Kuroshitsuji Tom 15

Okładka książki Kuroshitsuji Tom 15
Yana Toboso Wydawnictwo: Waneko Cykl: Kuroshitsuji (tom 15) komiksy
178 str. 2 godz. 58 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Kuroshitsuji (tom 15)
Data wydania:
2014-02-14
Data 1. wyd. pol.:
2014-02-14
Liczba stron:
178
Czas czytania
2 godz. 58 min.
Język:
polski
ISBN:
9788363769956
Tłumacz:
Anna Bęcal
Średnia ocen

                8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kuroshitsuji Tom 15 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kuroshitsuji Tom 15

Średnia ocen
8,1 / 10
276 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1308
1242

Na półkach:

Na miejscu okazuje się, że szkoła, do której trafił młody bohater to nie zwykły internat dla bogatych. Miejsce jest praktycznie zarządzane przez grupkę wpływowych uczniów i wiele osób zachowuje się w niezwykle dziwny sposób. Pozyskanie cennych informacji nie będzie takie łatwe. Czy młody hrabia Phantomhive osiągnie swój cel? Może szkolne kliki, hierarchia i prześladowanie przez starszych uczniów przerosną doświadczonego przez życie chłopca?

https://operacjapanda.pl/2024/recenzja-mangi-kuroshitsuji-tom-11-15

Na miejscu okazuje się, że szkoła, do której trafił młody bohater to nie zwykły internat dla bogatych. Miejsce jest praktycznie zarządzane przez grupkę wpływowych uczniów i wiele osób zachowuje się w niezwykle dziwny sposób. Pozyskanie cennych informacji nie będzie takie łatwe. Czy młody hrabia Phantomhive osiągnie swój cel? Może szkolne kliki, hierarchia i prześladowanie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

613 użytkowników ma tytuł Kuroshitsuji Tom 15 na półkach głównych
  • 487
  • 126
423 użytkowników ma tytuł Kuroshitsuji Tom 15 na półkach dodatkowych
  • 197
  • 95
  • 47
  • 44
  • 15
  • 11
  • 9
  • 5

Tagi i tematy do książki Kuroshitsuji Tom 15

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pandora Hearts: tom 8 Jun Mochizuki
Pandora Hearts: tom 8
Jun Mochizuki
⏳ „Pandora Hearts” Jun Mochizuki 📖 Recenzja tomów 7-9 Choć na początku może się wydawać, że w tych trzech tomach dzieje się niewiele, szybko okazuje się, że to właśnie tutaj Jun Mochizuki otwiera przed nami drzwi do pierwszych, najważniejszych tajemnic swojego świata. Mamy do czynienia nie tylko z porcją humoru i oddechem w postaci „pijanej imprezy”, gdzie bohaterowie pokazują swoje mniej poważne oblicze, ale przede wszystkim z niezwykle intensywnym „lore dropem”, który zmienia nasze spojrzenie na fabułę. 👀 Największe wrażenie zrobiła na mnie historia Breaka. To właśnie tutaj dowiadujemy się, że dawniej nosił imię Kevin Regnard, a jego przeszłość jako nielegalnego kontrahenta jest jednocześnie tragiczna i przerażająca. Jego spotkanie z Intencją Otchłani i utrata oka to momenty, które mrożą krew w żyłach. Brutalność tej sceny, nawet bez drastycznych szczegółów, działa na wyobraźnię i podkreśla, jak groźnym miejscem jest Otchłań. Nową i niezwykle intrygującą postacią staje się Rufus Barma, który dzieli się z bohaterami kluczowymi informacjami. To właśnie od niego padają słowa, które odwracają wszystko do góry nogami: Alice (B-Rabbit) i Intencja Otchłani to bliźniaczki. Odkrycie tego sekretu sprawia, że cały wątek tragedii w Sablier nabiera nowej, mroczniejszej głębi, bo przypominam... Alice zginęła podczas tej tragedii. Podróż do dawnej stolicy staje się kolejnym punktem zwrotnym. Główni bohaterowie po raz kolejny spotykają Elliota i Leo, ale przede wszystkim jest nam po raz pierwszy pokazana twarz samego Glena Baskerville’a. Jego łańcuch – Jabberwock – to cudowna perełka dla fanów „Alicji w Krainie Czarów”. Im dalej wchodzimy w mrok Sablier, tym mocniej czujemy, że jesteśmy świadkami rozwoju opowieści, która nie boi się balansować na granicy tragedii, poświęcenia i sekretów, które mogą złamać bohaterów. Po lekturze tych tomów nie mam wątpliwości, co do jednego: fabuła zaczyna się naprawdę rozkręcać. Postacie, które znamy od początku, powoli się zmieniają i dojrzewają, a ich ewolucja jest satysfakcjonująca i wiarygodna. To nie tylko manga dla fanów „Alicji w Krainie Czarów” czy miłośników starszych tytułów. To historia, która zachwyci każdego, kto ceni głęboką fabułę, misternie utkane relacje i mroczne tajemnice.
