Nareszcie znalazłam chwilkę, żeby coś napisać. Natłok obowiązków i stres sprawiły, że książki poszły na bok, a nawet jeśli nie, to czytanie pozycji o trudnej i ważnej dla mnie tematyce nie ukoiło moich nerwów. Mimo to starałam się wyciągnąć coś pozytywnego z lektury i uparcie dążyłam do końca, czego nie żałuję!
„Opowieść Podręcznej” budzi różne uczucia i emocje: bezsilność wynikającą ze współczucia głównej bohaterce; złość, irytację zachowaniem i okrutną postawą osób posiadających władzę; strach – nigdy nie możemy być pewni, że nasz świat nie stanie się podobnym temu z książki (a nie jest to bajka z happy endem zakończona zdaniem „i żyli długo i szczęśliwie...”).
Margaret Atwood przedstawia wizję państwa totalitarnego, w którym władzę przejęli ortodoksyjni wyznawcy Biblii, wprowadzając ostre zasady i kary za sprzeciw. Podzielili oni społeczeństwo na konkretne grupy spełniające swoje służby. Każda jednostka jest jednak skupiona na jednym konkretnym celu – rodzeniu dzieci. W Republice Gileadu, w której to odbywa się akcja utworu, na skutek jakiejś katastrofy ekologicznej ludzie stracili zdolność rozmnażania się. Kobietom, którym jednak udało się uniknąć tego wyroku, polecono najważniejsze zadanie, czyli umożliwienie przetrwania gatunkowi ludzkiemu polegające na rodzeniu dzieci dla Żon Komendantów. Freda (choć nie jest to jej prawdziwe imię) jest właśnie jedną z nich - Podręcznych, którym odebrano jakiekolwiek prawa, wyrwano z dawnego życia i zmuszono do stosunku z którymś z Komendantów. Wie, że jeśli nie spełni swojego zadania, zostanie wysłana na roboty w środowisku wyniszczającym organizm i stanie się jedną z Niekobiet. Czy zawalczy o swoje prawa, a może ulegnie systemowi, w jakim przyszło jej żyć? Jej emocje i zdanie na temat otaczających ją realiów się zmieniają, a w tle zawsze pojawia się wspomnienie z czasu przeszłego. Pamięta, że miała obok siebie ukochanego i swoją córeczkę, za którymi bardzo tęskni. Przypomina sobie, że kiedyś mogła czytać i pracować, wspomina swoją matkę i przyjaciółkę, lecz czy ma nadzieję?
Jedyne, czego zabrakło mi w tej książce to głębszego wejścia w świat przedstawiony, więcej informacji o działaniu systemu, o Oczach, które ciągle patrzą. Być może jest to celowy zabieg autorki mający na celu pozostawienie nas zdezorientowanych i bezradnych, jednak wydaje mi się, że główna bohaterka taka zupełnie zdezorientowana nie jest i mogłaby zdradzić nam nieco więcej. Nie jestem też wielbicielką dystopii, więc troszeczkę się męczyłam. Nie była to dla mnie przyjemna przeprawa, ale w końcu nie miała taka być.
Jeśli jesteście ciekawi, jak wygląda społeczeństwo, w którym kobieta została zupełnie ujednolicona, a jej rola sprowadza się jedynie do bycia Żoną, Martą, Gospożoną lub Podręczną oraz chcecie poznać tę okrutną rzeczywistość z piekła rodem, to szczerze zachęcam. Uważam, że to bardzo wartościowa pozycja. Szkoda tylko, że momentami tak bardzo podobna do naszego świata.
Nareszcie znalazłam chwilkę, żeby coś napisać. Natłok obowiązków i stres sprawiły, że książki poszły na bok, a nawet jeśli nie, to czytanie pozycji o trudnej i ważnej dla mnie tematyce nie ukoiło moich nerwów. Mimo to starałam się wyciągnąć coś pozytywnego z lektury i uparcie dążyłam do końca, czego nie żałuję!
„Opowieść Podręcznej” budzi różne uczucia i emocje: bezsilność...
Bardzo dobra książka. Na poziomie przenośnym rewelacyjnie obrazuje problemy naszego świata i kierunek, w którym zmierzamy jako społeczeństwo. Z kolei jako wizja przyszłości nie do końca do mnie przemawia. Historia nakreślona przez Atwood utkana jest z niedopowiedzeń i domysłów, co jest zabiegiem zdecydowanie na plus; problemem jest owy świat wykreowany, który, złożony w końcu w jedną całość, zawiera zbyt dużo luk logicznych, abym mogła całkowicie i bez przeszkód się w nim zanurzyć.
Język, którym operuje autorka, jest poprawny, choć w moim odczuciu momentami nieco toporny. Chyba po prostu nie jestem fanką jej stylu.
Niemniej - godna uwagi pozycja, z którą warto się zapoznać.
Bardzo dobra książka. Na poziomie przenośnym rewelacyjnie obrazuje problemy naszego świata i kierunek, w którym zmierzamy jako społeczeństwo. Z kolei jako wizja przyszłości nie do końca do mnie przemawia. Historia nakreślona przez Atwood utkana jest z niedopowiedzeń i domysłów, co jest zabiegiem zdecydowanie na plus; problemem jest owy świat wykreowany, który, złożony w...
Wróciłam do tej historii po latach, a także po obejrzeniu serialu i mogę powiedzieć, że to jedna z ważniejszych historii jakie miałam szansę przeczytać w życiu. To niełatwa lektura choć nie ma w niej bezpośredniej brutalności. Jest zło i ból. Strach i rozpacz. I ta wszechobecna obojętność, znieczulica. Chyba tym razem trafiła do mnie nawet bardziej. Może dlatego, że dzisiejsza teraźniejszość ma w sobie niepokojące przebłyski świata Gileadu. Mężczyźni, którzy nie potrafią się odnaleźć wśród współczesnych kobiet i religia, która w obawie przed upadkiem ociera się o ortodoksję. Chciałabym żeby więcej ludzi poznało tę historię, ale boję się, że część współczesnych jednostek mogłoby ją potraktować jako plan działania. Tym bardziej szokuje mnie aktualność tej książki po niemal 40 latach. Wielki podziw dla pani Atwood.
A propos serialu, wow. Ta książka to ewidentnie tylko baza pod sześć świetnych sezonów serialu.
Wróciłam do tej historii po latach, a także po obejrzeniu serialu i mogę powiedzieć, że to jedna z ważniejszych historii jakie miałam szansę przeczytać w życiu. To niełatwa lektura choć nie ma w niej bezpośredniej brutalności. Jest zło i ból. Strach i rozpacz. I ta wszechobecna obojętność, znieczulica. Chyba tym razem trafiła do mnie nawet bardziej. Może dlatego, że...
Ta książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Niby dystopia, ale czytając miałem wrażenie, że to nie tylko literacka wizja, lecz bardzo realne ostrzeżenie. Świat Gileadu jest przerażający właśnie dlatego, że został opisany tak spokojnie i przekonująco.
Najbardziej podobał mi się styl Atwood – prosty, momentami chłodny, ale pełen emocji ukrytych między zdaniami. Dzięki temu ta historia zostaje w głowie na długo i zmusza do refleksji nad wolnością, władzą i tym, jak łatwo można ją ludziom odebrać.
Ta książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Niby dystopia, ale czytając miałem wrażenie, że to nie tylko literacka wizja, lecz bardzo realne ostrzeżenie. Świat Gileadu jest przerażający właśnie dlatego, że został opisany tak spokojnie i przekonująco.
Najbardziej podobał mi się styl Atwood – prosty, momentami chłodny, ale pełen emocji ukrytych między zdaniami. Dzięki temu...
Jak dla mnie jedna z najgorszych pozycji, jakie ostatnio przeczytała. Poszarpana, antypatyczni bohaterowie, motyw przewodni… właściwie jeden.
Po dalsze części nie sięgnę. Przeczytana w ramach wyzwania marcowego LC.
Jak dla mnie jedna z najgorszych pozycji, jakie ostatnio przeczytała. Poszarpana, antypatyczni bohaterowie, motyw przewodni… właściwie jeden.
Po dalsze części nie sięgnę. Przeczytana w ramach wyzwania marcowego LC.
Mam mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Z jednej strony historia, sama w sobie bardzo interesująca- antyutopijny obraz świata, w którym kobiety są pozbawione praw. Z drugiej strony, jak dla mnie, za mało wyjaśnienia z czego wzięły się pewne wydarzenia, dlaczego wprowadzono taki ustrój, skąd, np. etymologia pewnych określeń i nazw. Miałam wrażenie jakbym czytała powieść, rozpoczynając od połowy serii.
Nie oglądałam serialu.
Mam mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Z jednej strony historia, sama w sobie bardzo interesująca- antyutopijny obraz świata, w którym kobiety są pozbawione praw. Z drugiej strony, jak dla mnie, za mało wyjaśnienia z czego wzięły się pewne wydarzenia, dlaczego wprowadzono taki ustrój, skąd, np. etymologia pewnych określeń i nazw. Miałam wrażenie jakbym czytała...
Jedna z ciekawszych książek jakie czytałam. Pomimo tego, że świat w niej przedstawiony był dla mnie wstrząsający to dosyć mnie wciągnęła. Jedynie jestem trochę rozczarowana zakończeniem - liczyłam na więcej wyjaśnień. Czuję trochę niedosyt i mam poczucie, że książka nie jest dokończona.
Edit: okazuje się, że jest kontynuacja tej książki. Na pewno przeczytam :)
Jedna z ciekawszych książek jakie czytałam. Pomimo tego, że świat w niej przedstawiony był dla mnie wstrząsający to dosyć mnie wciągnęła. Jedynie jestem trochę rozczarowana zakończeniem - liczyłam na więcej wyjaśnień. Czuję trochę niedosyt i mam poczucie, że książka nie jest dokończona.
Edit: okazuje się, że jest kontynuacja tej książki. Na pewno przeczytam :)
Zawsze lubiłem antyutopię. Nie wiem czemu, ale fascynuje mnie to na ile rożnych sposobów może upaść ludzkość w imię "wyższych idei". Opowieść podręcznej opowiada nam historię o tym, jak w sytuacji problemów demograficznych spowodowanych zmianami środowiskowymi, chorobami, ale też antykoncepcją, USA stały się katotalibanem pod nazwą Gilead i jak z kobiet płodnych uczyniono niewolnice dla wysokich urzędników pod maską zapisów ze starego testamentu. Świat jest oczywiście bardziej przekształcony - mamy trwającą gdzieś wojnę, na którą wysyłani są młodzi mężczyźni, mamy strefy skażone, gdzie wysyłani są niegodni - stare i/lub bezpłodne kobiety, odstępcy od nowej wiary, mamy też upragniony raj - Kanadę, gdzie uchował się stary porządek świata. Natomiast o tym słyszymy tylko wzmianki, gdyż narratorka opowiada nam o tym, co ona widzi. A jest ona zamknięta w dawnym mieście akademickim, gdzie po szkoleniu wychowawczym została przydzielona jako surogatka (znaczy się podręczna) do rodziny Komendanta Freda. Z każdym kolejnym rozdziałem dowiadujemy się więcej, zarówno o świecie, o tym co dzieję się w otoczeniu Podręcznej, ale także o jej poprzednim życiu.
O "Opowieści podręcznej" usłyszałem pierwszy raz, jak wyszedł serial z Elizabeth Moss lata temu, jeszcze przed covidem. Pamiętam, że mi się bardzo wtedy podobał, ale obejrzałem tylko pierwszy sezon (dzisiaj się dowiedziałem, że tych sezonów powstało łącznie 6). Dzisiaj, po latach nadrobiłem pierwowzór literacki, a trzeba przyznać, że po drodze wydarzył się kilka rzeczy politycznych w naszym kraju, które niebezpiecznie korelują z tą książką.
Sama opowieść jest ok, bez szału bym rzekł. Denerwowało mnie trochę to, że bardzo płynnie skaczemy z teraźniejszość w przeszłość, ale rozumiem, że tak czasem wyglądają myśli osoby. Natomiast daje 7 ze względu na sam pomysł, ale przede wszystkim z powodu zakończenia, które jest otwarte. Niby w czymś w rodzaju posłowia mamy wskazanie, jak to się skończyło, ale to tylko domysły historyków po 200 latach od wydarzeń, więc nic pewnego. Trochę żałuję, że ten rozdział powstał, sama koncepcja zakończenia 100% otwartego byłaby lepsza moim zdaniem, ale ogólnie szanuje za to, że przez ponad 30 lat nie powstawała druga część.
