt w Anglii...
Zabawne dla mnie jest to, jak rozrzutnie autorka łamie czwartą ścianę, bo teraz to by było niewyobrażalne i od razu usunięte przez redaktora jako nieprofesjonalne.
To chyba pierwszy romans, który jest negatywnie nastawiony do idei małżeństwa. Ani wuj Caroline, ani pani Pryor go nie polecają. Szkoda jednak, że to właśnie ono jest niby rozwiązaniem wszystkich problemów głównych bohaterek.
Moja ulubiona powieść ze wszystkich przeczytanych do tej pory Brontë i Austen. Uwielbiam Caroline Helstone i Shirley Keeldar zarówno jako osobne postacie, jak i jako duet, dzięki nim nie miałam problemu do czytania 600 stron, które zapewne można byłoby skrócić. Caroline przemówiła do mojego serca swoimi rozterkami i problemami, a Shirley - do mojej głowy, bo bardzo...
Mam jakieś takie wrażenie, że wszystkie książki Bronte i Austen są takie same i wystarczy przeczytać jedną aby z automatu móc domyślić się rozwiązania każdej kolejnej. Fakt, tło polityczno-społecznie świetnie zostało uchwycone, natomiast oczekiwałabym czegoś więcej od książek, które notorycznie wpisywane są na przeróżne listy "książek, które musisz znać".
Mam jakieś takie wrażenie, że wszystkie książki Bronte i Austen są takie same i wystarczy przeczytać jedną aby z automatu móc domyślić się rozwiązania każdej kolejnej. Fakt, tło polityczno-społecznie świetnie zostało uchwycone, natomiast oczekiwałabym czegoś więcej od książek, które notorycznie wpisywane są na przeróżne listy "książek, które musisz znać".
Przyznam, że „Shirley” to nie jest moja ulubiona powieść Charlotte, ba, uważam ją faktycznie za „skażoną” osobistą tragedią autorki, naznaczoną bólem i rozpaczą. Pełną rozmyślań i przemyśleń, które meandrują i sprowadzają czytelnika na manowce. Ale! Jak widzicie, „Shirley” okazała się kryć w sobie całą kopalnię fascynujących tematów, których w innych powieściach Brontë nie miałabym jak poruszyć. Tego się nie spodziewałam, bo chociaż znałam fascynacje rodzeństwa Brontë polityką i historią, to jednak nie brałam pod uwagę, że cała jedna powieść poświęcona będzie tak poważnej i intrygującej tematyce.
Jedno pozostaje dla mnie pewne – „Shirley” to kawał fascynującej klasyki, która zostawia w sobie coś więcej niż tylko fabułę.
Przyznam, że „Shirley” to nie jest moja ulubiona powieść Charlotte, ba, uważam ją faktycznie za „skażoną” osobistą tragedią autorki, naznaczoną bólem i rozpaczą. Pełną rozmyślań i przemyśleń, które meandrują i sprowadzają czytelnika na manowce. Ale! Jak widzicie, „Shirley” okazała się kryć w sobie całą kopalnię fascynujących tematów, których w innych powieściach Brontë nie...
Wrzosowiska północnej Anglii. Caroline i Shirley są przyjaciółkami. Pierwsza jest biedną siostrzenicą pastora i mieszka na plebanii. Zakochana jest ze wzajemnością w Robercie, który, choć uwielbia Caroline, rozważa poślubienie Shirley, pewnej siebie, bogatej dziedziczki. Dziewczyny są zupełnie różne ale udaje im się zostać przyjaciółkami. Jak potoczą się ich losy?
Wrzosowiska północnej Anglii. Caroline i Shirley są przyjaciółkami. Pierwsza jest biedną siostrzenicą pastora i mieszka na plebanii. Zakochana jest ze wzajemnością w Robercie, który, choć uwielbia Caroline, rozważa poślubienie Shirley, pewnej siebie, bogatej dziedziczki. Dziewczyny są zupełnie różne ale udaje im się zostać przyjaciółkami. Jak potoczą się ich losy?
Chyba najlepsza książka Charlotte Bronte, którą jak dotąd przeczytałam (jestem po lekturze "Jane Eyre" i "Villette"). To, co zasługuje na szczególną uwagę, to szerokie tło społeczne i polityczne. Bronte, jak dotychczas, zawieszała swoje historie w próżni. W "Shirley" natomiast na losy bohaterów ogromny wpływ mają, zdawałoby się, odległe wydarzenia (wojny napoleońskie na kontynencie) oraz wynikające z nich perturbacje w kraju (kryzys gospodarczy i społeczne niezadowolenie). Jest to prawdziwa gratka, dla fanów epoki (do której i ja należę) - takie spojrzenie na ówczesny dosyć gorący okres historyczny z dystansu i pod innym kątem.
Drugi duży plus to ciekawe i nieszablonowe postacie męskie. Bronte jest mistrzynią w tworzeniu postaci kobiecych, ale niestety bohaterzy męscy wychodzą jej jednak gorzej (denerwowali mnie główni męscy bohaterzy i w "Jane Eyre" i w "Villette"). W "Shirley" jest jednak inaczej. Zwłaszcza postać Roberta Moore'a, ze względu na swoją wielobarwność była dla mnie interesująca. W ogóle wątek rozwijania fabryki, powstałych z tego lokalnych napięć, prowadzących aż do rozlewu krwi był dla mnie najbardziej emocjonujący. Pokazał mi również, że Charlotte Bronte jest wszechstronną autorką, umiejętnie posługującą się środkami wyrazu. Potrafiła bowiem nie tylko stworzyć sugestywne opisy natury i wewnętrznych przeżyć bohaterów, ale także wykreować prawdziwą "akcję".
I ostatecznie to, co Bronte wychodzi najlepiej, czyli psychologiczne niuanse, których w powieści jest sporo. Z przyjemnością śledziłam interakcje, jakie zachodziły pomiędzy bohaterami, a które przedstawione były w sposób konsekwentny i spójny. Dzięki temu otrzymałam prawdziwą feerię wyrazistych, ciekawych postaci, których się łatwo nie zapomni.
Odejmuję gwiazdki za drugą połowę książki. Pierwsza była poprowadzona ciekawe, intrygująco, inaczej niż w poprzednich powieściach. Końcówka zaś, typowo brontowska, nie zrobiła na mnie większego wrażenia.
Chyba najlepsza książka Charlotte Bronte, którą jak dotąd przeczytałam (jestem po lekturze "Jane Eyre" i "Villette"). To, co zasługuje na szczególną uwagę, to szerokie tło społeczne i polityczne. Bronte, jak dotychczas, zawieszała swoje historie w próżni. W "Shirley" natomiast na losy bohaterów ogromny wpływ mają, zdawałoby się, odległe wydarzenia (wojny napoleońskie na...
To taka niezła dziewiętnastowieczna powieść. Dałbym gwiazdkę mniej gdyby nie mocne zacięcie feministyczne, które trzeba docenić jako wielką odwagę w tamtych czasach. Sama historia jest jednak nudnawa. Jane Eyre jest dużo lepsza powieścią. Książka nadaje się do słuchania na przyspieszeniu w tle.
To taka niezła dziewiętnastowieczna powieść. Dałbym gwiazdkę mniej gdyby nie mocne zacięcie feministyczne, które trzeba docenić jako wielką odwagę w tamtych czasach. Sama historia jest jednak nudnawa. Jane Eyre jest dużo lepsza powieścią. Książka nadaje się do słuchania na przyspieszeniu w tle.
To była ostatnia książka sióstr Bronte, jaka została mi już do przeczytania no i nie zawiodłam się...
Z samego opisu nie wnioskowałam jakiejś zaskakującej czy zadziwiającej fabuły, ale po prostu ta książka jest niesamowita- w sposób jaki jest i została napisana.
Historia jest pozornie prosta- zwykła akcja i oczywiste wydarzenia, a jednak "Shirley" nie mogła by być przypisana do tego schematu.
Bohaterowie są zrobieni cudownie- każdy jest inny i każdy jest dopracowany idealnie, a jego charakter powoli wysuwa się z kart powieści. Nie ma żadnych niedopowiedzeń- widzimy ich takimi jakimi są, bez przekoloryzowania postaci co daje efekt jak gdyby żyli na prawdę lub jakbyśmy znali ich osobiście.
Mnie bardzo urzekły opisy trzech młodych pastorów, bardzo trafne. Zwłaszcza szybki portrecik Malone'a z pierwszych stron sprawił, że poczułam do niego niechęć.
Najbardziej jednak uwielbiam to w jaki sposób zostały skonstruowane Caroline i Shirley. Jak prawdziwe istoty- składające się z strony fizycznej i duchowej. (pastorzy byli przedstawieni jako nie zbyt wymagający pod względem duchowości i płytcy- wręcz przeciwnie do opisanych wyżej pań) Ich wrażliwość i życie wewnętrzne były często i wnikliwie opisywane. Zwłaszcza zwróciłam tu uwagę na sugestię narratorki, że gdyby Shirley nie była '"trzpiotowata" to wiedziałaby, że takie piękne letnie popołudnia przepełnione szczęściem można by pięknie ująć poezją.
Mimo, że panna Helstone i Keeldar były bardzo różne pod względem charakterów to połączyła je wielka przyjaźń. Caroline skromna, cicha i nieco zamknięta po pewnych przeżyciach była idealna dla ruchliwej i pewnej siebie Shirley-każda z nich mogła nauczyć inną czegoś, mogły się świetnie uzupełniać.
Również wątki na temat Roberta Moora-pracy w fabryce, problemów z tym związanych dają dużo do myślenia. Nie wszystko przychodziło tak łatwo jak się może wydawać, a sam Moore, który powinien być szczęśliwy jako właściciel wielkiej fabryki wcale nie pokusza się by nazwać go takim.
Fabułę przeciera wiele zwrotów akcji, historie wielu postaci- bardzo barwnych, więc historia jest stale urozmaicana. Po prostu nie można się znudzić. Jest przemycane wiele pięknych sentencji, wymownych przemyśleń, wręcz poezji wplecionej w prozę. Wszystko to jednak jest przekładane odrobinami humoru. Wydaje mi się, że to właściwie jedyna powieść sióstr Bronte, która zawiera w sobie tyle komicznych wypowiedzi czy wydarzeń( a i tak nie jest ich bardzo wiele) które tworzą niesamowity klimat, ale myślę, że równa się to też z postacią samej panny Keeldar, która jest na swój sposób nieco zuchwała i odważna w tym co mówi, a to co wyraża wyraża trafnie, często strzelając z łuku ciętej riposty.
