rozwiń zwiń

Madame Deloblat

Okładka książki Madame Deloblat
Thierry Laget Wydawnictwo: Muza literatura piękna
128 str. 2 godz. 8 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Madame Deloblat
Data wydania:
2008-01-23
Data 1. wyd. pol.:
2008-01-23
Liczba stron:
128
Czas czytania
2 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7495-367-2
Tłumacz:
Grażyna Majcher
Średnia ocen

                4,6 4,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Madame Deloblat w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Madame Deloblat

Średnia ocen
4,6 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1955
1342

Na półkach: , ,

"Madame Deloblat" opisana jako skrzyżowanie "Pani Bovary" z serialem "Gotowe na wszystko". I coś w tym jest.
Ma bardzo słabe oceny na portalu, a mi na odmianę niezmiernie się podobała.
Może dlatego, że to podobna sytuacja do "Pani Bovary", która należy do moich ulubionych lektur, a wielu czytelników odrzuca.
Zresztą mam wrażenie, że mam słabość do francuskich pisarzy.
Wielu z nich pisze pięknym językiem, szczególnie tych nieraz mniej znanych.
Thierry Laget jest jednym z nich i bardzo żałuję, że inne jego pozycje nie zostały przetłumaczone.

To język jest właśnie największym atutem tej książki.
Nie objętość, bo ta jest niewielka.
Nie akcja, bo nie ma nic szczególnego w kobiecie, która nie pracuje, nie czyta nic poza plotkarskimi czasopismami, niewiele myśli, jest nieciekawa, bo nie ma osobowości. Właściwie może leżeć i pachnieć, wydawać pieniądze dobrze zarabiającego męża, pięknie wyglądać i niewiele ponad to.
Czegoś jej jednak brakuje i usiłuje wkręcić się w towarzystwo oraz zaangażować społecznie. Chce się poczuć aprobowana przez społeczność, chociaż właściwie nimi pogardza, ale czuje że za bardzo odstaje.

Język przykuł moją uwagę i pozwolił się rozsmakować w nim. Dobry zarówno w opisach stanów psychologicznych głównej bohaterki, okoliczności krajobrazu, a już zapis odczuć podczas koncertu wiolonczeli to dla mnie majstersztyk.

Nie polecam jednak każdemu, raczej tylko tym, którzy są wrażliwi na piękno języka i są w stanie polubić książkę tylko dla tego jednego waloru.

"Madame Deloblat" opisana jako skrzyżowanie "Pani Bovary" z serialem "Gotowe na wszystko". I coś w tym jest.
Ma bardzo słabe oceny na portalu, a mi na odmianę niezmiernie się podobała.
Może dlatego, że to podobna sytuacja do "Pani Bovary", która należy do moich ulubionych lektur, a wielu czytelników odrzuca.
Zresztą mam wrażenie, że mam słabość do francuskich pisarzy....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

