Czekałam do ostatniej strony na ciekawe, zaskakujące zakończenie. Wątki były tak absurdalne, że spodziewałam się zdecydowanie mocnego akcentu na koniec, rozwiązania zagadki. Ale zagadki ani jej rozwiązania ... nie było. Do połowy książki akcja rozwijała się ciekawie, intrygująco. Druga połowa to już inna "bajka", inna historia.
Czekałam do ostatniej strony na ciekawe, zaskakujące zakończenie. Wątki były tak absurdalne, że spodziewałam się zdecydowanie mocnego akcentu na koniec, rozwiązania zagadki. Ale zagadki ani jej rozwiązania ... nie było. Do połowy książki akcja rozwijała się ciekawie, intrygująco. Druga połowa to już inna "bajka", inna historia.
Podeszłam sceptycznie, książkę dała mi teściowa (czyli nie wybrałam jej sama), okładka niezbyt pociągająca, okropny, żółty papier. Rozpoczęłam czytanie z niechęcią, lekkim oporem...szło mi to słabo... i średnio po przekroczeniu połowy książki, popłynęłam razem z bohaterami powieści. Niezwykła książka!!! Warto przeczytać, chciałabym zdobyć drugą pozycję autorki - podobno najlepszą "Ta książka uratuje Ci życie"
Podeszłam sceptycznie, książkę dała mi teściowa (czyli nie wybrałam jej sama), okładka niezbyt pociągająca, okropny, żółty papier. Rozpoczęłam czytanie z niechęcią, lekkim oporem...szło mi to słabo... i średnio po przekroczeniu połowy książki, popłynęłam razem z bohaterami powieści. Niezwykła książka!!! Warto przeczytać, chciałabym zdobyć drugą pozycję autorki - podobno...
Dziwię się, że książka zebrała tak niskie oceny, jednak przyzwyczaiłam się, iż te wysoko oceniane zazwyczaj mnie nudzą, a te średnio 'gwiazdkowane' są całkiem dobre.
Powieść skusiła mnie okładką i zaznaczeniem, że zebrała nagrodę. Bałam się, że będzie to nudna opowieść z przygodami seksualnymi dla kur domowych, ponieważ opis sugerował obecność takich wątków.
Na swoje szczęście - myliłam się. Fabuła od początku pędzi, chce się więcej i więcej. Na bohatera spada odpowiedzialność za wszystko. Jedno wydarzenie napędza kolejne. Właściwie jest to życiowe. Jako że bohater jest profesorem, wykładającym na politologii, znajdują się też dywagacje na temat Nixona - da się je przeboleć, a nawet dowiedzieć z nich ciekawych rzeczy. W wielu opiniach czytam, że zakończenie szczęśliwe, jak to w ogóle, przecież bohater powinien wraz z dziećmi umrzeć w męczarniach... Aż chce się przypomnieć, że to nie jest powieść kryminalna, a w życiu każdy potrzebuje stabilizacji - zwłaszcza po gwałtownych zdarzeniach w przeszłości, także jak dla mnie zakończenie na plus. Mało kiedy książka potrafiła mnie tak wciągnąć.
Dziwię się, że książka zebrała tak niskie oceny, jednak przyzwyczaiłam się, iż te wysoko oceniane zazwyczaj mnie nudzą, a te średnio 'gwiazdkowane' są całkiem dobre.
Powieść skusiła mnie okładką i zaznaczeniem, że zebrała nagrodę. Bałam się, że będzie to nudna opowieść z przygodami seksualnymi dla kur domowych, ponieważ opis sugerował obecność takich wątków.
Chyba ostatni raz skusiłam się na zakup "bestsellera" w dyskoncie za dychę.
Książka zaczyna się z hukiem i człek liczy, że w tym kierunku podąży akcja i narracja (co mamy też obiecane w opisie na okładce książki). Jednak wszystko szybko spowalnia i zamienia się w nudną opowieść, z nudnym, nijakim bohaterem i jego równie nudnymi przygodami.
Czytamy potem o mało wiarygodnej fascynacji Nixonem, przypadkowych spotkaniach, zakupach, przypadłościach wieku starczego i fryzurach łonowych.
Cześć historii jest tak absurdalna, że trudno w nie uwierzyć. Inne wątki tak męczące i mało wnoszące do historii, że mogłoby ich nie być.
Ostatecznie wszystko kończy się sielankową scenką rodzinną.
Książka ma jednak plusa. Moim zdaniem jest nim przesłanie, że czasami tragedia (tu:w rodzinie) może pomóc nam zrozumieć siebie, swoje potrzeby oraz pomóc w zmianie w lepszą wersję siebie. Gdyby nie to, co wydarza się na początku, nasz bohater trwałby w jałowym małżeństwie i prowadził nieciekawe życie. A tak zyskuje wielopokoleniową, radosną rodzinę.
Gdyby książka była o połowę cieńsza i nie była okraszona niektórymi wątkami, byłaby....no, nawet godna polecenie.
Porównanie do książek Irvinga uważam trochę za obrazę dla tego autora. Jeszcze długa droga przed panią Homes. Ja się z nią witam i żegnam tą książką, więcej nie sięgnę po jej twórczość.
Chyba ostatni raz skusiłam się na zakup "bestsellera" w dyskoncie za dychę.
Książka zaczyna się z hukiem i człek liczy, że w tym kierunku podąży akcja i narracja (co mamy też obiecane w opisie na okładce książki). Jednak wszystko szybko spowalnia i zamienia się w nudną opowieść, z nudnym, nijakim bohaterem i jego równie nudnymi przygodami.
Zainteresowałam się książką ze względu na krótki i dynamiczny opis fabuły. Początek opowieści niezwykle dynamiczny i tragiczny. Główny bohater w bardzo krótkim czasie traci brata, ukochaną kobietę, żonę, pracę i godność. Po tym wszystkim nie poddaje się jednak i zyskuje jeszcze więcej. Nie podoba mi się w tej książce, że cały rok po tragedii wszystko idzie jak po maśle. Moim zdaniem zabrakło umiaru w szczęściu po nieszczęściu.
Zainteresowałam się książką ze względu na krótki i dynamiczny opis fabuły. Początek opowieści niezwykle dynamiczny i tragiczny. Główny bohater w bardzo krótkim czasie traci brata, ukochaną kobietę, żonę, pracę i godność. Po tym wszystkim nie poddaje się jednak i zyskuje jeszcze więcej. Nie podoba mi się w tej książce, że cały rok po tragedii wszystko idzie jak po maśle....
