"Dotyk danych dni" to moje pierwsze spotkanie z piórem Agaty Kaczmarek. Mimo różnych opinii na temat tej książki, postanowiłam sama się przekonać jaka jest. I zdecydowanie się nie zawiodłam. Styl pisania autorki z początku może wydawać się trudny, jednak z czasem staje się przyjemny i książkę czyta się szybko. Warto zaznaczyć, że książka nie jest odpowiednia dla wszystkich, przez poruszane w niej tematy. Dlatego przed sięgnięciem po nią koniecznie
zapoznajcie się z ostrzeżeniem. W tej historii jest zamieszczona masa emocji, gdzie główną rolę gra smutek. Bohaterowie, jak i ich myśli, skłaniają do autorefleksji. Tempo książki jest idealne, mamy również możliwość poznania przeszłości bohaterów, co często wyjaśnia ich sposób postępowania. Pozycja jest prawdziwym spektaklem w teatrze, a jeszcze większe poczucie tego daje narracja trzecioosobowa.
Destrukcja, ratunek, szczęście - niekończąca się pętla. Dwójka wyniszczonych osób, które znajdują ukojenie w swojej bliskości. Niszczyli i ranili się wzajemnie, jednak najważniejsze było dobro i ratunek drugiej osoby. Cierpienia i pustki po nim doświadczył każdy. Następnie przychodzi stan egzystencji, w którym trwa się bez końca. Ten stan bardzo dobrze znają Andrea Henderson i Luke Brynner. Dziewczyna jest zagubiona i zniszczona. Dzięki doświadczonemu w życiu cierpieniu posiada temperament, którego nikt nie potrafi okiełznać. Jednak w jej życiu nadchodzi moment, w którym staje przed nią osoba, która namiesza jej w głowie. Luke jest idealnie nieidealny. Z zewnątrz jest typem buntownika, jednak wewnątrz dusi ogromny ból i załamanie. Chłopak kryje się ze swoim cierpieniem, myśląc że tak będzie lepiej. Kiedy przychodzi moment, w którym chce się poddać, spotyka brązowooką, która nieświadomie ratuje go przed doszczętnym zniszczeniem. Jednego dnia nie da się zabrać ciężaru cierpienia czy pozbyć wyniszczających myśli, od osoby, którą kochamy. Czy Andy i Luke uratują się przed samodestrukcją?
Miłość jest w stanie zabić i uratować. W tej historii nie znajdziecie pięknej relacji między bohaterami. Świat ich wyniszczył pozostawiając jedynie wspólne wspomnienia. W niektórych momentach rozumiałam ich bardziej, niż bym tego chciała, przez co odczuwane przeze mnie emocje, były w tych chwilach o dwa razy mocniejsze. W większości życia Andy i Luke'a przepełniał ich ból, jednak zdarzyły się również dobre momenty. Mieli wyłącznie siebie, ale ich relacja nie należała do zdrowych. Uzależnienie od siebie niszczyło ich obu. Przechodząc do samych bohaterów. Andrea jest samotną, wyniszczoną dziewczyną. Można od niej dosadnie poczuć cierpienie, rozrywający ból oraz świadomość braku chęci życia. Jest zawsze gotowa poświęcić siebie, dla dobra kogoś innego. Taka właśnie jest Andy, która perfekcyjnie opanowała ukrywanie emocji przed innymi pod maskami. Natomiast Luke mierzy się z problemami, którymi nie powinien zostać obciążony nastolatek. Chłopak codziennie musi stawiać czoła oceniającego z góry społeczeństwu oraz swojemu ojcu, który ma wobec niego brutalne wymagania. Jego przeszłość jest przepełniona niezrozumieniem, a jego jedynym wsparciem okazuje się ciemnowłosa. Nie ukrywam, że w postaci Andy odnalazłam małą cząstkę siebie, przez co trochę bardziej przywiązałam się do jej postaci. Bohaterowie są bardzo realistyczni oraz jedyni w swoim rodzaju.
Podsumowując, jest to piękne przedstawienie historii o toksycznej relacji, która idealnie pokazuje, że sama miłość nie wystarczy. "Piękny ból i okrutne szczęście" - stali się jednością, której nikt nie będzie w stanie rozdzielić.
"Dotyk danych dni" to moje pierwsze spotkanie z piórem Agaty Kaczmarek. Mimo różnych opinii na temat tej książki, postanowiłam sama się przekonać jaka jest. I zdecydowanie się nie zawiodłam. Styl pisania autorki z początku może wydawać się trudny, jednak z czasem staje się przyjemny i książkę czyta się szybko. Warto zaznaczyć, że książka nie jest odpowiednia dla wszystkich,...
Q&A: Czy Waszym zdaniem można uzależnić się od obecności drugiej osoby?
Tytuł: Dotyk Dawnych Dni
Autor: Agata Kaczmarek
Wydawnictwo: Spark
Ocena: ⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️/5⭐️
Opis od wydawcy:
Andrea Henderson – poraniona i zagubiona dziewczyna. Cierpienie jest jej bliższe niż otaczający ją ludzie. Jednak dzięki niemu ma w sobie temperament, którego nikt nie jest w stanie stłumić. Spotyka na swojej drodze wysokiego bruneta, który nie raz namiesza jej w głowie.
Luke Brynner – idealnie niedoskonały, z pozoru buntownik i niegrzeczny chłopiec. Jednak wewnątrz złamany przez życie, problemy z ojcem są szczytem góry lodowej, którą za sobą ciągnie. Na jego drodze staje brązowooka brunetka, z którą łączy go więcej, niż mógłby się spodziewać.
Czy Luke uratuje dziewczynę, tym samym ratując samego siebie? Czy tej dwójce jest pisany szczęśliwy koniec? Czy huragan i chaos będą w stanie połączyć się, zamieniając destrukcyjne uczucia w coś dobrego?
Take me back to the night we met…
Cytat: „— Za piękne było, żeby trwać”
Recenzja:
🚬 „Dotyk Dawnych Dni” to moja pierwsza książka od Agaty do której piszę recenzję oraz pierwsza, którą czytam spod jej pióra. Historia zaciekawiła mnie już w trakcie promocji prowadzonej przez autorkę oraz patronki. Ogromnie chciałam ją poznać, gdyż zaintrygował mnie tytuł książki, opis oraz fragmenty publikowane w social mediach przed oficjalną premierą. Poza tym napis na okładce dodatkowo spotęgował chęć przeczytania.
W tej książce poznajemy dziewczynę, która jest poraniona i zagubiona. Cierpienie jest jej bliższe niż ludzie. Ale to dzięki niemu ma w sobie temperament, którego nikt nie jest w stanie stłumić. Na swojej drodze spotyka chłopaka, który nie raz namiesza jej w głowie. Brunet jest idealnie niedoskonały. Z pozoru buntownik. Złamany przez życie, problemy z ojcem są szczytem góry lodowej. Na jego drodze staje brunetka, z która łączy go więcej niż się spodziewa. Czy chłopak uratuje dziewczynę? Czy pisany jest im szczęśliwy koniec? Zabierz mnie z powrotem do nocy, kiedy się poznaliśmy…
🚬 Andrea Henderson — główna bohaterka — nastolatka, która jest zagubiona i poraniona. Cierpienie jest jej zdecydowanie bliższe niż otaczający ją ludzie. Jednak, to właśnie dzięki niemu ma w sobie temperament, którego nikt nie jest w stanie stłumić. Pewniej bezsennej nocy na swojej drodze spotyka wysokiego bruneta. Wypalają razem papierosy, rozmawiają i dzielą się swoimi największymi sekretami. To Luke Brynner — bo to o nim mowa — nie raz namiesza jej w głowie. Chłopak jest idealnie niedoskonały. Buntownik i niegrzeczny chłopiec. Jednak pozory mylą. Nastolatek jest wewnętrz złamany przez życie. Problemy z ojcem są szczytem góry lodowej, którą za sobą ciągnie. Chłopak skrywa również wiele mroku i bólu. Wydarzenia z przeszłości odcisnęły na jego duszy duże piętno. Na jego drodze staje brązowooka brunetka, z którą łączy go więcej, niż mógłby się spodziewać. Czy Luke uratuje dziewczynę, tym samym ratując samego siebie? Czy tej dwójce nastolatków jest pisany szczęśliwy koniec? Czy huragan i chaos będą w stanie połączyć siły, zamieniając destrukcyjne uczucia w coś dobrego? Czy możesz zabrać mnie z powrotem do nocy, kiedy się poznaliśmy…?
🚬 Książka jest pełna bólu, cierpienia i niespełnienia. Mimo pięknych słów, główni bohaterowie są nieszczęśliwi. Znajdują się oni w toksycznym związku, który ich wyniszcza. Historia porusza również inne delikatne, ale przede wszystkim trudne, tematy. Książka choć jest fikcją literacką to przykre zdarzenia w niej opisane, mają miejsce w realnym świecie. Dlatego uważam, że przed lekturą warto zapoznać się z ostrzeżeniem umieszczonym na samym początku. Dbajmy o własny komfort psychiczny podczas czytania. Mimo trudnych tematów i wątku historia jest piękna. Pokazuje walkę o drugiego człowieka. Walkę z toksycznością. Walkę z własnymi demonami. Walkę o rodzinę i dobre wspomina. Wszystkie wydarzenia są dokładnie opisywane, co dodaje historii realizmu. Książka jest bolesną i skomplikowaną historią napisaną przez życie. Dlatego warto ją przeczytać.
🚬 Andrea i Luke to toksyczna para. Ich znajomość i miłość jest niezwykle toksyczna. Poznali się w najgorszym dla siebie czasie. Choć się starali, ich życie, miłość były trudne i bolesne. Luke walczył ze swoimi demonami przeszłości, Andrea — z cierpieniem.
Mimo wszystko historia jest przepięknie opisana. Akcja dzieje się w przeszłości oraz teraźniejszości. Poznajemy początki ich znajomości, wszystkie tajemnice oraz pragnienia. Ale dowiadujemy się również o ich planach na przyszłość. Myślę, że oni zasługują na to byśmy odkryli wszystkie ich karty.
🚬 Kilka ostatnich rozdziałów to emocjonalny rollercoaster. Przez to co działo, czułam ogromny smutek. Jedyne co chciałam zrobić to ich przytulić i nigdy nie puszczać. To co przechodzą obecnie, ale również to co spotkało ich w przeszłości to coś strasznego. Skończywszy książkę czułam pustkę, ale również spokój i ciszę. Historia uderzyła mnie swoim przebiegiem i myśle, że na długo we mnie pozostanie. Zawsze myślałam, że po burzy wychodzi słońce, tak przy tej historii jest zupełnie inaczej. Czy wszyscy zasługują na szczęśliwe zakończenie? Czy ich historia je ma? Aby się tego dowiedzieć zachęcam Was do przeczytania „Datyk Dawnych Dni” od Agaty Kaczmarek.
🚬 RECENZJA 🚬
Cześć #HelloBookstagram!
Przychodzę dzisiaj do Was z kolejną recenzją.
Q&A: Czy Waszym zdaniem można uzależnić się od obecności drugiej osoby?
Tytuł: Dotyk Dawnych Dni
Autor: Agata Kaczmarek
Wydawnictwo: Spark
Ocena: ⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️/5⭐️
Opis od wydawcy:
Andrea Henderson – poraniona i zagubiona dziewczyna. Cierpienie jest jej bliższe niż otaczający ją...
Ciężko było mi się zabrać za czytanie tej książki, głównie przez to jak jest wydana. Dużo tekstu na stronach, gdzie jeszcze czcionka była tak mała, że gdy czytałam kilka stron zaczynały boleć mnie oczy. Na szczęście z pomocą przyszedł mi e-book. Książka ta porusza bardzo ważne jak i ciężki tematy, problemy z którymi możemy spotkać się na co dzień, mimo wszystko uważam, że tego było za dużo. Autorka nie dała nam w żadnym monecie złapać oddechu po jednej scenie, tylko od razu przychodziliśmy do następnej, która była jeszcze mocniejsza niż poprzednia. Przez to zaczęłam bardziej odkładać tę książkę w czasie, bo wiedziałam, że jak znowu zacznę czytać tylko o problemach, to mnie to tylko jeszcze bardziej zniechęci. Uważam też, że niektóre sytuacje tutaj były zbyt wygórowane. Bohaterowie niektóre spawy traktowali o wiele bardziej niż powinni w rzeczywistości. Podsumowując, moim zdaniem, ta książka byłaby dobra, gdyby tego wszystkiego było po prostu mniej.
Ciężko było mi się zabrać za czytanie tej książki, głównie przez to jak jest wydana. Dużo tekstu na stronach, gdzie jeszcze czcionka była tak mała, że gdy czytałam kilka stron zaczynały boleć mnie oczy. Na szczęście z pomocą przyszedł mi e-book. Książka ta porusza bardzo ważne jak i ciężki tematy, problemy z którymi możemy spotkać się na co dzień, mimo wszystko uważam, że...
Historia opowiadająca o Andy i chłopaku imieniem Luke. Ta dwójka nosi na plecach wiele problemów. Oboje mieli trudne życie, z którym nie potrafili sobie poradzić. Jednak gdy los zetknął ich ścieżki, byli dla siebie lekarstwem na wszystko. Ale czy ta relacja była zdrowa?
