Lun Yu. Rozmowy

Okładka książki Lun Yu. Rozmowy
Konfucjusz (Kong Fuzi) Wydawnictwo: Aletheia religia
290 str. 4 godz. 50 min.
Kategoria:
religia
Format:
papier
Data wydania:
2017-07-01
Data 1. wyd. pol.:
2017-07-01
Data 1. wydania:
2012-01-01
Liczba stron:
290
Czas czytania
4 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365680174
Tłumacz:
Agna Onysymow
Średnia ocen

                5,9 5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Lun Yu. Rozmowy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Lun Yu. Rozmowy

Średnia ocen
5,9 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
73
25

Na półkach:

Mistrz rzekł: „Nie trapię się tym, że ludzie mnie nie znają. Trapi mnie, że to ja nie znam ludzi”.

Mistrz rzekł: „Sięganie do błędnych nauk jedynie szkodzi”.

Mistrz rzekł: „Lud można doprowadzić do tego, by podążał (za prawem), ale nie można sprawić, by je zrozumiał”.

Nie da się pojąć chińskiej mentalności bez rozumienia wkładu, jaki w nią wniósł właśnie Konfucjusz. Potencjalnym czytelnikom tego tomiku zalecałbym najpierw zapoznanie się ze wstępem Richarda Wilhelma
(https://pl.wikipedia.org/wiki/Richard_Wilhelm) znanego niemieckiego sinologia i tłumacza klasycznej literatury chińskiej. Ten wstęp sam w sobie jest istotną wartością dodaną książki i pozwala się zbliżyć do sensu krótkich rozmów mistrza z osobami, które zadają mu pytania. Już sama ta forma pytania i krótkiej odpowiedzi wiele mówi o Chinach i ukazuje, co je różni od świata zachodniego. W naszym świecie nie mamy podobnych mistrzów zamykających sprawę jednym zdaniem, jak cięciem, ale mamy dialog, jako formę kontaktu pytających z odpowiadającymi. Mamy niestety coraz więcej prawa, którego lud nie może zrozumieć, ale właśnie dlatego dowiadujmy się więcej i uczmy z tych fragmentów historii intelektualnej, która przebiegała odmiennie. Mistrz cenił wiedzę.

Mistrz rzekł: „Nie trapię się tym, że ludzie mnie nie znają. Trapi mnie, że to ja nie znam ludzi”.

Mistrz rzekł: „Sięganie do błędnych nauk jedynie szkodzi”.

Mistrz rzekł: „Lud można doprowadzić do tego, by podążał (za prawem), ale nie można sprawić, by je zrozumiał”.

Nie da się pojąć chińskiej mentalności bez rozumienia wkładu, jaki w nią wniósł właśnie Konfucjusz....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

50 użytkowników ma tytuł Lun Yu. Rozmowy na półkach głównych
  • 28
  • 22
17 użytkowników ma tytuł Lun Yu. Rozmowy na półkach dodatkowych
  • 7
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Lun Yu. Rozmowy

