Nienawiść.pl - Czyli jak przetrwać wojnę polsko-polską

Okładka książki Nienawiść.pl - Czyli jak przetrwać wojnę polsko-polską
autor nieznany Wydawnictwo: Media Flow publicystyka literacka, eseje
290 str. 4 godz. 50 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Data wydania:
2018-12-12
Data 1. wyd. pol.:
2018-12-12
Liczba stron:
290
Czas czytania
4 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788395230004
Średnia ocen

                7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nienawiść.pl - Czyli jak przetrwać wojnę polsko-polską w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Nienawiść.pl - Czyli jak przetrwać wojnę polsko-polską

Średnia ocen
7,7 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
621
230

Na półkach:

To nie jest książka, którą można przeczytać "ciurkiem", bo to zbiór felietonów traktujących o polskiej smucie, tumiwisiźmie i podłości. Rzeczywiście, treść jest głównie antypisowska, ale PO też się obrywa, bo autor pokazuje przede wszystkim procesy, dzięki którym jesteśmy ustawiani po dwóch stronach barykady. Wytyka degrengoladę społeczeństwa i uczula, że trzeba być czujnym na to, co dzieje się też w naszych głowach i że nie wolno nam się dawać manipulować. Dla mnie to są świeckie kazania. Ale napisane z takim jajem i barwną złośliwością, że ... no po prostu uwielbiam!

To nie jest książka, którą można przeczytać "ciurkiem", bo to zbiór felietonów traktujących o polskiej smucie, tumiwisiźmie i podłości. Rzeczywiście, treść jest głównie antypisowska, ale PO też się obrywa, bo autor pokazuje przede wszystkim procesy, dzięki którym jesteśmy ustawiani po dwóch stronach barykady. Wytyka degrengoladę społeczeństwa i uczula, że trzeba być czujnym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

37 użytkowników ma tytuł Nienawiść.pl - Czyli jak przetrwać wojnę polsko-polską na półkach głównych
  • 18
  • 17
  • 2
9 użytkowników ma tytuł Nienawiść.pl - Czyli jak przetrwać wojnę polsko-polską na półkach dodatkowych
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Nienawiść.pl - Czyli jak przetrwać wojnę polsko-polską

