"Elemelementarz" to defakto XXXII xięga TRiA, ostatnia. Narysowana przez Papcia Chmiela gdy ten miał ponad dziewięćdziesiąt lat. Na tle poprzednich kilku broni się, bo Chmielewski nie próbuje tworzyć zwartej całości a tylko wrzuca tu pojedyncze pomysły, które może zamknąć w kilku klatkach. Gdyby nie żałosne rymowanki dałbym 5 gwiazdek.
Przeczytane w ramach prywatnego wyzwania - pożegnanie z Tytusami w 2025.
"Elemelementarz" to defakto XXXII xięga TRiA, ostatnia. Narysowana przez Papcia Chmiela gdy ten miał ponad dziewięćdziesiąt lat. Na tle poprzednich kilku broni się, bo Chmielewski nie próbuje tworzyć zwartej całości a tylko wrzuca tu pojedyncze pomysły, które może zamknąć w kilku klatkach. Gdyby nie żałosne rymowanki dałbym 5 gwiazdek.
Przeczytane w ramach prywatnego...
Kapitalny pastisz "Elementarza" w cudownym, "papciochmielowym" wydaniu! Autor wspiął się na wyżyny swojego poczucia humoru!
Tytus w ramach akcji uczłowieczania zostaje poddany procesowi nauki pisania i czytania. Idzie jak zwykle opornie, choć A'Tomek stara się jak może. Do akcji wkracza sam Papcio Chmiel, eksplikując tajniki historii pisma i kaligrafii, oraz profesor T. Alent, który zabiera Tytusa, Romka i A'Tomka do Rzymu, kolebki piśmiennictwa łacińskiego.
Tytusowi wiernie towarzyszy żona, Szympsia, a droczy się z nimi Romek.
Gratisem jest wklejka na pierwszej stronie okładki wewnętrznej, czterostronicowy komiks o Szympsi-sportowcu.
Kapitalny pastisz "Elementarza" w cudownym, "papciochmielowym" wydaniu! Autor wspiął się na wyżyny swojego poczucia humoru!
Tytus w ramach akcji uczłowieczania zostaje poddany procesowi nauki pisania i czytania. Idzie jak zwykle opornie, choć A'Tomek stara się jak może. Do akcji wkracza sam Papcio Chmiel, eksplikując tajniki historii pisma i kaligrafii, oraz profesor T....
Z przykrością muszę stwierdzić, że to zdecydowanie jedna ze słabszych rzeczy o Tytusie, jaka kiedykolwiek wyszła spod ręki Papcia Chmiela. Nie jest to kolejna "Księga" przygód TRiA, ale wciąż pełnoprawny komiks, w przeciwieństwie do albumów historycznych serwowanych nam od kilku lat przez Papcia. I ten powrót do formy tradycyjnej historyjki obrazkowej nie wyszedł na dobre ani Papciowi, ani samym bohaterom. Autor najwyraźniej zapomniał już, jak prowadzić narrację w tego typu historiach, czego efektem jest zbiór gagów i żartów (głównie słownych), które same w sobie może i potrafią rozbawić, ale są ze sobą słabo lub w ogóle nie związane, nie łączą się w żaden sensowny sposób, co tylko potęguje wrażenie chaosu. Naprawdę, ciężko zrozumieć, o czym to jest...
A może po prostu nie zrozumiałem? Bo w pewnym momencie zaczęło mnie nachodzić wrażenie, że być może Elemelementarz jest skierowany do młodszych czytelników, którzy faktycznie dopiero zaczynają przygodę z czytaniem? Ale w takim przypadku niektóre żarty słowne, zwłaszcza wtręty z obcych języków, tak czy siak pozostałyby dla nich niezrozumiałe. Zaś dla wiernych, wyrobionych fanów Tytusa, jak już pisałem wyżej, Elemelementarz może się okazać rozczarowaniem i nieporozumieniem, i ciężko oczekiwać, że zaskoczy czymś pozytywnym. Wielka szkoda. Chyba jednak lepiej, żeby Papcio pozostał przy albumach historycznych (choć i one zaczęły już tracić na jakości w porównaniu z pierwszymi częściami).
Z przykrością muszę stwierdzić, że to zdecydowanie jedna ze słabszych rzeczy o Tytusie, jaka kiedykolwiek wyszła spod ręki Papcia Chmiela. Nie jest to kolejna "Księga" przygód TRiA, ale wciąż pełnoprawny komiks, w przeciwieństwie do albumów historycznych serwowanych nam od kilku lat przez Papcia. I ten powrót do formy tradycyjnej historyjki obrazkowej nie wyszedł na dobre...
Prosta kreska, ale to duży plus i te cudowne, zabawne historie :) Mam duży sentyment do tych komiksów.
