W sielskim, niemal sennym klimacie prowincjonalnego, francuskiego miasteczka, gdzie czas zdaje się odmierzać jedynie rytm otwierania rzeźni i niedzielnych obiadów, Anthony Passeron snuje bolesną sagę swojej rodziny. „Uśpione” to opowieść o milczeniu, które staje się bardziej niszczycielskie niż sama choroba. Autor powraca do lat 80., by przez pryzmat losów swojego stryja Désiré oraz dziadków – właścicieli prosperującego zakładu masarskiego – ukazać, jak epidemia AIDS brutalnie wtargnęła w skostniałe struktury prowincjonalnej społeczności, rozrywając więzi i niszcząc reputację budowaną przez pokolenia.
Dla rodziny Passeronów, zakorzenionej w tradycyjnych wartościach południowej Francji, pojawienie się „różowej dżumy” było katastrofą nie tylko medyczną, ale przede wszystkim moralną. Désiré, młody i pełen życia chłopak, staje się „pacjentem zero” w tej mikroskali, przynosząc ze sobą ze świata wielkich miast piętno narkomanii i nieznanej choroby. W miasteczku, gdzie każdy każdego zna, choroba nie jest diagnozą – jest wstydem, który trzeba ukryć za szczelnie zamkniętymi okiennicami. Passeron po mistrzowsku kreśli ten kontrast: z jednej strony zapach świeżych ziół, słońce Prowansji i spokój prowincji, z drugiej – dusząca atmosfera sekretu, strach przed dotykiem i powolne konanie w samotności, o którym nie wolno mówić głośno nawet przy rodzinnym stole.
Moja ocena 7/10 wynika z uznania dla niezwykle osobistego, a jednocześnie powściągliwego tonu tej prozy, choć momentami brakuje jej większej siły rażenia w warstwie emocjonalnej. Największą zaletą „Uśpionych” jest połączenie intymnego wspomnienia z rzetelnym reportażem naukowym. Autor przeplata tragedię swojej rodziny z historią wyścigu zbrojeń medycznych w Paryżu, gdzie naukowcy z Instytutu Pasteura próbowali wyprzedzić Amerykanów w odkryciu wirusa HIV. Ta dwutorowość pozwala zrozumieć, dlaczego na prowincji pomoc nadeszła tak późno – gdy nauka błądziła po omacku, społeczeństwo zdążyło już wydać wyrok na „odmieńców”.
Książka, choć krótka i zwarta, chwilami wydaje się zbyt chłodna, niemal beznamiętna. Rozumiem, że ten dystans to pancerz ochronny autora, jednak sprawia on, że czytelnik niekiedy czuje się bardziej obserwatorem danych statystycznych niż uczestnikiem rodzinnego dramatu. Ponadto wątki medyczne, choć fascynujące, bywają momentami zbyt suche w zestawieniu z gęstą atmosferą francuskiej wsi.
Mimo to, „Uśpione” to lektura ważna i poruszająca. To hołd dla pokolenia, które zniknęło po cichu, bez pożegnań, wymazane z rodzinnych albumów przez strach i ignorancję. Passeron nie tylko rozlicza się z przeszłością, ale też oddaje głos tym, którzy przez dekady pozostawali w uśpieniu, ukryci pod warstwą prowincjonalnego kurzu. To przestroga przed tym, co dzieje się z człowiekiem, gdy lęk przed osądem sąsiadów wygrywa z miłością do najbliższych. Solidna, mądra i niezwykle estetyczna literacko podróż do serca ciemności ukrytego w blasku słońca Nicei i jej okolic.
W sielskim, niemal sennym klimacie prowincjonalnego, francuskiego miasteczka, gdzie czas zdaje się odmierzać jedynie rytm otwierania rzeźni i niedzielnych obiadów, Anthony Passeron snuje bolesną sagę swojej rodziny. „Uśpione” to opowieść o milczeniu, które staje się bardziej niszczycielskie niż sama choroba. Autor powraca do lat 80., by przez pryzmat losów swojego stryja...
Sięgnęłam po tę książkę głównie przez jej ulokowanie geograficzne: gdzieś między Włochami a Francją, Nieceą a małymi (tu bezimiennymi) francuskimi miasteczkami.
Dopiero później przyszedł temat: biograficzna historia rodziny Autora, która mierzy się z rodzinnym smutkiem. To po trosze opowieść o obowiązku (ojciec Passersona, który wziął na siebie odpowiedzialność za utrzymanie rodziny i podtrzymanie tradycji zawodowej), o wolności i dezynwolutrze stryja Desire, a także o odwadze, na którą zdobył się Autor, by podzielić się najtrudniejszą rodzinną historią, w której śmierć i choroba dotknęły zbyt wiele osób.
Rozdziały o rozwoju AIDS czyta się jak wciągający scenariusz filmowy, choćby ze względu na zaangażowanie i bezprecedensowe działania francuskich lekarzy. Przeplatane są one historią stryja, która już od początku miała znane wszystkich czytającym zakończenie - wiemy jakie będzie, a mimo to trudno się z nim pogodzić.
Tradycje rodzinne, silny konserwatyzm, przywiązanie do tradycji, i takichże ról społecznych, budowanie pozycji w społeczności lokalnej poprzez wartości, normy społeczne znane i szanowane od lat, oto krótka charakterystyka rodziny, w której wychował się stryj.
Ciekawości Anthony'ego towarzyszy szacunek i zrozumienie, empatia i chęć podtrzymania pamięci, o tych, których odebrała nieuleczana choroba. Zwraca uwagę na problemy społeczne, jakie miały miejsce w latach 80., na uzależnienia, brak świadomości społecznej i medycznej, na to jak jednostkowa historia mocno obrazuje lawinę i tragedię choroby, która w tamtych czasach była dopiero rozpoznawana i dokumentowana.
Ta książka to przykład oddania, szacunku i troski o pamięć i o rodzinną ciągłość.
Sięgnęłam po tę książkę głównie przez jej ulokowanie geograficzne: gdzieś między Włochami a Francją, Nieceą a małymi (tu bezimiennymi) francuskimi miasteczkami.
Dopiero później przyszedł temat: biograficzna historia rodziny Autora, która mierzy się z rodzinnym smutkiem. To po trosze opowieść o obowiązku (ojciec Passersona, który wziął na siebie odpowiedzialność za...
Spodziewalm sie opowiesci rodzinnej , a fabuly jest tu tyle co kot naplakal. Jakby ten pomysl rozwinac to mogloby powstac cos fajnego. 3/4 ksiazki to “poboczna” opowieść o AIDS, jesli nic nie wiesz o tym jak od poczatku wszystko sie dzialo to moze cie zaciekawic. Niestety dla mnie to bylo nudne
Spodziewalm sie opowiesci rodzinnej , a fabuly jest tu tyle co kot naplakal. Jakby ten pomysl rozwinac to mogloby powstac cos fajnego. 3/4 ksiazki to “poboczna” opowieść o AIDS, jesli nic nie wiesz o tym jak od poczatku wszystko sie dzialo to moze cie zaciekawic. Niestety dla mnie to bylo nudne
Anthony Passeron opowiada w swojej książce o trudnej, długo skrywanej historii rodzinnej. Przenosi czytelnika do małego miasteczka położonego na granicy Francji i Włoch, gdzie życie toczy się wokół ciężkiej pracy w masarni i codziennych obowiązków. Najważniejsze miejsce w tej opowieści zajmuje brat ojca autora, Désiré. W rodzinie jego imię pojawia się niezwykle rzadko, a jeśli już się pojawi, rozmowa natychmiast cichnie. Nikt nie chce wracać do tego tematu.
Désiré był uzależniony od heroiny i to właśnie jego doświadczenia z tą chorobą oraz późniejsza walka z AIDS stają się głównym wątkiem książki. Passeron łączy losy swojej rodziny z wydarzeniami lat osiemdziesiątych, kiedy to naukowcy z Francji i Stanów Zjednoczonych próbowali ustalić przyczynę nowego, śmiertelnego wirusa atakującego układ odpornościowy. Opisuje te badania i odkrycia w sposób przystępny i poruszający, dzięki czemu trudna tematyka staje się zrozumiała także dla osób niezwiązanych z medycyną.
Rodzina Désirégo, podobnie jak wiele innych, musiała stawić czoła sytuacji, której nie rozumiała. AIDS budziło lęk i poczucie bezradności, a reakcje otoczenia były bardzo różne. Niektórzy próbowali pomóc, inni odwracali wzrok. Choroba na zawsze odcisnęła piętno na relacjach rodzinnych.
Książka Passerona to poruszające świadectwo oddania, bliskości i rodzinnych więzi. Opowieść o osobistej tragedii splata się z historią medycznego odkrycia, tworząc przejmującą i ważną społecznie narrację. To historia, którą czyta się z zapartym tchem, bo mówi o bólu, walce, ale i o niezwykłej sile miłości.
Anthony Passeron opowiada w swojej książce o trudnej, długo skrywanej historii rodzinnej. Przenosi czytelnika do małego miasteczka położonego na granicy Francji i Włoch, gdzie życie toczy się wokół ciężkiej pracy w masarni i codziennych obowiązków. Najważniejsze miejsce w tej opowieści zajmuje brat ojca autora, Désiré. W rodzinie jego imię pojawia się niezwykle rzadko, a...
Moją uwagę przykuła piękna okładka i chyba pierwszy raz w życiu, bez namysłu, po prostu poszłam do kasy. Bardzo się cieszę, że miałam okazję przeczytać tak ważną i poruszającą książkę. Moja wiedza na temat HIV jest znikoma, tym bardziej oddałam się lekturze, szczególnie części naukowej.
Miałam to nieprzyjemne uczucie upływającego czasu, rosnącej presji i wyścigu, który toczył się pomiędzy grupami badaczy, a nieuchronnie rozprzestrzeniającym się wirusem, cierpieniem zakażonych i ich bliskich. Historia samego autora również łapała za serce. Poczynając od chęci wyrwania się z monotonnego życia, przez próby walki, oszukiwania rzeczywistości, po wielopokoleniową tragedię, która na zawsze zmieniła losy wszystkich, znajdujących się w zasięgu wirusa.
