rozwiń zwiń

Mistyczki. Historie kobiet wybranych

Okładka książki Mistyczki. Historie kobiet wybranych
Ewa K. Czaczkowska Wydawnictwo: Znak biografia, autobiografia, pamiętnik
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2019-10-02
Data 1. wyd. pol.:
2019-10-02
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324059461
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mistyczki. Historie kobiet wybranych w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Mistyczki. Historie kobiet wybranych i

Kobiety desygnowane przez samego Boga



5793 691 481

Oceny książki Mistyczki. Historie kobiet wybranych

Średnia ocen
7,1 / 10
37 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
208
140

Na półkach:

Doceniam za zebrany materiał i brak oceny postaw opisywanych postaci. Autorka opisuje fakty bez natrętnej interpretacji, tę bowiem pozostawia czytelnikom. Jeśli zaś chodzi o same objawienia, jestem do nich bardziej sceptyczna, niż przed lekturą tej książki.

Doceniam za zebrany materiał i brak oceny postaw opisywanych postaci. Autorka opisuje fakty bez natrętnej interpretacji, tę bowiem pozostawia czytelnikom. Jeśli zaś chodzi o same objawienia, jestem do nich bardziej sceptyczna, niż przed lekturą tej książki.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

117 użytkowników ma tytuł Mistyczki. Historie kobiet wybranych na półkach głównych
  • 67
  • 50
19 użytkowników ma tytuł Mistyczki. Historie kobiet wybranych na półkach dodatkowych
  • 8
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Ewa K. Czaczkowska
Ewa K. Czaczkowska
Dr historii, dziennikar­ka, pisarka. Przez ponad 20 lat pracowała w dzien­niku „Rzeczpospolita”. Obecnie adiunkt w Instytu­cie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa na UKSW w Warszawie. Jest członkiem zespołu redakcyjnego dzienników prymasa Stefana Wyszyńskiego Pro memoria; uczestniczyła w opracowaniu positio w procesie beatyfikacyjnym prymasa Wyszyńskiego. Prowadzi Fundację Areopag XXI, która jest organi­zatorem Festiwalu Filmów Dokumentalnych „Kino z duszą”. Jest autorką książek: Kościół XX wieku, Ksiądz Jerzy Popiełuszko (wspólnie z Tomaszem Wiścickim), Kar­dynał Wyszyński, Cuda świętej Faustyny, Papież, któ­ry uwierzył. Jak Karol Wojtyła przekonał Kościół do kultu Bożego Miłosierdzia, Ksiądz Jerzy Popiełuszko. Wiara, nadzieja, miłość. Biografia błogosławionego (wspólnie z Tomaszem Wiścickim), Bajki mariackie, Mistyczki. Historie kobiet wybranych. Jej książki prze­tłumaczono na 11 języków obcych. Laureatka Nagrody Dziennikarskiej „Ślad” im. bp. Jana Chrapka, zdobywczyni czterech Feniksów – na­gród Stowarzyszenia Wydawców Katolickich.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo Mirosław Wlekły
Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo
Mirosław Wlekły
Książka "Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo" ma charakter reportażu biograficznego. Przybliża czytelnikowi postać młodego walijskiego dziennikarza, będącego, przez kilka lat, zaufanym sekretarzem znanego brytyjskiego liberała i opiniotwórczego polityka Lloyda George'a. Gareth Jones to jednoznacznie pozytywny bohater, ale jego charakter jest złożony. Był człowiekiem dobrze wykształconym, obdarzonym wyjatkowo przenikliwym zmysłem politycznym i wyróżniającym się bezkompromisowym dążeniem do ukazywania prawdy, a jednocześnie osobą naiwną w ocenie intencji bliźnich. Wszystkie te cechy sprawiły, że życie Walijczyka trwało bardzo krótko i zakończyło się tragicznie. Gareth Jones znał rosyjski, niemiecki, francuski, był bardzo dobrze zorientowanym i docenianym, młodym dziennikarzem, który rozumiał współczesność