„Góry mają to do siebie, że albo cię przyjmą, albo wyplują z hukiem, o jakim ci się nie śniło” – ten nieoficjalny postulat bieszczadzkiej surowości unosi się nad każdą stroną powieści „Pozimnie” Karoliny Malinowskiej. To historia o budowaniu fundamentów na ruchomych piaskach przeszłości, gdzie trawestacja klasycznego motywu „ucieczki na wieś” zyskuje tu brutalny, niemal turpistyczny wymiar.
Główna bohaterka, Karolina, znajduje się w punkcie zwrotnym, który przypomina swobodne spadanie. Tonie w długach, a jedyna bliska jej osoba – siostra – odcięła się od niej grubą kreską milczenia. Zdesperowana dziewczyna, mamiona wizją surowej natury i spokoju bieszczadzkiej wsi, postanawia porzucić dotychczasowe życie. Jednak Bieszczady w wydaniu Malinowskiej to nie pocztówkowy skansen, lecz miejsce, gdzie deszcz przenika do kości, a błoto wciąga głębiej niż miejskie problemy. Podczas jednej z takich nawałnic Karolina trafia do domu Adama i jego synów. To spotkanie staje się katalizatorem dla relacji nietypowej, gęstej od niedopowiedzeń i pierwotnej potrzeby bliskości.
Początek książki może wydawać się szokujący, a zachowania bohaterów momentami ocierają się o granice prawdopodobieństwa. Jednak im głębiej wchodzimy w ten literacki las, tym sytuacja staje się jaśniejsza. Autorka umiejętnie dawkuje informacje, pozwalając nam powoli rozumieć intencje Adama. To postać zbudowana z milczenia i szorstkości, pod którą tętni lęk o synów i żal po tym, co bezpowrotnie utracone. Między nim a Karoliną rodzi się więź, która nie jest łatwym romansem – to raczej wspólne łatanie dziur w duszy. Jednak, jak to w dobrym dramacie bywa, duchy przeszłości nie dają o sobie zapomnieć, stając na drodze do upragnionego spokoju.
Największą siłą „Pozimnia” jest jej bolesna autentyczność, która uderza czytelnika dopiero po zamknięciu ostatniej strony. Malinowska udowadnia, że każda rodzina – nawet ta żyjąca w izolacji od cywilizacji – ma swoje demony, troski i głęboko skrywane żale. To powieść o tym, że od problemów nie da się uciec w góry, bo zabieramy je ze sobą w bagażu podręcznym. Autorka sparafrazowała sielankowy obraz bieszczadzkiej samotni, zamieniając go w studium psychologiczne uwikłania i prób odzyskania godności.
Podsumowanie: 7,5/10
Książka otrzymuje ode mnie mocne 7,5/10. Choć start może wydawać się nieco nierealny, to finałowa prawda o kondycji ludzkich relacji w pełni to wynagradza. To proza obyczajowa z dużym ładunkiem emocjonalnym, która pokazuje, że „przeprawa” przez własne błędy jest trudniejsza niż wędrówka po najwyższych szczytach. Malinowska stworzyła opowieść, która mogłaby dziać się w niejednym domu obok nas, co czyni ją lekturą niezwykle uniwersalną i poruszającą.
„Góry mają to do siebie, że albo cię przyjmą, albo wyplują z hukiem, o jakim ci się nie śniło” – ten nieoficjalny postulat bieszczadzkiej surowości unosi się nad każdą stroną powieści „Pozimnie” Karoliny Malinowskiej. To historia o budowaniu fundamentów na ruchomych piaskach przeszłości, gdzie trawestacja klasycznego motywu „ucieczki na wieś” zyskuje tu brutalny, niemal...
Rewelacyjny debiut autorski, który pochłania od pierwszych stron, który wywołuje wiele emocji, intryguje, wzbudza ciekawość, który jest tak bardzo realistyczny i bliski życia, że czytając mamy wrażenie znajdowania się w środku codziennych przeżyć bohaterów.
Karolina, 38-letnia kobieta po trudnych przejściach rodzinnych i osobistych, bez pracy i własnego kąta, postanawia uciec od dotychczasowego życia; podczas jednego z częstych wypadów za miasto wśród drzew o jesiennych barwach wypatruje piękny, pełen uroku dom, w którym chciałaby zamieszkać. Nie ma jednak pieniędzy, więc o kupnie nie ma mowy. W deszczowy dzień, kiedy już po raz trzeci znajduje się w tym miejscu, podejmuje ostateczną decyzję i puka do drzwi wymarzonego domu. Przemoczona do suchej nitki, przemarznięta i trzęsąca się jak osika, nie za bardzo wiedząc, jak wyjaśnić swoją wizytę, postanawia się wycofać, jednak Adam - właściciel domu nie pozwala jej na to. Pomoc, szczera rozmowa i wyznanie Karoliny, to wszystko pozwala Adamowi podjąć decyzję - kobieta może zostać, ale na pewnych określonych warunkach. Wkrótce okazuje się, że w domu mieszka jeszcze dwóch synów właściciela - Paweł i Zbyszek, pracujący za granicą. Sam dom wymaga ogromnego nakładu pracy, doprowadzenia go do porządku i czystości. A jego mieszkańcy? Kim są, czy będą potrafili zaakceptować obcą kobietę we własnym domu?
Historię tych dojrzałych, tak bardzo pokaleczonych i doświadczonych życiowo ludzi, autorka odkrywa przed czytelnikami powoli, dozując w skąpych słowach lub wspomnieniach bohaterów ich przeżycia, doświadczenia, dramaty. Między Adamem i Karoliną wywiązuje się nikłe uczucie, coś bliskiego, tęsknota za ciepłem i czułością drugiego człowieka, przed czym mężczyzna mocno się broni, choć wyraźnie jest zafascynowany i zauroczony kobietą, czując do niej mocny pociąg. Co kryje się w jego sercu, z czym muszą mierzyć się jego synowie, co skrywają ich serca i dusze, dlaczego każdy żyje własnym zamkniętym życiem?
Książka zawiera tylko 250 stron, ale jest tak mocno nasycona i naszpikowana wszelkimi emocjami, że aż iskrzy, że nie pozwala zostawić ani na chwilę jej bohaterów z ich dramatami, bólem, rozczarowaniami, poczuciem winy, tragediami sprzed lat czy odkrytymi prawdami. Świetnie zarysowane postacie, realne, życiowe, prawdziwe i chociaż przesiąknięte gdzieś w głębi bólem czy żalem, czuje się łączącą ich silną więź, wzajemny szacunek, troskę, miłość. Polecam, bo to wspaniały debiut.
Rewelacyjny debiut autorski, który pochłania od pierwszych stron, który wywołuje wiele emocji, intryguje, wzbudza ciekawość, który jest tak bardzo realistyczny i bliski życia, że czytając mamy wrażenie znajdowania się w środku codziennych przeżyć bohaterów.
Karolina, 38-letnia kobieta po trudnych przejściach rodzinnych i osobistych, bez pracy i własnego kąta, postanawia...
Na początku ta książka wydała mi się lekko dziwna, ale strona za stroną zaczęła mnie pochłaniać.
Karolina tonie w długach, a siostra – jej najbliższa rodzina nie utrzymuje z nią kontaktów. Dziewczyna zauroczona surową naturą bieszczadzkiej wsi postanawia tam zamieszkać. Podczas ulewy trafia do domu Adama i jego synów. Między bohaterami rodzi się więź. Relacja, która zaczyna ich łączyć jest nietypowa. Karolina i Adam stają się sobie coraz bliżsi. Jednak duchy przeszłości nie pozwalają im cieszyć się drogą do szczęścia.
Muszę przyznać, że początek książki był dla mnie odrobinę szokujący i nierealny, ale im dalej w las tym sytuacja i zachowania bohaterów stawały się dla mnie jasne. Z każdym kolejnym rozdziałem zaczynałam rozumieć intencje Adama i jego synów. Po zamknięciu ostatniej strony zrozumiałam, że ta książka jest tak do bólu prawdziwa. Myślę, że historia opisana przez autorkę ma miejsce w niejednym domu. Każda rodzina ma swoje demony, swoje historie, swoje troski i żale.