Świetnie napisana książka - idealny balans pomiędzy przedstawieniem faktów na temat historii rozwoju wirusa, a opowieścią jednej rodziny dotkniętej chorobą. Bardzo polecam, króciutka, ale wartościowa.
Moją uwagę przykuła piękna okładka i chyba pierwszy raz w życiu, bez namysłu, po prostu poszłam do kasy. Bardzo się cieszę, że miałam okazję przeczytać tak ważną i poruszającą książkę. Moja wiedza na temat HIV jest znikoma, tym bardziej oddałam się lekturze, szczególnie części naukowej.
Miałam to nieprzyjemne uczucie upływającego czasu, rosnącej presji i wyścigu, który...
"Uśpione" to przejmująca książka zrodzona z milczenia. Jest to powieść bardzo skondensowana, prawie niemożliwa do odłożenia, gdzie drobiazgowy raport z przebiegu pandemii AIDS czy też fabularyzowany reportaż o samej chorobie, o jej odkrywaniu przez lekarzy, wirusologów, immunologów, o wielkiej debacie naukowców francuskich i amerykańskich, którzy prowadzili swój pojedynek na teorie o przyczynach choroby, splata się z kameralnym wątkiem rodzinnym, w którym Passeron rekonstruuje losy rodziny z odprysków pamięci.
"Uśpione" to historia o tym, w jaki sposób tradycyjny porządek rodziny ulega erozji, rozpada się i z wielkim bólem pozostają jedynie ci, którzy są w stanie sobie z nim poradzić. Inni stosują metodę ucieczki. Milczą. Wypierają. Nie chcą opowiadać. Nie chcą werbalizować przeżyć. Dlatego ta książka jest fantazją nie o tym, co pamiętamy, ale o tym, co ukryte w zbiorowej pamięci.
"Uśpione" to przejmująca książka zrodzona z milczenia. Jest to powieść bardzo skondensowana, prawie niemożliwa do odłożenia, gdzie drobiazgowy raport z przebiegu pandemii AIDS czy też fabularyzowany reportaż o samej chorobie, o jej odkrywaniu przez lekarzy, wirusologów, immunologów, o wielkiej debacie naukowców francuskich i amerykańskich, którzy prowadzili swój pojedynek...
Daje po oczach i mózgownicy, szczególnie w tych fragmentach ludzkiego podejścia do choroby i tych kilku h... (homoseksualiści, Haiti, heroina). Z wiekiem nasila mi się alergia na ludzi. Ta piękna książka ją tylko zaostrza, bo jak można było być tak znieczulonym, albo zafikjsowanym na swojej karierze (Amerykański naukowiec), zamiast na zdrowiu i życiu chorych.
Daje po oczach i mózgownicy, szczególnie w tych fragmentach ludzkiego podejścia do choroby i tych kilku h... (homoseksualiści, Haiti, heroina). Z wiekiem nasila mi się alergia na ludzi. Ta piękna książka ją tylko zaostrza, bo jak można było być tak znieczulonym, albo zafikjsowanym na swojej karierze (Amerykański naukowiec), zamiast na zdrowiu i życiu chorych.
O tym, że trudno jest spojrzeć prawdzie w oczy.
Jest to książka, w której autor chciał upamiętnić swojego wuja, który zmarł, gdy on sam był jeszcze małym chłopcem, bo nawet w gronie rodzinnym to wydarzenie stało się tematem tabu.
To już chyba trzecia książka dotykająca tematyki AIDS z jaką się spotkałam, a jednak udało jej się mnie w czymś zaskoczyć. W połowie jest to książka autobiograficzna - autor relacjonuje historię własnej rodziny, która mierzyła się z uzależnieniem i chorobą jego wuja. Z tą opowieścią przeplatają się rozdziały bardziej reportażowe, ukazujące walkę ze śmiertelnym wirusem z perspektywy naukowców i lekarzy, którzy musieli zidentyfikować nieznane zagrożenie i wymyślić sposób, jak sobie z nim poradzić. Autor pisze bardzo oszczędnym, może nawet suchym stylem i nie epatuje emocjami, a mimo to udaje mu się dość dobrze pokazać uczucia towarzyszące rodzinie - rozpacz, nadzieję i trud pogodzenia się z sytuacją, a także to jak trudna była ta sytuacja dla środowiska medycznego.
O tym, że trudno jest spojrzeć prawdzie w oczy.
Jest to książka, w której autor chciał upamiętnić swojego wuja, który zmarł, gdy on sam był jeszcze małym chłopcem, bo nawet w gronie rodzinnym to wydarzenie stało się tematem tabu.
To już chyba trzecia książka dotykająca tematyki AIDS z jaką się spotkałam, a jednak udało jej się mnie w czymś zaskoczyć. W połowie jest to...
Mocne.
Rezonuje w głowie nawet kilka dni po przeczytaniu.
Wielu krytyków i komentatorów zwróciło uwagę na to samo co ja: przeplatanie historii intymnej, tej związanej z rodziną autora, oraz ogólnej historii AIDS , związanej z odkryciem tajemniczej choroby i sposobom jej wykrycia i wyleczenia..
Moim zdaniem celem Passerona było nie tylko pokazanie szerszej perspektywy jako takiej. Myślę, że chciał w ten sposób dodać jeszcze jeden wątek emocjonalny; pokazać te wszystkie nadzieje i rozczarowania, jakie rodzina wiązała z kolejnymi testami leków, które mogłyby pomoc także chorym w ich rodzinie.. Tak jak my teraz czytając, tak oni dowiadywali się o badaniach, programach. Z tą różnicą, że dotyczyło ich to bezpośrednio.
Ja zwracam, poza znakomitym jezykiem, uwagę na jeszcze jedna rzecz: dla mnie to przede wszystkim powieść o bezwarunkowej miłości do swojej rodziny.
Pomimo różnych wad, żalów do niektórych jej czlonkow, uzasadnionych pretensji, szczególnie do Désiré, osoby centralnej całego nieszczęścia.
To szacunek do historii rodziny i tego skąd się pochodzi.
Warto przeczytać, choć ostrzegam;: patrzymy na otchłań (a jak wiadomo, ona patrzy też na nas 👀….)
Mocne.
Rezonuje w głowie nawet kilka dni po przeczytaniu.
Wielu krytyków i komentatorów zwróciło uwagę na to samo co ja: przeplatanie historii intymnej, tej związanej z rodziną autora, oraz ogólnej historii AIDS , związanej z odkryciem tajemniczej choroby i sposobom jej wykrycia i wyleczenia..
Moim zdaniem celem Passerona było nie tylko pokazanie szerszej perspektywy jako...
Lata 80-te XX w. Rodzina Passeronów mieszkająca w spokojnej miejscowości nie spodziewała się, że wyjazd Désire rozpocznie długą walkę i tragedię, która powoli dotykała coraz więcej osób na całym świecie. W tym czasie odkrywano nowego wirusa - HIV i na kartach powieści śledzimy zmagania lekarzy, którzy próbują zrozumieć i znaleźć rozwiązanie, jak sobie z nim poradzić.
Taka mieszanka perspektywy lekarzy i rodzinnej historii daje nam obraz tego, w jakiej tragicznej sytuacji znaleźli się wszyscy zarażeni, jak rozpaczliwie próbowano im pomóc.
Przede wszystkim największe myśli kierowałam w stronę autora… ponieważ tak jak my odkrywał losy swojej rodziny. Przez wiele lat imię stryja i jego życie było jak tabu. Nie można się temu dziwić, losy odbiły się mocno na rodzinie, więc i oni próbowali oddalić od siebie trudne wspomnienia.
Powoli poznajemy całą historię, począwszy od uzależnienia od heroiny po nierówną walkę z HIV. Najmocniej odczuwamy jak rodzina poświęciła się by jakoś mu pomóc, jak były mocne więzi rodzinne i jak próbowano dbać o dobre imię rodziny.
Wielka walka rodziny oraz wielka walka lekarzy z nieznanym, to coś co czyta się z zapartym tchem. Z drugiej strony trudno było czytać reakcje na chorobę, jak traktowano zarażonych, jakimi stereotypami się kierowano. To były trudne czasy i niestety nie było dla całych pokoleń ratunku.
Trudna historia, przejmująca i chwytająca za serce. Dawno nie interesowałam się tematyką AIDS, więc cieszę się, że trafiła na mój… tablet.
Polecam każdemu zapoznać się z prozą Passerona i zmierzyć się z jego historią.
Lata 80-te XX w. Rodzina Passeronów mieszkająca w spokojnej miejscowości nie spodziewała się, że wyjazd Désire rozpocznie długą walkę i tragedię, która powoli dotykała coraz więcej osób na całym świecie. W tym czasie odkrywano nowego wirusa - HIV i na kartach powieści śledzimy zmagania lekarzy, którzy próbują zrozumieć i znaleźć rozwiązanie, jak sobie z nim poradzić.
Rzadko wzruszam się czytając książki, ale tym razem kilka razy mi się to zdarzyło. Bardzo smutna przejmująca historia ( szczególnie w drugiej części dotyczącej Emilie). Autor bardzo prawdziwie opisuje historię swojej rodziny i nie wybiela ani jej ani siebie. Pokazuje ukrywanie prawdy, próby wypierania faktów przez rodzinę.
Natomiast niezbyt podobała mi się cześć dotycząca badań, a także to, że to były rozdziały naprzemienne raz rodzina raz badania. Dla mnie było tego za dużo, choć rozumiem co autor chciał przekazać, pokazując jakie problemy mieli lekarze i badacze żeby w tamtym czasie szukać sposobu pomocy chorym, którzy raczej byli na marginesie.
Ogólnie bardzo dobra książka i gdyby tylko było więcej opisów życia rodzinnego niż części naukowej ocena byłaby jeszcze wyższa.
Na pewno jedna z lepszych książek jakie w tym roku przeczytałem.
