Fajna książka z małym "ale".
Pierwsza część napisana świetnie. Bardzo przyjemnie się czytało, autor wykazał się rzetelnością, zgrabnym językiem, przemycił ogromną ilość wiedzy.
Druga część - wywiady - już nie była tak dobrze zrobiona. Niektóre bardzo ciekawe (chociaż wszystkie napisane pod tezę pasującą autorowi). Natomiast wywiadu z p. Wojciechem Eichelbergerem nie przeczytałam całego. Najzwyczajniej nie dałam rady. Psycholog dorabia dziwną ideologię, raz o religii, raz o przypowieściach mało powiązanych z tematem, uogólnione sądy na temat tego, co "większość kobiet uważa" (pytał się większości kobiet?)wywody o agresji, które są bezsensowne (piszę to jako psycholog).
Część książki zwyczajnie przekartkowałam.
Fajna książka z małym "ale".
Pierwsza część napisana świetnie. Bardzo przyjemnie się czytało, autor wykazał się rzetelnością, zgrabnym językiem, przemycił ogromną ilość wiedzy.
Druga część - wywiady - już nie była tak dobrze zrobiona. Niektóre bardzo ciekawe (chociaż wszystkie napisane pod tezę pasującą autorowi). Natomiast wywiadu z p. Wojciechem Eichelbergerem nie...
Studium o myśliwych i myślistwie napisane przez byłego myśliwego, w którym autor obnaża obłudę tej dziedziny i ukazuje jej prawdziwy charakter. Książka jest podzielona jakby na dwie części. W pierwszej autor opisuje swoją historię. W drugiej przeprowadza szereg rozmów z różnymi ludźmi (były myśliwy, żony myśliwych, psycholog, lekarz weterynarii etc.). Kiedyś jako dziecko bardzo chciałem być myśliwym. Byłem tym wręcz zafascynowany. Kiedy dorosłem mi przeszło o dzięki tej książce tylko się utwierdzam że to była bardzo dobra decyzja.
Studium o myśliwych i myślistwie napisane przez byłego myśliwego, w którym autor obnaża obłudę tej dziedziny i ukazuje jej prawdziwy charakter. Książka jest podzielona jakby na dwie części. W pierwszej autor opisuje swoją historię. W drugiej przeprowadza szereg rozmów z różnymi ludźmi (były myśliwy, żony myśliwych, psycholog, lekarz weterynarii etc.). Kiedyś jako dziecko...
(Data orientacyjna przeczytania - czytanie w ośrodku Lasów Państwowych, co dodawało smaczku)
Bardzo dobre studium o myślistwie - daje do myślenia. Najciekawszym jednak segmentem jest ten o zwierzęcej eutanazji - już nigdy nie spojrzę na usypianie zwierząt, tak jak do tej pory.
(Data orientacyjna przeczytania - czytanie w ośrodku Lasów Państwowych, co dodawało smaczku)
Bardzo dobre studium o myślistwie - daje do myślenia. Najciekawszym jednak segmentem jest ten o zwierzęcej eutanazji - już nigdy nie spojrzę na usypianie zwierząt, tak jak do tej pory.
Pierwsza połowa, prywatnego doświadczenia - piękna, miałam ciarki w trakcie czytania, taka to była niesamowita opowieść o tym jak człowiek może się diametralnie zmienić. Drugą część czyta się jak zwykłe wywiady przeprowadzone pod tezę. Brakowało mi więcej opowieści o doświadczeniu autora a mniej o innych ludziach.
Pierwsza połowa, prywatnego doświadczenia - piękna, miałam ciarki w trakcie czytania, taka to była niesamowita opowieść o tym jak człowiek może się diametralnie zmienić. Drugą część czyta się jak zwykłe wywiady przeprowadzone pod tezę. Brakowało mi więcej opowieści o doświadczeniu autora a mniej o innych ludziach.
Przejmująca, ważna i wartościowa książka. Od lat nie jem mięsa. Nad myślistwem nie zastanawiałam się jednak dotychczas głębiej - tak to obce mojemu światopoglądowi.
Dziękuję autorowi że ta książka jest i że mogłam ją przeczytać - wrócę do niej jeszcze nie raz. To bardzo istotny głos w moich rozważaniach - skąd zło. I to, że zawsze, póki żyjemy można się zmienić, przebudzić, ocknąć. Dziękuję.
Przejmująca, ważna i wartościowa książka. Od lat nie jem mięsa. Nad myślistwem nie zastanawiałam się jednak dotychczas głębiej - tak to obce mojemu światopoglądowi.
Dziękuję autorowi że ta książka jest i że mogłam ją przeczytać - wrócę do niej jeszcze nie raz. To bardzo istotny głos w moich rozważaniach - skąd zło. I to, że zawsze, póki żyjemy można się zmienić,...
Pod względem merytorycznym - świetna. I szkoda, że autor na tym nie poprzestał. Dwa ostatnie wywiady czyta się bardzo źle. Jakby jedynym celem ich obecności w książce była chęć urośnięcia pana Zenona w oczach nowych koleżanek, które poprosił o rozmowy. My, czytelnicy, jesteśmy mimowolnymi świadkami niezręcznej prośby autora o to, by móc usiąść na stołówce z "fajnymi dzieciakami".
Pod względem merytorycznym - świetna. I szkoda, że autor na tym nie poprzestał. Dwa ostatnie wywiady czyta się bardzo źle. Jakby jedynym celem ich obecności w książce była chęć urośnięcia pana Zenona w oczach nowych koleżanek, które poprosił o rozmowy. My, czytelnicy, jesteśmy mimowolnymi świadkami niezręcznej prośby autora o to, by móc usiąść na stołówce z "fajnymi...
To książka bardzo ważna.
Ten tytuł długo chodził mi po głowie, ale ciągle był przygniatany stosem innych książek.
A teraz przytłoczył mnie wiedzą o myślistwie.
Od zawsze temat myśliwych budził mój sprzeciw - nie rozumiałam idei zabijania zwierząt dla rozrywki. Wszelkie tłumaczenia, że to dla dobra przyrody i ochrony gatunku, to oczywiście bzdury.
A w książce byłego myśliwego - Zenona Kruczyńskiego - możemy zobaczyć cały przekrój tegoż zjawiska. Wchodzimy w sam środek zasad, regulaminów i wytycznych. I powiem Wam, że jest to porażający świat. Niby wszystko jest legalne, ale to, co się dzieje w środowisku myśliwych, przypomina świat polityki nastawionej tylko na branie i czerpanie korzyści.
Okrutny jest szczegółowy opis tego, jak rozbierane jest zwierzę po zabiciu. Naprawdę okrutny.
Oprócz części wspomnieniowej - od przyczyn, by zostać myśliwym po okres bycia myśliwym aż do zdystansowania się i nie-bycia myśliwym - mamy tutaj ciekawe rozmowy, które nadają szerszą perspektywę. Wśród rozmówców są działaczka ekologiczna, psycholog, działacz związku, żony myśliwych, lekarz weterynarii, profesor.
Zasady humanitaryzmu w kodeksie myśliwego? Przecież to wyklucza się już w samym sformułowaniu. A dokarmianie zwierząt i ustawianie ambony w miejscu, by dobrze widzieć swój cel? To się w głowie nie mieści.
Nie ma tu moralizatorskiego czy oskarżycielskiego tonu. Wyczuwa się nawet dystans, który autor zostawia czytelnikowi. Aktualnie myśliwi to 0,3% społeczeństwa, a poparcie dla nich jest w okolicach 10% i ma tendencję spadkową.
Warto się zastanowić kim jesteśmy w świecie przyrody - zatrzymać się i zrozumieć. Pewne tradycje trzeba zmieniać!
Lektura obowiązkowa.
To książka bardzo ważna.
Ten tytuł długo chodził mi po głowie, ale ciągle był przygniatany stosem innych książek.
A teraz przytłoczył mnie wiedzą o myślistwie.
Od zawsze temat myśliwych budził mój sprzeciw - nie rozumiałam idei zabijania zwierząt dla rozrywki. Wszelkie tłumaczenia, że to dla dobra przyrody i ochrony gatunku, to oczywiście bzdury.
Kolejna książka po "Szalonym kowboju" - biograficzna historia osoby która wyszła z hermetycznego środowiska i zaczęła mówić o istniejących patologiach, braku kontroli wewnętrznej itp., za co spotkał ją ostracyzm.
Kolejna książka po "Szalonym kowboju" - biograficzna historia osoby która wyszła z hermetycznego środowiska i zaczęła mówić o istniejących patologiach, braku kontroli wewnętrznej itp., za co spotkał ją ostracyzm.
Jestem w połowie zachwycony, w połowie zniesmaczony. Pierwsza część, na szczęście zdecydowanie dłuższa, to bardzo ciekawa opowieść o samym autorze, o jakiego ojcu, o polowaniach za młodu, no i chyba najważniejsze, czyli jak przestał być myśliwym. W pierwszej części mamy też bardzo dużo praktycznej wiedzy, czyli co na przykład myśliwi uznają za etyczne, co nie, jak polują, na co i kiedy. Obalone są też główne mity rozsiewane przez myśliwych, na przykład to, że myśliwi zastępują drapieżnika, którego brakuje.
Ale później wchodzimy w filozoficzno-psychologiczno-metafizyczne rozważania i tu się robi trochę ciężej, a wręcz intelektualnie słabo. Bo jak jeszcze rozmowa z żonami myśliwych jest ciekawa, ale dobór rozmówczyń jest bardzo jednostronny, to już udowadnianie, że myślistwo jest nałogiem to mocno naciągana kwestia. Autor wybrał i opisał bardzo wyjaskrawione życie myśliwego, który poluje dosłownie w każdy weekend, zaniedbuje rodzine, nie wyjeżdża na wakacje itd. Nie wiem czy takich myśliwych jest dużo, podejrzewam, że nie. A udowadnianie czegoś na skrajnym przypadku jest zwyczajnie nieuprawnione.
I na koniec perełka, czyli rozmowa z roshi Sunyą Kjolhede, w której padają takie zagadnienia, czy wrzucenie do kominka drzewa z robakiem to zabójstwo czy nie?
Szczerze mówiąc to te ostatnie rozdziały przerzuciłem wzrokiem, bo miałem lekkie ciarki wstydu.
Podsumowując: pierwsza część świetna, przykład autora, jego doświadczenia, jego rozprawa z mitami myśliwskimi zasługuje na brawa. Ale druga część to siłowe udowadnianie swoich racji i rozważania filozoficzno-mistyczne, które co najwyżej zakrawają o śmieszność.
