Wykreowany świat miał szanse być fascynujący, gdyby był bardziej dogłębnie opisany. Fabuła mogłaby być w porządku, gdyby nie była tak poszatkowana i chaotycznie opisana. Zaintrygował mnie opis na okładce, ale raczej już nie wrócę do tej autorki.
Wykreowany świat miał szanse być fascynujący, gdyby był bardziej dogłębnie opisany. Fabuła mogłaby być w porządku, gdyby nie była tak poszatkowana i chaotycznie opisana. Zaintrygował mnie opis na okładce, ale raczej już nie wrócę do tej autorki.
To bez wątpienia jedna z najdziwniejszych i trudnych do ocenienia książek, jakie przyszło mi czytać.
Z jednej strony - przebrnęłam przez nią - i co szokujące - nawet mi się podobała.
Szokujące - ponieważ - jest pisana w tak dziwny i momentami porozrywany sposób, że ciężko było skupić się na akcji. Ale - to tylko na początku.
Z czasem przywykłam do sposobu pisania, choć nie powiem - bywały chwile, że i pok koniec książki mnie drażnił (gdy chciałam dowiedzieć się co konkretnie się wydarza, a tu...). Co do osi czasu - bardzo trudno się w niej odnaleźć. Narracja skacze między kilkoma płaszczyznami czasowymi - a momentami jakby zawieszała się w próżni. Jest to jednak dość udany zabieg - jeśli o mnie chodzi - zbudował napięcie i sprawił, że szybko brnęłam przez fragmenty, które mniej mnie poruszały, by trafić na wątki wyczekiwane!
Ogółem - intryga, przedstawiony świat, pomysł na niego, postapokaliptyczna wręcz wizja. To wszystko było świetnie przedstawione. Czasami brakowało mi konkretnych: "Gdzie?", "Jak?", "Dlaczego", ale to dawało pole dla rozwoju wyobraźni.
Poznanie historii utopijnego świata, gdzie wszystko a swoją cenę, każdą zbrodnie można popełnić mając dość pieniędzy, by za nią zapłacić... Nieźle.
Jak odnajdzie się w tym mężczyzna, który udaje kogoś innego, pracuje przy wycenie zbrodni i do jednej z nic nie umie podejść jako do pracy... Gdy okazuje się, że zamordowana zostaje jego była dziewczyna, gdy dosiaduje się, że możliwe, ze ma córkę... Tego gdy jest bardzo dużo...
Jedno za co daję ogromny minus, to te fragmenty tekstu, które były bełkotem bez znaków interpunkcyjnych. Momentami miały jakiś sens, ale w wielu miejscach była męczące i wrzucone chyba po to by zwiększyć objętość tej książki.
Nie będę opisywać bohaterów - warto poznać ic samemu - wspomnę tylko o pewnej kobiecie Lady Helen - polubiłam ją bardzo, była prawdziwą damą i chyba najfajniejszą postacią w tej opowieści.
Ogólnie - podobało mi się pod względem pomysłu, intrygi, ciekawostek.
Wykonanie - zostawia wiele do życzenia. Prędko nie sięgnę po inną książkę tej autorki.
Czytacie na własne ryzyko. To na pewno coś INNEGO.
To bez wątpienia jedna z najdziwniejszych i trudnych do ocenienia książek, jakie przyszło mi czytać.
Z jednej strony - przebrnęłam przez nią - i co szokujące - nawet mi się podobała.
Szokujące - ponieważ - jest pisana w tak dziwny i momentami porozrywany sposób, że ciężko było skupić się na akcji. Ale - to tylko na początku.
Z czasem przywykłam do sposobu pisania, choć nie...
Najsłabsza książka, którą przeczytałam. 1 za przeczytanie, brak spójnej akcji, bohaterowie mdli i bez charakteru. Dziwny, rozwleczony styl. Nic się nie składa i nie łączy w konkretną całość. Zmęczyła mnie strasznie.
Najsłabsza książka, którą przeczytałam. 1 za przeczytanie, brak spójnej akcji, bohaterowie mdli i bez charakteru. Dziwny, rozwleczony styl. Nic się nie składa i nie łączy w konkretną całość. Zmęczyła mnie strasznie.
Powiedzieć, że jest to zła książka to jak nic nie powiedzieć. Już dawno nie męczyłam się tak z żadną książką. Kompletnie nie rozumiem nominacji dla najlepszego autora młodego pokolenia „Sunday Times”.
Theo żyje w świecie, którym rządzi Korporacja, a za zbrodnie nie trafiasz do więzienia od razu. Trafiasz tam, jeśli nie jesteś w stanie zapłacić finansowe za swoje przestępstwa. Wyliczeniami ile dane wykroczenie jest warte zajmuje się Kryminalne Biuro Obrachunkowe. W takim właśnie biurze pracuje Theo. Jego głównym celem jest wyrabiać swoją normę i mieć spokój. Wszystko burzy się, gdy na jego biurko trafia sprawa morderstwa jego byłej kochanki. Tej śmierci Theo nie potrafi puścić płazem. Theo Miller do tej pory niepozorny pracownik Biura Obrachunkowego wkracza na niebezpieczną ścieżkę i jest gotowy na wszystko byle udowodnić, że śmierć Dani ma dużo głębsze dno niż wszyscy sądzą.
Książka jest bardzo dziwnie napisana. Momentami autorka urywa w połowie zdania. Potem zaczyna kolejne bez ładu i składu. Bardzo trudno wchodzi się w tę książkę.
Książka jest napisana z trzech czasów? Perspektyw? Przeszłości? Sama nie wiem jak to określić, ale mamy czas, gdzie Theo prowadzi dochodzenie w sprawie śmierci dawnej kochanki, młode lata Theo i jego dzieciństwo oraz studia i to jak stał się tym Theo Millerem oraz czas, który trudno mi umiejscowić, ale podejrzewam, że jest to czas, gdy Theo odkrył, dlaczego jego dawna kochanka została zabita.
Naprawdę nie wiem, co myśleć o tej książce. Uważam, że jest chaotyczna i kompletnie nie umiałam się w niej odnaleźć. Strasznie trudno było mi się skupić na czytaniu. Po około 10 stronach potrafiłam być już mega zmęczona. Naprawdę nie wiem, co podobało się w tej powieści rodzicom mojego chłopaka. Dla mnie to był jeden wielki bełkot.
Zdecydowanie nie polecam, bo autorka nawet nie zadbała o to, aby nas wprowadzić w świat. Kim jest Korporacja? Jak doszła do władzy? Jak wygląda świat? Nie wiemy nic oprócz zdawkowych informacji z myśli Theo. Nie rozumiem, czemu ta książka została nominowana do jakiejkolwiek nagrody. Ona nie powinna zostać wydana. Rzadko jestem aż tak negatywnie nastawiona do książki. Zawsze szukam jakiś plusów, ale tutaj naprawdę mi go brakuje.
"Niektórzy ludzie są po prostu cudowni. Wierzą w piękno świata nawet w zimie, ponieważ zima to tylko obietnica wiosny." ~ Claire North, 84 000, Warszawa 2019, s.215.
Powiedzieć, że jest to zła książka to jak nic nie powiedzieć. Już dawno nie męczyłam się tak z żadną książką. Kompletnie nie rozumiem nominacji dla najlepszego autora młodego pokolenia „Sunday Times”.
Theo żyje w świecie, którym rządzi Korporacja, a za zbrodnie nie trafiasz do więzienia od razu. Trafiasz tam, jeśli nie jesteś w stanie zapłacić finansowe za swoje...
Tytuł oryginału - "84 K"
Długo kierowałam się zasadą, że skoro autor poświęcił swój czas na napisanie książki, to rolą czytelnika, skoro już zaczął czytać, jest dotrzeć do jej końca. Czyli czytanie "od deski do deski". Dochodzę jednak do wniosku, że szkoda czasu na czytanie, gdy zamiast przyswajania treści, w głowie kołacze myśl: "Kiedy to się wreszcie skończy" i kiedy coraz częściej liczę kartki. Tak niestety stało się i teraz. W dniu, kiedy stwierdziłam, że muszę cofnąć się o raptem trzy strony, bo zapomniałam kto zabił (a jest to całkiem długa scena), uznałam, że dalsza lektura nie ma sensu. Książki nie oceniam, bo może całość jest na plus. Ale nie będę tego zgłębiać.
Tytuł oryginału - "84 K"
Długo kierowałam się zasadą, że skoro autor poświęcił swój czas na napisanie książki, to rolą czytelnika, skoro już zaczął czytać, jest dotrzeć do jej końca. Czyli czytanie "od deski do deski". Dochodzę jednak do wniosku, że szkoda czasu na czytanie, gdy zamiast przyswajania treści, w głowie kołacze myśl: "Kiedy to się wreszcie skończy" i kiedy...
Książka mocno reklamowana, że mroczna, ale możliwa wizja przyszłości, że kryminał połączony z tym i z tamtym, ale... Czytam, czytam, i faktycznie styl „nowatorski”, czyli sztucznie utrudniający percepcję tekstu, ale bez żadnego uzasadnienia tego zabiegu. Treść bowiem słabiutka, a co jeszcze gorsze, zagłębiając się w lekturę coraz bardziej potwierdzałem w sobie pierwsze wrażenie, że autorka, która podobno pierwszą powieść napisała w wieku lat 14, nie za bardzo się od tego czasu obeznała ze światem. Owszem, pomysł na powieść był, w dodatku mocny, z potencjałem, przesłaniem, itd., więc tym bardziej - jak można było to tak skopać? Dobrnąłem do 153 strony (z 512) i się załamałem. Na niej bowiem w powieści „...pojawiła się cienka warstwa lodu, milimetry zmieniały się w centymetry, stuknął lód patykiem, po czym tafla popękała i rozpadła się na cienkie kawałki.” Babka w życiu lodu nie widziała?!? Nie dość, że patykiem to sobie może..., ale nie centymetrowy lód rozbijać, a nawet jakby rozbiła go łomem, i tak nie byłoby „cienkich” kawałków. Lód pęka w poprzek a nie równolegle do powierzchni. Jakby tego było mało, dalej na tej stronie ten lód, któremu „przyrastały centymetry” stopniał do południa. Sorry - fantastyka i alternatywna przyszłość nie upoważnia do infantylności. Za skopanie świetnego pomysłu, z którego ktoś inny zrobiłby prawdziwe dzieło, czerwona kartka.