Problemy zdrowotne, narkotyki, depresja, próby samobójcze, konflikt rodzin, kłótnie, brak zrozumienia. To problemy dotykające wielu nastolatków, tak samo jak dotknięci nimi zostali Andy i Luke.
W książce pokazana była toksyczna relacja dwójki nastolatków, którzy wyniszczali siebie nawzajem, i sprawiali sobie ogromny ból, będąc dla siebie jednocześnie lekarstwem. Do tego problemy psychiczne i depresja, zatracanie się w alkoholu i narkotykach. Przysporzyło to wiele problemów i konsekwencji. Tu dla mnie duży plus, ponieważ lubię taką tematykę i dodatkowo dało się odczuć emocje bohaterów. Tutaj nie było miejsca na szczęśliwą miłość, ani na dobre zakończenie tej relacji. Nie była to kolejna historia ze słodką miłością i naprawianiu związku. W tej książce otrzymaliśmy tragizm relacji.
O tyle ile tematyka mnie interesowała, to ciężko było mi się odnaleźć między rozdziałami. Zdarzało się, że musiałam jeszcze raz przeczytać jakąś stronę żeby zrozumieć co się teraz dzieje. Do tego zdarzały sie błędy w treści, które mnie osobiście bolały w oczy, przykładowo „poszedł do jego do…”, no ale cóż, zdarza się. Szkoda bo przez to, że zwracam uwagę na takie rzeczy, to książka trochę straciła w moich oczach, ale nie każdemu musi to przeszkadzać 😌.
Zakończenie przy tej historii i wydarzeniach jak dla mnie w punkt ! Chciałam żeby tak się zakończyła i to otrzymałam - czyli tragedie.
Historia opowiadająca o Andy i chłopaku imieniem Luke. Ta dwójka nosi na plecach wiele problemów. Oboje mieli trudne życie, z którym nie potrafili sobie poradzić. Jednak gdy los zetknął ich ścieżki, byli dla siebie lekarstwem na wszystko. Ale czy ta relacja była zdrowa?
Problemy zdrowotne, narkotyki, depresja, próby samobójcze, konflikt rodzin, kłótnie, brak zrozumienia....
Pamiętam jak pierwszy raz zobaczyłam wzmianki o niej na twitterze. Ciekawość zwyciężyła i zamówiłam książkę Agaty w księgarni.
Czytałam ją dość długo. Robiłam do niej kilkukrotne podejście jednak za każdym razem z takim samym skutkiem - dla mnie zbyt chaotyczna w odbiorze. Raz mamy perspektywę Andreii z kolei innym razem Lucasa aby za moment wmieszać tu jeszcze przeszłość z teraźniejszością. Być może gdyby nie takie mieszane połączenie to "Dotyk dawnych dni" czytałoby się znacznie wygodniej. Bo pomimo, że historia skrywa w sobie wiele ważnych wątków z którymi często można w życiu się spotkać tak takie zagmatwane mieszanie czasów jest zwyczajnie niespójne w odbiorze.
Pamiętam jak pierwszy raz zobaczyłam wzmianki o niej na twitterze. Ciekawość zwyciężyła i zamówiłam książkę Agaty w księgarni.
Czytałam ją dość długo. Robiłam do niej kilkukrotne podejście jednak za każdym razem z takim samym skutkiem - dla mnie zbyt chaotyczna w odbiorze. Raz mamy perspektywę Andreii z kolei innym razem Lucasa aby za moment wmieszać tu jeszcze przeszłość...
Długo zbierałam się do napisania, co czuję po przeczytaniu tej książki, bo szczerze mówiąc, nie wiem co czuję. Może zacznę od tego, że ta pozycja nie jest dla każdego - są w niej poruszane bardzo ważne, ale niestety bardzo ciężkie tematy - jak nark@tyki, z@burzenia odżywi@nia, d3presja, s@mookaleczanie, s@mobójstwo.
Nie jest to mój gust czytelniczy, aczkolwiek wciągnęłam się w historię do samego końca. I porwała mnie w otchłań ze sobą. Poczułam ból, który jest zapisany na kartkach tej książki i wiem, że ta opowieść zostanie jeszcze na długo w mojej pamięci.
W mojej głowie nieustannie są myśli "dlaczego właśnie tak?", "czy ta historia mogłaby mieć inne zakończenie?".
Podejrzewam, że tak. Ale czy prawdziwe życie usłane jest różami i zawsze kończy się happy endem? Każdy z nas zna odpowiedź na to pytanie.
"Dotyk dawnych dni" jest niczym sztuka. Kurtyna podnosi się. Kurtyna opada. Jak w życiu. Niczym w słowach Shakespeare'a:
"Życie jest tylko przechodnim półcieniem,
Nędznym aktorem, który swą rolę
Przez parę godzin wygrawszy na scenie
W nicość przepada - powieścią idioty,
Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą" [W. Shakespeare, Makbet].
Warto przeczytać tę książkę do końca i przeżyć te emocje wraz z bohaterami.
Długo zbierałam się do napisania, co czuję po przeczytaniu tej książki, bo szczerze mówiąc, nie wiem co czuję. Może zacznę od tego, że ta pozycja nie jest dla każdego - są w niej poruszane bardzo ważne, ale niestety bardzo ciężkie tematy - jak nark@tyki, z@burzenia odżywi@nia, d3presja, s@mookaleczanie, s@mobójstwo.
Nie jest to mój gust czytelniczy, aczkolwiek wciągnęłam...
Jest bardzo chaotyczna i jest w niej wiele niespójności. Dialogi są nijakie i określiłabym je po prostu jako kiepskie. Do tego moją szczególną uwagę zwrócił fakt braku redakcji (w moim odczuciu) - bardzo dużo literówek i niepoprawnych językowo sformułowań. Co tu dużo pisać - wattpad style. Nie polecam.
Jest bardzo chaotyczna i jest w niej wiele niespójności. Dialogi są nijakie i określiłabym je po prostu jako kiepskie. Do tego moją szczególną uwagę zwrócił fakt braku redakcji (w moim odczuciu) - bardzo dużo literówek i niepoprawnych językowo sformułowań. Co tu dużo pisać - wattpad style. Nie polecam.
Jeśli chodzi o moje osobiste uczucia dotyczące tej pozycji są naprawdę ,,mieszane". Książkę czytałam dawno temu na wattpadzie i była dla mnie czymś ważnym. Była jedną z tych książek, po której nie jesteśmy w stanie się pozbierać i rozmyślamy nad nią miesiącami. Problem pojawił się jak sięgnęłam po nią w wersji papierowej. Nie rozumiem co tu poszło nie tak. Nie chodzi mi oto, że książka jest zła, jest nawet dobra i absolutne gratulacje dla autorki. Chodzi tu o moje subiektywne odczucia, którymi chcę się podzielić, by być z wami szczera.
Wiele rzeczy wydawało mi się ,,nie spójnych" (?) niektóre zmiany czasowe, za którymi nie nadążałam jak i sama charakterystyka głównych bohaterów wprowadzała mnie w niemałe zakłopotanie. Możliwe, że to tylko moje odczucia, ale ciężko było mi się w to wdrążyć odrobinę bardziej i poukładać całą sytuację w mojej głowie. Całokształt powieści jest naprawdę fajny, ale nie jest najlepiej jeśli chodzi o część techniczną. Wiele razy sięgałam po nowy rozdział i nie rozumiałam, w jakiej ramie czasowej jesteśmy i co się teraz dzieje. Ciężko nazwać to ,,historią" a bardziej ważnymi momentami w życiu bohaterów które są ułożone w różnej kolejności.
Jeśli taki był zamiar absolutnie to szanuje, jednak ten aspekt nie bardzo przypadł mi do gustu.
Zdarzały się też częste literówki bądź wyrazy ze źle odmienioną końcówką. Na co też następnym razem warto zwrócić uwagę.
Książka jest w porządku.
Nie chcę jej nic odejmować. Jest to pozycja która wiele uczy i definitywnie zostanie ze mną w środku na wiele lat, bo muszę przyznać, że w pewnym momencie mojego życia była mi potrzebna. Za co chcę podziękować autorce.
Po prostu po przeczytaniu jej jeszcze raz na ,,sucho" I obiektywnie po tak długim czasie gdy moje emocje odrobinę przygasły, chce zwrócić uwagę też na jej wady. I zrobić tę recenzję tak jak należy.
Podsumowując książka jest naprawdę ciekawa i warto ją przeczytać. Porusza ciężkie tematy więc trzeba się z tym liczyć bo nie jest ona dla każdego. To powieść pełna cierpienia i nie należy jej romantyzować. Gratuluję autorce debiutu i czekam na następne powieści. Mam jedynie nadzieję, że następne pozycje będą bardziej doszlifowane i redakcja będzie bardziej szczegółowa.
Jeśli chodzi o moje osobiste uczucia dotyczące tej pozycji są naprawdę ,,mieszane". Książkę czytałam dawno temu na wattpadzie i była dla mnie czymś ważnym. Była jedną z tych książek, po której nie jesteśmy w stanie się pozbierać i rozmyślamy nad nią miesiącami. Problem pojawił się jak sięgnęłam po nią w wersji papierowej. Nie rozumiem co tu poszło nie tak. Nie chodzi mi...
Myślę, że spokojnie mogę powiedzieć, że Dotyk jest książką mojego życia. W żadnej innej pozycji nie znalazłam tyle komfortu i zrozumienia, co w tej.
Ta okrutna, ubrana w piękne słowa historia, niejednokrotnie wzbudzała we mnie ogrom emocji. Razem z bohaterami odczuwałam ból, smutek, gniew, rozpacz i bezsilność. Cała historia, jak i każde pojedyncze zdanie, dało mi naprawdę wiele do myślenia.
To nie jest długa historia, cała książka ma około 200 stron. Jednak to wystarczająca długość, aby zawrzeć w niej wszystko, co niezbędne. Nie ma tu zbyt długich opisów zbędnych szczegółów czy przypadkowych dialogów. Fabuła jest ciekawa, nie dłuży się, a każdy element jest przemyślany. Mimo, że książka jest krótka, naprawdę mocno przywiązałam się do bohaterów.
Uważam, że Agata w mistrzowski sposób poradziła sobie z ciężką tematyką. Nic nie zostało pominięte, unieważnione czy romantyzowane. Wszystkie tematy, których się podjęła, zostały przedstawione bardzo dobrze, część z nich z nieoczywistej strony.
Styl pisania autorki jest bardzo specyficzny i osobiście się z nim zakochałam. Również bardzo mocno urzekły mnie nawiązania do sztuki - poezji, muzyki i rzeźb, to jak bohaterowie są wrażliwi na piękno.
Kocham tą książkę całym sercem. Uważam, że zdecydowanie więcej osób powinno poznać historię Andy i Luke’a. Może dzięki temu ktoś jeszcze poczuje się równie mocno zrozumiany co ja.
Sięgając po tę pozycję, miejcie na uwadze, że porusza ona bardzo delikatne tematy i nie dla każdego będzie odpowiednia. Jeśli nie czujecie się na siłach, aby się z nią zmierzyć, lepiej odpuśćcie.
Myślę, że spokojnie mogę powiedzieć, że Dotyk jest książką mojego życia. W żadnej innej pozycji nie znalazłam tyle komfortu i zrozumienia, co w tej.
Ta okrutna, ubrana w piękne słowa historia, niejednokrotnie wzbudzała we mnie ogrom emocji. Razem z bohaterami odczuwałam ból, smutek, gniew, rozpacz i bezsilność. Cała historia, jak i każde pojedyncze zdanie, dało mi naprawdę...
Opinia zostanie wystawiona na świeżo właśnie skończyłam czytać.
Czy warta jest przeczytania -Myślę ze tak,
Czy zrobiła na mnie wrażenie-Nie takie jak myślłam samo wprowadzenie bardzo mnie zachęciło czytając spodziewałam się ze moje emocje sięgną zenitu że nie bedę mogła sie oderwać od książki że nieraz poleci łezka niestety nic takiego się nie stało owszem książka porusza bardzo ważny trudny temat o którym należy mówić niestety dotyka to bardzo dużo osób niezależnie od wieku i statusu społecznego ale niestety książka nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia jakiego się spodziewałam.
Przeżyłam też małe rozczarowanie bardzo szybko można było się doszukać pewnego schematu wzorowanego na jednym z dramatów Szekspira dlatego też zakończenie mnie nie zszokowało i nie zaskoczyło Nie będę podawać tytułu żeby nie spojlerować.
NAWIASEM MÓWIĄC CIEKAWE CZY TYLKO MNIE SIĘ TO RZUCIŁO W OCZY?
Opinia zostanie wystawiona na świeżo właśnie skończyłam czytać.
Czy warta jest przeczytania -Myślę ze tak,
Czy zrobiła na mnie wrażenie-Nie takie jak myślłam samo wprowadzenie bardzo mnie zachęciło czytając spodziewałam się ze moje emocje sięgną zenitu że nie bedę mogła sie oderwać od książki że nieraz poleci łezka niestety nic takiego się nie stało owszem książka porusza...
