Przewidywalna pozycja, ale czyta się szybko przyjemnie... może gdybymja czytala z te 5 lat temu to bardziej by mi się spodobała, le nie jest źle, o tak na poprawę samopoczucia.
Przewidywalna pozycja, ale czyta się szybko przyjemnie... może gdybymja czytala z te 5 lat temu to bardziej by mi się spodobała, le nie jest źle, o tak na poprawę samopoczucia.
Drugi tom serii ma często to do siebie że jest zbędny, nijaki, chce się już szybko dobrnąć do końca. Inaczej nie było i w tym przypadku, Scarlett to typowy drugi tom w którym zwyczajnie wieje nudą. Niby coś się dzieje, ale czuć monotonnie. Niby mają problemy, ale jednak trwa sielanka. Wszystko jest takie rozwleczone, a problemy się nawarstwiają. Niby mamy walkę z demonami, ale tych demonów praktycznie nie ma, można powiedzieć że pokazują się dopiero na końcu za to z przytupem, więc nie można nie sięgnąć po 3 tom. No i zgodnie z przewidywaniami wracamy do bokserskich korzeni (lubię bokserów więc czekam).
Plus za to że książka skupia się też na rozwijaniu wątku, że rodzina to nie tylko więzy krwi, a ci spokrewnieni nie zawsze są dla nas tym kim powinni.
Książka niestety jest mocno nijaka, niby lekka, przyjemna, ale monotonna, po części pozbawiona emocji. Kończę serię i zdecydowanie pora na przerwę od tego typu opowieści. 6,5/10
Drugi tom serii ma często to do siebie że jest zbędny, nijaki, chce się już szybko dobrnąć do końca. Inaczej nie było i w tym przypadku, Scarlett to typowy drugi tom w którym zwyczajnie wieje nudą. Niby coś się dzieje, ale czuć monotonnie. Niby mają problemy, ale jednak trwa sielanka. Wszystko jest takie rozwleczone, a problemy się nawarstwiają. Niby mamy walkę z demonami,...
Ta cześć również trochę rozwlekła i niewiele się dzieje. Dopiero pod koniec akcja nabiera tempa, kiedy to Gabriel postanawia stoczyć walkę w swoim klubie z Bodhim Blackiem, a na horyzoncie pojawia się Moses, upominając się o swój dług. Tłumaczenie nadal kiepskie, wszystko jest "przejebanie nudne", jakby nie można było użyć słowa "cholernie", natomiast słowo "zajebiście" pojawia się prawie 30 razy!!!
Ta cześć również trochę rozwlekła i niewiele się dzieje. Dopiero pod koniec akcja nabiera tempa, kiedy to Gabriel postanawia stoczyć walkę w swoim klubie z Bodhim Blackiem, a na horyzoncie pojawia się Moses, upominając się o swój dług. Tłumaczenie nadal kiepskie, wszystko jest "przejebanie nudne", jakby nie można było użyć słowa "cholernie", natomiast słowo...
Nie umiem sobie przypomnieć, kiedy ostatnio zdarzyła mi się sytuacja, że całą trylogię pochłaniam w jeden dzień, no ale ja po prostu muszę wiedzieć, jak to się skończy. Nie będę przepraszać, ale wiem, że muszę dopisać autorkę do listy i zapoznać się z każdą pozycją!
Nie umiem sobie przypomnieć, kiedy ostatnio zdarzyła mi się sytuacja, że całą trylogię pochłaniam w jeden dzień, no ale ja po prostu muszę wiedzieć, jak to się skończy. Nie będę przepraszać, ale wiem, że muszę dopisać autorkę do listy i zapoznać się z każdą pozycją!
„Przeszłość pełna ciemności. Czy można przetrwać, gdy nie ma się nadziei?”
Gabriel zranił i odtrącił Scarlett w najgorszy z możliwych sposobów i to po nieziemskim seksie. Chciał ją tylko chronić przed swoimi demonami, ale zaczyna sobie uświadamiać, że to był największy błąd jaki mógł popełnić. Czegoś takiego się nie zapomina. Kobieta jest zdruzgotana, a ból jaki czuje jest nie do opisania i to nie tylko złamanego serca. Niespodziewanie musi trafić do szpitala i przejść operację. Czy strach o ukochaną przełamie go? Tylko czy ona wybaczy mu to jak ją potraktował? Czy odzyska jej zaufanie? Czy uda im się odzyskać to co utracili? Bo wrogowie z przeszłości nie wybaczyli i już szykowali się do kolejnego ataku na Gabriela. Czy ta miłość ma szansę przetrwać? Gdy wokół nich jest tyle niebezpieczeństwa. Zrobi wszystko żeby Scarlett była znowu z nim, ale ma jeszcze jeden duży problem - długi do spłacenia. Czy to możliwe, że jedynym sposobem na uratowanie klubu i spłacenie wszystkich długów byłby jego powrót na ring i ostatnia walka?
Kolejna część historii Gabriela i Scarlett. Tym razem będą walczyć o siebie i z jego demonami z przeszłości. Całkowicie różni bohaterowie pod względem charakterów, a jednak tak idealnie do siebie pasują. On bokser z nie ciekawą przeszłością. Ona piękna księżniczka z ciętym językiem. Oboje są silni, uparci i poranieni. Mają dużo do zaoferowania światu, a najwięcej sobie nawzajem, bo mogą wyleczyć swoje rany. Oboje czują, że zaczęli tak naprawdę żyć gdy się spotkali. Pożądanie i namiętność jakie jest między nimi jest nie do opisania. Gorące sceny wywołują wypieki na twarzy. Pełna emocji część. Pokazująca, że rodzina to nie więzy krwi. To ludzie którzy zawsze są przy tobie, pomagają, pocieszają i są gotowi wskoczyć za tobą w ogień. Przyjaciółki Scarlett po prostu są genialne i nieobliczalne. Lepiej nie wchodzić im w drogę. I kolejne zakończenie które łamie serce i zostawia czytelnika w zawieszeniu, więc nic innego nie zostaje jak od razu chwycić za finałowy tom i dowiedzieć się jak skończy się ta historia.
„Przeszłość pełna ciemności. Czy można przetrwać, gdy nie ma się nadziei?”
Gabriel zranił i odtrącił Scarlett w najgorszy z możliwych sposobów i to po nieziemskim seksie. Chciał ją tylko chronić przed swoimi demonami, ale zaczyna sobie uświadamiać, że to był największy błąd jaki mógł popełnić. Czegoś takiego się nie zapomina. Kobieta jest zdruzgotana, a ból jaki czuje jest...
Ta książka lubi trzymać w napięciu i zaskakiwać. Nie jest typowym erotykiem, nie ocieka przesadnymi opisami uniesień, jest tego wszystkiego tak akurat. Książka ok, zaintrygował mnie koniec, więc sięgam od razu po część 3 i mam nadzieję, że się nie zawiodę.
Ta książka lubi trzymać w napięciu i zaskakiwać. Nie jest typowym erotykiem, nie ocieka przesadnymi opisami uniesień, jest tego wszystkiego tak akurat. Książka ok, zaintrygował mnie koniec, więc sięgam od razu po część 3 i mam nadzieję, że się nie zawiodę.
„Scarlett” to kontynuacja historii Gabriela i Scarlett. Mimo, że pierwszy tom okazał się bardzo wciągający, a zakończenie sprawiło, że od razu chciałam sięgnąć po drugi tom, to jakoś nie mogłam się za to zabrać.
Na szczęście, tak jak się tego spodziewałam jak tylko zaczęłam czytać, tak przepadłam. Zagłębiłam się w historie bohaterów, których drogi ponownie się połączyły pomimo niechęci i obaw, które były uzasadnione. Tylko czy po tym wszystkim odważą się znowu otworzyć serca?
W książce nie brakuję wrażeń.Bohaterowie początkowo z całych sił próbują nie ulec pożądaniu. Gabriel wie, że powinien trzymać się z daleka jednak pragnienie bycia blisko Scarlett okazało się bardzo silne i ja jako czytelnik wyczuwałam wszystkie te emocję.
Oczyście kolejny raz końcówka sprawiła, że o mal nie umarłam. Tak, było to do przewidzenia (w końcu kiedyś musiało do tego dojść) a mimo to mną wstrząsnęło.
Nie pozostaje mi nic innego, jak przeczytać ostani tom serii „Gabriel Legend”.
„Scarlett” to kontynuacja historii Gabriela i Scarlett. Mimo, że pierwszy tom okazał się bardzo wciągający, a zakończenie sprawiło, że od razu chciałam sięgnąć po drugi tom, to jakoś nie mogłam się za to zabrać.
Na szczęście, tak jak się tego spodziewałam jak tylko zaczęłam czytać, tak przepadłam. Zagłębiłam się w historie bohaterów, których drogi ponownie się połączyły...
Scarlett to drugi tom perypetii między tytułową bohaterką i tajemniczym byłym pięściarzu.
Po przeczytaniu Upadku legendy nie mogłam się doczekać kolejnego tomu. Zaintrygowała mnie ta historia i byłam ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Na szczęście nie musiałam długo na to czekać. Powiem szczerze, że po lekturze drugiego tomu mam lekko mieszane uczucia. Nie będę się zbytnio tutaj rozwodzić nad fabułą, ponieważ nie chcę Wam zepsuć przyjemności z czytania. Skupię się za to na moich odczuciach.
Ich związek musiał się tak zakończyć. Scarlett czuje się upokorzona, smutna i odrzucona. Gabriel czuje się równie źle, ale wierzy, że postępuje słusznie. Nie może dopuścić, by kolejnej osobie z jego bliskiego otoczenia stała się krzywda. Jego przeszłość nie odpuści, czeka w cieniu, by zaatakować w odpowiednim momencie. Czy ta historia ma szansę na szczęśliwe zakończenie?
Znajomość Gabriela i Scarlett jest dosyć specyficzna. Nie poznają się w zbyt korzystnych warunkach, ale od pierwszego spotkania coś ich do siebie przyciągało. Pożądanie. Sympatia. A może coś więcej? Jedno jest pewne. Przebywanie ze sobą sprawiało im radość i powodowało, że stawali się prawdziwi. Jednak ich związek nie mógł się udać. Dzieliło ich wszystko. Obydwoje pochodzili z dwóch różnych światów. Każde z nich zmagało się z własnymi demonami, które stanowiły przeszkodę na ich wspólnej drodze i przekreślało szansę, by byli szczęśliwi.
Ta część rozwija się w dosyć spokojnym tempie. Dzięki naprawdę krótkim rozdziałom i naprzemiennej narracji z dwóch perspektyw czyta się ją w mgnieniu oka. Styl autorki pozostaje bez zmian. Lekki, przyjemny, z nutą humoru. Nie ma jednak co liczyć na jakieś zwroty akcji czy przyspieszone bicie serca. Mamy za to sporo faktów na temat przeszłości Gabriela, co było dla mnie dużym plusem. Możemy bliżej poznać bohaterów. Między nimi również zaszła mała zmiana. Częściej dochodzi do zbliżeń i szczerych rozmów. Momentami nie mogłam się oderwać od tej książki, ale czasami potrafiła mnie znużyć. Odnosiłam wrażenie, że pewne mało istotne wątki są na siłę rozciągane. Polubiłam bohaterów, ale czasami męczyli mnie swoim zachowaniem, stawali się tacy bezbarwni. Jak dla mnie trochę za dużo niepotrzebnego płaczu i zadręczania samego siebie. Jednak były też chwile wzruszeń i sytuacje, które wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Nie zabrakło też pikantniejszych scen. Mimo wszystko kibicowałam bohaterom i miałam nadzieję, że los będzie im sprzyjał i pozwoli na wspólne szczęście.
Pewne wątki wciąż nie zostały wyjaśnione, więc z niecierpliwością czekam na finałowy tom. Zwłaszcza po zakończeniu Scarlett. Liczę na wiele emocji i poznania odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.
Podsumowując, ta seria nie jest bez wad, ale ma w sobie coś urzekającego, co sprawia, że chce się po nią sięgnąć i poznawać historię bohaterów. Jest lekka, ale porusza też ważne kwestie, m.in. o odbudowywaniu zaufania i podejmowaniu walki o własne szczęście. Mi się podobała i myślę, że warto dać jej szansę. Polecam!
Scarlett to drugi tom perypetii między tytułową bohaterką i tajemniczym byłym pięściarzu.
Po przeczytaniu Upadku legendy nie mogłam się doczekać kolejnego tomu. Zaintrygowała mnie ta historia i byłam ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Na szczęście nie musiałam długo na to czekać. Powiem szczerze, że po lekturze drugiego tomu mam lekko mieszane uczucia. Nie będę...
Pierwszy tom tej serii pt. "Upadek legendy" oceniłam naprawdę słabiutko, bo na 4/10 i sama nie wiem, czemu skusiłam się na tom drugi. Może dlatego, że wcześniej bardzo chwaliłam sobie pióro autorki. Aktualnie mam wrażenie, że najlepsze serie Meghan March zostały wydane przez Editio Red na samym początku, a teraz będzie już tylko gorzej i gorzej. Jedyne, co podobało mi się w "Scarlett" to lekki, płynny styl autorki, bo niestety fabuła ciągnęła się jak flaki z olejem. Z kolei jeśli chodzi o główne postacie to niczym mnie nie ujęły. Zabrakło im charakteru, a Gabrielowi również zwierzęcego magnetyzmu, którym moim zdaniem powinien zostać obdarzony. Gabriel okazał się być pieskiem na każde zawołanie Scarlett.
Pewnego dnia przyniósł jej nawet kolorowankę, kredki i mazaki.. (myślałam, że padnę xD)
Byłabym łaskawsza, gdyby to był debiut autorki, ale ta książka została wydana za granicą w 2019 (sprawdziłam).
Zmęczyłam ją do końca tylko dlatego, że otrzymałam egzemplarz recenzencki, za który dziękuję Wydawnictwu Editio Red :D
Niestety nie polecam.
Pierwszy tom tej serii pt. "Upadek legendy" oceniłam naprawdę słabiutko, bo na 4/10 i sama nie wiem, czemu skusiłam się na tom drugi. Może dlatego, że wcześniej bardzo chwaliłam sobie pióro autorki. Aktualnie mam wrażenie, że najlepsze serie Meghan March zostały wydane przez Editio Red na samym początku, a teraz będzie już tylko gorzej i gorzej. Jedyne, co podobało mi się w...
Klasa społeczna nie ma znaczenia, gdy miłość jest jak na dłoni. Trzeba tylko po nią sięgnąć i mocno ją trzymać. Przekonajcie się sami jak to jest u Scarlet i Gabriela :)
Klasa społeczna nie ma znaczenia, gdy miłość jest jak na dłoni. Trzeba tylko po nią sięgnąć i mocno ją trzymać. Przekonajcie się sami jak to jest u Scarlet i Gabriela :)
Upokorzona, odrzucona i znieważona. Tak czuje się Scarlett po tym jak Gabriel zachował się wobec niej. On uważa, że postępuje słusznie, że chroni ją od swojej przeszłości oraz przyszłości. Jednak ona tego nie wie. Czy ścieżki tej dwójki bedą miały jeszcze szansę na przecięcie się?
Też czasami odnosicie wrażenie, że książka została na siłę podzielona na kilka części? Ja mam tak właśnie przy tej. Jest to drugi tom serii „Gabriel Legend” i szczerze mówiąc nie mam pojęcia dlaczego ta część historii dostała osobną książkę.
Nie chcę wam niczego spoilerować, ale ta część to zakończenie poprzedniej książki i wstęp do kolejnej. Nie mogę wyzbyć się wrażenia, że niektóre elementy tutaj były nadmiernie rozciągnięte. Ponadto w książce brakowało mi wielowątkowości. Tak więc moim zdaniem „Scarlett” jest raczej mocno rozwiniętym opowiadaniem.
Mi osobiście bardziej podobała się pierwsza część serii, a jest to wynikiem nie tylko tego co napisałam wyżej, ale także dlatego, że tutaj brakowało mi trochę tego ognia i namiętności, która cechowała poprzednią część. Do zestawu postacie drugoplanowe z ciekawych i zabawnych stały infantylne, a do zestawu zostały potraktowane po macoszemu. W „Scarlett” autorka zepchnęła je na jeszcze dalszy plan, a przez to powieść wiele straciła.
