Renata i Marcin byli kochającym się małżeństwem. Codzienność, rutyna, bezsensowne konflikty zniszczyły tę miłość. Pomimo, iz Marcin wychował się w sierocińcu, to Renata - córka bogobojnych rodziców, jest bardziej pokiereszowana przez życie. Jej przodkowie ukrywają brudną przeszłość, a ona nie pozwala o sobie zapomnieć. Marcin to porządny facet, a dylematy Renaty .... chyba wyimaginowane, bo ostatecznie najważniejsza jest dla niej kasa.
Moja opinia: Pierwszy raz zetknęłam się z tym autorem, ale jeśli będzie okazja, to wrócę do niego. Książka jest napisana ładnym, starannym językiem, co daje się zauważyć od pierwszych stron. To nie jest chałtura pisana na kolanie.
Renata i Marcin byli kochającym się małżeństwem. Codzienność, rutyna, bezsensowne konflikty zniszczyły tę miłość. Pomimo, iz Marcin wychował się w sierocińcu, to Renata - córka bogobojnych rodziców, jest bardziej pokiereszowana przez życie. Jej przodkowie ukrywają brudną przeszłość, a ona nie pozwala o sobie zapomnieć. Marcin to porządny facet, a dylematy Renaty .... chyba...
"Bezwładność" Jacek Łukawski
Debiut autorski, niezbyt udany moim zdaniem, niestety. Początek nudny- zbyt długie opisy przemyśleń i emocji jednego z głównych bohaterów. Poszczególne wątki wyskakiwały nagle i niespodziewanie, jak króliki z kapelusza, gubiąc gdzieś po drodze spójność.
Nie polecam....
"Bezwładność" Jacek Łukawski
Debiut autorski, niezbyt udany moim zdaniem, niestety. Początek nudny- zbyt długie opisy przemyśleń i emocji jednego z głównych bohaterów. Poszczególne wątki wyskakiwały nagle i niespodziewanie, jak króliki z kapelusza, gubiąc gdzieś po drodze spójność.
Nie polecam....
Wszystko na raz: nieszczęśliwe małżeństwo, historyczne traumy, kłamstwa i pielęgnowane przez lata konflikty, a do tego jeszcze covid i zepsuty dach. Za dużo jak na jedną książkę, chociaż przyznaję bez bicia, że końcówka mnie zaskoczyła. Ale niestety jest to dla mnie kolejna z rzędu przeczytana kiepska książka z gatunku kryminał/thriller napisana przez polskiego autora i chyba muszę sobie zrobić przerwę. Za tydzień pewnie o niej zapomnę.
Wszystko na raz: nieszczęśliwe małżeństwo, historyczne traumy, kłamstwa i pielęgnowane przez lata konflikty, a do tego jeszcze covid i zepsuty dach. Za dużo jak na jedną książkę, chociaż przyznaję bez bicia, że końcówka mnie zaskoczyła. Ale niestety jest to dla mnie kolejna z rzędu przeczytana kiepska książka z gatunku kryminał/thriller napisana przez polskiego autora i...
Początek nie jest zbyt ciekawy, chociaż czytałam już dużo gorsze. Wszystko jednak wynagradza świetna końcówka, pełna emocji, intryg i zwrotów akcji tak bardzo pożądanych w kryminałach. Polecam❤️
Początek nie jest zbyt ciekawy, chociaż czytałam już dużo gorsze. Wszystko jednak wynagradza świetna końcówka, pełna emocji, intryg i zwrotów akcji tak bardzo pożądanych w kryminałach. Polecam❤️
Pozornie jest to historia małżeństwa Marcina i Renaty, które próbuje na nowo ułożyć sobie życie w starym domu, odziedziczonym po rodzicach kobiety. Niestety remont nie ułatwia niczego, problemy się piętrzą, a do tego w tym samym czasie w okolicy zostaje zamordowana kobieta.
Jednak morderstwo jest jedynie tłem tej historii. Mamy cały szereg różnych emocji, pozornej prawdy i tajemnic rodzinnych skrywanych przez lata, przekazywanych sobie pokoleniowo. Niestety te tajemnice kiedyś muszą ujrzeć światło dzienne. A dodajmy do tego kolejne kłamstwa i choć sumienie każe małżonkom w końcu usiąść i porozmawiać to niestety okazuje się, że to nie ten czas, że może później…
Podchodziłam do tej książki raczej jako do thrillera, jednak mam wrażenie, że nie do końca fabuła wiedziała jakim torem iść czy kryminalnym, czy historycznym, a może obyczajowym i tu do tego trochę się przyczepię, bo w połowie książki zdaje się, że autor chciał to wszystko nagle jednocześnie połączyć, tak żeby książka nie dłużyła się.
Dlatego myślę, że jednak ten wątek historyczny jest najlepszy z całej książki, bo jednak wojna odciska piętno nie tylko na pokoleniu, które ją przeżyło, a okazuje się, że jest przekazywane dalej.
Pozornie jest to historia małżeństwa Marcina i Renaty, które próbuje na nowo ułożyć sobie życie w starym domu, odziedziczonym po rodzicach kobiety. Niestety remont nie ułatwia niczego, problemy się piętrzą, a do tego w tym samym czasie w okolicy zostaje zamordowana kobieta.
Jednak morderstwo jest jedynie tłem tej historii. Mamy cały szereg różnych emocji, pozornej prawdy i...
Szkoda że autor w trakcie pisania zmienił koncepcję i pomysł na te książkę. Dla mnie wszystko co najciekawsze wydarzyło się na końcu w kilku ostatnich rozdziałach. Całe 250 wcześniejszych stron powinno stanowić raczej tło poboczne niż główny temat książki. Według opisu na okładce to Marcin i Renata mieli być najważniejszymi postaciami. A ich historia została stłamszona przez opisy dziada z lasu i historii jakiejś bandyckiej partyzantki z czasów wojennych.😭
Szkoda że autor w trakcie pisania zmienił koncepcję i pomysł na te książkę. Dla mnie wszystko co najciekawsze wydarzyło się na końcu w kilku ostatnich rozdziałach. Całe 250 wcześniejszych stron powinno stanowić raczej tło poboczne niż główny temat książki. Według opisu na okładce to Marcin i Renata mieli być najważniejszymi postaciami. A ich historia została stłamszona...
Z plusów na pewno wątek historyczny, bardzo ciekawy i dodał tej książce dużo wartości.
Z minusów to ja nie powinnam chyba sięgać po polskie kryminały i thrillery bo tworzeni bohaterowie są zazwyczaj na jego kopyto czyli „brudni”, manipulujący, nieszczerzy, myślący tylko o morence, zakłamani i zagubieni.
A ja już mam takiej kreacji świata i bohaterów dość i nie ma opcji, że się z tym polubię. Proszę drodzy autorzy zestopujcie z tym bo jak zobaczę jeszcze raz tak skonstruowaną powieść to się chyba popłaczę XD
Z plusów na pewno wątek historyczny, bardzo ciekawy i dodał tej książce dużo wartości.
Z minusów to ja nie powinnam chyba sięgać po polskie kryminały i thrillery bo tworzeni bohaterowie są zazwyczaj na jego kopyto czyli „brudni”, manipulujący, nieszczerzy, myślący tylko o morence, zakłamani i zagubieni.
A ja już mam takiej kreacji świata i bohaterów dość i nie ma opcji,...
Moje pierwsze spotkanie z autorem i jestem pewna , że nie ostatnie .Książka z ponurym klimatem, kłamstwami , mnóstwem tajemnic sprzed lat, bardzo dobrze pokazany szeroki wachlarz psychologiczny…Ciekawe postacie .
Książka stopniowo przyspiesza , ukazując na światło dziennie nowe tajemnice , których nie idzie w ogóle czytając przewidzieć . Wymaga skupienia , ale bardzo polecam .
Moje pierwsze spotkanie z autorem i jestem pewna , że nie ostatnie .Książka z ponurym klimatem, kłamstwami , mnóstwem tajemnic sprzed lat, bardzo dobrze pokazany szeroki wachlarz psychologiczny…Ciekawe postacie .
Książka stopniowo przyspiesza , ukazując na światło dziennie nowe tajemnice , których nie idzie w ogóle czytając przewidzieć . Wymaga skupienia , ale bardzo polecam .
Nie wiem do końca jak ocenić tę książkę, bo takie pomieszanie z poplątaniem w niej było. Przewodni wątek to relacja małżeńska głównych bohaterów, trudna, pogmatwana, pełna nieufności. Kolejny wątek to śledztwo w sprawie śmierci młodej dziewczyny, w które po trochę zaangażowane jest to małżeństwo. Są też wątki z przeszłości głównych bohaterów, a także garść powojennej historii No taki groch z kapustą, ale o dziwo świetnie się to czyta, autor umie budować napięcie i nie można się od książki oderwać. Dlatego daje 7.
Nie wiem do końca jak ocenić tę książkę, bo takie pomieszanie z poplątaniem w niej było. Przewodni wątek to relacja małżeńska głównych bohaterów, trudna, pogmatwana, pełna nieufności. Kolejny wątek to śledztwo w sprawie śmierci młodej dziewczyny, w które po trochę zaangażowane jest to małżeństwo. Są też wątki z przeszłości głównych bohaterów, a także garść powojennej...
Książkę czytałam już jakiś temu. Potrzebowałam jednak czasu, by przetrawić i pogodzić się z tym, co w niej znalazłam. By nie rzucać inwektywami w autora za to, jaki los zgotował swym bohaterom.
Druga rzecz – jak napisać te kilka słów opinii, żeby nie zdradzać tym, którzy jeszcze nie czytali „Bezwładności”, co się wydarzyło i jak skończyło? Postanowiłam więc skupić się na emocjach i kreowaniu rzeczywistości, obok której nie sposób przejść obojętnie.
Żyjemy w zalewie informacji – wszelakich. Od pierdół, typu co na śniadanie zjadła ta czy owa celebrytka, po newsy o ludzkich tragediach – wojennych (historycznych i obecnych), wypadkach, zbrodniach. I mam wrażenie, że coraz słabiej emocjonalnie na nie reagujemy. Może zabrzmi to okrutnie – ale uodparniamy się, obojętniejemy w większym lub mniejszym stopniu. Zwłaszcza jeśli dana sprawa nie dotyczy nas osobiście, naszych najbliższych, przyjaciół, czy choćby grona dobrych znajomych, no dobrze i pewnie też sąsiadów, z którymi ledwie wymieniamy zdawkowe „dzień dobry”.
No właśnie, jeśli nie znamy ludzi, których dotknęła tragedia, możemy w myślach (bo inaczej nie wypada) wzruszyć ramionami, na głos powiedzieć jakiś ogólnikowy truizm, westchnąć ze współczuciem.
Jak wiele jednak zależy od formy podania danej treści! Zdarzało mi się czytać opowiadania i powieści, które mnie nie poruszały, nawet jeśli były napisane pięknym, wyszukanym i bogatym językiem. Ale brakło w nich życia. U Jacka Łukawskiego wszystkie postaci są żywe. I chociaż pokazana historia dzieje się w jakimś tu i teraz, to ci ludzie mają swoje historie, często skomplikowane, włącznie z zapętleniem i powiązaniem z inną, starszą historią, i które wyraźnie oddziałują na aktualne decyzje i czyny bohaterów. Nie ma w książce postaci wyraźnie złych i wyraźnie dobrych – są po prostu prawdziwymi ludźmi. Na pierwszych stronach są sąsiadami, później stają się znajomymi i w końcu bliskimi przyjaciółmi. Ich los zaczyna nas obchodzić. Z drżeniem serca więc śledzi się momenty zagrażające ich życiu i oddycha z ulgą, gdy zagrożenie mija.
To właśnie dostałam czytając „Bezwładność”. Z pozoru i na pierwszy rzut oka historię jakiej miliony, losy rozpadającego się małżeństwa – pewnie na moim osiedlu by się sporo takich par znalazło. Jednak jest to historia, która wywołała we mnie emocje – całe ich spektrum, zmieniające się w miarę czytania. To jest moim zdaniem to, co odróżnia dobrą literaturę od przeciętnej.
Jacek Łukawski jednak nie raz udowodnił, że niezależnie jakim stylem pisze („Kraina martwej ziemi”, jego kryminały, czy teraz ten thriller, to zupełnie inne światy nie tylko gatunkowo ale i językowo i stylistycznie), to ożywia przedstawiony świat i bohaterów, wprowadza ich w życie czytelnika. I nie mam na myśli wyłącznie języka i konstrukcji zdań i akapitów. To obejmuje znacznie więcej – wnikliwą analizę poruszanej w powieści tematyki, rzetelność niuansów (wpływ pandemii jako przykład), plastyczne pokazanie otoczenia.
I chociaż zazwyczaj rzadko czytam coś poza szeroko pojętą fantastyką, to cieszę się (hmm, czy w kontekście tematyki „Bezładności” powinnam użyć tego słowa?), że jeśli już sięgnęłam po coś innego, to jako czytelnik zostałam nagrodzona wyśmienitą lekturą.
Książkę czytałam już jakiś temu. Potrzebowałam jednak czasu, by przetrawić i pogodzić się z tym, co w niej znalazłam. By nie rzucać inwektywami w autora za to, jaki los zgotował swym bohaterom.
Druga rzecz – jak napisać te kilka słów opinii, żeby nie zdradzać tym, którzy jeszcze nie czytali „Bezwładności”, co się wydarzyło i jak skończyło? Postanowiłam więc skupić się na...
Ksiazka, która wywołuje wiele emocji, wciąga w wir wydarzeń i nie pozwala o sobie zapomnieć. Renata i Marcin to dwójka “poranionych” osób, których połączyła miłość. Czy to uczucie wystarczy żeby ich małżeństwo przetrwało? Czy przeszłości i tajemnice, które są między nimi wyjdą na jaw? Przeczytaj i dowiedz się do jakiej potworności zdolny jest człowiek i co sprawia, że potrafi upaść bardzo nisko. Polecam!!!
Ksiazka, która wywołuje wiele emocji, wciąga w wir wydarzeń i nie pozwala o sobie zapomnieć. Renata i Marcin to dwójka “poranionych” osób, których połączyła miłość. Czy to uczucie wystarczy żeby ich małżeństwo przetrwało? Czy przeszłości i tajemnice, które są między nimi wyjdą na jaw? Przeczytaj i dowiedz się do jakiej potworności zdolny jest człowiek i co sprawia, że...