Podsumowując, książka skradła moje serce. Bohaterowie są dopracowani dosłownie "na cacy", Charlotte zadbała byśmy się nie nudzili i wplotła wiele ciekawych wątków oraz "napędzaczy" akcji, że po prostu nie można zasnąć przy lekturze, a przeciwnie chce się ją czytać i czytać. Również ciekawym zabiegiem w powieści jest to, że w ostatnim rozdziale narrator ujawnia się i to bardzo subtelnie.
Z całego serca polecam.
To była ostatnia książka sióstr Bronte, jaka została mi już do przeczytania no i nie zawiodłam się...
Z samego opisu nie wnioskowałam jakiejś zaskakującej czy zadziwiającej fabuły, ale po prostu ta książka jest niesamowita- w sposób jaki jest i została napisana.
Historia jest pozornie prosta- zwykła akcja i oczywiste wydarzenia, a jednak "Shirley" nie mogła by być...
„Ludzkie serce potrafi wiele ścierpieć. Potrafi pomieścić w sobie więcej łez, niż ocean mieści w sobie wody. Nigdy nie wiemy, jak głębokie-jak szerokie jest nasze serce, póki nieszczęście nie napędzi nad nie chmur i nie zacznie na nie spływać czarny deszcz.”
W literaturze klasycznej istnieją dzieła, które wyróżniają się nie tylko swoją głębią, ale także niesamowitymi kreacjami bohaterów. „Shirley” to jedna z tych książek, która przykuwa uwagę czytelnika dzięki wspaniałym postaciom. Jednakże, nie jest to pozycja bez wad.
W świecie literackim Charlotte Brontë jest znana z umiejętności tworzenia postaci, które są głębokie, złożone i pełne sprzeczności. Główna bohaterka, Shirley Keeldar, to postać, która wyróżnia się niezależnością i siłą charakteru, co jest szczególnie imponujące, biorąc pod uwagę epokę, w jakiej jest osadzona historia. Jej postawa i postępowanie stanowią inspirację dla czytelniczek i czytelników. Shirley jest odważna i nie cofa się przed wyrażaniem swojego zdania, co czyni ją bohaterką nie tylko interesującą, ale i inspirującą.
Oprócz Shirley autorka oferuje także innych fascynujących bohaterów, takich jak Caroline Helstone. Ta druga postać stanowi doskonały kontrast dla Shirley. Jej delikatność i wrażliwość pozwalają na głębsze zrozumienie różnych oblicz kobiecości w owym czasie. To zestawienie dwóch tak odmiennych kobiet przyczynia się do bogactwa literackiego i tematycznego powieści.
Niestety, jednym z głównych mankamentów tej książki są przydługie fragmenty, które zdają się być nadmiernie wydłużone i mogłyby zostać skrócone bez utraty treści. Charlotte Brontë, być może pod wpływem ówczesnej mody literackiej, wprowadza długie opisy krajobrazów i rozmyślania bohaterów, które spowalniają tempo narracji i mogą wydawać się zbędne. Te fragmenty, choć pisane pięknym językiem, potrafią odciągnąć uwagę czytelnika od głównego wątku.
Jednak warto podkreślić, że mimo tych dłuższych fragmentów, książka ma wiele zalet. Brontë doskonale ukazuje społeczeństwo i obyczaje epoki, poprzez różne postacie i wydarzenia. Powieść jest bogata w analizę napięć społecznych i ekonomicznych tamtych czasów, co nadaje jej głębi i aktualności. Choć czasem opisuje te aspekty w nadmiarze, to jednak stanowią one ważny element tła dla rozwoju fabuły.
Język użyty w książce zasługuje na uznanie. Autorka ma zdolność do opisywania emocji i psychologii bohaterów w sposób, który pozwala czytelnikowi wczuć się w ich życie. Jej opisy krajobrazów i miejscowości są malownicze i tworzą atmosferę, która doskonale współgra z fabułą. Mimo że język jest piękny, czasami zagubi się w zbędnych detalach, co może przeszkadzać w płynnym czytaniu.
„Ludzkie serce potrafi wiele ścierpieć. Potrafi pomieścić w sobie więcej łez, niż ocean mieści w sobie wody. Nigdy nie wiemy, jak głębokie-jak szerokie jest nasze serce, póki nieszczęście nie napędzi nad nie chmur i nie zacznie na nie spływać czarny deszcz.”
W literaturze klasycznej istnieją dzieła, które wyróżniają się nie tylko swoją głębią, ale także niesamowitymi...
Kolejna powieść od sióstr Brontë za mną! To moja druga pozycja od Charlotte i przyznaję, że wypadła gorzej od Dziwnych losów Jane Eyre, jednak nadal dobrze, mimo iż trochę się z nią męczyłam.
Myślę, że autorka zbyt mocno rozwlekła tutaj niektóre wątki i historię. Trochę niepotrzebnie, bo czasami przez to traciłam zainteresowanie i czekałam na powrót do losów tytułowej bohaterki i postaci z nią związanych. Choć przyznaję, że tytuł nadal mnie zastanawia, czemu Charlotte postanowiła umieścić w nim akurat Shirley.
W początkowych rozdziałach pojawiały się również bezpośrednie zwroty do czytelnika, co niezbyt mi pasowało i lekko wybijało z czytania. Czułam się jakbym była prowadzona za rękę bez możliwości samodzielnego poznawania tego świata. Nie pamiętam już jak było w poprzedniej powieści, ale tutaj rzuciło mi się to w oczy. Jednak wyczuwam w tym jakiś celowy zamysł, który może tylko w moim odczuciu wypadł słabo. Nie mniej to raczej drobnostka, która mi po prostu nie podpasowała.
Historia opowiada o bezrobociu wynikającym z zastąpienia ludzi maszynami w fabrykach, a wyniku tego o protestach i sprzeciwach robotników. To, co równie mocno zapadło mi w pamięci to obraz kobiety, która pragnie móc sama decydować o tym, co chce robić. Jedna z bohaterek - Caroline pragnie wyjechać z domu i zostać guwernantką, jednak każdy odciąga ją od tego pomysłu, argumentując, że dziewczyna ma przecież za co żyć. Chęć niezależności zostaje stłamszona nawet przez inne kobiety. Z tą sytuacją wiąże się ogólną chęć wyrwania się przez dziewczynę z rodzimych okokic, z dala od ukochanego, którego trudno rozgryźć.
Pojawia się również temat zamąż pójścia dla zysku. Jeden z bohaterów oświadcza się, ponieważ potraktował uprzejmość swojej wybranki jako wyraz jej miłości do niego. Kobieta ponownie zostaje przynależna komuś i jest wiązana jedynie z miłością do mężczyzny. Tylko do tego służy. Każdy jej serdeczny gest jest traktowany jako zauroczenie mężczyzną.
Ta powieść odkrywa dosyć sporo ciekawych przemyśleń, dlatego też mimo powolnego rozwoju sytuacji i zdarzeń nieco nużących, nie chciałam jej porzucać. Jest to póki co najmniej lubiana przeze mnie książka od sióstr Brontë, jednak myślę, że warto po nią sięgnąć!
Kolejna powieść od sióstr Brontë za mną! To moja druga pozycja od Charlotte i przyznaję, że wypadła gorzej od Dziwnych losów Jane Eyre, jednak nadal dobrze, mimo iż trochę się z nią męczyłam.
Myślę, że autorka zbyt mocno rozwlekła tutaj niektóre wątki i historię. Trochę niepotrzebnie, bo czasami przez to traciłam zainteresowanie i czekałam na powrót do losów tytułowej...
Książka mnie nudziła, a lektura niemiłosiernie się dłużyła. Jak już weszłam w klimat, jakoś dało się czytać, ale jak tylko odłożyłam książkę, to potem znów miałam problem, żeby się w nią wciągnąć.
Tematyka fajna, bohaterowie również ciekawie zarysowani. Ale dlaczego taki tytuł? Jak na razie jest to chyba jeden z mniej przyjemnych klasyków, jakie czytałam.
Książka mnie nudziła, a lektura niemiłosiernie się dłużyła. Jak już weszłam w klimat, jakoś dało się czytać, ale jak tylko odłożyłam książkę, to potem znów miałam problem, żeby się w nią wciągnąć.
Tematyka fajna, bohaterowie również ciekawie zarysowani. Ale dlaczego taki tytuł? Jak na razie jest to chyba jeden z mniej przyjemnych klasyków, jakie czytałam.
Lubię klimaty XIX-wiecznej Anglii, Jane Austen, siostry Brontë itp. Jednak tę książkę można było napisać o połowę krótszą. Przez większą część fabuły nic się w sumie nie dzieje. Bohaterowie pojawiają się i znikają, autorka pisze o jednym, za chwilę pojawia się inny wątek. Ale największe zastrzeżenia mam w sumie do tytułu. Shirley pojawia się dopiero na ok 200 stronie. Do tego właściwie odnosi się wrażenie, że główną bohaterką jest raczej Caroline. Ogólnie książka spoko, do Samek treści nie mam zastrzeżeń tylko tak jak mówię - tytuł i lanie wody, aby nabić strony.
Lubię klimaty XIX-wiecznej Anglii, Jane Austen, siostry Brontë itp. Jednak tę książkę można było napisać o połowę krótszą. Przez większą część fabuły nic się w sumie nie dzieje. Bohaterowie pojawiają się i znikają, autorka pisze o jednym, za chwilę pojawia się inny wątek. Ale największe zastrzeżenia mam w sumie do tytułu. Shirley pojawia się dopiero na ok 200 stronie. Do...
No cóż przeczytałam, ale muszę przyznać że spośród dotychczas przeczytanych książek sióstr Bronte ta najmniej przypadła mi do gustu i trochę się dłużyła. Być może dlatego że było zbyt dużo wątków i pobocznych bohaterów, a może dlatego, że oprócz tytułowej Shirley, drugą główną bohaterką była Caroline, a nawet powiedziałabym, że to on była "główniejszą" bohaterką. Losy tych dwóch młodych kobiet byly oczywiście splecione ze sobą, ale mogły być też tematem dwóch odrębnych powieści.
