Tytuł od razu przywodzi na myśl Toshiro Mifune – wcielenie samuraja idealnego z filmów Kurosawy. I biorąc pod uwagę fakt, że głównym bohaterem jest mechanicznych „japoński” bushi walczący kataną na pewno jest to ukłon w stronę tej gwiazdy kina japońskiego. Zainteresowało mnie także posłowie owiana całunem klątwy opowieść jak to każdy magazyn, w którym ukazał się fragment tego komiksu, kończył swoją działalność. I tak to zanurzyłem się w świecie wiktoriańskiej Anglii, w świecie steampunkowych parowych czołgów, w mrocznym Manchesterze, w którym Toshiro musi zmierzyć się z ludźmi zamienionymi w zombie przez tajemnicze istoty z innego wymiaru. Ujęcia tego komiksu są iście filmowe. Niektóre kadry wprost genialne (także dialogi). Kolorystyka podkreśla katastroficzną atmosferę tego świata. Mrok rządzi, a w obronie ludzi staje tytułowy bohater i równie tajemniczy Bob Żywe Srebro. Czego chcieć więcej? A jednak steampunk to chyba nie mój świat, albo czegoś mi brak w Toshiro... nie skradł mojej duszy. Ale daję mu szansę, może następnym razem.
Tytuł od razu przywodzi na myśl Toshiro Mifune – wcielenie samuraja idealnego z filmów Kurosawy. I biorąc pod uwagę fakt, że głównym bohaterem jest mechanicznych „japoński” bushi walczący kataną na pewno jest to ukłon w stronę tej gwiazdy kina japońskiego. Zainteresowało mnie także posłowie owiana całunem klątwy opowieść jak to każdy magazyn, w którym ukazał się fragment...
Rewelacja! Świetny pomysł na głównego bohatera i bardzo ciekawie wymyślone i przedstawione miejsce akcji. Komiks momentalnie wciąga i praktycznie sam się czyta. Czego tu nie ma? Steampunk, mechaniczny samuraj, zombiaki, istoty z innego świata, RAF, sterowce... Rysunki dość ciekawe - przyjęta konwencja idealnie wpasowała się w klimat opowieści, choć momentami było trochę zbyt ciemno. Dwa spore minusy: za niewykorzystany potencjał świata, czyli steampunkowa alternatywna rzeczywistość, o której niewiele się dowiadujemy oraz za bardzo pobieżne przedstawienie głównego bohatera, bo tak naprawdę nie wiadomo jak jest zbudowany, na jakiej zasadzie działa i dlaczego robi to co robi). Polecam!
Rewelacja! Świetny pomysł na głównego bohatera i bardzo ciekawie wymyślone i przedstawione miejsce akcji. Komiks momentalnie wciąga i praktycznie sam się czyta. Czego tu nie ma? Steampunk, mechaniczny samuraj, zombiaki, istoty z innego świata, RAF, sterowce... Rysunki dość ciekawe - przyjęta konwencja idealnie wpasowała się w klimat opowieści, choć momentami było trochę...
Choć lubię steampunk, samurajów i mrok to "Toshiro" mnie niczym nie ujął, a wręcz odwrotnie. Ma męczącą oko kreskę, w której wszytkie postacie poza głównym bohaterem wyglądają tak samo. W kadrach panuje chaos. 90% to krwiste rozbryzgi i walki, w których nie wiadomo kto się bije i o co. Scenariusz miał potencjał, doceniam próby wplecenia cyberpunkowych filozofii ale historia jest mocno mdła, nużąca i zupełnie niewciągająca. Szkoda, że rysownik nie zostawił tego w formie czarno-białych szkiców bo te w posłowiu wyglądają o wiele lepiej niż finalny kolor.
