Nowele wybrane

Okładka książki Nowele wybrane
Władysław Stanisław Reymont Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy literatura piękna
214 str. 3 godz. 34 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
1972-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1967-01-01
Liczba stron:
214
Czas czytania
3 godz. 34 min.
Język:
polski
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nowele wybrane w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Nowele wybrane

Średnia ocen
7,1 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
361
328

Na półkach:

Niepozorna malutka książeczka, która skrywa ogrom cierpienia, niesprawiedliwości, bólu i generalnie no jeśli macie jakieś depresyjne nastroje, nie czytajcie, bo się załamiecie.

Opublikowany na początku lat 70. zbiorek zawiera sześć krótkich form opowiadających o życiu polskiej wsi przełomu XIX i XX wieku. Większość nowel chronologicznie możemy umiejscowić jeszcze przed Chłopami, ale widać np. te same motywy, imiona czy sposób operowania gwarowym słownictwem co w najsłynniejszej powieści autora. Nie wiem, czy celowo wybrano takie nowele przez wzgląd na epokę, w której zbiorek wydano, ale życie bohaterów opisanych w tej antologii jest po prostu straszne - z każdego kąta wyskakuje bieda, głód, ludzie nie mają co jeść, mieszkają w chałupinach, w których nie można się ogrzać itp. Dzieci chorują i umierają, szerzą się choroby zakaźne, brakuje pomocy medycznej, system prawny rządzi się osobistymi niesnaskami i mściwością.

Panowie są przedstawieni albo jako bardzo okrutni i pozbawieni empatii (jak w Suce), albo jako totalnie odklejeni od rzeczywistości (Sprawiedliwie), można odnieść wrażenie, że mówią całkowicie odmiennym językiem niż chłopi i nie chodzi wyłącznie o gwarę, lecz o brak zrozumienia dla wzajemnego spojrzenia na świat (np. chłop żebrze o pracę a panowie nie wiedzą czego chce, bo akurat rozważają o politycznej sytuacji we Francji; biedna kobieta przyszła po prośbie a pani wzrusza się i robi jej zdjęcie, bo chłopka przypomina jej Niobe). Mimo wszystko jednak zdarza im się okazywać litość, natomiast o wiele gorzej w ocenie etycznej wypadają osoby gdzieś "pomiędzy" - rządca, który gwałci chłopkę i w ramach zemsty wysyła jej narzeczonego do więzienia, przełożony na kolei zwalniający biedaka z pracy z wilczym biletem za to, że nie przynosił mu łapówek. To właśnie tę grupę, która jest jakby łącznikiem między światem wsi a światem wyższych sfer autor ukazuje w najgorszym świetle jako skorumpowaną, wykorzystującą prawo do własnych porachunków. Obrywa się nawet księdzu, który owszem, pomaga, ale nieskutecznie, bo jest oderwany od rzeczywistości wsi i nie ma pojęcia o życiu swoich biednych parafian.

Najcieplejsze uczucia żywi autor do chłopów i widać tu troszkę tej "chłopomanii" z epoki - biedakowi, którego dzieci głodują, to właśnie sąsiedzi przynoszą wsparcie i jedzenie, mimo że sami nie mają dużo; podobnie człowiek z "wyższej" sfery, który nie widzi sensu życia, odnajduje swoje miejsce w wiejskiej chacie i żeni się z chłopką. Reymontowi chłopi inaczej patrzą na świat, niż mieszczuchy, widzą sercem, nawet ich religijność jest szczera i przeciwstawiona religijności "oficjalnej", mniej czułej i empatycznej. Z drugiej strony to przecież sąsiedzi ze wsi wydają zbiega i dokonują linczu, trudno więc oskarżyć pisarza o idealizowanie.

Bohaterami dwóch opowiadań są psy, które służą też autorowi jako symbole - może nieco przerysowane, ale wybaczamy to przez wzgląd na epokę. Pojawia się również wątek emigracji do Brazylii.

