Królewna z kukurydzy

Okładka książki Królewna z kukurydzy autorstwa Mira Krum-Ledowska
Mira Krum-Ledowska Wydawnictwo: KOL ISZE PUBLIKACJE biografia, autobiografia, pamiętnik
260 str. 4 godz. 20 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2021-10-10
Data 1. wyd. pol.:
2021-10-10
Liczba stron:
260
Czas czytania
4 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394640231
„Kukurydziana królewna będzie żyła krótko, bo zwiędnie. A ty, Misiuniu, będziesz żyła bardzo długo...” – mówiła do swojej córki Adela Krum w okrutnych czasach, gdy obie – by nie podzielić losu tysięcy ginących Żydów – ukrywały się w piwnicy. Matka potrafiła wtedy z kukurydzy wyczarować królewnę, piosenkami i baśniami opowiadać pięcioletniej dziewczynce na przekór wszechogarniającemu je koszmarowi o pięknie świata. 
Słowa Adeli Krum spełniły się, los córki okazał się trwalszy niż żywot kukurydzianej królewny. Mira Krum-Ledowska z dystansem, chwilami z ironią, ale i ze wzruszeniem oraz czułością prowadzi nas przez obrazy ze swojego życia. Od walki o przetrwanie w czasie wojny, przez powojenne lata w Jeleniej Górze i we Wrocławiu, bolesny dla niej wyjazd z Polski, kibuce i wojsko izraelskie, pracę nauczycielki aż do polskiej księgarni w Tel Awiwie. Te dwie rzeczywistości i kultury: polska i izraelska na kartach opowiadań stają się sobie bliskie, choć autorka daleka jest od idealizacji każdej z nich.
O autorce: Mira Ledowska z domu Krum, urodziła się w roku 1937 w Tłumaczu. W dzieciństwie przeżyła getto tłumackie i ponad roczne schronienie w piwnicy młyna w Beremianach. Potem, w czasie wędrówki po lasach, zginął jej ojciec. W maju 1944 r. wraz z matką znalazły schronienie u pani Antoniny Działoszyńskiej z Pużnik. Po wyzwoleniu i krótkim pobycie w Monasterzyskach zostały przesiedlone do Jeleniej Góry. W 1948 r. przeniosły się do Wrocławia. Tu Mira ukończyła Seminarium Pedagogiczne i rozpoczęła studia na wrocławskiej polonistyce. W następstwie incydentu antysemickiego wyjechała z matką do Izraela. Po dwuletniej służbie wojskowej rozpoczęła pracę w szkole. W Izraelu ukończyła studia na Wydziałach Literatury Hebrajskiej i Biblistyki. Po przejściu na emeryturę pracowała w Muzeum Diaspory i w Jad Waszem jako przewodnik dla grup polskojęzycznych. Od 2000 r. jest lektorką języka polskiego w Instytucie Polskim w Tel Awiwie. Dla uczestników lektoratu zaczęła pisać opowiadania.
Średnia ocen
8,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Królewna z kukurydzy w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Królewna z kukurydzy

Średnia ocen
8,9 / 10
10 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
92
55

Na półkach:

W ciągu lat powstało bardzo dużo książek na temat II wojny światowej. Co jakiś czas wychodzą nowe opowiadania, biografie jak i powieść. „Królewna kukurydzy” to zbiór opowiadań autorki książki Miry Krum- Ledowskiej , która urodziła się w 1937r w Tłumaczu. Są tutaj opisane jej przeżycia, które pamięta, czyli między innymi jej dzieciństwo, które spędziła w gettcie albo w schronach żeby tylko przeżyć wraz ze swoją rodziną. Przez wojnę straciła bardzo dużo bliskich. Opisuje także życie po drugiej wojnie światowej, o wyjeździe do Izraela, o swojej rodzinie i nie tylko.
Nie jest to pierwsza książka o takiej tematyce , którą przeczytałam i zawsze towarzyszą te same uczucia, czyli smutek dla osób, które musiały przejść to wszystko oraz gniew, że można się dopuścić do takich czynów. Książka ma krótkie rozdziały przez o szybko się ją czyta.