Obie bohaterki są młode, marzą o wspaniałej miłości i życiu na własnych zasadach, jak wszystkie bohaterki książek sióstr Bronte. To co wyróżnia tą powieść to marginalnie zaznaczony motyw mechanizacji przemysłu angielskiego w XIX wieku i problem ubóstwa robotników.
Cieszę się że przeczytałam tą pozycję, bo mam zamiar poznać wszelkie książki sióstr Bronte.
No cóż przeczytałam, ale muszę przyznać że spośród dotychczas przeczytanych książek sióstr Bronte ta najmniej przypadła mi do gustu i trochę się dłużyła. Być może dlatego że było zbyt dużo wątków i pobocznych bohaterów, a może dlatego, że oprócz tytułowej Shirley, drugą główną bohaterką była Caroline, a nawet powiedziałabym, że to on była "główniejszą" bohaterką....
Shirley przeczytałam jako ostatnią książkę z całego dorobku sióstr Bronte. I niestety jest najsłabsza. Historia ciekawa, ale zbyt rozwleczona. Powieść zajmuje jakieś 1/3 książki –reszta to niepotrzebne i nic nie wnoszące bardzo szczegółowe opisy. Niestety, wynudziłam się i zmęczyłam. Do pozostałych książek sióstr Bronte, a szczególnie do Jane Eyre się nie umywa. Pierwsza, którą bez żalu odkładałam na półkę. Pierwsza, gdy nie obiecywałam "Jeszcze jeden rozdział i idę spać".
Shirley przeczytałam jako ostatnią książkę z całego dorobku sióstr Bronte. I niestety jest najsłabsza. Historia ciekawa, ale zbyt rozwleczona. Powieść zajmuje jakieś 1/3 książki –reszta to niepotrzebne i nic nie wnoszące bardzo szczegółowe opisy. Niestety, wynudziłam się i zmęczyłam. Do pozostałych książek sióstr Bronte, a szczególnie do Jane Eyre się nie umywa. Pierwsza,...
Początek XIX wieku to okres zarówno problematyczny, niespokojny, z uwagi na wojny napoleońskie, jak i wiążący się z gwałtownymi przemianami technologicznymi. Zubożałe społeczeństwo, ludzie tracący pracę za sprawą postępu – wszystko to nie tworzy sprzyjających warunków dla przedsiębiorców. I nawet rozwój duszpasterstwa nie zmienia sytuacji, bowiem ludzie coraz mocniej buntują się, poszukując sposobu na życie i uciekając się do przemocy. Agresja, niekiedy irracjonalna, skierowana jest przeciwko tym, którzy mają lepiej, którzy w ich mniemaniu przyczyniają się do ich sytuacji.
Takim właśnie wrogiem – w mniemaniu mieszkańców – jest Robert Moore, rzutki przedsiębiorca, owładnięty ideą zarobienia dużych pieniędzy i to samodzielnie, bez pomocy rodziny. Pożyczka pozwala na wydzierżawienie małej przędzalni oraz niewielkiego domku obok, zaś pod jego czujnym okiem oba miejsca zaczynają coraz lepiej funkcjonować. Mężczyzna zdaje sobie jednak sprawę, że aby zamienić fabrykę w dobrze funkcjonujące przedsiębiorstwo, konieczna jest modernizacja parku technologicznego. Jednak zamówienie nowych maszyn przędzalniczych sprawia, że staje się on obiektem nienawiści okolicznych mieszkańców, którzy pozbawieni środków do życia, o swoje położenie obwiniają właśnie mechanizację.
Moore jest człowiekiem czynu, i jako taki – myśląc o przyszłości firmy - postanawia poślubić zamożną (i nijaką) Shirley Keeldar, która z kolei kocha się z wzajemnością w ubogim Louisie, który zajmuje posadę guwernera w rodzinie jej wuja. Jednak „ubogi” jest tu słowem-kluczem, a taki mezalians nie wchodzi w grę, zresztą sam mężczyzna jest boleśnie świadomy przepaści dzielącej jego i ukochaną. Jakby zawiłości sercowych było mało, to jego serce należy do niewinnej Caroline, żyjącej na łasce stryja, skrycie marzącej o samodzielności. W przeciwieństwie do wielu kobiet tamtego okresu, Caroline pragnęłaby tak naprawdę uczyć się handlu, by pomagać Robertowi w jego pracy.
Jak zakończą się te miłosne perypetie, przekonamy się dzięki lekturze powieści pt. „Shirley”, autorstwa Charlotte Brontë. Opublikowana nakładem Wydawnictwa MG powieść, napisana po sukcesie „Dziwnych losów Jane Eyre”, to niezwykle klimatyczna opowieść, w której równie (a nawet bardziej) fascynujące co historie miłosne, jest tło społeczno-gospodarcze. Przyjemność z lektury odnajdą jednak przede wszystkim miłośnicy pisarki, a także specyficznego klimatu, który pojawia się w jej książkach. Nie mamy tu co liczyć bowiem na szybki rozwój akcji, nawet tytułowa bohaterka pojawia się w tekście dość późno, a autorka tak wielką uwagę przywiązuje do szczegółów, że momentami gubimy główny wątek.
Wielu czytelnikom książka może wydawać się nieco mdła, szczególnie, że licząca sobie ponad sześćset stron opowieść ma wiele takich fragmentów, które poświęcone są wyłącznie opisom stosunków pomiędzy klasami społecznymi czy trudnej sytuacji wybranych grup społecznych. Również bohaterowie opisani zostali w typowy dla autorki sposób, są czarno-biali, nieco rozmyci, dalecy nam i tak naprawdę trudno do końca wczuć się zarówno w ich położenie, jak i opowiadaną historię. Jednak również taka charakterystyka postaci ma swój urok, choć docenią go zapewne wyłącznie wybrani czytelnicy.
Początek XIX wieku to okres zarówno problematyczny, niespokojny, z uwagi na wojny napoleońskie, jak i wiążący się z gwałtownymi przemianami technologicznymi. Zubożałe społeczeństwo, ludzie tracący pracę za sprawą postępu – wszystko to nie tworzy sprzyjających warunków dla przedsiębiorców. I nawet rozwój duszpasterstwa nie zmienia sytuacji, bowiem ludzie coraz mocniej...
Zacznę od tego, że patrząc się na zachwyty nad najpopularniejszą książką Charlotte Bronte „Dziwne losy Jane Eyre” i innymi pozycjami od sióstr, nie polecam powielać mojego błędu i zaczynać przygody od „Shirley”.
Ja wiem, że klasyczne powieści są dość powolne, ale chyba nie, aż tak, że przez 400 stron praktycznie nic się nie dzieje, a wręcz mam poczucie jakbyśmy co chwila kręcili się wokół tych samych powielonych wydarzeń. Ostatnie 200 stron wreszcie nabrały jakiegoś tempa, a przynajmniej były już na tyle płynne, że miałam ochotę sięgać po książkę.
Bardzo ta książka idealizowała każdą z postaci i samo zakończenie było niby fajne, a jakoś tak dziwnie poprowadzone. Nie polecam czytać opisu z tyłu, bo moim zdaniem za dużo zdradza, a że nie ma tu galopującej akcji to po co sobie jeszcze psuć niespodziankę kto z kim. Wspomnę tylko, że w przypadku dwóch par na zakończenie jedna poradziła sobie z rozmową dobrze, a druga wywołała u mnie dreszcze zażenowania. Tak wiem, że to były inne czasy, ale i tak ta rozmowa była dziwna. 😅
Na pewno podobała mi się subtelność Caroline i chyba jej postać najbardziej do mnie trafiła. Klimat tamtego czasu był i podobało mi się, że te uczucia rozkwitały powoli. Może to dziwnie zabrzmi, ale brakowało mi w tej książce jakiegoś większego dramatu. W życiu, aż tak gładko wszystko się nie kończy. Analizując teraz w tej książce nie było żadnego większego antagonisty, który by miał znaczący wkład w tę historię.
Ciężko mi tak jednoznacznie powiedzieć, że nie polecam, bo tak nie jest, ale chcę zaznaczyć, że nie jest to dla mnie najlepsza książka. Na pewno będę chciała poznać inne książki sióstr Bronte.
Za to, że jednak te ostatnie 200 stron mnie wciągnęło moja ocena plasuje się na 5/10.
Zacznę od tego, że patrząc się na zachwyty nad najpopularniejszą książką Charlotte Bronte „Dziwne losy Jane Eyre” i innymi pozycjami od sióstr, nie polecam powielać mojego błędu i zaczynać przygody od „Shirley”.
Ja wiem, że klasyczne powieści są dość powolne, ale chyba nie, aż tak, że przez 400 stron praktycznie nic się nie dzieje, a wręcz mam poczucie jakbyśmy co chwila...
Przyszłym czytelnikom radzę wystrzegać się streszczeń wszelakich dotyczących tej powieści, bo zdradzają dużo za dużo (czyt. wszystko) z fabuły, a że ta książka fabułą nie stoi, można by rzec, to szkoda psuć sobie wrażenia z lektury.
Odradzałabym tę powieść również osobom, które nigdy wcześniej nie miały do czynienia z literaturą wiktoriańską, bo wydaje mi się, że "Shirley" mogłaby ich skutecznie zniechęcić do tego typu literatury (jest trudniejsza w odbiorze). A szkoda!
W "Shirley" Charlotte Bronte wychodzi poza wszystkim nam znane schematy (relacje romantyczne, rola i pozycja kobiety w społeczeństwie, wiktoriańska obyczajowość i konwenanse) i poszerza je o kwestie związane z rewolucją przemysłową, konfliktem klasowym, duchowieństwem. Dużo tu polityki pomieszanej z religią i ekonomią, Napoleona i wszystkiego tego, czego nas uczyli w szkole o dziewiętnastowiecznej Anglii na lekcjach historii. Dla jednych będzie to stanowić zapewne minus, według mnie to tylko dodatkowa wartość tej powieści, bo umówmy się, ileż można czytać w kółko o perypetiach miłosnych?
