Kontynuacja lepsza niż pierwszy tom. Akcja rozwija się dynamicznie, skupiona na zdobyciu informacji na temat sowieckich planów wojny i misji kapitana Węglickiego. Nie ma tak wielu przeskoków geograficznych jak w "Czerwonej ofensywie". Lepiej też, moim zdaniem, nakreślono sylwetki poszczególnych postaci, które przestają być tylko pretekstem do przedstawienia wydarzeń politycznych i frontowych.
Kontynuacja lepsza niż pierwszy tom. Akcja rozwija się dynamicznie, skupiona na zdobyciu informacji na temat sowieckich planów wojny i misji kapitana Węglickiego. Nie ma tak wielu przeskoków geograficznych jak w "Czerwonej ofensywie". Lepiej też, moim zdaniem, nakreślono sylwetki poszczególnych postaci, które przestają być tylko pretekstem do przedstawienia wydarzeń...
Kolejny tom serii i akcja jeszcze nabiera tempa.
Jeszcze większa dawka bitew, batalistyki. Autor przerzuca nas pomiędzy działaniami aliantów oraz planowaniem dowódców ZSRR tak że nie idzie sie zgubić w tej książce. Czuć że Pan Piotr solidnie się przygotował
Kolejny tom serii i akcja jeszcze nabiera tempa.
Jeszcze większa dawka bitew, batalistyki. Autor przerzuca nas pomiędzy działaniami aliantów oraz planowaniem dowódców ZSRR tak że nie idzie sie zgubić w tej książce. Czuć że Pan Piotr solidnie się przygotował
Tom II lepszy ot tomu I co statystycznie się dość rzadko zdarza - ale jest faktem. Zwłaszcza, że autor mile łechce polskie ego - no w końcu nasi są najlepsi :). Tak napisane trochę jak amerykańscy autorzy piszą pod swoich czytelników - ale chwała panu Piotrowi, że czyni to bez zadęcia i trąbki kawalerzysty - a umiejętnie wpisuje w opisywane pola bitwy.
Tom II lepszy ot tomu I co statystycznie się dość rzadko zdarza - ale jest faktem. Zwłaszcza, że autor mile łechce polskie ego - no w końcu nasi są najlepsi :). Tak napisane trochę jak amerykańscy autorzy piszą pod swoich czytelników - ale chwała panu Piotrowi, że czyni to bez zadęcia i trąbki kawalerzysty - a umiejętnie wpisuje w opisywane pola bitwy.
Zgadzam się z wieloma wcześniejszymi opiniami, że "Kontrrewolucja" jest jeszcze lepsza od "Czerownej ofensywy". W książce dużo się dzieje, a akcja zdecydowanie wciąga. Tak jak w przypadku pierwszej części autor tworząc alternatywną historię zachowuje rozsądek, co powoduje, że przedstawione zdarzenia wydają się prawdopodobne. Autor ciekawie zarysowuje też sylwetki swoich bohaterów, co dodatkowo zwiększa przyjemność wynikającą z czytania tej pozycji. Podsumowując książkę czyta się bardzo dobrze i gorąco ją polecam!
Zgadzam się z wieloma wcześniejszymi opiniami, że "Kontrrewolucja" jest jeszcze lepsza od "Czerownej ofensywy". W książce dużo się dzieje, a akcja zdecydowanie wciąga. Tak jak w przypadku pierwszej części autor tworząc alternatywną historię zachowuje rozsądek, co powoduje, że przedstawione zdarzenia wydają się prawdopodobne. Autor ciekawie zarysowuje też sylwetki swoich...
(recenzja pierwotnie ukazała się na Szortal.com; recenzja podsumowująca cały cykl)
Trudna sztuka tworzenia rzeczywistości?
Hubert Przybylski
Bo czasem jest tak, że jest się spóźnionym. Nie, nie opóźnionym*, tylko spóźnionym. Powinienem był zacząć recenzować Czerwoną ofensywę Langenfelda w tym tempie, w którym ukazywały się jej kolejne tomy. Ale cóż, życie. Na szczęście, doczekałem końca cyklu, więc mogę przynajmniej zrecenzować całość. Choć co to za szczęście...
Zacznijmy jednak od wprowadzenia do fabuły. Jest późna wiosna 1945 roku, alianci świętują zwycięstwo nad Niemcami. Amerykanie i Brytyjczycy myślą już tylko o powrocie do domów, panuje pełne rozprzężenie. I nikt zdaje się nie zauważać, że po wschodniej stronie linii demarkacyjnej atmosfera jest całkiem inna. Że już od kilku miesięcy przychylne dotąd zachodnim aliantom sowieckie media zaczynają coraz częściej i coraz mocniej ich atakować. Że pociągi, które wywożą na wschód zagrabione dobra, wcześniej nie przyjechały wcale puste - wręcz przeciwnie, podążały za zachodzącym słońcem pełne uzupełnień i materiałów wojennych. Że jednostki radzieckie i sojusznicze, zamiast pić i się bawić, przechodzą intensywne szkolenie. I nie jest to wcale trening przygotowujący do obrony zajętego terytorium. Polski wywiad, opierając się na raportach składanych przez wciąż nierozbite oddziały AK i innych organizacji podziemnych domyśla się, że Sowieci coś planują, ale jego meldunki są ignorowane. I nawet jeśli ktoś zdaje sobie sprawę, że wojna ze Związkiem Sowieckim jest nieunikniona, to nikt się nie spodziewa, że będą oni zdolni do ataku już teraz, a nie w połowie lat 50-tych. Tymczasem nastaje świt 22 czerwca 1945 roku i Sowieci ruszają, na każdym kroku niszcząc śladowy tylko opór. Czy jest coś, co jeszcze może ocalić Europę, a może i resztę świata, przed czerwoną zarazą?
Przyznam bez bicia, że wizja Langenfelda jest niesamowicie wręcz sugestywna. Długotrwałe i wyrafinowane przygotowania Sowietów, infiltracja zachodnich wywiadów, wojska, środowisk naukowych, politycznych i mediów, działania propagandowe po obu stronach linii demarkacyjnej, to wszystko Langenfeld opisuje tak, że ma się wrażenie czytania opartej na prawdziwych wydarzeniach beletrystyki historycznej, a czasami wręcz zbeletryzowanych opracowań popularno-naukowych, a nie fantastyki. Na pewno duża w tym zasługa tego, że Autor, tak w sumie, to bardzo mało zmyśla. Wszak dziś już wiemy, że w tamtym okresie Sowieci wiedzieli wszystko o amerykańskich czy brytyjskich programach naukowych**. Że nie było takiej organizacji wywiadu amerykańskiego czy brytyjskiego, w której Sowieci nie mieliby swoich agentów. Że wywiad sowiecki miał swoich ludzi w najwyższych kręgach władz wszystkich krajów europejskich, może jedynie poza Hiszpanią i Finlandią. Że powojenne próby zbrojnego przejęcia władzy przez miejscowych komunistów nie dotyczyły tylko Grecji i Włoch (choć w tych dwóch krajach najbardziej posunęły się do przodu). Że zachodni analitycy nie docenili*** możliwości przemysłu Kraju Rad**** (na ten przykład oceniano, że Sowietom uda się zbudować swoją bombę atomową najwcześniej za dziesięć lat). Mało tego, coraz większą jest grupa historyków, którzy są zdania, że gdyby nie sukces amerykańskiego programu atomowego, nic by nie powstrzymało Sowietów przed "wycieczką" do Paryża.
Jak widzicie, Czerwona ofensywa ma naprawdę solidne fundamenty. I reszta konstrukcji w niczym im nie ustępuje. Opisy walk czyta się z zapartym tchem i absolutnie, ale to absolutnie odradzam czytanie cyklu przed snem - jeśli się zacznie jakaś akcja, a te książki są tak nabite akcją, jak Schwarzenegger w swoich najlepszych latach mięśniami, to nie ma szans na przerwanie czytania. Wiem, bo mogąc czytać tylko wieczorami, przed snem, przechodziłem to przez kilka tygodni, noc w noc. Realizmu opisom starć dodaje fakt, że Langenfeld, myślę, że świadomie, nadał im formę znaną z najlepszych powieści Ryana - Najdłuższy dzień czy O jeden most za daleko.
