Trylogia ta, przeleżała u mnie na "hałdzie wstydu", przez jakieś 20 lat. Wreszcie doczekała się swojej chwili!
Świat jest podzielony między Stare Królestwo i Ancestierre. Podział ten, jest wyrażony olbrzymim murem, wraz ze strażnikami pilnującymi, aby osoby bez zezwolenia, nie przekraczały granic.
Ancestierre jest obszarem, w którym magia nie działa, technologia za to jest na bardzo wysokim poziomie. Natomiast Stare Królestwo, jest dość tajemniczym obszarem, w którym ludzie posługują się Magią Kodeksu. 200 lat przez wydarzeniami z trylogii, rodzina królewska została zamordowana, a w całym Królestwie zapanował chaos. Liczni nekromanci zbierają siły, zmarli powstają, a istoty wolnej magii również nie pozostają bierne.
W tym okrutnym świecie, istnieje jednak pewna rodzina - Abhorsen - która również zajmuje się nekromancją, ale w inny sposób. Ich głównym zadaniem, jest odsyłanie zmarłych z powrotem do krainy umarłych. Starają się utrzymać równowagę w królestwie i zwalczać istoty wolnej magii oraz innych nekromantów.
Nie jest to szczególnie ambitna historia, ale nie mogę powiedzieć, że kiepsko się przy niej bawiłam. Po dość średnim pierwszym tomie, kolejne były już lepsze i nawet się wciągnęłam w ten świat. Ciekawe opisy systemów magicznych, nekromanci z ich dzwonkami, również mnie zaintrygowali. Jedynie postacie były takie.. bardzo bez wyrazu. Ani ich nie lubiłam, ani im nie kibicowałam.
Ogólnie polecam, jako taki przyjemny średniaczek do przeczytania w wolnej chwili. :)
Trylogia ta, przeleżała u mnie na "hałdzie wstydu", przez jakieś 20 lat. Wreszcie doczekała się swojej chwili!
Świat jest podzielony między Stare Królestwo i Ancestierre. Podział ten, jest wyrażony olbrzymim murem, wraz ze strażnikami pilnującymi, aby osoby bez zezwolenia, nie przekraczały granic.
Ancestierre jest obszarem, w którym magia nie działa, technologia za to...
Pamiętam fabułę całej książki teraz jak przez mgłę... Ale to, co akurat wryło mi się w pamięć, to udany pomysł na finał całej trylogii, z odpowiednią dozą rozmachu.
A kot Mogget to prawdziwy GOAT, przy jego finałowych scenach miałem ciarki, top!
Pamiętam fabułę całej książki teraz jak przez mgłę... Ale to, co akurat wryło mi się w pamięć, to udany pomysł na finał całej trylogii, z odpowiednią dozą rozmachu.
A kot Mogget to prawdziwy GOAT, przy jego finałowych scenach miałem ciarki, top!
Naprawdę chciałam polubić się z tą serią, bo pierwszy tom bardzo przypadł mi do gustu, ale każdy kolejny rozczarowuje. Przykro mi to mówić, ale minęło kilka dni, a ja już praktycznie nic z niej nie pamiętam - już w trakcie słuchania miałam z nią problem, bo brakowało elementów przykuwających moją uwagę, postaci, których polubiłam i akcji, która zwaliłaby mnie z nóg. Nie wiem do końca, czego oczekiwałam, ale dostałam mega przeciętną i wręcz nijaką książkę, która ponoć jest zakończeniem trylogii - jeśli tak to niestety mega słabym i nie wiem, czy chcę kontynuować tą przygodę. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że kolejne tomy nigdy u nas nie wyszły.
Naprawdę chciałam polubić się z tą serią, bo pierwszy tom bardzo przypadł mi do gustu, ale każdy kolejny rozczarowuje. Przykro mi to mówić, ale minęło kilka dni, a ja już praktycznie nic z niej nie pamiętam - już w trakcie słuchania miałam z nią problem, bo brakowało elementów przykuwających moją uwagę, postaci, których polubiłam i akcji, która zwaliłaby mnie z nóg. Nie...
Zastanawia mnie, czy autor od początku planował kolejne tomy po tym, czy dopiero po jakimś czasie postanowił powrócić do "zamkniętej" trylogii. A to wszystko przez to ile osób wcześniej pisało, że jest to świetne zakończenie, a tu teraz jest jeszcze 4 tom i dwa pomiędzy. Nie wiem przez to, jak patrzeć na tę część.
Niezmiennie jednak od odpowiedzi, jest to bardzo dobra książka. Akcja dzieje się od razu po wydarzeniach z drugiego tomu i jest jej sporo. Tu już mamy walkę, a do tego głębsze rozwinięcie postaci. Tak fajnie mieć ich wszystkich razem. Tego oczekiwałam.
Zastanawia mnie, czy autor od początku planował kolejne tomy po tym, czy dopiero po jakimś czasie postanowił powrócić do "zamkniętej" trylogii. A to wszystko przez to ile osób wcześniej pisało, że jest to świetne zakończenie, a tu teraz jest jeszcze 4 tom i dwa pomiędzy. Nie wiem przez to, jak patrzeć na tę część.
Niezmiennie jednak od odpowiedzi, jest to bardzo dobra...
Gdy tylko miałam wolną chwilę, siadałam do czytania tej książki. Główną bohaterką jest wciąż Lirael, co mnie ucieszyło, bo uwielbiam tą dziewczynę- stała się ona jedną z moich ulubionych bohaterek fantasy. Miłym zaskoczeniem był też Sameth, który w Abhorsenie nie był już tak irytujący jak w Lirael, wręcz przyjemnie się o nim czytało.
Trzeba przyznać, pod koniec uroniłam kilka łez, jednak uważam zakończenie za cudowne. Nie ma niespodziewanych zwrotów akcji, ale mi się podobało.
Bardzo udane zakończenie trylogii.
Gdy tylko miałam wolną chwilę, siadałam do czytania tej książki. Główną bohaterką jest wciąż Lirael, co mnie ucieszyło, bo uwielbiam tą dziewczynę- stała się ona jedną z moich ulubionych bohaterek fantasy. Miłym zaskoczeniem był też Sameth, który w Abhorsenie nie był już tak irytujący jak w Lirael, wręcz przyjemnie się o nim czytało....
Po przeczytaniu prologu straciłam wszelką ochotę na resztę książki! Serio. Ale przemogłam się, bo bardzo chciałam poznać, jak zakończy się cały cykl. Co mogę powiedzieć? Liczyłam na lepsze zamknięcie tej trylogii. Tymczasem bardzo się zawiodłam. Niby nadeszła pora na zamknięcie wszystkich wątków, a otrzymujemy to w formie mocno skróconej i niesatysfakcjonującej.
Bardziej niż w poprzednich częściach drażnił mnie brak umiejętności w radzeniu sobie z przeskokami fabularnymi. Nie wiesz, w jaki sposób przemieścili bohatera z punktu A do B? Nie ma problemu – bohater prześpi całą podróż i wystarczy jedno zdanie na temat tego, że sam nie wiedział, jak się tam dostał.
Nie udał się autorowi też zabieg plot twistu związanego z rolą, jaką Mogget i Podłe Psisko mieli do odegrania w tej historii. Choć zamysł był przedni, to wykonanie trochę nie wyszło… Można to było lepiej rozwiązać. Zatem cała ta irytująca wszechwiedza zwierząt z poprzedniej książki („wiem, ale nie powiem”) nie została wynagrodzona odpowiednim trzęsieniem ziemi.
Podsumowując, za dużo znalazłam luk fabularnych w tej części i chodzenia na skróty, żeby ocenić tę książkę wyżej. Na plus pozostaje budowanie świata, w czym Garth Nix jest naprawdę dobry. Żałuję, że nie miałam okazji lepiej zanurzyć się w tym uniwersum, bo potencjał tej historii – moim zdaniem – został zmarnowany.
Po przeczytaniu prologu straciłam wszelką ochotę na resztę książki! Serio. Ale przemogłam się, bo bardzo chciałam poznać, jak zakończy się cały cykl. Co mogę powiedzieć? Liczyłam na lepsze zamknięcie tej trylogii. Tymczasem bardzo się zawiodłam. Niby nadeszła pora na zamknięcie wszystkich wątków, a otrzymujemy to w formie mocno skróconej i niesatysfakcjonującej.
Na ogół, kiedy mam do czynienia z trylogią albo serią książek, to pierwszy tom jest naprawdę rewelacyjny, świeży, natomiast kolejne próbują być dobre (nie zawsze to wychodzi). W przypadku tej trylogii, którą bardziej bym opisała jako 1+2, nie ma tego spadku formy. Pierwszy tom wprowadzał do tego świata, pokazywał jakie to Stare Królestwo jest, jakie zasady nim rządzą. Tomy 2 i 3 są natomiast popchnięte o te 20 lat do przodu, dostajemy losy kolejnego pokolenia. Książki wprowadzają nas w ten świat, pokazują od innej strony, poszerzają go nam. Co jest dużą zaletą tej serii - każdy tom trzyma w napięciu aż do samego końca. Nie ma mowy o oderwaniu się. Jest napięcie, jest walka dobra ze złem. W ciągu tych 2 tomów bardzo zżyłam się z bohaterami, tymi ludzkimi jak i tymi magicznymi. Końcówka natomiast wycisnęła mi łzy z oczu, a nie jest to proste (takich sytuacji mogę policzyć na palcach jednej ręki).
Osobiście bardzo podobała mi się cała trylogia. Jestem fanką budowania światów, a ten świat, gdzie granica pomiędzy życiem i śmiercią jest bardzo cienka, a do tego dochodzi magia i istoty z niej budowane... I ludzie, których zadaniem jest obrona tego porządku świata. Super, naprawdę świetna przygoda! Polecam!
Na ogół, kiedy mam do czynienia z trylogią albo serią książek, to pierwszy tom jest naprawdę rewelacyjny, świeży, natomiast kolejne próbują być dobre (nie zawsze to wychodzi). W przypadku tej trylogii, którą bardziej bym opisała jako 1+2, nie ma tego spadku formy. Pierwszy tom wprowadzał do tego świata, pokazywał jakie to Stare Królestwo jest, jakie zasady nim rządzą. Tomy...
FANTASTYCZNA SERIA. Rzadko się zdarza, by seria przez cały czas trzymała równy poziom. Tu nie tylko trzyma, ale i Wątki, co bardzo ważne się wyjaśniają i jedyne czego brak to wątku miłosnego :-)
Fantastyczna przygoda w świecie fantasy, który, niczym w Harrym Potterze, graniczy z rzeczywistym.
Ach co to był za finał.
FANTASTYCZNA SERIA. Rzadko się zdarza, by seria przez cały czas trzymała równy poziom. Tu nie tylko trzyma, ale i Wątki, co bardzo ważne się wyjaśniają i jedyne czego brak to wątku miłosnego :-)
Fantastyczna przygoda w świecie fantasy, który, niczym w Harrym Potterze, graniczy z rzeczywistym.
Lirael jeszcze niedawno była zaledwie Drugą Asystentką Bibliotekarki, Clayrą pozbawioną Daru Widzenia, wyrzutkiem. Nie mogła przewidzieć, że podróż, w którą wyruszyła, odkryje przed nią jej prawdziwe przeznaczenie. Młoda czarodziejka ma teraz cel. Świat ponownie stanął na skraju zagłady i tylko Lirael umiejąca widzieć przeszłość jest w stanie jej zapobiec. Musi zebrać sojuszników i pokonać Niszczyciela, zanim będzie za późno...
„Abhorsen” to trzeci tom trylogii o Starym Królestwie, którego akcja toczy się bezpośrednio po wydarzeniach opisanych w „Lirael”. Nie ma tu żadnego przeskoku w czasie, jak było w przypadku pierwszej i drugiej części. Z tego powodu nie polecam robić długich przerw pomiędzy czytaniem drugiego i trzeciego tomu, ponieważ wiele szczegółów z „Lirael” zaciera się w pamięci, jak było w moim przypadku, a niektóre z nich są bardzo ważne i potrzebne, aby dobrze zrozumieć, co dzieje się na kartach „Abhorsena”.
Akcja w trzecim tomie przez około pierwsze sto stron nie jest zbyt wartka. Na początku bardzo ciężko było mi się wbić w tę historię, przewracałam kolejne strony bez przekonania. Powracamy do Lirael i Sametha oraz Nicka, którzy znaleźli się w krytycznej sytuacji, rozpoczynają wyścig z czasem, jednak ciągle natrafiają na kolejne przeszkody. Dzieją się rzeczy dziwne i zaskakujące, ale także takie, które nie wzbudzają większego zaskoczenia. Jak można się domyślić z racji tego, że jest to ostatni tom, w końcu dochodzi do spotkania wszystkich głównych bohaterów trylogii. Choć początek nie zachwyca, to końcówka zdecydowanie nadrabia wszystko i okazuje się idealnym zwieńczeniem tej historii.