Polecam książkę

W ciągu lat powstało bardzo dużo książek na temat II wojny światowej. Co jakiś czas wychodzą nowe opowiadania, biografie jak i powieść. „Królewna kukurydzy” to zbiór opowiadań autorki książki Miry Krum- Ledowskiej , która urodziła się w 1937r w Tłumaczu. Są tutaj opisane jej przeżycia, które pamięta, czyli między innymi jej dzieciństwo, które spędziła w gettcie albo w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

26 użytkowników ma tytuł Królewna z kukurydzy na półkach głównych
  • 16
  • 10
8 użytkowników ma tytuł Królewna z kukurydzy na półkach dodatkowych
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kobiety pistolety. Maria Kowalska w rozmowie z Wiktorem Krajewskim Wiktor Krajewski
Kobiety pistolety. Maria Kowalska w rozmowie z Wiktorem Krajewskim
Wiktor Krajewski Maria Kowalska
Wiktor Krajewski - gdyby nie on, prawdopodobnie nikt by nie usłyszał o Marii Kowalskiej "Myszce". Dzięki niemu możemy przeczytać o kobiecie o nieprzeciętnym charakterze i dokonaniach, chociaż sama o sobie mówi - "szara mysz". Wyczuwa się u niej autentyczną skromność. Emanuje szczerością, pozory są jej obce. Wychowana w duchu patriotyzmu walczyła o swoj kraj jak tylko mogła, chociaż bez broni w rękach. Czuła, że jest to jej obowiązek. Była to głęboko wpojona oczywistość. Działała w podziemiu, była sanitariuszką w pułku Baszta. W latach późniejszych ukrywała fakt, iż brała udział w powstaniu. Nie można było inaczej, gdyż za przyznanie się groziły represje. Jedna z ostatnich kobiet pistoletów. Było ich czterdzieści, wśród nich nasza bohaterka. Wszystkie trafiły do obozu koncentracyjnego Stutthof, zamiast do obozu jenieckiego, jak im zapowiedziano. Maria Kowalska spędziła w nim pół roku. I to właśnie za jego bramą pierwszy raz w odniesieniu do jej grupy padło stwierdzenie - "kobiety pistolety". W książce znajduje się dużo przemyśleń, odczuć dotyczących życia po wojnie, która mimo wszystko gdzieś głęboko w duszy toczy się cały czas. Bez ustanku. Jedynie może być zagłuszana w sposob kontrolowany. Autorka pięknie opowiada też o wczesnych latach przedwojennych, rodzinie i wartościach, jakie w ich domu, oraz ogólnym społeczeństwie panowały. Przypomina pracę, a raczej funkcję sanitariuszki, pobyt w obozach, również tym przejściowym w Pruszkowie, oraz marsz śmierci. Na króciutko wraca do odnajdowania siebie i bliskich wśród zagruzowanej Warszawy. Nie zgadzam się z tym, że Maria Kowalska unikała tematu powstania, czy obozu, i że każdorazowo zmieniała temat. Opowiada dużo, na tyle ile może, zarazem chroniąc siebie przed zbytnią otwartością, która być może dałaby początek pęknięcia niektórych zasklepionych ran. Zrozumienie i wyczucie są tutaj wskazane. Dla zaspokojenia swej ciekawości nie warto krytykować, tylko wydedukować sobie samemu (o ile ma się taką umiejętność), dlaczego niektóre tematy są pomijane lub ubogo przedstawione. Ja jestem tym wywiadem zachwycona. Dowiedziałam się wystarczająco, za co jestem wdzięczna. Wiktor Krajewski nienachalnie, a dyskretnie skłania bohaterkę do opowieści. Jest taktownym słuchaczem, bowiem wie, że przekraczając pewne granice Pani Maria mogłaby zablokować swój umysł na współpracę. Jest to tak ważne świadectwo, spisane nie przez historyka bazującego na źródłach, a osobę, która była poddawana wielu ciężkim próbom podczas II wojny światowej, i dla której retrospekcja na pewno była ciężkim wysiłkiem psychicznym, że lekceważenie jej traum byłoby po prostu "kopaniem leżącego ". Chronologia w porządku, bardzo rzadko zdarza się jakieś powtórzenie, ale na tle tak przejmującej historii jest to naprawdę nic... Sporo załączonych zdjęć czarno białych, jak i kolorowych z corocznych uroczystości na terenie byłego obozu Stutthof. Na jednym z nich bohaterka z parą książęcą - Kate i Williamem. Bezdyskusyjnie godna uwagi pozycja, którą polecam szczerze.