Rzadko wzruszam się czytając książki, ale tym razem kilka razy mi się to zdarzyło. Bardzo smutna przejmująca historia ( szczególnie w drugiej części dotyczącej Emilie). Autor bardzo prawdziwie opisuje historię swojej rodziny i nie wybiela ani jej ani siebie. Pokazuje ukrywanie prawdy, próby wypierania faktów przez rodzinę.
Natomiast niezbyt podobała mi się cześć dotycząca...
doceniam bardzo, za uchwycenie problemu choroby z dwóch perspektyw, zarówno medycznej jak i biograficznej i czysto uczuciowej. przechodzi się coraz dalej aż za wygodnie przez krótkie rozdziały i chyba pomiędzy tym wszystkim nie zdążyłem poczuć języka tragedii i dramatu jaki się rozgrywał przez połowę rozdziałów.
doceniam bardzo, za uchwycenie problemu choroby z dwóch perspektyw, zarówno medycznej jak i biograficznej i czysto uczuciowej. przechodzi się coraz dalej aż za wygodnie przez krótkie rozdziały i chyba pomiędzy tym wszystkim nie zdążyłem poczuć języka tragedii i dramatu jaki się rozgrywał przez połowę rozdziałów.
Sielska fotografia na okładce poznaczona czerwonymi kropkami, jak wysypką... Aż strach wziąć do ręki.
Po przeczytaniu książki budzi grozę i zmusza do myślenia.
Mnie ta opowieść przypomniała lata, gdy świat odkrywał AIDS i gdy nie przyjmował tego do wiadomości. A potem się bał, lekceważył, sprowadzał do skutków rozpustnego, nieobyczajnego życia...
Wszystko to tutaj jest.
Forma powieści niezwyczajna. Przypomina reportaż-rzekę. Idą dwa wątki. Pierwszy to opis zmagań naukowców z nową chorobą, a także z własnymi ...fobiami, ambicjami i koniunkturalizmem.
Drugi to niespieszna opowieść o pewnej tajemnicy rodzinnej, której bohaterem był niesforny Desire. Rodzina narratora przyjęła zasadę - jak się o czymś nie mówi, to tego nie ma. To się zresztą cały czas zdarza.
Choć wiemy, czym się oba wątki skończą (pomoc dla chorych znaleziono, a los ówczesnych zakażonych był łatwo przewidywalny), to książkę czyta się z wypiekami.
I przypomina niedawne zmagania z innym wirusem...
Sielska fotografia na okładce poznaczona czerwonymi kropkami, jak wysypką... Aż strach wziąć do ręki.
Po przeczytaniu książki budzi grozę i zmusza do myślenia.
Mnie ta opowieść przypomniała lata, gdy świat odkrywał AIDS i gdy nie przyjmował tego do wiadomości. A potem się bał, lekceważył, sprowadzał do skutków rozpustnego, nieobyczajnego życia...
Wszystko to tutaj...
Anthony Passeron "Uśpione"
Sięgnęłam po nią z polecenia mojego guru czytelniczego więc spodziewałam się co najmniej dobrej lektury. To nie było dobre, to było znakomite!
Anthony Passeron opowiada trudną, przemilczaną historię swojej rodziny. Opisuje ich życie w małym miasteczku na pograniczu Włoch i Francji, pisze o ciężkiej pracy w masarni oraz o codziennych sprawach. Skupia się jednak głównie na bracie ojca - Desire. Imię stryja jest wypowiadane niezwykle rzadko, a gdy się przypadkiem pojawi, to taka rozmowa zostaje szybko ucięta. Każdy nabiera wody w usta.
Desire był uzależniony od heroiny. Ta książka to historia o jego przegranej walce z AIDS (to nie jest spoiler - dowiadujemy się o tym już na pierwszych stronach książki).
Losy rodziny przeplatają się z wydarzeniami lat '80, kiedy to amerykańscy i francuscy naukowcy starają się odnaleźć przyczynę nieznanej dotąd, niepokojącej choroby, która atakuje układ odpornościowy. Autor opisuje zmagania naukowców, ich próby i doświadczenia, ale pisze o tym w bardzo zrozumiały sposób. Z tym wszystkim przyszło się zmierzyć jego dziadkom, ojcu i stryjowi. Wydarzenia, które miały miejsce odciskają piętno na rodzinie. Postawy sąsiadów są różne. Choroba jest nieznana, ale zbiera swoje żniwo.
Anthony Passeron pokazał niezwykłą siłę więzi rodzinnych i ogrom poświęcenia dla drugiej osoby. O dokonaniach naukowców czyta się z zapartym tchem, tragedia Passeronów jest bardzo wzruszająca. Obie te historie idealnie się uzupełniają i splatają. Temat jest bardzo ważny społecznie
Anthony Passeron "Uśpione"
Sięgnęłam po nią z polecenia mojego guru czytelniczego więc spodziewałam się co najmniej dobrej lektury. To nie było dobre, to było znakomite!
Anthony Passeron opowiada trudną, przemilczaną historię swojej rodziny. Opisuje ich życie w małym miasteczku na pograniczu Włoch i Francji, pisze o ciężkiej pracy w masarni oraz o codziennych sprawach....
Czasami warto jest wyjść poza literaturę z gatunku fiction i sięgnąć po coś, co głęboko osadzone jest w rzeczywistości, zwłaszcza jeśli dotyka ważnych tematów. Tak dokładnie jest w przypadku reportażu autorstwa Anthony’ego Passerona zatytułowanego „Uśpiona”. „Uśpiona” nie jest bynajmniej opowieścią o śpiące królewnie czekającej na swojego księcia, co wcale nie oznacza, że bolesne przebudzenie nie będzie mam towarzyszyć w czasie śledzenia tej opowieści. Książka Passerona jest bowiem niezwykłą i przejmującą historią rodzinną, jak i społeczną kroniką związaną z pojawieniem się lata temu pierwszych przypadków epidemii AIDS.
Autor zabiera czytelnika właśnie w te lata 80-te XX wieku, po to, by na kanwie opowieści o doświadczeniach jego własnej rodziny pochylić się nad medycznym i społecznym kontekstem pojawienia się choroby, która początkowo wywoływała przerażenie i niosła swe bolesne żniwo w postaci licznych śmiertelnych wypadków.
Wraz z opowieścią autora czytelnik przeniesiony zostanie do małego miasteczka położonego gdzieś na pograniczu Francji i Włoch, po to by stać się częścią dwóch przeciwstawnych sobie rzeczywistości – tej, która przynosi spokój i tej, która nieść będzie burzę. To właśnie w tak malowniczych rejonach na co dzień funkcjonuje rodzina Passeronów. Prowadzą oni własny biznes w postaci dobrze prosperującej masarni, ciężko pracując w nadziei na lepszą przyszłość swoją i swoich dzieci. I ten sielsko-anielski stan pewnie trwałby nadal, gdyby nie nadejście pewnej tragedii – najstarszy syn, Désiré uzależnia się od heroiny, a następnie zostaje u niego wykryta choroba, która sanowi dla niego już wyrok – u Desire rozpoznane jest AIDS.
To właśnie oczami Passerona obserwujemy jego wspomnienia o stryju, który przedwcześnie zmarł, to on staje się nośnikiem traum, które choć jego bezpośrednio nie dotyczą, dotkliwie wpłynęły na niego i na losy jego rodziny. To on boryka się z piętnem skrywanej, wstydliwej tajemnicy, a jego „Uśpiona” jest formą przełamania zmowy milczenia i odarcia AIDS z roli tabu, o którym nie powinno się mówić. Dla Passerona przedwczesna śmierć jego wuja staje się powodem do podjęcia dyskusji o społecznej stygmatyzacji chorych na AIDS.
Druga, obok tej bardzo osobistej płaszczyzna na jakiej toczy się relacja zawarta w „Uśpionej”, to globalne ujęcie w niej problematyki odnoszącej się do tej choroby. Passeron zwraca uwagę na dążenia świata medycznego i podętej przez naukowców waliki w poszukiwaniu mechanizmów namnażania się nowego w tamtym czasie wirusa, do poszukiwania właściwej drogi do walki z nim, do wynalezienia właściwych leków pozwalających na powstrzymanie rozwoju choroby, a wreszcie do podjęcia starań zmierzających do opanowania narastającej społecznie paniki.
Te dwie płaszczyzny prowadzenia narracji płynnie się w „Uśpionej” przenikają sprawiając, że z czytelnik ma możliwość niemal na własnej skórze odczucia wpływu tragedii jednostki na jej bliskich. Śledząc rozważania Passerona przekonujemy się, że wydawać by się mogło problem globalny, utożsamiany stereotypów w zasadzie z osobami z tzw. marginesu społecznego, z osobami uzależnionymi od narkotyków, czy ze siecznością homoseksualną, może dotyczyć kogoś, kto funkcjonuje blisko nas, tak jak to było w przypadku rodziny Passerona.
Należy zatem cieszyć się z tego, że dawne podejście do AIDS współcześnie ewaluowało, ale osoby dotknięte tą chorobą nie są już tak jak kiedyś izolowane czy demonizowane. Współcześnie AIDS przestało być tabu, a wiedza o mechanizmach rządzących tą chorobą stała się na szczęście powszechna.
Jeśli jednak chcielibyście poznać punkt widzenia autora i jego zarazem bolesną, ale i poruszającą opowieść o rodzinnej tragedii z naznaczeniem piętnem choroby w tle to polecam Wam serdecznie „Uśpioną”. Dajcie się ponieść subtelnej narracji autora i poznajcie jego punkt widzenia. Polecam, gdyż jest to z pewnością pozycja warta uwagi, zwłaszcza wymagającego czytelnika.
Czasami warto jest wyjść poza literaturę z gatunku fiction i sięgnąć po coś, co głęboko osadzone jest w rzeczywistości, zwłaszcza jeśli dotyka ważnych tematów. Tak dokładnie jest w przypadku reportażu autorstwa Anthony’ego Passerona zatytułowanego „Uśpiona”. „Uśpiona” nie jest bynajmniej opowieścią o śpiące królewnie czekającej na swojego księcia, co wcale nie oznacza, że...