Po przeczytaniu trzech tomów rzucił mi się w oczy fakt, że każdy z nich jest skonstruowany nieco inaczej. W „Sabriel” mieliśmy do czynienia ze zwykłym podziałem na rozdziały, z prologiem na początku i epilogiem na końcu. W „Lirael” autor postanowił podzielić książkę na trzy części i dodatkowo każdemu rozdziałowi nadać tytuł. „Abhorsen” ma podobną budowę do drugiego tomu, z jednym małym wyjątkiem, a mianowicie pomiędzy poszczególnymi częściami autor umieścił dodatkowo interludia. Nigdy jeszcze nie spotkałam się z trylogią bądź serią, których tomy różniłyby się od siebie w taki sposób, gdyż zazwyczaj autorzy zachowują jednakową budowę w każdym tomie, dlatego uważam zabieg Gartha Nixa za bardzo interesujący.
„Abhorsen” to dobre zakończenie niezwykłej trylogii, w której magia konfrontuje się z technologią, a Zmarli chodzą po świecie. Według mnie trzeci tom okazał się lepszy niż „Lirael”, jednak gorszy niż „Sabriel”. Pierwsza część jest według mnie najlepsza i zdecydowanie mogła pozostać pojedynczą powieścią. Nie żałuję jednak, że autor postanowił rozwinąć tę historię, ponieważ wykreowany przez niego świat zasługuje na uwagę. Choć oryginalna trylogia dobiegła końca, to jednak nie żegnam się jeszcze ze Starym Królestwem. Przede mną prequel, którego akacja rozgrywa się trzysta lat przed wydarzeniami opisanymi w „Sabriel” oraz kolejny, niewydany jeszcze w Polsce tom, który nosi tytuł „Goldenhand” i opowiada dalsze losy Lirael.
Lirael jeszcze niedawno była zaledwie Drugą Asystentką Bibliotekarki, Clayrą pozbawioną Daru Widzenia, wyrzutkiem. Nie mogła przewidzieć, że podróż, w którą wyruszyła, odkryje przed nią jej prawdziwe przeznaczenie. Młoda czarodziejka ma teraz cel. Świat ponownie stanął na skraju zagłady i tylko Lirael umiejąca widzieć przeszłość jest w...
Jeśli poprzednia część początkiem porywała to ta od początku niestety nudzi. Niestety wszystkie wydarzenia są przewidywalne. Nie wszystko trzyma się kupy. Doczytywane "na chama". Nie poecam :(
Jeśli poprzednia część początkiem porywała to ta od początku niestety nudzi. Niestety wszystkie wydarzenia są przewidywalne. Nie wszystko trzyma się kupy. Doczytywane "na chama". Nie poecam :(
Przed wiekami Orannis – Pan Zagłady, Niszczyciel i Wielki Destruktor – został spętany przez Siedmiu. Teraz jednak z pomocą niezwykle potężnego nekromanty, kierującego zastępami Zmarłych, ma szansę w końcu wydostać się na wolność. Jeśli mu się to uda… zarówno Stare Królestwo jak i świat położony za Murem czeka zagłada. Posłuszna wizjom Clayr, Lirael – prawowita dziedziczka Abhorsenów, a zarazem Strażniczka Pamięci – wyrusza w długą i niebezpieczną podróż, by stawić czoła Wrogowi i wypełnić swoje przeznaczenie. Towarzyszą jej wierni przyjaciele: Książę Sameth i Podłe Psisko, oraz odwieczny sługa jej rodu – kot Mogget. Czy uda im się znaleźć sposób pokonania Orannisa? Oto nadszedł czas ostatecznej rozgrywki…
Ostatni tom trylogii Gartha Nixa, australijskiego pisarza fantasy piszącego głównie powieści dla młodzieży, opowiadającej o Starym Królestwie niczym nie odbiega od poprzednich części – „Sabriel” i „Lirael”. Po raz kolejny otrzymujemy książkę dopracowaną, wręcz dopieszczoną w najmniejszym szczególe, napisaną świetnym stylem i opowiadającą historię, która porywa już od pierwszych stron.
Kolejny raz przenosimy się do Starego Królestwa – świata pełnego magii, tajemnic i kroczących jego ścieżkami Zmarłych, by tym razem przekonać się, jak zakończą się losy bohaterów, z którymi zżyliśmy się podczas lektury poprzednich tomów trylogii. Świat stworzony przez autora zachwyca na każdym kroku. Bogactwo opisów zarówno otoczenia jak i postaci występujących na kartach powieści robi wrażenie. Do tego dochodzi świetna charakterystyka bohaterów, nie tylko ich wyglądu zewnętrznego oraz pełnionych przez nich funkcji, ale też targających nimi emocji. Jesteśmy też świadkami ich dojrzewania do roli, jaką wyznaczył im los. Nareszcie też możemy odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy to idący wybiera drogę, czy droga idącego”.
Trzeci tom trylogii to idealne zwieńczenie całej historii. Przynosi odpowiedzi na wszystkie dotąd stawiane przez nas pytania oraz zakańcza wszelkie otwarte przez autora wątki. Dla mnie najważniejsze było poznanie prawdy o Podłym Psisku oraz Moggecie – ci bohaterowie, tak niezwykli i wyjątkowi, intrygowali mnie najmocniej, dlatego też cieszy mnie, że w końcu otrzymałam rozwiązanie zagadki ich dotyczącej.
Jeśli jesteście miłośnikami fantastyki i szukacie dla siebie dobrze opowiedzianej, niebanalnej, wciągającej historii, ze świetnie wykreowanym światem oraz nietuzinkowymi bohaterami, koniecznie sięgnijcie po trylogię o Starym Królestwie Gartha Nixa. Śmiem twierdzić, że się wam spodoba.
Polecam.
Przed wiekami Orannis – Pan Zagłady, Niszczyciel i Wielki Destruktor – został spętany przez Siedmiu. Teraz jednak z pomocą niezwykle potężnego nekromanty, kierującego zastępami Zmarłych, ma szansę w końcu wydostać się na wolność. Jeśli mu się to uda… zarówno Stare Królestwo jak i świat położony za Murem czeka zagłada. Posłuszna wizjom Clayr, Lirael – prawowita dziedziczka...
Mogliście już widzieć moje teksty na temat wcześniejszych tomów cyklu Stare Królestwo. Dziś zaś podejmę się napisania kilka słow na temat tomu trzeciego cyklu.
O cyklu było głośno w zeszłym roku, bo wydano tom czwarty, ale ja z przekory postanowiłam wstrzymać się z napisaniem tej notki.
Akcja podejmuje opowieść o Lirael, i to dosłownie, między tomem drugim i trzecim nie ma przerwy.
W krainie Starego Królestwa złe siły znów podniosły głowę i jęło się budzić pradawne zło. Pewna przepowiednia zaczęła się wypełnać. Potomkowie Abhorsenów, władców Starego Królestwa i Clayrów stanęli przed zadaniem zrozumienia co i gdzie, a także kto i jak go zatrzymać.
Ponadto Lirael i jej nowo odkryty kuzyn mieli przed sobą nielatwe zadanie zrozumienia swoich mocy i okiełznania ich - najlepiej przed tym, jak śwat się skończy.
Zaletą Abhorsena jest to, że możemy obserwować drogę Lirael od Clayry do Abhorsena. Ponadto mamy też Moggeta, który wciąż cieszył się moją sympatią, niezależnie od kształtu. A Podłe Psisko zdawało się mieć odpowiedzi na wszystkie pytania, ale nie chciało nic powiedzieć, całkowicie zasługując na swe imię Inni bohaterowie, zarówno obdarzeni mocą, jak i jej pozbawieni, także byli dość ciekawi. Szczególnie wybijał się młody naukowiec, który tak bardzo chciał zrozumieć, jak działa magia i okiełznać jej moc.
Muszę przyznać, że wielką radość sprawiło mi dowiedzenie się więcej o historii świata, Abhorsenów i innych rodów. No i oczywiście dzwonków. Scena pod domem Abhorsenów to jedna z moich ulubionych w całym cyklu.
Ponadto mamy więcej o magii. Głównie o nekromancji, ale w końcu armie zombie i stwory czające się w Rzece to coś, do czego zdążyliśmy się przyzwyczaić. Także podróż wzdłuż Rzeki została opisana bardziej szczegółowo, co świetnie uzupełnia wiedzę zawartą we wcześniejszych tomach.
Język jest bardzo przystępny, akcja i opisy plastyczne, dialogi dobrze napisane. Czyta się jednym tchem.
Polecam fanom autora i tym, którym podobały się tomy wcześniejsze. Oraz fanom fantasy, niezależnie od wieku. To dobra książka.
Mogliście już widzieć moje teksty na temat wcześniejszych tomów cyklu Stare Królestwo. Dziś zaś podejmę się napisania kilka słow na temat tomu trzeciego cyklu.
O cyklu było głośno w zeszłym roku, bo wydano tom czwarty, ale ja z przekory postanowiłam wstrzymać się z napisaniem tej notki.
Akcja podejmuje opowieść o Lirael, i to dosłownie, między tomem drugim i trzecim nie ma...
Po przeczytaniu tej części czuje smutek.Niby zakończenie pozytywne.No właśnie niby.Ta seria ma głębszy wymiar i pewnie nie każdy go odkryje.Nie zamierzam psuć efektu i opowiadać.Zapoznajcie się sami z historią Abhorsenów ,Strażniczki Pamięci,Podłego Psiska czy nawet Moggeta.Polecam.
Po przeczytaniu tej części czuje smutek.Niby zakończenie pozytywne.No właśnie niby.Ta seria ma głębszy wymiar i pewnie nie każdy go odkryje.Nie zamierzam psuć efektu i opowiadać.Zapoznajcie się sami z historią Abhorsenów ,Strażniczki Pamięci,Podłego Psiska czy nawet Moggeta.Polecam.
Wstyd się przyznać,że czytałam na siłę. Ja wiem,że wielu się podoba i niby rozumiem czemu... Jak dla mnie Lirael i Abhorsen to niepotrzebnie podzielona na dwa tomy, diabelnie rozwleczona historia z miałkim zakończeniem.
Wstyd się przyznać,że czytałam na siłę. Ja wiem,że wielu się podoba i niby rozumiem czemu... Jak dla mnie Lirael i Abhorsen to niepotrzebnie podzielona na dwa tomy, diabelnie rozwleczona historia z miałkim zakończeniem.
Po udanej lekturze Sabriel i Lirael, nikt nie musiał mnie namawiać do zapoznania się z ostatnim tomem trylogii autorstwa Gartha Nixa. Abhorsen, bo właśnie o tej książce mowa, stanowi doskonałe zakończenie historii Lirael i Sametha, którzy stanęli do walki ze Złem, nie mając praktycznie żadnej nadziei na wygraną. Jednocześnie jest najmocniejszym ogniwem całej serii, głównie za sprawą dynamicznego tempa akcji, które narzucił fabule autor. Poniżej możecie zapoznać się z moją opinią na temat tego dzieła.
Zasiadając do lektury Abhorsena, czytelnik nie ma właściwie czasu, by na spokojnie i bez pośpiechu wniknąć do świata Starego Królestwa, ponieważ akcja powieści rozpoczyna się bezpośrednio po wydarzeniach z końcowych stronic Lirael. Młoda Clayra dowiaduje się kilku ciekawych faktów z jej przeszłości i jednocześnie poznaje swoje przeznaczenie. Mimo że Lirael przez całe życie marzyła o tym, by otrzymać dar Widzenia, los przypisał jej rolę następczyni Abhorsena. Musi stanąć do walki z groźnym nekromantą Hedge'm, który chce wyzwolić Orannisa zwanego Niszczycielem. Do pomocy ma Sametha, który postanowił zostać Budowniczym, wyzbywszy się wreszcie wrażenia, że zawodzi matkę, a także niezawodny duet - Podłe Psisko i Moggeta. Czy bohaterowie poradzą sobie z nieustannie piętrzącymi się przed nimi kłopotami i uratują świat przed totalną zagładą?
Tak jak się spodziewałam, trzeci tom trylogii Gartha Nixa jest w zasadzie kwintesencją historii, którą chciał nam opowiedzieć. Powieść Sabriel, choć niezwykle emocjonująca, była jedynie zapowiedzią wydarzeń rozgrywających się w Starym Królestwie, Lirael stanowiła wstęp do właściwej opowieści, a Abhorsen? To już przepełniony akcją i dramatyzmem finał starcia Dobra ze Złem, którego absolutnie nie mogłam się doczekać od momentu, w którym zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo pokochałam świat wykreowany przez autora. Fabuła gna do przodu bez przystanków, a opisy są znikome w porównaniu z tym, co oferował drugi tom. Jeśli tylko ktoś lubi dużo akcji, na pewno będzie zadowolony z lektury. Tym bardziej dlatego, że Garth Nix ma doskonały styl i potrafi przyciągnąć uwagę odbiorcy. Myślę, że niejeden miłośnik fantasy będzie zaskoczony ilością jego pomysłów.
Dużą zaletą Abhorsena jest brak wątku miłosnego. Pomijając fakt, że byłby on raczej niemożliwy w przypadku Lirael i Sametha, cieszę się, że autor woli się skupić na walce dwóch sił, dopracowując fabułę z godnym podziwu pietyzmem. Brak tego typu rozpraszaczy sprawia, że powieść czyta się z prawdziwą przyjemnością. Jeśli dodać do tego doskonałą kreację bohaterów, w tym dwójki spersonifikowanych zwierząt - Podłego Psiska i Moggeta, to naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Jest to po prostu doskonałe zwieńczenie równie doskonałej trylogii.