Agusiowaredakcja - awatar Agusiowaredakcja
oceniła na 8 7 miesięcy temu
Dogs: Bullets & Carnage tom 5 Shirow Miwa
Dogs: Bullets & Carnage tom 5
Shirow Miwa
RECENZJA TOMÓW 3-9 http://miedzysklejonymikartkami.blogspot.com/2015/07/150-dogs-bullets-carnage-3-9-wszystko.html W Dogs zakochałam się rok temu i teraz, po lekturze kolejnych tomów, moje uczucie w ogóle nie zmalało. Przyszłość, Europa. Miasto gigant podzielone jest na część nadziemną i podziemną. W Podziemiu królują gangi, przemoc oraz nielegalne modyfikacje genetyczne. Giną dzieci, by zasilić armię potworną armię szalonej Matki, która hoduje coraz to nowsze generacje posłusznych sobie psów. Części jednak udaje się uciec i to oni stają się ostatnią linią obrony przed własną Rodziną. Pierwszą, największą i niezaprzeczalną zaletą Dogsów jest atmosfera i to, co się na nią składa. A więc przede wszystkim kreska. Jest obłędna. Na pierwszy rzut oka cienka i minimalistyczna, ale chwila, chwila. Odniosłam wrażenie, że pod względem warsztatu mangi przyjęło się traktować jako niższy podgatunek komiksu - bo to to się prawie tylko na postacie składa. Shirow Miwa potrafi kilkoma "machnięciami" świetnie oddać ogólny zarys i detale otoczenia. Ale nie o tym chciałam pisać. Tylko o scenach walki, których w Dogs nie brakuje. Taki na przykład tom 2, to prawie sama nawalanka była. W dalszych tomach na szczęście otrzymaliśmy nieco więcej treści. Rysunek jest niesamowicie dynamiczny i ekspresyjny. Żałuję, że nie mogę wam pokazać najlepszych przykładów, ale ktoś koniecznie musiał dostać swoje mangi z powrotem, a Internety widać na czym innym się skupiają. Czasami trzeba dłużej się przyjrzeć, by wyłapać wszystkie niuanse albo, wręcz przeciwnie, ogarnąć co się dzieje - bohaterowie poruszają się naprawdę szybko :) Atmosferę świetnie budują też puste kadry, a sama manga sprawia wrażenie gotowego szkicu ujęć do filmu. Właśnie to lubię we wszelkiego rodzaju komiksach. Czy mam jakiś zarzut? Maleńki. Czcionka szeryfowa w "okienkach" narracyjnych. Zadziwiająco mocno mi przeszkadzała i psuła efekt. Shirow Miwa stworzyła ciekawy, pełen szczegółów świat. Współczesny schemat półświatka świetnie odnalazł się w przyszłości. Ciekawie pokazano ewolucję psów i różnice między pokoleniami, a mutanci są wspaniale narysowani. Chociaż z niesamowitą kreską autorki, aż prosiłoby się o kilka kadrów miasta... *.* Drugim ogroomnym plusem są postacie. Bardzo ciekawe i bardzo niezapomniane. Moim ulubionym jest przedstawiony poniżej Badou. Dziwaczny humor i zamiłowanie do fajków [tak, w tej odmianie, i to naprawdę najlepsza akcja marketingowa przeciwko paleniu :]]. Uwielbiam też Michaiłowa [na okładce], Bishopa [niestety, jeszcze nie było nam dane zobaczyć walki z jego udziałem] oraz Piekielne Bliźniaczki. Wysuwający się na pierwszy plan Heine i Naoto za to mnie niemiłosiernie irytują, ale wynagradzają mi ich świetni bohaterowie drugoplanowi. Niemal każda postać posiada historię z przeszłości, która w znaczący sposób wpływa na teraźniejsze wydarzenia. Tu warto zwrócić uwagę na retrospekcje, które znajdziemy chyba w każdym tomie. Autorka zauważyła, że najmocniej zapamiętujemy te drastyczniejsze, dlatego fragmenty wydają się nieco poszarpane logicznie i przez to bardziej realistyczne. Dogs przypominają najlepszy film akcji sf, którego nigdy nie obejrzałeś. Dialogów nie ma za dużo, więc czyta się szybko, ale jednocześnie samemu chce się zatrzymać na dłużej i przyjrzeć szczegółom. Shirow Miwa powoli wydziela na fragmenty układanki, mocno podkręcając napięcie. A co najlepsze sama manga niesamowicie stymuluje moją wyobraźnię tak, że po zakończeniu każdego tomiku mogłabym usiąść do komputera i pisać przez następne kilka godzin. Ale nie mam takiej cierpliwości, więc połykam na raz :D Ukazał się jeszcze tom 10., ale lojalnie poinformowano mnie, że kończy się w środku akcji, a kolejnych jeszcze nie wydano, więc... wytrzymam. Wytrzymam, bo muszę.