W podobny sposób potraktował też bohaterów cyklu - tak tych prawdziwych, jak generałowie Patton i Anders, jak i tych fikcyjnych, na przykład Jana Węglińskiego czy Alojzego Wójcika. Ten zabieg sprawił, że czytając tomy Czerwonej ofensywy traktuje się wszystkie postacie jak prawdziwe. Tutaj nie wystarczy stwierdzenie, że "wykreowani przez autora bohaterowie są z krwi i kości". O nie. Langenfeld wszedł o poziom wyżej. Dla mnie to normalna zdrowa ekstraklasa.
Czy jest coś, do czego mógłbym się przyczepić? Oczywiście, że jest. Nikt nie jest doskonały. Przede wszystkim nie podoba mi się to, że Czerwona ofensywa ma tylko cztery tomy. Ten cykl zdecydowanie zasługuje na dużo więcej. Wręcz mógłbym go czytać w nieskończoność. Drugi zarzut - Czerwona ofensywa aż prosi się, żeby ją zekranizować, a tego nie da się zrobić porządnie. Potrzebne byłyby takie środki, jakie mieli Sowieci kręcąc Wyzwolenie. A na serio - tu nie ma się do czego przyczepić. Owszem, są jakieś drobniutkie błędy, może jakieś powtórzenia*****, pewnie specjaliści od wojskowości mogliby coś wskazać palcem, ale ja nie znajduję tu nic, co by mnie naprawdę raziło, albo co by odwracało uwagę od akcji.
Moja ocena cyklu? 10/10. Całego cyklu, ale i każdej z jego części z osobna, tak równy jest ich poziom. Wiem, miałem nikomu nie dawać tej oceny, zwłaszcza że ryzykuję i niebezpiecznie zbliżam się do kolejnej denominacji skali ocen, ale Langenfeld normalnie zdrowo na to zasłużył. Pisząc moją część literackiego podsumowania 2014 roku stwierdziłem, że książki Langenfelda****** były wg. mnie najlepsze i myślę, że ten rok zakończy się podobnym stwierdzeniem. No, chyba że w międzyczasie WARBOOK wyda kolejną książkę młodego Cholewy lub Ciszewskiego, wtedy może być różnie.
A w sumie, to to wydawnictwo ma cholerne szczęście - publikować książki trzech tak dobrych autorów i na dodatek nie wchodzą oni sobie zbytnio w paradę, bo Cholewa to military fiction w klimatach sf, Ciszewski to mistrz thrillerów militarno-szpiegowskich, a Langenfeld jest klasą samą w sobie w historycznej (no, alternatywno-historycznej) fantastyce militarnej.
Aha, jeszcze jedno - w temacie postawiłem pytanie, więc mus na nie odpowiedzieć. No więc, dla Piotra Langenfelda sztuka tworzenia rzeczywistości jest banalnie łatwa. I wiem, że kolejnymi płodami swojej twórczości tylko moją opinię potwierdzi. A im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że Langenfeld stworzył lepszą podstawę geopolityczno-militarno-społeczno-gospodarczą swojego cyklu, niż S.M. Stirling przy pisaniu sagi drakańskiej, a właśnie tę uważałem do niedawna za wzorcową. Cieszy to niezmiernie, że właśnie Polakowi udało się coś takiego. I cieszy mnie też niezmiernie, mimo tylu przeczytanych książek wciąż trafiam na coś, co jest w stanie mnie aż tak literacko uradować.
P.S. Tak w sumie, to pierwotnie tytuł miał brzmieć "Kocham Pana, Panie Piotrze", ale że moje serce jest już zajęte, wiec trzeba było kombinować inaczej...
P.S.2. Zapomniałem jeszcze wspomnieć, że uwielbiam ilustracje z okładek do Czerwonej ofensywy, zwłaszcza te autorstwa Tomasza Tworka. To normalne zdrowe cacunia.
* Widzę, że szutki się Was znowu trzymają.
** Co jest najlepszym przykładem tego, jak głupi potrafią być geniusze.
*** I właśnie - nie docenili, byli przekupieni, czy dali się oszukać? Pewnie wszystko po trochu, Sowieci mieli najsprawniej działające wywiad i propagandę w historii ludzkości. Ale że ktoś wymyslił zasadę domniemania niewinności...
**** Troszkę to przypomina działania III Rzeszy między grudniem 1940 a 22 czerwca 1941, kiedy plan Barbarossa był już zatwierdzony, wojna była oczywista, a mimo to słano na wschód pociągi pełne zboża, maszyn i materiałów wojennych. Podobnie Amerykanie w 1945, mimo że wiadomo było, że prędzej czy później dojdzie do konfliktu między Wschodem a Zachodem, że wojna z Japonią jest już praktycznie wygrana (zwłaszcza po sierpniowych grzybach nad Hiroszimą i Nagasaki), to wciąż zaopatrywali Wujka Joe w czołgi, samoloty i inne przedmioty wojennej, bieżącej potrzeby.
***** Choć w sumie, czy jak z włazów pięciu na jakieś 100+ zniszczonych w każdym tomie czołgów wystrzeli ogień, to czy to rzeczywiście błąd powtórzenia?
****** Chodziło o dwa pierwsze tomy omawianego cyklu - Czerwoną ofensywę i Kontrrewolucję.
(recenzja pierwotnie ukazała się na Szortal.com; recenzja podsumowująca cały cykl)
Trudna sztuka tworzenia rzeczywistości?
Hubert Przybylski
Bo czasem jest tak, że jest się spóźnionym. Nie, nie opóźnionym*, tylko spóźnionym. Powinienem był zacząć recenzować Czerwoną ofensywę Langenfelda w tym tempie, w którym ukazywały się jej kolejne tomy. Ale cóż, życie. Na szczęście,...
Jeśli kto zna tom pierwszy (co w zasadzie jest nieodzowne, nieznajomość Czerwonej ofensywy jest szkodliwe dla lektury Kontrrewolucji), wie czego się spodziewać w tym. Wszystko jest takie samo. Językowo poprawnie z drobnymi problemami, po prostu sprawne czytadło militarne. Autor najlepiej wypada we fragmentach akcji operacyjnych, batalistyki. Geopolityka, konstrukcja postaci, konstrukcji fabularna średnio do słabo. Po prostu czytelnik musi przyjąć, że jest tak jak mówi autor, chociaż nie wszystko się zapina jak powinno, nie zawsze zgodnie z logiką. Ogólnie wszyscy są ciency jak cztery litery węża poza Polakami. Ci załatwiają tę wojnę za całą resztę aliantów. Powstrzymują nawałnicę ofensywy czerwonych, co i rusz dokonują przełomów wywiadowczych, mają najlepsze pomysły na akcje specjalne, założenia taktyczne i strategiczne. Czasem pozwalają przyłączyć się do kompanii np. Amerykanom i wtedy ci również są fajni ale nie od początku, dopiero z czasem dzięki Polakom potrafią wykrzesać z siebie to co najlepsze. Ogólnie rzecz biorąc, przyjemne, niezbyt wymagające, wojenne czytadło. Zdecydowanie dla fanów tego typu literatury - 7/10. Dla pozostałych 3,5/10.
Jeśli kto zna tom pierwszy (co w zasadzie jest nieodzowne, nieznajomość Czerwonej ofensywy jest szkodliwe dla lektury Kontrrewolucji), wie czego się spodziewać w tym. Wszystko jest takie samo. Językowo poprawnie z drobnymi problemami, po prostu sprawne czytadło militarne. Autor najlepiej wypada we fragmentach akcji operacyjnych, batalistyki. Geopolityka, konstrukcja...
Tom drugi alternatywnej historii nie zawodzi.A nawet wciąga chyba ciut bardziej,autor znowu zabiera nas w czas trzeciej wojny światowej.
Akcja obejmuje troszkę więcej krajów niż w tomie numer 1.
Choćby Dania,ale jak dla mnie troszkę więcej Japonii.
Bo myślałem,że więcej akcji tam się rozwinie.