Autorka świetnie opisuje przyjmujące zimno, jakie panuje w domu Adama. Muszę przyznać, że czytając te opisy nie raz miałam ochotę opatulić się w ciepły koc. Ale w tej książce wszystko jest uzasadnione, nawet niska temperatura i lodowaty, przejmujący chłód.
Polecam!
https://www.instagram.com/zaczytania/
Na początku ta książka wydała mi się lekko dziwna, ale strona za stroną zaczęła mnie pochłaniać.
Karolina tonie w długach, a siostra – jej najbliższa rodzina nie utrzymuje z nią kontaktów. Dziewczyna zauroczona surową naturą bieszczadzkiej wsi postanawia tam zamieszkać. Podczas ulewy trafia do domu Adama i jego synów. Między bohaterami rodzi się więź. Relacja, która...
Karolina ma za sobą ciężki okres w życiu, dlatego postanawia wyjechać w Bieszczady i tam rozpocząć nowy etap swojego życia. Kobieta szybko się przekonuje, że te miejsca kryją w sobie wiele tajemnic. Jedną z nich odkrywa w domu Adama, który przy bliższym poznaniu zaczyna się otwierać przed kobietą i ujawnia bolesne wspomnienia. Czy bohaterowie mają szansę na szczęście? Czy przeszłość się o nich upomni?
Z tego co zdążyłam się zorientować, to ta książka jest debiutem autorki i uważam, że jest całkiem dobra. Książka liczy około 250 stron, więc czyta się ją niezwykle szybko, jest wręcz idealna na jeden wieczór.
Autorka stworzyła ciekawą i bardzo realną historię z prawdziwym bohaterami, którzy zmagają się z problemami dnia codziennego oraz przeszłością. Oboje wiele już doświadczyli w życiu i teraz pragną jedynie spokoju. Wydaje mi się, że właśnie dlatego bohaterów tak do siebie ciągnie, bo są do siebie bardzo podobni, to dwie poranione dusze, które szukają ukojenia. Autorka na przykładzie głównych postaci pokazuje jak ciężko uciec przed przeszłością, jak trudno wyjść z żałoby, jak ciężko żyć w pojedynkę.
To słodko - gorzka opowieść, jednak dająca cień szansy na lepsze jutro. Moja ocena to 7/10.
Karolina ma za sobą ciężki okres w życiu, dlatego postanawia wyjechać w Bieszczady i tam rozpocząć nowy etap swojego życia. Kobieta szybko się przekonuje, że te miejsca kryją w sobie wiele tajemnic. Jedną z nich odkrywa w domu Adama, który przy bliższym poznaniu zaczyna się otwierać przed kobietą i ujawnia bolesne wspomnienia. Czy bohaterowie mają szansę na szczęście? Czy...
Odkąd pamiętam jestem raczej #teamkryminał lub #teamthriller jednak od czasu do czasu lubię wziąć do ręki dobrą książkę obyczajową. Ostatnio nawet częściej. Jednak rozpoczynając lekturę "Pozimnie" Karoliny Malinowskiej, nie sądziłam, że ta historia wciągnie mnie bez reszty. Naprawdę, nie zapowiadało się, a skończyło się na tym, że książkę pochłonęłam w jeden dzień. I tak mnie zachwyciła, że przychodzę do Was z recenzją od razu, na gorąco.
Historia ta zaczyna się dość dziwnie i nietuzinkowo... Karolina, kobieta z przeszłością i ciągnącymi się za nią problemami, postanawia zamieszkać w uroczym według niej domu na wsi. I nie byłoby w tym może nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że dom ten jest zamieszkały przez Adama i jego dwóch synów. I nie, nie znają oni Karoliny, a ona sama również nic o nich nie wie. Mężczyzna przyjmuje ją jednak pod swój dach... lecz co z tego wyniknie?
Jeśli pomyśleliście, że tak zaczyna się piękna romantyczna historia ze wspaniałym happy endem, to muszę Was rozczarować. Do romansu tej książce bardzo daleko, choć jakaś nutka miłości się w niej przewija. Jednak jest to książka wielowymiarowa, która daje czytelnikowi poczucie opowieści o prawdziwym życiu, gdzie nic nie jest czarne, albo białe, za to możemy spodziewać się wielu odcieni szarości. Bohaterowie mają swoje problemy, mają swoje wzloty i upadki, dokonują różnych wyborów, popełniają błędy, które ciągną za sobą przeróżne konsekwencje. Autorka porusza w swojej książce wiele trudnych tematów, począwszy od trudnych rodzinnych relacji, rodzicielstwa, alkoholizmu, a nawet śmierci ukochanej osoby. Fabuła jest zwyczajnie, a może właśnie niezwyczajnie do cna życiowa. Ta książka ma w sobie jakąś bliżej nieokreśloną magię... Z zapartym tchem połykałam strony, będąc ogromnie ciekawa co się wydarzy. I dalej jestem, czując niedosyt i mocno pragnąc poznać ciąg dalszy tej historii.
Odkąd pamiętam jestem raczej #teamkryminał lub #teamthriller jednak od czasu do czasu lubię wziąć do ręki dobrą książkę obyczajową. Ostatnio nawet częściej. Jednak rozpoczynając lekturę "Pozimnie" Karoliny Malinowskiej, nie sądziłam, że ta historia wciągnie mnie bez reszty. Naprawdę, nie zapowiadało się, a skończyło się na tym, że książkę pochłonęłam w jeden dzień. I tak...
Rany zadane przez członków rodziny bolą najbardziej. Czasem masz ochotę uciec, aby zapomnieć ale czy ucieczka jest w stanie pozbawić bólu, wymazać z pamięci zdarzenia.
Czy surowy klimat, piękne widoki nastroją serce do odrobiny szczęścia?
Zdecydowanie jeśli przeznaczenie nie pozwoli i będzie się śmiało w kułak z twoich nieszczęść, nie masz szans.
Czy na pewno jesteśmy panami własnego isnienia?
Bardzo głęboka opowieść o tym, że los balansuje cierpieniem na krawędzi przepaści
Rany zadane przez członków rodziny bolą najbardziej. Czasem masz ochotę uciec, aby zapomnieć ale czy ucieczka jest w stanie pozbawić bólu, wymazać z pamięci zdarzenia.
Czy surowy klimat, piękne widoki nastroją serce do odrobiny szczęścia?
Zdecydowanie jeśli przeznaczenie nie pozwoli i będzie się śmiało w kułak z twoich nieszczęść, nie masz szans.
Czy na pewno jesteśmy...
“Racją jest, że ludzie mają tendencję do zapamiętywania złych wspomnień i wydarzeń. Zadręczają siebie i innych. Rozdrapują stare rany tak, aby mogli przeżyć traumę raz jeszcze i tym razem inaczej. Może lepiej, może mniej boleśnie”.
“Pozimnie” to literatura obyczajowa, która w ciekawy sposób przedstawia historię kilku poranionych dusz. Dużo tu melancholii i smutku, życiowych doświadczeń i ostrych zakrętów... przez co chyba tym bardziej autentycznie. Dałam się ponieść emocjom bohaterów, ale muszę przyznać, że nie była to łatwa opowieść.
Karolina doszła w swoim życiu do takiego momentu, że nie wie, gdzie się podziać i do kogo zwrócić. Gdy znajduje pewien domek na odludziu, zakochuje się w nim i pragnie być jego częścią. Tam poznaje Adama, który również nie ma łatwiej przeszłości. Czy dwie tak poranione przez życie osoby znajdą szczęście u swego boku? Czy zaznają w końcu spokoju i miłości?