Inne książki autora

Okładka książki Konfucjusz i inni myśliciele Wschodu. Złote myśli Konfucjusz (Kong Fuzi), Wu Qi, Sun Bin, Sun-Tzu/Sun-Pin
Ocena 7,1
Konfucjusz i inni myśliciele Wschodu. Złote myśli Konfucjusz (Kong Fuzi), Wu Qi, Sun Bin, Sun-Tzu/Sun-Pin
Okładka książki Złote myśli Konfucjusz (Kong Fuzi), Wu Qi, Sun Bin, Zi Sun
Ocena 6,6
Złote myśli Konfucjusz (Kong Fuzi), Wu Qi, Sun Bin, Zi Sun
Okładka książki Konfucjusz. Analekta Konfucjusz (Kong Fuzi), Katarzyna Pejda
Ocena 8,1
Konfucjusz. Analekta Konfucjusz (Kong Fuzi), Katarzyna Pejda
 Konfucjusz (Kong Fuzi)
Konfucjusz (Kong Fuzi)
Kong Fuzi (czyli Mistrz Kong; urodzony jako Kong Qiu) - chiński filozof. Przyszedł na świat w Państwie Lu, które znajdowało się na terytorium obecnej prowincji Shandong w Chinach. W wieku 3 lat stracił ojca, jego wychowaniem zajmowała się więc matka. Zanim założył szkołę, w której uczono zasad zachowania się pracował jako wypasający owcy i woły, naczelnik spichlerzy oraz nadzorca doglądający zwierzęta przeznaczone na ofiarę religijną. Jako filozof zajmował się głównie życiem codziennym. Wg niego jest 5 tzw. powinności życiowych (五伦 - wulun): powinność syna wobec ojca; powinność poddanego wobec władcy; powinność żony wobec męża; powinność młodszego brata wobec starszego i powinność przyjaciół wobec siebie wzajemnie. Konfucjusz nie pozostawił po sobie pism, a jego nauczanie zebrano w "Dialogach konfucjańskich" (论语 - "Lunyu"). Żona: Qiguan (od 532 p.n.e.), syn Li (ur. 531 p.n.e.).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wprowadzenie do Buddyzmu Zen Daisetz Teitaro Suzuki
Wprowadzenie do Buddyzmu Zen
Daisetz Teitaro Suzuki
Najlepsze wprowadzenie do buddyzmu zen. Zwięzłe, przejrzyste i napisane przez autora zanurzonego w tradycji i duchowości Dalekiego Wschodu. Suzuki wyjaśnia, że zen zaczyna się i kończy na osobiście zdobytym doświadczeniu. Ci, którzy nie mogą oprzeć się na własnym doświadczeniu, niczego nie rozumieją. Ponadto zen z całą mocą i uporem domaga się wewnętrznego duchowego przeżycia. Jedną z metod praktykowania zen są koany, czyli paradoksalne pytania lub opowiastki. Konstrukcja koanu przeczy logice, uderzając w nasze przywiązania i przyzwyczajenia. W ten sposób koan wyzwala człowieka z myślowych schematów, zbijając umysł z kolein, w które sam wszedł. Przykłady klasycznych koanów: 1) Uczeń: Czym jest Budda? Mistrz: Trzy funty lnu. 2) Dwie dłonie i mamy klaśnięcie. Jaki jest dźwięk jednej dłoni? 3) Jak wyglądała Twoja pierwotna twarz, nim narodzili się Twoja matka i Twój ojciec? 4) Jaki jest dźwięk fletu bez otworów? Autor "Wprowadzenia..." uspokaja, że zen mimo całej swej oryginalności nie musi być wcale hermetyczny czy elitarny. „Ci, którzy wiedzą o zen tylko tyle, ile przeczytali we wcześniejszych rozdziałach o jego nielogiczności czy o zen jako afirmacji wyższego rzędu, mogą dojść do wniosku, że jest on niedostępny i bardzo odległy od zwykłego powszedniego życia, że jest bardzo ponętny, lecz i bardzo nieuchwytny. My zaś nie możemy ich winić za to, co myślą. Z tych powodów powinno się przedstawiać zen także od jego łatwej, zrozumiałej i przystępnej strony. Życie jest podstawą wszystkiego, poza nim nie istnieje nic. Z całą naszą filozofią, ze wszystkimi wspaniałymi i wzniosłymi ideami nie możemy uciec od życia, które przeżywamy. Badacze gwiazd nie przestają stąpać po twardej ziemi. Czym jest zatem zen, kiedy staje się przystępny dla każdego? Joshu (Czao-czou) spytał raz nowego mnicha: – Czy byłeś już tu kiedyś? – Tak, panie, byłem – odparł mnich. Na co mistrz rzekł: – Napij się herbaty. Kiedy indziej, gdy przyszedł inny mnich, Joshu zadał mu to samo pytanie: – Czy byłeś tu już kiedyś? Tym razem odpowiedź była odmienna: – Nie byłem tu nigdy, panie. Stary mistrz jednakże rzekł tak jak przedtem: – Napij się herbaty. Inju (mnich zarządzający klasztorem) spytał potem mistrza: – Jakże to, ofiarowujesz tę samą filiżankę herbaty bez względu na to, jaka jest odpowiedź? – O Inju! – zawołał stary mistrz. – Słucham, mistrzu – odparł niezwłocznie mnich. Na co Joshu rzekł: – Napij się herbaty”.
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na 7 1 rok temu
Hinduizm Marta Kudelska
Hinduizm
Marta Kudelska
