Książka wydana w formie wspomnień napisanych przez słynną aktorkę rosyjską. Czytelnik nie dowie się z niej niczego o Stalinie, a informacje o samej aktorce są bardzo skąpe. Dostajemy za to sporo wiedzy z dziedziny kinematografii z tamtych czasów.
Pod względem literackim książka mierna, jednak nie uważam tego za minus. W przeciwieństwie do dzisiejszych książek „autobiograficznych”, w których biografie znanych osób są spisywane przez profesjonalistów większej lub mniejszej klasy, książka napisana własnoręcznie ma swoją wartość.
W wątpliwość poddaję jednak szczerość autorki. Peany na cześć jednego z największych w historii zbrodniarzy są nieakceptowalne i nieprzekonywujące. Trudno uwierzyć, że Lubow Orłowa, kochanka Stalina, nie miała pojęcia o tym, co dzieje się w kraju za jego panowania. Prawdopodobnie luksus życia przyćmił sumienie jej i jej męża (który świadomie dawał przyzwolenie żonie na romans z ludobójcą i bez skrupułów korzystał z danych dzięki temu przywilejów ).
Czy zgoda na wydanie przez autorkę pamiętników nie prędzej niż 25 lat po jej śmierci nie jest próbą oczyszczenia się z popełnionych grzechów? Innego celu napisania tych wspomnień nie widzę.
Książka wydana w formie wspomnień napisanych przez słynną aktorkę rosyjską. Czytelnik nie dowie się z niej niczego o Stalinie, a informacje o samej aktorce są bardzo skąpe. Dostajemy za to sporo wiedzy z dziedziny kinematografii z tamtych czasów.
Pod względem literackim książka mierna, jednak nie uważam tego za minus. W przeciwieństwie do dzisiejszych książek...
Autorka przedstawia w książce Stalina jako człowieka wszechstronnego, bystrego, oddanego całkowicie idei, a zarazem bardzo skromnego. Przedstawiła go tak, jak go postrzegała.
Cała książka obraca się wokół wątku Stalina oraz sztuki kinowej i teatralnej okresu stalinowskiego.
Autorka przedstawia w książce Stalina jako człowieka wszechstronnego, bystrego, oddanego całkowicie idei, a zarazem bardzo skromnego. Przedstawiła go tak, jak go postrzegała.
Cała książka obraca się wokół wątku Stalina oraz sztuki kinowej i teatralnej okresu stalinowskiego.
Spodziewałam się poznać Stalina oczami Orłowej, bardziej od strony prywatnej, zaskoczyć się - zawód. W książce wbrew pozorom o Stalinie nie napisano zbyt dużo. Więcej opisów kina, tamtejszych czasów. Dość nudne, nie przeczytałabym ponownie.
Spodziewałam się poznać Stalina oczami Orłowej, bardziej od strony prywatnej, zaskoczyć się - zawód. W książce wbrew pozorom o Stalinie nie napisano zbyt dużo. Więcej opisów kina, tamtejszych czasów. Dość nudne, nie przeczytałabym ponownie.
Wbrew zapowiedziom wydawcy sądzę, że jest to apokryf. Bellona ostatnio wydaje dziwne książki, niedawno znów się nabrałam, ale o tym potem.
W tytule prawdziwe są tylko trzy słowa: gwiazda radzieckiego kina. Bo też Lubow Orłowa była gwiazdą i sądząc nawet po pierwszych filmach - niezłą aktorką. Urodziwa, wszechstronnie uzdolniona, co na tamte czasy nie było regułą.
Być może nieco prawdy jest w tym, że romansowała ze Stalinem, choć z tego, co wiemy dzisiaj - raczej romansem tego nie można nazwać. Josif Wissarionowicz brał, co chciał i na swoich warunkach.
Szkoda tylko, że autor tego "odnalezionego cudem" pamiętnika pokazał nam aktorkę jako trzpiotkę, rozświergotaną niczym Aniuta z filmu "Świat się śmieje". Jakby widział tylko ten jeden film i na tej podstawie stworzył postać. W dodatku to postać bezdennie głupia. Może chciał pokazać, że ta efektowna blondynka nie ma serca ni sumienia, za to jest kuta na cztery nogi? Przecież jej związek ze Stalinem trwał obok udanego, szczęśliwego małżeństwa z reżyserem Grigorijem Aleksandrowem. I ona (oraz on!) niczego złego w tym nie widziała. Nie bardzo to wyszło.
Prawda, czy nie z tym romansem - trzeba pamiętać, że w tamtych czasach zatrzaśniętych szczelnie drzwi ona i mąż mogli wyjeżdżać za granicę, np. na festiwal do Wenecji. Autor posłowia sugeruje, że były sugestie, iż mieli wówczas zadania. Te domysły zresztą odbiły się później na ich karierze. Ale to wszystko tylko domysły i może temat dla prawdziwego pasjonata historii. Orłowa mieszkała w luksusie, co w przypadku artystów radzieckich nie było regułą. Podobno żądała ogromnych honorariów i je otrzymywała. Może to, może tamto...
Książkę z każdą stroną coraz trudniej się czyta. Drażni szczebiotanie, wzajemnie wykluczające się płytkie opinie aktorki o ludziach, filmach, wydarzeniach.Zero refleksji osoby żyjącej w trudnych, acz ciekawych czasach i mającej dostęp do znaczących osób oraz wydarzeń.