Sporo jest znienawidzonych przez uczniów opisów przyrody, nie wadziły mi jednak ani trochę. Reymont pisze tak przepięknym, poetyckim językiem, że widziałam przed oczyma obrazy Józefa Chełmońskiego - karczmę, chłopskie chałupki, pole, las, wszystkie cztery pory roku (zwłaszcza opis zimy podbił moje serce zważywszy, że w tym roku zimy w moim mieście nie było i własnie zaczęła pylić olsza, która powinna kwitnąć w marcu 😛).

Niepozorna malutka książeczka, która skrywa ogrom cierpienia, niesprawiedliwości, bólu i generalnie no jeśli macie jakieś depresyjne nastroje, nie czytajcie, bo się załamiecie.

Opublikowany na początku lat 70. zbiorek zawiera sześć krótkich form opowiadających o życiu polskiej wsi przełomu XIX i XX wieku. Większość nowel chronologicznie możemy umiejscowić jeszcze przed...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

42 użytkowników ma tytuł Nowele wybrane na półkach głównych
  • 25
  • 17
25 użytkowników ma tytuł Nowele wybrane na półkach dodatkowych
  • 17
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Świąteczne opowieści Louisa May Alcott, Hans Christian Andersen, Jane Austen, Charles Dickens, E.T.A. Hoffmann, Selma Legerlöf, Lucy Maud Montgomery, Władysław Stanisław Reymont
Ocena 8,2
Świąteczne opowieści Louisa May Alcott, Hans Christian Andersen, Jane Austen, Charles Dickens, E.T.A. Hoffmann, Selma Legerlöf, Lucy Maud Montgomery, Władysław Stanisław Reymont
Władysław Stanisław Reymont
Władysław Stanisław Reymont
Reymont urodził się w rodzinie organisty. Jego ojciec, Józef Rejment, człowiek oczytany, miał wykształcenie muzyczne i w tuszyńskiej parafii pełnił obowiązki organisty, a także prowadził księgi stanu cywilnego i korespondencję proboszcza z władzami rosyjskimi. Matka, Antonina z Kupczyńskich, miała talent do opowiadania. Wywodziła się ze zubożałej szlachty krakowskiej; w latach dojrzałych pisarz fakt ten często podkreślał. Rodzice chcieli, aby został organistą. Odmówił uczęszczania do szkół, często zmieniał zawody, miejsca zamieszkania, dużo podróżował po Polsce i Europie. Ukończył Warszawską Szkołę Niedzielno-Rzemieślniczą. W latach 1880–1884 uczył się zawodu krawieckiego w Warszawie, po czym został czeladnikiem. W okresie 1884–1888 był aktorem w wędrownych grupach teatralnych, następnie w latach 1888–1893 dzięki protekcji ojca znalazł zatrudnienie jako niskiej rangi funkcjonariusz Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej, pracując m.in. w Rogowie i Lipcach. W 1890 zmarła matka pisarza. Z twórczości literackiej utrzymywał się od 1894, kiedy przeniósł się do Warszawy, jednak swoje pierwsze wiersze pisał już w 1882. 13 lipca 1900 Reymont uległ wypadkowi kolejowemu. Trafił do szpitala z dwoma złamanymi żebrami, jednak w raporcie lekarskim napisano, że pisarz ma 12 złamanych żeber oraz inne kontuzje ciała i nie wiadomo, czy będzie nadal zdolny do pracy umysłowej. Notatkę szpitalną sfałszował dr Jan Roch Raum. Wysokie odszkodowanie w wysokości 38 500 rubli pomogło mu zdobyć niezależność finansową. 