Choć lubię steampunk, samurajów i mrok to "Toshiro" mnie niczym nie ujął, a wręcz odwrotnie. Ma męczącą oko kreskę, w której wszytkie postacie poza głównym bohaterem wyglądają tak samo. W kadrach panuje chaos. 90% to krwiste rozbryzgi i walki, w których nie wiadomo kto się bije i o co. Scenariusz miał potencjał, doceniam próby wplecenia cyberpunkowych filozofii ale historia...
Postać mechanicznego samuraja Toshiro stworzona przez Januasza Pawlaka przewinęła się na łamach magazynów „Produkt”, „Pirat”, „Tfur”, a także w komiksie „Josephine – Tchnienie Czarnego Lądu”. W 2014 r. pracami polskiego artysty zainteresował się amerykański scenarzysta komiksowy Jai Nitz. Wspólnie postanowili stworzyć nową historię o Toshiro, która oryginalnie została opublikowana przez Dark Horse Comics. W 2015 r. po polsku opublikowała ją Kultura Gniewu. Jak wypada ta koprodukcja?
Akcja rozgrywa się w drugiej połowie XIX w. Mechaniczny samuraj Toshiro razem z poszukiwaczem przygód Roberem Fultonem zajmują się zagrożeniem ze strony Meduz, nadnaturalnych istot grasujących w Wielkiej Brytanii. Wkrótce okaże się, że to tylko czubek góry lodowej.
Świat przedstawiony to klasyczny XIX w. z domieszką steampunku i grozy. Niezwykłe wynalazki i nadnaturalne elementy nie są tu powszechne, ale też zwykli ludzie są świadomi ich istnienia. Większość informacji, za wyjątkiem genezy Toshiro, jest tu dawkowana stopniowo. Czytelnik odkrywa ten świat wraz z rozwojem fabuły. Dzięki temu nie czuje się tym przytłoczony.
Pod względem fabuły odczuwałem pewne podobieństwa z Hellboyem. Główny bohater jest jednocześnie przybyszem „z innego świata”. Szybko okazuje się, że odgrywa tu większą rolę niżby chciał. Jednakże tutaj postacie drugoplanowe i antagoniści są mniej jednoznaczni moralnie. Równie zakończenie jest nie do końca jasne i pozostawię furtkę dla kontynuacji.
Rysunki Janusza Pawlaka bardzo kojarzyły mi się z pracami Mike’a Mignoli. Postacie w jego wykonaniu są dosyć kanciaste. Dominują tu ciemne barwy z kontrastującą czerwienią krwi. Nie podobało mi się jednak jak rysowane były meduzy – wyglądają bardzo niestarannie.
Ogólnie jest to bardzo przyzwoita historia, z którą warto się zapoznać. Z chęcią zapoznam się z kontynuacją, jeśli powstanie.
Postać mechanicznego samuraja Toshiro stworzona przez Januasza Pawlaka przewinęła się na łamach magazynów „Produkt”, „Pirat”, „Tfur”, a także w komiksie „Josephine – Tchnienie Czarnego Lądu”. W 2014 r. pracami polskiego artysty zainteresował się amerykański scenarzysta komiksowy Jai Nitz. Wspólnie postanowili stworzyć nową historię o Toshiro, która oryginalnie została...
Meduzy, zombiaki, mechaniczny samouraj, silnik Whitneya-Quanzhen, 19-wieczna Anglia... Trochę Mignoli, trochę Rebelki, ciemne barwy, mnóstwo krwi i sekwencje kadrów, które momentami były zbyt chaotyczne i nieczytelne. Generalnie ok, ale pewnie szybko o tym zapomnę
Meduzy, zombiaki, mechaniczny samouraj, silnik Whitneya-Quanzhen, 19-wieczna Anglia... Trochę Mignoli, trochę Rebelki, ciemne barwy, mnóstwo krwi i sekwencje kadrów, które momentami były zbyt chaotyczne i nieczytelne. Generalnie ok, ale pewnie szybko o tym zapomnę
Rysunki bardzo ładne. Trzymam kciuki, za dalsze projekty naszego rodaka. Na pewno bym zamówił kolejny tomik.
