Jak dla mnie słaba . Napisana sucho , męczyłem się. Zakończenie też jakoś na siłę .. I akurat dwa czy trzy statki jakieś leciały w stronę planety ? Że niby ile cywilizacji nagle o tę planetę by chciało walczyć ? Nie czytałem pierwszej części ale nie żałuję wcale 🤔
Jak dla mnie słaba . Napisana sucho , męczyłem się. Zakończenie też jakoś na siłę .. I akurat dwa czy trzy statki jakieś leciały w stronę planety ? Że niby ile cywilizacji nagle o tę planetę by chciało walczyć ? Nie czytałem pierwszej części ale nie żałuję wcale 🤔
drugi tom ciekawszy, z uwagi na więcej akcji. jedynie mam wątpliwość do upartej roli jednego przywódcy. pokładanie nadziej w 1 osobie to trochę poleganiu na mesjaszu. spokojnie mogliby rozdzielić kompetencje i ustalić zależności. druga kwestia to skoro nie po drodze mi z tym przywódcą to kto mi zabroni pójść swoją drogą ? przynależność do grupy obligatoryjna ? ale ogólnie kawałek dobrej powieści.
drugi tom ciekawszy, z uwagi na więcej akcji. jedynie mam wątpliwość do upartej roli jednego przywódcy. pokładanie nadziej w 1 osobie to trochę poleganiu na mesjaszu. spokojnie mogliby rozdzielić kompetencje i ustalić zależności. druga kwestia to skoro nie po drodze mi z tym przywódcą to kto mi zabroni pójść swoją drogą ? przynależność do grupy obligatoryjna ? ale ogólnie...
Akcja jest niesamowicie wartka i wciągająca. Naprawdę dużo się dzieje, jest także dużo zwrotów akcji. Ani Em, ani czytelnik nie mają chwili wytchnienia. Pojawiają się nowe kłopoty, ale te stare nie pozwalają o sobie zapomnieć.
Dla mnie bardzo dobra książka, bardzo wciąga i trudno się oderwać.
Akcja jest niesamowicie wartka i wciągająca. Naprawdę dużo się dzieje, jest także dużo zwrotów akcji. Ani Em, ani czytelnik nie mają chwili wytchnienia. Pojawiają się nowe kłopoty, ale te stare nie pozwalają o sobie zapomnieć.
Dla mnie bardzo dobra książka, bardzo wciąga i trudno się oderwać.
Ta część jest trochę lepsza i ciekawsza od tomu pierwszego. Więcej się dzieje, czasem można się pośmiać ale najwięcej miejsca zajmuje zamartwianie się głównej postaci tym jak zdobyć dobre nie skażone niczym jedzenie, jak utrzymać przywództwo oraz nie dopuścić do walki zarówno wśród swoich jak i z innymi mieszkańcami planety.
Dużo opisów jak wygląda planeta, odkrycia grupy która bada zakątki nowego domu.
Czyta się nieźle choć czegoś mi brakowało. Najmniej zainteresowała mnie końcowa bitwa. Jest też coś co sugeruje ze to jeszcze nie koniec przygód oraz kłopotów bohaterów które rozpocznie tom trzeci.... Wiem jednak ze nie został on wydany w języku polskim i nie wiem czy kiedykolwiek będzie.
Jak dla mnie, spokojnie można zakończyć na tomie drugim.
Ta część jest trochę lepsza i ciekawsza od tomu pierwszego. Więcej się dzieje, czasem można się pośmiać ale najwięcej miejsca zajmuje zamartwianie się głównej postaci tym jak zdobyć dobre nie skażone niczym jedzenie, jak utrzymać przywództwo oraz nie dopuścić do walki zarówno wśród swoich jak i z innymi mieszkańcami planety.
Dużo opisów jak wygląda planeta, odkrycia grupy...
Długo siadalam po ta książkę i koniec roku zmobilizować mnie do tego by jak najwięcej zakończyć zaciętych serii. Oczywiście w polskim wydaniu bo tom 3unas nie był wydany i tym samym historia kolejna z kolejnych niedokończona.
Długo siadalam po ta książkę i koniec roku zmobilizować mnie do tego by jak najwięcej zakończyć zaciętych serii. Oczywiście w polskim wydaniu bo tom 3unas nie był wydany i tym samym historia kolejna z kolejnych niedokończona.
„Alight. Rozpaleni” to drugi tom trylogii „Generacje”, którą napisał Scott Sigler. Autor bestsellerów zabiera czytelnika do świata, w którym wszystko trzeba poznać na nowo i zbudować swoje własne miejsce. Te zadania jednak nie należą do najłatwiejszych, ponieważ razem z bohaterami trzeba stawić czoła czającym się dookoła niebezpieczeństwom.
Em jest przywódczynią grupy młodych ludzi, którzy obudzili się w przerażających trumnach na statku kosmicznym. Wszyscy razem odkrywali swoją tożsamość, którą zapomnieli i walczyli o uwolnienie się od swojego pierwotnego przeznaczenia.
Udało im się uciec do przeznaczonego im miejsca, ale tam życie wcale nie jest usłane różami. Muszą się zmierzyć z nowym przeciwnikiem i znaleźć rozwiązanie pojawiających się problemów. Muszą walczyć, aby przeżyć.
Jednak co się stanie, gdy coraz większe poparcie zacznie zyskiwać religijny fanatyk? Czy uda im się odkryć znaczenie symboli na ich czołach i co to ze sobą przyniesie?
Drugi tom trylogii „Generacje” miał wysoko postawioną poprzeczkę. Pierwsza część okazała się niesamowitą historią, która porwała większość czytelników, więc oczekiwali oni czegoś podobnego od kolejnej książki. Czy to dostali?
Powieść osadzona w realiach wyczekanego raju, który okazał się wymarłą cywilizacją, rozbudza wyobraźnię czytelnika. Podobnie jak w poprzedniej części, występują tutaj opisy, które pozwalają sobie dosyć dokładnie wyobrazić miejsce, w którym przebywają bohaterowie. Nie ma także zbędnych opisów, które są nużące. Każdy obraz świata przedstawionego w powieści zawiera konkretne informacje i pozwala wczuć się w panujący klimat.
Fabuła jest niezwykle interesująca. Jest tajemnicza, ale wystarczająco przystępna. Wszystko powoli się wyjaśnia i niekiedy wprawia w osłupienie. Nie ma chwili na nudę, ponieważ ciągle coś się dzieje. Chwila na odetchnięcie pojawia się dopiero na końcu, ale nawet wtedy nie można tego zrobić bez obezwładniającego szoku.
Książka niejednokrotnie zaskakuje, więc napięcie u czytelnika jest całkowicie normalne. Wstrzymywany oddech i niedowierzanie pojawiają się niejednokrotnie. Jednak ostatnie rozdziały są chyba najbardziej porywające. Nie wiadomo, czego się spodziewać, a to duży plus, gdyż przewidywania prawie nigdy się nie spełniają.
„Alight. Rozpaleni” to powieść, która podobnie jak poprzednia część, nie pozwala się oderwać choćby na sekundę i nie chce się jej skończyć, a z drugiej strony pragnienie poznania dalszych losów bohaterów jest bardzo silne. Rozstanie się z nią i z bohaterami nie należy do najłatwiejszych.
Byłam i nadal jestem zachwycona tą i poprzednią częścią. Jestem jednak rozczarowana faktem, że kolejny tom nie został wydany w języku polskim. Nie wiem, czym jest to spowodowane, ale mam nadzieję, że w niedalekiej przeszłości wydawnictwo zdecyduje się jednak go wydać. Jeśli jednak to nie nastąpi, to sięgnę po tę pozycję w języku angielskim, gdyż MUSZĘ poznać dalsze losy Em i jej przyjaciół.
Jeśli jeszcze nie znacie tej trylogii, to zachęcam Was do sięgnięcia po nią.
„Alight. Rozpaleni” to drugi tom trylogii „Generacje”, którą napisał Scott Sigler. Autor bestsellerów zabiera czytelnika do świata, w którym wszystko trzeba poznać na nowo i zbudować swoje własne miejsce. Te zadania jednak nie należą do najłatwiejszych, ponieważ razem z bohaterami trzeba stawić czoła czającym się dookoła niebezpieczeństwom.
Ok, więc przeczytałam drugą część, bo nie lubię zostawiać niedokończonych serii i co się okazuje? Że trzeciej nie ma po polsku od dwóch lat.. Ciekawe czy jeszcze kiedyś wyjdzie..
Ogólnie druga część zdecydowanie ciekawsza niż pierwsza. Dzieciaki po wylądowaniu na planecie poznają dużo nowych rzeczy, znajdują mnóstwo miłych jak i niemiłych niespodzianek, no ogólnie dużo się dzieje, akcja leci do przodu. Przyjemnie się czyta do tego stopnia, że chętnie sięgnęłabym po trzecią część. Ale widocznie nie pisane mi było dokończyć tą serię..
Ok, więc przeczytałam drugą część, bo nie lubię zostawiać niedokończonych serii i co się okazuje? Że trzeciej nie ma po polsku od dwóch lat.. Ciekawe czy jeszcze kiedyś wyjdzie..
Ogólnie druga część zdecydowanie ciekawsza niż pierwsza. Dzieciaki po wylądowaniu na planecie poznają dużo nowych rzeczy, znajdują mnóstwo miłych jak i niemiłych niespodzianek, no ogólnie dużo się...
Ponieważ zarówno w opisie, jak i innych opiniach wiele jest na temat treści tej powieści, więc ograniczę się tylko do swoich odczuć po jej przeczytaniu.
Tak jak pierwszy tom "Alive/Żywi", tak "Alight/Rozpaleni" jest równie świetny i emocjonujący. Autor wykazał się niesamowitą wyobraźnią, ale czytając te powieści czuć było, że rzecz gruntownie przemyślał i z detalami zaplanował. Wszystko brzmiało sensowne i trzymało się kupy. Mimo wyraźnego przekazu, że jest to literatura raczej dla młodzieży, nie brakowało sugestywnych opisów krwawych scen i okrutnych walk. Krwi i fruwających wnętrzności było pod dostatkiem. Do tego wymowne opisy postaw, charakterów i emocji - zarówno ludzi, jak i mieszkańców Omeyocana. Ta część kończy kolejny etap zmagań Em Savage i jej towarzyszy. Kulminacja i zakończenie całej trylogii nastąpi zapewne w ostatnim tomie "Alone".
I tu po raz kolejny muszę wbić szpilę pod adresem polskich wydawców. Zupełnie nie rozumiem polityki, gdzie mimo wyraźnej sugestii, że to trylogie (zarówno "Generacje" jak i "Infekcja") wydaje się tylko po dwa tomy jakby zupełnie kpiąc sobie z czytelników. Obydwa te cykle są bardzo dobrze oceniane, mają dobre opinie, więc co stoi na przeszkodzie, by zakończyć je ostatnimi tomami? Naprawdę ręce opadają...
Ponieważ zarówno w opisie, jak i innych opiniach wiele jest na temat treści tej powieści, więc ograniczę się tylko do swoich odczuć po jej przeczytaniu.
Tak jak pierwszy tom "Alive/Żywi", tak "Alight/Rozpaleni" jest równie świetny i emocjonujący. Autor wykazał się niesamowitą wyobraźnią, ale czytając te powieści czuć było, że rzecz gruntownie przemyślał i z detalami...
Pierwsza część trochę mnie zniechęciła i ciężko było mi się zabrać za kontynuację. Cieszę się że znaki zostały w końcu w pełni wyjaśnione, szkoda tylko że nie dowiedzieliśmy się więcej o Skoczkach, bo jestem ciekawsza chyba ich historii niż samych głównych postaci. Osobiście wolałabym żeby ta seria już się skończyła, ale pewnie będę czekała na tom 3 z nadzieją że wyjaśni wszystkei rozpoczęte wątki.
Pierwsza część trochę mnie zniechęciła i ciężko było mi się zabrać za kontynuację. Cieszę się że znaki zostały w końcu w pełni wyjaśnione, szkoda tylko że nie dowiedzieliśmy się więcej o Skoczkach, bo jestem ciekawsza chyba ich historii niż samych głównych postaci. Osobiście wolałabym żeby ta seria już się skończyła, ale pewnie będę czekała na tom 3 z nadzieją że wyjaśni...
Zdecydowanie lepsza część niż poprzednia. Wiele się wyjaśnia, ale dużo więcej pytań zostaje w dalszym ciągu bez odpowiedzi. Co do Aramowskiego - już w pierwszej części sprawiał kłopoty i było do przewidzenia , że w kolejnej będzie jeszcze bardziej niebezpieczny, dlatego uważam, że wielka szkoda, że Em nie zabiła go przy pierwszej możliwej okazji - dzięki temu Kevin nadał by żył (akurat jego śmierć była wrednym posunięciem ze strony autorki). Fajnie, że wyjaśniła się cała sytuacja z symbolami bohaterów, aczkolwiek myślałam zupełnie na odwrót - że, puste kółka to wyjątkowi ludzie, stworzeni do specjalnych celów itp. W każdym razie nie mogę doczekać się momentu kiedy dostanę ostatni tom trylogii w swoje ręce ! Polecam!
Zdecydowanie lepsza część niż poprzednia. Wiele się wyjaśnia, ale dużo więcej pytań zostaje w dalszym ciągu bez odpowiedzi. Co do Aramowskiego - już w pierwszej części sprawiał kłopoty i było do przewidzenia , że w kolejnej będzie jeszcze bardziej niebezpieczny, dlatego uważam, że wielka szkoda, że Em nie zabiła go przy pierwszej możliwej okazji - dzięki temu Kevin nadał by...
Przeżyliśmy. Ale na jak długo? Savage i jej znajomi budzą się w trumnach - nie wiedzą gdzie są, co tam robią, ani jaki jaki był cel zamknięcia ich w grobowcach. Po szaleńczej próbie buntu i znalezienia wyjścia z pułapki, grupa w końcu trafia na statek ku planecie Omeyocan - ich zbawieniu, lub zniszczeniu. Ale teraz nie ma już szansy, żeby się wycofać. Muszą stawić czoła obcej cywilizacji i zagrożeniom czyhającym na nich w nowym środowisku. Kto jednak okaże się prawdziwym niebezpieczeństwem? Czy uda im się przeżyć na nieznanej ziemi?
Minęło sporo czasu od mojego ostatniego spotkania z powieścią Siglera. Na tyle dużo, że otwierając kontynuację nie byłam nawet pewna imion bohaterów! Jedno jednak z lektury Alive zapamiętałam: pamiętałam, że autor potrafi bawić się emocjami i fabułą powieści tak płynnie i lekko, że czytelnik, może nie od pierwszej strony, potrafi jednak bezproblemowo wciągnąć się w historię.
Więcej na: http://faaantasyworld.blogspot.com/2017/09/jestesmy-zywi.html
Przeżyliśmy. Ale na jak długo? Savage i jej znajomi budzą się w trumnach - nie wiedzą gdzie są, co tam robią, ani jaki jaki był cel zamknięcia ich w grobowcach. Po szaleńczej próbie buntu i znalezienia wyjścia z pułapki, grupa w końcu trafia na statek ku planecie Omeyocan - ich zbawieniu, lub zniszczeniu. Ale teraz nie ma już szansy, żeby się wycofać. Muszą stawić czoła...
Wyobrażam sobie, jak przerażająca musi być myśl, że wspomnienia nie należą do mnie, że emocje i uczucia nie są moje, że zostałam stworzona dla kogoś innego. To dość ciekawe zagadnienie etyczne. Czy mamy prawo tworzyć ludzi wyłącznie po to, aby przekopiować umysł kogoś innego? Czy jest to odpowiedni sposób na przedłużanie sobie życia? Czy mamy moralne prawo robić takie rzeczy, wiedząc, że tak naprawdę człowiek nie powstaje „pusty”? Czy mamy prawo zabić pojawiającą się osobowość w imię takiego celu? Czy zawsze cel uświęca środki?
Wyobrażam sobie, jak przerażająca musi być myśl, że wspomnienia nie należą do mnie, że emocje i uczucia nie są moje, że zostałam stworzona dla kogoś innego. To dość ciekawe zagadnienie etyczne. Czy mamy prawo tworzyć ludzi wyłącznie po to, aby przekopiować umysł kogoś innego? Czy jest to odpowiedni sposób na przedłużanie sobie życia? Czy mamy moralne prawo robić takie...
Czytam fazami. Kiedyś była faza na antyutopie, bo akurat wszyscy zakochaliśmy się w "Igrzyskach śmierci". Kiedy przeczytałam "Gwiazd naszych wina" sięgałam po podobne historie. Aktualnie na tapecie są thrillery - chyba za sprawą "Dziewczyny z pociągu", bo, choć ona sama niezbyt mi spodobała, to sprawiła, ze na rynku pojawiło się więcej powieści z dreszczykiem, w których główną rolę odgrywają kobiety. Kiedy jednak sięgałam po "Alive" byłam we chwilowym szale na science-fiction. W tej chwili, nieco on osłabł, tak, jak i moja ochota na lekturę. Do pierwszego tomu mam jednak słabość i mimo że do kontynuacji zabierałam się jak przysłowiowy pies do jeża, to było oczywistym, że w końcu po nią sięgnę.
Pierwszy tom trylogii "Generacje" wcale nie należał do wyjątkowo cienkich. Jednak, po przeczytaniu książki "od deski do deski" nie wiem nic. Wciągnęła mnie historia, której nie potrafię nawet streścić. Oprócz wszystkich oczywistych zalet "Alive" ma jedną, dzięki której bez zastanowienia sięga się po kontynuację. Powód jest prosty - kompletnie nie wiadomo, o co tu chodzi!
Przez pierwszą część serii bohaterowie głównie... idą. Ale, o dziwo, sprawdza się to dobrze, nawet bardzo. Pod koniec pewna część historii zostaje zamknięta, a my dowiadujemy się, dlaczego Em i reszta bohaterów znajduje się w trumnach. Kompletnie nie wiemy jednak, jak wyglądać będzie świat, w którym już za chwilę się znajdą. Chyba za to właśnie kochamy fantastykę - tu wszystko jest możliwe.
Em jako główna bohaterka ma wszystko, czego oczekuje się po kluczowych postaciach w literaturze dla młodzieży. Jest odważna i waleczna. Choć odczuwa strach, to stara się tego po sobie nie pokazywać, aby być dobrą przywódczynią. Mimo wszystko to jednak tylko dziecko, dokładnie tak, jak pozostali bohaterowie tej historii. I tak, science-fiction staje się coraz bardziej młodzieżową fantastyką.
"Alight" jest przyjemną lekturą i Ci, którzy pokochali pierwszy tom, z pewnością sięgną i po tę książkę. Choć czytało się ją dobrze, zabrakło mi nieco tego dreszczyka, który towarzyszył mi podczas lektury pierwszej części..
Czytam fazami. Kiedyś była faza na antyutopie, bo akurat wszyscy zakochaliśmy się w "Igrzyskach śmierci". Kiedy przeczytałam "Gwiazd naszych wina" sięgałam po podobne historie. Aktualnie na tapecie są thrillery - chyba za sprawą "Dziewczyny z pociągu", bo, choć ona sama niezbyt mi spodobała, to sprawiła, ze na rynku pojawiło się więcej powieści z dreszczykiem, w których...