Książka mocno reklamowana, że mroczna, ale możliwa wizja przyszłości, że kryminał połączony z tym i z tamtym, ale... Czytam, czytam, i faktycznie styl „nowatorski”, czyli sztucznie utrudniający percepcję tekstu, ale bez żadnego uzasadnienia tego zabiegu. Treść bowiem słabiutka, a co jeszcze gorsze, zagłębiając się w lekturę coraz bardziej potwierdzałem w sobie pierwsze...
Nie przebrnęłam - pomysł na fabułę może i niezły, ale niestety do momentu, do którego doszłam nic nie rozkręciło się, a moja cierpliwość się wyczerpała. No i język - niby celowo zastosowany, ale bardzo się umęczyłam.
Nie przebrnęłam - pomysł na fabułę może i niezły, ale niestety do momentu, do którego doszłam nic nie rozkręciło się, a moja cierpliwość się wyczerpała. No i język - niby celowo zastosowany, ale bardzo się umęczyłam.
Pomysł na temat książki bardzo dobry.. jednak sama książka bardzo męcząca.. przeczytałam do końca tylko dlatego, że zawsze kończę rozpoczętą książkę.. nie zachwyca.. męczy..
Pomysł na temat książki bardzo dobry.. jednak sama książka bardzo męcząca.. przeczytałam do końca tylko dlatego, że zawsze kończę rozpoczętą książkę.. nie zachwyca.. męczy..
Całkowicie odmienna, zarówno pod względem narracji(zaskoczyła mnie i spodobała mi się), jak i tematyki. Rozkręca się powoli, zmusza do skupienia, warta poświęconego czasu.
Całkowicie odmienna, zarówno pod względem narracji(zaskoczyła mnie i spodobała mi się), jak i tematyki. Rozkręca się powoli, zmusza do skupienia, warta poświęconego czasu.
Ta książka to niewykorzystany potencjał... Pomysł na świat jaki otacza bohatera jest ciekawy ale fabuła nie wciąga. Do tego ten specyficzny sposób pisania utrudnia odbiór książki
Ta książka to niewykorzystany potencjał... Pomysł na świat jaki otacza bohatera jest ciekawy ale fabuła nie wciąga. Do tego ten specyficzny sposób pisania utrudnia odbiór książki
Nietuzinkowa powieść. Napisana inaczej. Z pewnością nie spodoba się każdemu Czytelnikowi. Opowieść w niekonwencjonalnym tonie i niecodziennym stylu pisania powieści. Wątki są zagmatwane i prowadzone na kilku różnych płaszczyznach. Utopijny świat, w którym wszystko ma swoją cenę, a przywileje bogatych ludzi są nieograniczone. Czy ten scenariusz bardzo odbiega od naszego codziennego życia, teraz w trakcie pandemii? Nie wiem. Musiałabym przeczytać jeszcze raz. Czytałam z mieszanymi uczuciami. Lubię wyzwania, które autor stawia przed Czytelnikiem, a taka jest ta książka. Na pewno dała mi dużo do myślenia i nie wiem dlaczego łączę ją z 1984 Orwella. Może kiedyś do niej powrócę? Z pewnością jest to książka, którą trudno zapomnieć.
Piękna okładka.
Na moim blogu książkowym znajdziecie kilka ciekawych cytatów www.emeste.eu
Nietuzinkowa powieść. Napisana inaczej. Z pewnością nie spodoba się każdemu Czytelnikowi. Opowieść w niekonwencjonalnym tonie i niecodziennym stylu pisania powieści. Wątki są zagmatwane i prowadzone na kilku różnych płaszczyznach. Utopijny świat, w którym wszystko ma swoją cenę, a przywileje bogatych ludzi są nieograniczone. Czy ten scenariusz bardzo odbiega od naszego...
Nie bedę się za bardzo wywnętrzał, bo i tak nie przeważę opinii ogółu. Jeśli ktoś lubi układać puzzle lub rozwiązaywać łamigłówki, umie kojarzyć fakty i czyta uważnie, żeby nie musieć często wracać "kilka linijek do tyłu" to ta książka jest w sam raz. Fabułę i pozostałe zalety można poczytać wyżej.
Nie bedę się za bardzo wywnętrzał, bo i tak nie przeważę opinii ogółu. Jeśli ktoś lubi układać puzzle lub rozwiązaywać łamigłówki, umie kojarzyć fakty i czyta uważnie, żeby nie musieć często wracać "kilka linijek do tyłu" to ta książka jest w sam raz. Fabułę i pozostałe zalety można poczytać wyżej.
Znacie powiedzenie ,,nie oceniaj książki po okładce"? Zastosować je można praktycznie do wszystkiego, ale dotyczy przede wszystkim książek 😁
Theo pracuje w biurze Audytu Kryminalnego. Wycenia ludzkie życie i każde przestępstwo. Kradzież, gwałt, pobicie, morderstwo- wszystko ma swoją cenę i jeśli masz wystarczająco dużo pieniędzy, a sumienie ci pozwoli, możesz popełnić każdą zbrodnie i nie trafić do więzienia. Theo Wycenia wartość twojego czynu co do funta.
Pewnego dnia zostaje zamordowana przyjaciółka Theo- Dani. Tej sprawy nie potrafi odpuścić i wycenić tak jak zawsze. Tym bardziej, że gdzieś na świecie jest córka jego i Dani, którą kobita kazała mu odnaleźć. Zaczyna dążyć sprawę i odkrywa coraz to nowe okoliczności. Naraża się na gniew najbogatszych a z bezkarnymi ludźmi jest ciężko walczyć.
Wracając do początku. Okładka robi ogromne wrażenie i mnie osobiście zafascynowała, aż za którymś razem wypożyczyłam tę książkę.
Cała historia może nie jest zła, bo czyta się dość szybko, ale nie należy do najbardziej wciagajacych. Moim skromnym zdaniem w tej książce brakuje emocji. Fabuła oparta na nowym porządku na świecie, gdzie człowieka sprowadza się tylko do jego, wartości w postaci pieniądza, jest dobrym pomysłem. Natomiast styl autorki jest totalnie irytujący. Ciągłe trzykropki, niedopowiedzenia, wieczne zmiany miejsca akcji są zwyczajnie denerwujące i ja nie potrafiłam się w tym odnaleźć. Książka momentami przypomnia bardziej wiersz, usiany metraforami niż ,,dystopopijny hymn współczesnych aktywistów" jak jest to ujęte na okładce. Tym bardziej niewiele ma ta książka wspólnego z trillerem, może odrobinę z kryminałem, ale to też raczej tylko tło do całej powieści.
Nie odradzam, ale też nie polecam 😀na pewno jest wiele ciekawszych pozycji o destrukcji świata, choćby książki Marca Elsberga 😆
Znacie powiedzenie ,,nie oceniaj książki po okładce"? Zastosować je można praktycznie do wszystkiego, ale dotyczy przede wszystkim książek 😁
Theo pracuje w biurze Audytu Kryminalnego. Wycenia ludzkie życie i każde przestępstwo. Kradzież, gwałt, pobicie, morderstwo- wszystko ma swoją cenę i jeśli masz wystarczająco dużo pieniędzy, a sumienie ci pozwoli, możesz popełnić...
„84 000” Claire North to książka, której okładka przyciąga jak magnes. Przyznaję, że kupiłam ją przypadkowo właśnie ze względu na okładkę i choć nadal uważam, że jest piękna, to o wnętrzu nie mogę niestety powiedzieć tego samego. Według opisu to „dystopijny hymn współczesnych aktywistów”, do tego „druzgocący thriller”... Mnie raczej zdruzgotał styl i język narracji - chaos, urwane zdania, akapity zaczynające się z małej litery... Chociaż przypuszczam, że był to efekt zamierzony, drażniło mnie to na tyle, że nie byłam w stanie w ogóle skupić się na fabule. Odpuściłam mniej więcej w połowie, bo nie miałam siły dalej się przy niej męczyć.
„84 000” Claire North to książka, której okładka przyciąga jak magnes. Przyznaję, że kupiłam ją przypadkowo właśnie ze względu na okładkę i choć nadal uważam, że jest piękna, to o wnętrzu nie mogę niestety powiedzieć tego samego. Według opisu to „dystopijny hymn współczesnych aktywistów”, do tego „druzgocący thriller”... Mnie raczej zdruzgotał styl i język narracji -...
Dziś skończyłem czytać.
84000 to dziwna książka. Nie wiem czy potrafię dokładnie ją opisać bo może jej wady są tylko dla mnie, tak nie zrozumiałe. Znalazłem jednak też jakieś zalety. I od nich zacznę :)
Ciekawy pomysł świata niedalekiej przyszłości. Podobał mi się stworzony przez autorkę opis tego, do czego potrafiła doprowadzić ludzkość. Totalna władza Konfederacji, wycena wartości ludzkiego życia i przyzwolenie na przywileje dla bogatych lub "lepiej" urodzonych. Fajny klimat i niezły pomysł na grę komputerową. Ja przynajmniej tak to widzę.
Opowiedziana historia też byla dosyć ciekawa. Wciągnęła mnie, zwłaszcza druga część. Duży plus dla autorki za wykreowane postaci.
Najwiekszą wadą jest zdecydowanie sposób narracji. Mnóstwo niedokończonych zdań z trzema kropkami, powtarzające się, wyrwane z kontekstu stwierdzenia typu "a czas jest" czy brak interpunkcji i stylistyki. Nie wiem czy to był efekt zamierzony czy po prostu styl autorki. Jednak kompletnie nie przemówilo to do mnie. Wręcz niekiedy utrudniało czytanie. W połączeniu z nagłą zmianą miejsca i czasu opisywanych wydarzeń, niekiedy miałem ochotę przestać czytać.
Nie żałuję jednak, że tego nie zrobiłem. Ostatnie 150 stron wkręciło mnie totalnie i ogólne wrażenie po finale bardzo pozytywne.
Dziś skończyłem czytać.
