Najpierw zawiodłem się na tej książce, a potem zaskoczyła mnie ona kilkoma dobrymi, trzymającymi w napięciu rozdziałami, które tworzą satysfakcjonujące zakończenie. Autorowi udało się nawet dość zgrabnie wpleść weń iście indiańską przypowieść o cyklicznej naturze okrucieństwa i zrodzonej z niego nienawiści.
Szkoda tylko, że duża część tej historii jest przesycona niezamierzonym absurdem: śmierć niektórych bohaterów zahacza o śmieszność, a ich zachowania i decyzje bywają naprawdę groteskowe.
Najpierw zawiodłem się na tej książce, a potem zaskoczyła mnie ona kilkoma dobrymi, trzymającymi w napięciu rozdziałami, które tworzą satysfakcjonujące zakończenie. Autorowi udało się nawet dość zgrabnie wpleść weń iście indiańską przypowieść o cyklicznej naturze okrucieństwa i zrodzonej z niego nienawiści.
Szkoda tylko, że duża część tej historii jest przesycona...
Powieść krótka, ale tak przeładowana zbędnymi codziennymi perypetiami bohaterów, że gdyby wyciąć z niej wszystko, co nużące, zostałoby co najwyżej krótkie opowiadanie. Gdyby więcej energii poświęcono wydarzeniom nadnaturalnym niż rozgrywkom w podwórkową koszykówkę, być może czytałoby się jednym tchem; a tymczasem dusiłem się w tej gęstej nudzie. Miałem wielkie nadzieje co do klimatu rdzennych społeczności Północnej Ameryki, w końcu nie jest to częsty motyw w horrorze, jednak sam kontekst społeczny opisywanych wydarzeń nie wystarczy, żeby nakreślić interesującą historię.
Powieść krótka, ale tak przeładowana zbędnymi codziennymi perypetiami bohaterów, że gdyby wyciąć z niej wszystko, co nużące, zostałoby co najwyżej krótkie opowiadanie. Gdyby więcej energii poświęcono wydarzeniom nadnaturalnym niż rozgrywkom w podwórkową koszykówkę, być może czytałoby się jednym tchem; a tymczasem dusiłem się w tej gęstej nudzie. Miałem wielkie nadzieje co...
Świetnie napisany horror. Wciągający, niepokojący, miejscami wywołujący obrzydzenie - ale raczej w formie moralnego buntu przeciwko przemocy i okrucieństwu niż fizycznej reakcji na gore (opisy przemocy są naturalistyczne, ale książka nie wydaje się nimi epatować).
Świetnie napisany horror. Wciągający, niepokojący, miejscami wywołujący obrzydzenie - ale raczej w formie moralnego buntu przeciwko przemocy i okrucieństwu niż fizycznej reakcji na gore (opisy przemocy są naturalistyczne, ale książka nie wydaje się nimi epatować).
❗TW: morderstwa, zabijanie zwierząt, brutalne sceny
Ta książka dała mi coś, czego się po niej nie spodziewałam - dziwność. Coś strasznego się kiedyś wydarzyło, przez co bohatera obecnie prześladował jeleń/duch jelenia/cień jelenia, sama nie wiem. Trochę creepy, ale poza tym cisza, spokój. Aż nagle został zabity jego pies. A może jednak nie? Cokolwiek się wydarzyło musiał być za to odpowiedzialny jeleń, który w swojej zreinkarnowanej w człowieka formie przyszedł się zemścić. Tyle że tak do końca nie było wiadome czy na pewno. Bo mi jako czytelnikowi ciężko było stwierdzić, czy są to tylko urojenia, czy dzieje się to naprawdę - i to było świetne.
Im dalej, tym bardziej książka zamieniała się w slasher. Nie było oszczędzania bohaterów, tylko dlatego, że byli głównymi postaciami fabuły, zwierzętami, czy dziećmi. Ginęli brutalnie (po pierwszej scenie musiałam na chwilę odłożyć książkę, bo było to niespodziewane). Plan zemsty musiał dojść do końca.
Niestety trochę się nudziłam. Bohaterowie byli indianami, a więc pojawiały się jakieś rytuały i inne wierzenia. A to nie jest mój klimat. Nie potrafiłam się wczuć w fabułę tak, jak powinnam, to samo czułam przy ,,Manitou" Mastertona. Sam powód zemsty jeleni na człowieku wydawał mi się absurdalny. Miałoby to więcej sensu, gdyby chciały się zemścić, bo np. najpierw by je torturowali, a potem zrobili z nich ubrania, czy cokolwiek, tymczasem sytuacja przedstawiona w książce była... zwykła.
❗TW: morderstwa, zabijanie zwierząt, brutalne sceny
Ta książka dała mi coś, czego się po niej nie spodziewałam - dziwność. Coś strasznego się kiedyś wydarzyło, przez co bohatera obecnie prześladował jeleń/duch jelenia/cień jelenia, sama nie wiem. Trochę creepy, ale poza tym cisza, spokój. Aż nagle został zabity jego pies. A może jednak nie? Cokolwiek się wydarzyło musiał...
BRUTALNA I PRZERAŻAJĄCA
Uwielbiam, kiedy moge użyć tych słów, opisując książkę z gatunku horror. Jedyni dobrzy Indianie dla mnie taka właśnie jest. Graham Jones bierze na tapet kilka tematów: tradycję, przyjaźń, zemstę, rodzinę, naturę. Wszystkie z tych tematów się przeplatają i w jakiś magiczny sposób pod koniec książki wydają się wyczerpane. Nie wiedziałam za wiele o kulturze rdzennych amerykanów i cieszę się, ze mogłam przeczytać HORROR, żeby się czegoś o niej dowiedzieć. Graham Jones zwraca uwagę na szczegóły i zarówno z czułością, jak i niechęcią przedstawia nam różne aspekty życia Czarnych Stóp, a przy tym w tle rozgrywa się koszmar i przez całą książkę czytelnik czuje, jak ten koszmar stąpa mu po piętach, żeby w końcu go dogonić.
BRUTALNA I PRZERAŻAJĄCA
Uwielbiam, kiedy moge użyć tych słów, opisując książkę z gatunku horror. Jedyni dobrzy Indianie dla mnie taka właśnie jest. Graham Jones bierze na tapet kilka tematów: tradycję, przyjaźń, zemstę, rodzinę, naturę. Wszystkie z tych tematów się przeplatają i w jakiś magiczny sposób pod koniec książki wydają się wyczerpane. Nie wiedziałam za wiele o...
