Seria „Asteriks i Obeliks” to przygody dwóch Galów, którzy wykazują się wielką odwagą. Historie toczą się około 50 r. p.n.e . W przygodach i walce Galom pomaga magiczny napój dodający sił.
Seria „Asteriks i Obeliks” to przygody dwóch Galów, którzy wykazują się wielką odwagą. Historie toczą się około 50 r. p.n.e . W przygodach i walce Galom pomaga magiczny napój dodający sił.
Heh, muszę przyznać, że historia znajdująca się w tym albumie mnie zaskoczyła...ale o ile pomysł nie był najgorszy, to już fabularnie nie pojawiło się tutaj nic ciekawego. Wioskę Galów nawiedzają kosmici reprezentujący wrogie sobie planety. Jeden z kosmitów jest nastawiony pokojowo, natomiast drugi próbuje wszystko załatwić siłowo. A obydwaj przybywają na Ziemię, żeby zdobyć potężną broń, w której posiadaniu są Galowie. Nic się w tym albumie nie klei, wygląda to tak, jakby Uderzo po prostu chciał odbębnić historię z kosmitami wizytującymi Galów najmniejszym nakładem sił. Historia straszliwie nudzi, a postaci kosmitów skrajnie nieinteresujący.
Heh, muszę przyznać, że historia znajdująca się w tym albumie mnie zaskoczyła...ale o ile pomysł nie był najgorszy, to już fabularnie nie pojawiło się tutaj nic ciekawego. Wioskę Galów nawiedzają kosmici reprezentujący wrogie sobie planety. Jeden z kosmitów jest nastawiony pokojowo, natomiast drugi próbuje wszystko załatwić siłowo. A obydwaj przybywają na Ziemię, żeby...
Jeden z moich ulubionych cykli komiksowych. Dwóch Galów którzy przeżywają proste przygody I cieszą się po prostu życiem. Świetna seria, bardzo fajny humor I ciekawe przygody w każdym kolejnym komiksie. Gorąco Polecam. Zapraszam też na swojego bloga https://okonapopkulture.blogspot.com/
Jeden z moich ulubionych cykli komiksowych. Dwóch Galów którzy przeżywają proste przygody I cieszą się po prostu życiem. Świetna seria, bardzo fajny humor I ciekawe przygody w każdym kolejnym komiksie. Gorąco Polecam. Zapraszam też na swojego bloga https://okonapopkulture.blogspot.com/
Ostatni komiks z serii Asteriksa jaki czytałem. Taki dość przeciętny, dziwny.
No i nie można zapominać, że za dzieciaka byłem wielkim fanem komiksów!
Z tego co widzę sporo osób oprócz książek wrzuca oceny komiksów i poezji, więc ja też tak będę robił :)
To pozycja z mojej półki "różności", wrzucam tu te setki książek które przeczytałem w życiu w latach 2000-2019.
Ostatni komiks z serii Asteriksa jaki czytałem. Taki dość przeciętny, dziwny.
No i nie można zapominać, że za dzieciaka byłem wielkim fanem komiksów!
Z tego co widzę sporo osób oprócz książek wrzuca oceny komiksów i poezji, więc ja też tak będę robił :)
To pozycja z mojej półki "różności", wrzucam tu te setki książek które przeczytałem w życiu w latach 2000-2019.
„Asteriks: Kiedy niebo spada na głowę” to jeden z tych tomów serii, które, choć nie zostały stworzone przez Goscinnego, zawsze chciałem przeczytać. Bo już sam tytuł, a potem sam pomysł, opis itd. z miejsca zachęcały do sięgnięcia. Więc w końcu sięgnąłem i… Jak to jest z tym albumem? Bardzo dobrze, lepiej nawet, niż można by się spodziewać.
Asteriks, Obeliks i inni Galowie z ich wioski to dzielni ludzie. Nie boją się Rzymian, nie boją obcych wojsk, dziwnych przybyszów, jeszcze dziwniejszych miejsc. Właściwie to nie boją się niczego. No może poza tym, że niebo spadnie im na głowę. Co się jednak stanie, gdy w końcu ten najgorszy koszmar się ziści?
Podczas polowania Asteriks i Obeliks odkrywają, że coś jest nie tak. Znaleziony dzik nie rusza się, właściwie to skamieniał, a to oznacza, że nie nadaje się do celów spożywczych. Szybko jednak okazuje się, że nie jego jedynie spotkał taki los. Gdy nasi Galowie wracają do wioski, przekonują się, że nie tylko zwierzęta uległy osobliwemu paraliżowi, ale też i ludzie – wszyscy poza Panoramiksem. Genialny druid może i jest w stanie coś na to poradzić, ale czy będzie miał okazję i czas? Oto bowiem nad wioską pojawia się dziwna olbrzymia kula… a to dopiero początek!
„Asteriks: Kiedy niebo spada na głowę” to jeden z tych tomów serii, które, choć nie zostały stworzone przez Goscinnego, zawsze chciałem przeczytać. Bo już sam tytuł, a potem sam pomysł, opis itd. z miejsca zachęcały do sięgnięcia. Więc w końcu sięgnąłem i… Jak to jest z tym albumem? Bardzo dobrze, lepiej nawet, niż można by się...
