Ta niewielkich rozmiarów pozycja naukowa, która wprawiła mnie w osłupienie i konsternację, może być dla co poniektórych czytelników mało przystępnym dziełem ze względu na sporą ilość odnośników do prac badawczych, na których bazuje autor.
Jednak jej walory poznawcze i wiele ciekawostek, często dość szokujących, a dotyczących szeroko pojętej higieny naszych przodków mogą odrobinę zniwelować jej niecodzienną wymowę i pomóc w zrozumieniu problematyki podjętej przez autora.
Kołtun kojarzony raczej negatywnie i niezbyt chwalebnie świadczący o jego nosicielu, okazuje się być dość intrygującym zagadnieniem. Pocieszeniem dla nas niech będzie fakt, że z kwestią dbania o czystość własnego ciała problem mięli nie tylko Polacy, w innych krajach europejskich nie było wiele lepiej:)
Reasumując, książka ciekawa, poruszająca drażliwe tematy, może momentami zbyt naukowa, ale jednocześnie będąca wyzwaniem dla dzisiejszych brudasków, których nie brakuje w naszym otoczeniu:)
Polecam
Ta niewielkich rozmiarów pozycja naukowa, która wprawiła mnie w osłupienie i konsternację, może być dla co poniektórych czytelników mało przystępnym dziełem ze względu na sporą ilość odnośników do prac badawczych, na których bazuje autor.
Jednak jej walory poznawcze i wiele ciekawostek, często dość szokujących, a dotyczących szeroko pojętej higieny naszych przodków mogą...
W swojej niższy pozycji tej niczego nie brakuje, więc jeżeli kogoś interesuje historia społeczna to można czytać śmiało.
Szeroko została omówiona historia higieny na ziemiach polskich i sam tytułowy temat.
Zatrważające jak zacofani byli ludzie jeszcze nieco ponad sto lat temu. Obrzydlistwo.
W swojej niższy pozycji tej niczego nie brakuje, więc jeżeli kogoś interesuje historia społeczna to można czytać śmiało.
Szeroko została omówiona historia higieny na ziemiach polskich i sam tytułowy temat.
Zatrważające jak zacofani byli ludzie jeszcze nieco ponad sto lat temu. Obrzydlistwo.
Trochę o ogólnej higienie chłopów w XIX w.
O tym jak leczono niby chorobę kołtuna, przykładając zdrowe włosy do niego, albo polewając go różnymi płynami.
Ktoś w szpitalu biegał z nożyczkami i obcinał chorym kołtuny, które były leczone, ale nie można było ich obciąć, bo jak wierzono spowodują np. Ślepotę. Okazało się, że po obcięciu nic się nie stało i nikt nie był chory na "kołtun polski". Lekarz od tamtej pory obcinał wszystkie kołtuny i zalecał higienę
Trochę o ogólnej higienie chłopów w XIX w.
O tym jak leczono niby chorobę kołtuna, przykładając zdrowe włosy do niego, albo polewając go różnymi płynami.
Ktoś w szpitalu biegał z nożyczkami i obcinał chorym kołtuny, które były leczone, ale nie można było ich obciąć, bo jak wierzono spowodują np. Ślepotę. Okazało się, że po obcięciu nic się nie stało i nikt nie był chory na...
Teraz dredy kojarzą się z rastafarianami, a obecnie właściwie z tym. że po prostu sie komuś podobają. Ale w przeszłości kołtun miał mieć związek czymś tajemniczym, powiązanym z chorobą lub pomieszaniem zmysłów.
W tej niewielkiej książeczce autor przedstawia w sposob dosyć ciekawy to zagadnienie, przy czym wzbudza i ciut obrzydzenia, zaskoczenia ale i trochę zażenowania, że do tego stopnia nawet medycy podchodzili do sprawy.
Mały minus za powtorzenia.
Teraz dredy kojarzą się z rastafarianami, a obecnie właściwie z tym. że po prostu sie komuś podobają. Ale w przeszłości kołtun miał mieć związek czymś tajemniczym, powiązanym z chorobą lub pomieszaniem zmysłów.
W tej niewielkiej książeczce autor przedstawia w sposob dosyć ciekawy to zagadnienie, przy czym wzbudza i ciut obrzydzenia, zaskoczenia ale i trochę zażenowania, że...