Rick, Cass, Gabe i Lewis, żyjący w rezerwacie Indianie z plemienia Czarnych Stóp, w czasie ostatniego polowania w sezonie łowieckim zapuszczają się w zakazany dla myśliwych rejon lasu, gdzie udaje im się ustrzelić kilka jeleni. Wkrótce drogi kumpli rozchodzą się, gdy Rick i Lewis wyjeżdżają z rezerwatu. Jednak konsekwencje ostatniego wspólnego polowania, które dość szybko puścili w niepamięć, nieoczekiwanie objawią się dekadę później i od razu staną się zagrożeniem dla protagonistów i ich bliskich.
Słaby slasher. Od wątku nadprzyrodzonego lepiej wypadają wątki obyczajowe, niestety, nie ratują tej książki na tyle, bym mogła z czystym sumieniem podwyższyć ocenę.
Rick, Cass, Gabe i Lewis, żyjący w rezerwacie Indianie z plemienia Czarnych Stóp, w czasie ostatniego polowania w sezonie łowieckim zapuszczają się w zakazany dla myśliwych rejon lasu, gdzie udaje im się ustrzelić kilka jeleni. Wkrótce drogi kumpli rozchodzą się, gdy Rick i Lewis wyjeżdżają z rezerwatu. Jednak konsekwencje ostatniego wspólnego polowania, które dość szybko...
Ni to złe, ni to dobre. Przypomina to film klasy B, na którego podstawie autor starał się napisać książkę w poważniejszym tonie. Zgrzyt języka dzieła z jego fabułą jest na tyle mocny, że ciężko jest się wczuć w historię, nie zagubić się gdzieś po drodze, czy nie musieć czytać parokrotnie fragmentu. Nie pomaga w tym nadmiar opisu, który przysłania akcję w najciekawszych momentach i z biegiem czyni opowieść nudną, do tego stopnia, że przebrnięcie przez zakończenie jest ciężkie i wyczekiwane z niewłaściwego powodu. Ricky, Gabe, Lewic oraz Cassidy zlewają się z sobą i przedstawiają jeden i ten sam typ postaci, cierpiący na niemalże te same problemy. Wspomniany wcześniej poważniejszym tonem są problemy rdzennych amerykanów, których zaprezentowane opisane bardziej nadaje się do literatury pięknej niż do horroru.
Z braku innych książek można przeczytać.
Ni to złe, ni to dobre. Przypomina to film klasy B, na którego podstawie autor starał się napisać książkę w poważniejszym tonie. Zgrzyt języka dzieła z jego fabułą jest na tyle mocny, że ciężko jest się wczuć w historię, nie zagubić się gdzieś po drodze, czy nie musieć czytać parokrotnie fragmentu. Nie pomaga w tym nadmiar opisu, który przysłania akcję w najciekawszych...
Niby około 300 stron powieści a czytało się dosyć niemrawo. Styl w którym jest napisana ta książka sprawia że ciężko ją zrozumieć. Z początku jest niepokojąco, dziwnie i ciągnie się to dosyć długo aż do koncówki książki która zamienia się w slasher. Mocno krwawy, dynamiczny jednak dalej dziwny i pełen metafor. Autor skupia się tu głównie na niedoli współczesnych Indian i ich aktualnej rzeczywistości co pozwala ujrzeć inną perspektywę i kulturę. Bardziej mi się podobała Mapa wnętrza tego autora niż Jedyni dobrzy Indianie. Nie jest to powieść okropna aż tak ale raczej do mało kogo trafi ze względu na specyficzną formę. Mimo wszystko doczytałam do końca więc aż tak zła nie była.
Niby około 300 stron powieści a czytało się dosyć niemrawo. Styl w którym jest napisana ta książka sprawia że ciężko ją zrozumieć. Z początku jest niepokojąco, dziwnie i ciągnie się to dosyć długo aż do koncówki książki która zamienia się w slasher. Mocno krwawy, dynamiczny jednak dalej dziwny i pełen metafor. Autor skupia się tu głównie na niedoli współczesnych Indian i...
Za szybko odkrywa wszystkie karty i suspens zamienia w slasher. Jest to dobrze poprowadzony slasher, ale książka działa najlepiej w pierwszej części, gdzie klimat napędzają niepewność i tajemnica. Jak w większości horrorów, napięcie umiera w tym samym momencie, w którym poznajemy naturę zagrożenia. Szkoda, bo był potencjał na bardzo dobry horror, a wyszedł tylko niezły.
Za szybko odkrywa wszystkie karty i suspens zamienia w slasher. Jest to dobrze poprowadzony slasher, ale książka działa najlepiej w pierwszej części, gdzie klimat napędzają niepewność i tajemnica. Jak w większości horrorów, napięcie umiera w tym samym momencie, w którym poznajemy naturę zagrożenia. Szkoda, bo był potencjał na bardzo dobry horror, a wyszedł tylko niezły.
Czytanie tej książki to horror. Przypomina indianską przypowieść o zemście, siłach natury i o miłości do koszykówki. Autor stworzył indiański manifest. Gdybym nie wiedział, że jest napisana w 2020 to bym pomyślał, że to jakieś lata 80. Autor stylem pisania przypomina Stephena Kinga. Jest jego indiańskim odpowiednikiem. Ale to nie jest Stephen King. Może tego zabrakło.
Czytanie tej książki to horror. Przypomina indianską przypowieść o zemście, siłach natury i o miłości do koszykówki. Autor stworzył indiański manifest. Gdybym nie wiedział, że jest napisana w 2020 to bym pomyślał, że to jakieś lata 80. Autor stylem pisania przypomina Stephena Kinga. Jest jego indiańskim odpowiednikiem. Ale to nie jest Stephen King. Może tego zabrakło.
Cztery historie, z czterech punktów widzenia, o tym jak pewne wydarzenie sprzed 10 lat wciąż nie daje o sobie zapomnieć.
Czy to jest horror? Średnio. Raczej smutna opowieść obyczajowa o losach współczesnych Indian Północnoamerykańskich. Powolnie snuta opowieść o odroczonych konsekwencjach, powracających duchach przeszłości i narastającym szaleństwie.
Na poły oniryczna, na poły psychodeliczna opowieść z punktu widzenia ostatnich przedstawicieli wymierającego gatunku, w której elementy horroru pojawiają się rzadziej niż nawiązania do koszykówki. Jest dziwnie i zupełnie nie strasznie. Myślę, że książka zyskałaby przychylniejsze oceny gdyby została wydana w „Uczcie wyobraźni” a nie w serii horrorów.
Możesz śmiało dodać punkcik jeśli kochasz kulturę Indian, lubisz koszykówkę, albo boisz się jeleni.
Odejmij kilka punktów jeśli szukasz szybkiej, skąpanej w adrenalinie akcji lub prawdziwej grozy.
Okruchy życia z elementami gore.
Cztery historie, z czterech punktów widzenia, o tym jak pewne wydarzenie sprzed 10 lat wciąż nie daje o sobie zapomnieć.