"Bezwładność" Jaceka Łukawskiego to książka, która kompletnie mnie rozczarowała. Fabuła jest niedopracowana, dialogi są naiwne, a wydarzenia wydają się zupełnie niespójne. Autor kompletnie nie zajął się researchem, co skutkuje błędami logicznymi i nieprawdopodobnymi sytuacjami. Małżeństwo, które miało być głównym wątkiem, okazało się być jedynie nudną i przewidywalną częścią książki. Cała historia wydaje się być sklejona na siłę, bez większego sensu i spójności. Nie spodobał mi się także styl pisania Łukawskiego, który sprawił, że czytanie książki stało się dla mnie prawdziwym wyzwaniem. W sumie, "Bezwładność" to słaba, nudna i niedopracowana historia, której nie polecam nikomu.
"Bezwładność" Jaceka Łukawskiego to książka, która kompletnie mnie rozczarowała. Fabuła jest niedopracowana, dialogi są naiwne, a wydarzenia wydają się zupełnie niespójne. Autor kompletnie nie zajął się researchem, co skutkuje błędami logicznymi i nieprawdopodobnymi sytuacjami. Małżeństwo, które miało być głównym wątkiem, okazało się być jedynie nudną i przewidywalną...
Świetna lektura o byciu tu i teraz i o przeszłości, która kładzie się cieniem na życiu bohaterów. Zadawnione urazy z przeszłości, zazdrość, niemoc odkupienia win powodują uczucie bezwładności i rozpadu. Książka pouczająca, mroczna, momentami bolesna, odkrywająca stare ropiejące rany. Pióro autora pochłania od pierwszej strony, książka do przeczytania na raz.
Świetna lektura o byciu tu i teraz i o przeszłości, która kładzie się cieniem na życiu bohaterów. Zadawnione urazy z przeszłości, zazdrość, niemoc odkupienia win powodują uczucie bezwładności i rozpadu. Książka pouczająca, mroczna, momentami bolesna, odkrywająca stare ropiejące rany. Pióro autora pochłania od pierwszej strony, książka do przeczytania na raz.
Książka Bezwładność jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorem, które zapowiadało się dobrze i ciekawie. Chociaż miałem swoje obawy sięgając po nieznanego mi autora to jednak moja ciekawość zwyciężyła dając mu szansę na wciągający kryminał lub thriller jaki oczekiwałem dostać. Dlatego sięgnąłem po książkę z wielką nadzieją mając swoje wątpliwości, aby okazały się nie potrzebne.
Książka Bezwładność jest historią małżeństwa Marcina i Renaty borykającymi się z własnymi kłopotami jakie pojawiają się w ich życiu. Autor podzielił swoją historie na rozdziały, w których oddaje głos na przemian jednemu i drugiemu bohaterowi, gdzie pośród przemyśleń wychodzą pomału tajemnice jakie skrywają za zasłoną uprzejmości. Nie odkrywa wszystkiego od razu, lecz stopniuje poszczególne wybory i ujawnia wolno sekrety jakie mają. Dlatego nie uświadczymy tutaj szybkiej akcji i wydarzeń lecących szybciutko do przodu. Oddanie głosu Marcinowi i Renacie w osobnych rozdziałach było nawet dobrym pomysłem, bo tym sposobem poznajemy samych bohaterów. Po przez ukazanie kłopotów, dylematów, wyborów jakich dokonują i zawirowań mogących przynieść niespodzianki jakie występują od czasu do czasu. Wszystko przedstawione zostało z różnych punktów widzenia i przemyśleń nad wspólnym życiem jakie kiedyś prowadzili. Autor początkowo radzi sobie świetnie w ukazaniu relacji pomiędzy nimi, którzy lądują w domu jaki nadaje się do remontu i w mieście Renaty znającej tutaj wszystkich. Małe miasteczko staje się miejscem akcji śledztwa w sprawie morderstwa przyjaciółki bohaterki, które prowadzą dwójka policjantów chcących odkryć prawdę na temat zbrodni. Osadzenie w takim miejscu historii daje wiele możliwości do popisu dla autora, bo małe miejscowości, gdzie wszyscy znają się i mają różne sekrety sprawdzają się świetnie jeżeli chodzi o thrillery lub kryminały. W tym przypadku śledztwo jest potraktowane drugoplanowo, ale jednak wypada ciekawie jeśli chodzi o pozyskane informacje, przesłuchania przez policje świadków i szukania poszlak. Pojawiające się pytania i poszukiwania odpowiedzi stają punktem zwrotnym dalszych wydarzeń jakie następują po sobie w dalszych częściach fabuły. Dobrze poprowadzony zostaje wątek dotyczący dochodzenia jaki ma związek z popełnionym morderstwem i wypadł ciekawie. Jednocześnie autor skupia się najwięcej na relacjach małżonków, rozwinięcia i ukazania ich sekretów, poznanie sąsiadów mogących mieć jakieś informacje i odkrywanie tajemnic z przeszłości niektórych bohaterów. Dorzucając później do tego wszystkiego tajemnicę z czasów wojny i konsekwencje dawnych czynów jakie zostały popełnione na miejscowej ludności. Ponury obraz tamtych dziejów kładący się cieniem na niektóre grupy próbujące przeżyć nie tylko walcząc z wrogiem, ale wykorzystując swoją pozycje do niecnych celów wobec ludności. Autor wrzuca różne pomysły i wątki tworząc swoją opowieść od relacji małżonków, po przez skrywane tajemnice wychodzące na wierzch w wolnym tempie, po przez wojenne historie rzucające światło na pewne miejsce odkryte przez Marcina przez przypadek.
Książka Bezwładność na samym początku skupia się na ukazaniu relacji pomiędzy Renatą i Marcinem odkrywając przed nami sekrety jakie mają, przemyślenia, wnioski do jakich dochodzą i wyborami jakimi kierują się wzbudzając nasze podejrzenia. Najbardziej mieszane odczucia można mieć do żony bohatera, której wątek zostaje rozbudowany o więcej tajemnic i nieraz swoimi wyborami wzbudza niechęć w czasie czytania. Jest postacią cwaną, nieobliczalną, zaradną, inteligentną, która potrafi podejmować decyzje nie bacząc na konsekwencje. Kolejną postacią jest Marcin mający swoje mniejsze sekrety i dokonujący wyborów jakie nie przyniosły mieszanych odczuć. Targające go wątpliwości dotyczące popełnionej zbrodni i dylematy dotyczące małżeństwa są przedstawione w sposób ciekawy. Jego los nie był mi obojętny w czasie czytania i zawsze potrafił wraz z rozwojem zdarzeń wzbudzić moją uwagę. Oprócz głównych bohaterów mamy znacznie później kolejną charakterystyczną postać jaka pojawia się na moment nazwanego Partyzantem, który później swoją opowieścią z czasów wojennych przykuwa uwagę i ukazuje bezmiar okrucieństwa jakie wtedy miało miejsce. Pozostałe postacie na drugim i dalszym planie są zarysowane dobrze, lecz niektóre potrafią być irytujące jak na przykład przełożony Kamili i jego rażące w oczy podejście do ludzi. Zarysowanie poszczególnych bohaterów zmienia się wraz z rolą jaką otrzymali w fabule przez autora do odegrania. Główni bohaterowie wypadają ciekawie i zostali pod względem psychologicznym bardzo dobrze wykreowani. Jednak na dalszym planie różnie z tym bywało i niektóre wypadają dobrze lub nieźle w zależności od roli jaką przewidział dla nich autor. Najlepiej wypadają również relacje pomiędzy Marcinem i Renatą, które zostały przedstawione w sposób ciekawy. Pozostałe relacje między innymi osobami zostały dobrze i nieźle nakreślone. Pojawiające dialogi sprawnie zostały napisane, nie irytują w czasie czytania i dobrze czyta się.
Książka Bezwładność jest po części dramatem rodzinnym, kryminałem, thrillerem, powieścią psychologiczną i obyczajową zarazem. Autor starał się stworzyć historie nie tylko dotyczącą relacji małżonków ze sobą podanych w osobnych rozdziałach, ale wpleść wojenne działania, wpływ na teraźniejsze śledztwo i odpowiedzi jakich poszukują policjanci. Wrzucenie wszystkiego do książki odbiło się niestety nieraz wrażeniem dostania misz maszu jaki jednak otrzymałem. Początkowo skupianie się na życiu bohaterów i ukazywanie pomału pewnych drobnych lub większych sekretów prowadziło w ciekawe rejony. Wraz z rozwojem wydarzeń w tym kierunku robiło się na tyle ciekawie i wciągająco, że czytało mi się dobrze. Przypominała bardziej powieść obyczajową łączoną z psychologicznym thrillerem jaki nieraz lubię przeczytać. Jednak do pewnego czasu, bo wprowadzenie tajemnic związanych z wojennymi działaniami na tym terenie sprawiało wrażenie dodanych nieraz kosztem właśnie relacji Renaty i Marcina. Jakby autor postanowił wprowadzić kolejny wątek, aby tylko pojawił się mimo wszystko w fabule. Nie przyniósł może jakiś większych zaskoczeń, ale również nie przeszkadzał mi w czasie czytania. Pojawił się kosztem budowania relacji między bohaterami i czasami związany był z tajemnicami przeszłości rzutujących na niektórych zdarzenia obecnie. Wątek dotyczący śledztwa prowadzonego przez policje jest potraktowany wybiórczo. Dochodzenie w sprawie morderstwa jest prowadzone dobrze, lecz też autor nie skupia się na nim w zupełności jak można było spodziewać się. Nie brakuje przesłuchań, próbę dowiedzenia się kto za wszystkim stoi i zdobycia w tej sprawie, ale zabrakło pociągnięcia go w większym stopniu niż dostałem. Sama druga połowa książki przypomina sensacyjną fabułę, gdzie akcja potrafi nieraz przyspieszyć w pewnych momentach i nawet zaskoczyć. Pomimo pewnych mankamentów jakie posiada książkę czyta się dobrze i nie przynudzała ze względu na powolne tempo akcji jakie otrzymałem. Wydarzenia też nie ruszają szybko do przodu, lecz właśnie zostały poprowadzone umiarkowanie, czyli najczęściej wolniej, lecz czasami szybciej jak zajdzie potrzeba. Zakończenie książki jest ciekawe i dobre. Jednak końcówka okazała się zaskakująca, bo takiego obrotu spraw nie można było przewidzieć w żadnym wypadku jak dostałem od autora w końcówce.
Książka Bezwładność jest powieścią mającą lepsze momenty i swoje mankamenty. Jednakże pomimo tego czyta się dobrze i wciąga mimo wszystko. Pierwsze moje spotkanie z autorem było w miarę udane, lecz bez szaleństwa. Ciekawy pomysł z dwójką małżonków mających swoje sekrety, przeszłością sięgającą czasów wojennych, sekretami jakie mają mieszkańcy i policyjnego śledztwa prowadzonego w sprawie morderstwa. Autor postanowił połączyć, nieraz powprowadzać różne wątki i dlatego odniosłem wrażenie, że tutaj wszystkiego jest w nadmiarze co przełożyło się na wrażenia po lekturze. Żeby skupił się na czymś w większym stopniu to zapewne wszystko wyszło by lepiej niż otrzymałem. Brakowało mi napięcia w niektórych momentach i zwrotów akcji mogących zaskoczyć mnie bardziej w czasie czytania. Dopiero końcówka wszystko wynagradza i potrafi zaskoczyć jak potrzeba. Sięgając po Bezwładność myślałem, ze otrzymam thriller psychologiczny z kryminalną zagadką do rozwiązania. Nie do końca tak stało się. Autor dodał również trochę dramatu rodzinnego w relacjach bohaterów łącząc ją z powieścią obyczajową i wojenną historią na dodatek. Książka ma swoje lepsze i słabsze strony przez niektóre wątki nagromadzone w fabule. Jednocześnie intryga jaką dostałem była wciągająca i nieraz potrafiła zaskoczyć. Moje spotkanie z pierwszą książką autora wywołuje mieszane odczucia i jestem ciekawy jak wypadają inne jego pozycje jakie wydał. Nie zniechęcam się i wciąż mam nadzieje, ze jak sięgnę po jakiś inną powieść będzie znacznie lepiej niż otrzymałem w tym przepadku. Bezwładność jest dobrą książką mająca swoje wady, ale nie mogę stwierdzić, ze czas poświęcony czytaniu był stracony. Pomimo wolniejszego tempa akcji i wydarzeń w jakich uczestniczą bohaterowie wciąga mimo wszystko i nie miałem odczucia odłożenia jej bez poznania losów bohaterów. Kilka razy mnie zaskoczył autor zwrotami akcji jakie wystąpiły. Książka okazała się dobra, lecz spodziewałem się po niej trochę więcej niż dostałem. Jak pisałem wcześniej nie zniechęcam się i dam jeszcze szansę autorowi w przyszłości sięgając po kolejną jego książkę jak będę miał taką możliwość.
Książka Bezwładność jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorem, które zapowiadało się dobrze i ciekawie. Chociaż miałem swoje obawy sięgając po nieznanego mi autora to jednak moja ciekawość zwyciężyła dając mu szansę na wciągający kryminał lub thriller jaki oczekiwałem dostać. Dlatego sięgnąłem po książkę z wielką nadzieją mając swoje wątpliwości, aby okazały się...
Zawiodła mnie ta książka. Bardzo powierzchowna, zupełnie nie poczułam klimatu. Autor próbuje budować napięcie, a potem brak kulminacji, wszystko spłaszczone. Jego Podszept i Odmęt bardzo dobre, tu słabo.
Zawiodła mnie ta książka. Bardzo powierzchowna, zupełnie nie poczułam klimatu. Autor próbuje budować napięcie, a potem brak kulminacji, wszystko spłaszczone. Jego Podszept i Odmęt bardzo dobre, tu słabo.
Bezwładność wygląda na wysmarowane na kolanie i na chybcika dzieło debiutanta - w dodatku bardzo słabe. Rozwiązania fabularne na poziomie przedszkolaka. Researcz żaden. Autor nie raczył nawet sprawdzić, kto zgodnie z przepisami może pracować w aptece - denatka kradnąca leki nie posiadała wykształcenia kierunkowego - nikt by jej w aptece nie zatrudnił. Taki podstawowy błąd dyskwalifikuje autora.
Bardzo nie polecam. Wypociny i tyle.
P.S.
W posłowiu Łukawski twierdzi, że miejscowość Boża Wola nie istnieje i jest fikcją literacką. Tego też nie chciało się sprawdzić? Bo Boża Wola to realnie istniejąca miejscowość w Polsce.
