Miło było wrócić do czasów, gdy książki Johna Greena rozpoczynały moją karierę w czytaniu. Spodziewałam się, że po czasie będzie dla mnie o wiele bardziej infantylna, ale nie było źle. Na odmóżdżenie idealna.
Miło było wrócić do czasów, gdy książki Johna Greena rozpoczynały moją karierę w czytaniu. Spodziewałam się, że po czasie będzie dla mnie o wiele bardziej infantylna, ale nie było źle. Na odmóżdżenie idealna.
Ponoć jest to jedna ze słabszych książek Johna Greena, ale ja tak nie uważam. Jest po prostu inna. To nie jest wcześniejsza wersja "Gwiazd naszych wina" (tylko bez raka i związanych z tym konsekwencji), chociaż jak dla mnie, ma z tą książką coś wspólnego: tak jak Hazel pragnęła dowiedzieć się co stało się z bohaterami jej ulubionej powieści, tak mnie ciekawi jakie były dalsze losy Colina i spółki. Czy Colin wysłał Teoremat do jakiegoś periodyku matematycznego? Jak długo trwała ich druga podróż? Itd, itd, o wiele wiecej pytań, których nie wymienię z powodu spojlerów.
To była bardzo dobra lektura. Lekka, zabawna, ujmująca, a nade wszystko pełna nerdowskiego zacięcia i odniesień, przy których mogłam uśmiechać się jak kot z Cheshire. I miała bohaterów, których naprawdę potrafię zrozumieć. Książka idealna na lato.
I sprawiła, że mam ochotę na więcej Johna Greena.
Ponoć jest to jedna ze słabszych książek Johna Greena, ale ja tak nie uważam. Jest po prostu inna. To nie jest wcześniejsza wersja "Gwiazd naszych wina" (tylko bez raka i związanych z tym konsekwencji), chociaż jak dla mnie, ma z tą książką coś wspólnego: tak jak Hazel pragnęła dowiedzieć się co stało się z bohaterami jej ulubionej powieści, tak mnie ciekawi jakie były...
Całkiem przyjemna, choć na pewno nie najlepsza z książek Greena. Fabuła całkiem ciekawa, choć może nieco przewidywalna. Bohaterowie bardzo pozytywni, którym zdecydowanie można kibicować. Do tego jak zawsze świetny i często zabawny język autora. Opis sceny w zoo przedstawiony przez Lindsey wywołał u mnie naprawdę spory śmiech.
Na pewno na minus nieco przynudzajace teorie matematyczne, które nieco odbierały mi fun z czytania. Choć szacunek dla Colina za finałowe "odkrycie"
Ogólnie typowo rozrywkowa książka na odprężenie się i dobrą zabawę.
Całkiem przyjemna, choć na pewno nie najlepsza z książek Greena. Fabuła całkiem ciekawa, choć może nieco przewidywalna. Bohaterowie bardzo pozytywni, którym zdecydowanie można kibicować. Do tego jak zawsze świetny i często zabawny język autora. Opis sceny w zoo przedstawiony przez Lindsey wywołał u mnie naprawdę spory śmiech.
Na pewno na minus nieco przynudzajace teorie...
Książka niestety dość przewidywalna, mimo to historia w miarę interesująca. Najwidoczniej po przeczytaniu "Szukając Alaski" za wysoko postawiłam poprzeczkę tej pozycji. Zdecydowanie zbyt dużo MATEMATYKI. Większość mojej oceny w postaci "gwiazdek" wynika z poczucia humoru, który jest znaczącym aspektem mojej opinii. :)
Książka niestety dość przewidywalna, mimo to historia w miarę interesująca. Najwidoczniej po przeczytaniu "Szukając Alaski" za wysoko postawiłam poprzeczkę tej pozycji. Zdecydowanie zbyt dużo MATEMATYKI. Większość mojej oceny w postaci "gwiazdek" wynika z poczucia humoru, który jest znaczącym aspektem mojej opinii. :)
Pogubiłam się o czym dokładnie jest ta książka. Zapowiadała się dobrze, niestety jednak trochę jestem zawiedziona, bo im dalej czytałam, tym mniejszy miała sens. Dodatkowo ciągłe podkreślanie że Colin jest cudownym dzieckiem było strasznie irytujące. Miał strasznie wybujałe ego.. a jednocześnie był strasznie niedowartościowany bo miał wrażenie że cokolwiek powie, nikogo to obchodzi. Dopiero na końcu książki doczekamy się morału - przyszłość jest nieskończona i tylko historie/ opowieści sprawiają że coś znaczymy na tym świecie. Dodatkowo każde zdarzenie nas odmienia.. I w tej niewiadomej przyszłości jest dość miejsca by stać się kimkolwiek i może zostaniemy zapomniani lecz historie przetrwają, a w ten sposób mamy jakieś znaczenie. Nie sięgnęłabym drugi raz po tą książkę.
Pogubiłam się o czym dokładnie jest ta książka. Zapowiadała się dobrze, niestety jednak trochę jestem zawiedziona, bo im dalej czytałam, tym mniejszy miała sens. Dodatkowo ciągłe podkreślanie że Colin jest cudownym dzieckiem było strasznie irytujące. Miał strasznie wybujałe ego.. a jednocześnie był strasznie niedowartościowany bo miał wrażenie że cokolwiek powie, nikogo to...
Zapowiadało się fajnie. Na początku czułam się zaangażowana w historię i jak najszybciej chciałam dowiedzieć się, jak to się skończy.
Jednak przyszedł taki moment, że wszystko przestało mieć sens. Liczby, wykresy, wzory – czułam się jak w szkole. Ja już nawet nie patrzyłam na to, że to, co się dzieje, jest przerysowane. Chciałam po prostu poznać bohaterów i czerpać radość z czytania. Jednak autor skutecznie mi to uniemożliwiał.
Nie wiem, czy jest ktoś, kogo tu polubiłam. Problem Colina był zrozumiały, ale też jednocześnie nadmuchany na równi z jego przerośniętym ego. Chwała mu za to, że sam to w pewnym momencie zauważył.
Zakończenie akceptowalne, ale też bez większego zachwytu. 19 razy Katherine to książka, która nie trafiła w moje gusta i to nawet nie ze względu na to, że może jestem na nią za stara. Po prostu coś poszło nie w tym kierunku, co trzeba.
Kompletnie nie wiem, o czym jest ta książka.
Zapowiadało się fajnie. Na początku czułam się zaangażowana w historię i jak najszybciej chciałam dowiedzieć się, jak to się skończy.
Jednak przyszedł taki moment, że wszystko przestało mieć sens. Liczby, wykresy, wzory – czułam się jak w szkole. Ja już nawet nie patrzyłam na to, że to, co się dzieje, jest przerysowane....
Colin nazywany cudownym dzieckiem bardzo chciałaby osiągnąć coś prawdziwego w życiu. Mimo, że zna kilka języków i jest świetny w układaniu anagramów chciałaby poznać sens swojego życia, jakoś zaistnieć w tym wielkim świecie.
Myślę, że jest on bohaterem, z którym większość czytelników w pewnym etapie swojego życia (zwłaszcza w okresie nastoletnim) może się utożsamić.
John Green napisał jedną z moich ulubionych książek -"Szukając Alaski", dlatego sięgam po jego książki z wielką chęcią. Tutaj również mamy typowo "Greenowski" styl i myślę, że jeśli czyteliście jego książki to wiecie co mam na myśli.