Kopia postu ze strony nietylkoindie.pl (tam wersja ilustrowana) Ktoś mi zaproponował publiczne przedstawienie hinduizmu, więc w końcu zdecydowałam się na przyjrzenie mu się bliżej. Z każdą przeczytaną książką rosła we mnie pokora i poczucie, że nie jestem gotowa przedstawiać hinduizmu. Przerasta mnie. Rośnie w oczach. Ogromnieje, tworzy labirynt. "Hinduizm" Marty Kudelskiej (indologa i filozofa z Uniwersytetu Jagiellońskiego)to jedna z tych przeczytanych książek.Z ciekawością. Autorka przedstawia w niej hinduizm w następujących rozdziałach: - Podstawowe idee indyjskiego światopoglądu - Kanon wedyjski - punkt odniesienia dla ortodoksji - Rytuał ofiarny - wzorzec i praktyka - Hinduizm jako struktura - Darśany - bramińskie szkoły filozoficzne - Przeobrażenia hinduizmu w okresie eposów - Hinduizm świątynny - Bhakti - Bóg jest miłością - Tantra - radykalna procedura soteriologiczna Książkę wyposażono w bardzo dobry słownik pojęć, krótki spis literatury i kilka zdjęć (z przyjemnością rozpoznałam niedawno widziane świątynie tamilskie w Thiruchirupally i w Maduraju). Książkę rozpoczęto cytatem z Hessego:"Jak indyjscy wieloręcy bogowie mają wiele oblicz i postaci, tak i ta religia ma tysiące twarzy, prymitywnych i wysublimowanych, dziecinnych i męskich, łagodnych i okrutnych". I już od siebie p. Kudelska pisze: "Hinduizm... jest to sposób bycia, funkcjonowania w świecie z... perspektywą istnienia innego, rozumianego jako transcendentny, wymiaru rzeczywistości." I "hinduizm jest w historii myśli filozoficzno-religijnej ewenementem... i całkiem dobrze sobie radzi bez spójnych treści wspólnej doktryny i historycznego założyciela." P. Kudelska porównuje nasze pojęcie religii z jej odpowiednikiem w hinduizmie. Pojęcie "religia" pochodzi od łacińskiego słowa "religare"- "znowu łączyć", a więc "przywracać utracone więzy". W hinduizmie termin religia ma odpowiednik w pojęciu "sanatanadharma". W I rozdziale "PODSTAWOWE POGLĄDY I IDEE WYZNACZAJĄCE SPECYFIKĘ INDYJSKIEGO ŚWIATOPOGLĄDU" mówiąc o hinduskim prawie karmana M. Kudelska pisze, że "intencja jest nawet mocniejsza karmicznie niż zewnętrzne działanie; sama myśl o podjęciu lub zaniechaniu pewnych czynów już wywołuje określone skutki". Wspólne dla różnych hinduizmów jest: "uznawanie wędrówki poprzez kolejne wcielenia - sansary, determinowanie kolejnych wcieleń prawem karmana i przyznawanie, iż obecna kondycja człowieka jest pełna cierpienia (dukha)." Wspólne dla różnych szkół hinduizmu pojęcia to:" samsara, karman, dukha-sukha i moksza" (wyzwolenie z kręgu wcieleń). Wspólne też jest uznanie, że przyczyną pełnej cierpienia wędrówki przez wcielenia jest niewiedza (awidja), nieznajomość prawdziwej natury człowieka i świata. Celem jest wiedza (widja), rozpoznanie prawdziwej istoty życia, które umożliwią mokszę (wyzwolenie z kręgu wcieleń i zjednoczenie z Absolutem). W II rozdziale "KANON WEDYJSKI - PUNKT ODNIESIENIA DLA ORTODOKSJI" mowa o wspólnych z Indusami (Indoeuropejczykami) korzeniach cywilizacyjnych - zapewniają je mówiący sanskrytem Ariowie. Świat według Wed powstał w "wyniku wzajemnego oddziaływania na siebie pierwiastka żeńskiego i męskiego". Specyficzne dla myśli indyjskiej - "powstawanie bóstw poprzez wchłanianie w siebie pomniejszych bóstw." Kudelska pisze, że niezależnie od ilości figurek bóstw na domowym ołtarzu, Hindus pytany o swego Boga odpowie: Bóg jest jeden. "Tylko przejawia się w wielu postaciach, taki jest świat skrywający zawsze swą prawdziwą naturę". (str. 45). Przeczy to naszemu spostrzegania hinduizmu jako politeizmu. Zaczątki hinduskiego monoteizmu można już znaleźć w starożytnych Wedach. Np w dialogu (str. 47): "A którzy z nich to dwaj bogowie? - Pokarm i oddech życiodajny. - Kim jest jeden i pół? - Ten, który wszystko owiewa. O czym mówią: Jeżeli to, co owiewa, jest tym samym, czym jest jedno. - To czemuż ono jest jedno i pół? - Dlatego, iż w nim cały świat wzrasta -... - Który z nich jest jednym bogiem? - Dech życiodajny, on jest brahmanem". Rys każdego bóstwa w hinduizmie przejawia się w kumulowaniu się wielości cech w jedności. W III rozdziale "RYTUAŁ OFIARNY - WZORZEC I PRAKTYKA" mowa o przedstawionym w hymnie "Rygwedy" mitu o pierwotnej ofierze, z której powstał świat. "Purusza jest tym wszystkim, tym co powstało i tym co powstanie, władca nieśmiertelności...Wtedy bogowie rozciągnęli ofiarę, Puruszę biorąc za obiatę, Wiosna była tłuszczem ofiarnym, lato drzewem na opał, jesień ofiarą. Jego złożyli w ofierze ... Puruszę narodzonego na samym początku". Z tej ofiary narodził się świat. Ofiara złożona z siebie samego. "Złożenie Boga samemu sobie w ofierze""Świat, w którym żyjemy nie został stworzony przez Boga stwórcę z niczego, nie ma rozdźwięku pomiędzy naturą boską a ludzką, lecz cała rzeczywistość jest przekształceniem boskiego pierwiastka". "Akt samopoświęcenia i wyłonienia z siebie rzeczywistości jest aktem świadomym, gdyż natura Puruszy jest ...świadomość - czit (cit)." W "Upaniszadach" nawiązano do tej ofiary w słowach: "Z niego bogowie różni powstają, niebianie, ludzie... wdech i wydech, ryż i jęczmień, asceza, wiara, prawda, czystość i prawo". Z absolutu więc wynikają wartości podstawowe, których urzeczywistnienie zapewnia mokszę (wyzwolenie z kręgu wcieleń) - tapas (asceza) - śraddha (wiara, oddanie) - satjam - (prawda) - brahmaczarjam (czystość, nietrwonienie życiowych energii) - widhi (prawo) W "Upaniszadach" "Na początku świat istniał jako atman, jako osoba Purusza, On rozglądając się dookoła, niczego poza sobą nie widział, Najpierw powiedział "Ja jestem"! W ten sposób imię JA powstało" M.K.