Nie ma to, jak sprawdzony przepis na dobry humor, na poprawę wisielczego nosa i na podreperowanie duszy. A o czym mowa? A o komiksach autorstwa Uderzo & Goscinnego, Asteriks i Obeliks. Skoro duet tworzył, to i duet powstał. Coś niebanalnego. Wszystkie komiksy ukazały się kilka dobrych lat temu, a teraz doczekały się reedycji i ponownego wydania i mnie to przeogromnie raduje. Komiksy z Asteriksem, ale i z Lucky Luckiem - bo to też sprawka dwóch autorów, to lek na wszystko. Siadasz, czytasz, dokładnie oglądasz każdy rysunek, czytasz każdą chmurkę z tekstem i rechotasz, jak dziecko przy najlepszej bajce. Mnie zawsze urzekają te komiksy. Można je czytać od nowa i od nowa i zawsze zachwycają i cieszą serce.
Tu mamy dzielnych Galicjan, koło nich mniej dzielnych Rzymian, a ponad nimi wszystkimi wielki obiekt niezidentyfikowany, a w nim fioletowego ludzka. Galicjanie od razu nazwali go Fiołkiem, bo jak tu zapamiętać dziwne imię ufoludka? Po nim oczywiście zjawia się klon a`la Spiderman, który nie radzi sobie z grawitacją ziemską, a wraz z nimi... same kłopoty. Cała wioska zamiera w kamiennych pozach. Nikt nic nie wie. Panoramiks chodzi, jak ogłuszony, a dwójka dzielnych Galów tylko dzięki magicznemu napoju stała się odporna na dziwne zjawiska ufo. Nawet dziki zamarły w sztywnych pozach, co sprawia, że Obeliks już na sam fakt ich drętwoty czuł głód. Ale powoli wszystko się rozjaśnia, co kto komu i dlaczego i oczywiście muszą w tym maczać swe "zbroje" Rzymianie. Tych zawsze wszędzie pełno.
Niebywałych przygód bez liku. Parodia goni komedię, a śmieszne dialogi napędzają się nawzajem. jak wspaniale skonstruowane perpetuam mobile. Jeśli zaczniesz się śmiać przy dziesiątym rysunku, to gwarantuję, że będzie to trwać nieprzerwanie do samego końca. Do ostatniego rysunku, którym najczęściej jest... uczta w wiosce Galów.
Dobrze jest znać nieco nawyki tych dzielnych wojaków, bo wówczas śmieszniejsze stają się rozmowy między nimi. Wiemy dlaczego jest spór, dlaczego Obeliks jest PULCHNY a nie gruby i wiemy choćby, dlaczego biedny umuzykalniony Kakofoniks wiecznie zostaje kneblowany. Ale i bez tego mozna czytać. Bo czytanie.... Czytanie tych komiksów.... To jak tort urodzinowy każdego dnia;) Wisienka na torcie i paluszki lizać;)
Nie ma to, jak sprawdzony przepis na dobry humor, na poprawę wisielczego nosa i na podreperowanie duszy. A o czym mowa? A o komiksach autorstwa Uderzo & Goscinnego, Asteriks i Obeliks. Skoro duet tworzył, to i duet powstał. Coś niebanalnego. Wszystkie komiksy ukazały się kilka dobrych lat temu, a teraz doczekały się reedycji i ponownego wydania i mnie to przeogromnie...
Cóż, koncepcja przygód Galów została nieco zmieniona w tym tomie, co raczej nie wyszło na dobre klimatowi historii... Jednak na tym właśnie polega rola autora, że ma prawo kreować powieści według swoich zachcianek! Wracajmy już jednak do antycznych realiów, prosimy
Cóż, koncepcja przygód Galów została nieco zmieniona w tym tomie, co raczej nie wyszło na dobre klimatowi historii... Jednak na tym właśnie polega rola autora, że ma prawo kreować powieści według swoich zachcianek! Wracajmy już jednak do antycznych realiów, prosimy
Jak dla mnie najsłabsza z części przygód Asteriksa. Historia co najmniej dziwna - w kosmosie słynna jest tajna broń Galów, ale ponieważ nikt nie wie co to jest - są wysłani przedstawiciele dwóch ras na misje/przeszpiegi. Fioletowy mądrala, którego rasa "jest najlepsza we wszechświecie", niejaki Łoldislanianin (czy jakoś tak...) i jego zaciekły wróg, który wygląda jak przerośnięta szarańcza próbują zdobyć tajemnicę, co ma oczywiście nieoczekiwane skutki. Komiks jest nowy, więc dobrze narysowany, ale ciężko mówić tu o śmiechu, a już sam fakt, że podobno komiks powstał w hołdzie Waltowi Disney'owi pewnie sprawia, że ten ostatni w grobie się przewraca :/ Wydaje mi się, że jest to komiks robiony na siłę, warto go kupić po to aby nie mieć luki w kolekcji, ale wątpię czy ktoś będzie miał ochotę do niego wracać przy ponad trzydziestu już wydanych, innych świetnych historiach :/
Jak dla mnie najsłabsza z części przygód Asteriksa. Historia co najmniej dziwna - w kosmosie słynna jest tajna broń Galów, ale ponieważ nikt nie wie co to jest - są wysłani przedstawiciele dwóch ras na misje/przeszpiegi. Fioletowy mądrala, którego rasa "jest najlepsza we wszechświecie", niejaki Łoldislanianin (czy jakoś tak...) i jego zaciekły wróg, który wygląda jak...