i świetnie rozszyfrowywał polityczne mechanizmy. W propagandowej grze Hitlera i Stalina z Zachodem widział niepokojące rysy, coś, czego inni nie dostrzegali bądź dostrzegali, ale z rozmysłem to ignorowali. Jones nie uznawał dziennikarstwa, które rezygnuje z rzetelności i traktuje fakty w sposób dość swobodny, raczej starając się odpowiedzieć na określone zamówienie polityczne bądź ideowe. Uważał, że podstawowym obowiązkiem dziennikarza jest dogłębne poznanie faktów i ujawnianie prawdy. W tamtych burzliwych czasach okazało się to jednak bardzo trudne – nikt nie chciał słuchać prawdy o tym, co na własne oczy zobaczył Walijczyk na terroryzowanej przez bolszewików ukraińskiej prowincji w 1933 r. Wykorzystując oficjalną zgodę Rosjan na odwiedzenie fabryki traktorów, młodzieniec nielegalnie opuścił pociąg, którym podróżował i pieszo przemierzył kilka ukraińskich wsi, w których szerzyła się śmierć na skutek niewyobrażalnej klęski głodu sztucznie wywołanej przez bolszewików na rozkaz Stalina. Ta podróż oczywiście nie mogła zostać niezauważona przez Rosjan. Młody dziennikarz otrzymał ostatecznie eskortę mundurowego i trafił na czarną listę NKWD. Gdyby Gareth Jones nie był postrzegany przez Rosjan jako zaufany współpracownik Lloyda George'a, z tej podróży zapewne nigdy by nie wrócił. Ale chociaż wrócił cały i zdrowy w zachodnim świecie uznano, że złamał niepisane zasady dyplomacji i naraził na szwank wiarygodność prominentnych polityków (m.in. Lloyda George'a), którym zależało na utrzymaniu dobrych relacji z ZSRR. Po opublikowaniu pierwszych artykułów o Hołodomorze młody Walijczyk był publicznie ignorowany, ośmieszany, deprecjonowany i szantażowany, a decyzja o publikacji kolejnych artykułów o tym, co zobaczył podczas Wielkiego Głodu, została odrzucona przez cały brytyjski establishment. Życie Garetha Jonesa miało tragiczny finał. Pomimo tego, że ostatni akt tej tragedii nie rozegrał się na terytorium ZSRR, istnieją poszlaki, wskazujące na to, że zamieszane było w nią NKWD. Wtedy jednak zachodni świat nie znał prawdziwego oblicza tych służb i także wcale nie zmartwił się śmiercią niesfornego dziennikarza. Książka zawiera dużo dobrze udokumentowanych informacji historycznych na temat wydarzeń politycznych mających miejsce w Europie i na świecie w latach 1930 - 1935. Autor zachował idealny balans pomiędzy prezentacją biografii swojego bohatera a ukazywaniem faktów historycznych. Nie zapomniał także o ukazaniu wątku polskiego, trudnych relacji polsko - niemieckich, polsko - rosyjskich, nieprzyjaznego stosunku brytyjskich polityków do Piłsudskiego po 1926 r. oraz nieskrywanej na Zachodzie niechęci do rządów sanacyjnych w II Rzeczpospolitej. Interesujące są również wątki związane z żyjącymi wówczas znanymi pisarzami takimi jak George Orwell i Bernard Shaw. Reportaż został oparty na publikacjach historycznych, dokumentach archiwalnych oraz na materiale reporterskim zgromadzonym przez samego autora. Mirosław Wlekły postanowił bowiem przemierzyć trasę, którą przez ukraińskie wsie w okresie Wielkiego Głodu wędrował Gareth Jones. Reporter przejrzał tamtejsze archiwa i rozmawiał z miejscowymi. Czas tej podróży nie sprzyjał jednak zbieraniu danych, bowiem na Ukrainie w 2018 r. nie było spokojnie. W książce mocno zaakcentowany został fakt, że w wyniku celowej zmowy nikt na Zachodzie nie uwierzył Jonesowi, pamięć o nim została wymazana z historii na wiele lat, także w rodzinnym mieście. Jedynym miejscem na świecie, gdzie przetrwała była Ukraina. Publikacja bez znieczulenia ukazuje, że zamykanie ust dziennikarzom, korupcja w mediach, tchórzostwo przywódców politycznych, obojętność