Między sklejonymi - awatar Między sklejonymi
ocenił na 7 10 lat temu
Pandora Hearts: tom 6 Jun Mochizuki
Pandora Hearts: tom 6
Jun Mochizuki
Powrót do tej serii to dla mnie prawdziwa sentymentalna podróż i choć czas płynie, czar tej opowieści ani trochę nie zblakł. Wręcz przeciwnie – dziś dostrzegam w niej o wiele więcej niż kiedyś! Tomy 4-6 rozwijają historię z rozmachem: pojawiają się nowe łańcuchy, kolejne elementy układanki i coraz głębsze nawiązania z "Alicją w Krainie Czarów". Jako fanka tej klasycznej baśni jestem zachwycona liczbą tych nawiązań! Kot z Cheshire, Szalony Kapelusznik, Jednorożec, Suseł, a nawet Lew – wszystkie te motywy pojawiają się w formie łańcuchów, budując atmosferę magicznej, ale też niepokojąco mrocznej Otchłani. Widać, że Jun Mochizuki zainspirowała się twórczością Lewisa Carrolla, którą następnie przetworzyła na własnych, pełnych zgrozy i emocji, zasadach. To właśnie emocje są dla mnie sercem tych tomów. Niezręczne, piękne spotkania po latach pokazują, jak wiele zmienił czas. Ada, choć starsza fizycznie, wciąż traktuje Oza jak starszego brata, co jest tak urocze, że aż ściska serce. Alice z kolei mierzy się z utratą wspomnień, które (być może) sama postanowiła wymazać, bo zapomnienie było jedyną ucieczką przed traumą. To bolesne, ale też intrygujące. Czy można naprawdę żyć, nie znając swojej przeszłości? W 6. tomie poznajemy Elliota i Leo – duet wyrazisty i szybko zapadający w pamięć. Szczególnie Elliot poruszył mnie swoją przemową o tym, że gotowość do poświęcenia siebie dla innych bywa tylko pozorem altruizmu. To właśnie jego słowa stają się dla Oza brutalnym, ale potrzebnym przebudzeniem. Przypominają, że warto walczyć o siebie, a nie tylko o innych. Na ten moment „Pandora Hearts" objawia się jako opowieść nie tylko o łańcuchach i mrocznych sekretach, ale też o dorastaniu, winie, pamięci i tym, że nie można zostawić swoich bliskich samych tylko dlatego, że uznaliśmy własne życie za mniej ważne. Polecam ten tytuł z całego serducha. 🥰❤️
Agusiowaredakcja - awatar Agusiowaredakcja
oceniła na 8 8 miesięcy temu
Another t. 1 Yukito Ayatsuji
Another t. 1
Yukito Ayatsuji Hiro Kiyohara
Manga jest tak globalnie popularnym medium, dzięki któremu możemy doświadczać tak niezwykłej specyfiki komiksu z kraju kwitnącej wiśni, że aż moją osobę niegdyś jako całkowicie do mangi odwróconego plecami człowieka, nawet kpiącego z mangowego dorobku kulturowego na świecie, nagle po doświadczeniu tomów: 1 i 2 "DB Super" oraz tomu 1 "Hellsing", do końca nie wiedzieć czemu coś się we mnie ruszyło i przekonało moje ,,cztery leniwe litery” do tego typu narracji graficznych, do ich różnorodności. ,,Mangoholikiem” nazwać się jeszcze nie mogę, ale manga to niezwykle fantastyczne, doświadczone w swej różnorodności form kreacji i sposobności na przedstawienie historii, i to na małym ,,zeszytowym” formacie, i to w czarno-białej szacie graficznej, i to czytanej od prawej do lewej strony! Tak, można dostać od tego wszystkiego mangowego, cóż, swego rodzaju pozytywnego ,,kręciołka”, do tego stopnia, że za każdą kolejną przeczytaną mangą myślisz: ,,ale zaraz, jakie kolejne tomy mogę sobie wziąć na czytelniczy warsztat?". Mało tego, człowiek jest wtenczas tak przesycony, aż zanadto zbyt dobrymi mangowymi ,,crazy good vibes”, że jest w stanie zachowywać się jakby świata brakowało i nie można było się tej właśnie konkrentie chwili z kolejnym japońskim komiksem w rękach doczekać. Z