Zupełnie inny od poprzednich komiksów z serii. Gdy zobaczyłam, że do wioski Galów przybywają kosmici byłam delikatnie zażenowana. Kosmici i Asterix? To dopiero dziwadło! Moje zażenowanie pozostało, aż do ostatniej strony komiksu. Jako plus trzeba podać przepiękne obrazki pełne detali.
Zupełnie inny od poprzednich komiksów z serii. Gdy zobaczyłam, że do wioski Galów przybywają kosmici byłam delikatnie zażenowana. Kosmici i Asterix? To dopiero dziwadło! Moje zażenowanie pozostało, aż do ostatniej strony komiksu. Jako plus trzeba podać przepiękne obrazki pełne detali.
Najgłupszy komiks z całej serii. Nie wiem co autor miał na myśli dodając do Asteriksa i Obeliksa kosmitów, statek kosmiczny oraz Myszke Miki i Supermena. Matko... takiego gniotu w tej serii nie czytałam... Po prostu dno, katastrofa i jeszcze ten magiczny wywar dla obcych z innej planety.
Omijajcie ten numer z dala, nie polecam bo to strata czasu !
Zmieniłabym tytuł komiksu z " Kiedy niebo spada na głowę " na " Kiedy cegła spada na głowę autorowi " bo tak beznadziejny jest ten numer.
Najgłupszy komiks z całej serii. Nie wiem co autor miał na myśli dodając do Asteriksa i Obeliksa kosmitów, statek kosmiczny oraz Myszke Miki i Supermena. Matko... takiego gniotu w tej serii nie czytałam... Po prostu dno, katastrofa i jeszcze ten magiczny wywar dla obcych z innej planety.
Omijajcie ten numer z dala, nie polecam bo to strata czasu !
Dziwadło. Galijska wioska i kosmici w roli głównej. Superman o twarzy Arnolda Schwarzeneggera. Kosmita jak Micki Mouse. Jakieś ogromne robale. Czy może to być śmieszne? Momentami. Ale nie jest to spontaniczny "rechot", raczej uśmiech półgębkiem. Jak dla mnie dzieło to, to porażka artystyczna. Kompletnie nie trzyma klimatu, czytając nie wiem czy to Asterix czy np. Kapitan America. Pozycja wyłącznie dla kolekcjonerów i maniaków serii.
Dziwadło. Galijska wioska i kosmici w roli głównej. Superman o twarzy Arnolda Schwarzeneggera. Kosmita jak Micki Mouse. Jakieś ogromne robale. Czy może to być śmieszne? Momentami. Ale nie jest to spontaniczny "rechot", raczej uśmiech półgębkiem. Jak dla mnie dzieło to, to porażka artystyczna. Kompletnie nie trzyma klimatu, czytając nie wiem czy to Asterix czy np. Kapitan...
Są historie komiksowe, do których można bez przerwy wracać, bez względu na wiek i na nowo odkrywać coś nowego, co przeoczyło się poprzednim razem. Do tej kategorii zaliczam serię komiksów o gromadzie Galów, z których szczególnie wyróżnia się dwóch bohaterów: Asteriks i Obeliks [który wpadł do kotła dziecięciem będąc]. Całkiem niedawno w ręce wpadł mi komiks numer 33: "Gdy niebo spada na głowę". Nie przypominam sobie, bym po ten album sięgnęła wcześniej, dlatego też postanowiłam dzisiaj to nadrobić. Jakie są moje wrażenia? Zapraszam do lektury nowej notki.
Asteriks i Obeliks, jak każdy szanujący się Gal, wybrali się na polowanie na dziki w towarzystwie swojego wiernego psiaka Idefiksa. Słoneczko przyświeca cudownie, przyroda się ładnie zazieleniła, jeno dziki jakieś takie sztywne [jakby zobaczyły potworności w stylu Beiber i One Direction na jednej scenie]. Zaniepokojeni bohaterowie co sił gnają do wioski i odkrywają, że większość mieszkańców również zapadła na tajemniczą chorobę. Jedynie druid Panoramiks wydaje się na nią odporny.
Chwilę później nad wioskę nasuwa się przedziwny cień. Galowie nie są jeszcze świadomi, że ich wioska stanie się polem bitwy dwóch pozaziemskich cywilizacji. Przedstawicielami pierwszej z nich są Łoldislandianie poruszający się statkiem wyglądającym jak ogromna złota kula, fioletowy człowieczek przypominający z wyglądu postaci kreowane przez Walta Disneya [przeczytajcie nazwisko legendarnego animatora i już macie źródło nazwy planety] we wczesnych okresach jego twórczości oraz towarzysząca temu fioletowemu stworkowi cała armia Supermanów o szerokich barach, kwadratowych szczękach i niezbyt inteligentnym wyrazie twarzy, choć podobającym się mieszkankom wioski galijskiej.
