Wróć na stronę książki

Oceny książki Feluś i Gucio poznają zawody

Średnia ocen
7,5 / 10
34 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
70
69

Na półkach:

Nie pamiętam, kim chciałam zostać, kiedy byłam dzieckiem. 🤔 Pamiętam natomiast, że kiedy już jako nastolatka wymyślałam dla siebie mniej lub bardziej kreatywne zawody - dorośli łapali się za głowę. 😮 Na obco brzmiące słowo "kaowiec" - nawet najlepszej przyjaciółce - przed oczami pojawiał się pomarańczowy skuter z pizzą w bagażniku. 🍕 Całe szczęście - było to prawie 20 lat temu. 😉

Dziś świadomi rodzice z uwagą patrzą na to, czym interesuje się ich dziecko. 👌 Nie ograniczają i nie osądzają, ale obserwują. 🧡 To jest najlepsze... i jeszcze coś. Dziś stosunek do pytania "kim będziesz, jak dorośniesz" diametralnie się zmienił. Świetnie pokazuje to książka "Feluś i Gucio poznają zawody" od @wydawnictwo_nasza_ksiegarnia

Sympatyczny przedszkolak Feluś i jego ulubiony miś Gucio zabierają nas w fascynującą podróż po świecie zawodów. 🌎 Odwiedzamy weterynarza, fryzjera i lekarza. Przyglądamy się z bliska strażakom i policjantom w pracy. 👮‍♀️ Rozmawiamy z ogrodnikiem i paleontologiem. Zza kulis podglądamy pracę aktora. Przybijamy piątkę z informatykiem. Podjadamy smakołyki w kuchni kucharza. Tworzymy dzieła sztuki z artystą. 🧑‍🎨 Wszystkiemu możemy się przyjrzeć z bliska - o wszystkim porozmawiać. To sprawia, że ta podróż po profesjach jest taka niezwykła.

Książka "Feluś i Gucio poznają zawody" to doskonały pretekst do rozmowy z dzieckiem o własnej pracy. 🗨️ Czy na pewno wiesz, jak wytłumaczyć dziecku, dlaczego... pracujesz w radiu, ale Twojego głosu nie słychać w eterze, albo czym właściwe się zajmujesz w tej agencji marketingowej? A może jaki tajemniczy kod znajduje się w Twoim laptopie, skoro wspomniany kod (t) kojarzy się dziecku wyłącznie z puchatym stworzeniem z długim ogonem. W tym właśnie pomaga ta książka. 📘 Na początek rodzice otrzymują od autorki krótkie know how, dotyczące rozmów z dzieckiem o pracy. Potem czytelnicy dostają przebieżkę po 18 popularnych zawodach. Krótkie opowiastki o profesjach zachęcają do lepszego poznania pracy innych osób i zachęcają do zabawy. 👌 W książce znajdziecie też proste zagadki, które możecie rozwiązać razem z dzieckiem i Guciem (oczywiście!).

Wielkoformatowa książka autorstwa Katarzyny Kozłowskiej, w twardej oprawie, z przyjaznymi ilustracjami Marianny Schoett, zachęca dzieci do ciągłego poszukiwania, odkrywania tego, co sprawia im przyjemność i w czym czują się naprawdę sobą. 🧡 Piękny początek "własnej drogi zawodowej". 🙂

Nie pamiętam, kim chciałam zostać, kiedy byłam dzieckiem. 🤔 Pamiętam natomiast, że kiedy już jako nastolatka wymyślałam dla siebie mniej lub bardziej kreatywne zawody - dorośli łapali się za głowę. 😮 Na obco brzmiące słowo "kaowiec" - nawet najlepszej przyjaciółce - przed oczami pojawiał się pomarańczowy skuter z pizzą w bagażniku. 🍕 Całe szczęście - było to prawie 20 lat...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
78
78

Na półkach:

Za późno ją kupiła, mój syn miał już wtedy prawie 5 lat. Była dla niego zbyt prosta. Dla początkującego przedszkolaka natomiast uważam, że byłaby ciekawa i interesująca.

Za późno ją kupiła, mój syn miał już wtedy prawie 5 lat. Była dla niego zbyt prosta. Dla początkującego przedszkolaka natomiast uważam, że byłaby ciekawa i interesująca.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1279
1171

Na półkach:

Nam książek zawsze mało i, pomimo że mamy w domu dużą kolekcję, chętnie korzystamy z osiedlowej biblioteki. Podczas ostatniej wizyty Junior – zapewne zachęcony strażakiem na okładce – wybrał pokaźną kartonówkę pt. „Feluś i Gucio poznają zawody”. O ile u takiego dwulatka ciężko mówić o jakichkolwiek predyspozycjach, a snucie planów byłoby wręcz niezdrowe, to sama książka sprowokowała nas do fantastycznej dyskusji o różnych profesjach oraz zainspirowała do nowych zabaw.

Przy każdym z zaprezentowanych zawodów znajdziemy krótką historyjkę nawiązującą do życia przedszkolaka np. nasz bohater poszedł na wycieczkę do remizy lub z rodzicami na koncert, zachorował i musiał udać się do lekarza, albo Feluś opowiada, że w jego lub kolegi/koleżanki rodzinie ktoś zajmuje się daną profesją. W tym miejscu poszczególne zawody są zwięźle opisywane. Możemy zastanowić się, jak wygląda praca tych osób, a także porozmawiać o pracy, jaką wykonują nasi bliscy. To wszystko jest pięknie zilustrowane. Junior znalazł na jednym z rysunków swojego tatę. Serio. Zdecydowanie wskazał jednego z panów paluszkiem mówiąc: „To tata!”. Stwierdziliśmy z mężem, że faktycznie jest pewne podobieństwo. Bystry chłopczyk.

W książce znajdziemy jeszcze jeden typ ilustracji. Bohaterowie bawią się na nich naśladując poznany zawód. Jeżeli macie dziecko, które lubi odgrywać scenki (a większość dzieci lubi) to macie tu skarbnicę pomysłów na codzienne aktywności. Otwórzcie restaurację, albo salon piękności. Postawcie doniczki z ziołami na parapecie. Zorganizujcie pokaz talentów. Poszukajcie skarbów ukrytych wśród piasku. Eksperymentujcie, aby pomóc dzieciom znaleźć ich pasje.

Szkoda będzie oddawać książkę „Feluś i Gucio poznają zawody” do biblioteki, ale niestety takie są zasady. Myślę, że jeszcze wiele dzieci będzie się dzięki niej świetnie bawiło, a my poszperamy i postaramy się znaleźć coś równie fajnego.

Nam książek zawsze mało i, pomimo że mamy w domu dużą kolekcję, chętnie korzystamy z osiedlowej biblioteki. Podczas ostatniej wizyty Junior – zapewne zachęcony strażakiem na okładce – wybrał pokaźną kartonówkę pt. „Feluś i Gucio poznają zawody”. O ile u takiego dwulatka ciężko mówić o jakichkolwiek predyspozycjach, a snucie planów byłoby wręcz niezdrowe, to sama książka...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to