rozwiń zwiń

Kto pocieszy Maciupka?

Okładka książki Kto pocieszy Maciupka?
Tove Jansson Wydawnictwo: EneDueRabe literatura dziecięca
32 str. 32 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Vem ska trösta knyttet
Data wydania:
2013-03-15
Data 1. wyd. pol.:
2013-03-15
Liczba stron:
32
Czas czytania
32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362566259
Tłumacz:
Ewa Kozyra-Pawlak
Średnia ocen

                8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kto pocieszy Maciupka? w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Kto pocieszy Maciupka?



książek na półce przeczytane 2637 napisanych opinii 1403

Oceny książki Kto pocieszy Maciupka?

Średnia ocen
8,1 / 10
184 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2614
1012

Na półkach: ,

Książka długo czekała na swoją kolej, ale w końcu zapoznałam się z historią Maciupka, którego imię miło mi się zawsze kojarzyło :) To bardzo mądra opowieść o pokonywaniu nieśmiałości, krótka, idealna dla młodszych dzieci, z charakterystycznymi dla Tove Jansson ilustracjami. Bardzo polecam!

Książka długo czekała na swoją kolej, ale w końcu zapoznałam się z historią Maciupka, którego imię miło mi się zawsze kojarzyło :) To bardzo mądra opowieść o pokonywaniu nieśmiałości, krótka, idealna dla młodszych dzieci, z charakterystycznymi dla Tove Jansson ilustracjami. Bardzo polecam!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

382 użytkowników ma tytuł Kto pocieszy Maciupka? na półkach głównych
  • 229
  • 153
107 użytkowników ma tytuł Kto pocieszy Maciupka? na półkach dodatkowych
  • 55
  • 16
  • 9
  • 9
  • 6
  • 4
  • 4
  • 4

Tagi i tematy do książki Kto pocieszy Maciupka?

