Książkę uważam za bvardzo dobrą! Idealnie oddane jest to, że tak jak w rzeczywistości, z wielu ludzi wylewa się obłuda i hipokryzja.
Tak bardzo główny bohater nienawidził swojego ojca za to kim był i co robił, że sam się stał jeszcze kimś gorszym. HIPOKRYZJA idealnie oddana.
Książkę uważam za bvardzo dobrą! Idealnie oddane jest to, że tak jak w rzeczywistości, z wielu ludzi wylewa się obłuda i hipokryzja.
Tak bardzo główny bohater nienawidził swojego ojca za to kim był i co robił, że sam się stał jeszcze kimś gorszym. HIPOKRYZJA idealnie oddana.
Ojojoj... Kryminał słabawy, a autor ma tendencje do snucia wywodów wszelkiej treści, przydługich i zupełnie niepotrzebnych. Rozumiem, że pan prokurator Leon jest alter ego autora... niestety ani jednego, ani drugiego nie sposób polubić. To mężczyźni nie darzący kobiet szacunkiem, mający je w pogardzie, jednocześnie myślący tylko i wyłącznie o seksie i w tej perspektywie widzący kobiety. Taka hipokryzja jest odstręczająca. A wszelkie przemyślenia na temat stanu państwa brzmią obecnie nad wyraz ironicznie, są bowiem antycypacją tego co mamy 6 lat później (a miało być tak dobrze:)
Przeczytałam, ale nie polecam. Szkoda czasu.
Ojojoj... Kryminał słabawy, a autor ma tendencje do snucia wywodów wszelkiej treści, przydługich i zupełnie niepotrzebnych. Rozumiem, że pan prokurator Leon jest alter ego autora... niestety ani jednego, ani drugiego nie sposób polubić. To mężczyźni nie darzący kobiet szacunkiem, mający je w pogardzie, jednocześnie myślący tylko i wyłącznie o seksie i w tej perspektywie...
Książka o tym jak przeszłość może wpłynąć na naszą teraźniejszość. Wypełznąć z cienia i cię pogrążyć w momencie gdy wygrywasz i wydaje ci, że nic cię nie zatrzyma. Przeszłość ojca esbeka wpływa na syna będącego prokuratorem. Panowie Szmit spojrzą sobie w oczy i obaj dowiedzą się kim są naprawdę. A cała sprawa, która namiesza w wielu życiorysach zaczyna się od śmierci jednego menela, Henryka Klimka. Książkę czyta się dobrze. Spacer po miecie jak zwykle dobrze zaplanowany i dobrze widziany, realia polityczne i obyczajowe zachowane. Czegóż chcieć więcej? Niczego. Zakończenie bardzo dobre. Zero lukru. Samo życie. Polecam, chociaż Leonem chętnie bym potrząsnęła. Głupiś chłopie.
Książka o tym jak przeszłość może wpłynąć na naszą teraźniejszość. Wypełznąć z cienia i cię pogrążyć w momencie gdy wygrywasz i wydaje ci, że nic cię nie zatrzyma. Przeszłość ojca esbeka wpływa na syna będącego prokuratorem. Panowie Szmit spojrzą sobie w oczy i obaj dowiedzą się kim są naprawdę. A cała sprawa, która namiesza w wielu życiorysach zaczyna się od śmierci...
"Mewka" (polecam z czystym sumieniem) autorstwa Dominika Sokołowskiego była pierwszy spotkaniem z autorem i zachęciła mnie do zapoznania się z nową pozycją czyli "Synem swojego ojca".
No i cóż...Lubię Gdańsk, znam Gdańsk, lubię kryminały z otoczką obyczajową społeczną itp, ale otrzymałam tu zupełnie coś innego niż się spodziewałam. mamy tu do czynienia z pozycją, która jest trochę swoistym planem miasta z zaznaczonym rysem historycznym i miejscem korkowania się ulic, jest też wątek romansowy głównych bohaterów ze szczególnym uwzględnieniem stanów pobudzenia przyrodzenia pana prokuratora. Mamy też umiejscowienie akcji w roku 2015 przed wyborami do parlamentu i mnóstwo wywodów naszego bohatera (chociaż prędzej te poglądy przypisałabym autorowi) jak to źle było w Polsce. No i wreszcie jest kryminał z prętem w odbycie, plaśnięciem odcinanego czerepu podczas sekcji, z prokuratorem mającym za sobą spory staż w zawodzie, a zachowującym się niekiedy jak dziecko we mgle. Jest też wątek ojca bohatera (dawnego SB) zaplątanego w akcję.
Napisałam akcję? No nie, akcji to w tej książce nie ma, są natomiast wywody, które odczytywać można jako swoisty manifest polityczny pana Sokołowskiego, co dziełu zbytnio nie służy. Humoru też tam nie ma, chociaż mnie rozbawiło utyskiwanie na pozorną niezależność i niezawisłość Prokuratora Generalnego skoro musi on co roku zdawać raport ze swej działalności przed sejmem. No przecież katastrofa to była. Teraz jest on ministrem i jest OK?
To, tyle, a od autora oczekuję kolejnych spacerów po Gdańsku. Może w okolicach pomnika, który ze wstydu zniknął albo po terenie Westerplatte ostatnio przejętego od samorządu i pokazanie jak mają się tam inwestycje państwowe.
"Mewka" (polecam z czystym sumieniem) autorstwa Dominika Sokołowskiego była pierwszy spotkaniem z autorem i zachęciła mnie do zapoznania się z nową pozycją czyli "Synem swojego ojca".
No i cóż...Lubię Gdańsk, znam Gdańsk, lubię kryminały z otoczką obyczajową społeczną itp, ale otrzymałam tu zupełnie coś innego niż się spodziewałam. mamy tu do czynienia z pozycją, która jest...
💀
Leon Szmit to prokurator z kilkunastoletnim doświadczeniem. Prowadzi śledztwo dość brutalnego morderstwa w Stoczni Gdańskiej. Denat Henryk Klimek to były alkoholik i recydywista. Niestety nie miał szczęścia w życiu ,a ten ,kto go zabił był albo chory psychicznie ,albo lubił znęcać się nad zwłokami. To co zobaczył nasz prokurator było przerażające. Zwłoki jak zwłoki ,ale pręt wbity w odbyt ,to już nie takie miłe chwile ,które na długo zapamięta. Do pomocy zostaje przydzielona młoda i atrakcyjna podkomisarz Katarzyna Formela. Dziewczyna zna się na swoim fachu ,ale popełnia też błędy....jak każdy z nas. Śledztwo posuwa się do przodu ,a każdy kolejny wątek jest dosyć pogwatmany i trafia również na tropy ,które prowadzą w inną nieoczekiwaną stronę .