15 lipca 1902 w Krakowie ożenił się z Aurelią Szabłowską z domu Schatzschnejder, ślub odbył się w kościele Karmelitów na Piasku. W tym samym roku umarł jego brat Franciszek. Władysław Reymont był świadkiem wydarzeń rewolucji 1905 roku. Swoje obserwacje ze strajku powszechnego i demonstracji w Warszawie, po ogłoszeniu manifestu konstytucyjnego przez cara Mikołaja II, opisał m.in. w tekście Kartki z notatnika w nr 45 Tygodnika Ilustrowanego. Zbiór jego wspomnień z okresu, nazwanych Z konstytucyjnych dni. Notatki, przedrukowano następnie w 1956 r. w III tomie Dzieł wybranych, pt. Nowele. Był członkiem Ligi Narodowej przed 1914. W odpowiedzi na deklarację wodza naczelnego wojsk rosyjskich wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza Romanowa z 14 sierpnia 1914 podpisał telegram dziękczynny, głoszący m.in., że krew synów Polski, przelana łącznie z krwią synów Rosyi w walce ze wspólnym wrogiem, stanie się największą rękojmią nowego życia w pokoju i przyjaźni dwóch narodów słowiańskich. W 1920 zakupił majątek w Kołaczkowie k. Wrześni. Po otrzymaniu nagrody Nobla do końca życia zasiadał w składzie Kapituły Orderu Odrodzenia Polski. 1 maja 1925 przystąpił do Polskiego Stronnictwa Ludowego „Piast”. Zmarł 5 grudnia 1925 w swoim mieszkaniu przy Górnośląskiej 16 w Warszawie. 6 grudnia jego zwłoki uroczyście przeniesiono z ul. Górnośląskiej do katedry św. Jana, gdzie trumna została wystawiona na widok publiczny. 9 grudnia został pochowany w Alei Zasłużonych (rząd 1 miejsce 1,2,3,4,5) na Cmentarzu Stare Powązki], a jego serce wmurowano w filarze kościoła św. Krzyża. Twórczość Reymonta jest zróżnicowana pod względem tematyki, formy literackiej oraz nierówna pod względem swej wartości. W powieściach obyczajowych zawarł elementy krytyki społecznej. Do jego najważniejszych powieści należą "Ziemia obiecana" oraz "Chłopi".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Polska nowela współczesna t. I Tadeusz Bujnicki
Polska nowela współczesna t. I
Tadeusz Bujnicki Jarosław Iwaszkiewicz Stanisław Dygat Henryk Worcell Zofia Nałkowska Tadeusz Borowski Wojciech Żukrowski Wojciech Kajtoch Kazimierz Brandys Bogdan Wojdowski Jan Dobraczyński Ksawery Pruszyński Jan Józef Szczepański Leopold Buczkowski Adolf Rudnicki Jerzy Putrament Kornel Filipowicz Bohdan Czeszko Marian Promiński Jerzy Zawieyski
Pierwszy tom zbioru, czytany przeze mnie w pierwszym wydaniu, wypada całkiem udanie. Dostajemy teksty szeregu w większości już dzisiaj szybciej bądź wolniej zapominanych, autorów, ułożonych według klucza tematycznego. Ten pierwszy tom zbiera prozę poświęconą okresowi wojny, zatem pojawiają się wątki kampanii wrześniowej (z rewelacyjną "Lotną" Żukrowskiego), losów wojennych, oczywiście zgodnych z linią polityczną, np. ukazujący gorzki, smutny los polskiego emigranta, walczącego wcześniej w wojnie domowej w Hiszpanii, a następnie na zachodzie Europy, ("Różaniec z granatów" Pruszyńskiego), partyzantki ("Wszarz" Szczepańskiego), a następnie sporo tekstów o tematyce obozowej, dotyczącej zagłady, ludobójstwa, na czele z "Proszę państwa do gazu" Borowskiego i "Przy torze kolejowym" Nałkowskiej. Wspomnieć też można "Egzekucję w zoo" Filipowicza czy "Wzlot" Iwaszkiewicza. Ogólne wrażenie bardzo pozytywne, sam bardzo lubię opowiadania, tam język, forma, pomysł jest od razu weryfikowany i taki zbiór pozwala później poszperać po książkach autorów, których w księgarniach już często się nie znajdzie, a widzę że warto z ich prozą się zapoznać. W kolejce czeka też drugi tom, o tematyce powojennej, ale tu obawiam się większego wpływu komunistycznego spojrzenia na realia.
Tomasz_K - awatar Tomasz_K
ocenił na 6 2 lata temu
Tamto spojrzenie Maria Kuncewiczowa
Tamto spojrzenie
Maria Kuncewiczowa
