Okładka książki jak zwykle pasuje do serii. Mniejszy format (kieszonka), białe tło, cienkie kartki. Tekst jest zbity, ale marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane.
Czasami się zastanawiam, ile można pisać o tym samym i czytać o tym samym. Pewnie, gdy widzicie nazwisko Chmielewska na moim blogu lub profilu, macie dość... Wcale mnie to nie dziwi. Jednak jak już mnie znacie, zawsze dzielę się wrażeniami po każdej przeczytanej książce, więc teraz nie może być inaczej. Czytało się dosyć szybko, ale jednocześnie opornie. Totalnie ta książka nie trafiła w mój gust. To, co miało mnie śmieszyć, wcale śmieszne nie było. Może i ja też jestem wymagająca, może mam gorszy czas i przez to odebrałam ją w taki, a nie inny sposób. Specyficzny styl, widać, że pisana była dosyć dawno temu. Pomysł na fabułę jest ciekawy, mógłby być ten potencjał lepiej wykorzystany.
Oprócz irytacji i trochę... Zażenowania, poznawałam kolejne strony i przyznam, że zachowanie bohaterów miało być komiczne, ironiczne, a momentami było strasznie chamskie. Ja wiem, że nikt idealny nie jest, ale też bez przesady... Z drugiej strony wiem też, że po to są książki, by kombinować, by ubierać bohaterów w takie a nie inne cechy charakteru. Nie wszystko musi nam się spodobać i być zgodne z naszymi wzorcami.
Kończąc już, chciałabym, żebyście sami podjęli decyzję, czy czytać tę książkę, czy nie. Ja być może mam też przesyt piórem autorki i nie złapał mnie ten „urok”.
Znacie ten tytuł? Lubicie?
Okładka książki jak zwykle pasuje do serii. Mniejszy format (kieszonka), białe tło, cienkie kartki. Tekst jest zbity, ale marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane.
Czasami się zastanawiam, ile można pisać o tym samym i czytać o tym samym. Pewnie, gdy widzicie nazwisko Chmielewska na moim blogu lub profilu, macie dość... Wcale mnie to nie dziwi. Jednak jak już...
Kolejna ulubiona pozycja od autorki. O tym, jak Pani chciała zabić Pana..za każdym razem, jak ja czytam to zaśpiewam się do rozpuku. Niby żadna skomplikowana fabuła, ale wciąga niesamowicie!
Kolejna ulubiona pozycja od autorki. O tym, jak Pani chciała zabić Pana..za każdym razem, jak ja czytam to zaśpiewam się do rozpuku. Niby żadna skomplikowana fabuła, ale wciąga niesamowicie!
Jestem pewna, że wśród nas, Użytkowników LC, jest niewiele osób, które by do tej pory nie poznały twórczości Joanny Chmielewskiej.
Ja czytywałam jej kryminały w moim domu rodzinnym, kiedy to moja Mama szalała na punkcie Chmielewskiej. Zaczął się ten jej bzik, o ile dobrze liczę, ponad 25 lat temu...
Ostatnio, właśnie po rozmowie z Rodzicielką, postanowiłam odświeżyć sobie niektóre z powieści autorstwa pani Joanny. To, że posiadam abonament Storytel wydatnie mi to ułatwia... Wybrałam na pierwszy ogień "Wszyscy jesteśmy podejrzani" z serii o przygodach Joanny. Niestety byłam nieco rozczarowana tą lekturą (a dokładniej audiobookiem). Moje wyobrażenia, a nawet mgliste wspomnienia sprzed lat, odnośnie tego, jakiego rodzaju jest to rozrywka, bardziej niż sporo, rozjechały mi się z rzeczywistością...
Teraz postanowiłam zabrać się za coś w nieco innym stylu - padło więc na komedię kryminalną (teraz mogę użyć nawet miana), raczej na tragifarsę
-"(Nie)boszczyk mąż". Muszę z bólem donieść, że brzydko się nam ta powieść zestarzała. Żaden z bohaterów mi nie podszedł, żadnego nie polubiłam. Dziwne to było. Postacie płaskie i schematyczne. Poklask dla przemocy domowej... A i Autorka wyjątkowo przesadza z wielosłowiem...
Dziwie się sobie, że udało mi się wysłuchać w całości... Audiobook wcale nie jest krótki, bo trwa ponad 13 i pół godziny. . A najlepsza w tym wszystkim była interpretacja pani lektorki.. z sentymentu będzie tylko 3⭐. Na kolejny reread Chmielewskiej już raczej się nie skuszę...
#wyzwanieLC2025
#joannachmielewska
#lubimyczytac
#rozwod
#planzabiciameza
#LC
#storytel
#malgorzatalewińska
#audiobook
Jestem pewna, że wśród nas, Użytkowników LC, jest niewiele osób, które by do tej pory nie poznały twórczości Joanny Chmielewskiej.
Ja czytywałam jej kryminały w moim domu rodzinnym, kiedy to moja Mama szalała na punkcie Chmielewskiej. Zaczął się ten jej bzik, o ile dobrze liczę, ponad 25 lat temu...
Ostatnio, właśnie po rozmowie z Rodzicielką, postanowiłam odświeżyć sobie...
Niestety marna, ani fabuły, ani himoru , bardzo sztuczne to wszystko. Schematyczne. Dialogi jak na Joannę też pozostawiaja sporo do życzenia. Ogólnie chyba jedna z najsłabszych jej pozycji
Niestety marna, ani fabuły, ani himoru , bardzo sztuczne to wszystko. Schematyczne. Dialogi jak na Joannę też pozostawiaja sporo do życzenia. Ogólnie chyba jedna z najsłabszych jej pozycji
Dziwna to książka. Momentami ciężko się czyta, napisana dość chaotycznie. Historia nie jest specjalnie frapująca, jej ujęcie tudzież. Raczej do przeczytania i zapomnienia.