Inne książki autora

autor nieznany
autor nieznany
Książki, których autorów trudno jest ustalić bądź są nieznani, np. w przypadku pism religijnych lub podań ludowych; również książki podpisane Anonim, chyba że osoba taka funkcjonuje również w kontekście innych publikacji pod takim pseudonimem (wtedy funkcjonuje w katalogu autorskim jako osobna pozycja).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Listy do młodego kontestatora Christopher Hitchens
Listy do młodego kontestatora
Christopher Hitchens
𝐏𝐫𝐳𝐲𝐭𝐨𝐜𝐳ę 𝐬ł𝐨𝐰𝐚 𝐀𝐮𝐭𝐨𝐫𝐚, 𝐧𝐚𝐣𝐥𝐞𝐩𝐬𝐳𝐚 𝐫𝐞𝐤𝐨𝐦𝐞𝐧𝐝𝐚𝐜𝐣𝐚 𝐭𝐞𝐣 𝐤𝐬𝐢ąż𝐤𝐢 : "Nie za​chowałem na koniec żadnej specjalnej rekapitulacji ani apelu. Strzeż się wszystkiego, co irracjonalne, nie​za​leż​nie od tego, jak bardzo będzie cię kusić. Odrzucaj „transcendencję” i wszystkich, którzy będą cię na​ma​wiać do pod​po​rząd​kowania lub unicestwienia własnej jaź​ni. Nie ufaj współczuciu – wybieraj godność, własną i innych. Nie obawiaj się, że zostaniesz uznany za aroganckie​go lub samolubnego. We wszystkich ekspertach dostrzegaj ssaki. Nigdy nie przyglądaj się bez​czyn​nie niesprawiedliwości lub głupocie. Bierz udział w dyskusjach i sporach dla nich samych – w grobie będziesz mieć dość czasu, by się namilczeć. Bądź podejrzliwy względem własnych pobudek i wszelkich wymówek. Nie żyj dla innych w większym stopniu, niż​byś oczekiwał po nich, że będą żyć dla Ciebie. Zo​stawię Cię ze słowami György’ego Konráda, węgierskie​go dysydenta, który dochował za​sad w mrocznych czasach i prze​żył własnych prześladowców. Jest au​to​rem książek Antipolitics i The Loser oraz wielu krótkich esejów i dzieł prozą. (Gdy jego oj​czy​zna i społeczeństwo odzyskały nie​pod​ległość, przy​szli do nie​go i za​pro​po​nowa​li mu prezydenturę, na co od​po​wie​dział: „Nie, dziękuję”). Cytat ten pochodzi z 1987 roku, kiedy świat wy​da​wał się jesz​cze bardzo odległy : Żyj za​miast ro​bić karierę. Zdaj się na dobry smak. Życiowa wolność zrekompensuje Ci straty. […] Jeśli nie po​do​ba ci się styl innych, kul​ty​wuj własny. Po​znaj sztuczki reprodukcji, sam sobie bądź wydawcą, i to na​wet w rozmowie, a wtedy radość pracy wypełni twoje dni. Oby tak samo było z tobą; dbaj, żeby proch nie za​mókł przed czekającymi cię bitwami, i bądź czujny, byś potrafił rozpoznać, kiedy nadejdzie ich czas.
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na 9 3 lata temu
Nie ma Mariusz Szczygieł
Nie ma
Mariusz Szczygieł
O tym, że Mariusz Szczygieł jest świetnym reporterem i literatem, a jego książki można brać w zasadzie „w ciemno”, nikt nie musiał mnie nigdy przekonywać. Po „Nie ma” nie sięgałam dotychczas wyłącznie z powodu tematu przewodniego i traumatycznych doznań po przeczytaniu (już wcześniej) jednego z reportaży. Ten drastyczny, choć kapitalny tekst („Śliczny i posłuszny”) ukazał się w Gazecie Wyborczej w 2013 roku. Wywołał wówczas prawdziwą burzę, zarówno nagród, jak krytyki, a we mnie zachwyt nad formą i przerażenie treścią. Nie chciałam się więc „Nie ma” dręczyć, przewidując podobne emocje. Minęło kilka lat i postanowiłam spróbować, czy do książki o utracie i nieobecnościach dojrzałam. Trzydzieści reportaży połączonych jest jednym, choć niezwykle pojemnym elementem wspólnym - ich bohaterowie zmagają się z dręczącym brakiem - każdy kogoś albo czegoś „nie ma”, a bywa, że sami obarczają innych pustką pozostawioną po sobie. Rozumiem ideę, podziwiam odwagę autora, ale o ile pojedyncze teksty uważam za świetne lub co najmniej ciekawe, to całość