- "Proces przejawiania się świata wynika z budzącej się u Puruszy chęci poznania i określenia samego siebie ... Akt zaciekawienia... wola pozania samego siebie uruchamia procesy poznawcze, w wyniku których przejawia się świat". Antropomorfizm "Upaniszad": "Pępek wydzielił, z pępka narząd wydalania, a z niego śmierć... Przyprowadził im człowieka i wtedy rzekły: Dobrześ uczynił, człowiek zaprawdę jest dobrze zrobiony - sukrita! - A on zwrócił się do nich w te słowa: Wejdźcie w odpowiednie dla was miejsca. Ogień stając się mową wszedł w usta, Wiatr stając się oddechem wszedł w nozdrza, Słońce stając się wzrokiem weszło w oczy, Kierunki świata stając się słuchem weszły w uszy, Zioła i drzewa stając się włosami weszły w skórę, Księżyc stając się umysłem wszedł w serce, Śmierć stając się wydechem weszła w pępek, Wody stając się nasieniem weszły w narząd rozrodczy" (Aitareja 1.1-2.4) M.K. mówi o obrazie świata, w którym kosmos powstaje na podobieństwo człowieka. A w nim "każda ofiara jest składana również głodowi i pragnieniu". Pierwszy głód był głodem przejawienia się. Zwróćcie uwagę na słowo: sukrita! "Człowiek zostaje stworzony z człowieka i ze względu na człowieka". Twórcza rola ofiary w wedyzmie. Ta rola ofiary różni hinduizm od wyrosłych z niego buddyzmu i dżinizmu. Specyfika myśli indyjskiej są idea wiary w prawo karmana, reinkarnacji (sansary) i wyzwolenia z kręgu wcieleń (mokszy). W rozdziale IV "HINDUIZM JAKO STRUKTURA" M. Kudelska omawia Czaturaśramę - 4 stadia życia człowieka według hinduizmu. - brahmaćarin - etap ucznia poznawania świętych ksiąg hinduizmu - grhastha - etap gospodarza, tego kto zakłada rodzinę, płodzi potomstwo, utrzymuje je. - vanaprastha - etap leśnego pustelnika - sannjasin - etap zerwania więzi społecznych, oddanie się idei dążenia do wyzwolenia z kręgu wcieleń, zjednoczenia z Bogiem Pierwsze trzy etapy uczestniczą w grze społecznej, ostatni jest wyjściem poza nią. W tym też rozdziale omówiono Puruszarthę - cele życia człowieka. - artha - "zabieganie o doczesny wymiar dóbr" - kama - sferę miłości - dharma - podporządkowanie się prawu i wynikającym z niego obowiązkom - moksza - wyzwolenie z kręgu wcieleń, zjednoczenie z Bogiem Trzy pierwsze dotyczą doczesności. Czwarty sfery poza doczesnością. M. K. rozpatruje tu też dylemat: działać, czy nie działać. "Świat powstał z samoofiary Puruszy". Hindus wędruje poprzez wcielenia aż do chwili, gdy odkryje istotę życia i Absolutu, przez co świat przestanie go pociągać. Z czasem ofiarę składaną wcześniej przez kapłanów zaczęto też traktować symbolicznie, już w czasach "Upaniszad" uwewnętrzniono akt ofiarny. W medytacji. Opisanie pięciu rozdziałów zostawiłam sobie na później. Przerwałam opisywanie tej książki. Wokół mnie pojawiły się inne. Może kiedyś doopisuję przeczytane. Może nie. W rozdziale X "KILKA UWAG O WSPÓŁCZESNYM HINDUIZMIE" M. Kudelska opowiada tu o Ramakrysznie, kapłanie bogini Kali, który podział systemu kastowego zastąpił podział na tych, którzy "zdążają do Boga i tych, którzy pogrążają się w empirycznym świecie" i który pytał: "Wiecie, czym jest maja? Miłość do własnego ojca, matki, brata, siostry, żony, dzieci, całej rodziny jest nazywana mają; a współczucie oznacza miłość do wszelkiego stworzenia". Celem jego było "zjednoczenie ludzi na wyższym duchowym poziomie", szukał jak Kabir syntezy islamu i bhakti z hinduizmem, rzekomo był uczniem muzułmańskiego pielgrzyma. "Byt jest jeden i ten sam: tylko nazwy są różne, bo opisują inne aspekty, jak ta sama substancja określana w różnych językach jako woda, jal, water, pani, aqua. Zbiornik może mieć cztery ghaty (nabrzeża ze stopniami do wody). Hindusi piją z jednego ghatu, nazywają go jal. Muzułmanie piją z drugiego, nazywają go pani. Anglicy, którzy piją z trzeciego, mówią water. Bóg jest jeden, tylko imiona są różne. Niektórzy nazywają go imieniem Allah, niektórzy Bóg, jedni Brahman, inni Kali, jeszcze inni Rama, Hari, Jezus, Budda". (s.218) Kolejną postacią przedstawianą przez M. Kudelską jest Mahatma Gandhi, przywódca satjagrahy ("Obstawanie przy prawdzie"), której wyrazem były - ruch odmowy współpracy (1920-22) w reakcji na masakrę brytyjska w Jalianwallah w Amritsarze - ruch zniesienia monopolu brytyjskiego na sól wyrażony Marszem Solnym (1930-32) - ruch Quit India! (1940-42) Siedem lat w więzieniu (trzykrotnie)
Tamanna - awatar Tamanna
oceniła na 7 8 lat temu
Historia wierzeń i idei religijnych, t. 1 Mircea Eliade
Historia wierzeń i idei religijnych, t. 1
Mircea Eliade