"Tamto spojrzenie" – egzaltowana, przepełniona metaforami narracja z perspektywy dorastającej panienki, nierozeznanej jeszcze za dobrze w sferze uczuciowej. W tle rozgrywa się jednak prawdziwy dramat innej bohaterki, Krystyny, dramat stary jak świat i obecny w każdej epoce – kochający dotąd mąż porzuca ją i ich dziecko dla pustej, choć atrakcyjnie opakowanej lalki, bredząc przy tym o pokrewieństwie dusz, czy czegoś tam, czego w udanym dotąd małżeństwie mu zabrakło. Czyta się najwolniej, ze względu na tą manierę i zbyt dużą ilość ozdobników w zdaniach. Z drugiej strony – kto by dziś tak potrafił… "Majowe stadło" – najlepsze z opowiadań i porażająco aktualne, mimo odmiennych realiów. Wiecznie żywa ludzka zawiść, wówczas dodatkowo nawożona przesądami, prymitywnością i biedą. Przesąd, że zawarcie małżeństwa w maju przyniesie nieszczęście i to nie tylko małżonkom, ale i całej wsi, jest wspaniałym pretekstem do zemsty na nielubianych sąsiadach. A za cóż to? Ani zamożni, ani innego wyznania, dziecko mają, czyli raczej po bożemu żyją… A za to, że tak bardzo odstają od reszty, że ich związek jest tak niezrozumiale inny, nie mieszczący się w kategoriach wsiowej (tak, wsiowej, nie wiejskiej) rzeczywistości. Za to, że bije po oczach, jak bardzo są szczęśliwi, choć wedle wsiowych prawideł powinny ich dotykać same nieszczęścia. "Diabeł" – tu odmieńcem jest wrażliwe, delikatne dziecko, być może wyjątkowo uzdolnione, które stworzyło sobie swój świat wyobraźni. Odstaje w tym od rówieśników, przyciężkich i przeciętnych. W prymitywnej wsiowej rzeczywistości znalazło się jakby przez pomyłkę. Dla otoczenia, w tym własnej matki jest czymś niezrozumiałym, a wytłumaczenie znaleźć się musi. Ani chybi, diabeł. "Malwina" – totalnie nieporadna życiowo właścicielka majątku, która wszelkie siły i środki przeznacza na rozwój sadu, doprowadzając do stanu nieużywalności i kompletnej ruiny własny dom. Oderwana od rzeczywistości stara dziwaczka, że pokona ją mroźniejsza zima jest tylko kwestią czasu. Podejmowane przez nią decyzje godzą w nią samą. Szkoda zmarnowanego potencjału, bo jest jedyną bohaterką, która może w pełni decydować o swoim życiu. Ale to trzeba umieć.
BellaCatta - awatar BellaCatta
oceniła na 6 7 lat temu
Pojedynek Joseph Conrad
Pojedynek
Joseph Conrad
Spostrzegłem, iż w recenzjach wiele osób myli mikropowieść Josepha Conrada, z powieścią Józefa Korzeniowskiego, o tym samym tytule, stąd niskie oceny, zawiedzione oczekiwania, bo w filmie Scotta, było o wojsku napoleońskim.... Napoleońska mikropowieść historyczna, skupia się najmocniej, jak tylko można na oddaniu klimatu epoki napoleońskiej, o czym pisał, sam Conrad, w przedmowie: ,,Pochodzenie opowiadania jest niezwykle proste. Wyrasta z dziesięciu linijek zaczerpniętych z pewnej prowincjonalnej gazety wydawanej na południu Francji. Wzmianka ta, wywołana pojedynkiem, który zakończył się fatalnie, między dwiema znanymi paryskimi osobistościami, odnosi się w pewnym sensie i do innego „dobrze znanego faktu” o dwóch oficerach z wielkiej armii napoleońskiej, którzy stoczyli z sobą serię pojedynków w przerwach między wojnami. Powód był błahy, ale nigdy nie został wyjaśniony. Musiałem więc go wymyślić; sądzę, że charaktery dwu oficerów, których wymyśliłem, są dosyć przekonywające przez samą siłę absurdu. Prawdą jest, że dla mnie historia ta jest niczym innym, jak tylko poważną i gorliwą próbą stworzenia opowiadania