84000 to dziwna książka. Nie wiem czy potrafię dokładnie ją opisać bo może jej wady są tylko dla mnie, tak nie zrozumiałe. Znalazłem jednak też jakieś zalety. I od nich zacznę :)
Ciekawy pomysł świata niedalekiej przyszłości. Podobał mi się stworzony przez autorkę opis tego, do czego potrafiła doprowadzić ludzkość. Totalna władza Konfederacji,...
"84.000" czyli o tym, jak po "Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta" wpakowałam się w bagno, kupując tę książkę.
O tym, że "Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta" było książką genialną nie muszę chyba pisać, tak więc gdy pojawiła się kolejna pozycja autorki, po przeczytaniu opisu z tyłu okładki, rzuciłam się jak oszalała na "84.000" pełna entuzjazmu i wysokich oczekiwań. Dodam jeszcze, że jako fanka wszelakich dystopii, antyutopii i sci-fi, opis powieści przyciągnął mnie jak ćmę do ognia.
Kiedy zaczęłam czytać "84.000" po trochu, z każdą kolejną kartką mój entuzjazm coraz bardziej opadał.
Cały pomysł na powieść to totalnie zmarnowany potencjał, to co najlepsze w książce można by było umieścić na 30-50 stronach, natomiast pozostałe 450 to po prostu bełkot albo nudne jak flaki z olejem nic nie wnoszące opisy i przemyślenia, które bardziej irytowały niż interesowały. Nie zliczę ile razy autorka umieściła w książce zwrot: "a czas jest " nie kończąc czym jest. Starałam się nie zwracać na to uwagi, a czasem wręcz omijać, ale i tak było to niezwykle irytujące.
W dodatku największym chyba minusem książki była partia łamanych przemyśleń nie wiadomo w sumie kogo, które były spisane bez ani jednego znaku interpunkcyjnego. Ten celowy zabieg powodował, że ciężko było się w tym połapać, bez kropek i przecinków tekst zlewał się w jeden wielki już wyżej wspomniany bełkot, a takich partii stanowiło bodajże 30-40% powieści.
Męczyłam ją, męczyłam i w końcu wymęczyłam, a na końcu powieści zadałam sobie pytanie czy było warto i stwierdzam, że absolutnie nie było.
Nie lubię wystawiać negatywnych ocen, dlatego też w 5 doceniłam piękne wydanie i naprawdę świetny pomysł na historię oraz odrobinę sympatii dla Lady Helen - matki Philipa, która pojawiła się w połowie opowieści. Była to jedyna ciekawa i mądra postać, ponieważ o poziomie głupoty i mdłości reszty postaci, w tym głównego bohatera szkoda mi już słów.
Jeśli nie chcecie zmarnować godzin swojego cennego czasu, radzę "84.000" omijać szeroki łukiem.
"84.000" czyli o tym, jak po "Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta" wpakowałam się w bagno, kupując tę książkę.
O tym, że "Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta" było książką genialną nie muszę chyba pisać, tak więc gdy pojawiła się kolejna pozycja autorki, po przeczytaniu opisu z tyłu okładki, rzuciłam się jak oszalała na "84.000" pełna entuzjazmu i...
Ta opowieść może mnie nie porwała, ale wciągnęła. Na końcu pozostawiła natomiast z poczuciem, że w pewnym sensie już żyjemy w takim świecie. Może nie w szczególe, ale mimo wszystko... Enklawą bogactwa jest np. Unia, natomiast wyjcy i bezdomni zamieszkują np. część Afryki. Czy nam to przeszkadza? Raczej nie. Nie dostrzegamy całego "obrazka".
Ta opowieść może mnie nie porwała, ale wciągnęła. Na końcu pozostawiła natomiast z poczuciem, że w pewnym sensie już żyjemy w takim świecie. Może nie w szczególe, ale mimo wszystko... Enklawą bogactwa jest np. Unia, natomiast wyjcy i bezdomni zamieszkują np. część Afryki. Czy nam to przeszkadza? Raczej nie. Nie dostrzegamy całego "obrazka".
Książka niestety nie porywa. W trakcie czytania ma się ochotę ja zostawić i o niej zapomnieć.
Została przeczytana do końca. Ostatnie 100 stron były dość przyjemne.
Książka niestety nie porywa. W trakcie czytania ma się ochotę ja zostawić i o niej zapomnieć.
Została przeczytana do końca. Ostatnie 100 stron były dość przyjemne.
Jak na razie jest to najsłabsza książka, jaką przeczytałam w 2019 roku. Potencjał miała według mnie ogromny. Przeliczanie zbrodni na pieniądze, pokazanie, że człowiek nie jest w żadnym stopniu wolny, bo Korporacja patrzy (to w zasadzie skłania do głębszej refleksji, ale to już tak poza książką).
Poza samym konceptem podobała mi się historia. Postać Theo była intrygująca. Bezimienny chłopak, nowa tożsamość, nowe życie i nowe możliwości.
Nie podszedł mi do końca styl. Uważam, że za dużo chaosu. Niejednokrotnie cofałam się o kilka linijek, żeby spróbować dopasować czas i miejsce - gdzie teraz jestem.
Przeczytania nie żałuję. Nawet jak widzę, że średnia ocena czytelników jest niska, to i tak wolę sama się przekonać, czy ja się z tą średnią zgadzam. Z twórczości autorki nie zrezygnuję, jeśli kiedyś wpadnie mi w ręce coś spod jej pióra, na pewno przeczytam.
Jak na razie jest to najsłabsza książka, jaką przeczytałam w 2019 roku. Potencjał miała według mnie ogromny. Przeliczanie zbrodni na pieniądze, pokazanie, że człowiek nie jest w żadnym stopniu wolny, bo Korporacja patrzy (to w zasadzie skłania do głębszej refleksji, ale to już tak poza książką).
Poza samym konceptem podobała mi się historia. Postać Theo była intrygująca....
Claire North spadła z piedestału. Boleśnie. Trafiła tam za sprawą niesamowitej książki „Piętnaście pierwszych żywotów Harry’ego Augusta” (kiedy myślę o tej książce, mam ochotę przeczytać ją po raz kolejny). Potem był „Dotyk”, przyzwoity i wciągający. Niestety za sprawą najnowszej swojej książki „84 000”, nudnej, napisanej chaotycznie i bałaganiarsko, i jakby trochę powtarzalnej bo przecież „Rok 1984” i inne jemu podobne historie zostały już napisane, więc z powodu tej książki, na którą tak polowałam, Claire North spadła z tronu. Niniejszym ogłaszam wakat na stołku najbardziej niesamowitego pisania.
Claire North spadła z piedestału. Boleśnie. Trafiła tam za sprawą niesamowitej książki „Piętnaście pierwszych żywotów Harry’ego Augusta” (kiedy myślę o tej książce, mam ochotę przeczytać ją po raz kolejny). Potem był „Dotyk”, przyzwoity i wciągający. Niestety za sprawą najnowszej swojej książki „84 000”, nudnej, napisanej chaotycznie i bałaganiarsko, i jakby trochę...
Jak byś się czuł, gdyby ktoś wyznaczył cenę za twoje życie? Co byś zrobił, gdybyś mógł bezkarnie popełnić każdą zbrodnią, pod warunkiem, że odpowiednio za to zapłacisz? Theo Miller zna wartość ludzkiego życia, i to co do pensa.
W jego świecie wszystko jest definiowane poprzez swoją wartość dla społeczeństwa; nawet ludzkie życie. Można popełnić każde przestępstwo i odejść wolno, bez ponoszenia kary, o ile zapłaci się odpowiednio wysoką “stawkę”. Theo pracuje w Biurze Audytu Kryminalnego, gdzie wycenia każde przestępstwo, które przewinie się przez jego biurko i dba o to, żeby ludzie spłacali społeczeństwu swoje długi.
Kiedy zamordowana zostaje była ukochana Theo, Dani, wszystko się zmienia. Tej jednej jedynej śmierci Theo nie potrafi puścić płazem i zamienić w kolejną pozycję bilansu. Tym samym wkracza na śmiertelnie niebezpieczną ścieżkę i wchodzi w konflikt z najbardziej wpływowymi ludźmi w społeczeństwie. Bo kiedy najbogatsi ludzie świata mogą sobie bezkarnie pozwolić na morderstwo, trudno z nimi wyrównać rachunki.
Claire North to pseudonim literacki brytyjskiej pisarki Catherine Webb. Nie wszystkie jej utwory są publikowane pod tym pseudonimem – część wychodzi pod jej prawdziwym nazwiskiem, a część pod pseudonimem Kate Griffin. W Polsce jak dotąd ukazały się trzy powieści Claire North (oraz kilka Catherine Webb i Kate Griffin): „Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta”, „Dotyk” i „84 000”. Wszystkie te powieści zostały bardzo dobrze przyjęte nie tylko w swojej rodzimej Wielkiej Brytanii.
84 000 to dystopia, prezentująca Anglię, w której pieniądz dosłownie rządzi krajem. Można kupić sobie wszystko: zwolnienie z odpowiedzialności za morderstwo, a także człowieka i jest to w pełni legalne. Jeżeli jednak kogoś nie stać za opłacenie kar, trafia do więzienia, gdzie pozostaje mu pracować niczym niewolnik, odbierając pracę osobom, które są na wolności. North przedstawia te realia w niesamowity, przerażający, ale zarazem fascynujący sposób. Co gorsza ta wizja nie jest wcale niewyobrażalna...
Świat stanowi największą zaletę 84 000, ponieważ nie tylko jest zbudowany w szczegółowy sposób, ale również przedstawiony z perspektywy specjalisty w dziedzinie wyceniania przestępstw. Jego chłodna kalkulacja sytuacji jest niepokojąca, ale zmusza do refleksji i zastanowienia się, czy aby na pewno nasz świat nie zmierza w podobnym kierunku. W tej kwestii North odwaliła kawał dobrej roboty i należy jej się ogromny plus.
W tym potwornym świecie przyszło się odnaleźć Theo, którego historia jest całkiem intrygująca. Przedstawiona na płaszczyznach przeszłość oraz teraźniejszość pozwala na kompleksowe poznanie bohatera oraz jego przygód. Niestety poziom ekscytacji związany z tą historią jest niewyrównany. Na samym początku miałam problem, aby wkręcić się w 84 000, ale po kilkudziesięciu stronach książka zaczęła mi iść bardzo szybko. Do czasu. Ostatnia jedna trzecia była nużąca i z niecierpliwością czekałam na rozwinięcie akcji albo zakończenie powieści...
