Bardzo trudno było mi wgryźć się w narrację. Mam swoją teorię, że powodem było zbyt dużo w ostatnim czasie u mnie - współczesnej "łatwiejszej" literatury, która po prostu rozleniwiła mój mózg ;) Ale faktem jest też to, że jest to trudna klasyka, lektura którą docenia się po przeczytaniu wielu innych rzeczy.
Jest to przepięknie napisane, w wielu miejscach zatrzymywałam się wręcz, żeby pobyć z tymi słowami. Jednocześnie chciałam więcej i więcej. Miałam wrażenie, że patrzę w głąb życia, jak jeden z bohaterów w studnię i widzę przebłyski prób zrozumienia świata:
"...zdaje się nam czasem, że dostrzegamy coś podobnego wpatrując się w niezmiernie głęboką studnię. Co to się tam rusza? - pytamy siebie. Jakiś ślepy potwór czy tylko zagubiony odblask z wszechświata?"
ech....
Lord Jim jest z tego nieszczęsnego rodzaju ludzkiego, nazywanego romantycznym. Jego podejście do kwestii honoru, godności wyniszcza go, nie pozwalając przebaczyć samemu sobie. A jeżeli nie wybaczymy sami sobie, to w każdym spojrzeniu, w każdym słowie będziemy widzieć oskarżenie... Tak się nie da żyć. Czy za dużo patosu i romantyczności dla współczesnego czytelnika? Pewnie tak, tym bardziej warto wczytać się w rozważania Conrada i odkryć filozoficzne bogactwo.
Bardzo trudno było mi wgryźć się w narrację. Mam swoją teorię, że powodem było zbyt dużo w ostatnim czasie u mnie - współczesnej "łatwiejszej" literatury, która po prostu rozleniwiła mój mózg ;) Ale faktem jest też to, że jest to trudna klasyka, lektura którą docenia się po przeczytaniu wielu innych rzeczy.
Jest to przepięknie napisane, w wielu miejscach zatrzymywałam się...
No nie zostanę fanką Conrada po tej książce. Choć do tej specyficznej, gęstej i rozwleczonej narracji można się przyzwyczaić (a nawet docenić jej kunszt), to sama fabuła jest po prostu nudna. Największym problemem był dla mnie jednak sam Jim... Jego wieczne rozterki, honorowe dylematy, problemy egzystencjalne i głupie zachowanie sprawiały, że zamiast mu współczuć, miałam ochotę nim potrząsać, delikatnie mówiąc. Postać irytująca do granic możliwości. No sentymentu do tego mieć nie będę. Klasyka, którą warto znać, żeby wiedzieć, dlaczego woli się coś bardziej współczesnego.
No nie zostanę fanką Conrada po tej książce. Choć do tej specyficznej, gęstej i rozwleczonej narracji można się przyzwyczaić (a nawet docenić jej kunszt), to sama fabuła jest po prostu nudna. Największym problemem był dla mnie jednak sam Jim... Jego wieczne rozterki, honorowe dylematy, problemy egzystencjalne i głupie zachowanie sprawiały, że zamiast mu współczuć, miałam...
Ponadczasowa! Mimo upływu lat tematyka pozostaje aktualna. To fundament klasyki, który każdy miłośnik literatury powinien znać .Sięgając po książkę miałam pewne obawy, że sposób pisania może być zbyt wymagający, ale na szczęście nie. To literacka perełka, która udowadnia, że prawdziwa klasyka nie starzeje się nigdy. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla miłośników klasyki, ale dla każdego, kto szuka w książce czegoś więcej niż tylko rozrywki. To książka, która uczy, porusza i inspiruje. Czas spędzony w towarzystwie dobrej literatury jest cenny.
Ponadczasowa! Mimo upływu lat tematyka pozostaje aktualna. To fundament klasyki, który każdy miłośnik literatury powinien znać .Sięgając po książkę miałam pewne obawy, że sposób pisania może być zbyt wymagający, ale na szczęście nie. To literacka perełka, która udowadnia, że prawdziwa klasyka nie starzeje się nigdy. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla miłośników klasyki, ale...
Lord Jim” to powieść o tym, jak ważne jest wybaczenie sobie samemu. Cały świat może już przejść do porządku dziennego z błędem człowieka, ale jeśli samemu się tego nie poukłada, to będzie się zawsze jego niewolnikiem. Samemu się osądzając będzie się widzieć osąd w twarzach innych, potępiając się będzie się czuło potępionym i ulgi nie przyniesie nawet ucieczka na drugi koniec świata. Można powiedzieć, że jest to opowieść o fatalnych skutkach braku miłosierdzia.
Tytułowy Jim jest synem proboszcza, jednak chyba z ojcowskich kazań nie wyniósł zbyt wiele o przebaczeniu, o możliwości odzyskania utraconego honoru. Być może bardziej napawał się obrazami mściwego Boga Starego Testamentu niż miłościwego Jezusa, gdyż szuka on odkupienia w swoich dziełach, w staraniu o zaprowadzenie porządku, co nie pozwala mu w pełni cieszyć się miłością i wolnością.
Poczucie winy, które dręczy Jima jest czymś, co kompletnie zamyka go w sobie samym. Wokół nie ma świata ludzi, którzy żyją swoim życiem, ale ludzi, którzy wiedzą lub nie wiedzą o błędzie Jima. Jednocześnie owa wiedza jest zawsze potępiająca, zmuszająca do ucieczki. Ciekawą postacią na tym tle staje się Marlow, narrator, który jest dla Jima jedynym połączeniem ze światem „wiedzy” o jego błędzie, który nie jest przez niego odrzucany i od którego nie ucieka. Marlow przez swoją postawę wsłuchania, widzenia w Jimie kogoś więcej niż tylko człowieka, który popełnił błąd, staje się dla niego spowiednikiem, powiernikiem, ale też mentorem. Najważniejsze jednak było chyba to, że nie widział w nim złego człowieka, ale kogoś, kto po prostu zawiódł w chwili próby.
Myślę, że „Lord Jim” to książka, która dotyka każdego. Wszyscy bowiem zmagamy się czasem z poczuciem winy, konsekwencjami swoich błędów, borykamy się z przebaczeniem. Conrad jak zwykle nie jest optymistą, ale na szczęście my nie musimy być jak Jim.
Lord Jim” to powieść o tym, jak ważne jest wybaczenie sobie samemu. Cały świat może już przejść do porządku dziennego z błędem człowieka, ale jeśli samemu się tego nie poukłada, to będzie się zawsze jego niewolnikiem. Samemu się osądzając będzie się widzieć osąd w twarzach innych, potępiając się będzie się czuło potępionym i ulgi nie przyniesie nawet ucieczka na drugi...
Po latach wróciłem. Zrobiła kiedyś na mnie wrażenie. Dzkiś również.
Rafał Ziemkiewicz powiedział, że autor nie miał szczęścia do tłumaczy. Na szczęście poziom przekładów, szczególnie klasyki, stałe rośnie.
Są dwa nowe przekłady.
Czytałem właśnie pierwsze (Michał Kłobukowski), drugie też niedługo poznam (Michał Filipczuk).
W kolejce mam "Tajnego agenta" i "Nostromo" w nowych przekładach (Maciej Świerkocki).
Po latach wróciłem. Zrobiła kiedyś na mnie wrażenie. Dzkiś również.
Rafał Ziemkiewicz powiedział, że autor nie miał szczęścia do tłumaczy. Na szczęście poziom przekładów, szczególnie klasyki, stałe rośnie.
Są dwa nowe przekłady.
Czytałem właśnie pierwsze (Michał Kłobukowski), drugie też niedługo poznam (Michał Filipczuk).
W kolejce mam "Tajnego agenta" i "Nostromo" w...
Pierwszy oficer na statku, wraz z załogą porzucił (ocalonych przez kogo innego) podróżnych na pastwę losu, zdegradowany za karę, osiadł na jakiejś wyspie, otaczany mirem (czemu ?) przez tubylców, walczył z piratami, zginął wymierzając sobie karę. Pierwowzorem był Augustine Podmore Wiliams, zaś chęć odzyskania dobrego imienia nawiązywała podobno do rodzinnej sprawy pisarza. Jego wuj Stefan Bobrowski, jeden z przywódców Powstania Styczniowego, oskarżył hrabiego Grabowskiego o wichrzycielstwo i sprzeniewierzenie środków na zakup broni. Grabowski odpowiedział wyzwaniem na pojedynek, które Bobrowski musiał przyjąć, by uniknąć posądzenia o tchórzostwo. Wynik był łatwy do przewidzenia, Bobrowski miał słaby wzrok, hrabia doskonale strzelał. Przyszły pisarz usłyszał o tym w 1873 od innego powstańca, Antoniego Syroczyńskiego (Paweł Jasienica „Dwie drogi” 1963 s. 329). Jednak podobieństwo spraw właściwie żadne, Bobrowski przynajmniej nie splamił siebie ucieczką, porównanie z nim bohatera (?) powieści byłoby nadmiernym zaszczytem dla tego ostatniego. W każdym razie nie zachęciło mnie do przeczytania (ani to że George Orwell cenił pisarza, ani że w opowiadaniu „Odruch warunkowy” Pilot Pirx „czytał bowiem Conrada i z wypiekami myślał o wielkim milczeniu galaktycznym, o samotnym męstwie...”, czy że jacht w „Panu Samochodziku i Złotej Rękawicy” nosi miano „Lord Jim”) i gdyby nie było lekturą licealną, zapewne do dziś to by nie nastąpiło, a i tak byłam jedną z nielicznych osób w klasie, które to zrobiły. Czego do dziś bardzo żałuję. Pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz, przykre i do tego przekazane przytłaczająco nudny sposób. W każdym razie Verne to to nie jest (chociaż dziś wiem, że też czasem przynudzał). Widzę, iż część z Was też tak odbiera.