Książkę to,polecam wszystkim fanom i fankom historii alternatywnej/
Bardzo dobrze,że autor umieścił w książce też postacie autentyczne.I pokazał,jak mogli by się zachowywać,gdyby coś takiego miało miejsce naprawdę.
Tom drugi alternatywnej historii nie zawodzi.A nawet wciąga chyba ciut bardziej,autor znowu zabiera nas w czas trzeciej wojny światowej.
Akcja obejmuje troszkę więcej krajów niż w tomie numer 1.
Choćby Dania,ale jak dla mnie troszkę więcej Japonii.
Bo myślałem,że więcej akcji tam się rozwinie.
Książkę to,polecam wszystkim fanom i fankom historii alternatywnej/
Mamy lato 1945 roku. II Wojna Światowa nie skończyła się - Związek Radziecki ruszył na Zachód, a jego potężne armie dotarły aż do Renu. Jednak solą w oku sowieckich przywódców jest rozpaczliwie broniący się skrawek Czechosłowacji, gdzie amerykańska 3. Armia, wsparta polskimi jednostkami, stawia twardy opór. W głowach generałów Pattona i Andersa pojawia się pewien śmiały plan, który może przechylić szalę zwycięstwa na korzyść Sprzymierzonych...
Do tej części podchodziłem z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony, ciekawił mnie poprowadzony wątek, z drugiej zaś - byłem pomny doświadczeń z poprzedniej części. O swoich obawach rozmawiałem z Wojciechem Sokołowskim, również rekonstruktorem, pełnym pasji i wiedzy, pijąc kawę w pobliżu strefy lądowania spadochroniarzy 82. DPD w Groesbeek. Miałem za złe Autorowi, że dość naiwnie uciął kilka bardzo istotnych wątków w powieści, czemu dałem wyraz w poprzedniej recenzji. Z dumą jednak mogę powiedzieć, że twórca chyba przyjął uwagi, zgłaszane nie tylko przeze mnie, bo i książka jest znacznie lepsza.
IS-3 przestaje nagle być pancernym potworem, radziecka broń pancerna nie jest taka demoniczna, Amerykanie jednak mają lotnictwo i używają go z przerażającą skutecznością, a w powieści przewijają się wątki byłych państw Osi. Do tego dorzucamy nieustającą sieczkę i voila!, powieść gotowa. Osobiście mi chyba najbardziej do gustu przypadły rozdziały dotyczące szturmu Bayreuth i ataku partyzantów na radziecki skład kolejowy. Plusów jest sporo, książkę się pochłania błyskawicznie i czuję lekki żal, że jest tak krótka.
Jeśli zaś chodzi o bohaterów, to chyba najciekawszą - moim zdaniem - jest generał Aleksiej Puganow, postać jakby nieco tragiczna, będąca lekko przejaskrawiona i karykaturalna. Z jednej strony dość zdolny planista i strateg, z drugiej zaś nieporadna ciamajda. Z jednej strony gnębi podwładnych, a z drugiej - sam jest gnębiony. Warte zastanowienia, na kim Autor się wzorował tworząc taką osobowość (to, że niektóre z postaci są inspirowane realnymi ludźmi jest oczywiste). Inne postaci również są ciekawie skonstruowane, jak choćby kapitan Węgliński, czy porucznik Walker. Dla nich warto sięgnąć po tę książkę.
Autor ewidentnie podszkolił się w znajomości samolotów (''Uczymy się...''), co bardzo się chwali. Tradycyjnie świetnym wątkiem było porzucenie opisów wyposażenia i umundurowania, oraz wielowątkowość powieści. Snujemy się od prezydenckich gabinetów, poprzez sztaby, aż do okopów na pierwszej linii, poznając tę wojnę z punktu widzenia każdego. Mimo kilku sukcesów Sprzymierzonych, Sowieci prą nieubłaganie na Zachód, a to oznacza tylko jedno... Zbudowanie napięcia to kolejna, nieoceniona zaleta powieści. Język - mocny, męski, przesycony rzucanym ''mięsem'' - tylko podkreśla to, co czytamy. Podczas lektury niejednokrotnie ''widziałem'' sceny z kolejnych stron, dzięki umiejętnym opisom. Tradycyjnie pochwalę Wydawcę - piękna okładka, przyjemny papier, miękka oprawa - wszystko to wpływa bardzo dodatnio na odbiór książki.
Minusów również się zebrało kilka, niestety. Po pierwsze, Langenfeld połączył sojuszem ZSRR i Japonię. Nie trzeba mieć doktoratu z historii, by wiedzieć, że taki sojusz nie miał prawa istnieć (i zresztą nigdy nie istniał w praktyce, a zakładano go jedynie w ramach planowania operacji Unthinkable). Związek Radziecki nienawidził dwóch państw: Polski i właśnie Japonii. Pierwszego kraju m.in za 1920 rok, zaś drugiemu nie darował srogiego lania z 1905 roku, czego przykładem niech będą bitwy nad jeziorem Chasan i nad rzeką Chałchin Goł (oczywiście jest to bardzo uogólnione). Sowieci dawali temu wyraz, wspierając Chińczyków pod wodzą Czang Kaj-szeka, których traktowano jako jedynych sojuszników w Azji (dopiero po II WŚ Stalin zaczął wspierać komunistów). Japończycy zresztą odwdzięczali się tym samym, bo ZSRR traktowali jako największe zagrożenie ich interesów na kontynencie. Bardzo szkoda, że zdecydowano się zakończyć ten wątek w sposób brutalny i kulawy.
Równie nieprzekonującym wątkiem jest wspieranie przez byłych nazistów ZSRR. Inną rzeczą była współpraca wymuszona uwięzieniem w Kraju Rad, a czym innym w dalekim Meksyku. Langenfeld zresztą ustawicznie pomija wątek Niemców podczas walk, tłumacząc to tym, że... Polacy obraziliby się na Pattona. Jak wspominałem wcześniej, latem 1945 roku Alianci przetrzymywali około ćwierć miliona (!) niemieckich żołnierzy jako potencjalnych sojuszników na wypadek wojny z ZSRR, z czego znaczna część nadal znajdowała się pod bronią. Pominięto również aspekt Werwolfu (a szkoda, bo perypetie jakichś nawiedzonych nazistów z lasu, ciągle wierzących w III Rzeszę, mogłyby być bardzo interesujące!). Autor nieco - w moim odczuciu - przesadza, gdy czytam wypowiedź Pattona Cała nadzieja w Polakach. Odnoszę przez to wrażenie, że tylko dzięki Polakom można byłoby wygrać tę wojnę - a jest to wrażenie mylne, bo gdzie cały Commonwealth, Francuzi, których wątki zostały zlekceważone? Z drugiej strony - brakuje również czerwonych sojuszników Sowietów - Bułgarów, Rumunów i Czechów. Zauważyłem również, że w powieści amerykańskie pielęgniarki służą tylko do gwałcenia przez radzieckich bojców - wyczułem jakąś urazę do tego tematu. Trochę stąpaniem po cienkim lodzie było zawarcie wątków tajnych broni - odczułem wówczas wyraźny przesyt wątków i stwierdziłem: Dość! Co za dużo, to niezdrowo.
Jednak największym minusem w powieści jest - jak zwykle - tendencyjność postaci. Widać sporą asymetrię w ich tworzeniu. Sowieci i ich zausznicy to dzicz, Francuzi tchórze, Brytyjczycy - wyrachowani cynicy. Jedynie bronią się Amerykanie i - oczywiście - Polacy. Radzieccy generałowie są przedstawieni - dosłownie - jak barbarzyńcy, którzy dłubią sobie w nosach na odprawach i piją non stop na umór. Nieliczni Japończycy w powieści to oszalałe dzikusy, które chcą się rzucać na wroga z gołymi pięściami (zresztą, odnoszę wrażenie, że wątek Japonii wsadzono trochę na odczepnego - bo poświęcono mu całe trzy strony), zaś dywizja Big Red One po raz kolejny daje Sowietom pstryczka w nos swoimi błyskotliwymi pomysłami.