Bezwładność wygląda na wysmarowane na kolanie i na chybcika dzieło debiutanta - w dodatku bardzo słabe. Rozwiązania fabularne na poziomie przedszkolaka. Researcz żaden. Autor nie raczył nawet sprawdzić, kto zgodnie z przepisami może pracować w aptece - denatka kradnąca leki nie posiadała wykształcenia kierunkowego - nikt by jej w aptece nie zatrudnił. Taki podstawowy błąd...
Bezwładność to historia wypalonego małżeństwa, gdzie dwie strony mają przed sobą DUŻE tajemnice.
Natomiast sedno opowieści to jednak pieniądz, który jest złem.
Fajnie, ze autor daje nam spis streści oraz opis sytuacyjny związku z różnych stron barykady.
Książkę oceniam na 7 gwiazdek.
Bezwładność to historia wypalonego małżeństwa, gdzie dwie strony mają przed sobą DUŻE tajemnice.
Natomiast sedno opowieści to jednak pieniądz, który jest złem.
Fajnie, ze autor daje nam spis streści oraz opis sytuacyjny związku z różnych stron barykady.
Marcin Bieńczuk porzuca dotychczasową karierę i wraz z żoną Renatą postanawia przeprowadzić się do jej rodzinnego domu, gdyż odziedziczyła go po śmierci matki. Jednak czy odnajdą się w nowym miejscu, w domku pośród lasu? Czy Marcinowi uda się zdobyć nową pracę?
Ich małżeństwo nie jest idealne, od jakiegoś czasu przechodzą kryzys, uczucia powoli zaczynają gasnąć a drogi rozchodzić.
Pewnego dnia, pojawia się u nich policja, obydwoje są bardzo zaniepokojeni tą sytuacją, okazuje się, że bliska dla nich osoba, Julia Makowska nie żyje a przesłuchanie stresuje ich niemiłosiernie. Czyżby któreś z nich ma coś na sumieniu?
Skrywanych tajemnic jest aż nadmiar...
I pod żadnym pozorem nie mogą one wyjść na jaw...
✨
"Bezwładność" to świetny thriller psychologiczny od którego nie oderwiemy się dopóki nie poznamy zakończenia. Historia jest przepełniona tajemnicami i sekretami rodzinnymi, które potęgują wyobraźnię, a bohaterowie trzymają nas w niepewności, chroniąc to co ma pozostać w cieniu, to co nie może wyjść na jaw. Gęsta i mroczna atmosfera, domek pośród lasu, despotyczni rodzice i ciężkie dzieciństwo przyprawiają o dreszcze, dodatkowo makabryczne morderstwo w tle... od emocji tutaj aż kipi.
Wspomnienia z przeszłości są najgorszą zmorą, siedzą w najgłębszych zakamarkach umysłu i w każdym momencie o sobie przypominają...
Książka jest tak dobra, że przeczytałam ją w mgnieniu oka, autor przygotował fantastyczną powieść, polecam! 😍
Marcin Bieńczuk porzuca dotychczasową karierę i wraz z żoną Renatą postanawia przeprowadzić się do jej rodzinnego domu, gdyż odziedziczyła go po śmierci matki. Jednak czy odnajdą się w nowym miejscu, w domku pośród lasu? Czy Marcinowi uda się zdobyć nową pracę?
Ich małżeństwo nie jest idealne, od jakiegoś czasu przechodzą kryzys, uczucia powoli zaczynają gasnąć a drogi...
Pierwsza połowa książki mnie zmęczyła. Na szczęście w drugiej połowie zaczęło się dziać. I przedziwna rzecz, choć z pewnością zamierzona, że każda postać nosi w sobie zło.
Pierwsza połowa książki mnie zmęczyła. Na szczęście w drugiej połowie zaczęło się dziać. I przedziwna rzecz, choć z pewnością zamierzona, że każda postać nosi w sobie zło.
"Bezwładność" sklasyfikowana jako typowy suspens, z silnym wątkiem kryminalnym, nutką thrillera i dużą dawką sensacji, okazała się totalną klapą.
Historia małżeństwa dotkniętego przez wszelkiego rodzaju traumy nie dostarczyła mi żadnej rozrywki. Jestem chętna rzucać słabe książki w kąt, przysięgam, gdyby nie wersja audio i słuchanie jej w trakcie obowiązków domowych, nie dałabym rady tego przeczytać.
Nie podoba mi się wykorzystanie całego zła świata, zbyt dużo dramatów, wojenne historie, fałszywe przyjaźnie, małomiasteczkowy klimat, problemy rodzinne, spięcia małżeńskie, zbrodnie sprzed lat, lockdown i pandemia. Wszystko potraktowane ogólnikowo, w żadnym momencie nie mogłam się zatopić w odczuciach bohaterów. Brakowało tylko nalotu obcych.
Jeśli w książce pojawia się leciwy bohater, który nagle odzyskuje siły witalne i energię, niczym Elsa z Krainy lodu śpiewa "mam tę moc" wypluwając z siebie swoją historię, jestem na nie.
Ta książka rozczarowała mnie okropnie! Słuchając wersji audio widziałam jeszcze światełko w tunelu, liczyłam na zakończenie. Jednak tu też poczułam się zawiedziona.
Nie polecam tej historii, w suspensowym gatunku literackim można znaleźć wiele ciekawych pozycji i nie tracić swojego czasu na książkę o wszystkim i niczym.
Zapominam o niej szybko.
Ilość traum została postawiona ponad literacką jakością.
"Bezwładność" sklasyfikowana jako typowy suspens, z silnym wątkiem kryminalnym, nutką thrillera i dużą dawką sensacji, okazała się totalną klapą.
Historia małżeństwa dotkniętego przez wszelkiego rodzaju traumy nie dostarczyła mi żadnej rozrywki. Jestem chętna rzucać słabe książki w kąt, przysięgam, gdyby nie wersja audio i słuchanie jej w trakcie obowiązków domowych, nie...
Na głębokiej prowincji w okolicach Kalisza, gdzieś między Bożą Wolą a Sumieniem, Marcin Bieńczuk próbuje stworzyć dom dla siebie i swojej żony, Renaty. Małżonkowie decydują się na wymontowanie odziedziczonego przez Renatę domu rodzinnego co jest zadaniem karkołomnym i kosztownym. Jednak zdecydowanie trudniej jest im odbudować to co było pomiędzy nimi. W miejscu gdzie wychowała się żona Marcina czeka na nią wiele niełatwych wspomnień, a jak się zdaje cała okolica przesiąknięta jest międzypokoleniową traumą, nasiąknięta dawnymi urazami i tragediami o których nie da się zapomnieć. Gdy do Marcina i Renaty dociera informacja o śmierci ich wspólnej koleżanki, Julii w ich relację wkrada się jeszcze większa nieufność.
„Bezwładność” jest bodajże trzecią powieścią w dorobku Jacka Łukawskiego. „Bezwładność’ w pierwotnym założeniu miała być marriage thrillerem skupionym na obrazie rozpadu małżeństwa skoncentrowanym na psychologii postaci, jednak historyczne zainteresowania autora kazały mu poświęcić uwagę zagadnieniom związanym z czarnymi kartami historii regionu, gdzie osadził akcję powieści. Tak więc poza wizją pogrążonych w cichym konflikcie małżonków ich kłamstw i sprzecznych dążeń mamy jeszcze bardzo ciekawe tło, można powiedzieć bohatera zbiorowego czyli społeczność małej miejscowości wraz z jej brudnymi tajemnicami. Wątkiem poniekąd scalającym te dwa ważne dla fabuły elementy jest wątek kryminalny związany ze śmiercią Julii, którą znał zarówno Marcin jak i Renata i… inni mieszkańcy. Bardzo ciekawie maluje się tu postać Partyzanta, czyli skłóconego z większością wsi starca niemogącego pogodzić się z śmiercią córki. Jego wspomnienia z czasów wojny są chyba najmocniejszą częścią składową świata przedstawionego w powieści – wbijają w ziemię głęboko.
Mamy więc dużo grzybów w barszczu, dużo motywów w stosunkowo niewielkiej objętościowo powieści, każdy jest ciekawy i angażujący, ale odniosłam wrażenie, że żadnemu z nich nie poświęcono wystarczająco dużo czasu by zdołały wybrzmieć i nabrać mocy. To jedyny zarzut jaki mogę postawić „Bezwładności”.
Na głębokiej prowincji w okolicach Kalisza, gdzieś między Bożą Wolą a Sumieniem, Marcin Bieńczuk próbuje stworzyć dom dla siebie i swojej żony, Renaty. Małżonkowie decydują się na wymontowanie odziedziczonego przez Renatę domu rodzinnego co jest zadaniem karkołomnym i kosztownym. Jednak zdecydowanie trudniej jest im odbudować to co było pomiędzy nimi. W miejscu gdzie...
Kontynuując moje poszukiwania polskich autorów kryminałów, których jeszcze nie poznałem, trafiam na Jacka Łukawskiego. Przyznaję, że zachęcony dobrymi opiniami decyduję się na przeczytanie jego Bezwładności. Opis wydawcy obiecuje, że: … oto thriller, którego ponury czar rośnie z każdą stroną. Opisy wydawców nie robią jednak na mnie żadnego wrażenia, bo czego nie robi się w dzisiejszych czasach aby przyciągnąć uwagę czytelnika.
Jednak w przypadku Bezwładności zgadzam się z zacytowanym stwierdzeniem wydawcy i stwierdzam, że jestem zaskoczony tą lekturą i to zaskoczony pozytywnie. Choć początkowe lektura zdaje się nie porywać, jednak odbiera się ją z zainteresowaniem. Im bardziej zagłębiam się w fabułę, tym atmosfera gęstnieje, a tajemnice, zarówno te sprzed lat jak i te, które skrywają bohaterowie, przytłaczają mnie swoim ciężarem. Niełatwo słucha się Bezwładności, wiele w niej żalu, nieustannych oskarżeń, atakuje mnie bezdenna szarość, która przemienia się w czerń wypływającą z najgłębszych odmętów ludzkiej natury. Kiedy dowiaduję się o skrywanej od czasów wojny tajemnicy i słucham o niej opowieści, głos lektora – Macieja Kowalika – aż mnie przytłacza. To co zdarzyło się wtedy jest straszne i cały czas rezonuje mając cały czas wpływ na życie bohaterów powieści.
Jestem pod wrażeniem tego jak Łukawski w dość krótkim utworze potrafi zawrzeć nie tylko wspomniane wcześniej wątki fabularne, ale też traumy dręczące bohaterów, tajemnice małżeńskie, i te, które człowiek układa na samy dnie swoich szuflad, przyciskając je czym tylko się da, aby nie wyłaziły zbyt często na powierzchnię. Jest wiele emocji w tej powieści i to właśnie one są w Bezwładności najważniejsze. Kiedy dodamy do nich dość klaustrofobiczny klimat otrzymujemy powieść o niebanalnej fabule, która myślę zadowoli wybrednego czytelnika.
Jest w powieści też kilka niedoróbek i trochę „zbyt” wyciągnięte z kapelusza zakończenie. Nie ma ono jednak wpływu na intrygę kryminalną, dlatego nie czepiam się tego zbyt mocno.
Zachęcony dobrą lekturą chętnie sięgnę po Odmęt i mam nadzieję, że autor zaskoczy mnie w tej książce jeszcze bardziej.
Ocena: 4+/6
Kontynuując moje poszukiwania polskich autorów kryminałów, których jeszcze nie poznałem, trafiam na Jacka Łukawskiego. Przyznaję, że zachęcony dobrymi opiniami decyduję się na przeczytanie jego Bezwładności. Opis wydawcy obiecuje, że: … oto thriller, którego ponury czar rośnie z każdą stroną. Opisy wydawców nie robią jednak na mnie żadnego wrażenia, bo czego nie robi się w...
" BEZWŁADNOŚĆ" Jacek Łukawski #wspópraca Wydawnictwo SQN
Marcin Bieńczuk wychował się w domu dziecka. Jego marzenim było, mieć szczęśliwą rodzinę i spełniać się zawodowo.
Jego żona Renata, również nie miała szczęśliwego dzieciństwa. Ojciec despota ,który bił za byle przewinienie a matka biernie się temu przyglądała. Ona poprzysięgła sobie, że nigdy nie będzie mieć dzieci.
Połączyła ich ślepa miłość. Oboje spragnieni ciepła i bliskości drugiej osoby, szybko się pobrali.
Od początku ich związek z cementowany był na kłamstwie. Ich szczęście trwało do czasu... Wszystko zaczęło być rutyną. Wspólne żale, ciche dni. Każde z nich myśli o rozwodzie, ale żadne nie chce zrobić pierwszego kroku.
Po śmierci rodziców Renaty ,wyprowadzają się do jej rodzinnego domu, położonego na totalnym odludziu, praktycznie w środku lasu. Oboje mają nadzieję, że zmiana otoczenia scali ich związek na nowo. Byli w bardzo dużym błędzie. Wszystko się pogarsza. Marcin sfrustrowany, bez pracy, nie radzący sobie z remontem domu popada w depresję.
Jeszcze bardziej się wszystko gmatwa, gdy do ich drzwi zapukała policja ,pytając Marcina o związek z zamordowaną Julią. Wtedy już oboje wiedzą, że ich tajemnice nigdy nie mogą ujrzeć światła dziennego.
Niestety jak to zwykle bywa dochodzi do tragedii... ale czy można było się spodziewać czegoś innego?
" Bezwładność" to thiller psychologiczny, przesiąknięty żalem, bólem i wzajemnymi oskarżeniami. Autor pokazał, że kiedyś wszystko musi nieć swój kres, tym bardziej, jeśli związek oparty jest na kłamstwach, tajemnicach i wzajemnym oszukiwaniu się.
Ciekawym elementem, wplecionym w przepychanki małżonków, była historia cmentarza, położonego w środku lasu z czasów II wojny światowej.
Jak się okazuje nie tylko okupant był wrogiem, ale Polak ,Polakowi był wilkiem.
Książka zakończona jest mocnym i nieprzewidywalnym akcentem.
Co do książki mam mieszane odczucia. Miałam większe oczekiwania czytając opis i widząc piękną okładkę. Jak wiadomo nie szata zdobi człowieka, ale środek.
Zabrakło chemii, która sprawia, że nie można oderwać się od książki.
Autor dużą uwagę poświęcił na przepychankach między Michałem a Renatą ,a było za mało akcji ,by całkowicie pochłonęła w czytaniu.
