Wiele fajnych, barwnych bohaterów. Ludzie zarzucają ze było ich za wielu ale niektórzy pojawiali się jednorazowo i można było wyczuć że nie są to imiona warte uwagi więc je ignorowałam i nie popsuło mi to niczego.
Cały czas miałam wrażenie że ta 2 część jest bardziej fikcyjna i zmyślona niż bardziej autentyczna pierwsza. Nie weszłam w ten świat tak jak przy pierwszej części. Pomijałam czasem treści. Te dysputy filozoficzne mędrców to przekartkowałam. Niektóre za to rozdziały były bardzo wciągające. Ogólnie się nieźle czytało.
Wiele fajnych, barwnych bohaterów. Ludzie zarzucają ze było ich za wielu ale niektórzy pojawiali się jednorazowo i można było wyczuć że nie są to imiona warte uwagi więc je ignorowałam i nie popsuło mi to niczego.
Cały czas miałam wrażenie że ta 2 część jest bardziej fikcyjna i zmyślona niż bardziej autentyczna pierwsza. Nie weszłam w ten świat tak jak przy pierwszej...
Jak dla mnie niepotrzebna kontynuacja genialnego "Shantaram". Poprzednią część czytałam z przyjemnością, wręcz chłonełam każdą kolejną stronę - w tym przypadku postawiłam na audiobook i nie żałuję ale już nie byłam ciekawa co będzie dalej. Niestety muszę przyznać, że nawet nie skupiłam się na tej książce. Ponad trzydzieści godzin w miesiąc - szkoda zmarnowanego potencjału pierwszej części.
Jak dla mnie niepotrzebna kontynuacja genialnego "Shantaram". Poprzednią część czytałam z przyjemnością, wręcz chłonełam każdą kolejną stronę - w tym przypadku postawiłam na audiobook i nie żałuję ale już nie byłam ciekawa co będzie dalej. Niestety muszę przyznać, że nawet nie skupiłam się na tej książce. Ponad trzydzieści godzin w miesiąc - szkoda zmarnowanego potencjału...
Świat przedstawiony przez autora przeraża mnie i odpycha, lecz sama forma i sposób opowiadania są niezwykle ciekawe i wciągające.
Sporym wyzwaniem dla czytelnika jest zapamiętanie wielu różnych postaci, wielu faktów...
Moim zdaniem ta część jest równie dobra, jak poprzednia, ale też pozostawia pewien niedosyt.
Brakowało mi tu też klarownego zakończenia; jest tak, jakby autor zamierzał napisać dalszy ciąg.
Świat przedstawiony przez autora przeraża mnie i odpycha, lecz sama forma i sposób opowiadania są niezwykle ciekawe i wciągające.
Sporym wyzwaniem dla czytelnika jest zapamiętanie wielu różnych postaci, wielu faktów...
Moim zdaniem ta część jest równie dobra, jak poprzednia, ale też pozostawia pewien niedosyt.
Brakowało mi tu też klarownego zakończenia; jest tak, jakby...
Zaledwie „sześć” choć mogłoby być jeszcze mniej, gdyby nie sentyment do pierwszej części. Nie dorasta do niej jednak.. Cudownie było pospędzać czas z tymi samymi bohaterami ale jednak historia już nie tak wciągająca, motywacje naciągane.
Zaledwie „sześć” choć mogłoby być jeszcze mniej, gdyby nie sentyment do pierwszej części. Nie dorasta do niej jednak.. Cudownie było pospędzać czas z tymi samymi bohaterami ale jednak historia już nie tak wciągająca, motywacje naciągane.
Tym razem jestem na "nie", przytłoczona nadmiarem wszystkiego: setkami bohaterów, którzy miotają się po scenie, awanturniczych wątków, które meandrują jak barokowa fuga, dysput filozoficznych, aforyzmów, których wieloznaczność i zagmatwanie, ocierające się o pustosłowie, przyprawiają o ból głowy. Czytelnik musi być gotowym, by w każdej chwili i bez wyraźnego przyczynku, otrzymać taki na przykład akapit: "Każdy cios zadany przykutemu człowiekowi, każdy zastrzyk mający opanować bunt, każdy wstrząs elektryczny przymusu jest obrazą dla tego, kim się staniemy, kiedy wypełni się nasze przeznaczenie. Czas to błona, tkanka łączna, i można go skaleczyć. Czas nie leczy wszystkich ran, czas jest wszystkimi ranami. Tylko miłość i wybaczenie je leczą.”
A jednocześnie jest to powieść łotrzykowska, pełna gangsterów, złodziei, wymuszeń, przekupnych policjantów, złoczyńców wszelkiej maści. Autor, jak dobry duch, wszystkim wybacza, wszystkich rozumie i rozgrzesza, roztaczając humanistyczny szacunek dla każdego człowieka, troskę o jego dobro i pragnienie oszczędzenia mu cierpień, motywowane moralnymi lub emocjonalnymi pobudkami - dla równowagi wprowadzając jakieś mordobicie, pożar czy rozruchy na ulicach.
Instynktownie czuję, że taki właśnie może być Bombaj, oszałamiający i nadmierny w ilości bodźców, które dla mojej słowiańskiej duszy stanowią zbyt duży ładunek emocji.
Tym razem jestem na "nie", przytłoczona nadmiarem wszystkiego: setkami bohaterów, którzy miotają się po scenie, awanturniczych wątków, które meandrują jak barokowa fuga, dysput filozoficznych, aforyzmów, których wieloznaczność i zagmatwanie, ocierające się o pustosłowie, przyprawiają o ból głowy. Czytelnik musi być gotowym, by w każdej chwili i bez wyraźnego przyczynku,...
Druga część historii o Shantaram nie musiała długo czekać aż po nią sięgnę. Zachwycony pierwszą i jej inspiracją opartą na prawdziwej historii, postanowiłem, że przeczytam jeszcze w te wakacje. I udało się.
"Cień góry" rozgrywa się dwa lata po dramatycznych wydarzeniach z pierwszej części. Lin stracił szefa, przyjaciela i idola Kadirbaja oraz swoją największą miłość i słabość, czyli Karlę, która postanowiła poślubić hinduskiego biznesmena. Postanowił wrócić do Bombaju, gdzie zastał większe i mniejsze zmiany przede wszystkich w szeregach bombajskich mafii. Lin musi odnaleźć na nowo swoje miejsce w tym ciężkim do życia mieście, które uwielbia.