Niemniej uważam, że książka jest jak najbardziej warta uwagi, zwłaszcza, że jest to coś co ma uspokoić historię, rozwinąć kilka kwestii, a także wprowadzić w kolejną część. Biorąc pod uwagę jak skończył się pierwszy tom, to drugi jest wręcz obowiązkowy żeby poczuć satysfakcję z lektury.
Upokorzona, odrzucona i znieważona. Tak czuje się Scarlett po tym jak Gabriel zachował się wobec niej. On uważa, że postępuje słusznie, że chroni ją od swojej przeszłości oraz przyszłości. Jednak ona tego nie wie. Czy ścieżki tej dwójki bedą miały jeszcze szansę na przecięcie się?
Też czasami odnosicie wrażenie, że książka została na siłę podzielona na kilka części? Ja mam...
Scarlett - mogłam sobie tłumaczyć, że pierwszy tom był delikatnym i ciekawym wprowadzeniem do dalszej historii…jednak w dalszym etapie spodziewałam się jakiejś wartkiej akcji, jakiejś dynamiki do której przyzwyczaiła nas Pani March, w jej poprzednich powieściach…w drugim tomie wiało - dosłownie - wiało nudą…większa ilość książki była skupiona na jednym wydarzeniu, które w miarę czytania stawało się irytujące, nużące ( ciągły płacz, wzruszenie Scarlett )…mi osobiście brakowało chemii między bohaterami, ciekawszej fabuły ( jakiejkolwiek fabuły )…nawet nasi bohaterowie zrobili się jacyś tacy nijacy, bezbarwni…Legend, stał się tutaj ciepłymi kluchami, który ciągle wmawia sobie, że nie jest wart Scarlett…przyznam, że zaletą tej książki jest styl pisania autorki, który pozwala nam ma szybkie czytanie i jest dobry…trochę uwierała mnie ilość wulgarnych słów…po piórze Pani March spodziewałam się czegoś więcej…był pomysł ale gorzej z realizacją…jestem rozczarowana po przeczytaniu drugiego tomu…
Scarlett - mogłam sobie tłumaczyć, że pierwszy tom był delikatnym i ciekawym wprowadzeniem do dalszej historii…jednak w dalszym etapie spodziewałam się jakiejś wartkiej akcji, jakiejś dynamiki do której przyzwyczaiła nas Pani March, w jej poprzednich powieściach…w drugim tomie wiało - dosłownie - wiało nudą…większa ilość książki była skupiona na jednym wydarzeniu, które w...
Dla mnie to od zawsze trudny i niejednoznaczny wybór, ale na pewno nie lubię porzucać danego cyklu po zaledwie przeczytaniu jednej części i choć nie zawsze, to często jest to dobre rozwiązanie, bo możemy się pozytywnie zaskoczyć.
O fabule tym razem nie będę nic pisać, ponieważ akcja rozgrywa się od razu po wydarzeniach z pierwszego tomu. Jednak tym, co mogę zdradzić, jest fakt, że „Scarlett” podobała się już znacznie bardziej niż poprzednia część. Dzięki krótkim rozdziałom i poprowadzonej narracji z dwóch perspektyw, czytałam ją błyskawicznie. Nie ma tutaj wielu zwrotów akacji, ale za to tak jak zakładałam, dowiadujemy się więcej o bohaterach - szczególnie na temat przeszłości Gabriela, która momentami mnie poruszyła i na pewno wyjaśnia jego zachowania. Podoba mi się jak rozwija się relacja głównych postaci, starają się odbudować zaufanie. Legend dalej twierdzi, że nie do końca zasługuje by być z taką kobietą jaką jest Priest, ale w tej części, stara się czynami udowodnić jak bardzo mu na niej zależy. W dodatku jest między nimi więcej zbliżeń, ale i przede wszystkim szczerych rozmów.
Nie brakuje też humoru, którego w dużej mierze dostarczają bohaterowie drugoplanowi. Moje serce całkowicie skradł Bump - przeurocza postać, która w scenach ze swoim udziałem niejednokrotnie wprowadza uśmiech, ale i łzy wzruszenia. Na uwagę zasługują także przyjaciółki Scar, które stoją za nią murem w każdej sytuacji i naprawdę miło czytać o takiej solidarności kobiet, które nawzajem się wspierają.
Oczywiście, żeby nie nudziło nam się w finałowym tomie, pewne kwestie nadal nie zostały wyjaśnione, szczególnie intryguje mnie kim okaże się stalker Scarlett, który daje o osobie znać już od pierwszej części i mam co do niego pewne podejrzenia, ale jestem ciekawa jak ostatecznie zostanie to rozwiązane. Mamy tutaj też motyw sportu, chociaż Gabe’a poznajemy już jako byłego pięściarza, to na pewno możemy spodziewać się scen walk w „Decydującym starciu”, które zamyka całą serię.
Może i ten cykl nie jest idealny, nadal nie jestem zachwycona nim na tyle, żeby każdemu go polecić, ale szczerze przyznaję, że tym razem się wciągnęłam w ten świat, zżyłam z bohaterami i czerpałam przyjemność z lektury. Po takim zakończeniu jakie zaserwowała autorka, z pewnością sięgnę po ostatnią część tej historii i liczę, że okaże się jeszcze lepsza od poprzednich!
Bardzo dziękuję wydawnictwu @editio.red za egzemplarz recenzencki.
Wolicie jednotomówki czy też serie?
Dla mnie to od zawsze trudny i niejednoznaczny wybór, ale na pewno nie lubię porzucać danego cyklu po zaledwie przeczytaniu jednej części i choć nie zawsze, to często jest to dobre rozwiązanie, bo możemy się pozytywnie zaskoczyć.
O fabule tym razem nie będę nic pisać, ponieważ akcja rozgrywa się od razu po wydarzeniach z pierwszego...
O tym, że lubię pióro Meghan March, pisałam już wiele razy. Nic więc dziwnego, że jej kolejna seria zagościła na moich półkach. Co prawda, pierwszy tom serii o Gabrielu Legendzie nie porwał mnie tak, jak wcześniejsze książki autorki, jednak i tak udało mu się zyskać moją przychylność. Z niesłabnącą ciekawością sięgnęłam po drugą część, czyli Scarlett. No i tutaj zaczęły się schody...
Gabriel wiedział, że nie powinien był zaczepiać Scarlett, ale przekonał się o tym dopiero po ich pierwszym spotkaniu. Nie mógł pozwolić sobie na to, by ona pokochała jego i by on pokochał ją. Scarlett z kolei widzi w nim coś znacznie więcej - jest on zdecydowanie inny niż pozostali mężczyźni. Wtargnął do jej życia i całkowicie je zmienił - jak więc miałaby pogodzić się z nadużyciem jej zaufania? No, a jednak, po raz kolejny przekonała się, że miłość tylko rani. Jak teraz Gabriel ma odbudować zaufanie Scarlett? Czy jest to w ogóle możliwe? Wie, że musi tego dokonać, bo ona jest kobietą jego życia...
Pozwólcie, że zacznę od głównych bohaterów powieści. Muszę przyznać, że zarówno Scarlett, jak i Gabriel zostali wykreowani bardzo dobrze. Autorka zadbała o to, by mieli oni ludzki charakter i cechy oraz by nie razili czytelników swoją “idealnością”. Ten aspekt bardzo przypadł mi do gustu i wydaje mi się, że z pewnością zyskał on rzeszę fanów. Scarlett to kobieta, która budzi sympatię u czytelnika, a także pewnego rodzaju podziw – w końcu sama zapracowała sobie na wszystko, co ma w życiu. Gabriel również - jego ciężka praca, chęć opieki nad bliskimi mu osobami wzbudziła we mnie takie wzruszenie.
Mam jednak wrażenie, że Meghan March chcąc nie chcąc, w tej książce pozwoliła na to, by powieść dopadła klątwa środkowego/drugiego tomu. Przez grubo ponad sto stron czytałam i nie czułam nic więcej, poza czystą sympatią do bohaterów. Akcja mnie nie wciągała, a momentami miałam wręcz wrażenie, że w powieść wkrada się zupełnie niepotrzebny chaos. Autorka skupiła się tutaj głównie na relacji głównych bohaterów, a poboczne (i te bardziej zaskakujące wątki) zostały niemalże zapomniane. Dopiero po przebrnięciu przez połowę książki zaczęłam odczuwać prawdziwą przyjemność z czytania, niemniej jednak dość niemiłe uczucie związane z początkiem pozostało.
Pierwszy tom był bardzo dobry, drugi dość przeciętny, a jaki będzie trzeci? Liczę na to, że autorka wynagrodzi mi wszystko i będę mogła z radością wciągnąć się w fabułę tomu trzeciego, a potem równie chętnie polecić Wam te tytuł. Pióro Meghan March stale trzyma mnie przy sobie, więc sięgnę po zakończenie trylogii prędzej czy później.
O tym, że lubię pióro Meghan March, pisałam już wiele razy. Nic więc dziwnego, że jej kolejna seria zagościła na moich półkach. Co prawda, pierwszy tom serii o Gabrielu Legendzie nie porwał mnie tak, jak wcześniejsze książki autorki, jednak i tak udało mu się zyskać moją przychylność. Z niesłabnącą ciekawością sięgnęłam po drugą część, czyli Scarlett. No i tutaj zaczęły się...
💕"Niektóre rzeczy nie powinny wyglądać tak, jak wyglądają, ale takie jest życie".
.
.
Czasami jedna, nieprzemyślana decyzja potrafi doszczętnie zniszczyć relację, którą do tej pory udawało nam się sukcesywnie, krok po kroku budować. O słuszności tej tezy doskonale przekonali się Gabriel i Scarlett – bohaterowie trylogii „Gabriel Legend”. Po wydarzeniach, które miały miejsce pod koniec poprzedniego tomu duma, ego i godność panny Priest otrzymały potężny cios. Gabriel odrzucił ją, upokorzył, wykorzystał i po prostu wyszedł. W głębi serca kobieta wierzyła, że jakimś cudem, choć ona i Legend pochodzili z dwóch skrajnie różnych światów, będą mieli szansę na romans jak z bajki - oczywiście, zwieńczony happy endem. Aczkolwiek jej nadzieja prysła niczym bańka mydlana. Gabriel zawiódł jej zaufanie, którego przecież tak łatwo nie można odbudować… Jego dręczyło ogromne poczucie winy i wstydu za tamtą noc. Tylko i wyłącznie przez swoje własne postępowanie nie był teraz w stanie normalnie funkcjonować. Jednakże, nie zmieniało to faktu, iż uważał, że Scarlett lepiej będzie bez niego. Do tej pory każdy człowiek, którego obdarzył uczuciem został skrzywdzony, zabity, albo od niego odchodził. Wiedział, że dla takiej serdecznej, szczerej, ciepłej i troskliwej kobiety, jak panna Priest nie będzie dość dobry i wprowadzi niepotrzebnie do jej życia chaos. „Chciał ochronić ją przed bagnem, które się wokół niego roztaczało”. Nie potrafił również zapomnieć o tym, że Scarlett miała w sobie coś, co poruszyło w nim struny, o których istnieniu nie miał pojęcia. „Dotknęła zakamarków jego duszy, które od lat pozostawały nienaruszone”. Wiedział, że to właśnie z nią chce spędzić resztę życia i z tego właśnie powodu zamierzał naprawić to, co zepsuł na samym początku. Postanowił od tej pory traktować Scarlett, jak królową i postarać się ponownie wkupić w jej łaski. Ale czy uda mu się tego dokonać? Czy mężczyzna będzie potrafił odbudować utracone zaufanie? Czy istnieje jakakolwiek nadzieja na to, aby ta dwójka stworzyła szczęśliwy związek? A przede wszystkim, czy Scarlett i Gabriel pokonają przeciwności losu, co za tym idzie, otrzymają szansę na to, by cieszyć się swoją miłością?
.
Przez dość długi okres czasu uważałam Meghan March za jedną z najlepszych autorek romansów. Przy jej historiach zawsze świetnie się bawiłam, a i podczas ich śledzenia odczuwałam co niemiara różnorakich emocji. Sytuacja ta uległa diametralnej zmianie, gdy w moje ręce wpadł pierwszy tom trylogii „Gabriel Legend”. Wtedy, w mojej głowie zaczęło kiełkować pytanie: jak taka utalentowana autorka mogła stworzyć tak nudny, płaski, suchy, przewidywalny, pozbawiony głębi i ciągnący się niczym flaki z olejem tekst? Nawet trudno mi wyrazić, jakie rozczarowanie poczułam po zakończonej lekturze. W pewnym sensie losami Scarlett i Gabriela pisarka zniechęciła mnie do zapoznawania się z jej dalszą twórczością. Z tego właśnie powodu dość długo zwlekałam z sięgnięciem po „Scarlett”, gdyż po ludzku bałam się ponownego zawodu i niestety, mój niepokój w tym przypadku okazał się uzasadniony. Nie sądziłam, że kiedykolwiek skrytykuję książkę spod pióra Meghan March, ale cóż ja mogę powiedzieć o „Scarlett”? To była naprawdę słaba i nudna historia. Może z moją opinią nie zgodzą się osoby, które od tej właśnie serii rozpoczęły przygodę z twórczością tej pisarki, ale ja znam jej możliwości. Przeczytałam dotąd wszystkie jej wydane w Polsce powieści i wiem, że stać ją na o wiele więcej. Tutaj pokazała się z takiej strony, z której zdecydowanie nie chciałabym jej poznać. Jeszcze w „Upadku legendy”, z uwagi na to, że był to pierwszy tom trylogii zaakceptowałam akcję toczącą się w żółwim, monotonnym tempie, ale w drugiej części, chociaż trochę tego dynamizmu oczekiwałam, a tu klops. „Scarlett” mogłabym podsumować dokładnie trzema słowami: nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Fabuła tego tekstu kręciła się wokół jednego wydarzenia: wyobrażacie to sobie? Bohaterowie przez prawie trzysta stron ciągle wracali do sytuacji, która miała miejsce w poprzedniej części. Przesadnie roztrząsali ją, rozdmuchiwali do granic możliwości, ale w jakim celu? Jeśli chodzi o bohaterów to w "Scarlett" otrzymaliśmy możliwość zapoznania się z ich trudną przeszłością. Mimo iż ta dwójka pochodziła z całkowicie różnych środowisk łączył ich jeden, brutalny fakt – oboje nie byli wystarczająco dobrzy dla co najmniej jednego ze swoich rodziców. Gabriel odkąd nadepnął na odcisk Mosesowi stracił najważniejsze dla niego osoby. W dodatku każdy, kto obracał się w jego towarzystwie stał się żywym celem. Po tych wydarzeniach mężczyzna stracił też samego siebie. „Zamienił się w outsidera, kogoś, kto chwyta się wszystkiego, byle przeżyć, włącznie z czynami karalnymi. Nie cofał się przed niczym, co mogło zagłuszyć ból. Sam sobie wymierzał karę, przyjmując każdą walkę, jaką mu proponowano”. „Dwa strzały oddane na zlecenie Mosesa Buforda Gasarda zakończyły życie, jakie znał do tej pory. Wszystko, co się działo potem było jedynie jego markowaniem i zbieraniem roztrzaskanych kawałków. Powoli, ale konsekwentnie próbował wydostać się z mroku, lecz nic już nie było takie samo. Dopiero Scarlett, po raz kolejny odmieniła jego życie”. Gabriel chciał znaleźć choć jeden scenariusz, w którym to Scarlett Priest mogła być jego i go zrealizować. Mężczyzna w moim odczuciu był honorowy, szczery, niezłomny w swoich przekonaniach, ale także do bólu lojalny. Gdy już kogoś do siebie dopuszczał, to nie istniała taka rzecz, której by dla takiej osoby nie zrobił. Po tym jak skrzywdził Scarlett, zaczęło do niego docierać, że nie potrafił już bez niej żyć, więc postanowił ponownie wkupić się w jej łaski, a to niestety było w tym wszystkim najgorsze. W jednej chwili porzucił klub, przyjaciół i latał wokół Scarlett niczym posłuszny piesek, aby skraść jej serce. Zrobił się taki miękki, uległy i bezpłciowy, że nawet brakuję mi słów, aby to opisać. Jeszcze chwila i byłam pewna, że przed nią uklęknie i zacznie czyścić jej buty. Jak można było zrobić z takiego przystojnego, silnego boksera, samca alfa, takiego mięczaka? Nie podobało mi się również to, że Gabriel uważał się za kogoś niegodnego Scarlett, a przede wszystkim gorszego od niej. Wmawiał sobie, że na nią nie zasługuję. Co z tego, że miał mniej pieniędzy niż ona i pochodził z innej warstwy społecznej? To wcale nie znaczyło, że był złym człowiekiem. Miałam wrażenie, że czasami zachowywał się tak, jakby chciał zostać tylko i wyłącznie jej sługą, a nie życiowym partnerem, gdyż pozostawał przekonany, iż tego zaszczytu nie dane mu będzie nigdy dostąpić. Najlepszym przykładem na moją tezę może być moment, w którym to Legend zaproponował ukochanej, że może wyczyścić jej toaletę! Scarlett martwiła się, że po przyjściu do jej mieszkania mężczyzna zobaczy brudną łazienkę, więc on zaczął jej opowiadać, że widział takie kible, o jakich nie śniło się twórcom horrorów. Dla panny Priest jego przemówienie zabrzmiało obrzydliwie, ale przy tym też słodko! Naprawdę momentami nie mogłam uwierzyć w głupotę czytanego przeze mnie tekstu. Scarlett również przez kilkanaście stron pozostawała głęboko wstrząśnięta, że „facet o reputacji brutala przelał jej jogurt do bulionówki i zadał sobie trud, żeby wybrać odpowiednią pieprzniczkę i solniczkę do jajecznicy”. Wzbudziło to w niej podziw i zdumienie, a we mnie mdłości. Najpierw Gabriel „kopnął ją w tyłek”, a potem przez całą książkę płaszczył się przed nią. Kobieta zdawała sobie sprawę, że „Legend i jego przeszłość kryły w sobie mnóstwo zagadnień, o których nie wiedziała i których nie rozumiała”, jednak on mimo tego miał w sobie coś, co obudziło w niej uśpione dotąd pragnienia. „Namiętność, którą przez całe życie w sobie tłumiła, nie będąc nawet świadoma jej istnienia”. Gabriel zmienił w niej dosłownie wszystko. Nawet te najprostsze rzeczy. „Była niemal uzależniona od jego bliskości. Chciała, aby był z nią bez przerwy. Uwielbiała widzieć go w swojej kuchni czy w salonie. Chciała go więcej. Chciała wszystkiego. Seksu i bliskości. Wszystkiego”. Relacja bohaterów moim zdaniem została nadmiernie przesłodzona. Brakowało w niej ognia, energii, a w dodatku nie dostrzegłam żadnej więzi czy chemii ich łączącej. Nie potrafię wskazać też w ich związku dokładnego momentu, w którym się w sobie zakochali. Nie opuszczało mnie wrażenie, że tak naprawdę od znajomości przeszli od razu do miłości, co za tym idzie nie doświadczyli tego etapu „pomiędzy”. Natomiast ostatni rozdział naprawdę mnie zaskoczył, ale czy przekonał do sięgnięcia po kontynuację? Niekoniecznie. Dodam na koniec, że jak to w książkach tego wydawnictwa bywa brakowało w wielu miejscach przecinków, ale też i kropek na końcu zdań.