53 użytkowników ma tytuł Madame Deloblat na półkach głównych
  • 35
  • 18
45 użytkowników ma tytuł Madame Deloblat na półkach dodatkowych
  • 35
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Morfina Melisa Kuźniar
Morfina
Melisa Kuźniar
Szczupła książeczka, licząca sobie siedemdziesiąt stron to debiut literacki Melisy Kuźniar. Jest monologiem, płynącym z nastoletniej duszy żyjącej emocjami. Jest ich tak wiele, że przypominały mi one balon napełniony wodą, z małym ujściem i emocjami wydobywającymi się pod ogromnym ciśnieniem. Być może dobrze, że jest ona tak krótka, bowiem emocjonalność w tej książce jest tak bardzo wyraziście zarysowana, że większa ilość stron mogłaby się okazać męcząca. Prawdziwe potoki mocnych, ciężkich słów i stwierdzeń. Autorka używa współczesnego, potocznego języka, który jest przeplatany różnego rodzaju nawiązaniami literackimi. Jestem zdziwiona faktem, że udało mi się te książkę przeczytać, bo bardzo stronię od książek pisanych w takim stylu. Jednak dobrnęłam do końca i doszłam do wniosku, że efekt takiej stylizacji był zastosowany z jakiegoś konkretnego powodu. Wydaje mi się, że udanie, chociaż nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że nie jest to książka dla wszystkich. Mam ogromne problemy z ocenieniem tej książki, bo nie mogę o niej powiedzieć "lubię ją". Doceniam, może nawet po części rozumiem, ale niewątpliwie jest to bardzo mocny obraz tego, co dzieje się w ludzkiej głowie. Bardzo oryginalny, wręcz egzotyczny przykład twórczości młodej osoby. "Morfina" intryguje i ciekawi, pozostaje tylko czekać, jak literackie losy autorki potoczą się dalej. [Recenzja pochodzi z bloga http://www.moje-wysypisko.blogspot.com]
Dominika Pawelec - awatar Dominika Pawelec
ocenił na 6 14 lat temu
Alfabet snów Susan Fletcher
Alfabet snów
Susan Fletcher
Okładka: 7/10 Treść: 7,25/10 Ta książka miała coś w sobie. Historia niby nie skomplikowana, zakończenie niby (jako-tako) do przewidzenia, a mimo to mnie wciągnęła. Może to przez ten styl i opisy, przenoszące w dalekowschodnie i pradawne krainy? Nie wiem. Ale od początku ;) Pomysł na opowiedzenie historii Trzech Króli na nowo, z nieznanej zupełnie perspektywy – ciekawy. Co ważne, nie było zbyt biblijnie, a historia ta stanowi raczej tło (choć ważne) dla przedstawienia losów dwójki głównych bohaterów, którymi są Babak – chłopiec, który odkrywa w sobie w sobie zdolność do śnienia proroczych snów oraz jego siostra Mitra, która by zapewnić opiekę bratu przez większość czasu musi podawać się za chłopca. Niegdyś dziedzice bogatego rodu, teraz bezdomni żebracy, którzy za wszelką cenę chcą odszukać krewnych i odzyskać dawny status społeczny. By zdobyć niezbędne pieniądze na podróż, Mitra decyduje się wykorzystać dar brata, pozwalając mu śnić dla obcych ludzi. Ujawnienie tej zdolności Babaka szybko przynosi jednak niebezpieczeństwo. Ostatecznie oboje trafiają do niewoli u bogatego Maga, Melchiora, który pragnie wykorzystać dar chłopca do własnych celów. Wraz z nim zmuszeni są wyruszyć w długą podróż… Książkę czyta się jak ciekawą przygotówkę, ma jednak wciągający i nieco magiczny klimat dalekowschodnich krain. Warto moim zdaniem wczytać się szczególnie w zamieszczoną przez autorkę na końcu notę dotyczącą poruszanych tematów, faktów historycznych oraz miejsc akcji. Jej wkład pracy i zaangażowanie w stworzenie książki jest naprawdę ogromne, nie jest to jedynie czysta fantastyka i bajanie napisane „od czapy”, co warto docenić. Były oczywiście drobne minusy. Osobiście poirytowały mnie nagle pojawiające się rozterki miłosne głównej bohaterki. Autorka książki, chcąc ukazać dorastanie Mitry, zagalopowała się nieco w fundowaniu bohaterce istnej burzy hormonalnej, która sprawia, że dziewczyna zakochawszy się w jednym, nagle (z zupełnie niewiadomych powodów) zaczyna marzyć o drugim. Wątek ten pozbawiony był sensu, ale powiedzmy, że mogę go wybaczyć, tym bardziej, że nie był ani zbyt rozwinięty ani zbyt długi. Myślę też, że niektórzy mogą uznać tę książkę za nieco nudną (tak jak wspomniałam, fabuła nie jest zbyt skomplikowana, a akcja nie toczy się raczej w jakimś szaleńczym tempie), ale mnie to nie przeszkadzało. Podobało mi się i polecam :)