Z tego co czytam ,książka zbiera dobre opinie, więc nie sugerujcie się tylko moją opinią, tym bardziej, że książkę czyta się bardzo szybko i sami możecie się przekonać, poświęcając sobie wieczór, czy przypadnie wam do gustu..
" BEZWŁADNOŚĆ" Jacek Łukawski #wspópraca Wydawnictwo SQN
Marcin Bieńczuk wychował się w domu dziecka. Jego marzenim było, mieć szczęśliwą rodzinę i spełniać się zawodowo.
Jego żona Renata, również nie miała szczęśliwego dzieciństwa. Ojciec despota ,który bił za byle przewinienie a matka biernie się temu przyglądała. Ona poprzysięgła sobie, że nigdy nie będzie mieć...
Marcin i Renata po śmierci rodziców przeprowadzają się w rodzinne strony Renaty, do jej rodzinnego domu. Małżeństwo przeżywające kryzys myśli, że w tym miejscu uda się go zażegnać.
Dom jest do całkowitego remontu i małżeństwo przystępuje do prac. Ich spokój mąci jednak przybycie policji, która wypytuje ich o niedawno znalezione ciało zamordowaniej kobiety.
W tym momencie zaczyna wychodzić na jaw toksyczna część ich związku.
Powieść pisana z perspektywy Marcina oraz Renaty. Poznajemy mroczne sekrety małżeństwa, gdzie ani jedna ani druga osoba nie potrafi się uwolnić z tej toksycznej więzi. Autor ukazuje nam jak partnerzy będąc kiedyś sobie bliscy - kopią pod sobą wzajemnie dołki. Pokazuje Renatę jako kobietę skrzywdzoną w dzieciństwie przez swojego ojca i równie toksyczną matkę. Kobietę niestabilną emocjonalnie, która w zmowie z przyjaciółmi z dzieciństwa uknuła plan na pozyskanie pieniędzy od męża w celu remontu starego domu, aby później po wszystkim się z nim rozwieść. Jednakże plany zaczęły wymykać się spod kontroli.
Mamy też postać Marcina, który przed wyjazdem omalże podpisał papiery rozwodowe. Pomaga on policji wykryć sprawcę morderstwa, sam ponosząc przy tym srogą karę.
Fabuła zapowiadała się naprawdę dobrze. Była wieś, hermetyczne społeczeństwo, zabójstwo i nawet wątek międzywojennu.
Niestety w pewnym momencie coś zaczęło się plątać, akcja skakała nierówno. W pewnym momencie nawet się pogubiłam.
"Bezwladność" Jacek Łukawski
Marcin i Renata po śmierci rodziców przeprowadzają się w rodzinne strony Renaty, do jej rodzinnego domu. Małżeństwo przeżywające kryzys myśli, że w tym miejscu uda się go zażegnać.
Dom jest do całkowitego remontu i małżeństwo przystępuje do prac. Ich spokój mąci jednak przybycie policji, która wypytuje ich o niedawno znalezione ciało...
"W każdej opowieści odbija się echo prawdy. Nawet jeśli tego nie chcemy".
Małżeństwo, Renata i Marcin, zamieszkują w domu po jej rodzicach. Ich relacja jest trudna. "Oddzieleni od siebie (...) ostrymi krawędziami słów, w jakich tonęli od miesięcy. Słów i emocji, które zmieniły łączące ich uczucie w śmietnik wzajemnych oskarżeń, niedopowiedzeń i zawiedzionych oczekiwań". Razem, ale osobno. Tkwią w wyobcowaniu. Czy jest dla nich nadzieja? Czy dostaną szansę by odbudować swój związek?
"Bezwładność" to przede wszystkim thriller psychologiczny. Klaustrofobiczny klimat małej mieściny potęguje niepokój. Występujący tu wątek kryminalny, stanowi jedynie sposobność do ukazania pobudek, kierujących postępowaniem postaci oraz nawiązuje do tragicznej przeszłości historycznej miasteczka. Prowadzona z dwóch perspektyw narracja ujawnia kłamstwa i skrywane sekrety bohaterów; drobiazgowo przedstawia ich motywacje; unaocznia do jakich podłości byli w stanie się posunąć, by osiągnąć cel.
Ta smutna i refleksyjna opowieść gra na emocjach czytelnika, pokazując mrok ludzkiej natury i wpływ przeszłości na przyszłość.
"W każdej opowieści odbija się echo prawdy. Nawet jeśli tego nie chcemy".
Małżeństwo, Renata i Marcin, zamieszkują w domu po jej rodzicach. Ich relacja jest trudna. "Oddzieleni od siebie (...) ostrymi krawędziami słów, w jakich tonęli od miesięcy. Słów i emocji, które zmieniły łączące ich uczucie w śmietnik wzajemnych oskarżeń, niedopowiedzeń i...
Więcej recenzji na blogu KRYTYCZNYM OKIEM
---
Jacek Łukawski swoją tożsamość pisarską zbudował na fantasy i kryminałach. O ile w pierwszym przypadku jest to zupełnie mi obcy segment literacki, o tyle w drugim miałem okazję przyjrzeć się powieściom tego autora. Spodobało mi się to, w jak niespieszny, lecz konsekwentny sposób buduje on intrygę, ale jeszcze cenniejsze wydawało mi się, że w powieściach kryminalnych Łukawski sporo od razu odsłania, wcale nie psując tym przyjemności lektury. „Bezwładność” to kolejny już dowód na to, że pisarz – tak jak ja – świadomie stawia na oddziaływanie na czytelnika tytułem powieści złożonym z zaledwie jednego wyrazu. Tytułowy rzeczownik znakomicie oddaje atmosferę tego, co najcenniejsze w tej książce – anatomię toksycznego związku, w którym dryfują w nieokreślonym kierunku ludzie będący egocentrykami, a jednocześnie zagubionymi w niespełnionej potrzebie bliskości introwertykami. „Bezwładność” jest thrillerem psychologicznym. Utkanym ze znakomicie dobranych nici, z których powstaje okrutna pajęczyna. Dwoje pozornie bliskich sobie ludzi czeka na jakiś koniec, nie mogąc ruszyć w żadną stronę, przekonani o zbliżającym się do nich niebezpieczeństwie. Ale Łukawski decyduje się na to, by jego nowa powieść była również wymowną historią okrucieństwa. Tego dosłownego, bo przecież fundamentem opisywanego związku małżeńskiego jest okrucieństwo obojętności, zaniechania i bezradności.
„Bezwładność” przypomina mi trochę „Odmęt”, choć tu intryga kryminalna jest wątła, a sami policjanci stanowią pozornie nieprzekonujące tło. Dlaczego? Bo Jacek Łukawski chyba pisze w pewnym sensie tę samą powieść: to ponownie inteligentnie skonstruowana narracja o tym, że całe życie możemy samych siebie poszukiwać, ale i od siebie uciekać. Powielanie wzorca tematycznego nie jest tu bynajmniej wadą. Zwłaszcza że wielu czytelników tej powieści nie będzie znać „Odmętu”. Obie książki intrygująco opowiadają o wyobcowaniu. Tu będzie to wyobcowanie w parze. Najbardziej bolesny rodzaj osamotnienia, bo zrodzony z relacji, która przed samotnością powinna chronić jak żadna inna. Ale wspólnym mianownikiem jest tu też coś innego. Ktoś obcy. Nie stąd. Nie we właściwym miejscu. Niedopasowany do otoczenia, w którym wywołuje niepokój. Marcin z „Bezwładności” jest nazwany dwukrotnie „przybłędą”, kiedy próbuje odnaleźć się w środowisku, w którym dorastała jego żona, a które w żaden sposób nie chce zaakceptować mężczyzny u jej boku. Powody tego są bardzo złożone. Łukawski skieruje nas na podkielecką prowincję o wiele mówiącej nazwie Sennowo, by rozegrać tam kilka dramatów. Ten małżeński jest kameralny, a jednocześnie najbardziej sugestywny. Jednak tuż obok dzieje się coś jeszcze. Dodatkowe zło. A może zło z twarzą, którą Marcin mógłby ujrzeć w swoim małżeństwie, gdyby tylko zdecydował się przyglądać uważniej.
Jego żona, Renata, to postać nakreślona w taki sposób, że wielbiciele pogłębionej analizy psychologicznej bohaterów literackich mogą poczuć się zawiedzeni. W moim odczuciu chodzi tutaj o to, by enigmatyczną i przejmującą postać Renaty celowo punktować i nie pozwalać zbliżyć się do tego, kim jest naprawdę, co i w jaki sposób ją ukształtowało. Kreując jedną z ciekawszych femme fatale polskiego thrillera psychologicznego, Łukawski stawia na nieszablonowe i nieprzypadkowo skomplikowane odsłony z życia kobiety, która męczy się u boku męża, ale jej zmęczenie – kierujące się wręcz w stronę upadku – ma tu zupełnie inny wymiar, niż można byłoby się tego spodziewać.
Zatem oni dwoje, niczym duchy względem siebie, a być może zwalczające się w kameralnej wojnie demony. Kim są w tym związku? Co tak naprawdę o sobie wiedzą? Dlaczego Marcin coraz bardziej się frustruje życiową decyzją o zamieszkaniu z żoną w domu, którego nie da się nawet porządnie wyremontować? Jacek Łukawski w bardzo zniuansowany sposób pokazuje, jak zbliżają się i oddalają od siebie mąż i żona – toczący skomplikowaną walkę, psychologiczny bój o przetrwanie, z niewyjaśnionymi do końca przyczynami, dlaczego pozwalają na flautę związku i dlaczego żadne z nich nie może zdecydować się na stanowczy krok: odejście, rozwód, zamknięcie tej toksycznej relacji.
Wszystko rozgrywa się tu w tak skonstruowanym świecie przedstawionym, że można odnieść wrażenie, iż znajdujemy się w jakimś koszmarnym śnie na jawie. Że każda próba zbliżenia się bohaterów oraz każdy krok zmierzający do oddalania sprawiają wrażenie niewartych opisywania, bo przecież pozornie wszystko wydaje się banalne, gdy dwoje skupionych tylko na swoich potrzebach ludzi usiłuje przekonać samych siebie, że małżeństwo da się ocalić, a oni sami gotowi są na bycie dla siebie kim innym. Nie są gotowi przede wszystkim na zmiany. Ale to, co cenne, ukryte jest też w retardacjach. Przeszłość tej pary wydaje się coraz bardziej zawikłana, a Łukawski bardzo powoli, lecz sugestywnie odsłania kolejne karty w tym pełnym niedomówień związku. Do czego to wszystko prowadzi? Na pewno do intensyfikacji strachu bohaterów przed samym sobą. Ale z każdą kolejną stroną rośnie również ciekawość czytających, czy tytułowa bezwładność tego związku doprowadzi do czegoś dramatycznego. Bo napięcie rośnie, autor stopniuje je bardzo dobrze. W tym wszystkim dodatkowo rozwija się kryminalna intryga, bo mamy denatkę silnie związaną z jedną z głównych postaci. „Bezwładność” nie idzie jednak w kierunku rozwiązań proponowanych przez klasyczny kryminał. Najciekawsze jest to, w jaki sposób autor rozprawia się ze swoimi bohaterami w zakończeniu. A w zasadzie: co im oferuje jako kreator ich losu w zamian za to, jacy są dla siebie i dla tej drugiej osoby.
Poza tym, że Jacek Łukawski umiejętnie odsłania tajemnice małżeńskie, ale nie czyni przez to powieści przewidywalną, mamy również mocno zaakcentowany wątek historyczno-społeczny połączony z klasycznym motywem małomiasteczkowej zmowy milczenia. Co wyniknie z takiej mieszanki? Lektura, która początkowo nie obiecuje wiele, właściwie sama studzi jakiekolwiek emocje bohaterów. A jednak jest to tak napisane, że „Bezwładność” atakuje nas boleśnie za pomocą detali. Opowiada też historię rodzinnych traum, które nie są ani przeżywane w klasyczny sposób, ani też nie wywołują przewidywalnych odruchów bądź oczywistych emocji. Jest bardzo ponuro i kameralnie. Wszystko rozgrywa się w dosłownym (zbrodnia) i symbolicznym mroku. Jest tu też czytelna fantazja o tym, jak bardzo zachłannie próbujemy przekonać w związku drugą osobę, że sami stworzyliśmy definicję małżeńskiego szczęścia.
Łukawski zdecydowanie stawia na interesujące wizerunki kobiet. Denatka, najbliższa przyjaciółka zmarłej, która wcale za życia nią nie jest, młoda policjantka silnie zaangażowana w rozwikłanie zagadki kryminalnej, na czym chyba nikomu nie zależy. Tak jak Marcinowi i Renacie na tym, by dać sobie kolejną szansę, zacząć od początku. W relacji małżeńskiej portretowanej przez Łukawskiego nie ma zasadniczego początku, ale dzięki temu jest coraz więcej wątpliwości, gdy przyglądamy się temu, co tak w zasadzie zbliża tych ludzi. Przecież to oczywiste, że się nie kochają. To oczywiste, że chcieliby ułożyć sobie życie inaczej. W oczywisty sposób zaglądamy do wnętrza ich rodzinnego domu, który wcale nim nie jest, bo dla Marcina staje się bolesną banicją. Tylko że pośród tych pozornych oczywistości jest tu opowiedziana wyjątkowo mroczna historia o tym, do czego przynależymy z racji tego, skąd się wywodzimy. I jakimi potworami mogą nas uczynić inne ludzkie potwory. „Bezwładność” jest powieścią kondensacji. Krótką i intensywną, choć wolną od jakichś spektakularnych zwrotów akcji. Osadzoną w życiu pośród pozorów. Jacek Łukawski znakomicie rozpisze takie życie na kilka literackich ról.
Więcej recenzji na blogu KRYTYCZNYM OKIEM
---
Jacek Łukawski swoją tożsamość pisarską zbudował na fantasy i kryminałach. O ile w pierwszym przypadku jest to zupełnie mi obcy segment literacki, o tyle w drugim miałem okazję przyjrzeć się powieściom tego autora. Spodobało mi się to, w jak niespieszny, lecz konsekwentny sposób buduje on intrygę, ale jeszcze cenniejsze wydawało...
Renata i Marcin byli kochającym się małżeństwem. Codzienność, rutyna, bezsensowne konflikty zniszczyły tę miłość. Pomimo, iz Marcin wychował się w sierocińcu, to Renata - córka bogobojnych rodziców, jest bardziej pokiereszowana przez życie. Jej przodkowie ukrywają brudną przeszłość, a ona nie pozwala o sobie zapomnieć. Marcin to porządny facet, a dylematy Renaty .... chyba wyimaginowane, bo ostatecznie najważniejsza jest dla niej kasa.