Mam problem, aby jednoznacznie ocenić tę książkę. Dwie trzecie rewelacja, humor przypominający swoim stylem Josepha Hellera, zwłaszcza zaprezentowany w powieściach „Coś się stało” lub „Gold jak złoto”. Aby nie być gołosłowną zamieszczam cytat: „Naciskam guzik i proszę o papier i ołówek. - To chwilę potrwa – mówi pielęgniarka. - Mam tu umierającego, który chce coś wyznać - dodaję. - Wszyscy mamy potrzeby – odpowiada kobieta”. I nagle, nie wiadomo kiedy, powieść zamienia się w historyjkę dla grzecznych dzieci. Taką, która się kończy – i żyli długo i szczęśliwie. Wydaje mi się, że autorka przestraszyła się tego, jak paskudną rzeczywistość opisuje i postanowiła ją posklejać plastrem. I to na dodatek różowym. Zupełnie nie zwracając uwagi na logikę, konsekwencję i sensowność przedstawianych sytuacji. Dlatego, pomimo rewelacyjnego startu, oceniam ją na trójkę z plusem, koniec jest doprawdy żenujący.
Mam problem, aby jednoznacznie ocenić tę książkę. Dwie trzecie rewelacja, humor przypominający swoim stylem Josepha Hellera, zwłaszcza zaprezentowany w powieściach „Coś się stało” lub „Gold jak złoto”. Aby nie być gołosłowną zamieszczam cytat: „Naciskam guzik i proszę o papier i ołówek. - To chwilę potrwa – mówi pielęgniarka. - Mam tu umierającego, który chce coś wyznać -...
Tytuł przyznaję chwytliwy, marketingowcy się postarali. Natomiast sama książka niestety nie wnosi nic dobrego. Przeczytałam, bo początek jest wciągający i chciałam skończyć, z początku myślałam że to jakiś kryminał z romansem w tle. Jak dla mnie książka o amerykańskim upadku wartości, wygodnym życiu amerykanów, szybkim seksie bez zobowiązań, byle jakim jedzeniu. Jedynie pies i kot w tej książce ocieplają całą tą historię.
Tytuł przyznaję chwytliwy, marketingowcy się postarali. Natomiast sama książka niestety nie wnosi nic dobrego. Przeczytałam, bo początek jest wciągający i chciałam skończyć, z początku myślałam że to jakiś kryminał z romansem w tle. Jak dla mnie książka o amerykańskim upadku wartości, wygodnym życiu amerykanów, szybkim seksie bez zobowiązań, byle jakim jedzeniu. Jedynie...
Czytając historię rodziny Silverów często dręczyło mnie nieodparte wrażenie że jest to nieudana próba stworzenia powieści na miarę "Procesu" Kafki - z tym, że z każdą stroną dalej, zastanawiałam się czy jestem na tyle ambitna aby wytrwać do końca. A końca nie widać - przecież to niemal 700 stron mniej lub bardziej absurdalnych sytuacji i zwrotów akcji, a przecież sam pomysł na książkę wydawał się być, jak to mówią, "z potencjałem'. I choć książkę czyta się z lekkimi oporami ze względu na jej nieco chaotyczny charakter i momentami denerwujące perypetie bohaterów, to samo przesłanie jest wyraźnie dostrzegalne i w dzisiejszych czasach dość istotne - zatrzymaj się, spójrz w głąb siebie, zrób coś dla innych. Uniwersalne? Uniwersalne!
Pani Homes nie przekonała mnie swoim piórem. Mniej więcej do 500 strony miałam wrażenie że brodzę w najbardziej mętnym jeziorze świata, około 4 razy zrezygnowana odkładałam książkę na półkę by potem próbować zrozumieć "co autor miał na myśli". Czarny humor w wykonaniu pani Homes raczej irytował niż śmieszył, więc książka szumnie określana jako "tragikomiczny obraz życia rodzinnego" z komizmem wiele wspólnego jednak nie ma...
Podsumowując, nie wszystko złoto co się świeci :)
Czytając historię rodziny Silverów często dręczyło mnie nieodparte wrażenie że jest to nieudana próba stworzenia powieści na miarę "Procesu" Kafki - z tym, że z każdą stroną dalej, zastanawiałam się czy jestem na tyle ambitna aby wytrwać do końca. A końca nie widać - przecież to niemal 700 stron mniej lub bardziej absurdalnych sytuacji i zwrotów akcji, a przecież sam pomysł...
Książka ma około 700 stron.
Dotrwałam mniej więcej do połowy, w związku z tym, że nie działo się nic ciekawego, niech mi autorka wybaczy, odłożyłam bez żalu.
Książka ma około 700 stron.
Dotrwałam mniej więcej do połowy, w związku z tym, że nie działo się nic ciekawego, niech mi autorka wybaczy, odłożyłam bez żalu.
Ludzkie życie jest chyba takie jak ta książka - wszystko się może zdarzyć i nieszczęścia chodzą stadami. Zbyt dołująca, żeby doczytać do końca. Nie bardzo mnie pasjonuje czytanie o czyichś problemach.
Ludzkie życie jest chyba takie jak ta książka - wszystko się może zdarzyć i nieszczęścia chodzą stadami. Zbyt dołująca, żeby doczytać do końca. Nie bardzo mnie pasjonuje czytanie o czyichś problemach.
Nie mam pojęcia jak ocenić tą książkę... Jest przedziwna, sądziłam że będzie ciekawsza. Czytałam ją tylko dlatego żeby sprawdzić jaki wątek jeszcze zostanie wpleciony i jak idiotyczne będą dalsze losy bohatera. Nie jest to jednak książka, która zapada w pamięć i niestety skutecznie zniechęciła mnie do innych pozycji autorki
Nie mam pojęcia jak ocenić tą książkę... Jest przedziwna, sądziłam że będzie ciekawsza. Czytałam ją tylko dlatego żeby sprawdzić jaki wątek jeszcze zostanie wpleciony i jak idiotyczne będą dalsze losy bohatera. Nie jest to jednak książka, która zapada w pamięć i niestety skutecznie zniechęciła mnie do innych pozycji autorki
"Niech nam będzie wybaczone", to powieść, o której pierwszy raz usłyszałam, a raczej miałam okazję zobaczyć okładkę oraz opis na znanym i lubianym przeze mnie portalu o książkach - Lubimy czytać.