Mamy lato 1945 roku. II Wojna Światowa nie skończyła się - Związek Radziecki ruszył na Zachód, a jego potężne armie dotarły aż do Renu. Jednak solą w oku sowieckich przywódców jest rozpaczliwie broniący się skrawek Czechosłowacji, gdzie amerykańska 3. Armia, wsparta polskimi jednostkami, stawia twardy opór. W głowach generałów Pattona i Andersa pojawia się pewien śmiały...
Kontynuacja "Czerwonej ofensywy" wojna nie zakończyła się w 1945 a Armia Czerwona prze dalej na zachód. Część oddziałów Ludowego Wojska Polskiego przechodzi na stronę amerykanów i oni oraz resztki rozbitych dywizji stawiają opór czerwonej nawale. Rosjanie stosują wszystkie metody aby odnieść zwycięstwo błyskawiczne (od rzucania falami oddziałów na pewną śmierć, rozrzucanie ulotek agitacyjnych na tyłach amerykańskich, wzniecanie nastrojów antywojennych w USA do testowania nowej broni). W tym tomie więcej będziemy mieli do czynienia z bohaterami pierwszego tomu a mniej z naradami w sztabach, co w sumie wychodzi na dobre. Czy pokrwawionym oddziałom sojuszniczym uda się powstrzymać Rosjan? Co nowego wymyśli Polski wywiad i czy sojusznicy w końcu zrozumieją, że wroga trzeba powstrzymać za wszelką cenę? Dobra książka wojenna ukazująca nie tylko walkę na pierwszej linii ale także działanie wywiadu, strategie przyjmowane przez dowódców pokazane z punktu widzenia wszystkich stron konfliktu. Dobrze , że jest już trzeci tom bo nie mogę się doczekać zakończenia tej historii.
Kontynuacja "Czerwonej ofensywy" wojna nie zakończyła się w 1945 a Armia Czerwona prze dalej na zachód. Część oddziałów Ludowego Wojska Polskiego przechodzi na stronę amerykanów i oni oraz resztki rozbitych dywizji stawiają opór czerwonej nawale. Rosjanie stosują wszystkie metody aby odnieść zwycięstwo błyskawiczne (od rzucania falami oddziałów na pewną śmierć, rozrzucanie...
Drugi tom wojennego cyklu Piotra Langenfelda, będącego alternatywną wizją europejskiej i światowej historii rozgrywającej się już po kapitulacji hitlerowskich Niemiec. Zrodzony w umysłach radzieckich analityków i wprawiony w ruch fajką radzieckiego generalissimusa Józefa Stalina podstępny polityczno-militarny plan, zaczyna przybierać realistyczne kształty. Opromieniona nimbem „niezwyciężonej armii” sowiecka machina wojenna ma w końcu okazje stać się narzędziem które urzeczywistni odwieczne marzenia Lenina i innych bolszewickich przywódców o wielkiej ogólnoświatowej rewolucji. Potężne uderzenie jednostek pancernych i zmechanizowany Armii Czerwonej, przy znacznym wsparciu piechoty ( poprzedzone licznymi działaniami dywersyjnymi ) dzięki niemal całkowitemu zaskoczeniu niedawnych sojuszników, zaowocowało szeregiem szybkich i spektakularnych sukcesów. Lecz nie wszystko idzie tak, jak życzyli by sobie tego radzieccy przywódcy, wojskowi stratedzy i ideolodzy. W podległych im jednostkach Wojska Polskiego wybucha bunt, zaś zachodni przywódcy powoli zaczynają opanowywać sytuację, przywracając dyscyplinę i ład w podległych sobie wojskach, Generałowie George S. Patton i Władysław Anders, mimo pewnych obiekcji po stronie zachodnich czynników decyzyjnych, szykują się do kontrakcji i przygotowują sowietom przykrą niespodziankę. Niestety, ponownie rozpalona żagiew wojny totalnej po raz kolejny podpala Europę, w sposób którego konsekwencji nikt nie nie jest w stanie przewidzieć.
Powracają znani nam już z pierwszej części bohaterowie (pojawiają się też nowi), fabuła staje się coraz bardziej rozbudowana a sama akcja dynamicznie i gwałtownie przyśpiesza. To nadal pełen dramatyzmu, niezwykle intrygujący w treści, zwłaszcza z naszego współczesnego punktu widzenia, obraz wojny widziany zarówno z perspektywy politycznych gabinetów (Churchill,Tuman, Stalin) generalskich sztabów (Żukow, Puganow) jak i przysłowiowych żołnierskich okopów , wzbogacony świetną (i udzielającą się czytelnikowi) znajomością rozmaitych historycznych procesów, mechanizmów sprawowania władzy i dobrym merytorycznym przygotowaniem zagadnień natury politycznej i militarnej.
„Kontrrewolucja” to zdecydowanie pozycją obowiązkową dla wszystkich miłośników gatunku military/politycal fiction i twórczości Piotra Langenfelda, oraz tych wszystkich którzy chcą po prostu poznać ciekawą i świetnie napisaną historię, osadzoną w sensacyjno –wojennej scenerii XX wieku wraz z wizją tego jak wszystko mogłaby się potoczyć w innych (teoretycznie przecież możliwych) okolicznościach.
„II wojna światowa nie skończyła się w 1945…”
Drugi tom wojennego cyklu Piotra Langenfelda, będącego alternatywną wizją europejskiej i światowej historii rozgrywającej się już po kapitulacji hitlerowskich Niemiec. Zrodzony w umysłach radzieckich analityków i wprawiony w ruch fajką radzieckiego generalissimusa Józefa Stalina podstępny polityczno-militarny plan, zaczyna...
ak już dobrze wiemy z pierwszego tomu druga wojna światowa trwa nadal w 1945 roku. Wojska rosyjskie stosują wszelkie możliwe chwyty żeby ich wrogowie nie mieli wsparcia (np. zrzucają ulotki wypaczające obraz działań wojennych). Wroga propaganda i zamydlanie oczu własnym żołnierzom. Równocześnie czerwoni testują nową broń ( czy to bomba atomowa, trudno powiedzieć). Działania wojenne opisywane są w sposób bardzo sugestywny. W tym tomie mniej uwagi jest poświęconej naradom szefów sztabów i główno dowodzących a więcej działaniom moich ulubionych bohaterów. Do akcji włączeni zostają także Japończycy jako sojusznicy wojsk radzieckich (tylko czy tak jest naprawdę?). Zagrywki polityczne i wojskowe są w tej powieści bardzo dobrze opisane, sprawiają wrażenie realistycznych. Aczkolwiek taka wizja rzeczywistości powojennej niezbyt mi odpowiada.
Książka napisana lekkim i przyjemnym językiem. Jednak proszę najpierw przeczytać Czerwoną ofensywę zanim weźmiemy się za ten tom.
Czy czekam na kolejną część? Zdecydowanie tak bo ta historia mnie wciągnęła i z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój wypadków.http://ksiazeczkidopoduszki.blogspot.com/2014/10/kontrrewolucja-langenfeld-piotr.html
ak już dobrze wiemy z pierwszego tomu druga wojna światowa trwa nadal w 1945 roku. Wojska rosyjskie stosują wszelkie możliwe chwyty żeby ich wrogowie nie mieli wsparcia (np. zrzucają ulotki wypaczające obraz działań wojennych). Wroga propaganda i zamydlanie oczu własnym żołnierzom. Równocześnie czerwoni testują nową broń ( czy to bomba atomowa, trudno powiedzieć)....
Kontynuacja lepsza niż pierwszy tom. Akcja rozwija się dynamicznie, skupiona na zdobyciu informacji na temat sowieckich planów wojny i misji kapitana Węglickiego. Nie ma tak wielu przeskoków geograficznych jak w "Czerwonej ofensywie". Lepiej też, moim zdaniem, nakreślono sylwetki poszczególnych postaci, które przestają być tylko pretekstem do przedstawienia wydarzeń politycznych i frontowych.
Kontynuacja lepsza niż pierwszy tom. Akcja rozwija się dynamicznie, skupiona na zdobyciu informacji na temat sowieckich planów wojny i misji kapitana Węglickiego. Nie ma tak wielu przeskoków geograficznych jak w "Czerwonej ofensywie". Lepiej też, moim zdaniem, nakreślono sylwetki poszczególnych postaci, które przestają być tylko pretekstem do przedstawienia wydarzeń...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejny tom serii i akcja jeszcze nabiera tempa.