mnie nie przekonała. Trudno było mi połączyć różne kategorie owego „nie ma” i znaleźć analogie pomiędzy kolejnymi rozdziałami-reportażami. Obok braków oczywistych i trudnych, lecz takich z którymi da się żyć, są jeszcze nieobecności niemożliwe do zapełnienia, a postawienie ich obok siebie może budzić wątpliwości. To temat zdecydowanie zbyt pojemny, żeby dało się z niego wysnuć jedną wspólną dla wszystkich tekstów refleksję, a jak mi się wydawało takie było założenie. Dla każdego czytelnika inny brak, inna nieobecność, czy utrata będą tą najważniejszą, najbardziej bolesną. A może właśnie o to chodziło, o pokazanie wielości znaczeń i interpretacji, a tylko ja chciałam znaleźć jakieś (chyba niemożliwe w ludzkiej egzystencji) poczucie uporządkowania i (co tu ukrywać) ukojenia lub przynajmniej oswojenia potencjalnych „nie ma”, których się obawiam. Uspokojenia i poczucia sensu w „Nie ma” nie znalazłam, a lektura okazała się (jako całość) raczej przygnębiająca. Wyróżniłabym reportaż o poetce Violi Fischerovej, za obecne w nim „czeskie klimaty” i pojawiające się postacie m.in. Bohumila Hrabala, chociaż od czasu, kiedy dowiedziałam się co ten miłośnik kotów robił z nadprogramowymi kociętami, moja sympatia dla jego literatury mocno ostygła. Zwróciłam również uwagę na reportaż „Nieznajomy wróg jakiś” o siostrach Zofii i Ludwice Woźnickich. Nie znałam dotąd ich literatury ani tragicznej historii. Może jakimś pomysłem jest czytanie „Nie ma” wybiórczo, a nie tak jak zrobiłam, czyli jako całość. Można się przekonać, ale myślę, że nie straci wiele czytelnik, który zna już twórczość autora, pomijając tę pozycję, skądinąd bardzo docenioną i nagrodzoną między innymi Nagrodą Literacką Nike (od jury i czytelników) i nagrodą Nike 25-lecia.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na 7 29 dni temu
Nowy autorytaryzm Maciej Gdula
Nowy autorytaryzm
Maciej Gdula
Książka Macieja Gduli nie jest prostą wykładnią rzeczywistości społeczno-politycznej ani zbiorem recept na przyszłość. Jeśli ktoś oczekiwał krótkich, oczywistych przepisów, to nie trafił pod właściwy adres. Stąd pewnie zaniżone oceny, z którymi ta książka się spotyka. Ja oceniam ją bardzo wysoko za szeroką perspektywę oglądu świata, konkretne przykłady i sprawne przechodzenie od szczegółu do ogółu i na odwrót. Przyczyn sukcesu PIS autor upatruje m. in. w fakcie, że ta partia dała poczucie wspólnoty tym, którzy z różnych względów czuli się wyrzuceni poza nawias, w rosnącym populizmie, w oddzieleniu kultury od ekonomii, w zmianie medialnego opisu rzeczywistości - od pogłębionej analizy w prasie, przez pobieżne dyskusje telewizyjne do internetowej powierzchowności i walki o czytalność/oglądalność, w wysokiej pozycji liderów, a słabości partii, w mocy ruchów społecznych, które skupiają ludzi wokół zdarzeń, ale nie są w stanie zbudować programu i zgromadzić dla niego poparcia. Jakie autor podrzuca sugestie do rozważenia? Proponuje odbudowanie myślenia o klasach społecznych, bo one jednak istnieją (to myślenie o klasie ludowej, średniej i elicie pomoże nam zrozumieć rzeczywistość) z jednoczesnym umiejętnym zmniejszaniem różnic między nimi. Najważniejsze byłoby zbudowanie otwartego sojuszu, który brałby pod uwagę potrzeby i interesy każdej z klas, a także zaangażowanie wszystkich stron tego sojuszu do korygowania kapitalizmu, ale także do konfrontacji z wyzwaniami etycznymi, wokół których koncentruje się konflikt polityczny. Uważam, że to książka