Widowiskowy popis magii Kodeksu i nekromancji, epickie przygody pełne niebezpieczeństw, odwieczny konflikt Dobra i Zła - oto, czego można spodziewać się po Abhorsenie. Poprzednie tomy serii bardzo mi się podobały, ale trzeci przeszedł moje najśmielsze oczekiwania i godnie zakończył moją przygodę z prozą Gartha Nixa. Jedno jest pewne: będzie mi brakowało tych bohaterów, a także Starego Królestwa i magii. Cieszę się, że jeszcze na chwilę powrócę do tego świata za sprawą Clariel, czyli prequela do trylogii. Wam zaś polecam wszystkie cztery książki - są naprawdę warte uwagi i każdej godziny spędzonej na ich lekturze!
Po udanej lekturze Sabriel i Lirael, nikt nie musiał mnie namawiać do zapoznania się z ostatnim tomem trylogii autorstwa Gartha Nixa. Abhorsen, bo właśnie o tej książce mowa, stanowi doskonałe zakończenie historii Lirael i Sametha, którzy stanęli do walki ze Złem, nie mając praktycznie żadnej nadziei na wygraną. Jednocześnie jest najmocniejszym ogniwem całej serii, głównie...
Znaleziona dziwnym trafem na półce koleżanki książka pozwoliła na chwile niezbyt zobowiązującej rozrywki. Przy czym starannie rozwinieta akcja I delikatny, kobiecy styl - tak języka jak I magii - sprawiły, że miało się wrażenie, że ta książka to coś więcej.... Nic więcej nie było, ale samo wrażenie przyjemne.
Fantastyka młodzieżowa w naprawdę dobrej formie.
Znaleziona dziwnym trafem na półce koleżanki książka pozwoliła na chwile niezbyt zobowiązującej rozrywki. Przy czym starannie rozwinieta akcja I delikatny, kobiecy styl - tak języka jak I magii - sprawiły, że miało się wrażenie, że ta książka to coś więcej.... Nic więcej nie było, ale samo wrażenie przyjemne.
Fantastyka młodzieżowa w naprawdę dobrej formie.
Trzeci tom nie odbiega od całości cyklu. Dobry poziom, ciekawie się czyta, nic zaskakującego ale i nic rozczarowującego nie znalazłem. Po prostu kontynuacja naprawdę dobrej pozycji w dziale fantasy. Polecam całość cyklu każdemu fanowi magii i miecza.
Trzeci tom nie odbiega od całości cyklu. Dobry poziom, ciekawie się czyta, nic zaskakującego ale i nic rozczarowującego nie znalazłem. Po prostu kontynuacja naprawdę dobrej pozycji w dziale fantasy. Polecam całość cyklu każdemu fanowi magii i miecza.
Lirael, nowa następczyni Abhorsena, razem ze swoimi towarzyszami musi powstrzymać zło zagrażające światu. Tym złem, jest potężny Orannis.
Czy młoda Lirael znajdzie sposób, aby pogonać Niszczyciela? Czy Sameth pomoże młodej Abhorsen w ostatecznym starciu?
Ostatnia część trylogii o Starym Królestwie jednocześnie mnie zasmuciła i ucieszyła.
Akcja książki jest dokończeniem wydarzeń mających miejsce w drugim tomie - "Lirael". Głównymi bohaterami w dalszym ciągu są Lirael i Samenth. Bohaterowie udają się w niebezpieczną podróż, by uratować przyjaciela Księcia - Nicka. Towarzyszy im Mogget (znamy go z wcześniejszych części) oraz Podłe Psisko, który pojawił się już w drugim tomie.
Razem starają się zapobiec wykopaniu z ziemi istoty, która nie powinna ujrzeć światła dziennego.
Młoda Abhorsen i książe muszą powstrzymać Hedge- złego nekromatę, króry pragnieć wypuścić na wolność najstraszliwsze zło. Czas ich nagli, a nie mają go zbyt wiele.
Cieszę się bardzo, z tego, że miałam okazję poznać tak cudowną serię, jest mi nawet smutno, że już się skończyła, ale zawsze przecież mogę do niej wrócić. ;)
Dziwne byłoby gdybym nie sięgnęła po trzeci tom, po drugim tomie zostajemy z masą pytań, a w trzecim dostajemy na nie odpowiedzi. Nie lubię niedokończonych serii, więc z największą przyjemnością przeczytałam ostatni tom o Starym Królestwie i wcale nie żałuje, bo dobrze spędziłam czas na czytaniu o przygodach Abhorsen'ów.
Cała seria oparta jest na walce dobra ze złem, jednak ta seria nie jest jak inne. W niektórych takich powieściach bardzo łatwo jest przewidzieć poczynania bohatera, w tej serii natomiast, to nie jest takie proste i to właśnie jest najlepsze.
Po przeczytaniu "Sabriel", "Lirael", "Abhorsen" oraz "Clariel" Garth Nix zagościł na mojej półce i w sercu. Uwielbiam jego pióro i postacie. Przeważnie są to kobiety i to cenie.
Jeżeli ktoś nie miał okazji zapoznać się z twórczością Gartha Nixa, to serdecznie zachęcam, nie będziecie żałowali, a "Stare Królestwo" na pewno pokochacie. Zarówno jak "Sabriel" i "Lirael", tak też, i "Abhorsen" jest książką, którą powinniście przeczytać.
Lirael, nowa następczyni Abhorsena, razem ze swoimi towarzyszami musi powstrzymać zło zagrażające światu. Tym złem, jest potężny Orannis.
Czy młoda Lirael znajdzie sposób, aby pogonać Niszczyciela? Czy Sameth pomoże młodej Abhorsen w ostatecznym starciu?
Ostatnia część trylogii o Starym Królestwie jednocześnie mnie zasmuciła i ucieszyła.
Akcja książki jest dokończeniem...
Sprawy w Starym Królestwie mają się coraz gorzej. Wszystko się komplikuje, wróg rośnie w siłę, czasu jest coraz mniej. Lirael i jej towarzysze stoją przed niezwykle trudnym zadaniem, a na dodatek wszystko sprzysięga się przeciwko nim. Mimo to nie poddają się i za wszelką cenę starają się powstrzymać budzącego się do życia Niszczyciela. Czy uda im się dokonać niemożliwego?
Kolejne i (jak na razie) ostatnie spotkanie z tą serią było bardzo udane. Mimo moich wcześniejszych obaw, okazało się, że autor utrzymał poziom. Abhorsen to naprawdę świetne zwieńczenie cyklu i nawet biorąc pod uwagę pewne usterki, o których zaraz wspomnę, z czystym sumieniem mogę wam polecić całą trylogię.
Garth Nix kolejny raz zachwycił mnie kreacją Starego Królestwa. Będąc na etapie trzeciego tomu bardzo dobrze znałam już prawa rządzące się tamtejszym światem. A jednak autorowi kilkakrotnie udało się mnie zaskoczyć, co zasługuje na dużego plusa. To samo mogę powiedzieć o prowadzeniu akcji z dwóch różnych punktów widzenia. W jednej chwili towarzyszymy Lirael, innym razem śledzimy poczynania Niszczyciela. Taki zabieg podsyca niepewność i z niecierpliwością oczekuje się ciągu dalszego.
Jednocześnie nasi bohaterowie ciągle się przemieszczają, starając się dopaść wroga zanim będzie za późno. Dynamiczność i różnorodność doskonale opisują tę książkę, a szanse na to, że będziecie się nudzić są naprawdę niewielkie. Niektóre wydarzenia może i są dość przewidywalne, ale inne z kolei niezwykle mnie zaskoczyły, przede wszystkim pod sam koniec. Jeśli na dodatek lubicie klimaty przepełnione magią, czego zdecydowanie tutaj nie brakuje, na pewno się nie zawiedziecie.
Główni bohaterowie są wyraziści i ciężko ich nie lubić, a co najważniejsze - nie są idealizowani. Są mocną stroną całej trylogii i myślę, że czytając tę książkę będziecie podobnego zdania. Jednak pomimo tych wszystkich zalet to nie oni intrygowali mnie najbardziej. Był to niepozorny biały kocur, którego zamiarów wciąż nie potrafię rozgryźć. Uwielbiam postaci, które nie są z góry określone jako dobre lub złe i tak naprawdę nigdy nie wiadomo, po której stronie stoją. Całe szczęście Mogget jest dokładnie taki.
Nawiązując jeszcze do tych usterek, o których wspomniałam na początku - jedną z nich zdecydowanie jest schematyczność. Główna bohaterka, towarzyszący jej przyjaciele i walka ze złem - tak właśnie zawsze to wygląda. Mam nadzieję, że jeśli przyjdzie mi czytać inne książki Gartha Nixa, autor zaskoczy mnie czymś nowym. Kolejną rzeczą o której chciałam napisać jest samo zakończenie, które wydało mi się trochę zbyt nierealne w stosunku do reszty książki. Jednak ma w sobie pewien urok i pozostawia niedosyt w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Podsumowując, uważam, że cała seria zasługuje na uwagę. Ciekawa fabuła, która przenosi w zupełnie inny świat - magii i niebezpieczeństw czyhających na każdym kroku, sympatyczni bohaterowie, nietuzinkowy pomysł na całą historię i naprawdę dobre wykonanie mówią same za siebie. Jeśli jeszcze nie czytaliście to na co czekacie?
Sprawy w Starym Królestwie mają się coraz gorzej. Wszystko się komplikuje, wróg rośnie w siłę, czasu jest coraz mniej. Lirael i jej towarzysze stoją przed niezwykle trudnym zadaniem, a na dodatek wszystko sprzysięga się przeciwko nim. Mimo to nie poddają się i za wszelką cenę starają się powstrzymać budzącego się do życia Niszczyciela. Czy uda im się dokonać...
Gdy zaczyna się czytać kolejny tom serii po długim czasie, który minął od ostatniego z nią kontaktu, zawsze jest odrobinę niezręcznie. Przypominanie sobie miejsc, postaci, celów, wątków, jest w tym przyjemność, ale nie pozbawiona pewnego zażenowania, że tyle książek zdążyło się przeczytać przez ten czas, gdy ta właśnie historia czekała cierpliwie na dokończenie. Teraz, gdy dawno wiadome jest, że „Abhorsen” Gartha Nixa nie jest ostatnim tomem cyklu o Starym Królestwie, i gdy właśnie na „Clariel” zaczęłam się na poważnie czaić, czerwona okładka błyszcząca z półki skutecznie skusiła moje oczy i łapki, nie chcąc się od nich odkleić aż do ostatniej strony. Bo i faktycznie, gdy już chwyciła, nie sposób się było oderwać.
Lirael i Sameth są w drodze do celu, wraz z towarzyszącymi im Podłym Psiskiem i Moggetem. Docierają do Domu Abhorsenów, gdzie mają nadzieję znaleźć tymczasowo schronienie przed ścigającą ich złą siłą w postaci zmarłej nekromantki, Chlorr w Masce. Odkrywają powoli prawdę o zagrożeniu, które powstaje na zachodzie, a w którym uczestniczy przyjaciel Sama z czasów szkolnych, Nicholas Sayre. Tymczasem Sabriel i Touchstone przebywają z misją dyplomatyczną w Ancelstierre, które przeżywa problemy natury politycznej w wyniku wojenek partii próbujących dobrać się do władzy. Ich misja nie zdążyła się niestety nawet na dobre zacząć, gdy została przerwana przez zamach na ich życie…
Książka, przede wszystkim, obfituje w akcję. O ile poprzedni tom to w większości podróż i przeżycia egzystencjalne bohaterów, tak tutaj już każde z nich dowiaduje się jasno i wyraźnie, kim jest i jaki jest jego cel. Skutkuje to lekką zmianą nastawienia – w przypadku Lirael, która nabiera pewności, chociaż ciągle nadziwić się nie może temu, jak bardzo zmieniło się jej życie – bądź kompletną przemianą, jak u Sama. Książę Sameth dostaje przysłowiowego kopa w tyłek, co cudownie wpływa na odbiór historii podczas czytania: przestaje irytować. Za to rolę naczelnego łamagi obejmuje Nick, choć trochę nie z własnej woli.
Kontynuując kwestię charakterów, nie mogę nie przyjrzeć się dokładniej mojemu ulubieńcowi, czyli Moggetowi. Przez większość czasu jest go niewiele, mało się odzywa, a jak już, to rzucając niejasne uwagi bądź złośliwe komentarze, co nie drażni tak jego towarzyszy, jak… mnie. Nie czułam się zbyt komfortowo, nabierając niechęci do ulubionej postaci: po prostu przez większość czasu sprawia wrażenie, jakby był poza tym wszystkim, szedł z musu i nie interesowało go to, co się właściwie dzieje. Tych kilka niejasnych zdarzeń, których jest uczestnikiem po drodze nie pomaga – a nawet dokłada jeszcze troszkę, ponieważ białe kocisko ani myśli powiedzieć, o co właściwie chodziło. Te wszystkie nieprzyjemności wynagradza z nawiązką na sam koniec, gdzie okazuje się być… ach. I nie wolno zdradzić, a zaiste była to mocna rzecz. Uwielbiam tego kota.