Książka ta nie była jakaś rewelacyjna. Szczerze przyznam, że momentami przynudzała i trudno było powiedzieć do czego zmierza ta historia. Mimo niecałych 300 stron zajęło dość długo, bo porzuciłam ją na jakiś tydzień. Ale gdy w końcu do niej wróciłam miło spędziłam z nią czas i dość dobrze się bawiłam.
Nie jest to lektura bez wad. Ale myślę, że do nastoletnich czytelników trafi i coś z niej wyciągną. Dla starszych myślę, że też może być w porządku rozrywką. Ja mimo wszystko lubię autora i będę czytać kolejne jego książki! 🩷
Wiek: 14+
Ocena: 7,5/10 ⭐
[współpraca reklamowa z wydawnictwem]
Colin nazywany cudownym dzieckiem bardzo chciałaby osiągnąć coś prawdziwego w życiu. Mimo, że zna kilka języków i jest świetny w układaniu anagramów chciałaby poznać sens swojego życia, jakoś zaistnieć w tym wielkim świecie.
Myślę, że jest on bohaterem, z którym większość czytelników w pewnym etapie swojego życia (zwłaszcza w okresie nastoletnim) może się...
Zacznę od pytania, cóż ciekawego obecnie czytacie? A skończę na pytaniu, czy polubiliście się z matematyką? 😅
**
**
**
„- Pragnąłem w życiu tylko tego, by Katherine mnie kochała i bym mógł osiągnąć coś znaczącego. No i popatrz. No popatrz tylko…”
Drogi czytelniku.
Dziś wyruszymy w podróż po Ameryce razem z Colinem oraz Hassanem. Tam spotka ich wiele przygód, lecz tak naprawdę chodzi o to, aby stworzyć teoremat o zasadzie przewidywalności, za pomocą którego główny bohater ma nadzieję przepowiedzieć przyszłość każdego związku. Czy mu się to uda? Chodź, przekonamy się. 🫴🏼
Czasem do przeczytania danej książki zachęcają nas inni czytelnicy, kiedy indziej również opis może zachęcić, o ile nie jest jednym wielkim spojlerem. Natomiast znam też takie przypadki, w których to właśnie piękna kolorowa okładka zachęca do sięgnięcia po lekturę i tak właśnie było ze mną. 🙈
Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że nic, ale to absolutnie nic mi się nie podobało w powieści pod tytułem „19 razy Katherine”. No dobra może nie tak do końca, bo okładka jest piękna. 🤭
Dla mnie osobiście książka była nudna, nie mogłam się w nią na początku wciągnąć, co widzieliście na instastories. Męczyłam ją niesamowicie, potem odłożyłam, a koniec końców do niej wróciłam i totalnie jestem na nie. Uważam, że nie wszystko, co ładne jest piękne również wewnątrz. Zupełnie nie byłam w stanie rozszyfrować, o co chodzi w tej historii, dodatkowo główni bohaterowie zupełnie mnie do siebie nie przekonali, ich kreacja przynajmniej dla mnie była dość przewidywalna, a już największym gwoździem było dla mnie wplatanie w jej treść matematyki, której nienawidzę. 🤦🏽♀️
Dodatkowo wszystko od początku do samego końca zostało owiane tajemnicą, kilka wątków przydałoby się skończyć, do czego nie doszło. Nie rozumiałam też czemu główny bohater, umawiał się tylko z dziewczynami o jednym imieniu. Owa pozycja nie wywołała we mnie żadnych emocji. Po prostu ją zmęczyłam i tyle. Co więcej, jestem pewna, że nawet jakbym sięgnęła po nią, będąc nastolatką, to jeszcze szybciej rzuciłabym ją w kąt.
Szkoda, że mi nie podeszła, bo miała potencjał. 🥺
Dobry wieczór. 🤗
Zacznę od pytania, cóż ciekawego obecnie czytacie? A skończę na pytaniu, czy polubiliście się z matematyką? 😅
**
**
**
„- Pragnąłem w życiu tylko tego, by Katherine mnie kochała i bym mógł osiągnąć coś znaczącego. No i popatrz. No popatrz tylko…”
Drogi czytelniku.
Dziś wyruszymy w podróż po Ameryce razem z Colinem oraz Hassanem. Tam spotka ich wiele...
Początkowo nie wciągnęła mnie w magiczny sposób jak inne pozycje Johna Greena. Z biegiem książki było coraz lepiej. Bardzo spodobał mi się sposób pokazania pocałunków, pobudziło wyobraźnie. Myślę, że niewykorzystany został motyw matki jednej z głównych bohaterek i sprawy fabryki. Nie rozwinięto tego odpowiednio. Nie zgodzę się z tym, że główny bohater miał jakiś autyzm. Według mnie zwyczajnie zagubił się w życiu i próbował je na swój sposób zrozumieć i policzyć w matematyczny sposób. Ta chęć kontroli życia i wszystkiego co się dzieje w przyszłości bardzo do mnie przemówiła. Myślę, że miałem podobny problem i epilog do mnie przemówił. Miałem dać ocenę siedem ale daje dziewięć właśnie za ogólne przemyślenia autora i zakończenie z pewnym klimatem. Polecam dla fanów autora.
Początkowo nie wciągnęła mnie w magiczny sposób jak inne pozycje Johna Greena. Z biegiem książki było coraz lepiej. Bardzo spodobał mi się sposób pokazania pocałunków, pobudziło wyobraźnie. Myślę, że niewykorzystany został motyw matki jednej z głównych bohaterek i sprawy fabryki. Nie rozwinięto tego odpowiednio. Nie zgodzę się z tym, że główny bohater miał jakiś autyzm....
Od pierwszych stron nie wiedziałam czego się spodziewać po niej.
Prosto i przyjemnie się ją czytało. Jednak zakończenie do końca stanowiło zagadkę. Losy bohaterów były owiane nieskończoną przyszłością.
Miała w sobie klimat długich wakacyjnych dni, które ciągną się bez końca. Zero obowiązków i zmartwień.
Zdecydowałam się na trzy i pół gwiazdki, ponieważ moim skromnym zdaniem, była trochę mniej fascynująca od „Gwiazd naszych wina” bądź „Żółwi aż do końca”.
Od pierwszych stron nie wiedziałam czego się spodziewać po niej.
Prosto i przyjemnie się ją czytało. Jednak zakończenie do końca stanowiło zagadkę. Losy bohaterów były owiane nieskończoną przyszłością.
Miała w sobie klimat długich wakacyjnych dni, które ciągną się bez końca. Zero obowiązków i zmartwień.
Zdecydowałam się na trzy i pół gwiazdki, ponieważ moim skromnym...
To była ciekawa historia.
NIe jestem pewna czy wszystko dobrze zrozumiałam, ponieważ w książce jest dużo matematyki i opisów, które były czasami dla mnie niezrozumiałe. Jednak podobało mi się to i chciałam czytać o tym więcej.
Jest to historia Colen'a, któremu nie powodzi się w miłości. Miał dziewiętnaście dziewczyn o imieniu Katherine, ale niestety każda go porzuciła. Chłopak wraz z przyjacielem wyrusza w podróż, podczas której główny bohater, zaczyna pracę nad Teorematem, ale uda mu się również poznać siebie oraz pozna nowych ludzi.
