Obyś trzech mężów miała

Okładka książki Obyś trzech mężów miała
Kostas Tachtsis Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Seria: Biblioteczka Konesera literatura obyczajowa, romans
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Seria:
Biblioteczka Konesera
Tytuł oryginału:
To tpito stesfani
Data wydania:
1994-09-24
Data 1. wyd. pol.:
1994-09-24
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
8385661565
Tłumacz:
Ewa T. Szyler
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Obyś trzech mężów miała w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Obyś trzech mężów miała

Średnia ocen
7,0 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
65
34

Na półkach:

Przejmująca opowieść o losach dwóch pokoleń greckich kobiet w czasach definiujących współczesną Grecję- od wojny z Turcją zakończoną klęską w 1922 roku przez dyktaturę Metaksasa po terror niemieckiej okupacji.. Wciągające historię i masa wiedzy o greckiej historii i kulturze XX wieku.

Przejmująca opowieść o losach dwóch pokoleń greckich kobiet w czasach definiujących współczesną Grecję- od wojny z Turcją zakończoną klęską w 1922 roku przez dyktaturę Metaksasa po terror niemieckiej okupacji.. Wciągające historię i masa wiedzy o greckiej historii i kulturze XX wieku.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

112 użytkowników ma tytuł Obyś trzech mężów miała na półkach głównych
  • 74
  • 36
  • 2
22 użytkowników ma tytuł Obyś trzech mężów miała na półkach dodatkowych
  • 12
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Obyś trzech mężów miała