Książka wciąga od pierwszych stron i dzięki swojej małej objętości jest do przeczytania praktycznie na raz. Same losy bohaterów nie jest już takie proste, a ich relacja opiera się na wzajemnym podobieństwie i przyciąganiu- wbrew wszystkiemu i wszystkim. Od początku w powietrzu wisi jakaś tajemnica i lekki niepokój. Sam dom był świadkiem wielu rodzinnych nieporozumień, zgrzytów, milczenia, bólu, ale i miłości. Jedyne co początkowo nie przekonywało mnie do tej historii to sposób w jaki Karolina znalazła się w tym domu i stosunek jego mieszkańców do niej. Mężczyźni zachowywali się, delikatnie mówiąc, nieelegancko. Nie chcę zdradzać fabuły, natomiast zastanawiałam się nad zachowaniem bohaterki i nawet fakt, że miała trudną przeszłość i nie miała się gdzie podziać, nie zmuszało ją do tego by pozostać w miejscu, gdzie nie była szanowana. To taka rysa, która pojawiła się na początku tej historii, później relacja Karoliny i Adama naprawdę wciąga. Do tego słodko-gorzkie zakończenie, które pozostawi was z uczuciem niedosytu i lekkim ukłuciem w sercu.
“Pozimnie” to historia o skomplikowanych damsko- męskich relacjach, o przeszłości goniącej za teraźniejszością, zdarzeniach, które bolą mocno, mimo upływu lat. To także portret rodziny nieidealnej, zranionej, pogubionej. To opowieść o miłości, która potrafi wyleczyć, ale czy sprawi, że można zupełnie zapomnieć? Sami sprawdźcie ;)
“Racją jest, że ludzie mają tendencję do zapamiętywania złych wspomnień i wydarzeń. Zadręczają siebie i innych. Rozdrapują stare rany tak, aby mogli przeżyć traumę raz jeszcze i tym razem inaczej. Może lepiej, może mniej boleśnie”.
“Pozimnie” to literatura obyczajowa, która w ciekawy sposób przedstawia historię kilku poranionych dusz. Dużo tu melancholii i smutku,...
Tytuł jest dość tajemnicy i niewiele nam mówi, podobnie jak okładka, w której podoba mi się kolorystyka. Cała książka mówi o Karolinie która planuje zacząć nowy etap w życiu.
"Któż z nas choć raz w życiu nie marzył o tym, by rzucić wszystko i uciec w Bieszczady?"
Jeśli takie myśli was nachodziły to książka dla was bo właśnie taki sposób na nowy początek znajduje Karolina. Surowa piękna natura, spokój, oderwanie od rzeczywistości. To wszytko musi być cudowne i jej pomaga, jednak poza fascynującymi krajobrazami odkrywa, że kryje się tam wiele tajemnic.
Poza pięknem przyrody i tajemnicami poznaje także Adama, wdowca który jest dość zgorzkniały i zamknięty w sobie jednak każdego dnia zbliżają się do siebie coraz bardziej, aż ten otwiera się i ujawnia bolesną historię rodzinną. Ta niespdozwana znajomość może być nowym początkiem dla nich obojga, a puste dom na odludzi może nagle być pełen uczuć.
Jednak i dla niej i dla niego może się okazać że o przeszłości wcale nie tak łatwo zapomnieć. Jest to ciekawa, życiowa książka o uczuciach, o ludziach, którzy już trochę przeszli i o ucieczce od przeszłości. Jest lekka i szybka w czytaniu, a przy tym myślę że porusza znane nam z życia wątki więc miło się czyta.
Tytuł jest dość tajemnicy i niewiele nam mówi, podobnie jak okładka, w której podoba mi się kolorystyka. Cała książka mówi o Karolinie która planuje zacząć nowy etap w życiu.
"Któż z nas choć raz w życiu nie marzył o tym, by rzucić wszystko i uciec w Bieszczady?"
Jeśli takie myśli was nachodziły to książka dla was bo właśnie taki sposób na nowy początek znajduje Karolina....
"- Czyli jesteś takim trochę wrakiem?
(...)
- Miałem na myśli, że idealnie do nas pasujesz.
(...)
Chyba nikt lepiej by nie podsumował mojego życia, pomyślałam i ze smutkiem pokiwałam głową."
Karolina trochę przypadkiem, a może nie, trafia do domu Adama i jego dwóch synów. Pod pretekstem wzajemnej pomocy zostaje w nim na dłużej.
To nie jest opowieść o miłości z Bieszczadami w tle. Najistotniejsze są relacje rodzinne i stosunki międzyludzkie. Przede wszystkim to nie jest płytka historia. Podskórnie tworzy mieszankę traum, żalu i pretensji.
"Zniszczyłem wszystkich, których kochałem. Rozbili się o mnie, zamarzli, skamienieli."
Ile może wytrzymać człowiek? Jak długo znosić chichot losu, który rzuca mu kolejne kłody pod nogi?
Początek książki był dość dziwny i mało realny. Jednak z biegiem czasu wszystko nabrało sensu. Teraźniejszość przeplata się ze wspomnieniami, a zdecydowaną większość stanowią te przykre wydarzenia. Były momenty, że zakręciła mi się zła w oku. Język jest dość prosty, jednak w tym wypadku nie potrzeba pięknych metafor. Akcja toczy się powoli, skrupulatnie odkrywając kolejne tajemnice bohaterów.
Poznajemy losy wdowca Adama. Na kartach z przeszłości dostajemy obraz prawdziwej, czystej miłości młodych walczącej z brakiem akceptacji rodziców, pogardą i wytykaniem błędów na każdym kroku.
Z drugiej strony jest Karolina, kobieta na której ciążą zarówno problemy rodzinne jak i finansowe. Chce zacząć żyć od nowa jednak nie do końca ma na to środki. W głowie za to kiełkuje jej dość szalony pomysł. Stawia wszystko na jedną kartę, ale czy się opłaci?
Akcja toczy się w małej miejscowości, w której wszyscy wszystkich znają i wszystko wiedzą. Niestety moc plotki jest silna i potrafi skutecznie zniszczyć opinię o człowieku do tego stopnia, że nawet on sam zaczyna w nią wierzyć.
To nie jest słodka historia. To opowieść o ludziach poranionych przez życie, o niespełnionych marzeniach, nieprzepracowanej żałobie. Mamy tu alkoholizm i całą gamę jego następstw, łącznie z odebraniem opieki nad dzieckiem.
Ci ludzie przez swoją trudną przeszłość boją się ruszyć do przodu, z nową nadzieją i wiarą na lepsze jutro.
Wśród tych wszystkich przykrych zdarzeń są również pozytywne momenty. Znalazły się też zabawne wątki, które zróżnicowały emocje i odciążyły fabułę.
Polecam!
"- Czyli jesteś takim trochę wrakiem?
(...)
- Miałem na myśli, że idealnie do nas pasujesz.
(...)
Chyba nikt lepiej by nie podsumował mojego życia, pomyślałam i ze smutkiem pokiwałam głową."
Karolina trochę przypadkiem, a może nie, trafia do domu Adama i jego dwóch synów. Pod pretekstem wzajemnej pomocy zostaje w nim na dłużej.
Pierwszy raz spotkałam się z taką książką jak "Pozimnie" i absolutnie nie doszukujcie się tu negatywnego wydźwięku. Ta historia jest po prostu.. inna. Bohaterowie są jak najbardziej realni, nieudolni, nieidealni, zwyczajnie życiowy, stworzeni na wzór osób, które być może mijamy każdego dnia. Mają swoje demony, dziwne zachowania, a łączy ich z pewnością kiepska sytuacja życiowa. Każda z postaci znalazła się w trudnym momencie swojego życia, choć dzieli ich różnica wieku i doświadczenia to wszyscy muszą się mierzyć z własnymi problemami, które niejednokrotnie ich przytłaczają. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to sam pomysł na poznanie głównych bohaterów, dla mnie jest nierzeczywisty, a przynajmniej ja nie postąpiłabym tak i nie wyobrażam sobie innej sytuacji, aczkolwiek życie pisze różne scenariusze, więc staram się niczego nie odrzucać.
Karolina zbliża się do czterdziestki, a właściwie w życiu nie osiągnęła niczego, czym mogą się pochwalić jej rówieśniczki. Nie ma rodziny, domu, pracy, wszystko, co do tej pory miała i znała legło w gruzach. Spokój odnajduje właśnie w tajemniczym domu, blisko lasu, który zdaje się ją przyciągać. Ta kobieta potrafi zadbać o dom, ma dobre wykształcenie, a jednak nie potrafiła zadbać o najważniejszą osobę- siebie. Zdaje się być zagubiona, w tym, jak potoczyły się jej losy, co ma dalej zrobić ze sobą, jaki kierunek obrać na przyszłość.To taki typ kobiety, która potrzebuje kogoś u boku, by lekko nią pokierował i pomógł.