Jeszcze większa dawka bitew, batalistyki. Autor przerzuca nas pomiędzy działaniami aliantów oraz planowaniem dowódców ZSRR tak że nie idzie sie zgubić w tej książce. Czuć że Pan Piotr solidnie się przygotował
Kolejny tom serii i akcja jeszcze nabiera tempa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeszcze większa dawka bitew, batalistyki. Autor przerzuca nas pomiędzy działaniami aliantów oraz planowaniem dowódców ZSRR tak że nie idzie sie zgubić w tej książce. Czuć że Pan Piotr solidnie się przygotował
Fajna dobrej jakości książka, wciągająca i logiczna fabuła. Zdecydowanie polecam wszystkim.
Fajna dobrej jakości książka, wciągająca i logiczna fabuła. Zdecydowanie polecam wszystkim.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzyma poziom i napięcie pierwszej części. Mnogość postaci i wątków aż nie mogę doczekać się kolejnej części.
Trzyma poziom i napięcie pierwszej części. Mnogość postaci i wątków aż nie mogę doczekać się kolejnej części.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTom II lepszy ot tomu I co statystycznie się dość rzadko zdarza - ale jest faktem. Zwłaszcza, że autor mile łechce polskie ego - no w końcu nasi są najlepsi :). Tak napisane trochę jak amerykańscy autorzy piszą pod swoich czytelników - ale chwała panu Piotrowi, że czyni to bez zadęcia i trąbki kawalerzysty - a umiejętnie wpisuje w opisywane pola bitwy.
Tom II lepszy ot tomu I co statystycznie się dość rzadko zdarza - ale jest faktem. Zwłaszcza, że autor mile łechce polskie ego - no w końcu nasi są najlepsi :). Tak napisane trochę jak amerykańscy autorzy piszą pod swoich czytelników - ale chwała panu Piotrowi, że czyni to bez zadęcia i trąbki kawalerzysty - a umiejętnie wpisuje w opisywane pola bitwy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę powyżej średniej.
Trochę powyżej średniej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo przyjemna historia alternatywna. Sprawnie napisana, gadko wchodzi.
Bez głębszego przesłania :)
Bardzo przyjemna historia alternatywna. Sprawnie napisana, gadko wchodzi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBez głębszego przesłania :)
Tak jak w tomie 1 - super się czyta i koniecznie muszę sięgnąć po kolejny tom.
Bardzo realistyczne opisy postaci oraz sytuacji.
Tak jak w tomie 1 - super się czyta i koniecznie muszę sięgnąć po kolejny tom.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo realistyczne opisy postaci oraz sytuacji.
Zgadzam się z wieloma wcześniejszymi opiniami, że "Kontrrewolucja" jest jeszcze lepsza od "Czerownej ofensywy". W książce dużo się dzieje, a akcja zdecydowanie wciąga. Tak jak w przypadku pierwszej części autor tworząc alternatywną historię zachowuje rozsądek, co powoduje, że przedstawione zdarzenia wydają się prawdopodobne. Autor ciekawie zarysowuje też sylwetki swoich bohaterów, co dodatkowo zwiększa przyjemność wynikającą z czytania tej pozycji. Podsumowując książkę czyta się bardzo dobrze i gorąco ją polecam!
Zgadzam się z wieloma wcześniejszymi opiniami, że "Kontrrewolucja" jest jeszcze lepsza od "Czerownej ofensywy". W książce dużo się dzieje, a akcja zdecydowanie wciąga. Tak jak w przypadku pierwszej części autor tworząc alternatywną historię zachowuje rozsądek, co powoduje, że przedstawione zdarzenia wydają się prawdopodobne. Autor ciekawie zarysowuje też sylwetki swoich...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoja recenzja pod linkiem --> http://trzynasty-schron.net/ie_ksiazki_kontrrewolucja.htm
Moja recenzja pod linkiem --> http://trzynasty-schron.net/ie_ksiazki_kontrrewolucja.htm
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to(recenzja pierwotnie ukazała się na Szortal.com; recenzja podsumowująca cały cykl)
Trudna sztuka tworzenia rzeczywistości?
Hubert Przybylski
Bo czasem jest tak, że jest się spóźnionym. Nie, nie opóźnionym*, tylko spóźnionym. Powinienem był zacząć recenzować Czerwoną ofensywę Langenfelda w tym tempie, w którym ukazywały się jej kolejne tomy. Ale cóż, życie. Na szczęście, doczekałem końca cyklu, więc mogę przynajmniej zrecenzować całość. Choć co to za szczęście...
Zacznijmy jednak od wprowadzenia do fabuły. Jest późna wiosna 1945 roku, alianci świętują zwycięstwo nad Niemcami. Amerykanie i Brytyjczycy myślą już tylko o powrocie do domów, panuje pełne rozprzężenie. I nikt zdaje się nie zauważać, że po wschodniej stronie linii demarkacyjnej atmosfera jest całkiem inna. Że już od kilku miesięcy przychylne dotąd zachodnim aliantom sowieckie media zaczynają coraz częściej i coraz mocniej ich atakować. Że pociągi, które wywożą na wschód zagrabione dobra, wcześniej nie przyjechały wcale puste - wręcz przeciwnie, podążały za zachodzącym słońcem pełne uzupełnień i materiałów wojennych. Że jednostki radzieckie i sojusznicze, zamiast pić i się bawić, przechodzą intensywne szkolenie. I nie jest to wcale trening przygotowujący do obrony zajętego terytorium. Polski wywiad, opierając się na raportach składanych przez wciąż nierozbite oddziały AK i innych organizacji podziemnych domyśla się, że Sowieci coś planują, ale jego meldunki są ignorowane. I nawet jeśli ktoś zdaje sobie sprawę, że wojna ze Związkiem Sowieckim jest nieunikniona, to nikt się nie spodziewa, że będą oni zdolni do ataku już teraz, a nie w połowie lat 50-tych. Tymczasem nastaje świt 22 czerwca 1945 roku i Sowieci ruszają, na każdym kroku niszcząc śladowy tylko opór. Czy jest coś, co jeszcze może ocalić Europę, a może i resztę świata, przed czerwoną zarazą?
Przyznam bez bicia, że wizja Langenfelda jest niesamowicie wręcz sugestywna. Długotrwałe i wyrafinowane przygotowania Sowietów, infiltracja zachodnich wywiadów, wojska, środowisk naukowych, politycznych i mediów, działania propagandowe po obu stronach linii demarkacyjnej, to wszystko Langenfeld opisuje tak, że ma się wrażenie czytania opartej na prawdziwych wydarzeniach beletrystyki historycznej, a czasami wręcz zbeletryzowanych opracowań popularno-naukowych, a nie fantastyki. Na pewno duża w tym zasługa tego, że Autor, tak w sumie, to bardzo mało zmyśla. Wszak dziś już wiemy, że w tamtym okresie Sowieci wiedzieli wszystko o amerykańskich czy brytyjskich programach naukowych**. Że nie było takiej organizacji wywiadu amerykańskiego czy brytyjskiego, w której Sowieci nie mieliby swoich agentów. Że wywiad sowiecki miał swoich ludzi w najwyższych kręgach władz wszystkich krajów europejskich, może jedynie poza Hiszpanią i Finlandią. Że powojenne próby zbrojnego przejęcia władzy przez miejscowych komunistów nie dotyczyły tylko Grecji i Włoch (choć w tych dwóch krajach najbardziej posunęły się do przodu). Że zachodni analitycy nie docenili*** możliwości przemysłu Kraju Rad**** (na ten przykład oceniano, że Sowietom uda się zbudować swoją bombę atomową najwcześniej za dziesięć lat). Mało tego, coraz większą jest grupa historyków, którzy są zdania, że gdyby nie sukces amerykańskiego programu atomowego, nic by nie powstrzymało Sowietów przed "wycieczką" do Paryża.