.
„Scarlett” to wyjątkowo słaby romans z praktycznie zerową akcją. Podczas jego śledzenia wynudziłam się niczym mops i miałam ochotę wyrzucić swój egzemplarz przez okno. Co prawda, przeczytałam tę pozycję dość szybko, ale myślę, że wynikało to głównie z faktu, iż chciałam jak najszybciej dotrwać do jej końca. Mówiąc wprost nie porwała mnie ta historia. Brakowało tutaj emocji, niepewności czy nieprzewidzianych zwrotów akcji. Czułam, że ta książka była jakaś taka sztuczna, pozbawiona naturalności. Dodatkowo wiem, że za kilka dni nie będę niczego z niej pamiętała. Pojawiło się tu kilka naprawdę głupiutkich scen, podczas których łapałam się za głowę i zastanawiałam się, co się tutaj najlepszego wyrabia. „Scarlett” uważam za najsłabszą jak do tej pory książkę spod pióra Meghan March. W pewnym stopniu żałuję, że kupiłam kolejny tom dotyczący losów Gabriela i Scarlett, ale skoro stoi on na mojej półce, to kiedyś na pewno skuszę się, aby poznać zakończenie losów tej parki. Gdzieś tam w głębi mojego serca tli się jeszcze nadzieja, że „Decydujące starcie” zmieni moje zdanie dotyczące tej trylogii, ale coś czuję, iż niestety tak się nie stanie…
Moja ocena: 4,5/10 ✨
💕"Niektóre rzeczy nie powinny wyglądać tak, jak wyglądają, ale takie jest życie".
.
.
Czasami jedna, nieprzemyślana decyzja potrafi doszczętnie zniszczyć relację, którą do tej pory udawało nam się sukcesywnie, krok po kroku budować. O słuszności tej tezy doskonale przekonali się Gabriel i Scarlett – bohaterowie trylogii „Gabriel Legend”. Po wydarzeniach, które miały miejsce...
🎀Recenzja🎀
Ostatnie spotkanie Gabriela i Scarlett nie zakończyło się tak jakby się każdy spodziewał. A już na pewno nie przewidziałam takiego obrotu spraw.
Tą dwójkę już na samym początku połączyło coś silnego co ich do siebie przyciąga, ale na ten moment nie można tego zdefiniować.
Mimo to jak Gabriel potraktował kobietę chciałam mu dać szansę i jak się później okazało Scarlett także zaczęła do tego dążyć.
Obydwoje w pewnym momencie zdali sobie sprawę, że są sobie przeznaczeni, a przyciąganie jest zbyt silne by można by mu się przeciwstawić.
Wobec tego co się z nimi stanie?
Między nimi jest ogromna chemia, pożądanie, namiętność i przede wszystkim zrozumienie. Potrafią porozumiewać się bez słów, a autorka w doskonały sposób jest w stanie nam to pokazać. I w pewnym momencie mięknie na serce.
Dodatkowo klub Gabriela dzięki Scarlett zaczął idealnie prosperować i obroty skoczyły w górę.
Jednak przed sobą wciąż mają wiele spraw do rozwiązania i niestety czy tego chcą czy nie muszą się z nimi zmierzyć.
Co się stanie, gdy do drzwi Gabriela powróci uśpiona przeszłość?
Co zrobi Scarlett ze swoim ex chłopakiem i ojcem?
Chyba tylko Meghan March potrafi wyjaśnić kilka spraw czytelnikowi, ale zostawić przy okazji kolejne tajemnice.
Ja wiem, że przy każdej recenzji pisze to samo, ale uwielbiam pióro autorki. Jest fenomenalne. Historia tej dwójki wciągnęła mnie totalnie i nie mogłam odłożyć książki, dopóki nie dowiedziałam się co będzie dalej.
Autorka ma tyle rozwinięty warsztat, że nie mam się do czego przyczepić. Dla mnie akcja rozgrywa się idealnie, fabuła jest doskonale przedstawiona, a wielkie zakończenia to zdecydowanie w stylu Meghan.
@editio.red dziękuje bardzo za egzemplarz ❤️🖤
10/10
🎀Recenzja🎀
Ostatnie spotkanie Gabriela i Scarlett nie zakończyło się tak jakby się każdy spodziewał. A już na pewno nie przewidziałam takiego obrotu spraw.
Tą dwójkę już na samym początku połączyło coś silnego co ich do siebie przyciąga, ale na ten moment nie można tego zdefiniować.
Mimo to jak Gabriel potraktował kobietę chciałam mu dać szansę i jak się później okazało...
Scarlett Priest (zresztą tak jak i ja ) nie dowierza w to co się wydarzyło w biurze Gabriela Legenda. Mężczyzna zaprzepaścił taką szansę, święcie wierząc, że nie zasługuje na szczęście, jak i na samą Scarlett. I choć oboje będą próbowali żyć bez siebie, tak im dłużej będzie trwać ta ich „rozłąka” tym bardziej będą za sobą tęsknić. Gdy pewnego dnia, kobieta trafi do szpitala, mężczyzna postanowi na nowo o nią zawalczyć. Ale czy uda mu się odbudować stracone zaufanie?
Nie wiem co książki Megan March mają w sobie, ale ja się przy nich dosłownie rozpływam. Uwielbiam pióro autorki i to jak z każdą stroną buduje napięcie, a relacje między bohaterami wkradają się w serce i za chiny ludowe nie chcą z niego wyjść!
Jeśli czytaliście „Upadek legendy” to z pewnością wiecie, jaką rewelację autorka sprawiła nam na zakończenie pierwszej części. Ja dosłownie nie dowierzałam w to co się wydarzyło, bowiem ja tej parze kibicowałam od momentu ich pierwszego spotkania! No ale to jest właśnie to, co uwielbiam u Megan – ciekawe czy autorka przy pisaniu, myśli – „żeby nie było za kolorowo i słodko, zrzucę tutaj taką bombę, żeby czytelnikowi podniosło się ciśnienie” :D
Są takie książki, które czyta się z ogromną przyjemnością, ale z drugiej strony nie chce się ich kończyć. „Scarlett” jest właśnie jedną z takich pozycji. Autorka w genialny sposób prowadzi całą fabułę, a z każdą kolejną stroną, historia coraz bardziej zachwyca i wciąga. Bohaterowie są tak dobrze wykreowani, że nie sposób ich nie polubić. I w tym przypadku nie mówię tu tylko o Gabrielu i Scarlett, bo tych to się kocha miłością prawdziwą, ale cała otoczka postaci drugoplanowych sprawia, że o nich też by się chciało przeczytać osobną historię. Relację między nimi wszystkimi są tak prawdziwe, tak namacalne, że aż człowiek sam chciałby żyć w otoczeniu takich osobistości :P Ogromny plus za poczucie humoru, które autorka wprowadziła do swojej książki. Wprowadzenie do tekstu „przemyśleń” danego bohatera w danym momencie, wywoływało uśmiech na mojej buzi, a i nieraz parskałam śmiechem na to, co przeczytałam, bowiem sama pewnie miałabym takie myśli w najmniej odpowiednich momentach :P No i oczywiście na uznanie zasługują sceny 18+, są tak ciekawie opisane, że niejednej czytelniczce pojawi się rumieniec na policzkach, a ciepłota ciała znacznie się zwiększy :P
A! I żeby nie było za kolorowo, bo ta historia oprócz tego, że roztapia serca, to trochę cukru w sobie ma, ale autorka skutecznie ją przełamała zakończeniem ;) i w tym przypadku nie płaczę, bo na półce już czeka „Decydujące starcie”, więc już wkrótce poznam zakończenie tej świetnej trylogii.
Scarlett Priest (zresztą tak jak i ja ) nie dowierza w to co się wydarzyło w biurze Gabriela Legenda. Mężczyzna zaprzepaścił taką szansę, święcie wierząc, że nie zasługuje na szczęście, jak i na samą Scarlett. I choć oboje będą próbowali żyć bez siebie, tak im dłużej będzie trwać ta ich „rozłąka” tym bardziej będą za sobą tęsknić. Gdy pewnego dnia, kobieta trafi do...
《 𝗠𝗼𝗷𝗮 𝗼𝗽𝗶𝗻𝗶𝗮 》
"Scarlett. Gabriel Legend #2."
10/10 ⭐
Ostatnie spotkanie Scarlett i Gabriela obrało dość niespodziewany kierunek a jego finał nie należał do najłatwiejszych, dla nich obojga. Po chwilach uniesienia do mężczyzny dotarł jeden przykry fakt, nie zasługuje przecież na tą kobietę jaką jest ta blondwłosa piękność. Patrząc jej w oczy widział w nich cały świat, ale to co zobaczył tamtego wieczoru dotknęło go najmocniej. Oboje próbują odnaleźć się w tej rzeczywistości bez siebie nawzajem, ale im więcej czasu mija tymbardziej dociera do nich jak bardzo trudne to będzie. Gdy Scarlett nagle trafia do szpitala a do Gabriela dociera ta wiadomość, wiele się zmienia. Bo nawet jeśli na nią nie zasługuje zrobi wszystko żeby to zmienić. Dzień po dniu, tydzień po tygodniu będzie udowadniał jak bardzo żałuję słów wypowiedzianych tamtego pamiętnego wieczoru.
"Niewykluczone, że przyjdzie mi całymi latami naprawiać to, co zepsułem na samym początku, ale nie przestanę się starać, dopóki tego nie dokonam - albo dopóki będzie dla mnie miejsce w jej życiu.
Scarlett jest darem i choć w przyjmowaniu darów nie mam wielkiej praktyki, to zamierzam ją traktować tak, jak powinna być traktowana przez absolutnie każdego. Jak pieprzona królowa."
To jest miejsce w którym opisuje Wam swoje wrażenia, ale jedyne co mam ochotę tutaj napisać to jedno określenie opisujące ten tom a mianowicie c u d o!
Naprawdę dosłownie rozpływam się nad tą historią a osób dla których ta powieść była nudna chyba nie jestem w stanie zrozumieć. Szanuje różne gusta, ale nie zawsze między głównymi bohaterami od pierwszych stron muszą być namiętne uniesienia i ochy achy to potwierdzające. Czasami autor chce dać nam coś więcej, właśnie to więcej dała mi Meghan. Potwierdza się to co zauważyłam już przy pierwszym tomie tej trylogii czyli fakt, że pióro tej właśnie autorki jest wyjątkowe. Budowanie napięcia i uczucia między kobietą a mężczyzną to jej absolutny majstersztyk, nie kłamię. Tutaj nie było miejsca na błędy czy logiczne niespójności. Wszystko było przemyślane od początku do końca co potęguje mój już i tak spory zachwyt. Takie powieści chce się czytać, w taki świat bohaterów ma się ochotę wejść i w nim zostać. Ostatni tom trylogii jeszcze przede mną i chwilę mi zajmie nim się za niego zabiorę, ale może to i lepiej bo dobroci trzeba sobie dawkować.
"Serce opada mi do samych kolan, gdy sobie przypominam, jak na jego twarzy wyraz cierpienia przeszedł w... zwykłą obojętność.
On już wykasował mnie z pamięci. Wyciszył. Anulował.”
《 𝗠𝗼𝗷𝗮 𝗼𝗽𝗶𝗻𝗶𝗮 》
"Scarlett. Gabriel Legend #2."
10/10 ⭐
Ostatnie spotkanie Scarlett i Gabriela obrało dość niespodziewany kierunek a jego finał nie należał do najłatwiejszych, dla nich obojga. Po chwilach uniesienia do mężczyzny dotarł jeden przykry fakt, nie zasługuje przecież na tą kobietę jaką jest ta blondwłosa piękność. Patrząc jej w oczy widział w nich cały świat,...
Mogę nie mieć doświadczenia w czytaniu erotyków (mamy lato, obiecuję się poprawić), ale Meghan March niewątpliwie należy się korona w tym gatunku. Znowu mnie zmiotła, znowu zachwyciła moje serce i znowu zostawiła mnie z ogromną ochotą na kolejną część, którą chcę czytać JUŻ. Żeby nie zdradzić za dużo i nie narazić Was na spoilery — tym razem dostajemy sporo przeszłości Gabriela (wszyscy na to czekaliśmy, wiem) i ogrom słodyczy. Pierwsza część ciekawiła, druga rozpuściła serca, a trzecia... W trzeciej będzie się działo i nie wiem, czy jestem na to gotowa, ale MUSZĘ WIEDZIEĆ, CO BYŁO DALEJ. Megan to taka autorka, która wręcz zmusza czytelnika do dalszej lektury i nie mogę na to narzekać.
Jakieś minusy? Sporo tutaj „pierwotnego instynktu" i „samczej siły", co momentami mnie irytowało, bo choć płciowe stereotypy krążą wokół nas i siłą rzeczy muszą pojawiać się w książkach, ale ich nadmiar może być szkodliwy. Niech znikną wszyscy wrażliwi mężczyźni o ciele przeciętniaka! Tfu.