Powiem szczerze, że niestety trochę się zawiodłem, bo ta część znacznie odstaje od pierwszej pełnej zachwytów na każdym kroku, ciekawych postaci i przede wszystkim świetnej fabuły. Druga, chociaż dobrze napisana, bo kunsztu autorowi odmówić nie można, jest rozwleczona jak flaki w oleju i momentami tak nudna, że spoglądałem tylko ile mi jeszcze zostało do końca. Do tego niesamowicie irytująca Karla i relacje z nią. No ciężkie to było do zachwycania. Na moje oko ze dwa trzy kroki, poziomy wstecz i liczę, że kolejnej części nie będzie, bo niestety myślę, że będzie tylko gorzej. Czy żałuję, że sięgnąłem po kontynuację? Nie, bo jak wspomniałem autor ma dobre pióro i umie pisać ciekawie na temat Indii w każdym aspekcie: historii, kultury, zwyczajów, przede wszystkim ludzkich (hinduskich) dramatów. Ale na pewno nie sięgnę drugi raz, a po Shantaram mógłbym. ;)
Druga część historii o Shantaram nie musiała długo czekać aż po nią sięgnę. Zachwycony pierwszą i jej inspiracją opartą na prawdziwej historii, postanowiłem, że przeczytam jeszcze w te wakacje. I udało się.
"Cień góry" rozgrywa się dwa lata po dramatycznych wydarzeniach z pierwszej części. Lin stracił szefa, przyjaciela i idola Kadirbaja oraz swoją największą miłość i...
Nie wzbudza tych samych emocji co pierwsza część, jednak ciągle na przyzwoitym poziomie. Po pierwszej części liczyłem na ciąg dalszy i miałem sporo przyjemności podczas czytania, jednak nie dostarczyła mi wiele nowych doznań.
Nie wzbudza tych samych emocji co pierwsza część, jednak ciągle na przyzwoitym poziomie. Po pierwszej części liczyłem na ciąg dalszy i miałem sporo przyjemności podczas czytania, jednak nie dostarczyła mi wiele nowych doznań.
G.D. Robertsowi „Cieniem góry” udało się uniknąć wpisania w zasadę drugiej części, zgodnie z która książka – kontynuacja nigdy nie jest tak dobra jak jej pierwszy tom.
Powieść naprawdę trzyma poziom, czytelnicy, którzy poprzednio zapoznali się z „Shantaram” znajdą tu równie dobrą narrację, opartą na pięknych, poetyckich zdaniach jak w pierwszej części. Cieszy też ponowne spotkanie ze znanymi bohaterami, ale pojawią się również i nowi – dzięki czemu książka nie nuży. „Cień góry” został też pomyślany tak, że równie dobrze mogą po niego sięgnąć ci czytelnicy, dla których będzie to pierwsze spotkanie z G.D. Robertsem. Jakkolwiek czytelnicy znający „Shantaram” znajdą tu wiele nawiązań do tej pozycji, to jednak obie książki można czytać niezależnie od siebie. I co ważne – obie są równie dobre!
G.D. Robertsowi „Cieniem góry” udało się uniknąć wpisania w zasadę drugiej części, zgodnie z która książka – kontynuacja nigdy nie jest tak dobra jak jej pierwszy tom.
Powieść naprawdę trzyma poziom, czytelnicy, którzy poprzednio zapoznali się z „Shantaram” znajdą tu równie dobrą narrację, opartą na pięknych, poetyckich zdaniach jak w pierwszej części. Cieszy też ponowne...
Po Shantaram spodziewałem się równie wysokiego poziomu, a pierwsza część moim zdaniem otarła się o Nobla. Po zakończeniu tamtej lektury pakowałem się, żeby wyjechać do Indii.
A tu? Kalki bohaterów z pierwszej części, zaduch mafijnych klimatów bez wystawiania głowy na zewnątrz, zero obserwacji lokalnych klimatów . Zupełnie jakby ktoś wisienkę z tortem zamienił miejscami. No nie dało się tego zjeść. Zrobię jeszcze drugie podejście jak mnie zmęczą kryminały, ale na ten moment ocena bardzo niska....
Zawód roku :(
Po Shantaram spodziewałem się równie wysokiego poziomu, a pierwsza część moim zdaniem otarła się o Nobla. Po zakończeniu tamtej lektury pakowałem się, żeby wyjechać do Indii.
A tu? Kalki bohaterów z pierwszej części, zaduch mafijnych klimatów bez wystawiania głowy na zewnątrz, zero obserwacji lokalnych klimatów . Zupełnie jakby ktoś wisienkę z tortem...
Nie często czytam książki o takiej tematyce, ale ta (i pierwsza część) jest dla mnie fenomenalna! Każdy rozdział jest opisem jednego, konkretnego wydarzenia między bohaterami, którzy opisani są bardzo szczegółowo i bardzo wnikliwie. Na przestrzeni całej książki te pojedyncze wydarzenia i rozmowy łączą się i jako całość nabierają szczególnego sensu. Jest to ten rzadki przykład dzieła sztuki, które każe się zastanowić nad sobą i nad swoim życiem. Ja uświadomiłem sobie, że może za mało uwagi poświęcam na próby zrozumienie ludzi, którzy mnie otaczają.
Po przeczytaniu tej książki jestem (lub chciałbym być) trochę innym człowiekiem.
I jeszcze jedno: postanowiłem kupić motocykl.
Nie często czytam książki o takiej tematyce, ale ta (i pierwsza część) jest dla mnie fenomenalna! Każdy rozdział jest opisem jednego, konkretnego wydarzenia między bohaterami, którzy opisani są bardzo szczegółowo i bardzo wnikliwie. Na przestrzeni całej książki te pojedyncze wydarzenia i rozmowy łączą się i jako całość nabierają szczególnego sensu. Jest to ten rzadki...
Siedem lat... Tyle minęło, odkąd dodałem opinię na temat "Shantaram". Pisałem wtedy, że kiedyś przeczytam drugą część, ale póki co zniechęcają mnie bardzo słabe recenzje. W końcu, w grudniu 2024 roku znalazłem trochę czasu, by sięgnąć po kontynuację.
Jak było?
Nie tak dobrze, jak powinno być po pierwszej, świetnej części. Nie tak źle,, jak się nastawiłem po wszystkich negatywnych opiniach, które dane mi było przeczytać. Pewnie gdybym sięgnął po "Cień góry" od razu po lekturze "Shantaram", byłbym bardzo rozczarowany, bo jednak brakuje tej magii, ale że minęło tyle lat, a moje oczekiwania były żadne? Nie było źle. Mało tego, początek książki był całkiem wciągający, zacząłem się nieco nudzić gdzieś tak od połowy. Za dużo tego było.