Moja opinia: Pierwszy raz zetknęłam się z tym autorem, ale jeśli będzie okazja, to wrócę do niego. Książka jest napisana ładnym, starannym językiem, co daje się zauważyć od pierwszych stron. To nie jest chałtura pisana na kolanie.
Renata i Marcin byli kochającym się małżeństwem. Codzienność, rutyna, bezsensowne konflikty zniszczyły tę miłość. Pomimo, iz Marcin wychował się w sierocińcu, to Renata - córka bogobojnych rodziców, jest bardziej pokiereszowana przez życie. Jej przodkowie ukrywają brudną przeszłość, a ona nie pozwala o sobie zapomnieć. Marcin to porządny facet, a dylematy Renaty .... chyba...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Bezwładność" Jacek Łukawski
Debiut autorski, niezbyt udany moim zdaniem, niestety. Początek nudny- zbyt długie opisy przemyśleń i emocji jednego z głównych bohaterów. Poszczególne wątki wyskakiwały nagle i niespodziewanie, jak króliki z kapelusza, gubiąc gdzieś po drodze spójność.
Nie polecam....
"Bezwładność" Jacek Łukawski
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDebiut autorski, niezbyt udany moim zdaniem, niestety. Początek nudny- zbyt długie opisy przemyśleń i emocji jednego z głównych bohaterów. Poszczególne wątki wyskakiwały nagle i niespodziewanie, jak króliki z kapelusza, gubiąc gdzieś po drodze spójność.
Nie polecam....
Wszystko na raz: nieszczęśliwe małżeństwo, historyczne traumy, kłamstwa i pielęgnowane przez lata konflikty, a do tego jeszcze covid i zepsuty dach. Za dużo jak na jedną książkę, chociaż przyznaję bez bicia, że końcówka mnie zaskoczyła. Ale niestety jest to dla mnie kolejna z rzędu przeczytana kiepska książka z gatunku kryminał/thriller napisana przez polskiego autora i chyba muszę sobie zrobić przerwę. Za tydzień pewnie o niej zapomnę.
Wszystko na raz: nieszczęśliwe małżeństwo, historyczne traumy, kłamstwa i pielęgnowane przez lata konflikty, a do tego jeszcze covid i zepsuty dach. Za dużo jak na jedną książkę, chociaż przyznaję bez bicia, że końcówka mnie zaskoczyła. Ale niestety jest to dla mnie kolejna z rzędu przeczytana kiepska książka z gatunku kryminał/thriller napisana przez polskiego autora i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek nie jest zbyt ciekawy, chociaż czytałam już dużo gorsze. Wszystko jednak wynagradza świetna końcówka, pełna emocji, intryg i zwrotów akcji tak bardzo pożądanych w kryminałach. Polecam❤️
Początek nie jest zbyt ciekawy, chociaż czytałam już dużo gorsze. Wszystko jednak wynagradza świetna końcówka, pełna emocji, intryg i zwrotów akcji tak bardzo pożądanych w kryminałach. Polecam❤️
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka mnie rozczarowała .Przeczytałam ale bez fajerwerków.Ot ,taka zwyczajna opowiastka ,która mnie zmęczyła...
Książka mnie rozczarowała .Przeczytałam ale bez fajerwerków.Ot ,taka zwyczajna opowiastka ,która mnie zmęczyła...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPozornie jest to historia małżeństwa Marcina i Renaty, które próbuje na nowo ułożyć sobie życie w starym domu, odziedziczonym po rodzicach kobiety. Niestety remont nie ułatwia niczego, problemy się piętrzą, a do tego w tym samym czasie w okolicy zostaje zamordowana kobieta.
Jednak morderstwo jest jedynie tłem tej historii. Mamy cały szereg różnych emocji, pozornej prawdy i tajemnic rodzinnych skrywanych przez lata, przekazywanych sobie pokoleniowo. Niestety te tajemnice kiedyś muszą ujrzeć światło dzienne. A dodajmy do tego kolejne kłamstwa i choć sumienie każe małżonkom w końcu usiąść i porozmawiać to niestety okazuje się, że to nie ten czas, że może później…
Podchodziłam do tej książki raczej jako do thrillera, jednak mam wrażenie, że nie do końca fabuła wiedziała jakim torem iść czy kryminalnym, czy historycznym, a może obyczajowym i tu do tego trochę się przyczepię, bo w połowie książki zdaje się, że autor chciał to wszystko nagle jednocześnie połączyć, tak żeby książka nie dłużyła się.
Dlatego myślę, że jednak ten wątek historyczny jest najlepszy z całej książki, bo jednak wojna odciska piętno nie tylko na pokoleniu, które ją przeżyło, a okazuje się, że jest przekazywane dalej.
Pozornie jest to historia małżeństwa Marcina i Renaty, które próbuje na nowo ułożyć sobie życie w starym domu, odziedziczonym po rodzicach kobiety. Niestety remont nie ułatwia niczego, problemy się piętrzą, a do tego w tym samym czasie w okolicy zostaje zamordowana kobieta.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJednak morderstwo jest jedynie tłem tej historii. Mamy cały szereg różnych emocji, pozornej prawdy i...
Szkoda że autor w trakcie pisania zmienił koncepcję i pomysł na te książkę. Dla mnie wszystko co najciekawsze wydarzyło się na końcu w kilku ostatnich rozdziałach. Całe 250 wcześniejszych stron powinno stanowić raczej tło poboczne niż główny temat książki. Według opisu na okładce to Marcin i Renata mieli być najważniejszymi postaciami. A ich historia została stłamszona przez opisy dziada z lasu i historii jakiejś bandyckiej partyzantki z czasów wojennych.😭
Szkoda że autor w trakcie pisania zmienił koncepcję i pomysł na te książkę. Dla mnie wszystko co najciekawsze wydarzyło się na końcu w kilku ostatnich rozdziałach. Całe 250 wcześniejszych stron powinno stanowić raczej tło poboczne niż główny temat książki. Według opisu na okładce to Marcin i Renata mieli być najważniejszymi postaciami. A ich historia została stłamszona...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ plusów na pewno wątek historyczny, bardzo ciekawy i dodał tej książce dużo wartości.
Z minusów to ja nie powinnam chyba sięgać po polskie kryminały i thrillery bo tworzeni bohaterowie są zazwyczaj na jego kopyto czyli „brudni”, manipulujący, nieszczerzy, myślący tylko o morence, zakłamani i zagubieni.
A ja już mam takiej kreacji świata i bohaterów dość i nie ma opcji, że się z tym polubię. Proszę drodzy autorzy zestopujcie z tym bo jak zobaczę jeszcze raz tak skonstruowaną powieść to się chyba popłaczę XD
Z plusów na pewno wątek historyczny, bardzo ciekawy i dodał tej książce dużo wartości.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ minusów to ja nie powinnam chyba sięgać po polskie kryminały i thrillery bo tworzeni bohaterowie są zazwyczaj na jego kopyto czyli „brudni”, manipulujący, nieszczerzy, myślący tylko o morence, zakłamani i zagubieni.
A ja już mam takiej kreacji świata i bohaterów dość i nie ma opcji,...
Moje pierwsze spotkanie z autorem i jestem pewna , że nie ostatnie .Książka z ponurym klimatem, kłamstwami , mnóstwem tajemnic sprzed lat, bardzo dobrze pokazany szeroki wachlarz psychologiczny…Ciekawe postacie .
Książka stopniowo przyspiesza , ukazując na światło dziennie nowe tajemnice , których nie idzie w ogóle czytając przewidzieć . Wymaga skupienia , ale bardzo polecam .
Moje pierwsze spotkanie z autorem i jestem pewna , że nie ostatnie .Książka z ponurym klimatem, kłamstwami , mnóstwem tajemnic sprzed lat, bardzo dobrze pokazany szeroki wachlarz psychologiczny…Ciekawe postacie .
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka stopniowo przyspiesza , ukazując na światło dziennie nowe tajemnice , których nie idzie w ogóle czytając przewidzieć . Wymaga skupienia , ale bardzo polecam .
Super. Tematyka i narracja trafione bezbłędnie.
Super. Tematyka i narracja trafione bezbłędnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem do końca jak ocenić tę książkę, bo takie pomieszanie z poplątaniem w niej było. Przewodni wątek to relacja małżeńska głównych bohaterów, trudna, pogmatwana, pełna nieufności. Kolejny wątek to śledztwo w sprawie śmierci młodej dziewczyny, w które po trochę zaangażowane jest to małżeństwo. Są też wątki z przeszłości głównych bohaterów, a także garść powojennej historii No taki groch z kapustą, ale o dziwo świetnie się to czyta, autor umie budować napięcie i nie można się od książki oderwać. Dlatego daje 7.
Nie wiem do końca jak ocenić tę książkę, bo takie pomieszanie z poplątaniem w niej było. Przewodni wątek to relacja małżeńska głównych bohaterów, trudna, pogmatwana, pełna nieufności. Kolejny wątek to śledztwo w sprawie śmierci młodej dziewczyny, w które po trochę zaangażowane jest to małżeństwo. Są też wątki z przeszłości głównych bohaterów, a także garść powojennej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę czytałam już jakiś temu. Potrzebowałam jednak czasu, by przetrawić i pogodzić się z tym, co w niej znalazłam. By nie rzucać inwektywami w autora za to, jaki los zgotował swym bohaterom.
Druga rzecz – jak napisać te kilka słów opinii, żeby nie zdradzać tym, którzy jeszcze nie czytali „Bezwładności”, co się wydarzyło i jak skończyło? Postanowiłam więc skupić się na emocjach i kreowaniu rzeczywistości, obok której nie sposób przejść obojętnie.
Żyjemy w zalewie informacji – wszelakich. Od pierdół, typu co na śniadanie zjadła ta czy owa celebrytka, po newsy o ludzkich tragediach – wojennych (historycznych i obecnych), wypadkach, zbrodniach. I mam wrażenie, że coraz słabiej emocjonalnie na nie reagujemy. Może zabrzmi to okrutnie – ale uodparniamy się, obojętniejemy w większym lub mniejszym stopniu. Zwłaszcza jeśli dana sprawa nie dotyczy nas osobiście, naszych najbliższych, przyjaciół, czy choćby grona dobrych znajomych, no dobrze i pewnie też sąsiadów, z którymi ledwie wymieniamy zdawkowe „dzień dobry”.
No właśnie, jeśli nie znamy ludzi, których dotknęła tragedia, możemy w myślach (bo inaczej nie wypada) wzruszyć ramionami, na głos powiedzieć jakiś ogólnikowy truizm, westchnąć ze współczuciem.
Jak wiele jednak zależy od formy podania danej treści! Zdarzało mi się czytać opowiadania i powieści, które mnie nie poruszały, nawet jeśli były napisane pięknym, wyszukanym i bogatym językiem. Ale brakło w nich życia. U Jacka Łukawskiego wszystkie postaci są żywe. I chociaż pokazana historia dzieje się w jakimś tu i teraz, to ci ludzie mają swoje historie, często skomplikowane, włącznie z zapętleniem i powiązaniem z inną, starszą historią, i które wyraźnie oddziałują na aktualne decyzje i czyny bohaterów. Nie ma w książce postaci wyraźnie złych i wyraźnie dobrych – są po prostu prawdziwymi ludźmi. Na pierwszych stronach są sąsiadami, później stają się znajomymi i w końcu bliskimi przyjaciółmi. Ich los zaczyna nas obchodzić. Z drżeniem serca więc śledzi się momenty zagrażające ich życiu i oddycha z ulgą, gdy zagrożenie mija.
To właśnie dostałam czytając „Bezwładność”. Z pozoru i na pierwszy rzut oka historię jakiej miliony, losy rozpadającego się małżeństwa – pewnie na moim osiedlu by się sporo takich par znalazło. Jednak jest to historia, która wywołała we mnie emocje – całe ich spektrum, zmieniające się w miarę czytania. To jest moim zdaniem to, co odróżnia dobrą literaturę od przeciętnej.
Jacek Łukawski jednak nie raz udowodnił, że niezależnie jakim stylem pisze („Kraina martwej ziemi”, jego kryminały, czy teraz ten thriller, to zupełnie inne światy nie tylko gatunkowo ale i językowo i stylistycznie), to ożywia przedstawiony świat i bohaterów, wprowadza ich w życie czytelnika. I nie mam na myśli wyłącznie języka i konstrukcji zdań i akapitów. To obejmuje znacznie więcej – wnikliwą analizę poruszanej w powieści tematyki, rzetelność niuansów (wpływ pandemii jako przykład), plastyczne pokazanie otoczenia.
I chociaż zazwyczaj rzadko czytam coś poza szeroko pojętą fantastyką, to cieszę się (hmm, czy w kontekście tematyki „Bezładności” powinnam użyć tego słowa?), że jeśli już sięgnęłam po coś innego, to jako czytelnik zostałam nagrodzona wyśmienitą lekturą.
Książkę czytałam już jakiś temu. Potrzebowałam jednak czasu, by przetrawić i pogodzić się z tym, co w niej znalazłam. By nie rzucać inwektywami w autora za to, jaki los zgotował swym bohaterom.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDruga rzecz – jak napisać te kilka słów opinii, żeby nie zdradzać tym, którzy jeszcze nie czytali „Bezwładności”, co się wydarzyło i jak skończyło? Postanowiłam więc skupić się na...
Ksiazka, która wywołuje wiele emocji, wciąga w wir wydarzeń i nie pozwala o sobie zapomnieć. Renata i Marcin to dwójka “poranionych” osób, których połączyła miłość. Czy to uczucie wystarczy żeby ich małżeństwo przetrwało? Czy przeszłości i tajemnice, które są między nimi wyjdą na jaw? Przeczytaj i dowiedz się do jakiej potworności zdolny jest człowiek i co sprawia, że potrafi upaść bardzo nisko. Polecam!!!