Od razu zapałałam straszliwą , ponaglającą ochotę, by zdobyć oraz przeczytać tę powieść. Nie odstraszała mnie nawet ilość stron. Jest ich aż 688. Czyż należy się obawiać tzw. "cegły" skoro jest tak polecana? W niedzielę, z samego rana zabrałam się za jej czytanie. NIe liczyłam, że ją ukończę, lecz nie mogłam się od niej oderwać. Czyżby była aż tak wspaniała?
Poczytajcie dalej... Fabuła rozpoczyna się w momencie, gdy Harold Silver wraz z żoną zostaje zaproszony na kolacje, do okazałej rezydencji swojego brata George'a. Wówczas dzieje się rzecz dziwna. Szwagierka Harolda ewidentnie się do niego przystawia. Ociera się o niego i daje znaki, że liczy na coś więcej niż relacja szwagier-szwagierka. Harold czuje się zdezorientowany, a gdy o sytuacji opowiada żonie, ta go wyśmiewa. Mijają dni, gdy dzwoni roztrzęsiona Jenny i mówi szwagrowi, że George został aresztowany i czy byłby tak miły i odebrała brata? Harold po przybyciu na posterunek policji zostaje poinformowany, że potentat medialny jakim jest George przejechał na czerwonym świetle i zderzył się z innym samochodem. W wyniku kolizji śmierć poniosło małżeństwo, a ich synek został ranny. Harold jest przerażony , ale nie tyle kłopotliwą sytuacją, w której znalazł się brat (notabene wcale go nie lubi), ale dlatego, że George zachowuje się nienaturalnie.
Mężczyzna jest pobudzony, aktywny i dziwacznie rozkojarzony. George trafia na obserwacje do szpitala, a tymczasem....Harold i Jenny idą do łózka. To cudzołóstwo zostanie surowo ukarane.... O tego momentu Harold ze spokojnego, nijakiego wykładowcy akademickiego zmienia się nie do poznania. Jednakże jego psychoza na punkcie trzydziestego siódmego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Richarda Nixona nie mija. Pytanie brzmi czy dziwaczne, nieprzewidywalne zachowania dotyczą tylko Georga? A może to cecha dotycząca wszystkich Silverów?
"Niech będzie nam wybaczone " jest przykładem powieści, gdzie medialna promocja jest istotniejsza niż sama książka Zaskakujący jest fakt, że o ile głośne i (jak widać na moim przykładzie) zachęcanie do zapoznanie się z książką było huczne i udane, to fabuła nie niesie za sobą nic ciekawego.
Wcześniej wspominałam, że nie mogłam się od niej oderwać. Owszem nie byłam, ale tylko po to, by ją w końcu zmęczyć, przeczytać i zapomnieć. Wydawca, ale i patroni medialni chwalą, że owa pozycja zawiera w sobie czarny humor, zawrotne tempo i nieoczekiwane oraz zaskakujące zwroty akcji.
Ja się pytam, w którym miejscu , w którym wątku to wszystko znajdę? NIe doszukałam się. Za to czułam się już zmęczona szybciej niż by to się mogło wydawać. Odniosłam wrażenie, że A. M. Homes "lała wodę", by napisać tomiszcze.
Słabe to tomiszcze. Owszem okładka piękna, inna, ale już zawartość to bezkształtny twór pisarki. Zdania krótkie, wkurzające. Też bym chyba taką powieść była w stanie napisać. Co to za sztuka pisać perypetie minuta po minucie. Koszmar. A te wieczne rozważania Harolda o NIxonie doprowadzały mnie do szału. NOś kurcze, to jakbym kazała czytać Amerykanom o Piłsudskim , w co drugim zdaniu.
Te 688 stron ciągnęło się w nieskonczoność. Po ukończeniu "NIech będzie nam wybaczone" czułam się wypruta z sił. Mam poczucie straconego czasu, choć jak mawia przysłowie :"Nie spróbujesz, nie dowiesz się". Teraz już wiem, że medialny szum nie zawsze idzie z parze z jakością. Czy polecam? NIe za bardzo.
"Niech nam będzie wybaczone", to powieść, o której pierwszy raz usłyszałam, a raczej miałam okazję zobaczyć okładkę oraz opis na znanym i lubianym przeze mnie portalu o książkach - Lubimy czytać.
Od razu zapałałam straszliwą , ponaglającą ochotę, by zdobyć oraz przeczytać tę powieść. Nie odstraszała mnie nawet ilość stron. Jest ich aż 688. Czyż należy się obawiać tzw....
Powieść A. M. Homes jest jak podróż w nieznane bez jakiegokolwiek planu, zaczynająca się od nagłej przesiadki z tramwaju miejskiego do wyjątkowo niestabilnego rollercoastera, który torów trzyma się wbrew rządzącym prawom. Autorka - oko opatrzności całej historii - nie potrzebuje więcej niż kilku pierwszych akapitów, żeby z dotychczasowego życia pozornie uporządkowanej, amerykańskiej rodziny zrobić miazgę. Tragedia, nad którą każdy by zapłakał, gdyby nie czarny humor bez hamulców i narracja wyrywająca czytelnika z jego własnej rzeczywistości. "Niech będzie nam wybaczone" to książka dająca nadzieję wbrew wszelkim przedstawionym w niej wariactwom współczesności; książka, dla której bez padronu zarywa się noce i o której opowiada się z obłędem w oczach.
Fabułę streścić trudno, podobnie jak w wypadku pierwszej powieści Homes ("Ta książka uratuje Ci życie"), bo autorka przewraca do góry nogami, co może, i jeszcze trąca te nogi, żeby podrygiwały w niespokojnym rytmie. Po tragicznej w skutkach kolacji z okazji Święta Dziękczynienia, starszy brat Harold Silver ubiera nie tylko piżamę młodszego George'a, ale wchodzi z butami w jego życie. Biorąc pod uwagę to, że ten młodszy jest gwiazdą, wielokrotnie nagradzanym prezesem stacji telewizyjnej, buńczucznym samcem alfa nieznoszącym samotności i ciszy, a starszy przeciętniakiem, profesorem politologii wielbiącym Nixona, to kto by pomyślał…? Ale skoro jednemu puściły nerwy, a drugiemu pasek… Za pomocą Harolda Homes oprowadza nas po instytucjach nieodzownych dla amerykańskiej współczesności - szpitalach i oddziałach zamkniętych, gabinetach lekarskich i ośrodkach o zatajonym istnieniu, sypialniach szkół prywatnych i niekończących się alejkach w supermarketach, pilnie strzeżonych tajemnicach rządowych i sexchatach gotowych na wszystko. Jak dotrzeć do nastoletniego bratanka, jak zaprzyjaźnić bratanicy? Być wujkiem, ojcem, matką, kumplem, dozorcą, opiekunem, bankomatem… i sobą jednocześnie? Haroldowi kotłuje się w głowie przez równo rok, podczas gdy czytelnikowi oczy wychodzą z orbit.