4/5
Zakochałam się w stylu pisania. Książka zawiera wiele cytatów, trafiających do serca. Sama historia jest przepełniona bólem. Naprawdę mogę ją polecić!
4/5
Zakochałam się w stylu pisania. Książka zawiera wiele cytatów, trafiających do serca. Sama historia jest przepełniona bólem. Naprawdę mogę ją polecić!
Piękne historie często mają tragiczne zakończenia.
"Dotyk dawnych dni" jest debiutancką książką Agatki i niesamowicie się cieszę, że mogła ona spełnić swoje marzenie i podzielić się z nami tą historią.
Andrea Henderson i Luke Brynner opowiedzieli nam historie pięknego bólu, i mogło się wydawać, że są oni bardzo różni, lecz jedna rzecz łączyła ich bardziej, niż by tego chcieli – byli zniszczeni i zranieni. W swoim otoczeniu dusili się nawzajem, ale to była rzecz, która napędzała ich do ciągłego funkcjonowania.
Życie Luke’a z perspektywy innych mogło wydawać się proste. Buntowniczy chłopak, który niczym się nie przejmuje i nie ma problemów – nic bardziej mylnego. Chłopak codziennie musi stawiać czoła nie tylko oceniającemu go społeczeństwu, ale i swojemu ojcu, którego wymagania wobec chłopaka są brutalne i sprzeczne z jego moralnością. Jego przeszłość pełna jest cierpienia i niezrozumienia, a jedyną osobą, w której potrafi znaleźć wsparcie, jest brunetka o brązowych oczach. Andrea jest zniszczoną samotniczką, którą do życia napędza jej własne cierpienie. Zawsze jest gotowa poświęcić siebie, żeby pomóc innym, gdy tylko mają problem. Mimo że brzmi to jak totalna sprzeczność, tak właśnie wygląda życie dziewczyny, która do perfekcji opanowała ukrywanie swoich uczuć pod maskami.
Niesamowicie ważnym aspektem, który trzeba poruszyć, jest to, że książka nie jest dla każdego. Znajdziecie w niej wiele cierpienia i bólu, i dla niektóry może być to ciężka pozycja.
Pióro agaty jest super przyjemne i bardzo szybko czyta się książkę. Myśli bohaterów, często skłaniają nas do autorefleksji, a ich zachowania doprowadzają do stanu zawieszenia, gdzie osobiście nie wiedziałam, czy potrzebuje się wypłakać, czy rzucić książka na drugi koniec pokoju. Książkę musicie przeczytać od deski do deski, żeby w pełni zrozumieć przekaz autorki.
Piękne historie często mają tragiczne zakończenia.
"Dotyk dawnych dni" jest debiutancką książką Agatki i niesamowicie się cieszę, że mogła ona spełnić swoje marzenie i podzielić się z nami tą historią.
Andrea Henderson i Luke Brynner opowiedzieli nam historie pięknego bólu, i mogło się wydawać, że są oni bardzo różni, lecz jedna rzecz łączyła ich bardziej, niż by tego...
Są książki po których można powiedzieć, że była ona fajna, przyjemna, odjazdowa czy po prostu super. Jednak takie określenia nie pasują tutaj. Powiedzenie że dotyk jest fajny czy super nie są trafne. Bo "Dotyk dawnych dni" jest książka piękną. I nie mam na myśli samej okładki, a opisaną pod nią historię.
Jakbym miała wskazać książkę która jest niebem a jednocześnie moim piekłem, która jest bolesną ale piękną historią - wskazałabym dotyk.
Jednak nie mogę polecić tej książki wszystkim. Bo porusza ona ciężką tematykę, która nie jest odpowiednia dla każdego. Dlatego przed przeczytaniem koniecznie należy zapoznać się z ostrzeżeniami i motywami.
Ciężko napisać tu coś mądrego, bo dotyk należy do tego typu książek, których nie opiszą ich żadne słowa. Bo ta historia jest tak piękna, że aż brak słów. Łapie za serce, rozrywa duszę na kawałki, wywołuje płacz i łzy.
Są książki po których można powiedzieć, że była ona fajna, przyjemna, odjazdowa czy po prostu super. Jednak takie określenia nie pasują tutaj. Powiedzenie że dotyk jest fajny czy super nie są trafne. Bo "Dotyk dawnych dni" jest książka piękną. I nie mam na myśli samej okładki, a opisaną pod nią historię.
Jakbym miała wskazać książkę która jest niebem a jednocześnie moim...
Nie polecam tej książki. Przynajmniej nie wszystkim.
Bo prawda jest taka, że Agata w "Dotyku dawnych dni" zawarła wszystko, czego w większości wyidealizowanych zwyczajnie nie ma albo przez kontrowersje, jakie taka treść mogłaby ze sobą nieść, albo z winy Autorów, którzy pragną pokazywać zbyt piękny świat i opisywać go jako ten normalny.
Chociaż wiadomo, wcale nie musicie się mnie słuchać - możecie zajrzeć do tej książki, a później płakać nocami, zupełnie jak ja. Gdyż ja również nie posłuchałam dobrych rad i opowieść o dwójce ludzi trwających w niezdrowej relacji wpłynęła na mnie aż za bardzo. Tłumaczę to też sobie tym, że to przecież w iluś-tam procentach realna historia, a nie tylko puste słowa na kartkach papieru..
Andy i Luke zaczynają wszystko od papierosów. Mówiąc "wszystko", mam na myśli ich relację, bo autentycznie jedno dla drugiego było tym "wszystkim".
Zdecydowanie są zbyt młodzi na miłość, którą nawet mylnie postrzegają. Jedno z nich zapomniało już, jak to jest być szczerze kochanym, natomiast drugie nie zna tego uczucia.
Nawzajem wtargnęli do swoich serc nie pytając o zgodę, zrobili zamieszanie i uciekli. Jak pierdoleni tchórze.
Ale i tak byli dla siebie "wszystkim"; nawet na chwilę się to nie zmieniło.
Andy była Luke'a, a Luke należał do Andy.
Seria niefortunnych zdarzeń - tak można nazwać ich historię. Byli dla siebie odpowiedni, ale zjawili się w nieodpowiednim czasie.
Tytuł "Dotyk dawnych dni" ma niesamowicie istotne znaczenie i, cholera, wcale nie takie, jakiego wszyscy się spodziewają.
Otóż nasz tytułowy dotyk rzeczywiście odnosi się do lat wcześniejszych. Jest naprawdę bolesnym wspomnieniem, które ma aż zbyt duży wpływ na teraźniejszość.
Nie miałam okazji przeczytać tej książki na wattpadzie, ale to chyba dobrze, bo zdecydowanie bardziej wolę czytać coś po raz pierwszy, niż robić reready.
Andy i Luke to podobnie funkcjonujące osoby. Posuwają się do kłamstw, by chronić to drugie. Łamią zasady, byle tylko żadne nie ucierpiało.
Mają jedną, zasadniczą wadę.
Nie potrafią pokochać samych siebie. To z kolei nie pozwala im myśleć, że mogą stworzyć coś, co nie opiera się na wyniszczających uczuciach. I że są dla siebie odpowiedni.
Ciekawą postacią, przynajmniej jak dla mnie, jest też Harry. O ile książka dotyczy jego siostry, to on też ma znaczenie. Kto powiedział Andy wprost, że nie tylko ona straciła ojca? Właśnie on. To samo z uświadomieniem jej, jak bardzo niszczą się nawzajem z Lukiem.
Miał dużo do powiedzenia, ale zabrakło mu na to czasu. Dosłownie.
Skończyła się ona, skończył się on. Skończyli się oni.
A potem książka.
Jak dla mnie "Dotyk dawnych dni" to autentycznie mistrzowsko napisana historia dwojga toksycznie wpływających na siebie osób. Brawo dla Autorki, która tego dokonała.
Jedynym mankamentem były błędy interpunkcyjne i gramatyczne, które dostrzec można było bez konieczności zerkania przez lupę. Nie wiem, czy zawalił beta reader, czy może ktoś inny, ale mój komfort czytania znacznie spadł. Zwłaszcza, że - nazwijmy rzeczy po imieniu - jestem w tym temacie z lekka laikiem.
Nie polecam tej książki. Przynajmniej nie wszystkim.
Bo prawda jest taka, że Agata w "Dotyku dawnych dni" zawarła wszystko, czego w większości wyidealizowanych zwyczajnie nie ma albo przez kontrowersje, jakie taka treść mogłaby ze sobą nieść, albo z winy Autorów, którzy pragną pokazywać zbyt piękny świat i opisywać go jako ten normalny.
Są takie książki do których ciężko napisać recenzję i ta właśnie taka jest. Z jednej strony mnie zachwyciła, czytając ją okropnie bolało mnie serce, a z drugiej strony nie do końca wpasowała się w mój gust czytelniczy, przez jej kreację. To taka książka pośrodku, której nie można pokochać albo znienawidzić, ale jak dla mnie ale warto ją przeczytać. Pokazuje jak straszną chorobą jest depresja i do czego może doprowadzić. Nie będzie tu zbędnego słodzenia, będzie natomiast ukazane życie z chorobą, którą tak mało osób dostrzega. Nie jest to łatwa lektura, jest zawiła psychologiczne i może być dołującą, ponieważ pokazuje szczegółowo czym jest depresja, toksyczne relacje i chora miłość. Andy pochodzi z dobrej rodziny, wydawałoby się, że powinna wieść szczęśliwe życie, niestety nic bardziej mylnego. Dziewczyna zmaga się z olbrzymimi problemami psychicznymi, gdy wydaje się, że sięga dna na jej drodze staje Luke. Jego zna całe miasto, to chłopak, którego powinno się unikać, jego rodzina owiana jest bardzo złą sławą, jednak to on okaże się dla niej wybawieniem, lecz i zarazem zgubą. Zagłębicie się w ich relacje, w to co było kiedyś i co zacznie się tworzyć teraz, gdy ponownie się spotkają. Tych dwoje to mieszanka wybuchowa będąc osobno toną, a będąc razem wypływają na powierzchnię, jednak czy to wystarczy aby przetrwali?!
Blonderka.pl
Są takie książki do których ciężko napisać recenzję i ta właśnie taka jest. Z jednej strony mnie zachwyciła, czytając ją okropnie bolało mnie serce, a z drugiej strony nie do końca wpasowała się w mój gust czytelniczy, przez jej kreację. To taka książka pośrodku, której nie można pokochać albo znienawidzić, ale jak dla mnie ale warto ją przeczytać. Pokazuje jak straszną...
“Bo ja byłam twoim pięknym bólem, a ty moim okrutnym szczęściem.”
Ta książka nie jest dla każdego. Ostrzeżenie możecie przeczytać na pierwszych stronach książki, więc zachęcam was wszystkich do przeczytania zanim zdecydujecie zacząć tą historię.
“Dotyk dawnych dni” już od czasów, gdy mogliśmy przeczytać na Wattpadzie, skradło mi serce. Jednak na papierze jest to coś innego i o wiele bardziej dopracowanego. Porusza wiele ciężkich tematów, które niestety dzieją się w prawdziwym życiu. Dlatego też tak mocno ruszyło mnie to wszystko, o czym możemy w niej przeczytać. Nie czytałam innej książki napisanej w podobny sposób, co sprawia, że jest jeszcze bardziej wyjątkowa.
Nie znajdziemy tutaj pięknej relacji między dwojgiem młodych ludzi. Świat zniszczył ich obu nie zostawiając niczego oprócz wspólnych wspomnień. Rozumiałam ich w pewnych kwestiach bardziej niż powinnam, przez co moja sympatia do nich była jeszcze większa. Mimo paru dobrych momentów, w większości przepełniał ich ból. Można powiedzieć, że mieli tylko siebie. Byli swoim wszystkim, jednak jedna decyzja, wybór lub sytuacja, potrafi sprawić, że nasze wszystko będzie dla nas obce bardziej niż cokolwiek innego. Podobało mi się to, jak prawdziwi byli. Jak wiele pracy i przeżyć zostało w nich włożone. Nie jest to zdrowa relacja i jesteśmy w stanie zauważyć jak bardzo niszczy ich obu. Bo sama miłość nie wystarczy. A relacja Andy i Luke’a jest tego idealnym przykładem.
Książka jest króciutka, idealna na dosłownie jeden wieczór. Autorka zrobiła naprawdę świetną robotę. Nie potrafiłam oderwać się od czytanych słów, a końcowe rozdziały przeżyłam bardzo emocjonalnie. Nie spodziewałam się, że w jedynie dwustu stronach można zmieścić tak cudowną historię.
Rozdziały na przemian są z teraźniejszości ale i z przeszłości, by jeszcze lepiej zapoznać się z przeżyciami bohaterów. Osobiście nie miałam problemu z ogarnięciem tego i czytało się naprawdę przyjemnie, niczym prawdziwą sztukę. Jest napisana z perspektywy trzeciej osoby, którą bardzo lubię, a tutaj pasowała idealnie. Styl pisania skradł mi serce i aktualnie sięgnę po każdą kolejną książkę od Agaty bez zastanowienia. Bardzo polecam każdemu tą książkę. Daję naprawdę wiele do myślenia, a przede wszystkim to, by zgłosić się po pomoc, gdy będziecie jej potrzebować.