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Martwa laguna Michael Dibdin
Martwa laguna
Michael Dibdin
🥸 "Powietrze ciężkie było od odoru mułu, ponieważ nie docierały tutaj powiewy bryzy. Na dnie kanału tkwiły najróżniejsze śmieci: kółko dziecinnego wózeczka, dziurawe wiadro, kalosz. Wielki szczur przemknął szybko i wskoczył do otwartego ścieku. W starszych budynkach ludzie nadal kładą na klapie sedesu ciężki kamień, by nie umożliwić szczurom przedostanie się do domu". W "Martwej lagunie" Michaela Dibdina Wenecja jest pokazana z punktu widzenia mieszkańca, nie turysty. Czytelnik wraz z Aureliem Zenem będzie wędrował po ciasnych krętych uliczkach spowitych zdradzieckimi obłokami mgły, potykał się o wystające rury, podróżował tramwajami wodnymi, wąchał smród z kanałów, marzł w w starych domach, w których popsute ogrzewanie nie daje żadnego ciepła. Daleki to obraz miasta od błyszczącego piękna wycieczkowych folderów. Ale odwiedzi też lokalne trattorie, w których skosztuje pyszne spaghetti z małżami, zapijając ich smak wykwintnym schłodzonym winem, pozna zwyczaje wenecjan i ich gorący temperent. 🥸 Aurelio wraca po latach do rodzinnego domu, by rozwikłać zagadkę zaginięcia zamożnego Amerykanina. Poszukując odpowiedzi, co się z nim stało, sam staje się ofiarą powrotu w rodzinne strony. Budzą się bowiem sekrety z przeszłości, nierozwiązane zagadki przypominają o swojej obecności. "Martwa laguna" jest takim kryminałem w stylu retro, ale nie tylko. Tłem historii są także sytuacja geopolityczna Wenecji lat 90., kryzys demograficzny nękający to miasto zbudowane na martwej lagunie, skłonności separatystyczne lokalnych polityków, korupcja, przestępcze powiązania policji i polityków. Autor w niebanalny sposób ukazał zagubienie bohatera i jego podróż do odkrycia własnej tożsamości. To opowieść wciągająca, nietuzinkowa i klimatyczna. Jeśli szukacie czegoś starszego i innego, ta książka Was pozytywnie zaskoczy. Warto czasem sprawdzić, co się kryje na regałach ze starymi książkami, można spotkać prawdziwe perełki. Takie jak ta. Polecam.
anna_polonistka - awatar anna_polonistka
oceniła na 8 1 rok temu
Kawałki żeńskie, męskie i nijakie Stefania Grodzieńska
Kawałki żeńskie, męskie i nijakie
Stefania Grodzieńska
Stefania Grodzieńska, tym razem nie we wspomnieniach, ale w odsłonie satyrycznej. Tytułowe kawałki zaś, to nic innego jak teksty pisane na zamówienie, między innymi do „Szpilek”, „Przekroju”, „Kobiety i Życia”. W tym zbiorku znajduje się wybór tych lepszych i najlepszych, według autorki, felietonów i humoresek, posegregowany zgodnie z czasem ich powstawania. Są płodne i obfite lata czterdzieste, wydajne: pięćdziesiąte, sześćdziesiąte i siedemdziesiąte oraz chude i smutne lata osiemdziesiąte, a na koniec odkrywcze lata dziewięćdziesiąte. Mimo iż sporo kawałków z tych wczesnych lat już znałam, to nie czułam rozczarowania, bo dobrego humoru przecież nigdy dość. Smakoszy twórczości autorki nie zdziwi na pewno moja sympatia do serii felietonów zatytułowanych „Spotkania z Alicją”. Alicją, która jest trochę oderwana od rzeczywistości i postrzega świat nieco inaczej niż wszyscy. Myślę, że sporo takich Alicji chodzi po świecie i wielu z nas posiada je w swoim, bliższym bądź dalszym, otoczeniu. Alicja była, jest i będzie, co udowodniła córka pani Stefanii, Joanna Jurandot – Nawrocka, pisząc i dołączając do tego zbiorku całkiem udany tekst pt. „Alicja na nowe tysiąclecie”. Można w nim zaobserwować, że „alicjowatość” przechodzi z pokolenia na pokolenie i wciąż jest aktualna. Świetny też jest tekst z lat sześćdziesiątych o braku w języku polskim… feminatywów, gdy jeszcze to pojęcie nie zostało wymyślone ani spór, o ich używanie bądź nadużywanie. I co ważne dla mnie, w tej książce znalazłam odpowiedź, dlaczego akurat „Urodził go „Niebieski Ptak” jest moją ulubioną książką wspomnieniową autorki, bo jak sama pisze, powstał on „ze smutku i z tęsknoty”. Dla zainteresowanych. Mój ulubiony tekst z Alicją w rolach głównych to ten zatytułowany „Alicja bez twarzy”. Poniżej fragmenty. „Spotkałam Alicję. Ledwo ją poznałam, bo trzy czwarte twarzy zakrywały jej ciemne okulary, sięgające od połowy czoła do linii ust. (…) - Witaj, Alicjo! Co cię skłoniło do włożenia czegoś podobnego? Bolą cię oczy? - Strasznie. Ale dopiero od czasu, kiedy noszę te okulary. Nic przez te okulary nie widać, zwłaszcza o zmroku, tak jak teraz. (…) - Więc po co nosisz? - Muszę. Twarze w tym sezonie są niemodne. W ogóle się ich nie nosi. Dla panów to łatwe: zapuszczają sobie zarosty. (…) - Wiesz co, Alicjo? Mimo woli rozwiązałaś zagadkę, która dręczy mnie od jakiegoś czasu. Otóż bez przerwy kłaniają mi się jacyś obcy mężczyźni. (…) Tymczasem ja po prostu nie odróżniam, kto jest pod daną brodą”.