historycznego. Słyszałem wiele w dzieciństwie o wielkiej epopei napoleońskiej. Naprawdę odnosiłem wrażenie, że czułbym się w tej epoce jak u siebie, i właśnie Pojedynek jest rezultatem tego uczucia lub — jeśli czytelnik woli — tego zarozumiałego przypuszczenia. Nie zaznałem niepokojów sumienia z powodu tego utworu. Oczywiście, opowiadanie mogłoby być lepiej zrobione. Każda praca mogłaby być lepiej zrobiona. Lecz jest to ten rodzaj refleksji, który należy odważnie odrzucić, jeśli nie zamierza się każdego swojego pomysłu pozostawić na zawsze w sferze jakiś osobistych wizji i nietrwałych urojeń. Jakże wiele z tych wizji ulatywało mi z pamięci! Ta jednak pozostała — jako świadectwo odwagi lub — jeśli wolicie — jako dowód porywczości. Najchętniej wspominam opinię pewnych francuskich czytelników, którzy zaryzykowali twierdzenie, że na tych około stu stronach oddałem „cudownie” ducha epoki. Zbytek łaskawości, oczywiście; lecz nawet gdyby tak było, tulę ją do piersi, bowiem naprawdę jest to właśnie to, co usiłowałem złapać w swoją małą siatkę: Duch Epoki — w szczęku zbroi, nigdy czysto wojskowy, młodzieńczy, prawie dziecinny w egzaltacji uczuć, naiwnie heroiczny w swej wierze.'' Jak zwykle u Conrada, kapitalnie wypada strona psychologiczna utworu. Kreacja bohaterów, żywa i miejscami turpistyczna, gdy pisarz wspomina o łysinie, popękanych zębach, utykaniu od zadanych w nogę ran. Opisom blisko do Tołstoja. Jest też wątek romansowy, typowy i nietypowy zarazem. Bohater szuka kandydatki przy pomocy siostry: ,,Spodziewam się — pisał — że będę wówczas blisko sztabu jednego z marszałków, a ty będziesz doświadczoną mężatką. Wówczas poszukasz dla mnie żony. Będę wtedy zapewne już łysawy i trochę blase*. Potrzeba mi będzie młodej dziewczyny, oczywiście pięknej i z dużym majątkiem, abym moją sławną karierę mógł zakończyć otoczony przepychem, należnym mej wysokiej randze.” Dalej mamy kapitalny opis powstałej, w ten sposób relacji: ,,Generał d’Hubert był dumny i powściągliwy. Z miłostek swoich, szczęśliwych lub nie, wyszedł obronną ręką. W jego pokrytym bliznami ciele zachowało się aż do czterdziestki nienaruszone serce. Choć z zastrzeżeniami godził się na małżeńskie plany swej siostry, aż po uszy wpadł w nieuleczalną miłość, tak jak się spada z dachu. Był nadto dumny, by się czegoś obawiać. A uczucie to było naprawdę zbyt rozkoszne, by się niepokoić. Niedoświadczenie człowieka około czterdziestki jest czymś poważniejszym od niedoświadczenia młodzieńca, mającego lat dwadzieścia, gdyż nie wyrównuje tego porywczość gorącej krwi. Dziewczyna była tajemnicza jak zwykle młode dziewczęta, po prostu dzięki wrażeniu, jakie sprawia ich przysłoniona niewinność, jemu zaś tajemniczość tej młodej dziewczyny wydała się wyjątkowa i zajmująca. Nie było jednak nic tajemniczego w sposobie, w jaki madame Leonia partię tę przygotowała. Nic w tym też nie było szczególnego. Była to odpowiednia partia, bardzo pożądana przez matkę młodej damy (ojciec nie żył), a traktowana z przychylnością przez jej wuja — starego émigré*, który niedawno powrócił z Niemiec i teraz z trzciną w ręku, niby chudy duch ancien regime’u*, snuł się po ścieżkach ogrodu, należącego do gniazda rodzinnego młodej damy. Generał d’Hubert nie był człowiekiem, który potrafiłby zadowolić się kobietą i majątkiem — (gdyby przyszło już do czego. Duma jego (a duma pragnie zawsze rzeczywistych wyników) nie zadowoliłaby