Zaaferowanie powieścią Homes sięga zenitu nawet kilka dni po przeczytaniu, ale radzę jej nie odkładać w międzyczasie, bo przy takim tempie łatwo się pogubić, a kartkowanie z racji pędu akcji dużo nie pomoże. Wprawdzie rodziny się nie wybiera, ale jeżeli nawet nie można wyjść z nią dobrze na zdjęciu, bo go nie ma, to co pozostaje? I jak to wydobyć? Mimo tych wszystkich szalonych sytuacji, dwuznaczności, sarkazmu, krytyki i obrywania od losu, dzięki A. M. Homes można odzyskać wiarę w rodzinę jako coś więcej niż genetycznie uwarunkowana koegzystencja. Dzisiaj już nawet patchwork przestaje dziwić, ale ten twór, który zasiada do świątecznego stołu Silverów, odbiera mowę. Nikt z nich nie jest w pełni sił fizycznych i umysłowych, każdy mógłby być gdzieś indziej, a jednak są razem i aż chciałoby się być z nimi… Brawo Homes, ode mnie aplauz na stojąco! Polecam wszystkim, którzy mają czas się w tę historię wżyć, których nie odstraszą moralne nieścisłości i labirynty myśli, a przede wszystkim tych, którzy ubóstwiając Updike'a docenią język jeszcze zanim ich wyobraźnia zdąży stworzyć ostry obraz. O jak polecam!
Powieść A. M. Homes jest jak podróż w nieznane bez jakiegokolwiek planu, zaczynająca się od nagłej przesiadki z tramwaju miejskiego do wyjątkowo niestabilnego rollercoastera, który torów trzyma się wbrew rządzącym prawom. Autorka - oko opatrzności całej historii - nie potrzebuje więcej niż kilku pierwszych akapitów, żeby z dotychczasowego życia pozornie uporządkowanej,...
Dość ciężko czytało mi się tą powieść.
Na początku mnie zaintrygowała, wciągnęła.
Natomiast gdzieś w połowie zaczęła mnie męczyć i chciałabym ją już tylko skończyć, aby móc przejść do czytania czegoś innego.
I od połowy książkę czytało mi się koszmarnie, niczym jakąś przymusową lekturę...
Postać Harolda jest specyficzna. Z jednej strony denerwuje. Jest taki nieokreślony, sam nie wie czego chce od życia, jakby przyjmując go tylko takim jakie się zdarzy. Z drugiej strony jest po prostu dobrym człowiekiem i troskliwym opiekunem dzieci, ale też zwierząt i pewnych starszych ludzi...
Książka moim zdaniem była trochę za długa... Bo tak jak już pisałam - po pewnym czasie nurzy, ale mimo wszystko nie jest to zła książka.
Opowiada historię rodziny, która została zniszczona przez okoliczności, ale także takiej która potrafiła się odnaleźć w zaistniałej sytuacji. Wydaje mi się nawet, że całe zło które ich spotkało, jakoś im wyszło na korzyść... W konsekwencji stali się lepsi dla siebie i innych...
Dość ciężko czytało mi się tą powieść.
Na początku mnie zaintrygowała, wciągnęła.
Natomiast gdzieś w połowie zaczęła mnie męczyć i chciałabym ją już tylko skończyć, aby móc przejść do czytania czegoś innego.
I od połowy książkę czytało mi się koszmarnie, niczym jakąś przymusową lekturę...
Postać Harolda jest specyficzna. Z jednej strony denerwuje. Jest taki...
Nie rzuciła mnie ta książka na kolana. Na pewno jest dobrze wypromowana, ale szumne marketingowe zapowiedzi w praktyce przynoszą małe rozczarowanie.
Owszem, opowiedziana historia jest burzliwa, niesamowita i nieprzewidywalna, jednak momentami po prostu nuży, gdyż zdarzają się przeciągane sceny, jakby autorka uparła się, żeby napisać przede wszystkim powieść długą.
Jest tu sporo zaskakujących rozwiązań fabularnych i to na pewno duży plus. Zaletą okazuje się także czarny humor, ale (i tu już - niestety) czasami jest on po prostu pozbawiony finezji do tego stopnia, że ociera się o prostactwo. I nie chodzi mi o wulgaryzmy, akurat ich użycie w różnych dialogach czy w narracji zwykle wydaje się uzasadnione; po prostu są tu niewybredne, ordynarne fragmenty, które najzwyczajniej w świecie rażą.
Plusem jest drugie dno powieści - pozornie chaotyczna i pełna czasem błahych niespodzianek historia, jaka przydarza się narratorowi, jest pretekstem do pokazania stylu życia współczesnych Amerykanów, którzy większość czasu spędzają w pracy, a wolny czas ograniczają do siedzenia przed telewizorem i komputerem; by zaimponować znajomym, fundują sobie drogie wycieczki, z których zdjęcia obowiązkowo zamieszczają na społecznościowych portalach.
Dramatyczny jest rozpad więzi rodzinnych - w tym przypadku prowadzący do tragedii, ale - w odniesieniu do narratora - niosący również nadzieję na odrodzenie się po przeżytym szoku (dopiero utrata tego, co się posiadało, uświadamia, jak cenne są zwykłe, ludzkie relacje, wzajemne zaufanie, ciepło, troska...).
Powieść ta to satyra na konsumpcyjny tryb życia, momentami bezpardonowa i hiperboliczna, ale jakże prawdziwa.
Nie rzuciła mnie ta książka na kolana. Na pewno jest dobrze wypromowana, ale szumne marketingowe zapowiedzi w praktyce przynoszą małe rozczarowanie.
Owszem, opowiedziana historia jest burzliwa, niesamowita i nieprzewidywalna, jednak momentami po prostu nuży, gdyż zdarzają się przeciągane sceny, jakby autorka uparła się, żeby napisać przede wszystkim powieść długą.
Ciężka.
Ciężka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTu nic nie ma sensu
Tu nic nie ma sensu
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzekałam do ostatniej strony na ciekawe, zaskakujące zakończenie. Wątki były tak absurdalne, że spodziewałam się zdecydowanie mocnego akcentu na koniec, rozwiązania zagadki. Ale zagadki ani jej rozwiązania ... nie było. Do połowy książki akcja rozwijała się ciekawie, intrygująco. Druga połowa to już inna "bajka", inna historia.