Jak widzicie, Czerwona ofensywa ma naprawdę solidne fundamenty. I reszta konstrukcji w niczym im nie ustępuje. Opisy walk czyta się z zapartym tchem i absolutnie, ale to absolutnie odradzam czytanie cyklu przed snem - jeśli się zacznie jakaś akcja, a te książki są tak nabite akcją, jak Schwarzenegger w swoich najlepszych latach mięśniami, to nie ma szans na przerwanie czytania. Wiem, bo mogąc czytać tylko wieczorami, przed snem, przechodziłem to przez kilka tygodni, noc w noc. Realizmu opisom starć dodaje fakt, że Langenfeld, myślę, że świadomie, nadał im formę znaną z najlepszych powieści Ryana - Najdłuższy dzień czy O jeden most za daleko.
W podobny sposób potraktował też bohaterów cyklu - tak tych prawdziwych, jak generałowie Patton i Anders, jak i tych fikcyjnych, na przykład Jana Węglińskiego czy Alojzego Wójcika. Ten zabieg sprawił, że czytając tomy Czerwonej ofensywy traktuje się wszystkie postacie jak prawdziwe. Tutaj nie wystarczy stwierdzenie, że "wykreowani przez autora bohaterowie są z krwi i kości". O nie. Langenfeld wszedł o poziom wyżej. Dla mnie to normalna zdrowa ekstraklasa.
Czy jest coś, do czego mógłbym się przyczepić? Oczywiście, że jest. Nikt nie jest doskonały. Przede wszystkim nie podoba mi się to, że Czerwona ofensywa ma tylko cztery tomy. Ten cykl zdecydowanie zasługuje na dużo więcej. Wręcz mógłbym go czytać w nieskończoność. Drugi zarzut - Czerwona ofensywa aż prosi się, żeby ją zekranizować, a tego nie da się zrobić porządnie. Potrzebne byłyby takie środki, jakie mieli Sowieci kręcąc Wyzwolenie. A na serio - tu nie ma się do czego przyczepić. Owszem, są jakieś drobniutkie błędy, może jakieś powtórzenia*****, pewnie specjaliści od wojskowości mogliby coś wskazać palcem, ale ja nie znajduję tu nic, co by mnie naprawdę raziło, albo co by odwracało uwagę od akcji.
Moja ocena cyklu? 10/10. Całego cyklu, ale i każdej z jego części z osobna, tak równy jest ich poziom. Wiem, miałem nikomu nie dawać tej oceny, zwłaszcza że ryzykuję i niebezpiecznie zbliżam się do kolejnej denominacji skali ocen, ale Langenfeld normalnie zdrowo na to zasłużył. Pisząc moją część literackiego podsumowania 2014 roku stwierdziłem, że książki Langenfelda****** były wg. mnie najlepsze i myślę, że ten rok zakończy się podobnym stwierdzeniem. No, chyba że w międzyczasie WARBOOK wyda kolejną książkę młodego Cholewy lub Ciszewskiego, wtedy może być różnie.
A w sumie, to to wydawnictwo ma cholerne szczęście - publikować książki trzech tak dobrych autorów i na dodatek nie wchodzą oni sobie zbytnio w paradę, bo Cholewa to military fiction w klimatach sf, Ciszewski to mistrz thrillerów militarno-szpiegowskich, a Langenfeld jest klasą samą w sobie w historycznej (no, alternatywno-historycznej) fantastyce militarnej.
Aha, jeszcze jedno - w temacie postawiłem pytanie, więc mus na nie odpowiedzieć. No więc, dla Piotra Langenfelda sztuka tworzenia rzeczywistości jest banalnie łatwa. I wiem, że kolejnymi płodami swojej twórczości tylko moją opinię potwierdzi. A im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że Langenfeld stworzył lepszą podstawę geopolityczno-militarno-społeczno-gospodarczą swojego cyklu, niż S.M. Stirling przy pisaniu sagi drakańskiej, a właśnie tę uważałem do niedawna za wzorcową. Cieszy to niezmiernie, że właśnie Polakowi udało się coś takiego. I cieszy mnie też niezmiernie, mimo tylu przeczytanych książek wciąż trafiam na coś, co jest w stanie mnie aż tak literacko uradować.
P.S. Tak w sumie, to pierwotnie tytuł miał brzmieć "Kocham Pana, Panie Piotrze", ale że moje serce jest już zajęte, wiec trzeba było kombinować inaczej...
P.S.2. Zapomniałem jeszcze wspomnieć, że uwielbiam ilustracje z okładek do Czerwonej ofensywy, zwłaszcza te autorstwa Tomasza Tworka. To normalne zdrowe cacunia.
* Widzę, że szutki się Was znowu trzymają.
** Co jest najlepszym przykładem tego, jak głupi potrafią być geniusze.
*** I właśnie - nie docenili, byli przekupieni, czy dali się oszukać? Pewnie wszystko po trochu, Sowieci mieli najsprawniej działające wywiad i propagandę w historii ludzkości. Ale że ktoś wymyslił zasadę domniemania niewinności...
**** Troszkę to przypomina działania III Rzeszy między grudniem 1940 a 22 czerwca 1941, kiedy plan Barbarossa był już zatwierdzony, wojna była oczywista, a mimo to słano na wschód pociągi pełne zboża, maszyn i materiałów wojennych. Podobnie Amerykanie w 1945, mimo że wiadomo było, że prędzej czy później dojdzie do konfliktu między Wschodem a Zachodem, że wojna z Japonią jest już praktycznie wygrana (zwłaszcza po sierpniowych grzybach nad Hiroszimą i Nagasaki), to wciąż zaopatrywali Wujka Joe w czołgi, samoloty i inne przedmioty wojennej, bieżącej potrzeby.
***** Choć w sumie, czy jak z włazów pięciu na jakieś 100+ zniszczonych w każdym tomie czołgów wystrzeli ogień, to czy to rzeczywiście błąd powtórzenia?
****** Chodziło o dwa pierwsze tomy omawianego cyklu - Czerwoną ofensywę i Kontrrewolucję.
(recenzja pierwotnie ukazała się na Szortal.com; recenzja podsumowująca cały cykl)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrudna sztuka tworzenia rzeczywistości?
Hubert Przybylski
Bo czasem jest tak, że jest się spóźnionym. Nie, nie opóźnionym*, tylko spóźnionym. Powinienem był zacząć recenzować Czerwoną ofensywę Langenfelda w tym tempie, w którym ukazywały się jej kolejne tomy. Ale cóż, życie. Na szczęście,...
Jeśli kto zna tom pierwszy (co w zasadzie jest nieodzowne, nieznajomość Czerwonej ofensywy jest szkodliwe dla lektury Kontrrewolucji), wie czego się spodziewać w tym. Wszystko jest takie samo. Językowo poprawnie z drobnymi problemami, po prostu sprawne czytadło militarne. Autor najlepiej wypada we fragmentach akcji operacyjnych, batalistyki. Geopolityka, konstrukcja postaci, konstrukcji fabularna średnio do słabo. Po prostu czytelnik musi przyjąć, że jest tak jak mówi autor, chociaż nie wszystko się zapina jak powinno, nie zawsze zgodnie z logiką. Ogólnie wszyscy są ciency jak cztery litery węża poza Polakami. Ci załatwiają tę wojnę za całą resztę aliantów. Powstrzymują nawałnicę ofensywy czerwonych, co i rusz dokonują przełomów wywiadowczych, mają najlepsze pomysły na akcje specjalne, założenia taktyczne i strategiczne. Czasem pozwalają przyłączyć się do kompanii np. Amerykanom i wtedy ci również są fajni ale nie od początku, dopiero z czasem dzięki Polakom potrafią wykrzesać z siebie to co najlepsze. Ogólnie rzecz biorąc, przyjemne, niezbyt wymagające, wojenne czytadło. Zdecydowanie dla fanów tego typu literatury - 7/10. Dla pozostałych 3,5/10.
Jeśli kto zna tom pierwszy (co w zasadzie jest nieodzowne, nieznajomość Czerwonej ofensywy jest szkodliwe dla lektury Kontrrewolucji), wie czego się spodziewać w tym. Wszystko jest takie samo. Językowo poprawnie z drobnymi problemami, po prostu sprawne czytadło militarne. Autor najlepiej wypada we fragmentach akcji operacyjnych, batalistyki. Geopolityka, konstrukcja...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTom drugi alternatywnej historii nie zawodzi.A nawet wciąga chyba ciut bardziej,autor znowu zabiera nas w czas trzeciej wojny światowej.