Pamiętam, jak to wszystko docieralo do Polski. Jak mówiło się w telewizji, jak rozmawialiśmy między sobą o tej chorobie, o AIDS. O tym, jak można, a jak nie można się zarazić. Nowa, groźna choroba. Nigdy głębiej się nad nią nie zastanawiałam (bo i czemu miałabym), wiedziałam tylko, że zbiera śmiertelne żniwo, kosi jak mało co.
Czytając "Uśpione" szeroko otwierałam ze zdumienia oczy (metaforycznie oczywiście). Że wstyd przed ludźmi może być silniejszy, niż wspieranie dziecka w chorobie z całych sił? Że lęk, stereotypy mogą być silniejsze niż profesjonalne zajęcie się śmiertelnie chorym pacjentem? Złość, wstyd, niepewność, bezradność, uzależnienie, milczenie. .. W tej naprawdę małej książce autor zmieścił kawał historii - tej rodzinnej i tej "powszechnej". Tej z AIDS w roli głównej.
Pamiętam, jak to wszystko docieralo do Polski. Jak mówiło się w telewizji, jak rozmawialiśmy między sobą o tej chorobie, o AIDS. O tym, jak można, a jak nie można się zarazić. Nowa, groźna choroba. Nigdy głębiej się nad nią nie zastanawiałam (bo i czemu miałabym), wiedziałam tylko, że zbiera śmiertelne żniwo, kosi jak mało co.
Czytając "Uśpione" szeroko otwierałam ze...
,,Uśpione" to powieść ważna i poruszająca temat niekomfortowy, o którym jeszcze nie tak dawno temu trudno było rozmawiać.
Anthony Passeron snuje historię swoich przodków. Opisuje ich życie w małym miasteczku na granicy Włoch i Francji - wspomina o ciężkiej pracy w masarni oraz innych codziennych zmaganiach. Skupia się jednak głównie na swoim stryju Desire oraz jego przegranej walce z heroiną i AIDS.
Losy rodziny przeplata z wydarzeniami z początków lat 80., kiedy to francuscy oraz amerykańscy naukowcy starali się odnaleźć przyczynę nieznanej dotąd, niepokojącej choroby atakującej układ odpornościowy.
Mimo że książka jest dość oszczędna w słowach, przekazuje spory ładunek emocjonalny i dostarcza wszystkich niezbędnych informacji o epidemii AIDS i trudnej walce z wirusem HIV, która prawie zawsze wiązała się z wykluczeniem i brakiem zrozumienia.
Przedstawia nam różne postawy społeczne i różne, często zależne od środowiska, spojrzenia na samą chorobę. Pozwala zaobserwować niezwykłą siłę więzi rodzinnych i ogrom poświęcenia dla drugiej osoby.
O dokonaniach naukowców czyta się z zapartym tchem, o tragedii Passeronów - ze smutkiem i wzruszeniem. Obie historie idealnie się uzupełniają i stanowią cenny przekaz dla kolejnych pokoleń.
,,Uśpione" to powieść ważna i poruszająca temat niekomfortowy, o którym jeszcze nie tak dawno temu trudno było rozmawiać.
Anthony Passeron snuje historię swoich przodków. Opisuje ich życie w małym miasteczku na granicy Włoch i Francji - wspomina o ciężkiej pracy w masarni oraz innych codziennych zmaganiach. Skupia się jednak głównie na swoim stryju Desire oraz jego...
Krótka ale bardzo poruszająca historia spustoszenia spowodowanego przez HIV w rodzinie mieszkajacej w małym francuskim miasteczku na prowincji. Na przemian z opowieścią rodzinną, autor opowiada nam historię badań naukowych nad AIDS. W tej naukowej części bardzo szybko się pogubiłem, mimo że nie jestem aż tak niedoinformowany, szybko zabraklo mi wiedzy medycznej, znajomości terminologii etc. Ale może jednak komuś innemu udałoby się to lepiej to opowiedzieć, bardziej przystępnie?
Książka napisana i wydana w 2-3 stronicowych rozdziałach, zostawia wiele pustego miejsca miedzy rozdziałami, co jest moim zdaniem marnotrawieniem papieru. Jesli dobrze policzymy, czytelnik ma do czynienia z około 30 pustymi stronicami...
Zasmucajaca historia z tych ktore są
warte przypomnienia, pisana z desperacją, przeciw zapomnieniu. AIDS zebralo wtedy okropne żniwo smierci. Badaniom naukowym poddało się całe pokolenie chorych, doskonale wiedząc że sami nie przeżyją.
Krótka ale bardzo poruszająca historia spustoszenia spowodowanego przez HIV w rodzinie mieszkajacej w małym francuskim miasteczku na prowincji. Na przemian z opowieścią rodzinną, autor opowiada nam historię badań naukowych nad AIDS. W tej naukowej części bardzo szybko się pogubiłem, mimo że nie jestem aż tak niedoinformowany, szybko zabraklo mi wiedzy medycznej, znajomości...
"Uśpione dzieci" - tak brzmi tytuł oryginału (i w tej wersji właśnie czytałam książkę) i zastanawiam się, czemu polski wydawca czy też tłumacz pominął ten element tytułu. Jak dla mnie owe czułe słowo "dzieci" odnosi się zarówno do tragicznych bohaterów-ofiar wirusa HIV i choroby AIDS, jak i całego pokolenia - nieświadomego ogromu zagrożenia. A także w pewnym sensie do naukowców: wirusologów, epidemiologów: niestrudzenie, namiętnie próbujących rozwiązać zagadkę tajemniczego wirusa i po omacku - "jak dzieci we mgle" - poszukujących nań lekarstwo.
Bardzo oszczędna w warstwie formalnej książka, a przez to porażająca swoją siłą. Efekt, jaki we mnie wywołała, mogę porównać z tymi, jaki poczułam przy czytaniu Świetlany Aleksiejewicz
"Uśpione dzieci" - tak brzmi tytuł oryginału (i w tej wersji właśnie czytałam książkę) i zastanawiam się, czemu polski wydawca czy też tłumacz pominął ten element tytułu. Jak dla mnie owe czułe słowo "dzieci" odnosi się zarówno do tragicznych bohaterów-ofiar wirusa HIV i choroby AIDS, jak i całego pokolenia - nieświadomego ogromu zagrożenia. A także w pewnym sensie do...
„Uśpione” to kompilacja tragicznej historii rodzinnej autora, w której odkrywa tajemnice z przeszłości dotyczące stryja, mające wpływ na bliskich, z działaniami naukowców amerykańskich i francuskich starających się przezwyciężyć szerzącą się epidemię AIDS w 80 latach. Styl A.Passerona ascetyczny i precyzyjny. Odkrywając karty zdarzeń przodków przykrytych patyną czasu i pokłosiem wojny pragnie oddać hołd młodemu mężczyźnie, którego heroina zdetronizowała na swojego właściciela. Wyłuskuje ze strzępów prawdę o powodach, dla których śmierć rozproszyła się po domostwie zostawiając wyrwy. Przy okazji zabierając ze sobą m.in. niewinną małą istotę, która wraz z mlekiem matki została skazana na rychłe odejście z tego padołu łez. Kreśli zdania o bezwzględnych regułach panujących w paranteli. O funkcjonowaniu na prowincji, masarni, metodach uśmiercania braci mniejszych oraz zawodzie pozwalającym przez wiele lat utrzymać się na powierzchni, zadbać o byt ekonomiczny.Dojrzałam różne postawy moralne w ramach jednego systemu rodzinnego, które nie dało się okiełznać. Dominują tu otchłanie tęsknoty, różne formy eskapizmu, szukanie tożsamości, zmowa milczenia i egzystencjalne cierpienie pozostałych.Widok na to, że choroba duszy i ciała jednej osoby ma kluczowe znaczenie dla wszystkich, którzy istnieją obok. Ujmują reminiscencje, składanie mozaiki wspomnień w jeden dojmujący obraz i fakt, że przy pomocy wujka odnosi się do uniwersalnych doświadczeń i traum ogromnej ilości ludzi. Passeron wtłacza w opowieść analizy społeczne. Znalazłam selektywność i pamięci, nadzieję, socjologiczny wymiar i całą gamę emocji towarzyszących każdemu, kto zmuszony był zmierzyć się z ciężarem straty. Egzorcyzmuje strach wielu osób. Łatwo przychodzi przeglądać się w pytaniach bez odpowiedzi. Uzależnienia to zmora także wspołczesnego świata. Nostalgiczne impresje zostawiają z ogromem refleksji o tym, że jedynym, co pewne jest spotkanie z purpurowym zegarmistrzem światła. Nie dziwi polecenie A.Ernaux. Styl, szczerość i odwaga Passerona w debiucie trafia w sam rdzeń serca.Książka wyróżniona Nagrodą Weplera, Nagrodą Première Plume, Nagrodą Summer 2023 i nagrodą miasta Limoges.
Tłumaczenie: Jacek Giszczak
„Uśpione” to kompilacja tragicznej historii rodzinnej autora, w której odkrywa tajemnice z przeszłości dotyczące stryja, mające wpływ na bliskich, z działaniami naukowców amerykańskich i francuskich starających się przezwyciężyć szerzącą się epidemię AIDS w 80 latach. Styl A.Passerona ascetyczny i precyzyjny. Odkrywając karty zdarzeń przodków przykrytych patyną czasu i...
Jest to wzruszająca historia, pełna bezradności a zarazem nadziei. To hołd złożony wujkowi, który zmarł na AIDS oraz zmaganiom naukowców z okropną chorobą, która była jeszcze mało znana.
Jest to wzruszająca historia, pełna bezradności a zarazem nadziei. To hołd złożony wujkowi, który zmarł na AIDS oraz zmaganiom naukowców z okropną chorobą, która była jeszcze mało znana.