Mircea Eliade to bardzo dobrze znany w kręgach religioznawczych i antropologicznych historyk rumuński. Przez wzgląd na swoje wczesne poglądy polityczne sympatyzujące z ugrupowaniami nazistowskimi oraz samą wartość naukową jego prac. Historia idei i wierzeń religijnych zaliczana jest do jednych z najważniejszych dzieł w karierze badacza. Składa się z trzech tomów, z czego pierwszy obejmuje okresy od najwcześniejszych wierzeń i rytuałów opisanych przez antropologów do wczesnego judaizmu. Praca zaledwie zarysowuje pewne zagadnienia związane przede wszystkim z rytuałami opisywanych wierzeń, znajdując w nich pewnie podobieństwa oraz przedstawiając sposób, w jaki niektóre z nich ewoluowały na przestrzeni wieków. Nie jest to zdecydowanie lektura prosta. Naukowy język oraz natłok podawanych informacji, które przy braku głębszej wiedzy może zmuszać do ciągłego wyszukiwania pojęć w innych źródłach, sprawia, że treść z czasem staje się zagmatwana i mało zrozumiała. Brak dokładnej struktury oraz pobieżne traktowanie poniektórych koncepcji również sprawia, że treść jest tym trudniejsza do zrozumienia. Ostatecznie pracę Eliadego polecam raczej osobom, którym tematyka ta nie jest obca. W przeciwnym razie niedoświadczony czytelnik szybko zagubi się w sieci pojęć oraz słów, które snuje autor. Osobiście przyznaję, że podobało mi się wiele koncepcji oraz tez wysnuwanych przez autora jednak za każdym razem, kiedy kończyłam dany rozdział, czułam, jakbym zaledwie musnęła wierzchołek góry lodowej, a takie wybiórcze traktowanie tematów sprawia, że ogólny zarys religii jest wybrakowany. Zdecydowanie nie jest to tytuł dla laików, jednak jeśli ma to być jedynie lektura zaspokajająca ciekawość w omawianym zakresie, radzę spróbować. Jeśli nie przebrniecie przez obrzędy neolityczne, raczej nie uda wam się dobrnąć do końca.
MollyArrow - awatar MollyArrow
ocenił na 6 5 lat temu
Hinduizm Andrzej Tokarczyk
Hinduizm
Andrzej Tokarczyk
Czytanie tej książki to namacalne doświadczanie przemijalności rzeczy. Odwracam przeczytana kartkę, a ta zostaje mi w rękach, niemniej książka ta stanowi niezłe uzupełnienie dla "Świętej nici hinduizmu". Jeszcze raz można przewędrowac przez najstarsze teksty Indii, a więc Wedy, śledzić jak wedyzm, staje się braminizmem, w którym dominującą rolę odgrywa kult i kapłani - bramini, jak pojawienie z 400 lat przed Chrystusem krytycznych wobec braminizmu takich religijnych ruchów reformatorskich, jak dżinizm i buddyzm przemienia i pogłębia braminizm czyniąc z niego hinduizm. Książka pozwala nam się zastanowić nad tajemniczymi "Upaniszadami", przybliża indyjskie eposy " Ramajana" i "Mahabharata", szczególną uwagę poświęcając części tej ostatniej świętej dla hindusów " Bhagawadgicie", przedstawia siaktyzm i tantryzm, poświęca rozdział wcieleniu Wisznu Krysznie, a także bogini Kali. Liczne cytaty, odwołania do różnych indologów, porównywanie ich interpretacji. W rozdziale "Hinduizm jako formacja duchową" autor pisze o Krisznamurtim, Matce Teresie, Heideggerze, Ramakrysznie, jego uczniu Vivekanandzie, ale i o postaciach bardziej odległych w czasie, o Śankarze i i starożytnym poecie tamilskim Tiruwalluwarze. Do książki dołączono ciekawą bibliografię i kalendarium tak zwięzłe, że zabrakło w nim miejsca na Rabindranatha Tagore. Znalazłam w niej też m.in. - "rzeczą dobrą jest odstąpienie swego dobrego karmana (pozytywnego bilansu uczynków) przyjacielowi lub komuś bliskiemu", by za czyjąś sprawą czekało go lepsze kolejne wcielenie - o " pozycji trupa", całkowitym rozluźnieniu wszystkich mięśni, przy spowolniony oddechu, zapewniającym wypoczynek psychiczny i fizyczny - kilkakrotnie w ciągu dnia przyjmowana przez zwierzę, trudna dla człowieka -" Zbrojąc się w świadomość transcendentalną, walcz z iluzją, wrogiem twej jaźni, przebywającym wewnątrz Ciebie" (cytat z "Bhagawadgity") - "większość hinduistów deklaruje swoją wierność następującym przekonaniom - przekonaniu o boskości własnej duszy (i jej nieśmiertelności) - przekonaniu o jedności wszelkich istnień - przekonaniu o realnym istnieniu jedynie Absolutu (Boga nie osobowego) - przekonaniu o ukrytej harmonii i zgodności wszystkich religii"
Tamanna - awatar Tamanna
oceniła na 6 10 lat temu
Suma teologiczna. Tom 2. O Bogu. Część 2 św. Tomasz z Akwinu
Suma teologiczna. Tom 2. O Bogu. Część 2
św. Tomasz z Akwinu