Ksiazka, która wywołuje wiele emocji, wciąga w wir wydarzeń i nie pozwala o sobie zapomnieć. Renata i Marcin to dwójka “poranionych” osób, których połączyła miłość. Czy to uczucie wystarczy żeby ich małżeństwo przetrwało? Czy przeszłości i tajemnice, które są między nimi wyjdą na jaw? Przeczytaj i dowiedz się do jakiej potworności zdolny jest człowiek i co sprawia, że...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Bezwładność" Jaceka Łukawskiego to książka, która kompletnie mnie rozczarowała. Fabuła jest niedopracowana, dialogi są naiwne, a wydarzenia wydają się zupełnie niespójne. Autor kompletnie nie zajął się researchem, co skutkuje błędami logicznymi i nieprawdopodobnymi sytuacjami. Małżeństwo, które miało być głównym wątkiem, okazało się być jedynie nudną i przewidywalną częścią książki. Cała historia wydaje się być sklejona na siłę, bez większego sensu i spójności. Nie spodobał mi się także styl pisania Łukawskiego, który sprawił, że czytanie książki stało się dla mnie prawdziwym wyzwaniem. W sumie, "Bezwładność" to słaba, nudna i niedopracowana historia, której nie polecam nikomu.
"Bezwładność" Jaceka Łukawskiego to książka, która kompletnie mnie rozczarowała. Fabuła jest niedopracowana, dialogi są naiwne, a wydarzenia wydają się zupełnie niespójne. Autor kompletnie nie zajął się researchem, co skutkuje błędami logicznymi i nieprawdopodobnymi sytuacjami. Małżeństwo, które miało być głównym wątkiem, okazało się być jedynie nudną i przewidywalną...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna lektura o byciu tu i teraz i o przeszłości, która kładzie się cieniem na życiu bohaterów. Zadawnione urazy z przeszłości, zazdrość, niemoc odkupienia win powodują uczucie bezwładności i rozpadu. Książka pouczająca, mroczna, momentami bolesna, odkrywająca stare ropiejące rany. Pióro autora pochłania od pierwszej strony, książka do przeczytania na raz.
Świetna lektura o byciu tu i teraz i o przeszłości, która kładzie się cieniem na życiu bohaterów. Zadawnione urazy z przeszłości, zazdrość, niemoc odkupienia win powodują uczucie bezwładności i rozpadu. Książka pouczająca, mroczna, momentami bolesna, odkrywająca stare ropiejące rany. Pióro autora pochłania od pierwszej strony, książka do przeczytania na raz.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo emocjonalna, pokazuje brutalność ludzkiej natury i sprawia ,że szarpią mną emocje ...
Bardzo emocjonalna, pokazuje brutalność ludzkiej natury i sprawia ,że szarpią mną emocje ...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka Bezwładność jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorem, które zapowiadało się dobrze i ciekawie. Chociaż miałem swoje obawy sięgając po nieznanego mi autora to jednak moja ciekawość zwyciężyła dając mu szansę na wciągający kryminał lub thriller jaki oczekiwałem dostać. Dlatego sięgnąłem po książkę z wielką nadzieją mając swoje wątpliwości, aby okazały się nie potrzebne.
Książka Bezwładność jest historią małżeństwa Marcina i Renaty borykającymi się z własnymi kłopotami jakie pojawiają się w ich życiu. Autor podzielił swoją historie na rozdziały, w których oddaje głos na przemian jednemu i drugiemu bohaterowi, gdzie pośród przemyśleń wychodzą pomału tajemnice jakie skrywają za zasłoną uprzejmości. Nie odkrywa wszystkiego od razu, lecz stopniuje poszczególne wybory i ujawnia wolno sekrety jakie mają. Dlatego nie uświadczymy tutaj szybkiej akcji i wydarzeń lecących szybciutko do przodu. Oddanie głosu Marcinowi i Renacie w osobnych rozdziałach było nawet dobrym pomysłem, bo tym sposobem poznajemy samych bohaterów. Po przez ukazanie kłopotów, dylematów, wyborów jakich dokonują i zawirowań mogących przynieść niespodzianki jakie występują od czasu do czasu. Wszystko przedstawione zostało z różnych punktów widzenia i przemyśleń nad wspólnym życiem jakie kiedyś prowadzili. Autor początkowo radzi sobie świetnie w ukazaniu relacji pomiędzy nimi, którzy lądują w domu jaki nadaje się do remontu i w mieście Renaty znającej tutaj wszystkich. Małe miasteczko staje się miejscem akcji śledztwa w sprawie morderstwa przyjaciółki bohaterki, które prowadzą dwójka policjantów chcących odkryć prawdę na temat zbrodni. Osadzenie w takim miejscu historii daje wiele możliwości do popisu dla autora, bo małe miejscowości, gdzie wszyscy znają się i mają różne sekrety sprawdzają się świetnie jeżeli chodzi o thrillery lub kryminały. W tym przypadku śledztwo jest potraktowane drugoplanowo, ale jednak wypada ciekawie jeśli chodzi o pozyskane informacje, przesłuchania przez policje świadków i szukania poszlak. Pojawiające się pytania i poszukiwania odpowiedzi stają punktem zwrotnym dalszych wydarzeń jakie następują po sobie w dalszych częściach fabuły. Dobrze poprowadzony zostaje wątek dotyczący dochodzenia jaki ma związek z popełnionym morderstwem i wypadł ciekawie. Jednocześnie autor skupia się najwięcej na relacjach małżonków, rozwinięcia i ukazania ich sekretów, poznanie sąsiadów mogących mieć jakieś informacje i odkrywanie tajemnic z przeszłości niektórych bohaterów. Dorzucając później do tego wszystkiego tajemnicę z czasów wojny i konsekwencje dawnych czynów jakie zostały popełnione na miejscowej ludności. Ponury obraz tamtych dziejów kładący się cieniem na niektóre grupy próbujące przeżyć nie tylko walcząc z wrogiem, ale wykorzystując swoją pozycje do niecnych celów wobec ludności. Autor wrzuca różne pomysły i wątki tworząc swoją opowieść od relacji małżonków, po przez skrywane tajemnice wychodzące na wierzch w wolnym tempie, po przez wojenne historie rzucające światło na pewne miejsce odkryte przez Marcina przez przypadek.
Książka Bezwładność na samym początku skupia się na ukazaniu relacji pomiędzy Renatą i Marcinem odkrywając przed nami sekrety jakie mają, przemyślenia, wnioski do jakich dochodzą i wyborami jakimi kierują się wzbudzając nasze podejrzenia. Najbardziej mieszane odczucia można mieć do żony bohatera, której wątek zostaje rozbudowany o więcej tajemnic i nieraz swoimi wyborami wzbudza niechęć w czasie czytania. Jest postacią cwaną, nieobliczalną, zaradną, inteligentną, która potrafi podejmować decyzje nie bacząc na konsekwencje. Kolejną postacią jest Marcin mający swoje mniejsze sekrety i dokonujący wyborów jakie nie przyniosły mieszanych odczuć. Targające go wątpliwości dotyczące popełnionej zbrodni i dylematy dotyczące małżeństwa są przedstawione w sposób ciekawy. Jego los nie był mi obojętny w czasie czytania i zawsze potrafił wraz z rozwojem zdarzeń wzbudzić moją uwagę. Oprócz głównych bohaterów mamy znacznie później kolejną charakterystyczną postać jaka pojawia się na moment nazwanego Partyzantem, który później swoją opowieścią z czasów wojennych przykuwa uwagę i ukazuje bezmiar okrucieństwa jakie wtedy miało miejsce. Pozostałe postacie na drugim i dalszym planie są zarysowane dobrze, lecz niektóre potrafią być irytujące jak na przykład przełożony Kamili i jego rażące w oczy podejście do ludzi. Zarysowanie poszczególnych bohaterów zmienia się wraz z rolą jaką otrzymali w fabule przez autora do odegrania. Główni bohaterowie wypadają ciekawie i zostali pod względem psychologicznym bardzo dobrze wykreowani. Jednak na dalszym planie różnie z tym bywało i niektóre wypadają dobrze lub nieźle w zależności od roli jaką przewidział dla nich autor. Najlepiej wypadają również relacje pomiędzy Marcinem i Renatą, które zostały przedstawione w sposób ciekawy. Pozostałe relacje między innymi osobami zostały dobrze i nieźle nakreślone. Pojawiające dialogi sprawnie zostały napisane, nie irytują w czasie czytania i dobrze czyta się.
Książka Bezwładność jest po części dramatem rodzinnym, kryminałem, thrillerem, powieścią psychologiczną i obyczajową zarazem. Autor starał się stworzyć historie nie tylko dotyczącą relacji małżonków ze sobą podanych w osobnych rozdziałach, ale wpleść wojenne działania, wpływ na teraźniejsze śledztwo i odpowiedzi jakich poszukują policjanci. Wrzucenie wszystkiego do książki odbiło się niestety nieraz wrażeniem dostania misz maszu jaki jednak otrzymałem. Początkowo skupianie się na życiu bohaterów i ukazywanie pomału pewnych drobnych lub większych sekretów prowadziło w ciekawe rejony. Wraz z rozwojem wydarzeń w tym kierunku robiło się na tyle ciekawie i wciągająco, że czytało mi się dobrze. Przypominała bardziej powieść obyczajową łączoną z psychologicznym thrillerem jaki nieraz lubię przeczytać. Jednak do pewnego czasu, bo wprowadzenie tajemnic związanych z wojennymi działaniami na tym terenie sprawiało wrażenie dodanych nieraz kosztem właśnie relacji Renaty i Marcina. Jakby autor postanowił wprowadzić kolejny wątek, aby tylko pojawił się mimo wszystko w fabule. Nie przyniósł może jakiś większych zaskoczeń, ale również nie przeszkadzał mi w czasie czytania. Pojawił się kosztem budowania relacji między bohaterami i czasami związany był z tajemnicami przeszłości rzutujących na niektórych zdarzenia obecnie. Wątek dotyczący śledztwa prowadzonego przez policje jest potraktowany wybiórczo. Dochodzenie w sprawie morderstwa jest prowadzone dobrze, lecz też autor nie skupia się na nim w zupełności jak można było spodziewać się. Nie brakuje przesłuchań, próbę dowiedzenia się kto za wszystkim stoi i zdobycia w tej sprawie, ale zabrakło pociągnięcia go w większym stopniu niż dostałem. Sama druga połowa książki przypomina sensacyjną fabułę, gdzie akcja potrafi nieraz przyspieszyć w pewnych momentach i nawet zaskoczyć. Pomimo pewnych mankamentów jakie posiada książkę czyta się dobrze i nie przynudzała ze względu na powolne tempo akcji jakie otrzymałem. Wydarzenia też nie ruszają szybko do przodu, lecz właśnie zostały poprowadzone umiarkowanie, czyli najczęściej wolniej, lecz czasami szybciej jak zajdzie potrzeba. Zakończenie książki jest ciekawe i dobre. Jednak końcówka okazała się zaskakująca, bo takiego obrotu spraw nie można było przewidzieć w żadnym wypadku jak dostałem od autora w końcówce.
Książka Bezwładność jest powieścią mającą lepsze momenty i swoje mankamenty. Jednakże pomimo tego czyta się dobrze i wciąga mimo wszystko. Pierwsze moje spotkanie z autorem było w miarę udane, lecz bez szaleństwa. Ciekawy pomysł z dwójką małżonków mających swoje sekrety, przeszłością sięgającą czasów wojennych, sekretami jakie mają mieszkańcy i policyjnego śledztwa prowadzonego w sprawie morderstwa. Autor postanowił połączyć, nieraz powprowadzać różne wątki i dlatego odniosłem wrażenie, że tutaj wszystkiego jest w nadmiarze co przełożyło się na wrażenia po lekturze. Żeby skupił się na czymś w większym stopniu to zapewne wszystko wyszło by lepiej niż otrzymałem. Brakowało mi napięcia w niektórych momentach i zwrotów akcji mogących zaskoczyć mnie bardziej w czasie czytania. Dopiero końcówka wszystko wynagradza i potrafi zaskoczyć jak potrzeba. Sięgając po Bezwładność myślałem, ze otrzymam thriller psychologiczny z kryminalną zagadką do rozwiązania. Nie do końca tak stało się. Autor dodał również trochę dramatu rodzinnego w relacjach bohaterów łącząc ją z powieścią obyczajową i wojenną historią na dodatek. Książka ma swoje lepsze i słabsze strony przez niektóre wątki nagromadzone w fabule. Jednocześnie intryga jaką dostałem była wciągająca i nieraz potrafiła zaskoczyć. Moje spotkanie z pierwszą książką autora wywołuje mieszane odczucia i jestem ciekawy jak wypadają inne jego pozycje jakie wydał. Nie zniechęcam się i wciąż mam nadzieje, ze jak sięgnę po jakiś inną powieść będzie znacznie lepiej niż otrzymałem w tym przepadku. Bezwładność jest dobrą książką mająca swoje wady, ale nie mogę stwierdzić, ze czas poświęcony czytaniu był stracony. Pomimo wolniejszego tempa akcji i wydarzeń w jakich uczestniczą bohaterowie wciąga mimo wszystko i nie miałem odczucia odłożenia jej bez poznania losów bohaterów. Kilka razy mnie zaskoczył autor zwrotami akcji jakie wystąpiły. Książka okazała się dobra, lecz spodziewałem się po niej trochę więcej niż dostałem. Jak pisałem wcześniej nie zniechęcam się i dam jeszcze szansę autorowi w przyszłości sięgając po kolejną jego książkę jak będę miał taką możliwość.
Książka Bezwładność jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorem, które zapowiadało się dobrze i ciekawie. Chociaż miałem swoje obawy sięgając po nieznanego mi autora to jednak moja ciekawość zwyciężyła dając mu szansę na wciągający kryminał lub thriller jaki oczekiwałem dostać. Dlatego sięgnąłem po książkę z wielką nadzieją mając swoje wątpliwości, aby okazały się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZawiodła mnie ta książka. Bardzo powierzchowna, zupełnie nie poczułam klimatu. Autor próbuje budować napięcie, a potem brak kulminacji, wszystko spłaszczone. Jego Podszept i Odmęt bardzo dobre, tu słabo.
Zawiodła mnie ta książka. Bardzo powierzchowna, zupełnie nie poczułam klimatu. Autor próbuje budować napięcie, a potem brak kulminacji, wszystko spłaszczone. Jego Podszept i Odmęt bardzo dobre, tu słabo.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBezwładność wygląda na wysmarowane na kolanie i na chybcika dzieło debiutanta - w dodatku bardzo słabe. Rozwiązania fabularne na poziomie przedszkolaka. Researcz żaden. Autor nie raczył nawet sprawdzić, kto zgodnie z przepisami może pracować w aptece - denatka kradnąca leki nie posiadała wykształcenia kierunkowego - nikt by jej w aptece nie zatrudnił. Taki podstawowy błąd dyskwalifikuje autora.
Bardzo nie polecam. Wypociny i tyle.
P.S.