Ich przeciwnikami są istoty poruszające się w rakiecie przypominającej nieco mecha rodem z anime, z charakterystycznym księżycem na "hełmie" [czy też zwieńczeniu rakiety - jak kto woli]. Nagmowie [może to tylko moja teoria, nie konsultowałam jej ze znajomymi, ale wymieńcie kolejność liter w nazwie. Wychodzi "Mangowie". Swoją teorię posnuję kawałek dalej], druga pozaziemska rasa. Jej przedstawicielem jest dziwny stworek o wielkich oczach podkreślanych przez dziwną maskę ozdobioną symbolem w kształcie księżyca [czy też krowich rogów - jak kto woli] i ciele złotego żuka.
Podczas czytania owego komiksu nie mogłam odgonić uparcie nachodzących mnie skojarzeń na temat wiecznie żywego sporu o palmę pierwszeństwa między zwolennikami komiksu amerykańskiego [Łoldisnejanie] i japońskiego [Nagmowie, których przemianowałam na potrzeby chwili na "Mangów"]. Albert Udrerzo pozornie zdaje się nie zajmować stron w tym konflikcie, a jednak na ostatniej stronie [nie nie zdradzę zakończenia, choć czytelnicy "Asteriksa" domyślą się łatwo jakie jest] oddaje hołd legendarnemu już Waltowi Disneyowi. Nawet w japońskich komiksach można dostrzec mnogość nawiązań do kultury amerykańskiej [między innymi w "Metropolis" Osamu Tezuki, do którego przysiądę już wkrótce]. Sama nie zamierzam opowiadać się po jednej ze stron wojny komiksiarskiej. Wychodzę z założenia, że jeden lubi jabłka, drugi śliwki - a przecież oba są owocami.
"Kiedy niebo spada na głowę" stało się dla mnie wycieczką w świat pamiętany z czasów dzieciństwa. Kiedyś nie zwracałam uwagi na imiona bohaterów: Tenautomatiks [kowal], Ahigieniks [sprzedawca ryb, o którym imię za dobrze nie świadczy]czy Dobromina [której mina w tym komiksie za piękna nie jest], dzisiaj wywołują one uśmiech. Zabolała mnie jednak wizja wpychania w świat Galów wiecznie spuszczających łomot Rzymianom dwóch walczących między sobą cywilizacji pozaziemskich. Tak, znam teorie o pomocy Egipcjanom przy budowie piramid udzielonej przez istoty spoza naszej planety, słyszałam o Nazca. Tylko do Asteriksa i Obeliksa ten pomysł mi niestety nie pasuje. Nielicznymi momentami śmieszy, częściej wywołuje niestety uśmiech politowania.
33 album z serii Asteriksa mnie nie powalił na kolana, nie wywołał żalu po zakończeniu czytania. Ot, kolejna cyfra więcej w statystyce na lubimyczytac.pl. Wiem, że z chęcią wrócę do Galii, ale tej przedstawionej we wcześniejszych albumach, by znowu płakać ze śmiechu i cieszyć się niepowtarzalnym klimatem tworzonym przez Goscinnego.
Tekst umieszczony również na moim blogu pod adresem:
http://zapiski-z-przypomnianych-krain.blogspot.com/2013/05/asteriks-album-33-kiedy-niebo-spada-na.html
Są historie komiksowe, do których można bez przerwy wracać, bez względu na wiek i na nowo odkrywać coś nowego, co przeoczyło się poprzednim razem. Do tej kategorii zaliczam serię komiksów o gromadzie Galów, z których szczególnie wyróżnia się dwóch bohaterów: Asteriks i Obeliks [który wpadł do kotła dziecięciem będąc]. Całkiem niedawno w ręce wpadł mi komiks numer 33: "Gdy...
Radzę nie zaczynać czytania serii "Asteriks" od tego albumu lub wcale go nie czytać. Dla mnie najgorsza część. Zero humoru, brak typowego dla "Asterksów" klimatu, brak pomysłu i błyskotliwości. A to wszystko spowodowane brakiem Gościnnego.
Radzę nie zaczynać czytania serii "Asteriks" od tego albumu lub wcale go nie czytać. Dla mnie najgorsza część. Zero humoru, brak typowego dla "Asterksów" klimatu, brak pomysłu i błyskotliwości. A to wszystko spowodowane brakiem Gościnnego.
Seria „Asteriks i Obeliks” to przygody dwóch Galów, którzy wykazują się wielką odwagą. Historie toczą się około 50 r. p.n.e . W przygodach i walce Galom pomaga magiczny napój dodający sił.
Seria „Asteriks i Obeliks” to przygody dwóch Galów, którzy wykazują się wielką odwagą. Historie toczą się około 50 r. p.n.e . W przygodach i walce Galom pomaga magiczny napój dodający sił.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspaniała seria o przygodach Galów, dzieci to uwielbiają
Wspaniała seria o przygodach Galów, dzieci to uwielbiają
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHeh, muszę przyznać, że historia znajdująca się w tym albumie mnie zaskoczyła...ale o ile pomysł nie był najgorszy, to już fabularnie nie pojawiło się tutaj nic ciekawego. Wioskę Galów nawiedzają kosmici reprezentujący wrogie sobie planety. Jeden z kosmitów jest nastawiony pokojowo, natomiast drugi próbuje wszystko załatwić siłowo. A obydwaj przybywają na Ziemię, żeby zdobyć potężną broń, w której posiadaniu są Galowie. Nic się w tym albumie nie klei, wygląda to tak, jakby Uderzo po prostu chciał odbębnić historię z kosmitami wizytującymi Galów najmniejszym nakładem sił. Historia straszliwie nudzi, a postaci kosmitów skrajnie nieinteresujący.