Uwielbiam Hassana, który wplótł trochę humoru, który idealnie przełamał te wszystkie wykresy i inne wzory.
Uważam, że książka jest warta uwagi i na pewno przeczytam inne książki autora.
[ współpraca reklamowa z @wydawnictwoyoungbook ]
To była ciekawa historia.
NIe jestem pewna czy wszystko dobrze zrozumiałam, ponieważ w książce jest dużo matematyki i opisów, które były czasami dla mnie niezrozumiałe. Jednak podobało mi się to i chciałam czytać o tym więcej.
Jest to historia Colen'a, któremu nie powodzi się w miłości. Miał dziewiętnaście dziewczyn o imieniu Katherine, ale niestety każda go porzuciła....
Wtedy byłam za młoda, żeby rozumieć autystyczne zachowania Colina. Pewnie teraz, gdybym przeczytała książkę ponownie, to bym zrozumiała, bardziej świadoma pewnych rzeczy. Może kiedyś tak zrobię... W każdym razie na razie jestem w stanie ocenić książkę na 6, ponieważ ówcześnie była jedną z książek Greena, które czytało mi się ciężej niż lżej... Podobała mi się, tak, ale nie była tak dobra jak inne książki autora. Może to przez głównego bohatera? Chyba nie do końca mi podpasował...
Wtedy byłam za młoda, żeby rozumieć autystyczne zachowania Colina. Pewnie teraz, gdybym przeczytała książkę ponownie, to bym zrozumiała, bardziej świadoma pewnych rzeczy. Może kiedyś tak zrobię... W każdym razie na razie jestem w stanie ocenić książkę na 6, ponieważ ówcześnie była jedną z książek Greena, które czytało mi się ciężej niż lżej... Podobała mi się, tak, ale nie...
Całkiem ciekawa książka o wysokofunkcjonującym autystyku o imieniu Colin. Dość łopatologicznie opisane problemy i różnice w postrzeganiu świata oraz funkcjonowaniu.
Nie jest to jakaś genialna powieść, ale czyta się dobrze i autystyczne niuanse czasem bawią, czasem uczą ;)
Całkiem ciekawa książka o wysokofunkcjonującym autystyku o imieniu Colin. Dość łopatologicznie opisane problemy i różnice w postrzeganiu świata oraz funkcjonowaniu.
Nie jest to jakaś genialna powieść, ale czyta się dobrze i autystyczne niuanse czasem bawią, czasem uczą ;)
Przeczytałam troszkę poniżej połowę książki, kiedy stwierdziłam, że na 100% nie mam ochoty czytać jej dalej. To jest moje drugie spotkanie z tym autorem i drugie nieudane ("Gwiazd naszych wina" jakimś cudem przeczytałam, ale kompletnie mi się nie podobała).
Mam w biblioteczce jeszcze dwie książki tego autora, zacznę czytać i zobaczę czy coś z tego jeszcze wyjdzie.
Przeczytałam troszkę poniżej połowę książki, kiedy stwierdziłam, że na 100% nie mam ochoty czytać jej dalej. To jest moje drugie spotkanie z tym autorem i drugie nieudane ("Gwiazd naszych wina" jakimś cudem przeczytałam, ale kompletnie mi się nie podobała).
Mam w biblioteczce jeszcze dwie książki tego autora, zacznę czytać i zobaczę czy coś z tego jeszcze wyjdzie.
Colin Singleton zakochuje się wyłącznie w dziewczynach o imieniu Katherine. Gdy rzuciła go już dziewiętnasta Katherine'a, postanawia wybrać się w podróż po Ameryce z najlepszym przyjacielem. Po drodze poznają Lindsey, u której się zatrzymują i zaczynają pracę. Colin, jako cudowne dziecko, w międzyczasie pracuje nad Teorematem o Zasadzie Przewidywalności, który ma przewidywać przyszłość każdego związku. W czasie ich pobytu u Lindsey wydarzy się wiele rzeczy, których Colin się nie spodziewa.
Jest to młodzieżówka o miłości, życiu nastolatków, w której nie brakuje też humoru. Bardzo mi się podobała, i w gimnazjum i obecnie, mimo że były w niej wzmianki o matematyce 😅 Bohaterowie wydają się prawdziwi, są typowymi nastolatkami, każdy z nich jest wyjątkowy na swój sposób. Chociaż przyznam, że fakt posiadania 19 dziewczyn o tym samym imieniu wydaje się trochę nieprawdopodobny 😅
Polecam na jakiś chilloutowy wieczór 💚
Colin Singleton zakochuje się wyłącznie w dziewczynach o imieniu Katherine. Gdy rzuciła go już dziewiętnasta Katherine'a, postanawia wybrać się w podróż po Ameryce z najlepszym przyjacielem. Po drodze poznają Lindsey, u której się zatrzymują i zaczynają pracę. Colin, jako cudowne dziecko, w międzyczasie pracuje nad Teorematem o Zasadzie Przewidywalności, który ma...
Nie była to książka dla mnie. Fabuła była niesamowicie nużąca i przewidywalna, a dodatkowo dość naciągana. Natomiast muszę przyznać, że motyw wzoru uważam za genialny (aneks warty przeczytania, tak samo jak końcówka). Jak dla mnie zmarnowany potencjał, choć są książki tego autora, które mnie szczerze urzekły.
Nie była to książka dla mnie. Fabuła była niesamowicie nużąca i przewidywalna, a dodatkowo dość naciągana. Natomiast muszę przyznać, że motyw wzoru uważam za genialny (aneks warty przeczytania, tak samo jak końcówka). Jak dla mnie zmarnowany potencjał, choć są książki tego autora, które mnie szczerze urzekły.
Bardzo ciekawa książka, mocno w stylu Greena. Autor moim zdaniem doskonale potrafi uchwycić mentalność nastolatków - przynajmniej tych z moich czasów (byłem nastolatkiem w latach 00.) Fabuła "19 razy Katherine" jest prosta i przejrzysta, lekko przewidywalna, niepretensjonalna, szczera. Podobnie jak w "Szukając Alaski" jest to konkretne "coming of age" z perspektywy młodego, lekko zagubionego chłopaka. Polecam.
Bardzo ciekawa książka, mocno w stylu Greena. Autor moim zdaniem doskonale potrafi uchwycić mentalność nastolatków - przynajmniej tych z moich czasów (byłem nastolatkiem w latach 00.) Fabuła "19 razy Katherine" jest prosta i przejrzysta, lekko przewidywalna, niepretensjonalna, szczera. Podobnie jak w "Szukając Alaski" jest to konkretne "coming of age" z perspektywy młodego,...
Uważam, że historia opisana w tej książce jest dobra - nie jest to wielkie czytelnicze zakochanie, ale przyjemnie się ją czyta. Jednak ogromnym plusem tej książki jest relacja głównego bohatera z jego przyjacielem. Ich rozmowy czyta się z uśmiechem na ustach. Za tą relację książka zasługuje na taką ocenę.
Uważam, że historia opisana w tej książce jest dobra - nie jest to wielkie czytelnicze zakochanie, ale przyjemnie się ją czyta. Jednak ogromnym plusem tej książki jest relacja głównego bohatera z jego przyjacielem. Ich rozmowy czyta się z uśmiechem na ustach. Za tą relację książka zasługuje na taką ocenę.