Ale to minus, który dla większości czytelników łatwo się zgubi i ani trochę nie zepsuje lektury (tak, mojej również). Scarlett jest wspaniałą, silną kobietą, a Gabriel jest... Przesłodki. Zaufajcie mi. Jak czytać romanse to właśnie takie.
Czytajcie, czytajcie i najlepiej miejcie pod ręką wszystkie trzy tomy! Inaczej się nie da, naprawdę!
Mogę nie mieć doświadczenia w czytaniu erotyków (mamy lato, obiecuję się poprawić), ale Meghan March niewątpliwie należy się korona w tym gatunku. Znowu mnie zmiotła, znowu zachwyciła moje serce i znowu zostawiła mnie z ogromną ochotą na kolejną część, którą chcę czytać JUŻ. Żeby nie zdradzić za dużo i nie narazić Was na spoilery — tym razem dostajemy sporo przeszłości...
Scarlett Priest jest załamana tym jak potraktował ją Gabriel. Nie może pojąć czemu tak postąpił. To, że została odtrącona prze kolejnego mężczyznę w jej życiu, złamało jej serce. Jednak mając tak cudowne przyjaciółki i siostrę jeszcze wszystko jest możliwe. Legend po fakcie orientuje się, że to co zrobił wcale nie było najlepszym wyjściem, bije się z myślami, co zrobić by to odkręcić. Sytuacja nadarza się szybciej, niż się spodziewał. Chce zasłużyć na wybaczenie i pokazać, że Scarlett wcale nie jest mu obojętna.
Czy Scarlett wybaczy Gabrielowi? Co takiego się wydarzyło, że Legend jest w stanie rzucić wszystko i lecieć do panny Priest?
Już po skończeniu czytania części pierwszej wiedziałam, że tom drugi również będę musiała przeczytać. Tym razem odniosłam wrażenie, że akcja w tej książce trochę zwolniła tempo. Bardziej autorka skupiła się na uczuciach między głównymi bohaterami, co wcale mi nie przeszkadzało. Pokazane zostało również takie życie codzienne. Dokładniej poznajemy przeszłości obojga głównych bohaterów i odkrywamy, że kilka spraw ich łączy mimo, iż pochodzą z dwóch różnych światów.
Główny bohater w dalszym ciągu chce postawić klub na nogi. Wpada na pewien pomysł, lecz by to wszystko mogło się udać sam będzie musiał stanąć do walki, z jednym ze swych wrogów. Główny bohater planuje również zemstę na kimś kto przekreślił jego życie, jednak do tego dąży małymi krokami.
Co do zakończenia, wszystko wskazywało, że potoczy się to inaczej. Lecz autorka skutecznie odwróciła naszą uwagę i na koniec zrzuciła na czytelników bombę.
Autorka pokazuje, że dla miłości człowiek jest w stanie zrobić naprawdę wiele. Gabriel twierdzi, że nie zasługuje na taką kobietę jak Scarlett, jednak chce choć w minimalnym stopniu na nią zasłużyć.
Książka wzbudziła we mnie wiele emocji, co powodowało, że czytało się ją bardzo szybko. Byłam na tyle ciekawa co się dalej wydarzy, że nie mogłam się od niej oderwać.
Gorąco polecam wam tę serię, ja na razie przeczytałam dwa tomy, jednak wiem, że w Polsce czeka na mnie część trzecia i już przebieram nogami z zniecierpliwienia, kiedy ona wpadnie w moje ręce. A wam radzę jak najszybciej zabrać się za tom pierwszy jeśli jeszcze nie czytaliście, a następnie tom drugi, bo książki są naprawdę godne uwagi.
Scarlett Priest jest załamana tym jak potraktował ją Gabriel. Nie może pojąć czemu tak postąpił. To, że została odtrącona prze kolejnego mężczyznę w jej życiu, złamało jej serce. Jednak mając tak cudowne przyjaciółki i siostrę jeszcze wszystko jest możliwe. Legend po fakcie orientuje się, że to co zrobił wcale nie było najlepszym wyjściem, bije się z myślami, co zrobić by...
Scarlett jest tą jedyną kobietą życia Gabriela. Mężczyzna przez swoje czyny musi odbudować utracone zaufanie kobiety. Czy uda mu się to zrobić? Czy będzie nadal walczył o nią? Czy jednak stwierdzi, że to nie ma sensu?
💕
Kolejna książka pisarki @meghanmarch za mną! Tym razem w moje szpony trafił drugi tom "Scarlett" z serii "Upadek Legendy". Jak pamiętacie, albo i nie, pierwszy tom nie przypadł mi do gustu za bardzo, lecz tym razem było zdecydowanie lepiej i jestem bardzo z tego powodu zadowolona. Miło spędziłam czas przy tej lekturze. Czytając ją, strona uciekała za stroną, a zakończenie spowodowało we mnie wkurzenie, ale na szczęście miałam trzeci tom pod ręką i od razu po niego sięgnęłam. Pióro i styl autorki bardzo lubię, uważam, że jest lekki i przyjemny, a dzięki temu wszystkiemu potrafi wciągnąć w całą tę historię. Podobało mi się, że w tej fabule była mowa o walkach, które osobiście uwielbiam i często oglądam 😁 W końcu było to coś innego z czym się spotkałam 😁 Dlatego tak szybko pochłonęłam ten tom, jak i kolejny 🤩 Kreacja bohaterów była dobra, czułam bijące od nich emocje oraz to, z czym się mierzą. Te codzienne dylematy, ta niepewność wplatały odrobinkę niepokoju i strachu przed tym, co się wydarzy. Czytelnik nie był niczego pewny. A relacja między naszymi postaciami myślałam, że pójdzie w innym kierunku, a tu takie zaskoczenie 😝 Oczywiście nie zdradzę Wam szczegółów, po prostu zachęcam do sięgnięcia po całą serię! 😃 Czuję, że to było to i za niedługo podzielę się z Wami recenzją trzeciego tomu z cyklu! 😁
💕
Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję @editio.red @wydawnictwohelion 💚
💕
⭐RECENZJA⭐
Scarlett jest tą jedyną kobietą życia Gabriela. Mężczyzna przez swoje czyny musi odbudować utracone zaufanie kobiety. Czy uda mu się to zrobić? Czy będzie nadal walczył o nią? Czy jednak stwierdzi, że to nie ma sensu?
💕
Kolejna książka pisarki @meghanmarch za mną! Tym razem w moje szpony trafił drugi tom "Scarlett" z serii "Upadek Legendy". Jak pamiętacie, albo...
Gabriel nie może zapomnieć o Scarlet, śledzi ją na portalach splecznosciowych żeby wiedzieć co u niej. Mężczyzna chciał zrobić wszystko żeby chronić kobietę, nawet kosztem własnego szczęścia.
Scarlet cały czas ma w głowie ostatnie słowa Gabriela, planuje nawet nawiązać z nim jakiś kontakt, jednak po dłuższym zastanowieniu rezygnuje z tego pomysłu. Czy bohaterowie zrozumieją swoje błędu? Czy uda się im odbudować zaufanie?
To moje drugie spotkanie z piórem autorki i bardzo mi się książka podobała. Czytało się ją przyjemnie i szybko, autorka w umiejętny sposób zachęca czytelnika do przeczytania kolejnych stron książki, a to niebywała sztuka.
Autorka świetnie ukazała relacje między Scarlett, a Gabrielem, była zdecydowanie bardziej dojrzała niż w pierwszym tomie, opierająca się w głównej mierze na odczuwanych emocjach i uczuciach. To bohaterowie z zupełnie innych światów, jednak przy odrobienie szczęścia i samozaparcia każdy ma szansę na szczęście, prawda?
Świetnie w tej książce zostały pokazane stereotypy jakimi kierują się ludzie, jeśli ktoś jest biedniejszy, to od razu jest postrzegany jako gorszy, a w przypadku Gabriela nawet niebezpieczny... Na szczęście Scarlett potrafiła zajrzeć do duszy Gabriela i zobaczyć go takim jakim jest naprawdę, zarówno z tych dobrych, jak i tych bardziej mrocznych stron!
Jestem bardzo ciekawa jak dalej potoczą się losy bohaterów i jakie przeciwności zafunduje na ich drodze autorka. 🙂
Gabriel nie może zapomnieć o Scarlet, śledzi ją na portalach splecznosciowych żeby wiedzieć co u niej. Mężczyzna chciał zrobić wszystko żeby chronić kobietę, nawet kosztem własnego szczęścia.
Scarlet cały czas ma w głowie ostatnie słowa Gabriela, planuje nawet nawiązać z nim jakiś kontakt, jednak po dłuższym zastanowieniu rezygnuje z tego pomysłu. Czy bohaterowie...
Cześć!💗
Dziś przychodzę do Was z opinią książki Meghan March pod tytułem „Scarlet”. Jest to drugi tom trylogii Gabriel Legend.
Scarlet Priest nie może zapomnieć o Gabrielu Legendzie, który dał jej jasno do zrozumienia, że mimo iż bardzo chciałby z nią być, to nie może. Scarlet i jej przyjaciółki szukają drugiego dna w jego wypowiedzi. Kobieta myśli nawet nad ponownym skontaktowaniem się z Legendem, jednak ostatecznie rezygnuje z tego pomysłu.
Gabriel Legend cały czas myśli o Scarlet. Śledzi ją na portalach społecznościowych, chociaż wie, że powinien o niej zapomnieć. Wie, że na nią nie zasługuje. Mężczyzna myślał nawet nad przeproszeniem Scarlet, ale wiedział, że mimo wszystko ich związek nie byłby taki na jaki zasługiwała. Chciał ją chronić, a wiedział, że u jego boku może zagrażać jej niebezpieczeństwo.
Książkę rozpoczyna rozdział, który jest wspomnieniem z dzieciństwa Gabriela. Już wcześniej wiedzieliśmy, że jego życie nie było usłane różami, jednak podczas czytania tego rozdziału było mi szkoda Gabriela. Był jeszcze dzieckiem, a już musiał wydorośleć i martwić się zarówno o siebie jak i o swoją matkę.
Drogi Gabriela i Scarlet znów się krzyżują, gdy była przyrodnia siostra kobiety odwiedza klub Legenda z wiadomością, że jej siostra ma poważną operację. Przez głowę mężczyzny przeleciały same czarne scenariusze. Martwił się tym, że jej nie przeprosił, a już teraz może tego nigdy nie zrobić. Legend wytrwale czekał przed salą operacyjną i gdy się okazało, że siostra Scarlet go okłamała i ta operacja wcale nie była taka poważna, poczuł jak wielki kamień spada mu z serca. Przeprasza kobietę i obiecuje jej, że pokaże jak bardzo mu na niej zależy. Od tej pory między bohaterami tworzy się głębsza więź. Bardzo się do siebie zbliżają i na to czekali wszyscy, którzy przeczytali pierwszy tom. W tej książce zakończenie też mnie bardzo zaskoczyło. Widać, że Autorka lubi trzymać w ciekawości swoich czytelników.
Jak pisałam we wcześniejszym poście Autorka ma bardzo lekkie pióro i z wielką przyjemnością można sięgać po jej książki. Ja już nie mogę się doczekać trzeciego i ostatniego tomu historii Gabriela i Scarlet.
Cześć!💗
Dziś przychodzę do Was z opinią książki Meghan March pod tytułem „Scarlet”. Jest to drugi tom trylogii Gabriel Legend.
Scarlet Priest nie może zapomnieć o Gabrielu Legendzie, który dał jej jasno do zrozumienia, że mimo iż bardzo chciałby z nią być, to nie może. Scarlet i jej przyjaciółki szukają drugiego dna w jego wypowiedzi. Kobieta myśli nawet nad ponownym...
"Czasem życie daje w kość i trzeba to przepracować, żeby móc się skupić na czymkolwiek innym."
❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️
Scarlett nie może zapomnieć o tym, jak potraktował ją Gabriel. Czuję, że chciałaby spędzić z nim resztę życia. Jednak to nie będzie takie proste. Ona niczym księżniczka, on chłopak z przeszłością. Czy Legend zrozumie, że Scarlett to kobieta jego życia? Czy uda mu się odbudować utracone zaufanie?
❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️
Książka "Scarlett" podobała mi się równie mocno jak pierwszy tom. Choć czasami akcja zwalniała, bardzo zwalniala, przyjemnie mi się czytało.
Relacje między bohaterami są dobrze ukazane, ale były momenty przesłodzone. Uwielbiam postać Flynn. Jej zagrywka na początku książki była komediowa. Czuję, że jeszcze pokaże, na co ją stać.
Zakończenia nie przewidziałam, ale czułam, że będzie wielkie WOW i teraz szybko muszę sięgnąć po ostatni tom. Znając autorkę będzie to wielka bomba wydarzeń.
Polecam
"Czasem życie daje w kość i trzeba to przepracować, żeby móc się skupić na czymkolwiek innym."
❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️
Scarlett nie może zapomnieć o tym, jak potraktował ją Gabriel. Czuję, że chciałaby spędzić z nim resztę życia. Jednak to nie będzie takie proste. Ona niczym księżniczka, on chłopak z przeszłością. Czy Legend zrozumie, że Scarlett to kobieta jego życia? Czy uda mu...
#Scarlett to drugi tom serii "Gabriel Legend" i bezpośrednia kontynuacja losów głównych bohaterów.
Na wstępie po raz kolejny wspomnę, że @meghanmarch to jedna z niewielu zagranicznych autorek, po której książki sięgam w ciemno i póki co ani razu się nie zawiodłam. Bardzo odpowiada mi jej prosty styl pisania i nietuzinkowi bohaterowie, których tworzy (w tej serii przyjaciółki Scarlett to kobiety z piekła rodem, nie warto z nimi zadzierać😂).
Ta część dostarczyła mi trochę mniej wrażeń, niż poprzednia, gdyż fabuła była bardziej statyczna. Spodobało mi się to, że relacja Scarlett i Gabriela ewoluowała tak mocno, stała się bardziej dojrzała, a tę dwójkę połączył nie tylko czysto fizyczny pociąg seksualny, ale głębokie, szczere i prawdziwe uczucie.
Autorka pokazuje, jak bardzo ludzie są zaślepieni stereotypami. Praktycznie każdy z towarzystwa, w jakim obraca się Scarlett, uważa Gabriela za niebezpiecznego i niegodnego niej kryminalistę ze zszarganą reputacją. Tylko kobieta widzi w nim ogromne pokłady dobroci, lojalności i jego opiekuńczą stronę. O tak, Gabe potrafi zadbać o tych, na którym mu zależy.
Jeśli chodzi o zakończenie, to nie wyrwało mnie ono z kapci, ale finałowy tom zapowiada się interesująco🤩 Już zacieram rączki😂 Moja ocena 8/10⭐
Oboje wiedzieli, że ich romans nie ma szans na przetrwanie, zbyt wiele ich dzieli, pochodzą z dwóch różnych światów, a w dodatku każdej osobie, którą Gabe do siebie dopuści, może grozić niebezpieczeństwo. Czy jednak będą potrafili odpuścić? I to w momencie, kiedy oboje nareszcie zaczęli czuć, że żyją, a nie tylko egzystują? Scarlett przekona się, jaki naprawdę jest Gabriel, pozna go z przeróżnych stron. Czy spodoba jej się to, co w nim zobaczy? Czy mężczyzna będzie potrafił ochronić Scarlett, zanim przeszłość się o niego upomni?
#Scarlett to drugi tom serii "Gabriel Legend" i bezpośrednia kontynuacja losów głównych bohaterów.
Na wstępie po raz kolejny wspomnę, że @meghanmarch to jedna z niewielu zagranicznych autorek, po której książki sięgam w ciemno i póki co ani razu się nie zawiodłam. Bardzo odpowiada mi jej prosty styl pisania i nietuzinkowi bohaterowie, których tworzy (w tej serii...
Przewidywalna pozycja, ale czyta się szybko przyjemnie... może gdybymja czytala z te 5 lat temu to bardziej by mi się spodobała, le nie jest źle, o tak na poprawę samopoczucia.