pasjonatka - awatar pasjonatka
oceniła na 10 1 rok temu
Historia Edith. Poruszające wspomnienia dziewczyny, która przetrwała II wojnę światową Edith Velmans
Historia Edith. Poruszające wspomnienia dziewczyny, która przetrwała II wojnę światową
Edith Velmans
Literatura dokumentująca czasy Holokaustu to obszar niezwykle trudny, w którym każde słowo waży więcej, a każda relacja staje się bezcennym świadectwem człowieczeństwa poddanego ekstremalnej próbie. „Historia Edith” autorstwa Edith Velmans to pozycja wyjątkowa, którą oceniam na mocne 8/10. To nie tylko kronika przetrwania, ale przede wszystkim poruszający portret dorastania w świecie, który z dnia na dzień rozpada się na kawałki. Autorka, posługując się swoimi pamiętnikami z lat młodości oraz listami bliskich, tworzy narrację o ogromnej sile rażenia, łącząc dziecięcą naiwność z brutalną dojrzałością narzuconą przez wojenną zawieruchę. Siłą tej książki jest jej intymny charakter. Edith nie próbuje pisać podręcznika do historii; zamiast tego zaprasza nas do swojego wnętrza – do świata nastoletnich marzeń, pierwszych zauroczeń i rodzinnego ciepła, które zostaje brutalnie przerwane przez nazistowską okupację Holandii. Obserwujemy powolny proces osaczania żydowskiej społeczności: od drobnych restrykcji, przez stygmatyzację, aż po konieczność ukrywania się pod fałszywą tożsamością. Velmans z niezwykłą precyzją oddaje psychologiczny ciężar życia „na widoku”, gdy każdy gest i każde słowo mogą oznaczać śmierć. Jako Anne-Marie van Dijk, bohaterka musi wymazać swoją przeszłość, co staje się metaforą tragicznego losu całego pokolenia pozbawionego korzeni. Warsztatowo publikacja zachwyca autentycznością. Połączenie retrospekcji dojrzałej kobiety z autentycznymi zapiskami nastolatki nadaje całości unikalny rytm. Dzięki temu czytelnik może dostrzec ewolucję bohaterki – od beztroskiej dziewczyny z dobrego domu po świadomą świadkinię historii, która mimo ogromu straty potrafi zachować w sobie iskrę nadziei. Velmans unika patosu, co czyni jej relację jeszcze bardziej bolesną. Opisy rozstania z rodzicami czy nieustannego lęku o losy brata są napisane w sposób powściągliwy, a przez to przeszywający do szpiku kości. To właśnie ten brak literackiego efekciarstwa sprawia, że „Historia Edith” staje się tak bliska odbiorcy. Wspomnienia te są również hołdem dla „sprawiedliwych” – ludzi, którzy z narażeniem własnego życia zdecydowali się pomóc młodej Żydówce. Autorka z wdzięcznością opisuje rodzinę, która ją przyjęła, pokazując, że nawet w najczarniejszych czasach istniały enklawy dobra. To właśnie te momenty ludzkiej solidarności stanowią przeciwwagę dla opisywanych okrucieństw. Mimo bezdyskusyjnej wartości historycznej i emocjonalnej, momentami struktura książki, oparta na licznych przypisach i wstawkach dokumentalnych, może nieco wybijać czytelnika z rytmu narracji. Niektóre przytaczane źródła budzą wątpliwości co do swojej rzetelności i obiektywizmu. Niemniej jednak, jest to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć emocjonalny koszt wojny. „Historia Edith” to bolesna, ale i piękna lekcja pokory. To przypomnienie, że za każdą statystyką kryje się konkretne życie, konkretne marzenia i konkretna strata, o której świat nigdy nie powinien zapomnieć. To książka, która uczy nas doceniać każdą chwilę wolności i pokoju, jakie są nam dane.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 5 dni temu
Tak wiele jest strachów Seweryna Szmaglewska
Tak wiele jest strachów
Seweryna Szmaglewska
Seweryna Szmaglewska jest autorką jednej z najbardziej znanych książek "Dymy nad Birkenau" W latach 1942–1945 była więziona w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. 18 stycznia 1945 pod Wodzisławiem Śląskim podjęła udaną próbę ucieczki z marszu śmierci. Po II wojnie światowej zamieszkała w Łodzi, w 1946 poślubiła architekta Witolda Wiśniewskiego. Zeznawała podczas procesów norymberskich. Wieloletnia wiceprezes Rady Naczelnej ZBoWiD oraz członkini Rady Ochrony Pomników Walki i Męczeństwa. Tym razem mamy zbiór trzydziestu opowiadań. "Słyszałam płacz. Wszędzie go było słychać... Jedna z pielęgniarek regularnie podawała maleństwom zdobyte gdzieś mleko na pół z wodą. Gdy zabrakło mleka, dawała im wodę, po kilka łyżeczek najbardziej płaczącym. Trzeciej nocy wywieziono maleństwa. Obóz odetchnął z ulgą. Tak, było to westchnienie ulgi pełne okrucieństwa. Wojna uczy podobnych westchnień, ale nie można ich później zapomnieć". Po tym fragmencie możecie domyślać się, że nie jest to łatwa lektura. To pełne bólu, cierpienia i wewnętrznej niemocy opowiadania. To wszystko się działo, to przeżywali ludzie, to kiedyś się działo... Opowiadania są napisane w pewnej chronologii dzięki czemu czytając mamy wrażenie ciągłości. Nie jest to lektura dla każdego. Trzeba do niej usiąść z odpowiednim nastawieniem, dostaniemy taki ogrom emocji, że bez odpowiedniego podejścia może być ciężko, aby je przyswoić. Przy takich książkach zawsze rodzi się myśl aby doceniać to co mamy.