społeczeństw i zbiorowe przymykanie oczu na zuchwałe poczynania dyktatorów wcześniej czy później doprowadzają do historycznych katastrof. W czasach, gdy żył tytułowy bohater następstwem takiej zbiorowej ignorancji było umocnienie się dwóch zbrodniczych totalitaryzmów, Hołodomor, Wielkie Czystki i zbrodnie stalinowskie, powstanie gułagów, wybuch II wojny światowej, funkcjonowanie obozów zagłady oraz Holokaust. Książka posiada wykaz bibliograficzny, indeks nazwisk oraz kalendarium życia głównego bohatera. Czyta się ją bardzo dobrze i zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Interesującym uzupełnieniem treści są archiwalne ilustracje. Również wersję audio słucha się doskonale dzięki świetnej interpretacji Pana Grzesława Krzyżanowskiego. Polecam lekturę tej publikacji. 🔰"Irlandzki pisarz George Bernard Shaw, piewca Lenina i Hitlera. Pierwszy jest wg. niego "naprawdę interesującym mężem stanu" a drugi "bardzo niezwykłym i zdolnym człowiekiem". Shaw zachwala też reformy Stalina." David Lloyd George 🔰"zaczyna zachwalać Stalina: -(...) to prawdziwy mężczyzna. Chylę czoło przed Stalinem i Mussolinim." 🇵🇱 "Gareth Jones w liście do rodziców z 5.08.1930 wspomina plany wybudowania w Polsce najlepszego lotniska na świece, które pomieściłby 40 samolotów wojskowych. Musi mieć na myśli Warszawskie Okęcie, które w założeniu miało być wyłącznie lotniskiem wojskowym. Dodaje: " wszędzie są tu żołnierze, a jednocześnie Polska jest beznadziejnie biedna". ☃️ Wyzwanie czytelnicze na styczeń 2026r. Przeczytam książkę z imieniem w tytule. (6)
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na 10 2 miesiące temu
Wenanty Katarzyniec Polski Szarbel Tomasz P. Terlikowski
Wenanty Katarzyniec Polski Szarbel
Tomasz P. Terlikowski
Ebook w abonamencie legimi. Na tę nieznaną mi postać franciszkanina, mającego tytuł sługi bożego, trafiłam poprzez zachęcającą recenzję znajomej z lc Agnieszki Żelaznej. Polski Szarbel, rozwiązujący nasze codzienne problemy – jakże potrzebowalabym pomocy kogoś takiego, bo problemów mi ostatnio nie brakuje – pomyślałam sobie😊. Spodziewałam się po autorze bardziej wciągającego stylu, ale niestety – tej pozycji nie czyta się lekko, zwłaszcza na początku, bo Terlikowski bardzo szczegółowo przedstawia życie i pracę Wenantego Katarzyńca. Warto jednak doczytać do końca, bo im dalej, tym ciekawiej. Przypisy są obszerne, czasem z dokładnymi objaśnieniami, a bibliografia- imponująca. Widać, że autor nie szczędził czasu i wysiłku, żeby spłacić w tej formie dług u Wenantego za spełnienie prośby pisarza. O innych spełnionych prośbach jest w tej książce niewiele, ale kiedy weszłam na stronę internetową Wenantego, to znalazłam tam mnóstwo literatury na ten temat i innych materiałów. Są nawet apki w różnych językach z jego modlitwami. Wenanty był osobą bardzo pracowitą, niesamowicie pobożną (święty już za życia w oczach współczesnych), jako introwertyk musiał się przemóc, opiekując się klerykami. Podobało mi się, że bardziej niż wywody teologiczne lubił przytaczać słuchaczom konkretne opisy cudów. Zastanawiam się, czy przesadnym umartwianiem (siedzenie godzinami w zimnym konfesjonale, niedbanie o posiłki i ciepłą odzież) nie łamał 5-go przykazania „nie zabijaj”, czyli nie zabijaj i samego siebie przez brak dbałości o ciało, ale niech to Bóg rozstrzygnie. A skoro spełnia prośby składane za pośrednictwem Wenantego, to chyba to Bogu nie przeszkadzało? 😉. Polecam tę pozycje i osobę Wenantego, bo to postać ciekawa - sam nie miał lekko w życiu, a dowodów na to, że pomaga, jest sporo. Warto się nim zainteresować. Polecam też recenzję Agnieszki Żelaznej.