Konkludując, można sięgnąć, ale na pewno "Cień góry" byłby lepszą książką, gdyby nie to, że ma pecha, bo jest kontynuacją czegoś, co było nowe, wyjątkowe i bardzo udane. Gdyby to była osobna książka, może i dałbym 6. A tak daję 5, ale tak z plusem, bo momentami naprawdę dobrze mi się czytało.
Na tym, jak sądzę, kończę rok 2024, bo już chyba nie zdążę nic więcej skończyć :-) Dzięki wszystkim za kolejny rok z Lubimy Czytać. Do następnego!
Siedem lat... Tyle minęło, odkąd dodałem opinię na temat "Shantaram". Pisałem wtedy, że kiedyś przeczytam drugą część, ale póki co zniechęcają mnie bardzo słabe recenzje. W końcu, w grudniu 2024 roku znalazłem trochę czasu, by sięgnąć po kontynuację.
Jak było?
Nie tak dobrze, jak powinno być po pierwszej, świetnej części. Nie tak źle,, jak się nastawiłem po wszystkich...
Czytało się całkiem przyjemnie ale pierwsza część zdecydowanie lepsza. Znowu dużo wywodów filozoficznych. Większość bohaterów zmienia swoje życie i teraz staje się tymi dobrymi, wiało nudą bo wszyscy nagle tacy dobrzy. Czytając Shantaram chciałam żeby Lin i Karla się zeszli, stało się to w tej części ale ich wątek bycia razem wcale mnie nie porwał.
Czytało się całkiem przyjemnie ale pierwsza część zdecydowanie lepsza. Znowu dużo wywodów filozoficznych. Większość bohaterów zmienia swoje życie i teraz staje się tymi dobrymi, wiało nudą bo wszyscy nagle tacy dobrzy. Czytając Shantaram chciałam żeby Lin i Karla się zeszli, stało się to w tej części ale ich wątek bycia razem wcale mnie nie porwał.
Nie mogłam nie przeczytać kontynuacji "Shantaram", nawet mimo tylu negatywnych opinii.
I podjęłam dobrą decyzję. Dla mnie, ta książka, jest rewelacyjna!
Odkrywa nie tylko nieznany nam świat, ale i wnętrze każdego człowieka... zachwyca porównaniami, smakami, zapachami, namiętnościami, emocjami...
Tak, zachwyca...
Nie mogłam nie przeczytać kontynuacji "Shantaram", nawet mimo tylu negatywnych opinii.
I podjęłam dobrą decyzję. Dla mnie, ta książka, jest rewelacyjna!
Odkrywa nie tylko nieznany nam świat, ale i wnętrze każdego człowieka... zachwyca porównaniami, smakami, zapachami, namiętnościami, emocjami...
Tak, zachwyca...
Głównym problemem tej książki jest fakt, że składa się z gangsterskiego mokrego snu niespełnionego wanna be villain na przemian z pseudofilozoficzno sekciarskiego mokrego snu niespełnionego wanna be kaznodziei z wpływem na ludzi jak Jim Jones. Można by pomyśleć, że dla każdego coś miłego, ale wychodzi wszystko bardzo miałkie. Nawet nie chce mi się komentować głównego wątku romantycznego, bo jest tak uwłaczający wyobraźni czytelnika, że pozostaje przewrócić oczami.
Głównym problemem tej książki jest fakt, że składa się z gangsterskiego mokrego snu niespełnionego wanna be villain na przemian z pseudofilozoficzno sekciarskiego mokrego snu niespełnionego wanna be kaznodziei z wpływem na ludzi jak Jim Jones. Można by pomyśleć, że dla każdego coś miłego, ale wychodzi wszystko bardzo miałkie. Nawet nie chce mi się komentować głównego wątku...
To była fantastyczna lektura. Niesamowicie dobrze oddany klimat Indii w tamtym czasie. Oczywiście nie pochwalam działań głównych bohaterów, ale więzi zbudowane między poszczególnymi postaciami są naprawdę piękne. To porusza. Jednocześnie uwielbiam wątek filozoficzny w tej książce - daje taki oddech od ciągłych opisów działań mafijnych, ich okrucieństwa.
To była fantastyczna lektura. Niesamowicie dobrze oddany klimat Indii w tamtym czasie. Oczywiście nie pochwalam działań głównych bohaterów, ale więzi zbudowane między poszczególnymi postaciami są naprawdę piękne. To porusza. Jednocześnie uwielbiam wątek filozoficzny w tej książce - daje taki oddech od ciągłych opisów działań mafijnych, ich okrucieństwa.
Trochę się bałem lektury bo czytałem opinię, że przefilozofowana że nudna i słaba. Ale spokojnie Cień Góry daję radę. Starych bohaterów zastępują nowi równie ciekawi .Chociaż Prabu nikt nie jest w stanie zastąpić :)
Trochę się bałem lektury bo czytałem opinię, że przefilozofowana że nudna i słaba. Ale spokojnie Cień Góry daję radę. Starych bohaterów zastępują nowi równie ciekawi .Chociaż Prabu nikt nie jest w stanie zastąpić :)
To prawda, że kontynuacja „Shantaram” nie powoduje takiej gęsiej skórki jak pierwsza część. Ale skurcze żołądka, łzy i uśmiech pojawiały się nadal. Tu nic nie jest wymuszone a styl snucia historii tak samo piękny.
To prawda, że kontynuacja „Shantaram” nie powoduje takiej gęsiej skórki jak pierwsza część. Ale skurcze żołądka, łzy i uśmiech pojawiały się nadal. Tu nic nie jest wymuszone a styl snucia historii tak samo piękny.
Żałosne popłuczyny po pierwszej książce. Fascynująca powieść o Bombaju ewoluowała w stronę kiczowatej gangsterki, pełnej irytujących i przerysowanych postaci. Kompletnie nic w tej książce mnie nie zainteresowało. Jest wciąż napisana dobrym językiem, inaczej dałabym 1. Wielka szkoda.
Żałosne popłuczyny po pierwszej książce. Fascynująca powieść o Bombaju ewoluowała w stronę kiczowatej gangsterki, pełnej irytujących i przerysowanych postaci. Kompletnie nic w tej książce mnie nie zainteresowało. Jest wciąż napisana dobrym językiem, inaczej dałabym 1. Wielka szkoda.