Dziwna to książka. Momentami ciężko się czyta, napisana dość chaotycznie. Historia nie jest specjalnie frapująca, jej ujęcie tudzież. Raczej do przeczytania i zapomnienia.
Naprawdę kogoś śmieszył ten koszmarek nie wiadomo do kogo adresowany(?) -dla dorosłych za INFANTYLNA (do kwadratu) dla dzieci temat nieodpowiedni . Szkoda że dla niektórych czytelników jest to pierwsza i czemu się nie dziwię ostatnia książka autorki. Ja ze swej strony polecam wszystkie pozycje Joanny Chmielewskiej do "Studni przodków" włącznie. Później ogromny spadek formy -w sumie ani jednej udanej ,chociaż uczciwie mówiąc nie po wszystkie sięgnąłem.
Naprawdę kogoś śmieszył ten koszmarek nie wiadomo do kogo adresowany(?) -dla dorosłych za INFANTYLNA (do kwadratu) dla dzieci temat nieodpowiedni . Szkoda że dla niektórych czytelników jest to pierwsza i czemu się nie dziwię ostatnia książka autorki. Ja ze swej strony polecam wszystkie pozycje Joanny Chmielewskiej do "Studni przodków" włącznie. Później ogromny spadek...
Wszystko pięknie ładnie, ale dlaczego mąż nie wpadł na pomysł, żeby Malwinie pomóc wystartować z firmą w stylu "catering na przyjęcie"? Rozumiem, że catering dietetyczny w tamtych czasach był jeszcze nieznanym lądem, ale z jej talentem i jego smykałką do biznesu mogło to wypalić. Miałaby zajęcie, więc nie zabijałaby czasu rozmyślaniem i zajadaniem frustracji, miałaby swoje pieniądze i może w końcu ciut lepszą samoocenę, a Karol zadowoloną z życia żonę, może niezbyt lotną, ale odnoszącą sukcesy i swój upragniony święty spokój.
Wszystko pięknie ładnie, ale dlaczego mąż nie wpadł na pomysł, żeby Malwinie pomóc wystartować z firmą w stylu "catering na przyjęcie"? Rozumiem, że catering dietetyczny w tamtych czasach był jeszcze nieznanym lądem, ale z jej talentem i jego smykałką do biznesu mogło to wypalić. Miałaby zajęcie, więc nie zabijałaby czasu rozmyślaniem i zajadaniem frustracji, miałaby swoje...
Już samo streszczenie fabuły bawi.
Małżeństwo Malwiny i Karola przeżywa kryzys, a szybka i bezbolesna śmierć męża biznesmena wydaje się niepracującej żonie, znakomitej kucharce obdarzonej wyjątkową pomysłowością, najlepszym sposobem na zakończenie nieudanego związku.
Trzeba jednak tak przygotować zbrodnię, by znaleźć się poza wszelkimi podejrzeniami…
Rewelacyjna rozrywka!
Już samo streszczenie fabuły bawi.
Małżeństwo Malwiny i Karola przeżywa kryzys, a szybka i bezbolesna śmierć męża biznesmena wydaje się niepracującej żonie, znakomitej kucharce obdarzonej wyjątkową pomysłowością, najlepszym sposobem na zakończenie nieudanego związku.
Trzeba jednak tak przygotować zbrodnię, by znaleźć się poza wszelkimi podejrzeniami…
Rewelacyjna rozrywka!
Mogła by być wesoła. Niestety... namęczyłem się odświeżając po latach...pachnie molem i starym jajem
Powielane wątki, zero polotu....a mogło by być na wesoło
Mogła by być wesoła. Niestety... namęczyłem się odświeżając po latach...pachnie molem i starym jajem
Powielane wątki, zero polotu....a mogło by być na wesoło
Ta książka Chmielewskiej bardzo przypomina "Lesia", szczególnie, próby mordercze żony, pragnącej przenieść małżonka na tamten świat. Mój ulubiony wątek to pomysł z kradzieżą trujących jagódek, które okazują się byś senesem, podrzutka do czajniczka biurowego, "zatrucie" przeczyszczające wszystkich pracowników oprócz męża, oooj, brzuch ze śmiechu boli :D
Ta książka Chmielewskiej bardzo przypomina "Lesia", szczególnie, próby mordercze żony, pragnącej przenieść małżonka na tamten świat. Mój ulubiony wątek to pomysł z kradzieżą trujących jagódek, które okazują się byś senesem, podrzutka do czajniczka biurowego, "zatrucie" przeczyszczające wszystkich pracowników oprócz męża, oooj, brzuch ze śmiechu boli :D
Małżeństwo w średnim wieku. Ludzie mocno już sobą poirytowani. On (Karol) dlatego, że urocza i śliczna w młodości małżonka mocno utyła i stała się bardzo zrzędliwa. Do tego nigdy nie grzeszyła bystrością oraz szybkością kojarzenia i rozmowa z nią to ciężki temat. Ona (Malwina)- bo małżonek zaczął krytykować jej głupotę, wieczne narzekanie i nałogowe wydawanie pieniędzy. Czemu więc ze sobą nadal trwają? Karol prowadzi świetnie prosperującą firmę, co zapewnia Malwinie niemal próżniacze życie na wysokim poziomie. Malwina natomiast gotuje niebiańsko, a łakomy z natury Karol jest uzależniony od jej arcydzieł kulinarnych. I byłoby to się jakoś ciągnęło, gdyby Karol podczas małżeńskiej kłótni nie zagroził Malwinie rozwodem. Rozwodem? To ona będzie musiała iść do pracy? Ależ ona żadnej dyscypliny pracy nie zniesie, przywykła do roli luksusowej kury domowej. Jedynym rozwiązaniem wydaje się- zabicie męża! I tu następuje wysyp morderczych planów żony, od których można się skichać ze śmiechu (od próby zabicia męża pistoletem na wodę do otrucia, po którym cały personel firmy Karola odcierpiał ostre przeczyszczenie). Czy jest szansa, aby to stadło się pogodziło? Czy Malwina zaniecha pomysłu wysłania Karola na tamten świat?