Na ogół (!) to wszystko jest dosyć ciekawe, utrzymane w typowym dla Charlotte, gawędziarskim tonie, podszytym ironią i sarkazmem, napisane z dużym poczuciem humoru. Nie będę jednak ukrywać, miałam też chwile zwątpienia, kiedy to brnęłam przez powieść nieco na siłę. Na pewno duży moment zawahania, kiedy to stopień mojego zainteresowania sięgnął niemal dna (a nie zdążyło się ono przecież w ogóle jeszcze rozbudzić!), przypada na sam początek powieści. Walczyłam sama ze sobą i swoim rozczarowaniem, bo nie uśmiechało mi się czytać o kilku duchownych, którzy nie wzbudzali niczego poza irytacją. Na szczęście im dalej w las, tym lepiej.
Było wiele dłużyzn, fragmentów, których spokojnie mogłoby nie być, ustępów, których chyba nie zrozumiałam (a przynajmniej nie w pełni), ale w ogólnym rozrachunku m(iał)am poczucie, że czytam naprawdę dobrą literaturę. I mimo że w powieści rzeczywiście nie dzieje się znowu aż tak wiele, to miło spędziłam czas i z wielką radością wracałam do tych bohaterów. I wracać zapewne będę.
Charlotte Bronte miała naprawdę dar do tworzenia pełnokrwistych bohaterów, a szczególnie bohaterek, do których my jako czytelnicy bardzo szybko się przywiązujemy. Tytułowa Shirley jest wykreowana wybitnie (zaskakują mnie nieco te głosy zdziwienia co do tytuły, bo ta kobieta jest siłą napędową tej powieści, można by rzec). Urzeka mnie dosłownie wszystko, co składa się na tę postać - począwszy od charakteru i głębi psychologicznej, na imieniu (Shirley to męskie imię) skończywszy. Dodajmy do tego postać jej sąsiadki, Caroline, która stanowi swoiste przeciwieństwo Shirley, a uzyskamy naprawdę ciekawy duet. Wątek siostrzeństwa, kobiecej przyjaźni i solidarności tylko dopełnia wyjątkowy obraz i stanowi bardzo duży walor tej powieści.
Jako że jestem świeżo po lekturze innej książki sióstr Bronte ("Lokatorka Wildfell Hall"), to nie jestem w stanie nie porównywać tych dwóch powieści. I o ile obie mi się podobały, choć w każdej gdzie indziej postawiono punkt ciężkości, tak nie jestem w stanie oprzeć się wrażeniu, że "Shirley" to literatura zupełnie innego kalibru. Napisana z większym polotem, okiem bardziej uważnego obserwatora, który nie ogranicza się jedynie do opisów relacji na linii mężczyzna - kobieta, ale dostrzega też ogólne bolączki społeczeństwa. I samo to już podnosi w moich oczach wartość tej powieści.
| 7.5* |
Przyszłym czytelnikom radzę wystrzegać się streszczeń wszelakich dotyczących tej powieści, bo zdradzają dużo za dużo (czyt. wszystko) z fabuły, a że ta książka fabułą nie stoi, można by rzec, to szkoda psuć sobie wrażenia z lektury.
Odradzałabym tę powieść również osobom, które nigdy wcześniej nie miały do czynienia z literaturą wiktoriańską, bo wydaje mi się, że...
Początek XIX wieku, w którym można zauważyć rozwój duszpasterstwa. Młodzi pastorzy obrastają w piórka i oczekują dogodnego traktowania. Jednocześnie mieszają się w sprawy wiernych.
Robert Moore jest przystojnym i młodym właścicielem fabryki. Wpada na innowacyjny pomysł, który nie cieszy się poparciem lokalnej społeczności. Moore staje się ofiarą zamachu. Z obawy o swoje życie i w celu zabezpieczenia przyszłości firmy będzie musiał związać się z tajemniczą panną Shirley.
Powieść, która przedstawia ważne problemy czasów w których religia i polityka odgrywały znaczną rolę i były gorącym tematem wieczornych wykwintnych kolacji.
Maszyny zastępowały i pozbawiały ludzi pracy. Bezrobocie wzmagało nienawiść do przedsiębiorców. Jeszcze mniej zaufania wzbudza półkrwi obcokrajowiec, który rządzi się w Yorkshire.
To bardzo interesująca lektura, napisana dość wymagającym językiem. Zaskakująco późno pojawia się tytułowa panna Shirley. Muszę wspomnieć o wspaniale wykreowanej postaci Caroline, która jest bystra i ciekawa, i która skrywa uczucie do swojego kuzyna Roberta.
Początek XIX wieku, w którym można zauważyć rozwój duszpasterstwa. Młodzi pastorzy obrastają w piórka i oczekują dogodnego traktowania. Jednocześnie mieszają się w sprawy wiernych.
Robert Moore jest przystojnym i młodym właścicielem fabryki. Wpada na innowacyjny pomysł, który nie cieszy się poparciem lokalnej społeczności. Moore staje się ofiarą zamachu. Z obawy o swoje...
Nie do końca łatwa w odbiorze ze względu na kwiecisty styl (w takim samym stopniu zachwycający dla jednych, jak zniechęcający dla innych), liczne dygresje, przemyślenia i rozważania narratorki. Fabułę bez wątpienia ożywia głos lektorki dobrze nagranego audiobooka! Wtedy też i tło (okoliczności historyczne: uprzemysłowienie, niezadowolenie robotników i przez to wybuchające co pewien czas konflikty); opisy postaci (a tu każdy zdaje się być postacią wielowymiarową, ze swoimi zaletami i słabościami); opisy odczuć (ich różnorodna gama opisana jest z niezwykła żywiołowością, iskrą charakterystyczną dla autorki) stają się interesujące. Z pewnością wiernie oddane jest tu życie rodzinne ... salonowe , towarzyskie ... pewien konwenans ... Za sprawą słów Charlotty Bronte przenosimy się do zupełnie oddmiennej rzeczywistości ... trudnej, ale i wielu aspektach ujmującej ... Autorka w ciekawy sposób kreśli portrety kobiece (dużo uwagi poświęca planom zamążpojścia ... a znaczna ilość stron na ten temat wzbudza sugestię, iż był to w owym czasie ważny temat).Widoczny jest tu też rys emancypacji kobiet, pewna próba wyjścia poza ustalone normy. Całość treści zaś została tu zgrabnie ujęta i w sposób niezwykle emocjonalny przekazana odbiorcy. Ciekawe doświaczenie czytelnicze!
Nie do końca łatwa w odbiorze ze względu na kwiecisty styl (w takim samym stopniu zachwycający dla jednych, jak zniechęcający dla innych), liczne dygresje, przemyślenia i rozważania narratorki. Fabułę bez wątpienia ożywia głos lektorki dobrze nagranego audiobooka! Wtedy też i tło (okoliczności historyczne: uprzemysłowienie, niezadowolenie robotników i przez to wybuchające...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKlasyka w najlepszym wydaniu. Rewelacja. Losy dwóch bohaterek Shirley i Caroline na tle wrzosowisk północnej Anglii. Barwne postaci, konflikt społeczny, bieda i bogactwo, motyw wojny płci. A wszystko napisane w lekkim, dobrym stylu.
Klasyka w najlepszym wydaniu. Rewelacja. Losy dwóch bohaterek Shirley i Caroline na tle wrzosowisk północnej Anglii. Barwne postaci, konflikt społeczny, bieda i bogactwo, motyw wojny płci. A wszystko napisane w lekkim, dobrym stylu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO tym, jaka jest najlepsza motywacja do zawarcia związku małżeńskiego.
Książka podejmuje kilka tematów. Z początku koncentruje się na rewolucji przemysłowej i problemach występujących po obu stronach - robotników (bo rozwój mechanizacji odbierał im pracę) i przedsiębiorców (bo w związku z wojnami napoleońskimi zamknęły się zagraniczne rynki zbytu). Później przez chwilę prześlizguje się po temacie emancypacji kobiet, wskazując na niesprawiedliwą pogardę jaką darzone były stare panny. Końcówka to już właściwie romans pełną gębą, w którym najbardziej palącym problemem jest to, kto za kogo wyjdzie za mąż - w tej części najwyraźniej przebija specyficzne poczucie humoru Charlotte Bronte, budzące skojarzenia z "Dziwnymi losami Jane Eyre".
Niestety, nie będzie to moje ulubione dzieło sióstr Bronte. Tym, co mi najbardziej doskwierało było pewne przegadanie, zwłaszcza w środkowej części książki. Są tutaj całe wątki, których obecność jest dla mnie kompletnie niezrozumiała i wydaje mi się niepotrzebna - przytaczane jest np. stare wypracowanie tytułowej bohaterki (które moim zdaniem ma zupełnie znikome znaczenie w kontekście całości książki, o ile jakiekolwiek ma), całkiem zbędny był też wątek pogryzienia przez potencjalnie wściekłego psa. Trochę brakowało mi też bardziej wyrazistego głównego wątku. Z początku wydaje się, że takim będą próby młodego przedsiębiorcy, aby wydostać się z długów i odbudować podupadłą fabrykę - ale ten wątek rozmywa się stosunkowo szybko i moim zdaniem nie zostaje zastąpiony niczym szczególnie ciekawym.
Przeszkadzała mi też skandaliczna jakość wydania. Liczne literówki, błędy interpunkcyjne, połknięte słowa itp. - doprawdy nie godzi się, żeby klasykę wydawać w tak niechlujny sposób.
O tym, jaka jest najlepsza motywacja do zawarcia związku małżeńskiego.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka podejmuje kilka tematów. Z początku koncentruje się na rewolucji przemysłowej i problemach występujących po obu stronach - robotników (bo rozwój mechanizacji odbierał im pracę) i przedsiębiorców (bo w związku z wojnami napoleońskimi zamknęły się zagraniczne rynki zbytu). Później przez chwilę...
Książka ta przypomina mi "Północ i Południe", "Żony i córki" Elizabeth Gaskell. Posiada ten sam klimat, więc jeśli spodobała ci się ta książka to spokojnie możesz sięgnąć po Elizabeth Gaskell.
"Shirley" opowiada o Caroline Helstone i o tytułowej Shirley Keeldar. Ta pierwsza jest biedną siostrzenicą plebana, którą porzuciła matka, jednak ją odzyskuje. Ta druga to bogata dziedziczka, której wuj chce wybrać męża, ale ona się na to nie zgadza.