warta analizy. I wydaje się, że Tusk korzysta - być może zupełnie przypadkowo - z nawoływań autora, by nie odwracać się tchórzliwie od konfrontacji z wyzwaniami etycznymi. Tak widzę deklarację Tuska, że na listach wyborczych nie będzie miejsca dla przeciwników zmiany przepisu na temat aborcji. Oczywiście konfrontacja z wyzwaniami etycznymi, przegranymi sprawami takimi jak gender, uchodźcy, przyszłość Unii Europejskiej, pluralizm (ja dodałabym tu jeszcze aborcję i pozycję Kościoła w państwie, czyli odspawanie go od władzy, wyprowadzenie religii ze szkół, wypowiedzenie konkordatu, włączenie Kościoła w proces normalnej kontroli jak każdej innej instytucji życia publicznego) obarczona jest ryzykiem, ale tylko ona daje szansę na zmianę i w gruncie rzeczy na sukces. Choć nie o sukces tu chodzi tak naprawdę, tylko o jakościową zmian
JoDiable - awatar JoDiable
ocenił na 9 3 lata temu
Wszystkie kroniki wina Marek Bieńczyk
Wszystkie kroniki wina
Marek Bieńczyk
Siedemset stron o winie! Czy musi być tyle? Musi, bo wszak w winie prawda… Postawiona na półce obok Biblii nie jest wcale mniejsza i waży od niej wcale nie mniej (w sensie literackim i kulturowym). Stała na półce (zażądany gwiazdkowy prezent) i czekała. Bałem się jej obfitości, a powinienem był z drżeniem oczekiwać lektury. To takie inne „Lustro świata”, które też czeka, też się go boję i wiem, że też mnie oczaruje, a nie zawiedzie! Erudyta pisze o smaku, ale i nie tylko, bo również o kulturze, świecie, naszym tu i teraz wyfiltrowanym z naszego „kiedyś”. Na każdą myśl znajdzie się cytat ze średniowiecznego mistrza, a na każdy smak – opis ze smakiem niewiele już wspólnego mający. Mistyka codzienności w czystej postaci. Tej książki się nie czyta; ją się smakuje! Ja czytałem wszędzie: miałem ją przy łóżku, w wannie (ciężko, bo kobyłka!), przy myciu zębów i ze słuchawkami na uszach zachwycając się jednocześnie ostatnim wielkim koncertem solo Jarreta; bardzo schizofreniczne uczucie: i chce się smakować po jednym półtorastronicowym eseju – by starczyło na dłużej, i chce się je połykać jeden za drugim, by być w świecie duchowym i kulturowym autora na stałe. To lektura do sączenia jak najlepsze tokajskie esencje – po kilka kropel na godzinę… To pozycja dla tych wszystkich, którzy lubią się właśnie rozsmakowywać w erudycji autora. Pozycja dla poszukujących kulturowej i antropologicznej syntezy wszystkiego, synkretyzmu sztuk i ludzkiej myśli. Dla tych, którzy lubią, gdy autor jest nieco narcyzem, a wolno nim być nie każdemu – temu jedynie, który wie, gdzie ów narcyzm powściągnąć, poza jakimi granicami narcyzem już nie być… Nikt dotychczas nie skomentował książki? Nikt nie uznał za stosowane poświęcić jej chwili refleksji i kilku minut z palcami na klawiszach? Nikt nie przeczytał, czy nikt nie miał refleksji? Dla mnie jest ta książka czymś jeszcze: powodem, dla którego nie myśleć być pisarzem. Jeśli nie potrafię jak Dukaj stworzyć „Innych pieśni” czy jak Bieńczyk „Kronik wina”, to po co miałbym SF czy odpowiednio eseje pisać? Albo być geniuszem, albo zająć się jakimś swoim rzemiosłem. Z winem mam jeszcze jeden problem: zostałbym smakoszem i koneserem jak nic, ale kłóci mi się to nieco z innymi aspektami życia. Nie tyle nawet z pracą (a pracuję wiele!), bo istnieją wszak high-functioning-alcoholics, ale z bieganiem już gorzej. Nie da się trenować na dość zaawansowanym jak na amatora poziomie (dla wyników oczywiście!), a jednocześnie wypijać – jak Mickiewicz – pół lub i całą butelkę bordeaux co dzień… Tym bardziej te rzadkie dni weekendu (wszak i tam się trenuje i do akurat dość intensywnie), gdy można zasiąść z książką i lampką – są prawdziwie świąteczne! I na koniec kropla (bo nie łyżka przecież!) dziegciu. Czytam tą książkę i czuję, że coś mi jednak nie pasuje (prócz opasłości w wersji analogowej), że mnie coś uwiera… I nareszcie: wiem! Okładka! Żaden szanujący się winomaniak nie pozwoliłby (poza ewidentnym wypadkiem, czy katastrofą raczej), by tyle ulało się z umiłowanego Petrusa, pożądanego Côte-Rôtie czy – szczególnie w tym wypadku – ubóstwianego Romanee-Saint-Vivant’a, by zostawić (na okładce? obrusie? kartce papieru?) tak pięknie okrężny ślad zbrodni! Toż to może być nawet dziesięć-piętnaście kropel ambrozji „droższej niż złoto”!
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na 9 4 lata temu
Kroniki beskidzkie i światowe Andrzej Stasiuk
Kroniki beskidzkie i światowe
Andrzej Stasiuk
W tych klasycznych już felietonach Andrzeja Stasiuka dla „Tygodnika Powszechnego” z lat 2013-2018 najlepsze były jego rozhowory z owcą, jeszcze bardziej sceptycznie niż on sam generalnie nastawionej do ludzkości, a do jej polskiego plemienia szczególnie. Wydawałoby się, że takie fantasmagoryczne rozmowy to ucieczka przed męką wyboru tematu na cotygodniowy tekst (ależ to musi być mordęga!) . Ale nie, to naprawdę dyskusje z równorzędnym, a może czasem nawet i jeszcze bardziej refleksyjnym podmiotem. Przypomina mi się tu fragment z arcydzieła ”Na wysokiej połoninie” Stanisława Vincenza, któremu zdaje się hołdować Stasiuk, nie tylko z racji zamieszkania w pustym miejscu po „tamtych duchach”: „Wierzą tylko w lęk, płoszą się byle czym. Bać się, uciekać byle gdzie, oto ich drogowskaz. Ochrony szukają tylko w ciżbie. Dają się zaganiać, rozpędzać, zatrzymywać, łapać, strzyc, doić, zarzynać i dlatego są podstawą cywilizacji”. Spodobał mi się też pomysł Autora, równie fantastyczny jak realnie będący chyba ostatnią możliwą deską ratunku dla Kościoła katolickiego w Polsce - połączoną z rezygnacją z zamieszkiwania w pałacach z czasów, gdy hierarchowie wywodzili się z magnaterii. Tak, wiem ze dziś z trudem można to sobie wyobrazić, skoro współcześnie to najbardziej reprezentatywna reprezentacja ludu polskiego… „Chodziło mi o biskupów Kościoła katolickiego. (…) Wszyscy są starzy i zazwyczaj miny mają poważne, czyli w gruncie rzeczy ponure. (…) Zazwyczaj mają do kogoś pretensje. Zazwyczaj do innych, nigdy do siebie. Rzadko w ich słowach można znaleźć afirmację: życia, świata, uczuć, człowieczeństwa. Są skwaszeni. Są zgorzkniali. (…) Starzy mężczyźni u władzy to nie jest dobry pomysł. (...) Instynkt podpowiada mi, że kobiety robiłyby to lepiej. Są bliżej życia i bliżej uczuć (…) A intuicja i doświadczenie podpowiadają, że to kobiety lepiej się znają na miłości, że są jedyną szansą dla tej wpółmartwej instytucji, jaką na naszych oczach staje się Kościół”. „Nie mam władzy i nie jestem biskupem. Dlatego też mogę sobie pozwolić na heretycką wizję, w której młode i piękne kobiety zajmują miejsce starych, niezbyt urodziwych mężczyzn. Mogą być zamężne, stanu wolnego, w związkach nieformalnych, rozwiedzione, a nawet ”panny z dzieckiem”. Jeśli Bóg jest miłością, jak z uporem powtarzają starcy, to stan cywilny nie ma tu żadnego znaczenia”. To już mój 11. Stasiuk, to i bez trudu natrafiłem na jego - a także i moje - ulubione tematy, w tym zainteresowanie