Szczerze to sięgnęłam po “The name drop”, bo mocno przyciągał mnie koreański klimat i naprawdę super opinie o książce. Wyjątkowo długo się do niej zabierałam, ale jak się wciągnęłam to ponad połowę przeczytałam w jeden wieczór.
Muszę przyznać, że początek był dość mozolny i przewidywalny. Końcówka też jakoś specjalnie nie zaskakuje. To jedna z tych powieści, które przeczytałam raz i do nich nie wrócę, bo ma w sobie wiele elementów powtarzalnych w innych książkach.
Na czym jednak warto się skupić? Autorka stawia na ciągły rozwój bohaterów. Szczególnie można to zauważyć po tym jak dojrzali do pewnych decyzji, które wcześniej były niemożliwe do podjęcia. W ciekawy sposób przedstawione są różnice międzykulturowe - zwyczaje, jedzenie, wychowanie. Przez całą powieść bohaterzy zmagają się także z różnicami wynikającymi z życia ludzi uprzywilejowanych, jak i tych, którzy nie są zamożni.
Namawiam do przeczytania powieści Susan Lee szczególnie osoby zafascynowane kulturą koreańską, fanom k-dram oraz k-popu. 🫶
Szczerze to sięgnęłam po “The name drop”, bo mocno przyciągał mnie koreański klimat i naprawdę super opinie o książce. Wyjątkowo długo się do niej zabierałam, ale jak się wciągnęłam to ponad połowę przeczytałam w jeden wieczór.
Muszę przyznać, że początek był dość mozolny i przewidywalny. Końcówka też jakoś specjalnie nie zaskakuje. To jedna z tych powieści, które...
Elijah i Jessica mają takie samo koreańskie nazwisko. Powoduje to początek dużego nieporozumienia. Nieporozumienia, którego potem żadne z nich nie chce wyprostować.
Książka naiwna, ale lekka, w tematyce koreańskiej.
Elijah i Jessica mają takie samo koreańskie nazwisko. Powoduje to początek dużego nieporozumienia. Nieporozumienia, którego potem żadne z nich nie chce wyprostować.
Książka naiwna, ale lekka, w tematyce koreańskiej.
Niektórzy nie powinni zabierać się za pisanie. To jest właśnie taki przypadek.
Jedna z najgorszych młodzieżówek, jakie czytałam w życiu.
Mówi się o tym, jak ci bohaterowie są silni, walczą o swoje marzenia, dbają o innych… Ale ich czyny na to nie wskazują. Są szablonowi, miałcy, że aż głowa boli. A do tego nie da się ich lubić. On jest rozpieszczony, a ona to ważniaczka.
Autorka próbowała poruszyć temat niesprawiedliwego traktowania pracowników ze względu na płeć, o tym, jak to biedniejszym jest trudniej osiągnąć sukces itp. Ale to i tak do niczego nie dąży. Po prostu autorka stwierdza „to niesprawiedliwe”, a morału brak.
Język jest koślawy, dialogi infantylne i sztuczne.
Fabuła jest właściwie o niczym, następuje szybkie rozwiązanie. Flaki z olejem. A wątek romantyczny nie ma w sobie nawet odrobiny iskry, zero chemii.
Odradzam, szkoda czasu
Niektórzy nie powinni zabierać się za pisanie. To jest właśnie taki przypadek.
Jedna z najgorszych młodzieżówek, jakie czytałam w życiu.
Mówi się o tym, jak ci bohaterowie są silni, walczą o swoje marzenia, dbają o innych… Ale ich czyny na to nie wskazują. Są szablonowi, miałcy, że aż głowa boli. A do tego nie da się ich lubić. On jest rozpieszczony, a ona to...
"The Name Drop" autorstwa Susan Lee to kolejna przeczytana przeze mnie książka z motywem kultury koreańskiej. Poprzednia powieść dotyczyła muzyki k-pop.
Tym razem głównym wątkiem jest zamiana miejsc między dwójką młodych ludzi podczas letniego stażu. The Name Drop skupia się na codziennym życiu w wielkiej korporacji i różnicach klasowych. Dla Jessiki staż w Haneul Corporation to życiowa szansa – wymarzone stypendium i kariera stoją otworem, jeśli tylko uda jej się wyróżnić. Dla Elijaha, syna prezesa tej samej firmy, jest to jedynie nudny obowiązek, wynikający z wymagań ojca.
Przez przypadek związany z ich identycznymi koreańskimi nazwiskami dochodzi do zamiany miejsc: Jessica trafia do luksusowej rezydencji, a Elijah do skromnej stancji z innymi stażystami. Ta sytuacja staje się dla nich obojga okazją, by doświadczyć życia z zupełnie innej perspektywy.
Główna oś fabuły opiera się na pomyłce, która szybko zostaje odkryta przez Jessikę, ale Elijah, pragnący uciec od kontroli apodyktycznego ojca, proponuje, by utrzymali ten sekret do końca lata. Jessica, mimo początkowych obaw, zgadza się – ma zbyt wiele do stracenia, by ryzykować. Jej ojciec także pracuje w firmie Elijaha, więc ewentualne konsekwencje mogłyby dotknąć całą rodzinę. Z kolei Elijah odnajduje w nowej sytuacji niespodziewaną wolność – zyskuje czas na zwiedzanie Nowego Jorku i poznanie życia bez ciągłej presji....
Pełna recenzja na blogu:
https://m-czas.blogspot.com/2024/09/susan-lee-name-drop.html
"The Name Drop" autorstwa Susan Lee to kolejna przeczytana przeze mnie książka z motywem kultury koreańskiej. Poprzednia powieść dotyczyła muzyki k-pop.
Tym razem głównym wątkiem jest zamiana miejsc między dwójką młodych ludzi podczas letniego stażu. The Name Drop skupia się na codziennym życiu w wielkiej korporacji i różnicach klasowych. Dla Jessiki staż w Haneul...
To była bardzo przyjemna historia. Polubiłam Elijah i Jessicę oraz lekcję, którą oboje dostali od życia. Razem z nimi przeżywałam ich wzloty i upadki, to jak budowali relacje z innymi praktykantami, jak również jak zaczynali coś do siebie czuć.
Polecam na odprężenie.
To była bardzo przyjemna historia. Polubiłam Elijah i Jessicę oraz lekcję, którą oboje dostali od życia. Razem z nimi przeżywałam ich wzloty i upadki, to jak budowali relacje z innymi praktykantami, jak również jak zaczynali coś do siebie czuć.
Polecam na odprężenie.
Zacznę od tego, że książka jest idealna, jeśli mamy ochotę przeczytać coś lekkiego, co nie wywoła u nas jakiś większych emocji. Jest to jedna z takich historii, gdzie bohaterowie zostają wplątani w skomplikowaną sytuację i próbują z tego wybrnąć, a w międzyczasie nawiązuje się relacja romantyczna i zawiązują się przyjaźnie. Identyczne nazwisko głównych bohaterów powoduje istny miszmasz odnośnie stażu w prestiżowej korporacji - na najniższym szczeblu i szczeblu dyrektorskim.Fabuła nie jest zawiła, lecz całkiem prosta i przewidywalna. Nie mogę powiedzieć, że nie dotyka ważnych kwestii. Jest w niej mowa o przyjaźni, miłości, pieniądzach, znajomościach i znanym nazwisku, które może być furtką w wielu sytuacjach.. Dwa różne światy, które nagle się zderzają i muszą ze sobą współdziałać. Książka do przeczytania w jeden weekend. Lekka i przyjemna. Jak zaczynałam czytać, stwierdziłam, że jest to pozycja dla młodzieży w wieku 15-16 lat, a nie dla dorosłego czytelnika, bo jak dla mnie wydała się ona po prostu zbyt prosta (może ze względu na to, że opisuje zauroczenie osiemnastolatków). Tak jak już wspominałam powyżej, książka jest lekka i idealna na letni weekend.
Zacznę od tego, że książka jest idealna, jeśli mamy ochotę przeczytać coś lekkiego, co nie wywoła u nas jakiś większych emocji. Jest to jedna z takich historii, gdzie bohaterowie zostają wplątani w skomplikowaną sytuację i próbują z tego wybrnąć, a w międzyczasie nawiązuje się relacja romantyczna i zawiązują się przyjaźnie. Identyczne nazwisko głównych bohaterów powoduje...
Elijah i Jessica pochodzą z dwóch światów i gdyby nie przypadek pewnie nigdy by się nie spotkali. Ona miała zostać stażystką w Nowym Jorku, z czego bardzo się cieszyła. Wiedziała doskonale, że to szansa, której nie dostaje każdy. Jednak już po przyjeździe zaczęła się zastanawiać, czy aby na pewno wszystko jest w porządku. Prywatny kierowca, piękna posiadłość, gosposia – takie warunki na pewno nie są dla zwykłych stażystów. On jest synem właściciela, przyszłym prezesem. Spodziewa się, że każdy tak będzie go traktować. Jednak jest zupełnie inaczej. Nie tylko jedzie z jakimiś innymi młodymi ludźmi, ale również to z nimi ma zamieszkać. Czy aby na pewno tak ma być?
Dość szybko zagadka się rozwiązuje. Oboje mają takie samo nazwisko, przez co dochodzi do pomyłki. Jessica pragnie od razu wyjaśnić nieporozumienie, jednak Elijah ma zupełnie inne plany. Widzi w tym szansę na poznanie firmy od zupełnie innej strony, dla młodej kobiety również jest to szansa na duży rozwój. Czy ta zamiana wyjdzie im na dobrze? Czy Jessica wykorzysta swoją szansę? Co odkryje Elijah? Jak potoczy się znajomość tej dwójki?
Książka mi się podobała. Dla mnie to taka lżejsza historia idealna na leniwe, letnie popołudnie. Może nie zapadnie w pamięci na długie miesiące, ale naprawdę fajnie się ją czytało. Akcja sprawnie poprowadzona, z ciekawymi zwrotami. To opowieść o miłości, ale nie tylko, również o „zderzeniu” dwóch światów, zamianie miejscami. Książkę czytało się szybko, a podczas czytania towarzyszyły mi emocje (może nie jakieś bardzo duże, tylko takie mniejsze, ale były).
Bohaterowie ciekawi, oboje dobrze wykreowani. Osobiście ich polubiłam, jednak nic więcej niż w zarysie historii wam o nich nie powiem.
„The Name Drop” to fajna propozycja na letnie popołudnie. Mnie się podobała i polecam.
Recenzja pojawiła się również na moim blogu - https://anka8661.blogspot.com/2024/07/thenamedropwydawnictwoharpercollinspolska.html
Elijah i Jessica pochodzą z dwóch światów i gdyby nie przypadek pewnie nigdy by się nie spotkali. Ona miała zostać stażystką w Nowym Jorku, z czego bardzo się cieszyła. Wiedziała doskonale, że to szansa, której nie dostaje każdy. Jednak już po przyjeździe zaczęła się zastanawiać, czy aby na pewno wszystko jest w porządku. Prywatny kierowca, piękna posiadłość, gosposia –...
Od samego początku nie wiedziałam zbytnio, czego mam się po tej powieści spodziewać. Tak naprawdę głównym powodem, dla którego sięgnęłam po tę pozycję, było to, że patronuje jej mój bookbesties (@_ciagle_czytanie), który non stop o niej gadał i nieźle mnie zaciekawił. Teraz jestem mu absolutnie wdzięczna, bo znalazłam nową perełkę książkową, która - jestem pewna - na długo nie wyjdzie mi z głowy!
Zacznijmy może od fabuły. Książka opowiada o Elijahu i Jessice, którzy jadą do Nowego Jorku na staż w Haneul Corporation. Elijah, z racji iż jest synem prezesa Haneul Corporation, jest przekonany, że wszyscy będą go traktować jak przystało. Trafia jednak do grupy praktykantów, którzy nie otrzymują wynagrodzenia i mieszkają w spartańskich warunkach. Jessica, ku jej zaskoczeniu, zostaje skierowana na szkolenie dyrektorskie, podczas którego ma zamieszkać w ekskluzywnej kamienicy. Razem szybko odkrywają przyczynę pomyłki - oboje noszą takie samo koreańskie nazwisko. Stwierdzają jednak, że (z różnych przyczyn) nie będą nikogo wyprowadzać z błędu. Brzmi ciekawie, prawda? Zapewniam was, że tak właśnie jest!
Od samego początku polubiłam się ze stylem pisania autorki. Jest on naprawdę przyjemny w czytaniu, lekki i to dzięki niemu w dużej mierze tak szybko płynie się przez książkę. Autorka nie raz sprawiła, że zapomniałam, iż trzymam w ręku książkę i ją czytam, oraz czułam się, jakbym była w tym samym miejscu co ci bohaterowie, którzy również byli niczego sobie! Każdy z nich był fantastycznie wykreowany, przedstawiony oraz każdy z nich miał swój niepowtarzalny charakter.
Niepowtarzalny był też klimat i vibe tej powieści! Po prostu I’m in love! Kocham, kocham i jeszcze raz kocham!
Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić wam tę pozycję, szczególnie na ten letnio-wiosenny czas ☺️🧡!
[współpraca barterowa]
Od samego początku nie wiedziałam zbytnio, czego mam się po tej powieści spodziewać. Tak naprawdę głównym powodem, dla którego sięgnęłam po tę pozycję, było to, że patronuje jej mój bookbesties (@_ciagle_czytanie), który non stop o niej gadał i nieźle mnie zaciekawił. Teraz jestem mu absolutnie wdzięczna, bo znalazłam nową perełkę książkową, która - jestem pewna - na długo...
„Ludzi nie obchodzi, że ktoś udaje kogoś, komu gorzej się powodzi. Za to każdy się złości na tych, którzy udają bogatych i sławnych.”
Ludzi noszących takie same nazwiska, mimo że nie łączą ich żadne powiązania rodzinne, jest dużo. W naszym kraju roi się od Kowalskich, Woźniaków, Nowaków czy Wiśniewskich. Dotyczy to również obcobrzmiących nazwisk, więc o pomyłkę nie trudno, tak jak to miało miejsce u bohaterów książki .„The Name Drop”.
Jessica i Elijah nie są w żaden sposób ze sobą spokrewnieni, mimo że noszą to samo nazwisko, czyli Yoo-Jin-Lee. Ona ma 18 lat i właśnie skończyła szkołę. Marzy o tym, by zacząć naukę w junior college’u, ale najpierw musi odbyć staż, na który udało się jej dostać. Wybrała koreańską firmę Haneul Corporation z siedzibą w Nowym Yorku, by podszkolić swoje umiejętności jako praktykantka.
Elijah ma 19 lat i również ma wziąć udział w szkoleniu, ale o zupełnie innym charakterze. Jest synem właściciela Haneul, więc jego ojciec chce, by przeszedł szkolenie dyrektorskie. Do tej pory mieszkał w Korei, gdzie jego życie było zdominowane przez ambicje ojca, więc nie mógł zbyt swobodnie korzystać z nastoletniego czasu i wolności. Ma już zaplanowane przez ojca życie, więc wie co będzie robić. Samodzielną podróż do Nowego Jorku traktuje jako odskocznię od sztywnych ram wyznaczonych przez warunki, w jakich do tej pory żył.
Tak się złożyło, że Elijah i Jessica przybywają w tym samym czasie do Nowego Jorku, jeszcze nie wiedząc o swoim istnieniu. Wprawdzie zwracają na siebie uwagę już na lotnisku, ale są świadomi, że to nie będzie ich jedyne spotkanie. I tu następują dziwne zbiegi okoliczności. Ona, zamiast do grupy stażystów trafia na szkolenie dyrektorskie zamiast Elijaha, a on, ku swemu zaskoczeniu, zostaje przydzielony do grupy praktykantów, którzy mieszkają w spartańskich warunkach. Chłopak szybko zauważa, że coś tu jest nie tak. Gdy ponownie ich ścieżki się łączą, orientują się, że zaszła pomyłka, ale Elijah wpada na pomysł, by tego nie zmieniać.
„The Name Drop” to lekka, przyjemna w czytaniu młodzieżówka z gatunku k-drama, w której nie brakuje zabawnych sytuacji i romantycznych wątków, ale bez erotycznych, śmiałych scen. Autorka w urokliwy sposób opowiada o losach dwójki nastolatków, którzy pragną na swój sposób spędzić czas z daleka od rodziny.
Fabuła została oparta na znanym schemacie, jakim jest zamiana miejsc będąca wynikiem takich samych nazwisk u bohaterów. Wprawdzie w Korei nazwisko Lee jest dosyć popularne (o czym świadczy nazwisko autorki), ale są przecież jeszcze dowody tożsamości i wszystko można zweryfikować. Z tego względu ta historia wydała mi się mało realna, gdyż trudno mi było uwierzyć, że jakakolwiek poważna firma nie zorientowałaby się w takiej sytuacji. Przecież tu nie tylko chodziło o pomylenie nazwisk, ale też płci! Ten wątek do mnie nie przemówił.