Czekałam do ostatniej strony na ciekawe, zaskakujące zakończenie. Wątki były tak absurdalne, że spodziewałam się zdecydowanie mocnego akcentu na koniec, rozwiązania zagadki. Ale zagadki ani jej rozwiązania ... nie było. Do połowy książki akcja rozwijała się ciekawie, intrygująco. Druga połowa to już inna "bajka", inna historia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodeszłam sceptycznie, książkę dała mi teściowa (czyli nie wybrałam jej sama), okładka niezbyt pociągająca, okropny, żółty papier. Rozpoczęłam czytanie z niechęcią, lekkim oporem...szło mi to słabo... i średnio po przekroczeniu połowy książki, popłynęłam razem z bohaterami powieści. Niezwykła książka!!! Warto przeczytać, chciałabym zdobyć drugą pozycję autorki - podobno najlepszą "Ta książka uratuje Ci życie"
Podeszłam sceptycznie, książkę dała mi teściowa (czyli nie wybrałam jej sama), okładka niezbyt pociągająca, okropny, żółty papier. Rozpoczęłam czytanie z niechęcią, lekkim oporem...szło mi to słabo... i średnio po przekroczeniu połowy książki, popłynęłam razem z bohaterami powieści. Niezwykła książka!!! Warto przeczytać, chciałabym zdobyć drugą pozycję autorki - podobno...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziwię się, że książka zebrała tak niskie oceny, jednak przyzwyczaiłam się, iż te wysoko oceniane zazwyczaj mnie nudzą, a te średnio 'gwiazdkowane' są całkiem dobre.
Powieść skusiła mnie okładką i zaznaczeniem, że zebrała nagrodę. Bałam się, że będzie to nudna opowieść z przygodami seksualnymi dla kur domowych, ponieważ opis sugerował obecność takich wątków.
Na swoje szczęście - myliłam się. Fabuła od początku pędzi, chce się więcej i więcej. Na bohatera spada odpowiedzialność za wszystko. Jedno wydarzenie napędza kolejne. Właściwie jest to życiowe. Jako że bohater jest profesorem, wykładającym na politologii, znajdują się też dywagacje na temat Nixona - da się je przeboleć, a nawet dowiedzieć z nich ciekawych rzeczy. W wielu opiniach czytam, że zakończenie szczęśliwe, jak to w ogóle, przecież bohater powinien wraz z dziećmi umrzeć w męczarniach... Aż chce się przypomnieć, że to nie jest powieść kryminalna, a w życiu każdy potrzebuje stabilizacji - zwłaszcza po gwałtownych zdarzeniach w przeszłości, także jak dla mnie zakończenie na plus. Mało kiedy książka potrafiła mnie tak wciągnąć.
Dziwię się, że książka zebrała tak niskie oceny, jednak przyzwyczaiłam się, iż te wysoko oceniane zazwyczaj mnie nudzą, a te średnio 'gwiazdkowane' są całkiem dobre.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść skusiła mnie okładką i zaznaczeniem, że zebrała nagrodę. Bałam się, że będzie to nudna opowieść z przygodami seksualnymi dla kur domowych, ponieważ opis sugerował obecność takich wątków.
Na swoje...
Chyba ostatni raz skusiłam się na zakup "bestsellera" w dyskoncie za dychę.
Książka zaczyna się z hukiem i człek liczy, że w tym kierunku podąży akcja i narracja (co mamy też obiecane w opisie na okładce książki). Jednak wszystko szybko spowalnia i zamienia się w nudną opowieść, z nudnym, nijakim bohaterem i jego równie nudnymi przygodami.
Czytamy potem o mało wiarygodnej fascynacji Nixonem, przypadkowych spotkaniach, zakupach, przypadłościach wieku starczego i fryzurach łonowych.
Cześć historii jest tak absurdalna, że trudno w nie uwierzyć. Inne wątki tak męczące i mało wnoszące do historii, że mogłoby ich nie być.
Ostatecznie wszystko kończy się sielankową scenką rodzinną.
Książka ma jednak plusa. Moim zdaniem jest nim przesłanie, że czasami tragedia (tu:w rodzinie) może pomóc nam zrozumieć siebie, swoje potrzeby oraz pomóc w zmianie w lepszą wersję siebie. Gdyby nie to, co wydarza się na początku, nasz bohater trwałby w jałowym małżeństwie i prowadził nieciekawe życie. A tak zyskuje wielopokoleniową, radosną rodzinę.
Gdyby książka była o połowę cieńsza i nie była okraszona niektórymi wątkami, byłaby....no, nawet godna polecenie.
Porównanie do książek Irvinga uważam trochę za obrazę dla tego autora. Jeszcze długa droga przed panią Homes. Ja się z nią witam i żegnam tą książką, więcej nie sięgnę po jej twórczość.
Chyba ostatni raz skusiłam się na zakup "bestsellera" w dyskoncie za dychę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka zaczyna się z hukiem i człek liczy, że w tym kierunku podąży akcja i narracja (co mamy też obiecane w opisie na okładce książki). Jednak wszystko szybko spowalnia i zamienia się w nudną opowieść, z nudnym, nijakim bohaterem i jego równie nudnymi przygodami.
Czytamy potem o mało...
Nie moja bajka.
Nie moja bajka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZainteresowałam się książką ze względu na krótki i dynamiczny opis fabuły. Początek opowieści niezwykle dynamiczny i tragiczny. Główny bohater w bardzo krótkim czasie traci brata, ukochaną kobietę, żonę, pracę i godność. Po tym wszystkim nie poddaje się jednak i zyskuje jeszcze więcej. Nie podoba mi się w tej książce, że cały rok po tragedii wszystko idzie jak po maśle. Moim zdaniem zabrakło umiaru w szczęściu po nieszczęściu.