Choć czyta się miejscami ciężko (sztucznie przedłużane, a nie mające specjalnego znaczenia sceny), to ogólnie intryga jest dobrze zaplanowana. No i humor autorki nie jest bez znaczenia- w końcu to królowa kryminału ,,z przymrużeniem oka".
Małżeństwo w średnim wieku. Ludzie mocno już sobą poirytowani. On (Karol) dlatego, że urocza i śliczna w młodości małżonka mocno utyła i stała się bardzo zrzędliwa. Do tego nigdy nie grzeszyła bystrością oraz szybkością kojarzenia i rozmowa z nią to ciężki temat. Ona (Malwina)- bo małżonek zaczął krytykować jej głupotę, wieczne narzekanie i nałogowe wydawanie pieniędzy....
Zawiodą się ci, którzy oczekują krwawych zbrodni i wielkich sensacji. Książka spodoba się tym, których rajcuje lekka komedia z wątkiem – a jakże – kryminalnym.
Malwina i Karol to małżeństwo nie do końca udane. On – drapieżny biznesmen z niełatwym charakterem. Ona – niegdyś piękna i niezbyt mądra, dziś gospodyni domowa z potężną nadwagą. Jest jeszcze Justynka, siostrzenica Malwiny, sierota, przygarnięta kiedyś przez ciotkę, a obecnie studentka prawa.
Małżonkowie nie dogadują się od dawna, jedynie na polu kulinarnym jest jako tako, bo oboje kochają jeść, ale i tu pojawiają się zgrzyty, ponieważ pan domu to taki rodzimy Sknerus McKwacz. Zdesperowana Malwina nagle zdaje sobie sprawę, że w przypadku rozwodu będzie mocno stratna, i najlepszym wyjściem wydaje jej się… zamordowanie męża. Nie bardzo jej to wychodzi, za to wzbudza podejrzenia Justynki, która inteligencji z pewnością nie odziedziczyła po ciotce. Dziewczyna postanawia na swój sposób zaradzić kryzysowi małżeńskiemu ciotki i wujka.
Powieść jest całkiem zabawna, nie brakuje w niej życiowych i sympatycznych wątków przedstawionych w typowej dla Joanny Chmielewskiej stylistyce.
Zawiodą się ci, którzy oczekują krwawych zbrodni i wielkich sensacji. Książka spodoba się tym, których rajcuje lekka komedia z wątkiem – a jakże – kryminalnym.
Malwina i Karol to małżeństwo nie do końca udane. On – drapieżny biznesmen z niełatwym charakterem. Ona – niegdyś piękna i niezbyt mądra, dziś gospodyni domowa z potężną nadwagą. Jest jeszcze Justynka, siostrzenica...
Zupełnie nie moja bajka. Momentami męczyłam się strasznie.
Nagrodę za najgłupszą i najbardziej irytującą bohaterkę w świecie literatury wygrywa Malwina. Co za głupie, leniwe, puste babsko.... Jakbym miała taką żonę, też byłabym gruba i wredna jak Karol...
Można sobie przeczytać ta książkę jako przestrogę jaką żoną i ogólnie kobietą nie być..
Zupełnie nie moja bajka. Momentami męczyłam się strasznie.
Nagrodę za najgłupszą i najbardziej irytującą bohaterkę w świecie literatury wygrywa Malwina. Co za głupie, leniwe, puste babsko.... Jakbym miała taką żonę, też byłabym gruba i wredna jak Karol...
Można sobie przeczytać ta książkę jako przestrogę jaką żoną i ogólnie kobietą nie być..
6
Ile ja tej Chmielewskiej przeczytałem... Z polecenia mamy, byłem wtedy młodym nastolatkiem, fajnie to wspominam, ale wszystkie zlewają się w jedno stąd, nie chce się rozpisywać w ocenie...
6
Ile ja tej Chmielewskiej przeczytałem... Z polecenia mamy, byłem wtedy młodym nastolatkiem, fajnie to wspominam, ale wszystkie zlewają się w jedno stąd, nie chce się rozpisywać w ocenie...
Ogólnie dobre, lekkie czytadło. Do "Lesia" mu daleko, ale bawi. Intryga poprowadzona sprawnie, typowa komedia pomyłek.
Z wad - widać archaiczność języka, jakim porozumiewają się bohaterowie. O ile możemy to jakoś zrozumieć w przypadku Karola i Malwiny, tak w dialogach między Justynką i jej rówieśnikami wygląda sztucznie.
Oprócz tego denerwowało mnie wieczne zdrabnianie imion dwóch bohaterek. Justynka i Halinka. Serio, 20-paro letnie dziewczę nie jeży się, gdy wszyscy dookoła mówią do niej jak do 5-latki? Jeszcze brakowało Malwinki do kompletu. Ale Malwina jest wystarczająco infantylna bez tego.
Karol natomiast to chodzący stereotyp pana domu żywcem wyjęty z lat 50-tych. W XXI wieku mam pewne wątpliwości, czy by się taki uchował.
Ogólnie dobre, lekkie czytadło. Do "Lesia" mu daleko, ale bawi. Intryga poprowadzona sprawnie, typowa komedia pomyłek.
Z wad - widać archaiczność języka, jakim porozumiewają się bohaterowie. O ile możemy to jakoś zrozumieć w przypadku Karola i Malwiny, tak w dialogach między Justynką i jej rówieśnikami wygląda sztucznie.
Oprócz tego denerwowało mnie wieczne zdrabnianie...
