Ta książka to policzek wymierzony w intelekt czytelnika.
Autor gubi się w uniwersum, które sam stworzył. W jednym z "wyciągów" z akt osobowych pomieszał nazwiska bohaterów nazywając Tadeusza Górskim, w innym miejscu myli jego stopień nazywając go kapitanem, pomimo, że jest on porucznikiem. A już moim ulubionym fragmentem jest ten, który pozwolę sobie przytoczyć:
"-Z Piotrem? - przerwała jej teściowa. Nigdy nie zdrabniała imienia wnuczka. Żaden "Piotrek", a tym bardziej "Piotruś". - Piotr zostanie z ojcem.
(...)
- Nie oszukuj się. - Głos teściowej brzmiał znów forte. - Dziecka też nie kochasz. (...) Nie jesteś w stanie kochać Piotrka."
Autor ma pamięć złotej rybki, zaprzeczając samemu sobie na przestrzeni trzynastu linijek.
Nieuwaga autora ukazała się również w dialogu, w którym Ewa, będąca oficerem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, w rozmowie ze swoim byłym przełożonym nazywa ośrodek w Starych Kiejkutach "naszym ośrodkiem". Dzieje się to pomimo faktu, że autor wcześniej poinformował czytelnika, że obecnie na tym terenie znajduje się Ośrodek Szkolenia Agencji Wywiadu, i to właśnie ta instytucja posiada prawo własności do tego obiektu i może go nazywać "swoim".
Gdyby jedynym zarzutem do tej książki było niechlujstwo autora dałoby się to jeszcze znieść. Gorzej, że z każdą przeczytaną stroną czytelnik coraz bardziej upewnia się, że autorowi zwyczajnie brakło nie tylko pomysłu na tę opowieść, ale też podstawowej znajomości tematu. Rozczulający jest fragment, w którym autor tłumaczy czytelnikowi, dlaczego bohaterowie nie mogli skorzystać z AutoMapy do wyznaczenia swojej pozycji i wytyczenia trasy. Problem w tym, że nawigacja samochodowa, a już w szczególności taka dostępna na początku XXI wieku jest ODBIORNIKIEM, jeżeli nie funkcjonuje w ramach urządzenia zdolnego do nadawania (na przykład, współcześnie, smartfona), nie jest w stanie przekazać nikomu informacji o swoim położeniu. W sytuacji, w której znajdowali się bohaterowie skorzystanie z GPSa byłoby nie tylko bezpieczniejsze, wbrew twierdzeniom autora, ale także wygodniejsze i bardziej precyzyjne. Inną kwestią jest to, po co bohaterowie właściwie potrzebowali wyznaczyć swoją pozycję na mapie - przez całą historię kręcą się jak kot z pęcherzem i kompletnie nic z tego nie wynika. Jeździli do Starych Kiejkut gubiąc po drodze ogon (który i tak finalnie ich odnajdywał) tylko po to, żeby obejrzeć płot ośrodka. Ośrodka, który dobrze znali, bo oboje przecież uczestniczyli swego czasu w kursie, który odbywał się na jego terenie.
Sposób, w jaki przedstawiona została "betka" również zakrawa o kpinę. Jeżeli bohaterowie prowadzeni byli na podstawie danych z sieci GSM, to odbijanie się za nimi srebrną Toyotą w najgłupszy możliwy sposób kompletnie nie miało sensu. Nawet średnio rozgarnięta obserwacja nie pozwoliłaby sobie na popełnienie tylu błędów, ile popełniło tych dwóch pożal się Boże wywiadowców. Ewa trzykrotnie wyprowadza ich w pole tym samym numerem, to znaczy telefonem do byłego męża. Autorowi kompletnie brakło pomysłu na jakieś nieszablonowe rozwiązanie, które uwiarygodniałoby gubienie ogona przez bohaterów. Inna rzecz, że ten ogon zawsze prędzej czy później magicznie się pojawiał, nawet kiedy Ewa nie przebywała już w towarzystwie Tadeusza, który de facto był dla obserwacji "latarnią".
Niesamowita jest również naiwność, z jaką autor pomylił geniusz z jasnowidzeniem. Wnioski wyciągane przez Ewę nie mają żadnej logicznej podstawy. Są wyciągane nawet nie na podstawie strzępków informacji, tylko totalnego braku informacji. Już sam początek opowieści, w którym bohaterka bez pudła typuje lot, który uderzył w wieżę WTC, podczas kiedy telewizyjni eksperci nie są jeszcze nawet pewni, czy świat ma do czynienia z zamachem, jest zwyczajnie naiwny. O ile pewne założenia przyjęte przez Ewę są stuprocentowo logiczne, o tyle wytypowanie prawidłowego lotu bez sprawdzenia listy lotów danego dnia i naniesienia ich na oś czasu to totalne science fiction. Prawidłowe założenia pozwalałyby na wytypowanie co najmniej kilku potencjalnych tras spełniających wymagane kryteria, a bohaterka tak po prostu celnie zgaduje. I to jest główny problem tej książki - bohaterka jest jasnowidzką, jej wnioski są zawsze prawidłowe, ale wyciągane kompletnie z czapy. To sprawia, że czyta się tę opowieść wyjątkowo opornie.
Napisanie dobrej powieści sensacyjno-szpiegowskiej to nie jest bułka z masłem. Pan Harasimowicz nie podołał zadaniu. Ta opowieść jest jedną z najgłupszych, jakie przeczytałem w życiu.
Ta książka to policzek wymierzony w intelekt czytelnika.
Autor gubi się w uniwersum, które sam stworzył. W jednym z "wyciągów" z akt osobowych pomieszał nazwiska bohaterów nazywając Tadeusza Górskim, w innym miejscu myli jego stopień nazywając go kapitanem, pomimo, że jest on porucznikiem. A już moim ulubionym fragmentem jest ten, który pozwolę sobie przytoczyć:
"-Z...
Ciekawa, ale nie porywająca. Fajne zwroty akcji, ale bez szału. Dobrze się czytało. Autor ma lekkość pisania co czuć podczas czytania. Z pewnością sięgnę po kolejne książki Harasimowcza.
Ciekawa, ale nie porywająca. Fajne zwroty akcji, ale bez szału. Dobrze się czytało. Autor ma lekkość pisania co czuć podczas czytania. Z pewnością sięgnę po kolejne książki Harasimowcza.
Mało wiarygodne to czytadło.
Ustawiłabym na półce z literaturą młodzieżową, jeśli klasyfikować według ambicji fabuły oraz języka.
Może sprawdziłaby się na plaży, gdzie często sięgamy po lektury lekki, czasem nielogiczne czy niekonsekwentne ;)
Mało wiarygodne to czytadło.
Ustawiłabym na półce z literaturą młodzieżową, jeśli klasyfikować według ambicji fabuły oraz języka.
Może sprawdziłaby się na plaży, gdzie często sięgamy po lektury lekki, czasem nielogiczne czy niekonsekwentne ;)
Świetnie napisana książka. Początkowo trzeba przyzwyczaić się do nieco sztucznych dialogów, gdy Górska wypytuje swoich rozmówców, ale może tak jest w służbach ;-) Miks fikcji i realnych wydarzeń. Co prawda nie znam realiów, w jakich sprawa Kiejkut i tortur przez CIA dotarła do opinii publicznej, i domyślam się, że książka to w dużej mierze fikcja (więźniowie przewożeni autobusami szkolnymi), a może nie do końca fikcja? Ale udana. Czyta się szybko, akcja wciąga. Polecam.
Świetnie napisana książka. Początkowo trzeba przyzwyczaić się do nieco sztucznych dialogów, gdy Górska wypytuje swoich rozmówców, ale może tak jest w służbach ;-) Miks fikcji i realnych wydarzeń. Co prawda nie znam realiów, w jakich sprawa Kiejkut i tortur przez CIA dotarła do opinii publicznej, i domyślam się, że książka to w dużej mierze fikcja (więźniowie przewożeni...
Pierwsza część zmagań Ewy Górskiej z brudną polityką, układami, korupcją na szczytach władzy.
Kolejna powieść sensacyjna w dorobku Cezarego Harasimowicza. Dotyka bardzo aktualnych i istotnych problemów trapiących Polskę.
Nie takiego obrotu spraw spodziewała się nasza bohaterka. Wciąż pracowała nad sprawą ''Olina", domniemanego szpiegostwa Józefa Oleksego. Pani porucznik zostaje skierowana do sprawdzenia byłej rosyjskiej bazy wojskowej. Wraz z byłym oficerem SB, Tadeuszem Kolskim, trafia na ślad pewnej afery, niekorzystnej wizerunkowo dla naszego kraju. Oboje mają za sobą nieciekawą przeszłość, przez co są intrygujący i życiowi.
W zasadzie afera ''Olina" nie została gruntownie wyjaśniona. Nie wiemy czy faktycznie były premier RP był rosyjskim szpiegiem, jak upublicznił to Andrzej Milczanowski w grudniu 1995 roku. Tzw. ''józiolenie" o niczym nie zaświadcza. Faktem jest jednak, że Józef Oleksy w latach 1970-1978. współpracował z Agenturalnym Wywiadem Operacyjnym (AWO).Szerzej sprawę tę przedstawił prof. Sławomir Cenckiewicz w monografii ''Długie ramię Moskwy".