Jessica wykazuje się słabą inteligencją już w momencie, gdy zauważa, że lot samolotem ma w luksusowych warunkach. Potem także pojawiają się sygnały, mówiące, że coś jest nie tak, ale nic z tym nie robi. Ta część jest nieco naciągana i wywołuje zdziwienie jej naiwnością. Wszystko wygląda tak, że w tej firmie nikt nie wie kto jest kim. Jednak nie znam realiów panujących w koreańskich firmach, więc być może jest to możliwe. Ogólnie firma przedstawiona jest niekorzystnie, jako wykorzystująca ludzi za niewielkie pieniądze, poniżająca kobiety i nie doceniająca pracowników. Świadczy o tym sytuacja, w jakiej znalazł się Elijah. Warunki, w jakich przyszło mu mieszkać wraz z innymi stażystami, są opłakane, a oni traktowani są jako coś gorszego, tylko dlatego, że są o wiele niżej w strukturach firmy.
Mimo tych kilku nieścisłości i mankamentów, książka mi się podobała, gdyż pokazuje, że czasami zdarzają się sytuacje, które z początku wydają się zbyt pogmatwane, trudne, ale w efekcie przynoszą dużo korzyści. W przypadku Elijaha i Jessiki los połączył ich ścieżki, by mogli zobaczyć, na czym im zależy, co jest dla nich ważne, a przede wszystkim by mogli odnaleźć siebie i miłość.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z portalem Sztukater
„Ludzi nie obchodzi, że ktoś udaje kogoś, komu gorzej się powodzi. Za to każdy się złości na tych, którzy udają bogatych i sławnych.”
Ludzi noszących takie same nazwiska, mimo że nie łączą ich żadne powiązania rodzinne, jest dużo. W naszym kraju roi się od Kowalskich, Woźniaków, Nowaków czy Wiśniewskich. Dotyczy to również obcobrzmiących nazwisk, więc o pomyłkę nie trudno,...
"Dzięki Tobie i Elijahowi dowiedziałam się, że choć życie mamy różne, to problemy bardzo podobne. Chcemy zaimponować rodzicom, sprostać ich wymaganiom, wyróżnić się i być traktowanym poważnie. Walczymy o to, czego sami pragniemy, bo ktoś ma dla nas inne plany (...)"
"The Name Drop" Dusan Lee to chyba pierwsza przeczytana przeze mnie powieść, napisana w duchu fascynacji Koreą. Ostatnio obserwujemy wyraźny zwrot w tym kierunku, zarówno w muzyce, kulturze, jak i literaturze, stąd też byłam ciekawa jak sama odbiorę tę książkę. Przyznam, że moja ocena jest pozytywna. Choć o samej Korei dowiadujemy się z niej niewiele, to poznajemy wywodzących się z tego państwa bohaterów, których zachowanie zakorzenione jest w tamtejszej kulturze.
Akcja powieści rozgrywa się w Nowym Jorku, ale głównymi bohaterami są Koreańczycy, odbywający tam staż. Autorka w szczególny sposób zwraca naszą uwagę na Jessicę i Elijaha, którzy w wyniku niefortunnego splotu wydarzeń zamieniają się rolami. Pochodzący z bogatej rodziny młodzieniec trafia na spartańskie warunki, natomiast dziewczyna ze średniej klasy ma możliwość zamieszkać w luksusowej kamienicy z gosposią. Jak się okazuje, zmiana miejsca zamieszkania stanowi dopiero początek serii pomyłek. Przyznam, że momentami było zabawnie, ale książka porusza też problemy, z których istnienia wcześniej nawet nie zdawałam sobie sprawy.
Rzecz dzieje się w czasach współczesnych, natomiast zachowania jakie możemy zaobserwować u niektórych Koreańczyków, są jakby nie z tej epoki. Wyobraźcie sobie, że w odnoszącej sukcesy korporacji kobiety wciąż są gorzej traktowane, często będąc odsuwane od ważnych projektów. Co gorsza, odmawia się im kierowniczych stanowisk! Inną ważną kwestią są małżeństwa, które w wielu kręgach nadal zawierane są jak transakcje handlowe. Aż trudno mi uwierzyć, że są kraje, w których wciąż hołduje się takim poglądom. Co gorsza, bardzo często młodzi ludzie nie mają prawa głosu, tylko posłusznie muszą wykonywać wolę swoich opiekunów.
Muszę przyznać, że "The Name Drop" nie do końca mnie porwało, a to za sprawą bohaterów, którzy nie wzbudzili mojej większej sympatii. Jessica męczyła mnie swoim niepohamowanym gadulstwem, a Elijah momentami wydawał mi się nieporadny, zupełnie jakby urwał się z choinki. No, ale czego oczekiwać po chłopaku, którego do tej pory wszyscy we wszystkim wyręczali. Sam wątek zamiany też nie do końca do mnie przemawia, jako zbyt naciągany, niemniej, książka ta zaskoczyła mnie też w pozytywnym stopniu. Pozwoliła mi dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy, z których istnienia wcześniej nie zdawałam sobie sprawy.
Nie żałuję czasu jaki poświęciłam na przeczytanie "The Name Drop", gdyż uważam, że powieść zwraca uwagę na ważne kwestie, których powinniśmy być świadomi. Uzmysławia nam, że należy doceniać to, co mamy, ponieważ niektórzy mają zdecydowanie gorzej od nas.
Moja ocena 7,5/10.
"Dzięki Tobie i Elijahowi dowiedziałam się, że choć życie mamy różne, to problemy bardzo podobne. Chcemy zaimponować rodzicom, sprostać ich wymaganiom, wyróżnić się i być traktowanym poważnie. Walczymy o to, czego sami pragniemy, bo ktoś ma dla nas inne plany (...)"
"The Name Drop" Dusan Lee to chyba pierwsza przeczytana przeze mnie powieść, napisana w duchu fascynacji...
Jessica wywodzi się z domu gdzie skrupulatnie przeliczano każdy wydany pieniądz. Więc jeżeli chciała sobie pozwolić na coś więcej musiała na to zarobić. Propozycja stażu była dla niej spełnieniem marzeń gdyż po ukończeniu go miała możliwość dostania się do takiej szkoły jakiej zapragnęła. Jednak wyjazd do Nowego Jorku już od początku wydawał jej się dziwny. Wydarzenia na lotnisku oraz później już na miejscu kazały dziewczynie przypuszczać że doszło do pomyłki.
Elijah natomiast pochodzi z domu gdzie pieniędzy jest pod dostatkiem. Jego ojciec prowadzi firmę, która od pokoleń należy do rodziny. Niestety nie jest on szczęśliwym nastolatkiem. Brakuje mu wolności, możliwości decydowania sam za siebie i najważniejszego - zrozumienia i wsparcia że strony ojca. Elijah ma już zaplanowaną przyszłość, to właśnie on ma przejąć firmę od ojca. I w związku z tym udaje się do Nowego Jorku na szkolenie dyrektorskie.
Jednak w skutek pomyłki ma odbyć staż, mieszkając w ciasnym mieszkaniu i kilkoma innymi osobami.
Za namową Elijaha Jessica zgadza się na tą zamianę. Jednak czy uda im się to ciągnąć do końca? Czy będą w stanie osiągnąć swój cel? Jak potoczy się ich znajomość?
Jest to druga książka autorki, którą miałam przyjemność przeczytać i powiem Wam że ta pozycja również mnie wciągnęła. Autorka ma tak lekki I przyjemny styl pisania że czyta się je bardzo szybko. W książce mamy przedstawione dwójkę nastolatków zupełnie od siebie różnych. On ma podane wszystko na tacy co już zaczęło go nudzić i chce spróbować samodzielnego życia. Ona zaś wie co to znaczy ciężko pracować aby osiągnąć swój cel. W książce znajdziecie również dość dużo informacji na temat kultury koreańskiej oraz zwyczajów tam panujących. Przyznam szczerze że mi osobiście nie podoba się ta dyskryminacja kobiet i uważnie nas za zbędny element 😉 Jednak zachęcam do przeczytania tej książki zwłaszcza nastolatków, dla których ta książka będzie ciekawą pozycją 😊
#recenzja #współpracabarterow
🔥🔥🔥RECENZJA 🔥🔥🔥
Jessica wywodzi się z domu gdzie skrupulatnie przeliczano każdy wydany pieniądz. Więc jeżeli chciała sobie pozwolić na coś więcej musiała na to zarobić. Propozycja stażu była dla niej spełnieniem marzeń gdyż po ukończeniu go miała możliwość dostania się do takiej szkoły jakiej zapragnęła. Jednak wyjazd do Nowego Jorku już od początku wydawał jej się...
Przeczytałam tę książkę w ramach booktouru, czyli trochę na czas, i mam wrażenie, że nic nowego do mojego życia nie wniosła, ale była dobrą rozrywką na jeden raz. Nawet jeśli na jeden z najgorszych wątków świata czyli przeskok czasowy na końcu książki, wiec o najciekawszych rzeczach dowiadujemy się w wielkim skrócie. Człowiek ma trochę wrażenie, że czyta k-dramę, ale odbywającą się w Nowym Jorku, ot taką filmową historię dobrą do komedii romantycznej, gdzie ona i on zamieniają się miejscami, bo mają to samo imię i nazwisko, a chcą doświadczyć innego życia. A obydwoje są za głupi, żeby wpaść na to, że oczywiście się to wyda i będą mieli przesrane.
Przeczytałam tę książkę w ramach booktouru, czyli trochę na czas, i mam wrażenie, że nic nowego do mojego życia nie wniosła, ale była dobrą rozrywką na jeden raz. Nawet jeśli na jeden z najgorszych wątków świata czyli przeskok czasowy na końcu książki, wiec o najciekawszych rzeczach dowiadujemy się w wielkim skrócie. Człowiek ma trochę wrażenie, że czyta k-dramę, ale...
Elijah jest synem przedsiębiorcy, właściciela Haneul Corporation. Chłopak wyjeżdża do Nowego Jorku, gdzie ma pracować w firmie ojca. Jessica również przybywa do tej firmy, by wziąć udział w programie dla stażystów i zdobyć potrzebne doświadczenie. Gdy docierają na miejsce, orientują się, że zaszła pomyłka - Elijah trafia do grupy praktykantów i zamieszkuje w małym mieszkaniu z resztą osób, a Jessica otrzymuje prywatnego kierowcę i luksusową kamienicę. Odkrywają, że oboje noszą to samo koreańskie nazwisko. Zgodnie ustalają, że nie będą wyprowadzać pracodawców z błędu i spróbują innego życia. Tylko co się stanie, gdy ich zamiana wyjdzie na jaw? I jakie będą tego konsekwencje?
"The Name Drop" to bardzo lekka, nieangażująca, momentami zabawna lektura, którą polecam na popołudniowy relaks. Dla mnie była to typowa młodzieżówka, która powinna spodobać się zarówno nastolatkom, jak i starszym czytelnikom, którzy chcą sięgnąć po coś lekkiego. Główni bohaterowie to młodzi ludzie, którzy poznają życie, jakiego do tej pory nie znali. Elijah całe życie był rozpieszczanym dzieckiem, żyjącym pod kloszem. Gdy przybywa do Nowego Jorku, odkrywa uroki życia, dowiaduje się, czym jest przyjaźń oraz młodzieńcza miłość. Podczas czytania obserwujemy narodziny uczucia między dwojgiem bohaterów i śledzimy ich relację. Mimo, że momentami to uczucie było takie nierealne, wyimaginowane i pewnie niemożliwe w prawdziwym życiu, to czytało się to dobrze. Ja nastolatką już nie jestem, więc nie przeżywałam tego pewnie tak, jak odbiorą to młodsze osoby i byłam w stanie realnie ocenić, jak mało prawdopodobne były niektóre wydarzenia. Mimo to, książka mi się podobała i myślę, że jest ciekawą propozycją dla nastolatek. I co ważne - nie znajdziemy tam żadnych toksycznych wątków, co niestety ma miejsce w wielu wydawanych ostatnio książkach.
Elijah jest synem przedsiębiorcy, właściciela Haneul Corporation. Chłopak wyjeżdża do Nowego Jorku, gdzie ma pracować w firmie ojca. Jessica również przybywa do tej firmy, by wziąć udział w programie dla stażystów i zdobyć potrzebne doświadczenie. Gdy docierają na miejsce, orientują się, że zaszła pomyłka - Elijah trafia do grupy praktykantów i zamieszkuje w małym...
Książka otrzymana z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
Dawno nie czytałam książek z gatunku Young Adult. Młodzieżówki zwykle zostawiałam na sam koniec, jeśli chodzi o kolejność czytania, gdyż mają raczej zbyt delikatne fabuły jak dla mnie. Na „The Name Drop” zdecydowałam się, ponieważ opis mocno mnie zaintrygował. Brzmiał trochę jak mieszanka komedii, dramatu i romansu. Zapowiadały się elementy mizoginii, apodyktyzmu i braku tolerancji. A że to tematy raczej rzadkie w tego typu książkach, to chętnie sięgnęłam po lekturę od Susan Lee.
W powieści zasadniczo chodzi o staż w ogromnej korporacji, jaką jest Haneul Corporation. Szansę na praktyki dostali nieliczni, bo tylko dziesięciu studentów. Wśród nich jest Jessica, inteligentna i ambitna dziewczyna, która obiecała się za bardzo nie wychylać i która jest też niesamowitą gadułą, czym przyciąga uwagę wielu ludzi. Jest to bardzo fajnie wymyślona postać, podobał mi się jej charakter i bijąca od niej pozytywność.
Elijah natomiast to syn właściciela całego przedsiębiorstwa, który przyjeżdża po to, aby wyszkolić się na dyrektora. Jego postać również bardzo pozytywna, mimo że początkowo chłopak wydaje się snobem.
Dochodzi do pomyłki, gdyż oboje mają to samo nazwisko. Tak więc Jessica trafia na miejsce chłopaka, a Elijah na miejsce dziewczyny. Zaczyna im się to podobać, więc nie robią z tym problemu, tylko świadomie zamieniają się miejscami. Cóż to była za zamiana! Naprawdę świetna. Podobał mi się ten pomysł, to zamieszanie i ta aura tajemniczości rzucana przez bohaterów na resztę ludzi. Teraz trzeba robić wszystko, aby nikt się nie dowiedział, prawda?
„The Name Drop” to książka, która bardzo mi się spodobała. Było w niej naprawdę dużo luzu, radości, ale też wiele komplikacji, dodających jej animuszu. Tematy mizoginii, apodyktyzmu i braku tolerancji były tutaj mocno zaznaczone, autorka rzuciła dużo światła na te problemy, oraz na to, jak one potrafią wpłynąć na człowieka. Fajnie. Oprócz tego, że czytało się tę powieść świetnie, to można było wyciągnąć z niej pewne wnioski. Jeśli chodzi o gatunek, to właśnie taka lektura powinna być najchętniej czytaną książką wśród młodzieży, gdyż tekst jest lekki, fabuła ciekawa, nie ma w niej przekleństw, a poruszane ciężkie tematy są od razu znaczone jako złe. Nie ma w niej więc złych przykładów, są tylko rzeczy do przemyślenia. Gdybym miała dziecko w wieku nastoletnim, to na pewno bym mu poleciła taką powieść. Lekka i przyjemna. 9/10
Książka otrzymana z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
Dawno nie czytałam książek z gatunku Young Adult. Młodzieżówki zwykle zostawiałam na sam koniec, jeśli chodzi o kolejność czytania, gdyż mają raczej zbyt delikatne fabuły jak dla mnie. Na „The Name Drop” zdecydowałam się, ponieważ opis mocno mnie zaintrygował. Brzmiał trochę jak mieszanka komedii, dramatu i...
Recenzja patronacka: „The Name Drop"
Ocena: 100/5⭐
🗽🏛️🗽🏛️🗽🏛️🗽🏛️🗽🏛️🗽
Moja opinia:
Książka „The Name Drop" to historia,która zawładnęła moim sercem już od pierwszych stron,pierwszych dialogów,pierwszych spotkań.