Święty Tomasz to postać nie do przecenienia. Genialny teolog i filozof, którego dokonania na stałe wpisały się w historię rozwoju ludzkiej myśli i nie tracą na wartości mimo upływu lat. Z ogromu pism i komentarzy pozostawionych potomnym największym, najgenialniejszym i zdecydowanie najpopularniejszym jest "Summa teologiczna". Jak wskazuje nazwa jest to dzieło mające podsumować i usystematyzować całość wiedzy z danej dziedziny (tu teologii), przy pewnym założeniu metodycznym i dydaktycznym. Ponieważ powstało w XIII wieku, jego budowa odpowiada standardom pisarskim tamtego okresu, które mogą współcześnie sprawiać nieco trudności. "Summa" składa się z czterech części, każda z nich dzieli się na zagadnienia i artykuły. Każdy artykuł rozpoczyna przedstawienie podejmowanego problemu (przeważnie w formie pytania). Dalej następuje coś, co na potrzebę chwili można nazwać antytezą - twierdzenie wyrażające błędne przekonanie wymagające wyjaśnienia, potoczne mniemanie - to z czym Akwinata nie zgadza się i co w dalszej kolejności obali. Po owej antytezie Tomasz przytacza argumenty przemawiające za jej prawdziwością (innymi słowy zarzuty wobec tego, co sam przyjmuje). Kolejny krok to odwołanie do autorytetu, zabieg szczególnie ważny dla scholastyków. Powoływanie się na słowa poważanego myśliciela uważano za gwarancję wiarygodności rozumowania, ważności głoszonego poglądu. W ten sposób autor sygnalizuje swoje zdanie, które następnie formułuje w postaci tezy. Na koniec odpowiada jeszcze na wcześniejsze argumenty za antytezą, obnażając ich błędy i jednocześnie dowodząc słuszności swego stanowiska. Dlatego: to nieprawda, że Tomasz przeczy sam sobie; to nieprawda, że nie wiadomo co twierdzi. Wystarczy dobrze wczytać się w tekst. Na przykład, kiedy w artykule trzecim zagadnienia drugiego pisze: "Zdaje się, że Boga nie ma.", to bynajmniej nie twierdzi, że faktycznie Go nie ma, ale zwraca uwagę na złudzenie, któremu można ulec i jego powody. W rzeczywistości dowodzi, że Bóg istnieje a do uznania tego wiedzie pięć dróg: z ruchu, z przyczyny sprawczej, z istnienia bytu przygodnego i koniecznego, ze stopni doskonałości i z celowości w świecie. Mam nadzieję, że tych kilka informacji ułatwi lekturę. mealibri.blogspot.com
MeaLibri - awatar MeaLibri
ocenił na 10 9 lat temu
Sto kluczy zen Claude Durix
Sto kluczy zen
Claude Durix
Niesłychanie przystępna encyklopedia wiedzy o buddyzmie zen, która dostarczy niezbędnych informacji o tej religii i praktyce duchowej każdemu zainteresowanemu, jakiekolwiek by nie były powody tego zainteresowania. Autor książki dr Claude Durix, chururg okulista, był jednym z pierwszych ludzi Zachodu, jacy w XX wieku zetknęli się z żywą tradycją zen i podjęli się wysiłku przeniesienia się na nasz teren kulturowy. O swoim osobistym zaangażowaniu i doświadczeniu zen mówi on na kilku stronach wstępu, gdzie zastanawia się też nad tym czym zen może być dla cywilizacji Zachodu. Książka, jako się rzekło ma postać słownika-encyklopedii złożonej ze stu haseł w odwrotnej kolejności alfabetycznej od Z do A. Pierwszy jest oczywiście zen... Lecz jeśli ktoś myśli, że dostanie tu gotowe szkolne definicje wszystkich pojęć, jest w błędzie. Oczywiście w wielu hasłach zawarte jest i trochę uczonej encyklopedycznej wiedzy będących wynikiem długich studiów i gromadzonej latami erudycji. Hasła te mają jednak cudownie otwartą formę, pełne są anegdot, humoru i wskazań raczej do własnych przemyśleń niż gotowych recept. Autor dobrze wie, że takich nie ma, że o tym decyduje indywidualne przeżycie i własna niepowtarzalna droga. Toteż styl tego niby słownika jest bynajmniej nie słownikowy czy encyklopedyczny, a zaskakująco gawędziarski i potoczysty. Słowa uznania należą się autorowi także za to, że podjął się wyjaśnienia europejskiemu czytelnikowi wielu błędnych przesądów na temat buddyzmu, co doskonale widać np. w haśle Nirwana. Każdy kto odważy się publicznie mówić o buddyzmie, powinien się z nim zapoznać. Słowem, jest to dla mnie jedna z najpiękniejszych książek o zen, jaką napisał autor z zachodniego kręgu kulturowego. Wolna od wszelkiego dogmatyzmu, otwarta w formie i treści, nienarzucająca nikomu niczego, a przy tym uroczo dowcipna i bezpośrednia
romeo - awatar romeo
ocenił na 9 5 lat temu
Taoizm. Wprowadzenie Livia Kohn
Taoizm. Wprowadzenie
Livia Kohn
Przed procesem myślowym, który akurat niedawno przechodziłem - i wciąż pod wieloma względami jakby w nim trwam - odnośnie wnikliwego i konstruktywnego z mojej perspektywy rozumowania i zastanawiania się nad tym, czym tak naprawdę jest taoizm i czy warto się czegoś o nim dowiedzieć i jakie prezentuje wartości i zasady, doszedłem do wniosku, iż warto obejrzeć chociażby jeden z filmów fabularnych bądź dokumentalnych, który opowiadałby o osobie, na świecie personie dość znanej, będącej ikoną w kulturze masowej, która wyznawałaby i czerpałaby z taoizmu wiele elementów potrzebnych do rozwoju własnego ja i przystosowania się tym samym do chaosu współczesnego świata, z którego jednak można by czerpać jakieś korzyści. Postąpiłem zgodnie z tą wolą i założeniem, dlatego też wybrałem produkcję, która w taki właśnie, niebezpośredni zresztą, sposób traktowała by o tym systemie filozoficznym i religijnym i o osobie, która się temu oddała. Tym dziełem był m.in. dokument filmowy, "Be Water" z 2020 roku, a jego bohaterem zaś nieodżałowany Bruce Lee. Co istotne "Be Water" to tak naprawdę jeden z wielu w tej grupie, w której czuć ducha taoizmu, dzieł filmowych z tak specyficzną osobistością w roli głównej, o której wspomniałem. W