kuzo - awatar kuzo
ocenił na 7 2 lata temu
Mądrość człowieka gór Józef Tischner
Mądrość człowieka gór
Józef Tischner
Pod spojrzeniem ks. Tischnera Prawie rok temu uczestniczyłam w spotkaniu-wykładzie poświęconym osobie ks. prof. Józefa Tischnera, a wygłoszonym przez Wojciecha Bonowicza. Nosił on znaczący tytuł: „Mądrość, która daje nadzieję”. Spotkanie opisałam na swoim blogu: https://www.facebook.com/notes/o-literaturze-otwarcie/odpowied%C5%BA-na-g%C5%82%C3%B3d-polak%C3%B3w/234718427337927/ Wspominam o nim teraz, bo jestem po lekturze książki „Mądrość człowieka gór” (Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2019), która jest dla mnie jak przedłużenie, rozwinięcie tamtego wykładu. Składa się z 25 tekstów, w większości homilii ks. Tischnera. Jak pisze Autor ich wyboru i opracowania - Wojciech Bonowicz – „potraktować można [je] jako swoistą s u m m ę p o d h a la ń s k ą” [Tischnera]. W przeciwieństwie do wielu publikacji poświęconych ks. Tischnerowi, które wydał ZNAK w ostatnich latach, nie są to teksty nieznane. Jak podaje wydawca w nocie końcowej: „Zebrane w niniejszym tomie teksty w większości miały swoje pierwodruki, ale na ogół w publikacjach dziś już trudno dostępnych”. Trudny dostęp wydaje się być wystarczającym powodem do powołania tej książki. Ale po jej lekturze widzę inny równie ważny powód - aktualność podejmowanych w tych tekstach problemów. Należą do nich m.in.: kwestia rozumienia kategorii narodu i nacjonalizmu, pytania o wartość, znaczenie kultury (w tym kultury ludowej) oraz zawsze aktualne pytania dotyczące kondycji ludzkiej (jej zalet, godności i słabości). Wiem, że określenie „zbiór kazań” może działać odstręczająco, szczególnie na tych, którzy nie poznali kaznodziei z prawdziwego zdarzenia. Napisanie i wygłoszenie wartościowego kazania jest trudną sztuką, zbyt często bagatelizowaną przez samych kaznodziejów, jak stwierdził autorytet w tej dziedzinie - ks. Adam Boniecki - podczas jednego ze spotkań też opisanych na moim blogu: https://www.facebook.com/notes/o-literaturze-otwarcie/g%C5%82os-w-sprawie-j%C4%99zyka/269838280492608/ Ale wierzę, że dla tych, którzy mają otwarte głowy i chcą zgłębiać tajniki – nie tylko wiary i kultury, o których najwięcej wspomina się w tej książce – ale również tajniki pisania, przemówień, lektura „Mądrości człowieka gór” może być bardzo pouczającą lekcją. Bez wątpienia ks. Tischner był mistrzem budowania interakcji z słuchaczami, dlatego warto uczyć się od najlepszych. Jednak tych, którzy nie czują potrzeby głoszenia żadnych mów przed nikim, zapewniam, że znajdą w tych tekstach bogactwo myśli, z którego będą mogli skorzystać tylko na własny prywatny użytek. Co istotne, bogactwo podane w formie bardzo przystępnej dla wszystkich. Nie będę wiele rozprawiała na temat tej książki. Podzielę się tylko tym, co najbardziej mnie w niej ujęło. Zacznę od okładki, na której króluje jeden z symboli