W sielskim, niemal sennym klimacie prowincjonalnego, francuskiego miasteczka, gdzie czas zdaje się odmierzać jedynie rytm otwierania rzeźni i niedzielnych obiadów, Anthony Passeron snuje bolesną sagę swojej rodziny. „Uśpione” to opowieść o milczeniu, które staje się bardziej niszczycielskie niż sama choroba. Autor powraca do lat 80., by przez pryzmat losów swojego stryja Désiré oraz dziadków – właścicieli prosperującego zakładu masarskiego – ukazać, jak epidemia AIDS brutalnie wtargnęła w skostniałe struktury prowincjonalnej społeczności, rozrywając więzi i niszcząc reputację budowaną przez pokolenia.
Dla rodziny Passeronów, zakorzenionej w tradycyjnych wartościach południowej Francji, pojawienie się „różowej dżumy” było katastrofą nie tylko medyczną, ale przede wszystkim moralną. Désiré, młody i pełen życia chłopak, staje się „pacjentem zero” w tej mikroskali, przynosząc ze sobą ze świata wielkich miast piętno narkomanii i nieznanej choroby. W miasteczku, gdzie każdy każdego zna, choroba nie jest diagnozą – jest wstydem, który trzeba ukryć za szczelnie zamkniętymi okiennicami. Passeron po mistrzowsku kreśli ten kontrast: z jednej strony zapach świeżych ziół, słońce Prowansji i spokój prowincji, z drugiej – dusząca atmosfera sekretu, strach przed dotykiem i powolne konanie w samotności, o którym nie wolno mówić głośno nawet przy rodzinnym stole.
Moja ocena 7/10 wynika z uznania dla niezwykle osobistego, a jednocześnie powściągliwego tonu tej prozy, choć momentami brakuje jej większej siły rażenia w warstwie emocjonalnej. Największą zaletą „Uśpionych” jest połączenie intymnego wspomnienia z rzetelnym reportażem naukowym. Autor przeplata tragedię swojej rodziny z historią wyścigu zbrojeń medycznych w Paryżu, gdzie naukowcy z Instytutu Pasteura próbowali wyprzedzić Amerykanów w odkryciu wirusa HIV. Ta dwutorowość pozwala zrozumieć, dlaczego na prowincji pomoc nadeszła tak późno – gdy nauka błądziła po omacku, społeczeństwo zdążyło już wydać wyrok na „odmieńców”.
Książka, choć krótka i zwarta, chwilami wydaje się zbyt chłodna, niemal beznamiętna. Rozumiem, że ten dystans to pancerz ochronny autora, jednak sprawia on, że czytelnik niekiedy czuje się bardziej obserwatorem danych statystycznych niż uczestnikiem rodzinnego dramatu. Ponadto wątki medyczne, choć fascynujące, bywają momentami zbyt suche w zestawieniu z gęstą atmosferą francuskiej wsi.
Mimo to, „Uśpione” to lektura ważna i poruszająca. To hołd dla pokolenia, które zniknęło po cichu, bez pożegnań, wymazane z rodzinnych albumów przez strach i ignorancję. Passeron nie tylko rozlicza się z przeszłością, ale też oddaje głos tym, którzy przez dekady pozostawali w uśpieniu, ukryci pod warstwą prowincjonalnego kurzu. To przestroga przed tym, co dzieje się z człowiekiem, gdy lęk przed osądem sąsiadów wygrywa z miłością do najbliższych. Solidna, mądra i niezwykle estetyczna literacko podróż do serca ciemności ukrytego w blasku słońca Nicei i jej okolic.
W sielskim, niemal sennym klimacie prowincjonalnego, francuskiego miasteczka, gdzie czas zdaje się odmierzać jedynie rytm otwierania rzeźni i niedzielnych obiadów, Anthony Passeron snuje bolesną sagę swojej rodziny. „Uśpione” to opowieść o milczeniu, które staje się bardziej niszczycielskie niż sama choroba. Autor powraca do lat 80., by przez pryzmat losów swojego stryja...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgnęłam po tę książkę głównie przez jej ulokowanie geograficzne: gdzieś między Włochami a Francją, Nieceą a małymi (tu bezimiennymi) francuskimi miasteczkami.
Dopiero później przyszedł temat: biograficzna historia rodziny Autora, która mierzy się z rodzinnym smutkiem. To po trosze opowieść o obowiązku (ojciec Passersona, który wziął na siebie odpowiedzialność za utrzymanie rodziny i podtrzymanie tradycji zawodowej), o wolności i dezynwolutrze stryja Desire, a także o odwadze, na którą zdobył się Autor, by podzielić się najtrudniejszą rodzinną historią, w której śmierć i choroba dotknęły zbyt wiele osób.
Rozdziały o rozwoju AIDS czyta się jak wciągający scenariusz filmowy, choćby ze względu na zaangażowanie i bezprecedensowe działania francuskich lekarzy. Przeplatane są one historią stryja, która już od początku miała znane wszystkich czytającym zakończenie - wiemy jakie będzie, a mimo to trudno się z nim pogodzić.
Tradycje rodzinne, silny konserwatyzm, przywiązanie do tradycji, i takichże ról społecznych, budowanie pozycji w społeczności lokalnej poprzez wartości, normy społeczne znane i szanowane od lat, oto krótka charakterystyka rodziny, w której wychował się stryj.
Ciekawości Anthony'ego towarzyszy szacunek i zrozumienie, empatia i chęć podtrzymania pamięci, o tych, których odebrała nieuleczana choroba. Zwraca uwagę na problemy społeczne, jakie miały miejsce w latach 80., na uzależnienia, brak świadomości społecznej i medycznej, na to jak jednostkowa historia mocno obrazuje lawinę i tragedię choroby, która w tamtych czasach była dopiero rozpoznawana i dokumentowana.
Ta książka to przykład oddania, szacunku i troski o pamięć i o rodzinną ciągłość.
Sięgnęłam po tę książkę głównie przez jej ulokowanie geograficzne: gdzieś między Włochami a Francją, Nieceą a małymi (tu bezimiennymi) francuskimi miasteczkami.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDopiero później przyszedł temat: biograficzna historia rodziny Autora, która mierzy się z rodzinnym smutkiem. To po trosze opowieść o obowiązku (ojciec Passersona, który wziął na siebie odpowiedzialność za...
Spodziewalm sie opowiesci rodzinnej , a fabuly jest tu tyle co kot naplakal. Jakby ten pomysl rozwinac to mogloby powstac cos fajnego. 3/4 ksiazki to “poboczna” opowieść o AIDS, jesli nic nie wiesz o tym jak od poczatku wszystko sie dzialo to moze cie zaciekawic. Niestety dla mnie to bylo nudne
Spodziewalm sie opowiesci rodzinnej , a fabuly jest tu tyle co kot naplakal. Jakby ten pomysl rozwinac to mogloby powstac cos fajnego. 3/4 ksiazki to “poboczna” opowieść o AIDS, jesli nic nie wiesz o tym jak od poczatku wszystko sie dzialo to moze cie zaciekawic. Niestety dla mnie to bylo nudne
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAnthony Passeron opowiada w swojej książce o trudnej, długo skrywanej historii rodzinnej. Przenosi czytelnika do małego miasteczka położonego na granicy Francji i Włoch, gdzie życie toczy się wokół ciężkiej pracy w masarni i codziennych obowiązków. Najważniejsze miejsce w tej opowieści zajmuje brat ojca autora, Désiré. W rodzinie jego imię pojawia się niezwykle rzadko, a jeśli już się pojawi, rozmowa natychmiast cichnie. Nikt nie chce wracać do tego tematu.
Désiré był uzależniony od heroiny i to właśnie jego doświadczenia z tą chorobą oraz późniejsza walka z AIDS stają się głównym wątkiem książki. Passeron łączy losy swojej rodziny z wydarzeniami lat osiemdziesiątych, kiedy to naukowcy z Francji i Stanów Zjednoczonych próbowali ustalić przyczynę nowego, śmiertelnego wirusa atakującego układ odpornościowy. Opisuje te badania i odkrycia w sposób przystępny i poruszający, dzięki czemu trudna tematyka staje się zrozumiała także dla osób niezwiązanych z medycyną.
Rodzina Désirégo, podobnie jak wiele innych, musiała stawić czoła sytuacji, której nie rozumiała. AIDS budziło lęk i poczucie bezradności, a reakcje otoczenia były bardzo różne. Niektórzy próbowali pomóc, inni odwracali wzrok. Choroba na zawsze odcisnęła piętno na relacjach rodzinnych.
Książka Passerona to poruszające świadectwo oddania, bliskości i rodzinnych więzi. Opowieść o osobistej tragedii splata się z historią medycznego odkrycia, tworząc przejmującą i ważną społecznie narrację. To historia, którą czyta się z zapartym tchem, bo mówi o bólu, walce, ale i o niezwykłej sile miłości.
Anthony Passeron opowiada w swojej książce o trudnej, długo skrywanej historii rodzinnej. Przenosi czytelnika do małego miasteczka położonego na granicy Francji i Włoch, gdzie życie toczy się wokół ciężkiej pracy w masarni i codziennych obowiązków. Najważniejsze miejsce w tej opowieści zajmuje brat ojca autora, Désiré. W rodzinie jego imię pojawia się niezwykle rzadko, a...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoją uwagę przykuła piękna okładka i chyba pierwszy raz w życiu, bez namysłu, po prostu poszłam do kasy. Bardzo się cieszę, że miałam okazję przeczytać tak ważną i poruszającą książkę. Moja wiedza na temat HIV jest znikoma, tym bardziej oddałam się lekturze, szczególnie części naukowej.
Miałam to nieprzyjemne uczucie upływającego czasu, rosnącej presji i wyścigu, który toczył się pomiędzy grupami badaczy, a nieuchronnie rozprzestrzeniającym się wirusem, cierpieniem zakażonych i ich bliskich. Historia samego autora również łapała za serce. Poczynając od chęci wyrwania się z monotonnego życia, przez próby walki, oszukiwania rzeczywistości, po wielopokoleniową tragedię, która na zawsze zmieniła losy wszystkich, znajdujących się w zasięgu wirusa.
