Jest to bardzo dobra książka. Która me jedną naprawdę dużą wadę. Jak wiele lat temu tamu próbowałem pierwszy raz zacząć czytać tą książkę niestety nie dałem rady przebrnąć przez początek bo nie rozumiałem w ogole świata warhammera 40k wystepujacych tam pojęć i postaci. I pewnie wiele nowych osob probujacych czytac ta ksiazke robi ten sam blad i sie zraza bo powinny niestety sprobowac wpierw obejrzec pare filmikow na youtubie by chociaz zrozumiec jak ten swiat wyglada i jak jest skonstruowany. Bo bariera wejscia jest dosyc wysoko postanowiona i ogolnie pisarze zakladaja ze ksiazka jest pisana dla fanow tego gatunku. Ale bardzo polecam bo to jedna z lepiej napisanych ksiazek w40k.
Jest to bardzo dobra książka. Która me jedną naprawdę dużą wadę. Jak wiele lat temu tamu próbowałem pierwszy raz zacząć czytać tą książkę niestety nie dałem rady przebrnąć przez początek bo nie rozumiałem w ogole świata warhammera 40k wystepujacych tam pojęć i postaci. I pewnie wiele nowych osob probujacych czytac ta ksiazke robi ten sam blad i sie zraza bo powinny niestety...
O wow.
Styczność z uniwersum Warhammer 40k mam dopiero od niedawna, głównie za sprawą animacji z serii Secret Level i gier Space Marine, no i oczywiście samej postaci space marine przewijających się w popkulturze.
Większość przewodników każe zaczynać przygodę książkową od cyklu „Herezja Horusa”, którego „Wywyższenie” jest pierwszą częścią (z kilkudziesięciu).
Jak się to czyta? Doskonale, chyba od czasu jak miałem 15 lat i zacząłem czytać „Wiedźmina” żadna książka nie weszła mi tak mocno i to na taką skalę, że od razu zamówiłem 4 kolejne części. Fabuła jest wartka, naprawdę ciekawa, klimat uniwersum wprost wylewa się ze stron, a jednocześnie ciągle masz ochotę na więcej. W lore świata jesteśmy wprowadzani powoli i sukcesywnie, jednocześnie książka nie atakuje nas nachalną łopatologiczną ekspozycją. Wrażenie czytania o rycerzach w kosmosie jest cudowne. Aż chce się wziąć do ręki bolter, piłomiecz i tłuc potwory Chaosu ku chwale Imperatora.
Jedna, ale wielka wada. Książki są wydane bardzo ale to bardzo słabo pod względem jakościowym i aż prosi się o jakieś piękne wydania w twardej oprawie. No i cenowo jest strasznie zważywszy na to, że większość jest już dostępna głównie na Allegro.
O wow.
Styczność z uniwersum Warhammer 40k mam dopiero od niedawna, głównie za sprawą animacji z serii Secret Level i gier Space Marine, no i oczywiście samej postaci space marine przewijających się w popkulturze.
Większość przewodników każe zaczynać przygodę książkową od cyklu „Herezja Horusa”, którego „Wywyższenie” jest pierwszą częścią (z kilkudziesięciu).
Jak się to...
Moja pierwsza styczność z uniwersum
Warhammera. Książka mnie bardzo szybko wciągnęła i od razu myślę o zamawianiu kolejnych tomów. Bardzo fajny wstęp do tego potężnego uniwersum, widzianego oczami Garvielq Lokena, wręcz idealnego pod każdym względem żołnierza, co z pewnością ułatwia czytelnikowi utożsamienie się z nim. Książka bardzo dobrze pokazuje braterskość oraz
lojalność w Legionach, podkreślając, że Space Marines wykonają każde zadanie. Na plus opis scen batalistycznych, które są dosyć szczegółowe i oddają dynamikę bitwy. Na delikatny minus ilość różnorakich imion, które na pewno ciężko spamiętać przy pierwszym kontakcie (na duży plus ściąga na początku książki z rozpiską imion i nazwisk). Polecam dla fanów science fiction i osób, które chcą się zagłębić w jakiś świat na dłużej.
Moja pierwsza styczność z uniwersum
Warhammera. Książka mnie bardzo szybko wciągnęła i od razu myślę o zamawianiu kolejnych tomów. Bardzo fajny wstęp do tego potężnego uniwersum, widzianego oczami Garvielq Lokena, wręcz idealnego pod każdym względem żołnierza, co z pewnością ułatwia czytelnikowi utożsamienie się z nim. Książka bardzo dobrze pokazuje braterskość...
Nieoczekiwanie dużo bardziej mi się podobało niż zakładałem. Bardzo fajna militarna historia, pełna mroku. Jedynie trochę na minus straszliwa mnogość postaci o złożonych imionach
Nieoczekiwanie dużo bardziej mi się podobało niż zakładałem. Bardzo fajna militarna historia, pełna mroku. Jedynie trochę na minus straszliwa mnogość postaci o złożonych imionach
Mroczna, ciężka od wojny książka, ale nie powinniście oczekiwać niczego innego po opowieści o Krucjacie Imperatora Terry.
Obniżam trochę notę za fakt, ze jest to ksiazka mocno skierowana do fanów uniwersum Warhammera 40.000
Postronny Czytelnik może nie dać się wciągnąć w opowiesc o 63 Legionie i jego dowódcach oraz o Horusie, Mistrzu Wojny Imperium i jego drodze do Herezji.
Dla fana uniwersum, to ważna seria, ktora wyjaśnia wiele zdarzeń z historii i dopełnia wiedzę.
Zapowiada sie kolejna ciekawa podróż.
Mroczna, ciężka od wojny książka, ale nie powinniście oczekiwać niczego innego po opowieści o Krucjacie Imperatora Terry.
Obniżam trochę notę za fakt, ze jest to ksiazka mocno skierowana do fanów uniwersum Warhammera 40.000
Postronny Czytelnik może nie dać się wciągnąć w opowiesc o 63 Legionie i jego dowódcach oraz o Horusie, Mistrzu Wojny Imperium i jego drodze do Herezji....
Nie spodziewałem się takiej jakości fantastyki. Cała seria Herezja Horusa ma mnóstwo części więc sięgnąłem ze sceptycyzmem po tę pozycję. Niemniej jednak od dłuższego czasu chciałem zapoznać się z uniwersum Warhammera 40k, co było główną motywacją mojej lektury. W zasadzie z uwagi na jego rozległość nie sposób znaleźć jednego miejsca, które najlepiej wprowadziłoby żółtodzioba w odmęty jego złożoności.
Ta pozycja jest bodaj jedną z niewielu najlepszych metod wejścia do tego świata. Z początku książka przytłacza mnogością pojęć czy też nazwisk, jednak dosyć udanie tłumaczy zawiłości świata 10 tysięcy lat przed wydarzeniami z głównej serii gier.
Akcja bardzo wciąga. Muszę przyznać, że jestem skrzywiony pod względem podatności na patos, który w działaniach legionów wylewa się wręcz z zalewu rytuałów i poz. Jednak postacie są złożone i niepapierowe co dodaje ładunku podejmowanym przez nich działaniom i sprawia, że akcja to nie czcze pozory a kryje się za nimi cel i ciekawe konsekwencje.
Co więcej, książka ma momentami charakter refleksyjny i filozoficzny pozwalający lepiej ocenić możliwości i przeszkody gatunku ludzkiego do trwania w stałym dobrobycie. Bardzo dobre sci-fi, niesamowicie wciąga.
Nie spodziewałem się takiej jakości fantastyki. Cała seria Herezja Horusa ma mnóstwo części więc sięgnąłem ze sceptycyzmem po tę pozycję. Niemniej jednak od dłuższego czasu chciałem zapoznać się z uniwersum Warhammera 40k, co było główną motywacją mojej lektury. W zasadzie z uwagi na jego rozległość nie sposób znaleźć jednego miejsca, które najlepiej wprowadziłoby...
To typowe militarystyczne sci-fi, pełne patosu, opisów krwawych starć i tzw. "żołnierskiej", tj. dość subtelnej - "filozofii". Bohaterowie są przeciętnie interesujący, a ich rozterki na ogół - godne politowania. Akcja sprowadza się zaś do tego, że protagoniści na ogół latają od planety do planety i podbijają.
Niemniej - czyta się to całkiem nieźle.
Były takie fragmenty, w którym "Czasowi Horusa" udało się mnie wciągnąć, szczególnie w tych chwilach, gdy rzecz poruszała np. temat odbudowy miasta po włączeniu do Imperium, walk z magarachnidami na "Rzeźni", czy pierwszego spotkania z wytworem Chaosu. Przez resztę leciałem już jednak siłą rozpędu, bardziej z sympatii do świata W40k, niż dlatego że to dobre sci-fi.
Bo, że "Czas Horusa" jest "niezły" - jestem w stanie spokojnie się zgodzić, natomiast do statusu "dobrego", to mu jednak jeszcze trochę brakuje.
Jeśli lubisz uniwersum Warhammera 40k - to musisz to przeczytać. Dla reszty jest to rzecz całkowicie pomijalna i mogą odjąć od końcowej noty z półtorej punktu.
https://kulturaobrazkowa.pl
To typowe militarystyczne sci-fi, pełne patosu, opisów krwawych starć i tzw. "żołnierskiej", tj. dość subtelnej - "filozofii". Bohaterowie są przeciętnie interesujący, a ich rozterki na ogół - godne politowania. Akcja sprowadza się zaś do tego, że protagoniści na ogół latają od planety do planety i podbijają.
Godny start ogromnej serii opowiadających o wydarzeniach popularnego universum Warhammer 40K. Łagodne wprowadzenie w świat i zaznajomienie z jego podstawowymi mechanikami i strukturami. Wyraziści bohaterowie i interwałowa dynamika sprawiają że książkę połyka się niesamowicie szybko. Polecam każdemu kto choć trochę sympatyzuje ze stylem sci-fi. Ostrzegam, ta książka może być bramą do wsiąknięcia w przepastne uniwersum warhammera 40k, które jest dziś reprezentowane przez różnego typu media rozrywki - głównie gry planszowe, komputerowe oraz literaturę.