Napiszę jeszcze dlaczego jestem tak bardzo zniesmaczony tą drugą częścią. W Polsce od dłuższego czasu trwa ogromna walka lobby myśliwskiego o utrzymanie swoich praw i przywilejów. Ta walka odbywa się na lokalnych grupach mieszkańców, ale też na najwyższych szczeblach, gdyż myśliwi mają swoich przedstawicieli chociażby w Sejmie i w Senacie. Myśliwi wiedzą, że ciche przyzwolenie społeczeństwa na ich panoszenie się w przyrodzie powoli się kończy, a ogólne poparcie myślistwa spada. Chociaż oni w dyskusjach przedstawiają siebie jako niezbędny składnik przyrody (sic!). W takich dyskusjach przykład autora byłby bezcenny, bo on jako były myśliwy, pięknie wypunktował to środowisko. Tylko co z tego, kiedy pierwszy lepszy myśliwy odpowiada na to: "Kruczyński, to ten co uważa, że spalenie robaka w drewnie to zabójstwo?". I tym jednym zdaniem, wśród postronnych słuchaczy autor otrzymuje łatkę "świrniętego ekologa, który się nawrócił, a wyrzuty sumienia zmąciły mu umysł". Bardzo przykre, ale prawdziwe.
Jestem w połowie zachwycony, w połowie zniesmaczony. Pierwsza część, na szczęście zdecydowanie dłuższa, to bardzo ciekawa opowieść o samym autorze, o jakiego ojcu, o polowaniach za młodu, no i chyba najważniejsze, czyli jak przestał być myśliwym. W pierwszej części mamy też bardzo dużo praktycznej wiedzy, czyli co na przykład myśliwi uznają za etyczne, co nie, jak polują,...
Książka "nawróconego" myśliwego, który kiedyś nie wyobrażał sobie życia bez polowania, a dziś nie może uwierzyć, że był do tego zdolny. Znajdziemy tu całą listę argumentów obalających słuszność polowań i pokazujących, że myślistwo w XXI wieku nie powinno mieć racji bytu. Poza wspomnieniami byłego myśliwego, mamy tutaj również rozmowy ze specjalistami i naukowcami, dzięki czemu ten problem ukazany jest z wielu perspektyw. Znajdzie się także miejsce dla wypowiedzi członków rodziny myśliwych (najczęściej żon i dzieci), którzy całe swoje życie muszą dostosować do kalendarza polowań i pogodzić się z ciągłą nieobecnością męża i ojca. Ta książka pokazuje jaki wpływ ma to wszystko na relacje w małżeństwie, jak widok martwych, skórowanych zwierząt wpływa na dzieci od najmłodszych lat. Jest również szereg argumentów naukowych, psychologicznych, spojrzenie na myślistwo jako pewnego rodzaju nałóg. Ta książka zdecydowanie powinna trafić do świadomości ludzi. Przekonanym co do szkodliwości społecznych i środowiskowych myślistwa nie jest niezbędna, ale na pewno uzbroi w solidne argumenty w przypadku dyskusji na ten temat.
Jest ważna i potrzebna, ale odrobinę nierówna - niektóre fragmenty nie były tak ciekawe jak inne, czasem rozmówcy odchodzili od głównego tematu i przechodzili w bardziej filozoficzne rozważania, co nie było tu potrzebne. Bo miała to być mocna i dosadna książka. Częściowo rzeczywiście taka jest, a momentami wręcz nie dało się czytać ze względu na obrazowe opisy.
TW: przemoc wobec zwierząt.
Książka "nawróconego" myśliwego, który kiedyś nie wyobrażał sobie życia bez polowania, a dziś nie może uwierzyć, że był do tego zdolny. Znajdziemy tu całą listę argumentów obalających słuszność polowań i pokazujących, że myślistwo w XXI wieku nie powinno mieć racji bytu. Poza wspomnieniami byłego myśliwego, mamy tutaj również rozmowy ze specjalistami i naukowcami, dzięki...
Ta książka była dla mnie wyprawą do innego świata, uświadamiającą, co to znaczy być myśliwym. To nie jest hobby, którym można się zajmować dwie godziny w tygodniu bez ściągania atencji otoczenia. To cały odrębny sposób bycia, który formatuje całą codzienność myśliwego i jego najbliższych. Gdy ktoś wchodzi w myślistwo, zmieniają się jego znajomości, role domowe, planowanie urlopów, dieta, język, sposób myślenia... Wraz z rosnącym angażowaniem coraz trudniej spojrzeć obiektywnie na to, czym myślistwo w swojej jest. A jest niczym innym, niż zupełnie niepotrzebną z punktu widzenia ekonomii rozrywką opartą na zadawaniu cierpienia i śmierci. Myśliwi uzasadniają swoje istnienie szeregiem argumentów, które autor konfrontuje w swojej książce z obecnym stanem wiedzy. To jest jedna część książki, która wiele wnosi człowiekowi nieobeznanemu w temacie. Druga część, to napisane z niewątpliwym talentem literackim wspomnienia z polowań - najpierw samego autora z ojcem, później z samodzielnej drogi jako myśliwego. W jego opisach wspaniale można odczuć piękno leśnej przyrody, wczuć się w pełne zaangażowania napięcie związane z samym polowaniem, czy zrozumieć satysfakcję z osiągnięcia myśliwskiego celu. Gdyby był apologetą myślistwa, mógłby niejedną osobę do tego zachęcić. Jednak zamiast tego niezmiernie krytycznie odniósł się do zajęcia któremu mężczyźni w jego rodzinie (w tym i on sam) poświęcili całe lata i mnóstwo energii. Z tego powodu żywię niezwykły szacunek dla autora, który potrafił przeprowadzić niełatwą wiwisekcję tego, co stanowiło przez całe lata sens jego życia.
Ta książka była dla mnie wyprawą do innego świata, uświadamiającą, co to znaczy być myśliwym. To nie jest hobby, którym można się zajmować dwie godziny w tygodniu bez ściągania atencji otoczenia. To cały odrębny sposób bycia, który formatuje całą codzienność myśliwego i jego najbliższych. Gdy ktoś wchodzi w myślistwo, zmieniają się jego znajomości, role domowe, planowanie...
Sama książka nierówna - pierwsze 1/3 to świadectwo autora - ten fragment jest świetny, szczery i poza tym systematyzuje tematy dobry/zły myśliwy, zasadność/niezasadność myślistwa, uwarunkowania społeczno kulturowe -
można się zgadzać, można nie, ale warto przeczytać ! Poruszająco opisana relacja z ojcem, a niektóre fragmenty są takie że sam bym chciał przeżyć takie chwile na łonie przyrody, chociaż po całej książce w toku rozmyślań wyleczyłem się z całego tego myślistwa :)
Potem autor przeprowadza wywiady
- z żonami myśliwych - ostatecznie akceptowalny
- z łowczym koła łowieckiego - dobry, można zerknąć od środka
jak złożonym tematem jest i było funkcjonowanie kół łowieckich i myślistwa na przestrzeni lat w Polsce, jest wspomniany temat jak myśliwi angażują swoje
dzieci jak najwcześniej w ten temat i uważają taką postawę za godną
naśladowania (ten łowczy zabrał synka w wieku 5 lat pierwszy raz)
- z lekarką uzależnień - nic nowego, sto razy czytałem tego typu
analizy nt mechanizmów uzależnień
- z psychoterapeutą - fajnie poczytać jakim językiem i logiką operuje, ale dryfuje (podobnie jak Olga Tokarczuk we wstępie) daleko w kierunku buddyzmu, wegetarianizmu, new age - co mnie ogromnie odpycha i dlatego uważam książkę za nierówną...
Sama książka nierówna - pierwsze 1/3 to świadectwo autora - ten fragment jest świetny, szczery i poza tym systematyzuje tematy dobry/zły myśliwy, zasadność/niezasadność myślistwa, uwarunkowania społeczno kulturowe -
można się zgadzać, można nie, ale warto przeczytać ! Poruszająco opisana relacja z ojcem, a niektóre fragmenty są takie że sam bym chciał przeżyć takie chwile...
Pierwsza połowa książki merytoryczna. Mnóstwo ciekawych faktów na temat tego, jak działa łowiectwo w Polsce (nie miałam pojęcia, np. że leśna zwierzyna jest prawie w całości ewidencjonowana i są wydawane indywidualne pozwolenia na odstrzał określonej liczby zwierząt).
Część druga, z wywiadami, znacznie słabsza i mniej wnosząca do tematu, nie lubię takich metafizycznych gdybań o niczym, widzę w tym mnóstwo uproszczeń i wręcz szkodliwych treści, niepotrzebnie infantylizujących ruchy antyłowieckie.
Mimo wszystko polecam, pozycja ciekawa. Można wyrobić sobie zdanie na temat łowiectwa (paradoksalnie "ruszyła" mnie raczej strukturalna niesprawiedliwość, niż "biednie zwierzątka"). Jak do każdej pozycji, polecam podchodzić ze zdrowym sceptycyzmem. Pamiętajmy, że jest to książka pisana z pozycji subiektywnej, byłego myśliwego, a nie opracowanie naukowe.
Pierwsza połowa książki merytoryczna. Mnóstwo ciekawych faktów na temat tego, jak działa łowiectwo w Polsce (nie miałam pojęcia, np. że leśna zwierzyna jest prawie w całości ewidencjonowana i są wydawane indywidualne pozwolenia na odstrzał określonej liczby zwierząt).
Część druga, z wywiadami, znacznie słabsza i mniej wnosząca do tematu, nie lubię takich metafizycznych...
Książka bardzo trudna w odbiorze z powodu podjętej tematyki. Wstrząsające opisy działań myśliwych na długo pozostaną w pamięci. Bez wątpienia jest opowieść, mimo iż autor nie ustrzegł się narracyjnych mielizn, bardzo potrzebna. Pozwala zrozumieć miejsce istoty ludzkiej w planie istnienia. Rozpoczynając lekturę spodziewałem się swego rodzaju spowiedzi nawróconego myśliwego. Otrzymałem jednak znacznie więcej. W drugiej części książki Kruczyński umieszcza łowiectwo w szerokiej perspektywie cyklu życia i śmierci, ukazując uzależniający wpływ zabijania oraz władzę jaką daje darowanie życia. Z całego serca polecam.
Książka bardzo trudna w odbiorze z powodu podjętej tematyki. Wstrząsające opisy działań myśliwych na długo pozostaną w pamięci. Bez wątpienia jest opowieść, mimo iż autor nie ustrzegł się narracyjnych mielizn, bardzo potrzebna. Pozwala zrozumieć miejsce istoty ludzkiej w planie istnienia. Rozpoczynając lekturę spodziewałem się swego rodzaju spowiedzi nawróconego myśliwego....