Czy to jest horror? Średnio. Raczej smutna opowieść obyczajowa o losach współczesnych Indian Północnoamerykańskich. Powolnie snuta opowieść o odroczonych konsekwencjach, powracających duchach przeszłości i narastającym...
Jako horror - spoko, miała swoje trzymające w napięciu momenty, jako książka generalnie - trochę średnia. Mimo ciekawego pomysłu, wykonanie chyba jednak trochę zawiodło. Spoko jako czytadełko z braku laku.
Jako horror - spoko, miała swoje trzymające w napięciu momenty, jako książka generalnie - trochę średnia. Mimo ciekawego pomysłu, wykonanie chyba jednak trochę zawiodło. Spoko jako czytadełko z braku laku.
Powieść o grupce przyjaciół z kilkoma bohaterami głównymi oparta na cierpieniu całej grupy etnicznej. Wszystko to zatopione w sporej dawce krwi. Niesamowicie wymyślony potwór i najlepiej rozpisany mecz koszykówki ever. To nie miało szans się udać, ale wyszło genialnie. Zasłużone nagrody.
Rozumiem też krytyków, ponieważ jest wiele rzeczy do przełknięcia :)
Powieść o grupce przyjaciół z kilkoma bohaterami głównymi oparta na cierpieniu całej grupy etnicznej. Wszystko to zatopione w sporej dawce krwi. Niesamowicie wymyślony potwór i najlepiej rozpisany mecz koszykówki ever. To nie miało szans się udać, ale wyszło genialnie. Zasłużone nagrody.
Rozumiem też krytyków, ponieważ jest wiele rzeczy do przełknięcia :)
Oglądając ,,Midnight Mass” wpadłam w koleiny filozoficznych horrorów i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że to jest moja nowa droga, że w najbliższym czasie się z niej nie wydostanę, najwidoczniej świat chce, żebym konsumowała takie treści i koniec.
,,Jedyni dobrzy Indianie” Stephena Grahama Jonesa okazały się być – przynajmniej dla mnie – horrorem filozoficznym. Czyli takim, który pod warstwą krwi, flaków, powolnego szaleństwa i niepokojącej atmosfery skrywa coś więcej. Coś głębokiego, metaforycznego i w zasadzie pięknego w swojej nieuchronności, w końcowej klamrze która spina całą fabułę.
Jednak jak każdą opowieść można tę książkę czytać na dwa sposoby – można podejść do niej jak do historii typowo rozrywkowej, takiej, która ma nas wystraszyć i wprowadzić w stan pewnego napięcia. Wtedy będzie to opowieść naprawdę niezła, ale w zasadzie tylko do połowy. Potem zacznie się robić nudnawa, będzie się dłużyć, w zasadzie większość z nas będzie się już domyślać co stanie się dalej i…
I jeśli pod koniec coś w nas przeskoczy i spojrzymy na tę klamrę o której już wspomniałam, jeśli uda nam się w jednym przebłysku dostrzec to, jak cała historia pięknie się spina, jak głęboko zakorzeniona jest w kulturze i opowieściach rdzennych mieszkańców Ameryki, to wtedy uda nam się dostrzec ukryte w niej przesłanie.
Bo jest w niej to, co widać w obrazach Norvala Morrisseau – wielkie koło życia, niewidoczne i niemożliwe do zerwania powiązania między człowiekiem i naturą, powtarzalność motywów i historii i ich nieuchronność. Ale nie ta nieuchronność, która staje się dla nas przerażająca gdy o niej myślimy – nie nieuchronność oznaczająca całkowity koniec, ale ta, po której nadchodzi kolejny obrót koła. Z truchła wyrasta trawa. Trawę skubią wapiti.
Nie jest to też opowieść o zemście – bardziej o żalu, poświęceniu i wybaczeniu. O wyrównaniu krzywd ale nie za pomocą przemocy.
Więcej pod adresem: https://tekstomancja.wordpress.com/2023/04/12/jedyni-dobrzy-indianie-stephena-grahama-jonesa/
Oglądając ,,Midnight Mass” wpadłam w koleiny filozoficznych horrorów i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że to jest moja nowa droga, że w najbliższym czasie się z niej nie wydostanę, najwidoczniej świat chce, żebym konsumowała takie treści i koniec.
,,Jedyni dobrzy Indianie” Stephena Grahama Jonesa okazały się być – przynajmniej dla mnie – horrorem...
Bardzo dobrze skonstruowany i napisany horror. Czytelnicy o słabszych nerwach powinni trzymać się jednak od niego z daleka, bo poziom drastycznej przemocy i okrucieństwa (wobec ludzi i zwierząt) można spokojnie zaliczyć do kategorii "gore".
Jakby to dziwnie nie brzmiało, jest to historia zemsty jeleni i naprawdę dobrze się czyta. Pewnego zimowego dnia czwórka indiańskich chłopaków wjeżdża na terytorium, gdzie nie powinni polować i urządza tam masakrę stada jeleni. Dziesięć lat później mordercze jelenie dopadają jednego po drugim uczestników polowania.
Dla mnie najciekawsze jednak było tło, czyli życie indiańskiej społeczności w Ameryce, opisane z perspektywy osoby do niej należącej, bo Stephen Graham Jones jest rdzennym Amerykaninem z klanu Czarnych Stóp. W finale to indiańskie dziedzictwo wybrzmiewa z porażającą siłą i za to jedna gwiazdka wyżej.
Bardzo dobrze skonstruowany i napisany horror. Czytelnicy o słabszych nerwach powinni trzymać się jednak od niego z daleka, bo poziom drastycznej przemocy i okrucieństwa (wobec ludzi i zwierząt) można spokojnie zaliczyć do kategorii "gore".
Jakby to dziwnie nie brzmiało, jest to historia zemsty jeleni i naprawdę dobrze się czyta. Pewnego zimowego dnia czwórka indiańskich...
Dziesięć lat temu Ricky, Gabe, Lewis i Cassidy zastrzelili stado jeleni- w tym młodą łanie. Kiedy jeden z nich ginie w na pierwszy rzut oka błahy dla Indianina sposób rozpoczyna się łańcuch brutalnych wydarzeń wprawiony w ruch przez coś lub kogoś kto pragnie się zemścić za masakrę sprzed 10 lat. Tylko czy da się zapobiec rozlewowi krwi i zadość uczynić grzechom przeszłości?
Powieść dosyć dobrze opisuje smutną szarą rzeczywistość współczesnych rdzennych amerykanów, pełną przemocy, niedoli i nałogów. Niestety trochę kuleje w innych kwestiach. Fabuła staje się coraz bardziej przewidywalna, no i na koniec mamy typowe starcie jednej z postaci z głównym antagonistą.