tego wszystkiego aż zawołać w myślach czasami się powinno, ot tak: ,,Na japońską Yakuzę! Cóż można chcieć więcej, kultura tego kraju jest co najmniej nietuzinkowa”. Koniec końców doszło finalnie do tego, że – mówiąc prosto z mostu, troszkę brzydko – ot tak, z dupy, nagle po lekturze dwóch tomów DB Super, także pilotowego wydania mangi "Hellsing" przyszedł mi pewien natręt myślowy do głowy. Dzięki spostrzeżeniom płynącym z oczytania trzech pierwszych mang w moim życiu, postanowiłem zrobić sobie co najmniej lekką przerwę od komiksu wydawanego ze względu na swoją specyfikę i stylistykę w Japonii w gatunkach: fantasy, sci-fi, akcji i dynamiki, do której drzwi często puka horror, czy gotycka groza. Powiedzmy, że typową klasyczną ,, Shōnen” mangę oraz wiele pokrewnych jej rodzajów i przeznaczeń ze względu na wiele grup docelowych, zostawiłem za sobą. I tak, zainteresowały mnie o wiele, wiele bardziej – na co skromny wpływ miała manga Hellsing i moje doświadczenie z tym Uniwersum w anime Hellsing, Hellsing: Ultimate – rozmaite motywy, wątki, odmiany gatunkowe w horrorze i grozie w medium mangowym, związane z szeroko pojętym zabiegiem suspensu, gdzie w takowym suspensie wybijają się często klątwy i rozmaite tajemnice. Jak to się mówi, gdy często dokonuje się dość trudnych decyzji: koniec końców wiążąc się z o wiele bardziej thrillerowym, pełnym misterium i nienazwanej, zalegającej gdzieś głęboko, głęboko w rzeczywistości świata przedstawionego tajemnicy, klimatem – klimatem i atmosferą, za którą kryje się ,,to coś”, to ,,zło”, czy raczej przykre, negatywne fluktuacje emocji, wydarzenie i zlepki relacji, które wywołują podwyższony stan napięcia i oczekiwania, po krótkiej podsumowującej me tego rodzaju mangowe poszukiwania burzy mózgów, zdecydowałem się na pierwszy tom "Another". I nie jest to w żaden sposób pusta, tylko młodzieńcza, szkolna, jakby smagana romantyczną miłością historia – bo teoretycznie na pierwszy rzut oka z perspektywy okładki tomu 1 tejże mangi, fakt faktem: tak po prostu może ona wygląda, takie może sprawiać wrażenie – ani coś taniego i powielanego, ani coś ,,co kiedyś już było”. Another prezentuje dość specyficzny rodzaj świata wykreowanego przez twórców, także niecodzienny rodzaj gatunku horroro-thrilleru oraz postaci czy elementów drugoplanowych (wątki, przedmioty etc.), które zaczynają spełniać w fabule swoją rolę, powoli, ze strony na stronę, gdy wszystkie elementy całej opowieści zaczynają do siebie się zbliżać, w końcu łączyć, co wytrawny i skupiony na skrupulatnym doświadczaniu tomu czytelnik na pewno zauważy, a co wpłynie na jego ocenę całości tychże około 200 stron w tym przypadku tomu 1-ego materiału. W kwestii realizowanych w tej mandze bohaterów: ich historii, charakterów, osobowości, nawet doboru głównego żeńskiego i męskiego uczestnika tych osnutych tajemnicami zdarzeń do głównego zamierzenia fabularnego i stworzenia z tego odmiennego, specyficznego połączenia (postaci zarówno, co może zabrzmieć kontrowersyjnie, z całego 12-odcinkowego anime, jak i do momentu końca tomu 1 pierwowzoru mangowego były niczym kowale kujący dużą, jakże istotną część fabuły i całej nietuzinkowo zagadkowej atmosfery), wszystko to okazało się być bardzo udane, wyważone, precyzyjne, jakby ,,to coś, ta negatywna zła siła" to kreowała i za tym stałą. Musimy zrozumieć, że to jak w obrazie całości rysowanych i pisanych około 200 stron pierwszej z wielu tomów opowieści Ayatsuji