Nie mogłam się jakoś odnależć w tej fabule, głupawa żona, która próbuje pozbyć się męża, komedia omyłek, przyjemnie się czyta, ale liczyłam na bardziej krwawe i zmuszające do odkrywania intrygi sceny:)
Nie mogłam się jakoś odnależć w tej fabule, głupawa żona, która próbuje pozbyć się męża, komedia omyłek, przyjemnie się czyta, ale liczyłam na bardziej krwawe i zmuszające do odkrywania intrygi sceny:)
„(Nie)boszczyk mąż” miałby spore zadatki na kolejną rewelacyjną powieść w dorobku Joanny Chmielewskiej gdyby nie pewne istotne kwestie. Pomysł bowiem był naprawdę świetny ale sam pomysł to tylko połowa sukcesu.
Co poszło nie tak jak powinno? Powtarzające się schematy, swoiste kalki od których najwidoczniej autorka nie może się uwolnić. Mamy tu poczucie humoru – te akurat ciągle na wysokim poziomie – ale podszytą dużą dozą złośliwości. I byłoby to w porządku gdyby nie to, że było to niemal do złudzenia podobne jak w „Harpiach”. Poza tym kwestia postaci – Justynę można określić jako troszkę mniej irytującą i bardziej dopracowaną wersją Doroty z „Harpii” czy Elżbiety z „Krowy niebiańskiej”, natomiast Konrad to wręcz jeden do jednego Jacek („Harpie”) i Kazio („Krowa niebiańska”). Podobieństw co nie miara.
Ponadto książka niewiele by straciła, gdyby ją o te kilkadziesiąt stron skrócić. Chwilami fabuła była jednak zbyt rozwlekła.
Jeśli o plusy chodzi to poza poczuciem humoru wspomnieć należy o kwestiach dialogowych, ale o tym już pisałem wielokrotnie w kontekście twórczości Chmielewskiej. Tutaj również są świetne – błyskotliwe, zabawne i chwilami zaskakujące. Było też kilka zabawnych wątków, jak Malwina usiłująca zniszczyć bramę, otruć męża w pracy czy zastrzelić go pistoletem na wodę. Czy też jej ogólna nieudolność w kwestiach zbrodniczych.
Podsumowując – to byłaby naprawdę świetna powieść gdyby było więcej oryginału niż kopii. Tak jest tylko dobra.
„(Nie)boszczyk mąż” miałby spore zadatki na kolejną rewelacyjną powieść w dorobku Joanny Chmielewskiej gdyby nie pewne istotne kwestie. Pomysł bowiem był naprawdę świetny ale sam pomysł to tylko połowa sukcesu.
Co poszło nie tak jak powinno? Powtarzające się schematy, swoiste kalki od których najwidoczniej autorka nie może się uwolnić. Mamy tu poczucie humoru – te akurat...
Na pewno to nie jest jej najwybitniejsza książka. Mistrzyni zagmatwanych i humorystycznych intryg tym razem nie wciągnęła mnie tak, jak przy „Lesiu”, „Ostatnim zdaniu nieboszczyka” czy „Wszystkim czerwonym”. Są tutaj absurdalne zbiegi okoliczności, wyraziści - choć też irytujący - bohaterowie, ale brakło pomysłu i momentami powieść sprawia wrażenie pisanej na siłę lub na tenże przymus dośmieszanej. Niepotrzebnie zresztą. Pod koniec akcja natomiast rozwiązuje się tak szybko, że wprost trudno w to uwierzyć. Czytelnikowi chce się towarzyszyć w tych perypetiach z sympatii, ale nie z porywu serca. A szkoda, bo materiał wydawał się być ku temu doskonały!
Polecam fanom Chmielewskiej, dobrze znających już jej kunszt. Na pewno nie na pozycję otwierającą tę przygodę.
Przeczytana z sympatii do autorki.
Na pewno to nie jest jej najwybitniejsza książka. Mistrzyni zagmatwanych i humorystycznych intryg tym razem nie wciągnęła mnie tak, jak przy „Lesiu”, „Ostatnim zdaniu nieboszczyka” czy „Wszystkim czerwonym”. Są tutaj absurdalne zbiegi okoliczności, wyraziści - choć też irytujący - bohaterowie, ale brakło pomysłu i momentami powieść...
Zabawna, momentami irytująca a to za sprawą głównej bohaterki i jej równie mało inteligentnego męża oraz za fakt, że książkę zdecydowanie możnaby skrócić o kilkanaście stron. Zupełnie inna od "Lesia" więc porównywać nie będę.
Mocne cztery za zabawne fragmenty.
Zabawna, momentami irytująca a to za sprawą głównej bohaterki i jej równie mało inteligentnego męża oraz za fakt, że książkę zdecydowanie możnaby skrócić o kilkanaście stron. Zupełnie inna od "Lesia" więc porównywać nie będę.
Mocne cztery za zabawne fragmenty.
Okładka książki jak zwykle pasuje do serii. Mniejszy format (kieszonka), białe tło, cienkie kartki. Tekst jest zbity, ale marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane.
Czasami się zastanawiam, ile można pisać o tym samym i czytać o tym samym. Pewnie, gdy widzicie nazwisko Chmielewska na moim blogu lub profilu, macie dość... Wcale mnie to nie dziwi. Jednak jak już mnie znacie, zawsze dzielę się wrażeniami po każdej przeczytanej książce, więc teraz nie może być inaczej. Czytało się dosyć szybko, ale jednocześnie opornie. Totalnie ta książka nie trafiła w mój gust. To, co miało mnie śmieszyć, wcale śmieszne nie było. Może i ja też jestem wymagająca, może mam gorszy czas i przez to odebrałam ją w taki, a nie inny sposób. Specyficzny styl, widać, że pisana była dosyć dawno temu. Pomysł na fabułę jest ciekawy, mógłby być ten potencjał lepiej wykorzystany.