Zgłaszając się do naboru partronackiego,nie myślałem że tak pokocham tą książkę,styl pisania autorki był,lekki,prosty i ciekawy.W dużej ilości najbardziej popularne romanse młodzieżowe mają toksyczne postacie,a tu nasi główni bohaterowie byli bardzo dobrze wykreowani,ich charaktery były ciekawe, wyjątkowe i wyróżniające się na tle innych.Najważniejsze,nie były normalizowane toksyczne zachowania. Akcja rozgrywała się w idealnym tempie,moim zdaniem nie było,ani za szybko,ani za wolno. Bardzo podobał mi się motywy nastoletniego dorastania.Nigdy wcześniej nie czytałam książki z takim motywem,a ta historia była moją pierwszą i na pewno,nie ostatnią. Zakończenie było W-O-W.
Podobało mi się też to,że bohaterowie wyjechali,na staż,bo jakby fajnie się o tym czytało I fajnie było się dowiedzieć jak wygląda taki wyjazd i co tam się robi. Uwaga rzecz,która mnie strasznie zachęciła do zgłoszenia się do naboru patronackiego, ponieważ książka jest pisana z perspektywy głównej bohaterki i głównego bohatera,a ja to po prostu uwielbiam.
Czy uważam że książkę warto przeczytać? Oczywiście że tak.Ale czy uważam że każdemu może spodobać się ta książka?Nie,ponieważ może komuś nie przypaść do gustu i całkiem to zrozumiem,bo jest to dość lekka młodzieżówka ,a nie każdy za takimi przepada.
(Książka 11/12+)
Chciałbym jeszcze ogromnie podziękować za wsparcie oraz za szansę wydawnictwo Harper Collins,bo gdyby nie oni to nie objąłbym tej cudownej książki pod moje skrzydła🥹❤️
🗽🏛️🗽🏛️🗽🏛️🗽🏛️🗽🏛️🗽
Recenzja patronacka: „The Name Drop"
Ocena: 100/5⭐
🗽🏛️🗽🏛️🗽🏛️🗽🏛️🗽🏛️🗽
Moja opinia:
Książka „The Name Drop" to historia,która zawładnęła moim sercem już od pierwszych stron,pierwszych dialogów,pierwszych spotkań.
Zgłaszając się do naboru partronackiego,nie myślałem że tak pokocham tą książkę,styl pisania autorki był,lekki,prosty i ciekawy.W dużej ilości najbardziej...
Elijah przyjeżdża do Nowego Jorku na staż w przedsiębiorstwie należącym do jego ojca. Jest przekonany, że wszyscy będą traktować go jak przystało na przyszłego prezesa. Trafia jednak do grupy praktykantów, którzy nie otrzymują wynagrodzenia i mieszkają w spartańskich warunkach.
Jessica przyjeżdża do Nowego Jorku na staż w Haneul Corporation. Karierę zaczyna na najniższym szczeblu korporacyjnej drabiny. Ku jej zaskoczeniu zostaje skierowana na szkolenie dyrektorskie, podczas którego ma zamieszkać w przepięknej kamienicy.
Elijah i Jessica szybko odkrywają przyczynę pomyłki – oboje noszą takie samo koreańskie nazwisko. Postanawiają jednak nikogo nie wyprowadzać z błędu. Dzięki temu Elijah będzie mógł na pewien czas odpocząć od apodyktycznego ojca, a Jessica zyska szansę na otrzymanie wymaganych przez uczelnię listów polecających.
***
Mimo, że ta historia nie jest zła, to wpędziła mnie w ogromny zastój czytelniczy. Liczy sobie raptem trzysta stron, a męczyłam ją przez tydzień. Sama koncepcja historii mi się spodobała, jednak zabrakło chemii między nami. Myślę, że jest to przede wszystkim wynik stylu pisania autorki, który kompletnie do mnie nie trafił.
„The Name Drop” ma spory potencjał. Autorka porusza w niej wiele ciekawych motywów, m.in. presji ze strony rodziny, dotyczącej życiowych wyborów nastolatków, czy też ich pierwsze kroki w kierunku dorosłości. Zaprezentowane zostały również tradycyjne poglądy koreańskie, dotyczące pozycji kobiet w biznesie, aranżowanych związków itp.
Jessica i Elijah pochodzą z dwóch różnych światów. I choć jedno z nich ma wszystko, czego dusza zapragnie, a drugie szanuje każdy grosz, to jednak oboje mają ten sam cel – walczą o swoją przyszłość i marzenia. Nie obdarzyłam ich jakąś szczególną sympatią, więc automatycznie nie byłam zaangażowana w przeżywaniu ich życiowych perypetii.
Historię tę zaliczam do grona książek „Przeczytać – Zapomnieć”. Dawno już żadna książka nie wywołała we mnie tak obojętnych odczuć. Jest to jednak tylko i wyłącznie wynik moich osobistych preferencji czytelniczych. Dlatego nikomu jej nie odradzam. Każdy powinien wyrobić o niej swoje własne zdanie.
Moja ocena: 5/10
Elijah przyjeżdża do Nowego Jorku na staż w przedsiębiorstwie należącym do jego ojca. Jest przekonany, że wszyscy będą traktować go jak przystało na przyszłego prezesa. Trafia jednak do grupy praktykantów, którzy nie otrzymują wynagrodzenia i mieszkają w spartańskich warunkach.
Jessica przyjeżdża do Nowego Jorku na staż w Haneul Corporation. Karierę zaczyna na najniższym...
Urocza, kochana, zabawna i lekka. Właśnie tak mogłabym po krótce opisać książkę ze zdjęcia. Okazała się jednak na tyle przyjemna, że chciałabym powiedzieć o niej coś więcej niż kilka krótkich słów. Dlatego też rozsiądźcie się wygodnie, czytajcie i zamawiajcie swoje egzemplarze 🌼
🪻"The name drop" to historia, która urzekła mnie od pierwszego rozdziału. Może nie jest to książka, gdzie znajdziecie masę zaskoczeń i fajerwerków, jednak ma w sobie to ✨coś✨, dzięki czemu nie miałam ochoty jej odkładać i w pewien sposób skradła moje serduszko. Urzekło mnie również to, że czytając ją, miałam wrażenie, jakbym oglądała komedię romantyczną, które zresztą szczerze uwielbiam!
🪻Jest to książka naprawdę sympatyczna. Styl autorki jest lekki, przyjemny i sprawia, że czytelnik ma okazję nieco się zrelaksować przy jej lekturze, a właśnie tego w ostatnim czasie bardzo potrzebowałam.
🪻Sporym zaskoczeniem była również kwestia tego, że w zupełnie luźną książkę, autorka potrafiła wpleść naprawdę ciekawie, ale też wartościowe informacje. Czytając "The name drop" mogłam dowiedzieć się kilku rzeczy o koreańskiej kulturze, a jako że nigdy wcześniej się nią nie interesowałam, byłam szczerze zaskoczona kilkoma faktami. Susan Lee postanowiła stanąć naprzeciwko utartym przez lata ścieżkom i pokazać w swojej historii, że trzeba walczyć o swoje, by powoli zmieniać świat na lepsze.
🪻Jestem nią szczerze zauroczona. Myślałam, że bedzie to lektura na jeden dzień, gdzie po jej przeczytaniu odłożę ją na półkę, po czym szybko o niej zapomnę. Tak się jednak nie stało, ponieważ pozostawiła we mnie swoją cząstkę. Książka Susan Lee zostanie ze mną na dłużej i na pewno kiedyś na nowo postawię nogę w tłocznym Nowym Jorku, by przeżyć wszystko jeszcze raz!
Urocza, kochana, zabawna i lekka. Właśnie tak mogłabym po krótce opisać książkę ze zdjęcia. Okazała się jednak na tyle przyjemna, że chciałabym powiedzieć o niej coś więcej niż kilka krótkich słów. Dlatego też rozsiądźcie się wygodnie, czytajcie i zamawiajcie swoje egzemplarze 🌼
🪻"The name drop" to historia, która urzekła mnie od pierwszego rozdziału. Może nie jest to...
Nowy Jork, zamiana, dwójka młodych ludzi wchodząca w dorosły świat, praca w tej samej firmie
Elihsj jako syn szefa miał dostać przywileje na stażu. Zamiast tego trafił do grupy praktykantów, nie ma luksusów, ani wynagrodzenia.
Na takie coś liczyła Jessica, którego jednak przyznała szkolenie dyrektorskie, i mieszkanie w przepięknej kamiennicy.
Jak do tego doszło? Oboje mają takie same koreańskie nazwisko, więc zwyczajnie doszli do pomyłki. Jednak, gdy już się o tym dowiedzieli, nie zamierzali spray odkręcać. Dzięki tej przypadkowej złamanie Elijah może odpocząć od ojca, a Jessica może otrzymać list polecający na uczelnię, ci jest jej bardzo potrzebne.
Ale czy uda się to długo ukrywać w tajemnicy? Do tego dochodzą równie niespodziewanie uczucia. Co zrobią, gdy przyjdzie im wybierać między uczuciami, a dochowaniem sekretu?
Czytałam już inną książkę autorki i bardzo mi się podobała i ta także mnie nie zawiodła. Mamy piękną okładką, bohaterów, których nie da się nie lubić, lekki, wciągający styl pisania i romans YA który aż chce się czytać.
Nowy Jork, zamiana, dwójka młodych ludzi wchodząca w dorosły świat, praca w tej samej firmie
Elihsj jako syn szefa miał dostać przywileje na stażu. Zamiast tego trafił do grupy praktykantów, nie ma luksusów, ani wynagrodzenia.
Na takie coś liczyła Jessica, którego jednak przyznała szkolenie dyrektorskie, i mieszkanie w przepięknej kamiennicy.
Elijah przylatuje do Nowego Jorku na staż w firmie swojego ojca. Niespodziewanie trafia do grupy praktykantów, którzy nie otrzymują wynagrodzenia i mieszkają w średnich warunkach. Jessica również przylatuje do Nowego Jorku. Ma być praktykantką w firmie ojca Elijaha. Trafia jednak na szkolenie dyrektorskie, a mieszkać będzie w pięknej kamienicy. Para szybko odkrywa przyczynę pomyłki - mają takie samo koreańskie nazwisko. Postanawiają nie wyprowadzać nikogo z błędu. Jak potoczą się ich losy?
"The Name Drop" to powieść, która zaskoczyła mnie pozytywnie. Myślałam, że będzie to słodka historia o miłości. Dostajemy jednak losy dwójki młodych ludzi wrzuconych w trybiki ogromnego przedsiębiorstwa, w którym kobiety nie są traktowane na równi z mężczyznami.
Główni bohaterowie mają takie samo koreańskie nazwisko. Od samego początku tej historii mają przez to problemy. Jednak kiedy orientują się co właściwie się stało podejmują decyzję, że nie będą wyprowadzać ludzi z błędu. To jest naprawdę fajne, ponieważ on zaczyna zadawać się z ludźmi mniej zamożnymi i robi to co oni. Dodatkowo bardzo mu się to podoba, więc i dla nas jest to ciekawe doświadczenie. Ona natomiast musi stać się pewną siebie kobietą, która kiedyś ma zostać dyrektorem. Z zainteresowaniem obserwowałam jak Jessica się przez to zmienia. Pomysł z zamianą był naprawdę świetny i ten wątek bardzo mi się podobał.
Autorka przedstawia nam również jak niesprawiedliwie traktowane są kobiety w firmie oraz jak może być ciężko żyć w bogatej rodzinie. Oba wątki są warte uwagi i uważam, że to był wspaniały pomysł, by się znalazły w tej powieści.
"The Name Drop" to historia, w której zatracimy się po całości. Wciąga i ciężko się od niej oderwać. Fajny styl autorki sprawia, że czyta się tę książkę rewelacyjnie. Z całą pewnością spodoba się fanom lekkich romansów, poruszających ważne tematy. Mi osobiście bardzo się podobała, dlatego chciałabym polecić ją również Wam ❤️
Elijah przylatuje do Nowego Jorku na staż w firmie swojego ojca. Niespodziewanie trafia do grupy praktykantów, którzy nie otrzymują wynagrodzenia i mieszkają w średnich warunkach. Jessica również przylatuje do Nowego Jorku. Ma być praktykantką w firmie ojca Elijaha. Trafia jednak na szkolenie dyrektorskie, a mieszkać będzie w pięknej kamienicy. Para szybko odkrywa przyczynę...
„The Name Drop” książka młodzieżowa, która porusza ważne, a do tego ciekawe tematy. Czemu akurat ważne i ciekawe ? Już tłumaczę. Główni bohaterowi w powieści to koreańska młodzież, gdzie poznajemy tradycje i wychowanie w kulturze koreańskiej. W dużej mierze w tej książce fabuła skupia się na tych zagadnieniach. Dzięki temu można poznać cienie i blaski życia koreańskich dzieci, ale też rodzin. Wiedziałam, że zaburzona jest równość miedzy kobietami i mężczyznami, ale tutaj jakoś mnie zszokowało, że dzieje się już to na etapie dzieci/młodzieży. Elijah przyjeżdża do Nowego Jorku na staż w przedsiębiorstwie należącym do jego ojca. Jest przekonany, że każdy będzie go traktował jak przyszłego prezesa. Ale zdziwił się już na początku, kiedy zobaczył gdzie będzie mieszkał przez okres stażu oraz że nie dostanie żadnego wynagrodzenia. W tym samym czasie na staż przyjeżdża Jessica, która zaczyna swoją karierę na najniższym szczeblu korporacyjnej drabinki. Zdziwiona dziewczyna zostaje skierowana na szkolenie dyrektorskie, a zamieszkać ma w pięknej kamienicy. Jessica w to nie wierzy, ponieważ spodziewała się czegoś innego. Coś jest nie tak. Elijah oraz Jessica odkrywają po czasie przyczynę tej pomyłki. Okazuje się, że noszą takie samo nazwisko koreańskie stąd zaszła pomyłka i zamiana. Ale nie chcą wyprowadzać nikogo z błędu. Elijah dzięki temu odpocznie od apodyktycznego ojca, a Jessica dostanie upragniony list polecający. Ale to nie wszystko. Po więcej, będziecie musieli sięgnąć po książkę.
Historia o przyjaźni, miłości, zabawna i pouczająca. Bardzo dobrze czytało mi się tę książkę. Fabułą była wciągająca i przemyślana, a bohaterowie barwni i nie sposób ich było nie darzyć sympatią. Świetna historia !
@book.moodpl
„The Name Drop” książka młodzieżowa, która porusza ważne, a do tego ciekawe tematy. Czemu akurat ważne i ciekawe ? Już tłumaczę. Główni bohaterowi w powieści to koreańska młodzież, gdzie poznajemy tradycje i wychowanie w kulturze koreańskiej. W dużej mierze w tej książce fabuła skupia się na tych zagadnieniach. Dzięki temu można poznać cienie i blaski życia...
Świetna młodzieżówka napisana z lekkością, odrobiną humoru, ukazująca świat dużych korporacji i podziały panujące zarówno wewnątrz organizacji, jak i w codziennym życiu bohaterów.
Książka przemyca w swojej fabule sporo informacji na temat życia i wychowania koreańskich dzieci. Totalne podporządkowanie się, skrucha, pokora. To świat gdzie dziewczynki/kobiety nie są traktowane na równi z mężczyznami i mimo wysokich stanowisk nigdy nie będą miały posłuchu wśród kadry zarządzającej.
Bardzo spodobało mi się, że z czasem Jessica odnajduje w sobie zdolności przywódcze i wraz z grupką stażystów tworzą świetny projekt. Zyskuje dzięki temu sporo pewności siebie. Świetnie współpracuje jej się z Elijah a cały układ bardzo zbliża młodych do siebie. Z początku obawiałam się, ze chłopak będzie typowym gburem. Nic bardziej mylnego. Bardzo go polubiłam i zrozumiałam, czemu tak chętnie zrezygnował z wygód oferowanych mu na stażu i wybrał nowych znajomych.
Historia ukazuje nasz obecny świat, w którym pieniądze przesądzają o czyjejś wartości. Jesteśmy świadkami wchodzenia w dorosłość dwójki bohaterów. Ich pierwszych rozterek, nietypowych sytuacji, zmianie planów i romantycznych uniesień. I niby oboje prowadzą zupełnie inne życie, ale problemy mają bardzo podobne.
"Chcemy zaimponować rodzicom, sprostać ich wymaganiom, wyróżnić się i być traktowanym poważnie. Walczymy o to, czego sami pragniemy, bo ktoś ma dla nas inne plany".
Jessica i Elijah przylatują do Nowego Jorku, aby wraz z grupą młodzieży, odbyć staż w Koreańskiej firmie Haneul Corporation. Dziewczyna jest typem szarej myszki, która nie chce rzucać się w oczy. Ma w sobie pokorę i szacunek do starszych. Jest bardzo sumienna i wie, że tylko ciężką pracą na stażu ma szansę zdobyć doświadczenie, które później przyda jej się w aplikacji na studia.