Stysiek „Jak dla mnie ta książka jest fatalna”
Kamil „o czym była dowiedziałem się ze streszczenia”
Magdalena_S „Nie skończyłam jej, bo okropnie się z nią namęczyłam. Czytam kilka stron i po prostu zaczynam myśleć zupełnie o czymś innym, a nie o tym co w książce.”
Florian „czytanie było męczące”
Maryśka „bezpodstawne maltretowanie młodej psychiki”
Tho_Grim „jedna z tych powieści, których rozgłosu po prostu nie pojmuję (…) Brakuje jakichś scen, które faktycznie wzmogłyby w czytelniku ciekawość, zachęcając do poznawania dalszych losów Jima”
miharu „jedyne, co pamiętam z lektury, to nudę”
Alicja „już dawno czytanie książki nie sprawiało mi takiego bólu”
Jeanpaul „sorry, ale to wielkie arcydzieło do mnie nie przemówiło”
miharu „nigdy wcześniej ani później żadna książka mnie tak nie wynudziła”
Cllaud „pseudointelektualny bełkot”
bazinga „droga przez mękę”
ArtP „jedno wielkie rozczarowanie”
emmak „zupełnie mnie nie zainteresowała i jej nie rozumiem :(”
nauznyka „nie dotrwałam do końca”
K_Pi „nie przebrnąłem :( ”
BrzMi „strasznie nużące”
olicaDiablica „niejednokrotnie ciężko się odnaleźć”
lacerta „z tej książki nie wyniosłam wiele i szczerze mówiąc mam nadzieję, że szybko o niej zapomnę”
Lethias „pierwsza książka od dawna, którą nie jest w stanie czytać”
DNFchuugoodbook „czuć dobre pisarstwo, ale autor zaczął odpływać w filozoficzne myśli bohaterów i wyobraźnia przestała działać”
kjablo23 „szkoda czasu, najgorsza książka jaką kiedykolwiek miałem w ręku”
VilyaQ „Ostrzegano mnie przed "Lordem Jimem", ale jako fan condradowskiego "Jądra Ciemności" nie posłuchałem. To był duży błąd.”
misplachetka „świetna książka, by zabić w kimś miłość do czytania”
Ewa „witamy w gronie najnudniejszych lektur!”
McDusiaCh „absolutnie nic nie zostało mi z tego w głowie”
najeżona_książkami „już wolę Żeromskiego z dwojga złego”
Lethias „zniechęciły mnie opisy autora na temat różnych przemyśleń i wywodów nie związanych z akcją”
Kevorkian „jedna z niewielu lektur, na których poległam”
PanDarsonito „dla mnie tragiczna”
Hokanashi „czytało mi się okropnie”
event15 „poczułem się zmęczony, bo gubiłem wątki”
boziaczek „toporny styl, akcja nie jest wciągająca”
Peonia_Pirat „nie da się zdzierżyć Conradowskiego stylu sklepu z pamiątkami …”
ineska „jest książką nie wiem dla kogo, ale zdecydowanie nie dla mnie. Razi mnie styl, bohaterowie, a także szczegóły jak nakotłowanie terminów marynarskich, stereotypowe przedstawianie innych narodowości (…) Zdecydowanie odradzam i z całego serca współczuję uczniom katowanym tym badziewiem w szkole.”
tytka „takie to było długie i nudne”
Zet „okropnie nudna”
ardnaskela „nudy straszne”
isia „Gwarantuję wam, że w starciu z tą lekturą, słowo "nuda" nabierze zupełnie innego znaczenia, a to, co zwykliście odczuwać wcześniej, było zaledwie jej marnym przedsmakiem.”
Kevorkian „Jedna z niewielu lektur, na których poległam. Wspominam ją traumatycznie.”
Hokanashi „Czytałam z własnej woli i była to dla mnie po prostu męka.”
dzikie wino „powieść przeze mnie wymęczona”
Arek „Być może narracja będąca strumieniem świadomości człowieka, którego umysł przepełniony jest wielopoziomowymi dygresjami jest artystycznym popisem. Mnie odrzuca, bo tak naprawdę wygląda na niechlujnie opowiedzianą historię.”
Hiperrobociarz „w liceum nie dałem rady jej przeczytać, ale po prawie 10 latach wróciłem, tym razem przeczytałem całą...ale nadal się nie zachwyciłem”
1986_maM_PieĆ_LAt „autor bierze na cel stado najbardziej popularnych i wysublimowanych myśli ludzkich, nigdy, przenigdy nie potrafiąc strącić choćby jednego półżywego białego kruka”
andymen „brzmi to zbyt sztucznie i nieprawdziwie”
mateusztkaczyk „kiepsko się zestarzała”
rusycysta „przereklamowana”
MartaKu „niestety nie porwała mnie”
sosemigo „okrutnie mi się ciągnęła”
Narcyz „bardzo opornie szło mi czytanie tej powieści”
Linda Barton „w połowie zrezygnowałam strasznie ciężki temat”
stefanka „niesamowicie ciężki do strawienia styl”
Chlorofil88 „mnie ta książka wynudziła niemiłosiernie”
Wiola „bardzo rozwleczona, dużo w niej różnego rodzaju opisów i dygresji narratora, przez co łatwo zgubić wątek. Zmęczyła mnie po prostu”
TheDymeR „Osobiście doceniam poruszaną tematykę. Zawiła narracja pogarsza jednak nieco odbiór dzieła. Dodatkowo nie jest to dla mnie wybitnie interesująca lektura.”
Piotr_23 „Chylę czoła przed autorem, ale nie dla mnie, czyta się to dzisiaj tragicznie, po prostu ciężko. Dla wytrwałych: ja wymiękłem”
Bryan Warden „odnoszę wrażenie, że nie do końca uchwyciłem o czym w ogóle traktuje ta opowieść”
Thalita „z jednej strony posiada ona niezaprzeczalne walory literackie, z drugiej wieje nudą, męczy i nijak nie przystaje do dzisiejszego świata”
Krzemien „Jądro ciemności ciekawsze, tematyka Lorda Jima ani mnie ziębi, ani grzeje, dość też nijako przedstawiona. Sory!”
event15 „poczułem się zmęczony, bo gubiłem wątki i czułem irytację”
Dawid Kijewski „Niestety zawiodłem się.”
kjonca „Szczerze mówiąc, chyba jej nie zrozumiałem.”
AweA „Nie rozumiem zachwytów nad tą książką. Ciężkie to, wręcz brnie się z mozołem przez tę lekturę”
Marcin Kwiecień „książka ta jest po prostu męczącym, kwiecistym słowotokiem, pełnym irytujących dygresji oraz pobocznych wątków i postaci, które nie wnoszą niemal nic”
Z przebrnięcia odnieść można było co najwyżej taką korzyść, iż skutecznie zniechęciło mnie do poznawania innych jego dzieł. Jeżeli tak wygląda wybitna powieść, to jakie są inne ?
I czy miarą wybitności ma być rozwlekłość ?
Przypomina mi z „Trzech panów na rowerach” (tym razem bez psa) gdy nauczyciel po przeczytaniu „długiego i nudnego, aczkolwiek wybitnego utworu” zapytał pierwszego ucznia, o czym to.
– O dziewczęciu, które mieszkało w lesie.
– Jakim lesie ?
– Zwyczajnym.
Odpowiedź rozczarowała pytającego. Wyrwany do odpowiedzi drugi uczeń odpowiedział, że las był zielony, co jeszcze bardziej zgniewało nauczyciela, nie wiedzieć czemu.
– Ten las był ciemny i ponury ! – wypalił trzeci uczeń, a nauczyciel aż zaniemówił z podziwu, że oto wreszcie odkrył geniusza. Jednak czyż ów pierwszy nie miał słuszności, iż las ten był po prostu zwyczajnym lasem ?