Heh, muszę przyznać, że historia znajdująca się w tym albumie mnie zaskoczyła...ale o ile pomysł nie był najgorszy, to już fabularnie nie pojawiło się tutaj nic ciekawego. Wioskę Galów nawiedzają kosmici reprezentujący wrogie sobie planety. Jeden z kosmitów jest nastawiony pokojowo, natomiast drugi próbuje wszystko załatwić siłowo. A obydwaj przybywają na Ziemię, żeby...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedyny komiks z tej świetnej serii, który autentycznie nie przypadł mi do gustu.
Jedyny komiks z tej świetnej serii, który autentycznie nie przypadł mi do gustu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak na komiks z serii z Asterixem jest on wyjątkowo nijaki.
Jak na komiks z serii z Asterixem jest on wyjątkowo nijaki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ tymi dwoma bohaterami nie będziesz się nudził, dobra zabawa gwarantowana! Polecam
Z tymi dwoma bohaterami nie będziesz się nudził, dobra zabawa gwarantowana! Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeden z moich ulubionych cykli komiksowych. Dwóch Galów którzy przeżywają proste przygody I cieszą się po prostu życiem. Świetna seria, bardzo fajny humor I ciekawe przygody w każdym kolejnym komiksie. Gorąco Polecam. Zapraszam też na swojego bloga https://okonapopkulture.blogspot.com/
Jeden z moich ulubionych cykli komiksowych. Dwóch Galów którzy przeżywają proste przygody I cieszą się po prostu życiem. Świetna seria, bardzo fajny humor I ciekawe przygody w każdym kolejnym komiksie. Gorąco Polecam. Zapraszam też na swojego bloga https://okonapopkulture.blogspot.com/
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo fajny komiks. Lubię filmy o Asterixie i Obelixie i Idefiksie.
Bardzo fajny komiks. Lubię filmy o Asterixie i Obelixie i Idefiksie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOstatni komiks z serii Asteriksa jaki czytałem. Taki dość przeciętny, dziwny.
No i nie można zapominać, że za dzieciaka byłem wielkim fanem komiksów!
Z tego co widzę sporo osób oprócz książek wrzuca oceny komiksów i poezji, więc ja też tak będę robił :)
To pozycja z mojej półki "różności", wrzucam tu te setki książek które przeczytałem w życiu w latach 2000-2019.
Ostatni komiks z serii Asteriksa jaki czytałem. Taki dość przeciętny, dziwny.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo i nie można zapominać, że za dzieciaka byłem wielkim fanem komiksów!
Z tego co widzę sporo osób oprócz książek wrzuca oceny komiksów i poezji, więc ja też tak będę robił :)
To pozycja z mojej półki "różności", wrzucam tu te setki książek które przeczytałem w życiu w latach 2000-2019.
Kto nie czytał przygód Asteriksa i Obeliksa, niech szczerze żałuje!!! Rysunki, opowieść - godziny śmiechu.
Na szczęście komiksy są dostępne 🙂
Kto nie czytał przygód Asteriksa i Obeliksa, niech szczerze żałuje!!! Rysunki, opowieść - godziny śmiechu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa szczęście komiksy są dostępne 🙂
GDY ZISZCZA SIĘ NAJGORSZY KOSZMAR
„Asteriks: Kiedy niebo spada na głowę” to jeden z tych tomów serii, które, choć nie zostały stworzone przez Goscinnego, zawsze chciałem przeczytać. Bo już sam tytuł, a potem sam pomysł, opis itd. z miejsca zachęcały do sięgnięcia. Więc w końcu sięgnąłem i… Jak to jest z tym albumem? Bardzo dobrze, lepiej nawet, niż można by się spodziewać.
Asteriks, Obeliks i inni Galowie z ich wioski to dzielni ludzie. Nie boją się Rzymian, nie boją obcych wojsk, dziwnych przybyszów, jeszcze dziwniejszych miejsc. Właściwie to nie boją się niczego. No może poza tym, że niebo spadnie im na głowę. Co się jednak stanie, gdy w końcu ten najgorszy koszmar się ziści?