✨ ,,Można kochać kogoś tak bardzo, pomyślał, ale nigdy nikogo nie kocha się tak bardzo, jak bardzo się za nim tęskni."
Muszę przyznać, że nie wiem co o tej książce myśleć. Niby była lekka i przyjemna do czytania, a jednak czegoś mi tu zabrakło. Bohaterowie tacy sobie. Nie bardzo ich polubiłam. Historia sama w sobie też jest taka nie za bardzo. Myślę, że jest to chyba najgorsza książka Johna Greena (a przeczytałam wszystkie). Ale niemniej jednak bardzo przyjemnie mi się ją czytało.
✨ ,,Można kochać kogoś tak bardzo, pomyślał, ale nigdy nikogo nie kocha się tak bardzo, jak bardzo się za nim tęskni."
Muszę przyznać, że nie wiem co o tej książce myśleć. Niby była lekka i przyjemna do czytania, a jednak czegoś mi tu zabrakło. Bohaterowie tacy sobie. Nie bardzo ich polubiłam. Historia sama w sobie też jest taka nie za bardzo. Myślę, że jest to chyba...
Miałam ogromne oczekiwania względem tej książki jednak im dalej w treść tym jakoś mniej mi się podobała. Bardzo lubię książki Johna Greena jednak ta jest jedną z słabszych. Jedyną, rzeczą, która dodaje tej książce gwiazdek to zakończenie. Analiza całości, która moim zdaniem jest charakterystyczną cechą dla książek tego autora.
Miałam ogromne oczekiwania względem tej książki jednak im dalej w treść tym jakoś mniej mi się podobała. Bardzo lubię książki Johna Greena jednak ta jest jedną z słabszych. Jedyną, rzeczą, która dodaje tej książce gwiazdek to zakończenie. Analiza całości, która moim zdaniem jest charakterystyczną cechą dla książek tego autora.
trudno mi tą ksiązke ocenić na gwiazdy bo jest to wciągająca historia lecz ciężka do czytania bo jest tu sporo matmy, sporo takie lekko niezrozumiałego bełkotu, sporo historycznych ciekawostek i wogóle ale z drugiej strony jakby ich nie było to nasz głównym bohater Colin nie byłby tych Colinem, Tym lekko dziwnym ale na ogól spoko ziomem, ma on dziwne zainteresowania czy upodobania ale lubi się go. Kurwa no Ksiażka zrobiła mi z mózgu sieczke, al pokochałam ją. Jest to dość otwierająca oczy historia. Pewnie nie górnych lotów w ogólnym rozrachunku ale na obecnym etapie możego życia jestem wdzięczna wszechświatowi za to, ze mogłam to przeczytać. Nieczytałam dawno tak nieszablonowej ale jednak szablonowej historii. Schemat dość częsty ale tak zajebiście dobrze ujęty i napisany z jakimiś zwrotami akcji, że no piękne. Po orostu piękne, kocham polecam
trudno mi tą ksiązke ocenić na gwiazdy bo jest to wciągająca historia lecz ciężka do czytania bo jest tu sporo matmy, sporo takie lekko niezrozumiałego bełkotu, sporo historycznych ciekawostek i wogóle ale z drugiej strony jakby ich nie było to nasz głównym bohater Colin nie byłby tych Colinem, Tym lekko dziwnym ale na ogól spoko ziomem, ma on dziwne zainteresowania czy...
To trochę tak jakbym obserwowała życie ... własnego syna ;-)
Sporo go łączy z głównym bohaterem: wiek, dylematy, relacje, decyzje, miłości, konieczność dzwonienia do mamy. I obaj są cudowni, choć na inny sposób. Nie, mój nie jest gwiazdą TV, nie wygrał teleturnieju.
Przyznaję, że to naprawdę lekka, wciągająca, zaskakująca książka. I bardzo chętnie zobaczyłabym jej ekranizację.
To trochę tak jakbym obserwowała życie ... własnego syna ;-)
Sporo go łączy z głównym bohaterem: wiek, dylematy, relacje, decyzje, miłości, konieczność dzwonienia do mamy. I obaj są cudowni, choć na inny sposób. Nie, mój nie jest gwiazdą TV, nie wygrał teleturnieju.
Przyznaję, że to naprawdę lekka, wciągająca, zaskakująca książka. I bardzo chętnie zobaczyłabym jej ekranizację.
Głównym bohaterem jest Colin Singleton – cudowny dzieciak, uwielbiający anagramy i języki obce (zna ich aż 11!). Gustuje tylko i wyłącznie w dziewczynach imieniem Katherine i za każdym razem zostaje porzucony. Po tym, jak po raz dziewiętnasty zostawia go kolejna Katherine, jest wprost zrozpaczony. Jego najlepszy przyjaciel, Hassan, zabiera go więc w podróż po Ameryce. I tu zaczyna się pełna metafor opowieść o genialnym dziecku, „Teoremacie o zasadzie przewidywalności Katherine” i poszukiwaniu siebie.
Od początku zafascynował mnie pomysł. To bardzo oryginalne żeby mieć dziewiętnaście dziewczyn wyłącznie o imieniu Katherine. Jak tak młoda osoba mogła mieć tyle dziewczyn i to w dodatku o tym samym imieniu? Skąd wziąć tyle Katherine? To wydaje mi się nierealne, ale na pewno intrygujące. Doszedł do tego wątek cudownego dziecka, który od zawsze jest przeze mnie mile widziany w powieściach. Lubię czytać o genialnych i wyjątkowo pracowitych osobach. Zawsze motywuje mnie to do pracy. Razem te dwa wątki stworzyły niezwykłe pole do popisu. Niestety moim zdaniem niewykorzystane.
Książka pomimo niewielkiej objętości ciągnęła mi się niesamowicie. Nie polubiłam bohaterów, nie spodobała mi się sama historia, która zdawała się do niczego nie dążyć. Wszystko co znajdziemy w tej powieści wydaje się strasznie groteskowe, wyolbrzymione i naiwne, a do tego okraszone masą bezsensownych wykresów, paraboli i anagramów.
19 razy Katherine okazało się naprawdę słabą książką, chociaż bardzo chciałam, by było inaczej.
Głównym bohaterem jest Colin Singleton – cudowny dzieciak, uwielbiający anagramy i języki obce (zna ich aż 11!). Gustuje tylko i wyłącznie w dziewczynach imieniem Katherine i za każdym razem zostaje porzucony. Po tym, jak po raz dziewiętnasty zostawia go kolejna Katherine, jest wprost zrozpaczony. Jego najlepszy przyjaciel, Hassan, zabiera go więc w podróż po Ameryce. I tu...
Miło było wrócić do czasów, gdy książki Johna Greena rozpoczynały moją karierę w czytaniu. Spodziewałam się, że po czasie będzie dla mnie o wiele bardziej infantylna, ale nie było źle. Na odmóżdżenie idealna.
Miło było wrócić do czasów, gdy książki Johna Greena rozpoczynały moją karierę w czytaniu. Spodziewałam się, że po czasie będzie dla mnie o wiele bardziej infantylna, ale nie było źle. Na odmóżdżenie idealna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie zainteresowała mnie.