Całość powieści, mam wrażenie, nabrała troszkę mroczniejszego charakteru niż „Lirael”. Objawia się to głównie w opisach samych zmarłych, zadawanych przez nich (i nie tylko przez nich) ran, ale także w tym, jak rozgrywane są sceny: zamach na życie królewskiej pary i przeżycia bohaterów w reakcji na śmierć różnych osób. Autor jakby postanowił wniknąć trochę głębiej w ich emocje, pokazać więcej charakteru. Pozwala to lepiej poznać postać, ale i bardziej gra na emocjach czytelnika to, jak wydarzenia oddziałują na nie. Czy to dobrze? Zdecydowanie tak.
Jedną rzeczą, która mnie tu zdziwiła, jeśli zatrzymać się jeszcze na chwilę przy fabule, to brak wątku miłosnego. Co prawda tłumaczyłyby to powiązania rodzinne między wędrującymi ze sobą bohaterami, ale jest jeszcze tyle innych osób… Lirael zachowuje się momentami jak nieczuła staruszka, Sam jest kompletnie aseksualny, Nicholas większość czasu spędza w pozycji horyzontalnej lub sypiąc iskrami z nosa i uszu, a wszyscy inni są zabiegani i zajęci strasznymi rzeczami tak, że nie widzą nic innego. I jak tu ma dojść do skutku kolejny Abhorsen? Pewnie nadzieje rokuje jeszcze młoda Ellimere, ale tu autor nie pokusił się o nic więcej niż tylko dającą lekką nadzieję wzmiankę na sam koniec. Powieść dla młodzieży bez wielkiej miłości? No po prostu nie godzi się.
Jakieś minusy? Pewnie, choć, poza tym co wymieniałam przy okazji poprzednich tomów, czyli zamieszania z odległościami (które nie jest widoczne tak bardzo, jako że tym razem bohaterowie poruszają się jedynie po niewielkim odcinku mapy) wynaleźć można tylko problemy z tłumaczeniem.(w paru miejscach odrobinę nie zgadza się z wersją z „Lirael”) i zdarzające się w tekście powtórzenia, co zresztą jest tylko czepianiem się z mojej strony.
Co mogę powiedzieć? Może inaczej – co mogę powiedzieć poza tym, że końcowa scena wymiata, Mogget niszczy system, Podłe Psisko rozczula do łez, a grające razem wszystkie dzwonki tworzą tak cudowny klimat, że po prostu chce się czytać? Doszłam w tym zachwycie do jednego strasznego wniosku – historia przedstawiona przez Nixa w „Abhorsen” jest tak kompletna, że nie wyobrażam sobie teraz sięgania po „Clariel”, bo będę się bała rozczarowania. Jednak, znając życie, w końcu to zrobię, w nadziei na powrót do świata, gdzie magia ściera się z technologią, a zmarłych w ich domenie pilnują samotni stróże z siedmioma dzwonkami przy pasie. Ponieważ ma on swój niepowtarzalny urok. Dlatego też całą serię polecam, nie tylko młodszym czytelnikom.
Gdy zaczyna się czytać kolejny tom serii po długim czasie, który minął od ostatniego z nią kontaktu, zawsze jest odrobinę niezręcznie. Przypominanie sobie miejsc, postaci, celów, wątków, jest w tym przyjemność, ale nie pozbawiona pewnego zażenowania, że tyle książek zdążyło się przeczytać przez ten czas, gdy ta właśnie historia czekała cierpliwie na dokończenie. Teraz, gdy...
Ostatni tom serii o Starym Królestwie już za mną, z jednej strony się cieszę, ponieważ wiem jak wszystkie przygody bohaterów się skończyły, a z drugiej chciałabym nigdy nie kończyć tej serii, bo już dawno tak bardzo nie podobał mi się świat wykreowany przez jakiegokolwiek autora.
Abhorsen to nic innego jak kontynuacja Lirael, czytelnikowi towarzyszą bohaterowie, których poznał w poprzednim tomie. Dziewczyna wreszcie dowiedziała się kim byli jej rodzice, jakie jest jej przeznaczenie, jest następczynią Abhorsena. Pewnego dnia musi wraz z księciem Samethen, Moggetem oraz Podłym Psiskiem wyruszyć za Mur, aby powstrzymać Nicholasa, który już nie jest sobą. Wszystkim grozi ogromne niebezpieczeństwo i wydawać by się mogło, że nikt nie jest w stanie powstrzymać tego, co zostało wprawione w ruch.
Bardzo polubiłam postać Lirael i cieszę się, że w tej części również jest główną bohaterką, ale wielkim plusem dla autora jest to, że przemyślał każdego z bohaterów. W książce można znaleźć tych, którzy lubią czasami sobie pożartować, tych, których cięte riposty sprawiają, że od razu się taką postać lubi. Co ważniejsze, każda postać miała swoją rolę, nie pojawiali się bohaterowie, którzy mieli jedynie zapchać dziury w fabule.
Właściwie bardzo wiele oczekiwałam od tej części i miałam nadzieję, że zakończenie serii będzie spektakularne. W większości to dostałam. Akcja momentami była trochę poplątana, jednak bardzo wciągała i cały czas coś się działo. Wątki fantastyczne dopracowane, pojawiło się według mnie trochę więcej magii niż w poprzednich częściach, w których odrobinę mi tego brakowało. Każda wyprawa bohaterów wnosiła coś do całej historii, czytelnik dowiadywał się rzeczy, które miały miejsce dawno temu, a każde wydarzenie, które dotyczyło teraźniejszości było opisane w ciekawy sposób. Skoro już dotarłam do opisów, choć większość była bardzo ciekawa to jednak niektóre były zwyczajnie za długie. Czasami miałam wrażenie, że nie robię nic innego tylko czytam same opisy. Co gorsze, w książce cały czas coś się działo i temu nie mogę zaprzeczyć, ale na tą najważniejszą konfrontację musiałam czekać bardzo długo, co trochę irytowało, bo miałam nadzieję, że właśnie ta najważniejsza konfrontacja będzie dużo bardziej rozwinięta i jej autor poświęci trochę więcej uwagi.
Seria być może nie jest czymś, czego już nie było, bo przecież aspekty magiczne czy nekromancja pojawiały się już w książkach, jednak została ona tak skonstruowana, że wszystko doskonale do siebie pasuje, nawet jeśli gdzieś pojawiają się niewielkie minusy. Bardzo miło będę wspominała Stare Królestwo i cieszę się, że miałam okazję się zapoznać z całym światem wykreowanym przez Gartha Nixa.
Ostatni tom serii o Starym Królestwie już za mną, z jednej strony się cieszę, ponieważ wiem jak wszystkie przygody bohaterów się skończyły, a z drugiej chciałabym nigdy nie kończyć tej serii, bo już dawno tak bardzo nie podobał mi się świat wykreowany przez jakiegokolwiek autora.
Abhorsen to nic innego jak kontynuacja Lirael, czytelnikowi towarzyszą bohaterowie, których...
W Starym Królestwie sytuacja pogarsza się z dnia na dzień i w wielu miejscach pojawiają się hordy zmarłych. W pobliżu czai się jednak potężniejsze zło roztaczając macki, które obejmują coraz większe tereny. W obronie życia staje Lirael, młoda czarodziejka i jednocześnie następczyni Abhorsenów. Droga, którą musi pokonać usiana jest pułapkami, ale wspiera ją grupa oddanych przyjaciół gotowych poświęcić wiele w słusznej sprawie. Czy mają szansę wygrać z prastarym wrogiem? Czy dobro ostatecznie zatriumfuje nad złem?
Oprawa graficzna tej części komponuje się idealnie z cała serią. Każdy z tomów jest dosyć obszerny, lecz w tym wypadku jest to zaletą. „Lirael” to moje trzecie spotkanie ze Starym Królestwem i garstką przyjaciół o niezwykłych zdolnościach. Styl pisarski, a także pomysłowość autora zdążyłam już poznać i tym bardziej zastanawiałam się, czy w trzeciej części jest jeszcze w stanie mnie zaskoczyć. Często okazuje się, że kontynuacje są gorsze od poprzedniczek. Cieszę się, że w tym wypadku się to nie sprawdziło. Można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że z każdą kolejną odsłoną tego cyklu coraz głębiej się wsiąka w świat wykreowany przez autora, a jego umiejętność przykuwania uwagi czytelnika wzrasta.
Fabuła jest ciekawa i przebiega dwutorowo. Raz jesteśmy świadkami wydarzeń dotyczących Lirael, by po chwili zobaczyć zło rozprzestrzeniające się wokół Niszczyciela i sieć, jaką misternie zaplata, by osiągnąć wytyczony cel. Zabieg ten wzbogaca opowieść dodając jej intensywności. Sceneria jest różnorodna i wypełniona magią. W tej części nie przemierzamy już zakamarków lodowca Clayrów, czy też wielkiej i pełnej tajemnic biblioteki. Trafiamy w równie interesujące miejsca, do których należą przykładowo korytarze prowadzące w głąb studni, w których to równie wiele może się wydarzyć.
Każdy z bohaterów zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych ma swoją rolę do odegrania. Bywa ona na równi zaskakująca jak i przeznaczona. Grono postaci zostało w większości przedstawione w poprzednich tomach serii. Teraz poznajemy ich bliżej łącznie z zadaniami, jakie przed nimi stoją. Najmocniejszą więź czułam z Lirael, gdyż to na jej barki w dużej mierze spada ciężar odpowiedzialności. Czarodziejka odkrywa swoje przeznaczenie i skrawki przeszłości mające z kolei duży wpływ na jej przyszłość. Dziedzictwo to niesie dużo niebezpieczeństw, ale też i zobowiązań. W trakcie podróży i przygotowań do walki z Orannisem towarzyszy jej między innymi wierny druh, czyli Podłe Psisko.
Swoje zdolności i cel poznaje też Sameth. Wcześniej niepewny, zniechęcony i niepogodzony z losem teraz dzielnie prze do przodu z podniesionym czołem i uśmiechem na ustach. Nie jest mu łatwo, lecz odkąd spada z niego brzemię odpowiedzialności staje się szczęśliwszy mimo mglistej jeszcze przyszłości.
Akcja rozwija się dynamicznie i usiana jest co rusz nowymi wydarzeniami. Niektóre z nich są bardziej przewidywalne, inne z kolei mniej, ale wszystkie sprawiają, że czas z lekturą można uznać za dobrze spędzony.
Trzecia część serii o Starym Królestwie to dobra lektura z wyrazistymi bohaterami i ciekawą, przeplataną magią fabułą. Autor miał nietuzinkowy pomysł na trylogię i potrafi tak snuć opowieść, że nawet w kolejnej części nadal jest interesująca. Lektura przenosi nas w zupełnie inny świat, w którym wszystko jest możliwe. Niektóre zwierzęta potrafią mówić, papierowe skrzydła są dobrym środkiem lokomocji i latają kierowane gwizdaniem, a dźwięk odpowiedniego dzwonka potrafi odesłać w śmierć, ale także pozwolić z niej wrócić. Szkoda, że to już ostatni tom cyklu, choć przede mną jeszcze prequel „Clariel”, za który zabiorę się niebawem.
W Starym Królestwie sytuacja pogarsza się z dnia na dzień i w wielu miejscach pojawiają się hordy zmarłych. W pobliżu czai się jednak potężniejsze zło roztaczając macki, które obejmują coraz większe tereny. W obronie życia staje Lirael, młoda czarodziejka i jednocześnie następczyni Abhorsenów. Droga, którą musi pokonać usiana jest pułapkami, ale wspiera ją grupa oddanych...
Trylogia ta, przeleżała u mnie na "hałdzie wstydu", przez jakieś 20 lat. Wreszcie doczekała się swojej chwili!
Świat jest podzielony między Stare Królestwo i Ancestierre. Podział ten, jest wyrażony olbrzymim murem, wraz ze strażnikami pilnującymi, aby osoby bez zezwolenia, nie przekraczały granic.
Ancestierre jest obszarem, w którym magia nie działa, technologia za to jest na bardzo wysokim poziomie. Natomiast Stare Królestwo, jest dość tajemniczym obszarem, w którym ludzie posługują się Magią Kodeksu. 200 lat przez wydarzeniami z trylogii, rodzina królewska została zamordowana, a w całym Królestwie zapanował chaos. Liczni nekromanci zbierają siły, zmarli powstają, a istoty wolnej magii również nie pozostają bierne.
W tym okrutnym świecie, istnieje jednak pewna rodzina - Abhorsen - która również zajmuje się nekromancją, ale w inny sposób. Ich głównym zadaniem, jest odsyłanie zmarłych z powrotem do krainy umarłych. Starają się utrzymać równowagę w królestwie i zwalczać istoty wolnej magii oraz innych nekromantów.