Tytuł oryginału (o ile taki istnieje) brzmi "O Stalinie z Miłością" (Lubow po rosyjsku to także miłość). No, cóż, chyba tylko ta jedna osoba mówi tak o nim, niemal romantycznym i sentymentalnym, czułym kochanku oraz "mądrym, starszym koledze". Bardzo śmieszne!
Ps. Polecam przeczytanie artykułu "Stalin się sprzeda, lud to kupi"
Anny Żebrowskiej w najnowszym dodatku historycznym Gazety Wyborczej(nr 49/358, 17 grudnia 2018). Tekst jest bezlitosny, ale też ta książka jest wyjątkowo grubymi nićmi i nieudolnie szyta.
Wbrew zapowiedziom wydawcy sądzę, że jest to apokryf. Bellona ostatnio wydaje dziwne książki, niedawno znów się nabrałam, ale o tym potem.
W tytule prawdziwe są tylko trzy słowa: gwiazda radzieckiego kina. Bo też Lubow Orłowa była gwiazdą i sądząc nawet po pierwszych filmach - niezłą aktorką. Urodziwa, wszechstronnie uzdolniona, co na tamte czasy nie było regułą.
Być może...
Po więcej recenzji zapraszam na: https://czytalaelzbieta.blogspot.com/
Ta książka to moje ogromne rozczarowanie. Jeśli myślicie, że dzięki tej książce poznacie prywatną twarz Stalina, to jesteście w błędzie. Zasadniczo książka Orłowej nie jest nawet o Stalinie, tylko o niej samej. Mimo że z tą szczególnego rodzaju autobiografią związana jest interesująca historia, sama treść rozczarowuje.
Lubow Orłowa to jedna z najpopularniejszych aktorek czasów radzieckiego socjalizmu. Występowała głównie w filmach reżyserowanych przez swojego drugiego męża, Grigorija Aleksandrowa. Jej pierwszy mąż trafił do gułagu. Orłowa spisała swoje wspomnienia od początku roku 1935 aż po listopad 1940. Pierwsze wydanie „Kochałam Stalina” ujrzało światło dzienne dopiero po śmierci swojej autorki, gdy w Chinach opublikowano książkę w niezwykle niskim nakładzie. Wspomnienia obecnie wznowione w kilku krajach odtworzone zostało z cudem ocalałej chińskiej wersji.
Cała ta otoczka sprawiła, że spodziewałam się interesującego historycznie przekazu, zupełnie innej niż ta oficjalna postaci Stalina, faktów dotąd nieznanych... Któż bowiem mógłby nam lepiej pokazać prawdziwego Stalina niż kobieta, która była wówczas tak blisko niego? Tymczasem otrzymałam propagandowy tekścik o cudownym, mądrym, skromnym i dobrym Stalinie, którego później próbowano przerobić na okrutnika.
„On przecież taki był - mądry, doświadczony, dobry. To teraz próbują z Niego zrobić tyrana, despotę, sobiepana. Niestety, taka jest ludzka wdzięczność...Boli patrzeć! Boli słyszeć!"
„Urok Stalina był urokiem wodza. Mądry, majestatyczny, wielki, a zarazem bardzo prosty, szczery człowiek.”
Orłowa jest osobą zindoktrynowaną do granic. Szczególnie uderzył mnie fragment, gdy odmówiła Stalinowi wstąpienia do partii, twierdząc, że nie czuje się godna tego wyróżnienia. Uznała bowiem, że komuniści to pewnego rodzaju nadludzie: „wzorcowi, przykład do naśladowania”. Sprzedaje nam również informacje, jak trudny był rok 1939 dla samego Stalina i całego kraju, kreując Wodza na największą ofiarę i cierpiętnika w całym tym konflikcie. Orłowa mówi nam o przemianie, jaka rzekomo zaszła w zachowaniu i psychice Stalina. Problem w tym, że czytelnikowi bardzo trudno ją dostrzec. Portret psychologiczny Stalina jest nader skąpy, a jeśli już Orłowa używa jakichkolwiek określeń na temat jego osoby, sięga wyłącznie po pozytyw. Sama zresztą, przez kontrast ze Stalinem, wydaje się osobą bezwolną i pozbawioną własnego zdania. Nawet w dyskusji o filmie „Moja miłość”, o którym ma większą niż Stalin wiedzę, ustępuje mu i, choć sama nie do końca przekonuje się do jego racji, uznaje, że to Wódz mówi prawdę.
Książka na szczęście opatrzona jest w posłowie oraz przypisy, które pozwalają nam ów niemalże święty wizerunek przefiltrować przez teksty źródłowe oraz wiedzę historyków.
W książce nie brakuje przemyśleń nad sprawami społecznymi. Czasem przybierają one dziwaczne formy, gdy Orłowa wyraża zasmucenie nad obyczajowością w świecie aktorsko-reżyserskim chociażby w zakresie częstych rozwodów i krótkotrwałych związków. Uderzyło mnie to trochę, gdyż sama do szczególnych tradycjonalistek pod tym względem nie należała. Jej refleksje na temat świata radzieckiego kina oraz literatury, które stanowią jednak większość książki, są natomiast bardzo interesujące. Pojawiają się tu nazwiska Tołstoja czy Bułhakowa, z którymi aktorka oraz jej mąż byli wówczas blisko.
Czy polecam książkę? Chyba tylko miłośnikom tematu, którzy chcieliby zapoznać się i z takim punktem widzenia.