Embodiment_of_Evil - awatar Embodiment_of_Evil
ocenił na 7 8 lat temu
Dłoń Michał Dąbrowski
Dłoń
Michał Dąbrowski
Niepełnosprawność widziana "oczyma" brakującej części ciała, hardcorowa i mocna rzecz, trzeba przyznać. Książka ważna, zwięzła i na temat, nie rozczulającą się nad podjętym zagadnieniem. Jestem mamą niepełnosprawnego ruchowo chłopaka, właściwie już mężczyzny(23lata), więc mogę powiedzieć, że na własnej skórze odczułam czym jest w życiu człowieka posiadanie pewnego rodzaju defektu. Jako osoba w pełni zdrowa muszę też zwrócić się do osób niesprawnych, my zdrowi na prawdę czasem nie wiemy jak Was traktować, czy zauważać Waszą wadę, czy udawać, że jej nie ma. To nie jest takie proste. Nikt nie przygotowuje dziecka, czy młodego człowieka na możliwość spotkania, czy przebywania z osobą niepełnosprawną. ZADANIE DOMOWE DLA RODZICÓW I NAUCZYCIELI! Mój syn miał to szczęście, że bardzo szybko trafił do środowiska, które nie widziało nic dziwnego w jego problemach zdrowotnych, gdyż znajdowały się tam m.in. dziecko z zespołem downa, niedosłyszące dzieci z aparatem słuchowym, o które też dopytywał mój syn, czy inne przypadki dzieci z różnymi wadami. To nie jest tak, że osoba niepełnosprawna nie widzi problemu u innych i sama nie jest ich ciekawa. Nie tylko my zdrowi mamy z tym problem. Kiedy byłam dzieckiem, czy nastolatką, powiem wprost "takie" dzieci się chowało po kątach, niestety, ale taka była rzeczywistość. Dzisiaj, sama to widzę, że po pierwsze chorych dzieci rodzi się coraz więcej, po drugie rodzice nie boją się wychodzić z nimi na zewnątrz, po trzecie jest już większa świadomość wśród ludzi, chociaż nadal zdarzają się litościwe spojrzenia, czy ciekawskie pytania. Uważam, że nie zawsze trzeba się oburzać, osoba zdrowa nie zawsze wie jak się zachować, po prostu. Na swoim przykładzie, mogę powiedzieć, to co już poruszałam w jednej z moich opinii, że kiedy moi znajomi dowiedzieli się, że urodziłam dziecko po 5 miesiącach ciąży, woleli zerwać kontakt ze strachu (tak myślę) niż zareagować, w jakikolwiek sposób. Dzisiaj z perspektywy czasu, jest mi to już obojętne, ale wtedy bardzo bolało. Wiem, co przechodził mój syn w przedszkolu czy szkole, ale nie będę o tym opowiadać, bo to zbyt nieprzyjemne wspomnienia. Chodzi mi o uświadomienie pewnych kwestii. Pierwsza, to to żeby niepełnosprawni byli wyrozumiali w stosunku do nas, że czasami możemy być po prostu zwyczajnie zagubieni, a druga to o zrozumienie dla osób z dysfunkcjami, że oni chcą być traktowani po prostu normalnie(tylko co to znaczy?). Mam świadomość, że nie jest to takie proste. Nic nie poradzę, że osoba bez ręki, czy na wózku inwalidzkim przyciąga mój wzrok, sorry. Tak, jak dziewczyna z różowym irokezem na głowie, czy wykolczykowany chłopak. Wiem, może głupie porównanie, ale jak inaczej przedstawić, to co się widzi czy czuje na widok odmienności. Książkę gorąco polecam, szczególnie ze względu na poglądy dłoni.
kasiaman55 - awatar kasiaman55
ocenił na 7 5 lat temu
Idioci. Pięć bajek Jakob Arjouni
Idioci. Pięć bajek
Jakob Arjouni