Adama poznajemy w bardzo ciekawych okolicznościach i przez to postać jest nad wyraz zaskakująca. Mrukliwy, zamknięty w sobie, wycofany, aspołeczny, to pierwsze określenia, jakie przychodzą na myśl o nim. A jednak, potrafi być troskliwy, choć w specyficzny dla siebie sposób. Stara się być jak najlepszym ojcem i choć nie zawsze wynik końcowy go zadowala to ewidentnie widać, że dobro synów jest dla niego ważne. Ma ogromne problemy z wyrażaniem uczuć. Natomiast wszystko to, co przydarzyło mu się w przeszłości sprawia, że zamknięty w sobie, zimny i bez chęci do życia, trwa w stagnacji i poczuciu beznadziei.
Książka porusza ważne i trudne tematy. Nadużywanie alkoholu i wpływ choroby na codzienne funkcjonowanie. Utrata sprawności fizycznej i jej działanie na teraźniejszość. Brak zaradności życiowej ale i chęci do zmian. Trud samotnego wychowywania dzieci. Niemożność pogodzenia się ze stratą. To i wiele innych, zawoalowane w lekko się czytający obraz powszedniego życia u zwyczajnych ludzi, znajdziecie w tej powieści. To nie jest standardowy romans czy przykład literatury obyczajowa, ta książka naciąga granice, poszukuje by opowiedzieć coś nieznanego do tej pory czytelnikom. I z całą pewnością zostaje w głowie.
Pierwszy raz spotkałam się z taką książką jak "Pozimnie" i absolutnie nie doszukujcie się tu negatywnego wydźwięku. Ta historia jest po prostu.. inna. Bohaterowie są jak najbardziej realni, nieudolni, nieidealni, zwyczajnie życiowy, stworzeni na wzór osób, które być może mijamy każdego dnia. Mają swoje demony, dziwne zachowania, a łączy ich z pewnością kiepska sytuacja...
Świat jest zatrważająco mały – pomyślałam patrząc na zdjęcie autorki książki „Pozimnie”. Karoliny Malinowskiej nigdy nie miałam okazji poznać osobiście. Może i gdzieś zamieniłyśmy kilka zdań, ale kiedy studiuje się na tej samej uczelni, na tym samym niedużym wydziale to trudno się na kogoś nie natknąć. Jeszcze trudniej nie zapamiętać osób, które nie wyglądają jak kopie dziewczyn z pism modowych. A takich studentek w pewien sposób wyróżniających się na filologii polskiej było dużo. A jednak gdzieś tam zapamiętałam i z tym większą chęcią sięgnęłam po jej książkę zabierającą czytelnika do dziwnego świata Karoliny, głównej bohaterki, która chcąc o siebie zawalczyć ruszyła na studia do dużego miasta, a później starała się rozwijać karierę. Los jednak bywa przewrotny. Do tego doszły złe relacje z bliskimi. Prawie czterdziestoletnia bohaterka może powiedzieć, że jej życie to pasmo porażek. Nie ona jedna ma taki problem.
„Racją jest, że ludzie mają masochistyczną tendencję do zapamiętywania złych wspomnień i wydarzeń. Zadręczają siebie i innych. Rozdrapują stare rany tak, aby mogli przeżyć traumę raz jeszcze i tym razem inaczej. Może lepiej, może mniej boleśnie”.
W życiu każdego człowieka pojawiają się takie chwile, że ma wrażenie braku jakiejkolwiek nadziei na odmianę losu: wszystko się sypie, rozpadają się relacje, nie ma pracy i środków do życia. Budowana latami pozycja, zdobyte wykształcenie, środki zgromadzone na koncie czasami nie wystarczą. Zdarza się, że jeden klient potrafi zrujnować całą firmę. I tak właśnie jest w przypadku Karoliny, głównej bohaterki, której życie nie oszczędzało: musiała pokonać wiele przeciwności, aby skończyć studia, a później założyć firmę. Była wykształcona, pracowita, przedsiębiorcza, miała wiele pomysłów na przetrwanie, a jedna zła decyzja sprawiła, że posypał się jej misternie ułożony domek z kart i pomysł na pracę. Po latach w poczuciu porażki wróciła do rodzinnego domu, gdzie czekały na nią tylko pretensje, że wcześniej nie zajmowała się starymi rodzicami tylko wolała lekkie życie w mieście. Ciągłe przepychanki z zazdrosną siostrą prowadzą do odcięcia się od rodziny. Karolina zostaje sama ze swoimi problemami. Jedyną deską ratunku jest dla niej dom po rodzicach, który musi wynająć, aby spłacać wielki kredyt będący pozostałością po zawrotnej karierze i przedsiębiorczości. Jakby tego było mało przyszła pandemia i obostrzenia, a przez to brak możliwości znalezienia nowej pracy. Zaszyta na wsi ma mało czasu na znalezienie swojego miejsca. Tylko, czy to jest realne w czasach, kiedy jest wiele ograniczeń i zakazów?
Ucieczki na łono natury dają wytchnienie, ale też stają się przyczyną odkrycia starego i urokliwego gospodarstwa, które wydaje jej się idealnym miejscem do życia. Wielokrotne powroty i snucie marzeń wydaje się pozostać poza jej zasięgiem. Zwłaszcza, że ma duże długi, a dom nie jest na sprzedaż. Pewnego dnia jednak wszystko się zmienia. Deszcz okazuje się wybawicielem. Przemoczona w czasie wędrówki trafia po raz kolejny w okolice swojego wymarzonego domu. Przekroczenie progu wywraca jej życie do góry nogami: staje się mieszkanką domu na odludziu. Nie byłoby w tej decyzji nic dziwnego, gdyby nie to, że obejście jest bardzo zaniedbane, jest w nim przeraźliwie zimno i mieszkają w nim tylko mężczyźni. Każdy z nich ma trudną przeszłość. Niektórym demony przeszłości, złe decyzje nie pozwalają na spokojne życie. Karolinę czeka tu trudna praca i niełatwa codzienność. Musi nie tylko wysprzątać dom, ale i uporać się z demonami z przeszłości. Tylko jak to zrobić, kiedy nikt nie chce podzielić się swoimi traumami i emocjami?
Karolina Malinowska zabiera czytelników do pięknej, jednocześnie surowej i sprawiającej wrażenie nieprzyjaznej i chłodnej przyrody. Znajdujący się na odludziu dom nie jest miejscem zachęcającym i gościnnym. Poza zimnem i brudem znajdują się w nim brutalni mężczyźni zagubieni wśród swoich złych wyborów oraz uciekający w świat alkoholu. W takim otoczeniu trudno o dobre uczucia, a tym bardziej miłość. Czy jest szansa na zmianę tego miejsca w przytulny i pełen pozytywnych uczuć dom?
Snuta przez Karolinę Malinowską opowieść ma wiele niedomówień, momentów, kiedy patrzymy na bohaterów z radością, ale jest też całe mnóstwo złych wydarzeń, przeszkód, słabości. Największymi wrogami bohaterów okażą się oni sami tkwiący w pętli rozpamiętywania przeszłości, snucia alternatywnych wydarzeń, marzących o śmierci.
„Pozimnie” nie jest lekturą lekką i łatwą. To wycinek życia grupki ludzi, których życie toczy się wokół poczucia winy i żalu.
Świat jest zatrważająco mały – pomyślałam patrząc na zdjęcie autorki książki „Pozimnie”. Karoliny Malinowskiej nigdy nie miałam okazji poznać osobiście. Może i gdzieś zamieniłyśmy kilka zdań, ale kiedy studiuje się na tej samej uczelni, na tym samym niedużym wydziale to trudno się na kogoś nie natknąć. Jeszcze trudniej nie zapamiętać osób, które nie wyglądają jak kopie...
„Góry mają to do siebie, że albo cię przyjmą, albo wyplują z hukiem, o jakim ci się nie śniło” – ten nieoficjalny postulat bieszczadzkiej surowości unosi się nad każdą stroną powieści „Pozimnie” Karoliny Malinowskiej. To historia o budowaniu fundamentów na ruchomych piaskach przeszłości, gdzie trawestacja klasycznego motywu „ucieczki na wieś” zyskuje tu brutalny, niemal turpistyczny wymiar.