Świetnie nakreślone są przez autorkę różnicę społeczne. Robert stojący na skraju bankructwa rozważa poślubienie bogatej dziedziczki. Wybranką jego brata jest kobieta, która stoi wyżej w drabinie społecznej niż on sam. To powoduje komplikacje, bo obaj bracia pomimo swoich uczuć, wiedzą, że muszą kierować się rozsądkiem, a nie uczuciami. To pokazuje jak bardzo ludzie przywiązywali wagę do pozycji, które zajmowali. Prostym przykładem jest fakt, że jeśli facet/kobieta posiadali pieniądze to wniosek ludzi był taki, że ślub był brany dla pieniędzy a nie miłości. Jest to tylko jeden z nielicznych przykładów, ale ludzie i społeczeństwo nie zmieniło się od tamtego czasu.
Teraz sięgnę po "Profesora", bo to jest jedyna książka, której nie czytałam.
Książka ta przypomina mi "Północ i Południe", "Żony i córki" Elizabeth Gaskell. Posiada ten sam klimat, więc jeśli spodobała ci się ta książka to spokojnie możesz sięgnąć po Elizabeth Gaskell.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Shirley" opowiada o Caroline Helstone i o tytułowej Shirley Keeldar. Ta pierwsza jest biedną siostrzenicą plebana, którą porzuciła matka, jednak ją odzyskuje. Ta druga to bogata...
Akcja powieści rozgrywa się w Yorkshire, tłem powieści jest kryzys przemysłowy będący skutkiem wojen napoleońskich. Dwie główne bohaterki to Caroline Helstone i Shirley Keeldar.
Ta książka znacznie różni się od innych książek autorki, to powieść, w której wątek społeczny odgrywa znacznie większą rolę niż w innych dziełach Charlotte, niekiedy przyćmiewa wątek romansowy. To, co łączy tę książkę z całą inną twórczością autorki to niepowtarzalny klimat i refleksja.
Piękny język i narracja prowadzona w sposób stonowany, cudowne opisy, wszystko to spowodowało, że nie mogłam oderwać się od czytania. Charakterystyka bohaterów to po prostu rewelacja.
Moje kolejne udane spotkanie z prozą Charlotte Brontë.
Akcja powieści rozgrywa się w Yorkshire, tłem powieści jest kryzys przemysłowy będący skutkiem wojen napoleońskich. Dwie główne bohaterki to Caroline Helstone i Shirley Keeldar.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka znacznie różni się od innych książek autorki, to powieść, w której wątek społeczny odgrywa znacznie większą rolę niż w innych dziełach Charlotte, niekiedy przyćmiewa wątek romansowy. To,...
Problemy społeczne, rola kobiet, ich sytuacja w męskim świecie i wiele innych spostrzeżeń autorki, a w tle historia dwóch miłości, które intrygują znacznie mniej niż poglądy Charlotte Brontë.
Problemy społeczne, rola kobiet, ich sytuacja w męskim świecie i wiele innych spostrzeżeń autorki, a w tle historia dwóch miłości, które intrygują znacznie mniej niż poglądy Charlotte Brontë.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNudna. Czytadło dla panienek z pensji.
Nudna. Czytadło dla panienek z pensji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpisy, opisy, opisy. Nieciekawe dialogi i fabuła.
Opisy, opisy, opisy. Nieciekawe dialogi i fabuła.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGenialnie napisana powieść. Na uwagę zasługują psychologiczne rysy bohaterów. Autorka była bystrą (i krytyczną!) obserwatorką obyczajowości swoich czasów czyli początków XIX w.
Genialnie napisana powieść. Na uwagę zasługują psychologiczne rysy bohaterów. Autorka była bystrą (i krytyczną!) obserwatorką obyczajowości swoich czasów czyli początków XIX w.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo chyba nie była książka dla mnie. Trochę się przy niej nudziłam niestety.
To chyba nie była książka dla mnie. Trochę się przy niej nudziłam niestety.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoja ulubiona powieść ze wszystkich przeczytanych do tej pory Brontë i Austen. Uwielbiam Caroline Helstone i Shirley Keeldar zarówno jako osobne postacie, jak i jako duet, dzięki nim nie miałam problemu do czytania 600 stron, które zapewne można byłoby skrócić. Caroline przemówiła do mojego serca swoimi rozterkami i problemami, a Shirley - do mojej głowy, bo bardzo spodobał mi się realistyczny na ówczesne czasy portret silnej, niezależnej bohaterki.
Ale choć się starałam to sobie wyobrazić, to wciąż nie potrafię w pełni pojąć myślenia ludzi tamtych czasów. To właśnie to przedstawienie wikarych wywołało oburzenie krytyków? Co takiego strasznego zrobił jeden z nich, że autorka pomijaj to milczeniem dla dobra czytelnika?
I jeszcze cytat z jednej recenzji, który bardzo mi się spodobał: "To, że Currer Bell nosi spódnicę, jest równie oczywiste jak to, że Shirley Keeldar nosi spodnie".
Ogólnie ciekawie mi się czytało tę książkę z biograficznym kontekstem - wiedząc o podobieństwie głównych bohaterek do sióstr autorki, wiedząc, że Charlotte Brontë była wielką fanką księcia Wellingtona i wiedząc, że z rodzeństwem tworzyła alternatywny świat. Bo czy Shirley Keeldar nie brzmi jak imię dla postaci, którą tworzy się na główną bohaterkę swojego fanfika na Wattpadzie? Imię, które miała nosić, gdyby była chłopcem, nazwisko, jakiego nie nosi nikt w Anglii...
Zabawne dla mnie jest to, jak rozrzutnie autorka łamie czwartą ścianę, bo teraz to by było niewyobrażalne i od razu usunięte przez redaktora jako nieprofesjonalne.
To chyba pierwszy romans, który jest negatywnie nastawiony do idei małżeństwa. Ani wuj Caroline, ani pani Pryor go nie polecają. Szkoda jednak, że to właśnie ono jest niby rozwiązaniem wszystkich problemów głównych bohaterek.
Moja ulubiona powieść ze wszystkich przeczytanych do tej pory Brontë i Austen. Uwielbiam Caroline Helstone i Shirley Keeldar zarówno jako osobne postacie, jak i jako duet, dzięki nim nie miałam problemu do czytania 600 stron, które zapewne można byłoby skrócić. Caroline przemówiła do mojego serca swoimi rozterkami i problemami, a Shirley - do mojej głowy, bo bardzo...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam jakieś takie wrażenie, że wszystkie książki Bronte i Austen są takie same i wystarczy przeczytać jedną aby z automatu móc domyślić się rozwiązania każdej kolejnej. Fakt, tło polityczno-społecznie świetnie zostało uchwycone, natomiast oczekiwałabym czegoś więcej od książek, które notorycznie wpisywane są na przeróżne listy "książek, które musisz znać".
Mam jakieś takie wrażenie, że wszystkie książki Bronte i Austen są takie same i wystarczy przeczytać jedną aby z automatu móc domyślić się rozwiązania każdej kolejnej. Fakt, tło polityczno-społecznie świetnie zostało uchwycone, natomiast oczekiwałabym czegoś więcej od książek, które notorycznie wpisywane są na przeróżne listy "książek, które musisz znać".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyznam, że „Shirley” to nie jest moja ulubiona powieść Charlotte, ba, uważam ją faktycznie za „skażoną” osobistą tragedią autorki, naznaczoną bólem i rozpaczą. Pełną rozmyślań i przemyśleń, które meandrują i sprowadzają czytelnika na manowce. Ale! Jak widzicie, „Shirley” okazała się kryć w sobie całą kopalnię fascynujących tematów, których w innych powieściach Brontë nie miałabym jak poruszyć. Tego się nie spodziewałam, bo chociaż znałam fascynacje rodzeństwa Brontë polityką i historią, to jednak nie brałam pod uwagę, że cała jedna powieść poświęcona będzie tak poważnej i intrygującej tematyce.
Jedno pozostaje dla mnie pewne – „Shirley” to kawał fascynującej klasyki, która zostawia w sobie coś więcej niż tylko fabułę.
Przyznam, że „Shirley” to nie jest moja ulubiona powieść Charlotte, ba, uważam ją faktycznie za „skażoną” osobistą tragedią autorki, naznaczoną bólem i rozpaczą. Pełną rozmyślań i przemyśleń, które meandrują i sprowadzają czytelnika na manowce. Ale! Jak widzicie, „Shirley” okazała się kryć w sobie całą kopalnię fascynujących tematów, których w innych powieściach Brontë nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWrzosowiska północnej Anglii. Caroline i Shirley są przyjaciółkami. Pierwsza jest biedną siostrzenicą pastora i mieszka na plebanii. Zakochana jest ze wzajemnością w Robercie, który, choć uwielbia Caroline, rozważa poślubienie Shirley, pewnej siebie, bogatej dziedziczki. Dziewczyny są zupełnie różne ale udaje im się zostać przyjaciółkami. Jak potoczą się ich losy?
Ciąg dalszy recenzji na:
https://www.facebook.com/photo/?fbid=906993327890120&set=a.530574228865367
Wrzosowiska północnej Anglii. Caroline i Shirley są przyjaciółkami. Pierwsza jest biedną siostrzenicą pastora i mieszka na plebanii. Zakochana jest ze wzajemnością w Robercie, który, choć uwielbia Caroline, rozważa poślubienie Shirley, pewnej siebie, bogatej dziedziczki. Dziewczyny są zupełnie różne ale udaje im się zostać przyjaciółkami. Jak potoczą się ich losy?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiąg...
Chyba najlepsza książka Charlotte Bronte, którą jak dotąd przeczytałam (jestem po lekturze "Jane Eyre" i "Villette"). To, co zasługuje na szczególną uwagę, to szerokie tło społeczne i polityczne. Bronte, jak dotychczas, zawieszała swoje historie w próżni. W "Shirley" natomiast na losy bohaterów ogromny wpływ mają, zdawałoby się, odległe wydarzenia (wojny napoleońskie na kontynencie) oraz wynikające z nich perturbacje w kraju (kryzys gospodarczy i społeczne niezadowolenie). Jest to prawdziwa gratka, dla fanów epoki (do której i ja należę) - takie spojrzenie na ówczesny dosyć gorący okres historyczny z dystansu i pod innym kątem.