Oprócz irytacji i trochę... Zażenowania, poznawałam kolejne strony i przyznam, że zachowanie bohaterów miało być komiczne, ironiczne, a momentami było strasznie chamskie. Ja wiem, że nikt idealny nie jest, ale też bez przesady... Z drugiej strony wiem też, że po to są książki, by kombinować, by ubierać bohaterów w takie a nie inne cechy charakteru. Nie wszystko musi nam się spodobać i być zgodne z naszymi wzorcami.
Kończąc już, chciałabym, żebyście sami podjęli decyzję, czy czytać tę książkę, czy nie. Ja być może mam też przesyt piórem autorki i nie złapał mnie ten „urok”.
Znacie ten tytuł? Lubicie?
Okładka książki jak zwykle pasuje do serii. Mniejszy format (kieszonka), białe tło, cienkie kartki. Tekst jest zbity, ale marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzasami się zastanawiam, ile można pisać o tym samym i czytać o tym samym. Pewnie, gdy widzicie nazwisko Chmielewska na moim blogu lub profilu, macie dość... Wcale mnie to nie dziwi. Jednak jak już...
Kolejna ulubiona pozycja od autorki. O tym, jak Pani chciała zabić Pana..za każdym razem, jak ja czytam to zaśpiewam się do rozpuku. Niby żadna skomplikowana fabuła, ale wciąga niesamowicie!
Kolejna ulubiona pozycja od autorki. O tym, jak Pani chciała zabić Pana..za każdym razem, jak ja czytam to zaśpiewam się do rozpuku. Niby żadna skomplikowana fabuła, ale wciąga niesamowicie!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem mniej kryminał bardziej komedia małżeńska.
Tym razem mniej kryminał bardziej komedia małżeńska.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietnie się czyta!
Świetnie się czyta!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJestem pewna, że wśród nas, Użytkowników LC, jest niewiele osób, które by do tej pory nie poznały twórczości Joanny Chmielewskiej.
Ja czytywałam jej kryminały w moim domu rodzinnym, kiedy to moja Mama szalała na punkcie Chmielewskiej. Zaczął się ten jej bzik, o ile dobrze liczę, ponad 25 lat temu...
Ostatnio, właśnie po rozmowie z Rodzicielką, postanowiłam odświeżyć sobie niektóre z powieści autorstwa pani Joanny. To, że posiadam abonament Storytel wydatnie mi to ułatwia... Wybrałam na pierwszy ogień "Wszyscy jesteśmy podejrzani" z serii o przygodach Joanny. Niestety byłam nieco rozczarowana tą lekturą (a dokładniej audiobookiem). Moje wyobrażenia, a nawet mgliste wspomnienia sprzed lat, odnośnie tego, jakiego rodzaju jest to rozrywka, bardziej niż sporo, rozjechały mi się z rzeczywistością...
Teraz postanowiłam zabrać się za coś w nieco innym stylu - padło więc na komedię kryminalną (teraz mogę użyć nawet miana), raczej na tragifarsę
-"(Nie)boszczyk mąż". Muszę z bólem donieść, że brzydko się nam ta powieść zestarzała. Żaden z bohaterów mi nie podszedł, żadnego nie polubiłam. Dziwne to było. Postacie płaskie i schematyczne. Poklask dla przemocy domowej... A i Autorka wyjątkowo przesadza z wielosłowiem...
Dziwie się sobie, że udało mi się wysłuchać w całości... Audiobook wcale nie jest krótki, bo trwa ponad 13 i pół godziny. . A najlepsza w tym wszystkim była interpretacja pani lektorki.. z sentymentu będzie tylko 3⭐. Na kolejny reread Chmielewskiej już raczej się nie skuszę...
#wyzwanieLC2025
#joannachmielewska
#lubimyczytac
#rozwod
#planzabiciameza
#LC
#storytel
#malgorzatalewińska
#audiobook
Jestem pewna, że wśród nas, Użytkowników LC, jest niewiele osób, które by do tej pory nie poznały twórczości Joanny Chmielewskiej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJa czytywałam jej kryminały w moim domu rodzinnym, kiedy to moja Mama szalała na punkcie Chmielewskiej. Zaczął się ten jej bzik, o ile dobrze liczę, ponad 25 lat temu...
Ostatnio, właśnie po rozmowie z Rodzicielką, postanowiłam odświeżyć sobie...
Niestety marna, ani fabuły, ani himoru , bardzo sztuczne to wszystko. Schematyczne. Dialogi jak na Joannę też pozostawiaja sporo do życzenia. Ogólnie chyba jedna z najsłabszych jej pozycji
Niestety marna, ani fabuły, ani himoru , bardzo sztuczne to wszystko. Schematyczne. Dialogi jak na Joannę też pozostawiaja sporo do życzenia. Ogólnie chyba jedna z najsłabszych jej pozycji
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarto przeczytać i pośmiać się
Warto przeczytać i pośmiać się
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziwna to książka. Momentami ciężko się czyta, napisana dość chaotycznie. Historia nie jest specjalnie frapująca, jej ujęcie tudzież. Raczej do przeczytania i zapomnienia.
Dziwna to książka. Momentami ciężko się czyta, napisana dość chaotycznie. Historia nie jest specjalnie frapująca, jej ujęcie tudzież. Raczej do przeczytania i zapomnienia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNaprawdę kogoś śmieszył ten koszmarek nie wiadomo do kogo adresowany(?) -dla dorosłych za INFANTYLNA (do kwadratu) dla dzieci temat nieodpowiedni . Szkoda że dla niektórych czytelników jest to pierwsza i czemu się nie dziwię ostatnia książka autorki. Ja ze swej strony polecam wszystkie pozycje Joanny Chmielewskiej do "Studni przodków" włącznie. Później ogromny spadek formy -w sumie ani jednej udanej ,chociaż uczciwie mówiąc nie po wszystkie sięgnąłem.