Książka bardzo nierówna, przynajmniej według mnie niektóre fragmenty czytałam z zapartym tchem, niekóre były dla mnie zbyt rozmyte czy metafizyczne (wyłącznie subiektywna opinia osoby, która lubi konkret). Jednak ze względu na te liczne mocne, poruszające i dające do myślenia fragmenty "Farba znaczy krew" jest książką, którą będę gorąco każdemu polecać. Z pewnością jest świetnym wyjściem do dyskusji na temat roli człowieka w kształtowaniu środowiska naturalnego, oraz nadaje nową perspektywę (o której niewiele słyszy się w mediach czy przy kawie od znajomych wujków-myśliwych).
Książka bardzo nierówna, przynajmniej według mnie niektóre fragmenty czytałam z zapartym tchem, niekóre były dla mnie zbyt rozmyte czy metafizyczne (wyłącznie subiektywna opinia osoby, która lubi konkret). Jednak ze względu na te liczne mocne, poruszające i dające do myślenia fragmenty "Farba znaczy krew" jest książką, którą będę gorąco każdemu polecać. Z pewnością jest...
Nie dziwią fatalne recenzje panów myśliwych poniżej ;) Wszystko co zostało o nich powiedziane w tej książce jest wręcz idealnym przykładem skąd wziął się niepochlebny komentarz :D
Nie dziwią fatalne recenzje panów myśliwych poniżej ;) Wszystko co zostało o nich powiedziane w tej książce jest wręcz idealnym przykładem skąd wziął się niepochlebny komentarz :D
Różne myśli przychodziły mi do głowy, kiedy sięgałam po tą książkę. Ile bowiem można pisać o polowaniach? Jak bardzo brutalne i poruszające mogą być opisy zabijania i patroszenia zwierząt? Czy to będzie tylko wyznanie "nawróconego" myśliwego i głos potępienia, czy coś co niesie za sobą większą wartość? Czy jest w ogóle na to przestrzeń w literaturze?
Teraz myślę, że powinien ją dostać w prezencie każdy, komu przez myśl choć przemknie pomysł wzięcia broni do ręki i pójścia do lasu.
Ta książka to nie tylko osobista historia autora. To też zapis rozmów z różnymi ludźmi, dziesiątki przemyśleń, odwołań do badań naukowych i statystyk. Niestety nie mam wiary w to, że ruszy cokolwiek w sumieniach tych, którzy polują, jednak nieprzekonanych lub nieświadomych brutalności i bezczelności tego środowiska, przekona.
Różne myśli przychodziły mi do głowy, kiedy sięgałam po tą książkę. Ile bowiem można pisać o polowaniach? Jak bardzo brutalne i poruszające mogą być opisy zabijania i patroszenia zwierząt? Czy to będzie tylko wyznanie "nawróconego" myśliwego i głos potępienia, czy coś co niesie za sobą większą wartość? Czy jest w ogóle na to przestrzeń w literaturze?
Teraz myślę, że...
Dumni opiekunowie lasu, kultywujący odwieczną tradycję i cnoty prawdziwego mężczyzny, cytują w pamięci fragmenty "Pana Tadeusza" przy dmieniu w róg. Coraz więcej jest też takich, dla których myśliwi to wąsate konserwy z wódką w jednej ręce i bronią w drugiej, którzy nie odróżniają niedźwiedzia od pekińczyka na smyczy. Kruczyński wychował się z ojcem myśliwym i próbował wychować syna myśliwego, dziś podczas spacerów po lesie zwierzęta garną do niego jak do księżniczki Disneya.
"Farba znaczy krew" to osobista książka - dane statystyczne i wywiady przeplatają się ze wspomnieniami czy opisami nowego życia. Autor nie próbuje ukrywać swojego emocjonalnego stosunku, co w przypadku tej pozycji jest akurat zaletą. Czuć szczerość, której sprzyja wyraźne oddzielenie, co jest stwierdzeniem opartym na wieloletnim doświadczeniu, a co już w pełni subiektywnym odczuciem.
Kruczyński porusza szeroką gamę tematów, a sama książka dzieli się na kwestie okołoduchowno-psychologiczne i pragmatyczne. Od razu mówię, że mam uczulenie na tego typu natchnione pitololo o kręgach życia (choć są podniesione jak najbardziej ciekawe kwestie, chociażby wywiad na temat usypiania zwierząt mnie nie przekonał, ale dał do myślenia), toteż największą siłę książki widzę w rozłożeniu środowiska myśliwskiego na części pierwsze. Jest i o testach z wiedzy przyrodniczej czy sprawności posługiwania się bronią, rywalizacyjnym dokarmianiu, wywożeniu jedzenia do lasu, strzelaniu przy nęcisku, robienia z nieba cmentarzyska, ołowiu w rzekach, "safari", komandosowej broni... Możesz nie popierać delegalizacji myślistwa, ale po zgłębieniu tematu większość ludzi przyzna, że to środowisko potrzebuje gruntownych zmian.
Dziki na rowerach, postrzelone psy, stały napływ agresywnych komentarzy na funpage'ach łowieckich, kompromitujące posty ("człowiek to ssak a nie zwierzę" czy zdziczały chrzest) - polskie społeczeństwo coraz ostrzej ściera się z miłośnikami celowania z broni do zwierząt, którzy mocno okopali się w naszym leśnym krajobrazie. "Farba znaczy krew" to pozycja, która uświadamia istnienie wielu aspektów związanych z tematem, wychodzących dalej niż "tylko psychopata z mikropenisem strzela do jelonka" i "myśliwy to taki drapieżnik z planem, myśliwy to leśny strażnik, myśliwy nas chroni przed złym dzikiem".
Dumni opiekunowie lasu, kultywujący odwieczną tradycję i cnoty prawdziwego mężczyzny, cytują w pamięci fragmenty "Pana Tadeusza" przy dmieniu w róg. Coraz więcej jest też takich, dla których myśliwi to wąsate konserwy z wódką w jednej ręce i bronią w drugiej, którzy nie odróżniają niedźwiedzia od pekińczyka na smyczy. Kruczyński wychował się z ojcem myśliwym i próbował...
Zgadzam się w stu procentach z jedną z wcześniejszych recenzji, które tu przeczytałam na temat tej książki: autor neofita ma wielką potrzebę zbawić świat i pokazać okrucieństwo myślistwa, a jednocześnie ma wyraźny problem z podmiotowością kobiet, z którymi prowadzi wywiady (w wywiadach zdarza się, że mówi więcej od rzekomo interesujących go bohaterek...). Zwracanie uwagi na urodę mężczyzn mu się nie zdarza, za to kobiety opisuje, choć nie ma to znaczenia, a w książce stara się uchodzić za człowieka oświeconego, podążającego po wielu latach wreszcie jedyna słuszna drogą... Przykre i denerwujące, w dodatku autor wznosi się na takie wyżyny grafomanii, że doczytanie tej książki graniczy z niemożliwością. O ile pierwsza część ujdzie, to druga jest bełkotliwa i fałszywie artystyczna, autor gubi się w swoich chceniach i odbiega od założeń... Rozczarowująca lektura, której przydałaby się krytyczna i bezlitosna redakcja.
Zgadzam się w stu procentach z jedną z wcześniejszych recenzji, które tu przeczytałam na temat tej książki: autor neofita ma wielką potrzebę zbawić świat i pokazać okrucieństwo myślistwa, a jednocześnie ma wyraźny problem z podmiotowością kobiet, z którymi prowadzi wywiady (w wywiadach zdarza się, że mówi więcej od rzekomo interesujących go bohaterek...). Zwracanie uwagi na...
Miałem nie opisać opinii do tej książki, ale bardzo mi przykro – sumienie mi nie pozwala… Uprzedzam, subiektywizm będzie się lał oknami i drzwiami.
Cóż, od zawsze wiadomo, że neofici są najgorsi… I Autor się w to wpisuje idealnie.
Rzucam myślistwo, przechodzę na wegetarianizm. Piję zieloną herbatkę. Sztampa? Sztampa, ale ludziom się widać podoba.
Autor rzuca łowiectwo po dwudziestu latach polowań. I super. Chwała mu za to. Tyle pisze o etyce łowieckiej, powołuje się na różne zapisy, ale jego wspomnienia to niestety wielki jej brak. Nie tylko tej łowieckiej. Kto normalny łapie przez dwa dni osiemnaście szczupaków i wszystkie zabiera do domu?
Że myśliwi są różni to wiem nie od dziś. Że PZŁ to bagno w bagnie to też wiem. Każdy monopol jest słaby, a gdy takim monopolem rządzą jeszcze ludzie żądni władzy – robi się to, co się robi. To, że niektórzy nie powinni zostawać myśliwymi – to jedyny punkt, w którym zgadzam się z Autorem. Ale taki jest PZŁ. Zdawałem egzamin w jednej części Polski, gdzie odsiew kandydatów był ogromny, naprawdę człowiek bez podstaw zoologii czy bhp nie miał szans zostać myśliwym. O uprawnienia na wyższy poziom wtajemniczenia starałem się już w drugim końcu kraju. Tu podejście było całkowicie inne. Zdawał każdy. Liczyły się wyniki… Jak już pisałem taki jest PZŁ. Ale to nie miejsce na szersze opisy. W końcu oceniam książkę a nie PZŁ, któremu dowalać ostatnio jest „trendi”.
U Autora wychodzą właśnie elementarne braki w wykształceniu przyrodniczo-łowieckim. Drogi Autorze, słowo „poroże” powstało dla odróżnienia tworu kostnego od wytworu skóry jakim są „rogi”. Może używasz tego złośliwie, nie wiem, ale dla mnie to są braki i tyle. Zaszpanujesz? Może, ale niewiedzą.
Pierwsza część książki to męki Autora podczas jego kariery myśliwskiej. Biedak… męczył się tak dwadzieścia lat zamiast to rzucić. Grafomania przebija z każdej strony. Brązowe śliczne oczy sarenek… no proszę…
Druga część – wywiady. Miodzio. Sama rozkosz dla duszy. Kogo tu nie ma… Psycholog, weterynarz, guru zen, dwie biedne kobiety – żony myśliwych, które nie akceptują hobby mężów. Dlaczego Autor nie znalazł żon, które popierają to hobby – wiadomo. A już dwugłos – Autor - byk jelenia na rykowisku… Hahahaha. Autora odsyłam do książek Tytusa Karpowicza. Tak się powinno pisać o przyrodzie.
Co tu pisać. Człowiek trochę zorientowany, z wiedzą o środowisku, który odsieje bzdury i stereotypy od reszty prawdopodobnie wywali książkę po kilkunastu stronach. Kto chce niech czyta. Autor wyniuchał koniunkturę i w zeszłym roku na fali bluzgów na leśników i myśliwych wydał wznowienie „Farby…”. Nie czytałem poprzedniej wersji, stwierdziłem, że nie będę nabijał kabzy Autorowi. Ten egzemplarz pożyczył mi Kolega, za co mu niniejszym dziękuję. Książkę puszczam dalej, poza środowisko leśników, myśliwych i jedzących mięso.