Elijah jest super bogatym synem prezesa firmy, mającym odbyć szkolenie dyrektorskie. Jest pewny siebie, dumny i nieprzystępny dla większości osób.
Co łączy te dwie postacie? Otóż oboje są Koreańczykami i mają takie samo nazwisko: Yoo-Jin-Lee.
Do pierwszej pomyłki dochodzi już na lotnisku, gdzie Jessica dostaje miejsca w pierwszej klasie, natomiast chłopak musi podróżować klasą ekonomiczną. Potem mamy kolejny szereg wpadek w Nowym Jorku, włącznie z zakwaterowaniem młodzieży. Chłopak zdaje sobie sprawę, że doszło do pomyłki, ale postanawia wykorzystać ten czas na poznanie uroków życia zwykłych ludzi. Mieszkanie dzieli z kilkoma osobami gdzie, aby dostać się do łazienki, trzeba odstać swoje. Na staż jeździ metrem, wraz z całą grupą i ma zakaz wchodzenia na wyższe piętra budynku, przeznaczone dla elity.
Tymczasem Jessica trafia w zupełnie inny, nieznany jej świat. Ma do dyspozycji kierowcę, gosposię, mieszka w dużej kamienicy, nosi markowe rzeczy. W pracy ma do dyspozycji asystentkę. Dziewczynie już po pierwszym dniu również coś w tym wszystkim nie gra i nie korzysta z wygód, dopóki nie rozmówi się z chłopakiem.
Co wspólnie postanowią? Kto tak naprawdę straci na tym układzie, a kto wyjdzie cało?
" Jeszcze trzy dni temu nie znałam tego gościa, za to teraz jesteśmy zespołem. Znaleźliśmy się w tym samym mieście, tym samym przedsiębiorstwie, realizujemy plan, który ... wspólnie uknuliśmy".
Świetna młodzieżówka napisana z lekkością, odrobiną humoru, ukazująca świat dużych korporacji i podziały panujące zarówno wewnątrz organizacji, jak i w codziennym życiu bohaterów.
Książka przemyca w swojej fabule sporo informacji na temat życia i wychowania koreańskich dzieci. Totalne podporządkowanie się, skrucha, pokora. To świat gdzie dziewczynki/kobiety nie są...
Zdarzyła wam się kiedyś jakaś pomyłka? Pomyliliście może sól z cukrem? Albo założyliście dwie różne skarpetki po powrocie ich z prania? Z czystym sumieniem powiem, że mnie tak nie raz się przytrafiło... Zdarza się też, że lekarze są w stanie pomylić dzieci przy wydawaniu po porodzie. Jednak, przy głównym temacie książki, pomylone skarpetki czy zamienione dziecko to drobnostka!
Pewnie niejedna osoba ma w klasie dwie koleżanki o tym samym nazwisku, w moim przypadku również tak jest. Nauczycielom czasami zdarzy się pomylić je i wpisać ocenę nie tej, co trzeba.
W książce również pomylono nazwiska. Jednak nie chodzi tutaj o pomyłkę we wpisaniu oceny...
Poznajemy dwie postacie, Elijaha i Jessicę, którzy przyjeżdżają do Nowego Jorku. Chłopak to syn przedsiębiorcy. Zna swoją przyszłość. Wie, że odziedziczy firmę po ojcu. Przyjeżdża więc do niego na staż. Ku jego zdziwieniu, firmy nie ma, a jest grupa praktykantów, którzy nie otrzymują wynagrodzenia za swoją pracę. Dodatkowo żyją w spartańskich warunkach! Takie okoliczności nie są odpowiednie dla przyszłego biznesmena! Za to z takimi warunkami pogodziła się Jessica. Ona dopiero zaczyna swoją przygodę z korporacją.
Niektórzy może już się domyślili, inni - nie. Skoro Elijah trafił w biedę bez zarobków, to gdzie mogła trafić bohaterka? Została skierowana na szkolenie dyrektorskie. Podczas niego miała zamieszkać w pięknej kamienicy.
No tak! Pomyłka! Tak jak wspominałam wcześniej pomylono nazwiska, gdyż oboje bohaterowie nosili to samo!
Szybko zorientowali się. Czy przejęli się tym? - skąd! Po rozmyślaniach uznali, że w sumie dobrze wyszło. Elijah będzie mógł odpocząć od apodyktycznego ojca, za to Jessica dostała od życia szansę na zyskanie wymaganych przez uczelnię listów polecających!
Z czym kojarzy wam się przygoda chłopaka i dziewczyny w książce? Ja od razu mam w głowie, że będzie z tego jakiś romans! Jeśli pomyśleliście tak samo – mieliście rację! Między bohaterami zaczyna iskrzyć!
Mimo iż łączy ich uczucie, nie mogą go ujawnić! Czyżby szykował nam się dramat romantyczny o nieszczęśliwej i niespełnionej miłości w młodym wieku? Gdyby wydało się, że coś do siebie czują, pomyłka wyszłaby na jaw i przysłowiowo - można powiedzieć - byłoby „po ptakach”.
Czy uda utrzymać im się ich miłość w tajemnicy? Każdy z nas wie, że nie jest to łatwe. Gdy człowiek kocha - chce to pokazywać światu.
Co z ich dalszymi losami? Czy prawda wyjdzie na jaw? Osobiście mam nadzieję, że nie, bo byłaby to przysłowiowa „karramba”!
Sięgając po książkę, od razu zauważyłam, co się kroi! Wiedziałam, że będzie to świetna i godna przeczytania pozycja! Jeżeli lubicie miłosne opowiastki połączone z przygodami, jak najszybciej biegnijcie po tę książkę! Gwarantuję mile spędzone chwile podczas zagłębiania się w lekturę!
S.P.
Szkolny Klub Recenzenta
Zdarzyła wam się kiedyś jakaś pomyłka? Pomyliliście może sól z cukrem? Albo założyliście dwie różne skarpetki po powrocie ich z prania? Z czystym sumieniem powiem, że mnie tak nie raz się przytrafiło... Zdarza się też, że lekarze są w stanie pomylić dzieci przy wydawaniu po porodzie. Jednak, przy głównym temacie książki, pomylone skarpetki czy zamienione dziecko to...
Historia urocza. Czyste YA, bez zbędnych cringowych scen 18+. Oby było takich więcej.
Czytając tę książkę czułam się jakbym oglądała koreańską dramę. Pojawiło się bardzo dużo nawiązań do koreańskiej kultury, tego jak bardzo przywiązują uwagę do pozycji społecznej oraz ich konserwatywnym podjęciu do rodziny i kobiet. Cieszę się, ze te wątki zostały zaadresowane razem z historia miłosna bohaterów.
Aczkolwiek jestem zniechęcona wydawnictwem i tłumaczeniem. Nie rozumiem, jak można było nie uwzględnić wyjaśnień do koreańskich zwrotów, których w książce jest dużo. Mnóstwo osób nie będzie wiedziało o co chodzi i będą zmuszeni googlować. Nie rozumiem jak można było nie uwzględnić wyjaśnień i opisów do jedzenia czy piosenek.
A co do tłumaczenia.. np. kpopowy zespół Seventeen został przetłumaczony jako Siedemnaście.. lub tłumacz nie zrozumiał nawiązania autorki do nazwy fanklubu Carat i przetłumaczył jako brylant… 🤦♀️ Dobrze ze BTS zostało BTSami, bo nie zdziwiłabym się jakby pojawiło się tłumaczenie „Kuloodporni skauci” Naprawdę można było to sprawdzić. Chociaż o to nie będę się czepiać tak bardzo, jak o brak wyjaśnień koreańskich słów.
Podsumowując jest to krótka, przyjemna historia na jeden wieczór dla miłośników YA i wolno toczących się romansów. Szczególnie polecam fanom dram koreańskich 😊
Historia urocza. Czyste YA, bez zbędnych cringowych scen 18+. Oby było takich więcej.
Czytając tę książkę czułam się jakbym oglądała koreańską dramę. Pojawiło się bardzo dużo nawiązań do koreańskiej kultury, tego jak bardzo przywiązują uwagę do pozycji społecznej oraz ich konserwatywnym podjęciu do rodziny i kobiet. Cieszę się, ze te wątki zostały zaadresowane razem z...
Pomyłki się zdarzają. Rzecz ludzka, prawda? A gdyby tak dwoje ludzi miało to samo nazwisko Lee You-Jin, oboje rozpoczęli staż w znanej firmie ale każde z nich pochodzi z innego środowiska? Syn dyrektora zostaje uznany za najzwyklejszego, szarego stażystę? A młoda kobieta też stażystka zajęła jego miejsce? Oto prawdziwy szok.
Uwielbiam takie zakręcone historie. Pełne zaskakujących zwrotów wydarzeń. Mamy tu między innymi różny status społeczny. Zakazany związek z góry skazany na porażkę z uwagi na koreańską kulturę i panujące zwyczaje. Jak także dobrze przedstawiony motyw pracy w biurze.
Bohaterowie zgodzili się na układ zamiany. Dużo na takim wyzwaniu zyskają ale jeszcze więcej mogą stracić. Ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana, jak to mówią. Fajne osobowości. Ambitne, otwarte i pełne pasji.
Fabuła została przemyślana i dopieszczona emocjami. Czytało mi się ją przyjemnie i bardzo szybko z uwagi na lekki i przyjemny styl autorki. Fajna propozycja dla fanów Young adult. Można świetnie spędzić z nią czas.
Polecam
[Reklama] HarperYa
Pomyłki się zdarzają. Rzecz ludzka, prawda? A gdyby tak dwoje ludzi miało to samo nazwisko Lee You-Jin, oboje rozpoczęli staż w znanej firmie ale każde z nich pochodzi z innego środowiska? Syn dyrektora zostaje uznany za najzwyklejszego, szarego stażystę? A młoda kobieta też stażystka zajęła jego miejsce? Oto prawdziwy szok.
Uwielbiam takie...
Jessica dostaje się na staż w koreańskiej firmie Haneul Corporation. Dla dziewczyny to spełnienie marzeń, bo w rodzinnym domu się nie przelewa. Liczy, że po wakacyjnym stażu w Nowym Jorku dostanie list polecający, który umożliwi jej zdobycie dobrej pracy.
Już na lotnisku coś jej nie pasuje. Kiedy pokazuje dokumenty do odprawy, zostaje skierowana do innego wejścia i zapraszona do pierwszej klasy.
W tym samym czasie na lotnisku pojawia się Elijah. Ma odbyć szkolenie dyrektorskie w firmie swojego ojca. Po odprawie zostaje przekierowany do drugiej klasy. Myśli, że to sprawka ojca, który chce go czegoś nauczyć.
„The Name Drop” Susan Lee to zabawna historia dwojga młodych ludzi, którzy noszą to samo koreańskie nazwisko i stąd całe zamieszanie.
Kiedy orientują się, że doszło do pomyłki, postanawiają brnąć w tym kłamstwie. Elijah chce dobrze się bawić, wreszcie wyrwać się spod skrzydeł rodziców.
Jessica podejmuje ważne decyzje i wiedzie luksusowe życie, a Elijah który nigdy nie pracował, nie miał współlokatorów, teraz śpi na piętrowym łóżku i dzieli mieszkanie z 9 osobami.
W dodatku oboje wpadli sobie w oko już na lotnisku. Jessica spodobała się chłopakowi, mimo iż nie była bogata. Okazała mu zainteresowanie jak nikt inny do tej pory i to go ujęło.
Książka to piękna opowieść o miłości, przyjaźni i pieniądzach, które jak się okaże mogą otworzyć wiele drzwi. Dla obojga bohaterów będzie to bardzo cenna lekcja, z której wyciągną wnioski.
Jessica dostaje się na staż w koreańskiej firmie Haneul Corporation. Dla dziewczyny to spełnienie marzeń, bo w rodzinnym domu się nie przelewa. Liczy, że po wakacyjnym stażu w Nowym Jorku dostanie list polecający, który umożliwi jej zdobycie dobrej pracy.
Już na lotnisku coś jej nie pasuje. Kiedy pokazuje dokumenty do odprawy, zostaje skierowana do innego wejścia i...
Oto przed nami lektura, w której każdy czyn bohaterów będzie miał konkretne znaczenie. Lekka jak piórko a jednak w jakiś sposób motywująca do działania, która udowadnia, że droga do realizacji własnych planów jest kręta i pełna przeciwności.
Susan Lee osadziła swoją fabułę w gatunku New Adult, pisząc o losach młodych dorosłych, którzy musieli konfrontować się z dorosłym życiem. Opisała skomplikowaną relację, która zmusza nas do intensywnego myślenia, a zaczerpnęła swoją inspirację z prozy życia i na tej bazie stworzyła w pełni wiarygodną opowieść. Czytamyzatem o losach postaci zaskakująco dobrze przypominających nas samych, którzy dążą do realizacji założonych wcześniej celów. To ambitne sylwetki nastawione na sukces, które w niespodziewanym momencie musiały poradzić sobie z rozterkami sercowymi, ale o tym musicie przekonać się już sami.
Elijah przyjechał do Nowego Jorku na staż do firmy swojego ojca. Miał być tutaj traktowany jak król i jak przyszły dyrektor. Oczekiwania okazały się zgoła inne. Jessica przyjechała na staż do Nowego Jorku pełna zapału i nastawienia na lepsze jutro. Chciała powoli piąć się po szczeblach zawodowej kariery a jednak już na starcie została potraktowana jako przyszła pani dyrektor. Zamieszkała w jednej kamienicy z Elijahem i jak się szybko okazało, ktoś pomylił ich nazwiska. Tym sposobem przyszło im zamienić się rolami. Elijah oraz Jessica postanowili nie wyprowadzać nikogo z błędu, kontynuując działania w przypisanych im rolach. Trochę na podstawie motywu księżniczki i żebraczki obserwujemy zatem jak dwa światy konfrontują się w jednej rzeczywistości i jak zmieniają się myślenia dwóch skrajnie różnych bohaterów, gdy zawodowe cele zaczynają kolidować z sercowymi rozterkami.
Muszę przyznać, że autorka miło zaskoczyła mnie pomysłem na fabułę. Wykorzystała bajkowy motyw a jednak jej historia okazała się w pełni przyziemna. Bohaterowie walczyli z własnym uczuciem i nie chcieli dopuścić się zmian jakie zawisły nad ich głowami, ponieważ bali się związanych z tym konsekwencji. Każdy z nich radził sobie także z prywatnymi demonami, które popychały ich w ramiona aktualnej sytuacji a tym samym stali się jeszcze bardziej wiarygodnymi sylwetkami, ponieważ czytelnik doskonale rozumiał wszelkie zawahania czy podejmowane błędy. Na bazie prostej i uroczej lektury autorka sięgnęła zatem po kilka wartościowych, współczesnych motywów i tym sposobem napisała fabułę przyjemną dla serca i angażującą dla rozumu.
"The Name Drop" prezentuje się lepiej niż dobrze a z każdą kolejną stroną czytelnik ma poczucie dobrze zagospodarowanego czasu. Susan Lee składa na nasze dłonie dojrzałą historię o podwójnym znaczeniu, z której każdy z nas wyciągnie inne wnioski. Z jednej strony czytamy o perypetiach młodych bohaterów wchodzących w dorosłe życie, którzy znaleźli się w nietypowej sytuacji, z drugiej obserwujemy jak zmieniają się ich plany a także oczekiwania wobec przyszłości. Wszystko to otoczone zostało pozytywnymi emocjami a także nadzieją, że każdy z nas może liczyć na poprawę własnego losu. Jeśli zatem szukacie przyjemnej historii do poczytania spokojnym popołudniem – oto lektura dla Was.
Oto przed nami lektura, w której każdy czyn bohaterów będzie miał konkretne znaczenie. Lekka jak piórko a jednak w jakiś sposób motywująca do działania, która udowadnia, że droga do realizacji własnych planów jest kręta i pełna przeciwności.
Susan Lee osadziła swoją fabułę w gatunku New Adult, pisząc o losach młodych dorosłych, którzy musieli konfrontować się z dorosłym...
lekkie, zwiewne i przyjemne, szybko się czyta, jak ktoś chce jakąś lekką lekturę na popołudnie bez jakich wielkich dram
lekkie, zwiewne i przyjemne, szybko się czyta, jak ktoś chce jakąś lekką lekturę na popołudnie bez jakich wielkich dram
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKupiłam bo chciałam coś lekkiego i szybkiego. I jedyne co mogę napisać o tej książce to to ,że taki ,,średniaczek,, do którego już nie wrócę.