💀
Powiem tak....książka fajna. Dużo wątków i nieoczekiwane zwroty akcji. Ale nie podobał mi się ten cały prokurator...no niby wszystko fajnie...ma rodzinę trójkę dzieci i piękna ,atrakcyjna żonę. Super! Tego powinien się trzymać! Ale nie facet to facet...pokażę się taka młoda i już na taką lecą....ech...
Fabuła książki nie była zła ,ale mogła być bardziej rozwinięta i te niektóre wątki również,ale wszystkie prowadzą w jedno miejsce. Czyta się szybko. Co do okładki jest świetna...no i ma skrzydełka to wielki plus. Jeszcze jeden plus tej książki to opisy miejsc...pięknych miejsc naszego Gdańska. Nie byłam tam jeszcze ,ale dzięki opisom mogłam być tam chociaż duchowo. Bohaterowie nie przypadli mi do gustu ,ale można było ich trochę zignorować. Jak dla mnie może być. A jeżeli chcecie sięgnąć po nią to zachęcam i chętnie dowiedziałabym się co do waszych opinii o tej pozycji.
💀
Leon Szmit to prokurator z kilkunastoletnim doświadczeniem. Prowadzi śledztwo dość brutalnego morderstwa w Stoczni Gdańskiej. Denat Henryk Klimek to były alkoholik i recydywista. Niestety nie miał szczęścia w życiu ,a ten ,kto go zabił był albo chory psychicznie ,albo lubił znęcać się nad zwłokami. To co zobaczył nasz prokurator było przerażające. Zwłoki jak zwłoki ,ale...
Jak kryminał to ja czekam w kolejce! A polskie kryminały mają w sobie to coś, co pozwala mi oddać się lekturze w całości. Tym razem zapoznałam się z panem Dominikiem Sokołowskim i było to bardzo udane spotkanie!
Można by rzec, że jeśli mamy trupa to więcej nam nie trzeba, ale to nie tak. W Gdańsku mamy denata. Doświadczonemu Prokuratowi przypada śledztwo, które w sumie wygląda na błahe, ale zapewniam Was, wcale takie nie jest. Idąc jak Jaś z Małgosią śladem okruszków, okazuje się, że cała sprawa ma drugie dno, a nasz bohater, Leon, może odkryć nie tylko zabójcę, ale i tajemnice ze swojego prywatnego życia.
Podoba mi się bardzo, kiedy autor przeplata w swoją powieść wątki obyczajowe z całą sprawą. Podobnie zrobiła pani Katarzyna Gacek w swojej książce „W jak morderstwo”. Historia ma coś więcej wtedy, niż tylko lawinę pogoni i tropów za zbrodniarzem. Daje nam „odsapnąć” od dowodów, poszlak i kryminalnego światka; przy wstawkach ze zwykłego, spokojnego życia – jak w tym przypadku z codzienności Leona.
Pan Dominik pisze lekko i z łatwością się go czyta, co tylko jest atutem. Fabuła jest poprowadzona spójnie, mimo, że zakończenie, które jest niedopowiedziane, może być rozumiane w dwójnasób – albo jako specjalny zamysł, albo jako otwartą bramkę na kontynuacje.
Opisy jakie znajdujemy tycza się na pewno pracy Leona jak i samego w sobie Gdańska. Mnie bardziej przypadło do gustu jednak opisane miasto – nigdy tam w sumie nie byłam (mam w planach dopiero za rok!), ale ciekawie było „przechadzać się” tamtejszymi uliczkami. Zbyt wartkiej akcji nie ma, nic tutaj nie dzieje się „po łebach” co dla mnie jest zupełnym plusem. Myślę, że brak gigantycznego ambarasu jaki mógł powstać jednak wyszedł na plus całości.
Jako, że mnie nie przeszkadza taki książkowy ‘spokój” zdecydowanie dobrze spędziłam czas przy tej publikacji. Myślę, że wielbicieli takiego spokojnego nurtu na pewno znajdzie się więcej =)
Jak kryminał to ja czekam w kolejce! A polskie kryminały mają w sobie to coś, co pozwala mi oddać się lekturze w całości. Tym razem zapoznałam się z panem Dominikiem Sokołowskim i było to bardzo udane spotkanie!
Można by rzec, że jeśli mamy trupa to więcej nam nie trzeba, ale to nie tak. W Gdańsku mamy denata. Doświadczonemu Prokuratowi przypada śledztwo, które w sumie...
Syn swojego Ojca" jest to kryminał, który od pierwszych stron wkradł się w moje łaski.
Na terenie Stoczni Gdańskiej zostaje znalezione ciało, brutalnie zamordowanego Henryka Klimka. Kolejna zbrodnia na człowieku, która nikogo nie obchodzi. Gdyż denat był drobnym pijaczkiem i recydywistą.
Tą sprawę dostaję doświadczony prokurator Leon Szmit. Prowadzi ją razem z młodą podkomisarz Katarzyną Formelą. Początkowo podejrzenia padają na osoby z półświatka, w którym obracała się ofiara. Jednak śledztwo przybiera nieoczekiwany obrót, a sprawa mocno się komplikuje.
Jak potoczy się współpraca Leona z Katarzyną?
Czy Szmit odnajdzie brutalnego mordercę?
Jaka szokująca prawda czeka na prokuratora ?
Akcja powieści toczy się w Gdańsku, od razu przymoniały mi się wakacje! Także czytając mogłam sobie pewne wydarzenia osadzać w scenerii miasta,które zwiedzałam.
Jest to lekki kryminał, który wciąga. Książka podzielona jest na osiemnaście rozdziałów, a właściwie dni. Nie są one zbyt długie, także czyta się płynnie. Wątki mamy dwa : kryminalny i obyczajowy. Za równo jeden, jak i drugi przypadł mi do gustu. Niby Prokurator o żelaznych zasadach, a w życiu prywatnym troszkę się zaplątał, co dało mu się we znaki. Znowu wątek kryminalny prowadzi do afery politycznej, sprawa "cuchnie" z daleka, przez co staje się coraz bardziej niebezpieczna. A to wszystko łączy się z ojcem Szmita. Nie lada wyzwanie dla jednego prokuratora! Jak dla mnie książka była bardzo dobra, nie ma chyba żadnych zastrzeżeń, może tylko tak końcówka, taka niedopowiedziana. A właściwie może taki był motyw, bo odpowiedź na końcowe pytanie nasuwa się automatycznie.