Oprócz tempa, nierównomierna jest też jakość historii. Chwilami miałam wrażenie, że niektóre wątki są za mało rozbudowane, z kolei inne wciśnięte na siłę i całkowicie niepotrzebnie. Napięcie bywa bardziej lub mniej nasilone i chociaż lektura powinna z czasem wzbudzać więcej emocji, stawała się tylko bardziej frustrująca i nieczytelna. Co mnie dodatkowo irytowało, to fakt, że zakończenie jest stosunkowo niejasne i nie wiadomo, co za sobą niesie.
Jedną z rzeczy, która mi przeszkadzała był fakt, że w książce nie istnieje nikt, do kogo odczuwałabym jakieś pozytywne bądź negatywne emocje. W gruncie rzeczy poznajemy tylko Theo, o którym dowiadujemy się całkiem sporo, choć nie wszystkiego, czego bym sobie życzyła. Jest on jednak, co podkreślają również inni bohaterowie powieści, tak do bólu przeciętny, że nie sposób czegokolwiek do niego czuć. A pozostałe postacie? Zostały potraktowane po macoszemu. Dostajemy lekkie liźnięcie informacji na temat Neili oraz Dani, ale nie na tyle, aby móc je polubić albo znienawidzić. Reszta to tylko imiona, które mają niewielkie role do wypełnienia.
Ten fakt potwornie mnie rozczarował, ponieważ choć odczuwam cień sympatii do Neili ze względu na jej szlachetność, tak przez brak rozbudowy postaci nie potrafię znaleźć w niej jakiejkolwiek głębi. Cierpią na tym również czarne charaktery, których choć powinniśmy nienawidzić, tak naprawdę mimo popełnianych zbrodni nie wywołują niechęci. Po czytelniku emocje związane z tymi bohaterami spływają jak po kaczce.
Największy problem stanowi sposób prowadzenia narracji oraz ogólny styl North. Żeby jednak o tym mówić, należy rozbić to na czynniki pierwsze. Narracja prowadzona jest na dwóch (a może nawet trzech?) płaszczyznach czasowych: teraźniejszości, opisywanej dość krótko i pobieżnie oraz o wiele bardziej rozbudowanej przeszłości. Ta druga jednak pełna jest wspomnień głównego bohatera, a zatem przeskoków w jeszcze dalszą przeszłość, choć niekoniecznie ułożonych chronologicznie. Za trzecią, czasem przebijająca się płaszczyznę, można uznać marzenia i wyobrażenia Theo na temat jego życia. To wszystko może wprowadzać pełen chaos, jednak jeżeli ktoś z was czytał coś autorstwa North, wie, że tego typu przeskoki, składające się na życie bohatera nie są niczym nadzwyczajnym. Co więcej są one ciekawe i łatwo je śledzić. Pojawił się za to inny zgrzyt: czytelnik mógłby się spodziewać, że te linie zetkną się ze sobą w bardziej oczywisty sposób. Zamiast tego pozostałam z poczuciem niedosytu i chaosu.
Po drugie problem może stanowić fakt, że autorka pozostawia niektóre zdania bez zakończenia bądź rozpoczyna je w połowie. Z kolei dialogi nie zawsze zostały przez nią oznaczone w jakikolwiek sposób. Co więcej tekst chwilami można uznać za zapisany w sposób charakterystyczny dla wierszy. Niestety, to razi. Chociaż widać, że autorka starała się tutaj o pewną artystyczność, to obawiam się, że chwilami jest to przerost formy nad treścią. W niektórych przypadkach zabieg ten ma sens, reprezentując stan głównego bohatera. Ja z czasem przyzwyczaiłam się do takiej formy i przestałam ją zauważać. Nie oznacza to jednak niczego dobrego, po prostu nauczyłam się to ignorować, aby łatwiej przejść przez lekturę książki...
Po trzecie, i dla mnie zarazem najgorsze, North napisała tę książkę w bardzo suchy sposób. 84 000 przepełnione jest opisami, które, choć nie zawsze wydawały się konieczne, czytało się całkiem w porządku. Z kolei dialogi są... nienaturalne, zupełnie jakby słowa nie były wypowiadane przez ludzi. Okropnie mnie to bolało, ponieważ ilekroć widziałam, że zbliżam się do jakiejś ściany dialogów, wiedziałam, że poczuję dezorientację. I ponownie: chociaż czasami potrafiłam to zrozumieć, gdyż główny bohater ma bardzo specyficzny charakter, tak w większości przypadków czytanie dialogów męczyło.
Wymęczyła mnie ta książka. Sama koncepcja, sam zarys dystopijnej rzeczywistości wymyślonej przez brytyjską pisarkę Claire North (właściwie Catherine Webb) był nader obiecujący. To on zachęcił mnie do sięgnięcia po tę pozycję, ale gdy już to zrobiłam dosyć szybko uświadomiłam sobie, że akurat w tę opowieść niełatwo będzie mi się zaangażować, choćby tylko w małym stopniu. I faktycznie tak było – dobrnęłam do końca, ale bynajmniej nie była to przyjemna podróż. Sama ta artystyczna wizja przyszłości w miarę mnie intrygowała, ale to stanowczo za mało, bym mogła uznać to dzieło za udane. Forma w moich oczach niemalże całkowicie pogrzebała tę opowieść. Przekombinowany styl, drastyczne zaniedbanie wszystkich postaci i fabuły oraz, po części wynikający z tego, kompletny brak napięcia – takie poważne mankamenty „84 000” kłuły mnie w oczy przez cały czas trwania tej lektury. Przez to wszystko musiałam się wręcz zmuszać do czytania, walczyć z przemożnym pragnieniem bezpowrotnego przerwania tej lektury. Ale ja to ja. Bardzo możliwe, że inni odbiorcy „84 000” żadnych złych stron w tej publikacji nie znajdą.
Jak byś się czuł, gdyby ktoś wyznaczył cenę za twoje życie? Co byś zrobił, gdybyś mógł bezkarnie popełnić każdą zbrodnią, pod warunkiem, że odpowiednio za to zapłacisz? Theo Miller zna wartość ludzkiego życia, i to co do pensa.
W jego świecie wszystko jest definiowane poprzez swoją wartość dla społeczeństwa; nawet ludzkie życie. Można popełnić każde przestępstwo i odejść...
Niesamowita okładka przyciągnęła mnie do niej, stała na półce bibliotecznej i wołała ;).
Opis również mnie zaintrygował i zdecydowałam się ją wypożyczyć.
Jedyny plus jest taki, że nie musiłam za tą książkę zapłacić, bo treść pozostawia wiele do życzenia.
Pewnie znajdą się osoby, którym bardzo podoba się ta książka, ale niestety nie należę do tego grona.
Theo Miller zna wartość ludzkiego życia- co do pensa. Pracując w biurze kryminalnym, ocenia każdą zbrodnię, która trafia na jego biurko, alby upewnić się, że dług wobec społeczeństwa został w pełni spłacony. Lecz gdy jego była kochanka zostaje zabita, jest inaczej. Tej śmierci nie jest w stanie po prostu przetworzyć na wpis w danych statystycznych. Gdy najbogatsi mordercy tego świata pozostają bezkarni rachunki domagają się wyrównania.- opis od wydawcy.
Pomysł na książkę nie był zły, jako powieść dystopijna czyli przedstawiająca czarną wizje przyszłości sprawdza się idealnie.
Jak pisze wydawca „wstrząsająca wizja świata, w którym rządzi bezkarność”- zapowiadało się świetnie.
Ale według mnie, tą książkę pogrążyła narracja. Nielogiczna, czyta się bardzo ciężko.
Po tym jak przebrnęłam przez lekturę, sprawdziłam na internecie opinie o autorce i co mnie zaskoczyło, podobno inne jej książki oceniane są jako rewelacyjne. Dam jej jeszcze szansę, ale następna musi być petardą.
Może ta historia byłaby dobrym serialem czy filmem, bo ta pourywana narracja nadałaby mu charakteru, a ciekawy pomysł na pewno by pomógł, ale w książce nie wyszło za ciekawie.
Dawno tak nie wymęczyłam się czytając książkę.
Niesamowita okładka przyciągnęła mnie do niej, stała na półce bibliotecznej i wołała ;).
Opis również mnie zaintrygował i zdecydowałam się ją wypożyczyć.
Jedyny plus jest taki, że nie musiłam za tą książkę zapłacić, bo treść pozostawia wiele do życzenia.
Pewnie znajdą się osoby, którym bardzo podoba się ta książka, ale...
Wielki zawod. Poprzednia ksiazka tej autorki byla petarda. Tutaj, dobrnelam do kilkudziesiatej strony i sie poddalam. Nie da sie czytac, jakas totalna grafomania.
Wielki zawod. Poprzednia ksiazka tej autorki byla petarda. Tutaj, dobrnelam do kilkudziesiatej strony i sie poddalam. Nie da sie czytac, jakas totalna grafomania.
Nie zgadzam się z tą opinią, z ilością gwiazdek obok tej książki. Ta książka jest genialnym kryminałem, genialna intryga 10/10. Sposób napisania nie za bardzo, ale polecam.
Nie zgadzam się z tą opinią, z ilością gwiazdek obok tej książki. Ta książka jest genialnym kryminałem, genialna intryga 10/10. Sposób napisania nie za bardzo, ale polecam.
Wykreowany świat miał szanse być fascynujący, gdyby był bardziej dogłębnie opisany. Fabuła mogłaby być w porządku, gdyby nie była tak poszatkowana i chaotycznie opisana. Zaintrygował mnie opis na okładce, ale raczej już nie wrócę do tej autorki.
Wykreowany świat miał szanse być fascynujący, gdyby był bardziej dogłębnie opisany. Fabuła mogłaby być w porządku, gdyby nie była tak poszatkowana i chaotycznie opisana. Zaintrygował mnie opis na okładce, ale raczej już nie wrócę do tej autorki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo bez wątpienia jedna z najdziwniejszych i trudnych do ocenienia książek, jakie przyszło mi czytać.