i Kiyohary, zachowywały się przede wszystkim Misaki, Sakakibara, Akazawa, czy inni teoretycznie mniej ważni bohaterowie, rzutuje bardzo, ale to bardzo na to jak ostatecznie – widać to szczególnie w adaptacji w formie anime – kończy się cała opowieść przynajmniej w pierwszym akcie, bo przed nami jeszcze 3 tomy, którą w tak wysublimowanym, ale podstępnym (nie porzucajmy tej mangi oraz serialu ze względu na niektóre stylizacje graficzne! Ta manga, ten Świat wymaga cierpliwości i uwagi. Z czasem zrozumie się czemu wszystko tym Uniwersum funkcjonuje ze względu na takie a nie inne elementy) stylu raczyli nas twórcy. Jak wskazuje ,,Wujek Google” i jego ,,Brat Wikipedia”, ten tytuł przeznaczony jest dla młodych dorosłych mężczyzn, powiedzmy do 30-34 roku życia. To co opowiada sam tom 1 i kreuje całe kilkunastoodcinkowe anime, które adaptowało pierwowzór mangowy w całości emisji w 2012 roku, lekko przeczy temu komu jest ofiarowana ta opowieść. A jej autorami są, jak napomknąłem nieco wyżej: w kwestii scenariusza - Yukito Ayatsuji, w kwestii rysunków, ogólnego sportretowania świata przedstawionego na zamysł dwuwymiarowych kart komiksu: Hiro Kiyohara. Fabułę, całą jej otoczkę suspensową, podsycają i kształtują bohaterowie, ich historie, działania wobec pewnych ,,niewiadomych”, emocje, które okazują i jak pod względem animacji ich sylwetki to przenoszą na ekran, mimo iż z początku (w serialu ów element/aspekt wygląda nieco inaczej) prezentują się oni trochę wyblakle, bez rozpędu, z lekka niezachęcająco, nawet nieco dosłownie w tej kwestii: przestrzeń ,,rozlokowana” wokół nich w kadrach, czy ogólnie na całych planszach przysłania ich aparycję. Ale… tak jest tylko do czasu – jeśli poczujesz podstawę tej historii, wejdziesz w głąb tego, co wiąże się z osobą Misaki, znikną każde twoje narzekania, przynajmniej większość, a na pewno niedogodności techniczno-stylistyczne kreślenia rysunku i jego rozplanowania na stronach. Czytając pilotowy tom ,Another poczułem, że serial, który go i całą historię z cyklu adaptował, żyje tym samym życiem co pierwowzór; że oba media: animacja i komiks, mają w przypadku uwydatnienia tego, co w Uniwersum Another najważniejsze: klimatu, atmosfery, potężnej dozy tajemnicy, która skąpana jest w eterze całości tworu… same najlepsze wartości, cechy, mimo iż pewne różnice między nimi da się dostrzec, a to niektórym z nas, fanów, może się nie spodobać. Oczywiście, że ,,motyw klątwy” to na pewno swego rodzaju nawiązanie twórców Another do klasyków kina takich jak japońska i amerykańska wersja "The Grudge". Samo japońskie Uniwersum, o którym teraz piszę, to zdecydowanie jedna z lepszych pozycji z całego tyglu gatunkowo horrorowi-thrillerowych i temu podobne, mang, które można ,,wrzucić na ruszt" na początek swej przygody z tym stylem/rodzajem/specyfiką mangi. Trudno znaleźć coś podobnego do omawianej serii”; ewentualnie Tasogare Otome x Amnesia jako anime byłaby blisko stylowi, klimatowi, gatunku do wszystkiego, co prezentuje sobą cykl Ayatsjiego i Kiyohary oraz jej adaptacja. Na pewno ogromną zaleta, główną cechą i potężnym walorem fabuły wyjątkowo sprytnie łączonej z wykonaniem rysunków w całym tomie 1 Another jest zastosowanie przez twórców zabiegu operowania specjalnego przeznaczenia ,,znakami" czy też macguffinowymi elementami, które wzmacniają niniejszym klimat tajemnicy i są niczym cegiełki kreujące stopniowo wyłaniającą się w tytule porażającą prawdę stojącą