Naprawdę kogoś śmieszył ten koszmarek nie wiadomo do kogo adresowany(?) -dla dorosłych za INFANTYLNA (do kwadratu) dla dzieci temat nieodpowiedni . Szkoda że dla niektórych czytelników jest to pierwsza i czemu się nie dziwię ostatnia książka autorki. Ja ze swej strony polecam wszystkie pozycje Joanny Chmielewskiej do "Studni przodków" włącznie. Później ogromny spadek...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWszystko pięknie ładnie, ale dlaczego mąż nie wpadł na pomysł, żeby Malwinie pomóc wystartować z firmą w stylu "catering na przyjęcie"? Rozumiem, że catering dietetyczny w tamtych czasach był jeszcze nieznanym lądem, ale z jej talentem i jego smykałką do biznesu mogło to wypalić. Miałaby zajęcie, więc nie zabijałaby czasu rozmyślaniem i zajadaniem frustracji, miałaby swoje pieniądze i może w końcu ciut lepszą samoocenę, a Karol zadowoloną z życia żonę, może niezbyt lotną, ale odnoszącą sukcesy i swój upragniony święty spokój.
Wszystko pięknie ładnie, ale dlaczego mąż nie wpadł na pomysł, żeby Malwinie pomóc wystartować z firmą w stylu "catering na przyjęcie"? Rozumiem, że catering dietetyczny w tamtych czasach był jeszcze nieznanym lądem, ale z jej talentem i jego smykałką do biznesu mogło to wypalić. Miałaby zajęcie, więc nie zabijałaby czasu rozmyślaniem i zajadaniem frustracji, miałaby swoje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJuż samo streszczenie fabuły bawi.
Małżeństwo Malwiny i Karola przeżywa kryzys, a szybka i bezbolesna śmierć męża biznesmena wydaje się niepracującej żonie, znakomitej kucharce obdarzonej wyjątkową pomysłowością, najlepszym sposobem na zakończenie nieudanego związku.
Trzeba jednak tak przygotować zbrodnię, by znaleźć się poza wszelkimi podejrzeniami…
Rewelacyjna rozrywka!
Już samo streszczenie fabuły bawi.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMałżeństwo Malwiny i Karola przeżywa kryzys, a szybka i bezbolesna śmierć męża biznesmena wydaje się niepracującej żonie, znakomitej kucharce obdarzonej wyjątkową pomysłowością, najlepszym sposobem na zakończenie nieudanego związku.
Trzeba jednak tak przygotować zbrodnię, by znaleźć się poza wszelkimi podejrzeniami…
Rewelacyjna rozrywka!
Tym razem mniej kryminał bardziej komedia małżeńska.
Tym razem mniej kryminał bardziej komedia małżeńska.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMogła by być wesoła. Niestety... namęczyłem się odświeżając po latach...pachnie molem i starym jajem
Powielane wątki, zero polotu....a mogło by być na wesoło
Mogła by być wesoła. Niestety... namęczyłem się odświeżając po latach...pachnie molem i starym jajem
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowielane wątki, zero polotu....a mogło by być na wesoło
Ta książka Chmielewskiej bardzo przypomina "Lesia", szczególnie, próby mordercze żony, pragnącej przenieść małżonka na tamten świat. Mój ulubiony wątek to pomysł z kradzieżą trujących jagódek, które okazują się byś senesem, podrzutka do czajniczka biurowego, "zatrucie" przeczyszczające wszystkich pracowników oprócz męża, oooj, brzuch ze śmiechu boli :D
Ta książka Chmielewskiej bardzo przypomina "Lesia", szczególnie, próby mordercze żony, pragnącej przenieść małżonka na tamten świat. Mój ulubiony wątek to pomysł z kradzieżą trujących jagódek, które okazują się byś senesem, podrzutka do czajniczka biurowego, "zatrucie" przeczyszczające wszystkich pracowników oprócz męża, oooj, brzuch ze śmiechu boli :D
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMałżeństwo w średnim wieku. Ludzie mocno już sobą poirytowani. On (Karol) dlatego, że urocza i śliczna w młodości małżonka mocno utyła i stała się bardzo zrzędliwa. Do tego nigdy nie grzeszyła bystrością oraz szybkością kojarzenia i rozmowa z nią to ciężki temat. Ona (Malwina)- bo małżonek zaczął krytykować jej głupotę, wieczne narzekanie i nałogowe wydawanie pieniędzy. Czemu więc ze sobą nadal trwają? Karol prowadzi świetnie prosperującą firmę, co zapewnia Malwinie niemal próżniacze życie na wysokim poziomie. Malwina natomiast gotuje niebiańsko, a łakomy z natury Karol jest uzależniony od jej arcydzieł kulinarnych. I byłoby to się jakoś ciągnęło, gdyby Karol podczas małżeńskiej kłótni nie zagroził Malwinie rozwodem. Rozwodem? To ona będzie musiała iść do pracy? Ależ ona żadnej dyscypliny pracy nie zniesie, przywykła do roli luksusowej kury domowej. Jedynym rozwiązaniem wydaje się- zabicie męża! I tu następuje wysyp morderczych planów żony, od których można się skichać ze śmiechu (od próby zabicia męża pistoletem na wodę do otrucia, po którym cały personel firmy Karola odcierpiał ostre przeczyszczenie). Czy jest szansa, aby to stadło się pogodziło? Czy Malwina zaniecha pomysłu wysłania Karola na tamten świat?
Choć czyta się miejscami ciężko (sztucznie przedłużane, a nie mające specjalnego znaczenia sceny), to ogólnie intryga jest dobrze zaplanowana. No i humor autorki nie jest bez znaczenia- w końcu to królowa kryminału ,,z przymrużeniem oka".