Nie zainteresowała mnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPonoć jest to jedna ze słabszych książek Johna Greena, ale ja tak nie uważam. Jest po prostu inna. To nie jest wcześniejsza wersja "Gwiazd naszych wina" (tylko bez raka i związanych z tym konsekwencji), chociaż jak dla mnie, ma z tą książką coś wspólnego: tak jak Hazel pragnęła dowiedzieć się co stało się z bohaterami jej ulubionej powieści, tak mnie ciekawi jakie były dalsze losy Colina i spółki. Czy Colin wysłał Teoremat do jakiegoś periodyku matematycznego? Jak długo trwała ich druga podróż? Itd, itd, o wiele wiecej pytań, których nie wymienię z powodu spojlerów.
To była bardzo dobra lektura. Lekka, zabawna, ujmująca, a nade wszystko pełna nerdowskiego zacięcia i odniesień, przy których mogłam uśmiechać się jak kot z Cheshire. I miała bohaterów, których naprawdę potrafię zrozumieć. Książka idealna na lato.
I sprawiła, że mam ochotę na więcej Johna Greena.
Ponoć jest to jedna ze słabszych książek Johna Greena, ale ja tak nie uważam. Jest po prostu inna. To nie jest wcześniejsza wersja "Gwiazd naszych wina" (tylko bez raka i związanych z tym konsekwencji), chociaż jak dla mnie, ma z tą książką coś wspólnego: tak jak Hazel pragnęła dowiedzieć się co stało się z bohaterami jej ulubionej powieści, tak mnie ciekawi jakie były...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałkiem przyjemna, choć na pewno nie najlepsza z książek Greena. Fabuła całkiem ciekawa, choć może nieco przewidywalna. Bohaterowie bardzo pozytywni, którym zdecydowanie można kibicować. Do tego jak zawsze świetny i często zabawny język autora. Opis sceny w zoo przedstawiony przez Lindsey wywołał u mnie naprawdę spory śmiech.
Na pewno na minus nieco przynudzajace teorie matematyczne, które nieco odbierały mi fun z czytania. Choć szacunek dla Colina za finałowe "odkrycie"
Ogólnie typowo rozrywkowa książka na odprężenie się i dobrą zabawę.
Całkiem przyjemna, choć na pewno nie najlepsza z książek Greena. Fabuła całkiem ciekawa, choć może nieco przewidywalna. Bohaterowie bardzo pozytywni, którym zdecydowanie można kibicować. Do tego jak zawsze świetny i często zabawny język autora. Opis sceny w zoo przedstawiony przez Lindsey wywołał u mnie naprawdę spory śmiech.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa pewno na minus nieco przynudzajace teorie...
Książka niestety dość przewidywalna, mimo to historia w miarę interesująca. Najwidoczniej po przeczytaniu "Szukając Alaski" za wysoko postawiłam poprzeczkę tej pozycji. Zdecydowanie zbyt dużo MATEMATYKI. Większość mojej oceny w postaci "gwiazdek" wynika z poczucia humoru, który jest znaczącym aspektem mojej opinii. :)
Książka niestety dość przewidywalna, mimo to historia w miarę interesująca. Najwidoczniej po przeczytaniu "Szukając Alaski" za wysoko postawiłam poprzeczkę tej pozycji. Zdecydowanie zbyt dużo MATEMATYKI. Większość mojej oceny w postaci "gwiazdek" wynika z poczucia humoru, który jest znaczącym aspektem mojej opinii. :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPogubiłam się o czym dokładnie jest ta książka. Zapowiadała się dobrze, niestety jednak trochę jestem zawiedziona, bo im dalej czytałam, tym mniejszy miała sens. Dodatkowo ciągłe podkreślanie że Colin jest cudownym dzieckiem było strasznie irytujące. Miał strasznie wybujałe ego.. a jednocześnie był strasznie niedowartościowany bo miał wrażenie że cokolwiek powie, nikogo to obchodzi. Dopiero na końcu książki doczekamy się morału - przyszłość jest nieskończona i tylko historie/ opowieści sprawiają że coś znaczymy na tym świecie. Dodatkowo każde zdarzenie nas odmienia.. I w tej niewiadomej przyszłości jest dość miejsca by stać się kimkolwiek i może zostaniemy zapomniani lecz historie przetrwają, a w ten sposób mamy jakieś znaczenie. Nie sięgnęłabym drugi raz po tą książkę.
Pogubiłam się o czym dokładnie jest ta książka. Zapowiadała się dobrze, niestety jednak trochę jestem zawiedziona, bo im dalej czytałam, tym mniejszy miała sens. Dodatkowo ciągłe podkreślanie że Colin jest cudownym dzieckiem było strasznie irytujące. Miał strasznie wybujałe ego.. a jednocześnie był strasznie niedowartościowany bo miał wrażenie że cokolwiek powie, nikogo to...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKompletnie nie wiem, o czym jest ta książka.
Zapowiadało się fajnie. Na początku czułam się zaangażowana w historię i jak najszybciej chciałam dowiedzieć się, jak to się skończy.
Jednak przyszedł taki moment, że wszystko przestało mieć sens. Liczby, wykresy, wzory – czułam się jak w szkole. Ja już nawet nie patrzyłam na to, że to, co się dzieje, jest przerysowane. Chciałam po prostu poznać bohaterów i czerpać radość z czytania. Jednak autor skutecznie mi to uniemożliwiał.
Nie wiem, czy jest ktoś, kogo tu polubiłam. Problem Colina był zrozumiały, ale też jednocześnie nadmuchany na równi z jego przerośniętym ego. Chwała mu za to, że sam to w pewnym momencie zauważył.
Zakończenie akceptowalne, ale też bez większego zachwytu. 19 razy Katherine to książka, która nie trafiła w moje gusta i to nawet nie ze względu na to, że może jestem na nią za stara. Po prostu coś poszło nie w tym kierunku, co trzeba.
Kompletnie nie wiem, o czym jest ta książka.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZapowiadało się fajnie. Na początku czułam się zaangażowana w historię i jak najszybciej chciałam dowiedzieć się, jak to się skończy.
Jednak przyszedł taki moment, że wszystko przestało mieć sens. Liczby, wykresy, wzory – czułam się jak w szkole. Ja już nawet nie patrzyłam na to, że to, co się dzieje, jest przerysowane....
Colin nazywany cudownym dzieckiem bardzo chciałaby osiągnąć coś prawdziwego w życiu. Mimo, że zna kilka języków i jest świetny w układaniu anagramów chciałaby poznać sens swojego życia, jakoś zaistnieć w tym wielkim świecie.
Myślę, że jest on bohaterem, z którym większość czytelników w pewnym etapie swojego życia (zwłaszcza w okresie nastoletnim) może się utożsamić.
John Green napisał jedną z moich ulubionych książek -"Szukając Alaski", dlatego sięgam po jego książki z wielką chęcią. Tutaj również mamy typowo "Greenowski" styl i myślę, że jeśli czyteliście jego książki to wiecie co mam na myśli.
Książka ta nie była jakaś rewelacyjna. Szczerze przyznam, że momentami przynudzała i trudno było powiedzieć do czego zmierza ta historia. Mimo niecałych 300 stron zajęło dość długo, bo porzuciłam ją na jakiś tydzień. Ale gdy w końcu do niej wróciłam miło spędziłam z nią czas i dość dobrze się bawiłam.