+ temat, rysunki, duży potencjał
- ,,chaotyczny'' Toshiro łatwo pokonany przez zombie, okładka myląca. Bob też taki jakiś... Coś brakuje i te podróże astralne robota. Może komiks powinien być w innym formacie. Tzn. większy
Odświeżyłem sobie wczoraj ten komiks i takie przemyślenia. Dla mnie Toshiro to taki Samuraj Jack tylko z puszki :D Jack bardziej op i zdecydowanie Toshiro by dostał srogi łomot. Fajnie by było gdyby ktoś docenił ten pomysł i zainwestował w tę postać. (Może jakaś gra,kreskówka)
Rysunki bardzo ładne. Trzymam kciuki, za dalsze projekty naszego rodaka. Na pewno bym zamówił kolejny tomik.
+ temat, rysunki, duży potencjał
- ,,chaotyczny'' Toshiro łatwo pokonany przez zombie, okładka myląca. Bob też taki jakiś... Coś brakuje i te podróże astralne robota. Może komiks powinien być w innym formacie. Tzn. większy
Prawdę powiedziawszy nie zachwycił mnie ten komiks, nudnawy, bez głębi, myślę,że jego potencjał został zmarnowany. Rysunki są na bardzo dobrym poziomie.
Prawdę powiedziawszy nie zachwycił mnie ten komiks, nudnawy, bez głębi, myślę,że jego potencjał został zmarnowany. Rysunki są na bardzo dobrym poziomie.
Poznajcie Toshiro, mechanicznego człowieka, który napędzany jest parowym silnikiem! Stworzony przez Japończyków, wyznający samurajski kodeks, w XIX wiecznej Anglii staje do nierównej walki z istotą z obcego wymiaru, która przemienia ludzi w zombie, kradnąc ich dusze. U jego boku staje nieco porywczy, zdecydowanie mniej honorowy, skrywający mroczną tajemnicę Bob Żywe Srebro. Zaczyna się walka o życie, ale czy mechaniczny człowiek może odczuwać lęk przed śmiercią? Szczególnie kiedy jest nieśmiertelny?
Kiedy ponad dekadę temu Janusz Pawlak zaczynał swoją komiksową karierę w magazynie „Produkt”, przybierając pseudonim Clarence Weatherspoon, o jego kresce pomyślałem, że przypomina Mike’a Mignolę połączonego ze Śledziem. Tak była amerykańska i swojska zarazem. Zdania nie zmieniłem, ale nie można mu też odmówić pewnego własnego stylu, który odróżnia go od autora „Hellboya”. Nie dziwi więc fakt, że wraz z kilkoma innymi autorami z naszej nadwiślańskiej krainy (Piotr Kowalski ilustrował przecież „Hulka”, Szymon Kudrański zaś dostał pod swoją opiekę m.in. dodatkowe historie w „Batmanie” New 52 czy „Spawna” – i to nie jakieś poboczne rzeczy, a główne wydania, w tym jubileuszowe 200 i 250), został doceniony i ciepło przyjęty w amerykańskim świecie komiksowym. Fakt ten cieszy i to bardzo, tak samo jak to, że przyjęto prostą, akwarelową kolorystykę, która znakomicie uzupełnia tworzony przez rysunki nastrój, chociaż autorzy ze Stanów tak bardzo prześcigają się w komputerowych fajerwerkach.
O kwestie graficzne albumu byłem spokojny, ale pamiętałem zarazem, że scenariusze Clarence’a z czasów „Produktu” choć ciekawe, były zazwyczaj nieociosane. I tu na scenę wkracza Jai Nitz, amerykański scenarzysta znany ze swych prac dla „Spider-Mana”, „X-Menów” czy oneshotów powiązanych z Batmanem, który nadał odpowiedniego szlifu „Toshiro”. Nie wątpię, że w kwestii pisania Janusz zrobił wielki postęp, bowiem fabuła to głównie jego zasługa, nie mniej doświadczenie Nitza pomogło całości.
