Zdecydowanie najsłabszy numer. Nie tyle, że przegadany, bo to mi nie przeszkadza, ale sorry, ta kłótnia Ricka i Tyreese'a nie ma sensu. Żaden z nich święty nie jest, spuszczają sobie łomot, żeby osiągnąć słaby poziom zrozumienia nawzajem. I ta utrata przytomności przez Ricka - the best of! chociaż mnie to rozśmieszyło. Podoba mi sie cliffhanger z Allenem.
Zdecydowanie najsłabszy numer. Nie tyle, że przegadany, bo to mi nie przeszkadza, ale sorry, ta kłótnia Ricka i Tyreese'a nie ma sensu. Żaden z nich święty nie jest, spuszczają sobie łomot, żeby osiągnąć słaby poziom zrozumienia nawzajem. I ta utrata przytomności przez Ricka - the best of! chociaż mnie to rozśmieszyło. Podoba mi sie cliffhanger z Allenem.
Zdecydowanie najsłabszy numer. Nie tyle, że przegadany, bo to mi nie przeszkadza, ale sorry, ta kłótnia Ricka i Tyreese'a nie ma sensu. Żaden z nich święty nie jest, spuszczają sobie łomot, żeby osiągnąć słaby poziom zrozumienia nawzajem. I ta utrata przytomności przez Ricka - the best of! chociaż mnie to rozśmieszyło. Podoba mi sie cliffhanger z Allenem.
Zdecydowanie najsłabszy numer. Nie tyle, że przegadany, bo to mi nie przeszkadza, ale sorry, ta kłótnia Ricka i Tyreese'a nie ma sensu. Żaden z nich święty nie jest, spuszczają sobie łomot, żeby osiągnąć słaby poziom zrozumienia nawzajem. I ta utrata przytomności przez Ricka - the best of! chociaż mnie to rozśmieszyło. Podoba mi sie cliffhanger z Allenem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to