W posłowiu Łukawski twierdzi, że miejscowość Boża Wola nie istnieje i jest fikcją literacką. Tego też nie chciało się sprawdzić? Bo Boża Wola to realnie istniejąca miejscowość w Polsce.
Bezwładność wygląda na wysmarowane na kolanie i na chybcika dzieło debiutanta - w dodatku bardzo słabe. Rozwiązania fabularne na poziomie przedszkolaka. Researcz żaden. Autor nie raczył nawet sprawdzić, kto zgodnie z przepisami może pracować w aptece - denatka kradnąca leki nie posiadała wykształcenia kierunkowego - nikt by jej w aptece nie zatrudnił. Taki podstawowy błąd...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBezwładność to historia wypalonego małżeństwa, gdzie dwie strony mają przed sobą DUŻE tajemnice.
Natomiast sedno opowieści to jednak pieniądz, który jest złem.
Fajnie, ze autor daje nam spis streści oraz opis sytuacyjny związku z różnych stron barykady.
Książkę oceniam na 7 gwiazdek.
Bezwładność to historia wypalonego małżeństwa, gdzie dwie strony mają przed sobą DUŻE tajemnice.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNatomiast sedno opowieści to jednak pieniądz, który jest złem.
Fajnie, ze autor daje nam spis streści oraz opis sytuacyjny związku z różnych stron barykady.
Książkę oceniam na 7 gwiazdek.
Marcin Bieńczuk porzuca dotychczasową karierę i wraz z żoną Renatą postanawia przeprowadzić się do jej rodzinnego domu, gdyż odziedziczyła go po śmierci matki. Jednak czy odnajdą się w nowym miejscu, w domku pośród lasu? Czy Marcinowi uda się zdobyć nową pracę?
Ich małżeństwo nie jest idealne, od jakiegoś czasu przechodzą kryzys, uczucia powoli zaczynają gasnąć a drogi rozchodzić.
Pewnego dnia, pojawia się u nich policja, obydwoje są bardzo zaniepokojeni tą sytuacją, okazuje się, że bliska dla nich osoba, Julia Makowska nie żyje a przesłuchanie stresuje ich niemiłosiernie. Czyżby któreś z nich ma coś na sumieniu?
Skrywanych tajemnic jest aż nadmiar...
I pod żadnym pozorem nie mogą one wyjść na jaw...
✨
"Bezwładność" to świetny thriller psychologiczny od którego nie oderwiemy się dopóki nie poznamy zakończenia. Historia jest przepełniona tajemnicami i sekretami rodzinnymi, które potęgują wyobraźnię, a bohaterowie trzymają nas w niepewności, chroniąc to co ma pozostać w cieniu, to co nie może wyjść na jaw. Gęsta i mroczna atmosfera, domek pośród lasu, despotyczni rodzice i ciężkie dzieciństwo przyprawiają o dreszcze, dodatkowo makabryczne morderstwo w tle... od emocji tutaj aż kipi.
Wspomnienia z przeszłości są najgorszą zmorą, siedzą w najgłębszych zakamarkach umysłu i w każdym momencie o sobie przypominają...
Książka jest tak dobra, że przeczytałam ją w mgnieniu oka, autor przygotował fantastyczną powieść, polecam! 😍
Marcin Bieńczuk porzuca dotychczasową karierę i wraz z żoną Renatą postanawia przeprowadzić się do jej rodzinnego domu, gdyż odziedziczyła go po śmierci matki. Jednak czy odnajdą się w nowym miejscu, w domku pośród lasu? Czy Marcinowi uda się zdobyć nową pracę?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toIch małżeństwo nie jest idealne, od jakiegoś czasu przechodzą kryzys, uczucia powoli zaczynają gasnąć a drogi...
Pierwsza połowa książki mnie zmęczyła. Na szczęście w drugiej połowie zaczęło się dziać. I przedziwna rzecz, choć z pewnością zamierzona, że każda postać nosi w sobie zło.
Pierwsza połowa książki mnie zmęczyła. Na szczęście w drugiej połowie zaczęło się dziać. I przedziwna rzecz, choć z pewnością zamierzona, że każda postać nosi w sobie zło.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdecydowanie nie moje klimaty.
Zdecydowanie nie moje klimaty.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Bezwładność" sklasyfikowana jako typowy suspens, z silnym wątkiem kryminalnym, nutką thrillera i dużą dawką sensacji, okazała się totalną klapą.
Historia małżeństwa dotkniętego przez wszelkiego rodzaju traumy nie dostarczyła mi żadnej rozrywki. Jestem chętna rzucać słabe książki w kąt, przysięgam, gdyby nie wersja audio i słuchanie jej w trakcie obowiązków domowych, nie dałabym rady tego przeczytać.
Nie podoba mi się wykorzystanie całego zła świata, zbyt dużo dramatów, wojenne historie, fałszywe przyjaźnie, małomiasteczkowy klimat, problemy rodzinne, spięcia małżeńskie, zbrodnie sprzed lat, lockdown i pandemia. Wszystko potraktowane ogólnikowo, w żadnym momencie nie mogłam się zatopić w odczuciach bohaterów. Brakowało tylko nalotu obcych.
Jeśli w książce pojawia się leciwy bohater, który nagle odzyskuje siły witalne i energię, niczym Elsa z Krainy lodu śpiewa "mam tę moc" wypluwając z siebie swoją historię, jestem na nie.
Ta książka rozczarowała mnie okropnie! Słuchając wersji audio widziałam jeszcze światełko w tunelu, liczyłam na zakończenie. Jednak tu też poczułam się zawiedziona.
Nie polecam tej historii, w suspensowym gatunku literackim można znaleźć wiele ciekawych pozycji i nie tracić swojego czasu na książkę o wszystkim i niczym.
Zapominam o niej szybko.
Ilość traum została postawiona ponad literacką jakością.
"Bezwładność" sklasyfikowana jako typowy suspens, z silnym wątkiem kryminalnym, nutką thrillera i dużą dawką sensacji, okazała się totalną klapą.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria małżeństwa dotkniętego przez wszelkiego rodzaju traumy nie dostarczyła mi żadnej rozrywki. Jestem chętna rzucać słabe książki w kąt, przysięgam, gdyby nie wersja audio i słuchanie jej w trakcie obowiązków domowych, nie...
Na głębokiej prowincji w okolicach Kalisza, gdzieś między Bożą Wolą a Sumieniem, Marcin Bieńczuk próbuje stworzyć dom dla siebie i swojej żony, Renaty. Małżonkowie decydują się na wymontowanie odziedziczonego przez Renatę domu rodzinnego co jest zadaniem karkołomnym i kosztownym. Jednak zdecydowanie trudniej jest im odbudować to co było pomiędzy nimi. W miejscu gdzie wychowała się żona Marcina czeka na nią wiele niełatwych wspomnień, a jak się zdaje cała okolica przesiąknięta jest międzypokoleniową traumą, nasiąknięta dawnymi urazami i tragediami o których nie da się zapomnieć. Gdy do Marcina i Renaty dociera informacja o śmierci ich wspólnej koleżanki, Julii w ich relację wkrada się jeszcze większa nieufność.
„Bezwładność” jest bodajże trzecią powieścią w dorobku Jacka Łukawskiego. „Bezwładność’ w pierwotnym założeniu miała być marriage thrillerem skupionym na obrazie rozpadu małżeństwa skoncentrowanym na psychologii postaci, jednak historyczne zainteresowania autora kazały mu poświęcić uwagę zagadnieniom związanym z czarnymi kartami historii regionu, gdzie osadził akcję powieści. Tak więc poza wizją pogrążonych w cichym konflikcie małżonków ich kłamstw i sprzecznych dążeń mamy jeszcze bardzo ciekawe tło, można powiedzieć bohatera zbiorowego czyli społeczność małej miejscowości wraz z jej brudnymi tajemnicami. Wątkiem poniekąd scalającym te dwa ważne dla fabuły elementy jest wątek kryminalny związany ze śmiercią Julii, którą znał zarówno Marcin jak i Renata i… inni mieszkańcy. Bardzo ciekawie maluje się tu postać Partyzanta, czyli skłóconego z większością wsi starca niemogącego pogodzić się z śmiercią córki. Jego wspomnienia z czasów wojny są chyba najmocniejszą częścią składową świata przedstawionego w powieści – wbijają w ziemię głęboko.
Mamy więc dużo grzybów w barszczu, dużo motywów w stosunkowo niewielkiej objętościowo powieści, każdy jest ciekawy i angażujący, ale odniosłam wrażenie, że żadnemu z nich nie poświęcono wystarczająco dużo czasu by zdołały wybrzmieć i nabrać mocy. To jedyny zarzut jaki mogę postawić „Bezwładności”.
Na głębokiej prowincji w okolicach Kalisza, gdzieś między Bożą Wolą a Sumieniem, Marcin Bieńczuk próbuje stworzyć dom dla siebie i swojej żony, Renaty. Małżonkowie decydują się na wymontowanie odziedziczonego przez Renatę domu rodzinnego co jest zadaniem karkołomnym i kosztownym. Jednak zdecydowanie trudniej jest im odbudować to co było pomiędzy nimi. W miejscu gdzie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKontynuując moje poszukiwania polskich autorów kryminałów, których jeszcze nie poznałem, trafiam na Jacka Łukawskiego. Przyznaję, że zachęcony dobrymi opiniami decyduję się na przeczytanie jego Bezwładności. Opis wydawcy obiecuje, że: … oto thriller, którego ponury czar rośnie z każdą stroną. Opisy wydawców nie robią jednak na mnie żadnego wrażenia, bo czego nie robi się w dzisiejszych czasach aby przyciągnąć uwagę czytelnika.
Jednak w przypadku Bezwładności zgadzam się z zacytowanym stwierdzeniem wydawcy i stwierdzam, że jestem zaskoczony tą lekturą i to zaskoczony pozytywnie. Choć początkowe lektura zdaje się nie porywać, jednak odbiera się ją z zainteresowaniem. Im bardziej zagłębiam się w fabułę, tym atmosfera gęstnieje, a tajemnice, zarówno te sprzed lat jak i te, które skrywają bohaterowie, przytłaczają mnie swoim ciężarem. Niełatwo słucha się Bezwładności, wiele w niej żalu, nieustannych oskarżeń, atakuje mnie bezdenna szarość, która przemienia się w czerń wypływającą z najgłębszych odmętów ludzkiej natury. Kiedy dowiaduję się o skrywanej od czasów wojny tajemnicy i słucham o niej opowieści, głos lektora – Macieja Kowalika – aż mnie przytłacza. To co zdarzyło się wtedy jest straszne i cały czas rezonuje mając cały czas wpływ na życie bohaterów powieści.
Jestem pod wrażeniem tego jak Łukawski w dość krótkim utworze potrafi zawrzeć nie tylko wspomniane wcześniej wątki fabularne, ale też traumy dręczące bohaterów, tajemnice małżeńskie, i te, które człowiek układa na samy dnie swoich szuflad, przyciskając je czym tylko się da, aby nie wyłaziły zbyt często na powierzchnię. Jest wiele emocji w tej powieści i to właśnie one są w Bezwładności najważniejsze. Kiedy dodamy do nich dość klaustrofobiczny klimat otrzymujemy powieść o niebanalnej fabule, która myślę zadowoli wybrednego czytelnika.
Jest w powieści też kilka niedoróbek i trochę „zbyt” wyciągnięte z kapelusza zakończenie. Nie ma ono jednak wpływu na intrygę kryminalną, dlatego nie czepiam się tego zbyt mocno.
Zachęcony dobrą lekturą chętnie sięgnę po Odmęt i mam nadzieję, że autor zaskoczy mnie w tej książce jeszcze bardziej.
Ocena: 4+/6
Kontynuując moje poszukiwania polskich autorów kryminałów, których jeszcze nie poznałem, trafiam na Jacka Łukawskiego. Przyznaję, że zachęcony dobrymi opiniami decyduję się na przeczytanie jego Bezwładności. Opis wydawcy obiecuje, że: … oto thriller, którego ponury czar rośnie z każdą stroną. Opisy wydawców nie robią jednak na mnie żadnego wrażenia, bo czego nie robi się w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to" BEZWŁADNOŚĆ" Jacek Łukawski #wspópraca Wydawnictwo SQN
Marcin Bieńczuk wychował się w domu dziecka. Jego marzenim było, mieć szczęśliwą rodzinę i spełniać się zawodowo.
Jego żona Renata, również nie miała szczęśliwego dzieciństwa. Ojciec despota ,który bił za byle przewinienie a matka biernie się temu przyglądała. Ona poprzysięgła sobie, że nigdy nie będzie mieć dzieci.
Połączyła ich ślepa miłość. Oboje spragnieni ciepła i bliskości drugiej osoby, szybko się pobrali.
Od początku ich związek z cementowany był na kłamstwie. Ich szczęście trwało do czasu... Wszystko zaczęło być rutyną. Wspólne żale, ciche dni. Każde z nich myśli o rozwodzie, ale żadne nie chce zrobić pierwszego kroku.
Po śmierci rodziców Renaty ,wyprowadzają się do jej rodzinnego domu, położonego na totalnym odludziu, praktycznie w środku lasu. Oboje mają nadzieję, że zmiana otoczenia scali ich związek na nowo. Byli w bardzo dużym błędzie. Wszystko się pogarsza. Marcin sfrustrowany, bez pracy, nie radzący sobie z remontem domu popada w depresję.
Jeszcze bardziej się wszystko gmatwa, gdy do ich drzwi zapukała policja ,pytając Marcina o związek z zamordowaną Julią. Wtedy już oboje wiedzą, że ich tajemnice nigdy nie mogą ujrzeć światła dziennego.
Niestety jak to zwykle bywa dochodzi do tragedii... ale czy można było się spodziewać czegoś innego?
" Bezwładność" to thiller psychologiczny, przesiąknięty żalem, bólem i wzajemnymi oskarżeniami. Autor pokazał, że kiedyś wszystko musi nieć swój kres, tym bardziej, jeśli związek oparty jest na kłamstwach, tajemnicach i wzajemnym oszukiwaniu się.
Ciekawym elementem, wplecionym w przepychanki małżonków, była historia cmentarza, położonego w środku lasu z czasów II wojny światowej.
Jak się okazuje nie tylko okupant był wrogiem, ale Polak ,Polakowi był wilkiem.
Książka zakończona jest mocnym i nieprzewidywalnym akcentem.
Co do książki mam mieszane odczucia. Miałam większe oczekiwania czytając opis i widząc piękną okładkę. Jak wiadomo nie szata zdobi człowieka, ale środek.