Podczas polowania Asteriks i Obeliks odkrywają, że coś jest nie tak. Znaleziony dzik nie rusza się, właściwie to skamieniał, a to oznacza, że nie nadaje się do celów spożywczych. Szybko jednak okazuje się, że nie jego jedynie spotkał taki los. Gdy nasi Galowie wracają do wioski, przekonują się, że nie tylko zwierzęta uległy osobliwemu paraliżowi, ale też i ludzie – wszyscy poza Panoramiksem. Genialny druid może i jest w stanie coś na to poradzić, ale czy będzie miał okazję i czas? Oto bowiem nad wioską pojawia się dziwna olbrzymia kula… a to dopiero początek!
https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2021/03/asteriks-33-kiedy-niebo-spada-na-gowe.html
GDY ZISZCZA SIĘ NAJGORSZY KOSZMAR
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Asteriks: Kiedy niebo spada na głowę” to jeden z tych tomów serii, które, choć nie zostały stworzone przez Goscinnego, zawsze chciałem przeczytać. Bo już sam tytuł, a potem sam pomysł, opis itd. z miejsca zachęcały do sięgnięcia. Więc w końcu sięgnąłem i… Jak to jest z tym albumem? Bardzo dobrze, lepiej nawet, niż można by się...
Jakoś nie przemówiło do mnie to dodanie elementów futurystycznych do klasycznych przygód niezwyciężonych Galów.
Jakoś nie przemówiło do mnie to dodanie elementów futurystycznych do klasycznych przygód niezwyciężonych Galów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie ma to, jak sprawdzony przepis na dobry humor, na poprawę wisielczego nosa i na podreperowanie duszy. A o czym mowa? A o komiksach autorstwa Uderzo & Goscinnego, Asteriks i Obeliks. Skoro duet tworzył, to i duet powstał. Coś niebanalnego. Wszystkie komiksy ukazały się kilka dobrych lat temu, a teraz doczekały się reedycji i ponownego wydania i mnie to przeogromnie raduje. Komiksy z Asteriksem, ale i z Lucky Luckiem - bo to też sprawka dwóch autorów, to lek na wszystko. Siadasz, czytasz, dokładnie oglądasz każdy rysunek, czytasz każdą chmurkę z tekstem i rechotasz, jak dziecko przy najlepszej bajce. Mnie zawsze urzekają te komiksy. Można je czytać od nowa i od nowa i zawsze zachwycają i cieszą serce.
Tu mamy dzielnych Galicjan, koło nich mniej dzielnych Rzymian, a ponad nimi wszystkimi wielki obiekt niezidentyfikowany, a w nim fioletowego ludzka. Galicjanie od razu nazwali go Fiołkiem, bo jak tu zapamiętać dziwne imię ufoludka? Po nim oczywiście zjawia się klon a`la Spiderman, który nie radzi sobie z grawitacją ziemską, a wraz z nimi... same kłopoty. Cała wioska zamiera w kamiennych pozach. Nikt nic nie wie. Panoramiks chodzi, jak ogłuszony, a dwójka dzielnych Galów tylko dzięki magicznemu napoju stała się odporna na dziwne zjawiska ufo. Nawet dziki zamarły w sztywnych pozach, co sprawia, że Obeliks już na sam fakt ich drętwoty czuł głód. Ale powoli wszystko się rozjaśnia, co kto komu i dlaczego i oczywiście muszą w tym maczać swe "zbroje" Rzymianie. Tych zawsze wszędzie pełno.
Niebywałych przygód bez liku. Parodia goni komedię, a śmieszne dialogi napędzają się nawzajem. jak wspaniale skonstruowane perpetuam mobile. Jeśli zaczniesz się śmiać przy dziesiątym rysunku, to gwarantuję, że będzie to trwać nieprzerwanie do samego końca. Do ostatniego rysunku, którym najczęściej jest... uczta w wiosce Galów.
Dobrze jest znać nieco nawyki tych dzielnych wojaków, bo wówczas śmieszniejsze stają się rozmowy między nimi. Wiemy dlaczego jest spór, dlaczego Obeliks jest PULCHNY a nie gruby i wiemy choćby, dlaczego biedny umuzykalniony Kakofoniks wiecznie zostaje kneblowany. Ale i bez tego mozna czytać. Bo czytanie.... Czytanie tych komiksów.... To jak tort urodzinowy każdego dnia;) Wisienka na torcie i paluszki lizać;)
Nie ma to, jak sprawdzony przepis na dobry humor, na poprawę wisielczego nosa i na podreperowanie duszy. A o czym mowa? A o komiksach autorstwa Uderzo & Goscinnego, Asteriks i Obeliks. Skoro duet tworzył, to i duet powstał. Coś niebanalnego. Wszystkie komiksy ukazały się kilka dobrych lat temu, a teraz doczekały się reedycji i ponownego wydania i mnie to przeogromnie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCóż, koncepcja przygód Galów została nieco zmieniona w tym tomie, co raczej nie wyszło na dobre klimatowi historii... Jednak na tym właśnie polega rola autora, że ma prawo kreować powieści według swoich zachcianek! Wracajmy już jednak do antycznych realiów, prosimy
Cóż, koncepcja przygód Galów została nieco zmieniona w tym tomie, co raczej nie wyszło na dobre klimatowi historii... Jednak na tym właśnie polega rola autora, że ma prawo kreować powieści według swoich zachcianek! Wracajmy już jednak do antycznych realiów, prosimy
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak dla mnie najsłabsza z części przygód Asteriksa. Historia co najmniej dziwna - w kosmosie słynna jest tajna broń Galów, ale ponieważ nikt nie wie co to jest - są wysłani przedstawiciele dwóch ras na misje/przeszpiegi. Fioletowy mądrala, którego rasa "jest najlepsza we wszechświecie", niejaki Łoldislanianin (czy jakoś tak...) i jego zaciekły wróg, który wygląda jak przerośnięta szarańcza próbują zdobyć tajemnicę, co ma oczywiście nieoczekiwane skutki. Komiks jest nowy, więc dobrze narysowany, ale ciężko mówić tu o śmiechu, a już sam fakt, że podobno komiks powstał w hołdzie Waltowi Disney'owi pewnie sprawia, że ten ostatni w grobie się przewraca :/ Wydaje mi się, że jest to komiks robiony na siłę, warto go kupić po to aby nie mieć luki w kolekcji, ale wątpię czy ktoś będzie miał ochotę do niego wracać przy ponad trzydziestu już wydanych, innych świetnych historiach :/
Jak dla mnie najsłabsza z części przygód Asteriksa. Historia co najmniej dziwna - w kosmosie słynna jest tajna broń Galów, ale ponieważ nikt nie wie co to jest - są wysłani przedstawiciele dwóch ras na misje/przeszpiegi. Fioletowy mądrala, którego rasa "jest najlepsza we wszechświecie", niejaki Łoldislanianin (czy jakoś tak...) i jego zaciekły wróg, który wygląda jak...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZupełnie inny od poprzednich komiksów z serii. Gdy zobaczyłam, że do wioski Galów przybywają kosmici byłam delikatnie zażenowana. Kosmici i Asterix? To dopiero dziwadło! Moje zażenowanie pozostało, aż do ostatniej strony komiksu. Jako plus trzeba podać przepiękne obrazki pełne detali.