W pierwszym tomie Generacji Em (M. Savage), dziewczyna, która pierwsza się obudziła i wyszła ze swej trumny, staje się przywódczynią sześcioosobowej grupy. To ona ma odnaleźć odpowiedzi i drogę… ale dokąd? Krok po kroku poznają swoją tożsamość, która do tej pory jest dla nich całkowitą zagadką. Okazuje się, że zostali stworzeni jako ciała dla Starszych. Zbuntowali się przeciwko nim, uciekają z Xolotla i właśnie znajdują się na statku kosmicznym, który wiezie ich do lepszej przyszłości. Ale czy na pewno? Planeta Omeyocan, gdzie mają żyć nie jest wytęsknionym rajem. A w dżungli, która ich otacza kryje się nowy wróg. Znikąd pomocy i nie ma dokąd uciec.
Często obawiam się, że druga lub kolejna część nie dorówna pierwszej, która mnie porwała. W tym przypadku moje obawy nie miały racji bytu. Alight/Rozpaleni okazała się tak samo dobra jak jej poprzedniczka. Podoba mi się to, że Scott Sigler tą trylogią niczego nie udaje, niczego nie naśladuje. Stworzył powieści ciekawe, wciągające, z wartką akcją, ale posiadające niesamowity, niepowtarzalny klimat. Od początku czytelnikowi towarzyszy pewna nerwowość, napięcie i niepokój. Podenerwowanie nie opuszczało mnie podczas lektury pierwszego tomu, teraz też mnie nie opuszczało.
Na każdym kroku spodziewamy się niebezpieczeństwa i zagrożenia. Mnożą się tajemnice, a nasi młodzi przyjaciele będą musieli wybierać między walką a śmiercią. Niestety w grupie Em znajduje się niebezpieczny fanatyk wielbiący krwiożerczego boga i zaczyna mieć coraz większy posłuch wśród towarzyszy (ci którzy czytali pierwszy tom na pewno wiedzą o kogo chodzi). Sytuacja jest nie do pozazdroszczenia. Czy Em uda się utrzymać władzę?
Em poznaliśmy jako odważną i waleczną dziewczynę, która nie zawaha się przed żadnym wyzwaniem ani poświęceniem dla współtowarzyszy. Na jej przykładzie widać gigantyczny rozwój, który nastąpił w trybie przyspieszonym. W Alive/Żywych Em i resztę młodych ludzi poznajemy jako dwunastolatków w doroślejszych ciałach. Z dzieci stają się ludźmi dojrzalszymi, podejmującymi często trudne decyzje dla dobra ogółu.
Alight/Rozpaleni to zaskakująca i niesamowita historia. Nie wiem, jaka będzie trzecia część, ale po tych dwóch mogę śmiało stwierdzić, że Generacje to trylogia pierwszej wody. Sigler wykonał kawał dobrej roboty tworząc niestereotypowy scenariusz, który pochłania czytelnika bez reszty.
Ktoś by mógł pomyśleć, że książki dla młodzieży (bo do nich są kierowane) bywają szablonowe, ale na szczęście tego nie można powiedzieć o Generacjach. Nie jest to dystopia jakich wiele, choć pewne podobieństwa można zauważyć. Bardzo interesująca fabuła, błyskotliwy pomysł, wartka akcja i niebezpieczeństwo na każdym kroku składają się na emocjonującą, nietuzinkową lekturę.
Dla kogo Alight/Rozpaleni? Zdecydowanie dla każdego wielbiciela szeroko rozumianej fantastyki, nie koniecznie dla młodych czytelników. Dla tych, którzy lubią opowieści zaskakujące i nieoczywiste. Dla tych, którzy lubią mieć „duszę na ramieniu”. Już nie mogę się doczekać trzeciej odsłony i mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać. Polecam z czystym sumieniem.
W pierwszym tomie Generacji Em (M. Savage), dziewczyna, która pierwsza się obudziła i wyszła ze swej trumny, staje się przywódczynią sześcioosobowej grupy. To ona ma odnaleźć odpowiedzi i drogę… ale dokąd? Krok po kroku poznają swoją tożsamość, która do tej pory jest dla nich całkowitą zagadką. Okazuje się, że zostali stworzeni jako ciała dla Starszych. Zbuntowali się...
Po ostatnich dramatycznych wydarzeniach Em wraz z grupką nastolatków udaje się uciec ze statku kosmicznego, w którym niebezpieczeństwo czyhało na prawie każdym kroku. Po tym jak obudzili się w trumnach w tajemniczym pomieszczeniu nie pamiętając nic ze swojej przeszłości, ani nie znając nawet swojego imienia zostawali nieustannie poddawani niezwykle trudnym próbom i każdego dnia musieli walczyć o przetrwanie. Z czasem udało im się odkryć okrutną prawdę na temat swojego pochodzenia oraz powód, dlaczego znaleźli się na statku kosmicznym. Zostali stworzeni jako nowe ciała dla Starszych, którzy są gotowi zrobić wszystko by przejąć nad nimi kontrolę…
Em przewodząc niezwykle licznej grupie dzieci znajdujących się na statku udaje się uciec Starszym oraz choć na chwilę zapewnić wszystkim upragniony spokój. Wraz z przyjaciółmi dziewczyna zmierza na zupełnie nową, nieznaną planetę o nazwie Omeyocan, która ma stać się dla wszystkich nowych domem oraz zapewnić lepszą przyszłość. Miejsce to nie okazuje się jednak tak sprzyjające, jak niektórym wcześniej się to wydawało. Zaraz po przylocie Em odkrywa ruiny wymarłej cywilizacji, złowieszcze oraz niezwykle przerażające malowidła na ścianach budowli oraz wiele niebezpiecznych zwierząt czających się w rozległej dżungli. Czy nastolatkom uda się przetrwać w tym miejscu?
Jakby jeszcze tego było mało, niektóre osoby są gotowe zrobić wszystko, by odsunąć Em od władzy oraz całkowicie zbojkotować jej plany. Wraz z odkrywaniem nowej planety dziewczyna trafia na ślad nowych, tajemniczych istot, które reprezentują całkiem odmienną rasę. Czy pomimo wielu barier, jakie dzielą niebieskie stworzenia od rasy ludzkiej uda im się porozumieć oraz wspólnie zamieszkiwać Omeyocan? A może dojdzie do walki o planetę? Czy Em wraz z przyjaciółmi kiedykolwiek będą mogli poczuć się bezpiecznie? Czy uda im się odnaleźć swoje miejsce w świecie oraz raz na zawsze zmierzyć się ze Starszymi, którzy nie zamierzają poddać się bez walki?
„Alight” to już drugo tom trylogii Generacje zaraz po niezwykle emocjonującym oraz trzymającym w napięciu od początku do końca „Alive”, które tak bardzo zauroczyło mnie swoim niezwykłym klimatem oraz wszechobecną grozą, która towarzyszyła czytelnikowi prawie na każdej stronie. Drugi tom zdecydowanie utrzymuje poziom poprzedniej części i czytelnik ani przez chwilę nie może się nudzić podczas czytania tej książki. Autor po raz kolejny zabiera nas w niezwykłą podróż pełną przygód, niebezpieczeństw oraz starannie uknutych intryg. Ta książka to prawdziwa mieszkanka wybuchowa, która zadowoli nawet najbardziej wymagających czytelników.
To, co najbardziej zauroczyło mnie w tej książce to niezwykły klimat, który od razu przenosi nas do zupełnie innego świata, w którym jedyne co się naprawdę liczy, to przetrwanie. Bardzo ciekawym wątkiem okazał się również stworzony przez autora nowy oraz niezwykle inteligentny gatunek istot, który zamieszkuje Omeyocan. Główna bohaterka Em po raz kolejny wzbudziła we mnie ogromny podziw – jej odwaga oraz gotowość do poświęcenia za bliskich jest naprawdę niezwykle inspirująca. „Alight” to niezwykła opowieść o przyjaźni, miłości oraz walce o własne szczęście. Obok tej książki zdecydowanie nie można przejść obojętnie!
Po ostatnich dramatycznych wydarzeniach Em wraz z grupką nastolatków udaje się uciec ze statku kosmicznego, w którym niebezpieczeństwo czyhało na prawie każdym kroku. Po tym jak obudzili się w trumnach w tajemniczym pomieszczeniu nie pamiętając nic ze swojej przeszłości, ani nie znając nawet swojego imienia zostawali nieustannie poddawani niezwykle trudnym próbom i każdego...
Po wielkiej walce i ucieczce do wahadłowca, bohaterowie dostają się na jakąś planetę. Wszystko tam wydaje się być opuszczone i zniszczone, dodatkowo okazuje się, że nie są tam sami. Zaczyna się walka o zdobycie pożywienia, o przywództwo i o prawdę. Tylko jak to się wszystko może skończyć?
Powiem szczerze, że bardzo bałam się tego tomu. Pierwszy był całkiem dobry, jednak z czasem zauważałam w nim coraz więcej wad i podobieństw do innych serii. Tutaj Alight. Rozpaleni bardzo przypominali mi połączenie Więźnia Labiryntu i Startera. Połączenie umysłu starszej osoby do młodego ciała, doskonałe i wyjątkowe jednostki, ucieczki, walki i bunt. Podobne, prawda? Z drugiej zaś strony tutaj jest więcej różnorodnych postaci. Każda jest inna i bardzo się wyróżniała i mimo że w książce nie brakuje bohaterów to łatwo da się ich odróżnić. Co teraz się znacznie poprawiło.
Jestem pod wielkim wrażenie jak autor zmienił bohaterów pomiędzy tomami. Jak ktoś czytał moją recenzję pierwszego tomu, to wie, że nie podobały mi się one. Każda mnie w jakiś sposób wnerwiała, a teraz? Każdy z bohaterów czymś mi zaimponował i przeżywałam ich wzloty i upadki, choć Aramowskiego nie mogłam przeboleć! Nawet polubiłam Em i Bishopa :D
Alight. Rozpaleni to naprawdę bardzo dobra kontynuacja! Jest przepełniona akcją, nieoczekiwanymi zwrotami i pełna zagadek. Mimo swojej objętości, czyta się ją szybko i przyjemnie. Przeżywamy wszystko równie mocno jak bohaterowie.
A zakończenie to już w ogóle masakra! W takim momencie, z takimi informacjami nie pozostawia się czytelnika! Kurczę, ta ostatnia wiadomość od Gastona była straszna i jak ja mam teraz przetrwać nie wiedząc, o co tam chodziło?!
Podsumowując, jeżeli czytaliście Alive. Żywi to koniecznie przeczytajcie Alight. Rozpaleni. Jest to naprawdę genialna kontynuacja i widać, że autor wszystko sobie rozplanował i ma wielki pomysł na zakończenie. Już nie mogę doczekać się premiery kolejnego tomu!
Po wielkiej walce i ucieczce do wahadłowca, bohaterowie dostają się na jakąś planetę. Wszystko tam wydaje się być opuszczone i zniszczone, dodatkowo okazuje się, że nie są tam sami. Zaczyna się walka o zdobycie pożywienia, o przywództwo i o prawdę. Tylko jak to się wszystko może skończyć?
Powiem szczerze, że bardzo bałam się tego tomu. Pierwszy był całkiem dobry, jednak...
Od momentu kiedy M. Savage otworzyła oczy i odkryła, że jest uwięziona w trumnie nie opuszcza jej strach i ciągłe poczucie zagrożenia. Choć ona i reszta urodzinowych dzieci, są ŻYWI zaledwie od kilku dni, przeżyli więcej mrożących krew w żyłach przygód, niż my wszyscy razem wzięci. Po krwawej bitwie, poznaniu okrutnej prawdy o Starszych i brawurowej ucieczce, nadchodzi czas na nowe wyzwanie- Omeyocan- planetę, która ma stać się ich nowym, a zarazem pierwszym prawdziwym domem.
Dla urodzinowych dzieci stały ląd oznacza nowe szanse i nowe nadzieje. Przede wszystkim jednak- nowy początek. Omeyocan jest jednak czymś obcym, nieznanym i co za tym idzie, pełnym niebezpieczeństw. Planeta fascynuje od pierwszej chwili kiedy mamy okazję zobaczyć ją oczami Em. Pełna jest niezwykłych budowli, tajemniczych roślin i czyhających zagrożeń. Bohaterowie będą musieli zmierzyć się z nieznanymi stworzeniami, licznymi pułapkami, ale także z głodem i wewnętrznymi podziałami.
Wbrew pozorom największym zagrożeniem okażą się same urodzinowe dzieci. Kiedy obudziły się w trumnach były przekonane, że mają po dwanaście lat, czemu wyraźnie przeczyły niemal dorosłe ciała. Brutalność świata w jakim się znaleźli bardzo szybko pozbawiła ich dziecięcej niewinności, ale dopiero w tym tomie widać wyraźnie jak emocjonalnie dojrzewają i zmieniają się. Autor wystawia ich na próby, które są skokiem na główkę z dzieciństwa w dorosłość. Dzieciństwa, które – dodajmy – w ich przypadku trwało zaledwie kilka godzin. Funkcjonując w obcym, nieznanym świecie uczą się wszystkiego od podstaw, mając w zanadrzu tylko ciche podszepty zwodniczej pamięci. Wypływające na powierzchnię umysłu wspomnienia, kształtują ich sposób patrzenia na świat, ale kiedy zaczynają odzywać się w nich nieznane dotąd emocje, wszystko nagle stanie się o wiele bardziej skomplikowane. Intensywność nowych doznań całkowicie ich oszołomi, spodziewajcie się więc eksplozji emocji, zarówno pozytywnych jak i negatywnych, a także szalejących hormonów i pełnej napięcia walki o władzę.
Cały świat wykreowany przez autora jest jednym wielkim znakiem zapytania. Tyle tu do odkrycia, tyle do zobaczenia. Tymczasem autor nie ma zamiaru bawić się w leniwą eksploatację nowej planety i postanawia od razu rzucić bohaterów na głęboką wodę przerażających przygód. Akcja jest tak dynamiczna, że przez pierwsze kilkanaście stron nie mogłam się skupić na szaleńczo pędzących wydarzeniach. Dzieje się dużo i szybko, zupełnie jak w jedynce i przez długi czas byłam pewna, że powiem Wam na koniec, że autor utrzymał poziom poprzedniego tomu. Teraz jednak nie mogę się z tym zgodzić, bo… okazuje się, że znacząco go podniósł. Byłam bardzo zadowolona z rozwoju akcji, ale też wybranych przez Siglera rozwiązań. Autor w najmniejszym stopniu nie zawiódł pokładanych w nim nadziei.
O CZYM? „Alight”, to dynamiczna, opowieść, pełna akcji, przygód i nowych emocji. Em po raz kolejny poprowadzi czytelnika po jednym z najbardziej tajemniczych zakątków galaktyki i udowodni, że jej przygody mogą stawać się coraz ciekawsze, bardziej mroczne i emocjonujące. Cudowni, niesamowicie wyraziści bohaterowie i pełne tajemniczości tło zachwycą nawet najbardziej wymagających czytelników, a akcja nie zawiedzie żadnego poszukiwacza przygód. Autor wykorzystuje motywy znane z „The 100” i „Avatara” i łączy je ze swoją szaloną wyobraźnią, tworząc iście wybuchową mieszankę. Ta opowieść rozpali Was do czerwoności, jestem tego pewna!
Od momentu kiedy M. Savage otworzyła oczy i odkryła, że jest uwięziona w trumnie nie opuszcza jej strach i ciągłe poczucie zagrożenia. Choć ona i reszta urodzinowych dzieci, są ŻYWI zaledwie od kilku dni, przeżyli więcej mrożących krew w żyłach przygód, niż my wszyscy razem wzięci. Po krwawej bitwie, poznaniu okrutnej prawdy o Starszych i brawurowej ucieczce, nadchodzi...
M.Savage i inni nastolatkowie obudzili się w trumnach całkowicie nie zdając sobie sprawy z tego, co się dzieje, nie pamiętając niczego i nie wiedząc jak się tu znaleźli. Krok po kroku odkrywali tajemnice miejsca, w którym się obudzili, napotykali na drodze nowych ludzi i próbowali odnaleźć swoją prawdziwą tożsamość. Dowiedzieli się, że dziwne miejsce, w którym obecnie się znajdują to statek kosmiczny, a oni sami mieli być marionetkami Starszych. Lecą na planetę Omeyocan, gdzie ma czekać na nich dużo lepsza przyszłość. Jednak jak to często bywa, okazuje się, że na planecie nie są sami... a po sielance, na którą bardzo liczyli, nie ma ani śladu...
Em i jej towarzysze niedoli staną przed wyborem: walka albo śmierć. Wrogowie otaczają ich
z każdej strony, a i wewnątrz tej grupy znajduje się ktoś, kto spiskuje przeciwko Em. Fanatyk wielbiący krwiożerczego boga, który do tej pory był wyśmiewany, może okazać się naprawdę niebezpiecznym przeciwnikiem. Grupie Em grozi zagłada. Muszą stanąć do walki, by uniknąć takiego losu. Komu uda się przeżyć, a kto polegnie?
Pierwszy tom "Alive" pochłonął mnie na tyle, bym z utęsknieniem czekała na drugi tom. Nie mogłam doczekać się poznania losów Em i reszty dzieciaków, którzy znaleźli się w niecodziennym położeniu. I gdy wreszcie książka dotarła w moje łapki zaczęłam czytać i znów się zachwyciłam! Znów było to, za co pokochałam te książki. Niepokój, ciekawy klimat i tajemnice!
A w "Rozpalonych" jest ich do rozwiązania niemało. Bohaterowie odbywają niebezpieczną wędrówkę śladem wymarłem cywilizacji, co jest nie tyle przygodą pełną niebezpieczeństw,
a walką o namiastkę normalnego życia. Gdy opuszcza się statek i wychodzi na otwartą przestrzeń - wiadomo czego można się spodziewać... i to jest fascynujące, serio!
Podążanie śladem wymarłej cywilizacji wiąże się z poznawaniem jej kultury, prawda? W tej kwestii widoczny był duży potencjał, ale nie został wykorzystany. Uważam, że autor mógł bardziej skupić się na zapoznanie czytelnika z cywilizacją, a tym samym wędrówka bohaterów książki okazałaby się dla osoby czytającej jeszcze bardziej efektowną przygodą.
"Alight. Rozpaleni" to świetna kontynuacja, która w żadnym stopniu nie odstaje poziomem od "Alive". Zauważyłam, że nie tylko mi brakowało małych przypomnień dotyczących fabuły, które często spotykane są w kontynuacjach. Od premiery pierwsze tomu jednak trochę czasu minęło, więc warto było taki zabieg zastosować. Można jednak się bez tego obejść. Jeśli ktoś jest sprytny
i ma dobrą pamięć - przypomni sobie najmniejsze szczegóły.
Mimo małych niedociągnięć "Alight. Rozpaleni" uważam za świetną powieść młodzieżową. Ciekawy pomysł, dobrze skonstruowana fabuła i pełnokrwiści bohaterowie. Przeczuwam,
że trylogia Generacje będzie jedną z lepszych młodzieżowych trylogii ostatnich lat. Musicie ją przeczytać!