Główna bohaterka, Karolina, znajduje się w punkcie zwrotnym, który przypomina swobodne spadanie. Tonie w długach, a jedyna bliska jej osoba – siostra – odcięła się od niej grubą kreską milczenia. Zdesperowana dziewczyna, mamiona wizją surowej natury i spokoju bieszczadzkiej wsi, postanawia porzucić dotychczasowe życie. Jednak Bieszczady w wydaniu Malinowskiej to nie pocztówkowy skansen, lecz miejsce, gdzie deszcz przenika do kości, a błoto wciąga głębiej niż miejskie problemy. Podczas jednej z takich nawałnic Karolina trafia do domu Adama i jego synów. To spotkanie staje się katalizatorem dla relacji nietypowej, gęstej od niedopowiedzeń i pierwotnej potrzeby bliskości.
Początek książki może wydawać się szokujący, a zachowania bohaterów momentami ocierają się o granice prawdopodobieństwa. Jednak im głębiej wchodzimy w ten literacki las, tym sytuacja staje się jaśniejsza. Autorka umiejętnie dawkuje informacje, pozwalając nam powoli rozumieć intencje Adama. To postać zbudowana z milczenia i szorstkości, pod którą tętni lęk o synów i żal po tym, co bezpowrotnie utracone. Między nim a Karoliną rodzi się więź, która nie jest łatwym romansem – to raczej wspólne łatanie dziur w duszy. Jednak, jak to w dobrym dramacie bywa, duchy przeszłości nie dają o sobie zapomnieć, stając na drodze do upragnionego spokoju.
Największą siłą „Pozimnia” jest jej bolesna autentyczność, która uderza czytelnika dopiero po zamknięciu ostatniej strony. Malinowska udowadnia, że każda rodzina – nawet ta żyjąca w izolacji od cywilizacji – ma swoje demony, troski i głęboko skrywane żale. To powieść o tym, że od problemów nie da się uciec w góry, bo zabieramy je ze sobą w bagażu podręcznym. Autorka sparafrazowała sielankowy obraz bieszczadzkiej samotni, zamieniając go w studium psychologiczne uwikłania i prób odzyskania godności.
Podsumowanie: 7,5/10
Książka otrzymuje ode mnie mocne 7,5/10. Choć start może wydawać się nieco nierealny, to finałowa prawda o kondycji ludzkich relacji w pełni to wynagradza. To proza obyczajowa z dużym ładunkiem emocjonalnym, która pokazuje, że „przeprawa” przez własne błędy jest trudniejsza niż wędrówka po najwyższych szczytach. Malinowska stworzyła opowieść, która mogłaby dziać się w niejednym domu obok nas, co czyni ją lekturą niezwykle uniwersalną i poruszającą.
„Góry mają to do siebie, że albo cię przyjmą, albo wyplują z hukiem, o jakim ci się nie śniło” – ten nieoficjalny postulat bieszczadzkiej surowości unosi się nad każdą stroną powieści „Pozimnie” Karoliny Malinowskiej. To historia o budowaniu fundamentów na ruchomych piaskach przeszłości, gdzie trawestacja klasycznego motywu „ucieczki na wieś” zyskuje tu brutalny, niemal...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek książki absurdalny. Styl naiwny, ale równocześnie okraszony wulgaryzmami. Dużo błędów niewyłapanych podczas korekty.
Niezły zasób słownictwa. Myślę, że autorka powinna próbować sił dalej, bo ma potencjał.
Początek książki absurdalny. Styl naiwny, ale równocześnie okraszony wulgaryzmami. Dużo błędów niewyłapanych podczas korekty.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiezły zasób słownictwa. Myślę, że autorka powinna próbować sił dalej, bo ma potencjał.
Rewelacyjny debiut autorski, który pochłania od pierwszych stron, który wywołuje wiele emocji, intryguje, wzbudza ciekawość, który jest tak bardzo realistyczny i bliski życia, że czytając mamy wrażenie znajdowania się w środku codziennych przeżyć bohaterów.
Karolina, 38-letnia kobieta po trudnych przejściach rodzinnych i osobistych, bez pracy i własnego kąta, postanawia uciec od dotychczasowego życia; podczas jednego z częstych wypadów za miasto wśród drzew o jesiennych barwach wypatruje piękny, pełen uroku dom, w którym chciałaby zamieszkać. Nie ma jednak pieniędzy, więc o kupnie nie ma mowy. W deszczowy dzień, kiedy już po raz trzeci znajduje się w tym miejscu, podejmuje ostateczną decyzję i puka do drzwi wymarzonego domu. Przemoczona do suchej nitki, przemarznięta i trzęsąca się jak osika, nie za bardzo wiedząc, jak wyjaśnić swoją wizytę, postanawia się wycofać, jednak Adam - właściciel domu nie pozwala jej na to. Pomoc, szczera rozmowa i wyznanie Karoliny, to wszystko pozwala Adamowi podjąć decyzję - kobieta może zostać, ale na pewnych określonych warunkach. Wkrótce okazuje się, że w domu mieszka jeszcze dwóch synów właściciela - Paweł i Zbyszek, pracujący za granicą. Sam dom wymaga ogromnego nakładu pracy, doprowadzenia go do porządku i czystości. A jego mieszkańcy? Kim są, czy będą potrafili zaakceptować obcą kobietę we własnym domu?
Historię tych dojrzałych, tak bardzo pokaleczonych i doświadczonych życiowo ludzi, autorka odkrywa przed czytelnikami powoli, dozując w skąpych słowach lub wspomnieniach bohaterów ich przeżycia, doświadczenia, dramaty. Między Adamem i Karoliną wywiązuje się nikłe uczucie, coś bliskiego, tęsknota za ciepłem i czułością drugiego człowieka, przed czym mężczyzna mocno się broni, choć wyraźnie jest zafascynowany i zauroczony kobietą, czując do niej mocny pociąg. Co kryje się w jego sercu, z czym muszą mierzyć się jego synowie, co skrywają ich serca i dusze, dlaczego każdy żyje własnym zamkniętym życiem?
Książka zawiera tylko 250 stron, ale jest tak mocno nasycona i naszpikowana wszelkimi emocjami, że aż iskrzy, że nie pozwala zostawić ani na chwilę jej bohaterów z ich dramatami, bólem, rozczarowaniami, poczuciem winy, tragediami sprzed lat czy odkrytymi prawdami. Świetnie zarysowane postacie, realne, życiowe, prawdziwe i chociaż przesiąknięte gdzieś w głębi bólem czy żalem, czuje się łączącą ich silną więź, wzajemny szacunek, troskę, miłość. Polecam, bo to wspaniały debiut.
Rewelacyjny debiut autorski, który pochłania od pierwszych stron, który wywołuje wiele emocji, intryguje, wzbudza ciekawość, który jest tak bardzo realistyczny i bliski życia, że czytając mamy wrażenie znajdowania się w środku codziennych przeżyć bohaterów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKarolina, 38-letnia kobieta po trudnych przejściach rodzinnych i osobistych, bez pracy i własnego kąta, postanawia...
Na początku ta książka wydała mi się lekko dziwna, ale strona za stroną zaczęła mnie pochłaniać.
Karolina tonie w długach, a siostra – jej najbliższa rodzina nie utrzymuje z nią kontaktów. Dziewczyna zauroczona surową naturą bieszczadzkiej wsi postanawia tam zamieszkać. Podczas ulewy trafia do domu Adama i jego synów. Między bohaterami rodzi się więź. Relacja, która zaczyna ich łączyć jest nietypowa. Karolina i Adam stają się sobie coraz bliżsi. Jednak duchy przeszłości nie pozwalają im cieszyć się drogą do szczęścia.
Muszę przyznać, że początek książki był dla mnie odrobinę szokujący i nierealny, ale im dalej w las tym sytuacja i zachowania bohaterów stawały się dla mnie jasne. Z każdym kolejnym rozdziałem zaczynałam rozumieć intencje Adama i jego synów. Po zamknięciu ostatniej strony zrozumiałam, że ta książka jest tak do bólu prawdziwa. Myślę, że historia opisana przez autorkę ma miejsce w niejednym domu. Każda rodzina ma swoje demony, swoje historie, swoje troski i żale.