Podhala – kwiat dziewięćsiła. Jego też przywołuje ks. Tischner w jednym ze swoich kazań zamieszczonych w książce dla wytłumaczenia sensu piękna, sensu „niepożytecznej” sztuki. Zanim jednak rozwinę ten – najbardziej intrygujący mnie ze wszystkich poruszanych w książce – temat, wspomnę o pewnym drobiazgu, widniejącym na okładce właśnie, a który – w moim odczuciu – drobiazgiem jednak nie jest. Chodzi o wstawienie przed imieniem Autora skrótu „ks.”. Jest to zabieg wcale nieoczywisty i wielu autorów stanu duchownego rezygnuje z niego wydając swoje książki. Wciąż zadaję sobie pytanie, czy to dobrze, czy źle. Z punktu widzenia krytyka literackiego to jest raczej obojętne. Raczej, bo zależy od krytyka. Jeżeli jest nastawiony wrogo do kleru, to pewnie takie oznaczenie autora działa na niego jak płachta na byka. Jednak z punktu widzenia osoby wierzącej może to stanowić rodzaj świadectwa. Dla mnie osobiście to podkreślenie ważności powołania autora, nierozerwalności stanu duchownego z jego osobą. Dlatego cieszy mnie taka decyzja wydawcy, na którą (przypuszczam) miał wpływ Autor wyboru i opracowania – Wojciech Bonowicz. Podczas wspomnianego wykładu o ks. Tischnerze powiedział rzecz znamienną, że Tischner dla swojego otoczenia – poza różnymi rolami, które pełnił - zawsze pozostał księdzem (co zresztą w środowisku naukowym nie zawsze było obojętne, bywało też dyskredytujące). Zrobię tutaj dygresję, ale wiążącą się z powyższym tematem. Myślę, że mało kto podejmuje ten temat – o roli duchownego we współczesnym świecie. Czy ma być kumplem, czy niedostępnym mentorem? Ś.p. o. Jan Góra opowiadał, że po „zsyłce” do Poznania i powierzeniu mu pieczy nad duszpasterstwem akademickim był przerażony, jak się odnajdzie w tej nowej roli. No i mówiąc najoględniej wybrał drogę „spoufalania się” ze studentami, do czasu aż jedna z tych młodych osób nie powiedziała mu: „Ja potrzebuję ojca, nie kolejnego kumpla”. Myślę, że coś podobnego mogłabym powiedzieć autorom stanu duchownego – potrzebuję Waszego świadectwa, Waszego przyznania się do swojego powołania właśnie na okładkach Waszych książek, dużo mniej potrzebuję kolejnego świeckiego autora. Koniec dygresji. A teraz o samych tekstach ks. Tischnera zawartych w tej książce. Są stosunkowo krótkie, właściwie to zadziwiająco krótkie jak na tak mądrego człowieka, który zapewne mógłby je rozbudować, ale jednak – z jakichś powodów – tego nie zrobił. Ich czytelność świadczy o jego niezwykłej skromności, niepopisywaniu się erudycją dla zaspokojenia swojej próżności, ale o przedkładaniu dobra człowieka, do którego zwracał się w taki sposób, żeby ten był w stanie zrozumieć sens przekazu. Sam Bonowicz w tekście będącym rodzajem posłowia zatytułowanego „Woda ze źródła” też zachwyca się tą skromnością profesora filozofii: „Jest coś niezwykle ujmującego w tym, że w wielu góralskich homiliach ten wybitny kaznodzieja pomniejszał własną rolę, czyniąc