Wracając do tej powieści, pisarz był najwyraźniej zachwycony, jak Barbara Białowąs swoimi filmami, co widać po przedmowie do późniejszego wydania:
„A friend of mine returning from Italy had talked with a lady there who did not like the book. I regretted that, of course, but what surprised me was the ground of her dislike. 'You know,' she said, 'it is all so morbid.' The pronouncement gave me food for an hour's anxious thought. Finally I arrived at the conclusion that, making due allowances for the subject itself being rather foreign to women's normal sensibilities, the lady could not have been an Italian. I wonder whether she was European at all? In any case, no Latin temperament would have perceived anything morbid in the acute consciousness of lost honour.” Co znaczy
„Jeden z moich przyjaciół, bawiąc we Włoszech, rozmawiał tam z pewną panią, której się „Lord Jim“ nie podobał. Przykre to, oczywiście, ale co mię zaskoczyło, to przyczyna jej niechęci dla książki, „Wie pan“, powiedziała, „tam wszystko jest takie chorobliwe“. Orzeczenie to dało mi materjał do niespokojnych rozmyślań na jaką godzinę. Doszedłem ostatecznie do wniosku że, wziąwszy nawet pod uwagę okoliczności łagodzące – bo sam temat jest raczej obcy dla przeciętnej kobiecej wrażliwości – że mimo to owa pani Włoszką być nie mogła. Ciekaw jestem, czy była wogóle Europejką? W każdym razie łaciński temperament nie mógłby dostrzec nic chorobliwego w dotkliwem poczuciu utraconego honoru.” (tłum. Aniela Zagórska)
Co miało to znaczyć w przekładzie na ludzki język ? Że wszyscy muszą mieć jednakie odczucia ? Że odczucia wynikają z pochodzenia czy też pochodzenie określa odczucia ? Czym wedle niego „przeciętna kobieca wrażliwość” może lepiej nie pytać. I czemu w ogóle poświęcił temu uwagę ? Mógł pominąć wypowiedź znaną co najwyżej z drugiej ręki (swoją drogą po jakiemu wypowiedzianą i czy ów przyjaciel prawidłowo ją przekazał ?) a skoro już poświęcił uwagę, zamiast napisać coś w rodzaju „moje dzieło jest tak głębokie, że nie wszyscy potrafią pojąć” jął robić dziwaczne, by nie rzec głupkowate, uogólnienia. Co odpowiednio świadczy o poziomie umysłowym wybitnego podobno pisarza.
Po dłuższym wahaniu dodaję jedną gwiazdkę, zapewne za dużo, lecz istnieją powieści, o ile to możliwe, jeszcze nudniejsze, jak „Przedwiośnie” Żeromskiego czy „Faraon” Prusa.
Pierwszy oficer na statku, wraz z załogą porzucił (ocalonych przez kogo innego) podróżnych na pastwę losu, zdegradowany za karę, osiadł na jakiejś wyspie, otaczany mirem (czemu ?) przez tubylców, walczył z piratami, zginął wymierzając sobie karę. Pierwowzorem był Augustine Podmore Wiliams, zaś chęć odzyskania dobrego imienia nawiązywała podobno do rodzinnej sprawy pisarza....
Wróciłam do tej książki bo bardzo wielu latach. Czytałam ją, gdy byłam nastolatką, bo musiałam. Niewiele zrozumiałam, stąd ten powrót.
Budowa szkatułkowa utrudnia zrozumienie tekstu, bo trzeba być bardzo skupionym przy czytaniu. Czasem, niestety wątki się gubią, myśli uciekają. Nadal nie rozumiem fascynacji Marlowa Lordem, ale nie wrócę już do tej książki, bo za mało czasu mi zostało, a za dużo jest do czytania.
Wróciłam do tej książki bo bardzo wielu latach. Czytałam ją, gdy byłam nastolatką, bo musiałam. Niewiele zrozumiałam, stąd ten powrót.
Budowa szkatułkowa utrudnia zrozumienie tekstu, bo trzeba być bardzo skupionym przy czytaniu. Czasem, niestety wątki się gubią, myśli uciekają. Nadal nie rozumiem fascynacji Marlowa Lordem, ale nie wrócę już do tej książki, bo za mało czasu...
Wciąga jak powieść przygodowa, ale zarówno pod względem szkatułkowej formy, jak i psychologicznej głębi ma do zaoferowania więcej niż tylko rozrywkę. Charakteru dodają marynistyczne motywy opisywane ze znastwem i realia epoki kolonializmu. Tym co może natomiast przeszkadzać w odbiorze, jest spora dawka purpury w opisach przeżyć Jima i ich interpretacji przez Marlowa - stopień egzaltacji dla współczesnych czytelników może mieć wydźwięk ironiczny. Jest to jednak również sposób odczytywania dzieła, chyba równie dobry jak każdy inny. Z tego wynika, że mimo iż autor nie szczędzi słów Marlowa, roztrząsającego motywy zachowania Jima, z powieści można wyczytać znacznie więcej, niż jest w niej napisane.
A to jest cecha dobrej, ponadczasowej literatury.
Wciąga jak powieść przygodowa, ale zarówno pod względem szkatułkowej formy, jak i psychologicznej głębi ma do zaoferowania więcej niż tylko rozrywkę. Charakteru dodają marynistyczne motywy opisywane ze znastwem i realia epoki kolonializmu. Tym co może natomiast przeszkadzać w odbiorze, jest spora dawka purpury w opisach przeżyć Jima i ich interpretacji przez Marlowa -...
3/10, bo rozumiałem więcej niż z jądra ciemności. Niewiele więcej, ale więcej.
No dla mnie tragiczna, na początku totalnie się gubiłem w tym kto mówi i o czym w zasadzie, potem już trochę lepiej, ale wciąż mega ciężka lektura.
Chyba po prost za głupi jestem na conrada
Jeszcze w moim wydaniu dialogi były w środku tekstu rozdzielone jedynie myślnikiem, co sprawiało, że ten niezrozumiały tekst był jeszcze bardziej niezrozumiały
3/10, bo rozumiałem więcej niż z jądra ciemności. Niewiele więcej, ale więcej.
No dla mnie tragiczna, na początku totalnie się gubiłem w tym kto mówi i o czym w zasadzie, potem już trochę lepiej, ale wciąż mega ciężka lektura.
Chyba po prost za głupi jestem na conrada
Jeszcze w moim wydaniu dialogi były w środku tekstu rozdzielone jedynie myślnikiem, co sprawiało, że ten...
Mieszając po swojemu język marynarski z kramarskimi wydarzeniami (martwy ołowiany angielski otwartych mórz z manekinami w marynarskich mundurach), autor bierze na cel stado najbardziej popularnych i wysublimowanych myśli ludzkich, nigdy, przenigdy nie potrafiąc strącić choćby jednego półżywego białego kruka.
Mieszając po swojemu język marynarski z kramarskimi wydarzeniami (martwy ołowiany angielski otwartych mórz z manekinami w marynarskich mundurach), autor bierze na cel stado najbardziej popularnych i wysublimowanych myśli ludzkich, nigdy, przenigdy nie potrafiąc strącić choćby jednego półżywego białego kruka.
Poruszyła mnie ta książka i pokazała nową, zaskakującą perspektywę na życie. W dzisiejszym świecie często mówi nam się, że możemy i powinniśmy odcinać się od bolesnej przeszłości, że możemy zacząć od nowa, z tzw. "czystą kartą". Jim pokazuje, że wcale tak nie jest, bo to co się stało, kształtuje nas i nasz los, że nasze życie jest ograniczone, że są rzeczy których możemy nie zdążyć zrobić i takie, których nie zrobimy ze względu na naszą przeszłość. Nie jest to łatwa lektura, czyta się to wolno, mozolnie, w napięciu i ciągłej niewiedzy o co naprawdę tu chodzi, jednak uważam ten zabieg za celowy, w celu pokazania cierpienia i ogromnego napięcia bohatera, który wciąż na nowo przeżywa morski wypadek. Jego koniec jest bardzo bolesny, bo niezawiniony, jednak czułam, że tak być musiało i swoją decyzją Jim pokazał, że wreszcie odebrał lekcję od życia i myślę, że mógł umierać w spokoju przekonany, że wreszcie udało mu się osiągnąć to, do czego zawsze dążył.
Sięgnęłam po tę książkę, bo moja polonistka lata temu powiedziała na zajęciach, że zmieniła jej ona życie i trochę przez całą lekturę szukałam tego magicznego cosia. Myślę, że dopiero po lekturze i przemyśleniu znalazłam ją i że to rzeczywiście bardzo cenna perspektywa.
Uwielbam postać Marlowa, takiej matki chrzestnej, dobrej wróżki, mądrej i bezinteresownie wyciągającej rękę do obcego człowieka, w żadnym razie nie chcąc nic za to i wręcz oburzając się na wszelkie oznaki wdzięczności za tę pomoc. Do tego jest świetnym, bystrym i piekielnie inteligentnym obserwatorem.
Dobra, choć niełatwa książka.
Poruszyła mnie ta książka i pokazała nową, zaskakującą perspektywę na życie. W dzisiejszym świecie często mówi nam się, że możemy i powinniśmy odcinać się od bolesnej przeszłości, że możemy zacząć od nowa, z tzw. "czystą kartą". Jim pokazuje, że wcale tak nie jest, bo to co się stało, kształtuje nas i nasz los, że nasze życie jest ograniczone, że są rzeczy których możemy...
Okropnie nudna, zwłaszcza w pierwszej połowie, kiedy otrzymujemy na każdej kartce to samo, czyli rozwałkowywaną nieznośnie jedną sprawę i pean na cześć tytułowego Jima - i tak w kółko bez umiaru. Bohaterowie mają czasami (lub jak ich narrator przedstawia) powierzchowność i rozterki kilkunastolatków. Spodziewałem się bardziej dojrzałej literatury, ale całość jest w moim odczuciu banalna. Nie jestem dostrojony do tej powieści.