Akcja obejmuje troszkę więcej krajów niż w tomie numer 1.
Choćby Dania,ale jak dla mnie troszkę więcej Japonii.
Bo myślałem,że więcej akcji tam się rozwinie.
Książkę to,polecam wszystkim fanom i fankom historii alternatywnej/
Bardzo dobrze,że autor umieścił w książce też postacie autentyczne.I pokazał,jak mogli by się zachowywać,gdyby coś takiego miało miejsce naprawdę.
Tom drugi alternatywnej historii nie zawodzi.A nawet wciąga chyba ciut bardziej,autor znowu zabiera nas w czas trzeciej wojny światowej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja obejmuje troszkę więcej krajów niż w tomie numer 1.
Choćby Dania,ale jak dla mnie troszkę więcej Japonii.
Bo myślałem,że więcej akcji tam się rozwinie.
Książkę to,polecam wszystkim fanom i fankom historii alternatywnej/
Bardzo...
dalej rewelka
dalej rewelka
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMamy lato 1945 roku. II Wojna Światowa nie skończyła się - Związek Radziecki ruszył na Zachód, a jego potężne armie dotarły aż do Renu. Jednak solą w oku sowieckich przywódców jest rozpaczliwie broniący się skrawek Czechosłowacji, gdzie amerykańska 3. Armia, wsparta polskimi jednostkami, stawia twardy opór. W głowach generałów Pattona i Andersa pojawia się pewien śmiały plan, który może przechylić szalę zwycięstwa na korzyść Sprzymierzonych...
Do tej części podchodziłem z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony, ciekawił mnie poprowadzony wątek, z drugiej zaś - byłem pomny doświadczeń z poprzedniej części. O swoich obawach rozmawiałem z Wojciechem Sokołowskim, również rekonstruktorem, pełnym pasji i wiedzy, pijąc kawę w pobliżu strefy lądowania spadochroniarzy 82. DPD w Groesbeek. Miałem za złe Autorowi, że dość naiwnie uciął kilka bardzo istotnych wątków w powieści, czemu dałem wyraz w poprzedniej recenzji. Z dumą jednak mogę powiedzieć, że twórca chyba przyjął uwagi, zgłaszane nie tylko przeze mnie, bo i książka jest znacznie lepsza.
IS-3 przestaje nagle być pancernym potworem, radziecka broń pancerna nie jest taka demoniczna, Amerykanie jednak mają lotnictwo i używają go z przerażającą skutecznością, a w powieści przewijają się wątki byłych państw Osi. Do tego dorzucamy nieustającą sieczkę i voila!, powieść gotowa. Osobiście mi chyba najbardziej do gustu przypadły rozdziały dotyczące szturmu Bayreuth i ataku partyzantów na radziecki skład kolejowy. Plusów jest sporo, książkę się pochłania błyskawicznie i czuję lekki żal, że jest tak krótka.
Jeśli zaś chodzi o bohaterów, to chyba najciekawszą - moim zdaniem - jest generał Aleksiej Puganow, postać jakby nieco tragiczna, będąca lekko przejaskrawiona i karykaturalna. Z jednej strony dość zdolny planista i strateg, z drugiej zaś nieporadna ciamajda. Z jednej strony gnębi podwładnych, a z drugiej - sam jest gnębiony. Warte zastanowienia, na kim Autor się wzorował tworząc taką osobowość (to, że niektóre z postaci są inspirowane realnymi ludźmi jest oczywiste). Inne postaci również są ciekawie skonstruowane, jak choćby kapitan Węgliński, czy porucznik Walker. Dla nich warto sięgnąć po tę książkę.
Autor ewidentnie podszkolił się w znajomości samolotów (''Uczymy się...''), co bardzo się chwali. Tradycyjnie świetnym wątkiem było porzucenie opisów wyposażenia i umundurowania, oraz wielowątkowość powieści. Snujemy się od prezydenckich gabinetów, poprzez sztaby, aż do okopów na pierwszej linii, poznając tę wojnę z punktu widzenia każdego. Mimo kilku sukcesów Sprzymierzonych, Sowieci prą nieubłaganie na Zachód, a to oznacza tylko jedno... Zbudowanie napięcia to kolejna, nieoceniona zaleta powieści. Język - mocny, męski, przesycony rzucanym ''mięsem'' - tylko podkreśla to, co czytamy. Podczas lektury niejednokrotnie ''widziałem'' sceny z kolejnych stron, dzięki umiejętnym opisom. Tradycyjnie pochwalę Wydawcę - piękna okładka, przyjemny papier, miękka oprawa - wszystko to wpływa bardzo dodatnio na odbiór książki.
Minusów również się zebrało kilka, niestety. Po pierwsze, Langenfeld połączył sojuszem ZSRR i Japonię. Nie trzeba mieć doktoratu z historii, by wiedzieć, że taki sojusz nie miał prawa istnieć (i zresztą nigdy nie istniał w praktyce, a zakładano go jedynie w ramach planowania operacji Unthinkable). Związek Radziecki nienawidził dwóch państw: Polski i właśnie Japonii. Pierwszego kraju m.in za 1920 rok, zaś drugiemu nie darował srogiego lania z 1905 roku, czego przykładem niech będą bitwy nad jeziorem Chasan i nad rzeką Chałchin Goł (oczywiście jest to bardzo uogólnione). Sowieci dawali temu wyraz, wspierając Chińczyków pod wodzą Czang Kaj-szeka, których traktowano jako jedynych sojuszników w Azji (dopiero po II WŚ Stalin zaczął wspierać komunistów). Japończycy zresztą odwdzięczali się tym samym, bo ZSRR traktowali jako największe zagrożenie ich interesów na kontynencie. Bardzo szkoda, że zdecydowano się zakończyć ten wątek w sposób brutalny i kulawy.
Równie nieprzekonującym wątkiem jest wspieranie przez byłych nazistów ZSRR. Inną rzeczą była współpraca wymuszona uwięzieniem w Kraju Rad, a czym innym w dalekim Meksyku. Langenfeld zresztą ustawicznie pomija wątek Niemców podczas walk, tłumacząc to tym, że... Polacy obraziliby się na Pattona. Jak wspominałem wcześniej, latem 1945 roku Alianci przetrzymywali około ćwierć miliona (!) niemieckich żołnierzy jako potencjalnych sojuszników na wypadek wojny z ZSRR, z czego znaczna część nadal znajdowała się pod bronią. Pominięto również aspekt Werwolfu (a szkoda, bo perypetie jakichś nawiedzonych nazistów z lasu, ciągle wierzących w III Rzeszę, mogłyby być bardzo interesujące!). Autor nieco - w moim odczuciu - przesadza, gdy czytam wypowiedź Pattona Cała nadzieja w Polakach. Odnoszę przez to wrażenie, że tylko dzięki Polakom można byłoby wygrać tę wojnę - a jest to wrażenie mylne, bo gdzie cały Commonwealth, Francuzi, których wątki zostały zlekceważone? Z drugiej strony - brakuje również czerwonych sojuszników Sowietów - Bułgarów, Rumunów i Czechów. Zauważyłem również, że w powieści amerykańskie pielęgniarki służą tylko do gwałcenia przez radzieckich bojców - wyczułem jakąś urazę do tego tematu. Trochę stąpaniem po cienkim lodzie było zawarcie wątków tajnych broni - odczułem wówczas wyraźny przesyt wątków i stwierdziłem: Dość! Co za dużo, to niezdrowo.
Jednak największym minusem w powieści jest - jak zwykle - tendencyjność postaci. Widać sporą asymetrię w ich tworzeniu. Sowieci i ich zausznicy to dzicz, Francuzi tchórze, Brytyjczycy - wyrachowani cynicy. Jedynie bronią się Amerykanie i - oczywiście - Polacy. Radzieccy generałowie są przedstawieni - dosłownie - jak barbarzyńcy, którzy dłubią sobie w nosach na odprawach i piją non stop na umór. Nieliczni Japończycy w powieści to oszalałe dzikusy, które chcą się rzucać na wroga z gołymi pięściami (zresztą, odnoszę wrażenie, że wątek Japonii wsadzono trochę na odczepnego - bo poświęcono mu całe trzy strony), zaś dywizja Big Red One po raz kolejny daje Sowietom pstryczka w nos swoimi błyskotliwymi pomysłami.