Nie jest to szczególnie ambitna historia, ale nie mogę powiedzieć, że kiepsko się przy niej bawiłam. Po dość średnim pierwszym tomie, kolejne były już lepsze i nawet się wciągnęłam w ten świat. Ciekawe opisy systemów magicznych, nekromanci z ich dzwonkami, również mnie zaintrygowali. Jedynie postacie były takie.. bardzo bez wyrazu. Ani ich nie lubiłam, ani im nie kibicowałam.
Ogólnie polecam, jako taki przyjemny średniaczek do przeczytania w wolnej chwili. :)
Trylogia ta, przeleżała u mnie na "hałdzie wstydu", przez jakieś 20 lat. Wreszcie doczekała się swojej chwili!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwiat jest podzielony między Stare Królestwo i Ancestierre. Podział ten, jest wyrażony olbrzymim murem, wraz ze strażnikami pilnującymi, aby osoby bez zezwolenia, nie przekraczały granic.
Ancestierre jest obszarem, w którym magia nie działa, technologia za to...
Pamiętam fabułę całej książki teraz jak przez mgłę... Ale to, co akurat wryło mi się w pamięć, to udany pomysł na finał całej trylogii, z odpowiednią dozą rozmachu.
A kot Mogget to prawdziwy GOAT, przy jego finałowych scenach miałem ciarki, top!
Pamiętam fabułę całej książki teraz jak przez mgłę... Ale to, co akurat wryło mi się w pamięć, to udany pomysł na finał całej trylogii, z odpowiednią dozą rozmachu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA kot Mogget to prawdziwy GOAT, przy jego finałowych scenach miałem ciarki, top!
Naprawdę chciałam polubić się z tą serią, bo pierwszy tom bardzo przypadł mi do gustu, ale każdy kolejny rozczarowuje. Przykro mi to mówić, ale minęło kilka dni, a ja już praktycznie nic z niej nie pamiętam - już w trakcie słuchania miałam z nią problem, bo brakowało elementów przykuwających moją uwagę, postaci, których polubiłam i akcji, która zwaliłaby mnie z nóg. Nie wiem do końca, czego oczekiwałam, ale dostałam mega przeciętną i wręcz nijaką książkę, która ponoć jest zakończeniem trylogii - jeśli tak to niestety mega słabym i nie wiem, czy chcę kontynuować tą przygodę. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że kolejne tomy nigdy u nas nie wyszły.
Naprawdę chciałam polubić się z tą serią, bo pierwszy tom bardzo przypadł mi do gustu, ale każdy kolejny rozczarowuje. Przykro mi to mówić, ale minęło kilka dni, a ja już praktycznie nic z niej nie pamiętam - już w trakcie słuchania miałam z nią problem, bo brakowało elementów przykuwających moją uwagę, postaci, których polubiłam i akcji, która zwaliłaby mnie z nóg. Nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzecia część zaczła się obiecująco, jednak albo nie jest to seria dla mnie, albo fabuła wciąż jest niesamowicie naciągana. Cóż- próbowałem.
Trzecia część zaczła się obiecująco, jednak albo nie jest to seria dla mnie, albo fabuła wciąż jest niesamowicie naciągana. Cóż- próbowałem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZastanawia mnie, czy autor od początku planował kolejne tomy po tym, czy dopiero po jakimś czasie postanowił powrócić do "zamkniętej" trylogii. A to wszystko przez to ile osób wcześniej pisało, że jest to świetne zakończenie, a tu teraz jest jeszcze 4 tom i dwa pomiędzy. Nie wiem przez to, jak patrzeć na tę część.
Niezmiennie jednak od odpowiedzi, jest to bardzo dobra książka. Akcja dzieje się od razu po wydarzeniach z drugiego tomu i jest jej sporo. Tu już mamy walkę, a do tego głębsze rozwinięcie postaci. Tak fajnie mieć ich wszystkich razem. Tego oczekiwałam.
Zastanawia mnie, czy autor od początku planował kolejne tomy po tym, czy dopiero po jakimś czasie postanowił powrócić do "zamkniętej" trylogii. A to wszystko przez to ile osób wcześniej pisało, że jest to świetne zakończenie, a tu teraz jest jeszcze 4 tom i dwa pomiędzy. Nie wiem przez to, jak patrzeć na tę część.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiezmiennie jednak od odpowiedzi, jest to bardzo dobra...
Bardzo udane zakończenie trylogii.
Gdy tylko miałam wolną chwilę, siadałam do czytania tej książki. Główną bohaterką jest wciąż Lirael, co mnie ucieszyło, bo uwielbiam tą dziewczynę- stała się ona jedną z moich ulubionych bohaterek fantasy. Miłym zaskoczeniem był też Sameth, który w Abhorsenie nie był już tak irytujący jak w Lirael, wręcz przyjemnie się o nim czytało.
Trzeba przyznać, pod koniec uroniłam kilka łez, jednak uważam zakończenie za cudowne. Nie ma niespodziewanych zwrotów akcji, ale mi się podobało.
Bardzo udane zakończenie trylogii.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdy tylko miałam wolną chwilę, siadałam do czytania tej książki. Główną bohaterką jest wciąż Lirael, co mnie ucieszyło, bo uwielbiam tą dziewczynę- stała się ona jedną z moich ulubionych bohaterek fantasy. Miłym zaskoczeniem był też Sameth, który w Abhorsenie nie był już tak irytujący jak w Lirael, wręcz przyjemnie się o nim czytało....
Po przeczytaniu prologu straciłam wszelką ochotę na resztę książki! Serio. Ale przemogłam się, bo bardzo chciałam poznać, jak zakończy się cały cykl. Co mogę powiedzieć? Liczyłam na lepsze zamknięcie tej trylogii. Tymczasem bardzo się zawiodłam. Niby nadeszła pora na zamknięcie wszystkich wątków, a otrzymujemy to w formie mocno skróconej i niesatysfakcjonującej.
Bardziej niż w poprzednich częściach drażnił mnie brak umiejętności w radzeniu sobie z przeskokami fabularnymi. Nie wiesz, w jaki sposób przemieścili bohatera z punktu A do B? Nie ma problemu – bohater prześpi całą podróż i wystarczy jedno zdanie na temat tego, że sam nie wiedział, jak się tam dostał.
Nie udał się autorowi też zabieg plot twistu związanego z rolą, jaką Mogget i Podłe Psisko mieli do odegrania w tej historii. Choć zamysł był przedni, to wykonanie trochę nie wyszło… Można to było lepiej rozwiązać. Zatem cała ta irytująca wszechwiedza zwierząt z poprzedniej książki („wiem, ale nie powiem”) nie została wynagrodzona odpowiednim trzęsieniem ziemi.
Podsumowując, za dużo znalazłam luk fabularnych w tej części i chodzenia na skróty, żeby ocenić tę książkę wyżej. Na plus pozostaje budowanie świata, w czym Garth Nix jest naprawdę dobry. Żałuję, że nie miałam okazji lepiej zanurzyć się w tym uniwersum, bo potencjał tej historii – moim zdaniem – został zmarnowany.
Po przeczytaniu prologu straciłam wszelką ochotę na resztę książki! Serio. Ale przemogłam się, bo bardzo chciałam poznać, jak zakończy się cały cykl. Co mogę powiedzieć? Liczyłam na lepsze zamknięcie tej trylogii. Tymczasem bardzo się zawiodłam. Niby nadeszła pora na zamknięcie wszystkich wątków, a otrzymujemy to w formie mocno skróconej i niesatysfakcjonującej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardziej...
Cała seria wciąga niesamowicie. Czytając jesteś w innym świecie, a każdy nastepny tom jest równie ciekawy jak nie ciekawszy od poprzedniego.
Cała seria wciąga niesamowicie. Czytając jesteś w innym świecie, a każdy nastepny tom jest równie ciekawy jak nie ciekawszy od poprzedniego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDodając tą serię do Biblioteczki przypomniałam sobie o Moggecie, najlepszym kocie jakiego spotkałam w literaturze.
Dodając tą serię do Biblioteczki przypomniałam sobie o Moggecie, najlepszym kocie jakiego spotkałam w literaturze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa ogół, kiedy mam do czynienia z trylogią albo serią książek, to pierwszy tom jest naprawdę rewelacyjny, świeży, natomiast kolejne próbują być dobre (nie zawsze to wychodzi). W przypadku tej trylogii, którą bardziej bym opisała jako 1+2, nie ma tego spadku formy. Pierwszy tom wprowadzał do tego świata, pokazywał jakie to Stare Królestwo jest, jakie zasady nim rządzą. Tomy 2 i 3 są natomiast popchnięte o te 20 lat do przodu, dostajemy losy kolejnego pokolenia. Książki wprowadzają nas w ten świat, pokazują od innej strony, poszerzają go nam. Co jest dużą zaletą tej serii - każdy tom trzyma w napięciu aż do samego końca. Nie ma mowy o oderwaniu się. Jest napięcie, jest walka dobra ze złem. W ciągu tych 2 tomów bardzo zżyłam się z bohaterami, tymi ludzkimi jak i tymi magicznymi. Końcówka natomiast wycisnęła mi łzy z oczu, a nie jest to proste (takich sytuacji mogę policzyć na palcach jednej ręki).
Osobiście bardzo podobała mi się cała trylogia. Jestem fanką budowania światów, a ten świat, gdzie granica pomiędzy życiem i śmiercią jest bardzo cienka, a do tego dochodzi magia i istoty z niej budowane... I ludzie, których zadaniem jest obrona tego porządku świata. Super, naprawdę świetna przygoda! Polecam!
Na ogół, kiedy mam do czynienia z trylogią albo serią książek, to pierwszy tom jest naprawdę rewelacyjny, świeży, natomiast kolejne próbują być dobre (nie zawsze to wychodzi). W przypadku tej trylogii, którą bardziej bym opisała jako 1+2, nie ma tego spadku formy. Pierwszy tom wprowadzał do tego świata, pokazywał jakie to Stare Królestwo jest, jakie zasady nim rządzą. Tomy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAch co to był za finał.
FANTASTYCZNA SERIA. Rzadko się zdarza, by seria przez cały czas trzymała równy poziom. Tu nie tylko trzyma, ale i Wątki, co bardzo ważne się wyjaśniają i jedyne czego brak to wątku miłosnego :-)
Fantastyczna przygoda w świecie fantasy, który, niczym w Harrym Potterze, graniczy z rzeczywistym.
Ach co to był za finał.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFANTASTYCZNA SERIA. Rzadko się zdarza, by seria przez cały czas trzymała równy poziom. Tu nie tylko trzyma, ale i Wątki, co bardzo ważne się wyjaśniają i jedyne czego brak to wątku miłosnego :-)
Fantastyczna przygoda w świecie fantasy, który, niczym w Harrym Potterze, graniczy z rzeczywistym.
kotek <3
kotek <3
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttp://www.gandalf.com.pl/b/abhorsen/
Lirael jeszcze niedawno była zaledwie Drugą Asystentką Bibliotekarki, Clayrą pozbawioną Daru Widzenia, wyrzutkiem. Nie mogła przewidzieć, że podróż, w którą wyruszyła, odkryje przed nią jej prawdziwe przeznaczenie. Młoda czarodziejka ma teraz cel. Świat ponownie stanął na skraju zagłady i tylko Lirael umiejąca widzieć przeszłość jest w stanie jej zapobiec. Musi zebrać sojuszników i pokonać Niszczyciela, zanim będzie za późno...
„Abhorsen” to trzeci tom trylogii o Starym Królestwie, którego akcja toczy się bezpośrednio po wydarzeniach opisanych w „Lirael”. Nie ma tu żadnego przeskoku w czasie, jak było w przypadku pierwszej i drugiej części. Z tego powodu nie polecam robić długich przerw pomiędzy czytaniem drugiego i trzeciego tomu, ponieważ wiele szczegółów z „Lirael” zaciera się w pamięci, jak było w moim przypadku, a niektóre z nich są bardzo ważne i potrzebne, aby dobrze zrozumieć, co dzieje się na kartach „Abhorsena”.
Akcja w trzecim tomie przez około pierwsze sto stron nie jest zbyt wartka. Na początku bardzo ciężko było mi się wbić w tę historię, przewracałam kolejne strony bez przekonania. Powracamy do Lirael i Sametha oraz Nicka, którzy znaleźli się w krytycznej sytuacji, rozpoczynają wyścig z czasem, jednak ciągle natrafiają na kolejne przeszkody. Dzieją się rzeczy dziwne i zaskakujące, ale także takie, które nie wzbudzają większego zaskoczenia. Jak można się domyślić z racji tego, że jest to ostatni tom, w końcu dochodzi do spotkania wszystkich głównych bohaterów trylogii. Choć początek nie zachwyca, to końcówka zdecydowanie nadrabia wszystko i okazuje się idealnym zwieńczeniem tej historii.