wiola - awatar wiola
oceniła na 7 1 rok temu
Siedemnaście miłych pań Patricia Highsmith
Siedemnaście miłych pań
Patricia Highsmith
To moje pierwsze i zupełnie przypadkowe spotkanie z prozą tej amerykańskiej autorki. Książka ukazała się w 1974 roku, a jej punktem odniesienia jest oparty na sztywnych patriarchalnych strukturach ówczesny świat amerykańskiej klasy średniej, w którym kobiety są utrzymywane przez ojców, mężów bądź kochanków. W sferze publicznej kobiet nie ma, są pozbawione jakiejkolwiek sprawczości. Zostały za to obarczone obowiązkami reprodukcyjnymi i reprezentacyjnymi lub co najwyżej wymogiem wspierania kariery męża, czyli występowaniem w roli bezpłatnych sekretarek, zmuszonych do rezygnacji z własnych planów i marzeń o samorealizacji w wybranym obszarze życia. Podobny obraz Ameryki został opisany w książce Elizabeth Winder: "Sylvia Plath w Nowym Jorku". Jednak u Patrici Highsmith ów obraz jest ukształtowany groteskowo i karykaturalnie, wyposażony w czarny humor, ironię oraz sarkazm. Zwięzłe, jednowątkowe fabuły zatytułowane w oryginale: „Little Tales of Misogyny”, utrzymane są w konwencji groteskowych humoresek ze sporym dodatkiem makabry, co decyduje o ich stylistycznej i etycznej mocy. I według mnie to całkiem dobra strategia. Zamiast narzekać, oskarżać i niepotrzebnie wdrapywać się na kazalnicę moralisty, można ująć ład społeczny oparty na patriarchalnym kontrakcie płci w serię absurdalnych anegdot, podejść doń z czarnym humorem. I w ten sposób pokazać jego dziwaczność, arbitralność, inwazyjność i beznadziejność. I tak oto rodzice bohaterki jednego z opowiadań spierają się czy dziewczynki rodzą się kobietami, czy stają się nimi przez naśladownictwo. W innym opowiadaniu „żona z klasy średniej” trafia na zebranie „ruchu wyzwolenia kobiet”, gdzie ku jej zdumieniu zgłasza się postulaty bezpłatnych żłobków i alimentów oraz równej płacy za tę samą pracę. W kolejnym córki przyzwoitych rodziców dokonują w życiu rodziny rewolucji seksualnej. W jeszcze innej historii żona, sprowadzona do roli żywego inkubatora rodzi siedemnaste dziecko, co przyprawia męża o szaleństwo i śmierć. Od czasu do czasu z ust bohaterów pada straszne słowo „pigułka”. Generalnie jednak jest to świat nietknięty jeszcze drugą falą feminizmu. Okazuje się, że pół wieku później w Polsce „Little Tales of Misogyny” można czytać z pełnym zrozumieniem wszystkich niuansów ironii. Patriarchat nadal stawia zażarty opór i bywa, że przybiera w innym miejscu i czasie analogiczne formy. Patricia Highsmith jest cyniczna, bo trudno nie być cynicznym, widząc przytłaczającą niedorzeczność życia w patriarchacie. Pisarka karykaturuje je, doprowadza do absurdu, redukuje do tego, czym w istocie jest – do prostej amoralnej rozgrywki – kto, kogo. Ciągle ktoś w jej opowiadaniach wpada w obłęd, ginie lub zostaje zamordowany. Mizoginia niepostrzeżenie ulega uwewnętrznieniu i przemienia ludzi w upiorne patriarchalne kukły, które próbują się jakoś ustawić w życiu, ale mogą to uczynić tylko czyimś kosztem. Charakterystyka bohaterów tych opowiadań wyczerpuje się na jednej cesze. Kiedy kompensują i sublimują swój niski status metafizyką lub religią, są śmieszni. Kiedy coś fetyszyzują – np. czystość przedmałżeńską lub czystość talerzy – stają się żałosnymi tyranami. Postępowanie zgodnie z przyjętymi regułami nie gwarantuje im sukcesu, tak jak nie gwarantuje powodzenia łamanie zasad. Ci nieświadomi sami są sobie winni, podobnie zresztą jak ci świadomi i zbyt przebiegli. W ogóle wszyscy są winni, a przynajmniej naznaczeni i zaprogramowani na odniesienie życiowej porażki. Żadnego bohatera i bohaterki nie da się tutaj chociaż trochę polubić. Na tym polega literacka licencja opowiastek o mizoginii, za pomocą tego konceptu pisarka sprawia czytelnikowi sporo złośliwej uciechy. Lepiej, żeby takie odpychające, jednowymiarowe, typy pozostawały w świecie literackich kreacji. Niestety zdarza się jednak, że w XXI wieku, w samym sercu Europy, podobne żywe skamieliny pojawiają się dość licznie na przykład w sferze publicznej i usiłują kształtować rzeczywistość według swoich chorych wizji.
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na 9 1 rok temu

Cytaty z książki Obyś trzech mężów miała

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Obyś trzech mężów miała