Izabela Nestioruk
ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com
M.Savage i inni nastolatkowie obudzili się w trumnach całkowicie nie zdając sobie sprawy z tego, co się dzieje, nie pamiętając niczego i nie wiedząc jak się tu znaleźli. Krok po kroku odkrywali tajemnice miejsca, w którym się obudzili, napotykali na drodze nowych ludzi i próbowali odnaleźć swoją prawdziwą tożsamość. Dowiedzieli się, że...
Przychodzi taki moment dla prawie każdego, zagorzałego czytelnika, że wydaje się nam, że już nic nie może nas zaskoczyć. Nadal doceniamy innowacyjne rozwiązania i dobrze skonstruowane światy, ale gdzieś brakuje tego efektu wow i opadania szczęki. Wynika to ilości poznanych książek i przemaglowania wręcz setek scenariuszy, co sprawia, że - przynajmniej w moim przypadku - po zaczęciu każdej nowej lektury, automatycznie pojawia mi się w głowie prawdopodobny tok fabuły. I niestety częściej mam rację, niż się mylę. Pod tym względem Scott Sigler jest rewelacyjnym pisarzem, ponieważ ten autor nie trzyma się utartych schematów i wciąż zrzuca na czytelnika kolejne bomby fabularne. Przy Alight naprawdę nie da się nudzić, bo nie dość, że akcja toczy się niesamowicie wartko, to w dodatku kolejne odsłaniane tajemnice tylko rozbudzały mój apetyt na kontynuowanie tej książki.
Zarówno tu, jak i w pierwszej części, na plus działa atmosfera panująca w powieści. Z jednej strony mamy wrażenie, że Em dręczy paranoja, a z drugiej jej rozterki są całkiem logiczne. Wraz z główną bohaterką czytelnik zaczyna kwestionować motywy wszystkich wokół, nie mogąc do końca zaufać żadnej z postaci, w tym samej Em. Czytelnik w każdej chwili spodziewa się zagrożenia i wyczekuje tego momentu, gdy autor postanowi odkryć przed nim wszystkie sekrety danego bohatera. Sigler rozpatrując jak wiele łączy Urodzinowe dzieci ze Starszymi stawia jednocześnie pytanie - jak duży wpływ maja na nas wspomnienia? Czy to one i wychowanie determinują ludzi, którymi się stajemy? Czy fakt, że u dwojga ludzi są identyczne, sprawia że stają się one tym samym człowiekiem? Czy jeśli urodzinowe dzieci zostały stworzone w jednym celu, to oznacza, że Starsi mają prawo ich nadpisać? Sam fakt, że po lekturze zostały mi takie rozterki kwalifikuje Alight jako świetną powieść. [...]
Przychodzi taki moment dla prawie każdego, zagorzałego czytelnika, że wydaje się nam, że już nic nie może nas zaskoczyć. Nadal doceniamy innowacyjne rozwiązania i dobrze skonstruowane światy, ale gdzieś brakuje tego efektu wow i opadania szczęki. Wynika to ilości poznanych książek i przemaglowania wręcz setek scenariuszy, co sprawia, że - przynajmniej w moim przypadku - po...
Jakiś czas temu sięgnęłam po Alive. Żywi, nie spodziewając się po nich niczego znakomitego. Okazało się jednak, że było całkiem nieźle i, przede wszystkim, zaskakująco. Jakie wrażenie wywarł na mnie tom drugi od Scotta Siglera?
Em budzi się w trumnie. Nie takiej zwyczajnej. Bardziej kosmicznej. Wszędzie są dziwne rurki. Co gorsza, dziewczyna nie pamięta, gdzie jest, ani nawet - kim jest. Gdy okazuje się, że oprócz niej w podobnych trumnach zostało zamkniętych wiele dzieci, pytania się mnożą. Grupa dwunastolatków usiłuje połączyć siły, by wyjść cało z potyczek z potworami i odnaleźć normalność.
O ile w tomie pierwszym nasi bohaterowie przechadzali się po tunelach i zamkniętych przestrzeniach, tak tym razem znaleźli się w dzikiej dżungli, przepełnionej nieznanymi sobie gatunkami zwierząt i roślin. Przed nimi więc próby znalezienia pożywienia i osiedlenia się na nowym terenie. Niestety, jeszcze mocniej niż w rozpoczęciu serii przywodziło to na myśl, przynajmniej początkowo, Igrzyska Śmierci. Jednak skonstruowanie fabuły w sposób, w jaki zrobił to Scott Sigler, jest dla mnie jak najbardziej na plus. Spacerowanie po obcych terenach sprawia, że, podobnie jak bohaterowie, co chwilę jesteśmy zaskakiwani - nie mamy pewności, co za chwilę wyskoczy zza drzewa, czy będzie to ofiara czy łowca; nie wiemy, kto zginie, kto się zbuntuje i co właściwie kryje się za wszystkimi tajemnicami. Dzięki temu, przez niemal 500 stron, nie ma czasu na nudę. Autor musiał mieć dokładnie rozplanowaną całą serię i powoli, cichutko, nieświadomie odkrywa przed nami kolejne karty, byśmy w którymś momencie mogli zakrzyknąć "a więc dlatego tak to się zaczęło!".
Kwestie bohaterów w tym tomie są całkowitym sztosem. W Alive niekoniecznie zaznajomiłam się wystarczająco z postaciami, tu wiedziałam już, czego po kim można się spodziewać (mimo że początkowo brakowało mi przypomnień fabularnych i przez pierwsze rozdziały nie mogłam sobie przypomnieć, co się działo). Em wciąż jest irytująca, hierarchia między dziećmi staje się jeszcze bardziej istotna, natomiast pojawia się kilka całkiem nowych istot, które wzbudziły moją sympatię. Drażnił mnie jednak romans, który pojawiał się dość często, A POTEM AUTOR ZROBIŁ COŚ TAKIEGO, ŻE PFFFF!!!!
Alight. Rozpaleni było chyba jeszcze bardziej emocjonujące, niż tom pierwszy trylogii Generacje. Chyba gdzieś w głębi obawiam się, co autor zaplanował na trzeci tom, bo już tutaj wielokrotnie brakowało mi tchu. Z pewnością nas zaskoczy, bo w tym jest wyjątkowo dobry.
Jakiś czas temu sięgnęłam po Alive. Żywi, nie spodziewając się po nich niczego znakomitego. Okazało się jednak, że było całkiem nieźle i, przede wszystkim, zaskakująco. Jakie wrażenie wywarł na mnie tom drugi od Scotta Siglera?
Em budzi się w trumnie. Nie takiej zwyczajnej. Bardziej kosmicznej. Wszędzie są dziwne rurki. Co gorsza, dziewczyna nie pamięta, gdzie jest, ani...
Savage, zwana również Em, przewodzi grupie zagubionych nastolatków, którzy – tak samo jak ona – obudziły się w trumnach. Naznaczeni ogromnymi lukami w pamięci, przerażeni uwięzieniem w makabrycznym miejscu przypominającym grobowiec próbują wspólnymi siłami wydostać się z tego paskudnego więzienia, w międzyczasie starając się poznać własne ja. Niestety wszechobecne niebezpieczeństwa w postaci niezbadanych sił wyższych oraz tajemniczych kreatur krzyżują ich plany, ale nie na długo...
Em udaje się uratować swój lud i uciec jak najdalej od pokrak uprzykrzającym im życie, a to za sprawą statku kosmicznego, który przenosi ich na planetę Omeyocan, gdzie ma na nich czekać cisza i spokój. Savage nie przypuszcza jednak, że to, co zobaczy, może spędzić sen z powiek.
Omeyocan wcale nie przypomina idyllicznego miejsca do egzystencji. Ślady wymarłej cywilizacji są przerażające i złowieszcze, a wszechogarniający chaos skrywa sporo przykrych niespodzianek. Także otaczająca ich dżungla nie zachęca do grupowych spacerów, a co dopiero w pojedynkę... Em, pomimo strachu, postanawia jednak zaryzykować i podjąć walkę z nowymi niebezpieczeństwami.
Czy Savage zdoła pokonać własne słabości, byle tylko udowodnić, że jej przywództwo nie było pomyłką? A może popełni szereg niewybaczalnych błędów, które staną się idealnym argumentem kogoś, kto już od dłuższego czasu stara się jej zaszkodzić? I co, jeśli dawny wróg nadal drepcze im po piętach?
Jeżeli kiedykolwiek zorganizowałabym konkurs literacki, w którym istniałaby kategoria „najbardziej kreatywny autor”, to bez wątpienia brylowałby w niej nie kto inny, jak Scott Sigler. Miałam już styczność z wieloma pomysłowymi pisarzami, ale ten pan, z książki na książkę, zaczyna przechodzić samego siebie! Samym tego przykładem jest ogromna zmiana zachodząca w trakcie lektury. Jak przy [Żywych] czasami czułam się zmęczona wymyślną fabułą i pokrętnymi zdarzeniami, tak przy [Rozpalonych] ani przez chwilę nie odczuwałam takich emocji. Co więcej – pragnęłam coraz więcej i więcej, a już i tak Scott Sigler zaoferował mi naprawdę sporo.
Zmiana otoczenia znacznie wpłynęła na pobudzenie mojej wyobraźni, choć ciekawość nadal czekała na upragnione elementy układanki mogące uzupełnić brakujące luki powstałe po zakończeniu pierwszego tomu. Chciałam wraz z Em poznać ich prawdziwą tożsamość oraz odkryć znaczenie otaczających ją i jej lud znaków i po części doczekałam się tego. Zaserwowane fakty w jakimś stopniu zapełniły dziury, choć zdaję sobie sprawę z tego, że jest jeszcze wiele rzeczy do odkrycia. Ale żeby odciągnąć mnie od rozmyślania nad tym aspektem książki, autor postanowił popracować nad moją kondycją czytelniczą. Niemal na każdym kroku działo się coś istotnego: akcja goniła akcję, tajemnica próbowała dogonić tajemnice, a intryga starała się zastąpić inną intrygę. Dorzućmy do tego jeszcze szereg niespodziewanych zwrotów akcji oraz totalnie dystopijny klimat i mamy pakiet doskonały. Tylko w jednym momencie miałam wrażenie Déjà vu, a to za sprawą stworów utrudniających życie Em i jej ekipie. W trakcie czytania fragmentu poświęconego ucieczce bohaterów przed gigantycznym wrogiem miałam przed oczami podobną scenę z książki innego autora, który również specjalizuje się w tego typu nurtach gatunkowych. To właśnie jeden z drobnych elementów, który nieco nie przypadł mi do gustu, ale pytanie: A gdzie pozostałe? Za moment wszystko wyjdzie na jaw!
„Niemówienie prawdy niczym nie różni się od kłamstwa”.
Jeżeli czytaliście moją recenzję pierwszego tomu, to zapewne pamiętacie, że Savage przechodziła powolną przemianę osobowości. Obudziła się jako dziecko zamknięte w dorosłym ciele, lecz z każdym kolejnym działaniem zaczynała się zmieniać w silną i wybuchową przywódczynię. W [Rozpalonych] raz na zawsze pożegnała się z dziecięcą naturą, jednakże musiała stoczyć walkę sama ze sobą, kiedy ognisty temperament próbował przejmować nad nią kontrolę. Jako głowa ludu nie mogła sobie pozwolić na pochopne decyzje, a właśnie ta część jej mogła to uniemożliwić, a tym samym ułatwić zadanie zdrajcy czyhającemu na każdy zły ruch Savage. Cały czas kibicowałam Em w walce o bycie lepszą wersją samej siebie, bo niekiedy naprawdę zaskakiwała mnie swoimi wyskokami, i to nie tylko pozytywnie. Czasami miałam ochotę wziąć jej włócznię i pacnąć ją w łepetynę tak mocno, aż się opamięta. Na szczęście byli tam tacy, którzy pokazywali przywódczyni, iż przekracza granice rozsądku, tylko czy zawsze ich słuchała? Domyślcie się już sami.
Nie tylko Savage przeszła ogromną metamorfozę. Wielu istotnych bohaterów również postanowiło zawalczyć o samych siebie. Oczywiście nie każdy z nich przechodził ją pomyślnie, przez co nieraz grał mi nerwach, jednakże zdarzały się jednostki automatycznie kupujące moje serce, przez co nawet wtedy, gdy robili coś źle, nie umiałam się na nich gniewać. Przypuszczam, że było to również spowodowane tym, że poznałam te postaci znacznie lepiej, co zmieniło moją ocenę o nich. To nie zmienia faktu, iż na niektórych dzieciakach ogromnie się zawiodłam. W sumie zadziałała tutaj dziwna magia, bo zaczęłam się wkurzać na ukochanych bohaterów, a rozpływałam się nad tymi, które kiedyś mi podpadły. Czy to źle?
Przy [Żywych] określiłam styl pisania Scotta Siglera za zwyczajny, niewyróżniający się na tle innych autorów, gdzie jego jedyną przewagą nad nimi wszystkimi stanowi kreatywność, tak teraz nie jestem w stanie napisać tego samego. Otóż ten pan (jak już wcześniej wspomniałam) wskoczył na wyższy poziom, przez co nawet jego kunszt uległ całkowitej poprawie. Świadczą o tym lepiej skonstruowani bohaterowie, dokładniejsze opisy czy też wachlarz kolejnych niespodzianek porozrzucanych na kartach książki. Jeśli utrzyma ten poziom przy trzecim tomie (lub nawet go przewyższy) to ja zapewne będę go czytać miesiącami, byle tylko się nie rozstawać z tym światem.
Podsumowując:
[Rozpaleni] to kolejna z książek wyłamujących się ze stereotypu, jakoby na dalszych tomach danych serii wisiała klątwa „gorszej jakości”, ponieważ niweluje ona jej znaczenie już w trakcie pierwszego rozdziału! Wystarczy tylko chwila, a już czytelnik zatraca się w dalszych dziejach Em i jej świty. Dlatego też jeżeli zakochaliście się w [Żywych] lub żywicie do nich urazę – zaryzykujcie i sięgnijcie po ten tytuł. Przypuszczam, że zapłoniecie, ale nie z powodu nienawiści do autora. Wręcz przeciwnie: Rozpali się w was ogień niedosytu.
http://bluszczowe-recenzje.blogspot.com/
Savage, zwana również Em, przewodzi grupie zagubionych nastolatków, którzy – tak samo jak ona – obudziły się w trumnach. Naznaczeni ogromnymi lukami w pamięci, przerażeni uwięzieniem w makabrycznym miejscu przypominającym grobowiec próbują wspólnymi siłami wydostać się z tego paskudnego więzienia, w międzyczasie starając się poznać własne ja. Niestety wszechobecne...
Pierwsza część, jak już wszyscy wiemy, zakończyła się tym, że Em i dzieciakom udało się uciec z Xolotla, gdzie na ich życie czyhali Starsi. Teraz wszyscy szczęśliwie wylądowali na innej planecie i kompletnie nie wiedzą czego mają się spodziewać. Nie wiedzą czy są tutaj jacyś inni mieszkańcy, nie wiedzą jakie niebezpieczeństwa ich czekają, nie wiedzą także co jest jadalne na tej planecie a co nie. Ten ostatni problem będzie ich chyba największą zmorą przez bardzo długo.
Na samym początku przylotu dzieciaki myślą, że są same na tej nowej planecie. Szybko jednak okazuje się, że tak nie jest. Już przy pierwszym rozpoznaniu terenu Em, Bishop i inni napotykają ogromnego pająka, przed którym ledwie uchodzą z życiem. Od tej pory zaczynają się zamartwiać o dalsze życie, do tego dochodzi sprawa pożywienia, które po wstępnym przeliczeniu, na niewiele dni im wystarczy. Pojawiają się kolejne problemy – jednym z większych jest Aramowski, który podburza ludzi i wkłada im do głowy religię oraz bogów, którzy albo pomagają albo wręcz przeciwnie – pragną ofiar. Em boi się, że chłopak niepostrzeżenie strąci ją z fotela przywódcy poprzez zaskarbienie sobie zaufania i pozyskania sprzymierzeńców.
Jak myślicie, czego jeszcze brakuje do całkowitego pogrążenia przywództwa Em oraz prawdopodobnego przeżycia wszystkich na statku? Otóż na innym poziomie odnalezione zostają trumny – a dokładnie setki nowych trumien, które mają swoich niewybudzonych jeszcze mieszkańców. To oznacza tylko jedno – jedzenia jest mniej niż się spodziewali i gdy dojdzie do wybudzenia tych wszystkich osób – szacunkowy czas na który miało wystarczyć pożywienia diametralnie się zmniejszy.
Czy Em poradzi sobie z tym wszystkimi problemami? A może sprawa ją przerośnie i na miejsce przywódcy „wskoczy” Aramowski? Jeśli tak, to co na to wszystko reszta dzieciaków?
Druga część, tak samo z resztą jak pierwsza, jest oszałamiająco ciekawa, niesamowicie szybko toczy się tutaj akcja, a wszystko wciąga jakbyśmy tam byli razem z urodzinowymi dziećmi. To niesamowite jak udało się tak pięknie i doskonale – co do szczegółu stworzyć tę książkę. Nie ma czasu tutaj na nudę, a pod koniec kiedy pojawiają się bardzo nerwowe momenty – aż chce się wertować kartki dalej i chociaż „podejrzeć” dalszy ciąg. Nigdy nie czytam zakończeń przed czasem, ale muszę się przyznać, że w tym przypadku tak zrobiłam. Książka wzbudziła we mnie taki niepokój o dalsze losy bohaterów, taką chęć szybszego odkrycia dalszego ciągu, że się nie powstrzymałam i pod koniec wertowałam już kartki, aby potem powrócić do miejsca w którym czytałam i już na spokojnie przeczytać dokładnie wszystko.
Oczywiście z niecierpliwością wypatruję trzeciego tomu!
Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
Pierwsza część, jak już wszyscy wiemy, zakończyła się tym, że Em i dzieciakom udało się uciec z Xolotla, gdzie na ich życie czyhali Starsi. Teraz wszyscy szczęśliwie wylądowali na innej planecie i kompletnie nie wiedzą czego mają się spodziewać. Nie wiedzą czy są tutaj jacyś inni mieszkańcy, nie wiedzą jakie niebezpieczeństwa ich czekają, nie wiedzą także co jest jadalne na...
Po „Alight”, mimo nieznajomości pierwszego tomu cyklu, sięgnąłem zachęcony opisem. Opisem brzmiącym dość enigmatycznie, ale intrygująco, coś jakby na skrzyżowaniu horroru i Science Fiction bez przewagi którejś ze stron. To, że powieść przeznaczona była dla grupy wiekowej young adult nie przeszkadzało mi zupełnie, choć wiedziałem, że na zbyt mocną treść nie mogę liczyć. Co jednak z tego wszystkiego wynikło?