Zupełnie inny od poprzednich komiksów z serii. Gdy zobaczyłam, że do wioski Galów przybywają kosmici byłam delikatnie zażenowana. Kosmici i Asterix? To dopiero dziwadło! Moje zażenowanie pozostało, aż do ostatniej strony komiksu. Jako plus trzeba podać przepiękne obrazki pełne detali.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajgłupszy komiks z całej serii. Nie wiem co autor miał na myśli dodając do Asteriksa i Obeliksa kosmitów, statek kosmiczny oraz Myszke Miki i Supermena. Matko... takiego gniotu w tej serii nie czytałam... Po prostu dno, katastrofa i jeszcze ten magiczny wywar dla obcych z innej planety.
Omijajcie ten numer z dala, nie polecam bo to strata czasu !
Zmieniłabym tytuł komiksu z " Kiedy niebo spada na głowę " na " Kiedy cegła spada na głowę autorowi " bo tak beznadziejny jest ten numer.
Najgłupszy komiks z całej serii. Nie wiem co autor miał na myśli dodając do Asteriksa i Obeliksa kosmitów, statek kosmiczny oraz Myszke Miki i Supermena. Matko... takiego gniotu w tej serii nie czytałam... Po prostu dno, katastrofa i jeszcze ten magiczny wywar dla obcych z innej planety.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOmijajcie ten numer z dala, nie polecam bo to strata czasu !
Zmieniłabym tytuł...
Dziwadło. Galijska wioska i kosmici w roli głównej. Superman o twarzy Arnolda Schwarzeneggera. Kosmita jak Micki Mouse. Jakieś ogromne robale. Czy może to być śmieszne? Momentami. Ale nie jest to spontaniczny "rechot", raczej uśmiech półgębkiem. Jak dla mnie dzieło to, to porażka artystyczna. Kompletnie nie trzyma klimatu, czytając nie wiem czy to Asterix czy np. Kapitan America. Pozycja wyłącznie dla kolekcjonerów i maniaków serii.
Dziwadło. Galijska wioska i kosmici w roli głównej. Superman o twarzy Arnolda Schwarzeneggera. Kosmita jak Micki Mouse. Jakieś ogromne robale. Czy może to być śmieszne? Momentami. Ale nie jest to spontaniczny "rechot", raczej uśmiech półgębkiem. Jak dla mnie dzieło to, to porażka artystyczna. Kompletnie nie trzyma klimatu, czytając nie wiem czy to Asterix czy np. Kapitan...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSą historie komiksowe, do których można bez przerwy wracać, bez względu na wiek i na nowo odkrywać coś nowego, co przeoczyło się poprzednim razem. Do tej kategorii zaliczam serię komiksów o gromadzie Galów, z których szczególnie wyróżnia się dwóch bohaterów: Asteriks i Obeliks [który wpadł do kotła dziecięciem będąc]. Całkiem niedawno w ręce wpadł mi komiks numer 33: "Gdy niebo spada na głowę". Nie przypominam sobie, bym po ten album sięgnęła wcześniej, dlatego też postanowiłam dzisiaj to nadrobić. Jakie są moje wrażenia? Zapraszam do lektury nowej notki.
Asteriks i Obeliks, jak każdy szanujący się Gal, wybrali się na polowanie na dziki w towarzystwie swojego wiernego psiaka Idefiksa. Słoneczko przyświeca cudownie, przyroda się ładnie zazieleniła, jeno dziki jakieś takie sztywne [jakby zobaczyły potworności w stylu Beiber i One Direction na jednej scenie]. Zaniepokojeni bohaterowie co sił gnają do wioski i odkrywają, że większość mieszkańców również zapadła na tajemniczą chorobę. Jedynie druid Panoramiks wydaje się na nią odporny.