Wydaje mi się, że gdybym zaczęła czytać Cień Góry, bez poznania wcześniej Shantaram, moja ocena byłaby dla tej pierwszej pozycji wyższa. Ciężko było mi skończyć drugą część przygód Lina, głównie ze względu na nierówną opowieść snutą przez autora. W pewnych momentach było bezsensownie, w innych wracałam z zainteresowaniem do śledzenia fabuły. Moją motywacją do skończenia Cienia Góry była chęć poznania zakończenia. Jestem świeżo po lekturze, więc może jeszcze do tej recenzji wrócę.
Wydaje mi się, że gdybym zaczęła czytać Cień Góry, bez poznania wcześniej Shantaram, moja ocena byłaby dla tej pierwszej pozycji wyższa. Ciężko było mi skończyć drugą część przygód Lina, głównie ze względu na nierówną opowieść snutą przez autora. W pewnych momentach było bezsensownie, w innych wracałam z zainteresowaniem do śledzenia fabuły. Moją motywacją do skończenia...
Shantaram stanowiło istne czytelnicze objawienie, które pochłaniało się z pazernością. Nadszedł czas na jego kontynuację Cień góry i podstawowe pytanie, czy Gregory David Roberts ponownie dał radę.
Lin po dwóch latach wraca do Bombaju. Musiał uporać się z poczuciem straty najważniejszych dla niego osób. Jednak przez ten czas miasto zmieniło się nie do poznania. W miejsce zmarłego Kadirbaja pojawili się nowi przywódcy. A Australijczyk musi odnaleźć się nie tylko w nowych realiach, ale również stawić czoła nowym wyzwaniom. Na jego drodze ponownie pojawi się Karla, a on odziedziczy stary miecz.
Jak wspominałem pora zadać to najważniejsze pytanie, czy Cień góry dał radę. Otóż nie do końca. Z pewnością należy nie do dobrych, ale bardzo dobrych powieści. Takich przy których raczej nie kręci się nosem ale nie w tym przypadku. Ma się wrażenie, że mamy do czynienia zupełnie z czymś odmiennym, co w ogóle nie ma w sobie ducha swego poprzednika. O ile w Shantaram najważniejszy był klimat, to tym razem całkowicie go zabrakło. W miejsce kraju serca, pojawia się kraj rywalizacji, wewnętrznych walk gangów i przemocy. Zwłaszcza tej ostatniej jest pod dostatkiem. Bombaj przez czas nieobecności Lina stał się mroczny, brudny i duszny. Nikt nie może czuć się w nim bezpiecznie, bo zawsze pojawia się silniejszy przeciwnik, który tylko dąży do konfrontacji. Dawni wrogowie stali się mniej groźni, stracili jakby swój pazur, a w ich miejsce zajęli ludzie o wiele bardziej niebezpieczni. Tacy, którzy pałają zemstą, którzy chcą sprawować kontrolę. I w tych nowych układach potrzeba na nowo się odnaleźć. Tu nie tyle potrzeba być hindusem, co poznać prawa niezbędne, by przetrwać i nie dać się pokonać.
Gregory David Roberts nie tylko wprowadził wiele nowych elementów, które służą do ukazania ludzi pogubionych, którzy pozwolili na to, by ogarnął ich mrok, ale też pociągnął wcześniejszy wątek sercowy między Linem i Karlą. A ten rozwinął się niezwykle interesująco i z pewnością wielokrotnie jest w stanie zaskoczyć. Dodam też, że dość intrygująco potoczyły się losy Lisy. To warstwa obyczajowa wydaje się światełkiem bijącym z ciemności, że jeszcze nie wszystko stracone i może wrócić dawny spokój.
Chociaż, jak wspominałem Cień góry znacząco odbiega od Shantaram, to przebija się to, co wcześniej zachwycało - duch hinduizmu skonfrontowany z innymi systemami religijnymi. Ponownie, choć w mniejszym znacząco stopniu przewijają się dyskusje i rozważania filozoficzne. Nie tylko potrafiły zainteresować tematem, a ten praktycznie zawsze dotykał spraw fundamentalnych, na przykład o dobroci czy złu Boga, pytań, które często stawiamy sobie i odpowiedzi, które trzeba udzielić. To dla mnie była ta cząstka hipnotyzująca, dająca jakoby poczucie, że dalej obcuje z tą opowieścią zdolną skraść serce.
Cień góry z pewnością nie dorównuje Shantaram i ci, którzy oczekują czegoś podobnego, czegoś wielowątkowego i obrazującego bogaty obraz Indii, z pewnością poczują się zawiedzeni. Ci zaś, którzy oczekują czegoś prawdziwego, realnego z pewnością to dostaną i to w sporej dawce. Kontynuacja Shantaram jednak przede wszystkim podpasuje miłośnikom powieści gangsterskich.
Shantaram stanowiło istne czytelnicze objawienie, które pochłaniało się z pazernością. Nadszedł czas na jego kontynuację Cień góry i podstawowe pytanie, czy Gregory David Roberts ponownie dał radę.
Lin po dwóch latach wraca do Bombaju. Musiał uporać się z poczuciem straty najważniejszych dla niego osób. Jednak przez ten czas miasto zmieniło się nie do poznania. W miejsce...
Świetna kontynuacja pierwszej części, faktycznie niektóre monologi filozoficzne momentami były nudne, aczkolwiek książka na duży plus
Świetna kontynuacja pierwszej części, faktycznie niektóre monologi filozoficzne momentami były nudne, aczkolwiek książka na duży plus
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiele fajnych, barwnych bohaterów. Ludzie zarzucają ze było ich za wielu ale niektórzy pojawiali się jednorazowo i można było wyczuć że nie są to imiona warte uwagi więc je ignorowałam i nie popsuło mi to niczego.
Cały czas miałam wrażenie że ta 2 część jest bardziej fikcyjna i zmyślona niż bardziej autentyczna pierwsza. Nie weszłam w ten świat tak jak przy pierwszej części. Pomijałam czasem treści. Te dysputy filozoficzne mędrców to przekartkowałam. Niektóre za to rozdziały były bardzo wciągające. Ogólnie się nieźle czytało.
Wiele fajnych, barwnych bohaterów. Ludzie zarzucają ze było ich za wielu ale niektórzy pojawiali się jednorazowo i można było wyczuć że nie są to imiona warte uwagi więc je ignorowałam i nie popsuło mi to niczego.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCały czas miałam wrażenie że ta 2 część jest bardziej fikcyjna i zmyślona niż bardziej autentyczna pierwsza. Nie weszłam w ten świat tak jak przy pierwszej...
