rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Linia Maginota

Średnia ocen
6,0 / 10
19 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
1388
477

Na półkach:

".....a oni gadali gadali gadali."-szczególnie pod koniec. :) Ale w sumie da się przeczytać.

".....a oni gadali gadali gadali."-szczególnie pod koniec. :) Ale w sumie da się przeczytać.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1049
964

Na półkach: , , ,

Książka ta jest debiutem literackim autora. I muszę przyznać, że mam co do niej trochę mieszane uczucia.

Adam jest właścicielem firmy budowlanej, która znajduje się na granicy opłacalności. Ostatnie zlecenie okazuje się być tym najgorszym w życiu. Adam staje się świadkiem morderstwa i od tego czasu jemu i jego ludziom grozi niebezpieczeństwo.

Autor w swojej książce bardzo szczegółowo opisuje funkcjonowanie branży budowlanej. I muszę przyznać, że tutaj dokonał świetnego przygotowania w tym temacie. Branża budowlana nie do końca jest mi tak obca, gdyż mój mąż pracował w niej przez 15 lat, także sama co nieco o tym wiem. Nie każde zlecenie okazuje się tym właściwym. Ciągłe ściganie o przelewy, niedotrzymanie umowy i wieczne przekręty. Branża budowlana zawsze ma szereg konkurencji i ciężko utrzymać się na rynku.

„Chcemy urabiać świat jak ciasto, które surowe, nie nadaje się do jedzenia, natomiast z paroma dodatkami i spędziwszy chwilę w piekarniku, może zachwycić smakiem.”

Główni bohaterowie to trzej budowlańcy – Adam, Ryszard i Patryk. Każdy z nich ledwo wiąże koniec z końcem. Ich kreacja jest dogłębna, Aleksandrowicz zagłębił się w ich psychologiczną część, poświęcając temu dużo opisów z ich życia i postępowania. Myślę, że ten zabieg został trochę przesadzony, a sami bohaterowie zostali przez to odrobinę przerysowani.

Mamy tutaj morderstwo jak na kryminał przystało. Odniosłam jednak wrażenie, że wątki poboczne czasem zbyt mocno przysłaniały główną intrygę na której autor powinien się bardziej skupić. Sama w sobie, intryga jest interesująca, zachęcająca po brnięcie w nią dalej, jednak czasem odrobinę przewidywalna. Autor poświęcając dużo uwagi pobocznym wątkom odciągnął moją uwagę od właściwego tematu. Niemniej czuć, że książka ma potencjał, który nie do końca został wykorzystany. Powieść napisana prostym, wręcz dosadnym językiem niepozbawionym wulgaryzmów.
Podobało mi się to, że Maksym Aleksandrowicz porusza w swojej powieści destabilizację polskiej gospodarki.

Początkowo akcja rozwija się powoli i przewidywalnie, dopiero później w miarę jak pojawiali się inni bohaterowie nabierała jakiegoś rozmachu. Jednak nie wszystko było jasne i trochę się w tym pogubiłam. A zakończenie nie do końca mnie satysfakcjonuje.

"Linia Maginota" to powieść w której wyczuwalny jest potencjał autora, jednak nie do końca został wykorzystany. Książka ta przedstawia nam realia rządzące w brutalnym świecie wielkiego biznesu. Jeśli jesteście ich ciekawi, sięgnijcie po tę pozycję.

Książka ta jest debiutem literackim autora. I muszę przyznać, że mam co do niej trochę mieszane uczucia.

Adam jest właścicielem firmy budowlanej, która znajduje się na granicy opłacalności. Ostatnie zlecenie okazuje się być tym najgorszym w życiu. Adam staje się świadkiem morderstwa i od tego czasu jemu i jego ludziom grozi niebezpieczeństwo.

Autor w swojej książce bardzo...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1883
700

Na półkach: , , ,

Dawno  nie czytałam żadnego thrillera gospodarczego i czas było to zmienić. Linia Maginota to debiut literacki Maksyma Aleksandrowicza, a tak się składa, że  Lubię testować propozycje początkujących pisarzy.