Nie wiem czy przeczytam "Testamenty", mocno wątpię, że nadrobię serial. Także dla mnie chyba świat zamknięty. Cieszę się, że go poznałem literacko i mam nadzieję, że się opamiętamy jako ludzkość w realu.
Zawsze lubiłem antyutopię. Nie wiem czemu, ale fascynuje mnie to na ile rożnych sposobów może upaść ludzkość w imię "wyższych idei". Opowieść podręcznej opowiada nam historię o tym, jak w sytuacji problemów demograficznych spowodowanych zmianami środowiskowymi, chorobami, ale też antykoncepcją, USA stały się katotalibanem pod nazwą Gilead i jak z kobiet płodnych uczyniono...
Oceniam tą książkę jako powieść 40 letnią, czyli z nieznacznym przymróżeniem oka.
Niestety czego mi brakowało, to rozwinięcia i zakończenia.
Nie wiemy czemu i jak to się stało, że świat tak drastycznie się zmienił, że kobiety nie mają praw, a zasady są twarde i złamanie ich grozi stratą życia i wszystkiego co możliwe. Nie wiemy również co dokładnie stało się na końcu, możemy się jedynie tego domyślać lub mieć nadzieję, że sequel z 2019 roku cokolwiek wyjaśni.
Nie oglądałam serialu, więc bardzo obiektywna oceniam książkę.
Za „niedokończaną” historię ogromny minus.
Jeśli chodzi o fabułę - pokazuje świat, w którym jestem przekonana, nie chciałby żyć nikt z nas. Świat gdzie „własne ja” nic nie znaczy, gdzie nie ma żadnych praw, a najlepszym co może się wydarzyć - to ciąża z gwałtu, bo tylko taka kobieta cokolwiek znaczy.
Przykre, przerażające i wzbudzające refleksję nad życiem. Cieszmy się z tego co mamy i w jakim świecie żyjemy.
Oceniam tą książkę jako powieść 40 letnią, czyli z nieznacznym przymróżeniem oka.
Niestety czego mi brakowało, to rozwinięcia i zakończenia.
Nie wiemy czemu i jak to się stało, że świat tak drastycznie się zmienił, że kobiety nie mają praw, a zasady są twarde i złamanie ich grozi stratą życia i wszystkiego co możliwe. Nie wiemy również co dokładnie stało się na końcu,...
Czuję spore rozczarowanie po tej lekturze. Bardzo brakowało mi wyjaśnienia, dlaczego właściwie doszło do tak drastycznych zmian ustrojowych — skąd się wzięły, dlaczego nastąpiły tak nagle i czy w założeniu miały realną szansę naprawić sytuację społeczną. Ten wątek wydaje mi się niedopracowany i aż prosił się o większe rozwinięcie, zwłaszcza zamiast licznych powrotów do przeszłości we wspomnieniach bohaterki, które pojawiały się chaotycznie.
Czuję spore rozczarowanie po tej lekturze. Bardzo brakowało mi wyjaśnienia, dlaczego właściwie doszło do tak drastycznych zmian ustrojowych — skąd się wzięły, dlaczego nastąpiły tak nagle i czy w założeniu miały realną szansę naprawić sytuację społeczną. Ten wątek wydaje mi się niedopracowany i aż prosił się o większe rozwinięcie, zwłaszcza zamiast licznych powrotów do...
Opowieść podręcznej prowadzi nas przez codzienność życia w dystopijnym Gileadzie. Nie ma tu wybuchów, gwałtownych zwrotów akcji ani adrenaliny, które oferuje serial oparty na książce. Czy podczas lektury czułam lekki niedosyt? Być może. Liczyłam na większe rozwinięcie wydarzeń i pełniejsze wykorzystanie potencjału, ale chyba nie taki był zamiar Atwood. Ta pozorna przeciętność sprawia, że książkę traktujemy bardziej jako ostrzeżenie niż fikcję.
Z mniej istotnych kwestii – tłumaczenie imion na język polski. Pozwólmy, by Luke został Lukiem, nie Łukaszem, tak jak Nick został Nickiem, nie Mikołajem czy Nikodemem.
Opowieść podręcznej prowadzi nas przez codzienność życia w dystopijnym Gileadzie. Nie ma tu wybuchów, gwałtownych zwrotów akcji ani adrenaliny, które oferuje serial oparty na książce. Czy podczas lektury czułam lekki niedosyt? Być może. Liczyłam na większe rozwinięcie wydarzeń i pełniejsze wykorzystanie potencjału, ale chyba nie taki był zamiar Atwood. Ta pozorna...
Straszna książka opisująca jak daleko może zajść opresyjne zabieranie praw kobietom w imię "moralności" i ochrony "tradycyjnych wartości".
Książka ta została napisana przez M. Atwood w latach 80, kiedy tradycjonaliści na zachodzie zaczęli postrzegać masowo powstające kliniki aborcyjne, wejście do mainstream'u pornografii za "naruszenie tradycyjnych wartości" Patrząc przez pryzmat momentu w historii, książka w wręcz idealny sposób obnaża jak daleko takie "obawy" mogą zajść.
Polecam każdemu. Ta pozycja mną wstrząsnęła i w znaczny sposób wpłynęła na moje myślenie w niektórych tematach
Straszna książka opisująca jak daleko może zajść opresyjne zabieranie praw kobietom w imię "moralności" i ochrony "tradycyjnych wartości".
Książka ta została napisana przez M. Atwood w latach 80, kiedy tradycjonaliści na zachodzie zaczęli postrzegać masowo powstające kliniki aborcyjne, wejście do mainstream'u pornografii za "naruszenie tradycyjnych wartości" Patrząc przez...
Znając serial łatwo odnieść wrażenie, że ta książka jest ledwie muśnięciem tematu, tak bardzo rozbudowanego w wersji na szklanym ekranie. Nie mniej jednak to wciąż niezwykle dystopijna opowieść, która budzi wiele niełatwych emocji. Ogólnie czytało się dobrze, choć jestem ciekawy, czy gdybym nie znał wcześniej serialowej ekranizacji, to wywody głównej bohaterki byłyby dla mnie nużące? Na to pytanie odpowiedzi już nie poznam. Życzę sobie i nam, byśmy nigdy nie musieli doświadczyć świata i życia takiego, jak w Gilead.
Znając serial łatwo odnieść wrażenie, że ta książka jest ledwie muśnięciem tematu, tak bardzo rozbudowanego w wersji na szklanym ekranie. Nie mniej jednak to wciąż niezwykle dystopijna opowieść, która budzi wiele niełatwych emocji. Ogólnie czytało się dobrze, choć jestem ciekawy, czy gdybym nie znał wcześniej serialowej ekranizacji, to wywody głównej bohaterki byłyby dla...
Lektura jest wstrząsającą historią, przedstawiającą losy kobiet w antyutopijnym świecie. Wszystko przepełnione jest reżimem i wyjątkowo twardym prawem wobec płci pięknej. Jeżeli czytelnik zastanawia się, jak bardzo może zmienić się współczesna rzeczywistość w obliczu reżimu i ostrego prawa, to autorka wykorzystuje swe umiejętności pisarskie, by wspaniale ukazać to zjawisko. Dodatkowo kreuje świat pełen przerażających elementów, które radykałowie religijni wprowadzili w życie. Religia stanowi najważniejszą wartość, ludzkie życie - już niekoniecznie.
Lektura jest wstrząsającą historią, przedstawiającą losy kobiet w antyutopijnym świecie. Wszystko przepełnione jest reżimem i wyjątkowo twardym prawem wobec płci pięknej. Jeżeli czytelnik zastanawia się, jak bardzo może zmienić się współczesna rzeczywistość w obliczu reżimu i ostrego prawa, to autorka wykorzystuje swe umiejętności pisarskie, by wspaniale ukazać to zjawisko....
Atwood stworzyła świat przerażający w swojej realności – społeczeństwo totalitarne, w którym kobieta staje się własnością państwa, a wolność to luksus nieosiągalny. Narracja jest oszczędna, ale sugestywna, a napięcie utrzymuje się dzięki napiętej atmosferze i poczuciu zagrożenia.
Największym zgrzytem jest czasem powolne tempo i pewna monotonia codziennych opisów życia w Republice Gilead. Choć to celowy zabieg autorki, dla niektórych czytelników może być momentami nużący.
To książka wymagająca refleksji – przerażająca, poruszająca i pozostająca w głowie długo po zamknięciu okładki.
Atwood stworzyła świat przerażający w swojej realności – społeczeństwo totalitarne, w którym kobieta staje się własnością państwa, a wolność to luksus nieosiągalny. Narracja jest oszczędna, ale sugestywna, a napięcie utrzymuje się dzięki napiętej atmosferze i poczuciu zagrożenia.
Największym zgrzytem jest czasem powolne tempo i pewna monotonia codziennych opisów życia w...
Niepokojąca, duszna, przytłaczająca. Świetna, a jednak trochę mnie zmęczyła i pozostawiła pewien niedosyt, którego nie umiem nazwać. Na pewno warta przeczytania i zapadająca w pamięć.
Niepokojąca, duszna, przytłaczająca. Świetna, a jednak trochę mnie zmęczyła i pozostawiła pewien niedosyt, którego nie umiem nazwać. Na pewno warta przeczytania i zapadająca w pamięć.
„[…] jest i opowiastka, którą snuję w myślach, w miarę jak mówię.
Raczej mówię, niż piszę, ponieważ nie mam czym pisać, a poza tym pisanie jest zakazane. Ale nawet jeśli to jest opowieść, choćby snuta w myślach, to muszę się nią z kimś podzielić. Nie opowiada się niczego tylko dla siebie. Zawsze jest jeszcze ktoś drugi.
Nawet kiedy nie ma nikogo.
[…]
Będę udawała, że mnie słyszysz” (str. 52).
Kolejna przestroga przed totalitaryzmem, ludźmi którzy pod szczytnymi hasłami, w dobrej wierze – robią złe rzeczy; ostrzeżenie przed masową obojętnością, która daje im nieme przyzwolenie i swobodę działania. Powieść ponadczasowa, a poprzez niezdrowy, ogólnoświatowy zwrot ku ugrupowaniom radykalnie prawicowym i populistycznym, wyjątkowo aktualna**.
Fundamentalistyczny reżim Gileadu, serwuje amerykańską wersję instytucji Lebensborn, ratunku dla liberalnego, zniszczonego świata, zatrutego przez przemysł. Dla osób znających klasyczne pozycje tego nurtu, tj. Nowy Wspaniały Świat (1932) Huxleya, Rok 1984 (1949) Orwella i 451 stopni Fahrenheita (1953) Bradbury’ego będzie to lektura w pewnym stopniu wtórna, ale na pewno nie nudna*. Autorka (1939) oszczędnie dawkuje informacje, stopniowo opisując realia, przez co utrzymuje uwagę czytelnika, początkowo skazanego głównie na domysły. Dzięki temu zabiegowi, mimo prostej fabuły – narracja wciąga, a czytanie daje satysfakcję. Opisany reżim wypada groteskowo, ale jest to integralna część każdego totalitaryzmu. Hipokryzja u szczytów władzy tylko dopełnia ten obraz. Przekład Zofii Hrynowskiej-Hawasz (1934) jest literacko bardzo dobry, całość przyswaja się z ogromną przyjemnością, jedynie poprzez miejsca gdzie mamy jakieś gry słowne, wymuszone adaptacje, przypominamy sobie, że obcujemy z tłumaczeniem. Wyjąwszy to, i niepotrzebne, wybiórcze spolszczanie imion, odczucie obcowania z przekładem jest w zasadzie nieobecne.
Bardzo dobra, przemyślana książka, z wiarygodną psychologią postaci. Smutna i przygnębiająca, ale niosąca nadzieję, bo Gilead upada, nie jest wieczny (8/10).
_______________________
* Z inspiracji powieściami kanonu i estetyką filmu Matrix (1999), powstało klimatyczne Equlibrium (2002). Jest to produkcja z tej samej półki co Gattaca (1997) – zdecydowanie udane, inteligentne kino, bez wielkiego budżetu, a mimo to zrealizowane z ambicją stworzenia filmu atrakcyjnego wizualnie, zapadającego w pamięć.