Świetnie napisana książka - idealny balans pomiędzy przedstawieniem faktów na temat historii rozwoju wirusa, a opowieścią jednej rodziny dotkniętej chorobą. Bardzo polecam, króciutka, ale wartościowa.
Moją uwagę przykuła piękna okładka i chyba pierwszy raz w życiu, bez namysłu, po prostu poszłam do kasy. Bardzo się cieszę, że miałam okazję przeczytać tak ważną i poruszającą książkę. Moja wiedza na temat HIV jest znikoma, tym bardziej oddałam się lekturze, szczególnie części naukowej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiałam to nieprzyjemne uczucie upływającego czasu, rosnącej presji i wyścigu, który...
"Uśpione" to przejmująca książka zrodzona z milczenia. Jest to powieść bardzo skondensowana, prawie niemożliwa do odłożenia, gdzie drobiazgowy raport z przebiegu pandemii AIDS czy też fabularyzowany reportaż o samej chorobie, o jej odkrywaniu przez lekarzy, wirusologów, immunologów, o wielkiej debacie naukowców francuskich i amerykańskich, którzy prowadzili swój pojedynek na teorie o przyczynach choroby, splata się z kameralnym wątkiem rodzinnym, w którym Passeron rekonstruuje losy rodziny z odprysków pamięci.
"Uśpione" to historia o tym, w jaki sposób tradycyjny porządek rodziny ulega erozji, rozpada się i z wielkim bólem pozostają jedynie ci, którzy są w stanie sobie z nim poradzić. Inni stosują metodę ucieczki. Milczą. Wypierają. Nie chcą opowiadać. Nie chcą werbalizować przeżyć. Dlatego ta książka jest fantazją nie o tym, co pamiętamy, ale o tym, co ukryte w zbiorowej pamięci.
"Uśpione" to przejmująca książka zrodzona z milczenia. Jest to powieść bardzo skondensowana, prawie niemożliwa do odłożenia, gdzie drobiazgowy raport z przebiegu pandemii AIDS czy też fabularyzowany reportaż o samej chorobie, o jej odkrywaniu przez lekarzy, wirusologów, immunologów, o wielkiej debacie naukowców francuskich i amerykańskich, którzy prowadzili swój pojedynek...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDaje po oczach i mózgownicy, szczególnie w tych fragmentach ludzkiego podejścia do choroby i tych kilku h... (homoseksualiści, Haiti, heroina). Z wiekiem nasila mi się alergia na ludzi. Ta piękna książka ją tylko zaostrza, bo jak można było być tak znieczulonym, albo zafikjsowanym na swojej karierze (Amerykański naukowiec), zamiast na zdrowiu i życiu chorych.
Daje po oczach i mózgownicy, szczególnie w tych fragmentach ludzkiego podejścia do choroby i tych kilku h... (homoseksualiści, Haiti, heroina). Z wiekiem nasila mi się alergia na ludzi. Ta piękna książka ją tylko zaostrza, bo jak można było być tak znieczulonym, albo zafikjsowanym na swojej karierze (Amerykański naukowiec), zamiast na zdrowiu i życiu chorych.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO tym, że trudno jest spojrzeć prawdzie w oczy.
Jest to książka, w której autor chciał upamiętnić swojego wuja, który zmarł, gdy on sam był jeszcze małym chłopcem, bo nawet w gronie rodzinnym to wydarzenie stało się tematem tabu.
To już chyba trzecia książka dotykająca tematyki AIDS z jaką się spotkałam, a jednak udało jej się mnie w czymś zaskoczyć. W połowie jest to książka autobiograficzna - autor relacjonuje historię własnej rodziny, która mierzyła się z uzależnieniem i chorobą jego wuja. Z tą opowieścią przeplatają się rozdziały bardziej reportażowe, ukazujące walkę ze śmiertelnym wirusem z perspektywy naukowców i lekarzy, którzy musieli zidentyfikować nieznane zagrożenie i wymyślić sposób, jak sobie z nim poradzić. Autor pisze bardzo oszczędnym, może nawet suchym stylem i nie epatuje emocjami, a mimo to udaje mu się dość dobrze pokazać uczucia towarzyszące rodzinie - rozpacz, nadzieję i trud pogodzenia się z sytuacją, a także to jak trudna była ta sytuacja dla środowiska medycznego.
O tym, że trudno jest spojrzeć prawdzie w oczy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to książka, w której autor chciał upamiętnić swojego wuja, który zmarł, gdy on sam był jeszcze małym chłopcem, bo nawet w gronie rodzinnym to wydarzenie stało się tematem tabu.
To już chyba trzecia książka dotykająca tematyki AIDS z jaką się spotkałam, a jednak udało jej się mnie w czymś zaskoczyć. W połowie jest to...
Mocne.
Rezonuje w głowie nawet kilka dni po przeczytaniu.
Wielu krytyków i komentatorów zwróciło uwagę na to samo co ja: przeplatanie historii intymnej, tej związanej z rodziną autora, oraz ogólnej historii AIDS , związanej z odkryciem tajemniczej choroby i sposobom jej wykrycia i wyleczenia..
Moim zdaniem celem Passerona było nie tylko pokazanie szerszej perspektywy jako takiej. Myślę, że chciał w ten sposób dodać jeszcze jeden wątek emocjonalny; pokazać te wszystkie nadzieje i rozczarowania, jakie rodzina wiązała z kolejnymi testami leków, które mogłyby pomoc także chorym w ich rodzinie.. Tak jak my teraz czytając, tak oni dowiadywali się o badaniach, programach. Z tą różnicą, że dotyczyło ich to bezpośrednio.
Ja zwracam, poza znakomitym jezykiem, uwagę na jeszcze jedna rzecz: dla mnie to przede wszystkim powieść o bezwarunkowej miłości do swojej rodziny.
Pomimo różnych wad, żalów do niektórych jej czlonkow, uzasadnionych pretensji, szczególnie do Désiré, osoby centralnej całego nieszczęścia.
To szacunek do historii rodziny i tego skąd się pochodzi.
Warto przeczytać, choć ostrzegam;: patrzymy na otchłań (a jak wiadomo, ona patrzy też na nas 👀….)
Mocne.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRezonuje w głowie nawet kilka dni po przeczytaniu.
Wielu krytyków i komentatorów zwróciło uwagę na to samo co ja: przeplatanie historii intymnej, tej związanej z rodziną autora, oraz ogólnej historii AIDS , związanej z odkryciem tajemniczej choroby i sposobom jej wykrycia i wyleczenia..
Moim zdaniem celem Passerona było nie tylko pokazanie szerszej perspektywy jako...
Biografia AIDS, kompedium. Przerażająca analiza przerażającej choroby.
Biografia AIDS, kompedium. Przerażająca analiza przerażającej choroby.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLata 80-te XX w. Rodzina Passeronów mieszkająca w spokojnej miejscowości nie spodziewała się, że wyjazd Désire rozpocznie długą walkę i tragedię, która powoli dotykała coraz więcej osób na całym świecie. W tym czasie odkrywano nowego wirusa - HIV i na kartach powieści śledzimy zmagania lekarzy, którzy próbują zrozumieć i znaleźć rozwiązanie, jak sobie z nim poradzić.
Taka mieszanka perspektywy lekarzy i rodzinnej historii daje nam obraz tego, w jakiej tragicznej sytuacji znaleźli się wszyscy zarażeni, jak rozpaczliwie próbowano im pomóc.
Przede wszystkim największe myśli kierowałam w stronę autora… ponieważ tak jak my odkrywał losy swojej rodziny. Przez wiele lat imię stryja i jego życie było jak tabu. Nie można się temu dziwić, losy odbiły się mocno na rodzinie, więc i oni próbowali oddalić od siebie trudne wspomnienia.
Powoli poznajemy całą historię, począwszy od uzależnienia od heroiny po nierówną walkę z HIV. Najmocniej odczuwamy jak rodzina poświęciła się by jakoś mu pomóc, jak były mocne więzi rodzinne i jak próbowano dbać o dobre imię rodziny.
Wielka walka rodziny oraz wielka walka lekarzy z nieznanym, to coś co czyta się z zapartym tchem. Z drugiej strony trudno było czytać reakcje na chorobę, jak traktowano zarażonych, jakimi stereotypami się kierowano. To były trudne czasy i niestety nie było dla całych pokoleń ratunku.
Trudna historia, przejmująca i chwytająca za serce. Dawno nie interesowałam się tematyką AIDS, więc cieszę się, że trafiła na mój… tablet.
Polecam każdemu zapoznać się z prozą Passerona i zmierzyć się z jego historią.
Lata 80-te XX w. Rodzina Passeronów mieszkająca w spokojnej miejscowości nie spodziewała się, że wyjazd Désire rozpocznie długą walkę i tragedię, która powoli dotykała coraz więcej osób na całym świecie. W tym czasie odkrywano nowego wirusa - HIV i na kartach powieści śledzimy zmagania lekarzy, którzy próbują zrozumieć i znaleźć rozwiązanie, jak sobie z nim poradzić.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTaka...
Rzadko wzruszam się czytając książki, ale tym razem kilka razy mi się to zdarzyło. Bardzo smutna przejmująca historia ( szczególnie w drugiej części dotyczącej Emilie). Autor bardzo prawdziwie opisuje historię swojej rodziny i nie wybiela ani jej ani siebie. Pokazuje ukrywanie prawdy, próby wypierania faktów przez rodzinę.
Natomiast niezbyt podobała mi się cześć dotycząca badań, a także to, że to były rozdziały naprzemienne raz rodzina raz badania. Dla mnie było tego za dużo, choć rozumiem co autor chciał przekazać, pokazując jakie problemy mieli lekarze i badacze żeby w tamtym czasie szukać sposobu pomocy chorym, którzy raczej byli na marginesie.
Ogólnie bardzo dobra książka i gdyby tylko było więcej opisów życia rodzinnego niż części naukowej ocena byłaby jeszcze wyższa.
Na pewno jedna z lepszych książek jakie w tym roku przeczytałem.