Z ich współpracy wyszedł steampunkowy komiks treścią i klimatem przypominający połączenie „Hellboya” z dziełami Lovecrafta, filmami samurajskimi i westernami, z nutą filmów George’a Romero i analogiami do gatunków Wierd Fiction i Alternate History. Czyta się go i ogląda natomiast z wielką przyjemnością i ciekawością. Na deser czytelnicy otrzymują galerię szkiców stron niewykorzystanych i kilka słów od twórców, a wszystko to jak zawsze znakomicie wydane.
Czy będą kolejne części? Miejmy nadzieję. Komiks wart jest kontynuacji i trzeba wierzyć, że jego „klątwa” („Produkt” upadł po pierwszej historii z Toshiro, tak samo było z kolejnymi magazynami i wydawcami) nie dosięgnie aktualnych wydawnictw.
Recenzja opublikowana także na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2015/05/22/toshiro-janusz-clarence-weatherspoon-pawlak-jai-nitz/
POLSKI HELLBOY
Poznajcie Toshiro, mechanicznego człowieka, który napędzany jest parowym silnikiem! Stworzony przez Japończyków, wyznający samurajski kodeks, w XIX wiecznej Anglii staje do nierównej walki z istotą z obcego wymiaru, która przemienia ludzi w zombie, kradnąc ich dusze. U jego boku staje nieco porywczy, zdecydowanie mniej honorowy, skrywający mroczną tajemnicę...
Tytuł od razu przywodzi na myśl Toshiro Mifune – wcielenie samuraja idealnego z filmów Kurosawy. I biorąc pod uwagę fakt, że głównym bohaterem jest mechanicznych „japoński” bushi walczący kataną na pewno jest to ukłon w stronę tej gwiazdy kina japońskiego. Zainteresowało mnie także posłowie owiana całunem klątwy opowieść jak to każdy magazyn, w którym ukazał się fragment tego komiksu, kończył swoją działalność. I tak to zanurzyłem się w świecie wiktoriańskiej Anglii, w świecie steampunkowych parowych czołgów, w mrocznym Manchesterze, w którym Toshiro musi zmierzyć się z ludźmi zamienionymi w zombie przez tajemnicze istoty z innego wymiaru. Ujęcia tego komiksu są iście filmowe. Niektóre kadry wprost genialne (także dialogi). Kolorystyka podkreśla katastroficzną atmosferę tego świata. Mrok rządzi, a w obronie ludzi staje tytułowy bohater i równie tajemniczy Bob Żywe Srebro. Czego chcieć więcej? A jednak steampunk to chyba nie mój świat, albo czegoś mi brak w Toshiro... nie skradł mojej duszy. Ale daję mu szansę, może następnym razem.
Tytuł od razu przywodzi na myśl Toshiro Mifune – wcielenie samuraja idealnego z filmów Kurosawy. I biorąc pod uwagę fakt, że głównym bohaterem jest mechanicznych „japoński” bushi walczący kataną na pewno jest to ukłon w stronę tej gwiazdy kina japońskiego. Zainteresowało mnie także posłowie owiana całunem klątwy opowieść jak to każdy magazyn, w którym ukazał się fragment...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRewelacja! Świetny pomysł na głównego bohatera i bardzo ciekawie wymyślone i przedstawione miejsce akcji. Komiks momentalnie wciąga i praktycznie sam się czyta. Czego tu nie ma? Steampunk, mechaniczny samuraj, zombiaki, istoty z innego świata, RAF, sterowce... Rysunki dość ciekawe - przyjęta konwencja idealnie wpasowała się w klimat opowieści, choć momentami było trochę zbyt ciemno. Dwa spore minusy: za niewykorzystany potencjał świata, czyli steampunkowa alternatywna rzeczywistość, o której niewiele się dowiadujemy oraz za bardzo pobieżne przedstawienie głównego bohatera, bo tak naprawdę nie wiadomo jak jest zbudowany, na jakiej zasadzie działa i dlaczego robi to co robi). Polecam!