Autorka świetnie opisuje przyjmujące zimno, jakie panuje w domu Adama. Muszę przyznać, że czytając te opisy nie raz miałam ochotę opatulić się w ciepły koc. Ale w tej książce wszystko jest uzasadnione, nawet niska temperatura i lodowaty, przejmujący chłód.
Polecam!
https://www.instagram.com/zaczytania/
Na początku ta książka wydała mi się lekko dziwna, ale strona za stroną zaczęła mnie pochłaniać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKarolina tonie w długach, a siostra – jej najbliższa rodzina nie utrzymuje z nią kontaktów. Dziewczyna zauroczona surową naturą bieszczadzkiej wsi postanawia tam zamieszkać. Podczas ulewy trafia do domu Adama i jego synów. Między bohaterami rodzi się więź. Relacja, która...
Karolina ma za sobą ciężki okres w życiu, dlatego postanawia wyjechać w Bieszczady i tam rozpocząć nowy etap swojego życia. Kobieta szybko się przekonuje, że te miejsca kryją w sobie wiele tajemnic. Jedną z nich odkrywa w domu Adama, który przy bliższym poznaniu zaczyna się otwierać przed kobietą i ujawnia bolesne wspomnienia. Czy bohaterowie mają szansę na szczęście? Czy przeszłość się o nich upomni?
Z tego co zdążyłam się zorientować, to ta książka jest debiutem autorki i uważam, że jest całkiem dobra. Książka liczy około 250 stron, więc czyta się ją niezwykle szybko, jest wręcz idealna na jeden wieczór.
Autorka stworzyła ciekawą i bardzo realną historię z prawdziwym bohaterami, którzy zmagają się z problemami dnia codziennego oraz przeszłością. Oboje wiele już doświadczyli w życiu i teraz pragną jedynie spokoju. Wydaje mi się, że właśnie dlatego bohaterów tak do siebie ciągnie, bo są do siebie bardzo podobni, to dwie poranione dusze, które szukają ukojenia. Autorka na przykładzie głównych postaci pokazuje jak ciężko uciec przed przeszłością, jak trudno wyjść z żałoby, jak ciężko żyć w pojedynkę.
To słodko - gorzka opowieść, jednak dająca cień szansy na lepsze jutro. Moja ocena to 7/10.
Karolina ma za sobą ciężki okres w życiu, dlatego postanawia wyjechać w Bieszczady i tam rozpocząć nowy etap swojego życia. Kobieta szybko się przekonuje, że te miejsca kryją w sobie wiele tajemnic. Jedną z nich odkrywa w domu Adama, który przy bliższym poznaniu zaczyna się otwierać przed kobietą i ujawnia bolesne wspomnienia. Czy bohaterowie mają szansę na szczęście? Czy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdkąd pamiętam jestem raczej #teamkryminał lub #teamthriller jednak od czasu do czasu lubię wziąć do ręki dobrą książkę obyczajową. Ostatnio nawet częściej. Jednak rozpoczynając lekturę "Pozimnie" Karoliny Malinowskiej, nie sądziłam, że ta historia wciągnie mnie bez reszty. Naprawdę, nie zapowiadało się, a skończyło się na tym, że książkę pochłonęłam w jeden dzień. I tak mnie zachwyciła, że przychodzę do Was z recenzją od razu, na gorąco.
Historia ta zaczyna się dość dziwnie i nietuzinkowo... Karolina, kobieta z przeszłością i ciągnącymi się za nią problemami, postanawia zamieszkać w uroczym według niej domu na wsi. I nie byłoby w tym może nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że dom ten jest zamieszkały przez Adama i jego dwóch synów. I nie, nie znają oni Karoliny, a ona sama również nic o nich nie wie. Mężczyzna przyjmuje ją jednak pod swój dach... lecz co z tego wyniknie?
Jeśli pomyśleliście, że tak zaczyna się piękna romantyczna historia ze wspaniałym happy endem, to muszę Was rozczarować. Do romansu tej książce bardzo daleko, choć jakaś nutka miłości się w niej przewija. Jednak jest to książka wielowymiarowa, która daje czytelnikowi poczucie opowieści o prawdziwym życiu, gdzie nic nie jest czarne, albo białe, za to możemy spodziewać się wielu odcieni szarości. Bohaterowie mają swoje problemy, mają swoje wzloty i upadki, dokonują różnych wyborów, popełniają błędy, które ciągną za sobą przeróżne konsekwencje. Autorka porusza w swojej książce wiele trudnych tematów, począwszy od trudnych rodzinnych relacji, rodzicielstwa, alkoholizmu, a nawet śmierci ukochanej osoby. Fabuła jest zwyczajnie, a może właśnie niezwyczajnie do cna życiowa. Ta książka ma w sobie jakąś bliżej nieokreśloną magię... Z zapartym tchem połykałam strony, będąc ogromnie ciekawa co się wydarzy. I dalej jestem, czując niedosyt i mocno pragnąc poznać ciąg dalszy tej historii.
Odkąd pamiętam jestem raczej #teamkryminał lub #teamthriller jednak od czasu do czasu lubię wziąć do ręki dobrą książkę obyczajową. Ostatnio nawet częściej. Jednak rozpoczynając lekturę "Pozimnie" Karoliny Malinowskiej, nie sądziłam, że ta historia wciągnie mnie bez reszty. Naprawdę, nie zapowiadało się, a skończyło się na tym, że książkę pochłonęłam w jeden dzień. I tak...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRany zadane przez członków rodziny bolą najbardziej. Czasem masz ochotę uciec, aby zapomnieć ale czy ucieczka jest w stanie pozbawić bólu, wymazać z pamięci zdarzenia.
Czy surowy klimat, piękne widoki nastroją serce do odrobiny szczęścia?
Zdecydowanie jeśli przeznaczenie nie pozwoli i będzie się śmiało w kułak z twoich nieszczęść, nie masz szans.
Czy na pewno jesteśmy panami własnego isnienia?
Bardzo głęboka opowieść o tym, że los balansuje cierpieniem na krawędzi przepaści
Rany zadane przez członków rodziny bolą najbardziej. Czasem masz ochotę uciec, aby zapomnieć ale czy ucieczka jest w stanie pozbawić bólu, wymazać z pamięci zdarzenia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy surowy klimat, piękne widoki nastroją serce do odrobiny szczęścia?
Zdecydowanie jeśli przeznaczenie nie pozwoli i będzie się śmiało w kułak z twoich nieszczęść, nie masz szans.
Czy na pewno jesteśmy...
“Racją jest, że ludzie mają tendencję do zapamiętywania złych wspomnień i wydarzeń. Zadręczają siebie i innych. Rozdrapują stare rany tak, aby mogli przeżyć traumę raz jeszcze i tym razem inaczej. Może lepiej, może mniej boleśnie”.
“Pozimnie” to literatura obyczajowa, która w ciekawy sposób przedstawia historię kilku poranionych dusz. Dużo tu melancholii i smutku, życiowych doświadczeń i ostrych zakrętów... przez co chyba tym bardziej autentycznie. Dałam się ponieść emocjom bohaterów, ale muszę przyznać, że nie była to łatwa opowieść.
Karolina doszła w swoim życiu do takiego momentu, że nie wie, gdzie się podziać i do kogo zwrócić. Gdy znajduje pewien domek na odludziu, zakochuje się w nim i pragnie być jego częścią. Tam poznaje Adama, który również nie ma łatwiej przeszłości. Czy dwie tak poranione przez życie osoby znajdą szczęście u swego boku? Czy zaznają w końcu spokoju i miłości?