Przewidywalna pozycja, ale czyta się szybko przyjemnie... może gdybymja czytala z te 5 lat temu to bardziej by mi się spodobała, le nie jest źle, o tak na poprawę samopoczucia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDrugi tom serii ma często to do siebie że jest zbędny, nijaki, chce się już szybko dobrnąć do końca. Inaczej nie było i w tym przypadku, Scarlett to typowy drugi tom w którym zwyczajnie wieje nudą. Niby coś się dzieje, ale czuć monotonnie. Niby mają problemy, ale jednak trwa sielanka. Wszystko jest takie rozwleczone, a problemy się nawarstwiają. Niby mamy walkę z demonami, ale tych demonów praktycznie nie ma, można powiedzieć że pokazują się dopiero na końcu za to z przytupem, więc nie można nie sięgnąć po 3 tom. No i zgodnie z przewidywaniami wracamy do bokserskich korzeni (lubię bokserów więc czekam).
Plus za to że książka skupia się też na rozwijaniu wątku, że rodzina to nie tylko więzy krwi, a ci spokrewnieni nie zawsze są dla nas tym kim powinni.
Książka niestety jest mocno nijaka, niby lekka, przyjemna, ale monotonna, po części pozbawiona emocji. Kończę serię i zdecydowanie pora na przerwę od tego typu opowieści. 6,5/10
Drugi tom serii ma często to do siebie że jest zbędny, nijaki, chce się już szybko dobrnąć do końca. Inaczej nie było i w tym przypadku, Scarlett to typowy drugi tom w którym zwyczajnie wieje nudą. Niby coś się dzieje, ale czuć monotonnie. Niby mają problemy, ale jednak trwa sielanka. Wszystko jest takie rozwleczone, a problemy się nawarstwiają. Niby mamy walkę z demonami,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa cześć również trochę rozwlekła i niewiele się dzieje. Dopiero pod koniec akcja nabiera tempa, kiedy to Gabriel postanawia stoczyć walkę w swoim klubie z Bodhim Blackiem, a na horyzoncie pojawia się Moses, upominając się o swój dług. Tłumaczenie nadal kiepskie, wszystko jest "przejebanie nudne", jakby nie można było użyć słowa "cholernie", natomiast słowo "zajebiście" pojawia się prawie 30 razy!!!
Ta cześć również trochę rozwlekła i niewiele się dzieje. Dopiero pod koniec akcja nabiera tempa, kiedy to Gabriel postanawia stoczyć walkę w swoim klubie z Bodhim Blackiem, a na horyzoncie pojawia się Moses, upominając się o swój dług. Tłumaczenie nadal kiepskie, wszystko jest "przejebanie nudne", jakby nie można było użyć słowa "cholernie", natomiast słowo...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie umiem sobie przypomnieć, kiedy ostatnio zdarzyła mi się sytuacja, że całą trylogię pochłaniam w jeden dzień, no ale ja po prostu muszę wiedzieć, jak to się skończy. Nie będę przepraszać, ale wiem, że muszę dopisać autorkę do listy i zapoznać się z każdą pozycją!
Nie umiem sobie przypomnieć, kiedy ostatnio zdarzyła mi się sytuacja, że całą trylogię pochłaniam w jeden dzień, no ale ja po prostu muszę wiedzieć, jak to się skończy. Nie będę przepraszać, ale wiem, że muszę dopisać autorkę do listy i zapoznać się z każdą pozycją!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię to!
Lubię to!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDrugi tom i dalej trzyma w napięciu
Drugi tom i dalej trzyma w napięciu
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Przeszłość pełna ciemności. Czy można przetrwać, gdy nie ma się nadziei?”
Gabriel zranił i odtrącił Scarlett w najgorszy z możliwych sposobów i to po nieziemskim seksie. Chciał ją tylko chronić przed swoimi demonami, ale zaczyna sobie uświadamiać, że to był największy błąd jaki mógł popełnić. Czegoś takiego się nie zapomina. Kobieta jest zdruzgotana, a ból jaki czuje jest nie do opisania i to nie tylko złamanego serca. Niespodziewanie musi trafić do szpitala i przejść operację. Czy strach o ukochaną przełamie go? Tylko czy ona wybaczy mu to jak ją potraktował? Czy odzyska jej zaufanie? Czy uda im się odzyskać to co utracili? Bo wrogowie z przeszłości nie wybaczyli i już szykowali się do kolejnego ataku na Gabriela. Czy ta miłość ma szansę przetrwać? Gdy wokół nich jest tyle niebezpieczeństwa. Zrobi wszystko żeby Scarlett była znowu z nim, ale ma jeszcze jeden duży problem - długi do spłacenia. Czy to możliwe, że jedynym sposobem na uratowanie klubu i spłacenie wszystkich długów byłby jego powrót na ring i ostatnia walka?
Kolejna część historii Gabriela i Scarlett. Tym razem będą walczyć o siebie i z jego demonami z przeszłości. Całkowicie różni bohaterowie pod względem charakterów, a jednak tak idealnie do siebie pasują. On bokser z nie ciekawą przeszłością. Ona piękna księżniczka z ciętym językiem. Oboje są silni, uparci i poranieni. Mają dużo do zaoferowania światu, a najwięcej sobie nawzajem, bo mogą wyleczyć swoje rany. Oboje czują, że zaczęli tak naprawdę żyć gdy się spotkali. Pożądanie i namiętność jakie jest między nimi jest nie do opisania. Gorące sceny wywołują wypieki na twarzy. Pełna emocji część. Pokazująca, że rodzina to nie więzy krwi. To ludzie którzy zawsze są przy tobie, pomagają, pocieszają i są gotowi wskoczyć za tobą w ogień. Przyjaciółki Scarlett po prostu są genialne i nieobliczalne. Lepiej nie wchodzić im w drogę. I kolejne zakończenie które łamie serce i zostawia czytelnika w zawieszeniu, więc nic innego nie zostaje jak od razu chwycić za finałowy tom i dowiedzieć się jak skończy się ta historia.
„Przeszłość pełna ciemności. Czy można przetrwać, gdy nie ma się nadziei?”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGabriel zranił i odtrącił Scarlett w najgorszy z możliwych sposobów i to po nieziemskim seksie. Chciał ją tylko chronić przed swoimi demonami, ale zaczyna sobie uświadamiać, że to był największy błąd jaki mógł popełnić. Czegoś takiego się nie zapomina. Kobieta jest zdruzgotana, a ból jaki czuje jest...
Ta książka lubi trzymać w napięciu i zaskakiwać. Nie jest typowym erotykiem, nie ocieka przesadnymi opisami uniesień, jest tego wszystkiego tak akurat. Książka ok, zaintrygował mnie koniec, więc sięgam od razu po część 3 i mam nadzieję, że się nie zawiodę.
Ta książka lubi trzymać w napięciu i zaskakiwać. Nie jest typowym erotykiem, nie ocieka przesadnymi opisami uniesień, jest tego wszystkiego tak akurat. Książka ok, zaintrygował mnie koniec, więc sięgam od razu po część 3 i mam nadzieję, że się nie zawiodę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Scarlett” to kontynuacja historii Gabriela i Scarlett. Mimo, że pierwszy tom okazał się bardzo wciągający, a zakończenie sprawiło, że od razu chciałam sięgnąć po drugi tom, to jakoś nie mogłam się za to zabrać.
Na szczęście, tak jak się tego spodziewałam jak tylko zaczęłam czytać, tak przepadłam. Zagłębiłam się w historie bohaterów, których drogi ponownie się połączyły pomimo niechęci i obaw, które były uzasadnione. Tylko czy po tym wszystkim odważą się znowu otworzyć serca?
W książce nie brakuję wrażeń.Bohaterowie początkowo z całych sił próbują nie ulec pożądaniu. Gabriel wie, że powinien trzymać się z daleka jednak pragnienie bycia blisko Scarlett okazało się bardzo silne i ja jako czytelnik wyczuwałam wszystkie te emocję.
Oczyście kolejny raz końcówka sprawiła, że o mal nie umarłam. Tak, było to do przewidzenia (w końcu kiedyś musiało do tego dojść) a mimo to mną wstrząsnęło.
Nie pozostaje mi nic innego, jak przeczytać ostani tom serii „Gabriel Legend”.
„Scarlett” to kontynuacja historii Gabriela i Scarlett. Mimo, że pierwszy tom okazał się bardzo wciągający, a zakończenie sprawiło, że od razu chciałam sięgnąć po drugi tom, to jakoś nie mogłam się za to zabrać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa szczęście, tak jak się tego spodziewałam jak tylko zaczęłam czytać, tak przepadłam. Zagłębiłam się w historie bohaterów, których drogi ponownie się połączyły...
Scarlett to drugi tom perypetii między tytułową bohaterką i tajemniczym byłym pięściarzu.
Po przeczytaniu Upadku legendy nie mogłam się doczekać kolejnego tomu. Zaintrygowała mnie ta historia i byłam ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Na szczęście nie musiałam długo na to czekać. Powiem szczerze, że po lekturze drugiego tomu mam lekko mieszane uczucia. Nie będę się zbytnio tutaj rozwodzić nad fabułą, ponieważ nie chcę Wam zepsuć przyjemności z czytania. Skupię się za to na moich odczuciach.
Ich związek musiał się tak zakończyć. Scarlett czuje się upokorzona, smutna i odrzucona. Gabriel czuje się równie źle, ale wierzy, że postępuje słusznie. Nie może dopuścić, by kolejnej osobie z jego bliskiego otoczenia stała się krzywda. Jego przeszłość nie odpuści, czeka w cieniu, by zaatakować w odpowiednim momencie. Czy ta historia ma szansę na szczęśliwe zakończenie?
Znajomość Gabriela i Scarlett jest dosyć specyficzna. Nie poznają się w zbyt korzystnych warunkach, ale od pierwszego spotkania coś ich do siebie przyciągało. Pożądanie. Sympatia. A może coś więcej? Jedno jest pewne. Przebywanie ze sobą sprawiało im radość i powodowało, że stawali się prawdziwi. Jednak ich związek nie mógł się udać. Dzieliło ich wszystko. Obydwoje pochodzili z dwóch różnych światów. Każde z nich zmagało się z własnymi demonami, które stanowiły przeszkodę na ich wspólnej drodze i przekreślało szansę, by byli szczęśliwi.
Ta część rozwija się w dosyć spokojnym tempie. Dzięki naprawdę krótkim rozdziałom i naprzemiennej narracji z dwóch perspektyw czyta się ją w mgnieniu oka. Styl autorki pozostaje bez zmian. Lekki, przyjemny, z nutą humoru. Nie ma jednak co liczyć na jakieś zwroty akcji czy przyspieszone bicie serca. Mamy za to sporo faktów na temat przeszłości Gabriela, co było dla mnie dużym plusem. Możemy bliżej poznać bohaterów. Między nimi również zaszła mała zmiana. Częściej dochodzi do zbliżeń i szczerych rozmów. Momentami nie mogłam się oderwać od tej książki, ale czasami potrafiła mnie znużyć. Odnosiłam wrażenie, że pewne mało istotne wątki są na siłę rozciągane. Polubiłam bohaterów, ale czasami męczyli mnie swoim zachowaniem, stawali się tacy bezbarwni. Jak dla mnie trochę za dużo niepotrzebnego płaczu i zadręczania samego siebie. Jednak były też chwile wzruszeń i sytuacje, które wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Nie zabrakło też pikantniejszych scen. Mimo wszystko kibicowałam bohaterom i miałam nadzieję, że los będzie im sprzyjał i pozwoli na wspólne szczęście.
Pewne wątki wciąż nie zostały wyjaśnione, więc z niecierpliwością czekam na finałowy tom. Zwłaszcza po zakończeniu Scarlett. Liczę na wiele emocji i poznania odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.
Podsumowując, ta seria nie jest bez wad, ale ma w sobie coś urzekającego, co sprawia, że chce się po nią sięgnąć i poznawać historię bohaterów. Jest lekka, ale porusza też ważne kwestie, m.in. o odbudowywaniu zaufania i podejmowaniu walki o własne szczęście. Mi się podobała i myślę, że warto dać jej szansę. Polecam!
Scarlett to drugi tom perypetii między tytułową bohaterką i tajemniczym byłym pięściarzu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo przeczytaniu Upadku legendy nie mogłam się doczekać kolejnego tomu. Zaintrygowała mnie ta historia i byłam ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Na szczęście nie musiałam długo na to czekać. Powiem szczerze, że po lekturze drugiego tomu mam lekko mieszane uczucia. Nie będę...
Pierwszy tom tej serii pt. "Upadek legendy" oceniłam naprawdę słabiutko, bo na 4/10 i sama nie wiem, czemu skusiłam się na tom drugi. Może dlatego, że wcześniej bardzo chwaliłam sobie pióro autorki. Aktualnie mam wrażenie, że najlepsze serie Meghan March zostały wydane przez Editio Red na samym początku, a teraz będzie już tylko gorzej i gorzej. Jedyne, co podobało mi się w "Scarlett" to lekki, płynny styl autorki, bo niestety fabuła ciągnęła się jak flaki z olejem. Z kolei jeśli chodzi o główne postacie to niczym mnie nie ujęły. Zabrakło im charakteru, a Gabrielowi również zwierzęcego magnetyzmu, którym moim zdaniem powinien zostać obdarzony. Gabriel okazał się być pieskiem na każde zawołanie Scarlett.
Pewnego dnia przyniósł jej nawet kolorowankę, kredki i mazaki.. (myślałam, że padnę xD)
Byłabym łaskawsza, gdyby to był debiut autorki, ale ta książka została wydana za granicą w 2019 (sprawdziłam).
Zmęczyłam ją do końca tylko dlatego, że otrzymałam egzemplarz recenzencki, za który dziękuję Wydawnictwu Editio Red :D
Niestety nie polecam.
Pierwszy tom tej serii pt. "Upadek legendy" oceniłam naprawdę słabiutko, bo na 4/10 i sama nie wiem, czemu skusiłam się na tom drugi. Może dlatego, że wcześniej bardzo chwaliłam sobie pióro autorki. Aktualnie mam wrażenie, że najlepsze serie Meghan March zostały wydane przez Editio Red na samym początku, a teraz będzie już tylko gorzej i gorzej. Jedyne, co podobało mi się w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKlasa społeczna nie ma znaczenia, gdy miłość jest jak na dłoni. Trzeba tylko po nią sięgnąć i mocno ją trzymać. Przekonajcie się sami jak to jest u Scarlet i Gabriela :)
Klasa społeczna nie ma znaczenia, gdy miłość jest jak na dłoni. Trzeba tylko po nią sięgnąć i mocno ją trzymać. Przekonajcie się sami jak to jest u Scarlet i Gabriela :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUpokorzona, odrzucona i znieważona. Tak czuje się Scarlett po tym jak Gabriel zachował się wobec niej. On uważa, że postępuje słusznie, że chroni ją od swojej przeszłości oraz przyszłości. Jednak ona tego nie wie. Czy ścieżki tej dwójki bedą miały jeszcze szansę na przecięcie się?
Też czasami odnosicie wrażenie, że książka została na siłę podzielona na kilka części? Ja mam tak właśnie przy tej. Jest to drugi tom serii „Gabriel Legend” i szczerze mówiąc nie mam pojęcia dlaczego ta część historii dostała osobną książkę.
Nie chcę wam niczego spoilerować, ale ta część to zakończenie poprzedniej książki i wstęp do kolejnej. Nie mogę wyzbyć się wrażenia, że niektóre elementy tutaj były nadmiernie rozciągnięte. Ponadto w książce brakowało mi wielowątkowości. Tak więc moim zdaniem „Scarlett” jest raczej mocno rozwiniętym opowiadaniem.
Mi osobiście bardziej podobała się pierwsza część serii, a jest to wynikiem nie tylko tego co napisałam wyżej, ale także dlatego, że tutaj brakowało mi trochę tego ognia i namiętności, która cechowała poprzednią część. Do zestawu postacie drugoplanowe z ciekawych i zabawnych stały infantylne, a do zestawu zostały potraktowane po macoszemu. W „Scarlett” autorka zepchnęła je na jeszcze dalszy plan, a przez to powieść wiele straciła.