** Od prawicowego straszenia do realizacji wizji Atwood droga daleka, jednak istnieją takie kraje jak Afganistan czy Arabia Saudyjska, gdzie rozwiązania gileadzkie to smutna rzeczywistość połowy społeczeństwa.
•
1984, 1985...
„Margaret Atwood zaczęła pisać Opowieść podręcznej w Berlinie Zachodnim wiosną 1984. Podobnie jak Orwell, gdy zaczynał pisać Rok 1984, miała czterdzieści parę lat i dokładnie wiedziała, co chce powiedzieć. Powieść zrodziła się z teczki pełnej wycinków gazetowych, zbieranych, kiedy jeszcze mieszkała w Anglii. Były tam doniesienia na tematy takie jak religijna prawica, więzienia w Iranie, spadająca dzietność, nazistowska polityka seksualna, poligamia i karty kredytowe. Atwood pozwoliła, by te różnorodne spostrzeżenia fermentowały jak kompost, póki nie wyrosła z nich fabuła. Jej podróże do Niemiec Wschodnich i Czechosłowacji, gdzie doświadczyła »strachu, poczucia bycia szpiegowaną, milczenia, zmian tematu, przekazywania informacji mimochodem«, również dostarczyły pożywki jej powieści, podobnie jak młodzieńcza obsesja na punkcie antyutopii i II wojny światowej. Pamiętała, jak utożsamiała się z Winstonem, ponieważ był on »milcząco przeciwny ideom i sposobowi życia, jakie mu proponowano (być może dlatego Rok 1984 najlepiej czyta się za młodu: większość młodzieży się tak czuje)«.
Powieść przekonała ją, że coś podobnego mogłoby zdarzyć się jej, nawet w [ojczystej] Kanadzie na początku lat pięćdziesiątych”*.
„Atwood miała zasadę: »Nie uwzględniałam niczego, co nie zostało już popełnione przez człowieka w innym miejscu i czasie«. W aneksie [Opowieści podręcznej] wspominane są Iran, Rosja i Rumunia [Ceaușescu]; Atwood brała też potworne innowacje od nazistów, amerykańskich właścicieli niewolników, południowoamerykańskich junt i łowców czarownic z Salem. Geniusz Gileadu, podobnie jak [Orwellowskiej] Oceanii, zasadza się na syntezie”**.
„Gilead opisany przez Atwood staje się prawdziwie orwellowski dzięki klimatowi paraliżującej nierzeczywistości. Freda zakłada, że wieści o bitwach między Gileadem a konkurencyjnymi frakcjami religijnymi, zawsze toczonymi gdzieś daleko, mogą być sfabrykowane, a ruch oporu Mayday – tak jak Braterstwo Orwella – może wcale nie istnieć. Nawet jej własne wspomnienia są zdradliwe – gdy próbuje sobie przypominać twarze męża i córki, obrazy skręcają się jak płonące fotografie. O sobie mówi że jest »uciekinierką z przeszłości«. Kobiety z następnego pokolenia będą szczęśliwsze, bardziej posłuszne, »(p)onieważ nie będą pragnęły rzeczy niemożliwych«, których nigdy nie zaznały. Tak jak Winston Smith, Freda nie jest radykalna ideologicznie, szuka tylko czegoś, czego mogłaby się uchwycić, nim wszystko rozwieje się we mgle. Winston przynajmniej zachował swoje nazwisko – choć Wielka Brytania stała się Pasem Startowym Jeden, w równym stopniu posiadłością Oceanii, co Freda jest własnością Komendanta.
Jako pierwsza osadzona w niedalekiej przyszłości antyutopia skupiona na ucisku kobiet, Opowieść podręcznej sprzedała się w ciągu dwóch lat w przeszło milionie egzemplarzy”***.
„[…] Atwood regularnie słyszy pytania, czy książka jest prognozą. Jej odpowiedź w równym stopniu można by stosować do Roku 1984: »Powiedzmy, że to antyprognoza: jeśli taką przyszłość można szczegółowo opisać, to może do niej nie dojdzie«”****.
_______________________
* Dorian Lynskey, Ministerstwo Prawdy. Biografia Roku 1984 Orwella, Warszawa 2021, str. 351. Książkę wydano pierwotnie w 2019; w przytoczonym fragmencie skorzystano z cytatu z New York Times’a z 10 marca 2017, w którym opublikowano artykuł What The Handmaid’s Tale Means in the Age of Trump, w którym autorka dzieli się swoimi niepokojami: „Atwood has pointed out unsettling parallels between her fictional Republic of Gilead and some dynamics emergent under Donald Trump. She notes the rapid erosion of women’s reproductive rights in states across America, which echoes the lack of bodily autonomy for the handmaids forced into childbearing servitude in her novel. Atwood also observes resurgent patriarchal attitudes that dismiss women’s voices and concerns as overreaction” (https://margaretatwoodessays.com/blog/margaret-atwood-on-what-the-handmaids-tale-means-in-the-age-of-trump). W 2025 Donald Trump został ponownie wybrany na prezydenta, a USA i świat szybko to odczuły (armia na ulicach – w ramach politycznej presji i deklaracji siły, kontrowersyjne ułaskawienia republikańskich sympatyków, absurdalna arogancja gabinetu prezydenta, odwracanie się od Europy i próby budowania zażyłych relacji z autorytarną Rosją, anulowanie rozporządzeń wprowadzonych przez demokratów itd.).
** Tamże, str. 352.
*** Tamże, str. 353.
**** Tamże, str. 354.
•
OPOWIEŚĆ
Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, w myślach, jako rodzaj autoterapii, opowieści przynoszącej ulgę, kierowanej do osoby bliskiej, która mogłaby zaoferować wsparcie, nieobecnej u boku bohaterki.
Przytłaczająca teraźniejszość przeplata się z okruchami normalności, zwyczajnego życia sprzed ustanowienia reżimu, wspomnień z początku nowych rządów, utraty wolności i próby śmiałej ucieczki.
W epilogu, który przybrał formę zapisu historycznego wykładu z roku 2195, Opowieść podręcznej charakteryzowana jest jako snuta post factum, z dystansu, nagrywana już po opuszczeniu domu komendanta, na kasetach magnetofonowych. Sama autorka, ustami akademika, zauważa że narratorka nie miałaby szans rejestrować swojej opowieści na bieżąco, nie jest natomiast wyjaśnione czemu będąc już na wolności, wolna od zakazu czytania i pisania, po prostu nie zapisała swojej historii. W wizji akademickiej jest to autobiograficzny projekt oratorski, realizowany na potrzeby podziemnego obiegu, jako świadectwo prawdy.
Polski przekład to zapis wewnętrznych monologów, zaistniałych z potrzeby szczerej rozmowy, opowiadających o sprawach bieżących, aktualnych odczuciach, stanach emocjonalnych, wydarzeniach które rozegrały się na dniach – wymagających przemyślenia i uporządkowania; zwierzeń prowadzonych dla urozmaicenia codziennej monotonii, zachowania higieny umysłowej, rozładowania napięcia i walki z samotnością*.
Tak na dobrą sprawę, epilog podsuwa nam kilka ciekawych informacji pominiętych w głównej narracji, nie jest jednak integralną częścią opowieści, i gdyby go nie było, gdyby nie zawarto w nim wizji Opowieści podręcznej jako tekstu spisanego z kaset magnetofonowych, powieść nic by na tym nie straciła.
_______________________
* Trzydziestoparolatka, starając się pozostać tym, kim była i pielęgnować pamięć o najbliższych – jedyną nadzieję której może się chwycić – mimowolnie poddaje się naporowi rzeczywistości, adaptując do nowych warunków. Zaczyna akceptować ten stan rzeczy, i jakoś się w nim odnajdywać, jednocześnie tonąc w ambiwalencji. Ta beznadzieja, i powolne, systematyczne łamanie, wygaszające wewnętrzną niezgodę, która początkowo trzyma przy życiu, a potem już tylko uwiera, stając się czymś zbędnym, tworzy wyjątkowo dojmujące doświadczenie. Rola bezradnego obserwatora bezsilnej ofiary, to przeżycie niemalże traumatyczne.
•
CZAS AKCJI: BLISKA PRZYSZŁOŚĆ
Z perspektywy narratorki, której prawdziwe imię pozostaje dla nas tajemnicą, lata osiemdziesiąte to przeszłość, ale nigdy nie mówi o niej jak o swojej przeszłości (okresie dzieciństwa lub dorastania).
Kobieta szacuje, że kiedy przebywa w domu komendanta, córka którą odebrano jej w wieku lat pięciu – musi mieć już osiem. Sama ma 33, a jej matka urodziła ją późno, w wieku 37.
Kasety magnetofonowe wspominane są jako relikt przeszłości, a jednak nadal się z nich korzysta – bohaterka nagrywa na nich swoją historię, funkcjonariuszki reżimu puszczają z nich muzykę*. (Kiedy opowiada o tym, że słucha ich jej matka, jest to wyraźny sygnał, że młodsi przeszli już na inny nośnik, niewymienioną w powieści płytę CD**).
Urządzenia i rozwiązania techniczne opisywane w książce, były już powszechne kiedy powstawała. Wyjątek stanowią dwie nowinki: „kompufony” – tj. aparatura do komunikacji (zapewne z transmisją wizji), i komputery kieszonkowe (w przytoczonym fragmencie sprzęt spełnia rolę kalkulatora). Poza tym wspominane są komputery domowe, komputery biurowe, taśmy jako nośnik dźwięku, digitalizacja zbiorów bibliotecznych („przenoszenie książek na dyski”) i karty płatnicze („kompukarty” wypierają gotówkę jeszcze przed nastaniem nowych władz).
Osadzenie akcji w konkretnych latach nie było intencją autorki, jednak biorąc pod uwagę dostępne informacje, można założyć, że zamach stanu miał miejsce pod koniec lat dziewięćdziesiątych lub w okolicach dwutysięcznego (Gilead jest młodym tworem, jeszcze nieokrzepłym – ma dopiero kilka lat, ok. trzech).
Z naszej perspektywy to już historia alternatywna.
_______________________
* Jest to zgodne z tym jak faktycznie potoczyła się historia: na początku lat dwutysięcznych muzyki słuchało głównie z płyt CD; nagrywarki CD-R były wówczas drogie, ale większość odtwarzaczy miało również kieszeń na kasety – dawało to możliwość produkcji domowych składanek i nagrywania z radia. Po kilku latach pojawiły się kieszonkowe odtwarzacze mp3, które zastąpiły wysłużone walkmany i discmany, a wraz z nimi trafiły do sprzedaży sprzęty z portami USB.
** Pojawi się dopiero w epilogu.
•
REPUBLIKA GILEAD*
Stany Zjednoczone po przewrocie, ogarnięte wojną domową, z niewydolną gospodarką, cenzurą, powszechną kontrolą, wszechpotężnymi służbami bezpieczeństwa, terrorem, ubezwłasnowolnieniem kobiet i wszystkich tych, którzy zostali uznani za nieprzydatnych lub wrogów reżimu (osadzanych w koloniach – jako przymusowi pracownicy lub dekontaminatorzy). Z tajnymi domami publicznymi dla faszystowskiej elity i zagranicznych kontrahentów. Do tego czystki partyjne, publiczne egzekucje i kartki na żywność.
Zamordyzm oparty na patriarchacie, Biblii, wprowadzający kasty i miażdżący indywidualizm, w myśl zasady, że wystający gwóźdź trzeba wbić.
Środowisko jest wyniszczone już w momencie przewrotu, co w zestawieniu z tendencjami społecznymi państw rozwiniętych, wpływa ujemnie na przyrost naturalny (wedle narracji Atwood). Skażone w wyniku awarii elektrowni atomowych**, produkcji broni biologicznej oraz masowego odprowadzania odpadów przemysłowych (wieloryby wymarły, nie ma też ryb oceanicznych które można by łowić w celach konsumpcyjnych, przynajmniej u wybrzeży dawnego USA).
_______________________
* Sama nazwa kraju jest jednocześnie starożytna i biblijna, nie jest jednak wyjaśnione, kto wpadł na pomysł tego zapożyczenia, i jak należy je rozumieć.