Ja zdecydowanie odradzam. Nawet śmiać się nie chce.
Miałem nie opisać opinii do tej książki, ale bardzo mi przykro – sumienie mi nie pozwala… Uprzedzam, subiektywizm będzie się lał oknami i drzwiami.
Cóż, od zawsze wiadomo, że neofici są najgorsi… I Autor się w to wpisuje idealnie.
Rzucam myślistwo, przechodzę na wegetarianizm. Piję zieloną herbatkę. Sztampa? Sztampa, ale ludziom się widać podoba.
Autor rzuca łowiectwo po...
Książka zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Autor był przez wiele lat myśliwym. Pewnego dnia zastrzelił przypadkiem psa i to zmieniło całkowicie jego życie
Jest podzielona na dwie części. W pierwszej autor opisuje swoje własne doświadczenia jako myśliwego, pokazuje jak takie polowanie wygląda. Obrazowo przedstawia nie tylko zabijanie lecz również dobijanie rannych zwierząt i ich oprawianie. Często myśliwy tylko rani się zwierzynę, która ucieka i umiera w męczarniach. W tej części również Zenon Kuczyński obala mity dotyczące konieczności polowań.
W drugiej części zamieszczone są wywiady. Dla mnie najbardziej drastyczna była rozmowa z weterynarzem. Miałam świadomość, że zwierzęta są usypiane ale skala i powody tych zabójstw bardzo mnie poruszyły. Moją uwagę przykuła również rozmowa z żonami myśliwych. Z tego wywiadu wyłania się obraz człowieka uzależnionego i dramat rodziny, która nie potrafi z nałogiem walczyć.
Książkę powinien przeczytać każdy: weganie i wegetarianie mogą się z niej wiele dowiedzieć, osoby jedzące mięso powinny wiedzieć w jaki sposób dziczyzna trafia na ich stół a myśliwi powinni się zastanowić czy istnieje coś takiego jak humanitarne zabijanie.
Książka zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Autor był przez wiele lat myśliwym. Pewnego dnia zastrzelił przypadkiem psa i to zmieniło całkowicie jego życie
Jest podzielona na dwie części. W pierwszej autor opisuje swoje własne doświadczenia jako myśliwego, pokazuje jak takie polowanie wygląda. Obrazowo przedstawia nie tylko zabijanie lecz również dobijanie rannych...
Książka typu "prezent dla konkretnej grupy hobbystycznej, podarowany najlepiej bez okazji (inaczej uznany zostałby za nietaktowny akt złośliwości)". Pozycja ta jest na tyle merytoryczna oraz słuszna w swojej argumentacji, że nie zawahałbym wybrać jej, gdybym zamierzał przekonywać myśliwego do bardziej pacyfistycznych poglądów.
Technicznie książka nie jest majstersztykiem, ale przecież w tego typu literaturze nie chodzi o błyszczenie stylem czy umiejętnością prowadzenia wywiadów, lecz o głębie przekazu i siłę argumentów. Mnie te argumenty dogłębnie poruszyły i – z dumą przyznaję – coś we mnie zmieniły. Może nie stałem się zaraz eko-wege, ale ani na polowanie, ani do weterynarza na uśpienie potencjalnego pupila, raczej się nie wybiorę.
Polecam.
Książka typu "prezent dla konkretnej grupy hobbystycznej, podarowany najlepiej bez okazji (inaczej uznany zostałby za nietaktowny akt złośliwości)". Pozycja ta jest na tyle merytoryczna oraz słuszna w swojej argumentacji, że nie zawahałbym wybrać jej, gdybym zamierzał przekonywać myśliwego do bardziej pacyfistycznych poglądów.
Technicznie książka nie jest majstersztykiem,...
Czasem brakuje mi wystarczająco silnych słów... Jak wytłumaczyć źródło ludzkiego egoizmu, ignorancji, bezmyślności oraz okrucieństwa? Jak pojąć przyczyny zwyrodnienia i patologii, żądzy zabijania dla przyjemności, w ramach źle pojętego hobby, na dokładkę tłumacząc to miłością i troską o przyrodę oraz o nas wszystkich? Czy to poczucie wyższości, a może wręcz przeciwnie – ogromne niedowartościowanie i małe ego? Atawizm - mężczyzna musi zabić, wyprawić, przynieść do domu, zjeść dziczyznę, być panem i władcą wszystkiego? A może pieniądze, które dają władzę i otwierają drzwi możliwości?
Myśliwi. Zwyrodniała grupa społeczna, której daleko do wielbicieli przyrody, do kontrolerów, do nadzorców natury chociaż tak bardzo chcieliby, by tak postrzegało ich społeczeństwo, prawie jak bohaterów. To patologia. Zatrważająca, smutna skaza na człowieczeństwie. Potężne lobby. Toksyczna, szkodliwa dla środowiska i społeczeństwa zabawa dorosłych mężczyzn we władców świata.
Nie pojmuję, gdzie w tym wszystkim prestiż, zabawa, duma? Jak bardzo czyjeś ego sobie rośnie poprzez strzelenie do dzika, ktorego wcześniej skuszono pod ambonę burakami i kukurydzą? Czy ci ludzie czują się lepiej, ukręcając głowy gęsiom, którym chwilę wcześniej przestrzelili skrzydła? I gdzie w tym wszystkim jest to poczucie wyższości, to bycie samcem Alfa, drapieżnikiem numer jeden w lesie? Z nowoczesną technologią, czujnikami, bronią, bez ryzyka, bez wysiłku? Nowoczesne polowania to bolesna przewaga rodzaju ludzkiego nad wszystkimi zwierzętami, to walka tak bardzo nie fair, że właściwie dziwi mnie, że kogoś może to ekscytować czy bawić, że zastrzeli wielkiego łosia, jelenia, niedźwiedzia lub dzika? Dla mnie to skrzywienie, anomalia i dewiacja psychiczna. Dla normalnej osoby zabicie bezbronnego stworzenia nie jest ani przyjemnością, ani powodem do dumy.
A teraz o samej książce – to nie jest łatwa lektura, nie tylko przez wzgląd na ciężar poruszanej tematyki, ale także ze względu na jej język oraz formę. To nie są żale i wyznania byłego myśliwego, spowiedź pełna skruchy, ale rzeczowa i konkretna rozprawa nad genezą, przyczynami, skutkami, ekologiczną oraz społeczną szkodliwością polowań, nad politycznym aspektem tego problemu. Drastyczne opisy są nam podane dość sucho i choć wydźwięk całości jest niewyobrażalnie smutny i niepokojący, ba! wręcz przerażający to jednak autor nie pogrywał na moich emocjach i ani raz nie czułam, że muszę uronić łzę. Druga część książki to rozmowy ze specjalistami lub osobami pośrednio zaangażowanymi w zabijanie zwierząt – psychologiem, weterynarzem, mistrzem zen, żonami myśliwych. To część bardziej naukowa traktująca o etyce, moralności, uzależnieniach, poszukiwaniach remedium, wypatrzonych relacjach rodzinnych.
Spodziewałam się innej książki, ale właściwie cieszę się, że Zenon Kruczyński tak właśnie podszedł do tego tematu. Pozwolił mi spojrzeć na temat chłodnym okiem zamiast dać mi pole do histerii, nienawiści, smutku, wściekłości i poczucia bezradności. To rzeczowa i konkretna lektura dla zainteresowanych problemem myślistwa w Polsce, natomiast jeśli szukacie jedynie drastycznych, mrocznych historii i opowieści to raczej was rozczaruje.
Czasem brakuje mi wystarczająco silnych słów... Jak wytłumaczyć źródło ludzkiego egoizmu, ignorancji, bezmyślności oraz okrucieństwa? Jak pojąć przyczyny zwyrodnienia i patologii, żądzy zabijania dla przyjemności, w ramach źle pojętego hobby, na dokładkę tłumacząc to miłością i troską o przyrodę oraz o nas wszystkich? Czy to poczucie wyższości, a może wręcz przeciwnie –...
Książka, po przeczytaniu której, ogarnął mnie niesamowity spokój. Brzmi to nieco absurdalnie, jeśli wziąć pod uwagę drastyczne opisy polowań, patroszenia zwierząt czy pogoni za zabijaniem.
A jednak. Zenon Kruczyński stworzył opowieść, która, przeciągając nas przez wylane litry niepotrzebnej krwi, ukazuje na końcu coś, co można nazwać spełnieniem i świadomością. Przychodzi jednak też chwila nostalgii, kiedy uświadamiamy sobie, jak niepotrzebnym tworem jesteśmy my – ludzie i jak bardzo szkodzimy światu, uparcie wierząc w to, że ziemia ma być nam poddana. Jesteśmy jej częścią, nie władcami. I czas, by wreszcie właśnie to wziąć jako prawdę objawioną.
Jest to książka na wskroś mądra i potrzebna. Nie narzuca jakiegokolwiek zdania, nie nastręcza się ludziom o innych poglądach, nie naciska na myśliwych, by także zaprzestali swoich bezsensownych rytuałów. W sposób naturalny i rzetelny przedstawia fakty – oparte na badaniach albo na doświadczeniu eksmyśliwego. A tym trudno zaprzeczyć, nie przyznać racji i nadal, uparcie, wygłaszać przemowy o selektywnych odstrzałach.
Ta książka to światło w tunelu. Promyk, który daje nadzieję, że w każdym, nawet najgorszym człowieku, jest głęboko ukryte dobro i współczucie. I czasem wystarczy iskra, by tę dobroć z siebie wydobyć.
Książka, po przeczytaniu której, ogarnął mnie niesamowity spokój. Brzmi to nieco absurdalnie, jeśli wziąć pod uwagę drastyczne opisy polowań, patroszenia zwierząt czy pogoni za zabijaniem.
A jednak. Zenon Kruczyński stworzył opowieść, która, przeciągając nas przez wylane litry niepotrzebnej krwi, ukazuje na końcu coś, co można nazwać spełnieniem i świadomością. Przychodzi...
Książka daje słuszne argumenty do rozmów z fanami myślistwa. Moim zdaniem dobry materiał na ekranizacje.
Książka daje słuszne argumenty do rozmów z fanami myślistwa. Moim zdaniem dobry materiał na ekranizacje.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFajna książka z małym "ale".
Pierwsza część napisana świetnie. Bardzo przyjemnie się czytało, autor wykazał się rzetelnością, zgrabnym językiem, przemycił ogromną ilość wiedzy.