Na początek rzućmy okiem na treść. Grupa nastolatków obudziła się w trumnach, niczego nie wiedząc, łącznie z tym, kim są. W końcu udało im się odkryć przerażającą prawdę o sobie: że mieli być ciałami dla Starszych. Niczym więcej. Jak można łatwo się domyślić zbuntowali się, wygrali, chociaż tradycyjnie dla takich przypadków, kosztowało ich to wysoką cenę i obecnie zmierzają do miejsca, które ma im zapewnić lepszą przyszłość. Omeyocan, bo tak nazywa się ta planeta, wita ich jednak kolejnymi zagrożeniami. Sen o lepszym życiu rozwiewa się, Em i jej towarzysze muszą zmierzyć się z nieznanym czającym się w ruinach dawnej cywilizacji oraz tym, co jeszcze czeka na nich w tym świecie. Znów nic nie wiedząc, tracąc resztki nadziei, wikłają się w coraz trudniejsze sytuacje, kiedy w ich własnych szeregach pewien fanatyk zaczyna zdobywać coraz większe poparcie…
Jest ciekawie, lekko i przyjemnie, ale nie tego się spodziewałem. A przynajmniej nie do końca. Potencjał na opowieść był naprawdę duży, zaczynając od nastolatków przeznaczonych jako ciała dla innych, na eksploracji nowego, groźnego świata kończąc, historia miała szansę pokazać coś niezwykłego. Mogła skłonić do myślenia, skupić się na dylematach moralnych i narastającym napięciu. Autor tymczasem zdecydował się na prostą rozrywkę SF dla nastoletnich czytelników. Jest dużo akcji, dużo fajerwerków, dużo efektownych scen i próba pokazania, co potrafi wyobraźnia, ale niewiele ponad to. Oparcie całej rzeczywistości, w jakiej żyje Em i pozostali, na mieszance elementów różnych starożytnych kultur nie jest odkrywcze, tym bardziej nie udało się też tego wykorzystać w pełni. Nawiązania do nich ograniczają się do powierzchownych rzeczy i nazewnictwa, zapominając o potencjale.
Za to na plus należy zaliczyć autorowi to, w jaki sposób pisze. Nie ma w jego stylu nic odkrywczego czy indywidualnego, ale jest lekki i nienurzący, dzięki czemu powieść pochłania się szybko i bezboleśnie. Czyli, jak na młodzieżowe książki przystało. Kto lubi takie klimaty, śmiało może przeczytać „Alight”, jednak poszukujący głębszych, poważniejszych treści raczej niech sobie odpuszczą.
Recenzja opublikowana na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2017/06/26/alightrozpaleni-scott-sigler/
A LIGHT NOVEL
Po „Alight”, mimo nieznajomości pierwszego tomu cyklu, sięgnąłem zachęcony opisem. Opisem brzmiącym dość enigmatycznie, ale intrygująco, coś jakby na skrzyżowaniu horroru i Science Fiction bez przewagi którejś ze stron. To, że powieść przeznaczona była dla grupy wiekowej young adult nie przeszkadzało mi zupełnie, choć wiedziałem, że na zbyt mocną treść nie...
Czekałam na Rozpalonych, ale się opłaciło. Dawno nie spotkałam się z tak świetnie skonstruowaną historią. I chociaż książka ma w sobie dużo z typowych przygodówek - podobny klimat i te sprawy, to i tak czyta się ją z największą przyjemnością, ale i niemałym przerażeniem. Momentami powieść wywoływała u mnie szybsze bicie serca. Normalnie można się rozchorować ;) A już zakończenie, to prawdziwa petarda. Dzięki trylogii Generacje, polubiłam Scotta Siglera. Wiecie co? Chyba jutro skoczę do biblioteki po coś jego autorstwa. Oczywiście czekam też na trzeci tom trylogii. A co!
Czekałam na Rozpalonych, ale się opłaciło. Dawno nie spotkałam się z tak świetnie skonstruowaną historią. I chociaż książka ma w sobie dużo z typowych przygodówek - podobny klimat i te sprawy, to i tak czyta się ją z największą przyjemnością, ale i niemałym przerażeniem. Momentami powieść wywoływała u mnie szybsze bicie serca. Normalnie można się rozchorować ;) A już...
Em Savage wraz z innymi nastolatkami obudziła się w trumnie, nie pamiętając niczego ze swojej przeszłości. Po przejściu przerażających prób i odkryciu prawdy o swojej tożsamości i przeznaczeniu, dotarli do statku kosmicznego, który przeniesie ich na planetę Omeyocan. Ma czekać tam na nich lepsze życie, z dala od Starszych. Okazuje się jednak, że planeta nie jest rajem, którego się spodziewali. Czekają tam na nich pozostałości po wymarłej cywilizacji i dżungla skrywająca najgorsze koszmary. Pozostaje im jedno – walczyć lub umrzeć.
Pierwszy tom trylogii Generacje, Alive/Żywi, był jedną z pierwszych książek, jakie recenzowałam i jedną z pierwszych, jakie otrzymałam na samym początku istnienia bloga. Poza tym, że książkę tą wspominam, jako dobrą, mocno trzymającą w napięciu lekturę, od której nie mogłam się oderwać, to mam też do niej pewien sentyment. Z chęcią sięgnęłam więc po drugi tom serii, mając nadzieję na kolejną wartą zapamiętania historię. Czy taka się okazała?
O ile początek pierwszego tomu był wyjątkowo tajemniczy i szokujący, bo w końcu zobaczyliśmy grupkę nastolatków, którzy budzą się w ciemnych trumnach i zostają pozbawiani wszelkich wspomnień ze swojego dotychczasowego życia, to początek kontynuacji serii wzbudza inne emocje. M. Savage, znana także jako Em, będąc przywódczynią grupy, doprowadza nastolatków na nieznaną planetę Omeyocan. Połowa planety uległa tajemniczemu zniszczeniu, które budzi w nich strach przed tym, co je spowodowało. Nastolatkowie odnajdują także rozległą, dziką dżunglę oraz liczne piramidy i budowle, które skrywa.
Szczerze mówiąc, przy tej powieści bardzo ciężko jest uniknąć porównań. (Inną sprawą jest to, że dziś wyczynem jest napisanie o czymś, co nigdy wcześniej nie zostało opisane.) Najlepszym z nich jest porównanie do Więźnia Labiryntu James Dashnera – grupa nastolatków umieszczona w pewnym miejscu, zmuszona do walki o przetrwanie i wytwarzania własnego pożywienia… Brzmi znajomo, prawda? I faktycznie, na początku trudno było mi wyrzucić z głowy myśl o Więźniu Labiryntu.
W dalszych rozdziałach książka zaczyna przypominać stare filmy przygodowe, w których bohater, próbując odnaleźć ukryty skarb lub starożytny artefakt, wybiera się w najodleglejszy zakątek świata. Tutaj na myśl nieustannie przychodził mi Tomb Raider lub Indiana Jones – ten sam klimat, tajemnice, niebezpieczeństwa, antyczne budowle…
Mimo tych licznych podobieństw, bardzo podobał mi się sposób, w jaki książka pozwoliła mi się przenieść do świata, który naprawdę lubię. Gdy byłam młodsza, bardzo często oglądałam filmy przygodowe w stylu Bibliotekarza, które łączyły w sobie wiele zagadek, humor i szybko pędzącą akcję. Chociaż Alight z humorem ma raczej mało wspólnego, to i tak świetnie się przy niej bawiłam, przenosząc się do przeszłości.
W książce pojawia się też motyw, z którym dotychczas się nie spotkałam, a który bardzo mi się spodobał. W pewnym momencie grupa Em natyka się na obcych zamieszkujących Omeyocan. I chociaż pośród nastolatków wybuchają spory, a jeden z nich, niebezpieczny Aramowski, zyskuje coraz większe grono fanatyków, sama Em stara się utrzymać pokojowe stosunki z obcym gatunkiem. Dziewczyna próbuje porozumieć się z mieszkańcami Omeyocanu, poznać ich kulturę i zwyczaje. Odkrywa nawet, że Skoczki, jak nazywa obcych, nie różnią się aż tak bardzo od ludzi. Motyw ten został fantastycznie poprowadzony przez autora i przyznam, że był on moją ulubioną częścią tej książki.
Kontynuacja trylogii Generacje może i nie jest specjalnie oryginalna, bo motywy, o których wcześniej wspomniałam powtarzają się ostatnio bardzo często w literaturze młodzieżowej fantastyki, ale mimo wszystko przyjemnie spędziłam czas z tą książką. Ma ona momenty gorsze, które nieco mnie wynudziły, ale większa część powieści naprawdę trzyma w napięciu i czyta się ją z zapartym tchem. Autor bardzo dobrze rozłożył rozwijające się wątki tak, aby stopniowo wzbudzać ciekawość czytelnika i sprawić, aby chciał więcej i więcej.
Końcówka Alight wprawiła mnie w lekkie osłupienie i zasiała w moim umyśle ziarenko zainteresowania, co przydarzy się Em, Bishopowi, Spingate, Gastonowi, Amramowskiemu i reszcie bohaterów w ostatnim, kończącym trylogię tomie serii.
Alight/Rozpaleni to emocjonująca kontynuacja trylogii Generacje. Jeśli jesteście fanami takich serii jak Więzień Labiryntu lub filmy przygodowe w stylu Tomb Raider są tym, co lubicie, jest to książka dla Was. Znajdziecie tu masę akcji, ciekawe wątki komunikacji między gatunkami i intrygujące tajemnice. Gorąco polecam!
booksofsouls.blogspot.com
Em Savage wraz z innymi nastolatkami obudziła się w trumnie, nie pamiętając niczego ze swojej przeszłości. Po przejściu przerażających prób i odkryciu prawdy o swojej tożsamości i przeznaczeniu, dotarli do statku kosmicznego, który przeniesie ich na planetę Omeyocan. Ma czekać tam na nich lepsze życie, z dala od Starszych. Okazuje się jednak, że planeta nie jest rajem,...
KOKTAJL SIGLERA
Nie wiem, ile dokładnie czekałam na „Rozpalonych”, drugi tom cyklu „Generacje” Scotta Siglera, ale wiem, że trwało to zdecydowanie zbyt długo (i nie pisze tak dlatego, że objęliśmy tę powieść patronatem, a na okładce widnieją moje, mam nadzieję zachęcające do lektury, słowa). „Żywym”, pierwszej powieści serii, udało się dokonać tego, co uważałam, że w literaturze popularnej jest już poza moim zasięgiem – zaskoczyć mnie. Jeszcze długo po zakończeniu lektury zbierałam szczękę z podłogi. Czy „Rozpalonym” udało się powtórzyć ten sukces?
Okazuje się, że „Generacje” zostały stworzone specjalnie dla mnie nie tylko pod względem treści, ale również pod względem estetycznej warstwy okładek. Na półce niewielkiego, utrzymanego w szaro-pomarańczowej kolorystyce mieszkania, kolejne odsłony cyklu (szarzy „Żywi” i pomarańczowi „Rozpaleni”) prezentują się jak stylowa wystawka w jednym z ikeowskich pokoi. Za aprobatą dla nowoczesnego designu obwoluty przemawia także jej symetryczny projekt. Boleśnie rozdzierający jasnością tytuł eksploduje na chłopięcym portrecie w różnych kierunkach, lecz zawsze po idealnie prostej linii. Kojarzące się z laserem wiązki wywołują rodzaj agresywnego niepokoju. Czyżby bohaterów czekała kolejna wojna? A może to po prostu ciąg dalszy dotychczasowej rywalizacji ze Starszymi?
Omeyocan, choć nieznany, miał być dla Em i jej grupy ziemią obiecaną. Drżący ze strachu na samą myśl o przeznaczonym im pierwotnie losie, uciekinierzy naprawdę potrzebują zwycięstwa. Morale są niskie, szanse na przetrwanie nieznane, a w szeregach ocalałych wciąż czają się węże, gotowe wykorzystać każdą słabość Em, by przejąć władzę. Gdy Omeyocan okazuje się straszącym ruinami miastem pełnym nieznanych potworów i nieprzewidywalnych zagrożeń, staje się jasne, że przebudzenie w trumnach i walka ze Starszymi były dopiero początkiem wojny. Tymczasem w rosnące od obaw serca młodych uciekinierów, jad sączy Aramowski – fanatyk wielbiący krwiożerczego boga. Kiedy wybije godzina prawdy, po czyjej stronie opowiedzą się zgromadzeni? Czy zaufają oddanej sprawie, acz popełniającej błędy Em, czy też złożą swe życia w ofierze pierwotnemu bóstwu i jego kapłanowi?
Ach, od czego zacząć! „Od czego zacząć?” – kołacze mi się w głowie od chwili, kiedy usiadłam, by napisać ten tekst. Mam tak wiele pytań do własnych wrażeń. Potokiem spływają na mnie wspomnienia z lektury. Co mogę zdradzić? Czego zdradzić nie mogę? Które rozważania wyjawią zawartość „Rozpalonych” i odbiorą potencjalnym czytelnikom przyjemność płynącą z zaskakującej lektury, a które nie naprowadzą nikogo na właściwy trop? Zacznijmy więc może od tego właśnie – od intryg, tajemnic, suspensu. Sigler po raz kolejny nie rozczarowuje. Em czuje się niepewnie. Jest podejrzliwa, wątpi w oddanie swojej grupy, w myślach kwestionuje poczynania każdego. Atmosfera braku zaufania udziela się także czytelnikowi, który przewracając każdą kolejną stronę, zastanawia się, czy to już – czy w tym akapicie dojdzie do zdrady, czy w tym zdaniu ujawnią się prawdziwe pobudki bohaterów?
Ale brak zaufania czytelnika to brak zaufania jeszcze szerszy od tego, którym obejmuje rzeczywistość Em. Chociaż i on, i główna protagonistka stawiają te same pytania: o prymat zapisanych genetycznie informacji; o to, na ile jesteśmy w stanie przepisać swoje życie, swoją historię, swój charakter; o to, czy jesteśmy skazani na przeżywanie nieustannie tego samego życia, popełnianie tych samych błędów, czy może świadomość naszych przyszłych wad potencjalnie pozwala się od nich uwolnić. Em rozgląda się wśród towarzyszy i widzi możliwe zagrożenia, chwilami boi się nawet siebie. Nie rozważa jednak rezygnacji, usunięcia się z drogi, odejścia. Robi to natomiast czytelnik, który przewracają kolejne strony i oczekując zdrady, zastanawia się, czy nie będzie to zdrada samej Em. Podobna zdrada wywróciłaby jego postrzeganie świata „Generacji” do góry nogami i zmusiła do znalezienia nowej postaci do „utożsamienia się z”. Strach przed kolejnymi poszukiwaniami, kolejnym zagubieniem i szokiem czyni lekturę jeszcze ciekawszą, choć i w jakiś sposób przytłaczającą.
Nie widzi w tym wszystkim Sigler powodów, by nie stawiać etycznie trudnych pytań i jeszcze bardziej obciążać czytelniczą duszę (...)
KOKTAJL SIGLERA
Nie wiem, ile dokładnie czekałam na „Rozpalonych”, drugi tom cyklu „Generacje” Scotta Siglera, ale wiem, że trwało to zdecydowanie zbyt długo (i nie pisze tak dlatego, że objęliśmy tę powieść patronatem, a na okładce widnieją moje, mam nadzieję zachęcające do lektury, słowa). „Żywym”, pierwszej powieści serii, udało się dokonać tego, co uważałam, że w...
Gdyby ktoś z Was powiedział mi, bym przeczytała książkę o robotach, dziwnych stworzeniach i cywilizacji powstałej jako „pojemniki” dla innych istot – wyśmiałabym Was. Nie jestem zwolenniczką książek science fiction, ale wiecie co? Musiałabym Wam zwrócić honor, ponieważ „Alight”, tak samo, jak jej poprzedniczka „Alive” zdecydowanie zasługują na uwagę, a ja jestem najlepszym dowodem na to, że nie trzeba lubić danego gatunku, by książka mogła się spodobać. Z niecierpliwością czekam na „Alone”, kończące „Trylogię Generacje”.
„Alight” to połączenie sci-fi z literaturą młodzieżową. Głównymi bohaterami są dwunastolatki zamknięte w ciałach dwudziestolatków. Muszą oni szybko dorosnąć i zadbać o swój byt, ponieważ czyha na nich wiele niebezpieczeństw i przeszkód: nieznany teren, kończąca się żywność, konflikty w grupie, tajemnicza pleśń, a to nie wszystko. Frustracja, zagubienie, wola walki – to cechy przewodnie większości z nich. Czy uda im się przeżyć i ustabilizować swoje życie na planecie zwanej Omeyocan?
To na co trzeba zwrócić uwagę, to nieustannie rozwijająca się akcja. Nie ma czasu na chwilę zadumy. Niemal sama czułam na sobie oddech przeciwnika podczas czytania książki. Jest ona niezwykle klimatyczna, szokuje i wzrusza jednocześnie. Historia zawiera niespodziewane zwroty, które nie pozwalają na to, by wkradła się nuda. Muszę przyznać, że drugi tom jest jeszcze ciekawszy od pierwszego, a uwierzcie mi, już „Alive” skradło moje serce.
Narratorka powieści – Em, jest waleczna oraz gotowa poświęcić swoje życie dla dobra przyjaciół. Została okrzyknięta przewodniczką grupy i to na jej barkach spoczywa odpowiedzialność za wszystkich. Tak naprawdę jest dzieckiem uwięzionym w ciele młodej kobiety, i mimo że w ciągu paru chwil musiała się stać dorosła, to w głębi jej duszy odzywa się czasem mała zagubiona dziewczynka. Em nie ma jednak czasu na słabość, musi walczyć o siebie oraz o innych, którzy jej zaufali.
Końcówka ścięła mnie z nóg, kompletnie się nie spodziewałam takiego obrotu spraw, aż strach pomyśleć, co takiego autor wymyśli w trzecim tomie, a z całą pewnością umie on zaskoczyć. Złowieszczy i mroczny klimat potęgują emocje kotłujące się w głowie czytelnika.
Jeśli lubicie książki o tematyce dystopijnej, podobały Wam się serie takie jak „Igrzyska śmierci” czy „Endgame”, to „Trylogia Generacje” również Wam się spodoba. Jeśli natomiast tak jak ja, nie przepadacie za taką tematyką to i tak zachęcam Was do zapoznania się z tym cyklem, ponieważ możecie się pozytywnie zaskoczyć. „Alight” to nieprzewidywalna pozycja, wymagająca od odbiorcy uwagi, ponieważ nigdy nie wiadomo, kto okaże się zdrajcą.
Gdyby ktoś z Was powiedział mi, bym przeczytała książkę o robotach, dziwnych stworzeniach i cywilizacji powstałej jako „pojemniki” dla innych istot – wyśmiałabym Was. Nie jestem zwolenniczką książek science fiction, ale wiecie co? Musiałabym Wam zwrócić honor, ponieważ „Alight”, tak samo, jak jej poprzedniczka „Alive” zdecydowanie zasługują na uwagę, a ja jestem najlepszym...
Jak dla mnie słaba . Napisana sucho , męczyłem się. Zakończenie też jakoś na siłę .. I akurat dwa czy trzy statki jakieś leciały w stronę planety ? Że niby ile cywilizacji nagle o tę planetę by chciało walczyć ? Nie czytałem pierwszej części ale nie żałuję wcale 🤔
Jak dla mnie słaba . Napisana sucho , męczyłem się. Zakończenie też jakoś na siłę .. I akurat dwa czy trzy statki jakieś leciały w stronę planety ? Że niby ile cywilizacji nagle o tę planetę by chciało walczyć ? Nie czytałem pierwszej części ale nie żałuję wcale 🤔
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z niewielu serii, którą czytając człowiek myśli, jak wyglądałaby na ekranie telewizora. Oczami wyniki widziany bohaterów tej przygody.