Godny start ogromnej serii opowiadających o wydarzeniach popularnego universum Warhammer 40K. Łagodne wprowadzenie w świat i zaznajomienie z jego podstawowymi mechanikami i strukturami. Wyraziści bohaterowie i interwałowa dynamika sprawiają że książkę połyka się niesamowicie szybko. Polecam każdemu kto choć trochę sympatyzuje ze stylem sci-fi. Ostrzegam, ta książka może być...
Przeczytałem to w ramach projektu "Czesiek, sifi bywa fajne". To program UE, który ma mnie przekonać, że takie książki da się napisać dobrze.
I cóż, jestem w zasadzie pozytywnie zaskoczony, aczkolwiek trzeba czytać jednym okiem lub słuchać jednym uchem, żeby nieścisłości świata lub niekonsekwencja logiczna nie raziły.
Idę szukać dalej dobrego sifi.
Przeczytałem to w ramach projektu "Czesiek, sifi bywa fajne". To program UE, który ma mnie przekonać, że takie książki da się napisać dobrze.
I cóż, jestem w zasadzie pozytywnie zaskoczony, aczkolwiek trzeba czytać jednym okiem lub słuchać jednym uchem, żeby nieścisłości świata lub niekonsekwencja logiczna nie raziły.
Idę szukać dalej dobrego sifi.
Początek wielkiej historii w uniwersum Warhammera o herezji Horusa która wstrząsnęła galaktyka. Wojskowa sci-fi o braterstwie i honorze astardes, które krok po kroczku zostaje zachwiana. Opowieść o tytułowym Horusie który jest Prymarchą synem Imperatora i jego synach wilkach Luny jak wśród nich powoli wkradają się zazdrość i nienawiść. Autor świetnie buduje w książce nastrój narastającej intrygi i stosunków pomiędzy Legoonami
Początek wielkiej historii w uniwersum Warhammera o herezji Horusa która wstrząsnęła galaktyka. Wojskowa sci-fi o braterstwie i honorze astardes, które krok po kroczku zostaje zachwiana. Opowieść o tytułowym Horusie który jest Prymarchą synem Imperatora i jego synach wilkach Luny jak wśród nich powoli wkradają się zazdrość i nienawiść. Autor świetnie buduje w książce...
Pierwszy raz miałem kontakt z historią Warhamera więc jestem pozytywnie zaskoczony, teraz czas na kolejne audio książki a jeśli przypadnie mi naprawdę do gustu to zamienię Jenna papierową kolekcję.
Pierwszy raz miałem kontakt z historią Warhamera więc jestem pozytywnie zaskoczony, teraz czas na kolejne audio książki a jeśli przypadnie mi naprawdę do gustu to zamienię Jenna papierową kolekcję.
Warto to przeczytać jak się wcześniej nie czytało military sf i jak się jest odpowiednio młodym. Nie dworuję sobie, po prostu znacznie lepiej się czyta takie pozycje jak ma się świeży umysł, który lepiej znosi duże nieścisłości. Z wiekiem znosi się to ciężej. Jeśli podejdziemy jednak z wyrozumiałością do nieustraszonym marines, którzy się boją, geniuszy taktyki którzy popełniają idiotyczne błędy, wojskowych z silnie rozwiniętym poczuciem braterstwa, którzy po stuleciach toczenia konfliktów nadal chcą rozwiązywać problemy decyzyjne przy pomocy pojedynku na noże, gdzie w imperium rozsądku najważniejsza jest duma i honor, gdy wygrzebiemy się z tego oceanu niespełnionych dziecięcych marzeń o dobrej rozróbie w imię szlachetnych ideałów to nadal wh40k (ok, 30k) broni się bardzo kompleksowo opisanym światem, charakterami i niepowtarzalną atmosferą nieustannego końca czasów. Mnie zmęczyła, ale wiem, że jeszcze 20 lat temu bym ją chłonął, tak jak chłonąłem Expanded Universe. Na niektóre książki jest określony czas w życiu, więc zazdroszczę tym którym się ona podoba, bo rozumiem czemu się podoba. Na mnie jest już za późno, miałem po lekturze nieodparte uczucie, że przy tym prezentowanym poziomie inteligencji ludzi, ich moralności, ucywilizowaniu itp., chyba pozostaje mi tylko kariera kultysty, albo (co jeszcze gorsze), poszukanie jakieś planety T'au, a sam Imperator to jakiś spisek Wielkich Potęg by ludzkość zjednoczyć w coś co łatwo przeciągnąć na swoją stronę i od wewnątrz podbić.
Oddzielne gratulacje dla lektora, zaskoczył mnie interpretacją, przypisał bym wielu osobom i ich wypowiedziom inne barwy emocji, ale tym milej się słuchało kogoś z takim kunsztem i zaangażowaniem.
Warto to przeczytać jak się wcześniej nie czytało military sf i jak się jest odpowiednio młodym. Nie dworuję sobie, po prostu znacznie lepiej się czyta takie pozycje jak ma się świeży umysł, który lepiej znosi duże nieścisłości. Z wiekiem znosi się to ciężej. Jeśli podejdziemy jednak z wyrozumiałością do nieustraszonym marines, którzy się boją, geniuszy taktyki którzy...
Witajcie w XXXI milenium, w czasach Wielkiej Krucjaty, gdzie Imperator podbija galaktykę na czele genetycznie doskonałych Legionów. Autor nie prowadzi nas za rękę – od pierwszych stron jesteśmy rzuceni w sam środek konfliktu, gdzie natłok nazwisk i chaos bitewny mogą przytłoczyć.
Ale to tylko fasada, bo prawdziwa siła tej książki leży nie w skali, a w kameralnych momentach. Gdy opada bitewny kurz, to właśnie tutaj, w szeptach na korytarzach i cichych wątpliwościach, zasiane zostają ziarna największej intrygi w dziejach Imperium. Obserwowanie tych pierwszych pęknięć w braterskiej lojalności oczami Garviela Lokena wciąga znacznie bardziej niż największe eksplozje.
Ostatecznie, "Wywyższenie Horusa" to potężne, otwarte drzwi do jednego z największych uniwersów science fiction. Z pewnością podzieli czytelników: jednych bez reszty pochłonie, innych może odrzucić skalą i tempem. Mimo to, uważam, że każdy fan gatunku powinien dać jej szansę i samemu sprawdzić, po której stronie tych drzwi wyląduje.
Witajcie w XXXI milenium, w czasach Wielkiej Krucjaty, gdzie Imperator podbija galaktykę na czele genetycznie doskonałych Legionów. Autor nie prowadzi nas za rękę – od pierwszych stron jesteśmy rzuceni w sam środek konfliktu, gdzie natłok nazwisk i chaos bitewny mogą przytłoczyć.
Ale to tylko fasada, bo prawdziwa siła tej książki leży nie w skali, a w kameralnych...
Warhammer. To universum istniało zawsze gdzieś obok, niby znane, jednak nieodkryte. W końcu znalazłem tom pierwszy na audiotece i posłuchałem. Na początku było ciężko to wszystko ogarnąć, jednak po kilku rozdziałach, cały ten świat i bohaterowie wciągnęli mnie bez reszty. Przeraziła bezwzględność, mania niszczenia całych cywilizacji i niewytłumaczalna ignorancja na wszystko co inne niż Terrańskie. Pomimo to historia wciąga. Za mną już 5 tomów, pierwsze trzy wymiatają, ale i pozostałe są interesujące, choć zmienia się paleta bohaterów,cała historia doskonale się zazębia. No i brawa dla lektora, pan Filip Kosior , który genialnie czyta przygody kociołka i jego drużyny, sprawia że bardzo dobrze wtapiamy się w świat herezji Horusa.
Warhammer. To universum istniało zawsze gdzieś obok, niby znane, jednak nieodkryte. W końcu znalazłem tom pierwszy na audiotece i posłuchałem. Na początku było ciężko to wszystko ogarnąć, jednak po kilku rozdziałach, cały ten świat i bohaterowie wciągnęli mnie bez reszty. Przeraziła bezwzględność, mania niszczenia całych cywilizacji i niewytłumaczalna ignorancja na wszystko...
„Czas Horusa” na początku może wydawać się trudny do rozgryzienia – fabuła startuje powoli, a mnogość szczegółów i specyficzny styl mogą przytłaczać. Jednak z czasem historia wciąga, a złożony świat i głębokie postaci zaczynają fascynować. To książka, która wymaga cierpliwości, ale wynagradza wytrwałość emocjonującą podróżą i niebanalnymi refleksjami. Polecam tym, którzy lubią wyzwania literackie! Sięgnę po kolejne części
„Czas Horusa” na początku może wydawać się trudny do rozgryzienia – fabuła startuje powoli, a mnogość szczegółów i specyficzny styl mogą przytłaczać. Jednak z czasem historia wciąga, a złożony świat i głębokie postaci zaczynają fascynować. To książka, która wymaga cierpliwości, ale wynagradza wytrwałość emocjonującą podróżą i niebanalnymi refleksjami. Polecam tym, którzy...
Żałuję, że nie odkryłem tej książki wcześniej, choć z drugiej strony cieszę się, że trafiła do mnie właśnie teraz - może wtedy nie potrafiłbym jej tak docenić. Dzięki niej znów poczułem się jak mały chłopiec, który marzy o tym, by wskoczyć w potężną zbroję Space Marine, chwycić boltera i szerzyć słowo boskiego Imperatora w bezkresnym kosmosie! Uniwersum, w które wprowadza ta powieść, jest ogromne i pełne szczegółów, można w nim utonąć niczym w samej Osnowie. Mnie już wciągnęło i nie zamierza puścić… a ja nawet nie próbuję się bronić - wręcz przeciwnie, daję się pożerać z uśmiechem na twarzy ;).
Burn the heretic!
For the Emperor!
Żałuję, że nie odkryłem tej książki wcześniej, choć z drugiej strony cieszę się, że trafiła do mnie właśnie teraz - może wtedy nie potrafiłbym jej tak docenić. Dzięki niej znów poczułem się jak mały chłopiec, który marzy o tym, by wskoczyć w potężną zbroję Space Marine, chwycić boltera i szerzyć słowo boskiego Imperatora w bezkresnym kosmosie! Uniwersum, w które wprowadza...