siebie jedynie komentatorem cudzych tekstów: opowiadań Tetmajera, wierszy podhalańskich poetek i poetów czy góralskich pieśni.” Kazaniom na potrzeby książki nadano tytuły, co uważam za zabieg bardzo trafiony, właśnie idący w stronę, w którą szedł ks. Tischner w swoich kazaniach, czyli czytelności i przezroczystości. Poza tym całą książkę podzielono na 4 rozdziały zatytułowane porami roku. Nie był to zabieg czysto estetyczny, bo jak tłumaczy w posłowiu Bonowicz: „Czytając podhalańskie teksty Tischnera, warto pamiętać, że zrodziła je kultura ściśle spleciona z naturą – w górach i na terenach podgórskich wyjątkowo piękna, ale też szczególnie wobec człowieka surowa. Tischner nie mówił o tym wiele, niemniej jego podhalańską aktywność wyznaczały kolejne święta i uroczystości, zawsze w jakiś sposób zwieńczające dany okres roku.” Książkę dodatkowo ubogacają piękne fotografie przedstawiające Podhale, które współgrają z kolejnymi rozdziałami. Zresztą w tej książce wszystko od początku do końca współgra ze sobą. I nawet jeśli w jakimś momencie czytelnik nie może zgodzić się z wygłoszoną przez księdza profesora prawdą (mnie zraziło tylko jedno stwierdzenie o tym, że w procesie budowania domu mężczyzna jest „od mądrości”, a kobieta od miłości), to jednak nie czuje się przez niego zdominowanym, umniejszonym, czy oskarżonym. A to są główne grzechy kaznodziejów (bywają i pisarzy). Tak jak już wcześniej wspomniałam, najbardziej ujęły mnie fragmenty dotyczące rozumienia kultury i sztuki, wyłuszczające wartość, znaczenie piękna dla rozwoju (duszy) człowieka. Przywołam kilka z nich: O KULTURZE „Kultura ludzi gór. Co to jest ta kultura? To jest prawda. Prawda o górach, prawda o lasach, to jest prawda o potokach – i to jest prawda o ludziach. (…) Trzeba nam tę kulturę uszanować. Trzeba przed tą kulturą kolano zgiąć i trzeba ją pielęgnować. Ojcowski obyczaj, ojcowską pieśń, ojcowski ubiór, ojcowską prawdę. Bo jest w tym wszystkim p r a w d a. I jakby człek tę prawdę stracił, to jakbyś człeku duszę stracił. Bo jak człek nie wie, kim jest, to tak, jakby siebie stracił. Przypatrz się czasem na pijanego, co przy drodze leży. W czym jego bieda? Siebie stracił, nie wie, kim jest. Tak samo i z nami. Trzeba nam tej prawdy strzec, tej prawdy bronić, tę prawdę szanować.” (z rozdz. „Boski młyn”) O ARTYSTACH i PIĘKNIE „Dzieło artysty jest jakby znakiem przy drodze, drogowskazem do miasta prowadzącym. Kto znalazł się w mieście [w Królestwie Bożym], ten nie potrzebuje drogowskazu. Drogowskazu potrzebują ci, co błądzą. (…) Sabała był jakby tym mostem, po którym ludzie dochodzili prawdy gór. Są ludzie, co mają oczy ku widzeniu, a nie widzą, i mają uszy ku słyszeniu, a nie słyszą. Ludziom takim trzeba otworzyć oczy, otworzyć uszy. I to jest właśnie zadanie artysty: otwierać oczy i uszy! Artysta dokonuje jakby drugiego stworzenia świata. Bóg stworzył świat dla siebie, a artysta stwarza świat