Jedna z niewielu serii, którą czytając człowiek myśli, jak wyglądałaby na ekranie telewizora. Oczami wyniki widziany bohaterów tej przygody.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo todrugi tom ciekawszy, z uwagi na więcej akcji. jedynie mam wątpliwość do upartej roli jednego przywódcy. pokładanie nadziej w 1 osobie to trochę poleganiu na mesjaszu. spokojnie mogliby rozdzielić kompetencje i ustalić zależności. druga kwestia to skoro nie po drodze mi z tym przywódcą to kto mi zabroni pójść swoją drogą ? przynależność do grupy obligatoryjna ? ale ogólnie kawałek dobrej powieści.
drugi tom ciekawszy, z uwagi na więcej akcji. jedynie mam wątpliwość do upartej roli jednego przywódcy. pokładanie nadziej w 1 osobie to trochę poleganiu na mesjaszu. spokojnie mogliby rozdzielić kompetencje i ustalić zależności. druga kwestia to skoro nie po drodze mi z tym przywódcą to kto mi zabroni pójść swoją drogą ? przynależność do grupy obligatoryjna ? ale ogólnie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja jest niesamowicie wartka i wciągająca. Naprawdę dużo się dzieje, jest także dużo zwrotów akcji. Ani Em, ani czytelnik nie mają chwili wytchnienia. Pojawiają się nowe kłopoty, ale te stare nie pozwalają o sobie zapomnieć.
Dla mnie bardzo dobra książka, bardzo wciąga i trudno się oderwać.
Akcja jest niesamowicie wartka i wciągająca. Naprawdę dużo się dzieje, jest także dużo zwrotów akcji. Ani Em, ani czytelnik nie mają chwili wytchnienia. Pojawiają się nowe kłopoty, ale te stare nie pozwalają o sobie zapomnieć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla mnie bardzo dobra książka, bardzo wciąga i trudno się oderwać.
Ta część jest trochę lepsza i ciekawsza od tomu pierwszego. Więcej się dzieje, czasem można się pośmiać ale najwięcej miejsca zajmuje zamartwianie się głównej postaci tym jak zdobyć dobre nie skażone niczym jedzenie, jak utrzymać przywództwo oraz nie dopuścić do walki zarówno wśród swoich jak i z innymi mieszkańcami planety.
Dużo opisów jak wygląda planeta, odkrycia grupy która bada zakątki nowego domu.
Czyta się nieźle choć czegoś mi brakowało. Najmniej zainteresowała mnie końcowa bitwa. Jest też coś co sugeruje ze to jeszcze nie koniec przygód oraz kłopotów bohaterów które rozpocznie tom trzeci.... Wiem jednak ze nie został on wydany w języku polskim i nie wiem czy kiedykolwiek będzie.
Jak dla mnie, spokojnie można zakończyć na tomie drugim.
Ta część jest trochę lepsza i ciekawsza od tomu pierwszego. Więcej się dzieje, czasem można się pośmiać ale najwięcej miejsca zajmuje zamartwianie się głównej postaci tym jak zdobyć dobre nie skażone niczym jedzenie, jak utrzymać przywództwo oraz nie dopuścić do walki zarówno wśród swoich jak i z innymi mieszkańcami planety.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDużo opisów jak wygląda planeta, odkrycia grupy...
Długo siadalam po ta książkę i koniec roku zmobilizować mnie do tego by jak najwięcej zakończyć zaciętych serii. Oczywiście w polskim wydaniu bo tom 3unas nie był wydany i tym samym historia kolejna z kolejnych niedokończona.
Długo siadalam po ta książkę i koniec roku zmobilizować mnie do tego by jak najwięcej zakończyć zaciętych serii. Oczywiście w polskim wydaniu bo tom 3unas nie był wydany i tym samym historia kolejna z kolejnych niedokończona.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Alight. Rozpaleni” to drugi tom trylogii „Generacje”, którą napisał Scott Sigler. Autor bestsellerów zabiera czytelnika do świata, w którym wszystko trzeba poznać na nowo i zbudować swoje własne miejsce. Te zadania jednak nie należą do najłatwiejszych, ponieważ razem z bohaterami trzeba stawić czoła czającym się dookoła niebezpieczeństwom.
Em jest przywódczynią grupy młodych ludzi, którzy obudzili się w przerażających trumnach na statku kosmicznym. Wszyscy razem odkrywali swoją tożsamość, którą zapomnieli i walczyli o uwolnienie się od swojego pierwotnego przeznaczenia.
Udało im się uciec do przeznaczonego im miejsca, ale tam życie wcale nie jest usłane różami. Muszą się zmierzyć z nowym przeciwnikiem i znaleźć rozwiązanie pojawiających się problemów. Muszą walczyć, aby przeżyć.
Jednak co się stanie, gdy coraz większe poparcie zacznie zyskiwać religijny fanatyk? Czy uda im się odkryć znaczenie symboli na ich czołach i co to ze sobą przyniesie?
Drugi tom trylogii „Generacje” miał wysoko postawioną poprzeczkę. Pierwsza część okazała się niesamowitą historią, która porwała większość czytelników, więc oczekiwali oni czegoś podobnego od kolejnej książki. Czy to dostali?
Powieść osadzona w realiach wyczekanego raju, który okazał się wymarłą cywilizacją, rozbudza wyobraźnię czytelnika. Podobnie jak w poprzedniej części, występują tutaj opisy, które pozwalają sobie dosyć dokładnie wyobrazić miejsce, w którym przebywają bohaterowie. Nie ma także zbędnych opisów, które są nużące. Każdy obraz świata przedstawionego w powieści zawiera konkretne informacje i pozwala wczuć się w panujący klimat.
Fabuła jest niezwykle interesująca. Jest tajemnicza, ale wystarczająco przystępna. Wszystko powoli się wyjaśnia i niekiedy wprawia w osłupienie. Nie ma chwili na nudę, ponieważ ciągle coś się dzieje. Chwila na odetchnięcie pojawia się dopiero na końcu, ale nawet wtedy nie można tego zrobić bez obezwładniającego szoku.
Książka niejednokrotnie zaskakuje, więc napięcie u czytelnika jest całkowicie normalne. Wstrzymywany oddech i niedowierzanie pojawiają się niejednokrotnie. Jednak ostatnie rozdziały są chyba najbardziej porywające. Nie wiadomo, czego się spodziewać, a to duży plus, gdyż przewidywania prawie nigdy się nie spełniają.
„Alight. Rozpaleni” to powieść, która podobnie jak poprzednia część, nie pozwala się oderwać choćby na sekundę i nie chce się jej skończyć, a z drugiej strony pragnienie poznania dalszych losów bohaterów jest bardzo silne. Rozstanie się z nią i z bohaterami nie należy do najłatwiejszych.
Byłam i nadal jestem zachwycona tą i poprzednią częścią. Jestem jednak rozczarowana faktem, że kolejny tom nie został wydany w języku polskim. Nie wiem, czym jest to spowodowane, ale mam nadzieję, że w niedalekiej przeszłości wydawnictwo zdecyduje się jednak go wydać. Jeśli jednak to nie nastąpi, to sięgnę po tę pozycję w języku angielskim, gdyż MUSZĘ poznać dalsze losy Em i jej przyjaciół.
Jeśli jeszcze nie znacie tej trylogii, to zachęcam Was do sięgnięcia po nią.
„Alight. Rozpaleni” to drugi tom trylogii „Generacje”, którą napisał Scott Sigler. Autor bestsellerów zabiera czytelnika do świata, w którym wszystko trzeba poznać na nowo i zbudować swoje własne miejsce. Te zadania jednak nie należą do najłatwiejszych, ponieważ razem z bohaterami trzeba stawić czoła czającym się dookoła niebezpieczeństwom.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEm jest przywódczynią grupy...
Ok, więc przeczytałam drugą część, bo nie lubię zostawiać niedokończonych serii i co się okazuje? Że trzeciej nie ma po polsku od dwóch lat.. Ciekawe czy jeszcze kiedyś wyjdzie..
Ogólnie druga część zdecydowanie ciekawsza niż pierwsza. Dzieciaki po wylądowaniu na planecie poznają dużo nowych rzeczy, znajdują mnóstwo miłych jak i niemiłych niespodzianek, no ogólnie dużo się dzieje, akcja leci do przodu. Przyjemnie się czyta do tego stopnia, że chętnie sięgnęłabym po trzecią część. Ale widocznie nie pisane mi było dokończyć tą serię..
Ok, więc przeczytałam drugą część, bo nie lubię zostawiać niedokończonych serii i co się okazuje? Że trzeciej nie ma po polsku od dwóch lat.. Ciekawe czy jeszcze kiedyś wyjdzie..
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOgólnie druga część zdecydowanie ciekawsza niż pierwsza. Dzieciaki po wylądowaniu na planecie poznają dużo nowych rzeczy, znajdują mnóstwo miłych jak i niemiłych niespodzianek, no ogólnie dużo się...
świetna powieść sf, zawierająca wszystkie konieczne elementy, obca planeta, inne gatunki, walka i miłość...niecierpliwie czekam na trzeci tom
świetna powieść sf, zawierająca wszystkie konieczne elementy, obca planeta, inne gatunki, walka i miłość...niecierpliwie czekam na trzeci tom
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPonieważ zarówno w opisie, jak i innych opiniach wiele jest na temat treści tej powieści, więc ograniczę się tylko do swoich odczuć po jej przeczytaniu.
Tak jak pierwszy tom "Alive/Żywi", tak "Alight/Rozpaleni" jest równie świetny i emocjonujący. Autor wykazał się niesamowitą wyobraźnią, ale czytając te powieści czuć było, że rzecz gruntownie przemyślał i z detalami zaplanował. Wszystko brzmiało sensowne i trzymało się kupy. Mimo wyraźnego przekazu, że jest to literatura raczej dla młodzieży, nie brakowało sugestywnych opisów krwawych scen i okrutnych walk. Krwi i fruwających wnętrzności było pod dostatkiem. Do tego wymowne opisy postaw, charakterów i emocji - zarówno ludzi, jak i mieszkańców Omeyocana. Ta część kończy kolejny etap zmagań Em Savage i jej towarzyszy. Kulminacja i zakończenie całej trylogii nastąpi zapewne w ostatnim tomie "Alone".
I tu po raz kolejny muszę wbić szpilę pod adresem polskich wydawców. Zupełnie nie rozumiem polityki, gdzie mimo wyraźnej sugestii, że to trylogie (zarówno "Generacje" jak i "Infekcja") wydaje się tylko po dwa tomy jakby zupełnie kpiąc sobie z czytelników. Obydwa te cykle są bardzo dobrze oceniane, mają dobre opinie, więc co stoi na przeszkodzie, by zakończyć je ostatnimi tomami? Naprawdę ręce opadają...
Ponieważ zarówno w opisie, jak i innych opiniach wiele jest na temat treści tej powieści, więc ograniczę się tylko do swoich odczuć po jej przeczytaniu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak jak pierwszy tom "Alive/Żywi", tak "Alight/Rozpaleni" jest równie świetny i emocjonujący. Autor wykazał się niesamowitą wyobraźnią, ale czytając te powieści czuć było, że rzecz gruntownie przemyślał i z detalami...
Pierwsza część trochę mnie zniechęciła i ciężko było mi się zabrać za kontynuację. Cieszę się że znaki zostały w końcu w pełni wyjaśnione, szkoda tylko że nie dowiedzieliśmy się więcej o Skoczkach, bo jestem ciekawsza chyba ich historii niż samych głównych postaci. Osobiście wolałabym żeby ta seria już się skończyła, ale pewnie będę czekała na tom 3 z nadzieją że wyjaśni wszystkei rozpoczęte wątki.
Pierwsza część trochę mnie zniechęciła i ciężko było mi się zabrać za kontynuację. Cieszę się że znaki zostały w końcu w pełni wyjaśnione, szkoda tylko że nie dowiedzieliśmy się więcej o Skoczkach, bo jestem ciekawsza chyba ich historii niż samych głównych postaci. Osobiście wolałabym żeby ta seria już się skończyła, ale pewnie będę czekała na tom 3 z nadzieją że wyjaśni...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdecydowanie lepsza część niż poprzednia. Wiele się wyjaśnia, ale dużo więcej pytań zostaje w dalszym ciągu bez odpowiedzi. Co do Aramowskiego - już w pierwszej części sprawiał kłopoty i było do przewidzenia , że w kolejnej będzie jeszcze bardziej niebezpieczny, dlatego uważam, że wielka szkoda, że Em nie zabiła go przy pierwszej możliwej okazji - dzięki temu Kevin nadał by żył (akurat jego śmierć była wrednym posunięciem ze strony autorki). Fajnie, że wyjaśniła się cała sytuacja z symbolami bohaterów, aczkolwiek myślałam zupełnie na odwrót - że, puste kółka to wyjątkowi ludzie, stworzeni do specjalnych celów itp. W każdym razie nie mogę doczekać się momentu kiedy dostanę ostatni tom trylogii w swoje ręce ! Polecam!
Zdecydowanie lepsza część niż poprzednia. Wiele się wyjaśnia, ale dużo więcej pytań zostaje w dalszym ciągu bez odpowiedzi. Co do Aramowskiego - już w pierwszej części sprawiał kłopoty i było do przewidzenia , że w kolejnej będzie jeszcze bardziej niebezpieczny, dlatego uważam, że wielka szkoda, że Em nie zabiła go przy pierwszej możliwej okazji - dzięki temu Kevin nadał by...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeżyliśmy. Ale na jak długo? Savage i jej znajomi budzą się w trumnach - nie wiedzą gdzie są, co tam robią, ani jaki jaki był cel zamknięcia ich w grobowcach. Po szaleńczej próbie buntu i znalezienia wyjścia z pułapki, grupa w końcu trafia na statek ku planecie Omeyocan - ich zbawieniu, lub zniszczeniu. Ale teraz nie ma już szansy, żeby się wycofać. Muszą stawić czoła obcej cywilizacji i zagrożeniom czyhającym na nich w nowym środowisku. Kto jednak okaże się prawdziwym niebezpieczeństwem? Czy uda im się przeżyć na nieznanej ziemi?
Minęło sporo czasu od mojego ostatniego spotkania z powieścią Siglera. Na tyle dużo, że otwierając kontynuację nie byłam nawet pewna imion bohaterów! Jedno jednak z lektury Alive zapamiętałam: pamiętałam, że autor potrafi bawić się emocjami i fabułą powieści tak płynnie i lekko, że czytelnik, może nie od pierwszej strony, potrafi jednak bezproblemowo wciągnąć się w historię.
Więcej na: http://faaantasyworld.blogspot.com/2017/09/jestesmy-zywi.html
Przeżyliśmy. Ale na jak długo? Savage i jej znajomi budzą się w trumnach - nie wiedzą gdzie są, co tam robią, ani jaki jaki był cel zamknięcia ich w grobowcach. Po szaleńczej próbie buntu i znalezienia wyjścia z pułapki, grupa w końcu trafia na statek ku planecie Omeyocan - ich zbawieniu, lub zniszczeniu. Ale teraz nie ma już szansy, żeby się wycofać. Muszą stawić czoła...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWyobrażam sobie, jak przerażająca musi być myśl, że wspomnienia nie należą do mnie, że emocje i uczucia nie są moje, że zostałam stworzona dla kogoś innego. To dość ciekawe zagadnienie etyczne. Czy mamy prawo tworzyć ludzi wyłącznie po to, aby przekopiować umysł kogoś innego? Czy jest to odpowiedni sposób na przedłużanie sobie życia? Czy mamy moralne prawo robić takie rzeczy, wiedząc, że tak naprawdę człowiek nie powstaje „pusty”? Czy mamy prawo zabić pojawiającą się osobowość w imię takiego celu? Czy zawsze cel uświęca środki?
http://chiyome.blogspot.com/2017/08/czy-do-budzenia-w-trumnie-mozna-sie.html
Wyobrażam sobie, jak przerażająca musi być myśl, że wspomnienia nie należą do mnie, że emocje i uczucia nie są moje, że zostałam stworzona dla kogoś innego. To dość ciekawe zagadnienie etyczne. Czy mamy prawo tworzyć ludzi wyłącznie po to, aby przekopiować umysł kogoś innego? Czy jest to odpowiedni sposób na przedłużanie sobie życia? Czy mamy moralne prawo robić takie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNawet, nawet.....
Choć ten * Aramowski okropnie mnie wkurzał!
Nawet, nawet.....
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChoć ten * Aramowski okropnie mnie wkurzał!
Czytam fazami. Kiedyś była faza na antyutopie, bo akurat wszyscy zakochaliśmy się w "Igrzyskach śmierci". Kiedy przeczytałam "Gwiazd naszych wina" sięgałam po podobne historie. Aktualnie na tapecie są thrillery - chyba za sprawą "Dziewczyny z pociągu", bo, choć ona sama niezbyt mi spodobała, to sprawiła, ze na rynku pojawiło się więcej powieści z dreszczykiem, w których główną rolę odgrywają kobiety. Kiedy jednak sięgałam po "Alive" byłam we chwilowym szale na science-fiction. W tej chwili, nieco on osłabł, tak, jak i moja ochota na lekturę. Do pierwszego tomu mam jednak słabość i mimo że do kontynuacji zabierałam się jak przysłowiowy pies do jeża, to było oczywistym, że w końcu po nią sięgnę.
Pierwszy tom trylogii "Generacje" wcale nie należał do wyjątkowo cienkich. Jednak, po przeczytaniu książki "od deski do deski" nie wiem nic. Wciągnęła mnie historia, której nie potrafię nawet streścić. Oprócz wszystkich oczywistych zalet "Alive" ma jedną, dzięki której bez zastanowienia sięga się po kontynuację. Powód jest prosty - kompletnie nie wiadomo, o co tu chodzi!
Przez pierwszą część serii bohaterowie głównie... idą. Ale, o dziwo, sprawdza się to dobrze, nawet bardzo. Pod koniec pewna część historii zostaje zamknięta, a my dowiadujemy się, dlaczego Em i reszta bohaterów znajduje się w trumnach. Kompletnie nie wiemy jednak, jak wyglądać będzie świat, w którym już za chwilę się znajdą. Chyba za to właśnie kochamy fantastykę - tu wszystko jest możliwe.
Em jako główna bohaterka ma wszystko, czego oczekuje się po kluczowych postaciach w literaturze dla młodzieży. Jest odważna i waleczna. Choć odczuwa strach, to stara się tego po sobie nie pokazywać, aby być dobrą przywódczynią. Mimo wszystko to jednak tylko dziecko, dokładnie tak, jak pozostali bohaterowie tej historii. I tak, science-fiction staje się coraz bardziej młodzieżową fantastyką.
"Alight" jest przyjemną lekturą i Ci, którzy pokochali pierwszy tom, z pewnością sięgną i po tę książkę. Choć czytało się ją dobrze, zabrakło mi nieco tego dreszczyka, który towarzyszył mi podczas lektury pierwszej części..