Nigdy nie byłem into WH40k. Szanowałem uniwersum i zajawki, ale raczej przelatywały one obok mnie, ponieważ ogrom świata zdawał mi się zbyt przytłaczający, aby się weń zanurzać… Wybacz mi Imperatorze, albowiem się myliłem.
Warhammer to dla mnie bardzo fajne uniwersum, które tylko na pozór można skrócić do jakże pięknej sentencji wybrzmiewającej w naszej narodowej epopei kosmicznej: „Napierdalać!”. WH40k to właśnie to właśnie to. Łap za miecz, topór, bolter i wycinaj hordy kosmitów w imię Imperatora chroniącego nas przed złem Chaosu. I to kurna bawi, jest proste, cieszy mordę niemalże każdego chłopa. Kiedy jednak zanurzysz się w tym świecie, prędko odkryjesz, że próżno wypluć ponad 600 książek/opowiadań/nowel, bez poruszenia czegoś głębszego.
Sama „Herezja Horusa” to zbiór 54 książek (oraz kilku mniejszych bądź większych opowiadań, komiksów oraz słuchowisk, co daje finalnie jakieś 63 teksty kultury). Poza tym okres ten chyba powinien być określany mianem WH30k! Cóż – jeżeli gdzieś palnę głupotę, mam nadzieję, że moi zacni bracia i siostry w fandomie skorygują mój błąd.
Pewien jestem, iż podobnych mnie ludzi jest cała masa. Coś tam słyszeli, może słuchali podcastów albo oglądali filmy na yt streszczające historię z książek. Dobrze wam tedy radzę! Wywalcie to w cholerę, łapcie za książkę bądź genialny audiobook (tak dobrego Filipa Kosiora jeszcze nie słuchałem), by dać się porwać. To nie jest jakaś tam historyjka o piu-piu laserkach bez polotu i finezji. Dan Abnett naprawdę tchnął w książkę ducha nie tylko wojny, ale przede wszystkim braterstwa, lojalności, honoru, a także cudownej przyjaźni.
Głównym bohaterem pierwszej części jest Garviel Loken, kapitan 10. Kompanii Legionu Kosmicznych Marines Wilki Luny. Loken to ceniony wojownik, niezwykle honorowy, trochę ponury, ale szanowany przez wszystkich towarzyszy. Za swoje zasługi dostępuje zaszczytu zasiadania w Kwadrze, czyli radzie wojennej samego Mistrza Wojny, Horusa Lupercala, ulubionego syna Imperatora (niech nam wiecznie panuje). Dowódca imperialnych wojsk, chociaż jest bohaterem tytułowym, to pojawia się stosunkowo rzadko na kartach powieści, ale kiedy już jest – kradnie sceny. To nie tylko wybitny dowódca oraz strateg, ale zaskakująco zręczny polityk. To była rzecz, która zaskoczyła mnie najbardziej! Sposób, w jaki Horus wykorzystuje Kwadrę, to czysty geniusz, a naprawdę nie spodziewałem się takiego zmysłu po kimś, kogo celem jest prowadzić Wielką Krucjatę. Dziwi mnie, iż ten aspekt jest tak często ignorowany, a uważam to za niezwykle ważne - wszak nie ma bardziej paskudnej i plugawej istoty od polityka! Mistrz wojny jawi nam się niemniej jako idealista, aczkolwiek potężny ciężar przytłacza go coraz bardziej. Poza Lokenem, do Kwadry należą: Ezekiel Abaddon, Horus Aximand oraz Tarik Torgaddon. Wszyscy będący oddanymi sługami Imperatora oraz swojego ukochanego dowódcy.
Książka podzielona jest na trzy części, a każda z nich stanowi kolejny krok na drodze do największej tragedii w dziejach ludzkości. Warto odnotować, iż autor bardzo dobrze manipuluje tutaj tempem akcji. Walka jest szybka, brutalna, groźna, natomiast chwile wytchnienia na statku zdają się być niekiedy wręcz sielankowe, kiedy wojownicy astartes trenują, spotykają się czy udzielają wywiadów dla nowo powstałego korpusu upamiętniaczy.
Historia zaczyna się od przedstawienia walki na planecie 63-19, gdzie poległ Hastur Sejanus, tworząc tym samym wakat w Kwadrze. Śmierć ta wywarła olbrzymi wpływ na Horusa, który przez długi czas będzie się obwiniał z jej powodu. Jedna z pierwszych rys, drobne pęknięcie. Kolejne wydarzenia zabierają nas na planetę 140-20, gdzie zastajemy gęstą, niczym jucha wyciekła z rozpłatanego kałduna xenos, akcje. Mamy tutaj wojnę totalną. Wojnę, w której kosmiczny żołnierz musi dorównać, a nawet przewyższyć mordercze bestie. Ile jednak może zostać w człowieku, nawet tym genetycznie ulepszonym po takim koszmarze? Potem następuje kolejna zmiana scenerii. Dziwaczna nadzieja na pojednanie z dawno niewidzianą rodziną, ale jakąś inną, obcą, a mimo to bardziej pokojową. W wyniku incydentu dochodzi do kolejnej walki i powolnego, acz stałego osuwania się w mroku.
Nie będę zagłębiał się w szczegóły fabularne, bowiem drobny spoiler potrafi popsuć rozrywkę. Pochylę się natomiast nad stylem. Bardzo wyraźny, lekki, nieskomplikowany, a przy tym zaskakująco wysokiej jakości. Nie uważam, że pierwsze zdanie w książce jest najważniejsze, ale fraza „Byłem tam, gdy Horus zabił Imperatora”, rozbrzmiewa mi w głowie jak gong. Jest to soczysty kawał militarnego SF, aczkolwiek pozbawiony tej… moralizatorsko-filozoficznej otoczki. W tym przypadku to bardzo duży plus.
Słowem jeszcze o audiobooku! Czyta Filip Kosior i jak wiele razy słucham owego lektora w różnych dziełach, tak chyba po raz pierwszy zdarzyło mi się czuć tak duże zaangażowanie z jego strony. Naprawdę poczułem, że p. Kosior skrycie chowa potężną armię figurek Imperium gdzieś w szufladzie. Doskonała realizacja, winszuje.
Zastanawiam się, czy można tej książce przyznać wysoką notę? W sumie nie ma w niej zbyt wiele odkrywczych rzeczy, jest wręcz bezczelnie tania, a jednocześnie tak heroicznie napakowana sprawami wielce istotnymi. Honor, zasady, wierność, braterstwo, zdrada! To są kwestie naprawdę ważne, uniwersalne niezależnie od czasów. Przerysowane? Oczywiście, że tak. Testosteron ocieka z potężnych naramienników oraz bolterów marines, ale robi to dobrze. Jest miejsce na tajemnice, spiski, a także całą masę świetnie zaimplementowanego światotwórstwa. Zasada „show don’t tell” nie została tutaj karygodnie złamana. Strzelba Czechowa wystrzeliwała w odpowiednim momencie, a brzytwa Okhama cięła szybko. Nie sposób ocenić tej książki słabo. Oczywiście, nie jest dla każdego! Głębokiej fabuły czy rozbudowanych motywów raczej tutaj nie uświadczycie. Tutaj dominuje prostota rozwiązań, stojąca tak dalece od prostactwa, jak tylko się da. Ja lubię prostotę, dlatego zostawiam tutaj 8/10 i idę patrzeć, jak galaktyka staje w płomieniach.
Nigdy nie byłem into WH40k. Szanowałem uniwersum i zajawki, ale raczej przelatywały one obok mnie, ponieważ ogrom świata zdawał mi się zbyt przytłaczający, aby się weń zanurzać… Wybacz mi Imperatorze, albowiem się myliłem.
Warhammer to dla mnie bardzo fajne uniwersum, które tylko na pozór można skrócić do jakże pięknej sentencji wybrzmiewającej w naszej narodowej epopei...
Nigdy nie byłem into WH40k. Szanowałem uniwersum i zajawki, ale raczej przelatywały one obok mnie, ponieważ ogrom świata zdawał mi się zbyt przytłaczający, aby się weń zanurzać… Wybacz mi Imperatorze, albowiem się myliłem.
Warhammer to dla mnie bardzo fajne uniwersum, które tylko na pozór można skrócić do jakże pięknej sentencji wybrzmiewającej w naszej narodowej epopei kosmicznej: „Napierdalać!”. WH40k to właśnie to właśnie to. Łap za miecz, topór, bolter i wycinaj hordy kosmitów w imię Imperatora chroniącego nas przed złem Chaosu. I to kurna bawi, jest proste, cieszy mordę niemalże każdego chłopa. Kiedy jednak zanurzysz się w tym świecie, prędko odkryjesz, że próżno wypluć ponad 600 książek/opowiadań/nowel, bez poruszenia czegoś głębszego.
Sama „Herezja Horusa” to zbiór 54 książek (oraz kilku mniejszych bądź większych opowiadań, komiksów oraz słuchowisk, co daje finalnie jakieś 63 teksty kultury). Poza tym okres ten chyba powinien być określany mianem WH30k! Cóż – jeżeli gdzieś palnę głupotę, mam nadzieję, że moi zacni bracia i siostry w fandomie skorygują mój błąd.
Pewien jestem, iż podobnych mnie ludzi jest cała masa. Coś tam słyszeli, może słuchali podcastów albo oglądali filmy na yt streszczające historię z książek. Dobrze wam tedy radzę! Wywalcie to w cholerę, łapcie za książkę bądź genialny audiobook (tak dobrego Filipa Kosiora jeszcze nie słuchałem), by dać się porwać. To nie jest jakaś tam historyjka o piu-piu laserkach bez polotu i finezji. Dan Abnett naprawdę tchnął w książkę ducha nie tylko wojny, ale przede wszystkim braterstwa, lojalności, honoru, a także cudownej przyjaźni.