Polecam serdecznie łapcie za kocyk i herbatę, kryminał idealny na jesienny wieczór.
Syn swojego Ojca" jest to kryminał, który od pierwszych stron wkradł się w moje łaski.
Na terenie Stoczni Gdańskiej zostaje znalezione ciało, brutalnie zamordowanego Henryka Klimka. Kolejna zbrodnia na człowieku, która nikogo nie obchodzi. Gdyż denat był drobnym pijaczkiem i recydywistą.
Tą sprawę dostaję doświadczony prokurator Leon Szmit. Prowadzi ją razem z młodą...
Leon Szmit jest doświadczonym prokuratorem, który pewnego dnia dostaje sprawę zabójstwa. Z czasem pozornie proste śledztwo przybiera nieoczekiwany kierunek, a jego wyniki mogą wiele zmienić w życiu prokuratora.
„Wrócił do swojego pokoju jak zbity pies. Ulatniały się z niego resztki gniewu, który już się wypalił. Musiał przyznać przed samym sobą, że śpieszył się i zaczynał łamać procedury.”
„Syn swojego ojca” to kryminał napisany przez Dominika Sokołowskiego, a wydany został w 2019r przez wydawnictwo Literate. Autor urodził się w Gdyni, teraz mieszka i pracuje w Gdańsku. Zamiłowanie do gier RPG, zaowocowało powstaniem „Kwiatu paproci”. Jest ona pierwszą powieścią z cyklu historycznej fantasy "Kroniki arkadyjskie”. Twórczość autora można zaobserwować również w kryminale „Syn swojego ojca”.
Leon Szmit jest prokuratorem w podeszłym wieku. Od 20 lat związany z Agnieszką, dorobili się troje pociech. Oboje świetnie sobie radzą godząc ciężką pracę z wychowaniem dzieci. Waldemar najstarszy z synów często pomaga rodzicom odbierając młodszego Maciusia ze szkoły. Po najmłodszą Anastazję rodzice muszą jeździć na zmianę, ale i w takiej sytuacji zawsze umieją się dogadać i znaleźć wyjście. Ich życie rodzinne wydaje się stabilne i ułożone. Pewnie zostało by takie gdyby nie jeden wieczór i jedna sprawa, która rozpoczęła lawinę zmian. Pewnego dnia ginie bezdomny. Leon zostaje wezwany na miejsce zbrodni, gdzie poznaje podkomisarz Formelę, młodą i piękną podkomisarz, która pomaga w śledztwie. Oboje są przekonani że sprawę da się szybko rozwiązać. Chętnie biorą się za pracę, ale jedyne co się zmienia w postępowaniu to tropy. Eliminując coraz to nowych podejrzanych, śledczy trafiają na ślad który całkowicie zmienia drogę prowadzenia sprawy. Sytuacja zmienia się bezpowrotnie, a Szmit musi podjąć decyzje które do końca życia mogą zmienić jego życie.
„Syn swojego ojca” to powieść którą dobrze się czyta, jednak opis książki z okładki spoileruje całość. Książka jest lekko napisana, ale czytając ją miałam wrażenie że podzielona jest na dwie części. Pierwsza połowa opisywała głównie życie Bohatera, jego związek i uczucia, dopiero w drugiej zaczęła się akcja książki na którą tyle czekałam. Niestety zakończenie trochę mnie rozczarowało. Brakowało mi jednoznacznego podsumowania. Czegoś co by mówiło „Tak to się kończy”, tego niestety nie odczułam.
„Syn swojego ojca”
Leon Szmit jest doświadczonym prokuratorem, który pewnego dnia dostaje sprawę zabójstwa. Z czasem pozornie proste śledztwo przybiera nieoczekiwany kierunek, a jego wyniki mogą wiele zmienić w życiu prokuratora.
„Wrócił do swojego pokoju jak zbity pies. Ulatniały się z niego resztki gniewu, który już się wypalił. Musiał przyznać przed samym sobą, że...
Historię poznajemy z perspektywy Leona Szmita, prokuratora w średnim wieku. Wiedzie on spokojne życie - ma wspaniałą żonę oraz trójkę dzieci. Jednak owy spokój nie trwa długo... Jak bardzo jego życie skomplikuje się po otrzymaniu sprawy Henryka Klimka? Czy odbije się to na rodzinie mężczyzny? Na pozór prosta sprawa zabójstwa zwykłego pijaczyny, jednak gdy zostaje wmieszana w to polityka i sprawy z dawnych lat, okazuje się to być bardziej skomplikowane niż się wydawało...Szczególnie gdy doda się do tego jeszcze nową, uroczą funkcjonariuszkę, z którą przyjdzie mu pracować. Jednak najważniejszym pytaniem jest: Co z tym wspólnego ma jego ojciec?
Styl autora jest lekki, co sprawia, że owy kryminał jest bardzo przyjemny w czytaniu. Dzięki świetnym opisom mamy okazje bliżej poznać pracę prokuratora, z czym zmaga się na co dzień i z jakimi wiąże się to zagrożeniami - a także Gdańsk - autor dość szczegółowo opisuje mijane przez niego ulice i budynki.
Sam pomysł na motyw zabójstwa przyznam, że był interesujący, do tego wplątanie w to sytuacji z dawnych lat oraz polityka. Jednak brakowało mi więcej akcji, elementów zaskoczenia. Cała historia przebiega bardzo spokojnie, a w pewnym momencie cała fabuła jak dla mnie staje się przewidywalna.
Co do bohaterów, to ze wszystkich najbardziej polubiłam funkcjonariusza Wasilewskiego. Prokurator zawsze może liczyć na jego wsparcie, nawet przy najgorszej sytuacji, a także jeśli chodzi o sprawy prywatne. Natomiast co do głównego bohatera, to mam mieszane uczucia. Z jednej strony podoba mi się, że jest postacią trzymającą się swoich zasad i nie odpuszcza mimo gróźb - dąży do sprawiedliwości, a z drugiej okazał się strasznym dupkiem.