produkcji tej zaznacza się w bardzo stonowany, ot zrównoważony, opowiedziany z iście konfucjańskim spokojem i mądrością obraz niezwykłego Bruce’a Lee – najdumniejszego i najpotężniejszego chińskiego tygrysa i małego smoka w jednym, jakiego poznał świat; mistrz sztuk walki, mocarnie charyzmatyczna osobowość, silny choć dla wielu osób trudny charakter, współtwórca współczesnej linii kina kopanego, tym bardziej sekwencji filmowych walk, które przeszły do historii, i których dynamika dzięki Bruce’owi cały czas trzyma poziom i idzie ku ciągłemu doskonaleniu i rozwojowi. Bruce Lee, fakt i z tym się trzeba zgodzić, to gwiazda kina akcji, ba!, to wręcz cesarz mistrzowskiej kopaniny, jeden z najbardziej poważanych przez Hollywood aktorów w początkach lat 70-tych XX wieku. Niekwestionowany lider i bohater filmowych perełek tego gatunku, do których należą fabularne: "Wściekłe Pięści" oraz "Droga Smoka" czy chociażby ten najsłynniejszy film z jego udziałem: "Wejście Smoka". Jednak to sfera dokumentu w filmie i książce (w przypadku literatury jest to biografia), dała mi wyjątkową, wręcz szlachetną sposobność, aby poznać filozoficzno-religijne koncepcje i idee, które najsłynniejszy Lee tego świata wyznawał, ba!, które z niego wypływały. Ów amerykańsko-hongkoński aktor i założyciel bardzo żywiołowego i specjalistycznego odłamu Kung-Fu, Jeet Kune Do, to człowiek na tyle bogaty duchowo i przepełniony, rzekłbym, wysmakowaną i intuicyjną mądrością i inteligencją w odniesieniu do otaczającego nas świata, że to od tych właśnie treści informacyjnych, reportażowych i biograficznych jest już tylko krótka droga do zapoznania się z systemem (choć Bruce w żadne systemy nie wierzył) życiowych wskazówek, zasad, myśli, które były dla Bruce’a ważne, i które wiele o nim mówiły, m.in. to ,,czy jest on sobą, może tobą, bądź każdą inną osobą?”. W życiu trzeba być konsekwentnym i zdecydowanym, a co za tym idzie: wiąże się z tym stanowiskiem swego rodzaju wybredność. Zdecydowałem się, że do zapoznania się z książkowymi wspominkami tudzież swego rodzaju złotymi myślami Lee, trochę poczekam. Nabiorę odpowiedniej siły i pokory ducha - pozostał przede mną szmat czasu oraz potrzebna przy tym niekłamana cierpliwość, którą muszę trzymać na wodzy, aby takiego postanowienia dotrzymać; wiąże się z tym duchowe spełnienie świadectwa drogi, którą do określonego celu i rezultatu się przebyło. To na pewno pomoże mi w pracy nad zrozumieniem podstaw taoistycznej filozofii i duchowych reguł tegoż to zbioru zasad i poglądów religijno-filozoficznych. Trzeba wierzyć w to, co cię buduje, we własne Ja, i z tą mocą i postanowieniami przebrnąć, a najlepiej chcieć taoizm zrozumieć, by wynieść z taoizmu i konfucjanizmu również taki rodzaj wierzeń i zasad, które przydadzą się mi, tobie, czy komukolwiek, do lepszego poznania świata i siebie samego, i które to następnie staną się idealnym rozszerzeniem do właściwego ujęcia, powiedziałbym nawet: zinterpretowania i zrozumienia życiowej siły, która stanowiła o Bruc’ie Lee. Bo najbardziej niezwykłe w tym człowieku jest to, jak prawi Wikipedia (z czym nie można się nie zgodzić), że: ,,był kasowym aktorem i chińskim wcieleniem amerykańskiego snu o sukcesie” – Bruce ten sukces osiągnął, ale chodzi o to, że nie zawrócił mu w głowie, nie zaburzył mu osądu i opinii o sobie samym; realizacja własnych marzeń nie zmieniła wewnętrznego celu i świadomości Lee o świecie. Zafascynowanie jego legendą, ideami, w które ten mistrz wierzył i z jakim wyważeniem emocjonalnym spoglądał na świat i jak się z nim rozliczał, także osobisty cel w postaci poznania systemu taoistycznego, nakierowały mnie na wybór publikacji pt. "Taoizm. Wprowadzenie" autorstwa Livii Kohn. Nie ukrywam, książka ta w tej kwestii niezwykle mi pomogła - to przez nią obraz życia na zewnątrz mnie, obraz życia w ujęciu własnego Ja i własnych celów oraz obraz Bruce’a Lee takim jakim powinniśmy go poznać jest teraz pełniejszy, obfitszy, bardziej usystematyzowany i konkretny. Taoizm był jednym, obok konfucjanizmu, z dwóch najważniejszych systemów filozoficzno-religijnych w Chinach i niektórych krajach sąsiednich. Taoizm nie oznacza jednak tego, że skoro ,,w Chinach czy Hongkongu człowiek wychowany, to na taoizmie przez całe życie oparty i prowadzony”. Ten system potrafił ewoluować – jego historia, od starożytności aż po współczesność, daje do zrozumienia jedno: z taoizmu może czerpać każdy, tworząc na własne potrzeby jego indywidualną osobniczą odmianę. Taoizm otwierał się na elementy konfucjanizmu czy specyficznego i rozległego buddyzmu. Praca Livii Kohn to nie tylko stricte ,,wprowadzenie” do założeń filozoficzno-religijnych taoizmu, ale i wskazówki, jak otworzyć umysł na osnowę i liczne treści tego systemu. I jak to bywa, początkowo targały mną dziwne sprzeczności (od których na szczęście