Dziesięć lat temu Ricky, Gabe, Lewis i Cassidy zastrzelili stado jeleni- w tym młodą łanie. Kiedy jeden z nich ginie w na pierwszy rzut oka błahy dla Indianina sposób rozpoczyna się łańcuch brutalnych wydarzeń wprawiony w ruch przez coś lub kogoś kto pragnie się zemścić za masakrę sprzed 10 lat. Tylko czy da się zapobiec rozlewowi krwi i zadość uczynić grzechom...
Sztos książka, z rewelacyjną, gawędziarską narracją i zaskakującą brutalnością świata przedstawionego (tak tego rzeczywistego, jak i mitologicznego, czerpiącego z historii i podań plemiennych).
Sztos książka, z rewelacyjną, gawędziarską narracją i zaskakującą brutalnością świata przedstawionego (tak tego rzeczywistego, jak i mitologicznego, czerpiącego z historii i podań plemiennych).
Dużym plusem książki jest cały indiański anturaż i ogólnie klimat, tym lepszy, że bez romantyzowania i politycznej poprawności oddaje on niewesołą społeczną rzeczywistość współczesnego indiańskiego rezerwatu. Od tej strony jest bardzo fajnie i czyta się to zaskakująco dobrze, ale... nie zmienia to faktu, że ta książka to nie typowy horror, ale najklasyczniejszy z klasycznych slasher. I to nie błyszczący nadmierną oryginalnością w konstrukcji fabuły i bohaterów. W miejsce znanego schematu "grupka studentów jedzie do lasu i coś ich zabija" mamy tutaj dokładnie ten sam schemat, tylko z Indianami. Fabuła od pewnego momentu robi się boleśnie przewidywalna i taka jest aż do samego finału, co powoduje, że książka nie potrafi nas niczym zaskoczyć i pozostawia spory niedosyt po zakończeniu.
Dużym plusem książki jest cały indiański anturaż i ogólnie klimat, tym lepszy, że bez romantyzowania i politycznej poprawności oddaje on niewesołą społeczną rzeczywistość współczesnego indiańskiego rezerwatu. Od tej strony jest bardzo fajnie i czyta się to zaskakująco dobrze, ale... nie zmienia to faktu, że ta książka to nie typowy horror, ale najklasyczniejszy z...
Miłośnicy klasycznych horrorów będą zawiedzeni.
Odnoszę bowiem wrażenie, że pod (niezbyt szczelną) zasłoną horroru skryta jest zupełnie inna opowieść. Nie mniej straszna niż historia pewnej zemsty. To opowieść o współczesnych Indianach mieszkających w rezerwacie, stałego poczucia upokorzenia, poniżenia. O biedzie, uzależnieniach, z których niewielu potrafi i chce się wyrwać. O rzadkich chwilach triumfu, dumie, poczuciu zakorzenienia w tradycji, ale i umiejętności tworzenia nowych legend.
Nie jest to łatwa i szybka lektura.
Miłośnicy klasycznych horrorów będą zawiedzeni.
Odnoszę bowiem wrażenie, że pod (niezbyt szczelną) zasłoną horroru skryta jest zupełnie inna opowieść. Nie mniej straszna niż historia pewnej zemsty. To opowieść o współczesnych Indianach mieszkających w rezerwacie, stałego poczucia upokorzenia, poniżenia. O biedzie, uzależnieniach, z których niewielu potrafi i chce się...
Kiedy odkryłam horror o Indianach, napisany przez Indianina z plemienia Czarnych Stóp, oczy mi się zaświeciły! Spośród opowieści grozy choćby ocierających się o ten temat, pamietam tylko „Manitou” Grahama Masterton i to nie jest zbyt dobra książka (jak z resztą większość powieści Mastertona). Na „Jedynych dobrych Indian” rzuciłam się więc jak szczerbaty na suchary.
Już po samym tytule powinnam była wiedzieć, że coś będzie nie tak. Historia czterech Czarnych Stóp, którzy popełniają wielki błąd a potem muszą za niego odpowiedzieć, może i trzyma się kupy, ale opowiadana jest w irytujący sposób: długo długo nic ciekawego a potem BOOM! - krwawa jatka. To bardziej przeciętny film grozy z elementami makabry, na siłę wciśnięty w formułę powieści, z na siłę wciśniętym morałem, z którego jednak niewiele wydaje się tak naprawdę wynikać. Bo niby co to miało być? Manifest eko? Stanowisko wobec tradycji? Demonstracja szkieletu moralnego wynikającego z indiańskich wierzeń? Sama nie wiem a powieść w sumie w ogóle tego nie wyjaśnia.
Trochę mi też przykro, że prawie wszyscy występujący w tej historii Indianie to szumowiny, socjopaci, alkoholicy, leserzy albo jeszcze gorzej. Trochę szkoda, że sceny które naprawdę niewiele wnoszą, ciągną się przez pół książki. Mam też pretensję, że długa scena finałowa w zasadzie nie ma większej „łączności” z tym wszystkim, co powieść wcześniej budowała przez 200 stron. Opowieść jest tak irracjonalna, chwilami surrealistyczna, że trudno ją brać na poważnie.
Moje serce jest złamane! Choć zakolejkowałam sobie kilka kolejnych powieści Stephena Grahama Jonesa, chyba się jednak nie dogadamy. Nie zrozum mnie źle - sam zamysł, motyw przewodni, ma ogromny potencjał. IMHO autor jednak go nie wykorzystał, gdyż skupił się na patologiach społecznych i prezentacji ludzi coraz bardziej odklejonych od rzeczywistości, przy których cały mistyczny i grozotwórczy aspekt „Jedynych” zwyczajnie blednie. Szkoda.
Kiedy odkryłam horror o Indianach, napisany przez Indianina z plemienia Czarnych Stóp, oczy mi się zaświeciły! Spośród opowieści grozy choćby ocierających się o ten temat, pamietam tylko „Manitou” Grahama Masterton i to nie jest zbyt dobra książka (jak z resztą większość powieści Mastertona). Na „Jedynych dobrych Indian” rzuciłam się więc jak szczerbaty na suchary.
Dziwna ta książka, historia ma swoje momenty, ale ogólnie jest mało angażująca. Pewnie chodzi tu o przesłanie... jakieś jest, ale nie zostało poprawnie przekazane...
Dziwna ta książka, historia ma swoje momenty, ale ogólnie jest mało angażująca. Pewnie chodzi tu o przesłanie... jakieś jest, ale nie zostało poprawnie przekazane...
Najpierw zawiodłem się na tej książce, a potem zaskoczyła mnie ona kilkoma dobrymi, trzymającymi w napięciu rozdziałami, które tworzą satysfakcjonujące zakończenie. Autorowi udało się nawet dość zgrabnie wpleść weń iście indiańską przypowieść o cyklicznej naturze okrucieństwa i zrodzonej z niego nienawiści.