“Bo ja byłam twoim pięknym bólem, a ty moim okrutnym szczęściem.”
Ta książka nie jest dla każdego. Ostrzeżenie możecie przeczytać na pierwszych stronach książki, więc zachęcam was wszystkich do przeczytania zanim zdecydujecie zacząć tą historię.
“Dotyk dawnych dni” już od czasów, gdy mogliśmy przeczytać na Wattpadzie, skradło mi serce. Jednak na papierze jest to coś innego...
Nie chciałabym wyjść na ignorantkę, bo przecież każdy ma inną psychikę i w różny sposób reaguje na pojawiające się w życiu problemy, ale przez całą książkę czekałam, aż się dowiem, co skłaniało główną bohaterkę do samookaleczenia się, prób samobójczych i tak poważnych stanów depresyjnych. Rozumiem, że strata rodzica jest trudna, jednak w porównaniu do tego, co przeżył jej chłopak, jej problemy wydawały mi się (nie chcę użyć słowa "błahe") mniej destrukcyjne (?). Trochę irytowała mnie Andy, nie potrafiłam się z nią utożsamić. Może dlatego, że sama przeżyłam podobną sytuację + wiele innych, znacznie gorszych i jednak wzięłam się w garść. Powtarzam, mam świadomość, że każdy ma inaczej, jednak nadal nie przemawia do mnie ta autodestrukcja.
Nie za bardzo podszedł mi też styl autorki, jest trochę chaotyczny i są przydługie opisy emocji. Nie lubię też takiej ilości metafor. Minus również za częste używanie "synonimów" mających zastąpić imiona, typu "brunetka", "zielonooki", "czarnowłosy" itp. Wiem, że autorka (lub osoba od korekty) chciała uniknąć powtórzeń, jednak przez to czasem się gubiłam (bo było kilka bohaterów czarnowłosych np.) i jakoś mnie to raziło.
Dałam 5 gwiazdek za historię, która mogła wydarzyć się w otoczeniu każdego z nas. Uważam jednak, że byłaby bardziej ciekawa i poruszająca, gdyby była napisana lepiej.
Nie chciałabym wyjść na ignorantkę, bo przecież każdy ma inną psychikę i w różny sposób reaguje na pojawiające się w życiu problemy, ale przez całą książkę czekałam, aż się dowiem, co skłaniało główną bohaterkę do samookaleczenia się, prób samobójczych i tak poważnych stanów depresyjnych. Rozumiem, że strata rodzica jest trudna, jednak w porównaniu do tego, co przeżył jej...
Debiut autorstwa Agaty Kaczmarek opowiada o dwójce zniszczonych przez życie ludzi, którzy nie widzą w życiu jakiegokolwiek sensu, więc uciekają w używki oraz w swoje towarzystwo, które stają się ich uzależnieniem.
Każdy dzień życia Andy Henderson był dla niej ogromnym cierpieniem. W pewnym etapie swojego braku chęci do życia poznaje chłopaka Luke’a Brynnera, którego życie dla niego samego również nie miało większego sensu. Ta dwójka nastolatków odnalazła w sobie pewnego rodzaju nadzieje, że wszystko jeszcze się jakoś ułoży mimo tego, że uważali, że życie nie jest dla nich. Ich relacja nie była zdrowa, ponieważ byli od siebie uzależnieni. Kiedy mieli siebie nie potrzebowali żaden innej używki aby poczuć szczęście.
Czy Luke i Andy będą mieli szczęśliwe zakończenie? Czy może takie zakończenia nawet nie istnieją?
Podczas czytania książki towarzyszyły mi skrajne emocje. Nie czytałam książek tego typu wcześniej i było to dla mnie strasznie niespotykane i w pewien sposób zachwycające. Sposób w jaki autorka przelała cierpienie na papier odbiera mi mowę. Nie jest to książka o dwójce zakochanych w sobie licealistów, jest to zupełnie coś bardziej życiowego. Po przeczytaniu epilogu siedziałam 3 godziny i myślałam o tej książce czując dziwny ból w środku. Uroniłam kilka łez, ale rozumiałam każda decyzje podjętą przez bohaterów.
Styl pisania Agaty jest naprawdę przyjemny do czytania. Rozdziały są dosyć krótkie wiec naprawdę książkę czyta się bardzo płynnie. Zakupcie swój egzemplarz dotyku i czekajcie na jej kolejne dzieła bo jeszcze nie raz was zaskoczy.
Debiut autorstwa Agaty Kaczmarek opowiada o dwójce zniszczonych przez życie ludzi, którzy nie widzą w życiu jakiegokolwiek sensu, więc uciekają w używki oraz w swoje towarzystwo, które stają się ich uzależnieniem.
Każdy dzień życia Andy Henderson był dla niej ogromnym cierpieniem. W pewnym etapie swojego braku chęci do życia poznaje chłopaka Luke’a Brynnera, którego życie...
Wow, Poprostu wow. Nigdy nie sądziłam ze książka może zawierać w sobie tyle cierpienia i bólu co,,Dotyk dawnych dni” od Agaty Kaczmarek. Historia ta opowiada o dwójce zniszczonych nastolatków, którzy uważali ze jedyne szczęście umieją odnaleźć w używkach. Jednak w tym wszystkim odnaleźli siebie nawzajem. Andrea Henderson była zagubiona osiemnastolatka, która chciała umrzeć i odjąć każdemu problem, który sprawiała swoją osobą, w swoim zagubionym życiu poznała Luka Brynnera. Kochała Luke’a bardzo, nigdy nie kochała nikogo bardziej niż jego. A on obdarzył ja równie mocnym uczuciem. ••• Czytając dotyk,byłam przekonana ze to jest nie możliwe ze książka może być przepełniona tak strasznym bólem i cierpieniem. Każde zdanie, rozdział były przepełnione cholernym bólem Andy i Luke’a. Na początku nie umiałam się totalnie wciągnąć w lekturę, wydawało mi się ze jest to typowa historia, taka jak każda. Jednak nie, jest to historia, z która dużo osób może się utożsamić. Pamiętajcie, żeby nie bać się prosić o pomoc, to jest normalne. Jak tylko poczujecie się źle macie do dyspozycji psychologów, psychiatrów, czy nawet własną rodzinę. Pamiętajcie ze istnieje również Telefon zaufania pod numerem 116 111. Nie bójcie się prosić o pomoc.
Wow, Poprostu wow. Nigdy nie sądziłam ze książka może zawierać w sobie tyle cierpienia i bólu co,,Dotyk dawnych dni” od Agaty Kaczmarek. Historia ta opowiada o dwójce zniszczonych nastolatków, którzy uważali ze jedyne szczęście umieją odnaleźć w używkach. Jednak w tym wszystkim odnaleźli siebie nawzajem. Andrea Henderson była zagubiona osiemnastolatka, która chciała...
Podobno ból i piękno nie idą w parze. W tym przypadku te dwie rzeczy stworzyły zachwycające połączenie, którego toksyny przebiegle popłynęły żyłami wprost do serca, by niepozornie zniszczyć je raz na zawsze.
Luke i Andy uczyli się razem na nowo oddychać, mimo tego, iż wzajemnie zaciskali pięści na swoich gardłach.
„Dotyk Dawnych Dni” to sztuka. Prawdziwa sztuka, którą trzeba poczuć i zrozumieć, by zadziała się prawdziwa magia.
Kurtyna opada, a wraz z nią wszelkie emocje, które uprzednio skrywane najgłębiej w końcu wyszły na świat, by rozpocząć prawdziwy chaos. Ból, cierpienie i najbardziej rozdzierające uczucia zostały ujęte w piękną otoczkę, która wyciska łzy i kruszy serca, oraz głęboko osadza się w psychice.
Nie jest to książka dla każdego. Są tu przedstawione naprawdę ciężkie tematy, z którymi nie warto walczyć na siłę, by nie obciążać się jeszcze bardziej. Na początku zostało umieszczone odpowiednie ostrzeżenie a także numery, które mogą okazać się naprawdę pomocne.
Ci, którzy zdecydują się przeczytać „Dotyk Dawnych Dni” zaznają prawdziwego zderzenia piekła i nieba, w którym gorycz miesza się ze słodyczą, a ból ubiera płaszcz wdzięku.
Jest to również książka, którą trzeba przeczytać od początku do końca, zwracając uwagę nawet na najmniejsze detale, by zrozumieć to, co autorka przedstawiła w zakończeniu, które wprawia w osłupienie i zostawia zamęt w głowie.
„Dotyk Dawnych Dni” demonstruje prawdziwą destrukcję pięknego bólu i okrutnego szczęścia.
Czytając historię Luke’a i Andy emocje wręcz wyrywały się z mojego serca, by zakorzenić się między słowami napisanymi przez Agatę, bo odnalazły tam bolesny komfort.
Narracja trzecioosobowa w rozdziałach nie odebrała książce uroku, a wręcz przeciwnie - wpasowała się w tę historię idealnie.
Nie jest to dzieło, o którym można łatwo zapomnieć, bo jego zachwycająca prezencja wtapia się w skórę, kości i każdą najmniejszą komórkę w naszym ciele.
Jestem pod ogromnym wrażeniem całokształtu i moje serce rozpiera dumna z Agaty. Dopiero co Dotyk stawiał swoje pierwsze kroki na wattpadzie, a już za miesiąc powita szeroki świat stojąc na półkach różnorodnych księgarni.
Podobno ból i piękno nie idą w parze. W tym przypadku te dwie rzeczy stworzyły zachwycające połączenie, którego toksyny przebiegle popłynęły żyłami wprost do serca, by niepozornie zniszczyć je raz na zawsze.
Luke i Andy uczyli się razem na nowo oddychać, mimo tego, iż wzajemnie zaciskali pięści na swoich gardłach.
„Dotyk Dawnych Dni” to sztuka. Prawdziwa sztuka, którą...
Tak określali się głowni bohaterowie debiutanckiej powieści Agaty Kaczmarek, którą możecie znać z Wattpada. Tam też poznałam Luke’a oraz Andy i nawet nie wiecie jak stęskniłam się za nimi.
Za dwójką zniszczonych przez życie nastolatków, których celem było uratowanie siebie nawzajem. Jednak czy da się uratować kogoś kto już dawno umarł w środku? Czy da się naprawić rozbite na tysiące malutkich fragmentów lustro, wiedząc że nie odnajdziemy wszystkich elementów?
Bo tacy właśnie byli bohaterowie Dotyku. Rozbici na drobne części, a poskładanie ich w całość było niemal niemożliwe. Mimo wszystko spróbowali się wzajemnie ocalić, raniąc tym siebie jeszcze bardziej i niszcząc, a nie sądzili że można bardziej.
Przez całą historię towarzyszyło mi dziwne uczucie, którego nie potrafię opisać. Czułam jakby moje emocje, uczucia i wszystko co we mnie siedziało było pochłaniane z każdym kolejnym słowem. Przeczytane zdania sprawiały że odczuwałam rozrywający serce ból. Momentami był on na tyle silny że musiałam przeczytać dane zdanie kilka razy aby upewnić się czy aby napewno dobrze odczytałam treść książki, bo nie dowierzałam w to jak pewne fragmenty potrafiły mnie boleć.
Podczas czytania nie uroniłam ani jednej łzy, mimo tego że książka była wypełniona po brzegi bólem.
Cierpienie bohaterów momentami czułam na własnej skórze. Wypowiadane przez nich zdania. Ich czyny. Każdy gest.
Historia bohaterów kruszy serce na malutkie kawałeczki. Ich ból dociera prosto do najgłębszych jego zakątków. Życie Brynnera, jak i Henderson było wypełnione cierpieniem. Wszyscy dookoła wbijali malutkie szpileczki, które jedynie potęgowały odczuwany przez nich ból.
Momentem który złamał mnie najbardziej była zdecydowanie historia chłopaka. Ilość cierpienia jakie musiał znieść w tak młodym wieku rozrywa moje serce.
„Luke Brynner był tylko chłopcem, który pokochał piękny ból”
Dla Andrei Henderson, Luke Brynner był jej okrutnym szczęściem, a ona jego pięknym bólem.
„Kiedy się uśmiechał, odnosiła wrażenie, że wraz z nim uśmiechał się cały świat. Sam księżyc świecił jaśniej, a całe niebo zostało usłane gwiazdami, które pięknie migotały, oświetlając ich zmęczone twarze”
Bohaterowie wykreowani przez autorkę zawładnęli moim sercem już na Wattpadzie. Kocham to co Agata stworzyła. Jej styl pisania jest niesamowity, płynność jaka tam występuje jest oszałamiająca.
„Dotyk Dawnych Dni”
Luke Brynner i Andrea Henderson
Okrutne szczęście i piękny ból
Tak określali się głowni bohaterowie debiutanckiej powieści Agaty Kaczmarek, którą możecie znać z Wattpada. Tam też poznałam Luke’a oraz Andy i nawet nie wiecie jak stęskniłam się za nimi.
Za dwójką zniszczonych przez życie nastolatków, których celem było uratowanie siebie nawzajem....