Bałkanami, Wschodem, ginącą kulturą chłopską (nie mylić z ludową!) i jeszcze paroma innymi odwiecznymi jego tematami…. „Popkultura przeżarła nas do szpiku kości. Jak nowotwór toczy naszą tożsamość i pamięć. Oczywiście możemy się od niej odwrócić i żyć w wieży z kości. Ale jeśli tylko będziemy chcieli coś światu powiedzieć, ocalić okruch pamięci, to świat nas nie zrozumie. Żeby nas wysłuchał, musimy użyć bełkotu, popgadki, ględźby dostępnej dla najgłupszych”. „Niewykluczone, że nigdy nie chcieliśmy być Europejczykami. Przecież ledwo starczało nam sił na obronę polskości, węgierskości, słowackości. Bycie Polakiem, Węgrem, Czechem, Słowakiem, czy Rumunem całkowicie nas pochłaniało. Na nic innego nie mieliśmy czasu”. „(Rosjanie) byli zupełnie jak my, Polacy. Śmiertelnie przejęci własnym obrazem w cudzych oczach”. „Mój naród tchórzy i ma pełno w gaciach – mówię dobitnie. (…) Pokonał wszechświatowe potęgi, tyranów obalał, a teraz trzęsie portkami przed paroma tysiącami głodnych i biednych głównie. Z pochodniami chodzi i niejakiego Hitlera wzywa mój naród, a przynajmniej jego część”. „Odwiedzam galerie handlowe i widzę tam bezdomnych albo samotnych, którzy po prostu przesiadują na ławkach. Nawet nie udają, że przyszli coś kupić. (…) Ponury to obraz: ci, którzy nie mają nic, chronią się w miejscu, gdzie jest wszystko (…) Młodzi zawsze w grupie, razem. Wyglądają na zadowolonych. To w końcu ich drugi dom (jeśli nie pierwszy). Widać, że dobrze się tu czują”. ”Lubię patrzeć na swój kraj. Ponieważ lubię patrzeć, jak znajome niepostrzeżenie zmienia się w nieznane”. „Gdziekolwiek się zwrócisz - gadanina. Jedni przekonują drugich. Wzdęci od swojej prawdy, z wąsami, bez wąsów, kobiety, mężczyźni, zwierzęta z podłożonym ludzkim głosem, sprzęt AGD do ciebie mówi, wdzięczy się proszek do prania, politycy mówią swoje, wychodzą z nich godzinne przemowy bez żadnych znaków przestankowych, ewentualnie z krótkimi przerwami na oddech. Bez szans na ciszę, bez chwili na własną myśl, chyba że umrzesz”. „Na podpałkę trochę papieru, o który coraz trudniej. Gazety drukują na czymś śliskim, plastikopodobnym, nasączonym farbami. Pali się to smrodliwie i niewyraźnie. W sumie nic dziwnego, bo większość dzisiejszych gazet jest smrodliwa i niewyraźna”. „Bogactwo najczęściej wychodzi nam jak słoma z butów”. „Bo ja mam taki czarny sen, że mnie zamykają w jednym pomieszczeniu z jakimś politykiem i nie można mu wyłączyć dźwięku”. „Ciało mojego brata będzie ekshumowane jako pierwsze” – powiedział zarządzający krajem. Tak powinno być. (…) Zarządzający powinien zarządzać kultem. Jest przebiegły, więc doskonale czuje, że żadni z nas chrześcijanie. Nie wierzymy w niewidzialne, wierzymy w istniejące”. „W którymś momencie ktoś zapytał, co Polacy myślą o Słowakach. Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że nic nie myślą. (…) – Och - powiedziałem w końcu – powinniście po prostu zrobić nam jakąś porządną krzywdę. Innego sposobu nie ma” (BTW: ilu z nas wie, że rządzona przez katolickiego księdza Słowacja razem z Hitlerem napadła na nas w 1939 r. - a potem zadbała o wywózkę swych Żydów do Auschwitz?).
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 7 2 lata temu

Cytaty z książki Nienawiść.pl - Czyli jak przetrwać wojnę polsko-polską

Więcej
autor nieznany Nienawiść.pl - Czyli jak przetrwać wojnę polsko-polską Zobacz więcej
autor nieznany Nienawiść.pl - Czyli jak przetrwać wojnę polsko-polską Zobacz więcej
Więcej