Kupiłam bo chciałam coś lekkiego i szybkiego. I jedyne co mogę napisać o tej książce to to ,że taki ,,średniaczek,, do którego już nie wrócę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzczerze to sięgnęłam po “The name drop”, bo mocno przyciągał mnie koreański klimat i naprawdę super opinie o książce. Wyjątkowo długo się do niej zabierałam, ale jak się wciągnęłam to ponad połowę przeczytałam w jeden wieczór.
Muszę przyznać, że początek był dość mozolny i przewidywalny. Końcówka też jakoś specjalnie nie zaskakuje. To jedna z tych powieści, które przeczytałam raz i do nich nie wrócę, bo ma w sobie wiele elementów powtarzalnych w innych książkach.
Na czym jednak warto się skupić? Autorka stawia na ciągły rozwój bohaterów. Szczególnie można to zauważyć po tym jak dojrzali do pewnych decyzji, które wcześniej były niemożliwe do podjęcia. W ciekawy sposób przedstawione są różnice międzykulturowe - zwyczaje, jedzenie, wychowanie. Przez całą powieść bohaterzy zmagają się także z różnicami wynikającymi z życia ludzi uprzywilejowanych, jak i tych, którzy nie są zamożni.
Namawiam do przeczytania powieści Susan Lee szczególnie osoby zafascynowane kulturą koreańską, fanom k-dram oraz k-popu. 🫶
Szczerze to sięgnęłam po “The name drop”, bo mocno przyciągał mnie koreański klimat i naprawdę super opinie o książce. Wyjątkowo długo się do niej zabierałam, ale jak się wciągnęłam to ponad połowę przeczytałam w jeden wieczór.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMuszę przyznać, że początek był dość mozolny i przewidywalny. Końcówka też jakoś specjalnie nie zaskakuje. To jedna z tych powieści, które...
Elijah i Jessica mają takie samo koreańskie nazwisko. Powoduje to początek dużego nieporozumienia. Nieporozumienia, którego potem żadne z nich nie chce wyprostować.
Książka naiwna, ale lekka, w tematyce koreańskiej.
Elijah i Jessica mają takie samo koreańskie nazwisko. Powoduje to początek dużego nieporozumienia. Nieporozumienia, którego potem żadne z nich nie chce wyprostować.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka naiwna, ale lekka, w tematyce koreańskiej.
Niektórzy nie powinni zabierać się za pisanie. To jest właśnie taki przypadek.
Jedna z najgorszych młodzieżówek, jakie czytałam w życiu.
Mówi się o tym, jak ci bohaterowie są silni, walczą o swoje marzenia, dbają o innych… Ale ich czyny na to nie wskazują. Są szablonowi, miałcy, że aż głowa boli. A do tego nie da się ich lubić. On jest rozpieszczony, a ona to ważniaczka.
Autorka próbowała poruszyć temat niesprawiedliwego traktowania pracowników ze względu na płeć, o tym, jak to biedniejszym jest trudniej osiągnąć sukces itp. Ale to i tak do niczego nie dąży. Po prostu autorka stwierdza „to niesprawiedliwe”, a morału brak.
Język jest koślawy, dialogi infantylne i sztuczne.
Fabuła jest właściwie o niczym, następuje szybkie rozwiązanie. Flaki z olejem. A wątek romantyczny nie ma w sobie nawet odrobiny iskry, zero chemii.
Odradzam, szkoda czasu
Niektórzy nie powinni zabierać się za pisanie. To jest właśnie taki przypadek.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z najgorszych młodzieżówek, jakie czytałam w życiu.
Mówi się o tym, jak ci bohaterowie są silni, walczą o swoje marzenia, dbają o innych… Ale ich czyny na to nie wskazują. Są szablonowi, miałcy, że aż głowa boli. A do tego nie da się ich lubić. On jest rozpieszczony, a ona to...
To mogło być o wiele lepiej napisane, historia też lekko naiwna, ale ogólnie - nie jest to zła rzecz!
To mogło być o wiele lepiej napisane, historia też lekko naiwna, ale ogólnie - nie jest to zła rzecz!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"The Name Drop" autorstwa Susan Lee to kolejna przeczytana przeze mnie książka z motywem kultury koreańskiej. Poprzednia powieść dotyczyła muzyki k-pop.
Tym razem głównym wątkiem jest zamiana miejsc między dwójką młodych ludzi podczas letniego stażu. The Name Drop skupia się na codziennym życiu w wielkiej korporacji i różnicach klasowych. Dla Jessiki staż w Haneul Corporation to życiowa szansa – wymarzone stypendium i kariera stoją otworem, jeśli tylko uda jej się wyróżnić. Dla Elijaha, syna prezesa tej samej firmy, jest to jedynie nudny obowiązek, wynikający z wymagań ojca.
Przez przypadek związany z ich identycznymi koreańskimi nazwiskami dochodzi do zamiany miejsc: Jessica trafia do luksusowej rezydencji, a Elijah do skromnej stancji z innymi stażystami. Ta sytuacja staje się dla nich obojga okazją, by doświadczyć życia z zupełnie innej perspektywy.
Główna oś fabuły opiera się na pomyłce, która szybko zostaje odkryta przez Jessikę, ale Elijah, pragnący uciec od kontroli apodyktycznego ojca, proponuje, by utrzymali ten sekret do końca lata. Jessica, mimo początkowych obaw, zgadza się – ma zbyt wiele do stracenia, by ryzykować. Jej ojciec także pracuje w firmie Elijaha, więc ewentualne konsekwencje mogłyby dotknąć całą rodzinę. Z kolei Elijah odnajduje w nowej sytuacji niespodziewaną wolność – zyskuje czas na zwiedzanie Nowego Jorku i poznanie życia bez ciągłej presji....
Pełna recenzja na blogu:
https://m-czas.blogspot.com/2024/09/susan-lee-name-drop.html
"The Name Drop" autorstwa Susan Lee to kolejna przeczytana przeze mnie książka z motywem kultury koreańskiej. Poprzednia powieść dotyczyła muzyki k-pop.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem głównym wątkiem jest zamiana miejsc między dwójką młodych ludzi podczas letniego stażu. The Name Drop skupia się na codziennym życiu w wielkiej korporacji i różnicach klasowych. Dla Jessiki staż w Haneul...
To była bardzo przyjemna historia. Polubiłam Elijah i Jessicę oraz lekcję, którą oboje dostali od życia. Razem z nimi przeżywałam ich wzloty i upadki, to jak budowali relacje z innymi praktykantami, jak również jak zaczynali coś do siebie czuć.
Polecam na odprężenie.
To była bardzo przyjemna historia. Polubiłam Elijah i Jessicę oraz lekcję, którą oboje dostali od życia. Razem z nimi przeżywałam ich wzloty i upadki, to jak budowali relacje z innymi praktykantami, jak również jak zaczynali coś do siebie czuć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam na odprężenie.
Zacznę od tego, że książka jest idealna, jeśli mamy ochotę przeczytać coś lekkiego, co nie wywoła u nas jakiś większych emocji. Jest to jedna z takich historii, gdzie bohaterowie zostają wplątani w skomplikowaną sytuację i próbują z tego wybrnąć, a w międzyczasie nawiązuje się relacja romantyczna i zawiązują się przyjaźnie. Identyczne nazwisko głównych bohaterów powoduje istny miszmasz odnośnie stażu w prestiżowej korporacji - na najniższym szczeblu i szczeblu dyrektorskim.Fabuła nie jest zawiła, lecz całkiem prosta i przewidywalna. Nie mogę powiedzieć, że nie dotyka ważnych kwestii. Jest w niej mowa o przyjaźni, miłości, pieniądzach, znajomościach i znanym nazwisku, które może być furtką w wielu sytuacjach.. Dwa różne światy, które nagle się zderzają i muszą ze sobą współdziałać. Książka do przeczytania w jeden weekend. Lekka i przyjemna. Jak zaczynałam czytać, stwierdziłam, że jest to pozycja dla młodzieży w wieku 15-16 lat, a nie dla dorosłego czytelnika, bo jak dla mnie wydała się ona po prostu zbyt prosta (może ze względu na to, że opisuje zauroczenie osiemnastolatków). Tak jak już wspominałam powyżej, książka jest lekka i idealna na letni weekend.
Zacznę od tego, że książka jest idealna, jeśli mamy ochotę przeczytać coś lekkiego, co nie wywoła u nas jakiś większych emocji. Jest to jedna z takich historii, gdzie bohaterowie zostają wplątani w skomplikowaną sytuację i próbują z tego wybrnąć, a w międzyczasie nawiązuje się relacja romantyczna i zawiązują się przyjaźnie. Identyczne nazwisko głównych bohaterów powoduje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toElijah i Jessica pochodzą z dwóch światów i gdyby nie przypadek pewnie nigdy by się nie spotkali. Ona miała zostać stażystką w Nowym Jorku, z czego bardzo się cieszyła. Wiedziała doskonale, że to szansa, której nie dostaje każdy. Jednak już po przyjeździe zaczęła się zastanawiać, czy aby na pewno wszystko jest w porządku. Prywatny kierowca, piękna posiadłość, gosposia – takie warunki na pewno nie są dla zwykłych stażystów. On jest synem właściciela, przyszłym prezesem. Spodziewa się, że każdy tak będzie go traktować. Jednak jest zupełnie inaczej. Nie tylko jedzie z jakimiś innymi młodymi ludźmi, ale również to z nimi ma zamieszkać. Czy aby na pewno tak ma być?
Dość szybko zagadka się rozwiązuje. Oboje mają takie samo nazwisko, przez co dochodzi do pomyłki. Jessica pragnie od razu wyjaśnić nieporozumienie, jednak Elijah ma zupełnie inne plany. Widzi w tym szansę na poznanie firmy od zupełnie innej strony, dla młodej kobiety również jest to szansa na duży rozwój. Czy ta zamiana wyjdzie im na dobrze? Czy Jessica wykorzysta swoją szansę? Co odkryje Elijah? Jak potoczy się znajomość tej dwójki?
Książka mi się podobała. Dla mnie to taka lżejsza historia idealna na leniwe, letnie popołudnie. Może nie zapadnie w pamięci na długie miesiące, ale naprawdę fajnie się ją czytało. Akcja sprawnie poprowadzona, z ciekawymi zwrotami. To opowieść o miłości, ale nie tylko, również o „zderzeniu” dwóch światów, zamianie miejscami. Książkę czytało się szybko, a podczas czytania towarzyszyły mi emocje (może nie jakieś bardzo duże, tylko takie mniejsze, ale były).
Bohaterowie ciekawi, oboje dobrze wykreowani. Osobiście ich polubiłam, jednak nic więcej niż w zarysie historii wam o nich nie powiem.
„The Name Drop” to fajna propozycja na letnie popołudnie. Mnie się podobała i polecam.
Recenzja pojawiła się również na moim blogu - https://anka8661.blogspot.com/2024/07/thenamedropwydawnictwoharpercollinspolska.html
Elijah i Jessica pochodzą z dwóch światów i gdyby nie przypadek pewnie nigdy by się nie spotkali. Ona miała zostać stażystką w Nowym Jorku, z czego bardzo się cieszyła. Wiedziała doskonale, że to szansa, której nie dostaje każdy. Jednak już po przyjeździe zaczęła się zastanawiać, czy aby na pewno wszystko jest w porządku. Prywatny kierowca, piękna posiadłość, gosposia –...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd samego początku nie wiedziałam zbytnio, czego mam się po tej powieści spodziewać. Tak naprawdę głównym powodem, dla którego sięgnęłam po tę pozycję, było to, że patronuje jej mój bookbesties (@_ciagle_czytanie), który non stop o niej gadał i nieźle mnie zaciekawił. Teraz jestem mu absolutnie wdzięczna, bo znalazłam nową perełkę książkową, która - jestem pewna - na długo nie wyjdzie mi z głowy!
Zacznijmy może od fabuły. Książka opowiada o Elijahu i Jessice, którzy jadą do Nowego Jorku na staż w Haneul Corporation. Elijah, z racji iż jest synem prezesa Haneul Corporation, jest przekonany, że wszyscy będą go traktować jak przystało. Trafia jednak do grupy praktykantów, którzy nie otrzymują wynagrodzenia i mieszkają w spartańskich warunkach. Jessica, ku jej zaskoczeniu, zostaje skierowana na szkolenie dyrektorskie, podczas którego ma zamieszkać w ekskluzywnej kamienicy. Razem szybko odkrywają przyczynę pomyłki - oboje noszą takie samo koreańskie nazwisko. Stwierdzają jednak, że (z różnych przyczyn) nie będą nikogo wyprowadzać z błędu. Brzmi ciekawie, prawda? Zapewniam was, że tak właśnie jest!
Od samego początku polubiłam się ze stylem pisania autorki. Jest on naprawdę przyjemny w czytaniu, lekki i to dzięki niemu w dużej mierze tak szybko płynie się przez książkę. Autorka nie raz sprawiła, że zapomniałam, iż trzymam w ręku książkę i ją czytam, oraz czułam się, jakbym była w tym samym miejscu co ci bohaterowie, którzy również byli niczego sobie! Każdy z nich był fantastycznie wykreowany, przedstawiony oraz każdy z nich miał swój niepowtarzalny charakter.
Niepowtarzalny był też klimat i vibe tej powieści! Po prostu I’m in love! Kocham, kocham i jeszcze raz kocham!
Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić wam tę pozycję, szczególnie na ten letnio-wiosenny czas ☺️🧡!
[współpraca barterowa]
Od samego początku nie wiedziałam zbytnio, czego mam się po tej powieści spodziewać. Tak naprawdę głównym powodem, dla którego sięgnęłam po tę pozycję, było to, że patronuje jej mój bookbesties (@_ciagle_czytanie), który non stop o niej gadał i nieźle mnie zaciekawił. Teraz jestem mu absolutnie wdzięczna, bo znalazłam nową perełkę książkową, która - jestem pewna - na długo...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Ludzi nie obchodzi, że ktoś udaje kogoś, komu gorzej się powodzi. Za to każdy się złości na tych, którzy udają bogatych i sławnych.”
Ludzi noszących takie same nazwiska, mimo że nie łączą ich żadne powiązania rodzinne, jest dużo. W naszym kraju roi się od Kowalskich, Woźniaków, Nowaków czy Wiśniewskich. Dotyczy to również obcobrzmiących nazwisk, więc o pomyłkę nie trudno, tak jak to miało miejsce u bohaterów książki .„The Name Drop”.
Jessica i Elijah nie są w żaden sposób ze sobą spokrewnieni, mimo że noszą to samo nazwisko, czyli Yoo-Jin-Lee. Ona ma 18 lat i właśnie skończyła szkołę. Marzy o tym, by zacząć naukę w junior college’u, ale najpierw musi odbyć staż, na który udało się jej dostać. Wybrała koreańską firmę Haneul Corporation z siedzibą w Nowym Yorku, by podszkolić swoje umiejętności jako praktykantka.
Elijah ma 19 lat i również ma wziąć udział w szkoleniu, ale o zupełnie innym charakterze. Jest synem właściciela Haneul, więc jego ojciec chce, by przeszedł szkolenie dyrektorskie. Do tej pory mieszkał w Korei, gdzie jego życie było zdominowane przez ambicje ojca, więc nie mógł zbyt swobodnie korzystać z nastoletniego czasu i wolności. Ma już zaplanowane przez ojca życie, więc wie co będzie robić. Samodzielną podróż do Nowego Jorku traktuje jako odskocznię od sztywnych ram wyznaczonych przez warunki, w jakich do tej pory żył.
Tak się złożyło, że Elijah i Jessica przybywają w tym samym czasie do Nowego Jorku, jeszcze nie wiedząc o swoim istnieniu. Wprawdzie zwracają na siebie uwagę już na lotnisku, ale są świadomi, że to nie będzie ich jedyne spotkanie. I tu następują dziwne zbiegi okoliczności. Ona, zamiast do grupy stażystów trafia na szkolenie dyrektorskie zamiast Elijaha, a on, ku swemu zaskoczeniu, zostaje przydzielony do grupy praktykantów, którzy mieszkają w spartańskich warunkach. Chłopak szybko zauważa, że coś tu jest nie tak. Gdy ponownie ich ścieżki się łączą, orientują się, że zaszła pomyłka, ale Elijah wpada na pomysł, by tego nie zmieniać.
„The Name Drop” to lekka, przyjemna w czytaniu młodzieżówka z gatunku k-drama, w której nie brakuje zabawnych sytuacji i romantycznych wątków, ale bez erotycznych, śmiałych scen. Autorka w urokliwy sposób opowiada o losach dwójki nastolatków, którzy pragną na swój sposób spędzić czas z daleka od rodziny.