Podsumowując. Książka mimo wad, nie jest zła, zabrakło tutaj jedynie tego momentu zaskoczenia. Jeśli ktoś lubi spokojniejsze klimaty, bez psychopatycznych morderców - to jest to powieść idealna dla niego. Myślę, że kryminał idealnie sprawdzi się na wieczór przy książce i gorącej herbacie. Dziękuję wydawnictwu za możliwość przeczytania Syna swojego ojca, bardzo miło spędziłam przy niej czas.
Historię poznajemy z perspektywy Leona Szmita, prokuratora w średnim wieku. Wiedzie on spokojne życie - ma wspaniałą żonę oraz trójkę dzieci. Jednak owy spokój nie trwa długo... Jak bardzo jego życie skomplikuje się po otrzymaniu sprawy Henryka Klimka? Czy odbije się to na rodzinie mężczyzny? Na pozór prosta sprawa zabójstwa zwykłego pijaczyny, jednak gdy zostaje wmieszana...
Denat, niemłody już mężczyzna otoczony wianuszkiem żółtych kartoników z czarnymi cyferkami, leżał na brzuchu. Pierwsze, co rzucało się w oczy, to fakt, że miał opuszczone spodnie, a z jego odbytnicy wystawał stalowy pręt, jakiego używa się do zbrojenia betonowych konstrukcji.
Kiedy przeczytałam, że miejscem akcji jest Gdańsk, wiedziałam, że dam się skusić. Morderstwo w Stoczni Gdańskiej, szemrana przeszłość ojca prokuratora prowadzącego śledztwo, młoda i ambitna policjantka — to brzmi intrygująco! I przyznam, że „Syn swojego ojca” po części spełnił moje oczekiwania, szczególnie w kwestii realizmu miejsc. Dokładnie ukazane gdańskie ulice, budynki, lokalne atrakcje — to duży atut tej powieści. Zawsze, gdy czytam książkę osadzoną w moim mieście, szukam znanych sobie lokalizacji. I tutaj je znalazłam. Do tego dochodzi śledztwo i osobiste perypetie pewnego prokuratora. Ciekawa mieszanka.
– Co nie zmienia faktu, że człowiek jest w gruncie rzeczy mniej lub bardziej estetycznie opakowanym workiem gówna. Dbamy o siebie, używamy drogich kosmetyków, zdrowo odżywiamy, ale to wszystko tylko kamuflaż, natura i tak się upomni o swoje.
„Syn swojego ojca” jest kryminałem opisanym z punktu widzenia prokuratora. Leon Szmit nie jest nieopierzonym młodzikiem, ale przeczą temu pewne jego zachowania. Zgrzytały mi sytuacje, w których bohater zachowywał się jak świeżak, a policjanci tłumaczyli mu procedury przesłuchania. Jego naiwność w sferze internetu, brak wiedzy o lokalnych przestępcach – zdecydowanie nie współgrało mi to z wizerunkiem profesjonalisty.
Za to jego zachowanie wobec młodej (i pięknej oczywiście) policjantki to dość stereotypowy schemat. I bardzo realny. Połączeni śledztwem, oboje z trudną przeszłością i oboje potrafiący dobrze ukrywać swoje tajemnice. Ten wątek mnie przyciągał i mimo braku sympatii do bohaterów z uwagą śledziłam ich relacje.
Szmit pomyślał, że z tego jednego miejsca może objąć spojrzeniem przeszłość, teraźniejszość oraz przyszłość grodu na Motławą.
Jeśli chodzi o intrygę kryminalną, to ma ciekawy szkielet, ale brakuje dopracowania pewnych wątków i nadania im pełnego kształtu. Niektóre sytuacje były dla mnie zbyt przewidywalne i oczywiste. Nawet zakończenie mnie nie zaskoczyło, czego żałuję…
„Syn swojego ojca” to kryminał, w którym łączy się brutalność, polityka, tajemnicza przeszłość i osobiste perypetie głównego bohatera. Ma spory potencjał, chociaż dla mnie nie do końca wykorzystany. Co nie przeszkodziło mi w zatopieniu się w lekturze na kilka przyjemnych godzin.
Denat, niemłody już mężczyzna otoczony wianuszkiem żółtych kartoników z czarnymi cyferkami, leżał na brzuchu. Pierwsze, co rzucało się w oczy, to fakt, że miał opuszczone spodnie, a z jego odbytnicy wystawał stalowy pręt, jakiego używa się do zbrojenia betonowych konstrukcji.
Kiedy przeczytałam, że miejscem akcji jest Gdańsk, wiedziałam, że dam się skusić. Morderstwo w...
Pierwsze co powinienem napisać, to proszę nie czytać opisu książki, bo jest spoljlerem , żeby nie powiedzieć streszczeniem.
Akcja zaczęła się jak kryminał ale szybko przekształciła się w marne romansidło. Książka tak bardzo skupia się na lozkowych ekscesach głównego bohatera, że były momenty w których łapałem się na tym o czym w ogóle jest owa książka.
Pan prokurator, główny bohater ma rozdwojenie jaźni. Z jednej strony gornolotne słowa, a z drugiej no właśnie (mimo wszystko nie chcę spojlerować).
Dialogi czasami tak żenujące i nie śmieszne, że ciary żenady przechodzą po całym ciele.
Autor dobitnie pokazuje za jakim ugrupowanie politycznym stoi murem. Mimo tego, że osobiście nie mieszkam nawet w Polsce to takie zabiegi literackie w mojej ocenie są słabe.
Najbardziej bolał mnie brak jakiegokolwiek napięcia, dosłownie ZERO.
Jest to moja pierwsza książka tego autora. W przyszłości sięgnę po inną jego pozycję, by nie oceniać na podstawie tylko jednej ale póki co mam dosyć.
Mimo negatywnej oceny, próbowałem znaleźć jakieś pozytywy ale naprawdę nie mogę znaleźć. Może inaczej by się czytało gdybym nie przeczytał opisu książki, który w sumie burzy wszystko i zabiera nam jedyną możliwość jakiegokolwiek napięcia.
Pierwsze co powinienem napisać, to proszę nie czytać opisu książki, bo jest spoljlerem , żeby nie powiedzieć streszczeniem.
Akcja zaczęła się jak kryminał ale szybko przekształciła się w marne romansidło. Książka tak bardzo skupia się na lozkowych ekscesach głównego bohatera, że były momenty w których łapałem się na tym o czym w ogóle jest owa książka.
Dobrze napisane, nie za długie, nie wydumane, spinka się.