Przyznam, że podeszłam do tej lektury z niemałą rezerwą. No dobrze, skusił mnie jej jakże subtelny tytuł, ale co dalej? Nie znałam ani autora, ani kontekstu... Idioci idiotami, ale ja i tak byłam przekonana, że mam do czynienia z lekką, niewymagającą ode mnie większej uwagi książeczką. I co? I pomyliłam się... Na szczęście... Bo Idioci to znakomicie błyskotliwe opowiadania, które demaskują ludzką bezmyślność i pozostawiają czytelnika w poczuciu lekkiego zakłopotania. A o to przecież chodzi. Ale do rzeczy... Max to pracownik agencji reklamowej, który marzy o tym, aby jego szef, przyjaciel i wspólnik zarazem zrozumiał wreszcie, jak wielkim jest idiotą. Paul, świetnie zapowiadający się niegdyś adept reżyserii, pragnie, aby opuścił go strach przed niepowodzeniem. Nadopiekuńcza pani Radek pragnie, żeby jej syn zrozumiał wreszcie, kim jest dla niego własna matka. Dla podstarzałego pisarza, Petera Ohio, marzeniem jest znaleźć właściwy język i perspektywę do opisania sceny, z którą zmaga się już dłuższy czas. Dziennikarz Manuel chce być doceniony. Pięć historii, pięcioro różnych ludzi... Niby nic w tym dziwnego, a jednak... Co więc ich łączy? Łączy ich postać wróżki, a raczej pięciu wróżek, które pojawiają się w najmniej oczekiwanym momencie i jak gdyby nigdy nic obwieszczają bohaterom, że ci mają jedno życzenie. Co wybiorą, kiedy wróżka oznajmi, że najbardziej pożądane życzenia: nieśmiertelność, zdrowie, pieniądze i miłość nie wchodzą w rachubę? Czy niespełnieni na różnych polach będą potrafili sprecyzować swoje marzenia? Czy będą w stanie zmierzyć się z konsekwencjami swoich wyborów? Arjouni zaskakuje nas wprowadzeniem formuły bajki, a jego historie są tak błyskotliwe i na wskroś prawdziwe, że nie możemy przejść obok nich obojętnie. Co z tego, że każde z życzeń spełnia się? Co z tego, że każdy z bohaterów powinien być szczęśliwym z tego powodu? Dla nas czytelników przesłanie i tak jest jasne - nie potrafimy żyć, cieszyć się, doceniać, precyzować swoich myśli. Rozgoryczeni niespełnionymi ambicjami i pragnieniami, podążamy za rozgłosem i spłycamy nasze życie. Jakie powinny być nasze wybory? Tego Arjouni już nam nie pokazuje, ale prawdą jest, że w wyrafinowany sposób przemyca w swojej książce przesłanie moralne. Chyba jest więc oczywistym, że poleciłabym tę książkę bez zawahania, bo to naprawdę spora dawka gorzkiej prawdy, okraszona słodko-kwaśną nutą dowcipu i ironii. Trzeba ją tylko przetrawić.
Literatka - awatar Literatka
oceniła na 7 14 lat temu
Zaginiona róża Serdar Özkan
Zaginiona róża
Serdar Özkan
Odnoszę wrażenie, iż napisanie czegokolwiek o tejże książce jest niebywale trudne, jako że jest ona bardzo specyficzna. Jej specyficzność nie polega wszakże na swoistym patosie - albo inaczej - cała jej specyficzność polega właśnie na nim. Czytając, czułam jak gdyby autor momentami na siłę chciał zrobić z "Zaginionej Róży" patetyczny traktat filozoficzny, co oczywiście nie jest łatwe, więc finalnie mamy do czynienia z drobnym kiczem . Wstęp urzekł mnie, nie ukrywam; cytaty były bardzo dobrze dobrane, a opis jak i dialog w Efezie niebywale przypadły mi do gustu. Następnie miejsce miała usilna gloryfikacja tekstu, która trwała do mniej więcej połowy powieści i doprawdy była irytująca. Wszystko zmienia się jednak wraz z wyjazdem głównej bohaterki - pojawia się tutaj wątek personifikacji roślin, czym "Zaginiona Róża" odkupiła sobie moje względy, gdyż niezmiernie takowe wątki lubię. Również od tego momentu książka staje się przyjemniejsza do czytania, jest nieco bardziej ciekawa, choć bohaterka czasami denerwuje swoim zachowaniem. Powieść ta jest naprawdę szybką lekturą, spokojnie da się ją przeczytać w dwie noce lub mniej. Posiada ona krótkie rozdziały i nieskomplikowany język, co przyspiesza znacznie sztukę czytania. Czy polecam? Nie nazwałabym tej pozycji obowiązkową do przeczytania, jednakże jako swoisty umilacz czasu, funkcję swą jak najbardziej spełnia.
aleksandrap - awatar aleksandrap
ocenił na 6 5 lat temu

Cytaty z książki Madame Deloblat

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Madame Deloblat