Okropnie nudna, zwłaszcza w pierwszej połowie, kiedy otrzymujemy na każdej kartce to samo, czyli rozwałkowywaną nieznośnie jedną sprawę i pean na cześć tytułowego Jima - i tak w kółko bez umiaru. Bohaterowie mają czasami (lub jak ich narrator przedstawia) powierzchowność i rozterki kilkunastolatków. Spodziewałem się bardziej dojrzałej literatury, ale całość jest w moim...
Nie urzekła mnie ta książka. I nie chodzi mi tutaj o fabułę czy język jakim jest napisana. Książka jest bardzo rozwleczona, dużo w niej różnego rodzaju opisów i dygresji narratora, przez co łatwo zgubić wątek. Zmęczyła mnie po prostu.
Nie urzekła mnie ta książka. I nie chodzi mi tutaj o fabułę czy język jakim jest napisana. Książka jest bardzo rozwleczona, dużo w niej różnego rodzaju opisów i dygresji narratora, przez co łatwo zgubić wątek. Zmęczyła mnie po prostu.
Treść stworzyła powieść psychologiczną. Mówiła o człowieku naznaczonym (piętnem pewnej sytuacji) i przez to wyobcowanym w społeczeństwie. Wielokrotnie pojawiała się utrata wiary w ludzi. Książka była pełna dylematów, które towarzyszyły czytelnikowi od początku i przewijały się aż do ostatniego rozdziału. Przy tym została napisana wspaniałym językiem literackim Josepha Conrada (właściwie: Józefa Korzeniowskiego). Autor pokazał swój talent. Za całokształt wydarzeń, pytań i przemyśleń bohaterów przyznałem 7 gwiazdek.
Treść stworzyła powieść psychologiczną. Mówiła o człowieku naznaczonym (piętnem pewnej sytuacji) i przez to wyobcowanym w społeczeństwie. Wielokrotnie pojawiała się utrata wiary w ludzi. Książka była pełna dylematów, które towarzyszyły czytelnikowi od początku i przewijały się aż do ostatniego rozdziału. Przy tym została napisana wspaniałym językiem literackim Josepha...
Po wielu latach i po wielu ostatnich porażkach czytelniczych, na których się rozbiłam, zdecydowałam ponownie przeczytać Lorda Jima. Klasyka, to klasyka. Nawet po latach wyśmienicie było zatopić się w marynistycznej wizji Conrada. Niezmiennie ten świat mnie pochłania.
Po wielu latach i po wielu ostatnich porażkach czytelniczych, na których się rozbiłam, zdecydowałam ponownie przeczytać Lorda Jima. Klasyka, to klasyka. Nawet po latach wyśmienicie było zatopić się w marynistycznej wizji Conrada. Niezmiennie ten świat mnie pochłania.
Miałem ogromny problem z oceną tejże książki. Z jednej strony, po pierwsze, porusza tak ważne kwestie jak: honor i odpowiedzialność. Po drugie, doceniam kunszt samego autora - język oraz styl. To jednak, pomimo tego....ehhhh. Mnie ta książka wynudziła niemiłosiernie. Nie jest to typ literatury wciągającej, ale cóż. Zachęcam do przeczytania, zgłębienia bohatera na własną rękę.
Miałem ogromny problem z oceną tejże książki. Z jednej strony, po pierwsze, porusza tak ważne kwestie jak: honor i odpowiedzialność. Po drugie, doceniam kunszt samego autora - język oraz styl. To jednak, pomimo tego....ehhhh. Mnie ta książka wynudziła niemiłosiernie. Nie jest to typ literatury wciągającej, ale cóż. Zachęcam do przeczytania, zgłębienia bohatera na własną rękę.
Kiedyś, po przeczytaniu Dżozefa Jakuba Małeckiego postanowiłam poznać bliżej prozę Conrada. Sięgnęłam po Jądro ciemności, jednak nie olśniło mnie, teraz nadeszła kolej na Lorda Jima. Zaczynam rozumieć co może fascynować w Conradzie, jest to ciekawy i niezwykły sposób przedstawiania ludzkiej moralności przez pryzmat odczuć, gmatwaniny wrażeń, ukazania głębi poczucia winy. Niemniej jest to dla mnie ciągle literatura trudna i ambitna.
Kiedyś, po przeczytaniu Dżozefa Jakuba Małeckiego postanowiłam poznać bliżej prozę Conrada. Sięgnęłam po Jądro ciemności, jednak nie olśniło mnie, teraz nadeszła kolej na Lorda Jima. Zaczynam rozumieć co może fascynować w Conradzie, jest to ciekawy i niezwykły sposób przedstawiania ludzkiej moralności przez pryzmat odczuć, gmatwaniny wrażeń, ukazania głębi poczucia winy....
Kiedyś, dawno, wstrząsnęła mną do głębi. Chyba bez nadmiernej egzaltacji mogę napisać, że w znacznej mierze ukształtowała mnie literacko. Dziś pewnie inaczej bym ją odczytał, ale to nic nie zmienia.
Kiedyś, dawno, wstrząsnęła mną do głębi. Chyba bez nadmiernej egzaltacji mogę napisać, że w znacznej mierze ukształtowała mnie literacko. Dziś pewnie inaczej bym ją odczytał, ale to nic nie zmienia.
Długo nie mogłem dojść do tego, co mi w tej książce tak bardzo przeszkadza. Ostatecznie stwierdzam, że to gloryfikacja tzw. "romantyzmu" w mickiewiczowskim znaczeniu tego pojęcia. W połączeniu z formą powieści, strasznie nużące.
Długo nie mogłem dojść do tego, co mi w tej książce tak bardzo przeszkadza. Ostatecznie stwierdzam, że to gloryfikacja tzw. "romantyzmu" w mickiewiczowskim znaczeniu tego pojęcia. W połączeniu z formą powieści, strasznie nużące.
Opowieść szkatułkowa o winie, pokucie i szukaniu własnego miejsca na świecie.
Zestarzała się ale bardzo godnie. Conrad-moralista znowu bierze się za bary z kolonializmem.
Opowieść szkatułkowa o winie, pokucie i szukaniu własnego miejsca na świecie.
Zestarzała się ale bardzo godnie. Conrad-moralista znowu bierze się za bary z kolonializmem.
Ostatnio czytana w szkole, i wydawało mi się, że nic a nic już z niej nie pamiętam, ale gdy doszłam do historii z Patusanu to wszystko do mnie wróciło. Musiało mocno utkwić i w głowie skoro po tylu latach pamiętałam. Zręczny obraz żeglugi, kolonizacji i mentalności tamtych czasów. Ale to ostatnio czytane "Zwierciadło morza" autora skradło moje serce. Wyzwanie LC sierpień 2024
Ostatnio czytana w szkole, i wydawało mi się, że nic a nic już z niej nie pamiętam, ale gdy doszłam do historii z Patusanu to wszystko do mnie wróciło. Musiało mocno utkwić i w głowie skoro po tylu latach pamiętałam. Zręczny obraz żeglugi, kolonizacji i mentalności tamtych czasów. Ale to ostatnio czytane "Zwierciadło morza" autora skradło moje serce. Wyzwanie LC sierpień...
Książka, która mieści w sobie jak gdyby kilka utworów literackich. Mnogość motywów i bardzo rozbudowana akcja. Są nawet motywy z Jądra ciemności (Marlow), lecz jakość gorsza według mnie. Czytało mi się okropnie.
Czytałam z własnej woli i była to dla mnie po prostu męka. Uważam, że za kilka lat ten tekst będzie aczytalny dla przyszłego pokolenia. Opisy akurat mi się podobały, ale tam prawie w ogóle nie ma dialogu, więc czyta się trzy razy dłużej i to nie zaciekawi młodych czytelników. Uważam, że teraz to tylko ciekawostka dla filologów i pasjonatów literatury.
Po prostu nie trafiła w moje gusta. Nawet do końca nie wiem o czym była, bo skupienie 100% nie wystarczało na Conrada.
Książka, która mieści w sobie jak gdyby kilka utworów literackich. Mnogość motywów i bardzo rozbudowana akcja. Są nawet motywy z Jądra ciemności (Marlow), lecz jakość gorsza według mnie. Czytało mi się okropnie.
Czytałam z własnej woli i była to dla mnie po prostu męka. Uważam, że za kilka lat ten tekst będzie aczytalny dla przyszłego pokolenia. Opisy akurat mi się...
joseph conrad to chodzacz aura. ksiazka typu ZMIENILA MN
joseph conrad to chodzacz aura. ksiazka typu ZMIENILA MN
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo trudno było mi wgryźć się w narrację. Mam swoją teorię, że powodem było zbyt dużo w ostatnim czasie u mnie - współczesnej "łatwiejszej" literatury, która po prostu rozleniwiła mój mózg ;) Ale faktem jest też to, że jest to trudna klasyka, lektura którą docenia się po przeczytaniu wielu innych rzeczy.
Jest to przepięknie napisane, w wielu miejscach zatrzymywałam się wręcz, żeby pobyć z tymi słowami. Jednocześnie chciałam więcej i więcej. Miałam wrażenie, że patrzę w głąb życia, jak jeden z bohaterów w studnię i widzę przebłyski prób zrozumienia świata:
"...zdaje się nam czasem, że dostrzegamy coś podobnego wpatrując się w niezmiernie głęboką studnię. Co to się tam rusza? - pytamy siebie. Jakiś ślepy potwór czy tylko zagubiony odblask z wszechświata?"
ech....