Niemniej uważam, że książka jest jak najbardziej warta uwagi, zwłaszcza, że jest to coś co ma uspokoić historię, rozwinąć kilka kwestii, a także wprowadzić w kolejną część. Biorąc pod uwagę jak skończył się pierwszy tom, to drugi jest wręcz obowiązkowy żeby poczuć satysfakcję z lektury.
Upokorzona, odrzucona i znieważona. Tak czuje się Scarlett po tym jak Gabriel zachował się wobec niej. On uważa, że postępuje słusznie, że chroni ją od swojej przeszłości oraz przyszłości. Jednak ona tego nie wie. Czy ścieżki tej dwójki bedą miały jeszcze szansę na przecięcie się?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTeż czasami odnosicie wrażenie, że książka została na siłę podzielona na kilka części? Ja mam...
Świetna, polecam
Świetna, polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyjemne i szybkie do czytania. Wciągała mnie fabuła i pokochałam bohaterów!
Przyjemne i szybkie do czytania. Wciągała mnie fabuła i pokochałam bohaterów!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toScarlett - mogłam sobie tłumaczyć, że pierwszy tom był delikatnym i ciekawym wprowadzeniem do dalszej historii…jednak w dalszym etapie spodziewałam się jakiejś wartkiej akcji, jakiejś dynamiki do której przyzwyczaiła nas Pani March, w jej poprzednich powieściach…w drugim tomie wiało - dosłownie - wiało nudą…większa ilość książki była skupiona na jednym wydarzeniu, które w miarę czytania stawało się irytujące, nużące ( ciągły płacz, wzruszenie Scarlett )…mi osobiście brakowało chemii między bohaterami, ciekawszej fabuły ( jakiejkolwiek fabuły )…nawet nasi bohaterowie zrobili się jacyś tacy nijacy, bezbarwni…Legend, stał się tutaj ciepłymi kluchami, który ciągle wmawia sobie, że nie jest wart Scarlett…przyznam, że zaletą tej książki jest styl pisania autorki, który pozwala nam ma szybkie czytanie i jest dobry…trochę uwierała mnie ilość wulgarnych słów…po piórze Pani March spodziewałam się czegoś więcej…był pomysł ale gorzej z realizacją…jestem rozczarowana po przeczytaniu drugiego tomu…
Scarlett - mogłam sobie tłumaczyć, że pierwszy tom był delikatnym i ciekawym wprowadzeniem do dalszej historii…jednak w dalszym etapie spodziewałam się jakiejś wartkiej akcji, jakiejś dynamiki do której przyzwyczaiła nas Pani March, w jej poprzednich powieściach…w drugim tomie wiało - dosłownie - wiało nudą…większa ilość książki była skupiona na jednym wydarzeniu, które w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWolicie jednotomówki czy też serie?
Dla mnie to od zawsze trudny i niejednoznaczny wybór, ale na pewno nie lubię porzucać danego cyklu po zaledwie przeczytaniu jednej części i choć nie zawsze, to często jest to dobre rozwiązanie, bo możemy się pozytywnie zaskoczyć.
O fabule tym razem nie będę nic pisać, ponieważ akcja rozgrywa się od razu po wydarzeniach z pierwszego tomu. Jednak tym, co mogę zdradzić, jest fakt, że „Scarlett” podobała się już znacznie bardziej niż poprzednia część. Dzięki krótkim rozdziałom i poprowadzonej narracji z dwóch perspektyw, czytałam ją błyskawicznie. Nie ma tutaj wielu zwrotów akacji, ale za to tak jak zakładałam, dowiadujemy się więcej o bohaterach - szczególnie na temat przeszłości Gabriela, która momentami mnie poruszyła i na pewno wyjaśnia jego zachowania. Podoba mi się jak rozwija się relacja głównych postaci, starają się odbudować zaufanie. Legend dalej twierdzi, że nie do końca zasługuje by być z taką kobietą jaką jest Priest, ale w tej części, stara się czynami udowodnić jak bardzo mu na niej zależy. W dodatku jest między nimi więcej zbliżeń, ale i przede wszystkim szczerych rozmów.
Nie brakuje też humoru, którego w dużej mierze dostarczają bohaterowie drugoplanowi. Moje serce całkowicie skradł Bump - przeurocza postać, która w scenach ze swoim udziałem niejednokrotnie wprowadza uśmiech, ale i łzy wzruszenia. Na uwagę zasługują także przyjaciółki Scar, które stoją za nią murem w każdej sytuacji i naprawdę miło czytać o takiej solidarności kobiet, które nawzajem się wspierają.
Oczywiście, żeby nie nudziło nam się w finałowym tomie, pewne kwestie nadal nie zostały wyjaśnione, szczególnie intryguje mnie kim okaże się stalker Scarlett, który daje o osobie znać już od pierwszej części i mam co do niego pewne podejrzenia, ale jestem ciekawa jak ostatecznie zostanie to rozwiązane. Mamy tutaj też motyw sportu, chociaż Gabe’a poznajemy już jako byłego pięściarza, to na pewno możemy spodziewać się scen walk w „Decydującym starciu”, które zamyka całą serię.
Może i ten cykl nie jest idealny, nadal nie jestem zachwycona nim na tyle, żeby każdemu go polecić, ale szczerze przyznaję, że tym razem się wciągnęłam w ten świat, zżyłam z bohaterami i czerpałam przyjemność z lektury. Po takim zakończeniu jakie zaserwowała autorka, z pewnością sięgnę po ostatnią część tej historii i liczę, że okaże się jeszcze lepsza od poprzednich!
Bardzo dziękuję wydawnictwu @editio.red za egzemplarz recenzencki.
Wolicie jednotomówki czy też serie?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla mnie to od zawsze trudny i niejednoznaczny wybór, ale na pewno nie lubię porzucać danego cyklu po zaledwie przeczytaniu jednej części i choć nie zawsze, to często jest to dobre rozwiązanie, bo możemy się pozytywnie zaskoczyć.
O fabule tym razem nie będę nic pisać, ponieważ akcja rozgrywa się od razu po wydarzeniach z pierwszego...
O tym, że lubię pióro Meghan March, pisałam już wiele razy. Nic więc dziwnego, że jej kolejna seria zagościła na moich półkach. Co prawda, pierwszy tom serii o Gabrielu Legendzie nie porwał mnie tak, jak wcześniejsze książki autorki, jednak i tak udało mu się zyskać moją przychylność. Z niesłabnącą ciekawością sięgnęłam po drugą część, czyli Scarlett. No i tutaj zaczęły się schody...
Gabriel wiedział, że nie powinien był zaczepiać Scarlett, ale przekonał się o tym dopiero po ich pierwszym spotkaniu. Nie mógł pozwolić sobie na to, by ona pokochała jego i by on pokochał ją. Scarlett z kolei widzi w nim coś znacznie więcej - jest on zdecydowanie inny niż pozostali mężczyźni. Wtargnął do jej życia i całkowicie je zmienił - jak więc miałaby pogodzić się z nadużyciem jej zaufania? No, a jednak, po raz kolejny przekonała się, że miłość tylko rani. Jak teraz Gabriel ma odbudować zaufanie Scarlett? Czy jest to w ogóle możliwe? Wie, że musi tego dokonać, bo ona jest kobietą jego życia...
Pozwólcie, że zacznę od głównych bohaterów powieści. Muszę przyznać, że zarówno Scarlett, jak i Gabriel zostali wykreowani bardzo dobrze. Autorka zadbała o to, by mieli oni ludzki charakter i cechy oraz by nie razili czytelników swoją “idealnością”. Ten aspekt bardzo przypadł mi do gustu i wydaje mi się, że z pewnością zyskał on rzeszę fanów. Scarlett to kobieta, która budzi sympatię u czytelnika, a także pewnego rodzaju podziw – w końcu sama zapracowała sobie na wszystko, co ma w życiu. Gabriel również - jego ciężka praca, chęć opieki nad bliskimi mu osobami wzbudziła we mnie takie wzruszenie.
Mam jednak wrażenie, że Meghan March chcąc nie chcąc, w tej książce pozwoliła na to, by powieść dopadła klątwa środkowego/drugiego tomu. Przez grubo ponad sto stron czytałam i nie czułam nic więcej, poza czystą sympatią do bohaterów. Akcja mnie nie wciągała, a momentami miałam wręcz wrażenie, że w powieść wkrada się zupełnie niepotrzebny chaos. Autorka skupiła się tutaj głównie na relacji głównych bohaterów, a poboczne (i te bardziej zaskakujące wątki) zostały niemalże zapomniane. Dopiero po przebrnięciu przez połowę książki zaczęłam odczuwać prawdziwą przyjemność z czytania, niemniej jednak dość niemiłe uczucie związane z początkiem pozostało.
Pierwszy tom był bardzo dobry, drugi dość przeciętny, a jaki będzie trzeci? Liczę na to, że autorka wynagrodzi mi wszystko i będę mogła z radością wciągnąć się w fabułę tomu trzeciego, a potem równie chętnie polecić Wam te tytuł. Pióro Meghan March stale trzyma mnie przy sobie, więc sięgnę po zakończenie trylogii prędzej czy później.
O tym, że lubię pióro Meghan March, pisałam już wiele razy. Nic więc dziwnego, że jej kolejna seria zagościła na moich półkach. Co prawda, pierwszy tom serii o Gabrielu Legendzie nie porwał mnie tak, jak wcześniejsze książki autorki, jednak i tak udało mu się zyskać moją przychylność. Z niesłabnącą ciekawością sięgnęłam po drugą część, czyli Scarlett. No i tutaj zaczęły się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to💕"Niektóre rzeczy nie powinny wyglądać tak, jak wyglądają, ale takie jest życie".
.
.
Czasami jedna, nieprzemyślana decyzja potrafi doszczętnie zniszczyć relację, którą do tej pory udawało nam się sukcesywnie, krok po kroku budować. O słuszności tej tezy doskonale przekonali się Gabriel i Scarlett – bohaterowie trylogii „Gabriel Legend”. Po wydarzeniach, które miały miejsce pod koniec poprzedniego tomu duma, ego i godność panny Priest otrzymały potężny cios. Gabriel odrzucił ją, upokorzył, wykorzystał i po prostu wyszedł. W głębi serca kobieta wierzyła, że jakimś cudem, choć ona i Legend pochodzili z dwóch skrajnie różnych światów, będą mieli szansę na romans jak z bajki - oczywiście, zwieńczony happy endem. Aczkolwiek jej nadzieja prysła niczym bańka mydlana. Gabriel zawiódł jej zaufanie, którego przecież tak łatwo nie można odbudować… Jego dręczyło ogromne poczucie winy i wstydu za tamtą noc. Tylko i wyłącznie przez swoje własne postępowanie nie był teraz w stanie normalnie funkcjonować. Jednakże, nie zmieniało to faktu, iż uważał, że Scarlett lepiej będzie bez niego. Do tej pory każdy człowiek, którego obdarzył uczuciem został skrzywdzony, zabity, albo od niego odchodził. Wiedział, że dla takiej serdecznej, szczerej, ciepłej i troskliwej kobiety, jak panna Priest nie będzie dość dobry i wprowadzi niepotrzebnie do jej życia chaos. „Chciał ochronić ją przed bagnem, które się wokół niego roztaczało”. Nie potrafił również zapomnieć o tym, że Scarlett miała w sobie coś, co poruszyło w nim struny, o których istnieniu nie miał pojęcia. „Dotknęła zakamarków jego duszy, które od lat pozostawały nienaruszone”. Wiedział, że to właśnie z nią chce spędzić resztę życia i z tego właśnie powodu zamierzał naprawić to, co zepsuł na samym początku. Postanowił od tej pory traktować Scarlett, jak królową i postarać się ponownie wkupić w jej łaski. Ale czy uda mu się tego dokonać? Czy mężczyzna będzie potrafił odbudować utracone zaufanie? Czy istnieje jakakolwiek nadzieja na to, aby ta dwójka stworzyła szczęśliwy związek? A przede wszystkim, czy Scarlett i Gabriel pokonają przeciwności losu, co za tym idzie, otrzymają szansę na to, by cieszyć się swoją miłością?
.
Przez dość długi okres czasu uważałam Meghan March za jedną z najlepszych autorek romansów. Przy jej historiach zawsze świetnie się bawiłam, a i podczas ich śledzenia odczuwałam co niemiara różnorakich emocji. Sytuacja ta uległa diametralnej zmianie, gdy w moje ręce wpadł pierwszy tom trylogii „Gabriel Legend”. Wtedy, w mojej głowie zaczęło kiełkować pytanie: jak taka utalentowana autorka mogła stworzyć tak nudny, płaski, suchy, przewidywalny, pozbawiony głębi i ciągnący się niczym flaki z olejem tekst? Nawet trudno mi wyrazić, jakie rozczarowanie poczułam po zakończonej lekturze. W pewnym sensie losami Scarlett i Gabriela pisarka zniechęciła mnie do zapoznawania się z jej dalszą twórczością. Z tego właśnie powodu dość długo zwlekałam z sięgnięciem po „Scarlett”, gdyż po ludzku bałam się ponownego zawodu i niestety, mój niepokój w tym przypadku okazał się uzasadniony. Nie sądziłam, że kiedykolwiek skrytykuję książkę spod pióra Meghan March, ale cóż ja mogę powiedzieć o „Scarlett”? To była naprawdę słaba i nudna historia. Może z moją opinią nie zgodzą się osoby, które od tej właśnie serii rozpoczęły przygodę z twórczością tej pisarki, ale ja znam jej możliwości. Przeczytałam dotąd wszystkie jej wydane w Polsce powieści i wiem, że stać ją na o wiele więcej. Tutaj pokazała się z takiej strony, z której zdecydowanie nie chciałabym jej poznać. Jeszcze w „Upadku legendy”, z uwagi na to, że był to pierwszy tom trylogii zaakceptowałam akcję toczącą się w żółwim, monotonnym tempie, ale w drugiej części, chociaż trochę tego dynamizmu oczekiwałam, a tu klops. „Scarlett” mogłabym podsumować dokładnie trzema słowami: nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Fabuła tego tekstu kręciła się wokół jednego wydarzenia: wyobrażacie to sobie? Bohaterowie przez prawie trzysta stron ciągle wracali do sytuacji, która miała miejsce w poprzedniej części. Przesadnie roztrząsali ją, rozdmuchiwali do granic możliwości, ale w jakim celu? Jeśli chodzi o bohaterów to w "Scarlett" otrzymaliśmy możliwość zapoznania się z ich trudną przeszłością. Mimo iż ta dwójka pochodziła z całkowicie różnych środowisk łączył ich jeden, brutalny fakt – oboje nie byli wystarczająco dobrzy dla co najmniej jednego ze swoich rodziców. Gabriel odkąd nadepnął na odcisk Mosesowi stracił najważniejsze dla niego osoby. W dodatku każdy, kto obracał się w jego towarzystwie stał się żywym celem. Po tych wydarzeniach mężczyzna stracił też samego siebie. „Zamienił się w outsidera, kogoś, kto chwyta się wszystkiego, byle przeżyć, włącznie z czynami karalnymi. Nie cofał się przed niczym, co mogło zagłuszyć ból. Sam sobie wymierzał karę, przyjmując każdą walkę, jaką mu proponowano”. „Dwa strzały oddane na zlecenie Mosesa Buforda Gasarda zakończyły życie, jakie znał do tej pory. Wszystko, co się działo potem było jedynie jego markowaniem i zbieraniem roztrzaskanych kawałków. Powoli, ale konsekwentnie próbował wydostać się z mroku, lecz nic już nie było takie samo. Dopiero Scarlett, po raz kolejny odmieniła jego życie”. Gabriel chciał znaleźć choć jeden scenariusz, w którym to Scarlett Priest mogła być jego i go zrealizować. Mężczyzna w moim odczuciu był honorowy, szczery, niezłomny w swoich przekonaniach, ale także do bólu lojalny. Gdy już kogoś do siebie dopuszczał, to nie istniała taka rzecz, której by dla takiej osoby nie zrobił. Po tym jak skrzywdził Scarlett, zaczęło do niego docierać, że nie potrafił już bez niej żyć, więc postanowił ponownie wkupić się w jej łaski, a to niestety było w tym wszystkim najgorsze. W jednej chwili porzucił klub, przyjaciół i latał wokół Scarlett niczym posłuszny piesek, aby skraść jej serce. Zrobił się taki miękki, uległy i bezpłciowy, że nawet brakuję mi słów, aby to opisać. Jeszcze chwila i byłam pewna, że przed nią uklęknie i zacznie czyścić jej buty. Jak można było zrobić z takiego przystojnego, silnego boksera, samca alfa, takiego mięczaka? Nie podobało mi się również to, że Gabriel uważał się za kogoś niegodnego Scarlett, a przede wszystkim gorszego od niej. Wmawiał sobie, że na nią nie zasługuję. Co z tego, że miał mniej pieniędzy niż ona i pochodził z innej warstwy społecznej? To wcale nie znaczyło, że był złym człowiekiem. Miałam wrażenie, że czasami zachowywał się tak, jakby chciał zostać tylko i wyłącznie jej sługą, a nie życiowym partnerem, gdyż pozostawał przekonany, iż tego zaszczytu nie dane mu będzie nigdy dostąpić. Najlepszym przykładem na moją tezę może być moment, w którym to Legend zaproponował ukochanej, że może wyczyścić jej toaletę! Scarlett martwiła się, że po przyjściu do jej mieszkania mężczyzna zobaczy brudną łazienkę, więc on zaczął jej opowiadać, że widział takie kible, o jakich nie śniło się twórcom horrorów. Dla panny Priest jego przemówienie zabrzmiało obrzydliwie, ale przy tym też słodko! Naprawdę momentami nie mogłam uwierzyć w głupotę czytanego przeze mnie tekstu. Scarlett również przez kilkanaście stron pozostawała głęboko wstrząśnięta, że „facet o reputacji brutala przelał jej jogurt do bulionówki i zadał sobie trud, żeby wybrać odpowiednią pieprzniczkę i solniczkę do jajecznicy”. Wzbudziło to w niej podziw i zdumienie, a we mnie mdłości. Najpierw Gabriel „kopnął ją w tyłek”, a potem przez całą książkę płaszczył się przed nią. Kobieta zdawała sobie sprawę, że „Legend i jego przeszłość kryły w sobie mnóstwo zagadnień, o których nie wiedziała i których nie rozumiała”, jednak on mimo tego miał w sobie coś, co obudziło w niej uśpione dotąd pragnienia. „Namiętność, którą przez całe życie w sobie tłumiła, nie będąc nawet świadoma jej istnienia”. Gabriel zmienił w niej dosłownie wszystko. Nawet te najprostsze rzeczy. „Była niemal uzależniona od jego bliskości. Chciała, aby był z nią bez przerwy. Uwielbiała widzieć go w swojej kuchni czy w salonie. Chciała go więcej. Chciała wszystkiego. Seksu i bliskości. Wszystkiego”. Relacja bohaterów moim zdaniem została nadmiernie przesłodzona. Brakowało w niej ognia, energii, a w dodatku nie dostrzegłam żadnej więzi czy chemii ich łączącej. Nie potrafię wskazać też w ich związku dokładnego momentu, w którym się w sobie zakochali. Nie opuszczało mnie wrażenie, że tak naprawdę od znajomości przeszli od razu do miłości, co za tym idzie nie doświadczyli tego etapu „pomiędzy”. Natomiast ostatni rozdział naprawdę mnie zaskoczył, ale czy przekonał do sięgnięcia po kontynuację? Niekoniecznie. Dodam na koniec, że jak to w książkach tego wydawnictwa bywa brakowało w wielu miejscach przecinków, ale też i kropek na końcu zdań.