Inne książki autora

Tove Jansson
Tove Jansson
Tove Marika Jansson (ur. 9 sierpnia 1914 w Helsinkach, zm. tamże 27 czerwca 2001) – fińska pisarka szwedzkojęzyczna, malarka, ilustratorka i rysowniczka komiksowa, znana najbardziej jako autorka książek o Muminkach. Publikacja pierwszej powieści Jansson, Małe trolle i duża powódź, napisanej w 1939, miała miejsce w 1945 (wyd. polskie 1995), jednak największą sławę przyniosły jej utwory przedstawiające świat Doliny Muminków. Kometa nad Doliną Muminków ukazała się w 1946, odnosząc znaczący sukces, podobnie jak kolejne powieści z serii. Dolina Muminków w listopadzie, ostatnia z cyklu, została wydana w 1980. Seria o Muminkach zyskała szczególną popularność dzięki unikatowej atmosferze świata w niej przedstawionego, bezpośredniemu i humorystycznemu językowi, bez przesadnego moralizatorstwa, niespotykanemu dotąd w literaturze dziecięcej, a także ilustracjom autorstwa samej Jansson. W latach 1947–1948 oraz 1954-1959 Jansson stworzyła (czasem współtworzyła z bratem Larsem) 22 komiksy o przygodach Muminków. Później seria była kontynuowana przez Larsa Janssona, który był samodzielnym autorem kolejnych 52 komiksów. Oprócz cyklu o Muminkach Jansson jest także autorką książek dla dorosłego odbiorcy, twórczynią dzieł plastycznych (obrazów i fresków) i ilustratorką książek, takich jak m.in. Hobbit, czyli tam i z powrotem Tolkiena, czy Alicja w Krainie Czarów Lewisa Carrolla. Tove Jansson została uhonorowana Nagrodą Szwedzkiej Akademii w 1994 (nagrody takie otrzymali również m.in. Astrid Lindgren i Ingmar Bergman). W 1966 została odznaczona Medalem Hansa Christiana Andersena – międzynarodową nagrodą dla twórców książek dla dzieci. Książki o Muminkach zostały przetłumaczone na 34 języki i wydane w milionach egzemplarzy. Po fińskim eposie Kalevala i utworach literackich pisarza Miki Waltariego są one najczęściej tłumaczonymi dziełami literatury fińskiej. Fińskim wydawcą książek Tove Jansson jest Schildts Forlags Ab.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Skrzaty Wil Huygen
Skrzaty
Wil Huygen Rien Poortvliet
Skrzaty stały się od dawna czymś więcej niż folklorystycznym produktem ludzkich fantazji. Choć są małego wzrostu, nietrudno je przegapić. Przedostały się do przestrzeni rozrywkowej, buszują jeszcze w niektórych ogródkach, natykamy się na nie w miejskich obszarach, a czasami ozdabiają także wnętrze naszego domu. Skrzaty są miłe dla oka i cieszą się ogólną sympatią. Może zabrzmi to śmiesznie albo nawet niedorzecznie, ale sama nie miałabym nic przeciwko, gdyby istniały na świecie takie skrzaty. Niezależnie od tego całego wiążącego się z nimi magicznego kramu, podoba mi się ten eksperyment myślowy, że gdzieś w ukryciu żyją miniaturowe wersje ludzi. Wygląda na to, że Wil Huygen kierował się podobnymi zamiłowaniami w trakcie pisania swojej książki. W jaki sposób przedstawił skrzaty? Posiłkował się przede wszystkim ogólną wiedzą, którą znamy z wierzeń ludowych, ale też dorzucił kilka ciekawych informacji od siebie. Wykazał się pewną wyobraźnią, gdy opisywał skrzacią fizjologię, ich kulturę czy życie codzienne. Interesujące były też próby dostosowania tych miniaturowych istot do tego ogromnego otoczenia oraz ich symbioza z naturą. Spodobała mi się też ta niby realistyczna narracja, w której ukazano skrzaty jako realne stworzenia, które żyją gdzieś wśród nas. Autor „rozbija” w pomysłowy sposób wszelkie argumenty, które negują istnienie małych ludzi w czerwonych czapeczkach. Ukazuje je jako istoty, które opanowały tak perfekcyjnie sztukę kamuflażu i tropienia, że nie w sposób je odnaleźć. Od razu skojarzyło mi się to z popularnym paradoksem Schrödingera i powiedzeniem, że jeśli coś jest logiczne, to nie musi być zawsze prawdziwe. Jednak te skrzacie historie nie byłyby w połowie takie interesujące, gdyby nie piękne ilustracje Riena Poortvlieta. Ten holenderski artysta uchodził nie tylko za utalentowanego samouka, ale także za „rysunkowego gawędziarza”. Jednak nie zasłynął jedynie z ilustrowania skrzatów. Jego specjalnością były przede wszystkim leśne pejzaże i dzikie zwierzęta. Szczególnie zainteresowanie wzbudzają jego jesienne i zimowe motywy. Muszę przyznać, że bardzo umiejętnie wkomponował w te naturalistyczne obrazy małe skrzaty z ich szpiczastymi czapeczkami. Nie każdy potrafiłby to uczynić w tak swobodny sposób. Artysta i autor dobrze się ze sobą dobrali i stworzyli razem fantastyczną książkę, która zainteresuje zarówno dzieci, jak i dorosłych.
Ann-chan - awatar Ann-chan
ocenił na 8 3 lata temu
Książę w cukierni Marek Bieńczyk
Książę w cukierni
Marek Bieńczyk Joanna Concejo
Nie co dzień nadaje się książce miano dzieła sztuki. Jednak w przypadku książki Marka Bieńczyka i Joanny Concejo pt. „Książę w cukierni” określenie to jest jak najbardziej na miejscu. Nietypowa forma, ciekawy tekst i interesujące ilustracje sprawiły, że książka ta jest edytorskim majstersztykiem. „Książę w cukierni” to druga, po „Nussi i coś więcej”, książka Marka Bieńczyka skierowana do dzieci. Tym razem tekstowi zdobywcy nagrody Nike towarzyszą ilustrację Joanny Concejo. Za pracę nad tą książką ilustratorka otrzymała główną nagrodę polskiej sekcji IBBY w kategorii grafika, a „Książę w cukierni” został uhonorowany tytułem Najlepszej książki roku 2013. Nie powinno to nikogo dziwić, gdyż trudno przejść obojętnie i nie zachwycić się szatą graficzną i nietypowym formatem tej książki. Forma Pierwszą rzeczą, która zwraca