Lord Jim jest z tego nieszczęsnego rodzaju ludzkiego, nazywanego romantycznym. Jego podejście do kwestii honoru, godności wyniszcza go, nie pozwalając przebaczyć samemu sobie. A jeżeli nie wybaczymy sami sobie, to w każdym spojrzeniu, w każdym słowie będziemy widzieć oskarżenie... Tak się nie da żyć. Czy za dużo patosu i romantyczności dla współczesnego czytelnika? Pewnie tak, tym bardziej warto wczytać się w rozważania Conrada i odkryć filozoficzne bogactwo.
Bardzo trudno było mi wgryźć się w narrację. Mam swoją teorię, że powodem było zbyt dużo w ostatnim czasie u mnie - współczesnej "łatwiejszej" literatury, która po prostu rozleniwiła mój mózg ;) Ale faktem jest też to, że jest to trudna klasyka, lektura którą docenia się po przeczytaniu wielu innych rzeczy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to przepięknie napisane, w wielu miejscach zatrzymywałam się...
No nie zostanę fanką Conrada po tej książce. Choć do tej specyficznej, gęstej i rozwleczonej narracji można się przyzwyczaić (a nawet docenić jej kunszt), to sama fabuła jest po prostu nudna. Największym problemem był dla mnie jednak sam Jim... Jego wieczne rozterki, honorowe dylematy, problemy egzystencjalne i głupie zachowanie sprawiały, że zamiast mu współczuć, miałam ochotę nim potrząsać, delikatnie mówiąc. Postać irytująca do granic możliwości. No sentymentu do tego mieć nie będę. Klasyka, którą warto znać, żeby wiedzieć, dlaczego woli się coś bardziej współczesnego.
No nie zostanę fanką Conrada po tej książce. Choć do tej specyficznej, gęstej i rozwleczonej narracji można się przyzwyczaić (a nawet docenić jej kunszt), to sama fabuła jest po prostu nudna. Największym problemem był dla mnie jednak sam Jim... Jego wieczne rozterki, honorowe dylematy, problemy egzystencjalne i głupie zachowanie sprawiały, że zamiast mu współczuć, miałam...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPonadczasowa! Mimo upływu lat tematyka pozostaje aktualna. To fundament klasyki, który każdy miłośnik literatury powinien znać .Sięgając po książkę miałam pewne obawy, że sposób pisania może być zbyt wymagający, ale na szczęście nie. To literacka perełka, która udowadnia, że prawdziwa klasyka nie starzeje się nigdy. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla miłośników klasyki, ale dla każdego, kto szuka w książce czegoś więcej niż tylko rozrywki. To książka, która uczy, porusza i inspiruje. Czas spędzony w towarzystwie dobrej literatury jest cenny.
Ponadczasowa! Mimo upływu lat tematyka pozostaje aktualna. To fundament klasyki, który każdy miłośnik literatury powinien znać .Sięgając po książkę miałam pewne obawy, że sposób pisania może być zbyt wymagający, ale na szczęście nie. To literacka perełka, która udowadnia, że prawdziwa klasyka nie starzeje się nigdy. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla miłośników klasyki, ale...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLord Jim” to powieść o tym, jak ważne jest wybaczenie sobie samemu. Cały świat może już przejść do porządku dziennego z błędem człowieka, ale jeśli samemu się tego nie poukłada, to będzie się zawsze jego niewolnikiem. Samemu się osądzając będzie się widzieć osąd w twarzach innych, potępiając się będzie się czuło potępionym i ulgi nie przyniesie nawet ucieczka na drugi koniec świata. Można powiedzieć, że jest to opowieść o fatalnych skutkach braku miłosierdzia.
Tytułowy Jim jest synem proboszcza, jednak chyba z ojcowskich kazań nie wyniósł zbyt wiele o przebaczeniu, o możliwości odzyskania utraconego honoru. Być może bardziej napawał się obrazami mściwego Boga Starego Testamentu niż miłościwego Jezusa, gdyż szuka on odkupienia w swoich dziełach, w staraniu o zaprowadzenie porządku, co nie pozwala mu w pełni cieszyć się miłością i wolnością.
Poczucie winy, które dręczy Jima jest czymś, co kompletnie zamyka go w sobie samym. Wokół nie ma świata ludzi, którzy żyją swoim życiem, ale ludzi, którzy wiedzą lub nie wiedzą o błędzie Jima. Jednocześnie owa wiedza jest zawsze potępiająca, zmuszająca do ucieczki. Ciekawą postacią na tym tle staje się Marlow, narrator, który jest dla Jima jedynym połączeniem ze światem „wiedzy” o jego błędzie, który nie jest przez niego odrzucany i od którego nie ucieka. Marlow przez swoją postawę wsłuchania, widzenia w Jimie kogoś więcej niż tylko człowieka, który popełnił błąd, staje się dla niego spowiednikiem, powiernikiem, ale też mentorem. Najważniejsze jednak było chyba to, że nie widział w nim złego człowieka, ale kogoś, kto po prostu zawiódł w chwili próby.
Myślę, że „Lord Jim” to książka, która dotyka każdego. Wszyscy bowiem zmagamy się czasem z poczuciem winy, konsekwencjami swoich błędów, borykamy się z przebaczeniem. Conrad jak zwykle nie jest optymistą, ale na szczęście my nie musimy być jak Jim.
Lord Jim” to powieść o tym, jak ważne jest wybaczenie sobie samemu. Cały świat może już przejść do porządku dziennego z błędem człowieka, ale jeśli samemu się tego nie poukłada, to będzie się zawsze jego niewolnikiem. Samemu się osądzając będzie się widzieć osąd w twarzach innych, potępiając się będzie się czuło potępionym i ulgi nie przyniesie nawet ucieczka na drugi...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo latach wróciłem. Zrobiła kiedyś na mnie wrażenie. Dzkiś również.
Rafał Ziemkiewicz powiedział, że autor nie miał szczęścia do tłumaczy. Na szczęście poziom przekładów, szczególnie klasyki, stałe rośnie.
Są dwa nowe przekłady.
Czytałem właśnie pierwsze (Michał Kłobukowski), drugie też niedługo poznam (Michał Filipczuk).
W kolejce mam "Tajnego agenta" i "Nostromo" w nowych przekładach (Maciej Świerkocki).
Po latach wróciłem. Zrobiła kiedyś na mnie wrażenie. Dzkiś również.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRafał Ziemkiewicz powiedział, że autor nie miał szczęścia do tłumaczy. Na szczęście poziom przekładów, szczególnie klasyki, stałe rośnie.
Są dwa nowe przekłady.
Czytałem właśnie pierwsze (Michał Kłobukowski), drugie też niedługo poznam (Michał Filipczuk).
W kolejce mam "Tajnego agenta" i "Nostromo" w...
Pierwszy oficer na statku, wraz z załogą porzucił (ocalonych przez kogo innego) podróżnych na pastwę losu, zdegradowany za karę, osiadł na jakiejś wyspie, otaczany mirem (czemu ?) przez tubylców, walczył z piratami, zginął wymierzając sobie karę. Pierwowzorem był Augustine Podmore Wiliams, zaś chęć odzyskania dobrego imienia nawiązywała podobno do rodzinnej sprawy pisarza. Jego wuj Stefan Bobrowski, jeden z przywódców Powstania Styczniowego, oskarżył hrabiego Grabowskiego o wichrzycielstwo i sprzeniewierzenie środków na zakup broni. Grabowski odpowiedział wyzwaniem na pojedynek, które Bobrowski musiał przyjąć, by uniknąć posądzenia o tchórzostwo. Wynik był łatwy do przewidzenia, Bobrowski miał słaby wzrok, hrabia doskonale strzelał. Przyszły pisarz usłyszał o tym w 1873 od innego powstańca, Antoniego Syroczyńskiego (Paweł Jasienica „Dwie drogi” 1963 s. 329). Jednak podobieństwo spraw właściwie żadne, Bobrowski przynajmniej nie splamił siebie ucieczką, porównanie z nim bohatera (?) powieści byłoby nadmiernym zaszczytem dla tego ostatniego. W każdym razie nie zachęciło mnie do przeczytania (ani to że George Orwell cenił pisarza, ani że w opowiadaniu „Odruch warunkowy” Pilot Pirx „czytał bowiem Conrada i z wypiekami myślał o wielkim milczeniu galaktycznym, o samotnym męstwie...”, czy że jacht w „Panu Samochodziku i Złotej Rękawicy” nosi miano „Lord Jim”) i gdyby nie było lekturą licealną, zapewne do dziś to by nie nastąpiło, a i tak byłam jedną z nielicznych osób w klasie, które to zrobiły. Czego do dziś bardzo żałuję. Pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz, przykre i do tego przekazane przytłaczająco nudny sposób. W każdym razie Verne to to nie jest (chociaż dziś wiem, że też czasem przynudzał). Widzę, iż część z Was też tak odbiera.