Nie jest to lektura bez wad. Ale myślę, że do nastoletnich czytelników trafi i coś z niej wyciągną. Dla starszych myślę, że też może być w porządku rozrywką. Ja mimo wszystko lubię autora i będę czytać kolejne jego książki! 🩷
Wiek: 14+
Ocena: 7,5/10 ⭐
[współpraca reklamowa z wydawnictwem]
Colin nazywany cudownym dzieckiem bardzo chciałaby osiągnąć coś prawdziwego w życiu. Mimo, że zna kilka języków i jest świetny w układaniu anagramów chciałaby poznać sens swojego życia, jakoś zaistnieć w tym wielkim świecie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMyślę, że jest on bohaterem, z którym większość czytelników w pewnym etapie swojego życia (zwłaszcza w okresie nastoletnim) może się...
Dobry wieczór. 🤗
Zacznę od pytania, cóż ciekawego obecnie czytacie? A skończę na pytaniu, czy polubiliście się z matematyką? 😅
**
**
**
„- Pragnąłem w życiu tylko tego, by Katherine mnie kochała i bym mógł osiągnąć coś znaczącego. No i popatrz. No popatrz tylko…”
Drogi czytelniku.
Dziś wyruszymy w podróż po Ameryce razem z Colinem oraz Hassanem. Tam spotka ich wiele przygód, lecz tak naprawdę chodzi o to, aby stworzyć teoremat o zasadzie przewidywalności, za pomocą którego główny bohater ma nadzieję przepowiedzieć przyszłość każdego związku. Czy mu się to uda? Chodź, przekonamy się. 🫴🏼
Czasem do przeczytania danej książki zachęcają nas inni czytelnicy, kiedy indziej również opis może zachęcić, o ile nie jest jednym wielkim spojlerem. Natomiast znam też takie przypadki, w których to właśnie piękna kolorowa okładka zachęca do sięgnięcia po lekturę i tak właśnie było ze mną. 🙈
Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że nic, ale to absolutnie nic mi się nie podobało w powieści pod tytułem „19 razy Katherine”. No dobra może nie tak do końca, bo okładka jest piękna. 🤭
Dla mnie osobiście książka była nudna, nie mogłam się w nią na początku wciągnąć, co widzieliście na instastories. Męczyłam ją niesamowicie, potem odłożyłam, a koniec końców do niej wróciłam i totalnie jestem na nie. Uważam, że nie wszystko, co ładne jest piękne również wewnątrz. Zupełnie nie byłam w stanie rozszyfrować, o co chodzi w tej historii, dodatkowo główni bohaterowie zupełnie mnie do siebie nie przekonali, ich kreacja przynajmniej dla mnie była dość przewidywalna, a już największym gwoździem było dla mnie wplatanie w jej treść matematyki, której nienawidzę. 🤦🏽♀️
Dodatkowo wszystko od początku do samego końca zostało owiane tajemnicą, kilka wątków przydałoby się skończyć, do czego nie doszło. Nie rozumiałam też czemu główny bohater, umawiał się tylko z dziewczynami o jednym imieniu. Owa pozycja nie wywołała we mnie żadnych emocji. Po prostu ją zmęczyłam i tyle. Co więcej, jestem pewna, że nawet jakbym sięgnęła po nią, będąc nastolatką, to jeszcze szybciej rzuciłabym ją w kąt.
Szkoda, że mi nie podeszła, bo miała potencjał. 🥺
Dobry wieczór. 🤗
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZacznę od pytania, cóż ciekawego obecnie czytacie? A skończę na pytaniu, czy polubiliście się z matematyką? 😅
**
**
**
„- Pragnąłem w życiu tylko tego, by Katherine mnie kochała i bym mógł osiągnąć coś znaczącego. No i popatrz. No popatrz tylko…”
Drogi czytelniku.
Dziś wyruszymy w podróż po Ameryce razem z Colinem oraz Hassanem. Tam spotka ich wiele...
Początkowo nie wciągnęła mnie w magiczny sposób jak inne pozycje Johna Greena. Z biegiem książki było coraz lepiej. Bardzo spodobał mi się sposób pokazania pocałunków, pobudziło wyobraźnie. Myślę, że niewykorzystany został motyw matki jednej z głównych bohaterek i sprawy fabryki. Nie rozwinięto tego odpowiednio. Nie zgodzę się z tym, że główny bohater miał jakiś autyzm. Według mnie zwyczajnie zagubił się w życiu i próbował je na swój sposób zrozumieć i policzyć w matematyczny sposób. Ta chęć kontroli życia i wszystkiego co się dzieje w przyszłości bardzo do mnie przemówiła. Myślę, że miałem podobny problem i epilog do mnie przemówił. Miałem dać ocenę siedem ale daje dziewięć właśnie za ogólne przemyślenia autora i zakończenie z pewnym klimatem. Polecam dla fanów autora.
Początkowo nie wciągnęła mnie w magiczny sposób jak inne pozycje Johna Greena. Z biegiem książki było coraz lepiej. Bardzo spodobał mi się sposób pokazania pocałunków, pobudziło wyobraźnie. Myślę, że niewykorzystany został motyw matki jednej z głównych bohaterek i sprawy fabryki. Nie rozwinięto tego odpowiednio. Nie zgodzę się z tym, że główny bohater miał jakiś autyzm....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd pierwszych stron nie wiedziałam czego się spodziewać po niej.
Prosto i przyjemnie się ją czytało. Jednak zakończenie do końca stanowiło zagadkę. Losy bohaterów były owiane nieskończoną przyszłością.
Miała w sobie klimat długich wakacyjnych dni, które ciągną się bez końca. Zero obowiązków i zmartwień.
Zdecydowałam się na trzy i pół gwiazdki, ponieważ moim skromnym zdaniem, była trochę mniej fascynująca od „Gwiazd naszych wina” bądź „Żółwi aż do końca”.
Od pierwszych stron nie wiedziałam czego się spodziewać po niej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toProsto i przyjemnie się ją czytało. Jednak zakończenie do końca stanowiło zagadkę. Losy bohaterów były owiane nieskończoną przyszłością.
Miała w sobie klimat długich wakacyjnych dni, które ciągną się bez końca. Zero obowiązków i zmartwień.
Zdecydowałam się na trzy i pół gwiazdki, ponieważ moim skromnym...
To była ciekawa historia.
NIe jestem pewna czy wszystko dobrze zrozumiałam, ponieważ w książce jest dużo matematyki i opisów, które były czasami dla mnie niezrozumiałe. Jednak podobało mi się to i chciałam czytać o tym więcej.
Jest to historia Colen'a, któremu nie powodzi się w miłości. Miał dziewiętnaście dziewczyn o imieniu Katherine, ale niestety każda go porzuciła. Chłopak wraz z przyjacielem wyrusza w podróż, podczas której główny bohater, zaczyna pracę nad Teorematem, ale uda mu się również poznać siebie oraz pozna nowych ludzi.
Uwielbiam Hassana, który wplótł trochę humoru, który idealnie przełamał te wszystkie wykresy i inne wzory.
Uważam, że książka jest warta uwagi i na pewno przeczytam inne książki autora.
[ współpraca reklamowa z @wydawnictwoyoungbook ]
To była ciekawa historia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNIe jestem pewna czy wszystko dobrze zrozumiałam, ponieważ w książce jest dużo matematyki i opisów, które były czasami dla mnie niezrozumiałe. Jednak podobało mi się to i chciałam czytać o tym więcej.