"Dotyk danych dni" to moje pierwsze spotkanie z piórem Agaty Kaczmarek. Mimo różnych opinii na temat tej książki, postanowiłam sama się przekonać jaka jest. I zdecydowanie się nie zawiodłam. Styl pisania autorki z początku może wydawać się trudny, jednak z czasem staje się przyjemny i książkę czyta się szybko. Warto zaznaczyć, że książka nie jest odpowiednia dla wszystkich, przez poruszane w niej tematy. Dlatego przed sięgnięciem po nią koniecznie
zapoznajcie się z ostrzeżeniem. W tej historii jest zamieszczona masa emocji, gdzie główną rolę gra smutek. Bohaterowie, jak i ich myśli, skłaniają do autorefleksji. Tempo książki jest idealne, mamy również możliwość poznania przeszłości bohaterów, co często wyjaśnia ich sposób postępowania. Pozycja jest prawdziwym spektaklem w teatrze, a jeszcze większe poczucie tego daje narracja trzecioosobowa.
Destrukcja, ratunek, szczęście - niekończąca się pętla. Dwójka wyniszczonych osób, które znajdują ukojenie w swojej bliskości. Niszczyli i ranili się wzajemnie, jednak najważniejsze było dobro i ratunek drugiej osoby. Cierpienia i pustki po nim doświadczył każdy. Następnie przychodzi stan egzystencji, w którym trwa się bez końca. Ten stan bardzo dobrze znają Andrea Henderson i Luke Brynner. Dziewczyna jest zagubiona i zniszczona. Dzięki doświadczonemu w życiu cierpieniu posiada temperament, którego nikt nie potrafi okiełznać. Jednak w jej życiu nadchodzi moment, w którym staje przed nią osoba, która namiesza jej w głowie. Luke jest idealnie nieidealny. Z zewnątrz jest typem buntownika, jednak wewnątrz dusi ogromny ból i załamanie. Chłopak kryje się ze swoim cierpieniem, myśląc że tak będzie lepiej. Kiedy przychodzi moment, w którym chce się poddać, spotyka brązowooką, która nieświadomie ratuje go przed doszczętnym zniszczeniem. Jednego dnia nie da się zabrać ciężaru cierpienia czy pozbyć wyniszczających myśli, od osoby, którą kochamy. Czy Andy i Luke uratują się przed samodestrukcją?
Miłość jest w stanie zabić i uratować. W tej historii nie znajdziecie pięknej relacji między bohaterami. Świat ich wyniszczył pozostawiając jedynie wspólne wspomnienia. W niektórych momentach rozumiałam ich bardziej, niż bym tego chciała, przez co odczuwane przeze mnie emocje, były w tych chwilach o dwa razy mocniejsze. W większości życia Andy i Luke'a przepełniał ich ból, jednak zdarzyły się również dobre momenty. Mieli wyłącznie siebie, ale ich relacja nie należała do zdrowych. Uzależnienie od siebie niszczyło ich obu. Przechodząc do samych bohaterów. Andrea jest samotną, wyniszczoną dziewczyną. Można od niej dosadnie poczuć cierpienie, rozrywający ból oraz świadomość braku chęci życia. Jest zawsze gotowa poświęcić siebie, dla dobra kogoś innego. Taka właśnie jest Andy, która perfekcyjnie opanowała ukrywanie emocji przed innymi pod maskami. Natomiast Luke mierzy się z problemami, którymi nie powinien zostać obciążony nastolatek. Chłopak codziennie musi stawiać czoła oceniającego z góry społeczeństwu oraz swojemu ojcu, który ma wobec niego brutalne wymagania. Jego przeszłość jest przepełniona niezrozumieniem, a jego jedynym wsparciem okazuje się ciemnowłosa. Nie ukrywam, że w postaci Andy odnalazłam małą cząstkę siebie, przez co trochę bardziej przywiązałam się do jej postaci. Bohaterowie są bardzo realistyczni oraz jedyni w swoim rodzaju.
Podsumowując, jest to piękne przedstawienie historii o toksycznej relacji, która idealnie pokazuje, że sama miłość nie wystarczy. "Piękny ból i okrutne szczęście" - stali się jednością, której nikt nie będzie w stanie rozdzielić.
"Dotyk danych dni" to moje pierwsze spotkanie z piórem Agaty Kaczmarek. Mimo różnych opinii na temat tej książki, postanowiłam sama się przekonać jaka jest. I zdecydowanie się nie zawiodłam. Styl pisania autorki z początku może wydawać się trudny, jednak z czasem staje się przyjemny i książkę czyta się szybko. Warto zaznaczyć, że książka nie jest odpowiednia dla wszystkich,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🚬 RECENZJA 🚬
Cześć #HelloBookstagram!
Przychodzę dzisiaj do Was z kolejną recenzją.
Q&A: Czy Waszym zdaniem można uzależnić się od obecności drugiej osoby?
Tytuł: Dotyk Dawnych Dni
Autor: Agata Kaczmarek
Wydawnictwo: Spark
Ocena: ⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️/5⭐️
Opis od wydawcy:
Andrea Henderson – poraniona i zagubiona dziewczyna. Cierpienie jest jej bliższe niż otaczający ją ludzie. Jednak dzięki niemu ma w sobie temperament, którego nikt nie jest w stanie stłumić. Spotyka na swojej drodze wysokiego bruneta, który nie raz namiesza jej w głowie.
Luke Brynner – idealnie niedoskonały, z pozoru buntownik i niegrzeczny chłopiec. Jednak wewnątrz złamany przez życie, problemy z ojcem są szczytem góry lodowej, którą za sobą ciągnie. Na jego drodze staje brązowooka brunetka, z którą łączy go więcej, niż mógłby się spodziewać.
Czy Luke uratuje dziewczynę, tym samym ratując samego siebie? Czy tej dwójce jest pisany szczęśliwy koniec? Czy huragan i chaos będą w stanie połączyć się, zamieniając destrukcyjne uczucia w coś dobrego?
Take me back to the night we met…
Cytat: „— Za piękne było, żeby trwać”
Recenzja:
🚬 „Dotyk Dawnych Dni” to moja pierwsza książka od Agaty do której piszę recenzję oraz pierwsza, którą czytam spod jej pióra. Historia zaciekawiła mnie już w trakcie promocji prowadzonej przez autorkę oraz patronki. Ogromnie chciałam ją poznać, gdyż zaintrygował mnie tytuł książki, opis oraz fragmenty publikowane w social mediach przed oficjalną premierą. Poza tym napis na okładce dodatkowo spotęgował chęć przeczytania.
W tej książce poznajemy dziewczynę, która jest poraniona i zagubiona. Cierpienie jest jej bliższe niż ludzie. Ale to dzięki niemu ma w sobie temperament, którego nikt nie jest w stanie stłumić. Na swojej drodze spotyka chłopaka, który nie raz namiesza jej w głowie. Brunet jest idealnie niedoskonały. Z pozoru buntownik. Złamany przez życie, problemy z ojcem są szczytem góry lodowej. Na jego drodze staje brunetka, z która łączy go więcej niż się spodziewa. Czy chłopak uratuje dziewczynę? Czy pisany jest im szczęśliwy koniec? Zabierz mnie z powrotem do nocy, kiedy się poznaliśmy…
🚬 Andrea Henderson — główna bohaterka — nastolatka, która jest zagubiona i poraniona. Cierpienie jest jej zdecydowanie bliższe niż otaczający ją ludzie. Jednak, to właśnie dzięki niemu ma w sobie temperament, którego nikt nie jest w stanie stłumić. Pewniej bezsennej nocy na swojej drodze spotyka wysokiego bruneta. Wypalają razem papierosy, rozmawiają i dzielą się swoimi największymi sekretami. To Luke Brynner — bo to o nim mowa — nie raz namiesza jej w głowie. Chłopak jest idealnie niedoskonały. Buntownik i niegrzeczny chłopiec. Jednak pozory mylą. Nastolatek jest wewnętrz złamany przez życie. Problemy z ojcem są szczytem góry lodowej, którą za sobą ciągnie. Chłopak skrywa również wiele mroku i bólu. Wydarzenia z przeszłości odcisnęły na jego duszy duże piętno. Na jego drodze staje brązowooka brunetka, z którą łączy go więcej, niż mógłby się spodziewać. Czy Luke uratuje dziewczynę, tym samym ratując samego siebie? Czy tej dwójce nastolatków jest pisany szczęśliwy koniec? Czy huragan i chaos będą w stanie połączyć siły, zamieniając destrukcyjne uczucia w coś dobrego? Czy możesz zabrać mnie z powrotem do nocy, kiedy się poznaliśmy…?
🚬 Książka jest pełna bólu, cierpienia i niespełnienia. Mimo pięknych słów, główni bohaterowie są nieszczęśliwi. Znajdują się oni w toksycznym związku, który ich wyniszcza. Historia porusza również inne delikatne, ale przede wszystkim trudne, tematy. Książka choć jest fikcją literacką to przykre zdarzenia w niej opisane, mają miejsce w realnym świecie. Dlatego uważam, że przed lekturą warto zapoznać się z ostrzeżeniem umieszczonym na samym początku. Dbajmy o własny komfort psychiczny podczas czytania. Mimo trudnych tematów i wątku historia jest piękna. Pokazuje walkę o drugiego człowieka. Walkę z toksycznością. Walkę z własnymi demonami. Walkę o rodzinę i dobre wspomina. Wszystkie wydarzenia są dokładnie opisywane, co dodaje historii realizmu. Książka jest bolesną i skomplikowaną historią napisaną przez życie. Dlatego warto ją przeczytać.
🚬 Andrea i Luke to toksyczna para. Ich znajomość i miłość jest niezwykle toksyczna. Poznali się w najgorszym dla siebie czasie. Choć się starali, ich życie, miłość były trudne i bolesne. Luke walczył ze swoimi demonami przeszłości, Andrea — z cierpieniem.
Mimo wszystko historia jest przepięknie opisana. Akcja dzieje się w przeszłości oraz teraźniejszości. Poznajemy początki ich znajomości, wszystkie tajemnice oraz pragnienia. Ale dowiadujemy się również o ich planach na przyszłość. Myślę, że oni zasługują na to byśmy odkryli wszystkie ich karty.
🚬 Kilka ostatnich rozdziałów to emocjonalny rollercoaster. Przez to co działo, czułam ogromny smutek. Jedyne co chciałam zrobić to ich przytulić i nigdy nie puszczać. To co przechodzą obecnie, ale również to co spotkało ich w przeszłości to coś strasznego. Skończywszy książkę czułam pustkę, ale również spokój i ciszę. Historia uderzyła mnie swoim przebiegiem i myśle, że na długo we mnie pozostanie. Zawsze myślałam, że po burzy wychodzi słońce, tak przy tej historii jest zupełnie inaczej. Czy wszyscy zasługują na szczęśliwe zakończenie? Czy ich historia je ma? Aby się tego dowiedzieć zachęcam Was do przeczytania „Datyk Dawnych Dni” od Agaty Kaczmarek.
🚬 RECENZJA 🚬
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCześć #HelloBookstagram!
Przychodzę dzisiaj do Was z kolejną recenzją.
Q&A: Czy Waszym zdaniem można uzależnić się od obecności drugiej osoby?
Tytuł: Dotyk Dawnych Dni
Autor: Agata Kaczmarek
Wydawnictwo: Spark
Ocena: ⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️/5⭐️
Opis od wydawcy:
Andrea Henderson – poraniona i zagubiona dziewczyna. Cierpienie jest jej bliższe niż otaczający ją...
Ciężko było mi się zabrać za czytanie tej książki, głównie przez to jak jest wydana. Dużo tekstu na stronach, gdzie jeszcze czcionka była tak mała, że gdy czytałam kilka stron zaczynały boleć mnie oczy. Na szczęście z pomocą przyszedł mi e-book. Książka ta porusza bardzo ważne jak i ciężki tematy, problemy z którymi możemy spotkać się na co dzień, mimo wszystko uważam, że tego było za dużo. Autorka nie dała nam w żadnym monecie złapać oddechu po jednej scenie, tylko od razu przychodziliśmy do następnej, która była jeszcze mocniejsza niż poprzednia. Przez to zaczęłam bardziej odkładać tę książkę w czasie, bo wiedziałam, że jak znowu zacznę czytać tylko o problemach, to mnie to tylko jeszcze bardziej zniechęci. Uważam też, że niektóre sytuacje tutaj były zbyt wygórowane. Bohaterowie niektóre spawy traktowali o wiele bardziej niż powinni w rzeczywistości. Podsumowując, moim zdaniem, ta książka byłaby dobra, gdyby tego wszystkiego było po prostu mniej.
Ciężko było mi się zabrać za czytanie tej książki, głównie przez to jak jest wydana. Dużo tekstu na stronach, gdzie jeszcze czcionka była tak mała, że gdy czytałam kilka stron zaczynały boleć mnie oczy. Na szczęście z pomocą przyszedł mi e-book. Książka ta porusza bardzo ważne jak i ciężki tematy, problemy z którymi możemy spotkać się na co dzień, mimo wszystko uważam, że...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria opowiadająca o Andy i chłopaku imieniem Luke. Ta dwójka nosi na plecach wiele problemów. Oboje mieli trudne życie, z którym nie potrafili sobie poradzić. Jednak gdy los zetknął ich ścieżki, byli dla siebie lekarstwem na wszystko. Ale czy ta relacja była zdrowa?