.
„Scarlett” to wyjątkowo słaby romans z praktycznie zerową akcją. Podczas jego śledzenia wynudziłam się niczym mops i miałam ochotę wyrzucić swój egzemplarz przez okno. Co prawda, przeczytałam tę pozycję dość szybko, ale myślę, że wynikało to głównie z faktu, iż chciałam jak najszybciej dotrwać do jej końca. Mówiąc wprost nie porwała mnie ta historia. Brakowało tutaj emocji, niepewności czy nieprzewidzianych zwrotów akcji. Czułam, że ta książka była jakaś taka sztuczna, pozbawiona naturalności. Dodatkowo wiem, że za kilka dni nie będę niczego z niej pamiętała. Pojawiło się tu kilka naprawdę głupiutkich scen, podczas których łapałam się za głowę i zastanawiałam się, co się tutaj najlepszego wyrabia. „Scarlett” uważam za najsłabszą jak do tej pory książkę spod pióra Meghan March. W pewnym stopniu żałuję, że kupiłam kolejny tom dotyczący losów Gabriela i Scarlett, ale skoro stoi on na mojej półce, to kiedyś na pewno skuszę się, aby poznać zakończenie losów tej parki. Gdzieś tam w głębi mojego serca tli się jeszcze nadzieja, że „Decydujące starcie” zmieni moje zdanie dotyczące tej trylogii, ale coś czuję, iż niestety tak się nie stanie…
Moja ocena: 4,5/10 ✨
💕"Niektóre rzeczy nie powinny wyglądać tak, jak wyglądają, ale takie jest życie".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to.
.
Czasami jedna, nieprzemyślana decyzja potrafi doszczętnie zniszczyć relację, którą do tej pory udawało nam się sukcesywnie, krok po kroku budować. O słuszności tej tezy doskonale przekonali się Gabriel i Scarlett – bohaterowie trylogii „Gabriel Legend”. Po wydarzeniach, które miały miejsce...
🎀Recenzja🎀
Ostatnie spotkanie Gabriela i Scarlett nie zakończyło się tak jakby się każdy spodziewał. A już na pewno nie przewidziałam takiego obrotu spraw.
Tą dwójkę już na samym początku połączyło coś silnego co ich do siebie przyciąga, ale na ten moment nie można tego zdefiniować.
Mimo to jak Gabriel potraktował kobietę chciałam mu dać szansę i jak się później okazało Scarlett także zaczęła do tego dążyć.
Obydwoje w pewnym momencie zdali sobie sprawę, że są sobie przeznaczeni, a przyciąganie jest zbyt silne by można by mu się przeciwstawić.
Wobec tego co się z nimi stanie?
Między nimi jest ogromna chemia, pożądanie, namiętność i przede wszystkim zrozumienie. Potrafią porozumiewać się bez słów, a autorka w doskonały sposób jest w stanie nam to pokazać. I w pewnym momencie mięknie na serce.
Dodatkowo klub Gabriela dzięki Scarlett zaczął idealnie prosperować i obroty skoczyły w górę.
Jednak przed sobą wciąż mają wiele spraw do rozwiązania i niestety czy tego chcą czy nie muszą się z nimi zmierzyć.
Co się stanie, gdy do drzwi Gabriela powróci uśpiona przeszłość?
Co zrobi Scarlett ze swoim ex chłopakiem i ojcem?
Chyba tylko Meghan March potrafi wyjaśnić kilka spraw czytelnikowi, ale zostawić przy okazji kolejne tajemnice.
Ja wiem, że przy każdej recenzji pisze to samo, ale uwielbiam pióro autorki. Jest fenomenalne. Historia tej dwójki wciągnęła mnie totalnie i nie mogłam odłożyć książki, dopóki nie dowiedziałam się co będzie dalej.
Autorka ma tyle rozwinięty warsztat, że nie mam się do czego przyczepić. Dla mnie akcja rozgrywa się idealnie, fabuła jest doskonale przedstawiona, a wielkie zakończenia to zdecydowanie w stylu Meghan.
@editio.red dziękuje bardzo za egzemplarz ❤️🖤
10/10
🎀Recenzja🎀
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOstatnie spotkanie Gabriela i Scarlett nie zakończyło się tak jakby się każdy spodziewał. A już na pewno nie przewidziałam takiego obrotu spraw.
Tą dwójkę już na samym początku połączyło coś silnego co ich do siebie przyciąga, ale na ten moment nie można tego zdefiniować.
Mimo to jak Gabriel potraktował kobietę chciałam mu dać szansę i jak się później okazało...
Scarlett Priest (zresztą tak jak i ja ) nie dowierza w to co się wydarzyło w biurze Gabriela Legenda. Mężczyzna zaprzepaścił taką szansę, święcie wierząc, że nie zasługuje na szczęście, jak i na samą Scarlett. I choć oboje będą próbowali żyć bez siebie, tak im dłużej będzie trwać ta ich „rozłąka” tym bardziej będą za sobą tęsknić. Gdy pewnego dnia, kobieta trafi do szpitala, mężczyzna postanowi na nowo o nią zawalczyć. Ale czy uda mu się odbudować stracone zaufanie?
Nie wiem co książki Megan March mają w sobie, ale ja się przy nich dosłownie rozpływam. Uwielbiam pióro autorki i to jak z każdą stroną buduje napięcie, a relacje między bohaterami wkradają się w serce i za chiny ludowe nie chcą z niego wyjść!
Jeśli czytaliście „Upadek legendy” to z pewnością wiecie, jaką rewelację autorka sprawiła nam na zakończenie pierwszej części. Ja dosłownie nie dowierzałam w to co się wydarzyło, bowiem ja tej parze kibicowałam od momentu ich pierwszego spotkania! No ale to jest właśnie to, co uwielbiam u Megan – ciekawe czy autorka przy pisaniu, myśli – „żeby nie było za kolorowo i słodko, zrzucę tutaj taką bombę, żeby czytelnikowi podniosło się ciśnienie” :D
Są takie książki, które czyta się z ogromną przyjemnością, ale z drugiej strony nie chce się ich kończyć. „Scarlett” jest właśnie jedną z takich pozycji. Autorka w genialny sposób prowadzi całą fabułę, a z każdą kolejną stroną, historia coraz bardziej zachwyca i wciąga. Bohaterowie są tak dobrze wykreowani, że nie sposób ich nie polubić. I w tym przypadku nie mówię tu tylko o Gabrielu i Scarlett, bo tych to się kocha miłością prawdziwą, ale cała otoczka postaci drugoplanowych sprawia, że o nich też by się chciało przeczytać osobną historię. Relację między nimi wszystkimi są tak prawdziwe, tak namacalne, że aż człowiek sam chciałby żyć w otoczeniu takich osobistości :P Ogromny plus za poczucie humoru, które autorka wprowadziła do swojej książki. Wprowadzenie do tekstu „przemyśleń” danego bohatera w danym momencie, wywoływało uśmiech na mojej buzi, a i nieraz parskałam śmiechem na to, co przeczytałam, bowiem sama pewnie miałabym takie myśli w najmniej odpowiednich momentach :P No i oczywiście na uznanie zasługują sceny 18+, są tak ciekawie opisane, że niejednej czytelniczce pojawi się rumieniec na policzkach, a ciepłota ciała znacznie się zwiększy :P
A! I żeby nie było za kolorowo, bo ta historia oprócz tego, że roztapia serca, to trochę cukru w sobie ma, ale autorka skutecznie ją przełamała zakończeniem ;) i w tym przypadku nie płaczę, bo na półce już czeka „Decydujące starcie”, więc już wkrótce poznam zakończenie tej świetnej trylogii.
Scarlett Priest (zresztą tak jak i ja ) nie dowierza w to co się wydarzyło w biurze Gabriela Legenda. Mężczyzna zaprzepaścił taką szansę, święcie wierząc, że nie zasługuje na szczęście, jak i na samą Scarlett. I choć oboje będą próbowali żyć bez siebie, tak im dłużej będzie trwać ta ich „rozłąka” tym bardziej będą za sobą tęsknić. Gdy pewnego dnia, kobieta trafi do...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to《 𝗠𝗼𝗷𝗮 𝗼𝗽𝗶𝗻𝗶𝗮 》
"Scarlett. Gabriel Legend #2."
10/10 ⭐
Ostatnie spotkanie Scarlett i Gabriela obrało dość niespodziewany kierunek a jego finał nie należał do najłatwiejszych, dla nich obojga. Po chwilach uniesienia do mężczyzny dotarł jeden przykry fakt, nie zasługuje przecież na tą kobietę jaką jest ta blondwłosa piękność. Patrząc jej w oczy widział w nich cały świat, ale to co zobaczył tamtego wieczoru dotknęło go najmocniej. Oboje próbują odnaleźć się w tej rzeczywistości bez siebie nawzajem, ale im więcej czasu mija tymbardziej dociera do nich jak bardzo trudne to będzie. Gdy Scarlett nagle trafia do szpitala a do Gabriela dociera ta wiadomość, wiele się zmienia. Bo nawet jeśli na nią nie zasługuje zrobi wszystko żeby to zmienić. Dzień po dniu, tydzień po tygodniu będzie udowadniał jak bardzo żałuję słów wypowiedzianych tamtego pamiętnego wieczoru.
"Niewykluczone, że przyjdzie mi całymi latami naprawiać to, co zepsułem na samym początku, ale nie przestanę się starać, dopóki tego nie dokonam - albo dopóki będzie dla mnie miejsce w jej życiu.
Scarlett jest darem i choć w przyjmowaniu darów nie mam wielkiej praktyki, to zamierzam ją traktować tak, jak powinna być traktowana przez absolutnie każdego. Jak pieprzona królowa."
To jest miejsce w którym opisuje Wam swoje wrażenia, ale jedyne co mam ochotę tutaj napisać to jedno określenie opisujące ten tom a mianowicie c u d o!
Naprawdę dosłownie rozpływam się nad tą historią a osób dla których ta powieść była nudna chyba nie jestem w stanie zrozumieć. Szanuje różne gusta, ale nie zawsze między głównymi bohaterami od pierwszych stron muszą być namiętne uniesienia i ochy achy to potwierdzające. Czasami autor chce dać nam coś więcej, właśnie to więcej dała mi Meghan. Potwierdza się to co zauważyłam już przy pierwszym tomie tej trylogii czyli fakt, że pióro tej właśnie autorki jest wyjątkowe. Budowanie napięcia i uczucia między kobietą a mężczyzną to jej absolutny majstersztyk, nie kłamię. Tutaj nie było miejsca na błędy czy logiczne niespójności. Wszystko było przemyślane od początku do końca co potęguje mój już i tak spory zachwyt. Takie powieści chce się czytać, w taki świat bohaterów ma się ochotę wejść i w nim zostać. Ostatni tom trylogii jeszcze przede mną i chwilę mi zajmie nim się za niego zabiorę, ale może to i lepiej bo dobroci trzeba sobie dawkować.
"Serce opada mi do samych kolan, gdy sobie przypominam, jak na jego twarzy wyraz cierpienia przeszedł w... zwykłą obojętność.
On już wykasował mnie z pamięci. Wyciszył. Anulował.”
《 𝗠𝗼𝗷𝗮 𝗼𝗽𝗶𝗻𝗶𝗮 》
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Scarlett. Gabriel Legend #2."
10/10 ⭐
Ostatnie spotkanie Scarlett i Gabriela obrało dość niespodziewany kierunek a jego finał nie należał do najłatwiejszych, dla nich obojga. Po chwilach uniesienia do mężczyzny dotarł jeden przykry fakt, nie zasługuje przecież na tą kobietę jaką jest ta blondwłosa piękność. Patrząc jej w oczy widział w nich cały świat,...
Mogę nie mieć doświadczenia w czytaniu erotyków (mamy lato, obiecuję się poprawić), ale Meghan March niewątpliwie należy się korona w tym gatunku. Znowu mnie zmiotła, znowu zachwyciła moje serce i znowu zostawiła mnie z ogromną ochotą na kolejną część, którą chcę czytać JUŻ. Żeby nie zdradzić za dużo i nie narazić Was na spoilery — tym razem dostajemy sporo przeszłości Gabriela (wszyscy na to czekaliśmy, wiem) i ogrom słodyczy. Pierwsza część ciekawiła, druga rozpuściła serca, a trzecia... W trzeciej będzie się działo i nie wiem, czy jestem na to gotowa, ale MUSZĘ WIEDZIEĆ, CO BYŁO DALEJ. Megan to taka autorka, która wręcz zmusza czytelnika do dalszej lektury i nie mogę na to narzekać.
Jakieś minusy? Sporo tutaj „pierwotnego instynktu" i „samczej siły", co momentami mnie irytowało, bo choć płciowe stereotypy krążą wokół nas i siłą rzeczy muszą pojawiać się w książkach, ale ich nadmiar może być szkodliwy. Niech znikną wszyscy wrażliwi mężczyźni o ciele przeciętniaka! Tfu.