Po więcej recenzji zapraszam na: https://czytalaelzbieta.blogspot.com/
Ta książka to moje ogromne rozczarowanie. Jeśli myślicie, że dzięki tej książce poznacie prywatną twarz Stalina, to jesteście w błędzie. Zasadniczo książka Orłowej nie jest nawet o Stalinie, tylko o niej samej. Mimo że z tą szczególnego rodzaju autobiografią związana jest interesująca historia, sama...
Wspomnienia jednej z najsłynniejszych radzieckich aktorek o Stalinie, który wybrał ją na swoją kochankę. W książce mamy nie tylko momenty spotkań kochanków (na szczęście bez zbyt mocnych szczegółów) jak i opinie autorki o radzieckim kinie i u ludziach, którzy go tworzyli.
Jest to w miarę ciekawy głos historii, ale ciężko książkę czytało gdy Orłowa wychwalała Stalina nie rozumiejąc, że ktoś inny może mieć inne zdanie.
Wspomnienia jednej z najsłynniejszych radzieckich aktorek o Stalinie, który wybrał ją na swoją kochankę. W książce mamy nie tylko momenty spotkań kochanków (na szczęście bez zbyt mocnych szczegółów) jak i opinie autorki o radzieckim kinie i u ludziach, którzy go tworzyli.
Jest to w miarę ciekawy głos historii, ale ciężko książkę czytało gdy Orłowa wychwalała Stalina nie...
Tytuł książki i cała otoczka, jaka wokół niej została wykreowana, sugerował, że będzie to dzieło, które wstrząśnie fundamenty historii i da prywatny obraz tego, czego dotychczas nikt nie zauważał.
Okazało się jednak, że więcej w tym marketingu niż prawdziwej sensacji, o historii nie wspominając.
Lubov Orłowa znana w swoim czasie aktorka nawiązuje romans ze Stalinem. Wielkim wodzem, który opisywany jej oczami jest człowiekiem dobrym, prawym i sprawiedliwym. Rządzi krajem rozsądnie, a każda jego decyzja zasługuje na poklask. Ten obraz mocno różni się od tego, czego dowiadywaliśmy się na lekcjach historii. Nie spotkamy tu pikantniejszych scen czy zwierzeń, wszystko co związane z Wodzem jest utrzymane w formie patosu.
Oprócz barwnych zachwytów nad Stalinem, w książce znaleść można sporo informacji o ówczesnym kinie, ploteczki, rozgrywki personalne, utarczki, autorka opisuje dość szczegółowo. Informacje te są cenne, ale obecnie nie wywołują już emocji, można je raczej traktować jako ciekawostki.
Autorka jest aktorką, nie pisarką, to także ,,czuć,, czytając książkę. Bardziej ma ona charakter pamiętnika niż przemyślanej powieści.
Niestety, jak dla mnie wartość tej książki jest nie wielka. Czy warta przeczytania, należy ocenić indywidualnie, ale nie będzie to pozycja szczególnie przeze mnie polecana.
Tytuł książki i cała otoczka, jaka wokół niej została wykreowana, sugerował, że będzie to dzieło, które wstrząśnie fundamenty historii i da prywatny obraz tego, czego dotychczas nikt nie zauważał.
Okazało się jednak, że więcej w tym marketingu niż prawdziwej sensacji, o historii nie wspominając.
Lubov Orłowa znana w swoim czasie aktorka nawiązuje romans ze Stalinem. Wielkim...
Naprawdę nie mogę dać więcej gwiazdek, choć chwała Bellonie, że zdecydowała się na publikację tego kuriozum.
Książka jest istotna jako dokument epoki (apogeum terroru stalinowskiego), mówi wiele o radzieckim kinie, także od strony rozgrywek personalnych i układzików - tu opisanie Eisensteina jako wyjątkowego szkodnika i zazdrośnika. Ale meritum wspomnień to spotkania ze Stalinem, w tym dość szczegółowy, choć bez "momentów" opis ich romansu. Przypadł on na lata 1933-49, czyli - zagwarantował artystce nietykalność, a może i coś więcej... Orłowa o ludziach (prócz Stalina) pisze wyłącznie posługując się inicjałami (tu pochwała za przypisy). I tak dowiadujemy się, że Orłową i jej męża piętnował szczególne nieprzyjemnie W.Z., czyli Wiktor Zysman, czyli... Bruno Jasieński, który dał gardło 17 września (nomen omen) 1938 r. Może i Orłowa nie przyłożyła się do tego, a może jednak? Z krytyków denerwował ją - jak sama pisze - najbardziej, cóż szkodziło szepnąć słówko Wodzowi?
Książka ciekawa, lecz mało gwiazdek ze względu na stopień zindoktrynowania autorki. Stalin jest Wielki, Czuły, Rozumiejący. Po prostu "Ziutek Słoneczko", dzięki promieniom którego rośnie wszystko, co żyje. O tym, że wiara w przewodnią i dziejową rolę Józefa S. byłą prawdziwa, świadczy i to, że Orłowa zaczęła pisać wspomnienia w chwili wyrzucenia Stalina z mauzoleum (gdzie leżał obok Lenina). Po prostu na znak protestu. I co artystka zrobiła z tymi wspomnieniami, o których wiedziała, że nie mają w sowietach szans na publikację? Zaniosła do chińskiej (w czasach Mao) ambasady! Wiadomo, Chińczycy Wodza Wszechczasów uszanują. No i uszanowali poniekąd. Wspomnienia wydano w małym nakładzie do użytku wewnętrznego, ale przynajmniej jeden egzemplarz wydostał się poza Mur (całkiem niedawno zresztą) i stąd ta książka i u nas.