Problemy zdrowotne, narkotyki, depresja, próby samobójcze, konflikt rodzin, kłótnie, brak zrozumienia. To problemy dotykające wielu nastolatków, tak samo jak dotknięci nimi zostali Andy i Luke.
W książce pokazana była toksyczna relacja dwójki nastolatków, którzy wyniszczali siebie nawzajem, i sprawiali sobie ogromny ból, będąc dla siebie jednocześnie lekarstwem. Do tego problemy psychiczne i depresja, zatracanie się w alkoholu i narkotykach. Przysporzyło to wiele problemów i konsekwencji. Tu dla mnie duży plus, ponieważ lubię taką tematykę i dodatkowo dało się odczuć emocje bohaterów. Tutaj nie było miejsca na szczęśliwą miłość, ani na dobre zakończenie tej relacji. Nie była to kolejna historia ze słodką miłością i naprawianiu związku. W tej książce otrzymaliśmy tragizm relacji.
O tyle ile tematyka mnie interesowała, to ciężko było mi się odnaleźć między rozdziałami. Zdarzało się, że musiałam jeszcze raz przeczytać jakąś stronę żeby zrozumieć co się teraz dzieje. Do tego zdarzały sie błędy w treści, które mnie osobiście bolały w oczy, przykładowo „poszedł do jego do…”, no ale cóż, zdarza się. Szkoda bo przez to, że zwracam uwagę na takie rzeczy, to książka trochę straciła w moich oczach, ale nie każdemu musi to przeszkadzać 😌.
Zakończenie przy tej historii i wydarzeniach jak dla mnie w punkt ! Chciałam żeby tak się zakończyła i to otrzymałam - czyli tragedie.
Historia opowiadająca o Andy i chłopaku imieniem Luke. Ta dwójka nosi na plecach wiele problemów. Oboje mieli trudne życie, z którym nie potrafili sobie poradzić. Jednak gdy los zetknął ich ścieżki, byli dla siebie lekarstwem na wszystko. Ale czy ta relacja była zdrowa?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toProblemy zdrowotne, narkotyki, depresja, próby samobójcze, konflikt rodzin, kłótnie, brak zrozumienia....
Pamiętam jak pierwszy raz zobaczyłam wzmianki o niej na twitterze. Ciekawość zwyciężyła i zamówiłam książkę Agaty w księgarni.
Czytałam ją dość długo. Robiłam do niej kilkukrotne podejście jednak za każdym razem z takim samym skutkiem - dla mnie zbyt chaotyczna w odbiorze. Raz mamy perspektywę Andreii z kolei innym razem Lucasa aby za moment wmieszać tu jeszcze przeszłość z teraźniejszością. Być może gdyby nie takie mieszane połączenie to "Dotyk dawnych dni" czytałoby się znacznie wygodniej. Bo pomimo, że historia skrywa w sobie wiele ważnych wątków z którymi często można w życiu się spotkać tak takie zagmatwane mieszanie czasów jest zwyczajnie niespójne w odbiorze.
Pamiętam jak pierwszy raz zobaczyłam wzmianki o niej na twitterze. Ciekawość zwyciężyła i zamówiłam książkę Agaty w księgarni.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałam ją dość długo. Robiłam do niej kilkukrotne podejście jednak za każdym razem z takim samym skutkiem - dla mnie zbyt chaotyczna w odbiorze. Raz mamy perspektywę Andreii z kolei innym razem Lucasa aby za moment wmieszać tu jeszcze przeszłość...
Długo zbierałam się do napisania, co czuję po przeczytaniu tej książki, bo szczerze mówiąc, nie wiem co czuję. Może zacznę od tego, że ta pozycja nie jest dla każdego - są w niej poruszane bardzo ważne, ale niestety bardzo ciężkie tematy - jak nark@tyki, z@burzenia odżywi@nia, d3presja, s@mookaleczanie, s@mobójstwo.
Nie jest to mój gust czytelniczy, aczkolwiek wciągnęłam się w historię do samego końca. I porwała mnie w otchłań ze sobą. Poczułam ból, który jest zapisany na kartkach tej książki i wiem, że ta opowieść zostanie jeszcze na długo w mojej pamięci.
W mojej głowie nieustannie są myśli "dlaczego właśnie tak?", "czy ta historia mogłaby mieć inne zakończenie?".
Podejrzewam, że tak. Ale czy prawdziwe życie usłane jest różami i zawsze kończy się happy endem? Każdy z nas zna odpowiedź na to pytanie.
"Dotyk dawnych dni" jest niczym sztuka. Kurtyna podnosi się. Kurtyna opada. Jak w życiu. Niczym w słowach Shakespeare'a:
"Życie jest tylko przechodnim półcieniem,
Nędznym aktorem, który swą rolę
Przez parę godzin wygrawszy na scenie
W nicość przepada - powieścią idioty,
Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą" [W. Shakespeare, Makbet].
Warto przeczytać tę książkę do końca i przeżyć te emocje wraz z bohaterami.
Długo zbierałam się do napisania, co czuję po przeczytaniu tej książki, bo szczerze mówiąc, nie wiem co czuję. Może zacznę od tego, że ta pozycja nie jest dla każdego - są w niej poruszane bardzo ważne, ale niestety bardzo ciężkie tematy - jak nark@tyki, z@burzenia odżywi@nia, d3presja, s@mookaleczanie, s@mobójstwo.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest to mój gust czytelniczy, aczkolwiek wciągnęłam...
Jest bardzo chaotyczna i jest w niej wiele niespójności. Dialogi są nijakie i określiłabym je po prostu jako kiepskie. Do tego moją szczególną uwagę zwrócił fakt braku redakcji (w moim odczuciu) - bardzo dużo literówek i niepoprawnych językowo sformułowań. Co tu dużo pisać - wattpad style. Nie polecam.
Jest bardzo chaotyczna i jest w niej wiele niespójności. Dialogi są nijakie i określiłabym je po prostu jako kiepskie. Do tego moją szczególną uwagę zwrócił fakt braku redakcji (w moim odczuciu) - bardzo dużo literówek i niepoprawnych językowo sformułowań. Co tu dużo pisać - wattpad style. Nie polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli chodzi o moje osobiste uczucia dotyczące tej pozycji są naprawdę ,,mieszane". Książkę czytałam dawno temu na wattpadzie i była dla mnie czymś ważnym. Była jedną z tych książek, po której nie jesteśmy w stanie się pozbierać i rozmyślamy nad nią miesiącami. Problem pojawił się jak sięgnęłam po nią w wersji papierowej. Nie rozumiem co tu poszło nie tak. Nie chodzi mi oto, że książka jest zła, jest nawet dobra i absolutne gratulacje dla autorki. Chodzi tu o moje subiektywne odczucia, którymi chcę się podzielić, by być z wami szczera.
Wiele rzeczy wydawało mi się ,,nie spójnych" (?) niektóre zmiany czasowe, za którymi nie nadążałam jak i sama charakterystyka głównych bohaterów wprowadzała mnie w niemałe zakłopotanie. Możliwe, że to tylko moje odczucia, ale ciężko było mi się w to wdrążyć odrobinę bardziej i poukładać całą sytuację w mojej głowie. Całokształt powieści jest naprawdę fajny, ale nie jest najlepiej jeśli chodzi o część techniczną. Wiele razy sięgałam po nowy rozdział i nie rozumiałam, w jakiej ramie czasowej jesteśmy i co się teraz dzieje. Ciężko nazwać to ,,historią" a bardziej ważnymi momentami w życiu bohaterów które są ułożone w różnej kolejności.
Jeśli taki był zamiar absolutnie to szanuje, jednak ten aspekt nie bardzo przypadł mi do gustu.
Zdarzały się też częste literówki bądź wyrazy ze źle odmienioną końcówką. Na co też następnym razem warto zwrócić uwagę.
Książka jest w porządku.
Nie chcę jej nic odejmować. Jest to pozycja która wiele uczy i definitywnie zostanie ze mną w środku na wiele lat, bo muszę przyznać, że w pewnym momencie mojego życia była mi potrzebna. Za co chcę podziękować autorce.
Po prostu po przeczytaniu jej jeszcze raz na ,,sucho" I obiektywnie po tak długim czasie gdy moje emocje odrobinę przygasły, chce zwrócić uwagę też na jej wady. I zrobić tę recenzję tak jak należy.
Podsumowując książka jest naprawdę ciekawa i warto ją przeczytać. Porusza ciężkie tematy więc trzeba się z tym liczyć bo nie jest ona dla każdego. To powieść pełna cierpienia i nie należy jej romantyzować. Gratuluję autorce debiutu i czekam na następne powieści. Mam jedynie nadzieję, że następne pozycje będą bardziej doszlifowane i redakcja będzie bardziej szczegółowa.
Jeśli chodzi o moje osobiste uczucia dotyczące tej pozycji są naprawdę ,,mieszane". Książkę czytałam dawno temu na wattpadzie i była dla mnie czymś ważnym. Była jedną z tych książek, po której nie jesteśmy w stanie się pozbierać i rozmyślamy nad nią miesiącami. Problem pojawił się jak sięgnęłam po nią w wersji papierowej. Nie rozumiem co tu poszło nie tak. Nie chodzi mi...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMyślę, że spokojnie mogę powiedzieć, że Dotyk jest książką mojego życia. W żadnej innej pozycji nie znalazłam tyle komfortu i zrozumienia, co w tej.
Ta okrutna, ubrana w piękne słowa historia, niejednokrotnie wzbudzała we mnie ogrom emocji. Razem z bohaterami odczuwałam ból, smutek, gniew, rozpacz i bezsilność. Cała historia, jak i każde pojedyncze zdanie, dało mi naprawdę wiele do myślenia.
To nie jest długa historia, cała książka ma około 200 stron. Jednak to wystarczająca długość, aby zawrzeć w niej wszystko, co niezbędne. Nie ma tu zbyt długich opisów zbędnych szczegółów czy przypadkowych dialogów. Fabuła jest ciekawa, nie dłuży się, a każdy element jest przemyślany. Mimo, że książka jest krótka, naprawdę mocno przywiązałam się do bohaterów.
Uważam, że Agata w mistrzowski sposób poradziła sobie z ciężką tematyką. Nic nie zostało pominięte, unieważnione czy romantyzowane. Wszystkie tematy, których się podjęła, zostały przedstawione bardzo dobrze, część z nich z nieoczywistej strony.
Styl pisania autorki jest bardzo specyficzny i osobiście się z nim zakochałam. Również bardzo mocno urzekły mnie nawiązania do sztuki - poezji, muzyki i rzeźb, to jak bohaterowie są wrażliwi na piękno.
Kocham tą książkę całym sercem. Uważam, że zdecydowanie więcej osób powinno poznać historię Andy i Luke’a. Może dzięki temu ktoś jeszcze poczuje się równie mocno zrozumiany co ja.
Sięgając po tę pozycję, miejcie na uwadze, że porusza ona bardzo delikatne tematy i nie dla każdego będzie odpowiednia. Jeśli nie czujecie się na siłach, aby się z nią zmierzyć, lepiej odpuśćcie.
Myślę, że spokojnie mogę powiedzieć, że Dotyk jest książką mojego życia. W żadnej innej pozycji nie znalazłam tyle komfortu i zrozumienia, co w tej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa okrutna, ubrana w piękne słowa historia, niejednokrotnie wzbudzała we mnie ogrom emocji. Razem z bohaterami odczuwałam ból, smutek, gniew, rozpacz i bezsilność. Cała historia, jak i każde pojedyncze zdanie, dało mi naprawdę...
Opinia zostanie wystawiona na świeżo właśnie skończyłam czytać.
Czy warta jest przeczytania -Myślę ze tak,
Czy zrobiła na mnie wrażenie-Nie takie jak myślłam samo wprowadzenie bardzo mnie zachęciło czytając spodziewałam się ze moje emocje sięgną zenitu że nie bedę mogła sie oderwać od książki że nieraz poleci łezka niestety nic takiego się nie stało owszem książka porusza bardzo ważny trudny temat o którym należy mówić niestety dotyka to bardzo dużo osób niezależnie od wieku i statusu społecznego ale niestety książka nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia jakiego się spodziewałam.
Przeżyłam też małe rozczarowanie bardzo szybko można było się doszukać pewnego schematu wzorowanego na jednym z dramatów Szekspira dlatego też zakończenie mnie nie zszokowało i nie zaskoczyło Nie będę podawać tytułu żeby nie spojlerować.
NAWIASEM MÓWIĄC CIEKAWE CZY TYLKO MNIE SIĘ TO RZUCIŁO W OCZY?
Opinia zostanie wystawiona na świeżo właśnie skończyłam czytać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy warta jest przeczytania -Myślę ze tak,
Czy zrobiła na mnie wrażenie-Nie takie jak myślłam samo wprowadzenie bardzo mnie zachęciło czytając spodziewałam się ze moje emocje sięgną zenitu że nie bedę mogła sie oderwać od książki że nieraz poleci łezka niestety nic takiego się nie stało owszem książka porusza...
nie polecam
nie polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to4/5
Zakochałam się w stylu pisania. Książka zawiera wiele cytatów, trafiających do serca. Sama historia jest przepełniona bólem. Naprawdę mogę ją polecić!