Z jednej strony - przebrnęłam przez nią - i co szokujące - nawet mi się podobała.
Szokujące - ponieważ - jest pisana w tak dziwny i momentami porozrywany sposób, że ciężko było skupić się na akcji. Ale - to tylko na początku.
Z czasem przywykłam do sposobu pisania, choć nie powiem - bywały chwile, że i pok koniec książki mnie drażnił (gdy chciałam dowiedzieć się co konkretnie się wydarza, a tu...). Co do osi czasu - bardzo trudno się w niej odnaleźć. Narracja skacze między kilkoma płaszczyznami czasowymi - a momentami jakby zawieszała się w próżni. Jest to jednak dość udany zabieg - jeśli o mnie chodzi - zbudował napięcie i sprawił, że szybko brnęłam przez fragmenty, które mniej mnie poruszały, by trafić na wątki wyczekiwane!
Ogółem - intryga, przedstawiony świat, pomysł na niego, postapokaliptyczna wręcz wizja. To wszystko było świetnie przedstawione. Czasami brakowało mi konkretnych: "Gdzie?", "Jak?", "Dlaczego", ale to dawało pole dla rozwoju wyobraźni.
Poznanie historii utopijnego świata, gdzie wszystko a swoją cenę, każdą zbrodnie można popełnić mając dość pieniędzy, by za nią zapłacić... Nieźle.
Jak odnajdzie się w tym mężczyzna, który udaje kogoś innego, pracuje przy wycenie zbrodni i do jednej z nic nie umie podejść jako do pracy... Gdy okazuje się, że zamordowana zostaje jego była dziewczyna, gdy dosiaduje się, że możliwe, ze ma córkę... Tego gdy jest bardzo dużo...
Jedno za co daję ogromny minus, to te fragmenty tekstu, które były bełkotem bez znaków interpunkcyjnych. Momentami miały jakiś sens, ale w wielu miejscach była męczące i wrzucone chyba po to by zwiększyć objętość tej książki.
Nie będę opisywać bohaterów - warto poznać ic samemu - wspomnę tylko o pewnej kobiecie Lady Helen - polubiłam ją bardzo, była prawdziwą damą i chyba najfajniejszą postacią w tej opowieści.
Ogólnie - podobało mi się pod względem pomysłu, intrygi, ciekawostek.
Wykonanie - zostawia wiele do życzenia. Prędko nie sięgnę po inną książkę tej autorki.
Czytacie na własne ryzyko. To na pewno coś INNEGO.
To bez wątpienia jedna z najdziwniejszych i trudnych do ocenienia książek, jakie przyszło mi czytać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ jednej strony - przebrnęłam przez nią - i co szokujące - nawet mi się podobała.
Szokujące - ponieważ - jest pisana w tak dziwny i momentami porozrywany sposób, że ciężko było skupić się na akcji. Ale - to tylko na początku.
Z czasem przywykłam do sposobu pisania, choć nie...
Najsłabsza książka, którą przeczytałam. 1 za przeczytanie, brak spójnej akcji, bohaterowie mdli i bez charakteru. Dziwny, rozwleczony styl. Nic się nie składa i nie łączy w konkretną całość. Zmęczyła mnie strasznie.
Najsłabsza książka, którą przeczytałam. 1 za przeczytanie, brak spójnej akcji, bohaterowie mdli i bez charakteru. Dziwny, rozwleczony styl. Nic się nie składa i nie łączy w konkretną całość. Zmęczyła mnie strasznie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowiedzieć, że jest to zła książka to jak nic nie powiedzieć. Już dawno nie męczyłam się tak z żadną książką. Kompletnie nie rozumiem nominacji dla najlepszego autora młodego pokolenia „Sunday Times”.
Theo żyje w świecie, którym rządzi Korporacja, a za zbrodnie nie trafiasz do więzienia od razu. Trafiasz tam, jeśli nie jesteś w stanie zapłacić finansowe za swoje przestępstwa. Wyliczeniami ile dane wykroczenie jest warte zajmuje się Kryminalne Biuro Obrachunkowe. W takim właśnie biurze pracuje Theo. Jego głównym celem jest wyrabiać swoją normę i mieć spokój. Wszystko burzy się, gdy na jego biurko trafia sprawa morderstwa jego byłej kochanki. Tej śmierci Theo nie potrafi puścić płazem. Theo Miller do tej pory niepozorny pracownik Biura Obrachunkowego wkracza na niebezpieczną ścieżkę i jest gotowy na wszystko byle udowodnić, że śmierć Dani ma dużo głębsze dno niż wszyscy sądzą.
Książka jest bardzo dziwnie napisana. Momentami autorka urywa w połowie zdania. Potem zaczyna kolejne bez ładu i składu. Bardzo trudno wchodzi się w tę książkę.
Książka jest napisana z trzech czasów? Perspektyw? Przeszłości? Sama nie wiem jak to określić, ale mamy czas, gdzie Theo prowadzi dochodzenie w sprawie śmierci dawnej kochanki, młode lata Theo i jego dzieciństwo oraz studia i to jak stał się tym Theo Millerem oraz czas, który trudno mi umiejscowić, ale podejrzewam, że jest to czas, gdy Theo odkrył, dlaczego jego dawna kochanka została zabita.
Naprawdę nie wiem, co myśleć o tej książce. Uważam, że jest chaotyczna i kompletnie nie umiałam się w niej odnaleźć. Strasznie trudno było mi się skupić na czytaniu. Po około 10 stronach potrafiłam być już mega zmęczona. Naprawdę nie wiem, co podobało się w tej powieści rodzicom mojego chłopaka. Dla mnie to był jeden wielki bełkot.
Zdecydowanie nie polecam, bo autorka nawet nie zadbała o to, aby nas wprowadzić w świat. Kim jest Korporacja? Jak doszła do władzy? Jak wygląda świat? Nie wiemy nic oprócz zdawkowych informacji z myśli Theo. Nie rozumiem, czemu ta książka została nominowana do jakiejkolwiek nagrody. Ona nie powinna zostać wydana. Rzadko jestem aż tak negatywnie nastawiona do książki. Zawsze szukam jakiś plusów, ale tutaj naprawdę mi go brakuje.
"Niektórzy ludzie są po prostu cudowni. Wierzą w piękno świata nawet w zimie, ponieważ zima to tylko obietnica wiosny." ~ Claire North, 84 000, Warszawa 2019, s.215.
Powiedzieć, że jest to zła książka to jak nic nie powiedzieć. Już dawno nie męczyłam się tak z żadną książką. Kompletnie nie rozumiem nominacji dla najlepszego autora młodego pokolenia „Sunday Times”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTheo żyje w świecie, którym rządzi Korporacja, a za zbrodnie nie trafiasz do więzienia od razu. Trafiasz tam, jeśli nie jesteś w stanie zapłacić finansowe za swoje...
Tytuł oryginału - "84 K"
Długo kierowałam się zasadą, że skoro autor poświęcił swój czas na napisanie książki, to rolą czytelnika, skoro już zaczął czytać, jest dotrzeć do jej końca. Czyli czytanie "od deski do deski". Dochodzę jednak do wniosku, że szkoda czasu na czytanie, gdy zamiast przyswajania treści, w głowie kołacze myśl: "Kiedy to się wreszcie skończy" i kiedy coraz częściej liczę kartki. Tak niestety stało się i teraz. W dniu, kiedy stwierdziłam, że muszę cofnąć się o raptem trzy strony, bo zapomniałam kto zabił (a jest to całkiem długa scena), uznałam, że dalsza lektura nie ma sensu. Książki nie oceniam, bo może całość jest na plus. Ale nie będę tego zgłębiać.
Tytuł oryginału - "84 K"
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDługo kierowałam się zasadą, że skoro autor poświęcił swój czas na napisanie książki, to rolą czytelnika, skoro już zaczął czytać, jest dotrzeć do jej końca. Czyli czytanie "od deski do deski". Dochodzę jednak do wniosku, że szkoda czasu na czytanie, gdy zamiast przyswajania treści, w głowie kołacze myśl: "Kiedy to się wreszcie skończy" i kiedy...
Mocno rozwleczona. Szkoda czasu.
Mocno rozwleczona. Szkoda czasu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttps://www.lifestylegirl.pl/2023/12/kazde-przestepstwo-ma-swoja-cene-84000.html
https://www.lifestylegirl.pl/2023/12/kazde-przestepstwo-ma-swoja-cene-84000.html
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka mocno reklamowana, że mroczna, ale możliwa wizja przyszłości, że kryminał połączony z tym i z tamtym, ale... Czytam, czytam, i faktycznie styl „nowatorski”, czyli sztucznie utrudniający percepcję tekstu, ale bez żadnego uzasadnienia tego zabiegu. Treść bowiem słabiutka, a co jeszcze gorsze, zagłębiając się w lekturę coraz bardziej potwierdzałem w sobie pierwsze wrażenie, że autorka, która podobno pierwszą powieść napisała w wieku lat 14, nie za bardzo się od tego czasu obeznała ze światem. Owszem, pomysł na powieść był, w dodatku mocny, z potencjałem, przesłaniem, itd., więc tym bardziej - jak można było to tak skopać? Dobrnąłem do 153 strony (z 512) i się załamałem. Na niej bowiem w powieści „...pojawiła się cienka warstwa lodu, milimetry zmieniały się w centymetry, stuknął lód patykiem, po czym tafla popękała i rozpadła się na cienkie kawałki.” Babka w życiu lodu nie widziała?!? Nie dość, że patykiem to sobie może..., ale nie centymetrowy lód rozbijać, a nawet jakby rozbiła go łomem, i tak nie byłoby „cienkich” kawałków. Lód pęka w poprzek a nie równolegle do powierzchni. Jakby tego było mało, dalej na tej stronie ten lód, któremu „przyrastały centymetry” stopniał do południa. Sorry - fantastyka i alternatywna przyszłość nie upoważnia do infantylności. Za skopanie świetnego pomysłu, z którego ktoś inny zrobiłby prawdziwe dzieło, czerwona kartka.