Małżeństwo w średnim wieku. Ludzie mocno już sobą poirytowani. On (Karol) dlatego, że urocza i śliczna w młodości małżonka mocno utyła i stała się bardzo zrzędliwa. Do tego nigdy nie grzeszyła bystrością oraz szybkością kojarzenia i rozmowa z nią to ciężki temat. Ona (Malwina)- bo małżonek zaczął krytykować jej głupotę, wieczne narzekanie i nałogowe wydawanie pieniędzy....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZawiodą się ci, którzy oczekują krwawych zbrodni i wielkich sensacji. Książka spodoba się tym, których rajcuje lekka komedia z wątkiem – a jakże – kryminalnym.
Malwina i Karol to małżeństwo nie do końca udane. On – drapieżny biznesmen z niełatwym charakterem. Ona – niegdyś piękna i niezbyt mądra, dziś gospodyni domowa z potężną nadwagą. Jest jeszcze Justynka, siostrzenica Malwiny, sierota, przygarnięta kiedyś przez ciotkę, a obecnie studentka prawa.
Małżonkowie nie dogadują się od dawna, jedynie na polu kulinarnym jest jako tako, bo oboje kochają jeść, ale i tu pojawiają się zgrzyty, ponieważ pan domu to taki rodzimy Sknerus McKwacz. Zdesperowana Malwina nagle zdaje sobie sprawę, że w przypadku rozwodu będzie mocno stratna, i najlepszym wyjściem wydaje jej się… zamordowanie męża. Nie bardzo jej to wychodzi, za to wzbudza podejrzenia Justynki, która inteligencji z pewnością nie odziedziczyła po ciotce. Dziewczyna postanawia na swój sposób zaradzić kryzysowi małżeńskiemu ciotki i wujka.
Powieść jest całkiem zabawna, nie brakuje w niej życiowych i sympatycznych wątków przedstawionych w typowej dla Joanny Chmielewskiej stylistyce.
Zawiodą się ci, którzy oczekują krwawych zbrodni i wielkich sensacji. Książka spodoba się tym, których rajcuje lekka komedia z wątkiem – a jakże – kryminalnym.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMalwina i Karol to małżeństwo nie do końca udane. On – drapieżny biznesmen z niełatwym charakterem. Ona – niegdyś piękna i niezbyt mądra, dziś gospodyni domowa z potężną nadwagą. Jest jeszcze Justynka, siostrzenica...
Zupełnie nie moja bajka. Momentami męczyłam się strasznie.
Nagrodę za najgłupszą i najbardziej irytującą bohaterkę w świecie literatury wygrywa Malwina. Co za głupie, leniwe, puste babsko.... Jakbym miała taką żonę, też byłabym gruba i wredna jak Karol...
Można sobie przeczytać ta książkę jako przestrogę jaką żoną i ogólnie kobietą nie być..
Zupełnie nie moja bajka. Momentami męczyłam się strasznie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNagrodę za najgłupszą i najbardziej irytującą bohaterkę w świecie literatury wygrywa Malwina. Co za głupie, leniwe, puste babsko.... Jakbym miała taką żonę, też byłabym gruba i wredna jak Karol...
Można sobie przeczytać ta książkę jako przestrogę jaką żoną i ogólnie kobietą nie być..
Moja ulubiona zaraz po Wszystko czerwone i Wszyscy jesteśmy podejrzani...
Moja ulubiona zaraz po Wszystko czerwone i Wszyscy jesteśmy podejrzani...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem mniej kryminał bardziej komedia małżeńska.
Tym razem mniej kryminał bardziej komedia małżeńska.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to6
Ile ja tej Chmielewskiej przeczytałem... Z polecenia mamy, byłem wtedy młodym nastolatkiem, fajnie to wspominam, ale wszystkie zlewają się w jedno stąd, nie chce się rozpisywać w ocenie...
6
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toIle ja tej Chmielewskiej przeczytałem... Z polecenia mamy, byłem wtedy młodym nastolatkiem, fajnie to wspominam, ale wszystkie zlewają się w jedno stąd, nie chce się rozpisywać w ocenie...
Ogólnie dobre, lekkie czytadło. Do "Lesia" mu daleko, ale bawi. Intryga poprowadzona sprawnie, typowa komedia pomyłek.
Z wad - widać archaiczność języka, jakim porozumiewają się bohaterowie. O ile możemy to jakoś zrozumieć w przypadku Karola i Malwiny, tak w dialogach między Justynką i jej rówieśnikami wygląda sztucznie.
Oprócz tego denerwowało mnie wieczne zdrabnianie imion dwóch bohaterek. Justynka i Halinka. Serio, 20-paro letnie dziewczę nie jeży się, gdy wszyscy dookoła mówią do niej jak do 5-latki? Jeszcze brakowało Malwinki do kompletu. Ale Malwina jest wystarczająco infantylna bez tego.
Karol natomiast to chodzący stereotyp pana domu żywcem wyjęty z lat 50-tych. W XXI wieku mam pewne wątpliwości, czy by się taki uchował.
Ogólnie dobre, lekkie czytadło. Do "Lesia" mu daleko, ale bawi. Intryga poprowadzona sprawnie, typowa komedia pomyłek.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ wad - widać archaiczność języka, jakim porozumiewają się bohaterowie. O ile możemy to jakoś zrozumieć w przypadku Karola i Malwiny, tak w dialogach między Justynką i jej rówieśnikami wygląda sztucznie.
Oprócz tego denerwowało mnie wieczne zdrabnianie...
Ciekawa, nie powiem. Ale nie aż tak zabawna. Jednakże ogólnie polecam.