Głównym bohaterem pierwszej części jest Garviel Loken, kapitan 10. Kompanii Legionu Kosmicznych Marines Wilki Luny. Loken to ceniony wojownik, niezwykle honorowy, trochę ponury, ale szanowany przez wszystkich towarzyszy. Za swoje zasługi dostępuje zaszczytu zasiadania w Kwadrze, czyli radzie wojennej samego Mistrza Wojny, Horusa Lupercala, ulubionego syna Imperatora (niech nam wiecznie panuje). Dowódca imperialnych wojsk, chociaż jest bohaterem tytułowym, to pojawia się stosunkowo rzadko na kartach powieści, ale kiedy już jest – kradnie sceny. To nie tylko wybitny dowódca oraz strateg, ale zaskakująco zręczny polityk. To była rzecz, która zaskoczyła mnie najbardziej! Sposób, w jaki Horus wykorzystuje Kwadrę, to czysty geniusz, a naprawdę nie spodziewałem się takiego zmysłu po kimś, kogo celem jest prowadzić Wielką Krucjatę. Dziwi mnie, iż ten aspekt jest tak często ignorowany, a uważam to za niezwykle ważne - wszak nie ma bardziej paskudnej i plugawej istoty od polityka! Mistrz wojny jawi nam się niemniej jako idealista, aczkolwiek potężny ciężar przytłacza go coraz bardziej. Poza Lokenem, do Kwadry należą: Ezekiel Abaddon, Horus Aximand oraz Tarik Torgaddon. Wszyscy będący oddanymi sługami Imperatora oraz swojego ukochanego dowódcy.
Książka podzielona jest na trzy części, a każda z nich stanowi kolejny krok na drodze do największej tragedii w dziejach ludzkości. Warto odnotować, iż autor bardzo dobrze manipuluje tutaj tempem akcji. Walka jest szybka, brutalna, groźna, natomiast chwile wytchnienia na statku zdają się być niekiedy wręcz sielankowe, kiedy wojownicy astartes trenują, spotykają się czy udzielają wywiadów dla nowo powstałego korpusu upamiętniaczy.
Historia zaczyna się od przedstawienia walki na planecie 63-19, gdzie poległ Hastur Sejanus, tworząc tym samym wakat w Kwadrze. Śmierć ta wywarła olbrzymi wpływ na Horusa, który przez długi czas będzie się obwiniał z jej powodu. Jedna z pierwszych rys, drobne pęknięcie. Kolejne wydarzenia zabierają nas na planetę 140-20, gdzie zastajemy gęstą, niczym jucha wyciekła z rozpłatanego kałduna xenos, akcje. Mamy tutaj wojnę totalną. Wojnę, w której kosmiczny żołnierz musi dorównać, a nawet przewyższyć mordercze bestie. Ile jednak może zostać w człowieku, nawet tym genetycznie ulepszonym po takim koszmarze? Potem następuje kolejna zmiana scenerii. Dziwaczna nadzieja na pojednanie z dawno niewidzianą rodziną, ale jakąś inną, obcą, a mimo to bardziej pokojową. W wyniku incydentu dochodzi do kolejnej walki i powolnego, acz stałego osuwania się w mroku.
Nie będę zagłębiał się w szczegóły fabularne, bowiem drobny spoiler potrafi popsuć rozrywkę. Pochylę się natomiast nad stylem. Bardzo wyraźny, lekki, nieskomplikowany, a przy tym zaskakująco wysokiej jakości. Nie uważam, że pierwsze zdanie w książce jest najważniejsze, ale fraza „Byłem tam, gdy Horus zabił Imperatora”, rozbrzmiewa mi w głowie jak gong. Jest to soczysty kawał militarnego SF, aczkolwiek pozbawiony tej… moralizatorsko-filozoficznej otoczki. W tym przypadku to bardzo duży plus.
Słowem jeszcze o audiobooku! Czyta Filip Kosior i jak wiele razy słucham owego lektora w różnych dziełach, tak chyba po raz pierwszy zdarzyło mi się czuć tak duże zaangażowanie z jego strony. Naprawdę poczułem, że p. Kosior skrycie chowa potężną armię figurek Imperium gdzieś w szufladzie. Doskonała realizacja, winszuje.
Zastanawiam się, czy można tej książce przyznać wysoką notę? W sumie nie ma w niej zbyt wiele odkrywczych rzeczy, jest wręcz bezczelnie tania, a jednocześnie tak heroicznie napakowana sprawami wielce istotnymi. Honor, zasady, wierność, braterstwo, zdrada! To są kwestie naprawdę ważne, uniwersalne niezależnie od czasów. Przerysowane? Oczywiście, że tak. Testosteron ocieka z potężnych naramienników oraz bolterów marines, ale robi to dobrze. Jest miejsce na tajemnice, spiski, a także całą masę świetnie zaimplementowanego światotwórstwa. Zasada „show don’t tell” nie została tutaj karygodnie złamana. Strzelba Czechowa wystrzeliwała w odpowiednim momencie, a brzytwa Okhama cięła szybko. Nie sposób ocenić tej książki słabo. Oczywiście, nie jest dla każdego! Głębokiej fabuły czy rozbudowanych motywów raczej tutaj nie uświadczycie. Tutaj dominuje prostota rozwiązań, stojąca tak dalece od prostactwa, jak tylko się da. Ja lubię prostotę, dlatego zostawiam tutaj 8/10 i idę patrzeć, jak galaktyka staje w płomieniach.
Nigdy nie byłem into WH40k. Szanowałem uniwersum i zajawki, ale raczej przelatywały one obok mnie, ponieważ ogrom świata zdawał mi się zbyt przytłaczający, aby się weń zanurzać… Wybacz mi Imperatorze, albowiem się myliłem.
Warhammer to dla mnie bardzo fajne uniwersum, które tylko na pozór można skrócić do jakże pięknej sentencji wybrzmiewającej w naszej narodowej epopei...
Początek przygody z Herezją Horusa zaczął się podobnie jak wiele poprzednich książek z uniwersum młotka - dobrze dobrany tytuł, który już dzięki pewnemu doświadczeniu pozwolił się szybko domyślić motywu przewodniego książki. Czy jest ona dobra? Zdecydowanie. Czy jednak spodoba się każdemu? Na pewno nie.
Z plusów z moim mniemaniu należy na pewno wyróżnić warsztat D. Abnetta, który niejednokrotnie pokazał, że pisać potrafi, i to dobrze. Powoli wikłane intrygi, sposób w jaki próbuje siebie odnaleźć nasz głównych bohater książki, obecność i różne motywy upamiętniaczy oraz dla niektórych pierwsze oznaki działania osnowy.
Świetny start, dający wiele możliwości na ciekawe poprowadzenie całej serii przez co nie mogę się doczekać co będzie dalej, a jest co czytać.
Początek przygody z Herezją Horusa zaczął się podobnie jak wiele poprzednich książek z uniwersum młotka - dobrze dobrany tytuł, który już dzięki pewnemu doświadczeniu pozwolił się szybko domyślić motywu przewodniego książki. Czy jest ona dobra? Zdecydowanie. Czy jednak spodoba się każdemu? Na pewno nie.
Z plusów z moim mniemaniu należy na pewno wyróżnić warsztat D....
Pierwsze wejście w świat Warhammera 40k. Nie wiedziałem czego się spodziewać. Po przeczytaniu książki nie wiem, czy chcę kontynuować dalsze zgłębianie tematu.
Motywy przewodnie:
- wojna
- walka
- honor
- bracia
- kochany Imperator
- xenos
- wróg
Wszystkie odmieniane przez przypadki i powtarzane ad nauseam. Fabuła skacze tak mocno, że nie ma żadnych łączników między sekcjami. Momentami musiałem cofać się aby zrozumieć co się dzieje - wydawało mi się, że zgubiłem całą stronę.
Do tego prosty język i stosunkowo płytkie przemyślenia bohaterów, oraz jeszcze płytsza filozofia poddanych Imperium.
Raczej nie łyknąłem bakcyla.
Pierwsze wejście w świat Warhammera 40k. Nie wiedziałem czego się spodziewać. Po przeczytaniu książki nie wiem, czy chcę kontynuować dalsze zgłębianie tematu.
Motywy przewodnie:
- wojna
- walka
- honor
- bracia
- kochany Imperator
- xenos
- wróg
Wszystkie odmieniane przez przypadki i powtarzane ad nauseam. Fabuła skacze tak mocno, że nie ma żadnych łączników między...
Tych kilka ostatnich stron wyłamanych z tu i teraz, odnoszących się do ogólnego kierunku serii, po tych kilkunastu rozdziałach spędzonych z Wilkami Luny, na prawdę mnie zasmuciły.
Tych kilka ostatnich stron wyłamanych z tu i teraz, odnoszących się do ogólnego kierunku serii, po tych kilkunastu rozdziałach spędzonych z Wilkami Luny, na prawdę mnie zasmuciły.
Potężna dawka sci-fi ze świata Warhammer 40k. Książka zakłada, że czytelnik kojarzy pewne fakty i wydarzenia z uniwersum, dlatego miejscami pełne zrozumienie wydarzeń wymagała dodatkowego riserczu i wyjątkowego skupienia. Niemniej, nie przeszkadza to w odbiorze opisywanych losów bohaterów i ich relacji. Bawiłem się naprawdę dobrze, polecam każdemu kto poczytuje sobie czasem fantastkę :D
Potężna dawka sci-fi ze świata Warhammer 40k. Książka zakłada, że czytelnik kojarzy pewne fakty i wydarzenia z uniwersum, dlatego miejscami pełne zrozumienie wydarzeń wymagała dodatkowego riserczu i wyjątkowego skupienia. Niemniej, nie przeszkadza to w odbiorze opisywanych losów bohaterów i ich relacji. Bawiłem się naprawdę dobrze, polecam każdemu kto poczytuje sobie czasem...
Są osoby, którym się spodoba. Podobnie jak filmy Zacka Snydera, które mają swoich fanów. Jednak jeśli jesteś już po dwudziestce, szansa na to drastycznie maleje. Ja nie dałem rady.
Są osoby, którym się spodoba. Podobnie jak filmy Zacka Snydera, które mają swoich fanów. Jednak jeśli jesteś już po dwudziestce, szansa na to drastycznie maleje. Ja nie dałem rady.
Idealne wejście w świat Warhammera!
Idealne wejście w świat Warhammera!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to bardzo dobra książka. Która me jedną naprawdę dużą wadę. Jak wiele lat temu tamu próbowałem pierwszy raz zacząć czytać tą książkę niestety nie dałem rady przebrnąć przez początek bo nie rozumiałem w ogole świata warhammera 40k wystepujacych tam pojęć i postaci. I pewnie wiele nowych osob probujacych czytac ta ksiazke robi ten sam blad i sie zraza bo powinny niestety sprobowac wpierw obejrzec pare filmikow na youtubie by chociaz zrozumiec jak ten swiat wyglada i jak jest skonstruowany. Bo bariera wejscia jest dosyc wysoko postanowiona i ogolnie pisarze zakladaja ze ksiazka jest pisana dla fanow tego gatunku. Ale bardzo polecam bo to jedna z lepiej napisanych ksiazek w40k.