Czytam fazami. Kiedyś była faza na antyutopie, bo akurat wszyscy zakochaliśmy się w "Igrzyskach śmierci". Kiedy przeczytałam "Gwiazd naszych wina" sięgałam po podobne historie. Aktualnie na tapecie są thrillery - chyba za sprawą "Dziewczyny z pociągu", bo, choć ona sama niezbyt mi spodobała, to sprawiła, ze na rynku pojawiło się więcej powieści z dreszczykiem, w których...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW pierwszym tomie Generacji Em (M. Savage), dziewczyna, która pierwsza się obudziła i wyszła ze swej trumny, staje się przywódczynią sześcioosobowej grupy. To ona ma odnaleźć odpowiedzi i drogę… ale dokąd? Krok po kroku poznają swoją tożsamość, która do tej pory jest dla nich całkowitą zagadką. Okazuje się, że zostali stworzeni jako ciała dla Starszych. Zbuntowali się przeciwko nim, uciekają z Xolotla i właśnie znajdują się na statku kosmicznym, który wiezie ich do lepszej przyszłości. Ale czy na pewno? Planeta Omeyocan, gdzie mają żyć nie jest wytęsknionym rajem. A w dżungli, która ich otacza kryje się nowy wróg. Znikąd pomocy i nie ma dokąd uciec.
Często obawiam się, że druga lub kolejna część nie dorówna pierwszej, która mnie porwała. W tym przypadku moje obawy nie miały racji bytu. Alight/Rozpaleni okazała się tak samo dobra jak jej poprzedniczka. Podoba mi się to, że Scott Sigler tą trylogią niczego nie udaje, niczego nie naśladuje. Stworzył powieści ciekawe, wciągające, z wartką akcją, ale posiadające niesamowity, niepowtarzalny klimat. Od początku czytelnikowi towarzyszy pewna nerwowość, napięcie i niepokój. Podenerwowanie nie opuszczało mnie podczas lektury pierwszego tomu, teraz też mnie nie opuszczało.
Na każdym kroku spodziewamy się niebezpieczeństwa i zagrożenia. Mnożą się tajemnice, a nasi młodzi przyjaciele będą musieli wybierać między walką a śmiercią. Niestety w grupie Em znajduje się niebezpieczny fanatyk wielbiący krwiożerczego boga i zaczyna mieć coraz większy posłuch wśród towarzyszy (ci którzy czytali pierwszy tom na pewno wiedzą o kogo chodzi). Sytuacja jest nie do pozazdroszczenia. Czy Em uda się utrzymać władzę?
Em poznaliśmy jako odważną i waleczną dziewczynę, która nie zawaha się przed żadnym wyzwaniem ani poświęceniem dla współtowarzyszy. Na jej przykładzie widać gigantyczny rozwój, który nastąpił w trybie przyspieszonym. W Alive/Żywych Em i resztę młodych ludzi poznajemy jako dwunastolatków w doroślejszych ciałach. Z dzieci stają się ludźmi dojrzalszymi, podejmującymi często trudne decyzje dla dobra ogółu.
Alight/Rozpaleni to zaskakująca i niesamowita historia. Nie wiem, jaka będzie trzecia część, ale po tych dwóch mogę śmiało stwierdzić, że Generacje to trylogia pierwszej wody. Sigler wykonał kawał dobrej roboty tworząc niestereotypowy scenariusz, który pochłania czytelnika bez reszty.
Ktoś by mógł pomyśleć, że książki dla młodzieży (bo do nich są kierowane) bywają szablonowe, ale na szczęście tego nie można powiedzieć o Generacjach. Nie jest to dystopia jakich wiele, choć pewne podobieństwa można zauważyć. Bardzo interesująca fabuła, błyskotliwy pomysł, wartka akcja i niebezpieczeństwo na każdym kroku składają się na emocjonującą, nietuzinkową lekturę.
Dla kogo Alight/Rozpaleni? Zdecydowanie dla każdego wielbiciela szeroko rozumianej fantastyki, nie koniecznie dla młodych czytelników. Dla tych, którzy lubią opowieści zaskakujące i nieoczywiste. Dla tych, którzy lubią mieć „duszę na ramieniu”. Już nie mogę się doczekać trzeciej odsłony i mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać. Polecam z czystym sumieniem.
W pierwszym tomie Generacji Em (M. Savage), dziewczyna, która pierwsza się obudziła i wyszła ze swej trumny, staje się przywódczynią sześcioosobowej grupy. To ona ma odnaleźć odpowiedzi i drogę… ale dokąd? Krok po kroku poznają swoją tożsamość, która do tej pory jest dla nich całkowitą zagadką. Okazuje się, że zostali stworzeni jako ciała dla Starszych. Zbuntowali się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo ostatnich dramatycznych wydarzeniach Em wraz z grupką nastolatków udaje się uciec ze statku kosmicznego, w którym niebezpieczeństwo czyhało na prawie każdym kroku. Po tym jak obudzili się w trumnach w tajemniczym pomieszczeniu nie pamiętając nic ze swojej przeszłości, ani nie znając nawet swojego imienia zostawali nieustannie poddawani niezwykle trudnym próbom i każdego dnia musieli walczyć o przetrwanie. Z czasem udało im się odkryć okrutną prawdę na temat swojego pochodzenia oraz powód, dlaczego znaleźli się na statku kosmicznym. Zostali stworzeni jako nowe ciała dla Starszych, którzy są gotowi zrobić wszystko by przejąć nad nimi kontrolę…
Em przewodząc niezwykle licznej grupie dzieci znajdujących się na statku udaje się uciec Starszym oraz choć na chwilę zapewnić wszystkim upragniony spokój. Wraz z przyjaciółmi dziewczyna zmierza na zupełnie nową, nieznaną planetę o nazwie Omeyocan, która ma stać się dla wszystkich nowych domem oraz zapewnić lepszą przyszłość. Miejsce to nie okazuje się jednak tak sprzyjające, jak niektórym wcześniej się to wydawało. Zaraz po przylocie Em odkrywa ruiny wymarłej cywilizacji, złowieszcze oraz niezwykle przerażające malowidła na ścianach budowli oraz wiele niebezpiecznych zwierząt czających się w rozległej dżungli. Czy nastolatkom uda się przetrwać w tym miejscu?
Jakby jeszcze tego było mało, niektóre osoby są gotowe zrobić wszystko, by odsunąć Em od władzy oraz całkowicie zbojkotować jej plany. Wraz z odkrywaniem nowej planety dziewczyna trafia na ślad nowych, tajemniczych istot, które reprezentują całkiem odmienną rasę. Czy pomimo wielu barier, jakie dzielą niebieskie stworzenia od rasy ludzkiej uda im się porozumieć oraz wspólnie zamieszkiwać Omeyocan? A może dojdzie do walki o planetę? Czy Em wraz z przyjaciółmi kiedykolwiek będą mogli poczuć się bezpiecznie? Czy uda im się odnaleźć swoje miejsce w świecie oraz raz na zawsze zmierzyć się ze Starszymi, którzy nie zamierzają poddać się bez walki?
„Alight” to już drugo tom trylogii Generacje zaraz po niezwykle emocjonującym oraz trzymającym w napięciu od początku do końca „Alive”, które tak bardzo zauroczyło mnie swoim niezwykłym klimatem oraz wszechobecną grozą, która towarzyszyła czytelnikowi prawie na każdej stronie. Drugi tom zdecydowanie utrzymuje poziom poprzedniej części i czytelnik ani przez chwilę nie może się nudzić podczas czytania tej książki. Autor po raz kolejny zabiera nas w niezwykłą podróż pełną przygód, niebezpieczeństw oraz starannie uknutych intryg. Ta książka to prawdziwa mieszkanka wybuchowa, która zadowoli nawet najbardziej wymagających czytelników.
To, co najbardziej zauroczyło mnie w tej książce to niezwykły klimat, który od razu przenosi nas do zupełnie innego świata, w którym jedyne co się naprawdę liczy, to przetrwanie. Bardzo ciekawym wątkiem okazał się również stworzony przez autora nowy oraz niezwykle inteligentny gatunek istot, który zamieszkuje Omeyocan. Główna bohaterka Em po raz kolejny wzbudziła we mnie ogromny podziw – jej odwaga oraz gotowość do poświęcenia za bliskich jest naprawdę niezwykle inspirująca. „Alight” to niezwykła opowieść o przyjaźni, miłości oraz walce o własne szczęście. Obok tej książki zdecydowanie nie można przejść obojętnie!
Po ostatnich dramatycznych wydarzeniach Em wraz z grupką nastolatków udaje się uciec ze statku kosmicznego, w którym niebezpieczeństwo czyhało na prawie każdym kroku. Po tym jak obudzili się w trumnach w tajemniczym pomieszczeniu nie pamiętając nic ze swojej przeszłości, ani nie znając nawet swojego imienia zostawali nieustannie poddawani niezwykle trudnym próbom i każdego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo wielkiej walce i ucieczce do wahadłowca, bohaterowie dostają się na jakąś planetę. Wszystko tam wydaje się być opuszczone i zniszczone, dodatkowo okazuje się, że nie są tam sami. Zaczyna się walka o zdobycie pożywienia, o przywództwo i o prawdę. Tylko jak to się wszystko może skończyć?
Powiem szczerze, że bardzo bałam się tego tomu. Pierwszy był całkiem dobry, jednak z czasem zauważałam w nim coraz więcej wad i podobieństw do innych serii. Tutaj Alight. Rozpaleni bardzo przypominali mi połączenie Więźnia Labiryntu i Startera. Połączenie umysłu starszej osoby do młodego ciała, doskonałe i wyjątkowe jednostki, ucieczki, walki i bunt. Podobne, prawda? Z drugiej zaś strony tutaj jest więcej różnorodnych postaci. Każda jest inna i bardzo się wyróżniała i mimo że w książce nie brakuje bohaterów to łatwo da się ich odróżnić. Co teraz się znacznie poprawiło.
Jestem pod wielkim wrażenie jak autor zmienił bohaterów pomiędzy tomami. Jak ktoś czytał moją recenzję pierwszego tomu, to wie, że nie podobały mi się one. Każda mnie w jakiś sposób wnerwiała, a teraz? Każdy z bohaterów czymś mi zaimponował i przeżywałam ich wzloty i upadki, choć Aramowskiego nie mogłam przeboleć! Nawet polubiłam Em i Bishopa :D
Alight. Rozpaleni to naprawdę bardzo dobra kontynuacja! Jest przepełniona akcją, nieoczekiwanymi zwrotami i pełna zagadek. Mimo swojej objętości, czyta się ją szybko i przyjemnie. Przeżywamy wszystko równie mocno jak bohaterowie.
A zakończenie to już w ogóle masakra! W takim momencie, z takimi informacjami nie pozostawia się czytelnika! Kurczę, ta ostatnia wiadomość od Gastona była straszna i jak ja mam teraz przetrwać nie wiedząc, o co tam chodziło?!
Podsumowując, jeżeli czytaliście Alive. Żywi to koniecznie przeczytajcie Alight. Rozpaleni. Jest to naprawdę genialna kontynuacja i widać, że autor wszystko sobie rozplanował i ma wielki pomysł na zakończenie. Już nie mogę doczekać się premiery kolejnego tomu!
Po wielkiej walce i ucieczce do wahadłowca, bohaterowie dostają się na jakąś planetę. Wszystko tam wydaje się być opuszczone i zniszczone, dodatkowo okazuje się, że nie są tam sami. Zaczyna się walka o zdobycie pożywienia, o przywództwo i o prawdę. Tylko jak to się wszystko może skończyć?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowiem szczerze, że bardzo bałam się tego tomu. Pierwszy był całkiem dobry, jednak...
Od momentu kiedy M. Savage otworzyła oczy i odkryła, że jest uwięziona w trumnie nie opuszcza jej strach i ciągłe poczucie zagrożenia. Choć ona i reszta urodzinowych dzieci, są ŻYWI zaledwie od kilku dni, przeżyli więcej mrożących krew w żyłach przygód, niż my wszyscy razem wzięci. Po krwawej bitwie, poznaniu okrutnej prawdy o Starszych i brawurowej ucieczce, nadchodzi czas na nowe wyzwanie- Omeyocan- planetę, która ma stać się ich nowym, a zarazem pierwszym prawdziwym domem.
Dla urodzinowych dzieci stały ląd oznacza nowe szanse i nowe nadzieje. Przede wszystkim jednak- nowy początek. Omeyocan jest jednak czymś obcym, nieznanym i co za tym idzie, pełnym niebezpieczeństw. Planeta fascynuje od pierwszej chwili kiedy mamy okazję zobaczyć ją oczami Em. Pełna jest niezwykłych budowli, tajemniczych roślin i czyhających zagrożeń. Bohaterowie będą musieli zmierzyć się z nieznanymi stworzeniami, licznymi pułapkami, ale także z głodem i wewnętrznymi podziałami.
Wbrew pozorom największym zagrożeniem okażą się same urodzinowe dzieci. Kiedy obudziły się w trumnach były przekonane, że mają po dwanaście lat, czemu wyraźnie przeczyły niemal dorosłe ciała. Brutalność świata w jakim się znaleźli bardzo szybko pozbawiła ich dziecięcej niewinności, ale dopiero w tym tomie widać wyraźnie jak emocjonalnie dojrzewają i zmieniają się. Autor wystawia ich na próby, które są skokiem na główkę z dzieciństwa w dorosłość. Dzieciństwa, które – dodajmy – w ich przypadku trwało zaledwie kilka godzin. Funkcjonując w obcym, nieznanym świecie uczą się wszystkiego od podstaw, mając w zanadrzu tylko ciche podszepty zwodniczej pamięci. Wypływające na powierzchnię umysłu wspomnienia, kształtują ich sposób patrzenia na świat, ale kiedy zaczynają odzywać się w nich nieznane dotąd emocje, wszystko nagle stanie się o wiele bardziej skomplikowane. Intensywność nowych doznań całkowicie ich oszołomi, spodziewajcie się więc eksplozji emocji, zarówno pozytywnych jak i negatywnych, a także szalejących hormonów i pełnej napięcia walki o władzę.
Cały świat wykreowany przez autora jest jednym wielkim znakiem zapytania. Tyle tu do odkrycia, tyle do zobaczenia. Tymczasem autor nie ma zamiaru bawić się w leniwą eksploatację nowej planety i postanawia od razu rzucić bohaterów na głęboką wodę przerażających przygód. Akcja jest tak dynamiczna, że przez pierwsze kilkanaście stron nie mogłam się skupić na szaleńczo pędzących wydarzeniach. Dzieje się dużo i szybko, zupełnie jak w jedynce i przez długi czas byłam pewna, że powiem Wam na koniec, że autor utrzymał poziom poprzedniego tomu. Teraz jednak nie mogę się z tym zgodzić, bo… okazuje się, że znacząco go podniósł. Byłam bardzo zadowolona z rozwoju akcji, ale też wybranych przez Siglera rozwiązań. Autor w najmniejszym stopniu nie zawiódł pokładanych w nim nadziei.
O CZYM? „Alight”, to dynamiczna, opowieść, pełna akcji, przygód i nowych emocji. Em po raz kolejny poprowadzi czytelnika po jednym z najbardziej tajemniczych zakątków galaktyki i udowodni, że jej przygody mogą stawać się coraz ciekawsze, bardziej mroczne i emocjonujące. Cudowni, niesamowicie wyraziści bohaterowie i pełne tajemniczości tło zachwycą nawet najbardziej wymagających czytelników, a akcja nie zawiedzie żadnego poszukiwacza przygód. Autor wykorzystuje motywy znane z „The 100” i „Avatara” i łączy je ze swoją szaloną wyobraźnią, tworząc iście wybuchową mieszankę. Ta opowieść rozpali Was do czerwoności, jestem tego pewna!
http://beauty-little-moment.blogspot.com/2017/07/alightrozpaleni-scott-sigler.html
Od momentu kiedy M. Savage otworzyła oczy i odkryła, że jest uwięziona w trumnie nie opuszcza jej strach i ciągłe poczucie zagrożenia. Choć ona i reszta urodzinowych dzieci, są ŻYWI zaledwie od kilku dni, przeżyli więcej mrożących krew w żyłach przygód, niż my wszyscy razem wzięci. Po krwawej bitwie, poznaniu okrutnej prawdy o Starszych i brawurowej ucieczce, nadchodzi...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com
M.Savage i inni nastolatkowie obudzili się w trumnach całkowicie nie zdając sobie sprawy z tego, co się dzieje, nie pamiętając niczego i nie wiedząc jak się tu znaleźli. Krok po kroku odkrywali tajemnice miejsca, w którym się obudzili, napotykali na drodze nowych ludzi i próbowali odnaleźć swoją prawdziwą tożsamość. Dowiedzieli się, że dziwne miejsce, w którym obecnie się znajdują to statek kosmiczny, a oni sami mieli być marionetkami Starszych. Lecą na planetę Omeyocan, gdzie ma czekać na nich dużo lepsza przyszłość. Jednak jak to często bywa, okazuje się, że na planecie nie są sami... a po sielance, na którą bardzo liczyli, nie ma ani śladu...
Em i jej towarzysze niedoli staną przed wyborem: walka albo śmierć. Wrogowie otaczają ich
z każdej strony, a i wewnątrz tej grupy znajduje się ktoś, kto spiskuje przeciwko Em. Fanatyk wielbiący krwiożerczego boga, który do tej pory był wyśmiewany, może okazać się naprawdę niebezpiecznym przeciwnikiem. Grupie Em grozi zagłada. Muszą stanąć do walki, by uniknąć takiego losu. Komu uda się przeżyć, a kto polegnie?
Pierwszy tom "Alive" pochłonął mnie na tyle, bym z utęsknieniem czekała na drugi tom. Nie mogłam doczekać się poznania losów Em i reszty dzieciaków, którzy znaleźli się w niecodziennym położeniu. I gdy wreszcie książka dotarła w moje łapki zaczęłam czytać i znów się zachwyciłam! Znów było to, za co pokochałam te książki. Niepokój, ciekawy klimat i tajemnice!
A w "Rozpalonych" jest ich do rozwiązania niemało. Bohaterowie odbywają niebezpieczną wędrówkę śladem wymarłem cywilizacji, co jest nie tyle przygodą pełną niebezpieczeństw,
a walką o namiastkę normalnego życia. Gdy opuszcza się statek i wychodzi na otwartą przestrzeń - wiadomo czego można się spodziewać... i to jest fascynujące, serio!
Podążanie śladem wymarłej cywilizacji wiąże się z poznawaniem jej kultury, prawda? W tej kwestii widoczny był duży potencjał, ale nie został wykorzystany. Uważam, że autor mógł bardziej skupić się na zapoznanie czytelnika z cywilizacją, a tym samym wędrówka bohaterów książki okazałaby się dla osoby czytającej jeszcze bardziej efektowną przygodą.
"Alight. Rozpaleni" to świetna kontynuacja, która w żadnym stopniu nie odstaje poziomem od "Alive". Zauważyłam, że nie tylko mi brakowało małych przypomnień dotyczących fabuły, które często spotykane są w kontynuacjach. Od premiery pierwsze tomu jednak trochę czasu minęło, więc warto było taki zabieg zastosować. Można jednak się bez tego obejść. Jeśli ktoś jest sprytny
i ma dobrą pamięć - przypomni sobie najmniejsze szczegóły.
Mimo małych niedociągnięć "Alight. Rozpaleni" uważam za świetną powieść młodzieżową. Ciekawy pomysł, dobrze skonstruowana fabuła i pełnokrwiści bohaterowie. Przeczuwam,
że trylogia Generacje będzie jedną z lepszych młodzieżowych trylogii ostatnich lat. Musicie ją przeczytać!