Dobrze napisane, nie za długie, nie wydumane, spinka się.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę uważam za bvardzo dobrą! Idealnie oddane jest to, że tak jak w rzeczywistości, z wielu ludzi wylewa się obłuda i hipokryzja.
Tak bardzo główny bohater nienawidził swojego ojca za to kim był i co robił, że sam się stał jeszcze kimś gorszym. HIPOKRYZJA idealnie oddana.
Książkę uważam za bvardzo dobrą! Idealnie oddane jest to, że tak jak w rzeczywistości, z wielu ludzi wylewa się obłuda i hipokryzja.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak bardzo główny bohater nienawidził swojego ojca za to kim był i co robił, że sam się stał jeszcze kimś gorszym. HIPOKRYZJA idealnie oddana.
Ojojoj... Kryminał słabawy, a autor ma tendencje do snucia wywodów wszelkiej treści, przydługich i zupełnie niepotrzebnych. Rozumiem, że pan prokurator Leon jest alter ego autora... niestety ani jednego, ani drugiego nie sposób polubić. To mężczyźni nie darzący kobiet szacunkiem, mający je w pogardzie, jednocześnie myślący tylko i wyłącznie o seksie i w tej perspektywie widzący kobiety. Taka hipokryzja jest odstręczająca. A wszelkie przemyślenia na temat stanu państwa brzmią obecnie nad wyraz ironicznie, są bowiem antycypacją tego co mamy 6 lat później (a miało być tak dobrze:)
Przeczytałam, ale nie polecam. Szkoda czasu.
Ojojoj... Kryminał słabawy, a autor ma tendencje do snucia wywodów wszelkiej treści, przydługich i zupełnie niepotrzebnych. Rozumiem, że pan prokurator Leon jest alter ego autora... niestety ani jednego, ani drugiego nie sposób polubić. To mężczyźni nie darzący kobiet szacunkiem, mający je w pogardzie, jednocześnie myślący tylko i wyłącznie o seksie i w tej perspektywie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka o tym jak przeszłość może wpłynąć na naszą teraźniejszość. Wypełznąć z cienia i cię pogrążyć w momencie gdy wygrywasz i wydaje ci, że nic cię nie zatrzyma. Przeszłość ojca esbeka wpływa na syna będącego prokuratorem. Panowie Szmit spojrzą sobie w oczy i obaj dowiedzą się kim są naprawdę. A cała sprawa, która namiesza w wielu życiorysach zaczyna się od śmierci jednego menela, Henryka Klimka. Książkę czyta się dobrze. Spacer po miecie jak zwykle dobrze zaplanowany i dobrze widziany, realia polityczne i obyczajowe zachowane. Czegóż chcieć więcej? Niczego. Zakończenie bardzo dobre. Zero lukru. Samo życie. Polecam, chociaż Leonem chętnie bym potrząsnęła. Głupiś chłopie.
Książka o tym jak przeszłość może wpłynąć na naszą teraźniejszość. Wypełznąć z cienia i cię pogrążyć w momencie gdy wygrywasz i wydaje ci, że nic cię nie zatrzyma. Przeszłość ojca esbeka wpływa na syna będącego prokuratorem. Panowie Szmit spojrzą sobie w oczy i obaj dowiedzą się kim są naprawdę. A cała sprawa, która namiesza w wielu życiorysach zaczyna się od śmierci...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Mewka" (polecam z czystym sumieniem) autorstwa Dominika Sokołowskiego była pierwszy spotkaniem z autorem i zachęciła mnie do zapoznania się z nową pozycją czyli "Synem swojego ojca".
No i cóż...Lubię Gdańsk, znam Gdańsk, lubię kryminały z otoczką obyczajową społeczną itp, ale otrzymałam tu zupełnie coś innego niż się spodziewałam. mamy tu do czynienia z pozycją, która jest trochę swoistym planem miasta z zaznaczonym rysem historycznym i miejscem korkowania się ulic, jest też wątek romansowy głównych bohaterów ze szczególnym uwzględnieniem stanów pobudzenia przyrodzenia pana prokuratora. Mamy też umiejscowienie akcji w roku 2015 przed wyborami do parlamentu i mnóstwo wywodów naszego bohatera (chociaż prędzej te poglądy przypisałabym autorowi) jak to źle było w Polsce. No i wreszcie jest kryminał z prętem w odbycie, plaśnięciem odcinanego czerepu podczas sekcji, z prokuratorem mającym za sobą spory staż w zawodzie, a zachowującym się niekiedy jak dziecko we mgle. Jest też wątek ojca bohatera (dawnego SB) zaplątanego w akcję.
Napisałam akcję? No nie, akcji to w tej książce nie ma, są natomiast wywody, które odczytywać można jako swoisty manifest polityczny pana Sokołowskiego, co dziełu zbytnio nie służy. Humoru też tam nie ma, chociaż mnie rozbawiło utyskiwanie na pozorną niezależność i niezawisłość Prokuratora Generalnego skoro musi on co roku zdawać raport ze swej działalności przed sejmem. No przecież katastrofa to była. Teraz jest on ministrem i jest OK?
To, tyle, a od autora oczekuję kolejnych spacerów po Gdańsku. Może w okolicach pomnika, który ze wstydu zniknął albo po terenie Westerplatte ostatnio przejętego od samorządu i pokazanie jak mają się tam inwestycje państwowe.
"Mewka" (polecam z czystym sumieniem) autorstwa Dominika Sokołowskiego była pierwszy spotkaniem z autorem i zachęciła mnie do zapoznania się z nową pozycją czyli "Synem swojego ojca".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo i cóż...Lubię Gdańsk, znam Gdańsk, lubię kryminały z otoczką obyczajową społeczną itp, ale otrzymałam tu zupełnie coś innego niż się spodziewałam. mamy tu do czynienia z pozycją, która jest...
💀
Leon Szmit to prokurator z kilkunastoletnim doświadczeniem. Prowadzi śledztwo dość brutalnego morderstwa w Stoczni Gdańskiej. Denat Henryk Klimek to były alkoholik i recydywista. Niestety nie miał szczęścia w życiu ,a ten ,kto go zabił był albo chory psychicznie ,albo lubił znęcać się nad zwłokami. To co zobaczył nasz prokurator było przerażające. Zwłoki jak zwłoki ,ale pręt wbity w odbyt ,to już nie takie miłe chwile ,które na długo zapamięta. Do pomocy zostaje przydzielona młoda i atrakcyjna podkomisarz Katarzyna Formela. Dziewczyna zna się na swoim fachu ,ale popełnia też błędy....jak każdy z nas. Śledztwo posuwa się do przodu ,a każdy kolejny wątek jest dosyć pogwatmany i trafia również na tropy ,które prowadzą w inną nieoczekiwaną stronę .