Szkoda tylko, że duża część tej historii jest przesycona niezamierzonym absurdem: śmierć niektórych bohaterów zahacza o śmieszność, a ich zachowania i decyzje bywają naprawdę groteskowe.
Najpierw zawiodłem się na tej książce, a potem zaskoczyła mnie ona kilkoma dobrymi, trzymającymi w napięciu rozdziałami, które tworzą satysfakcjonujące zakończenie. Autorowi udało się nawet dość zgrabnie wpleść weń iście indiańską przypowieść o cyklicznej naturze okrucieństwa i zrodzonej z niego nienawiści.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzkoda tylko, że duża część tej historii jest przesycona...
Powieść krótka, ale tak przeładowana zbędnymi codziennymi perypetiami bohaterów, że gdyby wyciąć z niej wszystko, co nużące, zostałoby co najwyżej krótkie opowiadanie. Gdyby więcej energii poświęcono wydarzeniom nadnaturalnym niż rozgrywkom w podwórkową koszykówkę, być może czytałoby się jednym tchem; a tymczasem dusiłem się w tej gęstej nudzie. Miałem wielkie nadzieje co do klimatu rdzennych społeczności Północnej Ameryki, w końcu nie jest to częsty motyw w horrorze, jednak sam kontekst społeczny opisywanych wydarzeń nie wystarczy, żeby nakreślić interesującą historię.
Powieść krótka, ale tak przeładowana zbędnymi codziennymi perypetiami bohaterów, że gdyby wyciąć z niej wszystko, co nużące, zostałoby co najwyżej krótkie opowiadanie. Gdyby więcej energii poświęcono wydarzeniom nadnaturalnym niż rozgrywkom w podwórkową koszykówkę, być może czytałoby się jednym tchem; a tymczasem dusiłem się w tej gęstej nudzie. Miałem wielkie nadzieje co...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo took nie muszę czytać nowości,by ię dobrze bawić .
ok nie muszę czytać nowości,by ię dobrze bawić .
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietnie napisany horror. Wciągający, niepokojący, miejscami wywołujący obrzydzenie - ale raczej w formie moralnego buntu przeciwko przemocy i okrucieństwu niż fizycznej reakcji na gore (opisy przemocy są naturalistyczne, ale książka nie wydaje się nimi epatować).
Świetnie napisany horror. Wciągający, niepokojący, miejscami wywołujący obrzydzenie - ale raczej w formie moralnego buntu przeciwko przemocy i okrucieństwu niż fizycznej reakcji na gore (opisy przemocy są naturalistyczne, ale książka nie wydaje się nimi epatować).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to❗TW: morderstwa, zabijanie zwierząt, brutalne sceny
Ta książka dała mi coś, czego się po niej nie spodziewałam - dziwność. Coś strasznego się kiedyś wydarzyło, przez co bohatera obecnie prześladował jeleń/duch jelenia/cień jelenia, sama nie wiem. Trochę creepy, ale poza tym cisza, spokój. Aż nagle został zabity jego pies. A może jednak nie? Cokolwiek się wydarzyło musiał być za to odpowiedzialny jeleń, który w swojej zreinkarnowanej w człowieka formie przyszedł się zemścić. Tyle że tak do końca nie było wiadome czy na pewno. Bo mi jako czytelnikowi ciężko było stwierdzić, czy są to tylko urojenia, czy dzieje się to naprawdę - i to było świetne.
Im dalej, tym bardziej książka zamieniała się w slasher. Nie było oszczędzania bohaterów, tylko dlatego, że byli głównymi postaciami fabuły, zwierzętami, czy dziećmi. Ginęli brutalnie (po pierwszej scenie musiałam na chwilę odłożyć książkę, bo było to niespodziewane). Plan zemsty musiał dojść do końca.
Niestety trochę się nudziłam. Bohaterowie byli indianami, a więc pojawiały się jakieś rytuały i inne wierzenia. A to nie jest mój klimat. Nie potrafiłam się wczuć w fabułę tak, jak powinnam, to samo czułam przy ,,Manitou" Mastertona. Sam powód zemsty jeleni na człowieku wydawał mi się absurdalny. Miałoby to więcej sensu, gdyby chciały się zemścić, bo np. najpierw by je torturowali, a potem zrobili z nich ubrania, czy cokolwiek, tymczasem sytuacja przedstawiona w książce była... zwykła.
❗TW: morderstwa, zabijanie zwierząt, brutalne sceny
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka dała mi coś, czego się po niej nie spodziewałam - dziwność. Coś strasznego się kiedyś wydarzyło, przez co bohatera obecnie prześladował jeleń/duch jelenia/cień jelenia, sama nie wiem. Trochę creepy, ale poza tym cisza, spokój. Aż nagle został zabity jego pies. A może jednak nie? Cokolwiek się wydarzyło musiał...
BRUTALNA I PRZERAŻAJĄCA
Uwielbiam, kiedy moge użyć tych słów, opisując książkę z gatunku horror. Jedyni dobrzy Indianie dla mnie taka właśnie jest. Graham Jones bierze na tapet kilka tematów: tradycję, przyjaźń, zemstę, rodzinę, naturę. Wszystkie z tych tematów się przeplatają i w jakiś magiczny sposób pod koniec książki wydają się wyczerpane. Nie wiedziałam za wiele o kulturze rdzennych amerykanów i cieszę się, ze mogłam przeczytać HORROR, żeby się czegoś o niej dowiedzieć. Graham Jones zwraca uwagę na szczegóły i zarówno z czułością, jak i niechęcią przedstawia nam różne aspekty życia Czarnych Stóp, a przy tym w tle rozgrywa się koszmar i przez całą książkę czytelnik czuje, jak ten koszmar stąpa mu po piętach, żeby w końcu go dogonić.
BRUTALNA I PRZERAŻAJĄCA
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam, kiedy moge użyć tych słów, opisując książkę z gatunku horror. Jedyni dobrzy Indianie dla mnie taka właśnie jest. Graham Jones bierze na tapet kilka tematów: tradycję, przyjaźń, zemstę, rodzinę, naturę. Wszystkie z tych tematów się przeplatają i w jakiś magiczny sposób pod koniec książki wydają się wyczerpane. Nie wiedziałam za wiele o...
Rick, Cass, Gabe i Lewis, żyjący w rezerwacie Indianie z plemienia Czarnych Stóp, w czasie ostatniego polowania w sezonie łowieckim zapuszczają się w zakazany dla myśliwych rejon lasu, gdzie udaje im się ustrzelić kilka jeleni. Wkrótce drogi kumpli rozchodzą się, gdy Rick i Lewis wyjeżdżają z rezerwatu. Jednak konsekwencje ostatniego wspólnego polowania, które dość szybko puścili w niepamięć, nieoczekiwanie objawią się dekadę później i od razu staną się zagrożeniem dla protagonistów i ich bliskich.