Izabela Nestioruk
ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toM.Savage i inni nastolatkowie obudzili się w trumnach całkowicie nie zdając sobie sprawy z tego, co się dzieje, nie pamiętając niczego i nie wiedząc jak się tu znaleźli. Krok po kroku odkrywali tajemnice miejsca, w którym się obudzili, napotykali na drodze nowych ludzi i próbowali odnaleźć swoją prawdziwą tożsamość. Dowiedzieli się, że...
Przychodzi taki moment dla prawie każdego, zagorzałego czytelnika, że wydaje się nam, że już nic nie może nas zaskoczyć. Nadal doceniamy innowacyjne rozwiązania i dobrze skonstruowane światy, ale gdzieś brakuje tego efektu wow i opadania szczęki. Wynika to ilości poznanych książek i przemaglowania wręcz setek scenariuszy, co sprawia, że - przynajmniej w moim przypadku - po zaczęciu każdej nowej lektury, automatycznie pojawia mi się w głowie prawdopodobny tok fabuły. I niestety częściej mam rację, niż się mylę. Pod tym względem Scott Sigler jest rewelacyjnym pisarzem, ponieważ ten autor nie trzyma się utartych schematów i wciąż zrzuca na czytelnika kolejne bomby fabularne. Przy Alight naprawdę nie da się nudzić, bo nie dość, że akcja toczy się niesamowicie wartko, to w dodatku kolejne odsłaniane tajemnice tylko rozbudzały mój apetyt na kontynuowanie tej książki.
Zarówno tu, jak i w pierwszej części, na plus działa atmosfera panująca w powieści. Z jednej strony mamy wrażenie, że Em dręczy paranoja, a z drugiej jej rozterki są całkiem logiczne. Wraz z główną bohaterką czytelnik zaczyna kwestionować motywy wszystkich wokół, nie mogąc do końca zaufać żadnej z postaci, w tym samej Em. Czytelnik w każdej chwili spodziewa się zagrożenia i wyczekuje tego momentu, gdy autor postanowi odkryć przed nim wszystkie sekrety danego bohatera. Sigler rozpatrując jak wiele łączy Urodzinowe dzieci ze Starszymi stawia jednocześnie pytanie - jak duży wpływ maja na nas wspomnienia? Czy to one i wychowanie determinują ludzi, którymi się stajemy? Czy fakt, że u dwojga ludzi są identyczne, sprawia że stają się one tym samym człowiekiem? Czy jeśli urodzinowe dzieci zostały stworzone w jednym celu, to oznacza, że Starsi mają prawo ich nadpisać? Sam fakt, że po lekturze zostały mi takie rozterki kwalifikuje Alight jako świetną powieść. [...]
------------------------------------------------------------------
http://zatracona-w-innych-swiatach.blogspot.com/2017/07/recenzja-alight-rozpaleni-scott-sigler.html
Przychodzi taki moment dla prawie każdego, zagorzałego czytelnika, że wydaje się nam, że już nic nie może nas zaskoczyć. Nadal doceniamy innowacyjne rozwiązania i dobrze skonstruowane światy, ale gdzieś brakuje tego efektu wow i opadania szczęki. Wynika to ilości poznanych książek i przemaglowania wręcz setek scenariuszy, co sprawia, że - przynajmniej w moim przypadku - po...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJakiś czas temu sięgnęłam po Alive. Żywi, nie spodziewając się po nich niczego znakomitego. Okazało się jednak, że było całkiem nieźle i, przede wszystkim, zaskakująco. Jakie wrażenie wywarł na mnie tom drugi od Scotta Siglera?
Em budzi się w trumnie. Nie takiej zwyczajnej. Bardziej kosmicznej. Wszędzie są dziwne rurki. Co gorsza, dziewczyna nie pamięta, gdzie jest, ani nawet - kim jest. Gdy okazuje się, że oprócz niej w podobnych trumnach zostało zamkniętych wiele dzieci, pytania się mnożą. Grupa dwunastolatków usiłuje połączyć siły, by wyjść cało z potyczek z potworami i odnaleźć normalność.
O ile w tomie pierwszym nasi bohaterowie przechadzali się po tunelach i zamkniętych przestrzeniach, tak tym razem znaleźli się w dzikiej dżungli, przepełnionej nieznanymi sobie gatunkami zwierząt i roślin. Przed nimi więc próby znalezienia pożywienia i osiedlenia się na nowym terenie. Niestety, jeszcze mocniej niż w rozpoczęciu serii przywodziło to na myśl, przynajmniej początkowo, Igrzyska Śmierci. Jednak skonstruowanie fabuły w sposób, w jaki zrobił to Scott Sigler, jest dla mnie jak najbardziej na plus. Spacerowanie po obcych terenach sprawia, że, podobnie jak bohaterowie, co chwilę jesteśmy zaskakiwani - nie mamy pewności, co za chwilę wyskoczy zza drzewa, czy będzie to ofiara czy łowca; nie wiemy, kto zginie, kto się zbuntuje i co właściwie kryje się za wszystkimi tajemnicami. Dzięki temu, przez niemal 500 stron, nie ma czasu na nudę. Autor musiał mieć dokładnie rozplanowaną całą serię i powoli, cichutko, nieświadomie odkrywa przed nami kolejne karty, byśmy w którymś momencie mogli zakrzyknąć "a więc dlatego tak to się zaczęło!".
Kwestie bohaterów w tym tomie są całkowitym sztosem. W Alive niekoniecznie zaznajomiłam się wystarczająco z postaciami, tu wiedziałam już, czego po kim można się spodziewać (mimo że początkowo brakowało mi przypomnień fabularnych i przez pierwsze rozdziały nie mogłam sobie przypomnieć, co się działo). Em wciąż jest irytująca, hierarchia między dziećmi staje się jeszcze bardziej istotna, natomiast pojawia się kilka całkiem nowych istot, które wzbudziły moją sympatię. Drażnił mnie jednak romans, który pojawiał się dość często, A POTEM AUTOR ZROBIŁ COŚ TAKIEGO, ŻE PFFFF!!!!
Alight. Rozpaleni było chyba jeszcze bardziej emocjonujące, niż tom pierwszy trylogii Generacje. Chyba gdzieś w głębi obawiam się, co autor zaplanował na trzeci tom, bo już tutaj wielokrotnie brakowało mi tchu. Z pewnością nas zaskoczy, bo w tym jest wyjątkowo dobry.
http://www.nastosie.pl/2017/07/to-sie-zagotowao-alight-ropaleni-scott.html
Jakiś czas temu sięgnęłam po Alive. Żywi, nie spodziewając się po nich niczego znakomitego. Okazało się jednak, że było całkiem nieźle i, przede wszystkim, zaskakująco. Jakie wrażenie wywarł na mnie tom drugi od Scotta Siglera?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEm budzi się w trumnie. Nie takiej zwyczajnej. Bardziej kosmicznej. Wszędzie są dziwne rurki. Co gorsza, dziewczyna nie pamięta, gdzie jest, ani...
Savage, zwana również Em, przewodzi grupie zagubionych nastolatków, którzy – tak samo jak ona – obudziły się w trumnach. Naznaczeni ogromnymi lukami w pamięci, przerażeni uwięzieniem w makabrycznym miejscu przypominającym grobowiec próbują wspólnymi siłami wydostać się z tego paskudnego więzienia, w międzyczasie starając się poznać własne ja. Niestety wszechobecne niebezpieczeństwa w postaci niezbadanych sił wyższych oraz tajemniczych kreatur krzyżują ich plany, ale nie na długo...
Em udaje się uratować swój lud i uciec jak najdalej od pokrak uprzykrzającym im życie, a to za sprawą statku kosmicznego, który przenosi ich na planetę Omeyocan, gdzie ma na nich czekać cisza i spokój. Savage nie przypuszcza jednak, że to, co zobaczy, może spędzić sen z powiek.
Omeyocan wcale nie przypomina idyllicznego miejsca do egzystencji. Ślady wymarłej cywilizacji są przerażające i złowieszcze, a wszechogarniający chaos skrywa sporo przykrych niespodzianek. Także otaczająca ich dżungla nie zachęca do grupowych spacerów, a co dopiero w pojedynkę... Em, pomimo strachu, postanawia jednak zaryzykować i podjąć walkę z nowymi niebezpieczeństwami.
Czy Savage zdoła pokonać własne słabości, byle tylko udowodnić, że jej przywództwo nie było pomyłką? A może popełni szereg niewybaczalnych błędów, które staną się idealnym argumentem kogoś, kto już od dłuższego czasu stara się jej zaszkodzić? I co, jeśli dawny wróg nadal drepcze im po piętach?
Jeżeli kiedykolwiek zorganizowałabym konkurs literacki, w którym istniałaby kategoria „najbardziej kreatywny autor”, to bez wątpienia brylowałby w niej nie kto inny, jak Scott Sigler. Miałam już styczność z wieloma pomysłowymi pisarzami, ale ten pan, z książki na książkę, zaczyna przechodzić samego siebie! Samym tego przykładem jest ogromna zmiana zachodząca w trakcie lektury. Jak przy [Żywych] czasami czułam się zmęczona wymyślną fabułą i pokrętnymi zdarzeniami, tak przy [Rozpalonych] ani przez chwilę nie odczuwałam takich emocji. Co więcej – pragnęłam coraz więcej i więcej, a już i tak Scott Sigler zaoferował mi naprawdę sporo.
Zmiana otoczenia znacznie wpłynęła na pobudzenie mojej wyobraźni, choć ciekawość nadal czekała na upragnione elementy układanki mogące uzupełnić brakujące luki powstałe po zakończeniu pierwszego tomu. Chciałam wraz z Em poznać ich prawdziwą tożsamość oraz odkryć znaczenie otaczających ją i jej lud znaków i po części doczekałam się tego. Zaserwowane fakty w jakimś stopniu zapełniły dziury, choć zdaję sobie sprawę z tego, że jest jeszcze wiele rzeczy do odkrycia. Ale żeby odciągnąć mnie od rozmyślania nad tym aspektem książki, autor postanowił popracować nad moją kondycją czytelniczą. Niemal na każdym kroku działo się coś istotnego: akcja goniła akcję, tajemnica próbowała dogonić tajemnice, a intryga starała się zastąpić inną intrygę. Dorzućmy do tego jeszcze szereg niespodziewanych zwrotów akcji oraz totalnie dystopijny klimat i mamy pakiet doskonały. Tylko w jednym momencie miałam wrażenie Déjà vu, a to za sprawą stworów utrudniających życie Em i jej ekipie. W trakcie czytania fragmentu poświęconego ucieczce bohaterów przed gigantycznym wrogiem miałam przed oczami podobną scenę z książki innego autora, który również specjalizuje się w tego typu nurtach gatunkowych. To właśnie jeden z drobnych elementów, który nieco nie przypadł mi do gustu, ale pytanie: A gdzie pozostałe? Za moment wszystko wyjdzie na jaw!
„Niemówienie prawdy niczym nie różni się od kłamstwa”.
Jeżeli czytaliście moją recenzję pierwszego tomu, to zapewne pamiętacie, że Savage przechodziła powolną przemianę osobowości. Obudziła się jako dziecko zamknięte w dorosłym ciele, lecz z każdym kolejnym działaniem zaczynała się zmieniać w silną i wybuchową przywódczynię. W [Rozpalonych] raz na zawsze pożegnała się z dziecięcą naturą, jednakże musiała stoczyć walkę sama ze sobą, kiedy ognisty temperament próbował przejmować nad nią kontrolę. Jako głowa ludu nie mogła sobie pozwolić na pochopne decyzje, a właśnie ta część jej mogła to uniemożliwić, a tym samym ułatwić zadanie zdrajcy czyhającemu na każdy zły ruch Savage. Cały czas kibicowałam Em w walce o bycie lepszą wersją samej siebie, bo niekiedy naprawdę zaskakiwała mnie swoimi wyskokami, i to nie tylko pozytywnie. Czasami miałam ochotę wziąć jej włócznię i pacnąć ją w łepetynę tak mocno, aż się opamięta. Na szczęście byli tam tacy, którzy pokazywali przywódczyni, iż przekracza granice rozsądku, tylko czy zawsze ich słuchała? Domyślcie się już sami.
Nie tylko Savage przeszła ogromną metamorfozę. Wielu istotnych bohaterów również postanowiło zawalczyć o samych siebie. Oczywiście nie każdy z nich przechodził ją pomyślnie, przez co nieraz grał mi nerwach, jednakże zdarzały się jednostki automatycznie kupujące moje serce, przez co nawet wtedy, gdy robili coś źle, nie umiałam się na nich gniewać. Przypuszczam, że było to również spowodowane tym, że poznałam te postaci znacznie lepiej, co zmieniło moją ocenę o nich. To nie zmienia faktu, iż na niektórych dzieciakach ogromnie się zawiodłam. W sumie zadziałała tutaj dziwna magia, bo zaczęłam się wkurzać na ukochanych bohaterów, a rozpływałam się nad tymi, które kiedyś mi podpadły. Czy to źle?
Przy [Żywych] określiłam styl pisania Scotta Siglera za zwyczajny, niewyróżniający się na tle innych autorów, gdzie jego jedyną przewagą nad nimi wszystkimi stanowi kreatywność, tak teraz nie jestem w stanie napisać tego samego. Otóż ten pan (jak już wcześniej wspomniałam) wskoczył na wyższy poziom, przez co nawet jego kunszt uległ całkowitej poprawie. Świadczą o tym lepiej skonstruowani bohaterowie, dokładniejsze opisy czy też wachlarz kolejnych niespodzianek porozrzucanych na kartach książki. Jeśli utrzyma ten poziom przy trzecim tomie (lub nawet go przewyższy) to ja zapewne będę go czytać miesiącami, byle tylko się nie rozstawać z tym światem.
Podsumowując:
[Rozpaleni] to kolejna z książek wyłamujących się ze stereotypu, jakoby na dalszych tomach danych serii wisiała klątwa „gorszej jakości”, ponieważ niweluje ona jej znaczenie już w trakcie pierwszego rozdziału! Wystarczy tylko chwila, a już czytelnik zatraca się w dalszych dziejach Em i jej świty. Dlatego też jeżeli zakochaliście się w [Żywych] lub żywicie do nich urazę – zaryzykujcie i sięgnijcie po ten tytuł. Przypuszczam, że zapłoniecie, ale nie z powodu nienawiści do autora. Wręcz przeciwnie: Rozpali się w was ogień niedosytu.
http://bluszczowe-recenzje.blogspot.com/
Savage, zwana również Em, przewodzi grupie zagubionych nastolatków, którzy – tak samo jak ona – obudziły się w trumnach. Naznaczeni ogromnymi lukami w pamięci, przerażeni uwięzieniem w makabrycznym miejscu przypominającym grobowiec próbują wspólnymi siłami wydostać się z tego paskudnego więzienia, w międzyczasie starając się poznać własne ja. Niestety wszechobecne...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza część, jak już wszyscy wiemy, zakończyła się tym, że Em i dzieciakom udało się uciec z Xolotla, gdzie na ich życie czyhali Starsi. Teraz wszyscy szczęśliwie wylądowali na innej planecie i kompletnie nie wiedzą czego mają się spodziewać. Nie wiedzą czy są tutaj jacyś inni mieszkańcy, nie wiedzą jakie niebezpieczeństwa ich czekają, nie wiedzą także co jest jadalne na tej planecie a co nie. Ten ostatni problem będzie ich chyba największą zmorą przez bardzo długo.
Na samym początku przylotu dzieciaki myślą, że są same na tej nowej planecie. Szybko jednak okazuje się, że tak nie jest. Już przy pierwszym rozpoznaniu terenu Em, Bishop i inni napotykają ogromnego pająka, przed którym ledwie uchodzą z życiem. Od tej pory zaczynają się zamartwiać o dalsze życie, do tego dochodzi sprawa pożywienia, które po wstępnym przeliczeniu, na niewiele dni im wystarczy. Pojawiają się kolejne problemy – jednym z większych jest Aramowski, który podburza ludzi i wkłada im do głowy religię oraz bogów, którzy albo pomagają albo wręcz przeciwnie – pragną ofiar. Em boi się, że chłopak niepostrzeżenie strąci ją z fotela przywódcy poprzez zaskarbienie sobie zaufania i pozyskania sprzymierzeńców.
Jak myślicie, czego jeszcze brakuje do całkowitego pogrążenia przywództwa Em oraz prawdopodobnego przeżycia wszystkich na statku? Otóż na innym poziomie odnalezione zostają trumny – a dokładnie setki nowych trumien, które mają swoich niewybudzonych jeszcze mieszkańców. To oznacza tylko jedno – jedzenia jest mniej niż się spodziewali i gdy dojdzie do wybudzenia tych wszystkich osób – szacunkowy czas na który miało wystarczyć pożywienia diametralnie się zmniejszy.
Czy Em poradzi sobie z tym wszystkimi problemami? A może sprawa ją przerośnie i na miejsce przywódcy „wskoczy” Aramowski? Jeśli tak, to co na to wszystko reszta dzieciaków?
Druga część, tak samo z resztą jak pierwsza, jest oszałamiająco ciekawa, niesamowicie szybko toczy się tutaj akcja, a wszystko wciąga jakbyśmy tam byli razem z urodzinowymi dziećmi. To niesamowite jak udało się tak pięknie i doskonale – co do szczegółu stworzyć tę książkę. Nie ma czasu tutaj na nudę, a pod koniec kiedy pojawiają się bardzo nerwowe momenty – aż chce się wertować kartki dalej i chociaż „podejrzeć” dalszy ciąg. Nigdy nie czytam zakończeń przed czasem, ale muszę się przyznać, że w tym przypadku tak zrobiłam. Książka wzbudziła we mnie taki niepokój o dalsze losy bohaterów, taką chęć szybszego odkrycia dalszego ciągu, że się nie powstrzymałam i pod koniec wertowałam już kartki, aby potem powrócić do miejsca w którym czytałam i już na spokojnie przeczytać dokładnie wszystko.
Oczywiście z niecierpliwością wypatruję trzeciego tomu!
Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
Pierwsza część, jak już wszyscy wiemy, zakończyła się tym, że Em i dzieciakom udało się uciec z Xolotla, gdzie na ich życie czyhali Starsi. Teraz wszyscy szczęśliwie wylądowali na innej planecie i kompletnie nie wiedzą czego mają się spodziewać. Nie wiedzą czy są tutaj jacyś inni mieszkańcy, nie wiedzą jakie niebezpieczeństwa ich czekają, nie wiedzą także co jest jadalne na...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA LIGHT NOVEL
Po „Alight”, mimo nieznajomości pierwszego tomu cyklu, sięgnąłem zachęcony opisem. Opisem brzmiącym dość enigmatycznie, ale intrygująco, coś jakby na skrzyżowaniu horroru i Science Fiction bez przewagi którejś ze stron. To, że powieść przeznaczona była dla grupy wiekowej young adult nie przeszkadzało mi zupełnie, choć wiedziałem, że na zbyt mocną treść nie mogę liczyć. Co jednak z tego wszystkiego wynikło?