za tym, co wprawia, i będzie w dalszych tomach, głównego bohatera w minorowy przygnębiający nastrój. A tymi jeśli tak to można określić ,,znakami" są m.in. pojawiające się nagle wraz ze złowieszczym rytmem narracji fabuły, gdzieś od 30-tej strony kruki, rozmieszczone tak w planszy, aby miały one sens i to typowo suspensowy oraz przypisywane im w wierzeniach negatywno-złowieszcze znaczenie; także w tym względzie liczą się siostra matki Sakakibary, pielęgniarka ze Szpitala i nauczyciele w Szkole, do której przeszedł Kouichi oraz wiele, wiele innych. A skoro jesteśmy przy postaciach tego niepokojąco, katatonicznie i ozięble zapowiadającego się dramatu i horroru w jednym – bo to w końcu tom 1 z 4, a i tak okazało się być świetne - jesteśmy, to warto zwrócić uwagę na sylwetkę Teshigawary - ów młodzieniec staje się dla całej tej opowieści, której narracja jest tak tajemnicza jak jej postaci i ona sama, kimś neutralnym: osobą będącą papierkiem lakmusowym, czy punktem odniesienia jako ktoś teoretycznie normalny w eksperymencie, którego świadkiem jest czytelnik tomu 1, a który będzie zbierał swoje żniwo i ujawniał reperkusje wielu szokującyh wydarzeń zapewne w kolejnych tomach z serii tejże mangi. Mało tego, sama klasa 3C to jedna wielka zagadka - osnuwa ją gęsta mgła tajemnicy, która może tą zbyt zwyczajną młodzież zabrać ze sobą do grobu. To samo można powiedzieć o samej szkole, w której rozgrywa się akcja tomu, o linii jej przeszłej i teraźniejszej historii – nawet najgorsza prawda jest lepsza od prostego kłamstwa, jednak gdy to kłamstwo zagnieździ się głęboko, jest jak zgnilizna, która zżera wszystko i wszystkich dookoła. Jedna z części tajemnicy Misaki wyszła na jaw. Wzmacniały ją graficznie potężne uderzenia zbliżeń i kadrowań w rysunku, jakby to było odpowiednio skrojone cięcia montażowe w filmie i technika operatorska. Także odpowiednią rolę odegrały w technice kreowania obrazu w miarę szerokie kadry, ale kreślone bez ludzi, odpowiednio wstawione w scenariusz tomu, gdzie w ich tle wybrzmiewały dialogi danych postaci. Tak tworzyło się spójną, bardzo klimatyczną opowieść, ba!, grę z czytelnikiem, której rezultaty będą zależeć od jego odporności na nieprzewidywalność.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 9 2 lata temu
The Innocent Avi Arad
The Innocent
Avi Arad Junichi Fujisaku Ko Yasung
Historii na temat duszy ludzkiej w szeroko pojętej popkulturze jest całe mnóstwo, od książek, filmów na mangach kończąc. Nie jeden tytuł skupiał się na bohaterach, którzy zginęli tragiczną śmiercią, a ich bezcielesny byt pozostawał na ziemi, nie mogąc zaznać odkupienia, do momentu aż osoby odpowiedzialne za ich cierpienia nie dosięgnie ręka sprawiedliwości. Właśnie tego rodzaju fabularna treść znajduje się w mandze The Innocent pozycji, która ma już swoje lata na karku, ale nadal jest warta przeczytania. Głównym bohaterem tytułu jest prywatny detektyw Ash, który zajął się sprawą, którą nikt nie powinien się interesować. Szybko został on oskarżony, o której zbrodnię nie popełnił, a błyskawiczny proces kończy się wyrokiem skazującym go na śmierć. Jego dusza skalana wieloma grzechami nie mogła odrodzić się ponownie, dostał on jednak szansę od Rady Aniołów na odkupienie swoich win. Miał on powrócić na ziemię i stać się opiekunem ludzi podobnych do siebie. Zadanie które otrzymał, jednak niespecjalnie go interesuje, jedynym jego celem jest zemsta na osobach, które doprowadziły do