Stysiek „Jak dla mnie ta książka jest fatalna”
Kamil „o czym była dowiedziałem się ze streszczenia”
Magdalena_S „Nie skończyłam jej, bo okropnie się z nią namęczyłam. Czytam kilka stron i po prostu zaczynam myśleć zupełnie o czymś innym, a nie o tym co w książce.”
Florian „czytanie było męczące”
Maryśka „bezpodstawne maltretowanie młodej psychiki”
Tho_Grim „jedna z tych powieści, których rozgłosu po prostu nie pojmuję (…) Brakuje jakichś scen, które faktycznie wzmogłyby w czytelniku ciekawość, zachęcając do poznawania dalszych losów Jima”
miharu „jedyne, co pamiętam z lektury, to nudę”
Alicja „już dawno czytanie książki nie sprawiało mi takiego bólu”
Jeanpaul „sorry, ale to wielkie arcydzieło do mnie nie przemówiło”
miharu „nigdy wcześniej ani później żadna książka mnie tak nie wynudziła”
Cllaud „pseudointelektualny bełkot”
bazinga „droga przez mękę”
ArtP „jedno wielkie rozczarowanie”
emmak „zupełnie mnie nie zainteresowała i jej nie rozumiem :(”
nauznyka „nie dotrwałam do końca”
K_Pi „nie przebrnąłem :( ”
BrzMi „strasznie nużące”
olicaDiablica „niejednokrotnie ciężko się odnaleźć”
lacerta „z tej książki nie wyniosłam wiele i szczerze mówiąc mam nadzieję, że szybko o niej zapomnę”
Lethias „pierwsza książka od dawna, którą nie jest w stanie czytać”
DNFchuugoodbook „czuć dobre pisarstwo, ale autor zaczął odpływać w filozoficzne myśli bohaterów i wyobraźnia przestała działać”
kjablo23 „szkoda czasu, najgorsza książka jaką kiedykolwiek miałem w ręku”
VilyaQ „Ostrzegano mnie przed "Lordem Jimem", ale jako fan condradowskiego "Jądra Ciemności" nie posłuchałem. To był duży błąd.”
misplachetka „świetna książka, by zabić w kimś miłość do czytania”
Ewa „witamy w gronie najnudniejszych lektur!”
McDusiaCh „absolutnie nic nie zostało mi z tego w głowie”
najeżona_książkami „już wolę Żeromskiego z dwojga złego”
Lethias „zniechęciły mnie opisy autora na temat różnych przemyśleń i wywodów nie związanych z akcją”
Kevorkian „jedna z niewielu lektur, na których poległam”
PanDarsonito „dla mnie tragiczna”
Hokanashi „czytało mi się okropnie”
event15 „poczułem się zmęczony, bo gubiłem wątki”
boziaczek „toporny styl, akcja nie jest wciągająca”
Peonia_Pirat „nie da się zdzierżyć Conradowskiego stylu sklepu z pamiątkami …”
ineska „jest książką nie wiem dla kogo, ale zdecydowanie nie dla mnie. Razi mnie styl, bohaterowie, a także szczegóły jak nakotłowanie terminów marynarskich, stereotypowe przedstawianie innych narodowości (…) Zdecydowanie odradzam i z całego serca współczuję uczniom katowanym tym badziewiem w szkole.”
tytka „takie to było długie i nudne”
Zet „okropnie nudna”
ardnaskela „nudy straszne”
isia „Gwarantuję wam, że w starciu z tą lekturą, słowo "nuda" nabierze zupełnie innego znaczenia, a to, co zwykliście odczuwać wcześniej, było zaledwie jej marnym przedsmakiem.”
Kevorkian „Jedna z niewielu lektur, na których poległam. Wspominam ją traumatycznie.”
Hokanashi „Czytałam z własnej woli i była to dla mnie po prostu męka.”
dzikie wino „powieść przeze mnie wymęczona”
Arek „Być może narracja będąca strumieniem świadomości człowieka, którego umysł przepełniony jest wielopoziomowymi dygresjami jest artystycznym popisem. Mnie odrzuca, bo tak naprawdę wygląda na niechlujnie opowiedzianą historię.”
Hiperrobociarz „w liceum nie dałem rady jej przeczytać, ale po prawie 10 latach wróciłem, tym razem przeczytałem całą...ale nadal się nie zachwyciłem”
1986_maM_PieĆ_LAt „autor bierze na cel stado najbardziej popularnych i wysublimowanych myśli ludzkich, nigdy, przenigdy nie potrafiąc strącić choćby jednego półżywego białego kruka”
andymen „brzmi to zbyt sztucznie i nieprawdziwie”
mateusztkaczyk „kiepsko się zestarzała”
rusycysta „przereklamowana”
MartaKu „niestety nie porwała mnie”
sosemigo „okrutnie mi się ciągnęła”
Narcyz „bardzo opornie szło mi czytanie tej powieści”
Linda Barton „w połowie zrezygnowałam strasznie ciężki temat”
stefanka „niesamowicie ciężki do strawienia styl”
Chlorofil88 „mnie ta książka wynudziła niemiłosiernie”
Wiola „bardzo rozwleczona, dużo w niej różnego rodzaju opisów i dygresji narratora, przez co łatwo zgubić wątek. Zmęczyła mnie po prostu”
TheDymeR „Osobiście doceniam poruszaną tematykę. Zawiła narracja pogarsza jednak nieco odbiór dzieła. Dodatkowo nie jest to dla mnie wybitnie interesująca lektura.”
Piotr_23 „Chylę czoła przed autorem, ale nie dla mnie, czyta się to dzisiaj tragicznie, po prostu ciężko. Dla wytrwałych: ja wymiękłem”
Bryan Warden „odnoszę wrażenie, że nie do końca uchwyciłem o czym w ogóle traktuje ta opowieść”
Thalita „z jednej strony posiada ona niezaprzeczalne walory literackie, z drugiej wieje nudą, męczy i nijak nie przystaje do dzisiejszego świata”
Krzemien „Jądro ciemności ciekawsze, tematyka Lorda Jima ani mnie ziębi, ani grzeje, dość też nijako przedstawiona. Sory!”
event15 „poczułem się zmęczony, bo gubiłem wątki i czułem irytację”
Dawid Kijewski „Niestety zawiodłem się.”
kjonca „Szczerze mówiąc, chyba jej nie zrozumiałem.”
AweA „Nie rozumiem zachwytów nad tą książką. Ciężkie to, wręcz brnie się z mozołem przez tę lekturę”
Marcin Kwiecień „książka ta jest po prostu męczącym, kwiecistym słowotokiem, pełnym irytujących dygresji oraz pobocznych wątków i postaci, które nie wnoszą niemal nic”
Z przebrnięcia odnieść można było co najwyżej taką korzyść, iż skutecznie zniechęciło mnie do poznawania innych jego dzieł. Jeżeli tak wygląda wybitna powieść, to jakie są inne ?
I czy miarą wybitności ma być rozwlekłość ?
Przypomina mi z „Trzech panów na rowerach” (tym razem bez psa) gdy nauczyciel po przeczytaniu „długiego i nudnego, aczkolwiek wybitnego utworu” zapytał pierwszego ucznia, o czym to.
– O dziewczęciu, które mieszkało w lesie.
– Jakim lesie ?
– Zwyczajnym.
Odpowiedź rozczarowała pytającego. Wyrwany do odpowiedzi drugi uczeń odpowiedział, że las był zielony, co jeszcze bardziej zgniewało nauczyciela, nie wiedzieć czemu.
– Ten las był ciemny i ponury ! – wypalił trzeci uczeń, a nauczyciel aż zaniemówił z podziwu, że oto wreszcie odkrył geniusza. Jednak czyż ów pierwszy nie miał słuszności, iż las ten był po prostu zwyczajnym lasem ?
Wracając do tej powieści, pisarz był najwyraźniej zachwycony, jak Barbara Białowąs swoimi filmami, co widać po przedmowie do późniejszego wydania:
„A friend of mine returning from Italy had talked with a lady there who did not like the book. I regretted that, of course, but what surprised me was the ground of her dislike. 'You know,' she said, 'it is all so morbid.' The pronouncement gave me food for an hour's anxious thought. Finally I arrived at the conclusion that, making due allowances for the subject itself being rather foreign to women's normal sensibilities, the lady could not have been an Italian. I wonder whether she was European at all? In any case, no Latin temperament would have perceived anything morbid in the acute consciousness of lost honour.” Co znaczy
„Jeden z moich przyjaciół, bawiąc we Włoszech, rozmawiał tam z pewną panią, której się „Lord Jim“ nie podobał. Przykre to, oczywiście, ale co mię zaskoczyło, to przyczyna jej niechęci dla książki, „Wie pan“, powiedziała, „tam wszystko jest takie chorobliwe“. Orzeczenie to dało mi materjał do niespokojnych rozmyślań na jaką godzinę. Doszedłem ostatecznie do wniosku że, wziąwszy nawet pod uwagę okoliczności łagodzące – bo sam temat jest raczej obcy dla przeciętnej kobiecej wrażliwości – że mimo to owa pani Włoszką być nie mogła. Ciekaw jestem, czy była wogóle Europejką? W każdym razie łaciński temperament nie mógłby dostrzec nic chorobliwego w dotkliwem poczuciu utraconego honoru.” (tłum. Aniela Zagórska)
Co miało to znaczyć w przekładzie na ludzki język ? Że wszyscy muszą mieć jednakie odczucia ? Że odczucia wynikają z pochodzenia czy też pochodzenie określa odczucia ? Czym wedle niego „przeciętna kobieca wrażliwość” może lepiej nie pytać. I czemu w ogóle poświęcił temu uwagę ? Mógł pominąć wypowiedź znaną co najwyżej z drugiej ręki (swoją drogą po jakiemu wypowiedzianą i czy ów przyjaciel prawidłowo ją przekazał ?) a skoro już poświęcił uwagę, zamiast napisać coś w rodzaju „moje dzieło jest tak głębokie, że nie wszyscy potrafią pojąć” jął robić dziwaczne, by nie rzec głupkowate, uogólnienia. Co odpowiednio świadczy o poziomie umysłowym wybitnego podobno pisarza.