Fabuła została oparta na znanym schemacie, jakim jest zamiana miejsc będąca wynikiem takich samych nazwisk u bohaterów. Wprawdzie w Korei nazwisko Lee jest dosyć popularne (o czym świadczy nazwisko autorki), ale są przecież jeszcze dowody tożsamości i wszystko można zweryfikować. Z tego względu ta historia wydała mi się mało realna, gdyż trudno mi było uwierzyć, że jakakolwiek poważna firma nie zorientowałaby się w takiej sytuacji. Przecież tu nie tylko chodziło o pomylenie nazwisk, ale też płci! Ten wątek do mnie nie przemówił.
Jessica wykazuje się słabą inteligencją już w momencie, gdy zauważa, że lot samolotem ma w luksusowych warunkach. Potem także pojawiają się sygnały, mówiące, że coś jest nie tak, ale nic z tym nie robi. Ta część jest nieco naciągana i wywołuje zdziwienie jej naiwnością. Wszystko wygląda tak, że w tej firmie nikt nie wie kto jest kim. Jednak nie znam realiów panujących w koreańskich firmach, więc być może jest to możliwe. Ogólnie firma przedstawiona jest niekorzystnie, jako wykorzystująca ludzi za niewielkie pieniądze, poniżająca kobiety i nie doceniająca pracowników. Świadczy o tym sytuacja, w jakiej znalazł się Elijah. Warunki, w jakich przyszło mu mieszkać wraz z innymi stażystami, są opłakane, a oni traktowani są jako coś gorszego, tylko dlatego, że są o wiele niżej w strukturach firmy.
Mimo tych kilku nieścisłości i mankamentów, książka mi się podobała, gdyż pokazuje, że czasami zdarzają się sytuacje, które z początku wydają się zbyt pogmatwane, trudne, ale w efekcie przynoszą dużo korzyści. W przypadku Elijaha i Jessiki los połączył ich ścieżki, by mogli zobaczyć, na czym im zależy, co jest dla nich ważne, a przede wszystkim by mogli odnaleźć siebie i miłość.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z portalem Sztukater
„Ludzi nie obchodzi, że ktoś udaje kogoś, komu gorzej się powodzi. Za to każdy się złości na tych, którzy udają bogatych i sławnych.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLudzi noszących takie same nazwiska, mimo że nie łączą ich żadne powiązania rodzinne, jest dużo. W naszym kraju roi się od Kowalskich, Woźniaków, Nowaków czy Wiśniewskich. Dotyczy to również obcobrzmiących nazwisk, więc o pomyłkę nie trudno,...
"Dzięki Tobie i Elijahowi dowiedziałam się, że choć życie mamy różne, to problemy bardzo podobne. Chcemy zaimponować rodzicom, sprostać ich wymaganiom, wyróżnić się i być traktowanym poważnie. Walczymy o to, czego sami pragniemy, bo ktoś ma dla nas inne plany (...)"
"The Name Drop" Dusan Lee to chyba pierwsza przeczytana przeze mnie powieść, napisana w duchu fascynacji Koreą. Ostatnio obserwujemy wyraźny zwrot w tym kierunku, zarówno w muzyce, kulturze, jak i literaturze, stąd też byłam ciekawa jak sama odbiorę tę książkę. Przyznam, że moja ocena jest pozytywna. Choć o samej Korei dowiadujemy się z niej niewiele, to poznajemy wywodzących się z tego państwa bohaterów, których zachowanie zakorzenione jest w tamtejszej kulturze.
Akcja powieści rozgrywa się w Nowym Jorku, ale głównymi bohaterami są Koreańczycy, odbywający tam staż. Autorka w szczególny sposób zwraca naszą uwagę na Jessicę i Elijaha, którzy w wyniku niefortunnego splotu wydarzeń zamieniają się rolami. Pochodzący z bogatej rodziny młodzieniec trafia na spartańskie warunki, natomiast dziewczyna ze średniej klasy ma możliwość zamieszkać w luksusowej kamienicy z gosposią. Jak się okazuje, zmiana miejsca zamieszkania stanowi dopiero początek serii pomyłek. Przyznam, że momentami było zabawnie, ale książka porusza też problemy, z których istnienia wcześniej nawet nie zdawałam sobie sprawy.
Rzecz dzieje się w czasach współczesnych, natomiast zachowania jakie możemy zaobserwować u niektórych Koreańczyków, są jakby nie z tej epoki. Wyobraźcie sobie, że w odnoszącej sukcesy korporacji kobiety wciąż są gorzej traktowane, często będąc odsuwane od ważnych projektów. Co gorsza, odmawia się im kierowniczych stanowisk! Inną ważną kwestią są małżeństwa, które w wielu kręgach nadal zawierane są jak transakcje handlowe. Aż trudno mi uwierzyć, że są kraje, w których wciąż hołduje się takim poglądom. Co gorsza, bardzo często młodzi ludzie nie mają prawa głosu, tylko posłusznie muszą wykonywać wolę swoich opiekunów.
Muszę przyznać, że "The Name Drop" nie do końca mnie porwało, a to za sprawą bohaterów, którzy nie wzbudzili mojej większej sympatii. Jessica męczyła mnie swoim niepohamowanym gadulstwem, a Elijah momentami wydawał mi się nieporadny, zupełnie jakby urwał się z choinki. No, ale czego oczekiwać po chłopaku, którego do tej pory wszyscy we wszystkim wyręczali. Sam wątek zamiany też nie do końca do mnie przemawia, jako zbyt naciągany, niemniej, książka ta zaskoczyła mnie też w pozytywnym stopniu. Pozwoliła mi dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy, z których istnienia wcześniej nie zdawałam sobie sprawy.
Nie żałuję czasu jaki poświęciłam na przeczytanie "The Name Drop", gdyż uważam, że powieść zwraca uwagę na ważne kwestie, których powinniśmy być świadomi. Uzmysławia nam, że należy doceniać to, co mamy, ponieważ niektórzy mają zdecydowanie gorzej od nas.
Moja ocena 7,5/10.
"Dzięki Tobie i Elijahowi dowiedziałam się, że choć życie mamy różne, to problemy bardzo podobne. Chcemy zaimponować rodzicom, sprostać ich wymaganiom, wyróżnić się i być traktowanym poważnie. Walczymy o to, czego sami pragniemy, bo ktoś ma dla nas inne plany (...)"
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"The Name Drop" Dusan Lee to chyba pierwsza przeczytana przeze mnie powieść, napisana w duchu fascynacji...
🔥🔥🔥RECENZJA 🔥🔥🔥
Jessica wywodzi się z domu gdzie skrupulatnie przeliczano każdy wydany pieniądz. Więc jeżeli chciała sobie pozwolić na coś więcej musiała na to zarobić. Propozycja stażu była dla niej spełnieniem marzeń gdyż po ukończeniu go miała możliwość dostania się do takiej szkoły jakiej zapragnęła. Jednak wyjazd do Nowego Jorku już od początku wydawał jej się dziwny. Wydarzenia na lotnisku oraz później już na miejscu kazały dziewczynie przypuszczać że doszło do pomyłki.
Elijah natomiast pochodzi z domu gdzie pieniędzy jest pod dostatkiem. Jego ojciec prowadzi firmę, która od pokoleń należy do rodziny. Niestety nie jest on szczęśliwym nastolatkiem. Brakuje mu wolności, możliwości decydowania sam za siebie i najważniejszego - zrozumienia i wsparcia że strony ojca. Elijah ma już zaplanowaną przyszłość, to właśnie on ma przejąć firmę od ojca. I w związku z tym udaje się do Nowego Jorku na szkolenie dyrektorskie.
Jednak w skutek pomyłki ma odbyć staż, mieszkając w ciasnym mieszkaniu i kilkoma innymi osobami.
Za namową Elijaha Jessica zgadza się na tą zamianę. Jednak czy uda im się to ciągnąć do końca? Czy będą w stanie osiągnąć swój cel? Jak potoczy się ich znajomość?
Jest to druga książka autorki, którą miałam przyjemność przeczytać i powiem Wam że ta pozycja również mnie wciągnęła. Autorka ma tak lekki I przyjemny styl pisania że czyta się je bardzo szybko. W książce mamy przedstawione dwójkę nastolatków zupełnie od siebie różnych. On ma podane wszystko na tacy co już zaczęło go nudzić i chce spróbować samodzielnego życia. Ona zaś wie co to znaczy ciężko pracować aby osiągnąć swój cel. W książce znajdziecie również dość dużo informacji na temat kultury koreańskiej oraz zwyczajów tam panujących. Przyznam szczerze że mi osobiście nie podoba się ta dyskryminacja kobiet i uważnie nas za zbędny element 😉 Jednak zachęcam do przeczytania tej książki zwłaszcza nastolatków, dla których ta książka będzie ciekawą pozycją 😊
#recenzja #współpracabarterow
🔥🔥🔥RECENZJA 🔥🔥🔥
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJessica wywodzi się z domu gdzie skrupulatnie przeliczano każdy wydany pieniądz. Więc jeżeli chciała sobie pozwolić na coś więcej musiała na to zarobić. Propozycja stażu była dla niej spełnieniem marzeń gdyż po ukończeniu go miała możliwość dostania się do takiej szkoły jakiej zapragnęła. Jednak wyjazd do Nowego Jorku już od początku wydawał jej się...
Przeczytałam tę książkę w ramach booktouru, czyli trochę na czas, i mam wrażenie, że nic nowego do mojego życia nie wniosła, ale była dobrą rozrywką na jeden raz. Nawet jeśli na jeden z najgorszych wątków świata czyli przeskok czasowy na końcu książki, wiec o najciekawszych rzeczach dowiadujemy się w wielkim skrócie. Człowiek ma trochę wrażenie, że czyta k-dramę, ale odbywającą się w Nowym Jorku, ot taką filmową historię dobrą do komedii romantycznej, gdzie ona i on zamieniają się miejscami, bo mają to samo imię i nazwisko, a chcą doświadczyć innego życia. A obydwoje są za głupi, żeby wpaść na to, że oczywiście się to wyda i będą mieli przesrane.
Przeczytałam tę książkę w ramach booktouru, czyli trochę na czas, i mam wrażenie, że nic nowego do mojego życia nie wniosła, ale była dobrą rozrywką na jeden raz. Nawet jeśli na jeden z najgorszych wątków świata czyli przeskok czasowy na końcu książki, wiec o najciekawszych rzeczach dowiadujemy się w wielkim skrócie. Człowiek ma trochę wrażenie, że czyta k-dramę, ale...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toElijah jest synem przedsiębiorcy, właściciela Haneul Corporation. Chłopak wyjeżdża do Nowego Jorku, gdzie ma pracować w firmie ojca. Jessica również przybywa do tej firmy, by wziąć udział w programie dla stażystów i zdobyć potrzebne doświadczenie. Gdy docierają na miejsce, orientują się, że zaszła pomyłka - Elijah trafia do grupy praktykantów i zamieszkuje w małym mieszkaniu z resztą osób, a Jessica otrzymuje prywatnego kierowcę i luksusową kamienicę. Odkrywają, że oboje noszą to samo koreańskie nazwisko. Zgodnie ustalają, że nie będą wyprowadzać pracodawców z błędu i spróbują innego życia. Tylko co się stanie, gdy ich zamiana wyjdzie na jaw? I jakie będą tego konsekwencje?
"The Name Drop" to bardzo lekka, nieangażująca, momentami zabawna lektura, którą polecam na popołudniowy relaks. Dla mnie była to typowa młodzieżówka, która powinna spodobać się zarówno nastolatkom, jak i starszym czytelnikom, którzy chcą sięgnąć po coś lekkiego. Główni bohaterowie to młodzi ludzie, którzy poznają życie, jakiego do tej pory nie znali. Elijah całe życie był rozpieszczanym dzieckiem, żyjącym pod kloszem. Gdy przybywa do Nowego Jorku, odkrywa uroki życia, dowiaduje się, czym jest przyjaźń oraz młodzieńcza miłość. Podczas czytania obserwujemy narodziny uczucia między dwojgiem bohaterów i śledzimy ich relację. Mimo, że momentami to uczucie było takie nierealne, wyimaginowane i pewnie niemożliwe w prawdziwym życiu, to czytało się to dobrze. Ja nastolatką już nie jestem, więc nie przeżywałam tego pewnie tak, jak odbiorą to młodsze osoby i byłam w stanie realnie ocenić, jak mało prawdopodobne były niektóre wydarzenia. Mimo to, książka mi się podobała i myślę, że jest ciekawą propozycją dla nastolatek. I co ważne - nie znajdziemy tam żadnych toksycznych wątków, co niestety ma miejsce w wielu wydawanych ostatnio książkach.
Elijah jest synem przedsiębiorcy, właściciela Haneul Corporation. Chłopak wyjeżdża do Nowego Jorku, gdzie ma pracować w firmie ojca. Jessica również przybywa do tej firmy, by wziąć udział w programie dla stażystów i zdobyć potrzebne doświadczenie. Gdy docierają na miejsce, orientują się, że zaszła pomyłka - Elijah trafia do grupy praktykantów i zamieszkuje w małym...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka otrzymana z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
Dawno nie czytałam książek z gatunku Young Adult. Młodzieżówki zwykle zostawiałam na sam koniec, jeśli chodzi o kolejność czytania, gdyż mają raczej zbyt delikatne fabuły jak dla mnie. Na „The Name Drop” zdecydowałam się, ponieważ opis mocno mnie zaintrygował. Brzmiał trochę jak mieszanka komedii, dramatu i romansu. Zapowiadały się elementy mizoginii, apodyktyzmu i braku tolerancji. A że to tematy raczej rzadkie w tego typu książkach, to chętnie sięgnęłam po lekturę od Susan Lee.
W powieści zasadniczo chodzi o staż w ogromnej korporacji, jaką jest Haneul Corporation. Szansę na praktyki dostali nieliczni, bo tylko dziesięciu studentów. Wśród nich jest Jessica, inteligentna i ambitna dziewczyna, która obiecała się za bardzo nie wychylać i która jest też niesamowitą gadułą, czym przyciąga uwagę wielu ludzi. Jest to bardzo fajnie wymyślona postać, podobał mi się jej charakter i bijąca od niej pozytywność.
Elijah natomiast to syn właściciela całego przedsiębiorstwa, który przyjeżdża po to, aby wyszkolić się na dyrektora. Jego postać również bardzo pozytywna, mimo że początkowo chłopak wydaje się snobem.
Dochodzi do pomyłki, gdyż oboje mają to samo nazwisko. Tak więc Jessica trafia na miejsce chłopaka, a Elijah na miejsce dziewczyny. Zaczyna im się to podobać, więc nie robią z tym problemu, tylko świadomie zamieniają się miejscami. Cóż to była za zamiana! Naprawdę świetna. Podobał mi się ten pomysł, to zamieszanie i ta aura tajemniczości rzucana przez bohaterów na resztę ludzi. Teraz trzeba robić wszystko, aby nikt się nie dowiedział, prawda?
„The Name Drop” to książka, która bardzo mi się spodobała. Było w niej naprawdę dużo luzu, radości, ale też wiele komplikacji, dodających jej animuszu. Tematy mizoginii, apodyktyzmu i braku tolerancji były tutaj mocno zaznaczone, autorka rzuciła dużo światła na te problemy, oraz na to, jak one potrafią wpłynąć na człowieka. Fajnie. Oprócz tego, że czytało się tę powieść świetnie, to można było wyciągnąć z niej pewne wnioski. Jeśli chodzi o gatunek, to właśnie taka lektura powinna być najchętniej czytaną książką wśród młodzieży, gdyż tekst jest lekki, fabuła ciekawa, nie ma w niej przekleństw, a poruszane ciężkie tematy są od razu znaczone jako złe. Nie ma w niej więc złych przykładów, są tylko rzeczy do przemyślenia. Gdybym miała dziecko w wieku nastoletnim, to na pewno bym mu poleciła taką powieść. Lekka i przyjemna. 9/10
Książka otrzymana z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDawno nie czytałam książek z gatunku Young Adult. Młodzieżówki zwykle zostawiałam na sam koniec, jeśli chodzi o kolejność czytania, gdyż mają raczej zbyt delikatne fabuły jak dla mnie. Na „The Name Drop” zdecydowałam się, ponieważ opis mocno mnie zaintrygował. Brzmiał trochę jak mieszanka komedii, dramatu i...
Recenzja patronacka: „The Name Drop"
Ocena: 100/5⭐
🗽🏛️🗽🏛️🗽🏛️🗽🏛️🗽🏛️🗽
Moja opinia:
Książka „The Name Drop" to historia,która zawładnęła moim sercem już od pierwszych stron,pierwszych dialogów,pierwszych spotkań.