** W ‘85 zimna wojna ma się ku końcowi, do władzy dochodzi Gorbaczow, Solidarność robi swoje, a Sowieci zbierają cięgi w Afganistanie; rok wcześniej w amerykańskich kinach leci Czerwony Świt [Red Dawn], w którym grupka nastolatków samotnie odpiera radziecką inwazję, a w IV części Rocky‘ego Balboa leci do ZSRR obić mordę Iwanowi Drago i powiedzieć Rosjanom, że oni też mogą się zmienić. Autorka nie wspomina o wizji atomowej apokalipsy, przeciwnie – pisze o podziale świata na strefy wpływów który oddala ten problem. Wyraża natomiast zaniepokojenie energią atomową, co może wydawać się profetyczne, bo rok po premierze wybucha Czarnobyl (‘86). Jest to podyktowane szeregiem mniejszych i większych wypadków atomowych, oraz ówczesnymi rozwiązaniami technologicznymi, mniej pewnymi niż obecne. (Z dzisiejszej perspektywy, te obawy wydają się nie tylko nieuzasadnione, ale wręcz panikarskie i szkodliwe).
•
UWAGI (wyd. Wielka Litera, 2017): str. 78 – pożywienia dla kotów (dziś w nomenklaturze konsumenckiej upowszechnił się „pokarm dla kotów”, „karma”); str. 85 – świnie są ciekawe (ciekawskie); str. 118 – franki (firanki); str. 209 – Po zamykano (Pozamykano); str. 213 – „masłem z orzeszków ziemnych” (tj. masłem orzechowym – kiedy powstało tłumaczenie, tego produktu nie było w Polsce); str. 238 – Nic dlatego (Nie dlatego); str. 240 – Glona (Glena); str. 273 – lej (tej); str. 291 – „Co za sens?” (Jaki w tym sens?); str. 296 – starsza para małżeńska (starsze małżeństwo?); str. 321 – „Wstyd mi siebie samej […]” (Wstyd mi za siebie samą…); str. 351-366 – zapis z kaset magnetofonowych nie przetrwałby do końca XXII stulecia (2195 r.), Atwood nie miała chyba świadomości nieuchronnego utleniania i rozmagnesowywania taśmy; str. 365 – stare kasety wideo w archiwach jako nośniki danych (w XXII wieku) – nawet gdyby jakimś cudem dotrwały, powinny być czym prędzej skopiowane, a odczyt realizowany z cyfrowych kopi (!).
Pierwsze wyd. polskie jest ‘92, przez co nazwy dwóch produktów, tj. karmy dla kotów i masła orzechowego podano w formie innej niż ogólnie przyjęta później, już po ich upowszechnieniu, ale mało kto zwórci na to uwagę.
Janina (Janine), Łukasz (Luke) – te imiona podano w formie spolszczonej. Dlaczego, skąd ten wyjątek? Skoro Ciotka Elisabeth nie stała się w polskiej wersji Elżbietą – czemu mamy Janinę i Łukasza?
W oryginale, imiona kobiet utworzone są przez dodanie przedrostka „of”, określającego przynależność (of Fred – Offred, of Glen – Ofglen). W polskim poprzez dodanie „a” na końcu. W ten sposób naprędce utworzona forma żeńska, w sposób typowy dla polskich imion kobiecych, ma jednocześnie charakter dzierżawczy – tak jak w oryginale odpowiada na pytanie o własność (czyja, kogo? Freda).
•
SUBIEKTYWNIE: AUDIOBOOK (2017)
Parę lat temu słuchałem Opowieści podręcznej w interpretacji Magdaleny Cieleckiej (1972). To, jak aktorka odegrała główną bohaterkę, jej stłumione emocje i dramat wewnętrzny, a także piękna barwa głosu, dobrana idealnie do potrzeb audiobooka, dodały powieści dodatkowej głębi. Sama treść okazała się ciekawa, i jeszcze w trakcie słuchania doszedłem do wniosku, że warto ją mieć na półce, aby zatopić się w tej lekturze uważniej, w swoim tempie.
Lubię słuchać, ale przy tekstach literackich – wygładzonych, czytanych przez jedną osobę – czasami coś mi umyka, a kiedy dochodzę do wniosku, że tekst jest wartościowy, że trzeba go po prostu przeczytać, na spokojnie, że i tak będę miał z nim drugą styczność, obniżam poziom skupienia. Tak było i w tym przypadku. Bardziej niż w treść, wsłuchiwałem się w brzmienie głosu Cieleckiej, podświadomie chciałem jak najszybciej dobrnąć do końca, odczekać stosowny czas, i wziąć się za czytanie. Cielecka wykonała kawał dobrej roboty, ale mając świadomość, że czas jest ograniczony, i lepiej sięgać po coś nowego niż robić powtórki, postawiłem na lekturę we własnym zakresie, jako wartościowszą.
SUBIEKTYWNIE: FILM (1990)
Powieść Atwood szybko doczekała się dość wiernej ekranizacji, jest to dobry film, ale oferuje zupełnie inną narrację niż książka. W oryginale poznajemy Gilead oczami głównej bohaterki, zanurzeni w jej emocjach i doświadczeniach, rzeczywistość jest ciasna i przytłaczająca. Napiera na nas z obezwładniającą mocą. W filmie jesteśmy obserwatorem zewnętrznym, bezpiecznym, niezaangażowanym w świat przedstawiony. Mamy więcej oddechu. Gdyby obrać perspektywę tytułowej podręcznej, zawęzić kadr, ograniczyć się tylko do tego, co widzi ona sama – byłoby to bliższe koncepcji Atwood, ale wiadomo, film i literatura mają odmienne możliwości, inny język.
Film z ‘90 nie rzucił mi się nigdy w oczy w telewizji, ale jest dostępny na CDA.pl, można go odtworzyć za darmo, bez rejestracji. Ogląda się dobrze, i warto pokazywać go młodzieży, aby miała świadomość czym kończy się fundamentalizm religijny, w jakim kierunku może pójść jeśli przymknie się oko, i pozwoli krzewić pośród ludzi podatnych na takie treści. (Oglądając film, miałem przed oczami ulaną mordę Czarnka, który odnalazłby się w takiej rzeczywistości jak ryba w wodzie. Póki rządził PiS, szliśmy w tym kierunku, i choć udało się odsunąć ich od władzy, to prawicowy elektorat się zradykalizował, i wkrótce możemy mieć w sejmie dużo gorszych matołów).
(1985)
[The Handmaid’s Tale]
„[…] jest i opowiastka, którą snuję w myślach, w miarę jak mówię.
Raczej mówię, niż piszę, ponieważ nie mam czym pisać, a poza tym pisanie jest zakazane. Ale nawet jeśli to jest opowieść, choćby snuta w myślach, to muszę się nią z kimś podzielić. Nie opowiada się niczego tylko dla siebie. Zawsze jest jeszcze ktoś drugi.
Nawet kiedy nie ma...
Główną bohaterką powieści jest Freda, podręczna w domu państwa Waterford. Poznajemy jak wygląda codzienne życie podręcznych i jak działa reżim w państwie Gilead (dawne USA).
Książka jest przede wszystkim antyutopią i nie traci na aktualności.
Powieść zdobyła nagrodę imienia Arthura C. Clarke’a za najlepszą powieść science fiction opublikowaną w Wielkiej Brytanii w roku 1987.
Główną bohaterką powieści jest Freda, podręczna w domu państwa Waterford. Poznajemy jak wygląda codzienne życie podręcznych i jak działa reżim w państwie Gilead (dawne USA).
Książka jest przede wszystkim antyutopią i nie traci na aktualności.
Powieść zdobyła nagrodę imienia Arthura C. Clarke’a za najlepszą powieść science fiction opublikowaną w Wielkiej Brytanii w roku...
Lektura ciekawa, nie powiem, że porywająca, ale wciągnęła mnie i przeczytałam ją z zainteresowaniem. Tematyka i pomysł naprawdę wybitny, ale...
Czuję, że autorka mogła z tego wycisnąć naprawdę więcej i spokojnie mogłaby to być legendarna powieść dystopijna na miarę Orwella. Czegoś tutaj jednak zabrakło.
Moim zdaniem książka jest zdecydowanie zbyt krótka, nie pozwala się w pełni nasycić i pozostawia spory niedosyt. Przedstawiony nam świat jest dość skromnie opisany i tak naprawdę mało się o nim dowiadujemy.
Introspektywna narracja, jako zlepek opisu nowego życia bohaterki i kilku retrospekcji ze świata "przed", jest dla mnie trochę zbyt powierzchowna. Chciałabym móc wniknąć głębiej zarówno jeśli chodzi o przeżycia wewnętrzne jak i ogólną koncepcję świata.
Lektura ciekawa, nie powiem, że porywająca, ale wciągnęła mnie i przeczytałam ją z zainteresowaniem. Tematyka i pomysł naprawdę wybitny, ale...
Czuję, że autorka mogła z tego wycisnąć naprawdę więcej i spokojnie mogłaby to być legendarna powieść dystopijna na miarę Orwella. Czegoś tutaj jednak zabrakło.
Moim zdaniem książka jest zdecydowanie zbyt krótka, nie pozwala się...
Wstrząsająca, nadal aktualna antyutopia bardziej introspektywna, niż skupiająca się na samym systemie. Tutaj najważniejsze są przeżycia głównej bohaterki, a worldbuilding jest do nich jakby dodatkiem, co nie znaczy, że na tym traci, wręcz przeciwnie.
Nie jest to literatura pełna akcji. Obserwujemy codziennie życie Podręcznej - kobiety której jedynym celem jest urodzenie dziecka, a w przypadku trzykrotnego poronienia/braku zapłodnienia, niewolnicza praca w gilindzkim gułagu aż do śmierci. Z każdym kolejnym poznanym skrawkiem tego świata i z każdym większym wydarzeniem duszny klimat przytłacza coraz bardziej. Jeśli szukasz historii o odważnych rewolucjonistach walczących z systemem to nie ten adres - w tym świecie wszyscy już przegrali. Pozostaje tylko codzienne życie i szukanie w nim sensu.
Skłaniająca do przemyśleń o traktowaniu kobiet w społeczeństwie, zostająca w głowie na długo.
Wstrząsająca, nadal aktualna antyutopia bardziej introspektywna, niż skupiająca się na samym systemie. Tutaj najważniejsze są przeżycia głównej bohaterki, a worldbuilding jest do nich jakby dodatkiem, co nie znaczy, że na tym traci, wręcz przeciwnie.
Nie jest to literatura pełna akcji. Obserwujemy codziennie życie Podręcznej - kobiety której jedynym celem jest urodzenie...
Poruszająca, trudna i absolutnie wciągająca. Atwood pokazuje, jak łatwo odebrać ludziom wolność pod pretekstem moralności. Przeraża tym bardziej, że wydaje się realna
Poruszająca, trudna i absolutnie wciągająca. Atwood pokazuje, jak łatwo odebrać ludziom wolność pod pretekstem moralności. Przeraża tym bardziej, że wydaje się realna
Utopia ortodoksyjnych środowisk ultrakonserwatywnych lub religijnych. Koszmar dla innych. Przedstawione w settingu fantastycznym ale podobnie przecież dzieje sie w realnym świecie. Regres praw kobiet jaki nastąpił w Iranie po upadku szacha, w Libanie czy zwłaszcza Afganistanie. Emocjonalnie trudna ale wartościowa lektura.
Utopia ortodoksyjnych środowisk ultrakonserwatywnych lub religijnych. Koszmar dla innych. Przedstawione w settingu fantastycznym ale podobnie przecież dzieje sie w realnym świecie. Regres praw kobiet jaki nastąpił w Iranie po upadku szacha, w Libanie czy zwłaszcza Afganistanie. Emocjonalnie trudna ale wartościowa lektura.
Nareszcie znalazłam chwilkę, żeby coś napisać. Natłok obowiązków i stres sprawiły, że książki poszły na bok, a nawet jeśli nie, to czytanie pozycji o trudnej i ważnej dla mnie tematyce nie ukoiło moich nerwów. Mimo to starałam się wyciągnąć coś pozytywnego z lektury i uparcie dążyłam do końca, czego nie żałuję!
„Opowieść Podręcznej” budzi różne uczucia i emocje: bezsilność wynikającą ze współczucia głównej bohaterce; złość, irytację zachowaniem i okrutną postawą osób posiadających władzę; strach – nigdy nie możemy być pewni, że nasz świat nie stanie się podobnym temu z książki (a nie jest to bajka z happy endem zakończona zdaniem „i żyli długo i szczęśliwie...”).