Po przeczytaniu trzech tomów rzucił mi się w oczy fakt, że każdy z nich jest skonstruowany nieco inaczej. W „Sabriel” mieliśmy do czynienia ze zwykłym podziałem na rozdziały, z prologiem na początku i epilogiem na końcu. W „Lirael” autor postanowił podzielić książkę na trzy części i dodatkowo każdemu rozdziałowi nadać tytuł. „Abhorsen” ma podobną budowę do drugiego tomu, z jednym małym wyjątkiem, a mianowicie pomiędzy poszczególnymi częściami autor umieścił dodatkowo interludia. Nigdy jeszcze nie spotkałam się z trylogią bądź serią, których tomy różniłyby się od siebie w taki sposób, gdyż zazwyczaj autorzy zachowują jednakową budowę w każdym tomie, dlatego uważam zabieg Gartha Nixa za bardzo interesujący.
„Abhorsen” to dobre zakończenie niezwykłej trylogii, w której magia konfrontuje się z technologią, a Zmarli chodzą po świecie. Według mnie trzeci tom okazał się lepszy niż „Lirael”, jednak gorszy niż „Sabriel”. Pierwsza część jest według mnie najlepsza i zdecydowanie mogła pozostać pojedynczą powieścią. Nie żałuję jednak, że autor postanowił rozwinąć tę historię, ponieważ wykreowany przez niego świat zasługuje na uwagę. Choć oryginalna trylogia dobiegła końca, to jednak nie żegnam się jeszcze ze Starym Królestwem. Przede mną prequel, którego akacja rozgrywa się trzysta lat przed wydarzeniami opisanymi w „Sabriel” oraz kolejny, niewydany jeszcze w Polsce tom, który nosi tytuł „Goldenhand” i opowiada dalsze losy Lirael.
http://someculturewithme.blogspot.com/2017/09/powrot-do-przeszosci.html
http://www.gandalf.com.pl/b/abhorsen/
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLirael jeszcze niedawno była zaledwie Drugą Asystentką Bibliotekarki, Clayrą pozbawioną Daru Widzenia, wyrzutkiem. Nie mogła przewidzieć, że podróż, w którą wyruszyła, odkryje przed nią jej prawdziwe przeznaczenie. Młoda czarodziejka ma teraz cel. Świat ponownie stanął na skraju zagłady i tylko Lirael umiejąca widzieć przeszłość jest w...
Jeśli poprzednia część początkiem porywała to ta od początku niestety nudzi. Niestety wszystkie wydarzenia są przewidywalne. Nie wszystko trzyma się kupy. Doczytywane "na chama". Nie poecam :(
Jeśli poprzednia część początkiem porywała to ta od początku niestety nudzi. Niestety wszystkie wydarzenia są przewidywalne. Nie wszystko trzyma się kupy. Doczytywane "na chama". Nie poecam :(
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka bardzo fajna Tak jak wszystkie części trylogii Warto przeczytać
Książka bardzo fajna Tak jak wszystkie części trylogii Warto przeczytać
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTest test Test test Test test Test test Test test Test test
Test test Test test Test test Test test Test test Test test
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzed wiekami Orannis – Pan Zagłady, Niszczyciel i Wielki Destruktor – został spętany przez Siedmiu. Teraz jednak z pomocą niezwykle potężnego nekromanty, kierującego zastępami Zmarłych, ma szansę w końcu wydostać się na wolność. Jeśli mu się to uda… zarówno Stare Królestwo jak i świat położony za Murem czeka zagłada. Posłuszna wizjom Clayr, Lirael – prawowita dziedziczka Abhorsenów, a zarazem Strażniczka Pamięci – wyrusza w długą i niebezpieczną podróż, by stawić czoła Wrogowi i wypełnić swoje przeznaczenie. Towarzyszą jej wierni przyjaciele: Książę Sameth i Podłe Psisko, oraz odwieczny sługa jej rodu – kot Mogget. Czy uda im się znaleźć sposób pokonania Orannisa? Oto nadszedł czas ostatecznej rozgrywki…
Ostatni tom trylogii Gartha Nixa, australijskiego pisarza fantasy piszącego głównie powieści dla młodzieży, opowiadającej o Starym Królestwie niczym nie odbiega od poprzednich części – „Sabriel” i „Lirael”. Po raz kolejny otrzymujemy książkę dopracowaną, wręcz dopieszczoną w najmniejszym szczególe, napisaną świetnym stylem i opowiadającą historię, która porywa już od pierwszych stron.
Kolejny raz przenosimy się do Starego Królestwa – świata pełnego magii, tajemnic i kroczących jego ścieżkami Zmarłych, by tym razem przekonać się, jak zakończą się losy bohaterów, z którymi zżyliśmy się podczas lektury poprzednich tomów trylogii. Świat stworzony przez autora zachwyca na każdym kroku. Bogactwo opisów zarówno otoczenia jak i postaci występujących na kartach powieści robi wrażenie. Do tego dochodzi świetna charakterystyka bohaterów, nie tylko ich wyglądu zewnętrznego oraz pełnionych przez nich funkcji, ale też targających nimi emocji. Jesteśmy też świadkami ich dojrzewania do roli, jaką wyznaczył im los. Nareszcie też możemy odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy to idący wybiera drogę, czy droga idącego”.
Trzeci tom trylogii to idealne zwieńczenie całej historii. Przynosi odpowiedzi na wszystkie dotąd stawiane przez nas pytania oraz zakańcza wszelkie otwarte przez autora wątki. Dla mnie najważniejsze było poznanie prawdy o Podłym Psisku oraz Moggecie – ci bohaterowie, tak niezwykli i wyjątkowi, intrygowali mnie najmocniej, dlatego też cieszy mnie, że w końcu otrzymałam rozwiązanie zagadki ich dotyczącej.
Jeśli jesteście miłośnikami fantastyki i szukacie dla siebie dobrze opowiedzianej, niebanalnej, wciągającej historii, ze świetnie wykreowanym światem oraz nietuzinkowymi bohaterami, koniecznie sięgnijcie po trylogię o Starym Królestwie Gartha Nixa. Śmiem twierdzić, że się wam spodoba.
Polecam.
Przed wiekami Orannis – Pan Zagłady, Niszczyciel i Wielki Destruktor – został spętany przez Siedmiu. Teraz jednak z pomocą niezwykle potężnego nekromanty, kierującego zastępami Zmarłych, ma szansę w końcu wydostać się na wolność. Jeśli mu się to uda… zarówno Stare Królestwo jak i świat położony za Murem czeka zagłada. Posłuszna wizjom Clayr, Lirael – prawowita dziedziczka...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMogliście już widzieć moje teksty na temat wcześniejszych tomów cyklu Stare Królestwo. Dziś zaś podejmę się napisania kilka słow na temat tomu trzeciego cyklu.
O cyklu było głośno w zeszłym roku, bo wydano tom czwarty, ale ja z przekory postanowiłam wstrzymać się z napisaniem tej notki.
Akcja podejmuje opowieść o Lirael, i to dosłownie, między tomem drugim i trzecim nie ma przerwy.
W krainie Starego Królestwa złe siły znów podniosły głowę i jęło się budzić pradawne zło. Pewna przepowiednia zaczęła się wypełnać. Potomkowie Abhorsenów, władców Starego Królestwa i Clayrów stanęli przed zadaniem zrozumienia co i gdzie, a także kto i jak go zatrzymać.
Ponadto Lirael i jej nowo odkryty kuzyn mieli przed sobą nielatwe zadanie zrozumienia swoich mocy i okiełznania ich - najlepiej przed tym, jak śwat się skończy.
Zaletą Abhorsena jest to, że możemy obserwować drogę Lirael od Clayry do Abhorsena. Ponadto mamy też Moggeta, który wciąż cieszył się moją sympatią, niezależnie od kształtu. A Podłe Psisko zdawało się mieć odpowiedzi na wszystkie pytania, ale nie chciało nic powiedzieć, całkowicie zasługując na swe imię Inni bohaterowie, zarówno obdarzeni mocą, jak i jej pozbawieni, także byli dość ciekawi. Szczególnie wybijał się młody naukowiec, który tak bardzo chciał zrozumieć, jak działa magia i okiełznać jej moc.
Muszę przyznać, że wielką radość sprawiło mi dowiedzenie się więcej o historii świata, Abhorsenów i innych rodów. No i oczywiście dzwonków. Scena pod domem Abhorsenów to jedna z moich ulubionych w całym cyklu.
Ponadto mamy więcej o magii. Głównie o nekromancji, ale w końcu armie zombie i stwory czające się w Rzece to coś, do czego zdążyliśmy się przyzwyczaić. Także podróż wzdłuż Rzeki została opisana bardziej szczegółowo, co świetnie uzupełnia wiedzę zawartą we wcześniejszych tomach.
Język jest bardzo przystępny, akcja i opisy plastyczne, dialogi dobrze napisane. Czyta się jednym tchem.
Polecam fanom autora i tym, którym podobały się tomy wcześniejsze. Oraz fanom fantasy, niezależnie od wieku. To dobra książka.
(http://dywagacjenadherbata.blogspot.com/2016/04/244-abhorsen-garth-nix.html)
Mogliście już widzieć moje teksty na temat wcześniejszych tomów cyklu Stare Królestwo. Dziś zaś podejmę się napisania kilka słow na temat tomu trzeciego cyklu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO cyklu było głośno w zeszłym roku, bo wydano tom czwarty, ale ja z przekory postanowiłam wstrzymać się z napisaniem tej notki.
Akcja podejmuje opowieść o Lirael, i to dosłownie, między tomem drugim i trzecim nie ma...
Po przeczytaniu tej części czuje smutek.Niby zakończenie pozytywne.No właśnie niby.Ta seria ma głębszy wymiar i pewnie nie każdy go odkryje.Nie zamierzam psuć efektu i opowiadać.Zapoznajcie się sami z historią Abhorsenów ,Strażniczki Pamięci,Podłego Psiska czy nawet Moggeta.Polecam.
Po przeczytaniu tej części czuje smutek.Niby zakończenie pozytywne.No właśnie niby.Ta seria ma głębszy wymiar i pewnie nie każdy go odkryje.Nie zamierzam psuć efektu i opowiadać.Zapoznajcie się sami z historią Abhorsenów ,Strażniczki Pamięci,Podłego Psiska czy nawet Moggeta.Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWstyd się przyznać,że czytałam na siłę. Ja wiem,że wielu się podoba i niby rozumiem czemu... Jak dla mnie Lirael i Abhorsen to niepotrzebnie podzielona na dwa tomy, diabelnie rozwleczona historia z miałkim zakończeniem.
Wstyd się przyznać,że czytałam na siłę. Ja wiem,że wielu się podoba i niby rozumiem czemu... Jak dla mnie Lirael i Abhorsen to niepotrzebnie podzielona na dwa tomy, diabelnie rozwleczona historia z miałkim zakończeniem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo udanej lekturze Sabriel i Lirael, nikt nie musiał mnie namawiać do zapoznania się z ostatnim tomem trylogii autorstwa Gartha Nixa. Abhorsen, bo właśnie o tej książce mowa, stanowi doskonałe zakończenie historii Lirael i Sametha, którzy stanęli do walki ze Złem, nie mając praktycznie żadnej nadziei na wygraną. Jednocześnie jest najmocniejszym ogniwem całej serii, głównie za sprawą dynamicznego tempa akcji, które narzucił fabule autor. Poniżej możecie zapoznać się z moją opinią na temat tego dzieła.
Zasiadając do lektury Abhorsena, czytelnik nie ma właściwie czasu, by na spokojnie i bez pośpiechu wniknąć do świata Starego Królestwa, ponieważ akcja powieści rozpoczyna się bezpośrednio po wydarzeniach z końcowych stronic Lirael. Młoda Clayra dowiaduje się kilku ciekawych faktów z jej przeszłości i jednocześnie poznaje swoje przeznaczenie. Mimo że Lirael przez całe życie marzyła o tym, by otrzymać dar Widzenia, los przypisał jej rolę następczyni Abhorsena. Musi stanąć do walki z groźnym nekromantą Hedge'm, który chce wyzwolić Orannisa zwanego Niszczycielem. Do pomocy ma Sametha, który postanowił zostać Budowniczym, wyzbywszy się wreszcie wrażenia, że zawodzi matkę, a także niezawodny duet - Podłe Psisko i Moggeta. Czy bohaterowie poradzą sobie z nieustannie piętrzącymi się przed nimi kłopotami i uratują świat przed totalną zagładą?
Tak jak się spodziewałam, trzeci tom trylogii Gartha Nixa jest w zasadzie kwintesencją historii, którą chciał nam opowiedzieć. Powieść Sabriel, choć niezwykle emocjonująca, była jedynie zapowiedzią wydarzeń rozgrywających się w Starym Królestwie, Lirael stanowiła wstęp do właściwej opowieści, a Abhorsen? To już przepełniony akcją i dramatyzmem finał starcia Dobra ze Złem, którego absolutnie nie mogłam się doczekać od momentu, w którym zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo pokochałam świat wykreowany przez autora. Fabuła gna do przodu bez przystanków, a opisy są znikome w porównaniu z tym, co oferował drugi tom. Jeśli tylko ktoś lubi dużo akcji, na pewno będzie zadowolony z lektury. Tym bardziej dlatego, że Garth Nix ma doskonały styl i potrafi przyciągnąć uwagę odbiorcy. Myślę, że niejeden miłośnik fantasy będzie zaskoczony ilością jego pomysłów.
