Wróć na stronę książki

Oceny książki Harmonia caelestis

Średnia ocen
7,9 / 10
56 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
237
235

Na półkach:

Książka z niezwykłym potencjałem. Trochę szkoda - autor coś dał, czytelnik chciałby więcej. Autor dał dużo artystycznego zamieszania, czytelnik ( szczeglnie spoza Węgier ) chciałby po prostu strawniejszej, pełniejszej wiedzy o rodzie Esterhazy.
Księga pierwsza. 333 strony sarkastycznych, niby-żartobliwych ułamków. Lapidarium, jak by powiedział klasyk. Niby żartobliwy realizm magiczny? Czy to w sumie prawda czy głębokie wymysły?
W drugiej księdze, poprawa tylko niewielka. Nadal zamieszanie z chronologią. Pomieszane dwa komunistyczne rewolty - z 1918 roku i 1945 roku.
I trzeba ze smutkiem strwierdzić, że jasny, klarowny i napisany z uczuciem chronologiczny fragment, to ten, gdy autor pisze o swojej traumie ( na ostatnich kilkunastu - kilkudziesięciu stronach ). Całe to zamieszanie w książce to tylko po to, żeby się nam na koniec wyspowiadać? Trochę słabe.
Niemniej, moja sumaryczna ocena bardzo pozytywna. Uważny czytelnik dowie się bardzo wiele i wrażenie to na nim wywrze.

Książka z niezwykłym potencjałem. Trochę szkoda - autor coś dał, czytelnik chciałby więcej. Autor dał dużo artystycznego zamieszania, czytelnik ( szczeglnie spoza Węgier ) chciałby po prostu strawniejszej, pełniejszej wiedzy o rodzie Esterhazy.
Księga pierwsza. 333 strony sarkastycznych, niby-żartobliwych ułamków. Lapidarium, jak by powiedział klasyk. Niby żartobliwy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
60
31

Na półkach:

Ale to męczące.

Ale to męczące.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2930
385

Na półkach: , , ,

Ta powieść mnie podbiła i wchłonęła bez reszty. I wydaje mi się, że to nie tematyka tak urzeka ale czar samego Autora , magia Jego pióra i poczucie absurdalnego humoru.

Pisarz to niepospolity – potomek wielkiego rodu, który wydał z siebie całe zastępy rycerzy, książąt, polityków, dyplomatów, intelektualistów, artystów, ludzi trzymających stery wielkiej polityki, bogaczy, bywalców całego świata. A sam Pan Peter? Urodzony w roku 1950, całym sobą doświadczył goryczy pozbawienia rodziny majątku i wpływów. Obrzucany mianami „krwiopijcy”, ‘wroga ludu”, „reakcji” i całym tym stekiem epitetów i socjalistycznych prawd Leninopochodnych, które co starsi jeszcze pamiętają z gorących polemik w „Trybunie Ludu”. Kiedy na początku roku szkolnego młoda, nieznająca jeszcze dzieci w klasie nauczycielka „ryknęła” na Petera, czy on sobie wyobraża, że jest jakimś tam Esterhazym, czy co??? - mały wstydził się powiedzieć że tak, on JEST Esterhazym, ale i tak nie rozumiał dlaczego pani krzyczy….


Czy ta książka jest sagą rodzinną? I tak i nie, daremnie szukać tu mieszczańskiego porządku i chronologii losów kolejnych pokoleń. Ale jednak całą pełnią dotyczy rodziny i w niej tkwi.

Czy jest podręcznikiem historii? I tak i nie, bo z jednej strony zdecydowanie brak tu ciągot do rozwlekłych opisów tła historycznego, dat czy ‘kamieni milowych”. A jednak nie sposób całkiem zamknąć się na wspomnienia słynnych ludzi, miejsc czy wydarzeń.

Czy jest książką rozliczeniową? Na pewno, bo czegóż się spodziewać na kilkuset stronach fresku obejmującego kilkaset lat dziejów rodziny i kraju, i tych kilkadziesiąt ostatnich, najbardziej dla Autora dotkliwych?

Czy jest nowoczesna, nowatorska i przełomowa? Dla mnie jest, i to jeszcze jak! Nie będę porywać się na przypuszczenia, co Autor miał na myśli wprowadzając jako głównego bohatera postać Taty. Mogę najwyżej wspomnieć, że książkowy „ojczulek” wydaje mi się i moim i Twoim ojcem i wszystkich ojcem i wymyślonym i prawdziwym ojcem i wręcz całą Ojczyzną. To absurdalne ale Ojczulek jest też i mną i całym narodem. Postać to niejednoznaczna i nieokreślona. Autora już niestety nie ma na tym świecie ale tożsamość Ojczulka jest wciąż sprawą otwartą.

No bo wyobraź sobie Czytelniku drogi kilkaset rozdziałów, z których każdy rozpoczyna się słowami „mój Ojczulek” albo „Ojciec” i w każdym z tych rozdziałów papcio jest gwiazdą innej rewii! Pędzi na rączym koniu i walczy za Ojczyznę, modli się, krzywdzi dzieci, uwielbia dzieci, gwałci wiejską dziewkę gdzieś w stogu siana, ubóstwia matkę, zdradza matkę, zagania owce gdzieś z pasterzami, stąpa po marmurach cesarskich pałaców, daje się zabić, krwawi pobity do nieprzytomności w kazamatach bezpieki. Żyje jednocześnie i teraz i dwadzieścia lat temu i w średniowieczu i za panowania Habsburgów.

A wszystko opisane tak pięknym językiem (brawa dla Tłumaczki), niemal poetycką frazą, że wędrujesz z tym Ojcem przez całe światy i nie chcesz przestać. No co ten Ojczulek, no co on??? Czy to ta masa jego wcieleń miała stworzyć tę muzykę świata i niebiański ład? Czytajcie i przekonajcie się sami!

Ta powieść mnie podbiła i wchłonęła bez reszty. I wydaje mi się, że to nie tematyka tak urzeka ale czar samego Autora , magia Jego pióra i poczucie absurdalnego humoru.

Pisarz to niepospolity – potomek wielkiego rodu, który wydał z siebie całe zastępy rycerzy, książąt, polityków, dyplomatów, intelektualistów, artystów, ludzi trzymających stery wielkiej polityki, bogaczy,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to