Druga część - wywiady - już nie była tak dobrze zrobiona. Niektóre bardzo ciekawe (chociaż wszystkie napisane pod tezę pasującą autorowi). Natomiast wywiadu z p. Wojciechem Eichelbergerem nie przeczytałam całego. Najzwyczajniej nie dałam rady. Psycholog dorabia dziwną ideologię, raz o religii, raz o przypowieściach mało powiązanych z tematem, uogólnione sądy na temat tego, co "większość kobiet uważa" (pytał się większości kobiet?)wywody o agresji, które są bezsensowne (piszę to jako psycholog).
Część książki zwyczajnie przekartkowałam.
Fajna książka z małym "ale".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza część napisana świetnie. Bardzo przyjemnie się czytało, autor wykazał się rzetelnością, zgrabnym językiem, przemycił ogromną ilość wiedzy.
Druga część - wywiady - już nie była tak dobrze zrobiona. Niektóre bardzo ciekawe (chociaż wszystkie napisane pod tezę pasującą autorowi). Natomiast wywiadu z p. Wojciechem Eichelbergerem nie...
Wynudziłam się okropnie. Zwłaszcza część z wywiadami była nudna (może spodobał mi się jeden). Nie dotrwałam do końca.
Wynudziłam się okropnie. Zwłaszcza część z wywiadami była nudna (może spodobał mi się jeden). Nie dotrwałam do końca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStudium o myśliwych i myślistwie napisane przez byłego myśliwego, w którym autor obnaża obłudę tej dziedziny i ukazuje jej prawdziwy charakter. Książka jest podzielona jakby na dwie części. W pierwszej autor opisuje swoją historię. W drugiej przeprowadza szereg rozmów z różnymi ludźmi (były myśliwy, żony myśliwych, psycholog, lekarz weterynarii etc.). Kiedyś jako dziecko bardzo chciałem być myśliwym. Byłem tym wręcz zafascynowany. Kiedy dorosłem mi przeszło o dzięki tej książce tylko się utwierdzam że to była bardzo dobra decyzja.
Studium o myśliwych i myślistwie napisane przez byłego myśliwego, w którym autor obnaża obłudę tej dziedziny i ukazuje jej prawdziwy charakter. Książka jest podzielona jakby na dwie części. W pierwszej autor opisuje swoją historię. W drugiej przeprowadza szereg rozmów z różnymi ludźmi (były myśliwy, żony myśliwych, psycholog, lekarz weterynarii etc.). Kiedyś jako dziecko...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to(Data orientacyjna przeczytania - czytanie w ośrodku Lasów Państwowych, co dodawało smaczku)
Bardzo dobre studium o myślistwie - daje do myślenia. Najciekawszym jednak segmentem jest ten o zwierzęcej eutanazji - już nigdy nie spojrzę na usypianie zwierząt, tak jak do tej pory.
(Data orientacyjna przeczytania - czytanie w ośrodku Lasów Państwowych, co dodawało smaczku)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobre studium o myślistwie - daje do myślenia. Najciekawszym jednak segmentem jest ten o zwierzęcej eutanazji - już nigdy nie spojrzę na usypianie zwierząt, tak jak do tej pory.
Pierwsza połowa, prywatnego doświadczenia - piękna, miałam ciarki w trakcie czytania, taka to była niesamowita opowieść o tym jak człowiek może się diametralnie zmienić. Drugą część czyta się jak zwykłe wywiady przeprowadzone pod tezę. Brakowało mi więcej opowieści o doświadczeniu autora a mniej o innych ludziach.
Pierwsza połowa, prywatnego doświadczenia - piękna, miałam ciarki w trakcie czytania, taka to była niesamowita opowieść o tym jak człowiek może się diametralnie zmienić. Drugą część czyta się jak zwykłe wywiady przeprowadzone pod tezę. Brakowało mi więcej opowieści o doświadczeniu autora a mniej o innych ludziach.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzejmująca, ważna i wartościowa książka. Od lat nie jem mięsa. Nad myślistwem nie zastanawiałam się jednak dotychczas głębiej - tak to obce mojemu światopoglądowi.
Dziękuję autorowi że ta książka jest i że mogłam ją przeczytać - wrócę do niej jeszcze nie raz. To bardzo istotny głos w moich rozważaniach - skąd zło. I to, że zawsze, póki żyjemy można się zmienić, przebudzić, ocknąć. Dziękuję.
Przejmująca, ważna i wartościowa książka. Od lat nie jem mięsa. Nad myślistwem nie zastanawiałam się jednak dotychczas głębiej - tak to obce mojemu światopoglądowi.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziękuję autorowi że ta książka jest i że mogłam ją przeczytać - wrócę do niej jeszcze nie raz. To bardzo istotny głos w moich rozważaniach - skąd zło. I to, że zawsze, póki żyjemy można się zmienić,...
Pod względem merytorycznym - świetna. I szkoda, że autor na tym nie poprzestał. Dwa ostatnie wywiady czyta się bardzo źle. Jakby jedynym celem ich obecności w książce była chęć urośnięcia pana Zenona w oczach nowych koleżanek, które poprosił o rozmowy. My, czytelnicy, jesteśmy mimowolnymi świadkami niezręcznej prośby autora o to, by móc usiąść na stołówce z "fajnymi dzieciakami".
Pod względem merytorycznym - świetna. I szkoda, że autor na tym nie poprzestał. Dwa ostatnie wywiady czyta się bardzo źle. Jakby jedynym celem ich obecności w książce była chęć urośnięcia pana Zenona w oczach nowych koleżanek, które poprosił o rozmowy. My, czytelnicy, jesteśmy mimowolnymi świadkami niezręcznej prośby autora o to, by móc usiąść na stołówce z "fajnymi...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo książka bardzo ważna.
Ten tytuł długo chodził mi po głowie, ale ciągle był przygniatany stosem innych książek.
A teraz przytłoczył mnie wiedzą o myślistwie.
Od zawsze temat myśliwych budził mój sprzeciw - nie rozumiałam idei zabijania zwierząt dla rozrywki. Wszelkie tłumaczenia, że to dla dobra przyrody i ochrony gatunku, to oczywiście bzdury.
A w książce byłego myśliwego - Zenona Kruczyńskiego - możemy zobaczyć cały przekrój tegoż zjawiska. Wchodzimy w sam środek zasad, regulaminów i wytycznych. I powiem Wam, że jest to porażający świat. Niby wszystko jest legalne, ale to, co się dzieje w środowisku myśliwych, przypomina świat polityki nastawionej tylko na branie i czerpanie korzyści.
Okrutny jest szczegółowy opis tego, jak rozbierane jest zwierzę po zabiciu. Naprawdę okrutny.
Oprócz części wspomnieniowej - od przyczyn, by zostać myśliwym po okres bycia myśliwym aż do zdystansowania się i nie-bycia myśliwym - mamy tutaj ciekawe rozmowy, które nadają szerszą perspektywę. Wśród rozmówców są działaczka ekologiczna, psycholog, działacz związku, żony myśliwych, lekarz weterynarii, profesor.
Zasady humanitaryzmu w kodeksie myśliwego? Przecież to wyklucza się już w samym sformułowaniu. A dokarmianie zwierząt i ustawianie ambony w miejscu, by dobrze widzieć swój cel? To się w głowie nie mieści.
Nie ma tu moralizatorskiego czy oskarżycielskiego tonu. Wyczuwa się nawet dystans, który autor zostawia czytelnikowi. Aktualnie myśliwi to 0,3% społeczeństwa, a poparcie dla nich jest w okolicach 10% i ma tendencję spadkową.
Warto się zastanowić kim jesteśmy w świecie przyrody - zatrzymać się i zrozumieć. Pewne tradycje trzeba zmieniać!
Lektura obowiązkowa.
To książka bardzo ważna.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTen tytuł długo chodził mi po głowie, ale ciągle był przygniatany stosem innych książek.
A teraz przytłoczył mnie wiedzą o myślistwie.
Od zawsze temat myśliwych budził mój sprzeciw - nie rozumiałam idei zabijania zwierząt dla rozrywki. Wszelkie tłumaczenia, że to dla dobra przyrody i ochrony gatunku, to oczywiście bzdury.
A w książce byłego...
Kolejna książka po "Szalonym kowboju" - biograficzna historia osoby która wyszła z hermetycznego środowiska i zaczęła mówić o istniejących patologiach, braku kontroli wewnętrznej itp., za co spotkał ją ostracyzm.
Kolejna książka po "Szalonym kowboju" - biograficzna historia osoby która wyszła z hermetycznego środowiska i zaczęła mówić o istniejących patologiach, braku kontroli wewnętrznej itp., za co spotkał ją ostracyzm.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJestem w połowie zachwycony, w połowie zniesmaczony. Pierwsza część, na szczęście zdecydowanie dłuższa, to bardzo ciekawa opowieść o samym autorze, o jakiego ojcu, o polowaniach za młodu, no i chyba najważniejsze, czyli jak przestał być myśliwym. W pierwszej części mamy też bardzo dużo praktycznej wiedzy, czyli co na przykład myśliwi uznają za etyczne, co nie, jak polują, na co i kiedy. Obalone są też główne mity rozsiewane przez myśliwych, na przykład to, że myśliwi zastępują drapieżnika, którego brakuje.
Ale później wchodzimy w filozoficzno-psychologiczno-metafizyczne rozważania i tu się robi trochę ciężej, a wręcz intelektualnie słabo. Bo jak jeszcze rozmowa z żonami myśliwych jest ciekawa, ale dobór rozmówczyń jest bardzo jednostronny, to już udowadnianie, że myślistwo jest nałogiem to mocno naciągana kwestia. Autor wybrał i opisał bardzo wyjaskrawione życie myśliwego, który poluje dosłownie w każdy weekend, zaniedbuje rodzine, nie wyjeżdża na wakacje itd. Nie wiem czy takich myśliwych jest dużo, podejrzewam, że nie. A udowadnianie czegoś na skrajnym przypadku jest zwyczajnie nieuprawnione.
I na koniec perełka, czyli rozmowa z roshi Sunyą Kjolhede, w której padają takie zagadnienia, czy wrzucenie do kominka drzewa z robakiem to zabójstwo czy nie?
Szczerze mówiąc to te ostatnie rozdziały przerzuciłem wzrokiem, bo miałem lekkie ciarki wstydu.
Podsumowując: pierwsza część świetna, przykład autora, jego doświadczenia, jego rozprawa z mitami myśliwskimi zasługuje na brawa. Ale druga część to siłowe udowadnianie swoich racji i rozważania filozoficzno-mistyczne, które co najwyżej zakrawają o śmieszność.