Rzadko wzruszam się czytając książki, ale tym razem kilka razy mi się to zdarzyło. Bardzo smutna przejmująca historia ( szczególnie w drugiej części dotyczącej Emilie). Autor bardzo prawdziwie opisuje historię swojej rodziny i nie wybiela ani jej ani siebie. Pokazuje ukrywanie prawdy, próby wypierania faktów przez rodzinę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNatomiast niezbyt podobała mi się cześć dotycząca...
doceniam bardzo, za uchwycenie problemu choroby z dwóch perspektyw, zarówno medycznej jak i biograficznej i czysto uczuciowej. przechodzi się coraz dalej aż za wygodnie przez krótkie rozdziały i chyba pomiędzy tym wszystkim nie zdążyłem poczuć języka tragedii i dramatu jaki się rozgrywał przez połowę rozdziałów.
doceniam bardzo, za uchwycenie problemu choroby z dwóch perspektyw, zarówno medycznej jak i biograficznej i czysto uczuciowej. przechodzi się coraz dalej aż za wygodnie przez krótkie rozdziały i chyba pomiędzy tym wszystkim nie zdążyłem poczuć języka tragedii i dramatu jaki się rozgrywał przez połowę rozdziałów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSielska fotografia na okładce poznaczona czerwonymi kropkami, jak wysypką... Aż strach wziąć do ręki.
Po przeczytaniu książki budzi grozę i zmusza do myślenia.
Mnie ta opowieść przypomniała lata, gdy świat odkrywał AIDS i gdy nie przyjmował tego do wiadomości. A potem się bał, lekceważył, sprowadzał do skutków rozpustnego, nieobyczajnego życia...
Wszystko to tutaj jest.
Forma powieści niezwyczajna. Przypomina reportaż-rzekę. Idą dwa wątki. Pierwszy to opis zmagań naukowców z nową chorobą, a także z własnymi ...fobiami, ambicjami i koniunkturalizmem.
Drugi to niespieszna opowieść o pewnej tajemnicy rodzinnej, której bohaterem był niesforny Desire. Rodzina narratora przyjęła zasadę - jak się o czymś nie mówi, to tego nie ma. To się zresztą cały czas zdarza.
Choć wiemy, czym się oba wątki skończą (pomoc dla chorych znaleziono, a los ówczesnych zakażonych był łatwo przewidywalny), to książkę czyta się z wypiekami.
I przypomina niedawne zmagania z innym wirusem...
Sielska fotografia na okładce poznaczona czerwonymi kropkami, jak wysypką... Aż strach wziąć do ręki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo przeczytaniu książki budzi grozę i zmusza do myślenia.
Mnie ta opowieść przypomniała lata, gdy świat odkrywał AIDS i gdy nie przyjmował tego do wiadomości. A potem się bał, lekceważył, sprowadzał do skutków rozpustnego, nieobyczajnego życia...
Wszystko to tutaj...
Anthony Passeron "Uśpione"
Sięgnęłam po nią z polecenia mojego guru czytelniczego więc spodziewałam się co najmniej dobrej lektury. To nie było dobre, to było znakomite!
Anthony Passeron opowiada trudną, przemilczaną historię swojej rodziny. Opisuje ich życie w małym miasteczku na pograniczu Włoch i Francji, pisze o ciężkiej pracy w masarni oraz o codziennych sprawach. Skupia się jednak głównie na bracie ojca - Desire. Imię stryja jest wypowiadane niezwykle rzadko, a gdy się przypadkiem pojawi, to taka rozmowa zostaje szybko ucięta. Każdy nabiera wody w usta.
Desire był uzależniony od heroiny. Ta książka to historia o jego przegranej walce z AIDS (to nie jest spoiler - dowiadujemy się o tym już na pierwszych stronach książki).
Losy rodziny przeplatają się z wydarzeniami lat '80, kiedy to amerykańscy i francuscy naukowcy starają się odnaleźć przyczynę nieznanej dotąd, niepokojącej choroby, która atakuje układ odpornościowy. Autor opisuje zmagania naukowców, ich próby i doświadczenia, ale pisze o tym w bardzo zrozumiały sposób. Z tym wszystkim przyszło się zmierzyć jego dziadkom, ojcu i stryjowi. Wydarzenia, które miały miejsce odciskają piętno na rodzinie. Postawy sąsiadów są różne. Choroba jest nieznana, ale zbiera swoje żniwo.
Anthony Passeron pokazał niezwykłą siłę więzi rodzinnych i ogrom poświęcenia dla drugiej osoby. O dokonaniach naukowców czyta się z zapartym tchem, tragedia Passeronów jest bardzo wzruszająca. Obie te historie idealnie się uzupełniają i splatają. Temat jest bardzo ważny społecznie
Anthony Passeron "Uśpione"
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgnęłam po nią z polecenia mojego guru czytelniczego więc spodziewałam się co najmniej dobrej lektury. To nie było dobre, to było znakomite!
Anthony Passeron opowiada trudną, przemilczaną historię swojej rodziny. Opisuje ich życie w małym miasteczku na pograniczu Włoch i Francji, pisze o ciężkiej pracy w masarni oraz o codziennych sprawach....
Czasami warto jest wyjść poza literaturę z gatunku fiction i sięgnąć po coś, co głęboko osadzone jest w rzeczywistości, zwłaszcza jeśli dotyka ważnych tematów. Tak dokładnie jest w przypadku reportażu autorstwa Anthony’ego Passerona zatytułowanego „Uśpiona”. „Uśpiona” nie jest bynajmniej opowieścią o śpiące królewnie czekającej na swojego księcia, co wcale nie oznacza, że bolesne przebudzenie nie będzie mam towarzyszyć w czasie śledzenia tej opowieści. Książka Passerona jest bowiem niezwykłą i przejmującą historią rodzinną, jak i społeczną kroniką związaną z pojawieniem się lata temu pierwszych przypadków epidemii AIDS.
Autor zabiera czytelnika właśnie w te lata 80-te XX wieku, po to, by na kanwie opowieści o doświadczeniach jego własnej rodziny pochylić się nad medycznym i społecznym kontekstem pojawienia się choroby, która początkowo wywoływała przerażenie i niosła swe bolesne żniwo w postaci licznych śmiertelnych wypadków.
Wraz z opowieścią autora czytelnik przeniesiony zostanie do małego miasteczka położonego gdzieś na pograniczu Francji i Włoch, po to by stać się częścią dwóch przeciwstawnych sobie rzeczywistości – tej, która przynosi spokój i tej, która nieść będzie burzę. To właśnie w tak malowniczych rejonach na co dzień funkcjonuje rodzina Passeronów. Prowadzą oni własny biznes w postaci dobrze prosperującej masarni, ciężko pracując w nadziei na lepszą przyszłość swoją i swoich dzieci. I ten sielsko-anielski stan pewnie trwałby nadal, gdyby nie nadejście pewnej tragedii – najstarszy syn, Désiré uzależnia się od heroiny, a następnie zostaje u niego wykryta choroba, która sanowi dla niego już wyrok – u Desire rozpoznane jest AIDS.
To właśnie oczami Passerona obserwujemy jego wspomnienia o stryju, który przedwcześnie zmarł, to on staje się nośnikiem traum, które choć jego bezpośrednio nie dotyczą, dotkliwie wpłynęły na niego i na losy jego rodziny. To on boryka się z piętnem skrywanej, wstydliwej tajemnicy, a jego „Uśpiona” jest formą przełamania zmowy milczenia i odarcia AIDS z roli tabu, o którym nie powinno się mówić. Dla Passerona przedwczesna śmierć jego wuja staje się powodem do podjęcia dyskusji o społecznej stygmatyzacji chorych na AIDS.
Druga, obok tej bardzo osobistej płaszczyzna na jakiej toczy się relacja zawarta w „Uśpionej”, to globalne ujęcie w niej problematyki odnoszącej się do tej choroby. Passeron zwraca uwagę na dążenia świata medycznego i podętej przez naukowców waliki w poszukiwaniu mechanizmów namnażania się nowego w tamtym czasie wirusa, do poszukiwania właściwej drogi do walki z nim, do wynalezienia właściwych leków pozwalających na powstrzymanie rozwoju choroby, a wreszcie do podjęcia starań zmierzających do opanowania narastającej społecznie paniki.
Te dwie płaszczyzny prowadzenia narracji płynnie się w „Uśpionej” przenikają sprawiając, że z czytelnik ma możliwość niemal na własnej skórze odczucia wpływu tragedii jednostki na jej bliskich. Śledząc rozważania Passerona przekonujemy się, że wydawać by się mogło problem globalny, utożsamiany stereotypów w zasadzie z osobami z tzw. marginesu społecznego, z osobami uzależnionymi od narkotyków, czy ze siecznością homoseksualną, może dotyczyć kogoś, kto funkcjonuje blisko nas, tak jak to było w przypadku rodziny Passerona.
Należy zatem cieszyć się z tego, że dawne podejście do AIDS współcześnie ewaluowało, ale osoby dotknięte tą chorobą nie są już tak jak kiedyś izolowane czy demonizowane. Współcześnie AIDS przestało być tabu, a wiedza o mechanizmach rządzących tą chorobą stała się na szczęście powszechna.
Jeśli jednak chcielibyście poznać punkt widzenia autora i jego zarazem bolesną, ale i poruszającą opowieść o rodzinnej tragedii z naznaczeniem piętnem choroby w tle to polecam Wam serdecznie „Uśpioną”. Dajcie się ponieść subtelnej narracji autora i poznajcie jego punkt widzenia. Polecam, gdyż jest to z pewnością pozycja warta uwagi, zwłaszcza wymagającego czytelnika.
Czasami warto jest wyjść poza literaturę z gatunku fiction i sięgnąć po coś, co głęboko osadzone jest w rzeczywistości, zwłaszcza jeśli dotyka ważnych tematów. Tak dokładnie jest w przypadku reportażu autorstwa Anthony’ego Passerona zatytułowanego „Uśpiona”. „Uśpiona” nie jest bynajmniej opowieścią o śpiące królewnie czekającej na swojego księcia, co wcale nie oznacza, że...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWybitna proza. Wciągająca jak najlepszy kryminał !