Kołtun straszył mnie od dziecka, ilekroć czegoś bardzo zapragnęłam to mówiono mi 'uważaj, bo ci się kołtun wykręci', osoby pożądliwe nazywane były kołtuniastymi, myślałam, że z tego opracowania dowiem się co nieco, skąd to się brało. No niestety nie dowiedziałam się. Dowiedziałam się za to, że kiedyś ludzie się nie myli, że lekarze byli niekompetentni, i że kołtun uważano za chorobę, czasami nawet magiczną chorobę, ale myślę że też o tym wiecie. Napisane to jest bardzo szkolnie, słabo i z wieloma powtórzeniami. Nie czytajcie.
Kołtun straszył mnie od dziecka, ilekroć czegoś bardzo zapragnęłam to mówiono mi 'uważaj, bo ci się kołtun wykręci', osoby pożądliwe nazywane były kołtuniastymi, myślałam, że z tego opracowania dowiem się co nieco, skąd to się brało. No niestety nie dowiedziałam się. Dowiedziałam się za to, że kiedyś ludzie się nie myli, że lekarze byli niekompetentni, i że kołtun uważano...
Książka nie traktuje tylko o polskich dredach, czyli kołtunie. Część miejsca poświęcone jest ogólnie higienie polskich chłopów i robotników. Dość krótka pozycja, czyta się dość dobrze, choć zawiera nieco powtórzeń.
Książka nie traktuje tylko o polskich dredach, czyli kołtunie. Część miejsca poświęcone jest ogólnie higienie polskich chłopów i robotników. Dość krótka pozycja, czyta się dość dobrze, choć zawiera nieco powtórzeń.
Opisane zjawisko było znane mi już wcześniej, jednak w tym opracowaniu, autor szczegółowo pochyla się nad historią tzw. „choroby kołtunowej”. Wielkim zaskoczeniem okazało się dla mnie, że ta "choroba" miała zwolenników wśród sporej grupy lekarzy. Całe szczęście zwyciężyli jej przeciwnicy i dzięki rzetelnym badaniom dociekli jej przyczyn w kiepskim stanie higieny. Dzisiaj już każdy wie jak przeciwdziałać takim problemom. A jak radzono sobie z tym dawniej? O tym właśnie jest ta książka. Nieraz się uśmiałam. Polecam.
Opisane zjawisko było znane mi już wcześniej, jednak w tym opracowaniu, autor szczegółowo pochyla się nad historią tzw. „choroby kołtunowej”. Wielkim zaskoczeniem okazało się dla mnie, że ta "choroba" miała zwolenników wśród sporej grupy lekarzy. Całe szczęście zwyciężyli jej przeciwnicy i dzięki rzetelnym badaniom dociekli jej przyczyn w kiepskim stanie higieny. Dzisiaj...
nie ma to za dużo wspólnego z dredami, dlatego nie dziwi mnie używanie tego słowa wyłącznie w cudzysłowie. ogólnie ciekawa książeczka, widać duży reaserch, ale co widać najbardziej - że to praca naukowa. uważam, że wydawanie jej w taki komercyjny sposób świetnie uwypukla wady tego stylu. przede wszystkim: pisanie nie na temat ("wprowadzenie w kontekst/y") i wodolejstwo. to dziełko ma ze 100 stron, licząc przebogatą bibliografię, a po zejściu z wysokiego naukowego tonu miałoby przynajmniej 1/3 mniej. mimo to jak na bełkot doktorancki nie mamy tu tragedii, nawet miło się czyta. oczywiście pomijając kwestię redakcji i korekty - czyli robiąc dokładnie to samo co autor, który również nie zaprzątał tym sobie głowy pełnej kołtunów.
nie ma to za dużo wspólnego z dredami, dlatego nie dziwi mnie używanie tego słowa wyłącznie w cudzysłowie. ogólnie ciekawa książeczka, widać duży reaserch, ale co widać najbardziej - że to praca naukowa. uważam, że wydawanie jej w taki komercyjny sposób świetnie uwypukla wady tego stylu. przede wszystkim: pisanie nie na temat ("wprowadzenie w kontekst/y") i wodolejstwo. to...
Ta niewielkich rozmiarów pozycja naukowa, która wprawiła mnie w osłupienie i konsternację, może być dla co poniektórych czytelników mało przystępnym dziełem ze względu na sporą ilość odnośników do prac badawczych, na których bazuje autor.