Napiszę jeszcze dlaczego jestem tak bardzo zniesmaczony tą drugą częścią. W Polsce od dłuższego czasu trwa ogromna walka lobby myśliwskiego o utrzymanie swoich praw i przywilejów. Ta walka odbywa się na lokalnych grupach mieszkańców, ale też na najwyższych szczeblach, gdyż myśliwi mają swoich przedstawicieli chociażby w Sejmie i w Senacie. Myśliwi wiedzą, że ciche przyzwolenie społeczeństwa na ich panoszenie się w przyrodzie powoli się kończy, a ogólne poparcie myślistwa spada. Chociaż oni w dyskusjach przedstawiają siebie jako niezbędny składnik przyrody (sic!). W takich dyskusjach przykład autora byłby bezcenny, bo on jako były myśliwy, pięknie wypunktował to środowisko. Tylko co z tego, kiedy pierwszy lepszy myśliwy odpowiada na to: "Kruczyński, to ten co uważa, że spalenie robaka w drewnie to zabójstwo?". I tym jednym zdaniem, wśród postronnych słuchaczy autor otrzymuje łatkę "świrniętego ekologa, który się nawrócił, a wyrzuty sumienia zmąciły mu umysł". Bardzo przykre, ale prawdziwe.
Jestem w połowie zachwycony, w połowie zniesmaczony. Pierwsza część, na szczęście zdecydowanie dłuższa, to bardzo ciekawa opowieść o samym autorze, o jakiego ojcu, o polowaniach za młodu, no i chyba najważniejsze, czyli jak przestał być myśliwym. W pierwszej części mamy też bardzo dużo praktycznej wiedzy, czyli co na przykład myśliwi uznają za etyczne, co nie, jak polują,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka "nawróconego" myśliwego, który kiedyś nie wyobrażał sobie życia bez polowania, a dziś nie może uwierzyć, że był do tego zdolny. Znajdziemy tu całą listę argumentów obalających słuszność polowań i pokazujących, że myślistwo w XXI wieku nie powinno mieć racji bytu. Poza wspomnieniami byłego myśliwego, mamy tutaj również rozmowy ze specjalistami i naukowcami, dzięki czemu ten problem ukazany jest z wielu perspektyw. Znajdzie się także miejsce dla wypowiedzi członków rodziny myśliwych (najczęściej żon i dzieci), którzy całe swoje życie muszą dostosować do kalendarza polowań i pogodzić się z ciągłą nieobecnością męża i ojca. Ta książka pokazuje jaki wpływ ma to wszystko na relacje w małżeństwie, jak widok martwych, skórowanych zwierząt wpływa na dzieci od najmłodszych lat. Jest również szereg argumentów naukowych, psychologicznych, spojrzenie na myślistwo jako pewnego rodzaju nałóg. Ta książka zdecydowanie powinna trafić do świadomości ludzi. Przekonanym co do szkodliwości społecznych i środowiskowych myślistwa nie jest niezbędna, ale na pewno uzbroi w solidne argumenty w przypadku dyskusji na ten temat.
Jest ważna i potrzebna, ale odrobinę nierówna - niektóre fragmenty nie były tak ciekawe jak inne, czasem rozmówcy odchodzili od głównego tematu i przechodzili w bardziej filozoficzne rozważania, co nie było tu potrzebne. Bo miała to być mocna i dosadna książka. Częściowo rzeczywiście taka jest, a momentami wręcz nie dało się czytać ze względu na obrazowe opisy.
TW: przemoc wobec zwierząt.
Książka "nawróconego" myśliwego, który kiedyś nie wyobrażał sobie życia bez polowania, a dziś nie może uwierzyć, że był do tego zdolny. Znajdziemy tu całą listę argumentów obalających słuszność polowań i pokazujących, że myślistwo w XXI wieku nie powinno mieć racji bytu. Poza wspomnieniami byłego myśliwego, mamy tutaj również rozmowy ze specjalistami i naukowcami, dzięki...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ważny głos w obalaniu myśliwskich mitów. Osobista. Warto przeczytać.
Bardzo ważny głos w obalaniu myśliwskich mitów. Osobista. Warto przeczytać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka była dla mnie wyprawą do innego świata, uświadamiającą, co to znaczy być myśliwym. To nie jest hobby, którym można się zajmować dwie godziny w tygodniu bez ściągania atencji otoczenia. To cały odrębny sposób bycia, który formatuje całą codzienność myśliwego i jego najbliższych. Gdy ktoś wchodzi w myślistwo, zmieniają się jego znajomości, role domowe, planowanie urlopów, dieta, język, sposób myślenia... Wraz z rosnącym angażowaniem coraz trudniej spojrzeć obiektywnie na to, czym myślistwo w swojej jest. A jest niczym innym, niż zupełnie niepotrzebną z punktu widzenia ekonomii rozrywką opartą na zadawaniu cierpienia i śmierci. Myśliwi uzasadniają swoje istnienie szeregiem argumentów, które autor konfrontuje w swojej książce z obecnym stanem wiedzy. To jest jedna część książki, która wiele wnosi człowiekowi nieobeznanemu w temacie. Druga część, to napisane z niewątpliwym talentem literackim wspomnienia z polowań - najpierw samego autora z ojcem, później z samodzielnej drogi jako myśliwego. W jego opisach wspaniale można odczuć piękno leśnej przyrody, wczuć się w pełne zaangażowania napięcie związane z samym polowaniem, czy zrozumieć satysfakcję z osiągnięcia myśliwskiego celu. Gdyby był apologetą myślistwa, mógłby niejedną osobę do tego zachęcić. Jednak zamiast tego niezmiernie krytycznie odniósł się do zajęcia któremu mężczyźni w jego rodzinie (w tym i on sam) poświęcili całe lata i mnóstwo energii. Z tego powodu żywię niezwykły szacunek dla autora, który potrafił przeprowadzić niełatwą wiwisekcję tego, co stanowiło przez całe lata sens jego życia.
Ta książka była dla mnie wyprawą do innego świata, uświadamiającą, co to znaczy być myśliwym. To nie jest hobby, którym można się zajmować dwie godziny w tygodniu bez ściągania atencji otoczenia. To cały odrębny sposób bycia, który formatuje całą codzienność myśliwego i jego najbliższych. Gdy ktoś wchodzi w myślistwo, zmieniają się jego znajomości, role domowe, planowanie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSama książka nierówna - pierwsze 1/3 to świadectwo autora - ten fragment jest świetny, szczery i poza tym systematyzuje tematy dobry/zły myśliwy, zasadność/niezasadność myślistwa, uwarunkowania społeczno kulturowe -
można się zgadzać, można nie, ale warto przeczytać ! Poruszająco opisana relacja z ojcem, a niektóre fragmenty są takie że sam bym chciał przeżyć takie chwile na łonie przyrody, chociaż po całej książce w toku rozmyślań wyleczyłem się z całego tego myślistwa :)
Potem autor przeprowadza wywiady
- z żonami myśliwych - ostatecznie akceptowalny
- z łowczym koła łowieckiego - dobry, można zerknąć od środka
jak złożonym tematem jest i było funkcjonowanie kół łowieckich i myślistwa na przestrzeni lat w Polsce, jest wspomniany temat jak myśliwi angażują swoje
dzieci jak najwcześniej w ten temat i uważają taką postawę za godną
naśladowania (ten łowczy zabrał synka w wieku 5 lat pierwszy raz)
- z lekarką uzależnień - nic nowego, sto razy czytałem tego typu
analizy nt mechanizmów uzależnień
- z psychoterapeutą - fajnie poczytać jakim językiem i logiką operuje, ale dryfuje (podobnie jak Olga Tokarczuk we wstępie) daleko w kierunku buddyzmu, wegetarianizmu, new age - co mnie ogromnie odpycha i dlatego uważam książkę za nierówną...
Sama książka nierówna - pierwsze 1/3 to świadectwo autora - ten fragment jest świetny, szczery i poza tym systematyzuje tematy dobry/zły myśliwy, zasadność/niezasadność myślistwa, uwarunkowania społeczno kulturowe -
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tomożna się zgadzać, można nie, ale warto przeczytać ! Poruszająco opisana relacja z ojcem, a niektóre fragmenty są takie że sam bym chciał przeżyć takie chwile...
Pierwsza połowa książki merytoryczna. Mnóstwo ciekawych faktów na temat tego, jak działa łowiectwo w Polsce (nie miałam pojęcia, np. że leśna zwierzyna jest prawie w całości ewidencjonowana i są wydawane indywidualne pozwolenia na odstrzał określonej liczby zwierząt).
Część druga, z wywiadami, znacznie słabsza i mniej wnosząca do tematu, nie lubię takich metafizycznych gdybań o niczym, widzę w tym mnóstwo uproszczeń i wręcz szkodliwych treści, niepotrzebnie infantylizujących ruchy antyłowieckie.
Mimo wszystko polecam, pozycja ciekawa. Można wyrobić sobie zdanie na temat łowiectwa (paradoksalnie "ruszyła" mnie raczej strukturalna niesprawiedliwość, niż "biednie zwierzątka"). Jak do każdej pozycji, polecam podchodzić ze zdrowym sceptycyzmem. Pamiętajmy, że jest to książka pisana z pozycji subiektywnej, byłego myśliwego, a nie opracowanie naukowe.
Pierwsza połowa książki merytoryczna. Mnóstwo ciekawych faktów na temat tego, jak działa łowiectwo w Polsce (nie miałam pojęcia, np. że leśna zwierzyna jest prawie w całości ewidencjonowana i są wydawane indywidualne pozwolenia na odstrzał określonej liczby zwierząt).
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzęść druga, z wywiadami, znacznie słabsza i mniej wnosząca do tematu, nie lubię takich metafizycznych...
Książka bardzo trudna w odbiorze z powodu podjętej tematyki. Wstrząsające opisy działań myśliwych na długo pozostaną w pamięci. Bez wątpienia jest opowieść, mimo iż autor nie ustrzegł się narracyjnych mielizn, bardzo potrzebna. Pozwala zrozumieć miejsce istoty ludzkiej w planie istnienia. Rozpoczynając lekturę spodziewałem się swego rodzaju spowiedzi nawróconego myśliwego. Otrzymałem jednak znacznie więcej. W drugiej części książki Kruczyński umieszcza łowiectwo w szerokiej perspektywie cyklu życia i śmierci, ukazując uzależniający wpływ zabijania oraz władzę jaką daje darowanie życia. Z całego serca polecam.
Książka bardzo trudna w odbiorze z powodu podjętej tematyki. Wstrząsające opisy działań myśliwych na długo pozostaną w pamięci. Bez wątpienia jest opowieść, mimo iż autor nie ustrzegł się narracyjnych mielizn, bardzo potrzebna. Pozwala zrozumieć miejsce istoty ludzkiej w planie istnienia. Rozpoczynając lekturę spodziewałem się swego rodzaju spowiedzi nawróconego myśliwego....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to...szczególnie dla dużych i małych mięsożerców, a dla leśnych zabójców koniecznie...może coś drgnie....