Naprawdę nie mogę dać więcej gwiazdek, choć chwała Bellonie, że zdecydowała się na publikację tego kuriozum.
Książka jest istotna jako dokument epoki (apogeum terroru stalinowskiego), mówi wiele o radzieckim kinie, także od strony rozgrywek personalnych i układzików - tu opisanie Eisensteina jako wyjątkowego szkodnika i zazdrośnika. Ale meritum wspomnień to spotkania ze...
"Był czas, gdy wydawało mi się, że mam wystarczające doświadczenie, żeby rozumieć ludzi. Teraz wielu rzeczy nie rozumiem i nie chodzi tu wcale o brak doświadczenia..."
Wydawać by się mogło, że przy takim tytule "Kochałam Stalina" i podtytule "Spowiedź gwiazdy radzieckiego kina" będzie to publikacja w głównej mierze poświęcona uczuciu łączącym Lubow Orłową i Józefa Stalina. A jednak okazała się ona znacznie bogatsza i ciekawsza niż przypuszczałam. Mnóstwo w niej poświęcono kondycji radzieckiego kina, ideowych uwarunkowań jego rozwoju, znakomitych postaci rzutujących na jego jakość i charakter. Sporo o poezji, literaturze, teatrze, aktorach i reżyserach. W książce nie zabrakło również pewnego rozliczenia, bilansu strat i zysków, odwołań do życiowych doświadczeń i przekonań. Interesujące rozmyślania i refleksje, z perspektywy pięknej i utalentowanej kobiety sukcesu, podziwianej i adorowanej aktorki, spełnionej artystki, której jednak nie ominęła krytyka, zawiść, zazdrość i nienawiść. Wiele życzliwych słów i duże uznanie dla męża Orłowej, znakomitego reżysera, Grigorija Aleksandrowa. Znajdujemy potwierdzenie niezwykłych relacji ich łączących, zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Symbioza artystów, partnerujących dla obopólnych korzyści i sukcesów, ale również darzących się ciepłym uczuciem i zaufaniem. Książka jest cennym dokumentem, utrwaleniem bogatych wspomnień, zobrazowaniem klimatu lat trzydziestych i czterdziestych ubiegłego wieku, okiem reprezentantki radzieckiej elity, dopuszczonej do spotkań z przywódcą narodu, otoczonej przez niego dyskretną i czujną opieką, zapewniającą do pewnego stopnia nietykalność i imitację bezpieczeństwa. Bardzo ciekawa propozycja czytelnicza, napisana w przystępny i wciągający sposób, spojrzenie przez okno historii, wielokrotnie nas zadziwia, skłania do zadumy. Z jednej strony uderzają pewne niejednoznaczności i wątpliwości, ale z drugiej zastanawiamy się nad intensywnością i rodzajem relacji łączących Orłową i Stalina.
W oczach Lubow, zakochanej kobiety, Stalin staje się wyidealizowaną postacią, uosobieniem zachwytu, podziwu i uwielbienia. Wygląda, że jest w tym wielka naiwność, kompletne przesiąknięcie ideologią, a także swoiste wyrażenie wdzięczności. Wrażenie wyczuwalnej sztuczności, teatralności, niesamowitej siły kultu jednostki, podtrzymują używane przez autorkę określenia jak "prawdziwy rozum krajowy", "mądry starszy kolega", czy "niezwykły wielki człowiek". Zastanawiające, czy było to faktycznie głębokie uczucie do mężczyzny czy raczej ślepa miłość do Wodza, a może oba obrazy nakładały się na siebie. Wyczuwamy nieustanne pilnowanie się, aby nie powiedzieć czegoś, co nie spodobałoby się Stalinowi, odgadywanie odpowiedzi, jakie chciałby usłyszeć na zadane pytania. Ciągła niepewność i trzymanie dystansu, pomimo zapewnień o bliskości, musi zaskakiwać. Wprawia w zdumienie dostrzeganie u Stalina tylko domniemanych pozytywnych cech, jego uprzejmości, skromności, wrażliwości i elokwencji, nieustanne podkreślanie silnej osobowości, pracowitości i poświęcenia dla narodu. Całkowite ignorowanie oczywistych przesłanek dyktatorstwa, terroru i ludobójstwa. A może romans trwający od 1933 do 1940 roku był formą zabezpieczenia się ze strony Orłowej w tych jakże skrajnie niebezpiecznych czasach? Co ciekawe, aktorka zażyczyła sobie, aby wspomnienia zostały wydrukowane dopiero dwadzieścia pięć lat po jej śmierci, w tym czasie pokrył je kurz i zapomnienie, znacznie później zostały przypadkowo odkryte, uratowane i przedstawione światu.
bookendorfina.blogspot.com
"Był czas, gdy wydawało mi się, że mam wystarczające doświadczenie, żeby rozumieć ludzi. Teraz wielu rzeczy nie rozumiem i nie chodzi tu wcale o brak doświadczenia..."
Wydawać by się mogło, że przy takim tytule "Kochałam Stalina" i podtytule "Spowiedź gwiazdy radzieckiego kina" będzie to publikacja w głównej mierze poświęcona uczuciu łączącym Lubow Orłową i Józefa Stalina....