Jednak jej walory poznawcze i wiele ciekawostek, często dość szokujących, a dotyczących szeroko pojętej higieny naszych przodków mogą odrobinę zniwelować jej niecodzienną wymowę i pomóc w zrozumieniu problematyki podjętej przez autora.
Kołtun kojarzony raczej negatywnie i niezbyt chwalebnie świadczący o jego nosicielu, okazuje się być dość intrygującym zagadnieniem. Pocieszeniem dla nas niech będzie fakt, że z kwestią dbania o czystość własnego ciała problem mięli nie tylko Polacy, w innych krajach europejskich nie było wiele lepiej:)
Reasumując, książka ciekawa, poruszająca drażliwe tematy, może momentami zbyt naukowa, ale jednocześnie będąca wyzwaniem dla dzisiejszych brudasków, których nie brakuje w naszym otoczeniu:)
Polecam
Ta niewielkich rozmiarów pozycja naukowa, która wprawiła mnie w osłupienie i konsternację, może być dla co poniektórych czytelników mało przystępnym dziełem ze względu na sporą ilość odnośników do prac badawczych, na których bazuje autor.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJednak jej walory poznawcze i wiele ciekawostek, często dość szokujących, a dotyczących szeroko pojętej higieny naszych przodków mogą...
W swojej niższy pozycji tej niczego nie brakuje, więc jeżeli kogoś interesuje historia społeczna to można czytać śmiało.
Szeroko została omówiona historia higieny na ziemiach polskich i sam tytułowy temat.
Zatrważające jak zacofani byli ludzie jeszcze nieco ponad sto lat temu. Obrzydlistwo.
W swojej niższy pozycji tej niczego nie brakuje, więc jeżeli kogoś interesuje historia społeczna to można czytać śmiało.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzeroko została omówiona historia higieny na ziemiach polskich i sam tytułowy temat.
Zatrważające jak zacofani byli ludzie jeszcze nieco ponad sto lat temu. Obrzydlistwo.
Nie tylko o kołtunie i związanych z nim wierzeniach. Jest to też bardzo krótka historia higieny naszych przodków.
Nie tylko o kołtunie i związanych z nim wierzeniach. Jest to też bardzo krótka historia higieny naszych przodków.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZatrważające!
Zatrważające!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę o ogólnej higienie chłopów w XIX w.
O tym jak leczono niby chorobę kołtuna, przykładając zdrowe włosy do niego, albo polewając go różnymi płynami.
Ktoś w szpitalu biegał z nożyczkami i obcinał chorym kołtuny, które były leczone, ale nie można było ich obciąć, bo jak wierzono spowodują np. Ślepotę. Okazało się, że po obcięciu nic się nie stało i nikt nie był chory na "kołtun polski". Lekarz od tamtej pory obcinał wszystkie kołtuny i zalecał higienę
Trochę o ogólnej higienie chłopów w XIX w.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO tym jak leczono niby chorobę kołtuna, przykładając zdrowe włosy do niego, albo polewając go różnymi płynami.
Ktoś w szpitalu biegał z nożyczkami i obcinał chorym kołtuny, które były leczone, ale nie można było ich obciąć, bo jak wierzono spowodują np. Ślepotę. Okazało się, że po obcięciu nic się nie stało i nikt nie był chory na...
Teraz dredy kojarzą się z rastafarianami, a obecnie właściwie z tym. że po prostu sie komuś podobają. Ale w przeszłości kołtun miał mieć związek czymś tajemniczym, powiązanym z chorobą lub pomieszaniem zmysłów.
W tej niewielkiej książeczce autor przedstawia w sposob dosyć ciekawy to zagadnienie, przy czym wzbudza i ciut obrzydzenia, zaskoczenia ale i trochę zażenowania, że do tego stopnia nawet medycy podchodzili do sprawy.
Mały minus za powtorzenia.
Teraz dredy kojarzą się z rastafarianami, a obecnie właściwie z tym. że po prostu sie komuś podobają. Ale w przeszłości kołtun miał mieć związek czymś tajemniczym, powiązanym z chorobą lub pomieszaniem zmysłów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tej niewielkiej książeczce autor przedstawia w sposob dosyć ciekawy to zagadnienie, przy czym wzbudza i ciut obrzydzenia, zaskoczenia ale i trochę zażenowania, że...