...szczególnie dla dużych i małych mięsożerców, a dla leśnych zabójców koniecznie...może coś drgnie....
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWow
Wow
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka bardzo nierówna, przynajmniej według mnie niektóre fragmenty czytałam z zapartym tchem, niekóre były dla mnie zbyt rozmyte czy metafizyczne (wyłącznie subiektywna opinia osoby, która lubi konkret). Jednak ze względu na te liczne mocne, poruszające i dające do myślenia fragmenty "Farba znaczy krew" jest książką, którą będę gorąco każdemu polecać. Z pewnością jest świetnym wyjściem do dyskusji na temat roli człowieka w kształtowaniu środowiska naturalnego, oraz nadaje nową perspektywę (o której niewiele słyszy się w mediach czy przy kawie od znajomych wujków-myśliwych).
Książka bardzo nierówna, przynajmniej według mnie niektóre fragmenty czytałam z zapartym tchem, niekóre były dla mnie zbyt rozmyte czy metafizyczne (wyłącznie subiektywna opinia osoby, która lubi konkret). Jednak ze względu na te liczne mocne, poruszające i dające do myślenia fragmenty "Farba znaczy krew" jest książką, którą będę gorąco każdemu polecać. Z pewnością jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie dziwią fatalne recenzje panów myśliwych poniżej ;) Wszystko co zostało o nich powiedziane w tej książce jest wręcz idealnym przykładem skąd wziął się niepochlebny komentarz :D
Nie dziwią fatalne recenzje panów myśliwych poniżej ;) Wszystko co zostało o nich powiedziane w tej książce jest wręcz idealnym przykładem skąd wziął się niepochlebny komentarz :D
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRóżne myśli przychodziły mi do głowy, kiedy sięgałam po tą książkę. Ile bowiem można pisać o polowaniach? Jak bardzo brutalne i poruszające mogą być opisy zabijania i patroszenia zwierząt? Czy to będzie tylko wyznanie "nawróconego" myśliwego i głos potępienia, czy coś co niesie za sobą większą wartość? Czy jest w ogóle na to przestrzeń w literaturze?
Teraz myślę, że powinien ją dostać w prezencie każdy, komu przez myśl choć przemknie pomysł wzięcia broni do ręki i pójścia do lasu.
Ta książka to nie tylko osobista historia autora. To też zapis rozmów z różnymi ludźmi, dziesiątki przemyśleń, odwołań do badań naukowych i statystyk. Niestety nie mam wiary w to, że ruszy cokolwiek w sumieniach tych, którzy polują, jednak nieprzekonanych lub nieświadomych brutalności i bezczelności tego środowiska, przekona.
Różne myśli przychodziły mi do głowy, kiedy sięgałam po tą książkę. Ile bowiem można pisać o polowaniach? Jak bardzo brutalne i poruszające mogą być opisy zabijania i patroszenia zwierząt? Czy to będzie tylko wyznanie "nawróconego" myśliwego i głos potępienia, czy coś co niesie za sobą większą wartość? Czy jest w ogóle na to przestrzeń w literaturze?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTeraz myślę, że...
Dumni opiekunowie lasu, kultywujący odwieczną tradycję i cnoty prawdziwego mężczyzny, cytują w pamięci fragmenty "Pana Tadeusza" przy dmieniu w róg. Coraz więcej jest też takich, dla których myśliwi to wąsate konserwy z wódką w jednej ręce i bronią w drugiej, którzy nie odróżniają niedźwiedzia od pekińczyka na smyczy. Kruczyński wychował się z ojcem myśliwym i próbował wychować syna myśliwego, dziś podczas spacerów po lesie zwierzęta garną do niego jak do księżniczki Disneya.
"Farba znaczy krew" to osobista książka - dane statystyczne i wywiady przeplatają się ze wspomnieniami czy opisami nowego życia. Autor nie próbuje ukrywać swojego emocjonalnego stosunku, co w przypadku tej pozycji jest akurat zaletą. Czuć szczerość, której sprzyja wyraźne oddzielenie, co jest stwierdzeniem opartym na wieloletnim doświadczeniu, a co już w pełni subiektywnym odczuciem.
Kruczyński porusza szeroką gamę tematów, a sama książka dzieli się na kwestie okołoduchowno-psychologiczne i pragmatyczne. Od razu mówię, że mam uczulenie na tego typu natchnione pitololo o kręgach życia (choć są podniesione jak najbardziej ciekawe kwestie, chociażby wywiad na temat usypiania zwierząt mnie nie przekonał, ale dał do myślenia), toteż największą siłę książki widzę w rozłożeniu środowiska myśliwskiego na części pierwsze. Jest i o testach z wiedzy przyrodniczej czy sprawności posługiwania się bronią, rywalizacyjnym dokarmianiu, wywożeniu jedzenia do lasu, strzelaniu przy nęcisku, robienia z nieba cmentarzyska, ołowiu w rzekach, "safari", komandosowej broni... Możesz nie popierać delegalizacji myślistwa, ale po zgłębieniu tematu większość ludzi przyzna, że to środowisko potrzebuje gruntownych zmian.
Dziki na rowerach, postrzelone psy, stały napływ agresywnych komentarzy na funpage'ach łowieckich, kompromitujące posty ("człowiek to ssak a nie zwierzę" czy zdziczały chrzest) - polskie społeczeństwo coraz ostrzej ściera się z miłośnikami celowania z broni do zwierząt, którzy mocno okopali się w naszym leśnym krajobrazie. "Farba znaczy krew" to pozycja, która uświadamia istnienie wielu aspektów związanych z tematem, wychodzących dalej niż "tylko psychopata z mikropenisem strzela do jelonka" i "myśliwy to taki drapieżnik z planem, myśliwy to leśny strażnik, myśliwy nas chroni przed złym dzikiem".
Dumni opiekunowie lasu, kultywujący odwieczną tradycję i cnoty prawdziwego mężczyzny, cytują w pamięci fragmenty "Pana Tadeusza" przy dmieniu w róg. Coraz więcej jest też takich, dla których myśliwi to wąsate konserwy z wódką w jednej ręce i bronią w drugiej, którzy nie odróżniają niedźwiedzia od pekińczyka na smyczy. Kruczyński wychował się z ojcem myśliwym i próbował...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZgadzam się w stu procentach z jedną z wcześniejszych recenzji, które tu przeczytałam na temat tej książki: autor neofita ma wielką potrzebę zbawić świat i pokazać okrucieństwo myślistwa, a jednocześnie ma wyraźny problem z podmiotowością kobiet, z którymi prowadzi wywiady (w wywiadach zdarza się, że mówi więcej od rzekomo interesujących go bohaterek...). Zwracanie uwagi na urodę mężczyzn mu się nie zdarza, za to kobiety opisuje, choć nie ma to znaczenia, a w książce stara się uchodzić za człowieka oświeconego, podążającego po wielu latach wreszcie jedyna słuszna drogą... Przykre i denerwujące, w dodatku autor wznosi się na takie wyżyny grafomanii, że doczytanie tej książki graniczy z niemożliwością. O ile pierwsza część ujdzie, to druga jest bełkotliwa i fałszywie artystyczna, autor gubi się w swoich chceniach i odbiega od założeń... Rozczarowująca lektura, której przydałaby się krytyczna i bezlitosna redakcja.
Zgadzam się w stu procentach z jedną z wcześniejszych recenzji, które tu przeczytałam na temat tej książki: autor neofita ma wielką potrzebę zbawić świat i pokazać okrucieństwo myślistwa, a jednocześnie ma wyraźny problem z podmiotowością kobiet, z którymi prowadzi wywiady (w wywiadach zdarza się, że mówi więcej od rzekomo interesujących go bohaterek...). Zwracanie uwagi na...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiałem nie opisać opinii do tej książki, ale bardzo mi przykro – sumienie mi nie pozwala… Uprzedzam, subiektywizm będzie się lał oknami i drzwiami.
Cóż, od zawsze wiadomo, że neofici są najgorsi… I Autor się w to wpisuje idealnie.
Rzucam myślistwo, przechodzę na wegetarianizm. Piję zieloną herbatkę. Sztampa? Sztampa, ale ludziom się widać podoba.
Autor rzuca łowiectwo po dwudziestu latach polowań. I super. Chwała mu za to. Tyle pisze o etyce łowieckiej, powołuje się na różne zapisy, ale jego wspomnienia to niestety wielki jej brak. Nie tylko tej łowieckiej. Kto normalny łapie przez dwa dni osiemnaście szczupaków i wszystkie zabiera do domu?
Że myśliwi są różni to wiem nie od dziś. Że PZŁ to bagno w bagnie to też wiem. Każdy monopol jest słaby, a gdy takim monopolem rządzą jeszcze ludzie żądni władzy – robi się to, co się robi. To, że niektórzy nie powinni zostawać myśliwymi – to jedyny punkt, w którym zgadzam się z Autorem. Ale taki jest PZŁ. Zdawałem egzamin w jednej części Polski, gdzie odsiew kandydatów był ogromny, naprawdę człowiek bez podstaw zoologii czy bhp nie miał szans zostać myśliwym. O uprawnienia na wyższy poziom wtajemniczenia starałem się już w drugim końcu kraju. Tu podejście było całkowicie inne. Zdawał każdy. Liczyły się wyniki… Jak już pisałem taki jest PZŁ. Ale to nie miejsce na szersze opisy. W końcu oceniam książkę a nie PZŁ, któremu dowalać ostatnio jest „trendi”.
U Autora wychodzą właśnie elementarne braki w wykształceniu przyrodniczo-łowieckim. Drogi Autorze, słowo „poroże” powstało dla odróżnienia tworu kostnego od wytworu skóry jakim są „rogi”. Może używasz tego złośliwie, nie wiem, ale dla mnie to są braki i tyle. Zaszpanujesz? Może, ale niewiedzą.
Pierwsza część książki to męki Autora podczas jego kariery myśliwskiej. Biedak… męczył się tak dwadzieścia lat zamiast to rzucić. Grafomania przebija z każdej strony. Brązowe śliczne oczy sarenek… no proszę…
Druga część – wywiady. Miodzio. Sama rozkosz dla duszy. Kogo tu nie ma… Psycholog, weterynarz, guru zen, dwie biedne kobiety – żony myśliwych, które nie akceptują hobby mężów. Dlaczego Autor nie znalazł żon, które popierają to hobby – wiadomo. A już dwugłos – Autor - byk jelenia na rykowisku… Hahahaha. Autora odsyłam do książek Tytusa Karpowicza. Tak się powinno pisać o przyrodzie.