Książka wydana w formie wspomnień napisanych przez słynną aktorkę rosyjską. Czytelnik nie dowie się z niej niczego o Stalinie, a informacje o samej aktorce są bardzo skąpe. Dostajemy za to sporo wiedzy z dziedziny kinematografii z tamtych czasów.
Pod względem literackim książka mierna, jednak nie uważam tego za minus. W przeciwieństwie do dzisiejszych książek „autobiograficznych”, w których biografie znanych osób są spisywane przez profesjonalistów większej lub mniejszej klasy, książka napisana własnoręcznie ma swoją wartość.
W wątpliwość poddaję jednak szczerość autorki. Peany na cześć jednego z największych w historii zbrodniarzy są nieakceptowalne i nieprzekonywujące. Trudno uwierzyć, że Lubow Orłowa, kochanka Stalina, nie miała pojęcia o tym, co dzieje się w kraju za jego panowania. Prawdopodobnie luksus życia przyćmił sumienie jej i jej męża (który świadomie dawał przyzwolenie żonie na romans z ludobójcą i bez skrupułów korzystał z danych dzięki temu przywilejów ).
Czy zgoda na wydanie przez autorkę pamiętników nie prędzej niż 25 lat po jej śmierci nie jest próbą oczyszczenia się z popełnionych grzechów? Innego celu napisania tych wspomnień nie widzę.
Książka wydana w formie wspomnień napisanych przez słynną aktorkę rosyjską. Czytelnik nie dowie się z niej niczego o Stalinie, a informacje o samej aktorce są bardzo skąpe. Dostajemy za to sporo wiedzy z dziedziny kinematografii z tamtych czasów.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPod względem literackim książka mierna, jednak nie uważam tego za minus. W przeciwieństwie do dzisiejszych książek...
Autorka przedstawia w książce Stalina jako człowieka wszechstronnego, bystrego, oddanego całkowicie idei, a zarazem bardzo skromnego. Przedstawiła go tak, jak go postrzegała.
Cała książka obraca się wokół wątku Stalina oraz sztuki kinowej i teatralnej okresu stalinowskiego.
Autorka przedstawia w książce Stalina jako człowieka wszechstronnego, bystrego, oddanego całkowicie idei, a zarazem bardzo skromnego. Przedstawiła go tak, jak go postrzegała.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCała książka obraca się wokół wątku Stalina oraz sztuki kinowej i teatralnej okresu stalinowskiego.
Spodziewałam się poznać Stalina oczami Orłowej, bardziej od strony prywatnej, zaskoczyć się - zawód. W książce wbrew pozorom o Stalinie nie napisano zbyt dużo. Więcej opisów kina, tamtejszych czasów. Dość nudne, nie przeczytałabym ponownie.
Spodziewałam się poznać Stalina oczami Orłowej, bardziej od strony prywatnej, zaskoczyć się - zawód. W książce wbrew pozorom o Stalinie nie napisano zbyt dużo. Więcej opisów kina, tamtejszych czasów. Dość nudne, nie przeczytałabym ponownie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWbrew zapowiedziom wydawcy sądzę, że jest to apokryf. Bellona ostatnio wydaje dziwne książki, niedawno znów się nabrałam, ale o tym potem.
W tytule prawdziwe są tylko trzy słowa: gwiazda radzieckiego kina. Bo też Lubow Orłowa była gwiazdą i sądząc nawet po pierwszych filmach - niezłą aktorką. Urodziwa, wszechstronnie uzdolniona, co na tamte czasy nie było regułą.
Być może nieco prawdy jest w tym, że romansowała ze Stalinem, choć z tego, co wiemy dzisiaj - raczej romansem tego nie można nazwać. Josif Wissarionowicz brał, co chciał i na swoich warunkach.
Szkoda tylko, że autor tego "odnalezionego cudem" pamiętnika pokazał nam aktorkę jako trzpiotkę, rozświergotaną niczym Aniuta z filmu "Świat się śmieje". Jakby widział tylko ten jeden film i na tej podstawie stworzył postać. W dodatku to postać bezdennie głupia. Może chciał pokazać, że ta efektowna blondynka nie ma serca ni sumienia, za to jest kuta na cztery nogi? Przecież jej związek ze Stalinem trwał obok udanego, szczęśliwego małżeństwa z reżyserem Grigorijem Aleksandrowem. I ona (oraz on!) niczego złego w tym nie widziała. Nie bardzo to wyszło.
Prawda, czy nie z tym romansem - trzeba pamiętać, że w tamtych czasach zatrzaśniętych szczelnie drzwi ona i mąż mogli wyjeżdżać za granicę, np. na festiwal do Wenecji. Autor posłowia sugeruje, że były sugestie, iż mieli wówczas zadania. Te domysły zresztą odbiły się później na ich karierze. Ale to wszystko tylko domysły i może temat dla prawdziwego pasjonata historii. Orłowa mieszkała w luksusie, co w przypadku artystów radzieckich nie było regułą. Podobno żądała ogromnych honorariów i je otrzymywała. Może to, może tamto...
Książkę z każdą stroną coraz trudniej się czyta. Drażni szczebiotanie, wzajemnie wykluczające się płytkie opinie aktorki o ludziach, filmach, wydarzeniach.Zero refleksji osoby żyjącej w trudnych, acz ciekawych czasach i mającej dostęp do znaczących osób oraz wydarzeń.