4/5
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZakochałam się w stylu pisania. Książka zawiera wiele cytatów, trafiających do serca. Sama historia jest przepełniona bólem. Naprawdę mogę ją polecić!
Piękne historie często mają tragiczne zakończenia.
"Dotyk dawnych dni" jest debiutancką książką Agatki i niesamowicie się cieszę, że mogła ona spełnić swoje marzenie i podzielić się z nami tą historią.
Andrea Henderson i Luke Brynner opowiedzieli nam historie pięknego bólu, i mogło się wydawać, że są oni bardzo różni, lecz jedna rzecz łączyła ich bardziej, niż by tego chcieli – byli zniszczeni i zranieni. W swoim otoczeniu dusili się nawzajem, ale to była rzecz, która napędzała ich do ciągłego funkcjonowania.
Życie Luke’a z perspektywy innych mogło wydawać się proste. Buntowniczy chłopak, który niczym się nie przejmuje i nie ma problemów – nic bardziej mylnego. Chłopak codziennie musi stawiać czoła nie tylko oceniającemu go społeczeństwu, ale i swojemu ojcu, którego wymagania wobec chłopaka są brutalne i sprzeczne z jego moralnością. Jego przeszłość pełna jest cierpienia i niezrozumienia, a jedyną osobą, w której potrafi znaleźć wsparcie, jest brunetka o brązowych oczach. Andrea jest zniszczoną samotniczką, którą do życia napędza jej własne cierpienie. Zawsze jest gotowa poświęcić siebie, żeby pomóc innym, gdy tylko mają problem. Mimo że brzmi to jak totalna sprzeczność, tak właśnie wygląda życie dziewczyny, która do perfekcji opanowała ukrywanie swoich uczuć pod maskami.
Niesamowicie ważnym aspektem, który trzeba poruszyć, jest to, że książka nie jest dla każdego. Znajdziecie w niej wiele cierpienia i bólu, i dla niektóry może być to ciężka pozycja.
Pióro agaty jest super przyjemne i bardzo szybko czyta się książkę. Myśli bohaterów, często skłaniają nas do autorefleksji, a ich zachowania doprowadzają do stanu zawieszenia, gdzie osobiście nie wiedziałam, czy potrzebuje się wypłakać, czy rzucić książka na drugi koniec pokoju. Książkę musicie przeczytać od deski do deski, żeby w pełni zrozumieć przekaz autorki.
Piękne historie często mają tragiczne zakończenia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Dotyk dawnych dni" jest debiutancką książką Agatki i niesamowicie się cieszę, że mogła ona spełnić swoje marzenie i podzielić się z nami tą historią.
Andrea Henderson i Luke Brynner opowiedzieli nam historie pięknego bólu, i mogło się wydawać, że są oni bardzo różni, lecz jedna rzecz łączyła ich bardziej, niż by tego...
Są książki po których można powiedzieć, że była ona fajna, przyjemna, odjazdowa czy po prostu super. Jednak takie określenia nie pasują tutaj. Powiedzenie że dotyk jest fajny czy super nie są trafne. Bo "Dotyk dawnych dni" jest książka piękną. I nie mam na myśli samej okładki, a opisaną pod nią historię.
Jakbym miała wskazać książkę która jest niebem a jednocześnie moim piekłem, która jest bolesną ale piękną historią - wskazałabym dotyk.
Jednak nie mogę polecić tej książki wszystkim. Bo porusza ona ciężką tematykę, która nie jest odpowiednia dla każdego. Dlatego przed przeczytaniem koniecznie należy zapoznać się z ostrzeżeniami i motywami.
Ciężko napisać tu coś mądrego, bo dotyk należy do tego typu książek, których nie opiszą ich żadne słowa. Bo ta historia jest tak piękna, że aż brak słów. Łapie za serce, rozrywa duszę na kawałki, wywołuje płacz i łzy.
Są książki po których można powiedzieć, że była ona fajna, przyjemna, odjazdowa czy po prostu super. Jednak takie określenia nie pasują tutaj. Powiedzenie że dotyk jest fajny czy super nie są trafne. Bo "Dotyk dawnych dni" jest książka piękną. I nie mam na myśli samej okładki, a opisaną pod nią historię.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJakbym miała wskazać książkę która jest niebem a jednocześnie moim...
Nie polecam tej książki. Przynajmniej nie wszystkim.
Bo prawda jest taka, że Agata w "Dotyku dawnych dni" zawarła wszystko, czego w większości wyidealizowanych zwyczajnie nie ma albo przez kontrowersje, jakie taka treść mogłaby ze sobą nieść, albo z winy Autorów, którzy pragną pokazywać zbyt piękny świat i opisywać go jako ten normalny.
Chociaż wiadomo, wcale nie musicie się mnie słuchać - możecie zajrzeć do tej książki, a później płakać nocami, zupełnie jak ja. Gdyż ja również nie posłuchałam dobrych rad i opowieść o dwójce ludzi trwających w niezdrowej relacji wpłynęła na mnie aż za bardzo. Tłumaczę to też sobie tym, że to przecież w iluś-tam procentach realna historia, a nie tylko puste słowa na kartkach papieru..
Andy i Luke zaczynają wszystko od papierosów. Mówiąc "wszystko", mam na myśli ich relację, bo autentycznie jedno dla drugiego było tym "wszystkim".
Zdecydowanie są zbyt młodzi na miłość, którą nawet mylnie postrzegają. Jedno z nich zapomniało już, jak to jest być szczerze kochanym, natomiast drugie nie zna tego uczucia.
Nawzajem wtargnęli do swoich serc nie pytając o zgodę, zrobili zamieszanie i uciekli. Jak pierdoleni tchórze.
Ale i tak byli dla siebie "wszystkim"; nawet na chwilę się to nie zmieniło.
Andy była Luke'a, a Luke należał do Andy.
Seria niefortunnych zdarzeń - tak można nazwać ich historię. Byli dla siebie odpowiedni, ale zjawili się w nieodpowiednim czasie.
Tytuł "Dotyk dawnych dni" ma niesamowicie istotne znaczenie i, cholera, wcale nie takie, jakiego wszyscy się spodziewają.
Otóż nasz tytułowy dotyk rzeczywiście odnosi się do lat wcześniejszych. Jest naprawdę bolesnym wspomnieniem, które ma aż zbyt duży wpływ na teraźniejszość.
Nie miałam okazji przeczytać tej książki na wattpadzie, ale to chyba dobrze, bo zdecydowanie bardziej wolę czytać coś po raz pierwszy, niż robić reready.
Andy i Luke to podobnie funkcjonujące osoby. Posuwają się do kłamstw, by chronić to drugie. Łamią zasady, byle tylko żadne nie ucierpiało.
Mają jedną, zasadniczą wadę.
Nie potrafią pokochać samych siebie. To z kolei nie pozwala im myśleć, że mogą stworzyć coś, co nie opiera się na wyniszczających uczuciach. I że są dla siebie odpowiedni.
Ciekawą postacią, przynajmniej jak dla mnie, jest też Harry. O ile książka dotyczy jego siostry, to on też ma znaczenie. Kto powiedział Andy wprost, że nie tylko ona straciła ojca? Właśnie on. To samo z uświadomieniem jej, jak bardzo niszczą się nawzajem z Lukiem.
Miał dużo do powiedzenia, ale zabrakło mu na to czasu. Dosłownie.
Skończyła się ona, skończył się on. Skończyli się oni.
A potem książka.
Jak dla mnie "Dotyk dawnych dni" to autentycznie mistrzowsko napisana historia dwojga toksycznie wpływających na siebie osób. Brawo dla Autorki, która tego dokonała.
Jedynym mankamentem były błędy interpunkcyjne i gramatyczne, które dostrzec można było bez konieczności zerkania przez lupę. Nie wiem, czy zawalił beta reader, czy może ktoś inny, ale mój komfort czytania znacznie spadł. Zwłaszcza, że - nazwijmy rzeczy po imieniu - jestem w tym temacie z lekka laikiem.
Nie polecam tej książki. Przynajmniej nie wszystkim.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBo prawda jest taka, że Agata w "Dotyku dawnych dni" zawarła wszystko, czego w większości wyidealizowanych zwyczajnie nie ma albo przez kontrowersje, jakie taka treść mogłaby ze sobą nieść, albo z winy Autorów, którzy pragną pokazywać zbyt piękny świat i opisywać go jako ten normalny.
Chociaż wiadomo, wcale nie musicie...
Są takie książki do których ciężko napisać recenzję i ta właśnie taka jest. Z jednej strony mnie zachwyciła, czytając ją okropnie bolało mnie serce, a z drugiej strony nie do końca wpasowała się w mój gust czytelniczy, przez jej kreację. To taka książka pośrodku, której nie można pokochać albo znienawidzić, ale jak dla mnie ale warto ją przeczytać. Pokazuje jak straszną chorobą jest depresja i do czego może doprowadzić. Nie będzie tu zbędnego słodzenia, będzie natomiast ukazane życie z chorobą, którą tak mało osób dostrzega. Nie jest to łatwa lektura, jest zawiła psychologiczne i może być dołującą, ponieważ pokazuje szczegółowo czym jest depresja, toksyczne relacje i chora miłość. Andy pochodzi z dobrej rodziny, wydawałoby się, że powinna wieść szczęśliwe życie, niestety nic bardziej mylnego. Dziewczyna zmaga się z olbrzymimi problemami psychicznymi, gdy wydaje się, że sięga dna na jej drodze staje Luke. Jego zna całe miasto, to chłopak, którego powinno się unikać, jego rodzina owiana jest bardzo złą sławą, jednak to on okaże się dla niej wybawieniem, lecz i zarazem zgubą. Zagłębicie się w ich relacje, w to co było kiedyś i co zacznie się tworzyć teraz, gdy ponownie się spotkają. Tych dwoje to mieszanka wybuchowa będąc osobno toną, a będąc razem wypływają na powierzchnię, jednak czy to wystarczy aby przetrwali?!
Blonderka.pl
Są takie książki do których ciężko napisać recenzję i ta właśnie taka jest. Z jednej strony mnie zachwyciła, czytając ją okropnie bolało mnie serce, a z drugiej strony nie do końca wpasowała się w mój gust czytelniczy, przez jej kreację. To taka książka pośrodku, której nie można pokochać albo znienawidzić, ale jak dla mnie ale warto ją przeczytać. Pokazuje jak straszną...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“Bo ja byłam twoim pięknym bólem, a ty moim okrutnym szczęściem.”
Ta książka nie jest dla każdego. Ostrzeżenie możecie przeczytać na pierwszych stronach książki, więc zachęcam was wszystkich do przeczytania zanim zdecydujecie zacząć tą historię.
“Dotyk dawnych dni” już od czasów, gdy mogliśmy przeczytać na Wattpadzie, skradło mi serce. Jednak na papierze jest to coś innego i o wiele bardziej dopracowanego. Porusza wiele ciężkich tematów, które niestety dzieją się w prawdziwym życiu. Dlatego też tak mocno ruszyło mnie to wszystko, o czym możemy w niej przeczytać. Nie czytałam innej książki napisanej w podobny sposób, co sprawia, że jest jeszcze bardziej wyjątkowa.
Nie znajdziemy tutaj pięknej relacji między dwojgiem młodych ludzi. Świat zniszczył ich obu nie zostawiając niczego oprócz wspólnych wspomnień. Rozumiałam ich w pewnych kwestiach bardziej niż powinnam, przez co moja sympatia do nich była jeszcze większa. Mimo paru dobrych momentów, w większości przepełniał ich ból. Można powiedzieć, że mieli tylko siebie. Byli swoim wszystkim, jednak jedna decyzja, wybór lub sytuacja, potrafi sprawić, że nasze wszystko będzie dla nas obce bardziej niż cokolwiek innego. Podobało mi się to, jak prawdziwi byli. Jak wiele pracy i przeżyć zostało w nich włożone. Nie jest to zdrowa relacja i jesteśmy w stanie zauważyć jak bardzo niszczy ich obu. Bo sama miłość nie wystarczy. A relacja Andy i Luke’a jest tego idealnym przykładem.
Książka jest króciutka, idealna na dosłownie jeden wieczór. Autorka zrobiła naprawdę świetną robotę. Nie potrafiłam oderwać się od czytanych słów, a końcowe rozdziały przeżyłam bardzo emocjonalnie. Nie spodziewałam się, że w jedynie dwustu stronach można zmieścić tak cudowną historię.
Rozdziały na przemian są z teraźniejszości ale i z przeszłości, by jeszcze lepiej zapoznać się z przeżyciami bohaterów. Osobiście nie miałam problemu z ogarnięciem tego i czytało się naprawdę przyjemnie, niczym prawdziwą sztukę. Jest napisana z perspektywy trzeciej osoby, którą bardzo lubię, a tutaj pasowała idealnie. Styl pisania skradł mi serce i aktualnie sięgnę po każdą kolejną książkę od Agaty bez zastanowienia. Bardzo polecam każdemu tą książkę. Daję naprawdę wiele do myślenia, a przede wszystkim to, by zgłosić się po pomoc, gdy będziecie jej potrzebować.