Magdalena - awatar Magdalena
oceniła na 9 4 lata temu
Czas Karola Teresa Monika Rudzka
Czas Karola
Teresa Monika Rudzka
Na pewno istnieje słodkość, której nie jadłam od marki E.Wedel, ale to bardzo mały procent, bo smak większości produktów dobrze znam. Od charakterystycznie formowanej i znakowanej kosteczki czekolady, po paczkę cukierków Mieszkanki Wedlowskiej (w pierwszej kolejności zawsze Bajeczny), batonika Pawełka o smaku Toffi, wyciskanej czekotubki i crème de la crème jakim jest delikatnie rozpływające się w ustach Ptasie Mleczko (moja topka: śmietankowe i karmelowe). Muszę przestać wymieniać, bo skończy się to zaraz wizytą w sklepie. 😂 Teresa Monika Rudzka podjęła się zbeletryzowania historii rodziny Wedlów, którzy stworzyli czekoladowe imperium obecne na rynku po dziś dzień. Początkowo poznajemy historię nie oczami członków rodziny, a młodej służącej Joanki Miller. Opowieść sięga o wiele głębiej, bo zanim Karol Wedel otworzy cukiernię w 1851 roku mija w książce 10 lat. Bardziej skupienie jest na losach rodziny niż na szczegółach cukierniczego rzemiosła. Dla wielbicielek i wielbicieli sag rodzinnych może przypaść to rozłożenie do gustu. Wiem, że wszelkiego rodzaju przepisy i patenty są zastrzeżone, ale jedynie czego chciałabym więcej w tej powieści to właśnie poznanie świata czekolady, opisowości smaku i zapachu, które oddziaływałyby na wyobraźnię oraz funkcjonowania cukierni, a potem fabryki. Wiem, że w XIX wieku temat zamążpójścia i posiadania dzieci był kluczowy, ale z chęcią dowiedziałabym się również bardziej tej technicznej strony. Oczywiście, że wzmianki były, ale osobiście chciałabym ich więcej. Za to autorka serwuje nam smaczki związane z pobocznymi bohaterami w postaci fikcyjnych bohaterów znanych z powieści „Lalka” Bolesława Prusa, ale i rzeczywistych postaci świata kultury. Podobało mi się ukazanie determinacji Karola, który dopóki nie osiągnie w swoich oczach spełnienia własnych wyobrażeń, nie ugina się pod presją rodziny, że czas już otworzyć interes. Zawsze się lekko uśmiechałam, nawet wiedząc, że słowa pochodzą od autorki, a nie od Karola Wedla, gdy mówił, że chce, by jego marka była poważana i znana na długie lata, a ja wiem, że to się udało i może nawet w skali jakiej jednak sobie nie wyobrażał. Słodycz i gorycz tej opowieści spójnie się ze sobą splata.