Tytuł oryginału (o ile taki istnieje) brzmi "O Stalinie z Miłością" (Lubow po rosyjsku to także miłość). No, cóż, chyba tylko ta jedna osoba mówi tak o nim, niemal romantycznym i sentymentalnym, czułym kochanku oraz "mądrym, starszym koledze". Bardzo śmieszne!
Ps. Polecam przeczytanie artykułu "Stalin się sprzeda, lud to kupi"
Anny Żebrowskiej w najnowszym dodatku historycznym Gazety Wyborczej(nr 49/358, 17 grudnia 2018). Tekst jest bezlitosny, ale też ta książka jest wyjątkowo grubymi nićmi i nieudolnie szyta.
Wbrew zapowiedziom wydawcy sądzę, że jest to apokryf. Bellona ostatnio wydaje dziwne książki, niedawno znów się nabrałam, ale o tym potem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tytule prawdziwe są tylko trzy słowa: gwiazda radzieckiego kina. Bo też Lubow Orłowa była gwiazdą i sądząc nawet po pierwszych filmach - niezłą aktorką. Urodziwa, wszechstronnie uzdolniona, co na tamte czasy nie było regułą.
Być może...
Po więcej recenzji zapraszam na: https://czytalaelzbieta.blogspot.com/
Ta książka to moje ogromne rozczarowanie. Jeśli myślicie, że dzięki tej książce poznacie prywatną twarz Stalina, to jesteście w błędzie. Zasadniczo książka Orłowej nie jest nawet o Stalinie, tylko o niej samej. Mimo że z tą szczególnego rodzaju autobiografią związana jest interesująca historia, sama treść rozczarowuje.
Lubow Orłowa to jedna z najpopularniejszych aktorek czasów radzieckiego socjalizmu. Występowała głównie w filmach reżyserowanych przez swojego drugiego męża, Grigorija Aleksandrowa. Jej pierwszy mąż trafił do gułagu. Orłowa spisała swoje wspomnienia od początku roku 1935 aż po listopad 1940. Pierwsze wydanie „Kochałam Stalina” ujrzało światło dzienne dopiero po śmierci swojej autorki, gdy w Chinach opublikowano książkę w niezwykle niskim nakładzie. Wspomnienia obecnie wznowione w kilku krajach odtworzone zostało z cudem ocalałej chińskiej wersji.
Cała ta otoczka sprawiła, że spodziewałam się interesującego historycznie przekazu, zupełnie innej niż ta oficjalna postaci Stalina, faktów dotąd nieznanych... Któż bowiem mógłby nam lepiej pokazać prawdziwego Stalina niż kobieta, która była wówczas tak blisko niego? Tymczasem otrzymałam propagandowy tekścik o cudownym, mądrym, skromnym i dobrym Stalinie, którego później próbowano przerobić na okrutnika.
„On przecież taki był - mądry, doświadczony, dobry. To teraz próbują z Niego zrobić tyrana, despotę, sobiepana. Niestety, taka jest ludzka wdzięczność...Boli patrzeć! Boli słyszeć!"
„Urok Stalina był urokiem wodza. Mądry, majestatyczny, wielki, a zarazem bardzo prosty, szczery człowiek.”
Orłowa jest osobą zindoktrynowaną do granic. Szczególnie uderzył mnie fragment, gdy odmówiła Stalinowi wstąpienia do partii, twierdząc, że nie czuje się godna tego wyróżnienia. Uznała bowiem, że komuniści to pewnego rodzaju nadludzie: „wzorcowi, przykład do naśladowania”. Sprzedaje nam również informacje, jak trudny był rok 1939 dla samego Stalina i całego kraju, kreując Wodza na największą ofiarę i cierpiętnika w całym tym konflikcie. Orłowa mówi nam o przemianie, jaka rzekomo zaszła w zachowaniu i psychice Stalina. Problem w tym, że czytelnikowi bardzo trudno ją dostrzec. Portret psychologiczny Stalina jest nader skąpy, a jeśli już Orłowa używa jakichkolwiek określeń na temat jego osoby, sięga wyłącznie po pozytyw. Sama zresztą, przez kontrast ze Stalinem, wydaje się osobą bezwolną i pozbawioną własnego zdania. Nawet w dyskusji o filmie „Moja miłość”, o którym ma większą niż Stalin wiedzę, ustępuje mu i, choć sama nie do końca przekonuje się do jego racji, uznaje, że to Wódz mówi prawdę.
Książka na szczęście opatrzona jest w posłowie oraz przypisy, które pozwalają nam ów niemalże święty wizerunek przefiltrować przez teksty źródłowe oraz wiedzę historyków.
W książce nie brakuje przemyśleń nad sprawami społecznymi. Czasem przybierają one dziwaczne formy, gdy Orłowa wyraża zasmucenie nad obyczajowością w świecie aktorsko-reżyserskim chociażby w zakresie częstych rozwodów i krótkotrwałych związków. Uderzyło mnie to trochę, gdyż sama do szczególnych tradycjonalistek pod tym względem nie należała. Jej refleksje na temat świata radzieckiego kina oraz literatury, które stanowią jednak większość książki, są natomiast bardzo interesujące. Pojawiają się tu nazwiska Tołstoja czy Bułhakowa, z którymi aktorka oraz jej mąż byli wówczas blisko.
Czy polecam książkę? Chyba tylko miłośnikom tematu, którzy chcieliby zapoznać się i z takim punktem widzenia.