Jest to bardzo dobra książka. Która me jedną naprawdę dużą wadę. Jak wiele lat temu tamu próbowałem pierwszy raz zacząć czytać tą książkę niestety nie dałem rady przebrnąć przez początek bo nie rozumiałem w ogole świata warhammera 40k wystepujacych tam pojęć i postaci. I pewnie wiele nowych osob probujacych czytac ta ksiazke robi ten sam blad i sie zraza bo powinny niestety...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO wow.
Styczność z uniwersum Warhammer 40k mam dopiero od niedawna, głównie za sprawą animacji z serii Secret Level i gier Space Marine, no i oczywiście samej postaci space marine przewijających się w popkulturze.
Większość przewodników każe zaczynać przygodę książkową od cyklu „Herezja Horusa”, którego „Wywyższenie” jest pierwszą częścią (z kilkudziesięciu).
Jak się to czyta? Doskonale, chyba od czasu jak miałem 15 lat i zacząłem czytać „Wiedźmina” żadna książka nie weszła mi tak mocno i to na taką skalę, że od razu zamówiłem 4 kolejne części. Fabuła jest wartka, naprawdę ciekawa, klimat uniwersum wprost wylewa się ze stron, a jednocześnie ciągle masz ochotę na więcej. W lore świata jesteśmy wprowadzani powoli i sukcesywnie, jednocześnie książka nie atakuje nas nachalną łopatologiczną ekspozycją. Wrażenie czytania o rycerzach w kosmosie jest cudowne. Aż chce się wziąć do ręki bolter, piłomiecz i tłuc potwory Chaosu ku chwale Imperatora.
Jedna, ale wielka wada. Książki są wydane bardzo ale to bardzo słabo pod względem jakościowym i aż prosi się o jakieś piękne wydania w twardej oprawie. No i cenowo jest strasznie zważywszy na to, że większość jest już dostępna głównie na Allegro.
O wow.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStyczność z uniwersum Warhammer 40k mam dopiero od niedawna, głównie za sprawą animacji z serii Secret Level i gier Space Marine, no i oczywiście samej postaci space marine przewijających się w popkulturze.
Większość przewodników każe zaczynać przygodę książkową od cyklu „Herezja Horusa”, którego „Wywyższenie” jest pierwszą częścią (z kilkudziesięciu).
Jak się to...
Moja pierwsza styczność z uniwersum
Warhammera. Książka mnie bardzo szybko wciągnęła i od razu myślę o zamawianiu kolejnych tomów. Bardzo fajny wstęp do tego potężnego uniwersum, widzianego oczami Garvielq Lokena, wręcz idealnego pod każdym względem żołnierza, co z pewnością ułatwia czytelnikowi utożsamienie się z nim. Książka bardzo dobrze pokazuje braterskość oraz
lojalność w Legionach, podkreślając, że Space Marines wykonają każde zadanie. Na plus opis scen batalistycznych, które są dosyć szczegółowe i oddają dynamikę bitwy. Na delikatny minus ilość różnorakich imion, które na pewno ciężko spamiętać przy pierwszym kontakcie (na duży plus ściąga na początku książki z rozpiską imion i nazwisk). Polecam dla fanów science fiction i osób, które chcą się zagłębić w jakiś świat na dłużej.
Moja pierwsza styczność z uniwersum
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarhammera. Książka mnie bardzo szybko wciągnęła i od razu myślę o zamawianiu kolejnych tomów. Bardzo fajny wstęp do tego potężnego uniwersum, widzianego oczami Garvielq Lokena, wręcz idealnego pod każdym względem żołnierza, co z pewnością ułatwia czytelnikowi utożsamienie się z nim. Książka bardzo dobrze pokazuje braterskość...
Nieoczekiwanie dużo bardziej mi się podobało niż zakładałem. Bardzo fajna militarna historia, pełna mroku. Jedynie trochę na minus straszliwa mnogość postaci o złożonych imionach
Nieoczekiwanie dużo bardziej mi się podobało niż zakładałem. Bardzo fajna militarna historia, pełna mroku. Jedynie trochę na minus straszliwa mnogość postaci o złożonych imionach
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMroczna, ciężka od wojny książka, ale nie powinniście oczekiwać niczego innego po opowieści o Krucjacie Imperatora Terry.
Obniżam trochę notę za fakt, ze jest to ksiazka mocno skierowana do fanów uniwersum Warhammera 40.000
Postronny Czytelnik może nie dać się wciągnąć w opowiesc o 63 Legionie i jego dowódcach oraz o Horusie, Mistrzu Wojny Imperium i jego drodze do Herezji.
Dla fana uniwersum, to ważna seria, ktora wyjaśnia wiele zdarzeń z historii i dopełnia wiedzę.
Zapowiada sie kolejna ciekawa podróż.
Mroczna, ciężka od wojny książka, ale nie powinniście oczekiwać niczego innego po opowieści o Krucjacie Imperatora Terry.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toObniżam trochę notę za fakt, ze jest to ksiazka mocno skierowana do fanów uniwersum Warhammera 40.000
Postronny Czytelnik może nie dać się wciągnąć w opowiesc o 63 Legionie i jego dowódcach oraz o Horusie, Mistrzu Wojny Imperium i jego drodze do Herezji....
Baza
Baza
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie spodziewałem się takiej jakości fantastyki. Cała seria Herezja Horusa ma mnóstwo części więc sięgnąłem ze sceptycyzmem po tę pozycję. Niemniej jednak od dłuższego czasu chciałem zapoznać się z uniwersum Warhammera 40k, co było główną motywacją mojej lektury. W zasadzie z uwagi na jego rozległość nie sposób znaleźć jednego miejsca, które najlepiej wprowadziłoby żółtodzioba w odmęty jego złożoności.
Ta pozycja jest bodaj jedną z niewielu najlepszych metod wejścia do tego świata. Z początku książka przytłacza mnogością pojęć czy też nazwisk, jednak dosyć udanie tłumaczy zawiłości świata 10 tysięcy lat przed wydarzeniami z głównej serii gier.
Akcja bardzo wciąga. Muszę przyznać, że jestem skrzywiony pod względem podatności na patos, który w działaniach legionów wylewa się wręcz z zalewu rytuałów i poz. Jednak postacie są złożone i niepapierowe co dodaje ładunku podejmowanym przez nich działaniom i sprawia, że akcja to nie czcze pozory a kryje się za nimi cel i ciekawe konsekwencje.
Co więcej, książka ma momentami charakter refleksyjny i filozoficzny pozwalający lepiej ocenić możliwości i przeszkody gatunku ludzkiego do trwania w stałym dobrobycie. Bardzo dobre sci-fi, niesamowicie wciąga.
Nie spodziewałem się takiej jakości fantastyki. Cała seria Herezja Horusa ma mnóstwo części więc sięgnąłem ze sceptycyzmem po tę pozycję. Niemniej jednak od dłuższego czasu chciałem zapoznać się z uniwersum Warhammera 40k, co było główną motywacją mojej lektury. W zasadzie z uwagi na jego rozległość nie sposób znaleźć jednego miejsca, które najlepiej wprowadziłoby...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka bardzo dobrze napisana, momentami posiadająca niepotrzebne fillery natomiast niesamowicie wciągająca i trzymająca w napięciu
Książka bardzo dobrze napisana, momentami posiadająca niepotrzebne fillery natomiast niesamowicie wciągająca i trzymająca w napięciu
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza przeczytana książka z uniwersum W40k. Świetnie wprowadza w świat i nakreśla początki Herezji.
Pierwsza przeczytana książka z uniwersum W40k. Świetnie wprowadza w świat i nakreśla początki Herezji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawie zbudowany militarny świat, zasad, reguł i honoru.
Bardzo ciekawie zbudowany militarny świat, zasad, reguł i honoru.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo typowe militarystyczne sci-fi, pełne patosu, opisów krwawych starć i tzw. "żołnierskiej", tj. dość subtelnej - "filozofii". Bohaterowie są przeciętnie interesujący, a ich rozterki na ogół - godne politowania. Akcja sprowadza się zaś do tego, że protagoniści na ogół latają od planety do planety i podbijają.
Niemniej - czyta się to całkiem nieźle.
Były takie fragmenty, w którym "Czasowi Horusa" udało się mnie wciągnąć, szczególnie w tych chwilach, gdy rzecz poruszała np. temat odbudowy miasta po włączeniu do Imperium, walk z magarachnidami na "Rzeźni", czy pierwszego spotkania z wytworem Chaosu. Przez resztę leciałem już jednak siłą rozpędu, bardziej z sympatii do świata W40k, niż dlatego że to dobre sci-fi.
Bo, że "Czas Horusa" jest "niezły" - jestem w stanie spokojnie się zgodzić, natomiast do statusu "dobrego", to mu jednak jeszcze trochę brakuje.
Jeśli lubisz uniwersum Warhammera 40k - to musisz to przeczytać. Dla reszty jest to rzecz całkowicie pomijalna i mogą odjąć od końcowej noty z półtorej punktu.
https://kulturaobrazkowa.pl
To typowe militarystyczne sci-fi, pełne patosu, opisów krwawych starć i tzw. "żołnierskiej", tj. dość subtelnej - "filozofii". Bohaterowie są przeciętnie interesujący, a ich rozterki na ogół - godne politowania. Akcja sprowadza się zaś do tego, że protagoniści na ogół latają od planety do planety i podbijają.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiemniej - czyta się to całkiem nieźle.
Były takie fragmenty,...
Godny start ogromnej serii opowiadających o wydarzeniach popularnego universum Warhammer 40K. Łagodne wprowadzenie w świat i zaznajomienie z jego podstawowymi mechanikami i strukturami. Wyraziści bohaterowie i interwałowa dynamika sprawiają że książkę połyka się niesamowicie szybko. Polecam każdemu kto choć trochę sympatyzuje ze stylem sci-fi. Ostrzegam, ta książka może być bramą do wsiąknięcia w przepastne uniwersum warhammera 40k, które jest dziś reprezentowane przez różnego typu media rozrywki - głównie gry planszowe, komputerowe oraz literaturę.