Książka mocno reklamowana, że mroczna, ale możliwa wizja przyszłości, że kryminał połączony z tym i z tamtym, ale... Czytam, czytam, i faktycznie styl „nowatorski”, czyli sztucznie utrudniający percepcję tekstu, ale bez żadnego uzasadnienia tego zabiegu. Treść bowiem słabiutka, a co jeszcze gorsze, zagłębiając się w lekturę coraz bardziej potwierdzałem w sobie pierwsze...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę zawiła z dziwnym drukiem sugerującym błędny wydruk, ale finalnie nienajgorsza
Trochę zawiła z dziwnym drukiem sugerującym błędny wydruk, ale finalnie nienajgorsza
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrudno się to czytało. Nawet jak już przywykłem do stylu to historia jakaś taka nieciekawa i rozwlekła.
Trudno się to czytało. Nawet jak już przywykłem do stylu to historia jakaś taka nieciekawa i rozwlekła.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie przebrnęłam - pomysł na fabułę może i niezły, ale niestety do momentu, do którego doszłam nic nie rozkręciło się, a moja cierpliwość się wyczerpała. No i język - niby celowo zastosowany, ale bardzo się umęczyłam.
Nie przebrnęłam - pomysł na fabułę może i niezły, ale niestety do momentu, do którego doszłam nic nie rozkręciło się, a moja cierpliwość się wyczerpała. No i język - niby celowo zastosowany, ale bardzo się umęczyłam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGniot. Nie ma lepszego okrreslenia na ta ksiazke.
Gniot. Nie ma lepszego okrreslenia na ta ksiazke.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPomysł na temat książki bardzo dobry.. jednak sama książka bardzo męcząca.. przeczytałam do końca tylko dlatego, że zawsze kończę rozpoczętą książkę.. nie zachwyca.. męczy..
Pomysł na temat książki bardzo dobry.. jednak sama książka bardzo męcząca.. przeczytałam do końca tylko dlatego, że zawsze kończę rozpoczętą książkę.. nie zachwyca.. męczy..
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałkowicie odmienna, zarówno pod względem narracji(zaskoczyła mnie i spodobała mi się), jak i tematyki. Rozkręca się powoli, zmusza do skupienia, warta poświęconego czasu.
Całkowicie odmienna, zarówno pod względem narracji(zaskoczyła mnie i spodobała mi się), jak i tematyki. Rozkręca się powoli, zmusza do skupienia, warta poświęconego czasu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka to niewykorzystany potencjał... Pomysł na świat jaki otacza bohatera jest ciekawy ale fabuła nie wciąga. Do tego ten specyficzny sposób pisania utrudnia odbiór książki
Ta książka to niewykorzystany potencjał... Pomysł na świat jaki otacza bohatera jest ciekawy ale fabuła nie wciąga. Do tego ten specyficzny sposób pisania utrudnia odbiór książki
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNietuzinkowa powieść. Napisana inaczej. Z pewnością nie spodoba się każdemu Czytelnikowi. Opowieść w niekonwencjonalnym tonie i niecodziennym stylu pisania powieści. Wątki są zagmatwane i prowadzone na kilku różnych płaszczyznach. Utopijny świat, w którym wszystko ma swoją cenę, a przywileje bogatych ludzi są nieograniczone. Czy ten scenariusz bardzo odbiega od naszego codziennego życia, teraz w trakcie pandemii? Nie wiem. Musiałabym przeczytać jeszcze raz. Czytałam z mieszanymi uczuciami. Lubię wyzwania, które autor stawia przed Czytelnikiem, a taka jest ta książka. Na pewno dała mi dużo do myślenia i nie wiem dlaczego łączę ją z 1984 Orwella. Może kiedyś do niej powrócę? Z pewnością jest to książka, którą trudno zapomnieć.
Piękna okładka.
Na moim blogu książkowym znajdziecie kilka ciekawych cytatów www.emeste.eu
Nietuzinkowa powieść. Napisana inaczej. Z pewnością nie spodoba się każdemu Czytelnikowi. Opowieść w niekonwencjonalnym tonie i niecodziennym stylu pisania powieści. Wątki są zagmatwane i prowadzone na kilku różnych płaszczyznach. Utopijny świat, w którym wszystko ma swoją cenę, a przywileje bogatych ludzi są nieograniczone. Czy ten scenariusz bardzo odbiega od naszego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie bedę się za bardzo wywnętrzał, bo i tak nie przeważę opinii ogółu. Jeśli ktoś lubi układać puzzle lub rozwiązaywać łamigłówki, umie kojarzyć fakty i czyta uważnie, żeby nie musieć często wracać "kilka linijek do tyłu" to ta książka jest w sam raz. Fabułę i pozostałe zalety można poczytać wyżej.
Nie bedę się za bardzo wywnętrzał, bo i tak nie przeważę opinii ogółu. Jeśli ktoś lubi układać puzzle lub rozwiązaywać łamigłówki, umie kojarzyć fakty i czyta uważnie, żeby nie musieć często wracać "kilka linijek do tyłu" to ta książka jest w sam raz. Fabułę i pozostałe zalety można poczytać wyżej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnacie powiedzenie ,,nie oceniaj książki po okładce"? Zastosować je można praktycznie do wszystkiego, ale dotyczy przede wszystkim książek 😁
Theo pracuje w biurze Audytu Kryminalnego. Wycenia ludzkie życie i każde przestępstwo. Kradzież, gwałt, pobicie, morderstwo- wszystko ma swoją cenę i jeśli masz wystarczająco dużo pieniędzy, a sumienie ci pozwoli, możesz popełnić każdą zbrodnie i nie trafić do więzienia. Theo Wycenia wartość twojego czynu co do funta.
Pewnego dnia zostaje zamordowana przyjaciółka Theo- Dani. Tej sprawy nie potrafi odpuścić i wycenić tak jak zawsze. Tym bardziej, że gdzieś na świecie jest córka jego i Dani, którą kobita kazała mu odnaleźć. Zaczyna dążyć sprawę i odkrywa coraz to nowe okoliczności. Naraża się na gniew najbogatszych a z bezkarnymi ludźmi jest ciężko walczyć.
Wracając do początku. Okładka robi ogromne wrażenie i mnie osobiście zafascynowała, aż za którymś razem wypożyczyłam tę książkę.
Cała historia może nie jest zła, bo czyta się dość szybko, ale nie należy do najbardziej wciagajacych. Moim skromnym zdaniem w tej książce brakuje emocji. Fabuła oparta na nowym porządku na świecie, gdzie człowieka sprowadza się tylko do jego, wartości w postaci pieniądza, jest dobrym pomysłem. Natomiast styl autorki jest totalnie irytujący. Ciągłe trzykropki, niedopowiedzenia, wieczne zmiany miejsca akcji są zwyczajnie denerwujące i ja nie potrafiłam się w tym odnaleźć. Książka momentami przypomnia bardziej wiersz, usiany metraforami niż ,,dystopopijny hymn współczesnych aktywistów" jak jest to ujęte na okładce. Tym bardziej niewiele ma ta książka wspólnego z trillerem, może odrobinę z kryminałem, ale to też raczej tylko tło do całej powieści.
Nie odradzam, ale też nie polecam 😀na pewno jest wiele ciekawszych pozycji o destrukcji świata, choćby książki Marca Elsberga 😆
Znacie powiedzenie ,,nie oceniaj książki po okładce"? Zastosować je można praktycznie do wszystkiego, ale dotyczy przede wszystkim książek 😁
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTheo pracuje w biurze Audytu Kryminalnego. Wycenia ludzkie życie i każde przestępstwo. Kradzież, gwałt, pobicie, morderstwo- wszystko ma swoją cenę i jeśli masz wystarczająco dużo pieniędzy, a sumienie ci pozwoli, możesz popełnić...
„84 000” Claire North to książka, której okładka przyciąga jak magnes. Przyznaję, że kupiłam ją przypadkowo właśnie ze względu na okładkę i choć nadal uważam, że jest piękna, to o wnętrzu nie mogę niestety powiedzieć tego samego. Według opisu to „dystopijny hymn współczesnych aktywistów”, do tego „druzgocący thriller”... Mnie raczej zdruzgotał styl i język narracji - chaos, urwane zdania, akapity zaczynające się z małej litery... Chociaż przypuszczam, że był to efekt zamierzony, drażniło mnie to na tyle, że nie byłam w stanie w ogóle skupić się na fabule. Odpuściłam mniej więcej w połowie, bo nie miałam siły dalej się przy niej męczyć.
„84 000” Claire North to książka, której okładka przyciąga jak magnes. Przyznaję, że kupiłam ją przypadkowo właśnie ze względu na okładkę i choć nadal uważam, że jest piękna, to o wnętrzu nie mogę niestety powiedzieć tego samego. Według opisu to „dystopijny hymn współczesnych aktywistów”, do tego „druzgocący thriller”... Mnie raczej zdruzgotał styl i język narracji -...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziś skończyłem czytać.
84000 to dziwna książka. Nie wiem czy potrafię dokładnie ją opisać bo może jej wady są tylko dla mnie, tak nie zrozumiałe. Znalazłem jednak też jakieś zalety. I od nich zacznę :)
Ciekawy pomysł świata niedalekiej przyszłości. Podobał mi się stworzony przez autorkę opis tego, do czego potrafiła doprowadzić ludzkość. Totalna władza Konfederacji, wycena wartości ludzkiego życia i przyzwolenie na przywileje dla bogatych lub "lepiej" urodzonych. Fajny klimat i niezły pomysł na grę komputerową. Ja przynajmniej tak to widzę.
Opowiedziana historia też byla dosyć ciekawa. Wciągnęła mnie, zwłaszcza druga część. Duży plus dla autorki za wykreowane postaci.
Najwiekszą wadą jest zdecydowanie sposób narracji. Mnóstwo niedokończonych zdań z trzema kropkami, powtarzające się, wyrwane z kontekstu stwierdzenia typu "a czas jest" czy brak interpunkcji i stylistyki. Nie wiem czy to był efekt zamierzony czy po prostu styl autorki. Jednak kompletnie nie przemówilo to do mnie. Wręcz niekiedy utrudniało czytanie. W połączeniu z nagłą zmianą miejsca i czasu opisywanych wydarzeń, niekiedy miałem ochotę przestać czytać.