“Bo ja byłam twoim pięknym bólem, a ty moim okrutnym szczęściem.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka nie jest dla każdego. Ostrzeżenie możecie przeczytać na pierwszych stronach książki, więc zachęcam was wszystkich do przeczytania zanim zdecydujecie zacząć tą historię.
“Dotyk dawnych dni” już od czasów, gdy mogliśmy przeczytać na Wattpadzie, skradło mi serce. Jednak na papierze jest to coś innego...
Nie chciałabym wyjść na ignorantkę, bo przecież każdy ma inną psychikę i w różny sposób reaguje na pojawiające się w życiu problemy, ale przez całą książkę czekałam, aż się dowiem, co skłaniało główną bohaterkę do samookaleczenia się, prób samobójczych i tak poważnych stanów depresyjnych. Rozumiem, że strata rodzica jest trudna, jednak w porównaniu do tego, co przeżył jej chłopak, jej problemy wydawały mi się (nie chcę użyć słowa "błahe") mniej destrukcyjne (?). Trochę irytowała mnie Andy, nie potrafiłam się z nią utożsamić. Może dlatego, że sama przeżyłam podobną sytuację + wiele innych, znacznie gorszych i jednak wzięłam się w garść. Powtarzam, mam świadomość, że każdy ma inaczej, jednak nadal nie przemawia do mnie ta autodestrukcja.
Nie za bardzo podszedł mi też styl autorki, jest trochę chaotyczny i są przydługie opisy emocji. Nie lubię też takiej ilości metafor. Minus również za częste używanie "synonimów" mających zastąpić imiona, typu "brunetka", "zielonooki", "czarnowłosy" itp. Wiem, że autorka (lub osoba od korekty) chciała uniknąć powtórzeń, jednak przez to czasem się gubiłam (bo było kilka bohaterów czarnowłosych np.) i jakoś mnie to raziło.
Dałam 5 gwiazdek za historię, która mogła wydarzyć się w otoczeniu każdego z nas. Uważam jednak, że byłaby bardziej ciekawa i poruszająca, gdyby była napisana lepiej.
Nie chciałabym wyjść na ignorantkę, bo przecież każdy ma inną psychikę i w różny sposób reaguje na pojawiające się w życiu problemy, ale przez całą książkę czekałam, aż się dowiem, co skłaniało główną bohaterkę do samookaleczenia się, prób samobójczych i tak poważnych stanów depresyjnych. Rozumiem, że strata rodzica jest trudna, jednak w porównaniu do tego, co przeżył jej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDebiut autorstwa Agaty Kaczmarek opowiada o dwójce zniszczonych przez życie ludzi, którzy nie widzą w życiu jakiegokolwiek sensu, więc uciekają w używki oraz w swoje towarzystwo, które stają się ich uzależnieniem.
Każdy dzień życia Andy Henderson był dla niej ogromnym cierpieniem. W pewnym etapie swojego braku chęci do życia poznaje chłopaka Luke’a Brynnera, którego życie dla niego samego również nie miało większego sensu. Ta dwójka nastolatków odnalazła w sobie pewnego rodzaju nadzieje, że wszystko jeszcze się jakoś ułoży mimo tego, że uważali, że życie nie jest dla nich. Ich relacja nie była zdrowa, ponieważ byli od siebie uzależnieni. Kiedy mieli siebie nie potrzebowali żaden innej używki aby poczuć szczęście.
Czy Luke i Andy będą mieli szczęśliwe zakończenie? Czy może takie zakończenia nawet nie istnieją?
Podczas czytania książki towarzyszyły mi skrajne emocje. Nie czytałam książek tego typu wcześniej i było to dla mnie strasznie niespotykane i w pewien sposób zachwycające. Sposób w jaki autorka przelała cierpienie na papier odbiera mi mowę. Nie jest to książka o dwójce zakochanych w sobie licealistów, jest to zupełnie coś bardziej życiowego. Po przeczytaniu epilogu siedziałam 3 godziny i myślałam o tej książce czując dziwny ból w środku. Uroniłam kilka łez, ale rozumiałam każda decyzje podjętą przez bohaterów.
Styl pisania Agaty jest naprawdę przyjemny do czytania. Rozdziały są dosyć krótkie wiec naprawdę książkę czyta się bardzo płynnie. Zakupcie swój egzemplarz dotyku i czekajcie na jej kolejne dzieła bo jeszcze nie raz was zaskoczy.
Debiut autorstwa Agaty Kaczmarek opowiada o dwójce zniszczonych przez życie ludzi, którzy nie widzą w życiu jakiegokolwiek sensu, więc uciekają w używki oraz w swoje towarzystwo, które stają się ich uzależnieniem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażdy dzień życia Andy Henderson był dla niej ogromnym cierpieniem. W pewnym etapie swojego braku chęci do życia poznaje chłopaka Luke’a Brynnera, którego życie...
Wow, Poprostu wow. Nigdy nie sądziłam ze książka może zawierać w sobie tyle cierpienia i bólu co,,Dotyk dawnych dni” od Agaty Kaczmarek. Historia ta opowiada o dwójce zniszczonych nastolatków, którzy uważali ze jedyne szczęście umieją odnaleźć w używkach. Jednak w tym wszystkim odnaleźli siebie nawzajem. Andrea Henderson była zagubiona osiemnastolatka, która chciała umrzeć i odjąć każdemu problem, który sprawiała swoją osobą, w swoim zagubionym życiu poznała Luka Brynnera. Kochała Luke’a bardzo, nigdy nie kochała nikogo bardziej niż jego. A on obdarzył ja równie mocnym uczuciem. ••• Czytając dotyk,byłam przekonana ze to jest nie możliwe ze książka może być przepełniona tak strasznym bólem i cierpieniem. Każde zdanie, rozdział były przepełnione cholernym bólem Andy i Luke’a. Na początku nie umiałam się totalnie wciągnąć w lekturę, wydawało mi się ze jest to typowa historia, taka jak każda. Jednak nie, jest to historia, z która dużo osób może się utożsamić. Pamiętajcie, żeby nie bać się prosić o pomoc, to jest normalne. Jak tylko poczujecie się źle macie do dyspozycji psychologów, psychiatrów, czy nawet własną rodzinę. Pamiętajcie ze istnieje również Telefon zaufania pod numerem 116 111. Nie bójcie się prosić o pomoc.
Wow, Poprostu wow. Nigdy nie sądziłam ze książka może zawierać w sobie tyle cierpienia i bólu co,,Dotyk dawnych dni” od Agaty Kaczmarek. Historia ta opowiada o dwójce zniszczonych nastolatków, którzy uważali ze jedyne szczęście umieją odnaleźć w używkach. Jednak w tym wszystkim odnaleźli siebie nawzajem. Andrea Henderson była zagubiona osiemnastolatka, która chciała...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodobno ból i piękno nie idą w parze. W tym przypadku te dwie rzeczy stworzyły zachwycające połączenie, którego toksyny przebiegle popłynęły żyłami wprost do serca, by niepozornie zniszczyć je raz na zawsze.
Luke i Andy uczyli się razem na nowo oddychać, mimo tego, iż wzajemnie zaciskali pięści na swoich gardłach.
„Dotyk Dawnych Dni” to sztuka. Prawdziwa sztuka, którą trzeba poczuć i zrozumieć, by zadziała się prawdziwa magia.
Kurtyna opada, a wraz z nią wszelkie emocje, które uprzednio skrywane najgłębiej w końcu wyszły na świat, by rozpocząć prawdziwy chaos. Ból, cierpienie i najbardziej rozdzierające uczucia zostały ujęte w piękną otoczkę, która wyciska łzy i kruszy serca, oraz głęboko osadza się w psychice.
Nie jest to książka dla każdego. Są tu przedstawione naprawdę ciężkie tematy, z którymi nie warto walczyć na siłę, by nie obciążać się jeszcze bardziej. Na początku zostało umieszczone odpowiednie ostrzeżenie a także numery, które mogą okazać się naprawdę pomocne.
Ci, którzy zdecydują się przeczytać „Dotyk Dawnych Dni” zaznają prawdziwego zderzenia piekła i nieba, w którym gorycz miesza się ze słodyczą, a ból ubiera płaszcz wdzięku.
Jest to również książka, którą trzeba przeczytać od początku do końca, zwracając uwagę nawet na najmniejsze detale, by zrozumieć to, co autorka przedstawiła w zakończeniu, które wprawia w osłupienie i zostawia zamęt w głowie.
„Dotyk Dawnych Dni” demonstruje prawdziwą destrukcję pięknego bólu i okrutnego szczęścia.
Czytając historię Luke’a i Andy emocje wręcz wyrywały się z mojego serca, by zakorzenić się między słowami napisanymi przez Agatę, bo odnalazły tam bolesny komfort.
Narracja trzecioosobowa w rozdziałach nie odebrała książce uroku, a wręcz przeciwnie - wpasowała się w tę historię idealnie.
Nie jest to dzieło, o którym można łatwo zapomnieć, bo jego zachwycająca prezencja wtapia się w skórę, kości i każdą najmniejszą komórkę w naszym ciele.
Jestem pod ogromnym wrażeniem całokształtu i moje serce rozpiera dumna z Agaty. Dopiero co Dotyk stawiał swoje pierwsze kroki na wattpadzie, a już za miesiąc powita szeroki świat stojąc na półkach różnorodnych księgarni.
Podobno ból i piękno nie idą w parze. W tym przypadku te dwie rzeczy stworzyły zachwycające połączenie, którego toksyny przebiegle popłynęły żyłami wprost do serca, by niepozornie zniszczyć je raz na zawsze.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLuke i Andy uczyli się razem na nowo oddychać, mimo tego, iż wzajemnie zaciskali pięści na swoich gardłach.
„Dotyk Dawnych Dni” to sztuka. Prawdziwa sztuka, którą...
„Dotyk Dawnych Dni”
Luke Brynner i Andrea Henderson
Okrutne szczęście i piękny ból
Tak określali się głowni bohaterowie debiutanckiej powieści Agaty Kaczmarek, którą możecie znać z Wattpada. Tam też poznałam Luke’a oraz Andy i nawet nie wiecie jak stęskniłam się za nimi.
Za dwójką zniszczonych przez życie nastolatków, których celem było uratowanie siebie nawzajem. Jednak czy da się uratować kogoś kto już dawno umarł w środku? Czy da się naprawić rozbite na tysiące malutkich fragmentów lustro, wiedząc że nie odnajdziemy wszystkich elementów?
Bo tacy właśnie byli bohaterowie Dotyku. Rozbici na drobne części, a poskładanie ich w całość było niemal niemożliwe. Mimo wszystko spróbowali się wzajemnie ocalić, raniąc tym siebie jeszcze bardziej i niszcząc, a nie sądzili że można bardziej.
Przez całą historię towarzyszyło mi dziwne uczucie, którego nie potrafię opisać. Czułam jakby moje emocje, uczucia i wszystko co we mnie siedziało było pochłaniane z każdym kolejnym słowem. Przeczytane zdania sprawiały że odczuwałam rozrywający serce ból. Momentami był on na tyle silny że musiałam przeczytać dane zdanie kilka razy aby upewnić się czy aby napewno dobrze odczytałam treść książki, bo nie dowierzałam w to jak pewne fragmenty potrafiły mnie boleć.
Podczas czytania nie uroniłam ani jednej łzy, mimo tego że książka była wypełniona po brzegi bólem.
Cierpienie bohaterów momentami czułam na własnej skórze. Wypowiadane przez nich zdania. Ich czyny. Każdy gest.
Historia bohaterów kruszy serce na malutkie kawałeczki. Ich ból dociera prosto do najgłębszych jego zakątków. Życie Brynnera, jak i Henderson było wypełnione cierpieniem. Wszyscy dookoła wbijali malutkie szpileczki, które jedynie potęgowały odczuwany przez nich ból.
Momentem który złamał mnie najbardziej była zdecydowanie historia chłopaka. Ilość cierpienia jakie musiał znieść w tak młodym wieku rozrywa moje serce.
„Luke Brynner był tylko chłopcem, który pokochał piękny ból”
Dla Andrei Henderson, Luke Brynner był jej okrutnym szczęściem, a ona jego pięknym bólem.
„Kiedy się uśmiechał, odnosiła wrażenie, że wraz z nim uśmiechał się cały świat. Sam księżyc świecił jaśniej, a całe niebo zostało usłane gwiazdami, które pięknie migotały, oświetlając ich zmęczone twarze”
Bohaterowie wykreowani przez autorkę zawładnęli moim sercem już na Wattpadzie. Kocham to co Agata stworzyła. Jej styl pisania jest niesamowity, płynność jaka tam występuje jest oszałamiająca.
„Dotyk Dawnych Dni”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLuke Brynner i Andrea Henderson
Okrutne szczęście i piękny ból
Tak określali się głowni bohaterowie debiutanckiej powieści Agaty Kaczmarek, którą możecie znać z Wattpada. Tam też poznałam Luke’a oraz Andy i nawet nie wiecie jak stęskniłam się za nimi.
Za dwójką zniszczonych przez życie nastolatków, których celem było uratowanie siebie nawzajem....