Rewelacja! Świetny pomysł na głównego bohatera i bardzo ciekawie wymyślone i przedstawione miejsce akcji. Komiks momentalnie wciąga i praktycznie sam się czyta. Czego tu nie ma? Steampunk, mechaniczny samuraj, zombiaki, istoty z innego świata, RAF, sterowce... Rysunki dość ciekawe - przyjęta konwencja idealnie wpasowała się w klimat opowieści, choć momentami było trochę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarstwa graficzna bywa ciekawa, ale wszechobecny mrok i mało angażujący scenariusz, utrudnia przyjemne przyswajanie tego komiksu.
Warstwa graficzna bywa ciekawa, ale wszechobecny mrok i mało angażujący scenariusz, utrudnia przyjemne przyswajanie tego komiksu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChoć lubię steampunk, samurajów i mrok to "Toshiro" mnie niczym nie ujął, a wręcz odwrotnie. Ma męczącą oko kreskę, w której wszytkie postacie poza głównym bohaterem wyglądają tak samo. W kadrach panuje chaos. 90% to krwiste rozbryzgi i walki, w których nie wiadomo kto się bije i o co. Scenariusz miał potencjał, doceniam próby wplecenia cyberpunkowych filozofii ale historia jest mocno mdła, nużąca i zupełnie niewciągająca. Szkoda, że rysownik nie zostawił tego w formie czarno-białych szkiców bo te w posłowiu wyglądają o wiele lepiej niż finalny kolor.
Choć lubię steampunk, samurajów i mrok to "Toshiro" mnie niczym nie ujął, a wręcz odwrotnie. Ma męczącą oko kreskę, w której wszytkie postacie poza głównym bohaterem wyglądają tak samo. W kadrach panuje chaos. 90% to krwiste rozbryzgi i walki, w których nie wiadomo kto się bije i o co. Scenariusz miał potencjał, doceniam próby wplecenia cyberpunkowych filozofii ale historia...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPostać mechanicznego samuraja Toshiro stworzona przez Januasza Pawlaka przewinęła się na łamach magazynów „Produkt”, „Pirat”, „Tfur”, a także w komiksie „Josephine – Tchnienie Czarnego Lądu”. W 2014 r. pracami polskiego artysty zainteresował się amerykański scenarzysta komiksowy Jai Nitz. Wspólnie postanowili stworzyć nową historię o Toshiro, która oryginalnie została opublikowana przez Dark Horse Comics. W 2015 r. po polsku opublikowała ją Kultura Gniewu. Jak wypada ta koprodukcja?
Akcja rozgrywa się w drugiej połowie XIX w. Mechaniczny samuraj Toshiro razem z poszukiwaczem przygód Roberem Fultonem zajmują się zagrożeniem ze strony Meduz, nadnaturalnych istot grasujących w Wielkiej Brytanii. Wkrótce okaże się, że to tylko czubek góry lodowej.
Świat przedstawiony to klasyczny XIX w. z domieszką steampunku i grozy. Niezwykłe wynalazki i nadnaturalne elementy nie są tu powszechne, ale też zwykli ludzie są świadomi ich istnienia. Większość informacji, za wyjątkiem genezy Toshiro, jest tu dawkowana stopniowo. Czytelnik odkrywa ten świat wraz z rozwojem fabuły. Dzięki temu nie czuje się tym przytłoczony.
Pod względem fabuły odczuwałem pewne podobieństwa z Hellboyem. Główny bohater jest jednocześnie przybyszem „z innego świata”. Szybko okazuje się, że odgrywa tu większą rolę niżby chciał. Jednakże tutaj postacie drugoplanowe i antagoniści są mniej jednoznaczni moralnie. Równie zakończenie jest nie do końca jasne i pozostawię furtkę dla kontynuacji.