Nie żałuję jednak, że tego nie zrobiłem. Ostatnie 150 stron wkręciło mnie totalnie i ogólne wrażenie po finale bardzo pozytywne.
Dziś skończyłem czytać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to84000 to dziwna książka. Nie wiem czy potrafię dokładnie ją opisać bo może jej wady są tylko dla mnie, tak nie zrozumiałe. Znalazłem jednak też jakieś zalety. I od nich zacznę :)
Ciekawy pomysł świata niedalekiej przyszłości. Podobał mi się stworzony przez autorkę opis tego, do czego potrafiła doprowadzić ludzkość. Totalna władza Konfederacji,...
"84.000" czyli o tym, jak po "Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta" wpakowałam się w bagno, kupując tę książkę.
O tym, że "Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta" było książką genialną nie muszę chyba pisać, tak więc gdy pojawiła się kolejna pozycja autorki, po przeczytaniu opisu z tyłu okładki, rzuciłam się jak oszalała na "84.000" pełna entuzjazmu i wysokich oczekiwań. Dodam jeszcze, że jako fanka wszelakich dystopii, antyutopii i sci-fi, opis powieści przyciągnął mnie jak ćmę do ognia.
Kiedy zaczęłam czytać "84.000" po trochu, z każdą kolejną kartką mój entuzjazm coraz bardziej opadał.
Cały pomysł na powieść to totalnie zmarnowany potencjał, to co najlepsze w książce można by było umieścić na 30-50 stronach, natomiast pozostałe 450 to po prostu bełkot albo nudne jak flaki z olejem nic nie wnoszące opisy i przemyślenia, które bardziej irytowały niż interesowały. Nie zliczę ile razy autorka umieściła w książce zwrot: "a czas jest " nie kończąc czym jest. Starałam się nie zwracać na to uwagi, a czasem wręcz omijać, ale i tak było to niezwykle irytujące.
W dodatku największym chyba minusem książki była partia łamanych przemyśleń nie wiadomo w sumie kogo, które były spisane bez ani jednego znaku interpunkcyjnego. Ten celowy zabieg powodował, że ciężko było się w tym połapać, bez kropek i przecinków tekst zlewał się w jeden wielki już wyżej wspomniany bełkot, a takich partii stanowiło bodajże 30-40% powieści.
Męczyłam ją, męczyłam i w końcu wymęczyłam, a na końcu powieści zadałam sobie pytanie czy było warto i stwierdzam, że absolutnie nie było.
Nie lubię wystawiać negatywnych ocen, dlatego też w 5 doceniłam piękne wydanie i naprawdę świetny pomysł na historię oraz odrobinę sympatii dla Lady Helen - matki Philipa, która pojawiła się w połowie opowieści. Była to jedyna ciekawa i mądra postać, ponieważ o poziomie głupoty i mdłości reszty postaci, w tym głównego bohatera szkoda mi już słów.
Jeśli nie chcecie zmarnować godzin swojego cennego czasu, radzę "84.000" omijać szeroki łukiem.
"84.000" czyli o tym, jak po "Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta" wpakowałam się w bagno, kupując tę książkę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO tym, że "Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta" było książką genialną nie muszę chyba pisać, tak więc gdy pojawiła się kolejna pozycja autorki, po przeczytaniu opisu z tyłu okładki, rzuciłam się jak oszalała na "84.000" pełna entuzjazmu i...
Pomysł fajny, jednak książka napisana chaotyczne. Czasem miałam wrażenie że pisała ją osoba pod wpływem %%%%%. Niestety nie dla mnie taki styl.
Pomysł fajny, jednak książka napisana chaotyczne. Czasem miałam wrażenie że pisała ją osoba pod wpływem %%%%%. Niestety nie dla mnie taki styl.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa opowieść może mnie nie porwała, ale wciągnęła. Na końcu pozostawiła natomiast z poczuciem, że w pewnym sensie już żyjemy w takim świecie. Może nie w szczególe, ale mimo wszystko... Enklawą bogactwa jest np. Unia, natomiast wyjcy i bezdomni zamieszkują np. część Afryki. Czy nam to przeszkadza? Raczej nie. Nie dostrzegamy całego "obrazka".
Ta opowieść może mnie nie porwała, ale wciągnęła. Na końcu pozostawiła natomiast z poczuciem, że w pewnym sensie już żyjemy w takim świecie. Może nie w szczególe, ale mimo wszystko... Enklawą bogactwa jest np. Unia, natomiast wyjcy i bezdomni zamieszkują np. część Afryki. Czy nam to przeszkadza? Raczej nie. Nie dostrzegamy całego "obrazka".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka niestety nie porywa. W trakcie czytania ma się ochotę ja zostawić i o niej zapomnieć.
Została przeczytana do końca. Ostatnie 100 stron były dość przyjemne.
Książka niestety nie porywa. W trakcie czytania ma się ochotę ja zostawić i o niej zapomnieć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZostała przeczytana do końca. Ostatnie 100 stron były dość przyjemne.
Jak na razie jest to najsłabsza książka, jaką przeczytałam w 2019 roku. Potencjał miała według mnie ogromny. Przeliczanie zbrodni na pieniądze, pokazanie, że człowiek nie jest w żadnym stopniu wolny, bo Korporacja patrzy (to w zasadzie skłania do głębszej refleksji, ale to już tak poza książką).
Poza samym konceptem podobała mi się historia. Postać Theo była intrygująca. Bezimienny chłopak, nowa tożsamość, nowe życie i nowe możliwości.
Nie podszedł mi do końca styl. Uważam, że za dużo chaosu. Niejednokrotnie cofałam się o kilka linijek, żeby spróbować dopasować czas i miejsce - gdzie teraz jestem.
Przeczytania nie żałuję. Nawet jak widzę, że średnia ocena czytelników jest niska, to i tak wolę sama się przekonać, czy ja się z tą średnią zgadzam. Z twórczości autorki nie zrezygnuję, jeśli kiedyś wpadnie mi w ręce coś spod jej pióra, na pewno przeczytam.
Jak na razie jest to najsłabsza książka, jaką przeczytałam w 2019 roku. Potencjał miała według mnie ogromny. Przeliczanie zbrodni na pieniądze, pokazanie, że człowiek nie jest w żadnym stopniu wolny, bo Korporacja patrzy (to w zasadzie skłania do głębszej refleksji, ale to już tak poza książką).
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoza samym konceptem podobała mi się historia. Postać Theo była intrygująca....
Claire North spadła z piedestału. Boleśnie. Trafiła tam za sprawą niesamowitej książki „Piętnaście pierwszych żywotów Harry’ego Augusta” (kiedy myślę o tej książce, mam ochotę przeczytać ją po raz kolejny). Potem był „Dotyk”, przyzwoity i wciągający. Niestety za sprawą najnowszej swojej książki „84 000”, nudnej, napisanej chaotycznie i bałaganiarsko, i jakby trochę powtarzalnej bo przecież „Rok 1984” i inne jemu podobne historie zostały już napisane, więc z powodu tej książki, na którą tak polowałam, Claire North spadła z tronu. Niniejszym ogłaszam wakat na stołku najbardziej niesamowitego pisania.
Claire North spadła z piedestału. Boleśnie. Trafiła tam za sprawą niesamowitej książki „Piętnaście pierwszych żywotów Harry’ego Augusta” (kiedy myślę o tej książce, mam ochotę przeczytać ją po raz kolejny). Potem był „Dotyk”, przyzwoity i wciągający. Niestety za sprawą najnowszej swojej książki „84 000”, nudnej, napisanej chaotycznie i bałaganiarsko, i jakby trochę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak byś się czuł, gdyby ktoś wyznaczył cenę za twoje życie? Co byś zrobił, gdybyś mógł bezkarnie popełnić każdą zbrodnią, pod warunkiem, że odpowiednio za to zapłacisz? Theo Miller zna wartość ludzkiego życia, i to co do pensa.
W jego świecie wszystko jest definiowane poprzez swoją wartość dla społeczeństwa; nawet ludzkie życie. Można popełnić każde przestępstwo i odejść wolno, bez ponoszenia kary, o ile zapłaci się odpowiednio wysoką “stawkę”. Theo pracuje w Biurze Audytu Kryminalnego, gdzie wycenia każde przestępstwo, które przewinie się przez jego biurko i dba o to, żeby ludzie spłacali społeczeństwu swoje długi.
Kiedy zamordowana zostaje była ukochana Theo, Dani, wszystko się zmienia. Tej jednej jedynej śmierci Theo nie potrafi puścić płazem i zamienić w kolejną pozycję bilansu. Tym samym wkracza na śmiertelnie niebezpieczną ścieżkę i wchodzi w konflikt z najbardziej wpływowymi ludźmi w społeczeństwie. Bo kiedy najbogatsi ludzie świata mogą sobie bezkarnie pozwolić na morderstwo, trudno z nimi wyrównać rachunki.
Claire North to pseudonim literacki brytyjskiej pisarki Catherine Webb. Nie wszystkie jej utwory są publikowane pod tym pseudonimem – część wychodzi pod jej prawdziwym nazwiskiem, a część pod pseudonimem Kate Griffin. W Polsce jak dotąd ukazały się trzy powieści Claire North (oraz kilka Catherine Webb i Kate Griffin): „Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta”, „Dotyk” i „84 000”. Wszystkie te powieści zostały bardzo dobrze przyjęte nie tylko w swojej rodzimej Wielkiej Brytanii.
84 000 to dystopia, prezentująca Anglię, w której pieniądz dosłownie rządzi krajem. Można kupić sobie wszystko: zwolnienie z odpowiedzialności za morderstwo, a także człowieka i jest to w pełni legalne. Jeżeli jednak kogoś nie stać za opłacenie kar, trafia do więzienia, gdzie pozostaje mu pracować niczym niewolnik, odbierając pracę osobom, które są na wolności. North przedstawia te realia w niesamowity, przerażający, ale zarazem fascynujący sposób. Co gorsza ta wizja nie jest wcale niewyobrażalna...
Świat stanowi największą zaletę 84 000, ponieważ nie tylko jest zbudowany w szczegółowy sposób, ale również przedstawiony z perspektywy specjalisty w dziedzinie wyceniania przestępstw. Jego chłodna kalkulacja sytuacji jest niepokojąca, ale zmusza do refleksji i zastanowienia się, czy aby na pewno nasz świat nie zmierza w podobnym kierunku. W tej kwestii North odwaliła kawał dobrej roboty i należy jej się ogromny plus.