Słaby slasher. Od wątku nadprzyrodzonego lepiej wypadają wątki obyczajowe, niestety, nie ratują tej książki na tyle, bym mogła z czystym sumieniem podwyższyć ocenę.
Rick, Cass, Gabe i Lewis, żyjący w rezerwacie Indianie z plemienia Czarnych Stóp, w czasie ostatniego polowania w sezonie łowieckim zapuszczają się w zakazany dla myśliwych rejon lasu, gdzie udaje im się ustrzelić kilka jeleni. Wkrótce drogi kumpli rozchodzą się, gdy Rick i Lewis wyjeżdżają z rezerwatu. Jednak konsekwencje ostatniego wspólnego polowania, które dość szybko...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNi to złe, ni to dobre. Przypomina to film klasy B, na którego podstawie autor starał się napisać książkę w poważniejszym tonie. Zgrzyt języka dzieła z jego fabułą jest na tyle mocny, że ciężko jest się wczuć w historię, nie zagubić się gdzieś po drodze, czy nie musieć czytać parokrotnie fragmentu. Nie pomaga w tym nadmiar opisu, który przysłania akcję w najciekawszych momentach i z biegiem czyni opowieść nudną, do tego stopnia, że przebrnięcie przez zakończenie jest ciężkie i wyczekiwane z niewłaściwego powodu. Ricky, Gabe, Lewic oraz Cassidy zlewają się z sobą i przedstawiają jeden i ten sam typ postaci, cierpiący na niemalże te same problemy. Wspomniany wcześniej poważniejszym tonem są problemy rdzennych amerykanów, których zaprezentowane opisane bardziej nadaje się do literatury pięknej niż do horroru.
Z braku innych książek można przeczytać.
Ni to złe, ni to dobre. Przypomina to film klasy B, na którego podstawie autor starał się napisać książkę w poważniejszym tonie. Zgrzyt języka dzieła z jego fabułą jest na tyle mocny, że ciężko jest się wczuć w historię, nie zagubić się gdzieś po drodze, czy nie musieć czytać parokrotnie fragmentu. Nie pomaga w tym nadmiar opisu, który przysłania akcję w najciekawszych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałkiem nieźle zamknięta historia. Wszystko tu jest po coś. Książka nie jest moją ulubioną, ale bawiłam się przy niej dobrze.
Całkiem nieźle zamknięta historia. Wszystko tu jest po coś. Książka nie jest moją ulubioną, ale bawiłam się przy niej dobrze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiby około 300 stron powieści a czytało się dosyć niemrawo. Styl w którym jest napisana ta książka sprawia że ciężko ją zrozumieć. Z początku jest niepokojąco, dziwnie i ciągnie się to dosyć długo aż do koncówki książki która zamienia się w slasher. Mocno krwawy, dynamiczny jednak dalej dziwny i pełen metafor. Autor skupia się tu głównie na niedoli współczesnych Indian i ich aktualnej rzeczywistości co pozwala ujrzeć inną perspektywę i kulturę. Bardziej mi się podobała Mapa wnętrza tego autora niż Jedyni dobrzy Indianie. Nie jest to powieść okropna aż tak ale raczej do mało kogo trafi ze względu na specyficzną formę. Mimo wszystko doczytałam do końca więc aż tak zła nie była.
Niby około 300 stron powieści a czytało się dosyć niemrawo. Styl w którym jest napisana ta książka sprawia że ciężko ją zrozumieć. Z początku jest niepokojąco, dziwnie i ciągnie się to dosyć długo aż do koncówki książki która zamienia się w slasher. Mocno krwawy, dynamiczny jednak dalej dziwny i pełen metafor. Autor skupia się tu głównie na niedoli współczesnych Indian i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZa szybko odkrywa wszystkie karty i suspens zamienia w slasher. Jest to dobrze poprowadzony slasher, ale książka działa najlepiej w pierwszej części, gdzie klimat napędzają niepewność i tajemnica. Jak w większości horrorów, napięcie umiera w tym samym momencie, w którym poznajemy naturę zagrożenia. Szkoda, bo był potencjał na bardzo dobry horror, a wyszedł tylko niezły.
Za szybko odkrywa wszystkie karty i suspens zamienia w slasher. Jest to dobrze poprowadzony slasher, ale książka działa najlepiej w pierwszej części, gdzie klimat napędzają niepewność i tajemnica. Jak w większości horrorów, napięcie umiera w tym samym momencie, w którym poznajemy naturę zagrożenia. Szkoda, bo był potencjał na bardzo dobry horror, a wyszedł tylko niezły.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytanie tej książki to horror. Przypomina indianską przypowieść o zemście, siłach natury i o miłości do koszykówki. Autor stworzył indiański manifest. Gdybym nie wiedział, że jest napisana w 2020 to bym pomyślał, że to jakieś lata 80. Autor stylem pisania przypomina Stephena Kinga. Jest jego indiańskim odpowiednikiem. Ale to nie jest Stephen King. Może tego zabrakło.
Czytanie tej książki to horror. Przypomina indianską przypowieść o zemście, siłach natury i o miłości do koszykówki. Autor stworzył indiański manifest. Gdybym nie wiedział, że jest napisana w 2020 to bym pomyślał, że to jakieś lata 80. Autor stylem pisania przypomina Stephena Kinga. Jest jego indiańskim odpowiednikiem. Ale to nie jest Stephen King. Może tego zabrakło.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOkruchy życia z elementami gore.
Cztery historie, z czterech punktów widzenia, o tym jak pewne wydarzenie sprzed 10 lat wciąż nie daje o sobie zapomnieć.
Czy to jest horror? Średnio. Raczej smutna opowieść obyczajowa o losach współczesnych Indian Północnoamerykańskich. Powolnie snuta opowieść o odroczonych konsekwencjach, powracających duchach przeszłości i narastającym szaleństwie.
Na poły oniryczna, na poły psychodeliczna opowieść z punktu widzenia ostatnich przedstawicieli wymierającego gatunku, w której elementy horroru pojawiają się rzadziej niż nawiązania do koszykówki. Jest dziwnie i zupełnie nie strasznie. Myślę, że książka zyskałaby przychylniejsze oceny gdyby została wydana w „Uczcie wyobraźni” a nie w serii horrorów.
Możesz śmiało dodać punkcik jeśli kochasz kulturę Indian, lubisz koszykówkę, albo boisz się jeleni.
Odejmij kilka punktów jeśli szukasz szybkiej, skąpanej w adrenalinie akcji lub prawdziwej grozy.
Okruchy życia z elementami gore.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCztery historie, z czterech punktów widzenia, o tym jak pewne wydarzenie sprzed 10 lat wciąż nie daje o sobie zapomnieć.