Rysunki Janusza Pawlaka bardzo kojarzyły mi się z pracami Mike’a Mignoli. Postacie w jego wykonaniu są dosyć kanciaste. Dominują tu ciemne barwy z kontrastującą czerwienią krwi. Nie podobało mi się jednak jak rysowane były meduzy – wyglądają bardzo niestarannie.
Ogólnie jest to bardzo przyzwoita historia, z którą warto się zapoznać. Z chęcią zapoznam się z kontynuacją, jeśli powstanie.
Postać mechanicznego samuraja Toshiro stworzona przez Januasza Pawlaka przewinęła się na łamach magazynów „Produkt”, „Pirat”, „Tfur”, a także w komiksie „Josephine – Tchnienie Czarnego Lądu”. W 2014 r. pracami polskiego artysty zainteresował się amerykański scenarzysta komiksowy Jai Nitz. Wspólnie postanowili stworzyć nową historię o Toshiro, która oryginalnie została...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMeduzy, zombiaki, mechaniczny samouraj, silnik Whitneya-Quanzhen, 19-wieczna Anglia... Trochę Mignoli, trochę Rebelki, ciemne barwy, mnóstwo krwi i sekwencje kadrów, które momentami były zbyt chaotyczne i nieczytelne. Generalnie ok, ale pewnie szybko o tym zapomnę
Meduzy, zombiaki, mechaniczny samouraj, silnik Whitneya-Quanzhen, 19-wieczna Anglia... Trochę Mignoli, trochę Rebelki, ciemne barwy, mnóstwo krwi i sekwencje kadrów, które momentami były zbyt chaotyczne i nieczytelne. Generalnie ok, ale pewnie szybko o tym zapomnę
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOstrzegam - jest cliffhanger a nie wydaje się, że będzię nastepna cześć.
Ostrzegam - jest cliffhanger a nie wydaje się, że będzię nastepna cześć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toScenariusz może zbytnio się nie wybija na plus, ale kreska i kolorystyka są doskonałe. Czyli raczej do oglądania niż czytania.
Scenariusz może zbytnio się nie wybija na plus, ale kreska i kolorystyka są doskonałe. Czyli raczej do oglądania niż czytania.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRysunki bardzo ładne. Trzymam kciuki, za dalsze projekty naszego rodaka. Na pewno bym zamówił kolejny tomik.
+ temat, rysunki, duży potencjał
- ,,chaotyczny'' Toshiro łatwo pokonany przez zombie, okładka myląca. Bob też taki jakiś... Coś brakuje i te podróże astralne robota. Może komiks powinien być w innym formacie. Tzn. większy
Odświeżyłem sobie wczoraj ten komiks i takie przemyślenia. Dla mnie Toshiro to taki Samuraj Jack tylko z puszki :D Jack bardziej op i zdecydowanie Toshiro by dostał srogi łomot. Fajnie by było gdyby ktoś docenił ten pomysł i zainwestował w tę postać. (Może jakaś gra,kreskówka)
Rysunki bardzo ładne. Trzymam kciuki, za dalsze projekty naszego rodaka. Na pewno bym zamówił kolejny tomik.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to+ temat, rysunki, duży potencjał
- ,,chaotyczny'' Toshiro łatwo pokonany przez zombie, okładka myląca. Bob też taki jakiś... Coś brakuje i te podróże astralne robota. Może komiks powinien być w innym formacie. Tzn. większy
Odświeżyłem sobie wczoraj ten komiks i...
Prawdę powiedziawszy nie zachwycił mnie ten komiks, nudnawy, bez głębi, myślę,że jego potencjał został zmarnowany. Rysunki są na bardzo dobrym poziomie.