Margaret Atwood przedstawia wizję państwa totalitarnego, w którym władzę przejęli ortodoksyjni wyznawcy Biblii, wprowadzając ostre zasady i kary za sprzeciw. Podzielili oni społeczeństwo na konkretne grupy spełniające swoje służby. Każda jednostka jest jednak skupiona na jednym konkretnym celu – rodzeniu dzieci. W Republice Gileadu, w której to odbywa się akcja utworu, na skutek jakiejś katastrofy ekologicznej ludzie stracili zdolność rozmnażania się. Kobietom, którym jednak udało się uniknąć tego wyroku, polecono najważniejsze zadanie, czyli umożliwienie przetrwania gatunkowi ludzkiemu polegające na rodzeniu dzieci dla Żon Komendantów. Freda (choć nie jest to jej prawdziwe imię) jest właśnie jedną z nich - Podręcznych, którym odebrano jakiekolwiek prawa, wyrwano z dawnego życia i zmuszono do stosunku z którymś z Komendantów. Wie, że jeśli nie spełni swojego zadania, zostanie wysłana na roboty w środowisku wyniszczającym organizm i stanie się jedną z Niekobiet. Czy zawalczy o swoje prawa, a może ulegnie systemowi, w jakim przyszło jej żyć? Jej emocje i zdanie na temat otaczających ją realiów się zmieniają, a w tle zawsze pojawia się wspomnienie z czasu przeszłego. Pamięta, że miała obok siebie ukochanego i swoją córeczkę, za którymi bardzo tęskni. Przypomina sobie, że kiedyś mogła czytać i pracować, wspomina swoją matkę i przyjaciółkę, lecz czy ma nadzieję?
Jedyne, czego zabrakło mi w tej książce to głębszego wejścia w świat przedstawiony, więcej informacji o działaniu systemu, o Oczach, które ciągle patrzą. Być może jest to celowy zabieg autorki mający na celu pozostawienie nas zdezorientowanych i bezradnych, jednak wydaje mi się, że główna bohaterka taka zupełnie zdezorientowana nie jest i mogłaby zdradzić nam nieco więcej. Nie jestem też wielbicielką dystopii, więc troszeczkę się męczyłam. Nie była to dla mnie przyjemna przeprawa, ale w końcu nie miała taka być.
Jeśli jesteście ciekawi, jak wygląda społeczeństwo, w którym kobieta została zupełnie ujednolicona, a jej rola sprowadza się jedynie do bycia Żoną, Martą, Gospożoną lub Podręczną oraz chcecie poznać tę okrutną rzeczywistość z piekła rodem, to szczerze zachęcam. Uważam, że to bardzo wartościowa pozycja. Szkoda tylko, że momentami tak bardzo podobna do naszego świata.
Nareszcie znalazłam chwilkę, żeby coś napisać. Natłok obowiązków i stres sprawiły, że książki poszły na bok, a nawet jeśli nie, to czytanie pozycji o trudnej i ważnej dla mnie tematyce nie ukoiło moich nerwów. Mimo to starałam się wyciągnąć coś pozytywnego z lektury i uparcie dążyłam do końca, czego nie żałuję!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Opowieść Podręcznej” budzi różne uczucia i emocje: bezsilność...
Bardzo dobra książka. Na poziomie przenośnym rewelacyjnie obrazuje problemy naszego świata i kierunek, w którym zmierzamy jako społeczeństwo. Z kolei jako wizja przyszłości nie do końca do mnie przemawia. Historia nakreślona przez Atwood utkana jest z niedopowiedzeń i domysłów, co jest zabiegiem zdecydowanie na plus; problemem jest owy świat wykreowany, który, złożony w końcu w jedną całość, zawiera zbyt dużo luk logicznych, abym mogła całkowicie i bez przeszkód się w nim zanurzyć.
Język, którym operuje autorka, jest poprawny, choć w moim odczuciu momentami nieco toporny. Chyba po prostu nie jestem fanką jej stylu.
Niemniej - godna uwagi pozycja, z którą warto się zapoznać.
Bardzo dobra książka. Na poziomie przenośnym rewelacyjnie obrazuje problemy naszego świata i kierunek, w którym zmierzamy jako społeczeństwo. Z kolei jako wizja przyszłości nie do końca do mnie przemawia. Historia nakreślona przez Atwood utkana jest z niedopowiedzeń i domysłów, co jest zabiegiem zdecydowanie na plus; problemem jest owy świat wykreowany, który, złożony w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWróciłam do tej historii po latach, a także po obejrzeniu serialu i mogę powiedzieć, że to jedna z ważniejszych historii jakie miałam szansę przeczytać w życiu. To niełatwa lektura choć nie ma w niej bezpośredniej brutalności. Jest zło i ból. Strach i rozpacz. I ta wszechobecna obojętność, znieczulica. Chyba tym razem trafiła do mnie nawet bardziej. Może dlatego, że dzisiejsza teraźniejszość ma w sobie niepokojące przebłyski świata Gileadu. Mężczyźni, którzy nie potrafią się odnaleźć wśród współczesnych kobiet i religia, która w obawie przed upadkiem ociera się o ortodoksję. Chciałabym żeby więcej ludzi poznało tę historię, ale boję się, że część współczesnych jednostek mogłoby ją potraktować jako plan działania. Tym bardziej szokuje mnie aktualność tej książki po niemal 40 latach. Wielki podziw dla pani Atwood.
A propos serialu, wow. Ta książka to ewidentnie tylko baza pod sześć świetnych sezonów serialu.
Wróciłam do tej historii po latach, a także po obejrzeniu serialu i mogę powiedzieć, że to jedna z ważniejszych historii jakie miałam szansę przeczytać w życiu. To niełatwa lektura choć nie ma w niej bezpośredniej brutalności. Jest zło i ból. Strach i rozpacz. I ta wszechobecna obojętność, znieczulica. Chyba tym razem trafiła do mnie nawet bardziej. Może dlatego, że...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMocna historia o tym, jak system potrafi wejść człowiekowi nie tylko w życie, ale i w ciało.
Mocna historia o tym, jak system potrafi wejść człowiekowi nie tylko w życie, ale i w ciało.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Niby dystopia, ale czytając miałem wrażenie, że to nie tylko literacka wizja, lecz bardzo realne ostrzeżenie. Świat Gileadu jest przerażający właśnie dlatego, że został opisany tak spokojnie i przekonująco.
Najbardziej podobał mi się styl Atwood – prosty, momentami chłodny, ale pełen emocji ukrytych między zdaniami. Dzięki temu ta historia zostaje w głowie na długo i zmusza do refleksji nad wolnością, władzą i tym, jak łatwo można ją ludziom odebrać.
Ta książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Niby dystopia, ale czytając miałem wrażenie, że to nie tylko literacka wizja, lecz bardzo realne ostrzeżenie. Świat Gileadu jest przerażający właśnie dlatego, że został opisany tak spokojnie i przekonująco.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajbardziej podobał mi się styl Atwood – prosty, momentami chłodny, ale pełen emocji ukrytych między zdaniami. Dzięki temu...
Jak dla mnie jedna z najgorszych pozycji, jakie ostatnio przeczytała. Poszarpana, antypatyczni bohaterowie, motyw przewodni… właściwie jeden.
Po dalsze części nie sięgnę. Przeczytana w ramach wyzwania marcowego LC.
Jak dla mnie jedna z najgorszych pozycji, jakie ostatnio przeczytała. Poszarpana, antypatyczni bohaterowie, motyw przewodni… właściwie jeden.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo dalsze części nie sięgnę. Przeczytana w ramach wyzwania marcowego LC.
Przeczytałam, bo "jest popularna". Myślę, że przeczytam też drugą część z ciekawości.
Przeczytałam, bo "jest popularna". Myślę, że przeczytam też drugą część z ciekawości.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedyne czego żałuję to to, że przed przeczytaniem oglądałam serial.
Jedyne czego żałuję to to, że przed przeczytaniem oglądałam serial.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Z jednej strony historia, sama w sobie bardzo interesująca- antyutopijny obraz świata, w którym kobiety są pozbawione praw. Z drugiej strony, jak dla mnie, za mało wyjaśnienia z czego wzięły się pewne wydarzenia, dlaczego wprowadzono taki ustrój, skąd, np. etymologia pewnych określeń i nazw. Miałam wrażenie jakbym czytała powieść, rozpoczynając od połowy serii.
Nie oglądałam serialu.
Mam mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Z jednej strony historia, sama w sobie bardzo interesująca- antyutopijny obraz świata, w którym kobiety są pozbawione praw. Z drugiej strony, jak dla mnie, za mało wyjaśnienia z czego wzięły się pewne wydarzenia, dlaczego wprowadzono taki ustrój, skąd, np. etymologia pewnych określeń i nazw. Miałam wrażenie jakbym czytała...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z ciekawszych książek jakie czytałam. Pomimo tego, że świat w niej przedstawiony był dla mnie wstrząsający to dosyć mnie wciągnęła. Jedynie jestem trochę rozczarowana zakończeniem - liczyłam na więcej wyjaśnień. Czuję trochę niedosyt i mam poczucie, że książka nie jest dokończona.
Edit: okazuje się, że jest kontynuacja tej książki. Na pewno przeczytam :)
Jedna z ciekawszych książek jakie czytałam. Pomimo tego, że świat w niej przedstawiony był dla mnie wstrząsający to dosyć mnie wciągnęła. Jedynie jestem trochę rozczarowana zakończeniem - liczyłam na więcej wyjaśnień. Czuję trochę niedosyt i mam poczucie, że książka nie jest dokończona.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEdit: okazuje się, że jest kontynuacja tej książki. Na pewno przeczytam :)
Zawsze lubiłem antyutopię. Nie wiem czemu, ale fascynuje mnie to na ile rożnych sposobów może upaść ludzkość w imię "wyższych idei". Opowieść podręcznej opowiada nam historię o tym, jak w sytuacji problemów demograficznych spowodowanych zmianami środowiskowymi, chorobami, ale też antykoncepcją, USA stały się katotalibanem pod nazwą Gilead i jak z kobiet płodnych uczyniono niewolnice dla wysokich urzędników pod maską zapisów ze starego testamentu. Świat jest oczywiście bardziej przekształcony - mamy trwającą gdzieś wojnę, na którą wysyłani są młodzi mężczyźni, mamy strefy skażone, gdzie wysyłani są niegodni - stare i/lub bezpłodne kobiety, odstępcy od nowej wiary, mamy też upragniony raj - Kanadę, gdzie uchował się stary porządek świata. Natomiast o tym słyszymy tylko wzmianki, gdyż narratorka opowiada nam o tym, co ona widzi. A jest ona zamknięta w dawnym mieście akademickim, gdzie po szkoleniu wychowawczym została przydzielona jako surogatka (znaczy się podręczna) do rodziny Komendanta Freda. Z każdym kolejnym rozdziałem dowiadujemy się więcej, zarówno o świecie, o tym co dzieję się w otoczeniu Podręcznej, ale także o jej poprzednim życiu.
O "Opowieści podręcznej" usłyszałem pierwszy raz, jak wyszedł serial z Elizabeth Moss lata temu, jeszcze przed covidem. Pamiętam, że mi się bardzo wtedy podobał, ale obejrzałem tylko pierwszy sezon (dzisiaj się dowiedziałem, że tych sezonów powstało łącznie 6). Dzisiaj, po latach nadrobiłem pierwowzór literacki, a trzeba przyznać, że po drodze wydarzył się kilka rzeczy politycznych w naszym kraju, które niebezpiecznie korelują z tą książką.
Sama opowieść jest ok, bez szału bym rzekł. Denerwowało mnie trochę to, że bardzo płynnie skaczemy z teraźniejszość w przeszłość, ale rozumiem, że tak czasem wyglądają myśli osoby. Natomiast daje 7 ze względu na sam pomysł, ale przede wszystkim z powodu zakończenia, które jest otwarte. Niby w czymś w rodzaju posłowia mamy wskazanie, jak to się skończyło, ale to tylko domysły historyków po 200 latach od wydarzeń, więc nic pewnego. Trochę żałuję, że ten rozdział powstał, sama koncepcja zakończenia 100% otwartego byłaby lepsza moim zdaniem, ale ogólnie szanuje za to, że przez ponad 30 lat nie powstawała druga część.