Ciekawa, nie powiem. Ale nie aż tak zabawna. Jednakże ogólnie polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie mogłam się jakoś odnależć w tej fabule, głupawa żona, która próbuje pozbyć się męża, komedia omyłek, przyjemnie się czyta, ale liczyłam na bardziej krwawe i zmuszające do odkrywania intrygi sceny:)
Nie mogłam się jakoś odnależć w tej fabule, głupawa żona, która próbuje pozbyć się męża, komedia omyłek, przyjemnie się czyta, ale liczyłam na bardziej krwawe i zmuszające do odkrywania intrygi sceny:)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„(Nie)boszczyk mąż” miałby spore zadatki na kolejną rewelacyjną powieść w dorobku Joanny Chmielewskiej gdyby nie pewne istotne kwestie. Pomysł bowiem był naprawdę świetny ale sam pomysł to tylko połowa sukcesu.
Co poszło nie tak jak powinno? Powtarzające się schematy, swoiste kalki od których najwidoczniej autorka nie może się uwolnić. Mamy tu poczucie humoru – te akurat ciągle na wysokim poziomie – ale podszytą dużą dozą złośliwości. I byłoby to w porządku gdyby nie to, że było to niemal do złudzenia podobne jak w „Harpiach”. Poza tym kwestia postaci – Justynę można określić jako troszkę mniej irytującą i bardziej dopracowaną wersją Doroty z „Harpii” czy Elżbiety z „Krowy niebiańskiej”, natomiast Konrad to wręcz jeden do jednego Jacek („Harpie”) i Kazio („Krowa niebiańska”). Podobieństw co nie miara.
Ponadto książka niewiele by straciła, gdyby ją o te kilkadziesiąt stron skrócić. Chwilami fabuła była jednak zbyt rozwlekła.
Jeśli o plusy chodzi to poza poczuciem humoru wspomnieć należy o kwestiach dialogowych, ale o tym już pisałem wielokrotnie w kontekście twórczości Chmielewskiej. Tutaj również są świetne – błyskotliwe, zabawne i chwilami zaskakujące. Było też kilka zabawnych wątków, jak Malwina usiłująca zniszczyć bramę, otruć męża w pracy czy zastrzelić go pistoletem na wodę. Czy też jej ogólna nieudolność w kwestiach zbrodniczych.
Podsumowując – to byłaby naprawdę świetna powieść gdyby było więcej oryginału niż kopii. Tak jest tylko dobra.
„(Nie)boszczyk mąż” miałby spore zadatki na kolejną rewelacyjną powieść w dorobku Joanny Chmielewskiej gdyby nie pewne istotne kwestie. Pomysł bowiem był naprawdę świetny ale sam pomysł to tylko połowa sukcesu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo poszło nie tak jak powinno? Powtarzające się schematy, swoiste kalki od których najwidoczniej autorka nie może się uwolnić. Mamy tu poczucie humoru – te akurat...
Przeczytana z sympatii do autorki.
Na pewno to nie jest jej najwybitniejsza książka. Mistrzyni zagmatwanych i humorystycznych intryg tym razem nie wciągnęła mnie tak, jak przy „Lesiu”, „Ostatnim zdaniu nieboszczyka” czy „Wszystkim czerwonym”. Są tutaj absurdalne zbiegi okoliczności, wyraziści - choć też irytujący - bohaterowie, ale brakło pomysłu i momentami powieść sprawia wrażenie pisanej na siłę lub na tenże przymus dośmieszanej. Niepotrzebnie zresztą. Pod koniec akcja natomiast rozwiązuje się tak szybko, że wprost trudno w to uwierzyć. Czytelnikowi chce się towarzyszyć w tych perypetiach z sympatii, ale nie z porywu serca. A szkoda, bo materiał wydawał się być ku temu doskonały!
Polecam fanom Chmielewskiej, dobrze znających już jej kunszt. Na pewno nie na pozycję otwierającą tę przygodę.
Przeczytana z sympatii do autorki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa pewno to nie jest jej najwybitniejsza książka. Mistrzyni zagmatwanych i humorystycznych intryg tym razem nie wciągnęła mnie tak, jak przy „Lesiu”, „Ostatnim zdaniu nieboszczyka” czy „Wszystkim czerwonym”. Są tutaj absurdalne zbiegi okoliczności, wyraziści - choć też irytujący - bohaterowie, ale brakło pomysłu i momentami powieść...
Chmielewska jak to Chmielewska. Bywa zabawnie, bywa nudno. To nie to co Lesio, Wszystko czerwone czy Całe zdanie nieboszczyka. Ale nadal warto.
Chmielewska jak to Chmielewska. Bywa zabawnie, bywa nudno. To nie to co Lesio, Wszystko czerwone czy Całe zdanie nieboszczyka. Ale nadal warto.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚmieszna, spójna, nie do końca mój klimat.
Śmieszna, spójna, nie do końca mój klimat.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZabawna, momentami irytująca a to za sprawą głównej bohaterki i jej równie mało inteligentnego męża oraz za fakt, że książkę zdecydowanie możnaby skrócić o kilkanaście stron. Zupełnie inna od "Lesia" więc porównywać nie będę.
Mocne cztery za zabawne fragmenty.
Zabawna, momentami irytująca a to za sprawą głównej bohaterki i jej równie mało inteligentnego męża oraz za fakt, że książkę zdecydowanie możnaby skrócić o kilkanaście stron. Zupełnie inna od "Lesia" więc porównywać nie będę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMocne cztery za zabawne fragmenty.
Przebrnęłam.
Język, jak dla mnie, średnio spójny z czasem akcji.
Przebrnęłam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJęzyk, jak dla mnie, średnio spójny z czasem akcji.
Jak tu ubić męża? Oto jest pytanie. Przezabawne teksty, niesamowite pomysły i duża dawka humoru. Chmilelewska jaką lubię :)
Jak tu ubić męża? Oto jest pytanie. Przezabawne teksty, niesamowite pomysły i duża dawka humoru. Chmilelewska jaką lubię :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to