Zainteresowałam się książką ze względu na krótki i dynamiczny opis fabuły. Początek opowieści niezwykle dynamiczny i tragiczny. Główny bohater w bardzo krótkim czasie traci brata, ukochaną kobietę, żonę, pracę i godność. Po tym wszystkim nie poddaje się jednak i zyskuje jeszcze więcej. Nie podoba mi się w tej książce, że cały rok po tragedii wszystko idzie jak po maśle....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam problem, aby jednoznacznie ocenić tę książkę. Dwie trzecie rewelacja, humor przypominający swoim stylem Josepha Hellera, zwłaszcza zaprezentowany w powieściach „Coś się stało” lub „Gold jak złoto”. Aby nie być gołosłowną zamieszczam cytat: „Naciskam guzik i proszę o papier i ołówek. - To chwilę potrwa – mówi pielęgniarka. - Mam tu umierającego, który chce coś wyznać - dodaję. - Wszyscy mamy potrzeby – odpowiada kobieta”. I nagle, nie wiadomo kiedy, powieść zamienia się w historyjkę dla grzecznych dzieci. Taką, która się kończy – i żyli długo i szczęśliwie. Wydaje mi się, że autorka przestraszyła się tego, jak paskudną rzeczywistość opisuje i postanowiła ją posklejać plastrem. I to na dodatek różowym. Zupełnie nie zwracając uwagi na logikę, konsekwencję i sensowność przedstawianych sytuacji. Dlatego, pomimo rewelacyjnego startu, oceniam ją na trójkę z plusem, koniec jest doprawdy żenujący.
Mam problem, aby jednoznacznie ocenić tę książkę. Dwie trzecie rewelacja, humor przypominający swoim stylem Josepha Hellera, zwłaszcza zaprezentowany w powieściach „Coś się stało” lub „Gold jak złoto”. Aby nie być gołosłowną zamieszczam cytat: „Naciskam guzik i proszę o papier i ołówek. - To chwilę potrwa – mówi pielęgniarka. - Mam tu umierającego, który chce coś wyznać -...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytuł przyznaję chwytliwy, marketingowcy się postarali. Natomiast sama książka niestety nie wnosi nic dobrego. Przeczytałam, bo początek jest wciągający i chciałam skończyć, z początku myślałam że to jakiś kryminał z romansem w tle. Jak dla mnie książka o amerykańskim upadku wartości, wygodnym życiu amerykanów, szybkim seksie bez zobowiązań, byle jakim jedzeniu. Jedynie pies i kot w tej książce ocieplają całą tą historię.
Tytuł przyznaję chwytliwy, marketingowcy się postarali. Natomiast sama książka niestety nie wnosi nic dobrego. Przeczytałam, bo początek jest wciągający i chciałam skończyć, z początku myślałam że to jakiś kryminał z romansem w tle. Jak dla mnie książka o amerykańskim upadku wartości, wygodnym życiu amerykanów, szybkim seksie bez zobowiązań, byle jakim jedzeniu. Jedynie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAbsurdalna i nudna jak życie.
Bardziej się nią męczyłam niż cieszyłam.
Może wyglądałoby to inaczej gdybym miała fioła na punkcie Nixona?
Absurdalna i nudna jak życie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardziej się nią męczyłam niż cieszyłam.
Może wyglądałoby to inaczej gdybym miała fioła na punkcie Nixona?
Czytając historię rodziny Silverów często dręczyło mnie nieodparte wrażenie że jest to nieudana próba stworzenia powieści na miarę "Procesu" Kafki - z tym, że z każdą stroną dalej, zastanawiałam się czy jestem na tyle ambitna aby wytrwać do końca. A końca nie widać - przecież to niemal 700 stron mniej lub bardziej absurdalnych sytuacji i zwrotów akcji, a przecież sam pomysł na książkę wydawał się być, jak to mówią, "z potencjałem'. I choć książkę czyta się z lekkimi oporami ze względu na jej nieco chaotyczny charakter i momentami denerwujące perypetie bohaterów, to samo przesłanie jest wyraźnie dostrzegalne i w dzisiejszych czasach dość istotne - zatrzymaj się, spójrz w głąb siebie, zrób coś dla innych. Uniwersalne? Uniwersalne!
Pani Homes nie przekonała mnie swoim piórem. Mniej więcej do 500 strony miałam wrażenie że brodzę w najbardziej mętnym jeziorze świata, około 4 razy zrezygnowana odkładałam książkę na półkę by potem próbować zrozumieć "co autor miał na myśli". Czarny humor w wykonaniu pani Homes raczej irytował niż śmieszył, więc książka szumnie określana jako "tragikomiczny obraz życia rodzinnego" z komizmem wiele wspólnego jednak nie ma...
Podsumowując, nie wszystko złoto co się świeci :)
Czytając historię rodziny Silverów często dręczyło mnie nieodparte wrażenie że jest to nieudana próba stworzenia powieści na miarę "Procesu" Kafki - z tym, że z każdą stroną dalej, zastanawiałam się czy jestem na tyle ambitna aby wytrwać do końca. A końca nie widać - przecież to niemal 700 stron mniej lub bardziej absurdalnych sytuacji i zwrotów akcji, a przecież sam pomysł...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ma około 700 stron.
Dotrwałam mniej więcej do połowy, w związku z tym, że nie działo się nic ciekawego, niech mi autorka wybaczy, odłożyłam bez żalu.
Książka ma około 700 stron.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDotrwałam mniej więcej do połowy, w związku z tym, że nie działo się nic ciekawego, niech mi autorka wybaczy, odłożyłam bez żalu.
Ludzkie życie jest chyba takie jak ta książka - wszystko się może zdarzyć i nieszczęścia chodzą stadami. Zbyt dołująca, żeby doczytać do końca. Nie bardzo mnie pasjonuje czytanie o czyichś problemach.
Ludzkie życie jest chyba takie jak ta książka - wszystko się może zdarzyć i nieszczęścia chodzą stadami. Zbyt dołująca, żeby doczytać do końca. Nie bardzo mnie pasjonuje czytanie o czyichś problemach.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo togratuluje autorce wyobrazni ,historie ,które przytrafiaja sie bohaterowi sa wręcz nieprawdopodobne
gratuluje autorce wyobrazni ,historie ,które przytrafiaja sie bohaterowi sa wręcz nieprawdopodobne
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie mam pojęcia jak ocenić tą książkę... Jest przedziwna, sądziłam że będzie ciekawsza. Czytałam ją tylko dlatego żeby sprawdzić jaki wątek jeszcze zostanie wpleciony i jak idiotyczne będą dalsze losy bohatera. Nie jest to jednak książka, która zapada w pamięć i niestety skutecznie zniechęciła mnie do innych pozycji autorki
Nie mam pojęcia jak ocenić tą książkę... Jest przedziwna, sądziłam że będzie ciekawsza. Czytałam ją tylko dlatego żeby sprawdzić jaki wątek jeszcze zostanie wpleciony i jak idiotyczne będą dalsze losy bohatera. Nie jest to jednak książka, która zapada w pamięć i niestety skutecznie zniechęciła mnie do innych pozycji autorki
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Niech nam będzie wybaczone", to powieść, o której pierwszy raz usłyszałam, a raczej miałam okazję zobaczyć okładkę oraz opis na znanym i lubianym przeze mnie portalu o książkach - Lubimy czytać.