💀
Powiem tak....książka fajna. Dużo wątków i nieoczekiwane zwroty akcji. Ale nie podobał mi się ten cały prokurator...no niby wszystko fajnie...ma rodzinę trójkę dzieci i piękna ,atrakcyjna żonę. Super! Tego powinien się trzymać! Ale nie facet to facet...pokażę się taka młoda i już na taką lecą....ech...
Fabuła książki nie była zła ,ale mogła być bardziej rozwinięta i te niektóre wątki również,ale wszystkie prowadzą w jedno miejsce. Czyta się szybko. Co do okładki jest świetna...no i ma skrzydełka to wielki plus. Jeszcze jeden plus tej książki to opisy miejsc...pięknych miejsc naszego Gdańska. Nie byłam tam jeszcze ,ale dzięki opisom mogłam być tam chociaż duchowo. Bohaterowie nie przypadli mi do gustu ,ale można było ich trochę zignorować. Jak dla mnie może być. A jeżeli chcecie sięgnąć po nią to zachęcam i chętnie dowiedziałabym się co do waszych opinii o tej pozycji.
💀
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLeon Szmit to prokurator z kilkunastoletnim doświadczeniem. Prowadzi śledztwo dość brutalnego morderstwa w Stoczni Gdańskiej. Denat Henryk Klimek to były alkoholik i recydywista. Niestety nie miał szczęścia w życiu ,a ten ,kto go zabił był albo chory psychicznie ,albo lubił znęcać się nad zwłokami. To co zobaczył nasz prokurator było przerażające. Zwłoki jak zwłoki ,ale...
Jak kryminał to ja czekam w kolejce! A polskie kryminały mają w sobie to coś, co pozwala mi oddać się lekturze w całości. Tym razem zapoznałam się z panem Dominikiem Sokołowskim i było to bardzo udane spotkanie!
Można by rzec, że jeśli mamy trupa to więcej nam nie trzeba, ale to nie tak. W Gdańsku mamy denata. Doświadczonemu Prokuratowi przypada śledztwo, które w sumie wygląda na błahe, ale zapewniam Was, wcale takie nie jest. Idąc jak Jaś z Małgosią śladem okruszków, okazuje się, że cała sprawa ma drugie dno, a nasz bohater, Leon, może odkryć nie tylko zabójcę, ale i tajemnice ze swojego prywatnego życia.
Podoba mi się bardzo, kiedy autor przeplata w swoją powieść wątki obyczajowe z całą sprawą. Podobnie zrobiła pani Katarzyna Gacek w swojej książce „W jak morderstwo”. Historia ma coś więcej wtedy, niż tylko lawinę pogoni i tropów za zbrodniarzem. Daje nam „odsapnąć” od dowodów, poszlak i kryminalnego światka; przy wstawkach ze zwykłego, spokojnego życia – jak w tym przypadku z codzienności Leona.
Pan Dominik pisze lekko i z łatwością się go czyta, co tylko jest atutem. Fabuła jest poprowadzona spójnie, mimo, że zakończenie, które jest niedopowiedziane, może być rozumiane w dwójnasób – albo jako specjalny zamysł, albo jako otwartą bramkę na kontynuacje.
Opisy jakie znajdujemy tycza się na pewno pracy Leona jak i samego w sobie Gdańska. Mnie bardziej przypadło do gustu jednak opisane miasto – nigdy tam w sumie nie byłam (mam w planach dopiero za rok!), ale ciekawie było „przechadzać się” tamtejszymi uliczkami. Zbyt wartkiej akcji nie ma, nic tutaj nie dzieje się „po łebach” co dla mnie jest zupełnym plusem. Myślę, że brak gigantycznego ambarasu jaki mógł powstać jednak wyszedł na plus całości.
Jako, że mnie nie przeszkadza taki książkowy ‘spokój” zdecydowanie dobrze spędziłam czas przy tej publikacji. Myślę, że wielbicieli takiego spokojnego nurtu na pewno znajdzie się więcej =)
Jak kryminał to ja czekam w kolejce! A polskie kryminały mają w sobie to coś, co pozwala mi oddać się lekturze w całości. Tym razem zapoznałam się z panem Dominikiem Sokołowskim i było to bardzo udane spotkanie!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMożna by rzec, że jeśli mamy trupa to więcej nam nie trzeba, ale to nie tak. W Gdańsku mamy denata. Doświadczonemu Prokuratowi przypada śledztwo, które w sumie...
Syn swojego Ojca" jest to kryminał, który od pierwszych stron wkradł się w moje łaski.
Na terenie Stoczni Gdańskiej zostaje znalezione ciało, brutalnie zamordowanego Henryka Klimka. Kolejna zbrodnia na człowieku, która nikogo nie obchodzi. Gdyż denat był drobnym pijaczkiem i recydywistą.
Tą sprawę dostaję doświadczony prokurator Leon Szmit. Prowadzi ją razem z młodą podkomisarz Katarzyną Formelą. Początkowo podejrzenia padają na osoby z półświatka, w którym obracała się ofiara. Jednak śledztwo przybiera nieoczekiwany obrót, a sprawa mocno się komplikuje.
Jak potoczy się współpraca Leona z Katarzyną?
Czy Szmit odnajdzie brutalnego mordercę?
Jaka szokująca prawda czeka na prokuratora ?
Akcja powieści toczy się w Gdańsku, od razu przymoniały mi się wakacje! Także czytając mogłam sobie pewne wydarzenia osadzać w scenerii miasta,które zwiedzałam.
Jest to lekki kryminał, który wciąga. Książka podzielona jest na osiemnaście rozdziałów, a właściwie dni. Nie są one zbyt długie, także czyta się płynnie. Wątki mamy dwa : kryminalny i obyczajowy. Za równo jeden, jak i drugi przypadł mi do gustu. Niby Prokurator o żelaznych zasadach, a w życiu prywatnym troszkę się zaplątał, co dało mu się we znaki. Znowu wątek kryminalny prowadzi do afery politycznej, sprawa "cuchnie" z daleka, przez co staje się coraz bardziej niebezpieczna. A to wszystko łączy się z ojcem Szmita. Nie lada wyzwanie dla jednego prokuratora! Jak dla mnie książka była bardzo dobra, nie ma chyba żadnych zastrzeżeń, może tylko tak końcówka, taka niedopowiedziana. A właściwie może taki był motyw, bo odpowiedź na końcowe pytanie nasuwa się automatycznie.