Pisarz w barwny sposób ukazuje nam mechanizmy działań służb specjalnych. Nie wszystko tu jest fikcją.
Pierwsza część zmagań Ewy Górskiej z brudną polityką, układami, korupcją na szczytach władzy.
Kolejna powieść sensacyjna w dorobku Cezarego Harasimowicza. Dotyka bardzo aktualnych i istotnych problemów trapiących Polskę.
Nie takiego obrotu spraw spodziewała się nasza bohaterka. Wciąż pracowała nad sprawą ''Olina", domniemanego szpiegostwa Józefa Oleksego. Pani porucznik...
Cezary Harasimowicz w mojej świadomości funkcjonuje głównie jako partner Grażyny Wolszczak. Jakoś za bardzo nie kojarzę jego dokonań filmowych, ale ja generalnie słabo kojarzę aktorów, a co dopiero scenarzystów. Z pewną taką nieufnością sięgnęłam po „Miejsce odosobnienia” i spotkało mnie bardzo przyjemne rozczarowanie.
Harasimowicz napisał naprawdę przyzwoitą powieść sensacyjną, przetwarzając fakty na bardzo prawdopodobną fabułę, która wciąga czytelnika w wir wydarzeń i sprawia, że wraz z bohaterami gubi się on w gąszczu domysłów i niepewności. Główni protagoniści – Ewa Górska i Tadeusz Kolski – to naprawdę ciężkie przypadki o popieprzonej (to jest naprawdę jedyny właściwy epitet w tym miejscu) przeszłości. Wepchnięci w wartki nurt wydarzeń, dzielnie stawiają czoła wszelkim przeciwnościom i mierzą się ze swoimi demonami.
„Miejsce odosobnienia” to typowa powieść sensacyjna spod znaku politycznych zawirowań, służb specjalnych, układów, układzików i władców marionetek, którym czasami kukiełki spod kontroli się wymykają. Harasimowicz w zręczny sposób wykorzystał różnorakie afery polityczne ostatnich lat i bardzo plastycznie przedstawia kulisy wszelkich działań służb specjalnych. Jako, że jest to dla mnie terra incognita, łyknęłam jego wersję jak młody pelikan i naprawdę polecam tę powieść.
Cezary Harasimowicz w mojej świadomości funkcjonuje głównie jako partner Grażyny Wolszczak. Jakoś za bardzo nie kojarzę jego dokonań filmowych, ale ja generalnie słabo kojarzę aktorów, a co dopiero scenarzystów. Z pewną taką nieufnością sięgnęłam po „Miejsce odosobnienia” i spotkało mnie bardzo przyjemne rozczarowanie.
Harasimowicz napisał naprawdę przyzwoitą powieść...
Jest to pierwsza książka Harasimowicza jaką miałam okazję przeczytać ale niestety nie zrobiła na mnie dużego wrażenia.
Ewa Górska próbuje udowodnić, że w Polsce jest więzienie CIA, gdzie torturuje się ludzi.
Duża część książki to zarys historyczny ale były momenty w których czytało się z dużym zainteresowaniem.
Jest to pierwsza książka Harasimowicza jaką miałam okazję przeczytać ale niestety nie zrobiła na mnie dużego wrażenia.
Ewa Górska próbuje udowodnić, że w Polsce jest więzienie CIA, gdzie torturuje się ludzi.
Duża część książki to zarys historyczny ale były momenty w których czytało się z dużym zainteresowaniem.
Porucznik Ewa Górska to piękna kobieta. Nie pod względem fizycznym wprawdzie, a osobowościowym. Jest osobą po przejściach, poharataną, z zawiłą psychiką, o niezbyt idealnym charakterze, a jednak jej umiłowanie prawdy, żelazne zasady i sposób bycia czynią ją piękną osobowością. Jej niepoprawny patriotyzm i dążenie do ujawnienia prawdy za wszelką cenę nie przysparza jej przyjaciół. Znałem wprawdzie dalszą część losów bohaterki, bo najpierw sięgnąłem po drugą z serii książkę, ale to wcale nie zepsuło mi wrażeń z lektury. Książkę czyta się jednym tchem, bardzo przypadł mi do gustu sposób narracji Harasimowicza, doceniam też wkład pracy włożony w pisanie książki - widać, że Autor przyłożył się do zbadania tematu i dane zawarte w książce zostały rzetelnie sprawdzone. Można się sporo dowiedzieć na temat działania służb operacyjnych i działań ich agentów. Książka zwiększa też świadomość na temat terroryzmu, uświadamiając, że jest to zjawisko, które może dotknąć także nas. Z niecierpliwością czekam na kolejną część przygód pani porucznik, a książkę z czystym sercem polecam.
Porucznik Ewa Górska to piękna kobieta. Nie pod względem fizycznym wprawdzie, a osobowościowym. Jest osobą po przejściach, poharataną, z zawiłą psychiką, o niezbyt idealnym charakterze, a jednak jej umiłowanie prawdy, żelazne zasady i sposób bycia czynią ją piękną osobowością. Jej niepoprawny patriotyzm i dążenie do ujawnienia prawdy za wszelką cenę nie przysparza jej...
Ewa Górska to jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza analityczka polskiego kontrwywiadu. Została zwerbowana do pracy nad głośną sprawą „Olina” (podejrzewano, że taki pseudonim otrzymał Józef Oleksy). Podczas pracy nad tą głośną aferą Górska zostaje wezwana „na dywanik” do szefa, bez uprzedzenia zostaje odsunięta od prowadzonej do tej pory sprawy a jej przełożony kieruje ją na szlak tajnej misji. Jej partnerem zostaje były esbek Tadeusz Kolski. Bardziej niedobranej pary nie można było sobie wyobrazić. Ona działaczka solidarności, pełna wiary w „nową Polskę” i on człowiek zimny, działający przez jakiś czas w SB.
Jednak ten dziwny tandem dokonuje odkryć, których najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie budzi lęk. Komu Ewa Górska może ufać? Kto stoi po jej stronie?
Analityczka i funkcjonariusz są niemal pewni, że w małej miejscowości na Mazurach torturowano terrorystów oskarżonych o zamach na World Trade Center, ale czy to naprawdę możliwe ?
Górska jest pewna jednego: musi odkryć prawdę i doprowadzić do tego, żeby wyszła na jaw. Zrobi to nie zważając na poniesione koszty.
W książce Cezarego Harasimowicza „Miejsce odosobnienia” podobało mi się wszystko. Pięknie prowadzona narracja, bardzo fajne wtrącenia dzięki, którym czułam się jakbym zaglądała do sprawy przez uchylone drzwi, a nie była biernym czytelnikiem. Ze swojej strony doceniam dokładne opisy Mazur, które kocham. Szczytno, Nidzica, Ruciane to zdecydowanie te miejsca, które dokładnie widziałam przed oczami czytając powieść. Historia może nie trzyma w napięciu tak, że nie mogłam zasnąć, ale ponad 370 stron przeczytane w trzy dni mówi swoje.
Polecam wszystkim, którzy lubią gatunek „political fiction” autor w posłowiu stwierdza, że „powieść powstała z inspiracji prawdziwymi wydarzeniami, lecz niektóre fakty i postaci są wytworem wyobraźni autora, a pewne detale zostały zmienione”, niemniej jednak widzimy w książce miejsca i sytuacje, które czasem wywołują stop klatki w głowie i mają mocne odniesienie do rzeczywistości.
Na pewno muszę nadrobić braki w czytaniu innych pozycji tego autora, scenarzysty i dramaturga. „Miejsce odosobnienia” w mojej ocenie zasługuje na solidną piątkę z plusem.
Ewa Górska to jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza analityczka polskiego kontrwywiadu. Została zwerbowana do pracy nad głośną sprawą „Olina” (podejrzewano, że taki pseudonim otrzymał Józef Oleksy). Podczas pracy nad tą głośną aferą Górska zostaje wezwana „na dywanik” do szefa, bez uprzedzenia zostaje odsunięta od prowadzonej do tej pory sprawy a jej przełożony kieruje...
to pierwsza książka Harasimowicza, która wpadła mi w ręce, wg mnie bardzo udana. Dostarcza emocji, napisana świetnym językiem, obrazowa, pobudza wyobraźnie i daje dreszczyk emocji wtedy, kiedy trzeba!!
to pierwsza książka Harasimowicza, która wpadła mi w ręce, wg mnie bardzo udana. Dostarcza emocji, napisana świetnym językiem, obrazowa, pobudza wyobraźnie i daje dreszczyk emocji wtedy, kiedy trzeba!!