Wybitna proza. Wciągająca jak najlepszy kryminał !
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPamiętam, jak to wszystko docieralo do Polski. Jak mówiło się w telewizji, jak rozmawialiśmy między sobą o tej chorobie, o AIDS. O tym, jak można, a jak nie można się zarazić. Nowa, groźna choroba. Nigdy głębiej się nad nią nie zastanawiałam (bo i czemu miałabym), wiedziałam tylko, że zbiera śmiertelne żniwo, kosi jak mało co.
Czytając "Uśpione" szeroko otwierałam ze zdumienia oczy (metaforycznie oczywiście). Że wstyd przed ludźmi może być silniejszy, niż wspieranie dziecka w chorobie z całych sił? Że lęk, stereotypy mogą być silniejsze niż profesjonalne zajęcie się śmiertelnie chorym pacjentem? Złość, wstyd, niepewność, bezradność, uzależnienie, milczenie. .. W tej naprawdę małej książce autor zmieścił kawał historii - tej rodzinnej i tej "powszechnej". Tej z AIDS w roli głównej.
Pamiętam, jak to wszystko docieralo do Polski. Jak mówiło się w telewizji, jak rozmawialiśmy między sobą o tej chorobie, o AIDS. O tym, jak można, a jak nie można się zarazić. Nowa, groźna choroba. Nigdy głębiej się nad nią nie zastanawiałam (bo i czemu miałabym), wiedziałam tylko, że zbiera śmiertelne żniwo, kosi jak mało co.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytając "Uśpione" szeroko otwierałam ze...
,,Uśpione" to powieść ważna i poruszająca temat niekomfortowy, o którym jeszcze nie tak dawno temu trudno było rozmawiać.
Anthony Passeron snuje historię swoich przodków. Opisuje ich życie w małym miasteczku na granicy Włoch i Francji - wspomina o ciężkiej pracy w masarni oraz innych codziennych zmaganiach. Skupia się jednak głównie na swoim stryju Desire oraz jego przegranej walce z heroiną i AIDS.
Losy rodziny przeplata z wydarzeniami z początków lat 80., kiedy to francuscy oraz amerykańscy naukowcy starali się odnaleźć przyczynę nieznanej dotąd, niepokojącej choroby atakującej układ odpornościowy.
Mimo że książka jest dość oszczędna w słowach, przekazuje spory ładunek emocjonalny i dostarcza wszystkich niezbędnych informacji o epidemii AIDS i trudnej walce z wirusem HIV, która prawie zawsze wiązała się z wykluczeniem i brakiem zrozumienia.
Przedstawia nam różne postawy społeczne i różne, często zależne od środowiska, spojrzenia na samą chorobę. Pozwala zaobserwować niezwykłą siłę więzi rodzinnych i ogrom poświęcenia dla drugiej osoby.
O dokonaniach naukowców czyta się z zapartym tchem, o tragedii Passeronów - ze smutkiem i wzruszeniem. Obie historie idealnie się uzupełniają i stanowią cenny przekaz dla kolejnych pokoleń.
,,Uśpione" to powieść ważna i poruszająca temat niekomfortowy, o którym jeszcze nie tak dawno temu trudno było rozmawiać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAnthony Passeron snuje historię swoich przodków. Opisuje ich życie w małym miasteczku na granicy Włoch i Francji - wspomina o ciężkiej pracy w masarni oraz innych codziennych zmaganiach. Skupia się jednak głównie na swoim stryju Desire oraz jego...
Krótka ale bardzo poruszająca historia spustoszenia spowodowanego przez HIV w rodzinie mieszkajacej w małym francuskim miasteczku na prowincji. Na przemian z opowieścią rodzinną, autor opowiada nam historię badań naukowych nad AIDS. W tej naukowej części bardzo szybko się pogubiłem, mimo że nie jestem aż tak niedoinformowany, szybko zabraklo mi wiedzy medycznej, znajomości terminologii etc. Ale może jednak komuś innemu udałoby się to lepiej to opowiedzieć, bardziej przystępnie?
Książka napisana i wydana w 2-3 stronicowych rozdziałach, zostawia wiele pustego miejsca miedzy rozdziałami, co jest moim zdaniem marnotrawieniem papieru. Jesli dobrze policzymy, czytelnik ma do czynienia z około 30 pustymi stronicami...
Zasmucajaca historia z tych ktore są
warte przypomnienia, pisana z desperacją, przeciw zapomnieniu. AIDS zebralo wtedy okropne żniwo smierci. Badaniom naukowym poddało się całe pokolenie chorych, doskonale wiedząc że sami nie przeżyją.
Krótka ale bardzo poruszająca historia spustoszenia spowodowanego przez HIV w rodzinie mieszkajacej w małym francuskim miasteczku na prowincji. Na przemian z opowieścią rodzinną, autor opowiada nam historię badań naukowych nad AIDS. W tej naukowej części bardzo szybko się pogubiłem, mimo że nie jestem aż tak niedoinformowany, szybko zabraklo mi wiedzy medycznej, znajomości...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Uśpione dzieci" - tak brzmi tytuł oryginału (i w tej wersji właśnie czytałam książkę) i zastanawiam się, czemu polski wydawca czy też tłumacz pominął ten element tytułu. Jak dla mnie owe czułe słowo "dzieci" odnosi się zarówno do tragicznych bohaterów-ofiar wirusa HIV i choroby AIDS, jak i całego pokolenia - nieświadomego ogromu zagrożenia. A także w pewnym sensie do naukowców: wirusologów, epidemiologów: niestrudzenie, namiętnie próbujących rozwiązać zagadkę tajemniczego wirusa i po omacku - "jak dzieci we mgle" - poszukujących nań lekarstwo.
Bardzo oszczędna w warstwie formalnej książka, a przez to porażająca swoją siłą. Efekt, jaki we mnie wywołała, mogę porównać z tymi, jaki poczułam przy czytaniu Świetlany Aleksiejewicz
"Uśpione dzieci" - tak brzmi tytuł oryginału (i w tej wersji właśnie czytałam książkę) i zastanawiam się, czemu polski wydawca czy też tłumacz pominął ten element tytułu. Jak dla mnie owe czułe słowo "dzieci" odnosi się zarówno do tragicznych bohaterów-ofiar wirusa HIV i choroby AIDS, jak i całego pokolenia - nieświadomego ogromu zagrożenia. A także w pewnym sensie do...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Uśpione” to kompilacja tragicznej historii rodzinnej autora, w której odkrywa tajemnice z przeszłości dotyczące stryja, mające wpływ na bliskich, z działaniami naukowców amerykańskich i francuskich starających się przezwyciężyć szerzącą się epidemię AIDS w 80 latach. Styl A.Passerona ascetyczny i precyzyjny. Odkrywając karty zdarzeń przodków przykrytych patyną czasu i pokłosiem wojny pragnie oddać hołd młodemu mężczyźnie, którego heroina zdetronizowała na swojego właściciela. Wyłuskuje ze strzępów prawdę o powodach, dla których śmierć rozproszyła się po domostwie zostawiając wyrwy. Przy okazji zabierając ze sobą m.in. niewinną małą istotę, która wraz z mlekiem matki została skazana na rychłe odejście z tego padołu łez. Kreśli zdania o bezwzględnych regułach panujących w paranteli. O funkcjonowaniu na prowincji, masarni, metodach uśmiercania braci mniejszych oraz zawodzie pozwalającym przez wiele lat utrzymać się na powierzchni, zadbać o byt ekonomiczny.Dojrzałam różne postawy moralne w ramach jednego systemu rodzinnego, które nie dało się okiełznać. Dominują tu otchłanie tęsknoty, różne formy eskapizmu, szukanie tożsamości, zmowa milczenia i egzystencjalne cierpienie pozostałych.Widok na to, że choroba duszy i ciała jednej osoby ma kluczowe znaczenie dla wszystkich, którzy istnieją obok. Ujmują reminiscencje, składanie mozaiki wspomnień w jeden dojmujący obraz i fakt, że przy pomocy wujka odnosi się do uniwersalnych doświadczeń i traum ogromnej ilości ludzi. Passeron wtłacza w opowieść analizy społeczne. Znalazłam selektywność i pamięci, nadzieję, socjologiczny wymiar i całą gamę emocji towarzyszących każdemu, kto zmuszony był zmierzyć się z ciężarem straty. Egzorcyzmuje strach wielu osób. Łatwo przychodzi przeglądać się w pytaniach bez odpowiedzi. Uzależnienia to zmora także wspołczesnego świata. Nostalgiczne impresje zostawiają z ogromem refleksji o tym, że jedynym, co pewne jest spotkanie z purpurowym zegarmistrzem światła. Nie dziwi polecenie A.Ernaux. Styl, szczerość i odwaga Passerona w debiucie trafia w sam rdzeń serca.Książka wyróżniona Nagrodą Weplera, Nagrodą Première Plume, Nagrodą Summer 2023 i nagrodą miasta Limoges.
Tłumaczenie: Jacek Giszczak
„Uśpione” to kompilacja tragicznej historii rodzinnej autora, w której odkrywa tajemnice z przeszłości dotyczące stryja, mające wpływ na bliskich, z działaniami naukowców amerykańskich i francuskich starających się przezwyciężyć szerzącą się epidemię AIDS w 80 latach. Styl A.Passerona ascetyczny i precyzyjny. Odkrywając karty zdarzeń przodków przykrytych patyną czasu i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to wzruszająca historia, pełna bezradności a zarazem nadziei. To hołd złożony wujkowi, który zmarł na AIDS oraz zmaganiom naukowców z okropną chorobą, która była jeszcze mało znana.
Jest to wzruszająca historia, pełna bezradności a zarazem nadziei. To hołd złożony wujkowi, który zmarł na AIDS oraz zmaganiom naukowców z okropną chorobą, która była jeszcze mało znana.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW pewnym sensie to fabularyzowana historia epidemii AIDS.
W pewnym sensie to fabularyzowana historia epidemii AIDS.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to