W tym potwornym świecie przyszło się odnaleźć Theo, którego historia jest całkiem intrygująca. Przedstawiona na płaszczyznach przeszłość oraz teraźniejszość pozwala na kompleksowe poznanie bohatera oraz jego przygód. Niestety poziom ekscytacji związany z tą historią jest niewyrównany. Na samym początku miałam problem, aby wkręcić się w 84 000, ale po kilkudziesięciu stronach książka zaczęła mi iść bardzo szybko. Do czasu. Ostatnia jedna trzecia była nużąca i z niecierpliwością czekałam na rozwinięcie akcji albo zakończenie powieści...
Oprócz tempa, nierównomierna jest też jakość historii. Chwilami miałam wrażenie, że niektóre wątki są za mało rozbudowane, z kolei inne wciśnięte na siłę i całkowicie niepotrzebnie. Napięcie bywa bardziej lub mniej nasilone i chociaż lektura powinna z czasem wzbudzać więcej emocji, stawała się tylko bardziej frustrująca i nieczytelna. Co mnie dodatkowo irytowało, to fakt, że zakończenie jest stosunkowo niejasne i nie wiadomo, co za sobą niesie.
Jedną z rzeczy, która mi przeszkadzała był fakt, że w książce nie istnieje nikt, do kogo odczuwałabym jakieś pozytywne bądź negatywne emocje. W gruncie rzeczy poznajemy tylko Theo, o którym dowiadujemy się całkiem sporo, choć nie wszystkiego, czego bym sobie życzyła. Jest on jednak, co podkreślają również inni bohaterowie powieści, tak do bólu przeciętny, że nie sposób czegokolwiek do niego czuć. A pozostałe postacie? Zostały potraktowane po macoszemu. Dostajemy lekkie liźnięcie informacji na temat Neili oraz Dani, ale nie na tyle, aby móc je polubić albo znienawidzić. Reszta to tylko imiona, które mają niewielkie role do wypełnienia.
Ten fakt potwornie mnie rozczarował, ponieważ choć odczuwam cień sympatii do Neili ze względu na jej szlachetność, tak przez brak rozbudowy postaci nie potrafię znaleźć w niej jakiejkolwiek głębi. Cierpią na tym również czarne charaktery, których choć powinniśmy nienawidzić, tak naprawdę mimo popełnianych zbrodni nie wywołują niechęci. Po czytelniku emocje związane z tymi bohaterami spływają jak po kaczce.
Największy problem stanowi sposób prowadzenia narracji oraz ogólny styl North. Żeby jednak o tym mówić, należy rozbić to na czynniki pierwsze. Narracja prowadzona jest na dwóch (a może nawet trzech?) płaszczyznach czasowych: teraźniejszości, opisywanej dość krótko i pobieżnie oraz o wiele bardziej rozbudowanej przeszłości. Ta druga jednak pełna jest wspomnień głównego bohatera, a zatem przeskoków w jeszcze dalszą przeszłość, choć niekoniecznie ułożonych chronologicznie. Za trzecią, czasem przebijająca się płaszczyznę, można uznać marzenia i wyobrażenia Theo na temat jego życia. To wszystko może wprowadzać pełen chaos, jednak jeżeli ktoś z was czytał coś autorstwa North, wie, że tego typu przeskoki, składające się na życie bohatera nie są niczym nadzwyczajnym. Co więcej są one ciekawe i łatwo je śledzić. Pojawił się za to inny zgrzyt: czytelnik mógłby się spodziewać, że te linie zetkną się ze sobą w bardziej oczywisty sposób. Zamiast tego pozostałam z poczuciem niedosytu i chaosu.
Po drugie problem może stanowić fakt, że autorka pozostawia niektóre zdania bez zakończenia bądź rozpoczyna je w połowie. Z kolei dialogi nie zawsze zostały przez nią oznaczone w jakikolwiek sposób. Co więcej tekst chwilami można uznać za zapisany w sposób charakterystyczny dla wierszy. Niestety, to razi. Chociaż widać, że autorka starała się tutaj o pewną artystyczność, to obawiam się, że chwilami jest to przerost formy nad treścią. W niektórych przypadkach zabieg ten ma sens, reprezentując stan głównego bohatera. Ja z czasem przyzwyczaiłam się do takiej formy i przestałam ją zauważać. Nie oznacza to jednak niczego dobrego, po prostu nauczyłam się to ignorować, aby łatwiej przejść przez lekturę książki...
Po trzecie, i dla mnie zarazem najgorsze, North napisała tę książkę w bardzo suchy sposób. 84 000 przepełnione jest opisami, które, choć nie zawsze wydawały się konieczne, czytało się całkiem w porządku. Z kolei dialogi są... nienaturalne, zupełnie jakby słowa nie były wypowiadane przez ludzi. Okropnie mnie to bolało, ponieważ ilekroć widziałam, że zbliżam się do jakiejś ściany dialogów, wiedziałam, że poczuję dezorientację. I ponownie: chociaż czasami potrafiłam to zrozumieć, gdyż główny bohater ma bardzo specyficzny charakter, tak w większości przypadków czytanie dialogów męczyło.
Wymęczyła mnie ta książka. Sama koncepcja, sam zarys dystopijnej rzeczywistości wymyślonej przez brytyjską pisarkę Claire North (właściwie Catherine Webb) był nader obiecujący. To on zachęcił mnie do sięgnięcia po tę pozycję, ale gdy już to zrobiłam dosyć szybko uświadomiłam sobie, że akurat w tę opowieść niełatwo będzie mi się zaangażować, choćby tylko w małym stopniu. I faktycznie tak było – dobrnęłam do końca, ale bynajmniej nie była to przyjemna podróż. Sama ta artystyczna wizja przyszłości w miarę mnie intrygowała, ale to stanowczo za mało, bym mogła uznać to dzieło za udane. Forma w moich oczach niemalże całkowicie pogrzebała tę opowieść. Przekombinowany styl, drastyczne zaniedbanie wszystkich postaci i fabuły oraz, po części wynikający z tego, kompletny brak napięcia – takie poważne mankamenty „84 000” kłuły mnie w oczy przez cały czas trwania tej lektury. Przez to wszystko musiałam się wręcz zmuszać do czytania, walczyć z przemożnym pragnieniem bezpowrotnego przerwania tej lektury. Ale ja to ja. Bardzo możliwe, że inni odbiorcy „84 000” żadnych złych stron w tej publikacji nie znajdą.
Jak byś się czuł, gdyby ktoś wyznaczył cenę za twoje życie? Co byś zrobił, gdybyś mógł bezkarnie popełnić każdą zbrodnią, pod warunkiem, że odpowiednio za to zapłacisz? Theo Miller zna wartość ludzkiego życia, i to co do pensa.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW jego świecie wszystko jest definiowane poprzez swoją wartość dla społeczeństwa; nawet ludzkie życie. Można popełnić każde przestępstwo i odejść...
Dawno tak nie wymęczyłam się czytając książkę.
Niesamowita okładka przyciągnęła mnie do niej, stała na półce bibliotecznej i wołała ;).
Opis również mnie zaintrygował i zdecydowałam się ją wypożyczyć.
Jedyny plus jest taki, że nie musiłam za tą książkę zapłacić, bo treść pozostawia wiele do życzenia.
Pewnie znajdą się osoby, którym bardzo podoba się ta książka, ale niestety nie należę do tego grona.
Theo Miller zna wartość ludzkiego życia- co do pensa. Pracując w biurze kryminalnym, ocenia każdą zbrodnię, która trafia na jego biurko, alby upewnić się, że dług wobec społeczeństwa został w pełni spłacony. Lecz gdy jego była kochanka zostaje zabita, jest inaczej. Tej śmierci nie jest w stanie po prostu przetworzyć na wpis w danych statystycznych. Gdy najbogatsi mordercy tego świata pozostają bezkarni rachunki domagają się wyrównania.- opis od wydawcy.
Pomysł na książkę nie był zły, jako powieść dystopijna czyli przedstawiająca czarną wizje przyszłości sprawdza się idealnie.
Jak pisze wydawca „wstrząsająca wizja świata, w którym rządzi bezkarność”- zapowiadało się świetnie.
Ale według mnie, tą książkę pogrążyła narracja. Nielogiczna, czyta się bardzo ciężko.
Po tym jak przebrnęłam przez lekturę, sprawdziłam na internecie opinie o autorce i co mnie zaskoczyło, podobno inne jej książki oceniane są jako rewelacyjne. Dam jej jeszcze szansę, ale następna musi być petardą.
Może ta historia byłaby dobrym serialem czy filmem, bo ta pourywana narracja nadałaby mu charakteru, a ciekawy pomysł na pewno by pomógł, ale w książce nie wyszło za ciekawie.
Dawno tak nie wymęczyłam się czytając książkę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiesamowita okładka przyciągnęła mnie do niej, stała na półce bibliotecznej i wołała ;).
Opis również mnie zaintrygował i zdecydowałam się ją wypożyczyć.
Jedyny plus jest taki, że nie musiłam za tą książkę zapłacić, bo treść pozostawia wiele do życzenia.
Pewnie znajdą się osoby, którym bardzo podoba się ta książka, ale...
Wielki zawod. Poprzednia ksiazka tej autorki byla petarda. Tutaj, dobrnelam do kilkudziesiatej strony i sie poddalam. Nie da sie czytac, jakas totalna grafomania.
Wielki zawod. Poprzednia ksiazka tej autorki byla petarda. Tutaj, dobrnelam do kilkudziesiatej strony i sie poddalam. Nie da sie czytac, jakas totalna grafomania.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie zgadzam się z tą opinią, z ilością gwiazdek obok tej książki. Ta książka jest genialnym kryminałem, genialna intryga 10/10. Sposób napisania nie za bardzo, ale polecam.
Nie zgadzam się z tą opinią, z ilością gwiazdek obok tej książki. Ta książka jest genialnym kryminałem, genialna intryga 10/10. Sposób napisania nie za bardzo, ale polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to