Dużą zaletą Abhorsena jest brak wątku miłosnego. Pomijając fakt, że byłby on raczej niemożliwy w przypadku Lirael i Sametha, cieszę się, że autor woli się skupić na walce dwóch sił, dopracowując fabułę z godnym podziwu pietyzmem. Brak tego typu rozpraszaczy sprawia, że powieść czyta się z prawdziwą przyjemnością. Jeśli dodać do tego doskonałą kreację bohaterów, w tym dwójki spersonifikowanych zwierząt - Podłego Psiska i Moggeta, to naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Jest to po prostu doskonałe zwieńczenie równie doskonałej trylogii.
Widowiskowy popis magii Kodeksu i nekromancji, epickie przygody pełne niebezpieczeństw, odwieczny konflikt Dobra i Zła - oto, czego można spodziewać się po Abhorsenie. Poprzednie tomy serii bardzo mi się podobały, ale trzeci przeszedł moje najśmielsze oczekiwania i godnie zakończył moją przygodę z prozą Gartha Nixa. Jedno jest pewne: będzie mi brakowało tych bohaterów, a także Starego Królestwa i magii. Cieszę się, że jeszcze na chwilę powrócę do tego świata za sprawą Clariel, czyli prequela do trylogii. Wam zaś polecam wszystkie cztery książki - są naprawdę warte uwagi i każdej godziny spędzonej na ich lekturze!
Po udanej lekturze Sabriel i Lirael, nikt nie musiał mnie namawiać do zapoznania się z ostatnim tomem trylogii autorstwa Gartha Nixa. Abhorsen, bo właśnie o tej książce mowa, stanowi doskonałe zakończenie historii Lirael i Sametha, którzy stanęli do walki ze Złem, nie mając praktycznie żadnej nadziei na wygraną. Jednocześnie jest najmocniejszym ogniwem całej serii, głównie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnaleziona dziwnym trafem na półce koleżanki książka pozwoliła na chwile niezbyt zobowiązującej rozrywki. Przy czym starannie rozwinieta akcja I delikatny, kobiecy styl - tak języka jak I magii - sprawiły, że miało się wrażenie, że ta książka to coś więcej.... Nic więcej nie było, ale samo wrażenie przyjemne.
Fantastyka młodzieżowa w naprawdę dobrej formie.
Znaleziona dziwnym trafem na półce koleżanki książka pozwoliła na chwile niezbyt zobowiązującej rozrywki. Przy czym starannie rozwinieta akcja I delikatny, kobiecy styl - tak języka jak I magii - sprawiły, że miało się wrażenie, że ta książka to coś więcej.... Nic więcej nie było, ale samo wrażenie przyjemne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFantastyka młodzieżowa w naprawdę dobrej formie.
Trzeci tom nie odbiega od całości cyklu. Dobry poziom, ciekawie się czyta, nic zaskakującego ale i nic rozczarowującego nie znalazłem. Po prostu kontynuacja naprawdę dobrej pozycji w dziale fantasy. Polecam całość cyklu każdemu fanowi magii i miecza.
Trzeci tom nie odbiega od całości cyklu. Dobry poziom, ciekawie się czyta, nic zaskakującego ale i nic rozczarowującego nie znalazłem. Po prostu kontynuacja naprawdę dobrej pozycji w dziale fantasy. Polecam całość cyklu każdemu fanowi magii i miecza.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttp://weronine-library.blogspot.com/2015/04/abhorsen-garth-nix.html
http://weronine-library.blogspot.com/2015/04/abhorsen-garth-nix.html
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLirael, nowa następczyni Abhorsena, razem ze swoimi towarzyszami musi powstrzymać zło zagrażające światu. Tym złem, jest potężny Orannis.
Czy młoda Lirael znajdzie sposób, aby pogonać Niszczyciela? Czy Sameth pomoże młodej Abhorsen w ostatecznym starciu?
Ostatnia część trylogii o Starym Królestwie jednocześnie mnie zasmuciła i ucieszyła.
Akcja książki jest dokończeniem wydarzeń mających miejsce w drugim tomie - "Lirael". Głównymi bohaterami w dalszym ciągu są Lirael i Samenth. Bohaterowie udają się w niebezpieczną podróż, by uratować przyjaciela Księcia - Nicka. Towarzyszy im Mogget (znamy go z wcześniejszych części) oraz Podłe Psisko, który pojawił się już w drugim tomie.
Razem starają się zapobiec wykopaniu z ziemi istoty, która nie powinna ujrzeć światła dziennego.
Młoda Abhorsen i książe muszą powstrzymać Hedge- złego nekromatę, króry pragnieć wypuścić na wolność najstraszliwsze zło. Czas ich nagli, a nie mają go zbyt wiele.
Cieszę się bardzo, z tego, że miałam okazję poznać tak cudowną serię, jest mi nawet smutno, że już się skończyła, ale zawsze przecież mogę do niej wrócić. ;)
Dziwne byłoby gdybym nie sięgnęła po trzeci tom, po drugim tomie zostajemy z masą pytań, a w trzecim dostajemy na nie odpowiedzi. Nie lubię niedokończonych serii, więc z największą przyjemnością przeczytałam ostatni tom o Starym Królestwie i wcale nie żałuje, bo dobrze spędziłam czas na czytaniu o przygodach Abhorsen'ów.
Cała seria oparta jest na walce dobra ze złem, jednak ta seria nie jest jak inne. W niektórych takich powieściach bardzo łatwo jest przewidzieć poczynania bohatera, w tej serii natomiast, to nie jest takie proste i to właśnie jest najlepsze.
Po przeczytaniu "Sabriel", "Lirael", "Abhorsen" oraz "Clariel" Garth Nix zagościł na mojej półce i w sercu. Uwielbiam jego pióro i postacie. Przeważnie są to kobiety i to cenie.
Jeżeli ktoś nie miał okazji zapoznać się z twórczością Gartha Nixa, to serdecznie zachęcam, nie będziecie żałowali, a "Stare Królestwo" na pewno pokochacie. Zarówno jak "Sabriel" i "Lirael", tak też, i "Abhorsen" jest książką, którą powinniście przeczytać.
http://odkryc-tajemnice-ksiazek-recenzje.blogspot.com/2015/06/26abhorsen-garth-nix.html
Lirael, nowa następczyni Abhorsena, razem ze swoimi towarzyszami musi powstrzymać zło zagrażające światu. Tym złem, jest potężny Orannis.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy młoda Lirael znajdzie sposób, aby pogonać Niszczyciela? Czy Sameth pomoże młodej Abhorsen w ostatecznym starciu?
Ostatnia część trylogii o Starym Królestwie jednocześnie mnie zasmuciła i ucieszyła.
Akcja książki jest dokończeniem...
Sprawy w Starym Królestwie mają się coraz gorzej. Wszystko się komplikuje, wróg rośnie w siłę, czasu jest coraz mniej. Lirael i jej towarzysze stoją przed niezwykle trudnym zadaniem, a na dodatek wszystko sprzysięga się przeciwko nim. Mimo to nie poddają się i za wszelką cenę starają się powstrzymać budzącego się do życia Niszczyciela. Czy uda im się dokonać niemożliwego?
Kolejne i (jak na razie) ostatnie spotkanie z tą serią było bardzo udane. Mimo moich wcześniejszych obaw, okazało się, że autor utrzymał poziom. Abhorsen to naprawdę świetne zwieńczenie cyklu i nawet biorąc pod uwagę pewne usterki, o których zaraz wspomnę, z czystym sumieniem mogę wam polecić całą trylogię.
Garth Nix kolejny raz zachwycił mnie kreacją Starego Królestwa. Będąc na etapie trzeciego tomu bardzo dobrze znałam już prawa rządzące się tamtejszym światem. A jednak autorowi kilkakrotnie udało się mnie zaskoczyć, co zasługuje na dużego plusa. To samo mogę powiedzieć o prowadzeniu akcji z dwóch różnych punktów widzenia. W jednej chwili towarzyszymy Lirael, innym razem śledzimy poczynania Niszczyciela. Taki zabieg podsyca niepewność i z niecierpliwością oczekuje się ciągu dalszego.
Jednocześnie nasi bohaterowie ciągle się przemieszczają, starając się dopaść wroga zanim będzie za późno. Dynamiczność i różnorodność doskonale opisują tę książkę, a szanse na to, że będziecie się nudzić są naprawdę niewielkie. Niektóre wydarzenia może i są dość przewidywalne, ale inne z kolei niezwykle mnie zaskoczyły, przede wszystkim pod sam koniec. Jeśli na dodatek lubicie klimaty przepełnione magią, czego zdecydowanie tutaj nie brakuje, na pewno się nie zawiedziecie.
Główni bohaterowie są wyraziści i ciężko ich nie lubić, a co najważniejsze - nie są idealizowani. Są mocną stroną całej trylogii i myślę, że czytając tę książkę będziecie podobnego zdania. Jednak pomimo tych wszystkich zalet to nie oni intrygowali mnie najbardziej. Był to niepozorny biały kocur, którego zamiarów wciąż nie potrafię rozgryźć. Uwielbiam postaci, które nie są z góry określone jako dobre lub złe i tak naprawdę nigdy nie wiadomo, po której stronie stoją. Całe szczęście Mogget jest dokładnie taki.
Nawiązując jeszcze do tych usterek, o których wspomniałam na początku - jedną z nich zdecydowanie jest schematyczność. Główna bohaterka, towarzyszący jej przyjaciele i walka ze złem - tak właśnie zawsze to wygląda. Mam nadzieję, że jeśli przyjdzie mi czytać inne książki Gartha Nixa, autor zaskoczy mnie czymś nowym. Kolejną rzeczą o której chciałam napisać jest samo zakończenie, które wydało mi się trochę zbyt nierealne w stosunku do reszty książki. Jednak ma w sobie pewien urok i pozostawia niedosyt w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Podsumowując, uważam, że cała seria zasługuje na uwagę. Ciekawa fabuła, która przenosi w zupełnie inny świat - magii i niebezpieczeństw czyhających na każdym kroku, sympatyczni bohaterowie, nietuzinkowy pomysł na całą historię i naprawdę dobre wykonanie mówią same za siebie. Jeśli jeszcze nie czytaliście to na co czekacie?
Sprawy w Starym Królestwie mają się coraz gorzej. Wszystko się komplikuje, wróg rośnie w siłę, czasu jest coraz mniej. Lirael i jej towarzysze stoją przed niezwykle trudnym zadaniem, a na dodatek wszystko sprzysięga się przeciwko nim. Mimo to nie poddają się i za wszelką cenę starają się powstrzymać budzącego się do życia Niszczyciela. Czy uda im się dokonać...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdy zaczyna się czytać kolejny tom serii po długim czasie, który minął od ostatniego z nią kontaktu, zawsze jest odrobinę niezręcznie. Przypominanie sobie miejsc, postaci, celów, wątków, jest w tym przyjemność, ale nie pozbawiona pewnego zażenowania, że tyle książek zdążyło się przeczytać przez ten czas, gdy ta właśnie historia czekała cierpliwie na dokończenie. Teraz, gdy dawno wiadome jest, że „Abhorsen” Gartha Nixa nie jest ostatnim tomem cyklu o Starym Królestwie, i gdy właśnie na „Clariel” zaczęłam się na poważnie czaić, czerwona okładka błyszcząca z półki skutecznie skusiła moje oczy i łapki, nie chcąc się od nich odkleić aż do ostatniej strony. Bo i faktycznie, gdy już chwyciła, nie sposób się było oderwać.
Lirael i Sameth są w drodze do celu, wraz z towarzyszącymi im Podłym Psiskiem i Moggetem. Docierają do Domu Abhorsenów, gdzie mają nadzieję znaleźć tymczasowo schronienie przed ścigającą ich złą siłą w postaci zmarłej nekromantki, Chlorr w Masce. Odkrywają powoli prawdę o zagrożeniu, które powstaje na zachodzie, a w którym uczestniczy przyjaciel Sama z czasów szkolnych, Nicholas Sayre. Tymczasem Sabriel i Touchstone przebywają z misją dyplomatyczną w Ancelstierre, które przeżywa problemy natury politycznej w wyniku wojenek partii próbujących dobrać się do władzy. Ich misja nie zdążyła się niestety nawet na dobre zacząć, gdy została przerwana przez zamach na ich życie…
Książka, przede wszystkim, obfituje w akcję. O ile poprzedni tom to w większości podróż i przeżycia egzystencjalne bohaterów, tak tutaj już każde z nich dowiaduje się jasno i wyraźnie, kim jest i jaki jest jego cel. Skutkuje to lekką zmianą nastawienia – w przypadku Lirael, która nabiera pewności, chociaż ciągle nadziwić się nie może temu, jak bardzo zmieniło się jej życie – bądź kompletną przemianą, jak u Sama. Książę Sameth dostaje przysłowiowego kopa w tyłek, co cudownie wpływa na odbiór historii podczas czytania: przestaje irytować. Za to rolę naczelnego łamagi obejmuje Nick, choć trochę nie z własnej woli.