Polecam serdecznie łapcie za kocyk i herbatę, kryminał idealny na jesienny wieczór.
Syn swojego Ojca" jest to kryminał, który od pierwszych stron wkradł się w moje łaski.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa terenie Stoczni Gdańskiej zostaje znalezione ciało, brutalnie zamordowanego Henryka Klimka. Kolejna zbrodnia na człowieku, która nikogo nie obchodzi. Gdyż denat był drobnym pijaczkiem i recydywistą.
Tą sprawę dostaję doświadczony prokurator Leon Szmit. Prowadzi ją razem z młodą...
„Syn swojego ojca”
Leon Szmit jest doświadczonym prokuratorem, który pewnego dnia dostaje sprawę zabójstwa. Z czasem pozornie proste śledztwo przybiera nieoczekiwany kierunek, a jego wyniki mogą wiele zmienić w życiu prokuratora.
„Wrócił do swojego pokoju jak zbity pies. Ulatniały się z niego resztki gniewu, który już się wypalił. Musiał przyznać przed samym sobą, że śpieszył się i zaczynał łamać procedury.”
„Syn swojego ojca” to kryminał napisany przez Dominika Sokołowskiego, a wydany został w 2019r przez wydawnictwo Literate. Autor urodził się w Gdyni, teraz mieszka i pracuje w Gdańsku. Zamiłowanie do gier RPG, zaowocowało powstaniem „Kwiatu paproci”. Jest ona pierwszą powieścią z cyklu historycznej fantasy "Kroniki arkadyjskie”. Twórczość autora można zaobserwować również w kryminale „Syn swojego ojca”.
Leon Szmit jest prokuratorem w podeszłym wieku. Od 20 lat związany z Agnieszką, dorobili się troje pociech. Oboje świetnie sobie radzą godząc ciężką pracę z wychowaniem dzieci. Waldemar najstarszy z synów często pomaga rodzicom odbierając młodszego Maciusia ze szkoły. Po najmłodszą Anastazję rodzice muszą jeździć na zmianę, ale i w takiej sytuacji zawsze umieją się dogadać i znaleźć wyjście. Ich życie rodzinne wydaje się stabilne i ułożone. Pewnie zostało by takie gdyby nie jeden wieczór i jedna sprawa, która rozpoczęła lawinę zmian. Pewnego dnia ginie bezdomny. Leon zostaje wezwany na miejsce zbrodni, gdzie poznaje podkomisarz Formelę, młodą i piękną podkomisarz, która pomaga w śledztwie. Oboje są przekonani że sprawę da się szybko rozwiązać. Chętnie biorą się za pracę, ale jedyne co się zmienia w postępowaniu to tropy. Eliminując coraz to nowych podejrzanych, śledczy trafiają na ślad który całkowicie zmienia drogę prowadzenia sprawy. Sytuacja zmienia się bezpowrotnie, a Szmit musi podjąć decyzje które do końca życia mogą zmienić jego życie.
„Syn swojego ojca” to powieść którą dobrze się czyta, jednak opis książki z okładki spoileruje całość. Książka jest lekko napisana, ale czytając ją miałam wrażenie że podzielona jest na dwie części. Pierwsza połowa opisywała głównie życie Bohatera, jego związek i uczucia, dopiero w drugiej zaczęła się akcja książki na którą tyle czekałam. Niestety zakończenie trochę mnie rozczarowało. Brakowało mi jednoznacznego podsumowania. Czegoś co by mówiło „Tak to się kończy”, tego niestety nie odczułam.
„Syn swojego ojca”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLeon Szmit jest doświadczonym prokuratorem, który pewnego dnia dostaje sprawę zabójstwa. Z czasem pozornie proste śledztwo przybiera nieoczekiwany kierunek, a jego wyniki mogą wiele zmienić w życiu prokuratora.
„Wrócił do swojego pokoju jak zbity pies. Ulatniały się z niego resztki gniewu, który już się wypalił. Musiał przyznać przed samym sobą, że...
Historię poznajemy z perspektywy Leona Szmita, prokuratora w średnim wieku. Wiedzie on spokojne życie - ma wspaniałą żonę oraz trójkę dzieci. Jednak owy spokój nie trwa długo... Jak bardzo jego życie skomplikuje się po otrzymaniu sprawy Henryka Klimka? Czy odbije się to na rodzinie mężczyzny? Na pozór prosta sprawa zabójstwa zwykłego pijaczyny, jednak gdy zostaje wmieszana w to polityka i sprawy z dawnych lat, okazuje się to być bardziej skomplikowane niż się wydawało...Szczególnie gdy doda się do tego jeszcze nową, uroczą funkcjonariuszkę, z którą przyjdzie mu pracować. Jednak najważniejszym pytaniem jest: Co z tym wspólnego ma jego ojciec?
Styl autora jest lekki, co sprawia, że owy kryminał jest bardzo przyjemny w czytaniu. Dzięki świetnym opisom mamy okazje bliżej poznać pracę prokuratora, z czym zmaga się na co dzień i z jakimi wiąże się to zagrożeniami - a także Gdańsk - autor dość szczegółowo opisuje mijane przez niego ulice i budynki.
Sam pomysł na motyw zabójstwa przyznam, że był interesujący, do tego wplątanie w to sytuacji z dawnych lat oraz polityka. Jednak brakowało mi więcej akcji, elementów zaskoczenia. Cała historia przebiega bardzo spokojnie, a w pewnym momencie cała fabuła jak dla mnie staje się przewidywalna.
Co do bohaterów, to ze wszystkich najbardziej polubiłam funkcjonariusza Wasilewskiego. Prokurator zawsze może liczyć na jego wsparcie, nawet przy najgorszej sytuacji, a także jeśli chodzi o sprawy prywatne. Natomiast co do głównego bohatera, to mam mieszane uczucia. Z jednej strony podoba mi się, że jest postacią trzymającą się swoich zasad i nie odpuszcza mimo gróźb - dąży do sprawiedliwości, a z drugiej okazał się strasznym dupkiem.