Godny start ogromnej serii opowiadających o wydarzeniach popularnego universum Warhammer 40K. Łagodne wprowadzenie w świat i zaznajomienie z jego podstawowymi mechanikami i strukturami. Wyraziści bohaterowie i interwałowa dynamika sprawiają że książkę połyka się niesamowicie szybko. Polecam każdemu kto choć trochę sympatyzuje ze stylem sci-fi. Ostrzegam, ta książka może być...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałem to w ramach projektu "Czesiek, sifi bywa fajne". To program UE, który ma mnie przekonać, że takie książki da się napisać dobrze.
I cóż, jestem w zasadzie pozytywnie zaskoczony, aczkolwiek trzeba czytać jednym okiem lub słuchać jednym uchem, żeby nieścisłości świata lub niekonsekwencja logiczna nie raziły.
Idę szukać dalej dobrego sifi.
Przeczytałem to w ramach projektu "Czesiek, sifi bywa fajne". To program UE, który ma mnie przekonać, że takie książki da się napisać dobrze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI cóż, jestem w zasadzie pozytywnie zaskoczony, aczkolwiek trzeba czytać jednym okiem lub słuchać jednym uchem, żeby nieścisłości świata lub niekonsekwencja logiczna nie raziły.
Idę szukać dalej dobrego sifi.
Początek wielkiej historii w uniwersum Warhammera o herezji Horusa która wstrząsnęła galaktyka. Wojskowa sci-fi o braterstwie i honorze astardes, które krok po kroczku zostaje zachwiana. Opowieść o tytułowym Horusie który jest Prymarchą synem Imperatora i jego synach wilkach Luny jak wśród nich powoli wkradają się zazdrość i nienawiść. Autor świetnie buduje w książce nastrój narastającej intrygi i stosunków pomiędzy Legoonami
Początek wielkiej historii w uniwersum Warhammera o herezji Horusa która wstrząsnęła galaktyka. Wojskowa sci-fi o braterstwie i honorze astardes, które krok po kroczku zostaje zachwiana. Opowieść o tytułowym Horusie który jest Prymarchą synem Imperatora i jego synach wilkach Luny jak wśród nich powoli wkradają się zazdrość i nienawiść. Autor świetnie buduje w książce...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszy raz miałem kontakt z historią Warhamera więc jestem pozytywnie zaskoczony, teraz czas na kolejne audio książki a jeśli przypadnie mi naprawdę do gustu to zamienię Jenna papierową kolekcję.
Pierwszy raz miałem kontakt z historią Warhamera więc jestem pozytywnie zaskoczony, teraz czas na kolejne audio książki a jeśli przypadnie mi naprawdę do gustu to zamienię Jenna papierową kolekcję.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarto to przeczytać jak się wcześniej nie czytało military sf i jak się jest odpowiednio młodym. Nie dworuję sobie, po prostu znacznie lepiej się czyta takie pozycje jak ma się świeży umysł, który lepiej znosi duże nieścisłości. Z wiekiem znosi się to ciężej. Jeśli podejdziemy jednak z wyrozumiałością do nieustraszonym marines, którzy się boją, geniuszy taktyki którzy popełniają idiotyczne błędy, wojskowych z silnie rozwiniętym poczuciem braterstwa, którzy po stuleciach toczenia konfliktów nadal chcą rozwiązywać problemy decyzyjne przy pomocy pojedynku na noże, gdzie w imperium rozsądku najważniejsza jest duma i honor, gdy wygrzebiemy się z tego oceanu niespełnionych dziecięcych marzeń o dobrej rozróbie w imię szlachetnych ideałów to nadal wh40k (ok, 30k) broni się bardzo kompleksowo opisanym światem, charakterami i niepowtarzalną atmosferą nieustannego końca czasów. Mnie zmęczyła, ale wiem, że jeszcze 20 lat temu bym ją chłonął, tak jak chłonąłem Expanded Universe. Na niektóre książki jest określony czas w życiu, więc zazdroszczę tym którym się ona podoba, bo rozumiem czemu się podoba. Na mnie jest już za późno, miałem po lekturze nieodparte uczucie, że przy tym prezentowanym poziomie inteligencji ludzi, ich moralności, ucywilizowaniu itp., chyba pozostaje mi tylko kariera kultysty, albo (co jeszcze gorsze), poszukanie jakieś planety T'au, a sam Imperator to jakiś spisek Wielkich Potęg by ludzkość zjednoczyć w coś co łatwo przeciągnąć na swoją stronę i od wewnątrz podbić.
Oddzielne gratulacje dla lektora, zaskoczył mnie interpretacją, przypisał bym wielu osobom i ich wypowiedziom inne barwy emocji, ale tym milej się słuchało kogoś z takim kunsztem i zaangażowaniem.
Warto to przeczytać jak się wcześniej nie czytało military sf i jak się jest odpowiednio młodym. Nie dworuję sobie, po prostu znacznie lepiej się czyta takie pozycje jak ma się świeży umysł, który lepiej znosi duże nieścisłości. Z wiekiem znosi się to ciężej. Jeśli podejdziemy jednak z wyrozumiałością do nieustraszonym marines, którzy się boją, geniuszy taktyki którzy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWitajcie w XXXI milenium, w czasach Wielkiej Krucjaty, gdzie Imperator podbija galaktykę na czele genetycznie doskonałych Legionów. Autor nie prowadzi nas za rękę – od pierwszych stron jesteśmy rzuceni w sam środek konfliktu, gdzie natłok nazwisk i chaos bitewny mogą przytłoczyć.
Ale to tylko fasada, bo prawdziwa siła tej książki leży nie w skali, a w kameralnych momentach. Gdy opada bitewny kurz, to właśnie tutaj, w szeptach na korytarzach i cichych wątpliwościach, zasiane zostają ziarna największej intrygi w dziejach Imperium. Obserwowanie tych pierwszych pęknięć w braterskiej lojalności oczami Garviela Lokena wciąga znacznie bardziej niż największe eksplozje.
Ostatecznie, "Wywyższenie Horusa" to potężne, otwarte drzwi do jednego z największych uniwersów science fiction. Z pewnością podzieli czytelników: jednych bez reszty pochłonie, innych może odrzucić skalą i tempem. Mimo to, uważam, że każdy fan gatunku powinien dać jej szansę i samemu sprawdzić, po której stronie tych drzwi wyląduje.
Witajcie w XXXI milenium, w czasach Wielkiej Krucjaty, gdzie Imperator podbija galaktykę na czele genetycznie doskonałych Legionów. Autor nie prowadzi nas za rękę – od pierwszych stron jesteśmy rzuceni w sam środek konfliktu, gdzie natłok nazwisk i chaos bitewny mogą przytłoczyć.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle to tylko fasada, bo prawdziwa siła tej książki leży nie w skali, a w kameralnych...
Warhammer. To universum istniało zawsze gdzieś obok, niby znane, jednak nieodkryte. W końcu znalazłem tom pierwszy na audiotece i posłuchałem. Na początku było ciężko to wszystko ogarnąć, jednak po kilku rozdziałach, cały ten świat i bohaterowie wciągnęli mnie bez reszty. Przeraziła bezwzględność, mania niszczenia całych cywilizacji i niewytłumaczalna ignorancja na wszystko co inne niż Terrańskie. Pomimo to historia wciąga. Za mną już 5 tomów, pierwsze trzy wymiatają, ale i pozostałe są interesujące, choć zmienia się paleta bohaterów,cała historia doskonale się zazębia. No i brawa dla lektora, pan Filip Kosior , który genialnie czyta przygody kociołka i jego drużyny, sprawia że bardzo dobrze wtapiamy się w świat herezji Horusa.
Warhammer. To universum istniało zawsze gdzieś obok, niby znane, jednak nieodkryte. W końcu znalazłem tom pierwszy na audiotece i posłuchałem. Na początku było ciężko to wszystko ogarnąć, jednak po kilku rozdziałach, cały ten świat i bohaterowie wciągnęli mnie bez reszty. Przeraziła bezwzględność, mania niszczenia całych cywilizacji i niewytłumaczalna ignorancja na wszystko...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Czas Horusa” na początku może wydawać się trudny do rozgryzienia – fabuła startuje powoli, a mnogość szczegółów i specyficzny styl mogą przytłaczać. Jednak z czasem historia wciąga, a złożony świat i głębokie postaci zaczynają fascynować. To książka, która wymaga cierpliwości, ale wynagradza wytrwałość emocjonującą podróżą i niebanalnymi refleksjami. Polecam tym, którzy lubią wyzwania literackie! Sięgnę po kolejne części
„Czas Horusa” na początku może wydawać się trudny do rozgryzienia – fabuła startuje powoli, a mnogość szczegółów i specyficzny styl mogą przytłaczać. Jednak z czasem historia wciąga, a złożony świat i głębokie postaci zaczynają fascynować. To książka, która wymaga cierpliwości, ale wynagradza wytrwałość emocjonującą podróżą i niebanalnymi refleksjami. Polecam tym, którzy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŻałuję, że nie odkryłem tej książki wcześniej, choć z drugiej strony cieszę się, że trafiła do mnie właśnie teraz - może wtedy nie potrafiłbym jej tak docenić. Dzięki niej znów poczułem się jak mały chłopiec, który marzy o tym, by wskoczyć w potężną zbroję Space Marine, chwycić boltera i szerzyć słowo boskiego Imperatora w bezkresnym kosmosie! Uniwersum, w które wprowadza ta powieść, jest ogromne i pełne szczegółów, można w nim utonąć niczym w samej Osnowie. Mnie już wciągnęło i nie zamierza puścić… a ja nawet nie próbuję się bronić - wręcz przeciwnie, daję się pożerać z uśmiechem na twarzy ;).
Burn the heretic!
For the Emperor!