Zabrakło chemii, która sprawia, że nie można oderwać się od książki.
Autor dużą uwagę poświęcił na przepychankach między Michałem a Renatą ,a było za mało akcji ,by całkowicie pochłonęła w czytaniu.
Z tego co czytam ,książka zbiera dobre opinie, więc nie sugerujcie się tylko moją opinią, tym bardziej, że książkę czyta się bardzo szybko i sami możecie się przekonać, poświęcając sobie wieczór, czy przypadnie wam do gustu..
" BEZWŁADNOŚĆ" Jacek Łukawski #wspópraca Wydawnictwo SQN
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMarcin Bieńczuk wychował się w domu dziecka. Jego marzenim było, mieć szczęśliwą rodzinę i spełniać się zawodowo.
Jego żona Renata, również nie miała szczęśliwego dzieciństwa. Ojciec despota ,który bił za byle przewinienie a matka biernie się temu przyglądała. Ona poprzysięgła sobie, że nigdy nie będzie mieć...
"Bezwladność" Jacek Łukawski
Marcin i Renata po śmierci rodziców przeprowadzają się w rodzinne strony Renaty, do jej rodzinnego domu. Małżeństwo przeżywające kryzys myśli, że w tym miejscu uda się go zażegnać.
Dom jest do całkowitego remontu i małżeństwo przystępuje do prac. Ich spokój mąci jednak przybycie policji, która wypytuje ich o niedawno znalezione ciało zamordowaniej kobiety.
W tym momencie zaczyna wychodzić na jaw toksyczna część ich związku.
Powieść pisana z perspektywy Marcina oraz Renaty. Poznajemy mroczne sekrety małżeństwa, gdzie ani jedna ani druga osoba nie potrafi się uwolnić z tej toksycznej więzi. Autor ukazuje nam jak partnerzy będąc kiedyś sobie bliscy - kopią pod sobą wzajemnie dołki. Pokazuje Renatę jako kobietę skrzywdzoną w dzieciństwie przez swojego ojca i równie toksyczną matkę. Kobietę niestabilną emocjonalnie, która w zmowie z przyjaciółmi z dzieciństwa uknuła plan na pozyskanie pieniędzy od męża w celu remontu starego domu, aby później po wszystkim się z nim rozwieść. Jednakże plany zaczęły wymykać się spod kontroli.
Mamy też postać Marcina, który przed wyjazdem omalże podpisał papiery rozwodowe. Pomaga on policji wykryć sprawcę morderstwa, sam ponosząc przy tym srogą karę.
Fabuła zapowiadała się naprawdę dobrze. Była wieś, hermetyczne społeczeństwo, zabójstwo i nawet wątek międzywojennu.
Niestety w pewnym momencie coś zaczęło się plątać, akcja skakała nierówno. W pewnym momencie nawet się pogubiłam.
"Bezwladność" Jacek Łukawski
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMarcin i Renata po śmierci rodziców przeprowadzają się w rodzinne strony Renaty, do jej rodzinnego domu. Małżeństwo przeżywające kryzys myśli, że w tym miejscu uda się go zażegnać.
Dom jest do całkowitego remontu i małżeństwo przystępuje do prac. Ich spokój mąci jednak przybycie policji, która wypytuje ich o niedawno znalezione ciało...
"W każdej opowieści odbija się echo prawdy. Nawet jeśli tego nie chcemy".
Małżeństwo, Renata i Marcin, zamieszkują w domu po jej rodzicach. Ich relacja jest trudna. "Oddzieleni od siebie (...) ostrymi krawędziami słów, w jakich tonęli od miesięcy. Słów i emocji, które zmieniły łączące ich uczucie w śmietnik wzajemnych oskarżeń, niedopowiedzeń i zawiedzionych oczekiwań". Razem, ale osobno. Tkwią w wyobcowaniu. Czy jest dla nich nadzieja? Czy dostaną szansę by odbudować swój związek?
"Bezwładność" to przede wszystkim thriller psychologiczny. Klaustrofobiczny klimat małej mieściny potęguje niepokój. Występujący tu wątek kryminalny, stanowi jedynie sposobność do ukazania pobudek, kierujących postępowaniem postaci oraz nawiązuje do tragicznej przeszłości historycznej miasteczka. Prowadzona z dwóch perspektyw narracja ujawnia kłamstwa i skrywane sekrety bohaterów; drobiazgowo przedstawia ich motywacje; unaocznia do jakich podłości byli w stanie się posunąć, by osiągnąć cel.
Ta smutna i refleksyjna opowieść gra na emocjach czytelnika, pokazując mrok ludzkiej natury i wpływ przeszłości na przyszłość.
"W każdej opowieści odbija się echo prawdy. Nawet jeśli tego nie chcemy".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMałżeństwo, Renata i Marcin, zamieszkują w domu po jej rodzicach. Ich relacja jest trudna. "Oddzieleni od siebie (...) ostrymi krawędziami słów, w jakich tonęli od miesięcy. Słów i emocji, które zmieniły łączące ich uczucie w śmietnik wzajemnych oskarżeń, niedopowiedzeń i...
Więcej recenzji na blogu KRYTYCZNYM OKIEM
---
Jacek Łukawski swoją tożsamość pisarską zbudował na fantasy i kryminałach. O ile w pierwszym przypadku jest to zupełnie mi obcy segment literacki, o tyle w drugim miałem okazję przyjrzeć się powieściom tego autora. Spodobało mi się to, w jak niespieszny, lecz konsekwentny sposób buduje on intrygę, ale jeszcze cenniejsze wydawało mi się, że w powieściach kryminalnych Łukawski sporo od razu odsłania, wcale nie psując tym przyjemności lektury. „Bezwładność” to kolejny już dowód na to, że pisarz – tak jak ja – świadomie stawia na oddziaływanie na czytelnika tytułem powieści złożonym z zaledwie jednego wyrazu. Tytułowy rzeczownik znakomicie oddaje atmosferę tego, co najcenniejsze w tej książce – anatomię toksycznego związku, w którym dryfują w nieokreślonym kierunku ludzie będący egocentrykami, a jednocześnie zagubionymi w niespełnionej potrzebie bliskości introwertykami. „Bezwładność” jest thrillerem psychologicznym. Utkanym ze znakomicie dobranych nici, z których powstaje okrutna pajęczyna. Dwoje pozornie bliskich sobie ludzi czeka na jakiś koniec, nie mogąc ruszyć w żadną stronę, przekonani o zbliżającym się do nich niebezpieczeństwie. Ale Łukawski decyduje się na to, by jego nowa powieść była również wymowną historią okrucieństwa. Tego dosłownego, bo przecież fundamentem opisywanego związku małżeńskiego jest okrucieństwo obojętności, zaniechania i bezradności.
„Bezwładność” przypomina mi trochę „Odmęt”, choć tu intryga kryminalna jest wątła, a sami policjanci stanowią pozornie nieprzekonujące tło. Dlaczego? Bo Jacek Łukawski chyba pisze w pewnym sensie tę samą powieść: to ponownie inteligentnie skonstruowana narracja o tym, że całe życie możemy samych siebie poszukiwać, ale i od siebie uciekać. Powielanie wzorca tematycznego nie jest tu bynajmniej wadą. Zwłaszcza że wielu czytelników tej powieści nie będzie znać „Odmętu”. Obie książki intrygująco opowiadają o wyobcowaniu. Tu będzie to wyobcowanie w parze. Najbardziej bolesny rodzaj osamotnienia, bo zrodzony z relacji, która przed samotnością powinna chronić jak żadna inna. Ale wspólnym mianownikiem jest tu też coś innego. Ktoś obcy. Nie stąd. Nie we właściwym miejscu. Niedopasowany do otoczenia, w którym wywołuje niepokój. Marcin z „Bezwładności” jest nazwany dwukrotnie „przybłędą”, kiedy próbuje odnaleźć się w środowisku, w którym dorastała jego żona, a które w żaden sposób nie chce zaakceptować mężczyzny u jej boku. Powody tego są bardzo złożone. Łukawski skieruje nas na podkielecką prowincję o wiele mówiącej nazwie Sennowo, by rozegrać tam kilka dramatów. Ten małżeński jest kameralny, a jednocześnie najbardziej sugestywny. Jednak tuż obok dzieje się coś jeszcze. Dodatkowe zło. A może zło z twarzą, którą Marcin mógłby ujrzeć w swoim małżeństwie, gdyby tylko zdecydował się przyglądać uważniej.
Jego żona, Renata, to postać nakreślona w taki sposób, że wielbiciele pogłębionej analizy psychologicznej bohaterów literackich mogą poczuć się zawiedzeni. W moim odczuciu chodzi tutaj o to, by enigmatyczną i przejmującą postać Renaty celowo punktować i nie pozwalać zbliżyć się do tego, kim jest naprawdę, co i w jaki sposób ją ukształtowało. Kreując jedną z ciekawszych femme fatale polskiego thrillera psychologicznego, Łukawski stawia na nieszablonowe i nieprzypadkowo skomplikowane odsłony z życia kobiety, która męczy się u boku męża, ale jej zmęczenie – kierujące się wręcz w stronę upadku – ma tu zupełnie inny wymiar, niż można byłoby się tego spodziewać.
Zatem oni dwoje, niczym duchy względem siebie, a być może zwalczające się w kameralnej wojnie demony. Kim są w tym związku? Co tak naprawdę o sobie wiedzą? Dlaczego Marcin coraz bardziej się frustruje życiową decyzją o zamieszkaniu z żoną w domu, którego nie da się nawet porządnie wyremontować? Jacek Łukawski w bardzo zniuansowany sposób pokazuje, jak zbliżają się i oddalają od siebie mąż i żona – toczący skomplikowaną walkę, psychologiczny bój o przetrwanie, z niewyjaśnionymi do końca przyczynami, dlaczego pozwalają na flautę związku i dlaczego żadne z nich nie może zdecydować się na stanowczy krok: odejście, rozwód, zamknięcie tej toksycznej relacji.
Wszystko rozgrywa się tu w tak skonstruowanym świecie przedstawionym, że można odnieść wrażenie, iż znajdujemy się w jakimś koszmarnym śnie na jawie. Że każda próba zbliżenia się bohaterów oraz każdy krok zmierzający do oddalania sprawiają wrażenie niewartych opisywania, bo przecież pozornie wszystko wydaje się banalne, gdy dwoje skupionych tylko na swoich potrzebach ludzi usiłuje przekonać samych siebie, że małżeństwo da się ocalić, a oni sami gotowi są na bycie dla siebie kim innym. Nie są gotowi przede wszystkim na zmiany. Ale to, co cenne, ukryte jest też w retardacjach. Przeszłość tej pary wydaje się coraz bardziej zawikłana, a Łukawski bardzo powoli, lecz sugestywnie odsłania kolejne karty w tym pełnym niedomówień związku. Do czego to wszystko prowadzi? Na pewno do intensyfikacji strachu bohaterów przed samym sobą. Ale z każdą kolejną stroną rośnie również ciekawość czytających, czy tytułowa bezwładność tego związku doprowadzi do czegoś dramatycznego. Bo napięcie rośnie, autor stopniuje je bardzo dobrze. W tym wszystkim dodatkowo rozwija się kryminalna intryga, bo mamy denatkę silnie związaną z jedną z głównych postaci. „Bezwładność” nie idzie jednak w kierunku rozwiązań proponowanych przez klasyczny kryminał. Najciekawsze jest to, w jaki sposób autor rozprawia się ze swoimi bohaterami w zakończeniu. A w zasadzie: co im oferuje jako kreator ich losu w zamian za to, jacy są dla siebie i dla tej drugiej osoby.
Poza tym, że Jacek Łukawski umiejętnie odsłania tajemnice małżeńskie, ale nie czyni przez to powieści przewidywalną, mamy również mocno zaakcentowany wątek historyczno-społeczny połączony z klasycznym motywem małomiasteczkowej zmowy milczenia. Co wyniknie z takiej mieszanki? Lektura, która początkowo nie obiecuje wiele, właściwie sama studzi jakiekolwiek emocje bohaterów. A jednak jest to tak napisane, że „Bezwładność” atakuje nas boleśnie za pomocą detali. Opowiada też historię rodzinnych traum, które nie są ani przeżywane w klasyczny sposób, ani też nie wywołują przewidywalnych odruchów bądź oczywistych emocji. Jest bardzo ponuro i kameralnie. Wszystko rozgrywa się w dosłownym (zbrodnia) i symbolicznym mroku. Jest tu też czytelna fantazja o tym, jak bardzo zachłannie próbujemy przekonać w związku drugą osobę, że sami stworzyliśmy definicję małżeńskiego szczęścia.
Łukawski zdecydowanie stawia na interesujące wizerunki kobiet. Denatka, najbliższa przyjaciółka zmarłej, która wcale za życia nią nie jest, młoda policjantka silnie zaangażowana w rozwikłanie zagadki kryminalnej, na czym chyba nikomu nie zależy. Tak jak Marcinowi i Renacie na tym, by dać sobie kolejną szansę, zacząć od początku. W relacji małżeńskiej portretowanej przez Łukawskiego nie ma zasadniczego początku, ale dzięki temu jest coraz więcej wątpliwości, gdy przyglądamy się temu, co tak w zasadzie zbliża tych ludzi. Przecież to oczywiste, że się nie kochają. To oczywiste, że chcieliby ułożyć sobie życie inaczej. W oczywisty sposób zaglądamy do wnętrza ich rodzinnego domu, który wcale nim nie jest, bo dla Marcina staje się bolesną banicją. Tylko że pośród tych pozornych oczywistości jest tu opowiedziana wyjątkowo mroczna historia o tym, do czego przynależymy z racji tego, skąd się wywodzimy. I jakimi potworami mogą nas uczynić inne ludzkie potwory. „Bezwładność” jest powieścią kondensacji. Krótką i intensywną, choć wolną od jakichś spektakularnych zwrotów akcji. Osadzoną w życiu pośród pozorów. Jacek Łukawski znakomicie rozpisze takie życie na kilka literackich ról.
Więcej recenzji na blogu KRYTYCZNYM OKIEM
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to---
Jacek Łukawski swoją tożsamość pisarską zbudował na fantasy i kryminałach. O ile w pierwszym przypadku jest to zupełnie mi obcy segment literacki, o tyle w drugim miałem okazję przyjrzeć się powieściom tego autora. Spodobało mi się to, w jak niespieszny, lecz konsekwentny sposób buduje on intrygę, ale jeszcze cenniejsze wydawało...