Drugi duży plus to ciekawe i nieszablonowe postacie męskie. Bronte jest mistrzynią w tworzeniu postaci kobiecych, ale niestety bohaterzy męscy wychodzą jej jednak gorzej (denerwowali mnie główni męscy bohaterzy i w "Jane Eyre" i w "Villette"). W "Shirley" jest jednak inaczej. Zwłaszcza postać Roberta Moore'a, ze względu na swoją wielobarwność była dla mnie interesująca. W ogóle wątek rozwijania fabryki, powstałych z tego lokalnych napięć, prowadzących aż do rozlewu krwi był dla mnie najbardziej emocjonujący. Pokazał mi również, że Charlotte Bronte jest wszechstronną autorką, umiejętnie posługującą się środkami wyrazu. Potrafiła bowiem nie tylko stworzyć sugestywne opisy natury i wewnętrznych przeżyć bohaterów, ale także wykreować prawdziwą "akcję".
I ostatecznie to, co Bronte wychodzi najlepiej, czyli psychologiczne niuanse, których w powieści jest sporo. Z przyjemnością śledziłam interakcje, jakie zachodziły pomiędzy bohaterami, a które przedstawione były w sposób konsekwentny i spójny. Dzięki temu otrzymałam prawdziwą feerię wyrazistych, ciekawych postaci, których się łatwo nie zapomni.
Odejmuję gwiazdki za drugą połowę książki. Pierwsza była poprowadzona ciekawe, intrygująco, inaczej niż w poprzednich powieściach. Końcówka zaś, typowo brontowska, nie zrobiła na mnie większego wrażenia.
Chyba najlepsza książka Charlotte Bronte, którą jak dotąd przeczytałam (jestem po lekturze "Jane Eyre" i "Villette"). To, co zasługuje na szczególną uwagę, to szerokie tło społeczne i polityczne. Bronte, jak dotychczas, zawieszała swoje historie w próżni. W "Shirley" natomiast na losy bohaterów ogromny wpływ mają, zdawałoby się, odległe wydarzenia (wojny napoleońskie na...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo taka niezła dziewiętnastowieczna powieść. Dałbym gwiazdkę mniej gdyby nie mocne zacięcie feministyczne, które trzeba docenić jako wielką odwagę w tamtych czasach. Sama historia jest jednak nudnawa. Jane Eyre jest dużo lepsza powieścią. Książka nadaje się do słuchania na przyspieszeniu w tle.
To taka niezła dziewiętnastowieczna powieść. Dałbym gwiazdkę mniej gdyby nie mocne zacięcie feministyczne, które trzeba docenić jako wielką odwagę w tamtych czasach. Sama historia jest jednak nudnawa. Jane Eyre jest dużo lepsza powieścią. Książka nadaje się do słuchania na przyspieszeniu w tle.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo była ostatnia książka sióstr Bronte, jaka została mi już do przeczytania no i nie zawiodłam się...
Z samego opisu nie wnioskowałam jakiejś zaskakującej czy zadziwiającej fabuły, ale po prostu ta książka jest niesamowita- w sposób jaki jest i została napisana.
Historia jest pozornie prosta- zwykła akcja i oczywiste wydarzenia, a jednak "Shirley" nie mogła by być przypisana do tego schematu.
Bohaterowie są zrobieni cudownie- każdy jest inny i każdy jest dopracowany idealnie, a jego charakter powoli wysuwa się z kart powieści. Nie ma żadnych niedopowiedzeń- widzimy ich takimi jakimi są, bez przekoloryzowania postaci co daje efekt jak gdyby żyli na prawdę lub jakbyśmy znali ich osobiście.
Mnie bardzo urzekły opisy trzech młodych pastorów, bardzo trafne. Zwłaszcza szybki portrecik Malone'a z pierwszych stron sprawił, że poczułam do niego niechęć.
Najbardziej jednak uwielbiam to w jaki sposób zostały skonstruowane Caroline i Shirley. Jak prawdziwe istoty- składające się z strony fizycznej i duchowej. (pastorzy byli przedstawieni jako nie zbyt wymagający pod względem duchowości i płytcy- wręcz przeciwnie do opisanych wyżej pań) Ich wrażliwość i życie wewnętrzne były często i wnikliwie opisywane. Zwłaszcza zwróciłam tu uwagę na sugestię narratorki, że gdyby Shirley nie była '"trzpiotowata" to wiedziałaby, że takie piękne letnie popołudnia przepełnione szczęściem można by pięknie ująć poezją.
Mimo, że panna Helstone i Keeldar były bardzo różne pod względem charakterów to połączyła je wielka przyjaźń. Caroline skromna, cicha i nieco zamknięta po pewnych przeżyciach była idealna dla ruchliwej i pewnej siebie Shirley-każda z nich mogła nauczyć inną czegoś, mogły się świetnie uzupełniać.
Również wątki na temat Roberta Moora-pracy w fabryce, problemów z tym związanych dają dużo do myślenia. Nie wszystko przychodziło tak łatwo jak się może wydawać, a sam Moore, który powinien być szczęśliwy jako właściciel wielkiej fabryki wcale nie pokusza się by nazwać go takim.
Fabułę przeciera wiele zwrotów akcji, historie wielu postaci- bardzo barwnych, więc historia jest stale urozmaicana. Po prostu nie można się znudzić. Jest przemycane wiele pięknych sentencji, wymownych przemyśleń, wręcz poezji wplecionej w prozę. Wszystko to jednak jest przekładane odrobinami humoru. Wydaje mi się, że to właściwie jedyna powieść sióstr Bronte, która zawiera w sobie tyle komicznych wypowiedzi czy wydarzeń( a i tak nie jest ich bardzo wiele) które tworzą niesamowity klimat, ale myślę, że równa się to też z postacią samej panny Keeldar, która jest na swój sposób nieco zuchwała i odważna w tym co mówi, a to co wyraża wyraża trafnie, często strzelając z łuku ciętej riposty.
Podsumowując, książka skradła moje serce. Bohaterowie są dopracowani dosłownie "na cacy", Charlotte zadbała byśmy się nie nudzili i wplotła wiele ciekawych wątków oraz "napędzaczy" akcji, że po prostu nie można zasnąć przy lekturze, a przeciwnie chce się ją czytać i czytać. Również ciekawym zabiegiem w powieści jest to, że w ostatnim rozdziale narrator ujawnia się i to bardzo subtelnie.
Z całego serca polecam.
To była ostatnia książka sióstr Bronte, jaka została mi już do przeczytania no i nie zawiodłam się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ samego opisu nie wnioskowałam jakiejś zaskakującej czy zadziwiającej fabuły, ale po prostu ta książka jest niesamowita- w sposób jaki jest i została napisana.
Historia jest pozornie prosta- zwykła akcja i oczywiste wydarzenia, a jednak "Shirley" nie mogła by być...
„Ludzkie serce potrafi wiele ścierpieć. Potrafi pomieścić w sobie więcej łez, niż ocean mieści w sobie wody. Nigdy nie wiemy, jak głębokie-jak szerokie jest nasze serce, póki nieszczęście nie napędzi nad nie chmur i nie zacznie na nie spływać czarny deszcz.”
W literaturze klasycznej istnieją dzieła, które wyróżniają się nie tylko swoją głębią, ale także niesamowitymi kreacjami bohaterów. „Shirley” to jedna z tych książek, która przykuwa uwagę czytelnika dzięki wspaniałym postaciom. Jednakże, nie jest to pozycja bez wad.
W świecie literackim Charlotte Brontë jest znana z umiejętności tworzenia postaci, które są głębokie, złożone i pełne sprzeczności. Główna bohaterka, Shirley Keeldar, to postać, która wyróżnia się niezależnością i siłą charakteru, co jest szczególnie imponujące, biorąc pod uwagę epokę, w jakiej jest osadzona historia. Jej postawa i postępowanie stanowią inspirację dla czytelniczek i czytelników. Shirley jest odważna i nie cofa się przed wyrażaniem swojego zdania, co czyni ją bohaterką nie tylko interesującą, ale i inspirującą.
Oprócz Shirley autorka oferuje także innych fascynujących bohaterów, takich jak Caroline Helstone. Ta druga postać stanowi doskonały kontrast dla Shirley. Jej delikatność i wrażliwość pozwalają na głębsze zrozumienie różnych oblicz kobiecości w owym czasie. To zestawienie dwóch tak odmiennych kobiet przyczynia się do bogactwa literackiego i tematycznego powieści.
Niestety, jednym z głównych mankamentów tej książki są przydługie fragmenty, które zdają się być nadmiernie wydłużone i mogłyby zostać skrócone bez utraty treści. Charlotte Brontë, być może pod wpływem ówczesnej mody literackiej, wprowadza długie opisy krajobrazów i rozmyślania bohaterów, które spowalniają tempo narracji i mogą wydawać się zbędne. Te fragmenty, choć pisane pięknym językiem, potrafią odciągnąć uwagę czytelnika od głównego wątku.
Jednak warto podkreślić, że mimo tych dłuższych fragmentów, książka ma wiele zalet. Brontë doskonale ukazuje społeczeństwo i obyczaje epoki, poprzez różne postacie i wydarzenia. Powieść jest bogata w analizę napięć społecznych i ekonomicznych tamtych czasów, co nadaje jej głębi i aktualności. Choć czasem opisuje te aspekty w nadmiarze, to jednak stanowią one ważny element tła dla rozwoju fabuły.
Język użyty w książce zasługuje na uznanie. Autorka ma zdolność do opisywania emocji i psychologii bohaterów w sposób, który pozwala czytelnikowi wczuć się w ich życie. Jej opisy krajobrazów i miejscowości są malownicze i tworzą atmosferę, która doskonale współgra z fabułą. Mimo że język jest piękny, czasami zagubi się w zbędnych detalach, co może przeszkadzać w płynnym czytaniu.
„Ludzkie serce potrafi wiele ścierpieć. Potrafi pomieścić w sobie więcej łez, niż ocean mieści w sobie wody. Nigdy nie wiemy, jak głębokie-jak szerokie jest nasze serce, póki nieszczęście nie napędzi nad nie chmur i nie zacznie na nie spływać czarny deszcz.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW literaturze klasycznej istnieją dzieła, które wyróżniają się nie tylko swoją głębią, ale także niesamowitymi...
O słodki jeżu, dlaczego sobie to robię?