Na początek rzućmy okiem na treść. Grupa nastolatków obudziła się w trumnach, niczego nie wiedząc, łącznie z tym, kim są. W końcu udało im się odkryć przerażającą prawdę o sobie: że mieli być ciałami dla Starszych. Niczym więcej. Jak można łatwo się domyślić zbuntowali się, wygrali, chociaż tradycyjnie dla takich przypadków, kosztowało ich to wysoką cenę i obecnie zmierzają do miejsca, które ma im zapewnić lepszą przyszłość. Omeyocan, bo tak nazywa się ta planeta, wita ich jednak kolejnymi zagrożeniami. Sen o lepszym życiu rozwiewa się, Em i jej towarzysze muszą zmierzyć się z nieznanym czającym się w ruinach dawnej cywilizacji oraz tym, co jeszcze czeka na nich w tym świecie. Znów nic nie wiedząc, tracąc resztki nadziei, wikłają się w coraz trudniejsze sytuacje, kiedy w ich własnych szeregach pewien fanatyk zaczyna zdobywać coraz większe poparcie…
Jest ciekawie, lekko i przyjemnie, ale nie tego się spodziewałem. A przynajmniej nie do końca. Potencjał na opowieść był naprawdę duży, zaczynając od nastolatków przeznaczonych jako ciała dla innych, na eksploracji nowego, groźnego świata kończąc, historia miała szansę pokazać coś niezwykłego. Mogła skłonić do myślenia, skupić się na dylematach moralnych i narastającym napięciu. Autor tymczasem zdecydował się na prostą rozrywkę SF dla nastoletnich czytelników. Jest dużo akcji, dużo fajerwerków, dużo efektownych scen i próba pokazania, co potrafi wyobraźnia, ale niewiele ponad to. Oparcie całej rzeczywistości, w jakiej żyje Em i pozostali, na mieszance elementów różnych starożytnych kultur nie jest odkrywcze, tym bardziej nie udało się też tego wykorzystać w pełni. Nawiązania do nich ograniczają się do powierzchownych rzeczy i nazewnictwa, zapominając o potencjale.
Za to na plus należy zaliczyć autorowi to, w jaki sposób pisze. Nie ma w jego stylu nic odkrywczego czy indywidualnego, ale jest lekki i nienurzący, dzięki czemu powieść pochłania się szybko i bezboleśnie. Czyli, jak na młodzieżowe książki przystało. Kto lubi takie klimaty, śmiało może przeczytać „Alight”, jednak poszukujący głębszych, poważniejszych treści raczej niech sobie odpuszczą.
Recenzja opublikowana na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2017/06/26/alightrozpaleni-scott-sigler/
A LIGHT NOVEL
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo „Alight”, mimo nieznajomości pierwszego tomu cyklu, sięgnąłem zachęcony opisem. Opisem brzmiącym dość enigmatycznie, ale intrygująco, coś jakby na skrzyżowaniu horroru i Science Fiction bez przewagi którejś ze stron. To, że powieść przeznaczona była dla grupy wiekowej young adult nie przeszkadzało mi zupełnie, choć wiedziałem, że na zbyt mocną treść nie...
Czekałam na Rozpalonych, ale się opłaciło. Dawno nie spotkałam się z tak świetnie skonstruowaną historią. I chociaż książka ma w sobie dużo z typowych przygodówek - podobny klimat i te sprawy, to i tak czyta się ją z największą przyjemnością, ale i niemałym przerażeniem. Momentami powieść wywoływała u mnie szybsze bicie serca. Normalnie można się rozchorować ;) A już zakończenie, to prawdziwa petarda. Dzięki trylogii Generacje, polubiłam Scotta Siglera. Wiecie co? Chyba jutro skoczę do biblioteki po coś jego autorstwa. Oczywiście czekam też na trzeci tom trylogii. A co!
http://czytambolubieo.blogspot.com/2017/06/alight-rozpaleni.html
Czekałam na Rozpalonych, ale się opłaciło. Dawno nie spotkałam się z tak świetnie skonstruowaną historią. I chociaż książka ma w sobie dużo z typowych przygodówek - podobny klimat i te sprawy, to i tak czyta się ją z największą przyjemnością, ale i niemałym przerażeniem. Momentami powieść wywoływała u mnie szybsze bicie serca. Normalnie można się rozchorować ;) A już...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEm Savage wraz z innymi nastolatkami obudziła się w trumnie, nie pamiętając niczego ze swojej przeszłości. Po przejściu przerażających prób i odkryciu prawdy o swojej tożsamości i przeznaczeniu, dotarli do statku kosmicznego, który przeniesie ich na planetę Omeyocan. Ma czekać tam na nich lepsze życie, z dala od Starszych. Okazuje się jednak, że planeta nie jest rajem, którego się spodziewali. Czekają tam na nich pozostałości po wymarłej cywilizacji i dżungla skrywająca najgorsze koszmary. Pozostaje im jedno – walczyć lub umrzeć.
Pierwszy tom trylogii Generacje, Alive/Żywi, był jedną z pierwszych książek, jakie recenzowałam i jedną z pierwszych, jakie otrzymałam na samym początku istnienia bloga. Poza tym, że książkę tą wspominam, jako dobrą, mocno trzymającą w napięciu lekturę, od której nie mogłam się oderwać, to mam też do niej pewien sentyment. Z chęcią sięgnęłam więc po drugi tom serii, mając nadzieję na kolejną wartą zapamiętania historię. Czy taka się okazała?
O ile początek pierwszego tomu był wyjątkowo tajemniczy i szokujący, bo w końcu zobaczyliśmy grupkę nastolatków, którzy budzą się w ciemnych trumnach i zostają pozbawiani wszelkich wspomnień ze swojego dotychczasowego życia, to początek kontynuacji serii wzbudza inne emocje. M. Savage, znana także jako Em, będąc przywódczynią grupy, doprowadza nastolatków na nieznaną planetę Omeyocan. Połowa planety uległa tajemniczemu zniszczeniu, które budzi w nich strach przed tym, co je spowodowało. Nastolatkowie odnajdują także rozległą, dziką dżunglę oraz liczne piramidy i budowle, które skrywa.
Szczerze mówiąc, przy tej powieści bardzo ciężko jest uniknąć porównań. (Inną sprawą jest to, że dziś wyczynem jest napisanie o czymś, co nigdy wcześniej nie zostało opisane.) Najlepszym z nich jest porównanie do Więźnia Labiryntu James Dashnera – grupa nastolatków umieszczona w pewnym miejscu, zmuszona do walki o przetrwanie i wytwarzania własnego pożywienia… Brzmi znajomo, prawda? I faktycznie, na początku trudno było mi wyrzucić z głowy myśl o Więźniu Labiryntu.
W dalszych rozdziałach książka zaczyna przypominać stare filmy przygodowe, w których bohater, próbując odnaleźć ukryty skarb lub starożytny artefakt, wybiera się w najodleglejszy zakątek świata. Tutaj na myśl nieustannie przychodził mi Tomb Raider lub Indiana Jones – ten sam klimat, tajemnice, niebezpieczeństwa, antyczne budowle…
Mimo tych licznych podobieństw, bardzo podobał mi się sposób, w jaki książka pozwoliła mi się przenieść do świata, który naprawdę lubię. Gdy byłam młodsza, bardzo często oglądałam filmy przygodowe w stylu Bibliotekarza, które łączyły w sobie wiele zagadek, humor i szybko pędzącą akcję. Chociaż Alight z humorem ma raczej mało wspólnego, to i tak świetnie się przy niej bawiłam, przenosząc się do przeszłości.
W książce pojawia się też motyw, z którym dotychczas się nie spotkałam, a który bardzo mi się spodobał. W pewnym momencie grupa Em natyka się na obcych zamieszkujących Omeyocan. I chociaż pośród nastolatków wybuchają spory, a jeden z nich, niebezpieczny Aramowski, zyskuje coraz większe grono fanatyków, sama Em stara się utrzymać pokojowe stosunki z obcym gatunkiem. Dziewczyna próbuje porozumieć się z mieszkańcami Omeyocanu, poznać ich kulturę i zwyczaje. Odkrywa nawet, że Skoczki, jak nazywa obcych, nie różnią się aż tak bardzo od ludzi. Motyw ten został fantastycznie poprowadzony przez autora i przyznam, że był on moją ulubioną częścią tej książki.
Kontynuacja trylogii Generacje może i nie jest specjalnie oryginalna, bo motywy, o których wcześniej wspomniałam powtarzają się ostatnio bardzo często w literaturze młodzieżowej fantastyki, ale mimo wszystko przyjemnie spędziłam czas z tą książką. Ma ona momenty gorsze, które nieco mnie wynudziły, ale większa część powieści naprawdę trzyma w napięciu i czyta się ją z zapartym tchem. Autor bardzo dobrze rozłożył rozwijające się wątki tak, aby stopniowo wzbudzać ciekawość czytelnika i sprawić, aby chciał więcej i więcej.
Końcówka Alight wprawiła mnie w lekkie osłupienie i zasiała w moim umyśle ziarenko zainteresowania, co przydarzy się Em, Bishopowi, Spingate, Gastonowi, Amramowskiemu i reszcie bohaterów w ostatnim, kończącym trylogię tomie serii.
Alight/Rozpaleni to emocjonująca kontynuacja trylogii Generacje. Jeśli jesteście fanami takich serii jak Więzień Labiryntu lub filmy przygodowe w stylu Tomb Raider są tym, co lubicie, jest to książka dla Was. Znajdziecie tu masę akcji, ciekawe wątki komunikacji między gatunkami i intrygujące tajemnice. Gorąco polecam!
booksofsouls.blogspot.com
Em Savage wraz z innymi nastolatkami obudziła się w trumnie, nie pamiętając niczego ze swojej przeszłości. Po przejściu przerażających prób i odkryciu prawdy o swojej tożsamości i przeznaczeniu, dotarli do statku kosmicznego, który przeniesie ich na planetę Omeyocan. Ma czekać tam na nich lepsze życie, z dala od Starszych. Okazuje się jednak, że planeta nie jest rajem,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKOKTAJL SIGLERA
Nie wiem, ile dokładnie czekałam na „Rozpalonych”, drugi tom cyklu „Generacje” Scotta Siglera, ale wiem, że trwało to zdecydowanie zbyt długo (i nie pisze tak dlatego, że objęliśmy tę powieść patronatem, a na okładce widnieją moje, mam nadzieję zachęcające do lektury, słowa). „Żywym”, pierwszej powieści serii, udało się dokonać tego, co uważałam, że w literaturze popularnej jest już poza moim zasięgiem – zaskoczyć mnie. Jeszcze długo po zakończeniu lektury zbierałam szczękę z podłogi. Czy „Rozpalonym” udało się powtórzyć ten sukces?
Okazuje się, że „Generacje” zostały stworzone specjalnie dla mnie nie tylko pod względem treści, ale również pod względem estetycznej warstwy okładek. Na półce niewielkiego, utrzymanego w szaro-pomarańczowej kolorystyce mieszkania, kolejne odsłony cyklu (szarzy „Żywi” i pomarańczowi „Rozpaleni”) prezentują się jak stylowa wystawka w jednym z ikeowskich pokoi. Za aprobatą dla nowoczesnego designu obwoluty przemawia także jej symetryczny projekt. Boleśnie rozdzierający jasnością tytuł eksploduje na chłopięcym portrecie w różnych kierunkach, lecz zawsze po idealnie prostej linii. Kojarzące się z laserem wiązki wywołują rodzaj agresywnego niepokoju. Czyżby bohaterów czekała kolejna wojna? A może to po prostu ciąg dalszy dotychczasowej rywalizacji ze Starszymi?
Omeyocan, choć nieznany, miał być dla Em i jej grupy ziemią obiecaną. Drżący ze strachu na samą myśl o przeznaczonym im pierwotnie losie, uciekinierzy naprawdę potrzebują zwycięstwa. Morale są niskie, szanse na przetrwanie nieznane, a w szeregach ocalałych wciąż czają się węże, gotowe wykorzystać każdą słabość Em, by przejąć władzę. Gdy Omeyocan okazuje się straszącym ruinami miastem pełnym nieznanych potworów i nieprzewidywalnych zagrożeń, staje się jasne, że przebudzenie w trumnach i walka ze Starszymi były dopiero początkiem wojny. Tymczasem w rosnące od obaw serca młodych uciekinierów, jad sączy Aramowski – fanatyk wielbiący krwiożerczego boga. Kiedy wybije godzina prawdy, po czyjej stronie opowiedzą się zgromadzeni? Czy zaufają oddanej sprawie, acz popełniającej błędy Em, czy też złożą swe życia w ofierze pierwotnemu bóstwu i jego kapłanowi?
Ach, od czego zacząć! „Od czego zacząć?” – kołacze mi się w głowie od chwili, kiedy usiadłam, by napisać ten tekst. Mam tak wiele pytań do własnych wrażeń. Potokiem spływają na mnie wspomnienia z lektury. Co mogę zdradzić? Czego zdradzić nie mogę? Które rozważania wyjawią zawartość „Rozpalonych” i odbiorą potencjalnym czytelnikom przyjemność płynącą z zaskakującej lektury, a które nie naprowadzą nikogo na właściwy trop? Zacznijmy więc może od tego właśnie – od intryg, tajemnic, suspensu. Sigler po raz kolejny nie rozczarowuje. Em czuje się niepewnie. Jest podejrzliwa, wątpi w oddanie swojej grupy, w myślach kwestionuje poczynania każdego. Atmosfera braku zaufania udziela się także czytelnikowi, który przewracając każdą kolejną stronę, zastanawia się, czy to już – czy w tym akapicie dojdzie do zdrady, czy w tym zdaniu ujawnią się prawdziwe pobudki bohaterów?
Ale brak zaufania czytelnika to brak zaufania jeszcze szerszy od tego, którym obejmuje rzeczywistość Em. Chociaż i on, i główna protagonistka stawiają te same pytania: o prymat zapisanych genetycznie informacji; o to, na ile jesteśmy w stanie przepisać swoje życie, swoją historię, swój charakter; o to, czy jesteśmy skazani na przeżywanie nieustannie tego samego życia, popełnianie tych samych błędów, czy może świadomość naszych przyszłych wad potencjalnie pozwala się od nich uwolnić. Em rozgląda się wśród towarzyszy i widzi możliwe zagrożenia, chwilami boi się nawet siebie. Nie rozważa jednak rezygnacji, usunięcia się z drogi, odejścia. Robi to natomiast czytelnik, który przewracają kolejne strony i oczekując zdrady, zastanawia się, czy nie będzie to zdrada samej Em. Podobna zdrada wywróciłaby jego postrzeganie świata „Generacji” do góry nogami i zmusiła do znalezienia nowej postaci do „utożsamienia się z”. Strach przed kolejnymi poszukiwaniami, kolejnym zagubieniem i szokiem czyni lekturę jeszcze ciekawszą, choć i w jakiś sposób przytłaczającą.
Nie widzi w tym wszystkim Sigler powodów, by nie stawiać etycznie trudnych pytań i jeszcze bardziej obciążać czytelniczą duszę (...)
Czytaj dalej: http://krytyk.com.pl/literatura/recenzja-ksiazki-alight-rozpaleni-ii-tomu-serii-generacje-autor-scott-sigler/
KOKTAJL SIGLERA
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem, ile dokładnie czekałam na „Rozpalonych”, drugi tom cyklu „Generacje” Scotta Siglera, ale wiem, że trwało to zdecydowanie zbyt długo (i nie pisze tak dlatego, że objęliśmy tę powieść patronatem, a na okładce widnieją moje, mam nadzieję zachęcające do lektury, słowa). „Żywym”, pierwszej powieści serii, udało się dokonać tego, co uważałam, że w...
Gdyby ktoś z Was powiedział mi, bym przeczytała książkę o robotach, dziwnych stworzeniach i cywilizacji powstałej jako „pojemniki” dla innych istot – wyśmiałabym Was. Nie jestem zwolenniczką książek science fiction, ale wiecie co? Musiałabym Wam zwrócić honor, ponieważ „Alight”, tak samo, jak jej poprzedniczka „Alive” zdecydowanie zasługują na uwagę, a ja jestem najlepszym dowodem na to, że nie trzeba lubić danego gatunku, by książka mogła się spodobać. Z niecierpliwością czekam na „Alone”, kończące „Trylogię Generacje”.
„Alight” to połączenie sci-fi z literaturą młodzieżową. Głównymi bohaterami są dwunastolatki zamknięte w ciałach dwudziestolatków. Muszą oni szybko dorosnąć i zadbać o swój byt, ponieważ czyha na nich wiele niebezpieczeństw i przeszkód: nieznany teren, kończąca się żywność, konflikty w grupie, tajemnicza pleśń, a to nie wszystko. Frustracja, zagubienie, wola walki – to cechy przewodnie większości z nich. Czy uda im się przeżyć i ustabilizować swoje życie na planecie zwanej Omeyocan?
To na co trzeba zwrócić uwagę, to nieustannie rozwijająca się akcja. Nie ma czasu na chwilę zadumy. Niemal sama czułam na sobie oddech przeciwnika podczas czytania książki. Jest ona niezwykle klimatyczna, szokuje i wzrusza jednocześnie. Historia zawiera niespodziewane zwroty, które nie pozwalają na to, by wkradła się nuda. Muszę przyznać, że drugi tom jest jeszcze ciekawszy od pierwszego, a uwierzcie mi, już „Alive” skradło moje serce.
Narratorka powieści – Em, jest waleczna oraz gotowa poświęcić swoje życie dla dobra przyjaciół. Została okrzyknięta przewodniczką grupy i to na jej barkach spoczywa odpowiedzialność za wszystkich. Tak naprawdę jest dzieckiem uwięzionym w ciele młodej kobiety, i mimo że w ciągu paru chwil musiała się stać dorosła, to w głębi jej duszy odzywa się czasem mała zagubiona dziewczynka. Em nie ma jednak czasu na słabość, musi walczyć o siebie oraz o innych, którzy jej zaufali.
Końcówka ścięła mnie z nóg, kompletnie się nie spodziewałam takiego obrotu spraw, aż strach pomyśleć, co takiego autor wymyśli w trzecim tomie, a z całą pewnością umie on zaskoczyć. Złowieszczy i mroczny klimat potęgują emocje kotłujące się w głowie czytelnika.
Jeśli lubicie książki o tematyce dystopijnej, podobały Wam się serie takie jak „Igrzyska śmierci” czy „Endgame”, to „Trylogia Generacje” również Wam się spodoba. Jeśli natomiast tak jak ja, nie przepadacie za taką tematyką to i tak zachęcam Was do zapoznania się z tym cyklem, ponieważ możecie się pozytywnie zaskoczyć. „Alight” to nieprzewidywalna pozycja, wymagająca od odbiorcy uwagi, ponieważ nigdy nie wiadomo, kto okaże się zdrajcą.
Gdyby ktoś z Was powiedział mi, bym przeczytała książkę o robotach, dziwnych stworzeniach i cywilizacji powstałej jako „pojemniki” dla innych istot – wyśmiałabym Was. Nie jestem zwolenniczką książek science fiction, ale wiecie co? Musiałabym Wam zwrócić honor, ponieważ „Alight”, tak samo, jak jej poprzedniczka „Alive” zdecydowanie zasługują na uwagę, a ja jestem najlepszym...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to