Żałuję, że nie odkryłem tej książki wcześniej, choć z drugiej strony cieszę się, że trafiła do mnie właśnie teraz - może wtedy nie potrafiłbym jej tak docenić. Dzięki niej znów poczułem się jak mały chłopiec, który marzy o tym, by wskoczyć w potężną zbroję Space Marine, chwycić boltera i szerzyć słowo boskiego Imperatora w bezkresnym kosmosie! Uniwersum, w które wprowadza...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNigdy nie byłem into WH40k. Szanowałem uniwersum i zajawki, ale raczej przelatywały one obok mnie, ponieważ ogrom świata zdawał mi się zbyt przytłaczający, aby się weń zanurzać… Wybacz mi Imperatorze, albowiem się myliłem.
Warhammer to dla mnie bardzo fajne uniwersum, które tylko na pozór można skrócić do jakże pięknej sentencji wybrzmiewającej w naszej narodowej epopei kosmicznej: „Napierdalać!”. WH40k to właśnie to właśnie to. Łap za miecz, topór, bolter i wycinaj hordy kosmitów w imię Imperatora chroniącego nas przed złem Chaosu. I to kurna bawi, jest proste, cieszy mordę niemalże każdego chłopa. Kiedy jednak zanurzysz się w tym świecie, prędko odkryjesz, że próżno wypluć ponad 600 książek/opowiadań/nowel, bez poruszenia czegoś głębszego.
Sama „Herezja Horusa” to zbiór 54 książek (oraz kilku mniejszych bądź większych opowiadań, komiksów oraz słuchowisk, co daje finalnie jakieś 63 teksty kultury). Poza tym okres ten chyba powinien być określany mianem WH30k! Cóż – jeżeli gdzieś palnę głupotę, mam nadzieję, że moi zacni bracia i siostry w fandomie skorygują mój błąd.
Pewien jestem, iż podobnych mnie ludzi jest cała masa. Coś tam słyszeli, może słuchali podcastów albo oglądali filmy na yt streszczające historię z książek. Dobrze wam tedy radzę! Wywalcie to w cholerę, łapcie za książkę bądź genialny audiobook (tak dobrego Filipa Kosiora jeszcze nie słuchałem), by dać się porwać. To nie jest jakaś tam historyjka o piu-piu laserkach bez polotu i finezji. Dan Abnett naprawdę tchnął w książkę ducha nie tylko wojny, ale przede wszystkim braterstwa, lojalności, honoru, a także cudownej przyjaźni.
Głównym bohaterem pierwszej części jest Garviel Loken, kapitan 10. Kompanii Legionu Kosmicznych Marines Wilki Luny. Loken to ceniony wojownik, niezwykle honorowy, trochę ponury, ale szanowany przez wszystkich towarzyszy. Za swoje zasługi dostępuje zaszczytu zasiadania w Kwadrze, czyli radzie wojennej samego Mistrza Wojny, Horusa Lupercala, ulubionego syna Imperatora (niech nam wiecznie panuje). Dowódca imperialnych wojsk, chociaż jest bohaterem tytułowym, to pojawia się stosunkowo rzadko na kartach powieści, ale kiedy już jest – kradnie sceny. To nie tylko wybitny dowódca oraz strateg, ale zaskakująco zręczny polityk. To była rzecz, która zaskoczyła mnie najbardziej! Sposób, w jaki Horus wykorzystuje Kwadrę, to czysty geniusz, a naprawdę nie spodziewałem się takiego zmysłu po kimś, kogo celem jest prowadzić Wielką Krucjatę. Dziwi mnie, iż ten aspekt jest tak często ignorowany, a uważam to za niezwykle ważne - wszak nie ma bardziej paskudnej i plugawej istoty od polityka! Mistrz wojny jawi nam się niemniej jako idealista, aczkolwiek potężny ciężar przytłacza go coraz bardziej. Poza Lokenem, do Kwadry należą: Ezekiel Abaddon, Horus Aximand oraz Tarik Torgaddon. Wszyscy będący oddanymi sługami Imperatora oraz swojego ukochanego dowódcy.
Książka podzielona jest na trzy części, a każda z nich stanowi kolejny krok na drodze do największej tragedii w dziejach ludzkości. Warto odnotować, iż autor bardzo dobrze manipuluje tutaj tempem akcji. Walka jest szybka, brutalna, groźna, natomiast chwile wytchnienia na statku zdają się być niekiedy wręcz sielankowe, kiedy wojownicy astartes trenują, spotykają się czy udzielają wywiadów dla nowo powstałego korpusu upamiętniaczy.
Historia zaczyna się od przedstawienia walki na planecie 63-19, gdzie poległ Hastur Sejanus, tworząc tym samym wakat w Kwadrze. Śmierć ta wywarła olbrzymi wpływ na Horusa, który przez długi czas będzie się obwiniał z jej powodu. Jedna z pierwszych rys, drobne pęknięcie. Kolejne wydarzenia zabierają nas na planetę 140-20, gdzie zastajemy gęstą, niczym jucha wyciekła z rozpłatanego kałduna xenos, akcje. Mamy tutaj wojnę totalną. Wojnę, w której kosmiczny żołnierz musi dorównać, a nawet przewyższyć mordercze bestie. Ile jednak może zostać w człowieku, nawet tym genetycznie ulepszonym po takim koszmarze? Potem następuje kolejna zmiana scenerii. Dziwaczna nadzieja na pojednanie z dawno niewidzianą rodziną, ale jakąś inną, obcą, a mimo to bardziej pokojową. W wyniku incydentu dochodzi do kolejnej walki i powolnego, acz stałego osuwania się w mroku.
Nie będę zagłębiał się w szczegóły fabularne, bowiem drobny spoiler potrafi popsuć rozrywkę. Pochylę się natomiast nad stylem. Bardzo wyraźny, lekki, nieskomplikowany, a przy tym zaskakująco wysokiej jakości. Nie uważam, że pierwsze zdanie w książce jest najważniejsze, ale fraza „Byłem tam, gdy Horus zabił Imperatora”, rozbrzmiewa mi w głowie jak gong. Jest to soczysty kawał militarnego SF, aczkolwiek pozbawiony tej… moralizatorsko-filozoficznej otoczki. W tym przypadku to bardzo duży plus.
Słowem jeszcze o audiobooku! Czyta Filip Kosior i jak wiele razy słucham owego lektora w różnych dziełach, tak chyba po raz pierwszy zdarzyło mi się czuć tak duże zaangażowanie z jego strony. Naprawdę poczułem, że p. Kosior skrycie chowa potężną armię figurek Imperium gdzieś w szufladzie. Doskonała realizacja, winszuje.
Zastanawiam się, czy można tej książce przyznać wysoką notę? W sumie nie ma w niej zbyt wiele odkrywczych rzeczy, jest wręcz bezczelnie tania, a jednocześnie tak heroicznie napakowana sprawami wielce istotnymi. Honor, zasady, wierność, braterstwo, zdrada! To są kwestie naprawdę ważne, uniwersalne niezależnie od czasów. Przerysowane? Oczywiście, że tak. Testosteron ocieka z potężnych naramienników oraz bolterów marines, ale robi to dobrze. Jest miejsce na tajemnice, spiski, a także całą masę świetnie zaimplementowanego światotwórstwa. Zasada „show don’t tell” nie została tutaj karygodnie złamana. Strzelba Czechowa wystrzeliwała w odpowiednim momencie, a brzytwa Okhama cięła szybko. Nie sposób ocenić tej książki słabo. Oczywiście, nie jest dla każdego! Głębokiej fabuły czy rozbudowanych motywów raczej tutaj nie uświadczycie. Tutaj dominuje prostota rozwiązań, stojąca tak dalece od prostactwa, jak tylko się da. Ja lubię prostotę, dlatego zostawiam tutaj 8/10 i idę patrzeć, jak galaktyka staje w płomieniach.
Nigdy nie byłem into WH40k. Szanowałem uniwersum i zajawki, ale raczej przelatywały one obok mnie, ponieważ ogrom świata zdawał mi się zbyt przytłaczający, aby się weń zanurzać… Wybacz mi Imperatorze, albowiem się myliłem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarhammer to dla mnie bardzo fajne uniwersum, które tylko na pozór można skrócić do jakże pięknej sentencji wybrzmiewającej w naszej narodowej epopei...
Nigdy nie byłem into WH40k. Szanowałem uniwersum i zajawki, ale raczej przelatywały one obok mnie, ponieważ ogrom świata zdawał mi się zbyt przytłaczający, aby się weń zanurzać… Wybacz mi Imperatorze, albowiem się myliłem.
Warhammer to dla mnie bardzo fajne uniwersum, które tylko na pozór można skrócić do jakże pięknej sentencji wybrzmiewającej w naszej narodowej epopei kosmicznej: „Napierdalać!”. WH40k to właśnie to właśnie to. Łap za miecz, topór, bolter i wycinaj hordy kosmitów w imię Imperatora chroniącego nas przed złem Chaosu. I to kurna bawi, jest proste, cieszy mordę niemalże każdego chłopa. Kiedy jednak zanurzysz się w tym świecie, prędko odkryjesz, że próżno wypluć ponad 600 książek/opowiadań/nowel, bez poruszenia czegoś głębszego.
Sama „Herezja Horusa” to zbiór 54 książek (oraz kilku mniejszych bądź większych opowiadań, komiksów oraz słuchowisk, co daje finalnie jakieś 63 teksty kultury). Poza tym okres ten chyba powinien być określany mianem WH30k! Cóż – jeżeli gdzieś palnę głupotę, mam nadzieję, że moi zacni bracia i siostry w fandomie skorygują mój błąd.
Pewien jestem, iż podobnych mnie ludzi jest cała masa. Coś tam słyszeli, może słuchali podcastów albo oglądali filmy na yt streszczające historię z książek. Dobrze wam tedy radzę! Wywalcie to w cholerę, łapcie za książkę bądź genialny audiobook (tak dobrego Filipa Kosiora jeszcze nie słuchałem), by dać się porwać. To nie jest jakaś tam historyjka o piu-piu laserkach bez polotu i finezji. Dan Abnett naprawdę tchnął w książkę ducha nie tylko wojny, ale przede wszystkim braterstwa, lojalności, honoru, a także cudownej przyjaźni.