Książka wciąga od pierwszych stron i dzięki swojej małej objętości jest do przeczytania praktycznie na raz. Same losy bohaterów nie jest już takie proste, a ich relacja opiera się na wzajemnym podobieństwie i przyciąganiu- wbrew wszystkiemu i wszystkim. Od początku w powietrzu wisi jakaś tajemnica i lekki niepokój. Sam dom był świadkiem wielu rodzinnych nieporozumień, zgrzytów, milczenia, bólu, ale i miłości. Jedyne co początkowo nie przekonywało mnie do tej historii to sposób w jaki Karolina znalazła się w tym domu i stosunek jego mieszkańców do niej. Mężczyźni zachowywali się, delikatnie mówiąc, nieelegancko. Nie chcę zdradzać fabuły, natomiast zastanawiałam się nad zachowaniem bohaterki i nawet fakt, że miała trudną przeszłość i nie miała się gdzie podziać, nie zmuszało ją do tego by pozostać w miejscu, gdzie nie była szanowana. To taka rysa, która pojawiła się na początku tej historii, później relacja Karoliny i Adama naprawdę wciąga. Do tego słodko-gorzkie zakończenie, które pozostawi was z uczuciem niedosytu i lekkim ukłuciem w sercu.
“Pozimnie” to historia o skomplikowanych damsko- męskich relacjach, o przeszłości goniącej za teraźniejszością, zdarzeniach, które bolą mocno, mimo upływu lat. To także portret rodziny nieidealnej, zranionej, pogubionej. To opowieść o miłości, która potrafi wyleczyć, ale czy sprawi, że można zupełnie zapomnieć? Sami sprawdźcie ;)
“Racją jest, że ludzie mają tendencję do zapamiętywania złych wspomnień i wydarzeń. Zadręczają siebie i innych. Rozdrapują stare rany tak, aby mogli przeżyć traumę raz jeszcze i tym razem inaczej. Może lepiej, może mniej boleśnie”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“Pozimnie” to literatura obyczajowa, która w ciekawy sposób przedstawia historię kilku poranionych dusz. Dużo tu melancholii i smutku,...
Tytuł jest dość tajemnicy i niewiele nam mówi, podobnie jak okładka, w której podoba mi się kolorystyka. Cała książka mówi o Karolinie która planuje zacząć nowy etap w życiu.
"Któż z nas choć raz w życiu nie marzył o tym, by rzucić wszystko i uciec w Bieszczady?"
Jeśli takie myśli was nachodziły to książka dla was bo właśnie taki sposób na nowy początek znajduje Karolina. Surowa piękna natura, spokój, oderwanie od rzeczywistości. To wszytko musi być cudowne i jej pomaga, jednak poza fascynującymi krajobrazami odkrywa, że kryje się tam wiele tajemnic.
Poza pięknem przyrody i tajemnicami poznaje także Adama, wdowca który jest dość zgorzkniały i zamknięty w sobie jednak każdego dnia zbliżają się do siebie coraz bardziej, aż ten otwiera się i ujawnia bolesną historię rodzinną. Ta niespdozwana znajomość może być nowym początkiem dla nich obojga, a puste dom na odludzi może nagle być pełen uczuć.
Jednak i dla niej i dla niego może się okazać że o przeszłości wcale nie tak łatwo zapomnieć. Jest to ciekawa, życiowa książka o uczuciach, o ludziach, którzy już trochę przeszli i o ucieczce od przeszłości. Jest lekka i szybka w czytaniu, a przy tym myślę że porusza znane nam z życia wątki więc miło się czyta.
Tytuł jest dość tajemnicy i niewiele nam mówi, podobnie jak okładka, w której podoba mi się kolorystyka. Cała książka mówi o Karolinie która planuje zacząć nowy etap w życiu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Któż z nas choć raz w życiu nie marzył o tym, by rzucić wszystko i uciec w Bieszczady?"
Jeśli takie myśli was nachodziły to książka dla was bo właśnie taki sposób na nowy początek znajduje Karolina....
"- Czyli jesteś takim trochę wrakiem?
(...)
- Miałem na myśli, że idealnie do nas pasujesz.
(...)
Chyba nikt lepiej by nie podsumował mojego życia, pomyślałam i ze smutkiem pokiwałam głową."
Karolina trochę przypadkiem, a może nie, trafia do domu Adama i jego dwóch synów. Pod pretekstem wzajemnej pomocy zostaje w nim na dłużej.
To nie jest opowieść o miłości z Bieszczadami w tle. Najistotniejsze są relacje rodzinne i stosunki międzyludzkie. Przede wszystkim to nie jest płytka historia. Podskórnie tworzy mieszankę traum, żalu i pretensji.
"Zniszczyłem wszystkich, których kochałem. Rozbili się o mnie, zamarzli, skamienieli."
Ile może wytrzymać człowiek? Jak długo znosić chichot losu, który rzuca mu kolejne kłody pod nogi?
Początek książki był dość dziwny i mało realny. Jednak z biegiem czasu wszystko nabrało sensu. Teraźniejszość przeplata się ze wspomnieniami, a zdecydowaną większość stanowią te przykre wydarzenia. Były momenty, że zakręciła mi się zła w oku. Język jest dość prosty, jednak w tym wypadku nie potrzeba pięknych metafor. Akcja toczy się powoli, skrupulatnie odkrywając kolejne tajemnice bohaterów.
Poznajemy losy wdowca Adama. Na kartach z przeszłości dostajemy obraz prawdziwej, czystej miłości młodych walczącej z brakiem akceptacji rodziców, pogardą i wytykaniem błędów na każdym kroku.
Z drugiej strony jest Karolina, kobieta na której ciążą zarówno problemy rodzinne jak i finansowe. Chce zacząć żyć od nowa jednak nie do końca ma na to środki. W głowie za to kiełkuje jej dość szalony pomysł. Stawia wszystko na jedną kartę, ale czy się opłaci?
Akcja toczy się w małej miejscowości, w której wszyscy wszystkich znają i wszystko wiedzą. Niestety moc plotki jest silna i potrafi skutecznie zniszczyć opinię o człowieku do tego stopnia, że nawet on sam zaczyna w nią wierzyć.
To nie jest słodka historia. To opowieść o ludziach poranionych przez życie, o niespełnionych marzeniach, nieprzepracowanej żałobie. Mamy tu alkoholizm i całą gamę jego następstw, łącznie z odebraniem opieki nad dzieckiem.
Ci ludzie przez swoją trudną przeszłość boją się ruszyć do przodu, z nową nadzieją i wiarą na lepsze jutro.
Wśród tych wszystkich przykrych zdarzeń są również pozytywne momenty. Znalazły się też zabawne wątki, które zróżnicowały emocje i odciążyły fabułę.
Polecam!
"- Czyli jesteś takim trochę wrakiem?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to(...)
- Miałem na myśli, że idealnie do nas pasujesz.
(...)
Chyba nikt lepiej by nie podsumował mojego życia, pomyślałam i ze smutkiem pokiwałam głową."
Karolina trochę przypadkiem, a może nie, trafia do domu Adama i jego dwóch synów. Pod pretekstem wzajemnej pomocy zostaje w nim na dłużej.
To nie jest opowieść o miłości z...
Pierwszy raz spotkałam się z taką książką jak "Pozimnie" i absolutnie nie doszukujcie się tu negatywnego wydźwięku. Ta historia jest po prostu.. inna. Bohaterowie są jak najbardziej realni, nieudolni, nieidealni, zwyczajnie życiowy, stworzeni na wzór osób, które być może mijamy każdego dnia. Mają swoje demony, dziwne zachowania, a łączy ich z pewnością kiepska sytuacja życiowa. Każda z postaci znalazła się w trudnym momencie swojego życia, choć dzieli ich różnica wieku i doświadczenia to wszyscy muszą się mierzyć z własnymi problemami, które niejednokrotnie ich przytłaczają. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to sam pomysł na poznanie głównych bohaterów, dla mnie jest nierzeczywisty, a przynajmniej ja nie postąpiłabym tak i nie wyobrażam sobie innej sytuacji, aczkolwiek życie pisze różne scenariusze, więc staram się niczego nie odrzucać.
