Świetna analiza trzech dzieł Joyce'a: Portretu, Ulissesa i Finneganów. Pierwotnie, to była ostatnia część książki Eco "Dzieło otwarte", ale wyłączono ją i wydano osobno. To była dobra decyzja, ponieważ do jej lektury wystarczy ogólne zorientowanie, czym jest dzieło otwarte, a sama książka "Dzieło otwarte" jest dobra, ale bardziej akademicka niż już samo spojrzenie na Joyce'a z perspektywy koncepcji dzieła otwartego. Eco prezentuje bardzo ciekawą ogólną interpretację Finnegans Wake. Jest to jego zdaniem największy przykład otwartości dzieła literackiego. Ten kierunek pojawił się jednak wcześniej w sztuce abstrakcyjnej i podobnej. A jeszcze wcześniej - i tu jedno z zasadniczych założeń Eco - osiągnięcia nauki wyznaczają pochodne osiągnięcia w sztuce (!). Brzmi to dziwacznie, ale jest dość inspirujące. W ten sposób FW traktuje Eco jako dzieło otwarte czyli niedookreślone i o wielu możliwych skonkretyzowanych przez czytelnika stanach (fizyka kwantowa się kłania), a sam "Vicowski" czas w Joyce'owskich theriverrunach, jako realizacja względności czasu Einsteinowskiego (nie tylko chodzi o jego "kołowość", co o możliwość poruszania się jak w wymiarze przestrzennym - to trochę nadużycie, bo z Einsteina nie wynikają chyba podróże w czasie w przeszłość, a Joyce robi je mieszając mity, historie i swą współczesność). Brzmi to nieco kosmicznie, ale czyta się łatwo i owo spojrzenie, jako metafora, zdaje się być nowatorskie (jak na lata 60').
Świetna analiza trzech dzieł Joyce'a: Portretu, Ulissesa i Finneganów. Pierwotnie, to była ostatnia część książki Eco "Dzieło otwarte", ale wyłączono ją i wydano osobno. To była dobra decyzja, ponieważ do jej lektury wystarczy ogólne zorientowanie, czym jest dzieło otwarte, a sama książka "Dzieło otwarte" jest dobra, ale bardziej akademicka niż już samo spojrzenie na...
Świetna analiza trzech dzieł Joyce'a: Portretu, Ulissesa i Finneganów. Pierwotnie, to była ostatnia część książki Eco "Dzieło otwarte", ale wyłączono ją i wydano osobno. To była dobra decyzja, ponieważ do jej lektury wystarczy ogólne zorientowanie, czym jest dzieło otwarte, a sama książka "Dzieło otwarte" jest dobra, ale bardziej akademicka niż już samo spojrzenie na Joyce'a z perspektywy koncepcji dzieła otwartego. Eco prezentuje bardzo ciekawą ogólną interpretację Finnegans Wake. Jest to jego zdaniem największy przykład otwartości dzieła literackiego. Ten kierunek pojawił się jednak wcześniej w sztuce abstrakcyjnej i podobnej. A jeszcze wcześniej - i tu jedno z zasadniczych założeń Eco - osiągnięcia nauki wyznaczają pochodne osiągnięcia w sztuce (!). Brzmi to dziwacznie, ale jest dość inspirujące. W ten sposób FW traktuje Eco jako dzieło otwarte czyli niedookreślone i o wielu możliwych skonkretyzowanych przez czytelnika stanach (fizyka kwantowa się kłania), a sam "Vicowski" czas w Joyce'owskich theriverrunach, jako realizacja względności czasu Einsteinowskiego (nie tylko chodzi o jego "kołowość", co o możliwość poruszania się jak w wymiarze przestrzennym - to trochę nadużycie, bo z Einsteina nie wynikają chyba podróże w czasie w przeszłość, a Joyce robi je mieszając mity, historie i swą współczesność). Brzmi to nieco kosmicznie, ale czyta się łatwo i owo spojrzenie, jako metafora, zdaje się być nowatorskie (jak na lata 60').
Świetna analiza trzech dzieł Joyce'a: Portretu, Ulissesa i Finneganów. Pierwotnie, to była ostatnia część książki Eco "Dzieło otwarte", ale wyłączono ją i wydano osobno. To była dobra decyzja, ponieważ do jej lektury wystarczy ogólne zorientowanie, czym jest dzieło otwarte, a sama książka "Dzieło otwarte" jest dobra, ale bardziej akademicka niż już samo spojrzenie na...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo lubię Joyce'a, bardzo lubię Umberta Eco, więc bardzo mi się podobało.
Bardzo lubię Joyce'a, bardzo lubię Umberta Eco, więc bardzo mi się podobało.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to