LiniaDruku - awatar LiniaDruku
ocenił na 7 2 miesiące temu
Madame Piaf i pieśń o miłości Michelle Marly
Madame Piaf i pieśń o miłości
Michelle Marly
Biograficzne powieści o wielkich ikonach popkultury często wpadają w pułapkę nadmiernego hagiografizmu lub, przeciwnie, taniej sensacji. Michelle Marly w swojej książce Madame Piaf i pieśń o miłości na szczęście omija te rafy, serwując czytelnikom opowieść nasyconą zapachem powojennego Paryża, dymem tytoniowym i drżącym, gardłowym głosem „Wróbelka”. Moja ocena 7/10 odzwierciedla uznanie dla literackiego rzemiosła autorki, która z ogromną czułością, ale i niezbędnym dystansem, kreśli portret kobiety, dla której śpiew był jedyną formą przetrwania. Akcja powieści skupia się na kluczowym momencie w życiu Edith – roku 1944, kiedy to Paryż wyzwala się spod okupacji, a artystka staje przed trudnymi oskarżeniami o kolaborację. To właśnie ten dramatyczny rys nadaje książce głębi. Marly nie tworzy jedynie laurki; pokazuje Piaf jako postać skomplikowaną, targaną lękami, a jednocześnie posiadającą niebywałą intuicję artystyczną. Kluczowym wątkiem jest relacja Edith z młodym, wówczas nieznanym Yves’em Montandem. Autorka z wielką precyzją opisuje, jak Piaf, będąc już u szczytu sławy, staje się mentorką, kochanką i rzeźbiarką talentu Montanda, szlifując go na diament francuskiej piosenki. Styl Michelle Marly jest niezwykle plastyczny i zmysłowy. Czytelnik niemal słyszy stukot obcasów na bruku Montmartre i czuje napięcie panujące za kulisami legendarnych sal koncertowych. Opisy procesów twórczych – narodzin tekstów, które później stały się hymnami pokoleń – są najbardziej fascynującymi fragmentami książki. Marly udaje się uchwycić ten ulotny moment, w którym cierpienie prywatne zmienia się w uniwersalną sztukę. To właśnie ta „pieśń o miłości”, o której wspomina tytuł, jest główną bohaterką powieści, spajającą wszystkie wątki w jedną, emocjonalną całość. Dlaczego jednak nota zatrzymała się na siódemce? Mimo niezaprzeczalnego uroku, książka momentami popada w zbyt sentymentalne tony, które mogą nużyć czytelników szukających twardszej faktografii. Niektóre dialogi wydają się nieco zbyt „wyreżyserowane”, służąc bardziej ekspozycji faktów historycznych niż budowaniu naturalnej dynamiki między postaciami. Niemniej jednak, dla miłośników francuskiej piosenki i biografii beletryzowanych, jest to pozycja obowiązkowa. Wysoka ocena należy się za brak pruderii w opisywaniu trudnego charakteru Piaf i zero litości dla czytelnika w ukazywaniu ceny, jaką artystka płaciła za swoją pasję. Marly nie boi się pokazać Edith słabej, złośliwej czy zdesperowanej. To sprawia, że postać staje się ludzka, a jej triumfy na scenie smakują jeszcze wyraźniej. Madame Piaf i pieśń o miłości to rzetelnie skrojona, nastrojowa lektura, która pozwala choć na chwilę przenieść się do świata, gdzie miłość i ból brzmiały najpiękniej przy akompaniamencie akordeonu. To literacki hołd złożony kobiecie, która mimo drobnej postury, posiadała głos zdolny poruszyć fundamenty świata.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Kurierka Stanisław Zasada
Kurierka
Stanisław Zasada
"Kurierka" autorstwa Stanisława Zasady - sam tytuł sugeruje, że historia opowiedziana w książce będzie faktycznie historią losów i konspiracyjnej działalności bohaterki. Tymczasem o Władysławie Harat ps. Wanda , bo to ona ma być tytułową kurierką, jest w niej niewiele. Wśród wielu faktów, zdarzeń, opisów obozowego życia, bestialstwa nazistów, działalności ruchu oporu, czytelnik znjadzie opis jednej akcji kureierskiej Wandy - przewiezienia tajnych dokumentów, dotyczących niemieckich zbrodni i planów eksterminacji Żydów, które zostały w ostatnich dniach grudnia 1942 roku wywiezione z obozu Auschwitz przez czterech członków obozowego ruchu oporu organizowanego przez Witolda Pileckiego. Ta ucieczka była jedną z najbardziej brawurowych w historii Auschwitz. Czy faktycznie były to dokumenty i dowody zbrodni, które emisariusz rządu polskiego w Londynie - Jan Karski przewiózł do USA, celem pokazania ich prezydentowi Roosveltowi? Nie twierdzę, że książka nie jest ciekawa, bo naprawdę przeczytałam ją z ogromnym zainteresowaniem, dowiadując się wielu nieznanych rzeczy, poznając konspiracyjną działalności ludzi z ruchu oporu, którzy próbowali nieść pomoc ludziom za drutami. Autor w sposób ciekawy, choć jak sam pisze "piętrowy i kubistyczny, z czego tworzy się rebus nie do zniesienia" opowiedział czytelnikowi historie anonimowych dotąd bohaterów, które krzyżuje się z losami legend czasów wojny. Jednak szczerze mówiąc, tytuł sugerował mi zupełnie coś innego i czegoś innego się spodziewałam. Mimo wszystko polecam.