Nie wiem czy przeczytam "Testamenty", mocno wątpię, że nadrobię serial. Także dla mnie chyba świat zamknięty. Cieszę się, że go poznałem literacko i mam nadzieję, że się opamiętamy jako ludzkość w realu.
Zawsze lubiłem antyutopię. Nie wiem czemu, ale fascynuje mnie to na ile rożnych sposobów może upaść ludzkość w imię "wyższych idei". Opowieść podręcznej opowiada nam historię o tym, jak w sytuacji problemów demograficznych spowodowanych zmianami środowiskowymi, chorobami, ale też antykoncepcją, USA stały się katotalibanem pod nazwą Gilead i jak z kobiet płodnych uczyniono...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOceniam tą książkę jako powieść 40 letnią, czyli z nieznacznym przymróżeniem oka.
Niestety czego mi brakowało, to rozwinięcia i zakończenia.
Nie wiemy czemu i jak to się stało, że świat tak drastycznie się zmienił, że kobiety nie mają praw, a zasady są twarde i złamanie ich grozi stratą życia i wszystkiego co możliwe. Nie wiemy również co dokładnie stało się na końcu, możemy się jedynie tego domyślać lub mieć nadzieję, że sequel z 2019 roku cokolwiek wyjaśni.
Nie oglądałam serialu, więc bardzo obiektywna oceniam książkę.
Za „niedokończaną” historię ogromny minus.
Jeśli chodzi o fabułę - pokazuje świat, w którym jestem przekonana, nie chciałby żyć nikt z nas. Świat gdzie „własne ja” nic nie znaczy, gdzie nie ma żadnych praw, a najlepszym co może się wydarzyć - to ciąża z gwałtu, bo tylko taka kobieta cokolwiek znaczy.
Przykre, przerażające i wzbudzające refleksję nad życiem. Cieszmy się z tego co mamy i w jakim świecie żyjemy.
Oceniam tą książkę jako powieść 40 letnią, czyli z nieznacznym przymróżeniem oka.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety czego mi brakowało, to rozwinięcia i zakończenia.
Nie wiemy czemu i jak to się stało, że świat tak drastycznie się zmienił, że kobiety nie mają praw, a zasady są twarde i złamanie ich grozi stratą życia i wszystkiego co możliwe. Nie wiemy również co dokładnie stało się na końcu,...
Czuję spore rozczarowanie po tej lekturze. Bardzo brakowało mi wyjaśnienia, dlaczego właściwie doszło do tak drastycznych zmian ustrojowych — skąd się wzięły, dlaczego nastąpiły tak nagle i czy w założeniu miały realną szansę naprawić sytuację społeczną. Ten wątek wydaje mi się niedopracowany i aż prosił się o większe rozwinięcie, zwłaszcza zamiast licznych powrotów do przeszłości we wspomnieniach bohaterki, które pojawiały się chaotycznie.
Czuję spore rozczarowanie po tej lekturze. Bardzo brakowało mi wyjaśnienia, dlaczego właściwie doszło do tak drastycznych zmian ustrojowych — skąd się wzięły, dlaczego nastąpiły tak nagle i czy w założeniu miały realną szansę naprawić sytuację społeczną. Ten wątek wydaje mi się niedopracowany i aż prosił się o większe rozwinięcie, zwłaszcza zamiast licznych powrotów do...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowieść podręcznej prowadzi nas przez codzienność życia w dystopijnym Gileadzie. Nie ma tu wybuchów, gwałtownych zwrotów akcji ani adrenaliny, które oferuje serial oparty na książce. Czy podczas lektury czułam lekki niedosyt? Być może. Liczyłam na większe rozwinięcie wydarzeń i pełniejsze wykorzystanie potencjału, ale chyba nie taki był zamiar Atwood. Ta pozorna przeciętność sprawia, że książkę traktujemy bardziej jako ostrzeżenie niż fikcję.
Z mniej istotnych kwestii – tłumaczenie imion na język polski. Pozwólmy, by Luke został Lukiem, nie Łukaszem, tak jak Nick został Nickiem, nie Mikołajem czy Nikodemem.
Opowieść podręcznej prowadzi nas przez codzienność życia w dystopijnym Gileadzie. Nie ma tu wybuchów, gwałtownych zwrotów akcji ani adrenaliny, które oferuje serial oparty na książce. Czy podczas lektury czułam lekki niedosyt? Być może. Liczyłam na większe rozwinięcie wydarzeń i pełniejsze wykorzystanie potencjału, ale chyba nie taki był zamiar Atwood. Ta pozorna...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStraszna książka opisująca jak daleko może zajść opresyjne zabieranie praw kobietom w imię "moralności" i ochrony "tradycyjnych wartości".
Książka ta została napisana przez M. Atwood w latach 80, kiedy tradycjonaliści na zachodzie zaczęli postrzegać masowo powstające kliniki aborcyjne, wejście do mainstream'u pornografii za "naruszenie tradycyjnych wartości" Patrząc przez pryzmat momentu w historii, książka w wręcz idealny sposób obnaża jak daleko takie "obawy" mogą zajść.
Polecam każdemu. Ta pozycja mną wstrząsnęła i w znaczny sposób wpłynęła na moje myślenie w niektórych tematach
Straszna książka opisująca jak daleko może zajść opresyjne zabieranie praw kobietom w imię "moralności" i ochrony "tradycyjnych wartości".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ta została napisana przez M. Atwood w latach 80, kiedy tradycjonaliści na zachodzie zaczęli postrzegać masowo powstające kliniki aborcyjne, wejście do mainstream'u pornografii za "naruszenie tradycyjnych wartości" Patrząc przez...
Męcząca bardzo. Nie polecam.
Męcząca bardzo. Nie polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnając serial łatwo odnieść wrażenie, że ta książka jest ledwie muśnięciem tematu, tak bardzo rozbudowanego w wersji na szklanym ekranie. Nie mniej jednak to wciąż niezwykle dystopijna opowieść, która budzi wiele niełatwych emocji. Ogólnie czytało się dobrze, choć jestem ciekawy, czy gdybym nie znał wcześniej serialowej ekranizacji, to wywody głównej bohaterki byłyby dla mnie nużące? Na to pytanie odpowiedzi już nie poznam. Życzę sobie i nam, byśmy nigdy nie musieli doświadczyć świata i życia takiego, jak w Gilead.
Znając serial łatwo odnieść wrażenie, że ta książka jest ledwie muśnięciem tematu, tak bardzo rozbudowanego w wersji na szklanym ekranie. Nie mniej jednak to wciąż niezwykle dystopijna opowieść, która budzi wiele niełatwych emocji. Ogólnie czytało się dobrze, choć jestem ciekawy, czy gdybym nie znał wcześniej serialowej ekranizacji, to wywody głównej bohaterki byłyby dla...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałam w oryginale, więc nie wiem, jak tłumaczenie.
Czytałam w oryginale, więc nie wiem, jak tłumaczenie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLektura jest wstrząsającą historią, przedstawiającą losy kobiet w antyutopijnym świecie. Wszystko przepełnione jest reżimem i wyjątkowo twardym prawem wobec płci pięknej. Jeżeli czytelnik zastanawia się, jak bardzo może zmienić się współczesna rzeczywistość w obliczu reżimu i ostrego prawa, to autorka wykorzystuje swe umiejętności pisarskie, by wspaniale ukazać to zjawisko. Dodatkowo kreuje świat pełen przerażających elementów, które radykałowie religijni wprowadzili w życie. Religia stanowi najważniejszą wartość, ludzkie życie - już niekoniecznie.
Lektura jest wstrząsającą historią, przedstawiającą losy kobiet w antyutopijnym świecie. Wszystko przepełnione jest reżimem i wyjątkowo twardym prawem wobec płci pięknej. Jeżeli czytelnik zastanawia się, jak bardzo może zmienić się współczesna rzeczywistość w obliczu reżimu i ostrego prawa, to autorka wykorzystuje swe umiejętności pisarskie, by wspaniale ukazać to zjawisko....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAtwood stworzyła świat przerażający w swojej realności – społeczeństwo totalitarne, w którym kobieta staje się własnością państwa, a wolność to luksus nieosiągalny. Narracja jest oszczędna, ale sugestywna, a napięcie utrzymuje się dzięki napiętej atmosferze i poczuciu zagrożenia.
Największym zgrzytem jest czasem powolne tempo i pewna monotonia codziennych opisów życia w Republice Gilead. Choć to celowy zabieg autorki, dla niektórych czytelników może być momentami nużący.
To książka wymagająca refleksji – przerażająca, poruszająca i pozostająca w głowie długo po zamknięciu okładki.
Atwood stworzyła świat przerażający w swojej realności – społeczeństwo totalitarne, w którym kobieta staje się własnością państwa, a wolność to luksus nieosiągalny. Narracja jest oszczędna, ale sugestywna, a napięcie utrzymuje się dzięki napiętej atmosferze i poczuciu zagrożenia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajwiększym zgrzytem jest czasem powolne tempo i pewna monotonia codziennych opisów życia w...
Niepokojąca, duszna, przytłaczająca. Świetna, a jednak trochę mnie zmęczyła i pozostawiła pewien niedosyt, którego nie umiem nazwać. Na pewno warta przeczytania i zapadająca w pamięć.
Niepokojąca, duszna, przytłaczająca. Świetna, a jednak trochę mnie zmęczyła i pozostawiła pewien niedosyt, którego nie umiem nazwać. Na pewno warta przeczytania i zapadająca w pamięć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to(1985)
[The Handmaid’s Tale]
„[…] jest i opowiastka, którą snuję w myślach, w miarę jak mówię.
Raczej mówię, niż piszę, ponieważ nie mam czym pisać, a poza tym pisanie jest zakazane. Ale nawet jeśli to jest opowieść, choćby snuta w myślach, to muszę się nią z kimś podzielić. Nie opowiada się niczego tylko dla siebie. Zawsze jest jeszcze ktoś drugi.
Nawet kiedy nie ma nikogo.
[…]
Będę udawała, że mnie słyszysz” (str. 52).
Kolejna przestroga przed totalitaryzmem, ludźmi którzy pod szczytnymi hasłami, w dobrej wierze – robią złe rzeczy; ostrzeżenie przed masową obojętnością, która daje im nieme przyzwolenie i swobodę działania. Powieść ponadczasowa, a poprzez niezdrowy, ogólnoświatowy zwrot ku ugrupowaniom radykalnie prawicowym i populistycznym, wyjątkowo aktualna**.
Fundamentalistyczny reżim Gileadu, serwuje amerykańską wersję instytucji Lebensborn, ratunku dla liberalnego, zniszczonego świata, zatrutego przez przemysł. Dla osób znających klasyczne pozycje tego nurtu, tj. Nowy Wspaniały Świat (1932) Huxleya, Rok 1984 (1949) Orwella i 451 stopni Fahrenheita (1953) Bradbury’ego będzie to lektura w pewnym stopniu wtórna, ale na pewno nie nudna*. Autorka (1939) oszczędnie dawkuje informacje, stopniowo opisując realia, przez co utrzymuje uwagę czytelnika, początkowo skazanego głównie na domysły. Dzięki temu zabiegowi, mimo prostej fabuły – narracja wciąga, a czytanie daje satysfakcję. Opisany reżim wypada groteskowo, ale jest to integralna część każdego totalitaryzmu. Hipokryzja u szczytów władzy tylko dopełnia ten obraz. Przekład Zofii Hrynowskiej-Hawasz (1934) jest literacko bardzo dobry, całość przyswaja się z ogromną przyjemnością, jedynie poprzez miejsca gdzie mamy jakieś gry słowne, wymuszone adaptacje, przypominamy sobie, że obcujemy z tłumaczeniem. Wyjąwszy to, i niepotrzebne, wybiórcze spolszczanie imion, odczucie obcowania z przekładem jest w zasadzie nieobecne.
Bardzo dobra, przemyślana książka, z wiarygodną psychologią postaci. Smutna i przygnębiająca, ale niosąca nadzieję, bo Gilead upada, nie jest wieczny (8/10).