Ta część ma więcej akcji, niż filozoficznych aspektów - dla mnie był to plus.
Ta część ma więcej akcji, niż filozoficznych aspektów - dla mnie był to plus.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWyśmienita!
Wyśmienita!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak dla mnie niepotrzebna kontynuacja genialnego "Shantaram". Poprzednią część czytałam z przyjemnością, wręcz chłonełam każdą kolejną stronę - w tym przypadku postawiłam na audiobook i nie żałuję ale już nie byłam ciekawa co będzie dalej. Niestety muszę przyznać, że nawet nie skupiłam się na tej książce. Ponad trzydzieści godzin w miesiąc - szkoda zmarnowanego potencjału pierwszej części.
Jak dla mnie niepotrzebna kontynuacja genialnego "Shantaram". Poprzednią część czytałam z przyjemnością, wręcz chłonełam każdą kolejną stronę - w tym przypadku postawiłam na audiobook i nie żałuję ale już nie byłam ciekawa co będzie dalej. Niestety muszę przyznać, że nawet nie skupiłam się na tej książce. Ponad trzydzieści godzin w miesiąc - szkoda zmarnowanego potencjału...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwiat przedstawiony przez autora przeraża mnie i odpycha, lecz sama forma i sposób opowiadania są niezwykle ciekawe i wciągające.
Sporym wyzwaniem dla czytelnika jest zapamiętanie wielu różnych postaci, wielu faktów...
Moim zdaniem ta część jest równie dobra, jak poprzednia, ale też pozostawia pewien niedosyt.
Brakowało mi tu też klarownego zakończenia; jest tak, jakby autor zamierzał napisać dalszy ciąg.
Świat przedstawiony przez autora przeraża mnie i odpycha, lecz sama forma i sposób opowiadania są niezwykle ciekawe i wciągające.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSporym wyzwaniem dla czytelnika jest zapamiętanie wielu różnych postaci, wielu faktów...
Moim zdaniem ta część jest równie dobra, jak poprzednia, ale też pozostawia pewien niedosyt.
Brakowało mi tu też klarownego zakończenia; jest tak, jakby...
Fabuła przygnębiająca. Ocena zwiększona ze względu na wspaniałego lektora.
Fabuła przygnębiająca. Ocena zwiększona ze względu na wspaniałego lektora.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaledwie „sześć” choć mogłoby być jeszcze mniej, gdyby nie sentyment do pierwszej części. Nie dorasta do niej jednak.. Cudownie było pospędzać czas z tymi samymi bohaterami ale jednak historia już nie tak wciągająca, motywacje naciągane.
Zaledwie „sześć” choć mogłoby być jeszcze mniej, gdyby nie sentyment do pierwszej części. Nie dorasta do niej jednak.. Cudownie było pospędzać czas z tymi samymi bohaterami ale jednak historia już nie tak wciągająca, motywacje naciągane.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem jestem na "nie", przytłoczona nadmiarem wszystkiego: setkami bohaterów, którzy miotają się po scenie, awanturniczych wątków, które meandrują jak barokowa fuga, dysput filozoficznych, aforyzmów, których wieloznaczność i zagmatwanie, ocierające się o pustosłowie, przyprawiają o ból głowy. Czytelnik musi być gotowym, by w każdej chwili i bez wyraźnego przyczynku, otrzymać taki na przykład akapit: "Każdy cios zadany przykutemu człowiekowi, każdy zastrzyk mający opanować bunt, każdy wstrząs elektryczny przymusu jest obrazą dla tego, kim się staniemy, kiedy wypełni się nasze przeznaczenie. Czas to błona, tkanka łączna, i można go skaleczyć. Czas nie leczy wszystkich ran, czas jest wszystkimi ranami. Tylko miłość i wybaczenie je leczą.”
A jednocześnie jest to powieść łotrzykowska, pełna gangsterów, złodziei, wymuszeń, przekupnych policjantów, złoczyńców wszelkiej maści. Autor, jak dobry duch, wszystkim wybacza, wszystkich rozumie i rozgrzesza, roztaczając humanistyczny szacunek dla każdego człowieka, troskę o jego dobro i pragnienie oszczędzenia mu cierpień, motywowane moralnymi lub emocjonalnymi pobudkami - dla równowagi wprowadzając jakieś mordobicie, pożar czy rozruchy na ulicach.
Instynktownie czuję, że taki właśnie może być Bombaj, oszałamiający i nadmierny w ilości bodźców, które dla mojej słowiańskiej duszy stanowią zbyt duży ładunek emocji.
Tym razem jestem na "nie", przytłoczona nadmiarem wszystkiego: setkami bohaterów, którzy miotają się po scenie, awanturniczych wątków, które meandrują jak barokowa fuga, dysput filozoficznych, aforyzmów, których wieloznaczność i zagmatwanie, ocierające się o pustosłowie, przyprawiają o ból głowy. Czytelnik musi być gotowym, by w każdej chwili i bez wyraźnego przyczynku,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDruga część. Wciągająca dla ludzi ciekawych jak potoczyły się losy bohatera. Dla mnie, tak samo dobra jak pierwsza część. Dumnie stoja na mojej półce😃
Druga część. Wciągająca dla ludzi ciekawych jak potoczyły się losy bohatera. Dla mnie, tak samo dobra jak pierwsza część. Dumnie stoja na mojej półce😃
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWciągająca powieść, skłaniająca do głębszych refleksji. Bardzo fajnie się czyta, a na koniec rodzi się pragnienie dalszego ciągu.
Wciągająca powieść, skłaniająca do głębszych refleksji. Bardzo fajnie się czyta, a na koniec rodzi się pragnienie dalszego ciągu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza część lepsza. Ten tom jest odwołaniem trochę do fantastyki.
Pierwsza część lepsza. Ten tom jest odwołaniem trochę do fantastyki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ drugą częścią Shantaram jest jak z drugim sezonem ulubionego serialu - niby fajne, ale to nie to samo co pierwszy sezon.
Z drugą częścią Shantaram jest jak z drugim sezonem ulubionego serialu - niby fajne, ale to nie to samo co pierwszy sezon.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDruga część historii o Shantaram nie musiała długo czekać aż po nią sięgnę. Zachwycony pierwszą i jej inspiracją opartą na prawdziwej historii, postanowiłem, że przeczytam jeszcze w te wakacje. I udało się.