Anna Lipińska-Czajkowska - awatar Anna Lipińska-Czajkowska
oceniła na 7 11 miesięcy temu
Dzieci Getta. Ostatni świadkowie zagłady Magda Łucyan
Dzieci Getta. Ostatni świadkowie zagłady
Magda Łucyan
'Dzieci getta' to pięć rozmów z ludźmi, którzy przeżyli II wojnę światową. Łączą ich jeszcze dwie rzeczy. Pierwsza to, że są Żydami, a druga że przebywali w gettach rozsianych po całej Polsce i cudem udało im się przeżyć. Są to trudne historie wojenne, dlatego, że dotyczą dzieci. Ci ludzie w dzieciństwie mieli niejako szczęście w nieszczęściu, dlatego, że przez część wojny i pobytu w getcie mieli przy sobie kogoś bliskiego dorosłego. Czasem zbieg okoliczności pozwolił im przeżyć. Rozmówcy pani Magdy Łucyan opowiadają o swojej rodzinie, o emocjach towarzyszących im podczas opisanych wydarzeń. Wspominają również ile rozumieli jako dzieci i jak to wpłynęło na ich późniejsze życie. Jak każda książka tego typu jest ciężka, bo dotyczy prawdziwych ludzi, ich przeżyć, emocji i uczuć. Dzięki uprzejmości bohaterów dowiadujemy się o wielu tragicznych szczegółach, które spotkały ich podczas wojny i pobytu w getcie. Poznajemy także przedwojenne i powojenne losy osób udzielających wywiadu. Każdy został poproszony o przesłanie na koniec swojej historii. Przesłanie to miało zawierać to co każdy chciałby przekazać naszemu pokoleniu. Jak każdy reportaż, także i ten warto polecić, dlatego, że rozmowy z tej serii przeprowadzone są z ostatnimi żyjącymi świadkami historii. Od takich ludzi warto uczyć się historii, bo znają wojnę z własnej perspektywy, zwykłego człowieka, którego dotknęła wielka polityka. Bardzo lubię czytać o przeżyciach ludzi, którzy na własnym przykładzie przeżyli różne wydarzenia historyczne, o których uczyłam się na lekcjach historii w szkole i o których dowiedziałam się z własnych poszukiwań. Szczerze polecam ten reportaż i "Prawdziwe historie' - serię, z której pochodzi.
fascynacja_ksiazkami - awatar fascynacja_ksiazkami
ocenił na 9 6 miesięcy temu
Klub Auschwitz i inne kluby Agnieszka Dauksza
Klub Auschwitz i inne kluby
Agnieszka Dauksza
Wiem, zdaję sobie z tego sprawę, że tytuł i okładka mogą nie wzbudzać wielkiego zaufania, ale ta książka nie ma nic wspólnego z tym, co zalewa ostatnio nasz rynek. Jestem nawet zdania, że mamy tu do czynienia z wartościową pracą. Kto wie, może jest to jedno z ostatnich świadectw obozowych. PRZEŻYWCY Tytułowe kluby powołali do życia byli więźniowie obozów koncentracyjnych, których nazywa się w tej książce przeżywcami. Stworzyli swoją własną społeczność, w której udzielają się aktywnie na spotkaniach, wyjazdach czy rocznicach. Członkowie tej wspólnoty wspierają się w różnych sprawach. Istnieją kluby, które zrzeszają osoby z różnych obozów, ale tylko Klub Auschwitz jest oficjalnie finansowany. Dlatego utrzymanie go przy życiu jest tak ważne, gdyż otrzymane środki można spożytkować na działania, które przysłużą się nie tylko członkom tego jedynego klubu. Jednak czas im nie sprzyja i już w trakcie pisania tej książki udzielało się tak mało osób. Dzięki przypadkowi i skrzętnie zebranym znajomościom w Krakowie udało się pani Daukszy przeniknąć do klubu i wejść w interakcje z przeżywcami. Gdy przełamała ich nieufność i rezerwę, zaakceptowali ją w swoim gronie jako ich „wnuczkę”. Zaczęli się też powoli otwierać na przeszłość, która ich do tego miejsca przywiodła. Te przeżycia bardzo zainteresowały autorkę. Wiedziała, że to trudna część ich przeszłości, którą wbrew pozorom, wcale tak często nie poruszano w klubie. Część z przeżywców nie uważała tych wspomnień za ważne, szczególnie po tak wielu latach, gdy rząd i organizacje pomocowe zaczynają powoli o nich zapominać. Z tym zdaniem nie zgadzała się autorka. Uważała te wspomnienia za istotne i warte opowiedzenia. Chciała w swojej książce oddać przeżywcom głos, umożliwić im to, by mogli na tym ostatnim etapie swojej życiowej drogi opowiedzieć swoją własną rwaną historię. Dlatego mamy do czynienia ze zbiorem rozmów. Oddano głos wielu interesującym osobom, a część z nich nigdy nie opublikowała swoich przeżyć w żadnej formie. Autorka postawiła na wolność i swobodę wypowiedzi. Nie