Od razu zapałałam straszliwą , ponaglającą ochotę, by zdobyć oraz przeczytać tę powieść. Nie odstraszała mnie nawet ilość stron. Jest ich aż 688. Czyż należy się obawiać tzw. "cegły" skoro jest tak polecana? W niedzielę, z samego rana zabrałam się za jej czytanie. NIe liczyłam, że ją ukończę, lecz nie mogłam się od niej oderwać. Czyżby była aż tak wspaniała?
Poczytajcie dalej... Fabuła rozpoczyna się w momencie, gdy Harold Silver wraz z żoną zostaje zaproszony na kolacje, do okazałej rezydencji swojego brata George'a. Wówczas dzieje się rzecz dziwna. Szwagierka Harolda ewidentnie się do niego przystawia. Ociera się o niego i daje znaki, że liczy na coś więcej niż relacja szwagier-szwagierka. Harold czuje się zdezorientowany, a gdy o sytuacji opowiada żonie, ta go wyśmiewa. Mijają dni, gdy dzwoni roztrzęsiona Jenny i mówi szwagrowi, że George został aresztowany i czy byłby tak miły i odebrała brata? Harold po przybyciu na posterunek policji zostaje poinformowany, że potentat medialny jakim jest George przejechał na czerwonym świetle i zderzył się z innym samochodem. W wyniku kolizji śmierć poniosło małżeństwo, a ich synek został ranny. Harold jest przerażony , ale nie tyle kłopotliwą sytuacją, w której znalazł się brat (notabene wcale go nie lubi), ale dlatego, że George zachowuje się nienaturalnie.
Mężczyzna jest pobudzony, aktywny i dziwacznie rozkojarzony. George trafia na obserwacje do szpitala, a tymczasem....Harold i Jenny idą do łózka. To cudzołóstwo zostanie surowo ukarane.... O tego momentu Harold ze spokojnego, nijakiego wykładowcy akademickiego zmienia się nie do poznania. Jednakże jego psychoza na punkcie trzydziestego siódmego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Richarda Nixona nie mija. Pytanie brzmi czy dziwaczne, nieprzewidywalne zachowania dotyczą tylko Georga? A może to cecha dotycząca wszystkich Silverów?
"Niech będzie nam wybaczone " jest przykładem powieści, gdzie medialna promocja jest istotniejsza niż sama książka Zaskakujący jest fakt, że o ile głośne i (jak widać na moim przykładzie) zachęcanie do zapoznanie się z książką było huczne i udane, to fabuła nie niesie za sobą nic ciekawego.
Wcześniej wspominałam, że nie mogłam się od niej oderwać. Owszem nie byłam, ale tylko po to, by ją w końcu zmęczyć, przeczytać i zapomnieć. Wydawca, ale i patroni medialni chwalą, że owa pozycja zawiera w sobie czarny humor, zawrotne tempo i nieoczekiwane oraz zaskakujące zwroty akcji.
Ja się pytam, w którym miejscu , w którym wątku to wszystko znajdę? NIe doszukałam się. Za to czułam się już zmęczona szybciej niż by to się mogło wydawać. Odniosłam wrażenie, że A. M. Homes "lała wodę", by napisać tomiszcze.
Słabe to tomiszcze. Owszem okładka piękna, inna, ale już zawartość to bezkształtny twór pisarki. Zdania krótkie, wkurzające. Też bym chyba taką powieść była w stanie napisać. Co to za sztuka pisać perypetie minuta po minucie. Koszmar. A te wieczne rozważania Harolda o NIxonie doprowadzały mnie do szału. NOś kurcze, to jakbym kazała czytać Amerykanom o Piłsudskim , w co drugim zdaniu.
Te 688 stron ciągnęło się w nieskonczoność. Po ukończeniu "NIech będzie nam wybaczone" czułam się wypruta z sił. Mam poczucie straconego czasu, choć jak mawia przysłowie :"Nie spróbujesz, nie dowiesz się". Teraz już wiem, że medialny szum nie zawsze idzie z parze z jakością. Czy polecam? NIe za bardzo.
"Niech nam będzie wybaczone", to powieść, o której pierwszy raz usłyszałam, a raczej miałam okazję zobaczyć okładkę oraz opis na znanym i lubianym przeze mnie portalu o książkach - Lubimy czytać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd razu zapałałam straszliwą , ponaglającą ochotę, by zdobyć oraz przeczytać tę powieść. Nie odstraszała mnie nawet ilość stron. Jest ich aż 688. Czyż należy się obawiać tzw....
Powieść A. M. Homes jest jak podróż w nieznane bez jakiegokolwiek planu, zaczynająca się od nagłej przesiadki z tramwaju miejskiego do wyjątkowo niestabilnego rollercoastera, który torów trzyma się wbrew rządzącym prawom. Autorka - oko opatrzności całej historii - nie potrzebuje więcej niż kilku pierwszych akapitów, żeby z dotychczasowego życia pozornie uporządkowanej, amerykańskiej rodziny zrobić miazgę. Tragedia, nad którą każdy by zapłakał, gdyby nie czarny humor bez hamulców i narracja wyrywająca czytelnika z jego własnej rzeczywistości. "Niech będzie nam wybaczone" to książka dająca nadzieję wbrew wszelkim przedstawionym w niej wariactwom współczesności; książka, dla której bez padronu zarywa się noce i o której opowiada się z obłędem w oczach.
Fabułę streścić trudno, podobnie jak w wypadku pierwszej powieści Homes ("Ta książka uratuje Ci życie"), bo autorka przewraca do góry nogami, co może, i jeszcze trąca te nogi, żeby podrygiwały w niespokojnym rytmie. Po tragicznej w skutkach kolacji z okazji Święta Dziękczynienia, starszy brat Harold Silver ubiera nie tylko piżamę młodszego George'a, ale wchodzi z butami w jego życie. Biorąc pod uwagę to, że ten młodszy jest gwiazdą, wielokrotnie nagradzanym prezesem stacji telewizyjnej, buńczucznym samcem alfa nieznoszącym samotności i ciszy, a starszy przeciętniakiem, profesorem politologii wielbiącym Nixona, to kto by pomyślał…? Ale skoro jednemu puściły nerwy, a drugiemu pasek… Za pomocą Harolda Homes oprowadza nas po instytucjach nieodzownych dla amerykańskiej współczesności - szpitalach i oddziałach zamkniętych, gabinetach lekarskich i ośrodkach o zatajonym istnieniu, sypialniach szkół prywatnych i niekończących się alejkach w supermarketach, pilnie strzeżonych tajemnicach rządowych i sexchatach gotowych na wszystko. Jak dotrzeć do nastoletniego bratanka, jak zaprzyjaźnić bratanicy? Być wujkiem, ojcem, matką, kumplem, dozorcą, opiekunem, bankomatem… i sobą jednocześnie? Haroldowi kotłuje się w głowie przez równo rok, podczas gdy czytelnikowi oczy wychodzą z orbit.