"Cień góry" rozgrywa się dwa lata po dramatycznych wydarzeniach z pierwszej części. Lin stracił szefa, przyjaciela i idola Kadirbaja oraz swoją największą miłość i słabość, czyli Karlę, która postanowiła poślubić hinduskiego biznesmena. Postanowił wrócić do Bombaju, gdzie zastał większe i mniejsze zmiany przede wszystkich w szeregach bombajskich mafii. Lin musi odnaleźć na nowo swoje miejsce w tym ciężkim do życia mieście, które uwielbia.
Powiem szczerze, że niestety trochę się zawiodłem, bo ta część znacznie odstaje od pierwszej pełnej zachwytów na każdym kroku, ciekawych postaci i przede wszystkim świetnej fabuły. Druga, chociaż dobrze napisana, bo kunsztu autorowi odmówić nie można, jest rozwleczona jak flaki w oleju i momentami tak nudna, że spoglądałem tylko ile mi jeszcze zostało do końca. Do tego niesamowicie irytująca Karla i relacje z nią. No ciężkie to było do zachwycania. Na moje oko ze dwa trzy kroki, poziomy wstecz i liczę, że kolejnej części nie będzie, bo niestety myślę, że będzie tylko gorzej. Czy żałuję, że sięgnąłem po kontynuację? Nie, bo jak wspomniałem autor ma dobre pióro i umie pisać ciekawie na temat Indii w każdym aspekcie: historii, kultury, zwyczajów, przede wszystkim ludzkich (hinduskich) dramatów. Ale na pewno nie sięgnę drugi raz, a po Shantaram mógłbym. ;)
https://swiat-bibliofila.blogspot.com/2025/07/cien-gory-gregory-david-roberts-opinia.html
Druga część historii o Shantaram nie musiała długo czekać aż po nią sięgnę. Zachwycony pierwszą i jej inspiracją opartą na prawdziwej historii, postanowiłem, że przeczytam jeszcze w te wakacje. I udało się.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Cień góry" rozgrywa się dwa lata po dramatycznych wydarzeniach z pierwszej części. Lin stracił szefa, przyjaciela i idola Kadirbaja oraz swoją największą miłość i...
Nie wzbudza tych samych emocji co pierwsza część, jednak ciągle na przyzwoitym poziomie. Po pierwszej części liczyłem na ciąg dalszy i miałem sporo przyjemności podczas czytania, jednak nie dostarczyła mi wiele nowych doznań.
Nie wzbudza tych samych emocji co pierwsza część, jednak ciągle na przyzwoitym poziomie. Po pierwszej części liczyłem na ciąg dalszy i miałem sporo przyjemności podczas czytania, jednak nie dostarczyła mi wiele nowych doznań.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toG.D. Robertsowi „Cieniem góry” udało się uniknąć wpisania w zasadę drugiej części, zgodnie z która książka – kontynuacja nigdy nie jest tak dobra jak jej pierwszy tom.
Powieść naprawdę trzyma poziom, czytelnicy, którzy poprzednio zapoznali się z „Shantaram” znajdą tu równie dobrą narrację, opartą na pięknych, poetyckich zdaniach jak w pierwszej części. Cieszy też ponowne spotkanie ze znanymi bohaterami, ale pojawią się również i nowi – dzięki czemu książka nie nuży. „Cień góry” został też pomyślany tak, że równie dobrze mogą po niego sięgnąć ci czytelnicy, dla których będzie to pierwsze spotkanie z G.D. Robertsem. Jakkolwiek czytelnicy znający „Shantaram” znajdą tu wiele nawiązań do tej pozycji, to jednak obie książki można czytać niezależnie od siebie. I co ważne – obie są równie dobre!
G.D. Robertsowi „Cieniem góry” udało się uniknąć wpisania w zasadę drugiej części, zgodnie z która książka – kontynuacja nigdy nie jest tak dobra jak jej pierwszy tom.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść naprawdę trzyma poziom, czytelnicy, którzy poprzednio zapoznali się z „Shantaram” znajdą tu równie dobrą narrację, opartą na pięknych, poetyckich zdaniach jak w pierwszej części. Cieszy też ponowne...
Zawód roku :(
Po Shantaram spodziewałem się równie wysokiego poziomu, a pierwsza część moim zdaniem otarła się o Nobla. Po zakończeniu tamtej lektury pakowałem się, żeby wyjechać do Indii.
A tu? Kalki bohaterów z pierwszej części, zaduch mafijnych klimatów bez wystawiania głowy na zewnątrz, zero obserwacji lokalnych klimatów . Zupełnie jakby ktoś wisienkę z tortem zamienił miejscami. No nie dało się tego zjeść. Zrobię jeszcze drugie podejście jak mnie zmęczą kryminały, ale na ten moment ocena bardzo niska....
Zawód roku :(
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo Shantaram spodziewałem się równie wysokiego poziomu, a pierwsza część moim zdaniem otarła się o Nobla. Po zakończeniu tamtej lektury pakowałem się, żeby wyjechać do Indii.
A tu? Kalki bohaterów z pierwszej części, zaduch mafijnych klimatów bez wystawiania głowy na zewnątrz, zero obserwacji lokalnych klimatów . Zupełnie jakby ktoś wisienkę z tortem...
Nie często czytam książki o takiej tematyce, ale ta (i pierwsza część) jest dla mnie fenomenalna! Każdy rozdział jest opisem jednego, konkretnego wydarzenia między bohaterami, którzy opisani są bardzo szczegółowo i bardzo wnikliwie. Na przestrzeni całej książki te pojedyncze wydarzenia i rozmowy łączą się i jako całość nabierają szczególnego sensu. Jest to ten rzadki przykład dzieła sztuki, które każe się zastanowić nad sobą i nad swoim życiem. Ja uświadomiłem sobie, że może za mało uwagi poświęcam na próby zrozumienie ludzi, którzy mnie otaczają.
Po przeczytaniu tej książki jestem (lub chciałbym być) trochę innym człowiekiem.
I jeszcze jedno: postanowiłem kupić motocykl.
Nie często czytam książki o takiej tematyce, ale ta (i pierwsza część) jest dla mnie fenomenalna! Każdy rozdział jest opisem jednego, konkretnego wydarzenia między bohaterami, którzy opisani są bardzo szczegółowo i bardzo wnikliwie. Na przestrzeni całej książki te pojedyncze wydarzenia i rozmowy łączą się i jako całość nabierają szczególnego sensu. Jest to ten rzadki...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSiedem lat... Tyle minęło, odkąd dodałem opinię na temat "Shantaram". Pisałem wtedy, że kiedyś przeczytam drugą część, ale póki co zniechęcają mnie bardzo słabe recenzje. W końcu, w grudniu 2024 roku znalazłem trochę czasu, by sięgnąć po kontynuację.