Po więcej recenzji zapraszam na: https://czytalaelzbieta.blogspot.com/
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka to moje ogromne rozczarowanie. Jeśli myślicie, że dzięki tej książce poznacie prywatną twarz Stalina, to jesteście w błędzie. Zasadniczo książka Orłowej nie jest nawet o Stalinie, tylko o niej samej. Mimo że z tą szczególnego rodzaju autobiografią związana jest interesująca historia, sama...
Wspomnienia jednej z najsłynniejszych radzieckich aktorek o Stalinie, który wybrał ją na swoją kochankę. W książce mamy nie tylko momenty spotkań kochanków (na szczęście bez zbyt mocnych szczegółów) jak i opinie autorki o radzieckim kinie i u ludziach, którzy go tworzyli.
Jest to w miarę ciekawy głos historii, ale ciężko książkę czytało gdy Orłowa wychwalała Stalina nie rozumiejąc, że ktoś inny może mieć inne zdanie.
Wspomnienia jednej z najsłynniejszych radzieckich aktorek o Stalinie, który wybrał ją na swoją kochankę. W książce mamy nie tylko momenty spotkań kochanków (na szczęście bez zbyt mocnych szczegółów) jak i opinie autorki o radzieckim kinie i u ludziach, którzy go tworzyli.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to w miarę ciekawy głos historii, ale ciężko książkę czytało gdy Orłowa wychwalała Stalina nie...
Tytuł książki i cała otoczka, jaka wokół niej została wykreowana, sugerował, że będzie to dzieło, które wstrząśnie fundamenty historii i da prywatny obraz tego, czego dotychczas nikt nie zauważał.
Okazało się jednak, że więcej w tym marketingu niż prawdziwej sensacji, o historii nie wspominając.
Lubov Orłowa znana w swoim czasie aktorka nawiązuje romans ze Stalinem. Wielkim wodzem, który opisywany jej oczami jest człowiekiem dobrym, prawym i sprawiedliwym. Rządzi krajem rozsądnie, a każda jego decyzja zasługuje na poklask. Ten obraz mocno różni się od tego, czego dowiadywaliśmy się na lekcjach historii. Nie spotkamy tu pikantniejszych scen czy zwierzeń, wszystko co związane z Wodzem jest utrzymane w formie patosu.
Oprócz barwnych zachwytów nad Stalinem, w książce znaleść można sporo informacji o ówczesnym kinie, ploteczki, rozgrywki personalne, utarczki, autorka opisuje dość szczegółowo. Informacje te są cenne, ale obecnie nie wywołują już emocji, można je raczej traktować jako ciekawostki.
Autorka jest aktorką, nie pisarką, to także ,,czuć,, czytając książkę. Bardziej ma ona charakter pamiętnika niż przemyślanej powieści.
Niestety, jak dla mnie wartość tej książki jest nie wielka. Czy warta przeczytania, należy ocenić indywidualnie, ale nie będzie to pozycja szczególnie przeze mnie polecana.
Tytuł książki i cała otoczka, jaka wokół niej została wykreowana, sugerował, że będzie to dzieło, które wstrząśnie fundamenty historii i da prywatny obraz tego, czego dotychczas nikt nie zauważał.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOkazało się jednak, że więcej w tym marketingu niż prawdziwej sensacji, o historii nie wspominając.
Lubov Orłowa znana w swoim czasie aktorka nawiązuje romans ze Stalinem. Wielkim...
Naprawdę nie mogę dać więcej gwiazdek, choć chwała Bellonie, że zdecydowała się na publikację tego kuriozum.
Książka jest istotna jako dokument epoki (apogeum terroru stalinowskiego), mówi wiele o radzieckim kinie, także od strony rozgrywek personalnych i układzików - tu opisanie Eisensteina jako wyjątkowego szkodnika i zazdrośnika. Ale meritum wspomnień to spotkania ze Stalinem, w tym dość szczegółowy, choć bez "momentów" opis ich romansu. Przypadł on na lata 1933-49, czyli - zagwarantował artystce nietykalność, a może i coś więcej... Orłowa o ludziach (prócz Stalina) pisze wyłącznie posługując się inicjałami (tu pochwała za przypisy). I tak dowiadujemy się, że Orłową i jej męża piętnował szczególne nieprzyjemnie W.Z., czyli Wiktor Zysman, czyli... Bruno Jasieński, który dał gardło 17 września (nomen omen) 1938 r. Może i Orłowa nie przyłożyła się do tego, a może jednak? Z krytyków denerwował ją - jak sama pisze - najbardziej, cóż szkodziło szepnąć słówko Wodzowi?
Książka ciekawa, lecz mało gwiazdek ze względu na stopień zindoktrynowania autorki. Stalin jest Wielki, Czuły, Rozumiejący. Po prostu "Ziutek Słoneczko", dzięki promieniom którego rośnie wszystko, co żyje. O tym, że wiara w przewodnią i dziejową rolę Józefa S. byłą prawdziwa, świadczy i to, że Orłowa zaczęła pisać wspomnienia w chwili wyrzucenia Stalina z mauzoleum (gdzie leżał obok Lenina). Po prostu na znak protestu. I co artystka zrobiła z tymi wspomnieniami, o których wiedziała, że nie mają w sowietach szans na publikację? Zaniosła do chińskiej (w czasach Mao) ambasady! Wiadomo, Chińczycy Wodza Wszechczasów uszanują. No i uszanowali poniekąd. Wspomnienia wydano w małym nakładzie do użytku wewnętrznego, ale przynajmniej jeden egzemplarz wydostał się poza Mur (całkiem niedawno zresztą) i stąd ta książka i u nas.