umysł nie stanął mi w ogniu) w tej kwestii, czy aby na pewno oddanie się czemuś filozoficznemu, co dostałem w literaturze ma sens: czy nie wystarczy jakiś odcinek na YouTube o taoizmie albo odczytanie treści na Wikipediach, które taki zapis by zawierały? Nie jestem z natury 100% humanistą – chodzi o moje niekiedy neutralno-optymistyczne i pragmatyczne podejście do rzeczywistości, w której ,,chaotycznie pływa sobie ludzkość”. Mam skłonność chłodnego traktowania wielu rzeczy, jednak lubię zmiany i jestem otwarty na wyzwania – te moje cechy właśnie przekonały mnie – w ostatecznej ostateczności do przeczytania i zanalizowania pozycji "Taoizm. Wprowadzenie”. Nie mogę powiedzieć, że ta praca właśnie w wielu aspektach wpłynęła na zmianę postrzegania własnego Ja i wszystkiego co się z tym wiąże ostatecznie. Owszem, czuję się wewnętrznie, ot duchowo po tej specyficznej lekturze nieco inaczej: mam, jakby to ująć: ,,szersze spektrum rozumienia siebie samego i świata dookoła”. Gdybym miał użyć konceptów taoizmu dla swojego Ja, to zrobiłbym to w stopniu ,,świeckim” – chciałbym nie stawać się na starcie religijnym fanatykiem, ale np. być takim jak Bruce Lee, który wykorzystywał elementy taoizmu, dla wyznaczania własnej taoistycznej filozofii, która miała skierować go ku poszukiwaniu właściwej drogi samorealizacji. Zapewne jest to zaskoczenie, a w jakim stopniu, tego nie jestem w stanie obiektywnie ująć - chodzi część historyczną książki, gdzie specyficzny i bardzo, ale to bardzo potrzebny zrozumieniu tego ,,z czym się taoizm je” staje się koncept uwypuklenia zarysu dziejów tej formuły wierzeń, założeń, postulatów wywodzących się ze starożytnego wschodu i ich hybrydy z neokonfucjanizmem, czy innymi systemami filozoficzno-teologicznymi. Można odebrać to, jako swego rodzaju świetną pigułkę ciekawie poprowadzonych informacji, z – co istotne – wstawieniem do końca każdego z małych rozdziałów danej części książki wypunktowanych podsumowań i pytań, które mogą przydać się nam w dyskusji na tematy rozdziałów pracy lub sprawdzenia tego, co wynieśliśmy z danych elementów książki i, co najważniejsze, jakimi uważnymi czytelnikami byliśmy! Bo chyba o to autorce również chodziło, czyż nie? Można wynieść stąd niemało informacji, oj niemało. Można odnieść wrażenie, że mamy przed sobą skrupulatnie dobierane kawałki taoistycznego dziedzictwa; weźmy więc na to: dzięki narodzinom Szkoły Urzeczywistnienia Prawdy w XII wieku taoizm się ,,utwardził" i ustanowił, i to w takim stopniu, że jego ewolucja w przyszłości przebiegała dość komfortowo i płynnie – zresztą sami Cesarze Chin wspierali się taoizmem, twierdząc dzięki jego naukom, że są wcieleniami taoistycznych nieśmiertelnych bóstw. Czyż nie jest to tego rodzaju zagwozdka, która instynktownie chyli czoła ogromnej sile i wpływowi temu systemowi założeń filozoficzno-religijnych? Nie bez powodu na okładce pracy Kohn, w ilustracji ośmiościanu wpisany jest jeden z najważniejszych symboli wiecznego, nieprzerwanego strumienia tao, który co ciekawe przypomina gwiezdnowojenną Moc, gdyż taka samo jak ona jest fundamentalną siłą łączącą Wszechświat i spajającą go i wszystko co w nim istnieje. Tym symbolem jest pełny harmonii i potęgi naturalnej witalności kosmosu okrąg z wypełnianiami, tzw. ,,Yin i Yang”. Tao także łączy się z koncepcją ,,Zen", o czym zapewne (nie jest to jakoś bardzo istotna informacja) niewielu z Was wie, albo niewielu z Was ma świadomość, jak niezwykle silnie się te elementy ze sobą łączą. Sama budowa wewnętrzna książki: co, w ilu punktach, rozdziałach, z jaką systematyką jest ułożone, czyli jak wszystko ma to wybrzmieć czytelnie dla odbiorcy - nie jest w 100% przejrzyste. Epoki według strzałki czasu: od przeszłości do przyszłości, owszem, mogą być pomocne – to nie jest łatwa książka, meandruje ona bowiem na linii historyczno-metafizycznego uniesienia. Dla wtajemniczonych i bardzo uważnych odbiorców, taka a nie inna budowa publikacji, może być drogowskazem, dzięki któremu z treścią i walorami z niej płynącymi, cóż, się po prostu... płynie. A na finiszujący ostatek treści niniejszej recenzjo-opinii, odnieśmy się na moment do zagadnień mitologii, która w taoizmie silnie łączy się z wieloma religiami ogólnoświatowymi, tym bardziej religiami wschodnimi i jeśli tak to można nazwać: jej bardziej orientalnymi odłamami. Chodzi o wiążący je mit powstania świata, który w taoizmie jest bardzo podobny do tego, co prezentowane jest np. w buddyzmie, czy hinduizmie oraz podobnych systemach wierzeń – tak przynajmniej odebrałem to osobiście. Samo to potwierdza, że mitologia to ciekawy aspekt taoizmu; nie spoilerując dodam, że jest ona bardzo intrygująca.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 7 3 lata temu

Cytaty z książki Lun Yu. Rozmowy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Lun Yu. Rozmowy