jego śmierci. Nie ma co ukrywać, że pod względem fabularnym mamy tutaj do czynienia z dziełem dobrym, ale dość mało odtwórczym (tytuł powiela wiele sprawdzonych schematów). Próba pokazania głębszej treści w postaci poruszenia tematyki grzechu i odkupienia duszy jest tutaj dość mocno przytłoczona przez główny sensacyjny wątek. Zdecydowanie nie jest to wada tytułu, wręcz przeciwnie skonstruowanie stosunkowo prostej i zamkniętej jednotomowej historii, w której istotną rolę odgrywa akcja, a wszystkie wątki są należycie wyjaśnione sprawia, że całość czyta się naprawdę przyjemnie. Jeśli szuka ktoś postaci złożonych, których enigmatyczność nadaje całemu tytułowi należytego klimatu, będzie mocno zawiedziony. Twórcy w swoich założeniach postawili na pewną prostotę i akcyjny charakter tytułu. Od samego początku mamy wyraźny podział na dobrą i złą stronę. Postacie zaliczająca się do tych „mrocznych” to pod wieloma względami schematyczne „czarne charaktery”, które mają nadać tytułowi odrobiny tajemniczości i klimatu thrillera (z różnym skutkiem). Sam Ash również nie należy do bohaterów, o których można byłoby napisać, że są innowacyjni. Mamy tutaj do czynienia z połączeniem Constantina i Punishera, czyli postacią, która nie zważa na nic na swojej drodze i jest gotowa do poświęcenia wszystkiego, aby tylko dokonać zemsty. Trudno nie odnieść wrażenia, że postacie ociekają tutaj dość „amerykańskim” klimatem. Z drugiej strony nie ma się jednak temu, co dziwić skoro w pomysł stworzenia tytułu był zaangażowany Aviego Arad - założyciela amerykańskiego Marvel Studios. Cała recenzja na: https://www.popkulturowykociolek.pl/2020/02/the-innocent-recenzja-mangi.html
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 6 6 lat temu
Rewolucja według Ludwika #1 Kaori Yuki
Rewolucja według Ludwika #1
Kaori Yuki
Recenzja mangi „Rewolucja według Ludwika” 1 z 4 tomów, seria zakończona. Oto książę, którego powinny omijać wszystkie księżniczki szerokim łukiem. Ludwik jest inteligentny, błyskotliwy, piękny i zdecydowanie odbiegający od ideału rycerskiego bohatera. Jednak znany wszystkim kobieciarz jest zmuszony wyruszyć w podróż w poszukiwaniu idealnej żony. Towarzyszy mu jego wierny, choć równie nietuzinkowy, sługa Wilhelm. Nie jest to jednak klasyczna historia miłosna. Kandydatki na żonę są inspirowane postaciami z baśni Braci Grimm. Pojawiają się tu znane motywy i bohaterki, takie jak Czerwony Kapturek czy Królewna Śnieżka. Ale jeśli spodziewacie się bajkowej opowieści w stylu Disneya, to... czeka was spore zaskoczenie. Manga „Rewolucja według Ludwika” autorstwa Kaori Yuki to mroczna, przewrotna i często ironiczna reinterpretacja klasycznych baśni. Autorka bawi się znanymi schematami, wywracając je do góry nogami, często w szokujący lub groteskowy sposób. Historia łączy w sobie czarny humor, dramat i prawdziwą naturę człowieka, co nadaje jej unikalnego klimatu. Styl graficzny, charakterystyczny dla Yuki. Pełen detali, momentami jest niemal bajkowy, ale częściej mroczny i wzbudzający niepokój. „Rewolucja według Ludwika” to manga dla tych, którzy lubią baśnie w nietypowej odsłonie, nie boją się kontrowersji i cenią sobie nieoczywiste podejście do znanych motywów. To historia, która z pewnością nie pozostawi czytelnika obojętnym.
czytartystka Arlekin - awatar czytartystka Arlekin
ocenił na 7 10 miesięcy temu

Cytaty z książki Kuroshitsuji Tom 15

Więcej
Yana Toboso Kuroshitsuji Tom 15 Zobacz więcej
Więcej