to pierwsza ksiązka Harasimowicza, z jaką się spotkalem i zachęciła mnie do zakupienia i przeczytania drugiej (wiem, że w przyszłym roku chyba pojawi się trzecia). Znakomita mroczna, głęboka., mówiąca o naturze ludzkiej w czasach, kiedy każdy ma coś na sumieniu
to pierwsza ksiązka Harasimowicza, z jaką się spotkalem i zachęciła mnie do zakupienia i przeczytania drugiej (wiem, że w przyszłym roku chyba pojawi się trzecia). Znakomita mroczna, głęboka., mówiąca o naturze ludzkiej w czasach, kiedy każdy ma coś na sumieniu
Ewa i Tadeusz. Jacyż oni są piękni, ludzcy, życiowo zniszczeni! Ale nie zniszczeni po skandynawsku, wsobnie, introwertycznie. Górska i Kolski to emocjonalne wulkany, poharatane, nieufne, nieustannie się nawzajem sprawdzające, a chcące sobie ufać, skoro już przyszło im razem pracować. Wśród pokrzykiwania, docinków i wyzwisk, w wyniku których niejedna wrażliwa dusza by się śmiertelnie obraziła, a w najlepszym razie popłakała w wyniku zadanej jej przykrości, czuć między nimi porozumienie połączone z dziwaczną, wręcz masochistyczną troską o to drugie. Masochistyczną, ponieważ, przywykli do samotności i własnych dziwactw Ewa i Tadeusz, odgórnie zostają zmuszeni do współdziałania i partnerstwa. A, co by o nich powiedzieć, to na pewno nie to, że są łatwi we współżyciu. Na kartach Miejsca odosobnienia iskrzy zatem przednio, rzecz jasna nie tylko z powodu charakterów postaci. Płeć, seksualność i niewątpliwa – acz nieco szorstka i w wyniku pędzącej akcji zaniedbana atrakcyjność fizyczna bohaterów (Harasimowicz, ten skubany obserwator, nie daruje Ewie nawet zrogowaceń na piętach, musi o nich wspomnieć!) – robią swoje. Ciągle młode, acz już nie młodzieńcze ciała, zbyt długo skazane były na samotność. Jednakże… I tu Harasimowicz obróci sprawdzony schemat gatunkowy o 180 stopni. Nie napiszę więcej. Bóg rasowej publicystyki i dziennikarskiej chwały, któremu z coraz mniejszą wiarą, acz nadal służę, strącił by mnie za to do piekieł.
Całość do poczytania tu: https://redaktornatropie.pl/2017/01/17/cezary-harasimowicz-miejsce-odosobnienia/#more-2318
Ewa i Tadeusz. Jacyż oni są piękni, ludzcy, życiowo zniszczeni! Ale nie zniszczeni po skandynawsku, wsobnie, introwertycznie. Górska i Kolski to emocjonalne wulkany, poharatane, nieufne, nieustannie się nawzajem sprawdzające, a chcące sobie ufać, skoro już przyszło im razem pracować. Wśród pokrzykiwania, docinków i wyzwisk, w wyniku których niejedna wrażliwa dusza by się...
Z przykrością muszę stwierdzić, że oprócz pomysłu nic w tej książce nie przypadło mi do gustu. Sięgnęłam po nią z ciekawości, spodziewając się fenomenu cyklu Sejf Tomasza Sekielskiego. Stąd zapewne jeszcze większe rozczarowanie. Sporą część zajmuje rys historyczny, który czyni powieść jeszcze bardziej nieprzystępną dla odbiorcy.
Z przykrością muszę stwierdzić, że oprócz pomysłu nic w tej książce nie przypadło mi do gustu. Sięgnęłam po nią z ciekawości, spodziewając się fenomenu cyklu Sejf Tomasza Sekielskiego. Stąd zapewne jeszcze większe rozczarowanie. Sporą część zajmuje rys historyczny, który czyni powieść jeszcze bardziej nieprzystępną dla odbiorcy.
Ciekaw byłem jak znany scenarzysta sprawdzi się w roli autora powieści sensacyjnej.
No cóż, wstydu nie ma, ale też niczego mi nie urwało.
Powieść napisana jest w konwencji political fiction, a autor w zbeletryzowanej formie podjął temat więzienia CIA w Kiejkutach. Zresztą sam tytuł książki to nic innego jak eufemistyczne określenie tego przybytku.
Harasimowicz solidnie przygotował się do tego tematu od strony faktograficznej. Liczne fragmenty opisujące w przystępny sposób "kuchnię" działań operacyjnych służb specjalnych to zdecydowanie największy atut tej książki.
Poza tym jest już średnio. Do samego końca nie przyzwyczaiłem się do dziwnego sposobu narracji. Denerwująca była też momentami główna bohaterka, porucznik Górska, która swoimi błyskotliwymi analizami mogłaby konkurować z jasnowidzem Jackowskim.
Niestety, ani jej, ani samemu autorowi nie starczyło już pomysłu i wyobraźni na przekonujące zakończenie, dlatego po przeczytaniu książki pozostaje uczucie niedosytu.
Powieść jest dowodem na to, że sprawny warsztat literacki nawet wsparty solidnym przygotowaniem teoretycznym nie daje gwarancji sukcesu. Potrzeba jeszcze tego CZEGOŚ, czego tu brakło.
Ciekaw byłem jak znany scenarzysta sprawdzi się w roli autora powieści sensacyjnej.
No cóż, wstydu nie ma, ale też niczego mi nie urwało.
Powieść napisana jest w konwencji political fiction, a autor w zbeletryzowanej formie podjął temat więzienia CIA w Kiejkutach. Zresztą sam tytuł książki to nic innego jak eufemistyczne określenie tego przybytku.
Harasimowicz solidnie...
Cezary Harasimowicz scenarzysta, aktor oraz pisarz, autor niezłego i bardzo rzeczywistego thrillera politycznego rozgrywającego się w Polsce.
Ewa Górska wybitnie zdolna analityczką kontrwywiadu, taka z talentem i nosem dostaje nowe zadanie (po niespodziewanym oderwaniu od innej, istotnej sprawy) oraz partnera, byłego bezpieczniaka, Kolskiego. Współpraca nie jest łatwa, bo od samego początku miedzy nimi aż iskrzy, różnią się jak ogień i woda, a całość oparta jest na dogryzaniu, antagonizmach, spięciach. Czy w takich warunkach da się współpracować?
Problemy mają nie tylko na linii współpracy. Ich zadanie z pozoru łatwe zdaje się komplikować nie z każdym dniem, a godziną,a oni sami znajdują się niespodziewanie w wielkim niebezpieczeństwie.
Fabuła banalna, to fakt. Jednak sporym plusem jest styl narracji, jaki przyjął Harasimowicz oraz umiejscowienie akcji nie tylko w Polsce, ale także w konkretnych realiach, w rzeczywistości i wydarzeniach, które miały miejsce jakiś czas temu. Można się na tym sparzyć, jeżeli autor jest kiepski, źle sobie z rzeczywistością w książce poradzi. Na szczęście Harasimowiczowi udało się to doskonale, a ja w trakcie lektury, w zakresie części wydarzeń miałem wrażenie deja vu (kwestia więzień CIA w Polsce, rozliczenie z minionym systemem, esbecy po 1989 roku i wiele innych spraw).
Dodatkowym atutem są bardzo ciekawie przedstawieni główni bohaterowie (analityczka Ewa i były esbek) oraz atmosfera miedzy nimi, konieczność pilnowania się, rozpracowywania tego drugiego, a jednocześnie konieczność korzystania z wzajemnej pomocy i zastanawiania się na ile można partnerowi zaufać.
Zakończenie ala amerykański thriller, niezłe, ale trochę bym je uzupełnił. Generalnie bardzo ciekawa, dobra książka, niesamowicie realistyczna, lektura z której wiele można się dowiedzieć i nauczyć. Polecam.
Cezary Harasimowicz scenarzysta, aktor oraz pisarz, autor niezłego i bardzo rzeczywistego thrillera politycznego rozgrywającego się w Polsce.
Ewa Górska wybitnie zdolna analityczką kontrwywiadu, taka z talentem i nosem dostaje nowe zadanie (po niespodziewanym oderwaniu od innej, istotnej sprawy) oraz partnera, byłego bezpieczniaka, Kolskiego. Współpraca nie jest łatwa, bo...
Na pewno znacie te emocje, które towarzyszą przy czytaniu świetnej książki, bądź oglądaniu wciągającego filmu. Fabuła wciąga nas totalnie, zapominamy o otaczającym świecie i bez reszty zatapiamy się w wizję pisarza, lub reżysera. Książek pisze się dużo. Wprost proporcjonalna jest także ilość powstających filmów. Ale za ilością nieczęsto idzie jakość. Tak naprawdę niewiele jest książek i filmów, które z ogromnym impetem potrafią nas wbić w fotel, czy inne podłoże, na którym właśnie czytamy książkę, bądź oglądamy film. To prawda, że jest dużo dobrych książek i filmów, ale tylko te naprawdę dobre są wstanie przeorganizować nam czas tak, aby oddać się wyłącznie przyjemności czytania, lub oglądania. Tylko te naprawdę dobre sprawiają, że śledzimy akcję z wypiekami na twarzy, ciekawi czym autor na kolejnych stronach nas jeszcze uraczy. Do grona pozycji, które raczą czytelnika powyższym rodzajem przyjemności z pewnością można zaliczyć „Miejsce odosobnienia” Cezarego Harasimowicza. Dlaczego? Bo „Miejsce odosobnienia” wybija z przyzwyczajeń. Zrozumiałe jest więc, że coś, co jest niesztampowe, będziemy śledzić podekscytowani. Ponadto „Miejsce odosobnienia” funduje czytelnikowi jazdę bez trzymanki jeśli chodzi o zwroty akcji. Są tak samo zaskakujące, jak niesztampowość relacji dwójki bohaterów: Górskiej i Kolskiego. Jeśli sięgnięcie po najnowszą powieść Harasimowicza, możecie liczyć na emocjonalno-intelektualny rollercoaster. Będą wysokie wzniesienia, strome spadki i gwałtowne zakręty. Wasz błędnik oszaleje. Ale tyle o emocjach. Czas przejść do konkretów.