Jak było?
Nie tak dobrze, jak powinno być po pierwszej, świetnej części. Nie tak źle,, jak się nastawiłem po wszystkich negatywnych opiniach, które dane mi było przeczytać. Pewnie gdybym sięgnął po "Cień góry" od razu po lekturze "Shantaram", byłbym bardzo rozczarowany, bo jednak brakuje tej magii, ale że minęło tyle lat, a moje oczekiwania były żadne? Nie było źle. Mało tego, początek książki był całkiem wciągający, zacząłem się nieco nudzić gdzieś tak od połowy. Za dużo tego było.
Konkludując, można sięgnąć, ale na pewno "Cień góry" byłby lepszą książką, gdyby nie to, że ma pecha, bo jest kontynuacją czegoś, co było nowe, wyjątkowe i bardzo udane. Gdyby to była osobna książka, może i dałbym 6. A tak daję 5, ale tak z plusem, bo momentami naprawdę dobrze mi się czytało.
Na tym, jak sądzę, kończę rok 2024, bo już chyba nie zdążę nic więcej skończyć :-) Dzięki wszystkim za kolejny rok z Lubimy Czytać. Do następnego!
Siedem lat... Tyle minęło, odkąd dodałem opinię na temat "Shantaram". Pisałem wtedy, że kiedyś przeczytam drugą część, ale póki co zniechęcają mnie bardzo słabe recenzje. W końcu, w grudniu 2024 roku znalazłem trochę czasu, by sięgnąć po kontynuację.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak było?
Nie tak dobrze, jak powinno być po pierwszej, świetnej części. Nie tak źle,, jak się nastawiłem po wszystkich...
Czytało się całkiem przyjemnie ale pierwsza część zdecydowanie lepsza. Znowu dużo wywodów filozoficznych. Większość bohaterów zmienia swoje życie i teraz staje się tymi dobrymi, wiało nudą bo wszyscy nagle tacy dobrzy. Czytając Shantaram chciałam żeby Lin i Karla się zeszli, stało się to w tej części ale ich wątek bycia razem wcale mnie nie porwał.
Czytało się całkiem przyjemnie ale pierwsza część zdecydowanie lepsza. Znowu dużo wywodów filozoficznych. Większość bohaterów zmienia swoje życie i teraz staje się tymi dobrymi, wiało nudą bo wszyscy nagle tacy dobrzy. Czytając Shantaram chciałam żeby Lin i Karla się zeszli, stało się to w tej części ale ich wątek bycia razem wcale mnie nie porwał.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie mogłam nie przeczytać kontynuacji "Shantaram", nawet mimo tylu negatywnych opinii.
I podjęłam dobrą decyzję. Dla mnie, ta książka, jest rewelacyjna!
Odkrywa nie tylko nieznany nam świat, ale i wnętrze każdego człowieka... zachwyca porównaniami, smakami, zapachami, namiętnościami, emocjami...
Tak, zachwyca...
Nie mogłam nie przeczytać kontynuacji "Shantaram", nawet mimo tylu negatywnych opinii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI podjęłam dobrą decyzję. Dla mnie, ta książka, jest rewelacyjna!
Odkrywa nie tylko nieznany nam świat, ale i wnętrze każdego człowieka... zachwyca porównaniami, smakami, zapachami, namiętnościami, emocjami...
Tak, zachwyca...
Głównym problemem tej książki jest fakt, że składa się z gangsterskiego mokrego snu niespełnionego wanna be villain na przemian z pseudofilozoficzno sekciarskiego mokrego snu niespełnionego wanna be kaznodziei z wpływem na ludzi jak Jim Jones. Można by pomyśleć, że dla każdego coś miłego, ale wychodzi wszystko bardzo miałkie. Nawet nie chce mi się komentować głównego wątku romantycznego, bo jest tak uwłaczający wyobraźni czytelnika, że pozostaje przewrócić oczami.
Głównym problemem tej książki jest fakt, że składa się z gangsterskiego mokrego snu niespełnionego wanna be villain na przemian z pseudofilozoficzno sekciarskiego mokrego snu niespełnionego wanna be kaznodziei z wpływem na ludzi jak Jim Jones. Można by pomyśleć, że dla każdego coś miłego, ale wychodzi wszystko bardzo miałkie. Nawet nie chce mi się komentować głównego wątku...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardziej niż losy głównego bohater w pamięci pozostaną mi rozważania filozoficzne. Przeczytanie tej książki było inspirujące.
Bardziej niż losy głównego bohater w pamięci pozostaną mi rozważania filozoficzne. Przeczytanie tej książki było inspirujące.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo była fantastyczna lektura. Niesamowicie dobrze oddany klimat Indii w tamtym czasie. Oczywiście nie pochwalam działań głównych bohaterów, ale więzi zbudowane między poszczególnymi postaciami są naprawdę piękne. To porusza. Jednocześnie uwielbiam wątek filozoficzny w tej książce - daje taki oddech od ciągłych opisów działań mafijnych, ich okrucieństwa.
To była fantastyczna lektura. Niesamowicie dobrze oddany klimat Indii w tamtym czasie. Oczywiście nie pochwalam działań głównych bohaterów, ale więzi zbudowane między poszczególnymi postaciami są naprawdę piękne. To porusza. Jednocześnie uwielbiam wątek filozoficzny w tej książce - daje taki oddech od ciągłych opisów działań mafijnych, ich okrucieństwa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę się bałem lektury bo czytałem opinię, że przefilozofowana że nudna i słaba. Ale spokojnie Cień Góry daję radę. Starych bohaterów zastępują nowi równie ciekawi .Chociaż Prabu nikt nie jest w stanie zastąpić :)
Trochę się bałem lektury bo czytałem opinię, że przefilozofowana że nudna i słaba. Ale spokojnie Cień Góry daję radę. Starych bohaterów zastępują nowi równie ciekawi .Chociaż Prabu nikt nie jest w stanie zastąpić :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdecydowanie słabsza niż poprzednia część. Jak dla mnie bardzo brakuje klimatu Indii.