Firmę budowlaną Adama dopadł kryzys, aby dalej prosperować na rynku musi szybko znaleźć rozwiązanie na wyjście z finansowego dołka. Nowe zlecenie miało być ostatnią deską ratunku, a okazało się gwoździem do trumny i to w dosłownym znaczeniu. Pech sprawił, że Adam mimo woli stał się świadkiem morderstwa, na którym nie kończą się jego problemy. Wysoko postawieni ludzie chcą wyeliminować przypadkowego widza, aby móc zrealizować swój plan...

Linia Maginota nie za wiele ma wspólnego z klasyką gatunku, co może zatrwożyć. Długi wstęp,  zamiast elektryzować wątkiem tajemniczego morderstwa bardzo, ale to bardzo szczegółowo przybliżył mi realia funkcjonowania branży budowlanej. Tak w skrócie -mikro przedsiębiorcom nie jest lekko, co skrzętnie wykorzystują rekiny biznesu. Wspomniane preludium było jednak potrzebne, żeby  zrozumieć dalszą część historii. Dodatkowo garść biznesowych  faktów nadała fabule określony koloryt. Przechodząc do dalszej części fabuły i królujących w niej bohaterów- Adam okazał się postacią depresyjną i nie do końca spójną, przez co długo nie mogłam dostrzec wyższego sensu tej  opowieści. Pozostali panowie budowlańcy pozostawiali jeszcze więcej do życzenia. Nie wiem, dlaczego  zostali przedstawieni w krzywym zwierciadle, bo mnie osobiście ten  zabieg bardzo odstraszył. Przez pierwszy  etap historii  przebrnęłam z bólem, nie przepadam za wysublimowanym melodramatyzmem, który kojarzy mi się głównie z powieściami obyczajowymi. A to przecież miał być thriller...

Maksym Aleksandrowicz sporo uwagi przyłożył do elementów związanych z tworzeniem psychologii postaci. W tej materii również trochę przedobrzył, zamiast charakterologicznej wyrazistości dostałam cały pakiet przerysowanych osobowości. Długo  wyczekiwana przeze mnie rehabilitacja nastąpiła gdzieś w połowie książki. Wtedy pojawiła się sensacja i w końcu miałam ciarki na plecach. Gdyby pominąć wydumane życiowe wywody bohaterów i  rozbudowaną filozofię biznesu, można dostrzec ogromny potencjał zaproponowanego scenariusza. Nagłe pojawienie się Beaty popchnęło fabułę na właściwe tory. W samym sposobie prowadzenia śledztwa dostrzegłam sporo niedociągnięć. Bohaterowie drugoplanowi pozostawiają wiele do życzenia i są w większości przerażająco nieżyciowi. Seksistowskie poczynania jednego  z nich doprowadziły u mnie do bolesnego paraliżu szarych  komórek.  Tam gdzie powinno stawić się kropkę, pojawiał się przecinek, tyczy się to szczególnie charakterystyki wprowadzanych postaci. Najpierw byłam zasypywana niepotrzebnymi szczegółami, a tam, gdzie   faktycznie były one potrzebne już ich zabrakło. Zakończenie nie do końca mnie usatysfakcjonowało, liczyłam na mocniejszy finał

  Linie Maginota  bez wątpienia można zaliczyć do książek z potencjałem. Mimo niedociągnięć warsztatowych  autora zaproponowana historia ma w sobie to coś, a dodatkowo skłania do zastanowienia się nad nieuczciwymi praktykami  w branży budowlanej. Polecam fanom  gatunku. 

Dawno  nie czytałam żadnego thrillera gospodarczego i czas było to zmienić. Linia Maginota to debiut literacki Maksyma Aleksandrowicza, a tak się składa, że  Lubię testować propozycje początkujących pisarzy.

Firmę budowlaną Adama dopadł kryzys, aby dalej prosperować na rynku musi szybko znaleźć rozwiązanie na wyjście z finansowego dołka. Nowe zlecenie miało być ostatnią...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to