Po dłuższym wahaniu dodaję jedną gwiazdkę, zapewne za dużo, lecz istnieją powieści, o ile to możliwe, jeszcze nudniejsze, jak „Przedwiośnie” Żeromskiego czy „Faraon” Prusa.
Pierwszy oficer na statku, wraz z załogą porzucił (ocalonych przez kogo innego) podróżnych na pastwę losu, zdegradowany za karę, osiadł na jakiejś wyspie, otaczany mirem (czemu ?) przez tubylców, walczył z piratami, zginął wymierzając sobie karę. Pierwowzorem był Augustine Podmore Wiliams, zaś chęć odzyskania dobrego imienia nawiązywała podobno do rodzinnej sprawy pisarza....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSuper książka.
Super książka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWróciłam do tej książki bo bardzo wielu latach. Czytałam ją, gdy byłam nastolatką, bo musiałam. Niewiele zrozumiałam, stąd ten powrót.
Budowa szkatułkowa utrudnia zrozumienie tekstu, bo trzeba być bardzo skupionym przy czytaniu. Czasem, niestety wątki się gubią, myśli uciekają. Nadal nie rozumiem fascynacji Marlowa Lordem, ale nie wrócę już do tej książki, bo za mało czasu mi zostało, a za dużo jest do czytania.
Wróciłam do tej książki bo bardzo wielu latach. Czytałam ją, gdy byłam nastolatką, bo musiałam. Niewiele zrozumiałam, stąd ten powrót.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBudowa szkatułkowa utrudnia zrozumienie tekstu, bo trzeba być bardzo skupionym przy czytaniu. Czasem, niestety wątki się gubią, myśli uciekają. Nadal nie rozumiem fascynacji Marlowa Lordem, ale nie wrócę już do tej książki, bo za mało czasu...
Wciąga jak powieść przygodowa, ale zarówno pod względem szkatułkowej formy, jak i psychologicznej głębi ma do zaoferowania więcej niż tylko rozrywkę. Charakteru dodają marynistyczne motywy opisywane ze znastwem i realia epoki kolonializmu. Tym co może natomiast przeszkadzać w odbiorze, jest spora dawka purpury w opisach przeżyć Jima i ich interpretacji przez Marlowa - stopień egzaltacji dla współczesnych czytelników może mieć wydźwięk ironiczny. Jest to jednak również sposób odczytywania dzieła, chyba równie dobry jak każdy inny. Z tego wynika, że mimo iż autor nie szczędzi słów Marlowa, roztrząsającego motywy zachowania Jima, z powieści można wyczytać znacznie więcej, niż jest w niej napisane.
A to jest cecha dobrej, ponadczasowej literatury.
Wciąga jak powieść przygodowa, ale zarówno pod względem szkatułkowej formy, jak i psychologicznej głębi ma do zaoferowania więcej niż tylko rozrywkę. Charakteru dodają marynistyczne motywy opisywane ze znastwem i realia epoki kolonializmu. Tym co może natomiast przeszkadzać w odbiorze, jest spora dawka purpury w opisach przeżyć Jima i ich interpretacji przez Marlowa -...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDNF 63/456str.
Czuć dobre pisarstwo, ale autor zaczął odpływać w filozoficzne myśli bohaterów i wyobraźnia przestała działać.
DNF 63/456str.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzuć dobre pisarstwo, ale autor zaczął odpływać w filozoficzne myśli bohaterów i wyobraźnia przestała działać.
3/10, bo rozumiałem więcej niż z jądra ciemności. Niewiele więcej, ale więcej.
No dla mnie tragiczna, na początku totalnie się gubiłem w tym kto mówi i o czym w zasadzie, potem już trochę lepiej, ale wciąż mega ciężka lektura.
Chyba po prost za głupi jestem na conrada
Jeszcze w moim wydaniu dialogi były w środku tekstu rozdzielone jedynie myślnikiem, co sprawiało, że ten niezrozumiały tekst był jeszcze bardziej niezrozumiały
3/10, bo rozumiałem więcej niż z jądra ciemności. Niewiele więcej, ale więcej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo dla mnie tragiczna, na początku totalnie się gubiłem w tym kto mówi i o czym w zasadzie, potem już trochę lepiej, ale wciąż mega ciężka lektura.
Chyba po prost za głupi jestem na conrada
Jeszcze w moim wydaniu dialogi były w środku tekstu rozdzielone jedynie myślnikiem, co sprawiało, że ten...
Mieszając po swojemu język marynarski z kramarskimi wydarzeniami (martwy ołowiany angielski otwartych mórz z manekinami w marynarskich mundurach), autor bierze na cel stado najbardziej popularnych i wysublimowanych myśli ludzkich, nigdy, przenigdy nie potrafiąc strącić choćby jednego półżywego białego kruka.
Mieszając po swojemu język marynarski z kramarskimi wydarzeniami (martwy ołowiany angielski otwartych mórz z manekinami w marynarskich mundurach), autor bierze na cel stado najbardziej popularnych i wysublimowanych myśli ludzkich, nigdy, przenigdy nie potrafiąc strącić choćby jednego półżywego białego kruka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoruszyła mnie ta książka i pokazała nową, zaskakującą perspektywę na życie. W dzisiejszym świecie często mówi nam się, że możemy i powinniśmy odcinać się od bolesnej przeszłości, że możemy zacząć od nowa, z tzw. "czystą kartą". Jim pokazuje, że wcale tak nie jest, bo to co się stało, kształtuje nas i nasz los, że nasze życie jest ograniczone, że są rzeczy których możemy nie zdążyć zrobić i takie, których nie zrobimy ze względu na naszą przeszłość. Nie jest to łatwa lektura, czyta się to wolno, mozolnie, w napięciu i ciągłej niewiedzy o co naprawdę tu chodzi, jednak uważam ten zabieg za celowy, w celu pokazania cierpienia i ogromnego napięcia bohatera, który wciąż na nowo przeżywa morski wypadek. Jego koniec jest bardzo bolesny, bo niezawiniony, jednak czułam, że tak być musiało i swoją decyzją Jim pokazał, że wreszcie odebrał lekcję od życia i myślę, że mógł umierać w spokoju przekonany, że wreszcie udało mu się osiągnąć to, do czego zawsze dążył.
Sięgnęłam po tę książkę, bo moja polonistka lata temu powiedziała na zajęciach, że zmieniła jej ona życie i trochę przez całą lekturę szukałam tego magicznego cosia. Myślę, że dopiero po lekturze i przemyśleniu znalazłam ją i że to rzeczywiście bardzo cenna perspektywa.
Uwielbam postać Marlowa, takiej matki chrzestnej, dobrej wróżki, mądrej i bezinteresownie wyciągającej rękę do obcego człowieka, w żadnym razie nie chcąc nic za to i wręcz oburzając się na wszelkie oznaki wdzięczności za tę pomoc. Do tego jest świetnym, bystrym i piekielnie inteligentnym obserwatorem.
Dobra, choć niełatwa książka.
Poruszyła mnie ta książka i pokazała nową, zaskakującą perspektywę na życie. W dzisiejszym świecie często mówi nam się, że możemy i powinniśmy odcinać się od bolesnej przeszłości, że możemy zacząć od nowa, z tzw. "czystą kartą". Jim pokazuje, że wcale tak nie jest, bo to co się stało, kształtuje nas i nasz los, że nasze życie jest ograniczone, że są rzeczy których możemy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOkropnie nudna, zwłaszcza w pierwszej połowie, kiedy otrzymujemy na każdej kartce to samo, czyli rozwałkowywaną nieznośnie jedną sprawę i pean na cześć tytułowego Jima - i tak w kółko bez umiaru. Bohaterowie mają czasami (lub jak ich narrator przedstawia) powierzchowność i rozterki kilkunastolatków. Spodziewałem się bardziej dojrzałej literatury, ale całość jest w moim odczuciu banalna. Nie jestem dostrojony do tej powieści.
Okropnie nudna, zwłaszcza w pierwszej połowie, kiedy otrzymujemy na każdej kartce to samo, czyli rozwałkowywaną nieznośnie jedną sprawę i pean na cześć tytułowego Jima - i tak w kółko bez umiaru. Bohaterowie mają czasami (lub jak ich narrator przedstawia) powierzchowność i rozterki kilkunastolatków. Spodziewałem się bardziej dojrzałej literatury, ale całość jest w moim...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie urzekła mnie ta książka. I nie chodzi mi tutaj o fabułę czy język jakim jest napisana. Książka jest bardzo rozwleczona, dużo w niej różnego rodzaju opisów i dygresji narratora, przez co łatwo zgubić wątek. Zmęczyła mnie po prostu.