Mamy lato 1945 roku. II Wojna Światowa nie skończyła się - Związek Radziecki ruszył na Zachód, a jego potężne armie dotarły aż do Renu. Jednak solą w oku sowieckich przywódców jest rozpaczliwie broniący się skrawek Czechosłowacji, gdzie amerykańska 3. Armia, wsparta polskimi jednostkami, stawia twardy opór. W głowach generałów Pattona i Andersa pojawia się pewien śmiały...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKontynuacja "Czerwonej ofensywy" wojna nie zakończyła się w 1945 a Armia Czerwona prze dalej na zachód. Część oddziałów Ludowego Wojska Polskiego przechodzi na stronę amerykanów i oni oraz resztki rozbitych dywizji stawiają opór czerwonej nawale. Rosjanie stosują wszystkie metody aby odnieść zwycięstwo błyskawiczne (od rzucania falami oddziałów na pewną śmierć, rozrzucanie ulotek agitacyjnych na tyłach amerykańskich, wzniecanie nastrojów antywojennych w USA do testowania nowej broni). W tym tomie więcej będziemy mieli do czynienia z bohaterami pierwszego tomu a mniej z naradami w sztabach, co w sumie wychodzi na dobre. Czy pokrwawionym oddziałom sojuszniczym uda się powstrzymać Rosjan? Co nowego wymyśli Polski wywiad i czy sojusznicy w końcu zrozumieją, że wroga trzeba powstrzymać za wszelką cenę? Dobra książka wojenna ukazująca nie tylko walkę na pierwszej linii ale także działanie wywiadu, strategie przyjmowane przez dowódców pokazane z punktu widzenia wszystkich stron konfliktu. Dobrze , że jest już trzeci tom bo nie mogę się doczekać zakończenia tej historii.
Kontynuacja "Czerwonej ofensywy" wojna nie zakończyła się w 1945 a Armia Czerwona prze dalej na zachód. Część oddziałów Ludowego Wojska Polskiego przechodzi na stronę amerykanów i oni oraz resztki rozbitych dywizji stawiają opór czerwonej nawale. Rosjanie stosują wszystkie metody aby odnieść zwycięstwo błyskawiczne (od rzucania falami oddziałów na pewną śmierć, rozrzucanie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobry wojennya i historical fiction. Jeśli lubi się huk dział i chrzęst gąsienic polecam !
Bardzo dobry wojennya i historical fiction. Jeśli lubi się huk dział i chrzęst gąsienic polecam !
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„II wojna światowa nie skończyła się w 1945…”
Drugi tom wojennego cyklu Piotra Langenfelda, będącego alternatywną wizją europejskiej i światowej historii rozgrywającej się już po kapitulacji hitlerowskich Niemiec. Zrodzony w umysłach radzieckich analityków i wprawiony w ruch fajką radzieckiego generalissimusa Józefa Stalina podstępny polityczno-militarny plan, zaczyna przybierać realistyczne kształty. Opromieniona nimbem „niezwyciężonej armii” sowiecka machina wojenna ma w końcu okazje stać się narzędziem które urzeczywistni odwieczne marzenia Lenina i innych bolszewickich przywódców o wielkiej ogólnoświatowej rewolucji. Potężne uderzenie jednostek pancernych i zmechanizowany Armii Czerwonej, przy znacznym wsparciu piechoty ( poprzedzone licznymi działaniami dywersyjnymi ) dzięki niemal całkowitemu zaskoczeniu niedawnych sojuszników, zaowocowało szeregiem szybkich i spektakularnych sukcesów. Lecz nie wszystko idzie tak, jak życzyli by sobie tego radzieccy przywódcy, wojskowi stratedzy i ideolodzy. W podległych im jednostkach Wojska Polskiego wybucha bunt, zaś zachodni przywódcy powoli zaczynają opanowywać sytuację, przywracając dyscyplinę i ład w podległych sobie wojskach, Generałowie George S. Patton i Władysław Anders, mimo pewnych obiekcji po stronie zachodnich czynników decyzyjnych, szykują się do kontrakcji i przygotowują sowietom przykrą niespodziankę. Niestety, ponownie rozpalona żagiew wojny totalnej po raz kolejny podpala Europę, w sposób którego konsekwencji nikt nie nie jest w stanie przewidzieć.
Powracają znani nam już z pierwszej części bohaterowie (pojawiają się też nowi), fabuła staje się coraz bardziej rozbudowana a sama akcja dynamicznie i gwałtownie przyśpiesza. To nadal pełen dramatyzmu, niezwykle intrygujący w treści, zwłaszcza z naszego współczesnego punktu widzenia, obraz wojny widziany zarówno z perspektywy politycznych gabinetów (Churchill,Tuman, Stalin) generalskich sztabów (Żukow, Puganow) jak i przysłowiowych żołnierskich okopów , wzbogacony świetną (i udzielającą się czytelnikowi) znajomością rozmaitych historycznych procesów, mechanizmów sprawowania władzy i dobrym merytorycznym przygotowaniem zagadnień natury politycznej i militarnej.
„Kontrrewolucja” to zdecydowanie pozycją obowiązkową dla wszystkich miłośników gatunku military/politycal fiction i twórczości Piotra Langenfelda, oraz tych wszystkich którzy chcą po prostu poznać ciekawą i świetnie napisaną historię, osadzoną w sensacyjno –wojennej scenerii XX wieku wraz z wizją tego jak wszystko mogłaby się potoczyć w innych (teoretycznie przecież możliwych) okolicznościach.
„II wojna światowa nie skończyła się w 1945…”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDrugi tom wojennego cyklu Piotra Langenfelda, będącego alternatywną wizją europejskiej i światowej historii rozgrywającej się już po kapitulacji hitlerowskich Niemiec. Zrodzony w umysłach radzieckich analityków i wprawiony w ruch fajką radzieckiego generalissimusa Józefa Stalina podstępny polityczno-militarny plan, zaczyna...
ak już dobrze wiemy z pierwszego tomu druga wojna światowa trwa nadal w 1945 roku. Wojska rosyjskie stosują wszelkie możliwe chwyty żeby ich wrogowie nie mieli wsparcia (np. zrzucają ulotki wypaczające obraz działań wojennych). Wroga propaganda i zamydlanie oczu własnym żołnierzom. Równocześnie czerwoni testują nową broń ( czy to bomba atomowa, trudno powiedzieć). Działania wojenne opisywane są w sposób bardzo sugestywny. W tym tomie mniej uwagi jest poświęconej naradom szefów sztabów i główno dowodzących a więcej działaniom moich ulubionych bohaterów. Do akcji włączeni zostają także Japończycy jako sojusznicy wojsk radzieckich (tylko czy tak jest naprawdę?). Zagrywki polityczne i wojskowe są w tej powieści bardzo dobrze opisane, sprawiają wrażenie realistycznych. Aczkolwiek taka wizja rzeczywistości powojennej niezbyt mi odpowiada.
Książka napisana lekkim i przyjemnym językiem. Jednak proszę najpierw przeczytać Czerwoną ofensywę zanim weźmiemy się za ten tom.
Czy czekam na kolejną część? Zdecydowanie tak bo ta historia mnie wciągnęła i z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój wypadków.http://ksiazeczkidopoduszki.blogspot.com/2014/10/kontrrewolucja-langenfeld-piotr.html
ak już dobrze wiemy z pierwszego tomu druga wojna światowa trwa nadal w 1945 roku. Wojska rosyjskie stosują wszelkie możliwe chwyty żeby ich wrogowie nie mieli wsparcia (np. zrzucają ulotki wypaczające obraz działań wojennych). Wroga propaganda i zamydlanie oczu własnym żołnierzom. Równocześnie czerwoni testują nową broń ( czy to bomba atomowa, trudno powiedzieć)....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to