Karolina zbliża się do czterdziestki, a właściwie w życiu nie osiągnęła niczego, czym mogą się pochwalić jej rówieśniczki. Nie ma rodziny, domu, pracy, wszystko, co do tej pory miała i znała legło w gruzach. Spokój odnajduje właśnie w tajemniczym domu, blisko lasu, który zdaje się ją przyciągać. Ta kobieta potrafi zadbać o dom, ma dobre wykształcenie, a jednak nie potrafiła zadbać o najważniejszą osobę- siebie. Zdaje się być zagubiona, w tym, jak potoczyły się jej losy, co ma dalej zrobić ze sobą, jaki kierunek obrać na przyszłość.To taki typ kobiety, która potrzebuje kogoś u boku, by lekko nią pokierował i pomógł.
Adama poznajemy w bardzo ciekawych okolicznościach i przez to postać jest nad wyraz zaskakująca. Mrukliwy, zamknięty w sobie, wycofany, aspołeczny, to pierwsze określenia, jakie przychodzą na myśl o nim. A jednak, potrafi być troskliwy, choć w specyficzny dla siebie sposób. Stara się być jak najlepszym ojcem i choć nie zawsze wynik końcowy go zadowala to ewidentnie widać, że dobro synów jest dla niego ważne. Ma ogromne problemy z wyrażaniem uczuć. Natomiast wszystko to, co przydarzyło mu się w przeszłości sprawia, że zamknięty w sobie, zimny i bez chęci do życia, trwa w stagnacji i poczuciu beznadziei.
Książka porusza ważne i trudne tematy. Nadużywanie alkoholu i wpływ choroby na codzienne funkcjonowanie. Utrata sprawności fizycznej i jej działanie na teraźniejszość. Brak zaradności życiowej ale i chęci do zmian. Trud samotnego wychowywania dzieci. Niemożność pogodzenia się ze stratą. To i wiele innych, zawoalowane w lekko się czytający obraz powszedniego życia u zwyczajnych ludzi, znajdziecie w tej powieści. To nie jest standardowy romans czy przykład literatury obyczajowa, ta książka naciąga granice, poszukuje by opowiedzieć coś nieznanego do tej pory czytelnikom. I z całą pewnością zostaje w głowie.
Pierwszy raz spotkałam się z taką książką jak "Pozimnie" i absolutnie nie doszukujcie się tu negatywnego wydźwięku. Ta historia jest po prostu.. inna. Bohaterowie są jak najbardziej realni, nieudolni, nieidealni, zwyczajnie życiowy, stworzeni na wzór osób, które być może mijamy każdego dnia. Mają swoje demony, dziwne zachowania, a łączy ich z pewnością kiepska sytuacja...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwiat jest zatrważająco mały – pomyślałam patrząc na zdjęcie autorki książki „Pozimnie”. Karoliny Malinowskiej nigdy nie miałam okazji poznać osobiście. Może i gdzieś zamieniłyśmy kilka zdań, ale kiedy studiuje się na tej samej uczelni, na tym samym niedużym wydziale to trudno się na kogoś nie natknąć. Jeszcze trudniej nie zapamiętać osób, które nie wyglądają jak kopie dziewczyn z pism modowych. A takich studentek w pewien sposób wyróżniających się na filologii polskiej było dużo. A jednak gdzieś tam zapamiętałam i z tym większą chęcią sięgnęłam po jej książkę zabierającą czytelnika do dziwnego świata Karoliny, głównej bohaterki, która chcąc o siebie zawalczyć ruszyła na studia do dużego miasta, a później starała się rozwijać karierę. Los jednak bywa przewrotny. Do tego doszły złe relacje z bliskimi. Prawie czterdziestoletnia bohaterka może powiedzieć, że jej życie to pasmo porażek. Nie ona jedna ma taki problem.
„Racją jest, że ludzie mają masochistyczną tendencję do zapamiętywania złych wspomnień i wydarzeń. Zadręczają siebie i innych. Rozdrapują stare rany tak, aby mogli przeżyć traumę raz jeszcze i tym razem inaczej. Może lepiej, może mniej boleśnie”.
W życiu każdego człowieka pojawiają się takie chwile, że ma wrażenie braku jakiejkolwiek nadziei na odmianę losu: wszystko się sypie, rozpadają się relacje, nie ma pracy i środków do życia. Budowana latami pozycja, zdobyte wykształcenie, środki zgromadzone na koncie czasami nie wystarczą. Zdarza się, że jeden klient potrafi zrujnować całą firmę. I tak właśnie jest w przypadku Karoliny, głównej bohaterki, której życie nie oszczędzało: musiała pokonać wiele przeciwności, aby skończyć studia, a później założyć firmę. Była wykształcona, pracowita, przedsiębiorcza, miała wiele pomysłów na przetrwanie, a jedna zła decyzja sprawiła, że posypał się jej misternie ułożony domek z kart i pomysł na pracę. Po latach w poczuciu porażki wróciła do rodzinnego domu, gdzie czekały na nią tylko pretensje, że wcześniej nie zajmowała się starymi rodzicami tylko wolała lekkie życie w mieście. Ciągłe przepychanki z zazdrosną siostrą prowadzą do odcięcia się od rodziny. Karolina zostaje sama ze swoimi problemami. Jedyną deską ratunku jest dla niej dom po rodzicach, który musi wynająć, aby spłacać wielki kredyt będący pozostałością po zawrotnej karierze i przedsiębiorczości. Jakby tego było mało przyszła pandemia i obostrzenia, a przez to brak możliwości znalezienia nowej pracy. Zaszyta na wsi ma mało czasu na znalezienie swojego miejsca. Tylko, czy to jest realne w czasach, kiedy jest wiele ograniczeń i zakazów?
Ucieczki na łono natury dają wytchnienie, ale też stają się przyczyną odkrycia starego i urokliwego gospodarstwa, które wydaje jej się idealnym miejscem do życia. Wielokrotne powroty i snucie marzeń wydaje się pozostać poza jej zasięgiem. Zwłaszcza, że ma duże długi, a dom nie jest na sprzedaż. Pewnego dnia jednak wszystko się zmienia. Deszcz okazuje się wybawicielem. Przemoczona w czasie wędrówki trafia po raz kolejny w okolice swojego wymarzonego domu. Przekroczenie progu wywraca jej życie do góry nogami: staje się mieszkanką domu na odludziu. Nie byłoby w tej decyzji nic dziwnego, gdyby nie to, że obejście jest bardzo zaniedbane, jest w nim przeraźliwie zimno i mieszkają w nim tylko mężczyźni. Każdy z nich ma trudną przeszłość. Niektórym demony przeszłości, złe decyzje nie pozwalają na spokojne życie. Karolinę czeka tu trudna praca i niełatwa codzienność. Musi nie tylko wysprzątać dom, ale i uporać się z demonami z przeszłości. Tylko jak to zrobić, kiedy nikt nie chce podzielić się swoimi traumami i emocjami?
Karolina Malinowska zabiera czytelników do pięknej, jednocześnie surowej i sprawiającej wrażenie nieprzyjaznej i chłodnej przyrody. Znajdujący się na odludziu dom nie jest miejscem zachęcającym i gościnnym. Poza zimnem i brudem znajdują się w nim brutalni mężczyźni zagubieni wśród swoich złych wyborów oraz uciekający w świat alkoholu. W takim otoczeniu trudno o dobre uczucia, a tym bardziej miłość. Czy jest szansa na zmianę tego miejsca w przytulny i pełen pozytywnych uczuć dom?
Snuta przez Karolinę Malinowską opowieść ma wiele niedomówień, momentów, kiedy patrzymy na bohaterów z radością, ale jest też całe mnóstwo złych wydarzeń, przeszkód, słabości. Największymi wrogami bohaterów okażą się oni sami tkwiący w pętli rozpamiętywania przeszłości, snucia alternatywnych wydarzeń, marzących o śmierci.
„Pozimnie” nie jest lekturą lekką i łatwą. To wycinek życia grupki ludzi, których życie toczy się wokół poczucia winy i żalu.
Świat jest zatrważająco mały – pomyślałam patrząc na zdjęcie autorki książki „Pozimnie”. Karoliny Malinowskiej nigdy nie miałam okazji poznać osobiście. Może i gdzieś zamieniłyśmy kilka zdań, ale kiedy studiuje się na tej samej uczelni, na tym samym niedużym wydziale to trudno się na kogoś nie natknąć. Jeszcze trudniej nie zapamiętać osób, które nie wyglądają jak kopie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to