A pierwszym konkretem jest narrator. To przede wszystkim od niego zależy, czy opowiadana historia nas wciągnie. Właściwie można zaryzykować stwierdzenie, że ważniejsze jest to, jak dana historia jest opowiedziana, niż sama historia. Autor zwykle ma do wyboru dwa rodzaje narracji jeśli chodzi o osobę. Harasimowicz wybrał narrację trzecio osobową. Choć podejrzewam, że jeśli zdecydowałby się na pierwszą osobę wyszłoby mu równie przecudnie. Narrator w „Miejscu odosobnienia” jest bowiem znakomitym opowiadaczem. Wręcz rozpieszcza czytelnika. Nawet ten najbardziej wymagający będzie usatysfakcjonowany. A jakie stosuje triki! Do moich ulubionych na pewno przejdzie ten z zawieszaniem akcji i przechodzeniem do innego wątku, często mającego charakter retrospekcji. Skoro już przy retrospekcjach jesteśmy, to należy zwrócić uwagę na kolejne ciekawe rozwiązanie stosowane przez Harasimowicza. Tok narracji bowiem jest przetykany wypisami z akt osobowych bohaterów, ale aby nie były to suche wypiski, autor tuż po wypisie z akt przedstawia nam wydarzenia z przeszłości poszczególnych bohaterów, które miały miejsce w ich prawdziwym życiu. Do tego Harasimowicz jest mistrzem zwodzenia czytelnika, czego owocem są również zwroty akcji. Operuje także ciekawymi porównaniami i spostrzegawczym okiem (uchem, nie przesadzę, gdy powiem, że chyba wszystkimi zmysłami) jeśli chodzi o opis postaci. Gwarantuję. Zakochacie się w narratorze „Miejsca odosobnienia”.
Kolejnym konkretem jest relacja Górska-Kolski. Co za para! On – były esbek, ona – sympatyczka Solidarności. Już ten sam fakt wystarcza, aby tę relację intrygująco ustawić. Dwie strony barykady, dwa światopoglądy. Na tej linii po prostu musi iskrzyć. Ale Harasimowicz nie poprzestaje na tym. Scena, w której bohaterowie postanawiają pójść ze sobą do łóżka jest po prostu genialna. To co się wydarzyło po tym jak zamknęli za sobą drzwi hotelowego pokoju po prostu mnie rozwaliło. Niesztampowość relacji Górska-Kolski jest niezaprzeczalnym faktem. Nieprzekonanych odsyłam oczywiście do powieści.
Konkretne są także realia. Sposób, w jaki odmalowuje je Harasimowicz sprawia, że czytelnik namacalnie czuje, gdzie i do jakiej przestrzeni czasowej pragnie go zabrać autor. Akcja dzieje się na początku lat dwutysięcznych. W kinie leci „Dzień świra”, Polską rządzi SLD.
I teraz jest dobry moment, aby powiedzieć o czym jest „Miejsce odosobnienia”. Jest to powieść z gatunku political fiction. Na tle autentycznych wydarzeń autor snuje opowieść o polskiej transformacji. Wniosek, że od czasów komuny niewiele się zmieniło, byłby mocno przesadzony, ale nie jest też tak kolorowo, jak można sądzić. Polska, o którą walczyła Górska okazuje się bowiem mieć wiele ciemnych stron. Jedną z nich są więzienia CIA, gdzieś w odosobnionym zakątku naszego kraju, w których torturuje się ludzi. „Miejsce odosobnienia” jest więc nie tylko rozrywką na wysokim poziomie lecz również powieścią dotykającą kwestii moralnych oraz będącą obrazem Polski po roku 1989. Przedstawionym do tego tak skrupulatnie, że obcokrajowiec bardzo szybko się w nim połapie. Narrator bowiem nie szczędzi szczegółowych wyjaśnień kwestii, które nam być może są dobrze znane, lecz obcokrajowcom już niekoniecznie.
Lato to bardzo wymagająca pora roku, jeśli chodzi o dobór lektur, a właśnie latem recenzuję „Miejsce odosobnienia” Cezarego Harasimowicza. Wymagająca, ponieważ na dworze jest ciepło, rozprasza nas pogoda i trudno jest się skupić na lekturze. Dlatego jeśli się już na nią decydujemy, to musi to być coś naprawdę dobrego, aby przykuło nas na dłuższy czas do jednego miejsca i wygrało konkurencję na przykład z plażowaniem nad jeziorem, czy innymi letnimi rozrywkami. „Miejsce odosobnienia” jest gwarancją takiej lektury. Polecam więc także na ciepłe dni.
Na pewno znacie te emocje, które towarzyszą przy czytaniu świetnej książki, bądź oglądaniu wciągającego filmu. Fabuła wciąga nas totalnie, zapominamy o otaczającym świecie i bez reszty zatapiamy się w wizję pisarza, lub reżysera. Książek pisze się dużo. Wprost proporcjonalna jest także ilość powstających filmów. Ale za ilością nieczęsto idzie...
Bardzo ciekawa. Stawia znaki zapytania i budzi niepokój. Czy Polska złamała prawo i w Kiejkutach torturowano Talibów z Al-kaidy? Co wiedział ówczesny Prezydent i Premier? Ile osób z najwyższych szczytów władzy wiedziało o tym, co dzieje się w historycznej szkole szpiegów? Inspiracją do napisania tej książki były prawdziwe wydarzenia, ale ile jest w niej prawdy a ile fikcji - musicie ocenić sami. Forma tej książki miała chyba być oryginalna, ale mnie przeszkadzała i uważam, że to była jej słaba strona. Nie mniej jednak, jeśli lubicie spiskowe teorie - warto po nią sięgnąć.
Bardzo ciekawa. Stawia znaki zapytania i budzi niepokój. Czy Polska złamała prawo i w Kiejkutach torturowano Talibów z Al-kaidy? Co wiedział ówczesny Prezydent i Premier? Ile osób z najwyższych szczytów władzy wiedziało o tym, co dzieje się w historycznej szkole szpiegów? Inspiracją do napisania tej książki były prawdziwe wydarzenia, ale ile jest w niej prawdy a ile...
Znany scenarzysta napisał kolejną książkę sensacyjna. Jeśli poprzednia 'Święty chaos' okazała się dużym rozczarowaniem, to obecna napisana jest sprawnie i czyta się wartko. Mamy tu polskie implikacje ataku z 11 września 2001, mocne odwołania do Johna Le Carre. Kanwą fabuły są przygody samotnego szeryfa walczącego przeciw wszechmocnym instytucjom państwa. Książka przynosi też sporo szpiegowskich i technologicznych ciekawostek. Fajna literatura rozrywkowa.
Kilka czynników sprawiło, że czytało mi się tą książkę z wielkim zainteresowaniem. Po pierwsze, mówi się w niej wiele o Wrocławiu, moim mieście. Po drugie, główna bohaterka, porucznik Ewa Górska, nie ukrywa fascynacji jazzem, w szczególności Milesem Davisem, podzielam tą fascynację. Po trzecie, autor jest wielkim miłośnikiem Johna Le Carre, te uczucia również podzielam.
Rzecz cała zaczyna się od zamachu z 9 września 2001, a potem dzieje się w Polsce, mamy wartką akcję odnoszącą się do implikacji tego zamachu dla naszego kraju, więcej zdradzić nie mogę, żeby nie zepsuć przyjemności czytania. Bohaterów jest dwóch: była członkini Solidarności Walczącej, porucznik Ewa Górska z ABW i były zomowiec i esbek Tadeusz Kolski, ta para prowadzi swoje prywatne śledztwo przeciw organom państwa. To taki znany już schemat: samotny i uczciwy szeryf występuje przeciw zorganizowanej i instytucjonalnej machinie zła.
Przy okazji autor popisuje się swoją wiedzą na tematy technologiczne i szpiegowskie: dowiadujemy się m.in. jak można podsłuchiwać rozmowy prowadzone przez komórkę. Poza tym, przy okazji omawiania życiorysów obu protagonistów, dostajemy lekko podany wykład z najnowszej historii Polski od końca lat 70.
Zakończenie przynosi pewne rozczarowanie, razi pewną niejednoznacznością. Jeśli Harasimowicz chce podążać śladami swego mistrza, Le Carre'a, winien zakończyć książkę mocniej, dosadniej, bardziej ponuro. Ale ta drobna krytyka nie zmienia pozytywnej oceny książki bo rzecz cała jest po prostu dobrze napisana, czyta się ją szybko i z zainteresowaniem. Po rozczarowaniu poprzednim 'Świętym chaosem' tegoż autora, ta książka jest miłą niespodzianką.
Znany scenarzysta napisał kolejną książkę sensacyjna. Jeśli poprzednia 'Święty chaos' okazała się dużym rozczarowaniem, to obecna napisana jest sprawnie i czyta się wartko. Mamy tu polskie implikacje ataku z 11 września 2001, mocne odwołania do Johna Le Carre. Kanwą fabuły są przygody samotnego szeryfa walczącego przeciw wszechmocnym instytucjom państwa. Książka przynosi...
Ta książka to policzek wymierzony w intelekt czytelnika.