Chwilę później nad wioskę nasuwa się przedziwny cień. Galowie nie są jeszcze świadomi, że ich wioska stanie się polem bitwy dwóch pozaziemskich cywilizacji. Przedstawicielami pierwszej z nich są Łoldislandianie poruszający się statkiem wyglądającym jak ogromna złota kula, fioletowy człowieczek przypominający z wyglądu postaci kreowane przez Walta Disneya [przeczytajcie nazwisko legendarnego animatora i już macie źródło nazwy planety] we wczesnych okresach jego twórczości oraz towarzysząca temu fioletowemu stworkowi cała armia Supermanów o szerokich barach, kwadratowych szczękach i niezbyt inteligentnym wyrazie twarzy, choć podobającym się mieszkankom wioski galijskiej.
Ich przeciwnikami są istoty poruszające się w rakiecie przypominającej nieco mecha rodem z anime, z charakterystycznym księżycem na "hełmie" [czy też zwieńczeniu rakiety - jak kto woli]. Nagmowie [może to tylko moja teoria, nie konsultowałam jej ze znajomymi, ale wymieńcie kolejność liter w nazwie. Wychodzi "Mangowie". Swoją teorię posnuję kawałek dalej], druga pozaziemska rasa. Jej przedstawicielem jest dziwny stworek o wielkich oczach podkreślanych przez dziwną maskę ozdobioną symbolem w kształcie księżyca [czy też krowich rogów - jak kto woli] i ciele złotego żuka.
Podczas czytania owego komiksu nie mogłam odgonić uparcie nachodzących mnie skojarzeń na temat wiecznie żywego sporu o palmę pierwszeństwa między zwolennikami komiksu amerykańskiego [Łoldisnejanie] i japońskiego [Nagmowie, których przemianowałam na potrzeby chwili na "Mangów"]. Albert Udrerzo pozornie zdaje się nie zajmować stron w tym konflikcie, a jednak na ostatniej stronie [nie nie zdradzę zakończenia, choć czytelnicy "Asteriksa" domyślą się łatwo jakie jest] oddaje hołd legendarnemu już Waltowi Disneyowi. Nawet w japońskich komiksach można dostrzec mnogość nawiązań do kultury amerykańskiej [między innymi w "Metropolis" Osamu Tezuki, do którego przysiądę już wkrótce]. Sama nie zamierzam opowiadać się po jednej ze stron wojny komiksiarskiej. Wychodzę z założenia, że jeden lubi jabłka, drugi śliwki - a przecież oba są owocami.
"Kiedy niebo spada na głowę" stało się dla mnie wycieczką w świat pamiętany z czasów dzieciństwa. Kiedyś nie zwracałam uwagi na imiona bohaterów: Tenautomatiks [kowal], Ahigieniks [sprzedawca ryb, o którym imię za dobrze nie świadczy]czy Dobromina [której mina w tym komiksie za piękna nie jest], dzisiaj wywołują one uśmiech. Zabolała mnie jednak wizja wpychania w świat Galów wiecznie spuszczających łomot Rzymianom dwóch walczących między sobą cywilizacji pozaziemskich. Tak, znam teorie o pomocy Egipcjanom przy budowie piramid udzielonej przez istoty spoza naszej planety, słyszałam o Nazca. Tylko do Asteriksa i Obeliksa ten pomysł mi niestety nie pasuje. Nielicznymi momentami śmieszy, częściej wywołuje niestety uśmiech politowania.
33 album z serii Asteriksa mnie nie powalił na kolana, nie wywołał żalu po zakończeniu czytania. Ot, kolejna cyfra więcej w statystyce na lubimyczytac.pl. Wiem, że z chęcią wrócę do Galii, ale tej przedstawionej we wcześniejszych albumach, by znowu płakać ze śmiechu i cieszyć się niepowtarzalnym klimatem tworzonym przez Goscinnego.
Tekst umieszczony również na moim blogu pod adresem:
http://zapiski-z-przypomnianych-krain.blogspot.com/2013/05/asteriks-album-33-kiedy-niebo-spada-na.html
Są historie komiksowe, do których można bez przerwy wracać, bez względu na wiek i na nowo odkrywać coś nowego, co przeoczyło się poprzednim razem. Do tej kategorii zaliczam serię komiksów o gromadzie Galów, z których szczególnie wyróżnia się dwóch bohaterów: Asteriks i Obeliks [który wpadł do kotła dziecięciem będąc]. Całkiem niedawno w ręce wpadł mi komiks numer 33: "Gdy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRadzę nie zaczynać czytania serii "Asteriks" od tego albumu lub wcale go nie czytać. Dla mnie najgorsza część. Zero humoru, brak typowego dla "Asterksów" klimatu, brak pomysłu i błyskotliwości. A to wszystko spowodowane brakiem Gościnnego.
Radzę nie zaczynać czytania serii "Asteriks" od tego albumu lub wcale go nie czytać. Dla mnie najgorsza część. Zero humoru, brak typowego dla "Asterksów" klimatu, brak pomysłu i błyskotliwości. A to wszystko spowodowane brakiem Gościnnego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to