O słodki jeżu, dlaczego sobie to robię?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna powieść od sióstr Brontë za mną! To moja druga pozycja od Charlotte i przyznaję, że wypadła gorzej od Dziwnych losów Jane Eyre, jednak nadal dobrze, mimo iż trochę się z nią męczyłam.
Myślę, że autorka zbyt mocno rozwlekła tutaj niektóre wątki i historię. Trochę niepotrzebnie, bo czasami przez to traciłam zainteresowanie i czekałam na powrót do losów tytułowej bohaterki i postaci z nią związanych. Choć przyznaję, że tytuł nadal mnie zastanawia, czemu Charlotte postanowiła umieścić w nim akurat Shirley.
W początkowych rozdziałach pojawiały się również bezpośrednie zwroty do czytelnika, co niezbyt mi pasowało i lekko wybijało z czytania. Czułam się jakbym była prowadzona za rękę bez możliwości samodzielnego poznawania tego świata. Nie pamiętam już jak było w poprzedniej powieści, ale tutaj rzuciło mi się to w oczy. Jednak wyczuwam w tym jakiś celowy zamysł, który może tylko w moim odczuciu wypadł słabo. Nie mniej to raczej drobnostka, która mi po prostu nie podpasowała.
Historia opowiada o bezrobociu wynikającym z zastąpienia ludzi maszynami w fabrykach, a wyniku tego o protestach i sprzeciwach robotników. To, co równie mocno zapadło mi w pamięci to obraz kobiety, która pragnie móc sama decydować o tym, co chce robić. Jedna z bohaterek - Caroline pragnie wyjechać z domu i zostać guwernantką, jednak każdy odciąga ją od tego pomysłu, argumentując, że dziewczyna ma przecież za co żyć. Chęć niezależności zostaje stłamszona nawet przez inne kobiety. Z tą sytuacją wiąże się ogólną chęć wyrwania się przez dziewczynę z rodzimych okokic, z dala od ukochanego, którego trudno rozgryźć.
Pojawia się również temat zamąż pójścia dla zysku. Jeden z bohaterów oświadcza się, ponieważ potraktował uprzejmość swojej wybranki jako wyraz jej miłości do niego. Kobieta ponownie zostaje przynależna komuś i jest wiązana jedynie z miłością do mężczyzny. Tylko do tego służy. Każdy jej serdeczny gest jest traktowany jako zauroczenie mężczyzną.
Ta powieść odkrywa dosyć sporo ciekawych przemyśleń, dlatego też mimo powolnego rozwoju sytuacji i zdarzeń nieco nużących, nie chciałam jej porzucać. Jest to póki co najmniej lubiana przeze mnie książka od sióstr Brontë, jednak myślę, że warto po nią sięgnąć!
Kolejna powieść od sióstr Brontë za mną! To moja druga pozycja od Charlotte i przyznaję, że wypadła gorzej od Dziwnych losów Jane Eyre, jednak nadal dobrze, mimo iż trochę się z nią męczyłam.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMyślę, że autorka zbyt mocno rozwlekła tutaj niektóre wątki i historię. Trochę niepotrzebnie, bo czasami przez to traciłam zainteresowanie i czekałam na powrót do losów tytułowej...
Książka mnie nudziła, a lektura niemiłosiernie się dłużyła. Jak już weszłam w klimat, jakoś dało się czytać, ale jak tylko odłożyłam książkę, to potem znów miałam problem, żeby się w nią wciągnąć.
Tematyka fajna, bohaterowie również ciekawie zarysowani. Ale dlaczego taki tytuł? Jak na razie jest to chyba jeden z mniej przyjemnych klasyków, jakie czytałam.
Książka mnie nudziła, a lektura niemiłosiernie się dłużyła. Jak już weszłam w klimat, jakoś dało się czytać, ale jak tylko odłożyłam książkę, to potem znów miałam problem, żeby się w nią wciągnąć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTematyka fajna, bohaterowie również ciekawie zarysowani. Ale dlaczego taki tytuł? Jak na razie jest to chyba jeden z mniej przyjemnych klasyków, jakie czytałam.
Lubię klimaty XIX-wiecznej Anglii, Jane Austen, siostry Brontë itp. Jednak tę książkę można było napisać o połowę krótszą. Przez większą część fabuły nic się w sumie nie dzieje. Bohaterowie pojawiają się i znikają, autorka pisze o jednym, za chwilę pojawia się inny wątek. Ale największe zastrzeżenia mam w sumie do tytułu. Shirley pojawia się dopiero na ok 200 stronie. Do tego właściwie odnosi się wrażenie, że główną bohaterką jest raczej Caroline. Ogólnie książka spoko, do Samek treści nie mam zastrzeżeń tylko tak jak mówię - tytuł i lanie wody, aby nabić strony.
Lubię klimaty XIX-wiecznej Anglii, Jane Austen, siostry Brontë itp. Jednak tę książkę można było napisać o połowę krótszą. Przez większą część fabuły nic się w sumie nie dzieje. Bohaterowie pojawiają się i znikają, autorka pisze o jednym, za chwilę pojawia się inny wątek. Ale największe zastrzeżenia mam w sumie do tytułu. Shirley pojawia się dopiero na ok 200 stronie. Do...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toReread
Reread
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to114/2025 (A)
114/2025 (A)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo cóż przeczytałam, ale muszę przyznać że spośród dotychczas przeczytanych książek sióstr Bronte ta najmniej przypadła mi do gustu i trochę się dłużyła. Być może dlatego że było zbyt dużo wątków i pobocznych bohaterów, a może dlatego, że oprócz tytułowej Shirley, drugą główną bohaterką była Caroline, a nawet powiedziałabym, że to on była "główniejszą" bohaterką. Losy tych dwóch młodych kobiet byly oczywiście splecione ze sobą, ale mogły być też tematem dwóch odrębnych powieści.
Obie bohaterki są młode, marzą o wspaniałej miłości i życiu na własnych zasadach, jak wszystkie bohaterki książek sióstr Bronte. To co wyróżnia tą powieść to marginalnie zaznaczony motyw mechanizacji przemysłu angielskiego w XIX wieku i problem ubóstwa robotników.
Cieszę się że przeczytałam tą pozycję, bo mam zamiar poznać wszelkie książki sióstr Bronte.
No cóż przeczytałam, ale muszę przyznać że spośród dotychczas przeczytanych książek sióstr Bronte ta najmniej przypadła mi do gustu i trochę się dłużyła. Być może dlatego że było zbyt dużo wątków i pobocznych bohaterów, a może dlatego, że oprócz tytułowej Shirley, drugą główną bohaterką była Caroline, a nawet powiedziałabym, że to on była "główniejszą" bohaterką....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toShirley przeczytałam jako ostatnią książkę z całego dorobku sióstr Bronte. I niestety jest najsłabsza. Historia ciekawa, ale zbyt rozwleczona. Powieść zajmuje jakieś 1/3 książki –reszta to niepotrzebne i nic nie wnoszące bardzo szczegółowe opisy. Niestety, wynudziłam się i zmęczyłam. Do pozostałych książek sióstr Bronte, a szczególnie do Jane Eyre się nie umywa. Pierwsza, którą bez żalu odkładałam na półkę. Pierwsza, gdy nie obiecywałam "Jeszcze jeden rozdział i idę spać".
Shirley przeczytałam jako ostatnią książkę z całego dorobku sióstr Bronte. I niestety jest najsłabsza. Historia ciekawa, ale zbyt rozwleczona. Powieść zajmuje jakieś 1/3 książki –reszta to niepotrzebne i nic nie wnoszące bardzo szczegółowe opisy. Niestety, wynudziłam się i zmęczyłam. Do pozostałych książek sióstr Bronte, a szczególnie do Jane Eyre się nie umywa. Pierwsza,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek XIX wieku to okres zarówno problematyczny, niespokojny, z uwagi na wojny napoleońskie, jak i wiążący się z gwałtownymi przemianami technologicznymi. Zubożałe społeczeństwo, ludzie tracący pracę za sprawą postępu – wszystko to nie tworzy sprzyjających warunków dla przedsiębiorców. I nawet rozwój duszpasterstwa nie zmienia sytuacji, bowiem ludzie coraz mocniej buntują się, poszukując sposobu na życie i uciekając się do przemocy. Agresja, niekiedy irracjonalna, skierowana jest przeciwko tym, którzy mają lepiej, którzy w ich mniemaniu przyczyniają się do ich sytuacji.
Takim właśnie wrogiem – w mniemaniu mieszkańców – jest Robert Moore, rzutki przedsiębiorca, owładnięty ideą zarobienia dużych pieniędzy i to samodzielnie, bez pomocy rodziny. Pożyczka pozwala na wydzierżawienie małej przędzalni oraz niewielkiego domku obok, zaś pod jego czujnym okiem oba miejsca zaczynają coraz lepiej funkcjonować. Mężczyzna zdaje sobie jednak sprawę, że aby zamienić fabrykę w dobrze funkcjonujące przedsiębiorstwo, konieczna jest modernizacja parku technologicznego. Jednak zamówienie nowych maszyn przędzalniczych sprawia, że staje się on obiektem nienawiści okolicznych mieszkańców, którzy pozbawieni środków do życia, o swoje położenie obwiniają właśnie mechanizację.
Moore jest człowiekiem czynu, i jako taki – myśląc o przyszłości firmy - postanawia poślubić zamożną (i nijaką) Shirley Keeldar, która z kolei kocha się z wzajemnością w ubogim Louisie, który zajmuje posadę guwernera w rodzinie jej wuja. Jednak „ubogi” jest tu słowem-kluczem, a taki mezalians nie wchodzi w grę, zresztą sam mężczyzna jest boleśnie świadomy przepaści dzielącej jego i ukochaną. Jakby zawiłości sercowych było mało, to jego serce należy do niewinnej Caroline, żyjącej na łasce stryja, skrycie marzącej o samodzielności. W przeciwieństwie do wielu kobiet tamtego okresu, Caroline pragnęłaby tak naprawdę uczyć się handlu, by pomagać Robertowi w jego pracy.