_______________________
* Z inspiracji powieściami kanonu i estetyką filmu Matrix (1999), powstało klimatyczne Equlibrium (2002). Jest to produkcja z tej samej półki co Gattaca (1997) – zdecydowanie udane, inteligentne kino, bez wielkiego budżetu, a mimo to zrealizowane z ambicją stworzenia filmu atrakcyjnego wizualnie, zapadającego w pamięć.
** Od prawicowego straszenia do realizacji wizji Atwood droga daleka, jednak istnieją takie kraje jak Afganistan czy Arabia Saudyjska, gdzie rozwiązania gileadzkie to smutna rzeczywistość połowy społeczeństwa.
•
1984, 1985...
„Margaret Atwood zaczęła pisać Opowieść podręcznej w Berlinie Zachodnim wiosną 1984. Podobnie jak Orwell, gdy zaczynał pisać Rok 1984, miała czterdzieści parę lat i dokładnie wiedziała, co chce powiedzieć. Powieść zrodziła się z teczki pełnej wycinków gazetowych, zbieranych, kiedy jeszcze mieszkała w Anglii. Były tam doniesienia na tematy takie jak religijna prawica, więzienia w Iranie, spadająca dzietność, nazistowska polityka seksualna, poligamia i karty kredytowe. Atwood pozwoliła, by te różnorodne spostrzeżenia fermentowały jak kompost, póki nie wyrosła z nich fabuła. Jej podróże do Niemiec Wschodnich i Czechosłowacji, gdzie doświadczyła »strachu, poczucia bycia szpiegowaną, milczenia, zmian tematu, przekazywania informacji mimochodem«, również dostarczyły pożywki jej powieści, podobnie jak młodzieńcza obsesja na punkcie antyutopii i II wojny światowej. Pamiętała, jak utożsamiała się z Winstonem, ponieważ był on »milcząco przeciwny ideom i sposobowi życia, jakie mu proponowano (być może dlatego Rok 1984 najlepiej czyta się za młodu: większość młodzieży się tak czuje)«.
Powieść przekonała ją, że coś podobnego mogłoby zdarzyć się jej, nawet w [ojczystej] Kanadzie na początku lat pięćdziesiątych”*.
„Atwood miała zasadę: »Nie uwzględniałam niczego, co nie zostało już popełnione przez człowieka w innym miejscu i czasie«. W aneksie [Opowieści podręcznej] wspominane są Iran, Rosja i Rumunia [Ceaușescu]; Atwood brała też potworne innowacje od nazistów, amerykańskich właścicieli niewolników, południowoamerykańskich junt i łowców czarownic z Salem. Geniusz Gileadu, podobnie jak [Orwellowskiej] Oceanii, zasadza się na syntezie”**.
„Gilead opisany przez Atwood staje się prawdziwie orwellowski dzięki klimatowi paraliżującej nierzeczywistości. Freda zakłada, że wieści o bitwach między Gileadem a konkurencyjnymi frakcjami religijnymi, zawsze toczonymi gdzieś daleko, mogą być sfabrykowane, a ruch oporu Mayday – tak jak Braterstwo Orwella – może wcale nie istnieć. Nawet jej własne wspomnienia są zdradliwe – gdy próbuje sobie przypominać twarze męża i córki, obrazy skręcają się jak płonące fotografie. O sobie mówi że jest »uciekinierką z przeszłości«. Kobiety z następnego pokolenia będą szczęśliwsze, bardziej posłuszne, »(p)onieważ nie będą pragnęły rzeczy niemożliwych«, których nigdy nie zaznały. Tak jak Winston Smith, Freda nie jest radykalna ideologicznie, szuka tylko czegoś, czego mogłaby się uchwycić, nim wszystko rozwieje się we mgle. Winston przynajmniej zachował swoje nazwisko – choć Wielka Brytania stała się Pasem Startowym Jeden, w równym stopniu posiadłością Oceanii, co Freda jest własnością Komendanta.
Jako pierwsza osadzona w niedalekiej przyszłości antyutopia skupiona na ucisku kobiet, Opowieść podręcznej sprzedała się w ciągu dwóch lat w przeszło milionie egzemplarzy”***.
„[…] Atwood regularnie słyszy pytania, czy książka jest prognozą. Jej odpowiedź w równym stopniu można by stosować do Roku 1984: »Powiedzmy, że to antyprognoza: jeśli taką przyszłość można szczegółowo opisać, to może do niej nie dojdzie«”****.
_______________________
* Dorian Lynskey, Ministerstwo Prawdy. Biografia Roku 1984 Orwella, Warszawa 2021, str. 351. Książkę wydano pierwotnie w 2019; w przytoczonym fragmencie skorzystano z cytatu z New York Times’a z 10 marca 2017, w którym opublikowano artykuł What The Handmaid’s Tale Means in the Age of Trump, w którym autorka dzieli się swoimi niepokojami: „Atwood has pointed out unsettling parallels between her fictional Republic of Gilead and some dynamics emergent under Donald Trump. She notes the rapid erosion of women’s reproductive rights in states across America, which echoes the lack of bodily autonomy for the handmaids forced into childbearing servitude in her novel. Atwood also observes resurgent patriarchal attitudes that dismiss women’s voices and concerns as overreaction” (https://margaretatwoodessays.com/blog/margaret-atwood-on-what-the-handmaids-tale-means-in-the-age-of-trump). W 2025 Donald Trump został ponownie wybrany na prezydenta, a USA i świat szybko to odczuły (armia na ulicach – w ramach politycznej presji i deklaracji siły, kontrowersyjne ułaskawienia republikańskich sympatyków, absurdalna arogancja gabinetu prezydenta, odwracanie się od Europy i próby budowania zażyłych relacji z autorytarną Rosją, anulowanie rozporządzeń wprowadzonych przez demokratów itd.).
** Tamże, str. 352.
*** Tamże, str. 353.
**** Tamże, str. 354.
•
OPOWIEŚĆ
Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, w myślach, jako rodzaj autoterapii, opowieści przynoszącej ulgę, kierowanej do osoby bliskiej, która mogłaby zaoferować wsparcie, nieobecnej u boku bohaterki.
Przytłaczająca teraźniejszość przeplata się z okruchami normalności, zwyczajnego życia sprzed ustanowienia reżimu, wspomnień z początku nowych rządów, utraty wolności i próby śmiałej ucieczki.
W epilogu, który przybrał formę zapisu historycznego wykładu z roku 2195, Opowieść podręcznej charakteryzowana jest jako snuta post factum, z dystansu, nagrywana już po opuszczeniu domu komendanta, na kasetach magnetofonowych. Sama autorka, ustami akademika, zauważa że narratorka nie miałaby szans rejestrować swojej opowieści na bieżąco, nie jest natomiast wyjaśnione czemu będąc już na wolności, wolna od zakazu czytania i pisania, po prostu nie zapisała swojej historii. W wizji akademickiej jest to autobiograficzny projekt oratorski, realizowany na potrzeby podziemnego obiegu, jako świadectwo prawdy.
Polski przekład to zapis wewnętrznych monologów, zaistniałych z potrzeby szczerej rozmowy, opowiadających o sprawach bieżących, aktualnych odczuciach, stanach emocjonalnych, wydarzeniach które rozegrały się na dniach – wymagających przemyślenia i uporządkowania; zwierzeń prowadzonych dla urozmaicenia codziennej monotonii, zachowania higieny umysłowej, rozładowania napięcia i walki z samotnością*.
Tak na dobrą sprawę, epilog podsuwa nam kilka ciekawych informacji pominiętych w głównej narracji, nie jest jednak integralną częścią opowieści, i gdyby go nie było, gdyby nie zawarto w nim wizji Opowieści podręcznej jako tekstu spisanego z kaset magnetofonowych, powieść nic by na tym nie straciła.
_______________________
* Trzydziestoparolatka, starając się pozostać tym, kim była i pielęgnować pamięć o najbliższych – jedyną nadzieję której może się chwycić – mimowolnie poddaje się naporowi rzeczywistości, adaptując do nowych warunków. Zaczyna akceptować ten stan rzeczy, i jakoś się w nim odnajdywać, jednocześnie tonąc w ambiwalencji. Ta beznadzieja, i powolne, systematyczne łamanie, wygaszające wewnętrzną niezgodę, która początkowo trzyma przy życiu, a potem już tylko uwiera, stając się czymś zbędnym, tworzy wyjątkowo dojmujące doświadczenie. Rola bezradnego obserwatora bezsilnej ofiary, to przeżycie niemalże traumatyczne.
•
CZAS AKCJI: BLISKA PRZYSZŁOŚĆ
Z perspektywy narratorki, której prawdziwe imię pozostaje dla nas tajemnicą, lata osiemdziesiąte to przeszłość, ale nigdy nie mówi o niej jak o swojej przeszłości (okresie dzieciństwa lub dorastania).
Kobieta szacuje, że kiedy przebywa w domu komendanta, córka którą odebrano jej w wieku lat pięciu – musi mieć już osiem. Sama ma 33, a jej matka urodziła ją późno, w wieku 37.
Kasety magnetofonowe wspominane są jako relikt przeszłości, a jednak nadal się z nich korzysta – bohaterka nagrywa na nich swoją historię, funkcjonariuszki reżimu puszczają z nich muzykę*. (Kiedy opowiada o tym, że słucha ich jej matka, jest to wyraźny sygnał, że młodsi przeszli już na inny nośnik, niewymienioną w powieści płytę CD**).
Urządzenia i rozwiązania techniczne opisywane w książce, były już powszechne kiedy powstawała. Wyjątek stanowią dwie nowinki: „kompufony” – tj. aparatura do komunikacji (zapewne z transmisją wizji), i komputery kieszonkowe (w przytoczonym fragmencie sprzęt spełnia rolę kalkulatora). Poza tym wspominane są komputery domowe, komputery biurowe, taśmy jako nośnik dźwięku, digitalizacja zbiorów bibliotecznych („przenoszenie książek na dyski”) i karty płatnicze („kompukarty” wypierają gotówkę jeszcze przed nastaniem nowych władz).
Osadzenie akcji w konkretnych latach nie było intencją autorki, jednak biorąc pod uwagę dostępne informacje, można założyć, że zamach stanu miał miejsce pod koniec lat dziewięćdziesiątych lub w okolicach dwutysięcznego (Gilead jest młodym tworem, jeszcze nieokrzepłym – ma dopiero kilka lat, ok. trzech).
Z naszej perspektywy to już historia alternatywna.
_______________________
* Jest to zgodne z tym jak faktycznie potoczyła się historia: na początku lat dwutysięcznych muzyki słuchało głównie z płyt CD; nagrywarki CD-R były wówczas drogie, ale większość odtwarzaczy miało również kieszeń na kasety – dawało to możliwość produkcji domowych składanek i nagrywania z radia. Po kilku latach pojawiły się kieszonkowe odtwarzacze mp3, które zastąpiły wysłużone walkmany i discmany, a wraz z nimi trafiły do sprzedaży sprzęty z portami USB.
** Pojawi się dopiero w epilogu.
•
REPUBLIKA GILEAD*
Stany Zjednoczone po przewrocie, ogarnięte wojną domową, z niewydolną gospodarką, cenzurą, powszechną kontrolą, wszechpotężnymi służbami bezpieczeństwa, terrorem, ubezwłasnowolnieniem kobiet i wszystkich tych, którzy zostali uznani za nieprzydatnych lub wrogów reżimu (osadzanych w koloniach – jako przymusowi pracownicy lub dekontaminatorzy). Z tajnymi domami publicznymi dla faszystowskiej elity i zagranicznych kontrahentów. Do tego czystki partyjne, publiczne egzekucje i kartki na żywność.
Zamordyzm oparty na patriarchacie, Biblii, wprowadzający kasty i miażdżący indywidualizm, w myśl zasady, że wystający gwóźdź trzeba wbić.
Środowisko jest wyniszczone już w momencie przewrotu, co w zestawieniu z tendencjami społecznymi państw rozwiniętych, wpływa ujemnie na przyrost naturalny (wedle narracji Atwood). Skażone w wyniku awarii elektrowni atomowych**, produkcji broni biologicznej oraz masowego odprowadzania odpadów przemysłowych (wieloryby wymarły, nie ma też ryb oceanicznych które można by łowić w celach konsumpcyjnych, przynajmniej u wybrzeży dawnego USA).
_______________________
* Sama nazwa kraju jest jednocześnie starożytna i biblijna, nie jest jednak wyjaśnione, kto wpadł na pomysł tego zapożyczenia, i jak należy je rozumieć.