uwagę, jest format. Książka ma kształt prostokąta o proporcjach 3:1: jest wysoka i jednocześnie wąska. Na tym nie koniec niespodzianek. W środku bowiem znajduje się ponad sześciometrowa harmonijka. Sprawia to, że „Księcia w cukierni” możemy czytać na dwa sposoby: w sposób „standardowy”, czyli kartkując podwójne strony albo rozkładając harmonijkę i oglądając jako całość. Początkowo taka forma budziła moje obawy. Bałam się, że w czasie rozkładania i składania książki, mogę ją w jakiś sposób zniszczyć. Jednak do wydania „Księcia w cukierni” użyto bardzo dobrej jakości, grubego papieru, dzięki czemu, każdy sposób czytania jest wygodny i komfortowy, a czytelnicy nie muszą się martwić, że rozkładając książkę, przez przypadek przedrą którąś stronę. Moją uwagę przykuło również to, że zarówno tekst, jak i ilustracje, znajdują się tylko po jednej stronie, druga natomiast jest pusta, jeśli nie liczyć rozsianych w nieregularnych odstępach czterolistnych koniczynek. Można tę przestrzeń pozostawić taką, jaka jest, ale równie dobrze możemy stworzyć tam coś swojego: na nowo zilustrować tekst Bieńczyka albo opatrzyć komentarzem ilustracje Concejo. Albo po prostu, tak jak ja, zapisać tam myśli, które towarzyszyły mi podczas czytania tej książki. Dzięki tym zapiskom całość przy kolejnym czytaniu zyskuje całkiem nowe, czasem zaskakujące znaczenia. Kłopoty Księcia Tekst Marka Bieńczyka to filozoficzna opowiastka o szczęściu, jego nieuchwytności i konsekwencjach. Ma on formę dialogu, w którym refleksje Dużego Księcia zostają skonfrontowana z myślami jego towarzyszki Kaktusicy. Zdaniem Dużego Księcia ze szczęściem są same kłopoty, a największy jest taki, że już było. Zauważamy je dopiero, gdy przeminie i nie myślimy o nim, gdy jest. Czy zatem kiedykolwiek jesteśmy naprawdę szczęśliwi? I jaką cenę musimy za to szczęście zapłacić? Między innymi z takimi wątpliwościami zmaga się Duży Książę w czasie wizyty w cukierni. Książę dzieli się swoimi przemyśleniami z Kaktusicą. Okazuje się jednak, że jego towarzyszka ma na temat szczęścia całkiem inne zdanie i woli skupić się na wyborze ciastka niż na filozoficznych rozmyślaniach o szczęściu. Wskazuje przy tym wyraźnie, że łatwiej osiągnąć szczęście bez ciągłego zastanawiania się, czy już się je osiągnęło. Wesołe psy i zamyślony niedźwiedź Ilustracje Joanny Concejo zdecydowanie zasługują na uwagę. Z jednej strony subtelne, z drugiej, niedające się zignorować, dodające nowych znaczeń tekstowi Bieńczyka. Artystka nie tylko w sposób graficzny przedstawiła to, co zostało zawarte w tekście, lecz także poszerzyła pole skojarzeń, do których czytelnik jest odsyłany. Jej prace nie są jedynie dodatkiem do tekstu, są drugą stroną tej opowieści, głosem, przedstawiającym nieco inną refleksję na temat szczęścia. Na ilustracjach dzieje się naprawdę wiele. Możemy na nich zobaczyć zamyślonego niedźwiedzia, rozbrykane psy, jazdę na rowerze czy zabawę pacynkami. Oczywiście nie zabrakło także Dużego Księcia i Kaktusicy. Duży Książę ma twarz dorosłego mężczyzny, jednak jego ciało i papierowa czapeczka w kształcie łódeczki, którą nosi, sprawia, że bardziej kojarzył mi się z dzieckiem. Z kolei Kaktusica wygląda bardzo figlarnie, zalotnie zerkając na księcia i delikatnie przygryzając jego duży palec u nogi. Kolejne obrazy idealnie się ze sobą łączą: na jednej stronie widzimy psy przygotowujące faworki, a na następnej ciasto zmienia się w szal Dużego Księcia. Mistrzowskie połączenie poszczególnych scen sprawia, że możemy tutaj mówić o jednym wielkim dziele sztuki, jednym obrazie, który ukazuje się nam po rozłożeniu książki. Sama nie wiem, czy ilustracje pani Joanny zachwyciły mnie bardziej w formie pojedynczych obrazków czy jako całość. Za każdym razem, gdy otwieram „Księcia w cukierni” odkrywam coś nowego, widzę jakąś małą grafikę, która wcześniej mi umknęła i na nowo zachwycam się całością. Czy i komu polecam? Wiele osób może mieć wątpliwości, czy powiastka filozoficzna o szczęściu będzie się dobrze komponować z pełnymi humoru ilustracjami. Jednak według mnie tekst Marka Bieńczyka i grafiki Joanny Concejo idealnie się dopełniają. Jednocześnie ze sobą współgrają i prowadzą dialog, pokazując dwie strony szczęścia: tę filozoficzną, wzniosłą i tę całkiem przyziemną. Bo jak inaczej można nazwać połączenie stwierdzenia, że ze szczęściem są same kłopoty z utożsamianiem tego stanu z jedzeniem pączka? Wydawca nie określił do jakiej grupy wiekowej „Książę w cukierni” jest skierowany, jednak zauważyłam, że wiele osób traktuje go jak książkę dla dzieci. W czasie lektury, zaczęłam się zastanawiać, czy na pewno jest to pozycja dla najmłodszych i czy tylko dla nich? Pewnie najłatwiej tak ją zaklasyfikować ze względu na liczne ilustracje, jednak sposób, w jaki została wykonana i myśl, którą przekazuje, sprawia, że jak najbardziej polecam ją również starszym czytelnikom. W każdym wieku warto pomyśleć, czym jest szczęście i uświadomić sobie, że wbrew pozorom doświadczamy go całkiem często. Uważam, że to niesamowite połączenie tekstu i ilustracji, racjonalizmu i surrealizmu, filozoficznych przemyśleń i bardzo przyziemnej miłości do ciastek jest czymś, na co zdecydowanie warto zwrócić uwagę.
Jeżyk_tu_jest - awatar Jeżyk_tu_jest
ocenił na 8 4 lata temu

Cytaty z książki Kto pocieszy Maciupka?

Więcej
Tove Jansson Kto pocieszy Maciupka? Zobacz więcej
Tove Jansson Kto pocieszy Maciupka? Zobacz więcej
Tove Jansson Kto pocieszy Maciupka? Zobacz więcej
Więcej