Prawdę powiedziawszy nie zachwycił mnie ten komiks, nudnawy, bez głębi, myślę,że jego potencjał został zmarnowany. Rysunki są na bardzo dobrym poziomie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPOLSKI HELLBOY
Poznajcie Toshiro, mechanicznego człowieka, który napędzany jest parowym silnikiem! Stworzony przez Japończyków, wyznający samurajski kodeks, w XIX wiecznej Anglii staje do nierównej walki z istotą z obcego wymiaru, która przemienia ludzi w zombie, kradnąc ich dusze. U jego boku staje nieco porywczy, zdecydowanie mniej honorowy, skrywający mroczną tajemnicę Bob Żywe Srebro. Zaczyna się walka o życie, ale czy mechaniczny człowiek może odczuwać lęk przed śmiercią? Szczególnie kiedy jest nieśmiertelny?
Kiedy ponad dekadę temu Janusz Pawlak zaczynał swoją komiksową karierę w magazynie „Produkt”, przybierając pseudonim Clarence Weatherspoon, o jego kresce pomyślałem, że przypomina Mike’a Mignolę połączonego ze Śledziem. Tak była amerykańska i swojska zarazem. Zdania nie zmieniłem, ale nie można mu też odmówić pewnego własnego stylu, który odróżnia go od autora „Hellboya”. Nie dziwi więc fakt, że wraz z kilkoma innymi autorami z naszej nadwiślańskiej krainy (Piotr Kowalski ilustrował przecież „Hulka”, Szymon Kudrański zaś dostał pod swoją opiekę m.in. dodatkowe historie w „Batmanie” New 52 czy „Spawna” – i to nie jakieś poboczne rzeczy, a główne wydania, w tym jubileuszowe 200 i 250), został doceniony i ciepło przyjęty w amerykańskim świecie komiksowym. Fakt ten cieszy i to bardzo, tak samo jak to, że przyjęto prostą, akwarelową kolorystykę, która znakomicie uzupełnia tworzony przez rysunki nastrój, chociaż autorzy ze Stanów tak bardzo prześcigają się w komputerowych fajerwerkach.
O kwestie graficzne albumu byłem spokojny, ale pamiętałem zarazem, że scenariusze Clarence’a z czasów „Produktu” choć ciekawe, były zazwyczaj nieociosane. I tu na scenę wkracza Jai Nitz, amerykański scenarzysta znany ze swych prac dla „Spider-Mana”, „X-Menów” czy oneshotów powiązanych z Batmanem, który nadał odpowiedniego szlifu „Toshiro”. Nie wątpię, że w kwestii pisania Janusz zrobił wielki postęp, bowiem fabuła to głównie jego zasługa, nie mniej doświadczenie Nitza pomogło całości.
Z ich współpracy wyszedł steampunkowy komiks treścią i klimatem przypominający połączenie „Hellboya” z dziełami Lovecrafta, filmami samurajskimi i westernami, z nutą filmów George’a Romero i analogiami do gatunków Wierd Fiction i Alternate History. Czyta się go i ogląda natomiast z wielką przyjemnością i ciekawością. Na deser czytelnicy otrzymują galerię szkiców stron niewykorzystanych i kilka słów od twórców, a wszystko to jak zawsze znakomicie wydane.
Czy będą kolejne części? Miejmy nadzieję. Komiks wart jest kontynuacji i trzeba wierzyć, że jego „klątwa” („Produkt” upadł po pierwszej historii z Toshiro, tak samo było z kolejnymi magazynami i wydawcami) nie dosięgnie aktualnych wydawnictw.
Recenzja opublikowana także na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2015/05/22/toshiro-janusz-clarence-weatherspoon-pawlak-jai-nitz/
POLSKI HELLBOY
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoznajcie Toshiro, mechanicznego człowieka, który napędzany jest parowym silnikiem! Stworzony przez Japończyków, wyznający samurajski kodeks, w XIX wiecznej Anglii staje do nierównej walki z istotą z obcego wymiaru, która przemienia ludzi w zombie, kradnąc ich dusze. U jego boku staje nieco porywczy, zdecydowanie mniej honorowy, skrywający mroczną tajemnicę...