Kontynuując kwestię charakterów, nie mogę nie przyjrzeć się dokładniej mojemu ulubieńcowi, czyli Moggetowi. Przez większość czasu jest go niewiele, mało się odzywa, a jak już, to rzucając niejasne uwagi bądź złośliwe komentarze, co nie drażni tak jego towarzyszy, jak… mnie. Nie czułam się zbyt komfortowo, nabierając niechęci do ulubionej postaci: po prostu przez większość czasu sprawia wrażenie, jakby był poza tym wszystkim, szedł z musu i nie interesowało go to, co się właściwie dzieje. Tych kilka niejasnych zdarzeń, których jest uczestnikiem po drodze nie pomaga – a nawet dokłada jeszcze troszkę, ponieważ białe kocisko ani myśli powiedzieć, o co właściwie chodziło. Te wszystkie nieprzyjemności wynagradza z nawiązką na sam koniec, gdzie okazuje się być… ach. I nie wolno zdradzić, a zaiste była to mocna rzecz. Uwielbiam tego kota.
Całość powieści, mam wrażenie, nabrała troszkę mroczniejszego charakteru niż „Lirael”. Objawia się to głównie w opisach samych zmarłych, zadawanych przez nich (i nie tylko przez nich) ran, ale także w tym, jak rozgrywane są sceny: zamach na życie królewskiej pary i przeżycia bohaterów w reakcji na śmierć różnych osób. Autor jakby postanowił wniknąć trochę głębiej w ich emocje, pokazać więcej charakteru. Pozwala to lepiej poznać postać, ale i bardziej gra na emocjach czytelnika to, jak wydarzenia oddziałują na nie. Czy to dobrze? Zdecydowanie tak.
Jedną rzeczą, która mnie tu zdziwiła, jeśli zatrzymać się jeszcze na chwilę przy fabule, to brak wątku miłosnego. Co prawda tłumaczyłyby to powiązania rodzinne między wędrującymi ze sobą bohaterami, ale jest jeszcze tyle innych osób… Lirael zachowuje się momentami jak nieczuła staruszka, Sam jest kompletnie aseksualny, Nicholas większość czasu spędza w pozycji horyzontalnej lub sypiąc iskrami z nosa i uszu, a wszyscy inni są zabiegani i zajęci strasznymi rzeczami tak, że nie widzą nic innego. I jak tu ma dojść do skutku kolejny Abhorsen? Pewnie nadzieje rokuje jeszcze młoda Ellimere, ale tu autor nie pokusił się o nic więcej niż tylko dającą lekką nadzieję wzmiankę na sam koniec. Powieść dla młodzieży bez wielkiej miłości? No po prostu nie godzi się.
Jakieś minusy? Pewnie, choć, poza tym co wymieniałam przy okazji poprzednich tomów, czyli zamieszania z odległościami (które nie jest widoczne tak bardzo, jako że tym razem bohaterowie poruszają się jedynie po niewielkim odcinku mapy) wynaleźć można tylko problemy z tłumaczeniem.(w paru miejscach odrobinę nie zgadza się z wersją z „Lirael”) i zdarzające się w tekście powtórzenia, co zresztą jest tylko czepianiem się z mojej strony.
Co mogę powiedzieć? Może inaczej – co mogę powiedzieć poza tym, że końcowa scena wymiata, Mogget niszczy system, Podłe Psisko rozczula do łez, a grające razem wszystkie dzwonki tworzą tak cudowny klimat, że po prostu chce się czytać? Doszłam w tym zachwycie do jednego strasznego wniosku – historia przedstawiona przez Nixa w „Abhorsen” jest tak kompletna, że nie wyobrażam sobie teraz sięgania po „Clariel”, bo będę się bała rozczarowania. Jednak, znając życie, w końcu to zrobię, w nadziei na powrót do świata, gdzie magia ściera się z technologią, a zmarłych w ich domenie pilnują samotni stróże z siedmioma dzwonkami przy pasie. Ponieważ ma on swój niepowtarzalny urok. Dlatego też całą serię polecam, nie tylko młodszym czytelnikom.
http://asafewarmplacewithbooks.blogspot.com/2015/05/boje-sie-ale-pojde-abhorsen-gartha-nixa.html
Gdy zaczyna się czytać kolejny tom serii po długim czasie, który minął od ostatniego z nią kontaktu, zawsze jest odrobinę niezręcznie. Przypominanie sobie miejsc, postaci, celów, wątków, jest w tym przyjemność, ale nie pozbawiona pewnego zażenowania, że tyle książek zdążyło się przeczytać przez ten czas, gdy ta właśnie historia czekała cierpliwie na dokończenie. Teraz, gdy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOstatni tom serii o Starym Królestwie już za mną, z jednej strony się cieszę, ponieważ wiem jak wszystkie przygody bohaterów się skończyły, a z drugiej chciałabym nigdy nie kończyć tej serii, bo już dawno tak bardzo nie podobał mi się świat wykreowany przez jakiegokolwiek autora.
Abhorsen to nic innego jak kontynuacja Lirael, czytelnikowi towarzyszą bohaterowie, których poznał w poprzednim tomie. Dziewczyna wreszcie dowiedziała się kim byli jej rodzice, jakie jest jej przeznaczenie, jest następczynią Abhorsena. Pewnego dnia musi wraz z księciem Samethen, Moggetem oraz Podłym Psiskiem wyruszyć za Mur, aby powstrzymać Nicholasa, który już nie jest sobą. Wszystkim grozi ogromne niebezpieczeństwo i wydawać by się mogło, że nikt nie jest w stanie powstrzymać tego, co zostało wprawione w ruch.
Bardzo polubiłam postać Lirael i cieszę się, że w tej części również jest główną bohaterką, ale wielkim plusem dla autora jest to, że przemyślał każdego z bohaterów. W książce można znaleźć tych, którzy lubią czasami sobie pożartować, tych, których cięte riposty sprawiają, że od razu się taką postać lubi. Co ważniejsze, każda postać miała swoją rolę, nie pojawiali się bohaterowie, którzy mieli jedynie zapchać dziury w fabule.
Właściwie bardzo wiele oczekiwałam od tej części i miałam nadzieję, że zakończenie serii będzie spektakularne. W większości to dostałam. Akcja momentami była trochę poplątana, jednak bardzo wciągała i cały czas coś się działo. Wątki fantastyczne dopracowane, pojawiło się według mnie trochę więcej magii niż w poprzednich częściach, w których odrobinę mi tego brakowało. Każda wyprawa bohaterów wnosiła coś do całej historii, czytelnik dowiadywał się rzeczy, które miały miejsce dawno temu, a każde wydarzenie, które dotyczyło teraźniejszości było opisane w ciekawy sposób. Skoro już dotarłam do opisów, choć większość była bardzo ciekawa to jednak niektóre były zwyczajnie za długie. Czasami miałam wrażenie, że nie robię nic innego tylko czytam same opisy. Co gorsze, w książce cały czas coś się działo i temu nie mogę zaprzeczyć, ale na tą najważniejszą konfrontację musiałam czekać bardzo długo, co trochę irytowało, bo miałam nadzieję, że właśnie ta najważniejsza konfrontacja będzie dużo bardziej rozwinięta i jej autor poświęci trochę więcej uwagi.
Seria być może nie jest czymś, czego już nie było, bo przecież aspekty magiczne czy nekromancja pojawiały się już w książkach, jednak została ona tak skonstruowana, że wszystko doskonale do siebie pasuje, nawet jeśli gdzieś pojawiają się niewielkie minusy. Bardzo miło będę wspominała Stare Królestwo i cieszę się, że miałam okazję się zapoznać z całym światem wykreowanym przez Gartha Nixa.
Ostatni tom serii o Starym Królestwie już za mną, z jednej strony się cieszę, ponieważ wiem jak wszystkie przygody bohaterów się skończyły, a z drugiej chciałabym nigdy nie kończyć tej serii, bo już dawno tak bardzo nie podobał mi się świat wykreowany przez jakiegokolwiek autora.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAbhorsen to nic innego jak kontynuacja Lirael, czytelnikowi towarzyszą bohaterowie, których...
Zachęcam do zapoznania się z moją recenzją znajdującą się na moim blogu pod adresem: http://magicznyswiatksiazki.pl/recenzja-abhorsen-garth-nix/
Zachęcam do zapoznania się z moją recenzją znajdującą się na moim blogu pod adresem: http://magicznyswiatksiazki.pl/recenzja-abhorsen-garth-nix/
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW Starym Królestwie sytuacja pogarsza się z dnia na dzień i w wielu miejscach pojawiają się hordy zmarłych. W pobliżu czai się jednak potężniejsze zło roztaczając macki, które obejmują coraz większe tereny. W obronie życia staje Lirael, młoda czarodziejka i jednocześnie następczyni Abhorsenów. Droga, którą musi pokonać usiana jest pułapkami, ale wspiera ją grupa oddanych przyjaciół gotowych poświęcić wiele w słusznej sprawie. Czy mają szansę wygrać z prastarym wrogiem? Czy dobro ostatecznie zatriumfuje nad złem?
Oprawa graficzna tej części komponuje się idealnie z cała serią. Każdy z tomów jest dosyć obszerny, lecz w tym wypadku jest to zaletą. „Lirael” to moje trzecie spotkanie ze Starym Królestwem i garstką przyjaciół o niezwykłych zdolnościach. Styl pisarski, a także pomysłowość autora zdążyłam już poznać i tym bardziej zastanawiałam się, czy w trzeciej części jest jeszcze w stanie mnie zaskoczyć. Często okazuje się, że kontynuacje są gorsze od poprzedniczek. Cieszę się, że w tym wypadku się to nie sprawdziło. Można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że z każdą kolejną odsłoną tego cyklu coraz głębiej się wsiąka w świat wykreowany przez autora, a jego umiejętność przykuwania uwagi czytelnika wzrasta.
Fabuła jest ciekawa i przebiega dwutorowo. Raz jesteśmy świadkami wydarzeń dotyczących Lirael, by po chwili zobaczyć zło rozprzestrzeniające się wokół Niszczyciela i sieć, jaką misternie zaplata, by osiągnąć wytyczony cel. Zabieg ten wzbogaca opowieść dodając jej intensywności. Sceneria jest różnorodna i wypełniona magią. W tej części nie przemierzamy już zakamarków lodowca Clayrów, czy też wielkiej i pełnej tajemnic biblioteki. Trafiamy w równie interesujące miejsca, do których należą przykładowo korytarze prowadzące w głąb studni, w których to równie wiele może się wydarzyć.
Każdy z bohaterów zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych ma swoją rolę do odegrania. Bywa ona na równi zaskakująca jak i przeznaczona. Grono postaci zostało w większości przedstawione w poprzednich tomach serii. Teraz poznajemy ich bliżej łącznie z zadaniami, jakie przed nimi stoją. Najmocniejszą więź czułam z Lirael, gdyż to na jej barki w dużej mierze spada ciężar odpowiedzialności. Czarodziejka odkrywa swoje przeznaczenie i skrawki przeszłości mające z kolei duży wpływ na jej przyszłość. Dziedzictwo to niesie dużo niebezpieczeństw, ale też i zobowiązań. W trakcie podróży i przygotowań do walki z Orannisem towarzyszy jej między innymi wierny druh, czyli Podłe Psisko.
Swoje zdolności i cel poznaje też Sameth. Wcześniej niepewny, zniechęcony i niepogodzony z losem teraz dzielnie prze do przodu z podniesionym czołem i uśmiechem na ustach. Nie jest mu łatwo, lecz odkąd spada z niego brzemię odpowiedzialności staje się szczęśliwszy mimo mglistej jeszcze przyszłości.
Akcja rozwija się dynamicznie i usiana jest co rusz nowymi wydarzeniami. Niektóre z nich są bardziej przewidywalne, inne z kolei mniej, ale wszystkie sprawiają, że czas z lekturą można uznać za dobrze spędzony.
Trzecia część serii o Starym Królestwie to dobra lektura z wyrazistymi bohaterami i ciekawą, przeplataną magią fabułą. Autor miał nietuzinkowy pomysł na trylogię i potrafi tak snuć opowieść, że nawet w kolejnej części nadal jest interesująca. Lektura przenosi nas w zupełnie inny świat, w którym wszystko jest możliwe. Niektóre zwierzęta potrafią mówić, papierowe skrzydła są dobrym środkiem lokomocji i latają kierowane gwizdaniem, a dźwięk odpowiedniego dzwonka potrafi odesłać w śmierć, ale także pozwolić z niej wrócić. Szkoda, że to już ostatni tom cyklu, choć przede mną jeszcze prequel „Clariel”, za który zabiorę się niebawem.
http://ksiazki-moj-maly-swiat.blog.pl/2015/04/13/abhorsen-garth-nix/
W Starym Królestwie sytuacja pogarsza się z dnia na dzień i w wielu miejscach pojawiają się hordy zmarłych. W pobliżu czai się jednak potężniejsze zło roztaczając macki, które obejmują coraz większe tereny. W obronie życia staje Lirael, młoda czarodziejka i jednocześnie następczyni Abhorsenów. Droga, którą musi pokonać usiana jest pułapkami, ale wspiera ją grupa oddanych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to