Autor gubi się w uniwersum, które sam stworzył. W jednym z "wyciągów" z akt osobowych pomieszał nazwiska bohaterów nazywając Tadeusza Górskim, w innym miejscu myli jego stopień nazywając go kapitanem, pomimo, że jest on porucznikiem. A już moim ulubionym fragmentem jest ten, który pozwolę sobie przytoczyć:
"-Z Piotrem? - przerwała jej teściowa. Nigdy nie zdrabniała imienia wnuczka. Żaden "Piotrek", a tym bardziej "Piotruś". - Piotr zostanie z ojcem.
(...)
- Nie oszukuj się. - Głos teściowej brzmiał znów forte. - Dziecka też nie kochasz. (...) Nie jesteś w stanie kochać Piotrka."
Autor ma pamięć złotej rybki, zaprzeczając samemu sobie na przestrzeni trzynastu linijek.
Nieuwaga autora ukazała się również w dialogu, w którym Ewa, będąca oficerem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, w rozmowie ze swoim byłym przełożonym nazywa ośrodek w Starych Kiejkutach "naszym ośrodkiem". Dzieje się to pomimo faktu, że autor wcześniej poinformował czytelnika, że obecnie na tym terenie znajduje się Ośrodek Szkolenia Agencji Wywiadu, i to właśnie ta instytucja posiada prawo własności do tego obiektu i może go nazywać "swoim".
Gdyby jedynym zarzutem do tej książki było niechlujstwo autora dałoby się to jeszcze znieść. Gorzej, że z każdą przeczytaną stroną czytelnik coraz bardziej upewnia się, że autorowi zwyczajnie brakło nie tylko pomysłu na tę opowieść, ale też podstawowej znajomości tematu. Rozczulający jest fragment, w którym autor tłumaczy czytelnikowi, dlaczego bohaterowie nie mogli skorzystać z AutoMapy do wyznaczenia swojej pozycji i wytyczenia trasy. Problem w tym, że nawigacja samochodowa, a już w szczególności taka dostępna na początku XXI wieku jest ODBIORNIKIEM, jeżeli nie funkcjonuje w ramach urządzenia zdolnego do nadawania (na przykład, współcześnie, smartfona), nie jest w stanie przekazać nikomu informacji o swoim położeniu. W sytuacji, w której znajdowali się bohaterowie skorzystanie z GPSa byłoby nie tylko bezpieczniejsze, wbrew twierdzeniom autora, ale także wygodniejsze i bardziej precyzyjne. Inną kwestią jest to, po co bohaterowie właściwie potrzebowali wyznaczyć swoją pozycję na mapie - przez całą historię kręcą się jak kot z pęcherzem i kompletnie nic z tego nie wynika. Jeździli do Starych Kiejkut gubiąc po drodze ogon (który i tak finalnie ich odnajdywał) tylko po to, żeby obejrzeć płot ośrodka. Ośrodka, który dobrze znali, bo oboje przecież uczestniczyli swego czasu w kursie, który odbywał się na jego terenie.
Sposób, w jaki przedstawiona została "betka" również zakrawa o kpinę. Jeżeli bohaterowie prowadzeni byli na podstawie danych z sieci GSM, to odbijanie się za nimi srebrną Toyotą w najgłupszy możliwy sposób kompletnie nie miało sensu. Nawet średnio rozgarnięta obserwacja nie pozwoliłaby sobie na popełnienie tylu błędów, ile popełniło tych dwóch pożal się Boże wywiadowców. Ewa trzykrotnie wyprowadza ich w pole tym samym numerem, to znaczy telefonem do byłego męża. Autorowi kompletnie brakło pomysłu na jakieś nieszablonowe rozwiązanie, które uwiarygodniałoby gubienie ogona przez bohaterów. Inna rzecz, że ten ogon zawsze prędzej czy później magicznie się pojawiał, nawet kiedy Ewa nie przebywała już w towarzystwie Tadeusza, który de facto był dla obserwacji "latarnią".
Niesamowita jest również naiwność, z jaką autor pomylił geniusz z jasnowidzeniem. Wnioski wyciągane przez Ewę nie mają żadnej logicznej podstawy. Są wyciągane nawet nie na podstawie strzępków informacji, tylko totalnego braku informacji. Już sam początek opowieści, w którym bohaterka bez pudła typuje lot, który uderzył w wieżę WTC, podczas kiedy telewizyjni eksperci nie są jeszcze nawet pewni, czy świat ma do czynienia z zamachem, jest zwyczajnie naiwny. O ile pewne założenia przyjęte przez Ewę są stuprocentowo logiczne, o tyle wytypowanie prawidłowego lotu bez sprawdzenia listy lotów danego dnia i naniesienia ich na oś czasu to totalne science fiction. Prawidłowe założenia pozwalałyby na wytypowanie co najmniej kilku potencjalnych tras spełniających wymagane kryteria, a bohaterka tak po prostu celnie zgaduje. I to jest główny problem tej książki - bohaterka jest jasnowidzką, jej wnioski są zawsze prawidłowe, ale wyciągane kompletnie z czapy. To sprawia, że czyta się tę opowieść wyjątkowo opornie.
Napisanie dobrej powieści sensacyjno-szpiegowskiej to nie jest bułka z masłem. Pan Harasimowicz nie podołał zadaniu. Ta opowieść jest jedną z najgłupszych, jakie przeczytałem w życiu.
Ta książka to policzek wymierzony w intelekt czytelnika.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor gubi się w uniwersum, które sam stworzył. W jednym z "wyciągów" z akt osobowych pomieszał nazwiska bohaterów nazywając Tadeusza Górskim, w innym miejscu myli jego stopień nazywając go kapitanem, pomimo, że jest on porucznikiem. A już moim ulubionym fragmentem jest ten, który pozwolę sobie przytoczyć:
"-Z...
Ciekawa, ale nie porywająca. Fajne zwroty akcji, ale bez szału. Dobrze się czytało. Autor ma lekkość pisania co czuć podczas czytania. Z pewnością sięgnę po kolejne książki Harasimowcza.
Ciekawa, ale nie porywająca. Fajne zwroty akcji, ale bez szału. Dobrze się czytało. Autor ma lekkość pisania co czuć podczas czytania. Z pewnością sięgnę po kolejne książki Harasimowcza.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMało wiarygodne to czytadło.
Ustawiłabym na półce z literaturą młodzieżową, jeśli klasyfikować według ambicji fabuły oraz języka.
Może sprawdziłaby się na plaży, gdzie często sięgamy po lektury lekki, czasem nielogiczne czy niekonsekwentne ;)
Mało wiarygodne to czytadło.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUstawiłabym na półce z literaturą młodzieżową, jeśli klasyfikować według ambicji fabuły oraz języka.
Może sprawdziłaby się na plaży, gdzie często sięgamy po lektury lekki, czasem nielogiczne czy niekonsekwentne ;)
Świetnie napisana książka. Początkowo trzeba przyzwyczaić się do nieco sztucznych dialogów, gdy Górska wypytuje swoich rozmówców, ale może tak jest w służbach ;-) Miks fikcji i realnych wydarzeń. Co prawda nie znam realiów, w jakich sprawa Kiejkut i tortur przez CIA dotarła do opinii publicznej, i domyślam się, że książka to w dużej mierze fikcja (więźniowie przewożeni autobusami szkolnymi), a może nie do końca fikcja? Ale udana. Czyta się szybko, akcja wciąga. Polecam.
Świetnie napisana książka. Początkowo trzeba przyzwyczaić się do nieco sztucznych dialogów, gdy Górska wypytuje swoich rozmówców, ale może tak jest w służbach ;-) Miks fikcji i realnych wydarzeń. Co prawda nie znam realiów, w jakich sprawa Kiejkut i tortur przez CIA dotarła do opinii publicznej, i domyślam się, że książka to w dużej mierze fikcja (więźniowie przewożeni...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza część zmagań Ewy Górskiej z brudną polityką, układami, korupcją na szczytach władzy.
Kolejna powieść sensacyjna w dorobku Cezarego Harasimowicza. Dotyka bardzo aktualnych i istotnych problemów trapiących Polskę.
Nie takiego obrotu spraw spodziewała się nasza bohaterka. Wciąż pracowała nad sprawą ''Olina", domniemanego szpiegostwa Józefa Oleksego. Pani porucznik zostaje skierowana do sprawdzenia byłej rosyjskiej bazy wojskowej. Wraz z byłym oficerem SB, Tadeuszem Kolskim, trafia na ślad pewnej afery, niekorzystnej wizerunkowo dla naszego kraju. Oboje mają za sobą nieciekawą przeszłość, przez co są intrygujący i życiowi.
W zasadzie afera ''Olina" nie została gruntownie wyjaśniona. Nie wiemy czy faktycznie były premier RP był rosyjskim szpiegiem, jak upublicznił to Andrzej Milczanowski w grudniu 1995 roku. Tzw. ''józiolenie" o niczym nie zaświadcza. Faktem jest jednak, że Józef Oleksy w latach 1970-1978. współpracował z Agenturalnym Wywiadem Operacyjnym (AWO).Szerzej sprawę tę przedstawił prof. Sławomir Cenckiewicz w monografii ''Długie ramię Moskwy".
Pisarz w barwny sposób ukazuje nam mechanizmy działań służb specjalnych. Nie wszystko tu jest fikcją.
Pierwsza część zmagań Ewy Górskiej z brudną polityką, układami, korupcją na szczytach władzy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna powieść sensacyjna w dorobku Cezarego Harasimowicza. Dotyka bardzo aktualnych i istotnych problemów trapiących Polskę.