Co tu pisać. Człowiek trochę zorientowany, z wiedzą o środowisku, który odsieje bzdury i stereotypy od reszty prawdopodobnie wywali książkę po kilkunastu stronach. Kto chce niech czyta. Autor wyniuchał koniunkturę i w zeszłym roku na fali bluzgów na leśników i myśliwych wydał wznowienie „Farby…”. Nie czytałem poprzedniej wersji, stwierdziłem, że nie będę nabijał kabzy Autorowi. Ten egzemplarz pożyczył mi Kolega, za co mu niniejszym dziękuję. Książkę puszczam dalej, poza środowisko leśników, myśliwych i jedzących mięso.
Ja zdecydowanie odradzam. Nawet śmiać się nie chce.
Miałem nie opisać opinii do tej książki, ale bardzo mi przykro – sumienie mi nie pozwala… Uprzedzam, subiektywizm będzie się lał oknami i drzwiami.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCóż, od zawsze wiadomo, że neofici są najgorsi… I Autor się w to wpisuje idealnie.
Rzucam myślistwo, przechodzę na wegetarianizm. Piję zieloną herbatkę. Sztampa? Sztampa, ale ludziom się widać podoba.
Autor rzuca łowiectwo po...
Książka zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Autor był przez wiele lat myśliwym. Pewnego dnia zastrzelił przypadkiem psa i to zmieniło całkowicie jego życie
Jest podzielona na dwie części. W pierwszej autor opisuje swoje własne doświadczenia jako myśliwego, pokazuje jak takie polowanie wygląda. Obrazowo przedstawia nie tylko zabijanie lecz również dobijanie rannych zwierząt i ich oprawianie. Często myśliwy tylko rani się zwierzynę, która ucieka i umiera w męczarniach. W tej części również Zenon Kuczyński obala mity dotyczące konieczności polowań.
W drugiej części zamieszczone są wywiady. Dla mnie najbardziej drastyczna była rozmowa z weterynarzem. Miałam świadomość, że zwierzęta są usypiane ale skala i powody tych zabójstw bardzo mnie poruszyły. Moją uwagę przykuła również rozmowa z żonami myśliwych. Z tego wywiadu wyłania się obraz człowieka uzależnionego i dramat rodziny, która nie potrafi z nałogiem walczyć.
Książkę powinien przeczytać każdy: weganie i wegetarianie mogą się z niej wiele dowiedzieć, osoby jedzące mięso powinny wiedzieć w jaki sposób dziczyzna trafia na ich stół a myśliwi powinni się zastanowić czy istnieje coś takiego jak humanitarne zabijanie.
Książka zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Autor był przez wiele lat myśliwym. Pewnego dnia zastrzelił przypadkiem psa i to zmieniło całkowicie jego życie
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest podzielona na dwie części. W pierwszej autor opisuje swoje własne doświadczenia jako myśliwego, pokazuje jak takie polowanie wygląda. Obrazowo przedstawia nie tylko zabijanie lecz również dobijanie rannych...
Trzeba przeczytać tą książkę, szczególnie zapamiętałam ostatnią rozmowę z weterynarz, która nie usypia (zabija) zwierząt.
Trzeba przeczytać tą książkę, szczególnie zapamiętałam ostatnią rozmowę z weterynarz, która nie usypia (zabija) zwierząt.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka typu "prezent dla konkretnej grupy hobbystycznej, podarowany najlepiej bez okazji (inaczej uznany zostałby za nietaktowny akt złośliwości)". Pozycja ta jest na tyle merytoryczna oraz słuszna w swojej argumentacji, że nie zawahałbym wybrać jej, gdybym zamierzał przekonywać myśliwego do bardziej pacyfistycznych poglądów.
Technicznie książka nie jest majstersztykiem, ale przecież w tego typu literaturze nie chodzi o błyszczenie stylem czy umiejętnością prowadzenia wywiadów, lecz o głębie przekazu i siłę argumentów. Mnie te argumenty dogłębnie poruszyły i – z dumą przyznaję – coś we mnie zmieniły. Może nie stałem się zaraz eko-wege, ale ani na polowanie, ani do weterynarza na uśpienie potencjalnego pupila, raczej się nie wybiorę.
Polecam.
Książka typu "prezent dla konkretnej grupy hobbystycznej, podarowany najlepiej bez okazji (inaczej uznany zostałby za nietaktowny akt złośliwości)". Pozycja ta jest na tyle merytoryczna oraz słuszna w swojej argumentacji, że nie zawahałbym wybrać jej, gdybym zamierzał przekonywać myśliwego do bardziej pacyfistycznych poglądów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTechnicznie książka nie jest majstersztykiem,...
Czasem brakuje mi wystarczająco silnych słów... Jak wytłumaczyć źródło ludzkiego egoizmu, ignorancji, bezmyślności oraz okrucieństwa? Jak pojąć przyczyny zwyrodnienia i patologii, żądzy zabijania dla przyjemności, w ramach źle pojętego hobby, na dokładkę tłumacząc to miłością i troską o przyrodę oraz o nas wszystkich? Czy to poczucie wyższości, a może wręcz przeciwnie – ogromne niedowartościowanie i małe ego? Atawizm - mężczyzna musi zabić, wyprawić, przynieść do domu, zjeść dziczyznę, być panem i władcą wszystkiego? A może pieniądze, które dają władzę i otwierają drzwi możliwości?
Myśliwi. Zwyrodniała grupa społeczna, której daleko do wielbicieli przyrody, do kontrolerów, do nadzorców natury chociaż tak bardzo chcieliby, by tak postrzegało ich społeczeństwo, prawie jak bohaterów. To patologia. Zatrważająca, smutna skaza na człowieczeństwie. Potężne lobby. Toksyczna, szkodliwa dla środowiska i społeczeństwa zabawa dorosłych mężczyzn we władców świata.
Nie pojmuję, gdzie w tym wszystkim prestiż, zabawa, duma? Jak bardzo czyjeś ego sobie rośnie poprzez strzelenie do dzika, ktorego wcześniej skuszono pod ambonę burakami i kukurydzą? Czy ci ludzie czują się lepiej, ukręcając głowy gęsiom, którym chwilę wcześniej przestrzelili skrzydła? I gdzie w tym wszystkim jest to poczucie wyższości, to bycie samcem Alfa, drapieżnikiem numer jeden w lesie? Z nowoczesną technologią, czujnikami, bronią, bez ryzyka, bez wysiłku? Nowoczesne polowania to bolesna przewaga rodzaju ludzkiego nad wszystkimi zwierzętami, to walka tak bardzo nie fair, że właściwie dziwi mnie, że kogoś może to ekscytować czy bawić, że zastrzeli wielkiego łosia, jelenia, niedźwiedzia lub dzika? Dla mnie to skrzywienie, anomalia i dewiacja psychiczna. Dla normalnej osoby zabicie bezbronnego stworzenia nie jest ani przyjemnością, ani powodem do dumy.
A teraz o samej książce – to nie jest łatwa lektura, nie tylko przez wzgląd na ciężar poruszanej tematyki, ale także ze względu na jej język oraz formę. To nie są żale i wyznania byłego myśliwego, spowiedź pełna skruchy, ale rzeczowa i konkretna rozprawa nad genezą, przyczynami, skutkami, ekologiczną oraz społeczną szkodliwością polowań, nad politycznym aspektem tego problemu. Drastyczne opisy są nam podane dość sucho i choć wydźwięk całości jest niewyobrażalnie smutny i niepokojący, ba! wręcz przerażający to jednak autor nie pogrywał na moich emocjach i ani raz nie czułam, że muszę uronić łzę. Druga część książki to rozmowy ze specjalistami lub osobami pośrednio zaangażowanymi w zabijanie zwierząt – psychologiem, weterynarzem, mistrzem zen, żonami myśliwych. To część bardziej naukowa traktująca o etyce, moralności, uzależnieniach, poszukiwaniach remedium, wypatrzonych relacjach rodzinnych.
Spodziewałam się innej książki, ale właściwie cieszę się, że Zenon Kruczyński tak właśnie podszedł do tego tematu. Pozwolił mi spojrzeć na temat chłodnym okiem zamiast dać mi pole do histerii, nienawiści, smutku, wściekłości i poczucia bezradności. To rzeczowa i konkretna lektura dla zainteresowanych problemem myślistwa w Polsce, natomiast jeśli szukacie jedynie drastycznych, mrocznych historii i opowieści to raczej was rozczaruje.
Czasem brakuje mi wystarczająco silnych słów... Jak wytłumaczyć źródło ludzkiego egoizmu, ignorancji, bezmyślności oraz okrucieństwa? Jak pojąć przyczyny zwyrodnienia i patologii, żądzy zabijania dla przyjemności, w ramach źle pojętego hobby, na dokładkę tłumacząc to miłością i troską o przyrodę oraz o nas wszystkich? Czy to poczucie wyższości, a może wręcz przeciwnie –...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka, po przeczytaniu której, ogarnął mnie niesamowity spokój. Brzmi to nieco absurdalnie, jeśli wziąć pod uwagę drastyczne opisy polowań, patroszenia zwierząt czy pogoni za zabijaniem.
A jednak. Zenon Kruczyński stworzył opowieść, która, przeciągając nas przez wylane litry niepotrzebnej krwi, ukazuje na końcu coś, co można nazwać spełnieniem i świadomością. Przychodzi jednak też chwila nostalgii, kiedy uświadamiamy sobie, jak niepotrzebnym tworem jesteśmy my – ludzie i jak bardzo szkodzimy światu, uparcie wierząc w to, że ziemia ma być nam poddana. Jesteśmy jej częścią, nie władcami. I czas, by wreszcie właśnie to wziąć jako prawdę objawioną.
Jest to książka na wskroś mądra i potrzebna. Nie narzuca jakiegokolwiek zdania, nie nastręcza się ludziom o innych poglądach, nie naciska na myśliwych, by także zaprzestali swoich bezsensownych rytuałów. W sposób naturalny i rzetelny przedstawia fakty – oparte na badaniach albo na doświadczeniu eksmyśliwego. A tym trudno zaprzeczyć, nie przyznać racji i nadal, uparcie, wygłaszać przemowy o selektywnych odstrzałach.
Ta książka to światło w tunelu. Promyk, który daje nadzieję, że w każdym, nawet najgorszym człowieku, jest głęboko ukryte dobro i współczucie. I czasem wystarczy iskra, by tę dobroć z siebie wydobyć.
Książka, po przeczytaniu której, ogarnął mnie niesamowity spokój. Brzmi to nieco absurdalnie, jeśli wziąć pod uwagę drastyczne opisy polowań, patroszenia zwierząt czy pogoni za zabijaniem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA jednak. Zenon Kruczyński stworzył opowieść, która, przeciągając nas przez wylane litry niepotrzebnej krwi, ukazuje na końcu coś, co można nazwać spełnieniem i świadomością. Przychodzi...