Naprawdę nie mogę dać więcej gwiazdek, choć chwała Bellonie, że zdecydowała się na publikację tego kuriozum.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest istotna jako dokument epoki (apogeum terroru stalinowskiego), mówi wiele o radzieckim kinie, także od strony rozgrywek personalnych i układzików - tu opisanie Eisensteina jako wyjątkowego szkodnika i zazdrośnika. Ale meritum wspomnień to spotkania ze...
"Był czas, gdy wydawało mi się, że mam wystarczające doświadczenie, żeby rozumieć ludzi. Teraz wielu rzeczy nie rozumiem i nie chodzi tu wcale o brak doświadczenia..."
Wydawać by się mogło, że przy takim tytule "Kochałam Stalina" i podtytule "Spowiedź gwiazdy radzieckiego kina" będzie to publikacja w głównej mierze poświęcona uczuciu łączącym Lubow Orłową i Józefa Stalina. A jednak okazała się ona znacznie bogatsza i ciekawsza niż przypuszczałam. Mnóstwo w niej poświęcono kondycji radzieckiego kina, ideowych uwarunkowań jego rozwoju, znakomitych postaci rzutujących na jego jakość i charakter. Sporo o poezji, literaturze, teatrze, aktorach i reżyserach. W książce nie zabrakło również pewnego rozliczenia, bilansu strat i zysków, odwołań do życiowych doświadczeń i przekonań. Interesujące rozmyślania i refleksje, z perspektywy pięknej i utalentowanej kobiety sukcesu, podziwianej i adorowanej aktorki, spełnionej artystki, której jednak nie ominęła krytyka, zawiść, zazdrość i nienawiść. Wiele życzliwych słów i duże uznanie dla męża Orłowej, znakomitego reżysera, Grigorija Aleksandrowa. Znajdujemy potwierdzenie niezwykłych relacji ich łączących, zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Symbioza artystów, partnerujących dla obopólnych korzyści i sukcesów, ale również darzących się ciepłym uczuciem i zaufaniem. Książka jest cennym dokumentem, utrwaleniem bogatych wspomnień, zobrazowaniem klimatu lat trzydziestych i czterdziestych ubiegłego wieku, okiem reprezentantki radzieckiej elity, dopuszczonej do spotkań z przywódcą narodu, otoczonej przez niego dyskretną i czujną opieką, zapewniającą do pewnego stopnia nietykalność i imitację bezpieczeństwa. Bardzo ciekawa propozycja czytelnicza, napisana w przystępny i wciągający sposób, spojrzenie przez okno historii, wielokrotnie nas zadziwia, skłania do zadumy. Z jednej strony uderzają pewne niejednoznaczności i wątpliwości, ale z drugiej zastanawiamy się nad intensywnością i rodzajem relacji łączących Orłową i Stalina.
W oczach Lubow, zakochanej kobiety, Stalin staje się wyidealizowaną postacią, uosobieniem zachwytu, podziwu i uwielbienia. Wygląda, że jest w tym wielka naiwność, kompletne przesiąknięcie ideologią, a także swoiste wyrażenie wdzięczności. Wrażenie wyczuwalnej sztuczności, teatralności, niesamowitej siły kultu jednostki, podtrzymują używane przez autorkę określenia jak "prawdziwy rozum krajowy", "mądry starszy kolega", czy "niezwykły wielki człowiek". Zastanawiające, czy było to faktycznie głębokie uczucie do mężczyzny czy raczej ślepa miłość do Wodza, a może oba obrazy nakładały się na siebie. Wyczuwamy nieustanne pilnowanie się, aby nie powiedzieć czegoś, co nie spodobałoby się Stalinowi, odgadywanie odpowiedzi, jakie chciałby usłyszeć na zadane pytania. Ciągła niepewność i trzymanie dystansu, pomimo zapewnień o bliskości, musi zaskakiwać. Wprawia w zdumienie dostrzeganie u Stalina tylko domniemanych pozytywnych cech, jego uprzejmości, skromności, wrażliwości i elokwencji, nieustanne podkreślanie silnej osobowości, pracowitości i poświęcenia dla narodu. Całkowite ignorowanie oczywistych przesłanek dyktatorstwa, terroru i ludobójstwa. A może romans trwający od 1933 do 1940 roku był formą zabezpieczenia się ze strony Orłowej w tych jakże skrajnie niebezpiecznych czasach? Co ciekawe, aktorka zażyczyła sobie, aby wspomnienia zostały wydrukowane dopiero dwadzieścia pięć lat po jej śmierci, w tym czasie pokrył je kurz i zapomnienie, znacznie później zostały przypadkowo odkryte, uratowane i przedstawione światu.
bookendorfina.blogspot.com
"Był czas, gdy wydawało mi się, że mam wystarczające doświadczenie, żeby rozumieć ludzi. Teraz wielu rzeczy nie rozumiem i nie chodzi tu wcale o brak doświadczenia..."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydawać by się mogło, że przy takim tytule "Kochałam Stalina" i podtytule "Spowiedź gwiazdy radzieckiego kina" będzie to publikacja w głównej mierze poświęcona uczuciu łączącym Lubow Orłową i Józefa Stalina....