Nie takiego obrotu spraw spodziewała się nasza bohaterka. Wciąż pracowała nad sprawą ''Olina", domniemanego szpiegostwa Józefa Oleksego. Pani porucznik...
Cezary Harasimowicz w mojej świadomości funkcjonuje głównie jako partner Grażyny Wolszczak. Jakoś za bardzo nie kojarzę jego dokonań filmowych, ale ja generalnie słabo kojarzę aktorów, a co dopiero scenarzystów. Z pewną taką nieufnością sięgnęłam po „Miejsce odosobnienia” i spotkało mnie bardzo przyjemne rozczarowanie.
Harasimowicz napisał naprawdę przyzwoitą powieść sensacyjną, przetwarzając fakty na bardzo prawdopodobną fabułę, która wciąga czytelnika w wir wydarzeń i sprawia, że wraz z bohaterami gubi się on w gąszczu domysłów i niepewności. Główni protagoniści – Ewa Górska i Tadeusz Kolski – to naprawdę ciężkie przypadki o popieprzonej (to jest naprawdę jedyny właściwy epitet w tym miejscu) przeszłości. Wepchnięci w wartki nurt wydarzeń, dzielnie stawiają czoła wszelkim przeciwnościom i mierzą się ze swoimi demonami.
„Miejsce odosobnienia” to typowa powieść sensacyjna spod znaku politycznych zawirowań, służb specjalnych, układów, układzików i władców marionetek, którym czasami kukiełki spod kontroli się wymykają. Harasimowicz w zręczny sposób wykorzystał różnorakie afery polityczne ostatnich lat i bardzo plastycznie przedstawia kulisy wszelkich działań służb specjalnych. Jako, że jest to dla mnie terra incognita, łyknęłam jego wersję jak młody pelikan i naprawdę polecam tę powieść.
Cezary Harasimowicz w mojej świadomości funkcjonuje głównie jako partner Grażyny Wolszczak. Jakoś za bardzo nie kojarzę jego dokonań filmowych, ale ja generalnie słabo kojarzę aktorów, a co dopiero scenarzystów. Z pewną taką nieufnością sięgnęłam po „Miejsce odosobnienia” i spotkało mnie bardzo przyjemne rozczarowanie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHarasimowicz napisał naprawdę przyzwoitą powieść...
Jest to pierwsza książka Harasimowicza jaką miałam okazję przeczytać ale niestety nie zrobiła na mnie dużego wrażenia.
Ewa Górska próbuje udowodnić, że w Polsce jest więzienie CIA, gdzie torturuje się ludzi.
Duża część książki to zarys historyczny ale były momenty w których czytało się z dużym zainteresowaniem.
Jest to pierwsza książka Harasimowicza jaką miałam okazję przeczytać ale niestety nie zrobiła na mnie dużego wrażenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEwa Górska próbuje udowodnić, że w Polsce jest więzienie CIA, gdzie torturuje się ludzi.
Duża część książki to zarys historyczny ale były momenty w których czytało się z dużym zainteresowaniem.
Książkę otrzymałem w prezencie. Jak najwięcej takich podarków.
Książkę otrzymałem w prezencie. Jak najwięcej takich podarków.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPorucznik Ewa Górska to piękna kobieta. Nie pod względem fizycznym wprawdzie, a osobowościowym. Jest osobą po przejściach, poharataną, z zawiłą psychiką, o niezbyt idealnym charakterze, a jednak jej umiłowanie prawdy, żelazne zasady i sposób bycia czynią ją piękną osobowością. Jej niepoprawny patriotyzm i dążenie do ujawnienia prawdy za wszelką cenę nie przysparza jej przyjaciół. Znałem wprawdzie dalszą część losów bohaterki, bo najpierw sięgnąłem po drugą z serii książkę, ale to wcale nie zepsuło mi wrażeń z lektury. Książkę czyta się jednym tchem, bardzo przypadł mi do gustu sposób narracji Harasimowicza, doceniam też wkład pracy włożony w pisanie książki - widać, że Autor przyłożył się do zbadania tematu i dane zawarte w książce zostały rzetelnie sprawdzone. Można się sporo dowiedzieć na temat działania służb operacyjnych i działań ich agentów. Książka zwiększa też świadomość na temat terroryzmu, uświadamiając, że jest to zjawisko, które może dotknąć także nas. Z niecierpliwością czekam na kolejną część przygód pani porucznik, a książkę z czystym sercem polecam.
Porucznik Ewa Górska to piękna kobieta. Nie pod względem fizycznym wprawdzie, a osobowościowym. Jest osobą po przejściach, poharataną, z zawiłą psychiką, o niezbyt idealnym charakterze, a jednak jej umiłowanie prawdy, żelazne zasady i sposób bycia czynią ją piękną osobowością. Jej niepoprawny patriotyzm i dążenie do ujawnienia prawdy za wszelką cenę nie przysparza jej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEwa Górska to jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza analityczka polskiego kontrwywiadu. Została zwerbowana do pracy nad głośną sprawą „Olina” (podejrzewano, że taki pseudonim otrzymał Józef Oleksy). Podczas pracy nad tą głośną aferą Górska zostaje wezwana „na dywanik” do szefa, bez uprzedzenia zostaje odsunięta od prowadzonej do tej pory sprawy a jej przełożony kieruje ją na szlak tajnej misji. Jej partnerem zostaje były esbek Tadeusz Kolski. Bardziej niedobranej pary nie można było sobie wyobrazić. Ona działaczka solidarności, pełna wiary w „nową Polskę” i on człowiek zimny, działający przez jakiś czas w SB.
Jednak ten dziwny tandem dokonuje odkryć, których najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie budzi lęk. Komu Ewa Górska może ufać? Kto stoi po jej stronie?
Analityczka i funkcjonariusz są niemal pewni, że w małej miejscowości na Mazurach torturowano terrorystów oskarżonych o zamach na World Trade Center, ale czy to naprawdę możliwe ?
Górska jest pewna jednego: musi odkryć prawdę i doprowadzić do tego, żeby wyszła na jaw. Zrobi to nie zważając na poniesione koszty.
W książce Cezarego Harasimowicza „Miejsce odosobnienia” podobało mi się wszystko. Pięknie prowadzona narracja, bardzo fajne wtrącenia dzięki, którym czułam się jakbym zaglądała do sprawy przez uchylone drzwi, a nie była biernym czytelnikiem. Ze swojej strony doceniam dokładne opisy Mazur, które kocham. Szczytno, Nidzica, Ruciane to zdecydowanie te miejsca, które dokładnie widziałam przed oczami czytając powieść. Historia może nie trzyma w napięciu tak, że nie mogłam zasnąć, ale ponad 370 stron przeczytane w trzy dni mówi swoje.
Polecam wszystkim, którzy lubią gatunek „political fiction” autor w posłowiu stwierdza, że „powieść powstała z inspiracji prawdziwymi wydarzeniami, lecz niektóre fakty i postaci są wytworem wyobraźni autora, a pewne detale zostały zmienione”, niemniej jednak widzimy w książce miejsca i sytuacje, które czasem wywołują stop klatki w głowie i mają mocne odniesienie do rzeczywistości.
Na pewno muszę nadrobić braki w czytaniu innych pozycji tego autora, scenarzysty i dramaturga. „Miejsce odosobnienia” w mojej ocenie zasługuje na solidną piątkę z plusem.
Ewa Górska to jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza analityczka polskiego kontrwywiadu. Została zwerbowana do pracy nad głośną sprawą „Olina” (podejrzewano, że taki pseudonim otrzymał Józef Oleksy). Podczas pracy nad tą głośną aferą Górska zostaje wezwana „na dywanik” do szefa, bez uprzedzenia zostaje odsunięta od prowadzonej do tej pory sprawy a jej przełożony kieruje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toto pierwsza książka Harasimowicza, która wpadła mi w ręce, wg mnie bardzo udana. Dostarcza emocji, napisana świetnym językiem, obrazowa, pobudza wyobraźnie i daje dreszczyk emocji wtedy, kiedy trzeba!!