Nie urzekła mnie ta książka. I nie chodzi mi tutaj o fabułę czy język jakim jest napisana. Książka jest bardzo rozwleczona, dużo w niej różnego rodzaju opisów i dygresji narratora, przez co łatwo zgubić wątek. Zmęczyła mnie po prostu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTreść stworzyła powieść psychologiczną. Mówiła o człowieku naznaczonym (piętnem pewnej sytuacji) i przez to wyobcowanym w społeczeństwie. Wielokrotnie pojawiała się utrata wiary w ludzi. Książka była pełna dylematów, które towarzyszyły czytelnikowi od początku i przewijały się aż do ostatniego rozdziału. Przy tym została napisana wspaniałym językiem literackim Josepha Conrada (właściwie: Józefa Korzeniowskiego). Autor pokazał swój talent. Za całokształt wydarzeń, pytań i przemyśleń bohaterów przyznałem 7 gwiazdek.
Treść stworzyła powieść psychologiczną. Mówiła o człowieku naznaczonym (piętnem pewnej sytuacji) i przez to wyobcowanym w społeczeństwie. Wielokrotnie pojawiała się utrata wiary w ludzi. Książka była pełna dylematów, które towarzyszyły czytelnikowi od początku i przewijały się aż do ostatniego rozdziału. Przy tym została napisana wspaniałym językiem literackim Josepha...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo wielu latach i po wielu ostatnich porażkach czytelniczych, na których się rozbiłam, zdecydowałam ponownie przeczytać Lorda Jima. Klasyka, to klasyka. Nawet po latach wyśmienicie było zatopić się w marynistycznej wizji Conrada. Niezmiennie ten świat mnie pochłania.
Po wielu latach i po wielu ostatnich porażkach czytelniczych, na których się rozbiłam, zdecydowałam ponownie przeczytać Lorda Jima. Klasyka, to klasyka. Nawet po latach wyśmienicie było zatopić się w marynistycznej wizji Conrada. Niezmiennie ten świat mnie pochłania.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNarracja / Styl / Humor 10/10
Bohaterowie 8/10
Fabuła / Zwroty Akcji 7/10
Przesłanie / Problematyka 9/10
Świat Przedstawiony 8/10
Klimat / Subiektywne odczucia 8/10
PODSUMOWUJĄC 9/10
Narracja / Styl / Humor 10/10
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBohaterowie 8/10
Fabuła / Zwroty Akcji 7/10
Przesłanie / Problematyka 9/10
Świat Przedstawiony 8/10
Klimat / Subiektywne odczucia 8/10
PODSUMOWUJĄC 9/10
Miałem ogromny problem z oceną tejże książki. Z jednej strony, po pierwsze, porusza tak ważne kwestie jak: honor i odpowiedzialność. Po drugie, doceniam kunszt samego autora - język oraz styl. To jednak, pomimo tego....ehhhh. Mnie ta książka wynudziła niemiłosiernie. Nie jest to typ literatury wciągającej, ale cóż. Zachęcam do przeczytania, zgłębienia bohatera na własną rękę.
Miałem ogromny problem z oceną tejże książki. Z jednej strony, po pierwsze, porusza tak ważne kwestie jak: honor i odpowiedzialność. Po drugie, doceniam kunszt samego autora - język oraz styl. To jednak, pomimo tego....ehhhh. Mnie ta książka wynudziła niemiłosiernie. Nie jest to typ literatury wciągającej, ale cóż. Zachęcam do przeczytania, zgłębienia bohatera na własną rękę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiepsko się zestarzała
Kiepsko się zestarzała
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedyś, po przeczytaniu Dżozefa Jakuba Małeckiego postanowiłam poznać bliżej prozę Conrada. Sięgnęłam po Jądro ciemności, jednak nie olśniło mnie, teraz nadeszła kolej na Lorda Jima. Zaczynam rozumieć co może fascynować w Conradzie, jest to ciekawy i niezwykły sposób przedstawiania ludzkiej moralności przez pryzmat odczuć, gmatwaniny wrażeń, ukazania głębi poczucia winy. Niemniej jest to dla mnie ciągle literatura trudna i ambitna.
Kiedyś, po przeczytaniu Dżozefa Jakuba Małeckiego postanowiłam poznać bliżej prozę Conrada. Sięgnęłam po Jądro ciemności, jednak nie olśniło mnie, teraz nadeszła kolej na Lorda Jima. Zaczynam rozumieć co może fascynować w Conradzie, jest to ciekawy i niezwykły sposób przedstawiania ludzkiej moralności przez pryzmat odczuć, gmatwaniny wrażeń, ukazania głębi poczucia winy....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedyś, dawno, wstrząsnęła mną do głębi. Chyba bez nadmiernej egzaltacji mogę napisać, że w znacznej mierze ukształtowała mnie literacko. Dziś pewnie inaczej bym ją odczytał, ale to nic nie zmienia.
Kiedyś, dawno, wstrząsnęła mną do głębi. Chyba bez nadmiernej egzaltacji mogę napisać, że w znacznej mierze ukształtowała mnie literacko. Dziś pewnie inaczej bym ją odczytał, ale to nic nie zmienia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDługo nie mogłem dojść do tego, co mi w tej książce tak bardzo przeszkadza. Ostatecznie stwierdzam, że to gloryfikacja tzw. "romantyzmu" w mickiewiczowskim znaczeniu tego pojęcia. W połączeniu z formą powieści, strasznie nużące.
Długo nie mogłem dojść do tego, co mi w tej książce tak bardzo przeszkadza. Ostatecznie stwierdzam, że to gloryfikacja tzw. "romantyzmu" w mickiewiczowskim znaczeniu tego pojęcia. W połączeniu z formą powieści, strasznie nużące.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowieść szkatułkowa o winie, pokucie i szukaniu własnego miejsca na świecie.
Zestarzała się ale bardzo godnie. Conrad-moralista znowu bierze się za bary z kolonializmem.
Opowieść szkatułkowa o winie, pokucie i szukaniu własnego miejsca na świecie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZestarzała się ale bardzo godnie. Conrad-moralista znowu bierze się za bary z kolonializmem.
Ostatnio czytana w szkole, i wydawało mi się, że nic a nic już z niej nie pamiętam, ale gdy doszłam do historii z Patusanu to wszystko do mnie wróciło. Musiało mocno utkwić i w głowie skoro po tylu latach pamiętałam. Zręczny obraz żeglugi, kolonizacji i mentalności tamtych czasów. Ale to ostatnio czytane "Zwierciadło morza" autora skradło moje serce. Wyzwanie LC sierpień 2024
Ostatnio czytana w szkole, i wydawało mi się, że nic a nic już z niej nie pamiętam, ale gdy doszłam do historii z Patusanu to wszystko do mnie wróciło. Musiało mocno utkwić i w głowie skoro po tylu latach pamiętałam. Zręczny obraz żeglugi, kolonizacji i mentalności tamtych czasów. Ale to ostatnio czytane "Zwierciadło morza" autora skradło moje serce. Wyzwanie LC sierpień...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka, która mieści w sobie jak gdyby kilka utworów literackich. Mnogość motywów i bardzo rozbudowana akcja. Są nawet motywy z Jądra ciemności (Marlow), lecz jakość gorsza według mnie. Czytało mi się okropnie.
Czytałam z własnej woli i była to dla mnie po prostu męka. Uważam, że za kilka lat ten tekst będzie aczytalny dla przyszłego pokolenia. Opisy akurat mi się podobały, ale tam prawie w ogóle nie ma dialogu, więc czyta się trzy razy dłużej i to nie zaciekawi młodych czytelników. Uważam, że teraz to tylko ciekawostka dla filologów i pasjonatów literatury.
Po prostu nie trafiła w moje gusta. Nawet do końca nie wiem o czym była, bo skupienie 100% nie wystarczało na Conrada.
Książka, która mieści w sobie jak gdyby kilka utworów literackich. Mnogość motywów i bardzo rozbudowana akcja. Są nawet motywy z Jądra ciemności (Marlow), lecz jakość gorsza według mnie. Czytało mi się okropnie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałam z własnej woli i była to dla mnie po prostu męka. Uważam, że za kilka lat ten tekst będzie aczytalny dla przyszłego pokolenia. Opisy akurat mi się...
Jądro ciemności ciekawsze, tematyka Lorda Jima ani mnie ziębi, ani grzeje, dość też nijako przedstawiona. Sory!
Jądro ciemności ciekawsze, tematyka Lorda Jima ani mnie ziębi, ani grzeje, dość też nijako przedstawiona. Sory!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toświetna książka, a najlepszy jest moim zdaniem przekład Filipczuka, czyta się to znakomicie. Polecam!
świetna książka, a najlepszy jest moim zdaniem przekład Filipczuka, czyta się to znakomicie. Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWielka, uniwersalna proza.
Wielka, uniwersalna proza.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to