Ale to minus, który dla większości czytelników łatwo się zgubi i ani trochę nie zepsuje lektury (tak, mojej również). Scarlett jest wspaniałą, silną kobietą, a Gabriel jest... Przesłodki. Zaufajcie mi. Jak czytać romanse to właśnie takie.
Czytajcie, czytajcie i najlepiej miejcie pod ręką wszystkie trzy tomy! Inaczej się nie da, naprawdę!
Mogę nie mieć doświadczenia w czytaniu erotyków (mamy lato, obiecuję się poprawić), ale Meghan March niewątpliwie należy się korona w tym gatunku. Znowu mnie zmiotła, znowu zachwyciła moje serce i znowu zostawiła mnie z ogromną ochotą na kolejną część, którą chcę czytać JUŻ. Żeby nie zdradzić za dużo i nie narazić Was na spoilery — tym razem dostajemy sporo przeszłości...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toScarlett Priest jest załamana tym jak potraktował ją Gabriel. Nie może pojąć czemu tak postąpił. To, że została odtrącona prze kolejnego mężczyznę w jej życiu, złamało jej serce. Jednak mając tak cudowne przyjaciółki i siostrę jeszcze wszystko jest możliwe. Legend po fakcie orientuje się, że to co zrobił wcale nie było najlepszym wyjściem, bije się z myślami, co zrobić by to odkręcić. Sytuacja nadarza się szybciej, niż się spodziewał. Chce zasłużyć na wybaczenie i pokazać, że Scarlett wcale nie jest mu obojętna.
Czy Scarlett wybaczy Gabrielowi? Co takiego się wydarzyło, że Legend jest w stanie rzucić wszystko i lecieć do panny Priest?
Już po skończeniu czytania części pierwszej wiedziałam, że tom drugi również będę musiała przeczytać. Tym razem odniosłam wrażenie, że akcja w tej książce trochę zwolniła tempo. Bardziej autorka skupiła się na uczuciach między głównymi bohaterami, co wcale mi nie przeszkadzało. Pokazane zostało również takie życie codzienne. Dokładniej poznajemy przeszłości obojga głównych bohaterów i odkrywamy, że kilka spraw ich łączy mimo, iż pochodzą z dwóch różnych światów.
Główny bohater w dalszym ciągu chce postawić klub na nogi. Wpada na pewien pomysł, lecz by to wszystko mogło się udać sam będzie musiał stanąć do walki, z jednym ze swych wrogów. Główny bohater planuje również zemstę na kimś kto przekreślił jego życie, jednak do tego dąży małymi krokami.
Co do zakończenia, wszystko wskazywało, że potoczy się to inaczej. Lecz autorka skutecznie odwróciła naszą uwagę i na koniec zrzuciła na czytelników bombę.
Autorka pokazuje, że dla miłości człowiek jest w stanie zrobić naprawdę wiele. Gabriel twierdzi, że nie zasługuje na taką kobietę jak Scarlett, jednak chce choć w minimalnym stopniu na nią zasłużyć.
Książka wzbudziła we mnie wiele emocji, co powodowało, że czytało się ją bardzo szybko. Byłam na tyle ciekawa co się dalej wydarzy, że nie mogłam się od niej oderwać.
Gorąco polecam wam tę serię, ja na razie przeczytałam dwa tomy, jednak wiem, że w Polsce czeka na mnie część trzecia i już przebieram nogami z zniecierpliwienia, kiedy ona wpadnie w moje ręce. A wam radzę jak najszybciej zabrać się za tom pierwszy jeśli jeszcze nie czytaliście, a następnie tom drugi, bo książki są naprawdę godne uwagi.
Scarlett Priest jest załamana tym jak potraktował ją Gabriel. Nie może pojąć czemu tak postąpił. To, że została odtrącona prze kolejnego mężczyznę w jej życiu, złamało jej serce. Jednak mając tak cudowne przyjaciółki i siostrę jeszcze wszystko jest możliwe. Legend po fakcie orientuje się, że to co zrobił wcale nie było najlepszym wyjściem, bije się z myślami, co zrobić by...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to⭐RECENZJA⭐
Scarlett jest tą jedyną kobietą życia Gabriela. Mężczyzna przez swoje czyny musi odbudować utracone zaufanie kobiety. Czy uda mu się to zrobić? Czy będzie nadal walczył o nią? Czy jednak stwierdzi, że to nie ma sensu?
💕
Kolejna książka pisarki @meghanmarch za mną! Tym razem w moje szpony trafił drugi tom "Scarlett" z serii "Upadek Legendy". Jak pamiętacie, albo i nie, pierwszy tom nie przypadł mi do gustu za bardzo, lecz tym razem było zdecydowanie lepiej i jestem bardzo z tego powodu zadowolona. Miło spędziłam czas przy tej lekturze. Czytając ją, strona uciekała za stroną, a zakończenie spowodowało we mnie wkurzenie, ale na szczęście miałam trzeci tom pod ręką i od razu po niego sięgnęłam. Pióro i styl autorki bardzo lubię, uważam, że jest lekki i przyjemny, a dzięki temu wszystkiemu potrafi wciągnąć w całą tę historię. Podobało mi się, że w tej fabule była mowa o walkach, które osobiście uwielbiam i często oglądam 😁 W końcu było to coś innego z czym się spotkałam 😁 Dlatego tak szybko pochłonęłam ten tom, jak i kolejny 🤩 Kreacja bohaterów była dobra, czułam bijące od nich emocje oraz to, z czym się mierzą. Te codzienne dylematy, ta niepewność wplatały odrobinkę niepokoju i strachu przed tym, co się wydarzy. Czytelnik nie był niczego pewny. A relacja między naszymi postaciami myślałam, że pójdzie w innym kierunku, a tu takie zaskoczenie 😝 Oczywiście nie zdradzę Wam szczegółów, po prostu zachęcam do sięgnięcia po całą serię! 😃 Czuję, że to było to i za niedługo podzielę się z Wami recenzją trzeciego tomu z cyklu! 😁
💕
Za egzemplarz książki do recenzji dziękuję @editio.red @wydawnictwohelion 💚
💕
⭐RECENZJA⭐
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toScarlett jest tą jedyną kobietą życia Gabriela. Mężczyzna przez swoje czyny musi odbudować utracone zaufanie kobiety. Czy uda mu się to zrobić? Czy będzie nadal walczył o nią? Czy jednak stwierdzi, że to nie ma sensu?
💕
Kolejna książka pisarki @meghanmarch za mną! Tym razem w moje szpony trafił drugi tom "Scarlett" z serii "Upadek Legendy". Jak pamiętacie, albo...
Gabriel nie może zapomnieć o Scarlet, śledzi ją na portalach splecznosciowych żeby wiedzieć co u niej. Mężczyzna chciał zrobić wszystko żeby chronić kobietę, nawet kosztem własnego szczęścia.
Scarlet cały czas ma w głowie ostatnie słowa Gabriela, planuje nawet nawiązać z nim jakiś kontakt, jednak po dłuższym zastanowieniu rezygnuje z tego pomysłu. Czy bohaterowie zrozumieją swoje błędu? Czy uda się im odbudować zaufanie?
To moje drugie spotkanie z piórem autorki i bardzo mi się książka podobała. Czytało się ją przyjemnie i szybko, autorka w umiejętny sposób zachęca czytelnika do przeczytania kolejnych stron książki, a to niebywała sztuka.
Autorka świetnie ukazała relacje między Scarlett, a Gabrielem, była zdecydowanie bardziej dojrzała niż w pierwszym tomie, opierająca się w głównej mierze na odczuwanych emocjach i uczuciach. To bohaterowie z zupełnie innych światów, jednak przy odrobienie szczęścia i samozaparcia każdy ma szansę na szczęście, prawda?
Świetnie w tej książce zostały pokazane stereotypy jakimi kierują się ludzie, jeśli ktoś jest biedniejszy, to od razu jest postrzegany jako gorszy, a w przypadku Gabriela nawet niebezpieczny... Na szczęście Scarlett potrafiła zajrzeć do duszy Gabriela i zobaczyć go takim jakim jest naprawdę, zarówno z tych dobrych, jak i tych bardziej mrocznych stron!
Jestem bardzo ciekawa jak dalej potoczą się losy bohaterów i jakie przeciwności zafunduje na ich drodze autorka. 🙂
Gabriel nie może zapomnieć o Scarlet, śledzi ją na portalach splecznosciowych żeby wiedzieć co u niej. Mężczyzna chciał zrobić wszystko żeby chronić kobietę, nawet kosztem własnego szczęścia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toScarlet cały czas ma w głowie ostatnie słowa Gabriela, planuje nawet nawiązać z nim jakiś kontakt, jednak po dłuższym zastanowieniu rezygnuje z tego pomysłu. Czy bohaterowie...
Cześć!💗
Dziś przychodzę do Was z opinią książki Meghan March pod tytułem „Scarlet”. Jest to drugi tom trylogii Gabriel Legend.
Scarlet Priest nie może zapomnieć o Gabrielu Legendzie, który dał jej jasno do zrozumienia, że mimo iż bardzo chciałby z nią być, to nie może. Scarlet i jej przyjaciółki szukają drugiego dna w jego wypowiedzi. Kobieta myśli nawet nad ponownym skontaktowaniem się z Legendem, jednak ostatecznie rezygnuje z tego pomysłu.
Gabriel Legend cały czas myśli o Scarlet. Śledzi ją na portalach społecznościowych, chociaż wie, że powinien o niej zapomnieć. Wie, że na nią nie zasługuje. Mężczyzna myślał nawet nad przeproszeniem Scarlet, ale wiedział, że mimo wszystko ich związek nie byłby taki na jaki zasługiwała. Chciał ją chronić, a wiedział, że u jego boku może zagrażać jej niebezpieczeństwo.
Książkę rozpoczyna rozdział, który jest wspomnieniem z dzieciństwa Gabriela. Już wcześniej wiedzieliśmy, że jego życie nie było usłane różami, jednak podczas czytania tego rozdziału było mi szkoda Gabriela. Był jeszcze dzieckiem, a już musiał wydorośleć i martwić się zarówno o siebie jak i o swoją matkę.
Drogi Gabriela i Scarlet znów się krzyżują, gdy była przyrodnia siostra kobiety odwiedza klub Legenda z wiadomością, że jej siostra ma poważną operację. Przez głowę mężczyzny przeleciały same czarne scenariusze. Martwił się tym, że jej nie przeprosił, a już teraz może tego nigdy nie zrobić. Legend wytrwale czekał przed salą operacyjną i gdy się okazało, że siostra Scarlet go okłamała i ta operacja wcale nie była taka poważna, poczuł jak wielki kamień spada mu z serca. Przeprasza kobietę i obiecuje jej, że pokaże jak bardzo mu na niej zależy. Od tej pory między bohaterami tworzy się głębsza więź. Bardzo się do siebie zbliżają i na to czekali wszyscy, którzy przeczytali pierwszy tom. W tej książce zakończenie też mnie bardzo zaskoczyło. Widać, że Autorka lubi trzymać w ciekawości swoich czytelników.
Jak pisałam we wcześniejszym poście Autorka ma bardzo lekkie pióro i z wielką przyjemnością można sięgać po jej książki. Ja już nie mogę się doczekać trzeciego i ostatniego tomu historii Gabriela i Scarlet.
Cześć!💗
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziś przychodzę do Was z opinią książki Meghan March pod tytułem „Scarlet”. Jest to drugi tom trylogii Gabriel Legend.
Scarlet Priest nie może zapomnieć o Gabrielu Legendzie, który dał jej jasno do zrozumienia, że mimo iż bardzo chciałby z nią być, to nie może. Scarlet i jej przyjaciółki szukają drugiego dna w jego wypowiedzi. Kobieta myśli nawet nad ponownym...
"Czasem życie daje w kość i trzeba to przepracować, żeby móc się skupić na czymkolwiek innym."
❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️
Scarlett nie może zapomnieć o tym, jak potraktował ją Gabriel. Czuję, że chciałaby spędzić z nim resztę życia. Jednak to nie będzie takie proste. Ona niczym księżniczka, on chłopak z przeszłością. Czy Legend zrozumie, że Scarlett to kobieta jego życia? Czy uda mu się odbudować utracone zaufanie?
❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️
Książka "Scarlett" podobała mi się równie mocno jak pierwszy tom. Choć czasami akcja zwalniała, bardzo zwalniala, przyjemnie mi się czytało.
Relacje między bohaterami są dobrze ukazane, ale były momenty przesłodzone. Uwielbiam postać Flynn. Jej zagrywka na początku książki była komediowa. Czuję, że jeszcze pokaże, na co ją stać.
Zakończenia nie przewidziałam, ale czułam, że będzie wielkie WOW i teraz szybko muszę sięgnąć po ostatni tom. Znając autorkę będzie to wielka bomba wydarzeń.
Polecam
"Czasem życie daje w kość i trzeba to przepracować, żeby móc się skupić na czymkolwiek innym."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️
Scarlett nie może zapomnieć o tym, jak potraktował ją Gabriel. Czuję, że chciałaby spędzić z nim resztę życia. Jednak to nie będzie takie proste. Ona niczym księżniczka, on chłopak z przeszłością. Czy Legend zrozumie, że Scarlett to kobieta jego życia? Czy uda mu...
Bardzo fajnie pokazane jak rozwija się relacja głównych bohaterów.
Bardzo fajnie pokazane jak rozwija się relacja głównych bohaterów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to#Scarlett to drugi tom serii "Gabriel Legend" i bezpośrednia kontynuacja losów głównych bohaterów.
Na wstępie po raz kolejny wspomnę, że @meghanmarch to jedna z niewielu zagranicznych autorek, po której książki sięgam w ciemno i póki co ani razu się nie zawiodłam. Bardzo odpowiada mi jej prosty styl pisania i nietuzinkowi bohaterowie, których tworzy (w tej serii przyjaciółki Scarlett to kobiety z piekła rodem, nie warto z nimi zadzierać😂).
Ta część dostarczyła mi trochę mniej wrażeń, niż poprzednia, gdyż fabuła była bardziej statyczna. Spodobało mi się to, że relacja Scarlett i Gabriela ewoluowała tak mocno, stała się bardziej dojrzała, a tę dwójkę połączył nie tylko czysto fizyczny pociąg seksualny, ale głębokie, szczere i prawdziwe uczucie.
Autorka pokazuje, jak bardzo ludzie są zaślepieni stereotypami. Praktycznie każdy z towarzystwa, w jakim obraca się Scarlett, uważa Gabriela za niebezpiecznego i niegodnego niej kryminalistę ze zszarganą reputacją. Tylko kobieta widzi w nim ogromne pokłady dobroci, lojalności i jego opiekuńczą stronę. O tak, Gabe potrafi zadbać o tych, na którym mu zależy.
Jeśli chodzi o zakończenie, to nie wyrwało mnie ono z kapci, ale finałowy tom zapowiada się interesująco🤩 Już zacieram rączki😂 Moja ocena 8/10⭐
Oboje wiedzieli, że ich romans nie ma szans na przetrwanie, zbyt wiele ich dzieli, pochodzą z dwóch różnych światów, a w dodatku każdej osobie, którą Gabe do siebie dopuści, może grozić niebezpieczeństwo. Czy jednak będą potrafili odpuścić? I to w momencie, kiedy oboje nareszcie zaczęli czuć, że żyją, a nie tylko egzystują? Scarlett przekona się, jaki naprawdę jest Gabriel, pozna go z przeróżnych stron. Czy spodoba jej się to, co w nim zobaczy? Czy mężczyzna będzie potrafił ochronić Scarlett, zanim przeszłość się o niego upomni?
#Scarlett to drugi tom serii "Gabriel Legend" i bezpośrednia kontynuacja losów głównych bohaterów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa wstępie po raz kolejny wspomnę, że @meghanmarch to jedna z niewielu zagranicznych autorek, po której książki sięgam w ciemno i póki co ani razu się nie zawiodłam. Bardzo odpowiada mi jej prosty styl pisania i nietuzinkowi bohaterowie, których tworzy (w tej serii...