to pierwsza książka Harasimowicza, która wpadła mi w ręce, wg mnie bardzo udana. Dostarcza emocji, napisana świetnym językiem, obrazowa, pobudza wyobraźnie i daje dreszczyk emocji wtedy, kiedy trzeba!!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toto pierwsza ksiązka Harasimowicza, z jaką się spotkalem i zachęciła mnie do zakupienia i przeczytania drugiej (wiem, że w przyszłym roku chyba pojawi się trzecia). Znakomita mroczna, głęboka., mówiąca o naturze ludzkiej w czasach, kiedy każdy ma coś na sumieniu
to pierwsza ksiązka Harasimowicza, z jaką się spotkalem i zachęciła mnie do zakupienia i przeczytania drugiej (wiem, że w przyszłym roku chyba pojawi się trzecia). Znakomita mroczna, głęboka., mówiąca o naturze ludzkiej w czasach, kiedy każdy ma coś na sumieniu
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEwa i Tadeusz. Jacyż oni są piękni, ludzcy, życiowo zniszczeni! Ale nie zniszczeni po skandynawsku, wsobnie, introwertycznie. Górska i Kolski to emocjonalne wulkany, poharatane, nieufne, nieustannie się nawzajem sprawdzające, a chcące sobie ufać, skoro już przyszło im razem pracować. Wśród pokrzykiwania, docinków i wyzwisk, w wyniku których niejedna wrażliwa dusza by się śmiertelnie obraziła, a w najlepszym razie popłakała w wyniku zadanej jej przykrości, czuć między nimi porozumienie połączone z dziwaczną, wręcz masochistyczną troską o to drugie. Masochistyczną, ponieważ, przywykli do samotności i własnych dziwactw Ewa i Tadeusz, odgórnie zostają zmuszeni do współdziałania i partnerstwa. A, co by o nich powiedzieć, to na pewno nie to, że są łatwi we współżyciu. Na kartach Miejsca odosobnienia iskrzy zatem przednio, rzecz jasna nie tylko z powodu charakterów postaci. Płeć, seksualność i niewątpliwa – acz nieco szorstka i w wyniku pędzącej akcji zaniedbana atrakcyjność fizyczna bohaterów (Harasimowicz, ten skubany obserwator, nie daruje Ewie nawet zrogowaceń na piętach, musi o nich wspomnieć!) – robią swoje. Ciągle młode, acz już nie młodzieńcze ciała, zbyt długo skazane były na samotność. Jednakże… I tu Harasimowicz obróci sprawdzony schemat gatunkowy o 180 stopni. Nie napiszę więcej. Bóg rasowej publicystyki i dziennikarskiej chwały, któremu z coraz mniejszą wiarą, acz nadal służę, strącił by mnie za to do piekieł.
Całość do poczytania tu: https://redaktornatropie.pl/2017/01/17/cezary-harasimowicz-miejsce-odosobnienia/#more-2318
Ewa i Tadeusz. Jacyż oni są piękni, ludzcy, życiowo zniszczeni! Ale nie zniszczeni po skandynawsku, wsobnie, introwertycznie. Górska i Kolski to emocjonalne wulkany, poharatane, nieufne, nieustannie się nawzajem sprawdzające, a chcące sobie ufać, skoro już przyszło im razem pracować. Wśród pokrzykiwania, docinków i wyzwisk, w wyniku których niejedna wrażliwa dusza by się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tobardzo dobra książka, czyta się ją bardzo sprawnie
bardzo dobra książka, czyta się ją bardzo sprawnie
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ przykrością muszę stwierdzić, że oprócz pomysłu nic w tej książce nie przypadło mi do gustu. Sięgnęłam po nią z ciekawości, spodziewając się fenomenu cyklu Sejf Tomasza Sekielskiego. Stąd zapewne jeszcze większe rozczarowanie. Sporą część zajmuje rys historyczny, który czyni powieść jeszcze bardziej nieprzystępną dla odbiorcy.
Z przykrością muszę stwierdzić, że oprócz pomysłu nic w tej książce nie przypadło mi do gustu. Sięgnęłam po nią z ciekawości, spodziewając się fenomenu cyklu Sejf Tomasza Sekielskiego. Stąd zapewne jeszcze większe rozczarowanie. Sporą część zajmuje rys historyczny, który czyni powieść jeszcze bardziej nieprzystępną dla odbiorcy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekaw byłem jak znany scenarzysta sprawdzi się w roli autora powieści sensacyjnej.
No cóż, wstydu nie ma, ale też niczego mi nie urwało.
Powieść napisana jest w konwencji political fiction, a autor w zbeletryzowanej formie podjął temat więzienia CIA w Kiejkutach. Zresztą sam tytuł książki to nic innego jak eufemistyczne określenie tego przybytku.
Harasimowicz solidnie przygotował się do tego tematu od strony faktograficznej. Liczne fragmenty opisujące w przystępny sposób "kuchnię" działań operacyjnych służb specjalnych to zdecydowanie największy atut tej książki.
Poza tym jest już średnio. Do samego końca nie przyzwyczaiłem się do dziwnego sposobu narracji. Denerwująca była też momentami główna bohaterka, porucznik Górska, która swoimi błyskotliwymi analizami mogłaby konkurować z jasnowidzem Jackowskim.
Niestety, ani jej, ani samemu autorowi nie starczyło już pomysłu i wyobraźni na przekonujące zakończenie, dlatego po przeczytaniu książki pozostaje uczucie niedosytu.
Powieść jest dowodem na to, że sprawny warsztat literacki nawet wsparty solidnym przygotowaniem teoretycznym nie daje gwarancji sukcesu. Potrzeba jeszcze tego CZEGOŚ, czego tu brakło.
Ciekaw byłem jak znany scenarzysta sprawdzi się w roli autora powieści sensacyjnej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo cóż, wstydu nie ma, ale też niczego mi nie urwało.
Powieść napisana jest w konwencji political fiction, a autor w zbeletryzowanej formie podjął temat więzienia CIA w Kiejkutach. Zresztą sam tytuł książki to nic innego jak eufemistyczne określenie tego przybytku.
Harasimowicz solidnie...
Cezary Harasimowicz scenarzysta, aktor oraz pisarz, autor niezłego i bardzo rzeczywistego thrillera politycznego rozgrywającego się w Polsce.
Ewa Górska wybitnie zdolna analityczką kontrwywiadu, taka z talentem i nosem dostaje nowe zadanie (po niespodziewanym oderwaniu od innej, istotnej sprawy) oraz partnera, byłego bezpieczniaka, Kolskiego. Współpraca nie jest łatwa, bo od samego początku miedzy nimi aż iskrzy, różnią się jak ogień i woda, a całość oparta jest na dogryzaniu, antagonizmach, spięciach. Czy w takich warunkach da się współpracować?
Problemy mają nie tylko na linii współpracy. Ich zadanie z pozoru łatwe zdaje się komplikować nie z każdym dniem, a godziną,a oni sami znajdują się niespodziewanie w wielkim niebezpieczeństwie.
Fabuła banalna, to fakt. Jednak sporym plusem jest styl narracji, jaki przyjął Harasimowicz oraz umiejscowienie akcji nie tylko w Polsce, ale także w konkretnych realiach, w rzeczywistości i wydarzeniach, które miały miejsce jakiś czas temu. Można się na tym sparzyć, jeżeli autor jest kiepski, źle sobie z rzeczywistością w książce poradzi. Na szczęście Harasimowiczowi udało się to doskonale, a ja w trakcie lektury, w zakresie części wydarzeń miałem wrażenie deja vu (kwestia więzień CIA w Polsce, rozliczenie z minionym systemem, esbecy po 1989 roku i wiele innych spraw).
Dodatkowym atutem są bardzo ciekawie przedstawieni główni bohaterowie (analityczka Ewa i były esbek) oraz atmosfera miedzy nimi, konieczność pilnowania się, rozpracowywania tego drugiego, a jednocześnie konieczność korzystania z wzajemnej pomocy i zastanawiania się na ile można partnerowi zaufać.
Zakończenie ala amerykański thriller, niezłe, ale trochę bym je uzupełnił. Generalnie bardzo ciekawa, dobra książka, niesamowicie realistyczna, lektura z której wiele można się dowiedzieć i nauczyć. Polecam.
Cezary Harasimowicz scenarzysta, aktor oraz pisarz, autor niezłego i bardzo rzeczywistego thrillera politycznego rozgrywającego się w Polsce.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEwa Górska wybitnie zdolna analityczką kontrwywiadu, taka z talentem i nosem dostaje nowe zadanie (po niespodziewanym oderwaniu od innej, istotnej sprawy) oraz partnera, byłego bezpieczniaka, Kolskiego. Współpraca nie jest łatwa, bo...
Więźniowie CIA w Polsce
Na pewno znacie te emocje, które towarzyszą przy czytaniu świetnej książki, bądź oglądaniu wciągającego filmu. Fabuła wciąga nas totalnie, zapominamy o otaczającym świecie i bez reszty zatapiamy się w wizję pisarza, lub reżysera. Książek pisze się dużo. Wprost proporcjonalna jest także ilość powstających filmów. Ale za ilością nieczęsto idzie jakość. Tak naprawdę niewiele jest książek i filmów, które z ogromnym impetem potrafią nas wbić w fotel, czy inne podłoże, na którym właśnie czytamy książkę, bądź oglądamy film. To prawda, że jest dużo dobrych książek i filmów, ale tylko te naprawdę dobre są wstanie przeorganizować nam czas tak, aby oddać się wyłącznie przyjemności czytania, lub oglądania. Tylko te naprawdę dobre sprawiają, że śledzimy akcję z wypiekami na twarzy, ciekawi czym autor na kolejnych stronach nas jeszcze uraczy. Do grona pozycji, które raczą czytelnika powyższym rodzajem przyjemności z pewnością można zaliczyć „Miejsce odosobnienia” Cezarego Harasimowicza. Dlaczego? Bo „Miejsce odosobnienia” wybija z przyzwyczajeń. Zrozumiałe jest więc, że coś, co jest niesztampowe, będziemy śledzić podekscytowani. Ponadto „Miejsce odosobnienia” funduje czytelnikowi jazdę bez trzymanki jeśli chodzi o zwroty akcji. Są tak samo zaskakujące, jak niesztampowość relacji dwójki bohaterów: Górskiej i Kolskiego. Jeśli sięgnięcie po najnowszą powieść Harasimowicza, możecie liczyć na emocjonalno-intelektualny rollercoaster. Będą wysokie wzniesienia, strome spadki i gwałtowne zakręty. Wasz błędnik oszaleje. Ale tyle o emocjach. Czas przejść do konkretów.