Czy to jest horror? Średnio. Raczej smutna opowieść obyczajowa o losach współczesnych Indian Północnoamerykańskich. Powolnie snuta opowieść o odroczonych konsekwencjach, powracających duchach przeszłości i narastającym...
Opowieści inspirowane wierzeniami natywnych Amerykanów, ale dość niemrawe i nie trafiły do mnie.
Opowieści inspirowane wierzeniami natywnych Amerykanów, ale dość niemrawe i nie trafiły do mnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako horror - spoko, miała swoje trzymające w napięciu momenty, jako książka generalnie - trochę średnia. Mimo ciekawego pomysłu, wykonanie chyba jednak trochę zawiodło. Spoko jako czytadełko z braku laku.
Jako horror - spoko, miała swoje trzymające w napięciu momenty, jako książka generalnie - trochę średnia. Mimo ciekawego pomysłu, wykonanie chyba jednak trochę zawiodło. Spoko jako czytadełko z braku laku.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie podeszło.. historia, język styl. No nie mogłam przebrnąć... nie..
Nie podeszło.. historia, język styl. No nie mogłam przebrnąć... nie..
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść o grupce przyjaciół z kilkoma bohaterami głównymi oparta na cierpieniu całej grupy etnicznej. Wszystko to zatopione w sporej dawce krwi. Niesamowicie wymyślony potwór i najlepiej rozpisany mecz koszykówki ever. To nie miało szans się udać, ale wyszło genialnie. Zasłużone nagrody.
Rozumiem też krytyków, ponieważ jest wiele rzeczy do przełknięcia :)
Powieść o grupce przyjaciół z kilkoma bohaterami głównymi oparta na cierpieniu całej grupy etnicznej. Wszystko to zatopione w sporej dawce krwi. Niesamowicie wymyślony potwór i najlepiej rozpisany mecz koszykówki ever. To nie miało szans się udać, ale wyszło genialnie. Zasłużone nagrody.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRozumiem też krytyków, ponieważ jest wiele rzeczy do przełknięcia :)
Oglądając ,,Midnight Mass” wpadłam w koleiny filozoficznych horrorów i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że to jest moja nowa droga, że w najbliższym czasie się z niej nie wydostanę, najwidoczniej świat chce, żebym konsumowała takie treści i koniec.
,,Jedyni dobrzy Indianie” Stephena Grahama Jonesa okazały się być – przynajmniej dla mnie – horrorem filozoficznym. Czyli takim, który pod warstwą krwi, flaków, powolnego szaleństwa i niepokojącej atmosfery skrywa coś więcej. Coś głębokiego, metaforycznego i w zasadzie pięknego w swojej nieuchronności, w końcowej klamrze która spina całą fabułę.
Jednak jak każdą opowieść można tę książkę czytać na dwa sposoby – można podejść do niej jak do historii typowo rozrywkowej, takiej, która ma nas wystraszyć i wprowadzić w stan pewnego napięcia. Wtedy będzie to opowieść naprawdę niezła, ale w zasadzie tylko do połowy. Potem zacznie się robić nudnawa, będzie się dłużyć, w zasadzie większość z nas będzie się już domyślać co stanie się dalej i…
I jeśli pod koniec coś w nas przeskoczy i spojrzymy na tę klamrę o której już wspomniałam, jeśli uda nam się w jednym przebłysku dostrzec to, jak cała historia pięknie się spina, jak głęboko zakorzeniona jest w kulturze i opowieściach rdzennych mieszkańców Ameryki, to wtedy uda nam się dostrzec ukryte w niej przesłanie.
Bo jest w niej to, co widać w obrazach Norvala Morrisseau – wielkie koło życia, niewidoczne i niemożliwe do zerwania powiązania między człowiekiem i naturą, powtarzalność motywów i historii i ich nieuchronność. Ale nie ta nieuchronność, która staje się dla nas przerażająca gdy o niej myślimy – nie nieuchronność oznaczająca całkowity koniec, ale ta, po której nadchodzi kolejny obrót koła. Z truchła wyrasta trawa. Trawę skubią wapiti.
Nie jest to też opowieść o zemście – bardziej o żalu, poświęceniu i wybaczeniu. O wyrównaniu krzywd ale nie za pomocą przemocy.
Więcej pod adresem: https://tekstomancja.wordpress.com/2023/04/12/jedyni-dobrzy-indianie-stephena-grahama-jonesa/
Oglądając ,,Midnight Mass” wpadłam w koleiny filozoficznych horrorów i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że to jest moja nowa droga, że w najbliższym czasie się z niej nie wydostanę, najwidoczniej świat chce, żebym konsumowała takie treści i koniec.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,,Jedyni dobrzy Indianie” Stephena Grahama Jonesa okazały się być – przynajmniej dla mnie – horrorem...
Bardzo dobrze skonstruowany i napisany horror. Czytelnicy o słabszych nerwach powinni trzymać się jednak od niego z daleka, bo poziom drastycznej przemocy i okrucieństwa (wobec ludzi i zwierząt) można spokojnie zaliczyć do kategorii "gore".
Jakby to dziwnie nie brzmiało, jest to historia zemsty jeleni i naprawdę dobrze się czyta. Pewnego zimowego dnia czwórka indiańskich chłopaków wjeżdża na terytorium, gdzie nie powinni polować i urządza tam masakrę stada jeleni. Dziesięć lat później mordercze jelenie dopadają jednego po drugim uczestników polowania.
Dla mnie najciekawsze jednak było tło, czyli życie indiańskiej społeczności w Ameryce, opisane z perspektywy osoby do niej należącej, bo Stephen Graham Jones jest rdzennym Amerykaninem z klanu Czarnych Stóp. W finale to indiańskie dziedzictwo wybrzmiewa z porażającą siłą i za to jedna gwiazdka wyżej.
Bardzo dobrze skonstruowany i napisany horror. Czytelnicy o słabszych nerwach powinni trzymać się jednak od niego z daleka, bo poziom drastycznej przemocy i okrucieństwa (wobec ludzi i zwierząt) można spokojnie zaliczyć do kategorii "gore".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJakby to dziwnie nie brzmiało, jest to historia zemsty jeleni i naprawdę dobrze się czyta. Pewnego zimowego dnia czwórka indiańskich...
Dziesięć lat temu Ricky, Gabe, Lewis i Cassidy zastrzelili stado jeleni- w tym młodą łanie. Kiedy jeden z nich ginie w na pierwszy rzut oka błahy dla Indianina sposób rozpoczyna się łańcuch brutalnych wydarzeń wprawiony w ruch przez coś lub kogoś kto pragnie się zemścić za masakrę sprzed 10 lat. Tylko czy da się zapobiec rozlewowi krwi i zadość uczynić grzechom przeszłości?