Jak zakończą się te miłosne perypetie, przekonamy się dzięki lekturze powieści pt. „Shirley”, autorstwa Charlotte Brontë. Opublikowana nakładem Wydawnictwa MG powieść, napisana po sukcesie „Dziwnych losów Jane Eyre”, to niezwykle klimatyczna opowieść, w której równie (a nawet bardziej) fascynujące co historie miłosne, jest tło społeczno-gospodarcze. Przyjemność z lektury odnajdą jednak przede wszystkim miłośnicy pisarki, a także specyficznego klimatu, który pojawia się w jej książkach. Nie mamy tu co liczyć bowiem na szybki rozwój akcji, nawet tytułowa bohaterka pojawia się w tekście dość późno, a autorka tak wielką uwagę przywiązuje do szczegółów, że momentami gubimy główny wątek.
Wielu czytelnikom książka może wydawać się nieco mdła, szczególnie, że licząca sobie ponad sześćset stron opowieść ma wiele takich fragmentów, które poświęcone są wyłącznie opisom stosunków pomiędzy klasami społecznymi czy trudnej sytuacji wybranych grup społecznych. Również bohaterowie opisani zostali w typowy dla autorki sposób, są czarno-biali, nieco rozmyci, dalecy nam i tak naprawdę trudno do końca wczuć się zarówno w ich położenie, jak i opowiadaną historię. Jednak również taka charakterystyka postaci ma swój urok, choć docenią go zapewne wyłącznie wybrani czytelnicy.
Początek XIX wieku to okres zarówno problematyczny, niespokojny, z uwagi na wojny napoleońskie, jak i wiążący się z gwałtownymi przemianami technologicznymi. Zubożałe społeczeństwo, ludzie tracący pracę za sprawą postępu – wszystko to nie tworzy sprzyjających warunków dla przedsiębiorców. I nawet rozwój duszpasterstwa nie zmienia sytuacji, bowiem ludzie coraz mocniej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZacznę od tego, że patrząc się na zachwyty nad najpopularniejszą książką Charlotte Bronte „Dziwne losy Jane Eyre” i innymi pozycjami od sióstr, nie polecam powielać mojego błędu i zaczynać przygody od „Shirley”.
Ja wiem, że klasyczne powieści są dość powolne, ale chyba nie, aż tak, że przez 400 stron praktycznie nic się nie dzieje, a wręcz mam poczucie jakbyśmy co chwila kręcili się wokół tych samych powielonych wydarzeń. Ostatnie 200 stron wreszcie nabrały jakiegoś tempa, a przynajmniej były już na tyle płynne, że miałam ochotę sięgać po książkę.
Bardzo ta książka idealizowała każdą z postaci i samo zakończenie było niby fajne, a jakoś tak dziwnie poprowadzone. Nie polecam czytać opisu z tyłu, bo moim zdaniem za dużo zdradza, a że nie ma tu galopującej akcji to po co sobie jeszcze psuć niespodziankę kto z kim. Wspomnę tylko, że w przypadku dwóch par na zakończenie jedna poradziła sobie z rozmową dobrze, a druga wywołała u mnie dreszcze zażenowania. Tak wiem, że to były inne czasy, ale i tak ta rozmowa była dziwna. 😅
Na pewno podobała mi się subtelność Caroline i chyba jej postać najbardziej do mnie trafiła. Klimat tamtego czasu był i podobało mi się, że te uczucia rozkwitały powoli. Może to dziwnie zabrzmi, ale brakowało mi w tej książce jakiegoś większego dramatu. W życiu, aż tak gładko wszystko się nie kończy. Analizując teraz w tej książce nie było żadnego większego antagonisty, który by miał znaczący wkład w tę historię.
Ciężko mi tak jednoznacznie powiedzieć, że nie polecam, bo tak nie jest, ale chcę zaznaczyć, że nie jest to dla mnie najlepsza książka. Na pewno będę chciała poznać inne książki sióstr Bronte.
Za to, że jednak te ostatnie 200 stron mnie wciągnęło moja ocena plasuje się na 5/10.
Zacznę od tego, że patrząc się na zachwyty nad najpopularniejszą książką Charlotte Bronte „Dziwne losy Jane Eyre” i innymi pozycjami od sióstr, nie polecam powielać mojego błędu i zaczynać przygody od „Shirley”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJa wiem, że klasyczne powieści są dość powolne, ale chyba nie, aż tak, że przez 400 stron praktycznie nic się nie dzieje, a wręcz mam poczucie jakbyśmy co chwila...
Przyszłym czytelnikom radzę wystrzegać się streszczeń wszelakich dotyczących tej powieści, bo zdradzają dużo za dużo (czyt. wszystko) z fabuły, a że ta książka fabułą nie stoi, można by rzec, to szkoda psuć sobie wrażenia z lektury.
Odradzałabym tę powieść również osobom, które nigdy wcześniej nie miały do czynienia z literaturą wiktoriańską, bo wydaje mi się, że "Shirley" mogłaby ich skutecznie zniechęcić do tego typu literatury (jest trudniejsza w odbiorze). A szkoda!
W "Shirley" Charlotte Bronte wychodzi poza wszystkim nam znane schematy (relacje romantyczne, rola i pozycja kobiety w społeczeństwie, wiktoriańska obyczajowość i konwenanse) i poszerza je o kwestie związane z rewolucją przemysłową, konfliktem klasowym, duchowieństwem. Dużo tu polityki pomieszanej z religią i ekonomią, Napoleona i wszystkiego tego, czego nas uczyli w szkole o dziewiętnastowiecznej Anglii na lekcjach historii. Dla jednych będzie to stanowić zapewne minus, według mnie to tylko dodatkowa wartość tej powieści, bo umówmy się, ileż można czytać w kółko o perypetiach miłosnych?
Na ogół (!) to wszystko jest dosyć ciekawe, utrzymane w typowym dla Charlotte, gawędziarskim tonie, podszytym ironią i sarkazmem, napisane z dużym poczuciem humoru. Nie będę jednak ukrywać, miałam też chwile zwątpienia, kiedy to brnęłam przez powieść nieco na siłę. Na pewno duży moment zawahania, kiedy to stopień mojego zainteresowania sięgnął niemal dna (a nie zdążyło się ono przecież w ogóle jeszcze rozbudzić!), przypada na sam początek powieści. Walczyłam sama ze sobą i swoim rozczarowaniem, bo nie uśmiechało mi się czytać o kilku duchownych, którzy nie wzbudzali niczego poza irytacją. Na szczęście im dalej w las, tym lepiej.
Było wiele dłużyzn, fragmentów, których spokojnie mogłoby nie być, ustępów, których chyba nie zrozumiałam (a przynajmniej nie w pełni), ale w ogólnym rozrachunku m(iał)am poczucie, że czytam naprawdę dobrą literaturę. I mimo że w powieści rzeczywiście nie dzieje się znowu aż tak wiele, to miło spędziłam czas i z wielką radością wracałam do tych bohaterów. I wracać zapewne będę.
Charlotte Bronte miała naprawdę dar do tworzenia pełnokrwistych bohaterów, a szczególnie bohaterek, do których my jako czytelnicy bardzo szybko się przywiązujemy. Tytułowa Shirley jest wykreowana wybitnie (zaskakują mnie nieco te głosy zdziwienia co do tytuły, bo ta kobieta jest siłą napędową tej powieści, można by rzec). Urzeka mnie dosłownie wszystko, co składa się na tę postać - począwszy od charakteru i głębi psychologicznej, na imieniu (Shirley to męskie imię) skończywszy. Dodajmy do tego postać jej sąsiadki, Caroline, która stanowi swoiste przeciwieństwo Shirley, a uzyskamy naprawdę ciekawy duet. Wątek siostrzeństwa, kobiecej przyjaźni i solidarności tylko dopełnia wyjątkowy obraz i stanowi bardzo duży walor tej powieści.
Jako że jestem świeżo po lekturze innej książki sióstr Bronte ("Lokatorka Wildfell Hall"), to nie jestem w stanie nie porównywać tych dwóch powieści. I o ile obie mi się podobały, choć w każdej gdzie indziej postawiono punkt ciężkości, tak nie jestem w stanie oprzeć się wrażeniu, że "Shirley" to literatura zupełnie innego kalibru. Napisana z większym polotem, okiem bardziej uważnego obserwatora, który nie ogranicza się jedynie do opisów relacji na linii mężczyzna - kobieta, ale dostrzega też ogólne bolączki społeczeństwa. I samo to już podnosi w moich oczach wartość tej powieści.
| 7.5* |
Przyszłym czytelnikom radzę wystrzegać się streszczeń wszelakich dotyczących tej powieści, bo zdradzają dużo za dużo (czyt. wszystko) z fabuły, a że ta książka fabułą nie stoi, można by rzec, to szkoda psuć sobie wrażenia z lektury.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdradzałabym tę powieść również osobom, które nigdy wcześniej nie miały do czynienia z literaturą wiktoriańską, bo wydaje mi się, że...
Początek XIX wieku, w którym można zauważyć rozwój duszpasterstwa. Młodzi pastorzy obrastają w piórka i oczekują dogodnego traktowania. Jednocześnie mieszają się w sprawy wiernych.
Robert Moore jest przystojnym i młodym właścicielem fabryki. Wpada na innowacyjny pomysł, który nie cieszy się poparciem lokalnej społeczności. Moore staje się ofiarą zamachu. Z obawy o swoje życie i w celu zabezpieczenia przyszłości firmy będzie musiał związać się z tajemniczą panną Shirley.
Powieść, która przedstawia ważne problemy czasów w których religia i polityka odgrywały znaczną rolę i były gorącym tematem wieczornych wykwintnych kolacji.
Maszyny zastępowały i pozbawiały ludzi pracy. Bezrobocie wzmagało nienawiść do przedsiębiorców. Jeszcze mniej zaufania wzbudza półkrwi obcokrajowiec, który rządzi się w Yorkshire.
To bardzo interesująca lektura, napisana dość wymagającym językiem. Zaskakująco późno pojawia się tytułowa panna Shirley. Muszę wspomnieć o wspaniale wykreowanej postaci Caroline, która jest bystra i ciekawa, i która skrywa uczucie do swojego kuzyna Roberta.
Początek XIX wieku, w którym można zauważyć rozwój duszpasterstwa. Młodzi pastorzy obrastają w piórka i oczekują dogodnego traktowania. Jednocześnie mieszają się w sprawy wiernych.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRobert Moore jest przystojnym i młodym właścicielem fabryki. Wpada na innowacyjny pomysł, który nie cieszy się poparciem lokalnej społeczności. Moore staje się ofiarą zamachu. Z obawy o swoje...