dla ludzi, dla nas. Artysta pokazuje prawdę świata, bez artysty ludzie chodziliby po świecie jak we śnie. Głodni – nic, tylko by chleba szukali. Spragnieni – wypatrywaliby wody. Zmęczeni - czekaliby, kiedy usną, kiedy odpoczną. I zawsze byliby tam, gdzie nie trzeba. Artysta każe ludziom przystanąć, zadziwić się światu, zadumać, zachwycić, zapłakać nad cudzym nieszczęściem, uradować się cudzym szczęściem – myśleć nie tylko o sobie. (…) Artyści (…) to także wielcy czciciele piękna. Jeśli mówią o prawdzie, to zawsze w osnowie piękna. Artyści żyją przez piękno i umierają przez piękno. Z piękna bierze się siła tych znaków, które stawiają artyści. A czymże jest piękno? Na to pytanie nikt jeszcze nie odpowiedział. Ale wiadomo jedno: ono jest jak światło, które do nas przychodzi z drugiej strony świata. (…) piękno jest wolne. (…) nie przywiązane do niczego, jest wiekuiste. I dlatego, kiedy człowiek pięknem się nakarmi, to mu skrzydła do duszy przyrastają. I czuje w duszy swojej wolność. Znaki, które buduje artysta, prowadzą na drugą stronę świata: tam, gdzie wszystko jest wolne.” (z rozdz. „Drogowskazy”) O FOTOGRAFIACH i ŚWIĄTKACH - tekst pochodzi ze wstępu do albumu fotografii Stanisława Gadomskiego, przedstawiających kapliczki, krzyże i figury przydrożne Podbeskidzia i Podtatrza „Zdjęcia uczą nas, jak mieć <oczy ku widzeniu i uszy ku słyszeniu>. (…) oto o kilka kroków od nieszczęsnej cywilizacji nasza ziemia ukazuje nam zupełnie inną twarz – twarz przydrożnego Świątka. (…) Prawdę określa Świątek. Kiedy patrzy, to jakby ta ziemia patrzyła na ciebie. Kiedyś Søren Kierkegaard napisał: <Widzi się tyle, na ile jest się widzianym>. Zazwyczaj nie pozwalamy na siebie patrzeć, nie pozwalamy się widzieć. Gdy czujemy, że ktoś na nas patrzy, natychmiast nakładamy zasłonę lub maskę. (…) Ze Świątkami Stanisława Gadomskiego jest inaczej. To one na nas patrzą. Zanim założymy maskę, już jesteśmy zauważeni i odkryci. Spojrzenia Świątków obnażają nas. Wydobywają z nas nieoczekiwane uczucia, nastroje, myśli. Kto się spieszy, pyta, gdzie się spieszy i po co. Kto się gniewa, staje naprzeciw swego gniewu i pyta: po co? Kto nie wierzy, zaczyna szeptać <Ojcze nasz… > . Kto wierzy, ten odkrywa, jak wielką niewiarą jest jego wiara. Pod spojrzeniem Świątka człowiek czuje się jak ziarno, które musi obumrzeć, by wydać jaki taki owoc.” (z rozdz. „Oczy ku widzeniu”) Po lekturze „Mądrości człowieka gór” chciałoby się sparafrazować ostatnie cytowane zdanie - pod spojrzeniem ks. Tischnera człowiek czuje się jak ziarno, które musi obumrzeć, by wydać jaki taki owoc. Polecam Wam tę książkę gorąco. Agnieszka Sroczyńska
Agnieszka Kostuch - awatar Agnieszka Kostuch
ocenił na 9 6 lat temu

Cytaty z książki Mistyczki. Historie kobiet wybranych

Więcej
Ewa K. Czaczkowska Mistyczki. Historie kobiet wybranych Zobacz więcej
Ewa K. Czaczkowska Mistyczki. Historie kobiet wybranych Zobacz więcej
Więcej