Powieść dosyć dobrze opisuje smutną szarą rzeczywistość współczesnych rdzennych amerykanów, pełną przemocy, niedoli i nałogów. Niestety trochę kuleje w innych kwestiach. Fabuła staje się coraz bardziej przewidywalna, no i na koniec mamy typowe starcie jednej z postaci z głównym antagonistą.
Dziesięć lat temu Ricky, Gabe, Lewis i Cassidy zastrzelili stado jeleni- w tym młodą łanie. Kiedy jeden z nich ginie w na pierwszy rzut oka błahy dla Indianina sposób rozpoczyna się łańcuch brutalnych wydarzeń wprawiony w ruch przez coś lub kogoś kto pragnie się zemścić za masakrę sprzed 10 lat. Tylko czy da się zapobiec rozlewowi krwi i zadość uczynić grzechom...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSztos książka, z rewelacyjną, gawędziarską narracją i zaskakującą brutalnością świata przedstawionego (tak tego rzeczywistego, jak i mitologicznego, czerpiącego z historii i podań plemiennych).
Sztos książka, z rewelacyjną, gawędziarską narracją i zaskakującą brutalnością świata przedstawionego (tak tego rzeczywistego, jak i mitologicznego, czerpiącego z historii i podań plemiennych).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDużym plusem książki jest cały indiański anturaż i ogólnie klimat, tym lepszy, że bez romantyzowania i politycznej poprawności oddaje on niewesołą społeczną rzeczywistość współczesnego indiańskiego rezerwatu. Od tej strony jest bardzo fajnie i czyta się to zaskakująco dobrze, ale... nie zmienia to faktu, że ta książka to nie typowy horror, ale najklasyczniejszy z klasycznych slasher. I to nie błyszczący nadmierną oryginalnością w konstrukcji fabuły i bohaterów. W miejsce znanego schematu "grupka studentów jedzie do lasu i coś ich zabija" mamy tutaj dokładnie ten sam schemat, tylko z Indianami. Fabuła od pewnego momentu robi się boleśnie przewidywalna i taka jest aż do samego finału, co powoduje, że książka nie potrafi nas niczym zaskoczyć i pozostawia spory niedosyt po zakończeniu.
Dużym plusem książki jest cały indiański anturaż i ogólnie klimat, tym lepszy, że bez romantyzowania i politycznej poprawności oddaje on niewesołą społeczną rzeczywistość współczesnego indiańskiego rezerwatu. Od tej strony jest bardzo fajnie i czyta się to zaskakująco dobrze, ale... nie zmienia to faktu, że ta książka to nie typowy horror, ale najklasyczniejszy z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiłośnicy klasycznych horrorów będą zawiedzeni.
Odnoszę bowiem wrażenie, że pod (niezbyt szczelną) zasłoną horroru skryta jest zupełnie inna opowieść. Nie mniej straszna niż historia pewnej zemsty. To opowieść o współczesnych Indianach mieszkających w rezerwacie, stałego poczucia upokorzenia, poniżenia. O biedzie, uzależnieniach, z których niewielu potrafi i chce się wyrwać. O rzadkich chwilach triumfu, dumie, poczuciu zakorzenienia w tradycji, ale i umiejętności tworzenia nowych legend.
Nie jest to łatwa i szybka lektura.
Miłośnicy klasycznych horrorów będą zawiedzeni.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdnoszę bowiem wrażenie, że pod (niezbyt szczelną) zasłoną horroru skryta jest zupełnie inna opowieść. Nie mniej straszna niż historia pewnej zemsty. To opowieść o współczesnych Indianach mieszkających w rezerwacie, stałego poczucia upokorzenia, poniżenia. O biedzie, uzależnieniach, z których niewielu potrafi i chce się...
Kiedy odkryłam horror o Indianach, napisany przez Indianina z plemienia Czarnych Stóp, oczy mi się zaświeciły! Spośród opowieści grozy choćby ocierających się o ten temat, pamietam tylko „Manitou” Grahama Masterton i to nie jest zbyt dobra książka (jak z resztą większość powieści Mastertona). Na „Jedynych dobrych Indian” rzuciłam się więc jak szczerbaty na suchary.
Już po samym tytule powinnam była wiedzieć, że coś będzie nie tak. Historia czterech Czarnych Stóp, którzy popełniają wielki błąd a potem muszą za niego odpowiedzieć, może i trzyma się kupy, ale opowiadana jest w irytujący sposób: długo długo nic ciekawego a potem BOOM! - krwawa jatka. To bardziej przeciętny film grozy z elementami makabry, na siłę wciśnięty w formułę powieści, z na siłę wciśniętym morałem, z którego jednak niewiele wydaje się tak naprawdę wynikać. Bo niby co to miało być? Manifest eko? Stanowisko wobec tradycji? Demonstracja szkieletu moralnego wynikającego z indiańskich wierzeń? Sama nie wiem a powieść w sumie w ogóle tego nie wyjaśnia.
Trochę mi też przykro, że prawie wszyscy występujący w tej historii Indianie to szumowiny, socjopaci, alkoholicy, leserzy albo jeszcze gorzej. Trochę szkoda, że sceny które naprawdę niewiele wnoszą, ciągną się przez pół książki. Mam też pretensję, że długa scena finałowa w zasadzie nie ma większej „łączności” z tym wszystkim, co powieść wcześniej budowała przez 200 stron. Opowieść jest tak irracjonalna, chwilami surrealistyczna, że trudno ją brać na poważnie.
Moje serce jest złamane! Choć zakolejkowałam sobie kilka kolejnych powieści Stephena Grahama Jonesa, chyba się jednak nie dogadamy. Nie zrozum mnie źle - sam zamysł, motyw przewodni, ma ogromny potencjał. IMHO autor jednak go nie wykorzystał, gdyż skupił się na patologiach społecznych i prezentacji ludzi coraz bardziej odklejonych od rzeczywistości, przy których cały mistyczny i grozotwórczy aspekt „Jedynych” zwyczajnie blednie. Szkoda.
Kiedy odkryłam horror o Indianach, napisany przez Indianina z plemienia Czarnych Stóp, oczy mi się zaświeciły! Spośród opowieści grozy choćby ocierających się o ten temat, pamietam tylko „Manitou” Grahama Masterton i to nie jest zbyt dobra książka (jak z resztą większość powieści Mastertona). Na „Jedynych dobrych Indian” rzuciłam się więc jak szczerbaty na suchary.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJuż po...
Dziwna ta książka, historia ma swoje momenty, ale ogólnie jest mało angażująca. Pewnie chodzi tu o przesłanie... jakieś jest, ale nie zostało poprawnie przekazane...
Dziwna ta książka, historia ma swoje momenty, ale ogólnie jest mało angażująca. Pewnie chodzi tu o przesłanie... jakieś jest, ale nie zostało poprawnie przekazane...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to