Jest to historia Colen'a, któremu nie powodzi się w miłości. Miał dziewiętnaście dziewczyn o imieniu Katherine, ale niestety każda go porzuciła....
Najsłabsza książka Greena jaką dotąd czytałam. I tekst "Tęsknił za nią jak muchomor za kropkami". Litości.
Najsłabsza książka Greena jaką dotąd czytałam. I tekst "Tęsknił za nią jak muchomor za kropkami". Litości.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWtedy byłam za młoda, żeby rozumieć autystyczne zachowania Colina. Pewnie teraz, gdybym przeczytała książkę ponownie, to bym zrozumiała, bardziej świadoma pewnych rzeczy. Może kiedyś tak zrobię... W każdym razie na razie jestem w stanie ocenić książkę na 6, ponieważ ówcześnie była jedną z książek Greena, które czytało mi się ciężej niż lżej... Podobała mi się, tak, ale nie była tak dobra jak inne książki autora. Może to przez głównego bohatera? Chyba nie do końca mi podpasował...
Wtedy byłam za młoda, żeby rozumieć autystyczne zachowania Colina. Pewnie teraz, gdybym przeczytała książkę ponownie, to bym zrozumiała, bardziej świadoma pewnych rzeczy. Może kiedyś tak zrobię... W każdym razie na razie jestem w stanie ocenić książkę na 6, ponieważ ówcześnie była jedną z książek Greena, które czytało mi się ciężej niż lżej... Podobała mi się, tak, ale nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo pierwsza książka Sparksa po jaką sięgnęłam. Nie porwała mnie. Moje zainteresowanie nią było bardzo sinusoidalne, dlatego postanowiłam ja skończyć.
To pierwsza książka Sparksa po jaką sięgnęłam. Nie porwała mnie. Moje zainteresowanie nią było bardzo sinusoidalne, dlatego postanowiłam ja skończyć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałkiem ciekawa książka o wysokofunkcjonującym autystyku o imieniu Colin. Dość łopatologicznie opisane problemy i różnice w postrzeganiu świata oraz funkcjonowaniu.
Nie jest to jakaś genialna powieść, ale czyta się dobrze i autystyczne niuanse czasem bawią, czasem uczą ;)
Całkiem ciekawa książka o wysokofunkcjonującym autystyku o imieniu Colin. Dość łopatologicznie opisane problemy i różnice w postrzeganiu świata oraz funkcjonowaniu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest to jakaś genialna powieść, ale czyta się dobrze i autystyczne niuanse czasem bawią, czasem uczą ;)
typowa mlodziezowka
typowa mlodziezowka
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałam troszkę poniżej połowę książki, kiedy stwierdziłam, że na 100% nie mam ochoty czytać jej dalej. To jest moje drugie spotkanie z tym autorem i drugie nieudane ("Gwiazd naszych wina" jakimś cudem przeczytałam, ale kompletnie mi się nie podobała).
Mam w biblioteczce jeszcze dwie książki tego autora, zacznę czytać i zobaczę czy coś z tego jeszcze wyjdzie.
Przeczytałam troszkę poniżej połowę książki, kiedy stwierdziłam, że na 100% nie mam ochoty czytać jej dalej. To jest moje drugie spotkanie z tym autorem i drugie nieudane ("Gwiazd naszych wina" jakimś cudem przeczytałam, ale kompletnie mi się nie podobała).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam w biblioteczce jeszcze dwie książki tego autora, zacznę czytać i zobaczę czy coś z tego jeszcze wyjdzie.
Colin Singleton zakochuje się wyłącznie w dziewczynach o imieniu Katherine. Gdy rzuciła go już dziewiętnasta Katherine'a, postanawia wybrać się w podróż po Ameryce z najlepszym przyjacielem. Po drodze poznają Lindsey, u której się zatrzymują i zaczynają pracę. Colin, jako cudowne dziecko, w międzyczasie pracuje nad Teorematem o Zasadzie Przewidywalności, który ma przewidywać przyszłość każdego związku. W czasie ich pobytu u Lindsey wydarzy się wiele rzeczy, których Colin się nie spodziewa.
Jest to młodzieżówka o miłości, życiu nastolatków, w której nie brakuje też humoru. Bardzo mi się podobała, i w gimnazjum i obecnie, mimo że były w niej wzmianki o matematyce 😅 Bohaterowie wydają się prawdziwi, są typowymi nastolatkami, każdy z nich jest wyjątkowy na swój sposób. Chociaż przyznam, że fakt posiadania 19 dziewczyn o tym samym imieniu wydaje się trochę nieprawdopodobny 😅
Polecam na jakiś chilloutowy wieczór 💚
Colin Singleton zakochuje się wyłącznie w dziewczynach o imieniu Katherine. Gdy rzuciła go już dziewiętnasta Katherine'a, postanawia wybrać się w podróż po Ameryce z najlepszym przyjacielem. Po drodze poznają Lindsey, u której się zatrzymują i zaczynają pracę. Colin, jako cudowne dziecko, w międzyczasie pracuje nad Teorematem o Zasadzie Przewidywalności, który ma...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo lekka książka dla młodzieży.
Bardzo lekka książka dla młodzieży.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie była to książka dla mnie. Fabuła była niesamowicie nużąca i przewidywalna, a dodatkowo dość naciągana. Natomiast muszę przyznać, że motyw wzoru uważam za genialny (aneks warty przeczytania, tak samo jak końcówka). Jak dla mnie zmarnowany potencjał, choć są książki tego autora, które mnie szczerze urzekły.
Nie była to książka dla mnie. Fabuła była niesamowicie nużąca i przewidywalna, a dodatkowo dość naciągana. Natomiast muszę przyznać, że motyw wzoru uważam za genialny (aneks warty przeczytania, tak samo jak końcówka). Jak dla mnie zmarnowany potencjał, choć są książki tego autora, które mnie szczerze urzekły.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawa książka, mocno w stylu Greena. Autor moim zdaniem doskonale potrafi uchwycić mentalność nastolatków - przynajmniej tych z moich czasów (byłem nastolatkiem w latach 00.) Fabuła "19 razy Katherine" jest prosta i przejrzysta, lekko przewidywalna, niepretensjonalna, szczera. Podobnie jak w "Szukając Alaski" jest to konkretne "coming of age" z perspektywy młodego, lekko zagubionego chłopaka. Polecam.
Bardzo ciekawa książka, mocno w stylu Greena. Autor moim zdaniem doskonale potrafi uchwycić mentalność nastolatków - przynajmniej tych z moich czasów (byłem nastolatkiem w latach 00.) Fabuła "19 razy Katherine" jest prosta i przejrzysta, lekko przewidywalna, niepretensjonalna, szczera. Podobnie jak w "Szukając Alaski" jest to konkretne "coming of age" z perspektywy młodego,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUważam, że historia opisana w tej książce jest dobra - nie jest to wielkie czytelnicze zakochanie, ale przyjemnie się ją czyta. Jednak ogromnym plusem tej książki jest relacja głównego bohatera z jego przyjacielem. Ich rozmowy czyta się z uśmiechem na ustach. Za tą relację książka zasługuje na taką ocenę.