Prosta kreska, ale to duży plus i te cudowne, zabawne historie :) Mam duży sentyment do tych komiksów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Elemelementarz" to defakto XXXII xięga TRiA, ostatnia. Narysowana przez Papcia Chmiela gdy ten miał ponad dziewięćdziesiąt lat. Na tle poprzednich kilku broni się, bo Chmielewski nie próbuje tworzyć zwartej całości a tylko wrzuca tu pojedyncze pomysły, które może zamknąć w kilku klatkach. Gdyby nie żałosne rymowanki dałbym 5 gwiazdek.
Przeczytane w ramach prywatnego wyzwania - pożegnanie z Tytusami w 2025.
"Elemelementarz" to defakto XXXII xięga TRiA, ostatnia. Narysowana przez Papcia Chmiela gdy ten miał ponad dziewięćdziesiąt lat. Na tle poprzednich kilku broni się, bo Chmielewski nie próbuje tworzyć zwartej całości a tylko wrzuca tu pojedyncze pomysły, które może zamknąć w kilku klatkach. Gdyby nie żałosne rymowanki dałbym 5 gwiazdek.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytane w ramach prywatnego...
Kapitalny pastisz "Elementarza" w cudownym, "papciochmielowym" wydaniu! Autor wspiął się na wyżyny swojego poczucia humoru!
Tytus w ramach akcji uczłowieczania zostaje poddany procesowi nauki pisania i czytania. Idzie jak zwykle opornie, choć A'Tomek stara się jak może. Do akcji wkracza sam Papcio Chmiel, eksplikując tajniki historii pisma i kaligrafii, oraz profesor T. Alent, który zabiera Tytusa, Romka i A'Tomka do Rzymu, kolebki piśmiennictwa łacińskiego.
Tytusowi wiernie towarzyszy żona, Szympsia, a droczy się z nimi Romek.
Gratisem jest wklejka na pierwszej stronie okładki wewnętrznej, czterostronicowy komiks o Szympsi-sportowcu.
Kapitalny pastisz "Elementarza" w cudownym, "papciochmielowym" wydaniu! Autor wspiął się na wyżyny swojego poczucia humoru!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytus w ramach akcji uczłowieczania zostaje poddany procesowi nauki pisania i czytania. Idzie jak zwykle opornie, choć A'Tomek stara się jak może. Do akcji wkracza sam Papcio Chmiel, eksplikując tajniki historii pisma i kaligrafii, oraz profesor T....
Z przykrością muszę stwierdzić, że to zdecydowanie jedna ze słabszych rzeczy o Tytusie, jaka kiedykolwiek wyszła spod ręki Papcia Chmiela. Nie jest to kolejna "Księga" przygód TRiA, ale wciąż pełnoprawny komiks, w przeciwieństwie do albumów historycznych serwowanych nam od kilku lat przez Papcia. I ten powrót do formy tradycyjnej historyjki obrazkowej nie wyszedł na dobre ani Papciowi, ani samym bohaterom. Autor najwyraźniej zapomniał już, jak prowadzić narrację w tego typu historiach, czego efektem jest zbiór gagów i żartów (głównie słownych), które same w sobie może i potrafią rozbawić, ale są ze sobą słabo lub w ogóle nie związane, nie łączą się w żaden sensowny sposób, co tylko potęguje wrażenie chaosu. Naprawdę, ciężko zrozumieć, o czym to jest...
A może po prostu nie zrozumiałem? Bo w pewnym momencie zaczęło mnie nachodzić wrażenie, że być może Elemelementarz jest skierowany do młodszych czytelników, którzy faktycznie dopiero zaczynają przygodę z czytaniem? Ale w takim przypadku niektóre żarty słowne, zwłaszcza wtręty z obcych języków, tak czy siak pozostałyby dla nich niezrozumiałe. Zaś dla wiernych, wyrobionych fanów Tytusa, jak już pisałem wyżej, Elemelementarz może się okazać rozczarowaniem i nieporozumieniem, i ciężko oczekiwać, że zaskoczy czymś pozytywnym. Wielka szkoda. Chyba jednak lepiej, żeby Papcio pozostał przy albumach historycznych (choć i one zaczęły już tracić na jakości w porównaniu z pierwszymi częściami).
Z przykrością muszę stwierdzić, że to zdecydowanie jedna ze słabszych rzeczy o Tytusie, jaka kiedykolwiek wyszła spod ręki Papcia Chmiela. Nie jest to kolejna "Księga" przygód TRiA, ale wciąż pełnoprawny komiks, w przeciwieństwie do albumów historycznych serwowanych nam od kilku lat przez Papcia. I ten powrót do formy tradycyjnej historyjki obrazkowej nie wyszedł na dobre...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to