** W ‘85 zimna wojna ma się ku końcowi, do władzy dochodzi Gorbaczow, Solidarność robi swoje, a Sowieci zbierają cięgi w Afganistanie; rok wcześniej w amerykańskich kinach leci Czerwony Świt [Red Dawn], w którym grupka nastolatków samotnie odpiera radziecką inwazję, a w IV części Rocky‘ego Balboa leci do ZSRR obić mordę Iwanowi Drago i powiedzieć Rosjanom, że oni też mogą się zmienić. Autorka nie wspomina o wizji atomowej apokalipsy, przeciwnie – pisze o podziale świata na strefy wpływów który oddala ten problem. Wyraża natomiast zaniepokojenie energią atomową, co może wydawać się profetyczne, bo rok po premierze wybucha Czarnobyl (‘86). Jest to podyktowane szeregiem mniejszych i większych wypadków atomowych, oraz ówczesnymi rozwiązaniami technologicznymi, mniej pewnymi niż obecne. (Z dzisiejszej perspektywy, te obawy wydają się nie tylko nieuzasadnione, ale wręcz panikarskie i szkodliwe).
•
UWAGI (wyd. Wielka Litera, 2017): str. 78 – pożywienia dla kotów (dziś w nomenklaturze konsumenckiej upowszechnił się „pokarm dla kotów”, „karma”); str. 85 – świnie są ciekawe (ciekawskie); str. 118 – franki (firanki); str. 209 – Po zamykano (Pozamykano); str. 213 – „masłem z orzeszków ziemnych” (tj. masłem orzechowym – kiedy powstało tłumaczenie, tego produktu nie było w Polsce); str. 238 – Nic dlatego (Nie dlatego); str. 240 – Glona (Glena); str. 273 – lej (tej); str. 291 – „Co za sens?” (Jaki w tym sens?); str. 296 – starsza para małżeńska (starsze małżeństwo?); str. 321 – „Wstyd mi siebie samej […]” (Wstyd mi za siebie samą…); str. 351-366 – zapis z kaset magnetofonowych nie przetrwałby do końca XXII stulecia (2195 r.), Atwood nie miała chyba świadomości nieuchronnego utleniania i rozmagnesowywania taśmy; str. 365 – stare kasety wideo w archiwach jako nośniki danych (w XXII wieku) – nawet gdyby jakimś cudem dotrwały, powinny być czym prędzej skopiowane, a odczyt realizowany z cyfrowych kopi (!).
Pierwsze wyd. polskie jest ‘92, przez co nazwy dwóch produktów, tj. karmy dla kotów i masła orzechowego podano w formie innej niż ogólnie przyjęta później, już po ich upowszechnieniu, ale mało kto zwórci na to uwagę.
Janina (Janine), Łukasz (Luke) – te imiona podano w formie spolszczonej. Dlaczego, skąd ten wyjątek? Skoro Ciotka Elisabeth nie stała się w polskiej wersji Elżbietą – czemu mamy Janinę i Łukasza?
W oryginale, imiona kobiet utworzone są przez dodanie przedrostka „of”, określającego przynależność (of Fred – Offred, of Glen – Ofglen). W polskim poprzez dodanie „a” na końcu. W ten sposób naprędce utworzona forma żeńska, w sposób typowy dla polskich imion kobiecych, ma jednocześnie charakter dzierżawczy – tak jak w oryginale odpowiada na pytanie o własność (czyja, kogo? Freda).
•
SUBIEKTYWNIE: AUDIOBOOK (2017)
Parę lat temu słuchałem Opowieści podręcznej w interpretacji Magdaleny Cieleckiej (1972). To, jak aktorka odegrała główną bohaterkę, jej stłumione emocje i dramat wewnętrzny, a także piękna barwa głosu, dobrana idealnie do potrzeb audiobooka, dodały powieści dodatkowej głębi. Sama treść okazała się ciekawa, i jeszcze w trakcie słuchania doszedłem do wniosku, że warto ją mieć na półce, aby zatopić się w tej lekturze uważniej, w swoim tempie.
Lubię słuchać, ale przy tekstach literackich – wygładzonych, czytanych przez jedną osobę – czasami coś mi umyka, a kiedy dochodzę do wniosku, że tekst jest wartościowy, że trzeba go po prostu przeczytać, na spokojnie, że i tak będę miał z nim drugą styczność, obniżam poziom skupienia. Tak było i w tym przypadku. Bardziej niż w treść, wsłuchiwałem się w brzmienie głosu Cieleckiej, podświadomie chciałem jak najszybciej dobrnąć do końca, odczekać stosowny czas, i wziąć się za czytanie. Cielecka wykonała kawał dobrej roboty, ale mając świadomość, że czas jest ograniczony, i lepiej sięgać po coś nowego niż robić powtórki, postawiłem na lekturę we własnym zakresie, jako wartościowszą.
SUBIEKTYWNIE: FILM (1990)
Powieść Atwood szybko doczekała się dość wiernej ekranizacji, jest to dobry film, ale oferuje zupełnie inną narrację niż książka. W oryginale poznajemy Gilead oczami głównej bohaterki, zanurzeni w jej emocjach i doświadczeniach, rzeczywistość jest ciasna i przytłaczająca. Napiera na nas z obezwładniającą mocą. W filmie jesteśmy obserwatorem zewnętrznym, bezpiecznym, niezaangażowanym w świat przedstawiony. Mamy więcej oddechu. Gdyby obrać perspektywę tytułowej podręcznej, zawęzić kadr, ograniczyć się tylko do tego, co widzi ona sama – byłoby to bliższe koncepcji Atwood, ale wiadomo, film i literatura mają odmienne możliwości, inny język.
Film z ‘90 nie rzucił mi się nigdy w oczy w telewizji, ale jest dostępny na CDA.pl, można go odtworzyć za darmo, bez rejestracji. Ogląda się dobrze, i warto pokazywać go młodzieży, aby miała świadomość czym kończy się fundamentalizm religijny, w jakim kierunku może pójść jeśli przymknie się oko, i pozwoli krzewić pośród ludzi podatnych na takie treści. (Oglądając film, miałem przed oczami ulaną mordę Czarnka, który odnalazłby się w takiej rzeczywistości jak ryba w wodzie. Póki rządził PiS, szliśmy w tym kierunku, i choć udało się odsunąć ich od władzy, to prawicowy elektorat się zradykalizował, i wkrótce możemy mieć w sejmie dużo gorszych matołów).
(1985)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[The Handmaid’s Tale]
„[…] jest i opowiastka, którą snuję w myślach, w miarę jak mówię.
Raczej mówię, niż piszę, ponieważ nie mam czym pisać, a poza tym pisanie jest zakazane. Ale nawet jeśli to jest opowieść, choćby snuta w myślach, to muszę się nią z kimś podzielić. Nie opowiada się niczego tylko dla siebie. Zawsze jest jeszcze ktoś drugi.
Nawet kiedy nie ma...
Przeczytana siłą woli. Czekasz aż się rozkręci no ale niestety nic takiego się nie dzieje. Serial dużo lepszy.
Przeczytana siłą woli. Czekasz aż się rozkręci no ale niestety nic takiego się nie dzieje. Serial dużo lepszy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówną bohaterką powieści jest Freda, podręczna w domu państwa Waterford. Poznajemy jak wygląda codzienne życie podręcznych i jak działa reżim w państwie Gilead (dawne USA).
Książka jest przede wszystkim antyutopią i nie traci na aktualności.
Powieść zdobyła nagrodę imienia Arthura C. Clarke’a za najlepszą powieść science fiction opublikowaną w Wielkiej Brytanii w roku 1987.
Główną bohaterką powieści jest Freda, podręczna w domu państwa Waterford. Poznajemy jak wygląda codzienne życie podręcznych i jak działa reżim w państwie Gilead (dawne USA).
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest przede wszystkim antyutopią i nie traci na aktualności.
Powieść zdobyła nagrodę imienia Arthura C. Clarke’a za najlepszą powieść science fiction opublikowaną w Wielkiej Brytanii w roku...
Lektura ciekawa, nie powiem, że porywająca, ale wciągnęła mnie i przeczytałam ją z zainteresowaniem. Tematyka i pomysł naprawdę wybitny, ale...
Czuję, że autorka mogła z tego wycisnąć naprawdę więcej i spokojnie mogłaby to być legendarna powieść dystopijna na miarę Orwella. Czegoś tutaj jednak zabrakło.
Moim zdaniem książka jest zdecydowanie zbyt krótka, nie pozwala się w pełni nasycić i pozostawia spory niedosyt. Przedstawiony nam świat jest dość skromnie opisany i tak naprawdę mało się o nim dowiadujemy.
Introspektywna narracja, jako zlepek opisu nowego życia bohaterki i kilku retrospekcji ze świata "przed", jest dla mnie trochę zbyt powierzchowna. Chciałabym móc wniknąć głębiej zarówno jeśli chodzi o przeżycia wewnętrzne jak i ogólną koncepcję świata.
Lektura ciekawa, nie powiem, że porywająca, ale wciągnęła mnie i przeczytałam ją z zainteresowaniem. Tematyka i pomysł naprawdę wybitny, ale...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzuję, że autorka mogła z tego wycisnąć naprawdę więcej i spokojnie mogłaby to być legendarna powieść dystopijna na miarę Orwella. Czegoś tutaj jednak zabrakło.
Moim zdaniem książka jest zdecydowanie zbyt krótka, nie pozwala się...
Wstrząsająca, nadal aktualna antyutopia bardziej introspektywna, niż skupiająca się na samym systemie. Tutaj najważniejsze są przeżycia głównej bohaterki, a worldbuilding jest do nich jakby dodatkiem, co nie znaczy, że na tym traci, wręcz przeciwnie.
Nie jest to literatura pełna akcji. Obserwujemy codziennie życie Podręcznej - kobiety której jedynym celem jest urodzenie dziecka, a w przypadku trzykrotnego poronienia/braku zapłodnienia, niewolnicza praca w gilindzkim gułagu aż do śmierci. Z każdym kolejnym poznanym skrawkiem tego świata i z każdym większym wydarzeniem duszny klimat przytłacza coraz bardziej. Jeśli szukasz historii o odważnych rewolucjonistach walczących z systemem to nie ten adres - w tym świecie wszyscy już przegrali. Pozostaje tylko codzienne życie i szukanie w nim sensu.
Skłaniająca do przemyśleń o traktowaniu kobiet w społeczeństwie, zostająca w głowie na długo.
Wstrząsająca, nadal aktualna antyutopia bardziej introspektywna, niż skupiająca się na samym systemie. Tutaj najważniejsze są przeżycia głównej bohaterki, a worldbuilding jest do nich jakby dodatkiem, co nie znaczy, że na tym traci, wręcz przeciwnie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest to literatura pełna akcji. Obserwujemy codziennie życie Podręcznej - kobiety której jedynym celem jest urodzenie...
Naprawdę świetna
Naprawdę świetna
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoruszająca, trudna i absolutnie wciągająca. Atwood pokazuje, jak łatwo odebrać ludziom wolność pod pretekstem moralności. Przeraża tym bardziej, że wydaje się realna
Poruszająca, trudna i absolutnie wciągająca. Atwood pokazuje, jak łatwo odebrać ludziom wolność pod pretekstem moralności. Przeraża tym bardziej, że wydaje się realna
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUtopia ortodoksyjnych środowisk ultrakonserwatywnych lub religijnych. Koszmar dla innych. Przedstawione w settingu fantastycznym ale podobnie przecież dzieje sie w realnym świecie. Regres praw kobiet jaki nastąpił w Iranie po upadku szacha, w Libanie czy zwłaszcza Afganistanie. Emocjonalnie trudna ale wartościowa lektura.
Utopia ortodoksyjnych środowisk ultrakonserwatywnych lub religijnych. Koszmar dla innych. Przedstawione w settingu fantastycznym ale podobnie przecież dzieje sie w realnym świecie. Regres praw kobiet jaki nastąpił w Iranie po upadku szacha, w Libanie czy zwłaszcza Afganistanie. Emocjonalnie trudna ale wartościowa lektura.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzerażający świat wykreowany w książce wciąga bez reszty. Książka bez słabych punktów.
Przerażający świat wykreowany w książce wciąga bez reszty. Książka bez słabych punktów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to