się niczym innym, jeno miłością. Ale że prawdziwa duma nie wyklucza próżności, przeto nie mógł sobie wyobrazić, z jakiego powodu to tajemnicze stworzenie, z głębokimi i błyszczącymi oczyma koloru fiołków, miałoby mieć dla niego jakieś uczucie żywsze nad obojętność. Młoda dama (miała na imię Adela) udaremniała wszelkie próby jasnego porozumienia się w tej sprawie. Prawda, że próby te podejmowano niezręcznie i lękliwie, gdyż generał d’Hubert przypomniał sobie nagle swój wiek, swe rany, swoją niedoskonałość, swego wnętrzarz niegodność — i przypadkowo poznał doświadczalnie znaczenie słowa strach. O ile mógł zrozumieć, dawała mu do poznania, że przy bezgranicznym zaufaniu do miłości i rozsądku swej matki nie żywiła nieprzezwyciężonego wstrętu do osoby generała d’Hubert, co jest zupełnie wystarczające dla dobrze ułożonej młodej kobiety, by na tym oprzeć pożycie małżeńskie. Ten pogląd męczył i obrażał dumę generała d’Hubert.'' Tytułowy pojedynek, rozstrzygnie los tej pary, w jaki sposób? Warto przeczytać, aby się przekonać.
Janszklanko - awatar Janszklanko
ocenił na 8 1 rok temu
Mocny człowiek Stanisław Przybyszewski
Mocny człowiek
Stanisław Przybyszewski
Po przeczytaniu świetnej książki Marii Kuncewiczowej „Fantasia alla polacka” o Stanisławie Przybyszewskim miałam ochotę poznać twórczość tego artysty, dzisiaj zapomnianego. Wszelako nie można wyobrazić sobie okresu Młodej Polski jak i europejskiego modernizmu bez Stanisława Przybyszewskiego. Jego życie, jak i twórczość wzbudzały ogromne kontrowersje, głównie z powodu naruszania tabu obyczajowego i prowokacji moralnych. Pisał po polsku i po niemiecku, a jego powieści i eseje tłumaczone na wiele języków, wywierając duży wpływ na literaturę tego okresu w całej Europie. Był jednym z najbardziej znanych w Europie polskich pisarzy. Nie pisał „ku pokrzepieniu serc”, ale wręcz odwrotnie, ukazywał brudy tego świata. Występował przeciw pozytywistycznemu programowi sztuki zaangażowanej społecznie, a więc odwrotnie głosił „sztuka dla sztuki”. Sztuka ma odtworzyć „życie duszy we wszystkich jej przejawach”, a nie służyć jakimkolwiek ideom czy celom społecznym. W swojej twórczości przełamywał tradycyjną konwencję powieści, koncentrując się na analizie psychicznej jednostki, ze szczególnym uwzględnieniem stanów patologicznych i strefy życia seksualnego. W sposób nowatorski posługiwał się monologiem wewnętrznym. Jego postacie są jednostkami słabymi, wątpliwymi moralnie. Takim człowiekiem jest Henryk Bielecki bohater powieści „Mocny człowiek”. Henryk Bielecki niespełniony, marny dziennikarz marzy o sławie, bogactwie i kobietach. Tworzy i wdraża w życie swój plan, który ma mu to zapewnić. Czy jednak jego plan się powiedzie? Temat powieści jest bardzo aktualny. Do czego zdolny jest człowiek, aby osiągnąć sukces i pieniądze. Mimo wartkiej akcji powieści miejscami mrożącej krew, autor przedstawia wewnętrzne rozterki bohatera. Trzeba się jednak przygotować na specyficzny język i prowadzenie narracji w tej modernistycznej powieści. Jednak warto. Ja jej wysłuchałam w znakomitym wykonaniu Czesława Wołłejko w ramach nowego darmowego kanału stworzonego przez Polskie Radio na kanale YouTube - Radiobook. Na pewno sięgnę po inne książki tego autora.
jatymyoni - awatar jatymyoni
ocenił na 7 5 lat temu

Cytaty z książki Nowele wybrane

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Nowele wybrane