Głównym bohaterem pierwszej części jest Garviel Loken, kapitan 10. Kompanii Legionu Kosmicznych Marines Wilki Luny. Loken to ceniony wojownik, niezwykle honorowy, trochę ponury, ale szanowany przez wszystkich towarzyszy. Za swoje zasługi dostępuje zaszczytu zasiadania w Kwadrze, czyli radzie wojennej samego Mistrza Wojny, Horusa Lupercala, ulubionego syna Imperatora (niech nam wiecznie panuje). Dowódca imperialnych wojsk, chociaż jest bohaterem tytułowym, to pojawia się stosunkowo rzadko na kartach powieści, ale kiedy już jest – kradnie sceny. To nie tylko wybitny dowódca oraz strateg, ale zaskakująco zręczny polityk. To była rzecz, która zaskoczyła mnie najbardziej! Sposób, w jaki Horus wykorzystuje Kwadrę, to czysty geniusz, a naprawdę nie spodziewałem się takiego zmysłu po kimś, kogo celem jest prowadzić Wielką Krucjatę. Dziwi mnie, iż ten aspekt jest tak często ignorowany, a uważam to za niezwykle ważne - wszak nie ma bardziej paskudnej i plugawej istoty od polityka! Mistrz wojny jawi nam się niemniej jako idealista, aczkolwiek potężny ciężar przytłacza go coraz bardziej. Poza Lokenem, do Kwadry należą: Ezekiel Abaddon, Horus Aximand oraz Tarik Torgaddon. Wszyscy będący oddanymi sługami Imperatora oraz swojego ukochanego dowódcy.
Książka podzielona jest na trzy części, a każda z nich stanowi kolejny krok na drodze do największej tragedii w dziejach ludzkości. Warto odnotować, iż autor bardzo dobrze manipuluje tutaj tempem akcji. Walka jest szybka, brutalna, groźna, natomiast chwile wytchnienia na statku zdają się być niekiedy wręcz sielankowe, kiedy wojownicy astartes trenują, spotykają się czy udzielają wywiadów dla nowo powstałego korpusu upamiętniaczy.
Historia zaczyna się od przedstawienia walki na planecie 63-19, gdzie poległ Hastur Sejanus, tworząc tym samym wakat w Kwadrze. Śmierć ta wywarła olbrzymi wpływ na Horusa, który przez długi czas będzie się obwiniał z jej powodu. Jedna z pierwszych rys, drobne pęknięcie. Kolejne wydarzenia zabierają nas na planetę 140-20, gdzie zastajemy gęstą, niczym jucha wyciekła z rozpłatanego kałduna xenos, akcje. Mamy tutaj wojnę totalną. Wojnę, w której kosmiczny żołnierz musi dorównać, a nawet przewyższyć mordercze bestie. Ile jednak może zostać w człowieku, nawet tym genetycznie ulepszonym po takim koszmarze? Potem następuje kolejna zmiana scenerii. Dziwaczna nadzieja na pojednanie z dawno niewidzianą rodziną, ale jakąś inną, obcą, a mimo to bardziej pokojową. W wyniku incydentu dochodzi do kolejnej walki i powolnego, acz stałego osuwania się w mroku.
Nie będę zagłębiał się w szczegóły fabularne, bowiem drobny spoiler potrafi popsuć rozrywkę. Pochylę się natomiast nad stylem. Bardzo wyraźny, lekki, nieskomplikowany, a przy tym zaskakująco wysokiej jakości. Nie uważam, że pierwsze zdanie w książce jest najważniejsze, ale fraza „Byłem tam, gdy Horus zabił Imperatora”, rozbrzmiewa mi w głowie jak gong. Jest to soczysty kawał militarnego SF, aczkolwiek pozbawiony tej… moralizatorsko-filozoficznej otoczki. W tym przypadku to bardzo duży plus.
Słowem jeszcze o audiobooku! Czyta Filip Kosior i jak wiele razy słucham owego lektora w różnych dziełach, tak chyba po raz pierwszy zdarzyło mi się czuć tak duże zaangażowanie z jego strony. Naprawdę poczułem, że p. Kosior skrycie chowa potężną armię figurek Imperium gdzieś w szufladzie. Doskonała realizacja, winszuje.
Zastanawiam się, czy można tej książce przyznać wysoką notę? W sumie nie ma w niej zbyt wiele odkrywczych rzeczy, jest wręcz bezczelnie tania, a jednocześnie tak heroicznie napakowana sprawami wielce istotnymi. Honor, zasady, wierność, braterstwo, zdrada! To są kwestie naprawdę ważne, uniwersalne niezależnie od czasów. Przerysowane? Oczywiście, że tak. Testosteron ocieka z potężnych naramienników oraz bolterów marines, ale robi to dobrze. Jest miejsce na tajemnice, spiski, a także całą masę świetnie zaimplementowanego światotwórstwa. Zasada „show don’t tell” nie została tutaj karygodnie złamana. Strzelba Czechowa wystrzeliwała w odpowiednim momencie, a brzytwa Okhama cięła szybko. Nie sposób ocenić tej książki słabo. Oczywiście, nie jest dla każdego! Głębokiej fabuły czy rozbudowanych motywów raczej tutaj nie uświadczycie. Tutaj dominuje prostota rozwiązań, stojąca tak dalece od prostactwa, jak tylko się da. Ja lubię prostotę, dlatego zostawiam tutaj 8/10 i idę patrzeć, jak galaktyka staje w płomieniach.
Nigdy nie byłem into WH40k. Szanowałem uniwersum i zajawki, ale raczej przelatywały one obok mnie, ponieważ ogrom świata zdawał mi się zbyt przytłaczający, aby się weń zanurzać… Wybacz mi Imperatorze, albowiem się myliłem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarhammer to dla mnie bardzo fajne uniwersum, które tylko na pozór można skrócić do jakże pięknej sentencji wybrzmiewającej w naszej narodowej epopei...
Świetna rozrywka!
Świetna rozrywka!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek przygody z Herezją Horusa zaczął się podobnie jak wiele poprzednich książek z uniwersum młotka - dobrze dobrany tytuł, który już dzięki pewnemu doświadczeniu pozwolił się szybko domyślić motywu przewodniego książki. Czy jest ona dobra? Zdecydowanie. Czy jednak spodoba się każdemu? Na pewno nie.
Z plusów z moim mniemaniu należy na pewno wyróżnić warsztat D. Abnetta, który niejednokrotnie pokazał, że pisać potrafi, i to dobrze. Powoli wikłane intrygi, sposób w jaki próbuje siebie odnaleźć nasz głównych bohater książki, obecność i różne motywy upamiętniaczy oraz dla niektórych pierwsze oznaki działania osnowy.
Świetny start, dający wiele możliwości na ciekawe poprowadzenie całej serii przez co nie mogę się doczekać co będzie dalej, a jest co czytać.
Początek przygody z Herezją Horusa zaczął się podobnie jak wiele poprzednich książek z uniwersum młotka - dobrze dobrany tytuł, który już dzięki pewnemu doświadczeniu pozwolił się szybko domyślić motywu przewodniego książki. Czy jest ona dobra? Zdecydowanie. Czy jednak spodoba się każdemu? Na pewno nie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ plusów z moim mniemaniu należy na pewno wyróżnić warsztat D....
Pierwsze wejście w świat Warhammera 40k. Nie wiedziałem czego się spodziewać. Po przeczytaniu książki nie wiem, czy chcę kontynuować dalsze zgłębianie tematu.
Motywy przewodnie:
- wojna
- walka
- honor
- bracia
- kochany Imperator
- xenos
- wróg
Wszystkie odmieniane przez przypadki i powtarzane ad nauseam. Fabuła skacze tak mocno, że nie ma żadnych łączników między sekcjami. Momentami musiałem cofać się aby zrozumieć co się dzieje - wydawało mi się, że zgubiłem całą stronę.
Do tego prosty język i stosunkowo płytkie przemyślenia bohaterów, oraz jeszcze płytsza filozofia poddanych Imperium.
Raczej nie łyknąłem bakcyla.
Pierwsze wejście w świat Warhammera 40k. Nie wiedziałem czego się spodziewać. Po przeczytaniu książki nie wiem, czy chcę kontynuować dalsze zgłębianie tematu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMotywy przewodnie:
- wojna
- walka
- honor
- bracia
- kochany Imperator
- xenos
- wróg
Wszystkie odmieniane przez przypadki i powtarzane ad nauseam. Fabuła skacze tak mocno, że nie ma żadnych łączników między...
nie znam gry.. ale posłuchałam sobie. nie było tak źle
nie znam gry.. ale posłuchałam sobie. nie było tak źle
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTych kilka ostatnich stron wyłamanych z tu i teraz, odnoszących się do ogólnego kierunku serii, po tych kilkunastu rozdziałach spędzonych z Wilkami Luny, na prawdę mnie zasmuciły.
Tych kilka ostatnich stron wyłamanych z tu i teraz, odnoszących się do ogólnego kierunku serii, po tych kilkunastu rozdziałach spędzonych z Wilkami Luny, na prawdę mnie zasmuciły.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPotężna dawka sci-fi ze świata Warhammer 40k. Książka zakłada, że czytelnik kojarzy pewne fakty i wydarzenia z uniwersum, dlatego miejscami pełne zrozumienie wydarzeń wymagała dodatkowego riserczu i wyjątkowego skupienia. Niemniej, nie przeszkadza to w odbiorze opisywanych losów bohaterów i ich relacji. Bawiłem się naprawdę dobrze, polecam każdemu kto poczytuje sobie czasem fantastkę :D
Potężna dawka sci-fi ze świata Warhammer 40k. Książka zakłada, że czytelnik kojarzy pewne fakty i wydarzenia z uniwersum, dlatego miejscami pełne zrozumienie wydarzeń wymagała dodatkowego riserczu i wyjątkowego skupienia. Niemniej, nie przeszkadza to w odbiorze opisywanych losów bohaterów i ich relacji. Bawiłem się naprawdę dobrze, polecam każdemu kto poczytuje sobie czasem...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSą osoby, którym się spodoba. Podobnie jak filmy Zacka Snydera, które mają swoich fanów. Jednak jeśli jesteś już po dwudziestce, szansa na to drastycznie maleje. Ja nie dałem rady.
Są osoby, którym się spodoba. Podobnie jak filmy Zacka Snydera, które mają swoich fanów. Jednak jeśli jesteś już po dwudziestce, szansa na to drastycznie maleje. Ja nie dałem rady.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to