Zgłaszając się do naboru partronackiego,nie myślałem że tak pokocham tą książkę,styl pisania autorki był,lekki,prosty i ciekawy.W dużej ilości najbardziej popularne romanse młodzieżowe mają toksyczne postacie,a tu nasi główni bohaterowie byli bardzo dobrze wykreowani,ich charaktery były ciekawe, wyjątkowe i wyróżniające się na tle innych.Najważniejsze,nie były normalizowane toksyczne zachowania. Akcja rozgrywała się w idealnym tempie,moim zdaniem nie było,ani za szybko,ani za wolno. Bardzo podobał mi się motywy nastoletniego dorastania.Nigdy wcześniej nie czytałam książki z takim motywem,a ta historia była moją pierwszą i na pewno,nie ostatnią. Zakończenie było W-O-W.
Podobało mi się też to,że bohaterowie wyjechali,na staż,bo jakby fajnie się o tym czytało I fajnie było się dowiedzieć jak wygląda taki wyjazd i co tam się robi. Uwaga rzecz,która mnie strasznie zachęciła do zgłoszenia się do naboru patronackiego, ponieważ książka jest pisana z perspektywy głównej bohaterki i głównego bohatera,a ja to po prostu uwielbiam.
Czy uważam że książkę warto przeczytać? Oczywiście że tak.Ale czy uważam że każdemu może spodobać się ta książka?Nie,ponieważ może komuś nie przypaść do gustu i całkiem to zrozumiem,bo jest to dość lekka młodzieżówka ,a nie każdy za takimi przepada.
(Książka 11/12+)
Chciałbym jeszcze ogromnie podziękować za wsparcie oraz za szansę wydawnictwo Harper Collins,bo gdyby nie oni to nie objąłbym tej cudownej książki pod moje skrzydła🥹❤️
🗽🏛️🗽🏛️🗽🏛️🗽🏛️🗽🏛️🗽
Recenzja patronacka: „The Name Drop"
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOcena: 100/5⭐
🗽🏛️🗽🏛️🗽🏛️🗽🏛️🗽🏛️🗽
Moja opinia:
Książka „The Name Drop" to historia,która zawładnęła moim sercem już od pierwszych stron,pierwszych dialogów,pierwszych spotkań.
Zgłaszając się do naboru partronackiego,nie myślałem że tak pokocham tą książkę,styl pisania autorki był,lekki,prosty i ciekawy.W dużej ilości najbardziej...
Elijah przyjeżdża do Nowego Jorku na staż w przedsiębiorstwie należącym do jego ojca. Jest przekonany, że wszyscy będą traktować go jak przystało na przyszłego prezesa. Trafia jednak do grupy praktykantów, którzy nie otrzymują wynagrodzenia i mieszkają w spartańskich warunkach.
Jessica przyjeżdża do Nowego Jorku na staż w Haneul Corporation. Karierę zaczyna na najniższym szczeblu korporacyjnej drabiny. Ku jej zaskoczeniu zostaje skierowana na szkolenie dyrektorskie, podczas którego ma zamieszkać w przepięknej kamienicy.
Elijah i Jessica szybko odkrywają przyczynę pomyłki – oboje noszą takie samo koreańskie nazwisko. Postanawiają jednak nikogo nie wyprowadzać z błędu. Dzięki temu Elijah będzie mógł na pewien czas odpocząć od apodyktycznego ojca, a Jessica zyska szansę na otrzymanie wymaganych przez uczelnię listów polecających.
***
Mimo, że ta historia nie jest zła, to wpędziła mnie w ogromny zastój czytelniczy. Liczy sobie raptem trzysta stron, a męczyłam ją przez tydzień. Sama koncepcja historii mi się spodobała, jednak zabrakło chemii między nami. Myślę, że jest to przede wszystkim wynik stylu pisania autorki, który kompletnie do mnie nie trafił.
„The Name Drop” ma spory potencjał. Autorka porusza w niej wiele ciekawych motywów, m.in. presji ze strony rodziny, dotyczącej życiowych wyborów nastolatków, czy też ich pierwsze kroki w kierunku dorosłości. Zaprezentowane zostały również tradycyjne poglądy koreańskie, dotyczące pozycji kobiet w biznesie, aranżowanych związków itp.
Jessica i Elijah pochodzą z dwóch różnych światów. I choć jedno z nich ma wszystko, czego dusza zapragnie, a drugie szanuje każdy grosz, to jednak oboje mają ten sam cel – walczą o swoją przyszłość i marzenia. Nie obdarzyłam ich jakąś szczególną sympatią, więc automatycznie nie byłam zaangażowana w przeżywaniu ich życiowych perypetii.
Historię tę zaliczam do grona książek „Przeczytać – Zapomnieć”. Dawno już żadna książka nie wywołała we mnie tak obojętnych odczuć. Jest to jednak tylko i wyłącznie wynik moich osobistych preferencji czytelniczych. Dlatego nikomu jej nie odradzam. Każdy powinien wyrobić o niej swoje własne zdanie.
Moja ocena: 5/10
Elijah przyjeżdża do Nowego Jorku na staż w przedsiębiorstwie należącym do jego ojca. Jest przekonany, że wszyscy będą traktować go jak przystało na przyszłego prezesa. Trafia jednak do grupy praktykantów, którzy nie otrzymują wynagrodzenia i mieszkają w spartańskich warunkach.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJessica przyjeżdża do Nowego Jorku na staż w Haneul Corporation. Karierę zaczyna na najniższym...
Zapowiadała się świetnie, ale od drugiej połowy zrobiło się irytująco.
Zapowiadała się świetnie, ale od drugiej połowy zrobiło się irytująco.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUrocza, kochana, zabawna i lekka. Właśnie tak mogłabym po krótce opisać książkę ze zdjęcia. Okazała się jednak na tyle przyjemna, że chciałabym powiedzieć o niej coś więcej niż kilka krótkich słów. Dlatego też rozsiądźcie się wygodnie, czytajcie i zamawiajcie swoje egzemplarze 🌼
🪻"The name drop" to historia, która urzekła mnie od pierwszego rozdziału. Może nie jest to książka, gdzie znajdziecie masę zaskoczeń i fajerwerków, jednak ma w sobie to ✨coś✨, dzięki czemu nie miałam ochoty jej odkładać i w pewien sposób skradła moje serduszko. Urzekło mnie również to, że czytając ją, miałam wrażenie, jakbym oglądała komedię romantyczną, które zresztą szczerze uwielbiam!
🪻Jest to książka naprawdę sympatyczna. Styl autorki jest lekki, przyjemny i sprawia, że czytelnik ma okazję nieco się zrelaksować przy jej lekturze, a właśnie tego w ostatnim czasie bardzo potrzebowałam.
🪻Sporym zaskoczeniem była również kwestia tego, że w zupełnie luźną książkę, autorka potrafiła wpleść naprawdę ciekawie, ale też wartościowe informacje. Czytając "The name drop" mogłam dowiedzieć się kilku rzeczy o koreańskiej kulturze, a jako że nigdy wcześniej się nią nie interesowałam, byłam szczerze zaskoczona kilkoma faktami. Susan Lee postanowiła stanąć naprzeciwko utartym przez lata ścieżkom i pokazać w swojej historii, że trzeba walczyć o swoje, by powoli zmieniać świat na lepsze.
🪻Jestem nią szczerze zauroczona. Myślałam, że bedzie to lektura na jeden dzień, gdzie po jej przeczytaniu odłożę ją na półkę, po czym szybko o niej zapomnę. Tak się jednak nie stało, ponieważ pozostawiła we mnie swoją cząstkę. Książka Susan Lee zostanie ze mną na dłużej i na pewno kiedyś na nowo postawię nogę w tłocznym Nowym Jorku, by przeżyć wszystko jeszcze raz!
Urocza, kochana, zabawna i lekka. Właśnie tak mogłabym po krótce opisać książkę ze zdjęcia. Okazała się jednak na tyle przyjemna, że chciałabym powiedzieć o niej coś więcej niż kilka krótkich słów. Dlatego też rozsiądźcie się wygodnie, czytajcie i zamawiajcie swoje egzemplarze 🌼
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🪻"The name drop" to historia, która urzekła mnie od pierwszego rozdziału. Może nie jest to...
Nowy Jork, zamiana, dwójka młodych ludzi wchodząca w dorosły świat, praca w tej samej firmie
Elihsj jako syn szefa miał dostać przywileje na stażu. Zamiast tego trafił do grupy praktykantów, nie ma luksusów, ani wynagrodzenia.
Na takie coś liczyła Jessica, którego jednak przyznała szkolenie dyrektorskie, i mieszkanie w przepięknej kamiennicy.
Jak do tego doszło? Oboje mają takie same koreańskie nazwisko, więc zwyczajnie doszli do pomyłki. Jednak, gdy już się o tym dowiedzieli, nie zamierzali spray odkręcać. Dzięki tej przypadkowej złamanie Elijah może odpocząć od ojca, a Jessica może otrzymać list polecający na uczelnię, ci jest jej bardzo potrzebne.
Ale czy uda się to długo ukrywać w tajemnicy? Do tego dochodzą równie niespodziewanie uczucia. Co zrobią, gdy przyjdzie im wybierać między uczuciami, a dochowaniem sekretu?
Czytałam już inną książkę autorki i bardzo mi się podobała i ta także mnie nie zawiodła. Mamy piękną okładką, bohaterów, których nie da się nie lubić, lekki, wciągający styl pisania i romans YA który aż chce się czytać.
Nowy Jork, zamiana, dwójka młodych ludzi wchodząca w dorosły świat, praca w tej samej firmie
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toElihsj jako syn szefa miał dostać przywileje na stażu. Zamiast tego trafił do grupy praktykantów, nie ma luksusów, ani wynagrodzenia.
Na takie coś liczyła Jessica, którego jednak przyznała szkolenie dyrektorskie, i mieszkanie w przepięknej kamiennicy.
Jak do tego doszło? Oboje...
Elijah przylatuje do Nowego Jorku na staż w firmie swojego ojca. Niespodziewanie trafia do grupy praktykantów, którzy nie otrzymują wynagrodzenia i mieszkają w średnich warunkach. Jessica również przylatuje do Nowego Jorku. Ma być praktykantką w firmie ojca Elijaha. Trafia jednak na szkolenie dyrektorskie, a mieszkać będzie w pięknej kamienicy. Para szybko odkrywa przyczynę pomyłki - mają takie samo koreańskie nazwisko. Postanawiają nie wyprowadzać nikogo z błędu. Jak potoczą się ich losy?
"The Name Drop" to powieść, która zaskoczyła mnie pozytywnie. Myślałam, że będzie to słodka historia o miłości. Dostajemy jednak losy dwójki młodych ludzi wrzuconych w trybiki ogromnego przedsiębiorstwa, w którym kobiety nie są traktowane na równi z mężczyznami.
Główni bohaterowie mają takie samo koreańskie nazwisko. Od samego początku tej historii mają przez to problemy. Jednak kiedy orientują się co właściwie się stało podejmują decyzję, że nie będą wyprowadzać ludzi z błędu. To jest naprawdę fajne, ponieważ on zaczyna zadawać się z ludźmi mniej zamożnymi i robi to co oni. Dodatkowo bardzo mu się to podoba, więc i dla nas jest to ciekawe doświadczenie. Ona natomiast musi stać się pewną siebie kobietą, która kiedyś ma zostać dyrektorem. Z zainteresowaniem obserwowałam jak Jessica się przez to zmienia. Pomysł z zamianą był naprawdę świetny i ten wątek bardzo mi się podobał.
Autorka przedstawia nam również jak niesprawiedliwie traktowane są kobiety w firmie oraz jak może być ciężko żyć w bogatej rodzinie. Oba wątki są warte uwagi i uważam, że to był wspaniały pomysł, by się znalazły w tej powieści.
"The Name Drop" to historia, w której zatracimy się po całości. Wciąga i ciężko się od niej oderwać. Fajny styl autorki sprawia, że czyta się tę książkę rewelacyjnie. Z całą pewnością spodoba się fanom lekkich romansów, poruszających ważne tematy. Mi osobiście bardzo się podobała, dlatego chciałabym polecić ją również Wam ❤️
Elijah przylatuje do Nowego Jorku na staż w firmie swojego ojca. Niespodziewanie trafia do grupy praktykantów, którzy nie otrzymują wynagrodzenia i mieszkają w średnich warunkach. Jessica również przylatuje do Nowego Jorku. Ma być praktykantką w firmie ojca Elijaha. Trafia jednak na szkolenie dyrektorskie, a mieszkać będzie w pięknej kamienicy. Para szybko odkrywa przyczynę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to@book.moodpl
„The Name Drop” książka młodzieżowa, która porusza ważne, a do tego ciekawe tematy. Czemu akurat ważne i ciekawe ? Już tłumaczę. Główni bohaterowi w powieści to koreańska młodzież, gdzie poznajemy tradycje i wychowanie w kulturze koreańskiej. W dużej mierze w tej książce fabuła skupia się na tych zagadnieniach. Dzięki temu można poznać cienie i blaski życia koreańskich dzieci, ale też rodzin. Wiedziałam, że zaburzona jest równość miedzy kobietami i mężczyznami, ale tutaj jakoś mnie zszokowało, że dzieje się już to na etapie dzieci/młodzieży. Elijah przyjeżdża do Nowego Jorku na staż w przedsiębiorstwie należącym do jego ojca. Jest przekonany, że każdy będzie go traktował jak przyszłego prezesa. Ale zdziwił się już na początku, kiedy zobaczył gdzie będzie mieszkał przez okres stażu oraz że nie dostanie żadnego wynagrodzenia. W tym samym czasie na staż przyjeżdża Jessica, która zaczyna swoją karierę na najniższym szczeblu korporacyjnej drabinki. Zdziwiona dziewczyna zostaje skierowana na szkolenie dyrektorskie, a zamieszkać ma w pięknej kamienicy. Jessica w to nie wierzy, ponieważ spodziewała się czegoś innego. Coś jest nie tak. Elijah oraz Jessica odkrywają po czasie przyczynę tej pomyłki. Okazuje się, że noszą takie samo nazwisko koreańskie stąd zaszła pomyłka i zamiana. Ale nie chcą wyprowadzać nikogo z błędu. Elijah dzięki temu odpocznie od apodyktycznego ojca, a Jessica dostanie upragniony list polecający. Ale to nie wszystko. Po więcej, będziecie musieli sięgnąć po książkę.
Historia o przyjaźni, miłości, zabawna i pouczająca. Bardzo dobrze czytało mi się tę książkę. Fabułą była wciągająca i przemyślana, a bohaterowie barwni i nie sposób ich było nie darzyć sympatią. Świetna historia !
@book.moodpl
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„The Name Drop” książka młodzieżowa, która porusza ważne, a do tego ciekawe tematy. Czemu akurat ważne i ciekawe ? Już tłumaczę. Główni bohaterowi w powieści to koreańska młodzież, gdzie poznajemy tradycje i wychowanie w kulturze koreańskiej. W dużej mierze w tej książce fabuła skupia się na tych zagadnieniach. Dzięki temu można poznać cienie i blaski życia...
Świetna młodzieżówka napisana z lekkością, odrobiną humoru, ukazująca świat dużych korporacji i podziały panujące zarówno wewnątrz organizacji, jak i w codziennym życiu bohaterów.
Książka przemyca w swojej fabule sporo informacji na temat życia i wychowania koreańskich dzieci. Totalne podporządkowanie się, skrucha, pokora. To świat gdzie dziewczynki/kobiety nie są traktowane na równi z mężczyznami i mimo wysokich stanowisk nigdy nie będą miały posłuchu wśród kadry zarządzającej.
Bardzo spodobało mi się, że z czasem Jessica odnajduje w sobie zdolności przywódcze i wraz z grupką stażystów tworzą świetny projekt. Zyskuje dzięki temu sporo pewności siebie. Świetnie współpracuje jej się z Elijah a cały układ bardzo zbliża młodych do siebie. Z początku obawiałam się, ze chłopak będzie typowym gburem. Nic bardziej mylnego. Bardzo go polubiłam i zrozumiałam, czemu tak chętnie zrezygnował z wygód oferowanych mu na stażu i wybrał nowych znajomych.
Historia ukazuje nasz obecny świat, w którym pieniądze przesądzają o czyjejś wartości. Jesteśmy świadkami wchodzenia w dorosłość dwójki bohaterów. Ich pierwszych rozterek, nietypowych sytuacji, zmianie planów i romantycznych uniesień. I niby oboje prowadzą zupełnie inne życie, ale problemy mają bardzo podobne.