Zdecydowanie słabsza niż poprzednia część. Jak dla mnie bardzo brakuje klimatu Indii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo prawda, że kontynuacja „Shantaram” nie powoduje takiej gęsiej skórki jak pierwsza część. Ale skurcze żołądka, łzy i uśmiech pojawiały się nadal. Tu nic nie jest wymuszone a styl snucia historii tak samo piękny.
To prawda, że kontynuacja „Shantaram” nie powoduje takiej gęsiej skórki jak pierwsza część. Ale skurcze żołądka, łzy i uśmiech pojawiały się nadal. Tu nic nie jest wymuszone a styl snucia historii tak samo piękny.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŻałosne popłuczyny po pierwszej książce. Fascynująca powieść o Bombaju ewoluowała w stronę kiczowatej gangsterki, pełnej irytujących i przerysowanych postaci. Kompletnie nic w tej książce mnie nie zainteresowało. Jest wciąż napisana dobrym językiem, inaczej dałabym 1. Wielka szkoda.
Żałosne popłuczyny po pierwszej książce. Fascynująca powieść o Bombaju ewoluowała w stronę kiczowatej gangsterki, pełnej irytujących i przerysowanych postaci. Kompletnie nic w tej książce mnie nie zainteresowało. Jest wciąż napisana dobrym językiem, inaczej dałabym 1. Wielka szkoda.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydaje mi się, że gdybym zaczęła czytać Cień Góry, bez poznania wcześniej Shantaram, moja ocena byłaby dla tej pierwszej pozycji wyższa. Ciężko było mi skończyć drugą część przygód Lina, głównie ze względu na nierówną opowieść snutą przez autora. W pewnych momentach było bezsensownie, w innych wracałam z zainteresowaniem do śledzenia fabuły. Moją motywacją do skończenia Cienia Góry była chęć poznania zakończenia. Jestem świeżo po lekturze, więc może jeszcze do tej recenzji wrócę.
Wydaje mi się, że gdybym zaczęła czytać Cień Góry, bez poznania wcześniej Shantaram, moja ocena byłaby dla tej pierwszej pozycji wyższa. Ciężko było mi skończyć drugą część przygód Lina, głównie ze względu na nierówną opowieść snutą przez autora. W pewnych momentach było bezsensownie, w innych wracałam z zainteresowaniem do śledzenia fabuły. Moją motywacją do skończenia...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toShantaram stanowiło istne czytelnicze objawienie, które pochłaniało się z pazernością. Nadszedł czas na jego kontynuację Cień góry i podstawowe pytanie, czy Gregory David Roberts ponownie dał radę.
Lin po dwóch latach wraca do Bombaju. Musiał uporać się z poczuciem straty najważniejszych dla niego osób. Jednak przez ten czas miasto zmieniło się nie do poznania. W miejsce zmarłego Kadirbaja pojawili się nowi przywódcy. A Australijczyk musi odnaleźć się nie tylko w nowych realiach, ale również stawić czoła nowym wyzwaniom. Na jego drodze ponownie pojawi się Karla, a on odziedziczy stary miecz.
Jak wspominałem pora zadać to najważniejsze pytanie, czy Cień góry dał radę. Otóż nie do końca. Z pewnością należy nie do dobrych, ale bardzo dobrych powieści. Takich przy których raczej nie kręci się nosem ale nie w tym przypadku. Ma się wrażenie, że mamy do czynienia zupełnie z czymś odmiennym, co w ogóle nie ma w sobie ducha swego poprzednika. O ile w Shantaram najważniejszy był klimat, to tym razem całkowicie go zabrakło. W miejsce kraju serca, pojawia się kraj rywalizacji, wewnętrznych walk gangów i przemocy. Zwłaszcza tej ostatniej jest pod dostatkiem. Bombaj przez czas nieobecności Lina stał się mroczny, brudny i duszny. Nikt nie może czuć się w nim bezpiecznie, bo zawsze pojawia się silniejszy przeciwnik, który tylko dąży do konfrontacji. Dawni wrogowie stali się mniej groźni, stracili jakby swój pazur, a w ich miejsce zajęli ludzie o wiele bardziej niebezpieczni. Tacy, którzy pałają zemstą, którzy chcą sprawować kontrolę. I w tych nowych układach potrzeba na nowo się odnaleźć. Tu nie tyle potrzeba być hindusem, co poznać prawa niezbędne, by przetrwać i nie dać się pokonać.
Gregory David Roberts nie tylko wprowadził wiele nowych elementów, które służą do ukazania ludzi pogubionych, którzy pozwolili na to, by ogarnął ich mrok, ale też pociągnął wcześniejszy wątek sercowy między Linem i Karlą. A ten rozwinął się niezwykle interesująco i z pewnością wielokrotnie jest w stanie zaskoczyć. Dodam też, że dość intrygująco potoczyły się losy Lisy. To warstwa obyczajowa wydaje się światełkiem bijącym z ciemności, że jeszcze nie wszystko stracone i może wrócić dawny spokój.
Chociaż, jak wspominałem Cień góry znacząco odbiega od Shantaram, to przebija się to, co wcześniej zachwycało - duch hinduizmu skonfrontowany z innymi systemami religijnymi. Ponownie, choć w mniejszym znacząco stopniu przewijają się dyskusje i rozważania filozoficzne. Nie tylko potrafiły zainteresować tematem, a ten praktycznie zawsze dotykał spraw fundamentalnych, na przykład o dobroci czy złu Boga, pytań, które często stawiamy sobie i odpowiedzi, które trzeba udzielić. To dla mnie była ta cząstka hipnotyzująca, dająca jakoby poczucie, że dalej obcuje z tą opowieścią zdolną skraść serce.
Cień góry z pewnością nie dorównuje Shantaram i ci, którzy oczekują czegoś podobnego, czegoś wielowątkowego i obrazującego bogaty obraz Indii, z pewnością poczują się zawiedzeni. Ci zaś, którzy oczekują czegoś prawdziwego, realnego z pewnością to dostaną i to w sporej dawce. Kontynuacja Shantaram jednak przede wszystkim podpasuje miłośnikom powieści gangsterskich.
Shantaram stanowiło istne czytelnicze objawienie, które pochłaniało się z pazernością. Nadszedł czas na jego kontynuację Cień góry i podstawowe pytanie, czy Gregory David Roberts ponownie dał radę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLin po dwóch latach wraca do Bombaju. Musiał uporać się z poczuciem straty najważniejszych dla niego osób. Jednak przez ten czas miasto zmieniło się nie do poznania. W miejsce...