popędzała, nie naciskała usilnie, nie ingerowała, gdy temat się raptownie zmieniał, choć prosiła czasami o rozwinięcie jakiegoś wątku. Poradziła sobie dobrze ze swoimi rozmówcami, a tak przynajmniej wynikało z tekstu. Zdawała sobie sprawę, że sięganie tak daleko w przeszłość zatrze wiele szczegółów i faktów, więc skupiła się na bardziej na tym, co jej rozmówcy odczuwali. Chciała poznać ich punkt widzenia, ich emocje i bodźce, na które reagowali, bez poddania każdego słowa w wątpliwość. Nie naciskała i nie zależało jej na tym, by rozdrapywać na siłę rany, choć zdawała sobie sprawę, że te wspomnienia będą emocjonujące i ciekawe z punktu widzenia psychologii. I tak też było, choć oczywiście wiele zależało od charakteru człowieka i od losu, który przypadł mu po wojnie. Niektórzy twierdzili, że zdołali zamknąć ten rozdział i cieszyć się swoją starością. Inni z kolei nigdy nie przestali śnić o obozie i nadal walczyli ze skutkami tamtych czasów. Spojrzenia i punkty widzenia były różne, co autorka z pewnością wzięła pod uwagę, gdy się przygotowywała do tych rozmów. ZGASŁY ŚWIAT Interesującym przerywnikiem w tej książce były czarno-białe ilustracje Krzysztofa Gawronkiewicza. To artysta z interesującym dorobkiem, który lubi eksperymentować ze stylami i konwencją. Do tej książki stworzył subtelne rysunki, których treść przed widzem trochę skrył. Te ilustracje są bardzo powiązane z tekstem, który znajduje się w pobliżu. Co dziwne, jego grafiki wyglądają dokładnie tak, jak sobie często wyobrażałam w dzieciństwie przeszłość wojenną. Pierwsze skrawki wojenne i obozowe nie pozyskiwałam z filmów, ale z opowiedzianych historii mojego pradziadka i z książki "Dzieciństwo w pasiakach", którą ilustrował Marian Murawski. Nie postrzegam tej części historii zwykłym okiem i dlatego tak dobrze czuję prace Gawronkiewicza. Efekt psuje jedynie kolorystyka okładki, ale ta też spełniła swoją rolę, gdyż przyciągnęła mnie do tego, by wreszcie po nią sięgnąć. Książka była również świetnie zredagowana, co doceniam naprawdę, gdyż obecnie staje się to czymś nieoczywistym. ŻYCIE POWOJENNE Sięgnęłam po tę książkę nie bez powodu. Zainteresowały mnie dalsze losy przeżywców. Gdy przeglądam tego typu książki, to zauważyłam, że historia się często urywa po zakończeniu tego wojennego horroru. Co się dzieje dalej, jak żyć z tymi wspomnieniami… to pozostaje dla czytelnika często tajemnicą. A może skrywa się za tym kolejna walka o przeżycie, tyle że bardziej wstydliwa i nienadająca się dla publiki? Walka, która toczy się w ciszy i poza godzinami, które poświęca się powrotowi do normalności? Wyobrażam sobie czasami, że te wszystkie przeżycia pozostawiają ogromne blizny w psychice, które są często nieleczone. Tym powojennym życiem zajęła się literacko też izraelska autorka Irit Amiel w swojej książce „Osmaleni”. Trauma z Zagłady była w tamtej książce przedstawiona, jako bomba z opóźnionym zapłonem albo niewybuch, który dewastuje wnętrze po latach, gdy układ nerwowy się z wiekiem osłabia i mechanizmy obronne się nagle dezaktywują. Zupełnie inaczej ukazano te osoby w książce „Klub Auschwitz”. Rozmówcy pani Daukszy nie widzą siebie w romantycznym czy martyrologicznym świetle. Są to zwykli ludzie z tamtego pokolenia, którzy brali rzeczywistość taka, jaka była. Do tego dochodzi jeszcze zaawansowany wiek, który rządzi się swoimi prawami. Przeżywcy też inaczej postrzegają swoich oprawców. Ich postawa jest znacznie łagodniejsza i bardziej wyrozumiała. Z czego to wynika? Czy jest to związane z wiekiem, w którym wspomnienia i emocje po prostu blakną? Albo może była to świadoma decyzja, by odciąć się od negatywnych emocji? Nie wiem, co jest przyczyną, ale jako osoba, która długo chowa urazę do innych, podziwiam tę postawę, gdyż łatwiej się żyje bez tego ciężaru. Członkowie obozowych klubów są na ogół bardzo interesującymi rozmówcami i jestem wdzięczna, że znaleźli tę siłę, by podzielić się swoimi przeżyciami i przemyśleniami z tak odległego czasu. Ich życie nie było łatwe, a polityka pamięciowa, którą prowadzono w PRL-u, też mi nie sprzyjała, ale krok po kroku szli przodu, a ich historie zostały utrwalone.