Podsumowując. Książka mimo wad, nie jest zła, zabrakło tutaj jedynie tego momentu zaskoczenia. Jeśli ktoś lubi spokojniejsze klimaty, bez psychopatycznych morderców - to jest to powieść idealna dla niego. Myślę, że kryminał idealnie sprawdzi się na wieczór przy książce i gorącej herbacie. Dziękuję wydawnictwu za możliwość przeczytania Syna swojego ojca, bardzo miło spędziłam przy niej czas.
Historię poznajemy z perspektywy Leona Szmita, prokuratora w średnim wieku. Wiedzie on spokojne życie - ma wspaniałą żonę oraz trójkę dzieci. Jednak owy spokój nie trwa długo... Jak bardzo jego życie skomplikuje się po otrzymaniu sprawy Henryka Klimka? Czy odbije się to na rodzinie mężczyzny? Na pozór prosta sprawa zabójstwa zwykłego pijaczyny, jednak gdy zostaje wmieszana...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDenat, niemłody już mężczyzna otoczony wianuszkiem żółtych kartoników z czarnymi cyferkami, leżał na brzuchu. Pierwsze, co rzucało się w oczy, to fakt, że miał opuszczone spodnie, a z jego odbytnicy wystawał stalowy pręt, jakiego używa się do zbrojenia betonowych konstrukcji.
Kiedy przeczytałam, że miejscem akcji jest Gdańsk, wiedziałam, że dam się skusić. Morderstwo w Stoczni Gdańskiej, szemrana przeszłość ojca prokuratora prowadzącego śledztwo, młoda i ambitna policjantka — to brzmi intrygująco! I przyznam, że „Syn swojego ojca” po części spełnił moje oczekiwania, szczególnie w kwestii realizmu miejsc. Dokładnie ukazane gdańskie ulice, budynki, lokalne atrakcje — to duży atut tej powieści. Zawsze, gdy czytam książkę osadzoną w moim mieście, szukam znanych sobie lokalizacji. I tutaj je znalazłam. Do tego dochodzi śledztwo i osobiste perypetie pewnego prokuratora. Ciekawa mieszanka.
– Co nie zmienia faktu, że człowiek jest w gruncie rzeczy mniej lub bardziej estetycznie opakowanym workiem gówna. Dbamy o siebie, używamy drogich kosmetyków, zdrowo odżywiamy, ale to wszystko tylko kamuflaż, natura i tak się upomni o swoje.
„Syn swojego ojca” jest kryminałem opisanym z punktu widzenia prokuratora. Leon Szmit nie jest nieopierzonym młodzikiem, ale przeczą temu pewne jego zachowania. Zgrzytały mi sytuacje, w których bohater zachowywał się jak świeżak, a policjanci tłumaczyli mu procedury przesłuchania. Jego naiwność w sferze internetu, brak wiedzy o lokalnych przestępcach – zdecydowanie nie współgrało mi to z wizerunkiem profesjonalisty.
Za to jego zachowanie wobec młodej (i pięknej oczywiście) policjantki to dość stereotypowy schemat. I bardzo realny. Połączeni śledztwem, oboje z trudną przeszłością i oboje potrafiący dobrze ukrywać swoje tajemnice. Ten wątek mnie przyciągał i mimo braku sympatii do bohaterów z uwagą śledziłam ich relacje.
Szmit pomyślał, że z tego jednego miejsca może objąć spojrzeniem przeszłość, teraźniejszość oraz przyszłość grodu na Motławą.
Jeśli chodzi o intrygę kryminalną, to ma ciekawy szkielet, ale brakuje dopracowania pewnych wątków i nadania im pełnego kształtu. Niektóre sytuacje były dla mnie zbyt przewidywalne i oczywiste. Nawet zakończenie mnie nie zaskoczyło, czego żałuję…
„Syn swojego ojca” to kryminał, w którym łączy się brutalność, polityka, tajemnicza przeszłość i osobiste perypetie głównego bohatera. Ma spory potencjał, chociaż dla mnie nie do końca wykorzystany. Co nie przeszkodziło mi w zatopieniu się w lekturze na kilka przyjemnych godzin.
Denat, niemłody już mężczyzna otoczony wianuszkiem żółtych kartoników z czarnymi cyferkami, leżał na brzuchu. Pierwsze, co rzucało się w oczy, to fakt, że miał opuszczone spodnie, a z jego odbytnicy wystawał stalowy pręt, jakiego używa się do zbrojenia betonowych konstrukcji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy przeczytałam, że miejscem akcji jest Gdańsk, wiedziałam, że dam się skusić. Morderstwo w...
Pierwsze co powinienem napisać, to proszę nie czytać opisu książki, bo jest spoljlerem , żeby nie powiedzieć streszczeniem.
Akcja zaczęła się jak kryminał ale szybko przekształciła się w marne romansidło. Książka tak bardzo skupia się na lozkowych ekscesach głównego bohatera, że były momenty w których łapałem się na tym o czym w ogóle jest owa książka.
Pan prokurator, główny bohater ma rozdwojenie jaźni. Z jednej strony gornolotne słowa, a z drugiej no właśnie (mimo wszystko nie chcę spojlerować).
Dialogi czasami tak żenujące i nie śmieszne, że ciary żenady przechodzą po całym ciele.
Autor dobitnie pokazuje za jakim ugrupowanie politycznym stoi murem. Mimo tego, że osobiście nie mieszkam nawet w Polsce to takie zabiegi literackie w mojej ocenie są słabe.
Najbardziej bolał mnie brak jakiegokolwiek napięcia, dosłownie ZERO.
Jest to moja pierwsza książka tego autora. W przyszłości sięgnę po inną jego pozycję, by nie oceniać na podstawie tylko jednej ale póki co mam dosyć.
Mimo negatywnej oceny, próbowałem znaleźć jakieś pozytywy ale naprawdę nie mogę znaleźć. Może inaczej by się czytało gdybym nie przeczytał opisu książki, który w sumie burzy wszystko i zabiera nam jedyną możliwość jakiegokolwiek napięcia.
Pierwsze co powinienem napisać, to proszę nie czytać opisu książki, bo jest spoljlerem , żeby nie powiedzieć streszczeniem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja zaczęła się jak kryminał ale szybko przekształciła się w marne romansidło. Książka tak bardzo skupia się na lozkowych ekscesach głównego bohatera, że były momenty w których łapałem się na tym o czym w ogóle jest owa książka.
Pan prokurator,...