"Chcemy zaimponować rodzicom, sprostać ich wymaganiom, wyróżnić się i być traktowanym poważnie. Walczymy o to, czego sami pragniemy, bo ktoś ma dla nas inne plany".
Jessica i Elijah przylatują do Nowego Jorku, aby wraz z grupą młodzieży, odbyć staż w Koreańskiej firmie Haneul Corporation. Dziewczyna jest typem szarej myszki, która nie chce rzucać się w oczy. Ma w sobie pokorę i szacunek do starszych. Jest bardzo sumienna i wie, że tylko ciężką pracą na stażu ma szansę zdobyć doświadczenie, które później przyda jej się w aplikacji na studia.
Elijah jest super bogatym synem prezesa firmy, mającym odbyć szkolenie dyrektorskie. Jest pewny siebie, dumny i nieprzystępny dla większości osób.
Co łączy te dwie postacie? Otóż oboje są Koreańczykami i mają takie samo nazwisko: Yoo-Jin-Lee.
Do pierwszej pomyłki dochodzi już na lotnisku, gdzie Jessica dostaje miejsca w pierwszej klasie, natomiast chłopak musi podróżować klasą ekonomiczną. Potem mamy kolejny szereg wpadek w Nowym Jorku, włącznie z zakwaterowaniem młodzieży. Chłopak zdaje sobie sprawę, że doszło do pomyłki, ale postanawia wykorzystać ten czas na poznanie uroków życia zwykłych ludzi. Mieszkanie dzieli z kilkoma osobami gdzie, aby dostać się do łazienki, trzeba odstać swoje. Na staż jeździ metrem, wraz z całą grupą i ma zakaz wchodzenia na wyższe piętra budynku, przeznaczone dla elity.
Tymczasem Jessica trafia w zupełnie inny, nieznany jej świat. Ma do dyspozycji kierowcę, gosposię, mieszka w dużej kamienicy, nosi markowe rzeczy. W pracy ma do dyspozycji asystentkę. Dziewczynie już po pierwszym dniu również coś w tym wszystkim nie gra i nie korzysta z wygód, dopóki nie rozmówi się z chłopakiem.
Co wspólnie postanowią? Kto tak naprawdę straci na tym układzie, a kto wyjdzie cało?
" Jeszcze trzy dni temu nie znałam tego gościa, za to teraz jesteśmy zespołem. Znaleźliśmy się w tym samym mieście, tym samym przedsiębiorstwie, realizujemy plan, który ... wspólnie uknuliśmy".
Świetna młodzieżówka napisana z lekkością, odrobiną humoru, ukazująca świat dużych korporacji i podziały panujące zarówno wewnątrz organizacji, jak i w codziennym życiu bohaterów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka przemyca w swojej fabule sporo informacji na temat życia i wychowania koreańskich dzieci. Totalne podporządkowanie się, skrucha, pokora. To świat gdzie dziewczynki/kobiety nie są...
Zdarzyła wam się kiedyś jakaś pomyłka? Pomyliliście może sól z cukrem? Albo założyliście dwie różne skarpetki po powrocie ich z prania? Z czystym sumieniem powiem, że mnie tak nie raz się przytrafiło... Zdarza się też, że lekarze są w stanie pomylić dzieci przy wydawaniu po porodzie. Jednak, przy głównym temacie książki, pomylone skarpetki czy zamienione dziecko to drobnostka!
Pewnie niejedna osoba ma w klasie dwie koleżanki o tym samym nazwisku, w moim przypadku również tak jest. Nauczycielom czasami zdarzy się pomylić je i wpisać ocenę nie tej, co trzeba.
W książce również pomylono nazwiska. Jednak nie chodzi tutaj o pomyłkę we wpisaniu oceny...
Poznajemy dwie postacie, Elijaha i Jessicę, którzy przyjeżdżają do Nowego Jorku. Chłopak to syn przedsiębiorcy. Zna swoją przyszłość. Wie, że odziedziczy firmę po ojcu. Przyjeżdża więc do niego na staż. Ku jego zdziwieniu, firmy nie ma, a jest grupa praktykantów, którzy nie otrzymują wynagrodzenia za swoją pracę. Dodatkowo żyją w spartańskich warunkach! Takie okoliczności nie są odpowiednie dla przyszłego biznesmena! Za to z takimi warunkami pogodziła się Jessica. Ona dopiero zaczyna swoją przygodę z korporacją.
Niektórzy może już się domyślili, inni - nie. Skoro Elijah trafił w biedę bez zarobków, to gdzie mogła trafić bohaterka? Została skierowana na szkolenie dyrektorskie. Podczas niego miała zamieszkać w pięknej kamienicy.
No tak! Pomyłka! Tak jak wspominałam wcześniej pomylono nazwiska, gdyż oboje bohaterowie nosili to samo!
Szybko zorientowali się. Czy przejęli się tym? - skąd! Po rozmyślaniach uznali, że w sumie dobrze wyszło. Elijah będzie mógł odpocząć od apodyktycznego ojca, za to Jessica dostała od życia szansę na zyskanie wymaganych przez uczelnię listów polecających!
Z czym kojarzy wam się przygoda chłopaka i dziewczyny w książce? Ja od razu mam w głowie, że będzie z tego jakiś romans! Jeśli pomyśleliście tak samo – mieliście rację! Między bohaterami zaczyna iskrzyć!
Mimo iż łączy ich uczucie, nie mogą go ujawnić! Czyżby szykował nam się dramat romantyczny o nieszczęśliwej i niespełnionej miłości w młodym wieku? Gdyby wydało się, że coś do siebie czują, pomyłka wyszłaby na jaw i przysłowiowo - można powiedzieć - byłoby „po ptakach”.
Czy uda utrzymać im się ich miłość w tajemnicy? Każdy z nas wie, że nie jest to łatwe. Gdy człowiek kocha - chce to pokazywać światu.
Co z ich dalszymi losami? Czy prawda wyjdzie na jaw? Osobiście mam nadzieję, że nie, bo byłaby to przysłowiowa „karramba”!
Sięgając po książkę, od razu zauważyłam, co się kroi! Wiedziałam, że będzie to świetna i godna przeczytania pozycja! Jeżeli lubicie miłosne opowiastki połączone z przygodami, jak najszybciej biegnijcie po tę książkę! Gwarantuję mile spędzone chwile podczas zagłębiania się w lekturę!
S.P.
Szkolny Klub Recenzenta
Zdarzyła wam się kiedyś jakaś pomyłka? Pomyliliście może sól z cukrem? Albo założyliście dwie różne skarpetki po powrocie ich z prania? Z czystym sumieniem powiem, że mnie tak nie raz się przytrafiło... Zdarza się też, że lekarze są w stanie pomylić dzieci przy wydawaniu po porodzie. Jednak, przy głównym temacie książki, pomylone skarpetki czy zamienione dziecko to...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria urocza. Czyste YA, bez zbędnych cringowych scen 18+. Oby było takich więcej.
Czytając tę książkę czułam się jakbym oglądała koreańską dramę. Pojawiło się bardzo dużo nawiązań do koreańskiej kultury, tego jak bardzo przywiązują uwagę do pozycji społecznej oraz ich konserwatywnym podjęciu do rodziny i kobiet. Cieszę się, ze te wątki zostały zaadresowane razem z historia miłosna bohaterów.
Aczkolwiek jestem zniechęcona wydawnictwem i tłumaczeniem. Nie rozumiem, jak można było nie uwzględnić wyjaśnień do koreańskich zwrotów, których w książce jest dużo. Mnóstwo osób nie będzie wiedziało o co chodzi i będą zmuszeni googlować. Nie rozumiem jak można było nie uwzględnić wyjaśnień i opisów do jedzenia czy piosenek.
A co do tłumaczenia.. np. kpopowy zespół Seventeen został przetłumaczony jako Siedemnaście.. lub tłumacz nie zrozumiał nawiązania autorki do nazwy fanklubu Carat i przetłumaczył jako brylant… 🤦♀️ Dobrze ze BTS zostało BTSami, bo nie zdziwiłabym się jakby pojawiło się tłumaczenie „Kuloodporni skauci” Naprawdę można było to sprawdzić. Chociaż o to nie będę się czepiać tak bardzo, jak o brak wyjaśnień koreańskich słów.
Podsumowując jest to krótka, przyjemna historia na jeden wieczór dla miłośników YA i wolno toczących się romansów. Szczególnie polecam fanom dram koreańskich 😊
Historia urocza. Czyste YA, bez zbędnych cringowych scen 18+. Oby było takich więcej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytając tę książkę czułam się jakbym oglądała koreańską dramę. Pojawiło się bardzo dużo nawiązań do koreańskiej kultury, tego jak bardzo przywiązują uwagę do pozycji społecznej oraz ich konserwatywnym podjęciu do rodziny i kobiet. Cieszę się, ze te wątki zostały zaadresowane razem z...
[Reklama] HarperYa
Pomyłki się zdarzają. Rzecz ludzka, prawda? A gdyby tak dwoje ludzi miało to samo nazwisko Lee You-Jin, oboje rozpoczęli staż w znanej firmie ale każde z nich pochodzi z innego środowiska? Syn dyrektora zostaje uznany za najzwyklejszego, szarego stażystę? A młoda kobieta też stażystka zajęła jego miejsce? Oto prawdziwy szok.
Uwielbiam takie zakręcone historie. Pełne zaskakujących zwrotów wydarzeń. Mamy tu między innymi różny status społeczny. Zakazany związek z góry skazany na porażkę z uwagi na koreańską kulturę i panujące zwyczaje. Jak także dobrze przedstawiony motyw pracy w biurze.
Bohaterowie zgodzili się na układ zamiany. Dużo na takim wyzwaniu zyskają ale jeszcze więcej mogą stracić. Ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana, jak to mówią. Fajne osobowości. Ambitne, otwarte i pełne pasji.
Fabuła została przemyślana i dopieszczona emocjami. Czytało mi się ją przyjemnie i bardzo szybko z uwagi na lekki i przyjemny styl autorki. Fajna propozycja dla fanów Young adult. Można świetnie spędzić z nią czas.
Polecam
[Reklama] HarperYa
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPomyłki się zdarzają. Rzecz ludzka, prawda? A gdyby tak dwoje ludzi miało to samo nazwisko Lee You-Jin, oboje rozpoczęli staż w znanej firmie ale każde z nich pochodzi z innego środowiska? Syn dyrektora zostaje uznany za najzwyklejszego, szarego stażystę? A młoda kobieta też stażystka zajęła jego miejsce? Oto prawdziwy szok.
Uwielbiam takie...
Jessica dostaje się na staż w koreańskiej firmie Haneul Corporation. Dla dziewczyny to spełnienie marzeń, bo w rodzinnym domu się nie przelewa. Liczy, że po wakacyjnym stażu w Nowym Jorku dostanie list polecający, który umożliwi jej zdobycie dobrej pracy.
Już na lotnisku coś jej nie pasuje. Kiedy pokazuje dokumenty do odprawy, zostaje skierowana do innego wejścia i zapraszona do pierwszej klasy.
W tym samym czasie na lotnisku pojawia się Elijah. Ma odbyć szkolenie dyrektorskie w firmie swojego ojca. Po odprawie zostaje przekierowany do drugiej klasy. Myśli, że to sprawka ojca, który chce go czegoś nauczyć.
„The Name Drop” Susan Lee to zabawna historia dwojga młodych ludzi, którzy noszą to samo koreańskie nazwisko i stąd całe zamieszanie.
Kiedy orientują się, że doszło do pomyłki, postanawiają brnąć w tym kłamstwie. Elijah chce dobrze się bawić, wreszcie wyrwać się spod skrzydeł rodziców.
Jessica podejmuje ważne decyzje i wiedzie luksusowe życie, a Elijah który nigdy nie pracował, nie miał współlokatorów, teraz śpi na piętrowym łóżku i dzieli mieszkanie z 9 osobami.
W dodatku oboje wpadli sobie w oko już na lotnisku. Jessica spodobała się chłopakowi, mimo iż nie była bogata. Okazała mu zainteresowanie jak nikt inny do tej pory i to go ujęło.
Książka to piękna opowieść o miłości, przyjaźni i pieniądzach, które jak się okaże mogą otworzyć wiele drzwi. Dla obojga bohaterów będzie to bardzo cenna lekcja, z której wyciągną wnioski.
Jessica dostaje się na staż w koreańskiej firmie Haneul Corporation. Dla dziewczyny to spełnienie marzeń, bo w rodzinnym domu się nie przelewa. Liczy, że po wakacyjnym stażu w Nowym Jorku dostanie list polecający, który umożliwi jej zdobycie dobrej pracy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJuż na lotnisku coś jej nie pasuje. Kiedy pokazuje dokumenty do odprawy, zostaje skierowana do innego wejścia i...
Oto przed nami lektura, w której każdy czyn bohaterów będzie miał konkretne znaczenie. Lekka jak piórko a jednak w jakiś sposób motywująca do działania, która udowadnia, że droga do realizacji własnych planów jest kręta i pełna przeciwności.
Susan Lee osadziła swoją fabułę w gatunku New Adult, pisząc o losach młodych dorosłych, którzy musieli konfrontować się z dorosłym życiem. Opisała skomplikowaną relację, która zmusza nas do intensywnego myślenia, a zaczerpnęła swoją inspirację z prozy życia i na tej bazie stworzyła w pełni wiarygodną opowieść. Czytamyzatem o losach postaci zaskakująco dobrze przypominających nas samych, którzy dążą do realizacji założonych wcześniej celów. To ambitne sylwetki nastawione na sukces, które w niespodziewanym momencie musiały poradzić sobie z rozterkami sercowymi, ale o tym musicie przekonać się już sami.
Elijah przyjechał do Nowego Jorku na staż do firmy swojego ojca. Miał być tutaj traktowany jak król i jak przyszły dyrektor. Oczekiwania okazały się zgoła inne. Jessica przyjechała na staż do Nowego Jorku pełna zapału i nastawienia na lepsze jutro. Chciała powoli piąć się po szczeblach zawodowej kariery a jednak już na starcie została potraktowana jako przyszła pani dyrektor. Zamieszkała w jednej kamienicy z Elijahem i jak się szybko okazało, ktoś pomylił ich nazwiska. Tym sposobem przyszło im zamienić się rolami. Elijah oraz Jessica postanowili nie wyprowadzać nikogo z błędu, kontynuując działania w przypisanych im rolach. Trochę na podstawie motywu księżniczki i żebraczki obserwujemy zatem jak dwa światy konfrontują się w jednej rzeczywistości i jak zmieniają się myślenia dwóch skrajnie różnych bohaterów, gdy zawodowe cele zaczynają kolidować z sercowymi rozterkami.
Muszę przyznać, że autorka miło zaskoczyła mnie pomysłem na fabułę. Wykorzystała bajkowy motyw a jednak jej historia okazała się w pełni przyziemna. Bohaterowie walczyli z własnym uczuciem i nie chcieli dopuścić się zmian jakie zawisły nad ich głowami, ponieważ bali się związanych z tym konsekwencji. Każdy z nich radził sobie także z prywatnymi demonami, które popychały ich w ramiona aktualnej sytuacji a tym samym stali się jeszcze bardziej wiarygodnymi sylwetkami, ponieważ czytelnik doskonale rozumiał wszelkie zawahania czy podejmowane błędy. Na bazie prostej i uroczej lektury autorka sięgnęła zatem po kilka wartościowych, współczesnych motywów i tym sposobem napisała fabułę przyjemną dla serca i angażującą dla rozumu.
"The Name Drop" prezentuje się lepiej niż dobrze a z każdą kolejną stroną czytelnik ma poczucie dobrze zagospodarowanego czasu. Susan Lee składa na nasze dłonie dojrzałą historię o podwójnym znaczeniu, z której każdy z nas wyciągnie inne wnioski. Z jednej strony czytamy o perypetiach młodych bohaterów wchodzących w dorosłe życie, którzy znaleźli się w nietypowej sytuacji, z drugiej obserwujemy jak zmieniają się ich plany a także oczekiwania wobec przyszłości. Wszystko to otoczone zostało pozytywnymi emocjami a także nadzieją, że każdy z nas może liczyć na poprawę własnego losu. Jeśli zatem szukacie przyjemnej historii do poczytania spokojnym popołudniem – oto lektura dla Was.
Oto przed nami lektura, w której każdy czyn bohaterów będzie miał konkretne znaczenie. Lekka jak piórko a jednak w jakiś sposób motywująca do działania, która udowadnia, że droga do realizacji własnych planów jest kręta i pełna przeciwności.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSusan Lee osadziła swoją fabułę w gatunku New Adult, pisząc o losach młodych dorosłych, którzy musieli konfrontować się z dorosłym...