Ann-chan - awatar Ann-chan
ocenił na 7 5 miesięcy temu
Piękno i piekło. Opowieść o Beacie Obertyńskiej Anna Piwkowska
Piękno i piekło. Opowieść o Beacie Obertyńskiej
Anna Piwkowska
"Piękno i piekło" Anny Piwkowskiej to ciekawie i rzetelnie napisana biografia Beaty Obertyńskiej, autorki słynnych wspomnień "Z domu niewoli", jednej z najwybitniejszych poetek polskich dwudziestolecia międzywojennego, emigracyjnej pisarki, której książki w komunistycznej Polsce były wydawane w drugim obiegu. Bohaterka biografii pochodziła z artystycznej rodziny (jej matką była Maryla Wolska, znana poetka mlodopolska) i od dziecka miała kontakt z pisarzami, malarzami, kompozytorami... Jej pierwsze wiersze i tomiki poezji porównywano nieraz z liryką Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Podczas drugiej wojny światowej Beata Obertynska została aresztowana we Lwowie przez sowieckie władze. Była więziona w nieludzkich warunkach kilka miesięcy, a potem przeszła przez piekło łagrów. Swoje przeżycia z tego okresu spisała tuż po wojnie. dzięki czemu ocaliła pamięć o wielu ludziach, nie tylko Polkach będących ofiarami stalinowskiego terroru. Jej wspomnienia "Z domu niewoli" to wstrząsający dokument, który należy do najważniejszych świadectw zbrodni dokonywanych przez sowietów. Książka Anny Piwkowskiej opisuje także dalsze losy Obertyńskiej, która po tułaczce z armią Andersa trafiła do Wielkiej Brytanii i mieszkała tam do śmierci. Mamy też okazję poznać przedwojenny świat, którego już nie ma - niepowtarzalny klimat szlacheckich dworów i dworków, intelektualnych i artystycznych elit Lwowa (oraz innych polskich miast), tradycji, obyczajowości, mody... Oprócz rodziny głównej bohaterki pojawia się wiele innych autentycznych postaci, a wśród nich uzdolniona i ciekawie powiązana z Obertyńską familia Kossaków. Dużo jest w tej biografii anegdot, archiwalnych fotografii oraz fragmentów twórczości pisarskiej autorki "Z domu niewoli". Anna Piwkowdka włożyła dużo pracy w zebranie materiałów do swojej książki. Napisała biografię rzetelnie, interesujaco i barwnie, dzięki czemu czyta się ją jak najlepszą powieść. POLECAM SZCZERZE!
allison - awatar allison
ocenił na 8 8 miesięcy temu

Cytaty z książki Królewna z kukurydzy

Więcej

Od autorki: "Oddaję te opowiadania w Twoje ręce z niepokojem i z nadzieją, że Cię zainteresują. Może skłonią do refleksji. Może poruszą jakieś zapomniane struny. Nie ma w nich twórczej fantazji: wszystkie są wspomnieniami prawdziwych wydarzeń i ludzi, których spotkałam na swojej poplątanej drodze życiowej w moich dwóch ojczyznach: w Polsce i w Izraelu".

Od autorki: "Oddaję te opowiadania w Twoje ręce z niepokojem i z nadzieją, że Cię zainteresują. Może skłonią do refleksji. Może poruszą jakieś zapomniane struny. Nie ma w nich twórczej fantazji: wszystkie są wspomnieniami prawdziwych wydarzeń i ludzi, których spotkałam na swojej poplątanej drodze życiowej w moich dwóch ojczyznach: w Polsce i w Izraelu".

Mira Krum-Ledowska Królewna z kukurydzy Zobacz więcej
Więcej