Uważam, że historia opisana w tej książce jest dobra - nie jest to wielkie czytelnicze zakochanie, ale przyjemnie się ją czyta. Jednak ogromnym plusem tej książki jest relacja głównego bohatera z jego przyjacielem. Ich rozmowy czyta się z uśmiechem na ustach. Za tą relację książka zasługuje na taką ocenę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to✨ ,,Można kochać kogoś tak bardzo, pomyślał, ale nigdy nikogo nie kocha się tak bardzo, jak bardzo się za nim tęskni."
Muszę przyznać, że nie wiem co o tej książce myśleć. Niby była lekka i przyjemna do czytania, a jednak czegoś mi tu zabrakło. Bohaterowie tacy sobie. Nie bardzo ich polubiłam. Historia sama w sobie też jest taka nie za bardzo. Myślę, że jest to chyba najgorsza książka Johna Greena (a przeczytałam wszystkie). Ale niemniej jednak bardzo przyjemnie mi się ją czytało.
✨ ,,Można kochać kogoś tak bardzo, pomyślał, ale nigdy nikogo nie kocha się tak bardzo, jak bardzo się za nim tęskni."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMuszę przyznać, że nie wiem co o tej książce myśleć. Niby była lekka i przyjemna do czytania, a jednak czegoś mi tu zabrakło. Bohaterowie tacy sobie. Nie bardzo ich polubiłam. Historia sama w sobie też jest taka nie za bardzo. Myślę, że jest to chyba...
Fajna książka. Krótkie rozdziały. Szybko się czyta. Polecam
Fajna książka. Krótkie rozdziały. Szybko się czyta. Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiałam ogromne oczekiwania względem tej książki jednak im dalej w treść tym jakoś mniej mi się podobała. Bardzo lubię książki Johna Greena jednak ta jest jedną z słabszych. Jedyną, rzeczą, która dodaje tej książce gwiazdek to zakończenie. Analiza całości, która moim zdaniem jest charakterystyczną cechą dla książek tego autora.
Miałam ogromne oczekiwania względem tej książki jednak im dalej w treść tym jakoś mniej mi się podobała. Bardzo lubię książki Johna Greena jednak ta jest jedną z słabszych. Jedyną, rzeczą, która dodaje tej książce gwiazdek to zakończenie. Analiza całości, która moim zdaniem jest charakterystyczną cechą dla książek tego autora.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo totrudno mi tą ksiązke ocenić na gwiazdy bo jest to wciągająca historia lecz ciężka do czytania bo jest tu sporo matmy, sporo takie lekko niezrozumiałego bełkotu, sporo historycznych ciekawostek i wogóle ale z drugiej strony jakby ich nie było to nasz głównym bohater Colin nie byłby tych Colinem, Tym lekko dziwnym ale na ogól spoko ziomem, ma on dziwne zainteresowania czy upodobania ale lubi się go. Kurwa no Ksiażka zrobiła mi z mózgu sieczke, al pokochałam ją. Jest to dość otwierająca oczy historia. Pewnie nie górnych lotów w ogólnym rozrachunku ale na obecnym etapie możego życia jestem wdzięczna wszechświatowi za to, ze mogłam to przeczytać. Nieczytałam dawno tak nieszablonowej ale jednak szablonowej historii. Schemat dość częsty ale tak zajebiście dobrze ujęty i napisany z jakimiś zwrotami akcji, że no piękne. Po orostu piękne, kocham polecam
trudno mi tą ksiązke ocenić na gwiazdy bo jest to wciągająca historia lecz ciężka do czytania bo jest tu sporo matmy, sporo takie lekko niezrozumiałego bełkotu, sporo historycznych ciekawostek i wogóle ale z drugiej strony jakby ich nie było to nasz głównym bohater Colin nie byłby tych Colinem, Tym lekko dziwnym ale na ogól spoko ziomem, ma on dziwne zainteresowania czy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo trochę tak jakbym obserwowała życie ... własnego syna ;-)
Sporo go łączy z głównym bohaterem: wiek, dylematy, relacje, decyzje, miłości, konieczność dzwonienia do mamy. I obaj są cudowni, choć na inny sposób. Nie, mój nie jest gwiazdą TV, nie wygrał teleturnieju.
Przyznaję, że to naprawdę lekka, wciągająca, zaskakująca książka. I bardzo chętnie zobaczyłabym jej ekranizację.
To trochę tak jakbym obserwowała życie ... własnego syna ;-)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSporo go łączy z głównym bohaterem: wiek, dylematy, relacje, decyzje, miłości, konieczność dzwonienia do mamy. I obaj są cudowni, choć na inny sposób. Nie, mój nie jest gwiazdą TV, nie wygrał teleturnieju.
Przyznaję, że to naprawdę lekka, wciągająca, zaskakująca książka. I bardzo chętnie zobaczyłabym jej ekranizację.
Najsłabsza z wszystkich książek tego autora, które przeczytałam. Fabuła wcale mnie nie wciągnęła, irytujący język, martwe dialogi.
Najsłabsza z wszystkich książek tego autora, które przeczytałam. Fabuła wcale mnie nie wciągnęła, irytujący język, martwe dialogi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłównym bohaterem jest Colin Singleton – cudowny dzieciak, uwielbiający anagramy i języki obce (zna ich aż 11!). Gustuje tylko i wyłącznie w dziewczynach imieniem Katherine i za każdym razem zostaje porzucony. Po tym, jak po raz dziewiętnasty zostawia go kolejna Katherine, jest wprost zrozpaczony. Jego najlepszy przyjaciel, Hassan, zabiera go więc w podróż po Ameryce. I tu zaczyna się pełna metafor opowieść o genialnym dziecku, „Teoremacie o zasadzie przewidywalności Katherine” i poszukiwaniu siebie.
Od początku zafascynował mnie pomysł. To bardzo oryginalne żeby mieć dziewiętnaście dziewczyn wyłącznie o imieniu Katherine. Jak tak młoda osoba mogła mieć tyle dziewczyn i to w dodatku o tym samym imieniu? Skąd wziąć tyle Katherine? To wydaje mi się nierealne, ale na pewno intrygujące. Doszedł do tego wątek cudownego dziecka, który od zawsze jest przeze mnie mile widziany w powieściach. Lubię czytać o genialnych i wyjątkowo pracowitych osobach. Zawsze motywuje mnie to do pracy. Razem te dwa wątki stworzyły niezwykłe pole do popisu. Niestety moim zdaniem niewykorzystane.
Książka pomimo niewielkiej objętości ciągnęła mi się niesamowicie. Nie polubiłam bohaterów, nie spodobała mi się sama historia, która zdawała się do niczego nie dążyć. Wszystko co znajdziemy w tej powieści wydaje się strasznie groteskowe, wyolbrzymione i naiwne, a do tego okraszone masą bezsensownych wykresów, paraboli i anagramów.
19 razy Katherine okazało się naprawdę słabą książką, chociaż bardzo chciałam, by było inaczej.
Głównym bohaterem jest Colin Singleton – cudowny dzieciak, uwielbiający anagramy i języki obce (zna ich aż 11!). Gustuje tylko i wyłącznie w dziewczynach imieniem Katherine i za każdym razem zostaje porzucony. Po tym, jak po raz dziewiętnasty zostawia go kolejna Katherine, jest wprost zrozpaczony. Jego najlepszy przyjaciel, Hassan, zabiera go więc w podróż po Ameryce. I tu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to