Kołtun straszył mnie od dziecka, ilekroć czegoś bardzo zapragnęłam to mówiono mi 'uważaj, bo ci się kołtun wykręci', osoby pożądliwe nazywane były kołtuniastymi, myślałam, że z tego opracowania dowiem się co nieco, skąd to się brało. No niestety nie dowiedziałam się. Dowiedziałam się za to, że kiedyś ludzie się nie myli, że lekarze byli niekompetentni, i że kołtun uważano za chorobę, czasami nawet magiczną chorobę, ale myślę że też o tym wiecie. Napisane to jest bardzo szkolnie, słabo i z wieloma powtórzeniami. Nie czytajcie.
Kołtun straszył mnie od dziecka, ilekroć czegoś bardzo zapragnęłam to mówiono mi 'uważaj, bo ci się kołtun wykręci', osoby pożądliwe nazywane były kołtuniastymi, myślałam, że z tego opracowania dowiem się co nieco, skąd to się brało. No niestety nie dowiedziałam się. Dowiedziałam się za to, że kiedyś ludzie się nie myli, że lekarze byli niekompetentni, i że kołtun uważano...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka nie traktuje tylko o polskich dredach, czyli kołtunie. Część miejsca poświęcone jest ogólnie higienie polskich chłopów i robotników. Dość krótka pozycja, czyta się dość dobrze, choć zawiera nieco powtórzeń.
Książka nie traktuje tylko o polskich dredach, czyli kołtunie. Część miejsca poświęcone jest ogólnie higienie polskich chłopów i robotników. Dość krótka pozycja, czyta się dość dobrze, choć zawiera nieco powtórzeń.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpisane zjawisko było znane mi już wcześniej, jednak w tym opracowaniu, autor szczegółowo pochyla się nad historią tzw. „choroby kołtunowej”. Wielkim zaskoczeniem okazało się dla mnie, że ta "choroba" miała zwolenników wśród sporej grupy lekarzy. Całe szczęście zwyciężyli jej przeciwnicy i dzięki rzetelnym badaniom dociekli jej przyczyn w kiepskim stanie higieny. Dzisiaj już każdy wie jak przeciwdziałać takim problemom. A jak radzono sobie z tym dawniej? O tym właśnie jest ta książka. Nieraz się uśmiałam. Polecam.
Opisane zjawisko było znane mi już wcześniej, jednak w tym opracowaniu, autor szczegółowo pochyla się nad historią tzw. „choroby kołtunowej”. Wielkim zaskoczeniem okazało się dla mnie, że ta "choroba" miała zwolenników wśród sporej grupy lekarzy. Całe szczęście zwyciężyli jej przeciwnicy i dzięki rzetelnym badaniom dociekli jej przyczyn w kiepskim stanie higieny. Dzisiaj...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tonie ma to za dużo wspólnego z dredami, dlatego nie dziwi mnie używanie tego słowa wyłącznie w cudzysłowie. ogólnie ciekawa książeczka, widać duży reaserch, ale co widać najbardziej - że to praca naukowa. uważam, że wydawanie jej w taki komercyjny sposób świetnie uwypukla wady tego stylu. przede wszystkim: pisanie nie na temat ("wprowadzenie w kontekst/y") i wodolejstwo. to dziełko ma ze 100 stron, licząc przebogatą bibliografię, a po zejściu z wysokiego naukowego tonu miałoby przynajmniej 1/3 mniej. mimo to jak na bełkot doktorancki nie mamy tu tragedii, nawet miło się czyta. oczywiście pomijając kwestię redakcji i korekty - czyli robiąc dokładnie to samo co autor, który również nie zaprzątał tym sobie głowy pełnej kołtunów.
nie ma to za dużo wspólnego z dredami, dlatego nie dziwi mnie używanie tego słowa wyłącznie w cudzysłowie. ogólnie ciekawa książeczka, widać duży reaserch, ale co widać najbardziej - że to praca naukowa. uważam, że wydawanie jej w taki komercyjny sposób świetnie uwypukla wady tego stylu. przede wszystkim: pisanie nie na temat ("wprowadzenie w kontekst/y") i wodolejstwo. to...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawy temat jednak książka ma zbyt wiele powtórzeń, napisana jest chaotycznie i bez polotu.
Bardzo ciekawy temat jednak książka ma zbyt wiele powtórzeń, napisana jest chaotycznie i bez polotu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to