A pierwszym konkretem jest narrator. To przede wszystkim od niego zależy, czy opowiadana historia nas wciągnie. Właściwie można zaryzykować stwierdzenie, że ważniejsze jest to, jak dana historia jest opowiedziana, niż sama historia. Autor zwykle ma do wyboru dwa rodzaje narracji jeśli chodzi o osobę. Harasimowicz wybrał narrację trzecio osobową. Choć podejrzewam, że jeśli zdecydowałby się na pierwszą osobę wyszłoby mu równie przecudnie. Narrator w „Miejscu odosobnienia” jest bowiem znakomitym opowiadaczem. Wręcz rozpieszcza czytelnika. Nawet ten najbardziej wymagający będzie usatysfakcjonowany. A jakie stosuje triki! Do moich ulubionych na pewno przejdzie ten z zawieszaniem akcji i przechodzeniem do innego wątku, często mającego charakter retrospekcji. Skoro już przy retrospekcjach jesteśmy, to należy zwrócić uwagę na kolejne ciekawe rozwiązanie stosowane przez Harasimowicza. Tok narracji bowiem jest przetykany wypisami z akt osobowych bohaterów, ale aby nie były to suche wypiski, autor tuż po wypisie z akt przedstawia nam wydarzenia z przeszłości poszczególnych bohaterów, które miały miejsce w ich prawdziwym życiu. Do tego Harasimowicz jest mistrzem zwodzenia czytelnika, czego owocem są również zwroty akcji. Operuje także ciekawymi porównaniami i spostrzegawczym okiem (uchem, nie przesadzę, gdy powiem, że chyba wszystkimi zmysłami) jeśli chodzi o opis postaci. Gwarantuję. Zakochacie się w narratorze „Miejsca odosobnienia”.
Kolejnym konkretem jest relacja Górska-Kolski. Co za para! On – były esbek, ona – sympatyczka Solidarności. Już ten sam fakt wystarcza, aby tę relację intrygująco ustawić. Dwie strony barykady, dwa światopoglądy. Na tej linii po prostu musi iskrzyć. Ale Harasimowicz nie poprzestaje na tym. Scena, w której bohaterowie postanawiają pójść ze sobą do łóżka jest po prostu genialna. To co się wydarzyło po tym jak zamknęli za sobą drzwi hotelowego pokoju po prostu mnie rozwaliło. Niesztampowość relacji Górska-Kolski jest niezaprzeczalnym faktem. Nieprzekonanych odsyłam oczywiście do powieści.
Konkretne są także realia. Sposób, w jaki odmalowuje je Harasimowicz sprawia, że czytelnik namacalnie czuje, gdzie i do jakiej przestrzeni czasowej pragnie go zabrać autor. Akcja dzieje się na początku lat dwutysięcznych. W kinie leci „Dzień świra”, Polską rządzi SLD.
I teraz jest dobry moment, aby powiedzieć o czym jest „Miejsce odosobnienia”. Jest to powieść z gatunku political fiction. Na tle autentycznych wydarzeń autor snuje opowieść o polskiej transformacji. Wniosek, że od czasów komuny niewiele się zmieniło, byłby mocno przesadzony, ale nie jest też tak kolorowo, jak można sądzić. Polska, o którą walczyła Górska okazuje się bowiem mieć wiele ciemnych stron. Jedną z nich są więzienia CIA, gdzieś w odosobnionym zakątku naszego kraju, w których torturuje się ludzi. „Miejsce odosobnienia” jest więc nie tylko rozrywką na wysokim poziomie lecz również powieścią dotykającą kwestii moralnych oraz będącą obrazem Polski po roku 1989. Przedstawionym do tego tak skrupulatnie, że obcokrajowiec bardzo szybko się w nim połapie. Narrator bowiem nie szczędzi szczegółowych wyjaśnień kwestii, które nam być może są dobrze znane, lecz obcokrajowcom już niekoniecznie.
Lato to bardzo wymagająca pora roku, jeśli chodzi o dobór lektur, a właśnie latem recenzuję „Miejsce odosobnienia” Cezarego Harasimowicza. Wymagająca, ponieważ na dworze jest ciepło, rozprasza nas pogoda i trudno jest się skupić na lekturze. Dlatego jeśli się już na nią decydujemy, to musi to być coś naprawdę dobrego, aby przykuło nas na dłuższy czas do jednego miejsca i wygrało konkurencję na przykład z plażowaniem nad jeziorem, czy innymi letnimi rozrywkami. „Miejsce odosobnienia” jest gwarancją takiej lektury. Polecam więc także na ciepłe dni.
Ewelina Dyda
Blog:
http://poczytajnia.wordpress.com/
Facebook:
https://www.facebook.com/recenzjeliterackie
Instagram:
https://instagram.com/poczytajnia/
Więźniowie CIA w Polsce
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa pewno znacie te emocje, które towarzyszą przy czytaniu świetnej książki, bądź oglądaniu wciągającego filmu. Fabuła wciąga nas totalnie, zapominamy o otaczającym świecie i bez reszty zatapiamy się w wizję pisarza, lub reżysera. Książek pisze się dużo. Wprost proporcjonalna jest także ilość powstających filmów. Ale za ilością nieczęsto idzie...
Bardzo ciekawa. Stawia znaki zapytania i budzi niepokój. Czy Polska złamała prawo i w Kiejkutach torturowano Talibów z Al-kaidy? Co wiedział ówczesny Prezydent i Premier? Ile osób z najwyższych szczytów władzy wiedziało o tym, co dzieje się w historycznej szkole szpiegów? Inspiracją do napisania tej książki były prawdziwe wydarzenia, ale ile jest w niej prawdy a ile fikcji - musicie ocenić sami. Forma tej książki miała chyba być oryginalna, ale mnie przeszkadzała i uważam, że to była jej słaba strona. Nie mniej jednak, jeśli lubicie spiskowe teorie - warto po nią sięgnąć.
Bardzo ciekawa. Stawia znaki zapytania i budzi niepokój. Czy Polska złamała prawo i w Kiejkutach torturowano Talibów z Al-kaidy? Co wiedział ówczesny Prezydent i Premier? Ile osób z najwyższych szczytów władzy wiedziało o tym, co dzieje się w historycznej szkole szpiegów? Inspiracją do napisania tej książki były prawdziwe wydarzenia, ale ile jest w niej prawdy a ile...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnany scenarzysta napisał kolejną książkę sensacyjna. Jeśli poprzednia 'Święty chaos' okazała się dużym rozczarowaniem, to obecna napisana jest sprawnie i czyta się wartko. Mamy tu polskie implikacje ataku z 11 września 2001, mocne odwołania do Johna Le Carre. Kanwą fabuły są przygody samotnego szeryfa walczącego przeciw wszechmocnym instytucjom państwa. Książka przynosi też sporo szpiegowskich i technologicznych ciekawostek. Fajna literatura rozrywkowa.
Kilka czynników sprawiło, że czytało mi się tą książkę z wielkim zainteresowaniem. Po pierwsze, mówi się w niej wiele o Wrocławiu, moim mieście. Po drugie, główna bohaterka, porucznik Ewa Górska, nie ukrywa fascynacji jazzem, w szczególności Milesem Davisem, podzielam tą fascynację. Po trzecie, autor jest wielkim miłośnikiem Johna Le Carre, te uczucia również podzielam.
Rzecz cała zaczyna się od zamachu z 9 września 2001, a potem dzieje się w Polsce, mamy wartką akcję odnoszącą się do implikacji tego zamachu dla naszego kraju, więcej zdradzić nie mogę, żeby nie zepsuć przyjemności czytania. Bohaterów jest dwóch: była członkini Solidarności Walczącej, porucznik Ewa Górska z ABW i były zomowiec i esbek Tadeusz Kolski, ta para prowadzi swoje prywatne śledztwo przeciw organom państwa. To taki znany już schemat: samotny i uczciwy szeryf występuje przeciw zorganizowanej i instytucjonalnej machinie zła.
Przy okazji autor popisuje się swoją wiedzą na tematy technologiczne i szpiegowskie: dowiadujemy się m.in. jak można podsłuchiwać rozmowy prowadzone przez komórkę. Poza tym, przy okazji omawiania życiorysów obu protagonistów, dostajemy lekko podany wykład z najnowszej historii Polski od końca lat 70.
Zakończenie przynosi pewne rozczarowanie, razi pewną niejednoznacznością. Jeśli Harasimowicz chce podążać śladami swego mistrza, Le Carre'a, winien zakończyć książkę mocniej, dosadniej, bardziej ponuro. Ale ta drobna krytyka nie zmienia pozytywnej oceny książki bo rzecz cała jest po prostu dobrze napisana, czyta się ją szybko i z zainteresowaniem. Po rozczarowaniu poprzednim 'Świętym chaosem' tegoż autora, ta książka jest miłą niespodzianką.
Znany scenarzysta napisał kolejną książkę sensacyjna. Jeśli poprzednia 'Święty chaos' okazała się dużym rozczarowaniem, to obecna napisana jest sprawnie i czyta się wartko. Mamy tu polskie implikacje ataku z 11 września 2001, mocne odwołania do Johna Le Carre. Kanwą fabuły są przygody samotnego szeryfa walczącego przeciw wszechmocnym instytucjom państwa. Książka przynosi...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to