Zaaferowanie powieścią Homes sięga zenitu nawet kilka dni po przeczytaniu, ale radzę jej nie odkładać w międzyczasie, bo przy takim tempie łatwo się pogubić, a kartkowanie z racji pędu akcji dużo nie pomoże. Wprawdzie rodziny się nie wybiera, ale jeżeli nawet nie można wyjść z nią dobrze na zdjęciu, bo go nie ma, to co pozostaje? I jak to wydobyć? Mimo tych wszystkich szalonych sytuacji, dwuznaczności, sarkazmu, krytyki i obrywania od losu, dzięki A. M. Homes można odzyskać wiarę w rodzinę jako coś więcej niż genetycznie uwarunkowana koegzystencja. Dzisiaj już nawet patchwork przestaje dziwić, ale ten twór, który zasiada do świątecznego stołu Silverów, odbiera mowę. Nikt z nich nie jest w pełni sił fizycznych i umysłowych, każdy mógłby być gdzieś indziej, a jednak są razem i aż chciałoby się być z nimi… Brawo Homes, ode mnie aplauz na stojąco! Polecam wszystkim, którzy mają czas się w tę historię wżyć, których nie odstraszą moralne nieścisłości i labirynty myśli, a przede wszystkim tych, którzy ubóstwiając Updike'a docenią język jeszcze zanim ich wyobraźnia zdąży stworzyć ostry obraz. O jak polecam!
Powieść A. M. Homes jest jak podróż w nieznane bez jakiegokolwiek planu, zaczynająca się od nagłej przesiadki z tramwaju miejskiego do wyjątkowo niestabilnego rollercoastera, który torów trzyma się wbrew rządzącym prawom. Autorka - oko opatrzności całej historii - nie potrzebuje więcej niż kilku pierwszych akapitów, żeby z dotychczasowego życia pozornie uporządkowanej,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDość ciężko czytało mi się tą powieść.
Na początku mnie zaintrygowała, wciągnęła.
Natomiast gdzieś w połowie zaczęła mnie męczyć i chciałabym ją już tylko skończyć, aby móc przejść do czytania czegoś innego.
I od połowy książkę czytało mi się koszmarnie, niczym jakąś przymusową lekturę...
Postać Harolda jest specyficzna. Z jednej strony denerwuje. Jest taki nieokreślony, sam nie wie czego chce od życia, jakby przyjmując go tylko takim jakie się zdarzy. Z drugiej strony jest po prostu dobrym człowiekiem i troskliwym opiekunem dzieci, ale też zwierząt i pewnych starszych ludzi...
Książka moim zdaniem była trochę za długa... Bo tak jak już pisałam - po pewnym czasie nurzy, ale mimo wszystko nie jest to zła książka.
Opowiada historię rodziny, która została zniszczona przez okoliczności, ale także takiej która potrafiła się odnaleźć w zaistniałej sytuacji. Wydaje mi się nawet, że całe zło które ich spotkało, jakoś im wyszło na korzyść... W konsekwencji stali się lepsi dla siebie i innych...
Dość ciężko czytało mi się tą powieść.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa początku mnie zaintrygowała, wciągnęła.
Natomiast gdzieś w połowie zaczęła mnie męczyć i chciałabym ją już tylko skończyć, aby móc przejść do czytania czegoś innego.
I od połowy książkę czytało mi się koszmarnie, niczym jakąś przymusową lekturę...
Postać Harolda jest specyficzna. Z jednej strony denerwuje. Jest taki...
Nie rzuciła mnie ta książka na kolana. Na pewno jest dobrze wypromowana, ale szumne marketingowe zapowiedzi w praktyce przynoszą małe rozczarowanie.
Owszem, opowiedziana historia jest burzliwa, niesamowita i nieprzewidywalna, jednak momentami po prostu nuży, gdyż zdarzają się przeciągane sceny, jakby autorka uparła się, żeby napisać przede wszystkim powieść długą.
Jest tu sporo zaskakujących rozwiązań fabularnych i to na pewno duży plus. Zaletą okazuje się także czarny humor, ale (i tu już - niestety) czasami jest on po prostu pozbawiony finezji do tego stopnia, że ociera się o prostactwo. I nie chodzi mi o wulgaryzmy, akurat ich użycie w różnych dialogach czy w narracji zwykle wydaje się uzasadnione; po prostu są tu niewybredne, ordynarne fragmenty, które najzwyczajniej w świecie rażą.
Plusem jest drugie dno powieści - pozornie chaotyczna i pełna czasem błahych niespodzianek historia, jaka przydarza się narratorowi, jest pretekstem do pokazania stylu życia współczesnych Amerykanów, którzy większość czasu spędzają w pracy, a wolny czas ograniczają do siedzenia przed telewizorem i komputerem; by zaimponować znajomym, fundują sobie drogie wycieczki, z których zdjęcia obowiązkowo zamieszczają na społecznościowych portalach.
Dramatyczny jest rozpad więzi rodzinnych - w tym przypadku prowadzący do tragedii, ale - w odniesieniu do narratora - niosący również nadzieję na odrodzenie się po przeżytym szoku (dopiero utrata tego, co się posiadało, uświadamia, jak cenne są zwykłe, ludzkie relacje, wzajemne zaufanie, ciepło, troska...).
Powieść ta to satyra na konsumpcyjny tryb życia, momentami bezpardonowa i hiperboliczna, ale jakże prawdziwa.
Nie rzuciła mnie ta książka na kolana. Na pewno jest dobrze wypromowana, ale szumne marketingowe zapowiedzi w praktyce przynoszą małe rozczarowanie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOwszem, opowiedziana historia jest burzliwa, niesamowita i nieprzewidywalna, jednak momentami po prostu nuży, gdyż zdarzają się przeciągane sceny, jakby autorka uparła się, żeby napisać przede wszystkim powieść długą.
Jest...